Dodaj do ulubionych

KLASA RZĄDZĄCA ...

IP: *.net.bialystok.pl 03.08.01, 01:30
KLASA RZĄDZĄCA

To prawda, że niektórzy ludzie z klasy rządzącej mogą nie być zamożni, ale to
samo odnosiło się do wielu feudałów i właścicieli niewolników. Wielu wiodło się
nie lepiej, byli biedniejsi od pospólstwa aktywnego w handlu i innych
przedsięwzięciach. To nie wartość posiadanej własności czyni daną osobę
członkiem klasy rządzącej, a raczej sposób w jaki to bogactwo, choćby
niewielkie, jest wytwarzane. To nie wysokość zarobków ale sposób zarobkowania
jest istotą definiującą wyzysk. Czy zarabiasz wykorzystując środki polityczne
czy ekonomiczne? Czy płaca jest zarobiona czy wymuszona? Madonna zarabia
tysiąckroć więcej niż sekretarz w biurokracji Unii Europejskiej w Brukseli, ale
nikogo nie zmusza się do kupownia płyt Madonny czy chodzenia na jej koncerty.
Toteż każdy grosz który Madonna dostaje jest jej podarowany, często
entuzjastycznie, przez jej fanów. Każdy grosik który składa się na pensje
sekretarza Uni Europejskiej jest wydzierany od podatników. Przyznaję że
niektórzy ludzie zarabiający przez wymuszenia udzielają użytecznych usług.
Jestem pewien że można znaleźć uczonych profesorów na państwowych
uniwersytetach i pełnych poświęcenia lekarzy w państwowych szpitalach. Feudał
również często oferował swoim chłopom usługi w zakresie sprawiedliwości,
porządku i obrony, oficjalny kościół zapewniał edukację i usługi socjalne...

Skoro nie można określić w żaden sposób ile naprawdę warte są usługi oferowane
przez urzędników państwowych, powstaje pytanie czy są one wyświadczane
najlepiej jak można? Czy odnoszą się one do prawdziwych potrzeb ludzi? Ponieważ
nie wolno wam za nie płacić (często usługodawca jest prawnie chronionym
monopolistą), nie można stwierdzić użyteczności danej usługi ani na ile jest
potrzebna i ile jest warta. Co ważniejsze, cel nigdy nie uswięca środków.
Albert Camus zwykł mawiać: "Rabunek bogatych by wspomóc biednych nie jest
pomocą, jest rabunkiem". Możecie sprawdzić sami jak użyteczny jest dany zawód
poprzez wasze wyobrażenie o jakości jego wykonania przez zatrudnionych.
Pomyślcie przy tym o celnikach. Muszę wyznać że spośród wyzyskiwaczy żywię
wyjątkowy wstręt do celników, i jeśli wolno mi tu przerwać, pozwolę sobie
opowiedzieć historyjkę. Jest to opowiastka o turyście który odwiedza obce
miasto. Zauważa antykwariat z bardzo dziwnym posążkiem kotka w witrynie.
Turysta wchodzi do środka i pyta o cenę. "Posążek kosztuje tylko $100",
odpowiada właściciel, "ale historia tej rzeźby jest warta $1000". "Nie
potrzebuję histori" wzrusza ramionami turysta, "potrzebuję pamiatki którą
mógłbym zabrać ze sobą i ta statuetka w zupełności mi wystarczy." "Sprzedam ją
zatem, ale proszę mi wierzyć" ostrzega antykwariusz, " wkrótce wróci pan po
historię". Turysta opuszcza sklep ze statuetką w kieszeni. W drodze do hotelu
zauważa podążającego za nim kota. "Hmm, dziwne...". Odwraca się ponownie by
ujrzeć za sobą cztery koty, a wkrótce dwadzieścia. Turysta zdaje sobie sprawę
że nie może wejść do hotelu ze stadem kotów toteż przekraczając most wyrzuca
statuetkę do rzeki. Momentalnie cała kocia armia skacze do wody i topi się.
Zadziwiony zdarzeniem turysta przystaje w miejscu, po czym nagle zawraca do
sklepu. Antykwariusz uśmiecha się pobłażliwie: "Cóż widzę że już pan wraca po
historię." "Nie" - odpowiada turysta - "chcę kupić figurkę celnika."

Wraz z przekształcaniemi w społeczeństwie i okolicznościami zmienia się rodzaj
ucisku. Dlatego nie rozpoznajemy wyzysku takim jakim jest on w rzeczywistości.
Na przykład, w większości krajów europejskich rządowi biurokraci są zatrudniani
dożywotnio. Jest to zasadą m.in. we Francji. Gdy młody utalentowany Francuz
jest zatrudniany przez agendę rządową całe społeczeństwo francuskie jest
obciążone legalnymi zobowiązaniami wartymi od 7 do 10 milionów dolarów w
stosunku do tego pracownika. Taką sumą będzie dla społeczeństwa średni koszt
fundowania bezproduktywności tej osoby, od pierwszej wypłaty, poprzez
emeryturą, aż do śmierci. Te 7 - 10 milionów jest kapitałem który wyzyskiwana
klasa musi prawnie zagwarantować każdemu członkowi klasy wyzyskiwaczy. We
Francji jest ich ponad 5 milionów, około 20% populacji w wieku produkcyjnym


Christian Michel

http://www.libertarianizm.pl/wyzysk.html



Obserwuj wątek
    • Gość: Krates Klasa PANUJĄCA IP: *.delta.com.pl 03.08.01, 02:46
      i to nielitościwie.

      Dawniej można było błagać o zmiłowanie okrutnego pana. Była szansa, że jeśli
      nie litość to przynajmniej zdrowy rozsądek skłoni go do chwilowego złagodzenia
      ciężarów nałożonych na poddanego.
      Można było też czasem się wykupić. Odzyskiwało się wolność osobistą i możność
      rozpoczęcia życia na własny koszt i ryzyko.

      Dzisiaj nie mamy takiej szansy. Jeśli zachorujemy młodo na nieuleczalną chorobę
      to będziemy nadal aż do przedwczesnej śmierci płacić składkę ZUS. Być może
      jakiś drogi lek pozwoliłby nam pożyć dłużej ale nie możemy zrezygnować z
      odkładania na emeryturę której nigdy nie dożyjemy.
      Rodzice dzieci chorych nie mogą zainwestować więcej w leczenie kosztem edukacji
      a rodzicom dzieci zdolnych zabrania się surowo oszczędzania na własnym zdrowiu
      by inwestować w edukację pociech.
      Niewolnikom albo krowom w oborze też nie daje się wolności decydowania o sobie.
      Najsmutniejsze, że zdecydowanej większości wcale to nie przeszkadza. "Przecież
      to dla naszego dobra" mówią
      Spotykałem (również tu) głosy: zabrońcie nam tego lub owego bo sobie zaraz
      krzywdę zrobimy a jak nam zakażecie to ujdziemy cało bo mądry przepis przed
      nasza głupotą nas uchroni. A ponieważ (podobno) nie może być tak żeby jednym
      było coś dozwolone a innym nie, więc skoro większość chce ograniczenia swojej
      wolności to wydziera się ją wszystkim.

      A ja mam prosty postulat. Niechby tylko i wyłącznie zwolennicy niekoniecznego
      zabraniania tego i owego podlegali takim zakazom a reszta nie. Każdy by miał
      czego chce.

      Wystarczy, że po podpisaniu notarialnego oświadczenia: "Niniejszym potwierdzam
      moją niewzruszoną wolą poddania się prawu CHCĄCEMU NIE DZIEJE SIĘ KRZYWDA i
      obiecuję solennie nie mieć do nikogo pretensji o nic co sam na swoją głowę
      ściągnę moim wolnym, nieprzymuszonym postępowaniem" każdy ryzykant był
      zwolniony z obowiązku zakładania czpeczki, unikania przeciągów, odkładania na
      starość i ubezpieczania się od trafienia piorunem kulistym w przyrodzenie.

      Hej!!! Przeciwnicy takiego rozwiązania! Czemu stoicie nam na drodze do
      szczęścia???
      My w rewanżu zgodzimy się byście sobie żyli wg swojego upodobania. Komuniści w
      komunie, socjaliści w społecznej gospodarce rynkowej, fundamentaliści zgodnie z
      nakazami swojej religii, monarchiści w służbie króla a anarchiści jak bądź.

      Czy to jest utopia? Być może, ale za to jaka niekontrowersyjna! Przynajmniej
      dla ludzi dobrej woli.

      Pozdrawiam,
      Krates






Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka