berkowicz4
17.04.08, 20:38
Autor: Jacek Bartyzel, czw, 17/04/2008 - 17:47
Od kilku dni media ekscytują się wieczorową kreacją Pani Kanclerki IV Rzeszy
Europejskiej na przyjęciu u króla Norwegii, odsłaniającą imponujące rozmiary
jej gruczołów mlekowych.
Niepowtarzalna uroda, eteryczna sylwetka, talia osy i ogólny wdzięk Frau
Merkel zawsze wprawdzie rzucały się w oczy, teraz jednak, jak się zdaje, z jej
głównego waloru postanowiono uczynić prawdziwą polityczną Wunderwaffe. Nasza
Aniela przytuli do piersi i wykarmi wszystkich Europejczyków – to byłoby
całkiem pociągające motto do Traktatu Reformującego.
Tabloidy wszelako mają, jak wiadomo, słabą pamięć historyczną, a po prawdzie
są jej pozbawione zupełnie. Nie wiedzą przeto, że – jak mawia biblijny mędrzec
– "nic nowego pod słońcem" i wszystko już było.
Tymczasem, skłonność potomków Arminiusa do propagandowego wykorzystywania
zalet dobrze zbudowanych niemieckich dójek dawno już dostrzegł francuski
pisarz Maurycy Barrès.
W jego tłumaczonej na polski, lecz zapomnianej powieści Colette Baudoche.
Historia młodej dziewczyny z Metzu, pruski kulturträger w anektowanej Alzacji,
doktor filozofii Fryderyk Asmus, próbuje przekonać śliczną Colette i jej zacną
babcię do wyższości niemieckiej cywilizacji również i w taki sposób:
Podczas pobytu w Berlinie widziałem na ulicy reklamę nadzwyczaj pomysłową.
Wpadł na nią mleczarz. Wypuścił na miasto wspaniałe wozy, na których siedzące
bardzo piękne dziewczęta, przebrane za mamki, miały na piersiach ogromnemi
literami napis: «mleko świeże».
Niestety (dla cywilizacyjnej misji doktora Asmusa), Francuzki okazały się
zupełnie niezdolne do okazania podziwu dla niemieckiej pomysłowości i
organizacji, a co gorsza, uznały ją za obrzydliwość.
Z drugiej jednak strony, historia opowiadana przez Barrèsa zdarzyła się już
dość dawno temu, a od tego czasu postęp zrobił ogromne postępy.
Jakie są obecnie standardy obyczajowe, nie trzeba wyjaśniać, bo widać gołym
okiem, lecz przecież i standardy estetyczne też nieomal wszędzie dorównały
tym, którymi w Berlinie zachwycał się pan Asmus. Promocja biustu Pani Merkel
przyniesie zatem z pewnością obfity plon.
Jacek Bartyzel