Gość: EUROMIR
IP: *.cm-upc.chello.se
07.01.02, 22:12
DRUGI DZIEN SWIAT BOZEGO NARODZENIA
Mieszkanie Edyty i Adama Praskich w Nowym Jorku. Umeblowane jestw w nieco innym sty-
lu anizeli mieszkanie Boskich. W salonie stoja ciezkie, jednolite w stylu meble. Po prawej stro-
nie sceny, obok choinki, stol nakryty do kolacji. Z lewej strony narozna sofa i kilka foteli, ta-
buretow. Na sofie siedzi Edyta i przeglada trzymana w reku ksiazke. Rozlega sie gong do
drzwi. Ktos otwiera i wita sie z przybylymi osobami. Po chwili do salonu wchodza Zofia Pra-
ska wraz z panem Henrykiem. Za nimi ukazuje sie ich syn Adam.
ZOFIA PRASKA - opiekunczym tonem.
-Dzien dobry, kochana Edytko. Jak sie czujesz ? Wyspaliscie sie ?
Z pewnoscia jeszcze dlugo siedzieliscie po naszym wyjsciu.
EDYTA STARSKA - PRASKI - bezbarwnym glosem.
-Nie, niedlugo, moze pol godziny, godzine. Pozniej wzielismy
taksowke i pojechalismy do domu. Jestem wykonczona ale to z
innego powodu.
Nie spalam cala noc. Przysnelam nad samym ranem, moze na dwie
godzinki.
-Czemu nie siadacie, siadajcie prosze.
-Adam, podaj cos do picia.
ZOFIA PRASKA - serdecznie.
-Przynieslismy, jak obiecalam, gesie szyjki i sernik. Postawilam ci to
wszystko w kuchni. Wystarczy odgrzac. Szyjki sa swiezutkie.
Przygotowalam je kilka godzin temu. Sernik tez mi sie udal. Wiedenski.
Taki sam jak jadlas u nas latem na urodzinach Henia. Bardzo ci
wowczas smakowal.
EDYTA STARSKA - PRASKI - zmeczona i niechetna.
-Dziekuje mamo. Tylko po co nam tyle jedzenia, kto to wszystko zje ?
Lodowka wypelniona po brzegi. Adam kupil przepiorki, bazanty, nawet
stek z antylopy. Bez sensu sie mama napracowala.
-Szczerze mowiac, tak nie mam ochoty na ten dzisiejszy obiad, na to
dzisiejsze spotkanie. Najchetniej bym wszystko odwolala. Niestety,
juz za pozno.
Goscie siadaja na sofach. Tylko Adam Praski stoi nalewajac sok do szklanek.
EDYTA STARSKA - PRASKI - trzymajac ksiazke w dloni.
-Cale przedpoludnie zastanawialam sie nad fatalna rola przypadku w
ludzkim zyciu. Ksiazka, ktora tu trzymam wpadla mi w rece wlasnie
wlasnie przypadek. Czytalam ja cala noc i nie moge ochlonac z
wrazenia, ktore na mnie wywarla. Zabralam ja przez pomylke z
mieszkania Boskich. Wczoraj dostalam od nich w prezencie "Pana
Tadeusza". Przed wyj-sciem do taksowki, w pospiechu wlozylam do
torby inna ksiazke, ktoralezala obok na pomocniku. Zorientowalam sie
o pomylce dopiero kiedy przyjechalismy z Adamem do domu.
Zaciekawil mnie tytul. Zaczelam japrzegladac i bardzo szybko zdalam
sobie sprawe z tego w jak wielkim stopniu dotyczy ciebie ojcze. Jestes
glownym tej ksiazki bohaterem. W konsekwencji dotyczy i nas,
Adama, mnie, dzieci, calej naszej rodzi-ny.
-Wiesz, wydawalo mi sie, ze znam twoja przeszlosc, choc niechetnie
o nie mowiles. Teraz dopiero widze jak bardzo sie mylilam. Musze z
przykroscia stwierdzic, ze przemilczales wiele spraw, zatailes duza
czesc swojej przeszlosci. Mysle, ze jestes nam winien nieco
wyjasnien. -Moj Boze ! Jestem tak oszolomiona tym co przeczytalam,
ze nie potrafie nawet w rozsadny sposob sformulowac
podstawowych pytan. Za chwile przyjda Boscy. Jak ja im wogole
popatrze w oczy ? Oni musza znac prawde juz od jakiegos czasu.
Przeciez znali zawartosc tej ksiazki przede mna.
ADAM PRASKI - zbulwersowany.
-O czym ty mowisz ? O co chodzi Edyto ? Nic nie rozumiem. Coz ta ksia-
zka moze miec wspolnego z ojcem ?
EDYTA STARSKA - PRASKI - gniewnym, zdeterminowanym tonem.
-Wlasnie o to pytam ojca. Niech sam powie, czy to wszystko to prawda?
-Tutaj jest opisana dzialalnosc ojca w Polsce, po wojnie, w Informacji
Wojskowej i w Urzedzie Bezpieczenstwa. Ojca oskarza sie o potworne
rzeczy. O znecanie sie nad bezbronnymi ludzmi. O wbijanie gwozdzi pod
paznokcie podczas przesluchan. O tortury. O zabicie aresztowanego
noga od krzesla. O katowanie wiezniow do nieprzytomnosci. O wiazanie
rak drutem kolczastym. O miazdzenie jader i palcow w imadle. O co
najmniej kilka zabojstw.
-Tato, czemu mi nie przerwiesz, czemu nie zaprzeczysz, czemu nic nie -
mowisz ?
HENRYK PRASKI - zdenerwowany, gestykulujac.
-A co ja mam powiedziec ? Oskarzano mnie juz o to w piecdziesiatym
szostym. Chcieli mi nawet wtedy zrobic proces. Nie bylo zadnych prze-
ciw mnie dowodow. Prokurator s