patience
04.04.08, 10:13
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=77854086&a=77854086
Życie nie znosi próżni. Dziś dawne miejsce wiary starają się zajmować marki.
Niektórzy ludzie noszą tatuaże z ulubionym logo, tak jak ich babcie poświęcony
medalik. Marki dają im pewność i wsparcie, jak modlitwa. Czy rzeczywiście, w
świecie, który traci wiarę, marki mogą zaspokajać potrzeby metafizyczne?
Smutna przepowiednia Nietzschego sprawdza się. Zachodnie społeczeństwa są
coraz bardziej ateistyczne. Przedtem to religia tłumaczyła otaczający świat.
Nadawała życiu ponadczasowy, niezmienny sens. Stwarzała więź pomiędzy
wyznawcami. Dawała odpowiedź na podstawowe egzystencjalne pytania: kim
jesteśmy, po co żyjemy, dokąd zmierzamy. Pozwalała wyznawcom określić swoją
tożsamość. Ale wiara zanika, a potrzeby, które kiedyś zaspokajała, pozostają.
W społeczeństwach, w których żyje się szybko i nowocześnie, nie zniknęła silna
potrzeba poczucia sensu i pewności. Jeśli potrzeba ta pozostaje
niezaspokojona, wygrywa uczucie wszechogarniającego chaosu. Sytuacja zmienia
się przecież tak szybko, że trudno już nawet powiedzieć, skąd pochodzą te
zmiany. Samoloty nie omijają budynków. Przejażdżka metrem może okazać się
ostatnią podróżą. Na każdym kroku odczuwamy niepewność, mamy świadomość
kruchości własnego życia. A poczucie braku kontroli nad własnym życiem to
prosta droga do depresji, zniechęcenia, zagrożenia apatią. [...]
Powrót do społeczeństwa doceniającego symbole
Społeczeństwa prymitywne żyły głęboko zanurzone w treściach symbolicznych.
Widzialny świat materialny był odbiciem i wynikiem działania sił bóstwa lub
bogów. Burza nie była tylko burzą, ale gniewem Boga. Choroba była wynikiem
niedomagania duszy. Codzienne życie zawsze odnosiło się do czegoś większego
niż zwykłe codzienne zdarzenia. Odsyłało do religii, do symboli. Życie takich
społeczeństw było, więc głęboko duchowe. Miało swoje drugie, symboliczne dno.
[...]
Przechodzimy do świata ponowoczesnego lub, jak nazywają go niektórzy badacze,
postmaterialnego. W tym świecie liczą się idee, pomysły, rzeczy miękkie.
Produkcję przecież zawsze można komuś zlecić. W świecie postmaterialnym idee
wracają do gry w wielkim stylu. A razem z nimi marki. Bo czymże są marki, jak
nie ideami w biznesie? W świecie postmaterialnym marki odrywają się od
produktów i przechodzą do znaczeń. Konsumpcja staje się rodzajem nowego
symbolicznego języka i dyskursu, na co pierwszy zwrócił uwagę Baudrillard w
swojej pracy „Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury”. [...]
Religijne demonizowanie wroga
Marki posiadające wiernych wyznawców stosują często chwyt znany z praktyk
religijnych – demonizują wroga. To prosty zabieg pozwalający określić swoją
tożsamość i pogłębić więzi we wspólnocie. Dla chrześcijan takim wrogiem jest
szatan, zwany też złym. Głębokie przekonanie o istnieniu osobowego zła
organizowało życie aż do czasów nowoczesnych.
Niewiara w istnienie szatana wśród współczesnych chrześcijan, co ze smutkiem
potwierdza wielu egzorcystów, pokazuje, że odchodzi się od podstawowych prawd
wiary. Purytanie, lądujący w Ameryce, uciekali nie tylko przed
prześladowaniami religijnymi, ale też przed grzesznym, pobudzającym zmysły
światem. Islamiści nienawidzą Wielkiego Szatana (USA) i sprzymierzonego z nim
Małego Szatana (Izrael) i ten ogląd świata organizuje ich codzienne życie.
Amerykanie też mają swoją Oś Zła.
Posiadanie wroga ułatwia życie. Pozwala nam się określić: nie jesteśmy tacy
jak on. Pogłębia relacje w grupie: musimy się trzymać razem, żeby przeżyć.
Odróżnia i wyróżnia nas. Organizuje nasz świat i pozwala się odwoływać do
czegoś większego.
marketing.org.pl/index.php/go=2/act=2/aid=m4630764c4918d