Dodaj do ulubionych

Dojczes witszaft? Das Unfall...

12.10.03, 21:04
Niemcy - kłopoty z deficytem budżetowym




Niemiecki minister finansów Hans Eichel
Fot. Fritz Reiss/AP


ZOBACZ TAKŻE


• Niemcy pożyczą dwa razy więcej (07-10-03, 19:27)
• Euroland: Francja i Niemcy o deficytach (05-10-03, 16:34)
• Niemcy tną ulgi i dotacje (30-09-03, 17:40)





SERWISY


¤ Ostatnio w Niemczech







Anna Rubinowicz-Gründler, Berlin 12-10-2003, ostatnia aktualizacja 12-10-
2003 17:19

Gigantyczne zadłużenie rzędu 42-43 mld euro grozi w tym roku budżetowi
Niemiec - twierdzi niemiecka prasa, a minister finansów Hans Eichel nie
zaprzecza. Czy wkrótce pożegna się ze swym fotelem?

Po weekendowej prasie krążą rozmaite liczby, ale wszystkie wyraźnie
przekraczają dotychczasowe szacunki. "Welt am Sonntag" pisze o 41,9 mld euro
nowych kredytów, które musi wziąć niemieckie państwo, aby dopiąć tegoroczny
budżet, agencja prasowa AP twierdzi, że posłowie koalicji rządowej szepczą
nawet o 43 mld euro. Tak czy tak byłoby to najwyższe zadłużenie bieżące w
dziejach RFN. Sprawcą dotychczasowego rekordu w tej dziedzinie był minister
Theo Waigel (CSU), który w 1996 r. musiał zaciągnąć aż 40 mld euro długów.

Tymczasem tegoroczny budżet przewiduje oficjalnie 18,9 mld euro nowych
długów, ale ze względu na złą koniunkturę i dramatycznie rosnące wydatki
osłonowe sam minister od tygodni liczy się z podwojeniem tej sumy (czyli do
38 mld euro). W sobotę przyznał, że "jest możliwe" nawet przekroczenie
granicy 40 mld euro. - Trzy lata stagnacji zniszczyły nasze sukcesy
konsolidacyjne z lat 2000-01 - powiedział Eichel tygodnikowi "Focus".

Prawicowa opozycja jest oburzona i ustami kilku posłów domaga się dymisji
Eichla, który "poniósł fiasko w dziedzinie polityki finansowej i budżetowej".
Eichel objął urząd ministra finansów wiosną 1999 r. po kontrowersyjnym
Oskarze Lafontaine i początkowo należał do najpopularniejszych polityków w
Niemczech, gdyż skutecznie zmniejszał deficyt budżetowy i jednocześnie
obniżał podatki. Jednak od czasu załamania koniunktury latem 2001 r. jego
wysiłki nie przynoszą efektu, a negatywne wskaźniki się pogłębiają.

"Der Spiegel" zapowiada, że Eichel w tym tygodniu przedłoży nowelę
tegorocznego budżetu zakładającą, że gospodarka w tym roku nie urośnie ani na
jotę (poprzednia prognoza mówiła o 0,75 proc. wzrostu), a w 2004 r. nie o 2
proc., lecz o 1,5 proc. (co oznacza konieczność zmian także w projekcie
budżetu na przyszły rok).

Nie do końca jasne jest, jak bardzo Niemcy w tym i w przyszłym roku naruszą
kryterium z Maastricht, za co Komisja Europejska może im wymierzyć
wielomiliardową karę. Oficjalna deklaracja Niemiec sprzed półtora miesiąca
mówi, że deficyt budżetowy wyniesie 3,8 proc. PKB w br. i zostanie zduszony
poniżej dopuszczalnych 3 proc. w 2004 r. "Welt am Sonntag" twierdzi, że może
on jednak wynieść nawet 4,6 proc. w br., a tygodnik "Focus", powołując się na
źródła w Komisji Europejskiej, pisze o 4 proc. w przyszłym roku. Jednak
rzecznik komisarza Pedro Solbesa zdementował tę informację.

Z budżetowych przymiarek Komisji Europejskiej, które kilka dni temu
ujawniła "Gazeta", wynika także, że Niemcy chcą mniej płacić do unijnej kasy.
Być może obejmie je tzw. rabat brytyjski.

W piątek o reformach

Tragiczna sytuacja budżetowa państwa zmusza Niemców do radykalnych kroków.
Już w tym tygodniu Bundestag będzie głosował pakiet reform rynku pracy
przewidujący m.in. obniżenie i skrócenie czasu wypłacania zasiłków dla
bezrobotnych, zaostrzenie reguł ich przyznawania (np. obowiązek podjęcia
prawie każdej posady oferowanej przez urząd pracy, a kto uporczywie odmawia,
ten zostanie pozbawiony świadczeń) oraz zmianę zasad funkcjonowania
pośredniaków. Bundestag ma też uchwalić obniżkę podatku dochodowego począwszy
od 2004 r., po której najbiedniejsi zapłacą 15 proc. podatku (do tej pory
19,9 proc.), a najbogatsi 42 proc. (48,5 proc.). Oznacza to przeciętnie ok.
10-proc. obniżkę podatku. Już we wrześniu parlament uchwalił reformę systemu
opieki zdrowotnej, który ma doprowadzić do obniżki składki ubezpieczeniowej.
Trwają prace nad kolejną reformą emerytalną (poprzednia z 2000 r. okazała się
niewystarczająca w obliczu starzejącego się społeczeństwa) oraz nad
drastyczną redukcją dotacji publicznych i ulg podatkowych. Jednak tylko
reforma podatkowa i cięcia dotacji, jeśli zostaną uchwalone, wywrą szybki
wpływ na sytuację budżetową Niemiec; pozostałe reformy mają działanie
długofalowe.

Wprawdzie planowane przez rząd reformy są z punktu widzenia przeciętnego
Niemca przywykłego do stabilizacji i wysokiej stopy życia dość radykalne i
budzą kontrowersje, zwłaszcza na lewicy, ale wydaje się, że kanclerz Schröder
nie będzie miał w piątek problemów ze zdobyciem poparcia dla swych
przedsięwzięć. Nawet lewica SPD przywiązana do państwa opiekuńczego zdaje się
rozumieć dramatyzm sytuacji i żąda już tylko kosmetycznych poprawek. Także
chadecka opozycja zapowiada gotowość do kompromisu w drugiej izbie
parlamentu - Bundesracie, gdzie chadeckie landy mają przewagę nad SPD. Także
bowiem opozycja zdaje sobie sprawę z nieuchronności reform i z tego, że
zablokowanie Schrödera nie przyniesie jej politycznych korzyści. Gdyby bowiem
gabinet Schrödera upadł z powodu chadeckiej blokady, społeczeństwo mogłoby
się odwrócić od CDU/CSU, a gdyby opozycja objęła władzę, sama musiałaby w
szybkim tempie zrobić mniej więcej to samo, co teraz proponują SPD i Zieloni.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jarek Re: Dojczes witszaft? Das Unfall... IP: *.dip.t-dialin.net 13.10.03, 11:32
      Byles Ty chociaz raz w Niemczech ? Smiechu warte to co piszesz. Cz wiesz ze
      60% eksportu Polski do Niemiec stanowi niecale 2 % niemieckiego importu.... a
      piejesz w dodatku w czasie gdy gospodarka Polska jest w stanie reanimacji i
      nie wiadomo czy przetrzyma.
    • neceser Polnische Wirtschaft? Das Unfall.. KAPUT. 13.10.03, 15:20
      Nie nasmiewaj sie, bo zyjesz w kraju na krawedzi niewyplacalnosci. Los
      Argentyny nie jest odlegly. Niemcom kryzys finansowy nie grozi.


      Rosati:Bez rewizji budżetu 2004 r. Polsce grozi kryzys finansowy

      Dariusz Rosati
      Fot. Bruno Fidrych / AG


      SERWISY


      ¤ Budżet 2004







      PAP 13-10-2003, ostatnia aktualizacja 13-10-2003 10:54

      Rząd powinien złożyć autopoprawkę do projektu budżetu na 2004 rok. Bez rewizji
      przyszłorocznego deficytu budżetowego Polsce grozi kryzys finansowy -
      przestrzegł w poniedziałek w rozmowie z TVN 24 Dariusz Rosati z Rady Polityki
      Pieniężnej

      Rosati uznał planowane w programie oszczędnościowym rządu cięcia o wartości
      ponad 2 mld zł w 2004 roku za niewystarczające. Rząd zakłada, że dzięki
      racjonalizacji wydatków w sferze społecznej już w przyszłym roku budżet mógłby
      wygospodarować ok. 2,1 mld zł.

      Rosati zwrócił uwagę na niespójność projektu budżetu z planem
      oszczędnościowym. - Budżet na 2004 rok jest zły. On zakłada zasadniczy wzrost
      wydatków, choć wszyscy wiemy, że trzeba je ograniczać - powiedział. - To jest
      niespójne. Z jednej strony przedstawia się program cięć na najbliższe trzy lata
      mówiąc, że sytuacja jest dramatyczna, z drugiej przedstawia się budżet, który
      jest kontynuacją (dotychczasowej polityki) - dodał.

      Wicepremier do spraw gospodarczych Jerzy Hausner powiedział ostatnio, że rząd
      nie będzie składał autopoprawki, a ewentualne oszczędności spowodują realne
      obniżenie deficytu w ciągu roku. Hausner uważa, że przedstawienie autopoprawki,
      w której rząd wykazałby dodatkowe oszczędności, nie spowodowałoby zmniejszenia
      deficytu, a wzrost innych kategorii wydatków.

      Zgodnie z projektem budżetu w przyszłym roku deficyt ma wynieść 45,5 mld zł
      wobec planowanego na 2003 r. w wysokości 38,7 mld zł. Sejm zajmie się projektem
      15 października.
      • Gość: znudzony Re: Polnische Wirtschaft? Das Unfall.. KAPUT. IP: *.tnt9.syd2.temp.da.uu.net 14.10.03, 07:34
        Biedny Rosati? Co z nim? Obudzil sie z letargu,a przedtem nie wiedzial co sie
        dzieje?
    • Gość: Polityczny Re: Dojczes witszaft? Das Unfall... IP: *.dip.t-dialin.net 13.10.03, 20:46

      Wiadomo ze grozi Niemcom kryzys finansowy , tylko ludzie
      ktorzy wyjechali z Polski do Niemiec nie chca o tym slyszec .
      Druga sprawa ze Polsce grozi "Argentyna", to jest pewne .
      Ale czego sie spodziewac po lewicowych rzadach , czy tu czy tam ,
      wielkie bagno .(Glupi krol ,to upadek calego narodu ;przypowiesci Salomona)
      Co moze uratowac Polske i Niemcy ?
      Reforma systemu finasowego , skonczyc z lapowkarstwem (pod tym wzgledem
      to Polska jest "najlepsza" w Europie),skonczyc natychmiast z inwestycjami
      w najwiekszym obozie pracy (czyt.Chiny) ,powrocic do korzeni chrzescijanskich
      ( nie mylic z kosciolami rzymsko-katolickim, ewangelicko-augsburskim czy
      prawoslawnym bo daleko im do podstaw chrzescijanskich ).
      Politykow zmusic do brania odpowiedzialnosci za kierowaniem panstwem ,
      czyli : kto nie potrafi musi odejsc i powrocic do swojego podstawowego
      wynagrodzenia ( ciekaw jestem czy wtedy by sie pchali do polityki).
      Odwrocic sie od masonerii (np. brytyjski dwor jest w calosci masoneria ,
      w Niemczech oficjalnie przyznal sie Genscher , a w Polsce ?).

      Podejrzewam co myslicie ,ale to poprostu moje marzenia .



      • ignorant11 Re: Dojczes witszaft? Das Unfall... 13.10.03, 22:22
        Gość portalu: Polityczny napisał(a):

        >
        > Wiadomo ze grozi Niemcom kryzys finansowy , tylko ludzie
        > ktorzy wyjechali z Polski do Niemiec nie chca o tym slyszec .
        > Druga sprawa ze Polsce grozi "Argentyna", to jest pewne .
        > Ale czego sie spodziewac po lewicowych rzadach , czy tu czy tam ,
        > wielkie bagno .(Glupi krol ,to upadek calego narodu ;przypowiesci Salomona)
        > Co moze uratowac Polske i Niemcy ?
        > Reforma systemu finasowego , skonczyc z lapowkarstwem (pod tym wzgledem
        > to Polska jest "najlepsza" w Europie),skonczyc natychmiast z inwestycjami
        > w najwiekszym obozie pracy (czyt.Chiny) ,powrocic do korzeni
        chrzescijanskich
        > ( nie mylic z kosciolami rzymsko-katolickim, ewangelicko-augsburskim czy
        > prawoslawnym bo daleko im do podstaw chrzescijanskich ).
        > Politykow zmusic do brania odpowiedzialnosci za kierowaniem panstwem ,
        > czyli : kto nie potrafi musi odejsc i powrocic do swojego podstawowego
        > wynagrodzenia ( ciekaw jestem czy wtedy by sie pchali do polityki).
        > Odwrocic sie od masonerii (np. brytyjski dwor jest w calosci masoneria ,
        > w Niemczech oficjalnie przyznal sie Genscher , a w Polsce ?).
        >
        > Podejrzewam co myslicie ,ale to poprostu moje marzenia .
        >
        >

        >
        >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka