hugo_w2
17.09.08, 09:53
Jak wymarły nadmiernie rozrośnięte dinozaury, również giganty
finansowego świata nie są w stanie dostosować się do szybko
zmieniających się warunków na rynku.
Kilka miesięcy temu upadła wielka firma inwestycyjna Bear Stearns,
wykupiona na przymusowych warunkach, więc za bezcen, przez bank J.P.
Morgan Chase; niedawno władze federalne praktycznie przejęły
potentatów na rynku hipotecznym, firmy Fannie Mae i Freddie Mac.
Teraz bankructwo ogłasza firma inwestycyjna Lehman Brothers, drugą -
Merrill Lynch - wykupił Bank of America, a gigantowi
ubezpieczeniowemu American International Group (AIG) zaczyna
brakować gotówki i poszukuje pomocy także w Rezerwie Federalnej.
Wstrząsy w świecie instytucji bankowych i inwestycyjnych mają w
Ameryce, w centrum finansowym kapitalistycznego świata, najbardziej
spektakularny charakter. Niewzruszone, zdawałoby się, filary świata
kapitalistycznego stawały się coraz słabsze, coraz gorzej
przystosowane do nowych warunków, coraz więcej potrzebowały
pieniędzy na obsługę własnych, nazbyt rozrośniętych struktur,
potężniejąca biurokracja uniemożliwiała szybkie reagowanie na
wyzwania współczesnego rynku, funkcjonująca w niepewnych, trudnych
czasach. Zbyt nieruchawe, by przetrwać - instytucje te padają jedna
po drugiej.
Ów darwinowski wizerunek świata kapitalizmu znajduje potwierdzenie w
dzisiejszej rzeczywistości. Te wielkie instytucje zapomniały o
podstawowych zasadach wolnego rynku - wychodzeniu naprzeciw
zmieniającym się wymaganiom, ciężkiej pracy, pomysłowości, która
jest nagradzana, a karane są ekonomiczną klęską marazm,
niegospodarność, brak nowych inicjatyw.
Na wolnym rynku panuje "twórcza destrukcja" - według znanego
określenia Josepha Schumpetera. Nieustanna transformacja, niszczenie
i budowanie, burzenie i tworzenie - kto trafia w zapotrzebowanie
rynkowe, ten przetrwa, kto nie - ginie.
Ale nowoczesny kapitalizm nie przypomina dżungli. Wstrząsy na rynku
amortyzowane są przez interwencję państwa, które reguluje poczynania
przedsiębiorstw, a także łagodzi ostrość zachodzących na nim
procesów. Ów interwencjonizm - federalna pomoc finansowa,
pośrednictwo w transakcjach albo zgoła przejmowanie prywatnych
przedsiębiorstw - nie wszystkim się podoba. Wyznawcy "czystego
rynku", czyli wolnej dla wszystkich konkurencji, są niezadowoleni z
rządowych inicjatyw. Uważają, iż mechanizm rynkowy spełnia
oczyszczającą rolę, a zatem nie wolno go zakłócać, w tym przypadku -
pozwalać na przetrwanie przedsiębiorstwom, które nie sprostały
wymogom konkurencji.
W jakiejś abstrakcyjnej sytuacji mają oni rację. W rzeczywistości
jednak upadek wielu potentatów mógłby zachwiać całym rynkiem i
zepchnąć świat kapitalistyczny w głęboką recesję. Lepiej więc
łagodzić ów szok.
Quelle PDN-NY(CK)