jenisiej
18.09.08, 04:28
Siwa, nie kasuj - to metafora taka jest:
pl.wikipedia.org/wiki/Czerwony_karze%C5%82
Jak każdy ..., złapany za rękę, przyznaje uczciwie: no może przypaliłem raz czy dwa, ale nigdy się nie zaciągnąłem!
www.rmf.fm/fakty/?digest=1&id=1668
Ręka mnie świerzbi, by polemizować z każdym niemal zdaniem Profesora, ale nie chcę przynudzać. Ograniczę się do przytoczenia jednego z wielu smakowitych fragmentów tego wyznania:
> Uznałem więc, że trzeba poradzić sobie z tą sytuacją poszukując kompromisu, który byłby dla mnie do zaakceptowania. Chodziło przede wszystkim o to, aby trzymać się elementarnych zasad przyzwoitości. Mam tu na uwadze przyzwoitość rozumianą uniwersalnie, a nie tą, którą definiuje taki czy inny system polityczny. Tak więc, parę razy do roku, na ogół przy okazji moich wyjazdów za granicę, ale nie tylko, rozmawiałem z ludźmi z SB.
> Podczas tych kontaktów, nikt mi nie groził, nie szantażował i do niczego nie zmuszał. Był grzeczny pan, była sympatyczna rozmowa na najrozmaitsze tematy, także pytania o konkretne osoby - tak to wyglądało. Rozmawiając z tymi ludźmi, starałem się formułować i przekazywać sygnały i sprawy, o których i tak było przecież powszechnie wiadomo. Kiedy pytano mnie o osoby, starałem się trzymać prostej zasady: mówić mało, dobrze, ogólnikowo, albo nie mówić nic. Po prostu starałem się zachowywać konsekwentnie i pragmatycznie, a pojęcia takie, jak "donoszenie", czy "donos" zwyczajnie nie istnieją w moim zbiorze recept na życie.
Kolejny przyzwoity kapuś. Ech...
Polecam cały tekst.