Dodaj do ulubionych

A babsko Steinbach dalej swoje

15.10.03, 09:36
Obrona Berlina

Przewodnicząca Związku Wypędzonych Erika Steinbach jest gotowa zrealizować
projekt Centrum przeciwko Wypędzeniom w Berlinie bez udziału niemieckiego
rządu i bez względu na sprzeciw ze strony Polski.


Na wczorajszej konferencji prasowej w Berlinie podkreślała, że nie rozumie
stanowiska polskiej strony. "Nie może leżeć w interesie Polski zrujnowanie
osiągnięć wieloletnich wysiłków w duchu pojednania, w których aktywny udział
brali wypędzeni" - oświadczyła Steinbach. Jej zdaniem w zaprezentowanej
koncepcji centrum nie ma niczego, co mogłoby wzbudzać obawy w Polsce. "W
koncepcji nie ma nic takiego, co upoważniałoby do twierdzenia, że historia
zostanie postawiona na głowie lub że Niemcy starają się zanegować swą winę" -
argumentowała.

Zapewniała, że nie zrezygnuje z Berlina jako miejsca lokalizacji przyszłej
placówki. Jej zdaniem sprzeciw wobec centrum został w Polsce wywołany
sztucznie. W tej sytuacji proponuje wyłączenie Warszawy z dalszej debaty na
temat centrum, przynajmniej do czasu, gdy w Polsce "nie zapanuje rozsądek".
Steinbach podkreśliła, że Polska "nie jest pępkiem świata" i zasadniczym
błędem byłoby sprowadzenie całej dyskusji na grunt polsko-niemiecki. Uważa,
że część koncepcji centrum dotycząca wypędzeń Polaków po II wojnie światowej
musi zostać opracowana przez historyków niemieckich.

Przewodnicząca Związku Wypędzonych wskazywała wczoraj nieraz, że inne kraje
nie sprzeciwiają się idei centrum. Wymieniła przy tym Rumunię, Bułgarię,
Węgry (zapomniała dodać, że w czasie drugiej wojny wspierały one Trzecią
Rzeszę). Zacytowała też obszerne fragmenty z niedawnego apelu ponad 100-
osobowego grona obywateli Czech i Niemiec, którzy uznają wypędzenie Niemców
za niezgodne z europejskim pojęciem praw człowieka. Erika Steinbach
wykluczyła też możliwość dokonania jakichkolwiek zmian w strukturze fundacji.
Mówił o nich niedawno współprzewodniczący fundacji, polityk SPD, Peter Glotz
wskazując na konieczność zdobycia środków finansowych na realizację projektu.
Erika Steinbach uważa, że zrealizuje swój projekt w Berlinie przy wsparciu
szeregu landów. Twierdzi także, że ożywiona debata na ten temat spowodowała
znaczny przyrost wpływów na konto fundacji ze strony różnych organizacji i
osób prywatnych.
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031015/swiat/swiat_a_7.html
I co najgorsze centrum to tylko uzasadnienie roszczeń :
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031008/publicystyka/publicystyka_a_1.html
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031002/swiat/swiat_a_2.html
Obserwuj wątek
    • Gość: wojciech j. kto mieczem wojuje IP: 194.251.142.* 15.10.03, 10:35
      od miecza ginie.
      Mysle ze to babsko o tym zapomniało.
      W polsce są miliony ludzi którym Niemcy wyrządzili krzywdę. Stracili majątki,
      krewnych, zostali wywiezieni na roboty.
      Jesli tak bardzo chce to bedziemy wyrównywac rachunki. No problem.
      Ja już kompletuję papiery jakby co.
      • Gość: chala Re: kto mieczem wojuje IP: *.rdu.bellsouth.net 15.10.03, 13:13
        Czym te miliony zmusza Niemcow ? Slabi nie maja glosu. Problem nie odvhodzi i
        nikt nie jest w stanie zatrzymactej pani. Beczenie nie wystarczy.
    • Gość: rafal Re: Polska nie jest pepkiem swiata wg. Eriki S IP: *.proxy.aol.com 15.10.03, 13:24
      www.wprost.pl/ar/?O=50907
      • tomek9991 Czy mozna kupić sobie nową historię ? 15.10.03, 16:33
        Niemcy robią wszystko, aby starą z Hitlerem wyrzucić i kupić sobie nową, gdzie
        będą tylko ofiarami okropnych Polaków i Czechów, a Hitler będzie nie
        Niemcem ,tylko Austriakiem.
        • Gość: sceptyk Re: Czy mozna kupić sobie nową historię ? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 15.10.03, 17:00
          Oczywiscie, Steinbach to babsko i jej inicjatywa jest proba odwracania
          historii, ale czy niektore nasze kregi polityczne nie dorzuci ly swego
          kamyczka do jej ogrodka. Pamietam ten krzyk, ze nalezy zburzyc porzadek
          pojaltanski. Jak widac sasiedzi jednak przygladaja sie co sie u nas dzieje.
          Sprawa druga, podobno `poszkodowani` juz szykuja pozwy o zwrot `majatkow`.
          Ale nasi repatrianci tez i wystepuja o zwrot mienia pozostawionego na
          wschodzie. I nasze sady prawomocnymi wyrokami skazuja Panstwo czyli nas na
          odszkodowanie. Chcialbymbyc dobrze zrozumiany. Rozumiem gorycz tych ludzi, ale
          dla dobra ogolu pewne rozdzialy historii powinnismy uznac za zamkniete.
          W naszym wlasnym interesie powinnismy wspierac uklad jaltanski.
          • tomek9991 Pułapka odszkodowań !!! 16.10.03, 07:56
            Pamiętacie jak kilka lat temu z wielkim hukiem i przytupem obwieszczono, że
            Niemcy będą płacić robotnikom przymusowym i więźniom obozów.
            Tymczasem to Niemcy wtedy wygrali,
            bo przed otrzymaniem świadczenia obdarowani musieli zrzec się dalszych roszczeń,
            odszkodowania były śmiesznie małe, rząd Polski uznał wszelkie polskie żądania
            majątkowe za nieważne,
            Niemcy nadal swoje pretensje uznają za otwarte i niemieckie władze się temu nie
            sprzeciwiają !
            W rewanżu za marne grosze dla polskich niewolników żądają zwrotu w naturze lub
            pełnych odszkodowań.
    • tomek9991 I zaczęło się z pozwami w polskich sądach! 16.10.03, 07:50
      Wypędzony żąda zwrotu
      Środa, 15 października 2003 - 13:52 CEST (11:52 GMT)


      Do szczecińskiego Urzędu Miejskiego trafił wniosek obywatela Niemiec,
      domagającego się zwrotu nieruchomości, która - jak twierdzi - należała przed
      1945 r. do jego rodziny.

      Wniosek, który trafił do urzędu 10 października, został napisany na maszynie w
      języku niemieckim.
      "Zgodnie z ustawą o języku polskim wszelkie dokumenty powinny być napisane w
      języku urzędowym, czyli po polsku. Dokumenty obcojęzyczne nie są przez urząd
      załatwiane" - powiedziała rzeczniczka prezydenta Szczecina Izabela Puławska.
      Wniosek opatrzony stosowną informacją dotyczącą procedury załatwiania takich
      spraw przez polskie urzędy został więc odesłany do nadawcy.

      Nadawca pisma żądał zwrotu nieruchomości położonej w jednej z peryferyjnych
      dzielnic Szczecina, na Gocławiu. Według niepotwierdzonych informacji, urzędnicy
      szczecińskiego magistratu skonfrontowali podany przez obywatela Niemiec adres z
      ulicami na planie miasta z 1939 roku. Na przedwojennej mapie wymieniona przez
      wnioskodawcę ulica nie istnieje.

      Wniosek ten może być zapowiedzią szerszej akcji roszczeniowej niemieckich
      wypędzonych. Na początku października tego roku przewodniczący
      zachodniopomorskiej Platformy Obywatelskiej poseł Krzysztof Zaremba zapowiadał
      na konferencji prasowej, iż będzie domagał się od polskiego MSZ wyjaśnienia w
      związku z działalnością niemieckiej firmy Pruskie Powiernictwo (Preussische
      Treuhand GmbH & Co.). Firma zbiera dane o roszczeniach Niemców wysiedlonych
      m.in. z obecnych ziem polskich i oferuje im pomoc w ewentualnym odzyskaniu
      mienia na drodze sądowej. Jak powiedział wówczas poseł, chodziłoby o
      wyjaśnienie, jaki jest oficjalny pogląd rządu niemieckiego na tę kwestię.

      Pruskie Powiernictwo zadeklarowało jakiś czas temu, że chce rozmawiać z polskim
      rządem w tej sprawie, ale zastrzegło, że gdyby te negocjacje się nie powiodły,
      zamierza doprowadzić do procesów odszkodowawczych w Polsce, a nawet w sądach
      europejskich.

      Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 17 czerwca 1991 roku,
      który stanowi podstawę stosunków polsko-niemieckich, nie zajmuje się sprawami
      majątkowymi. Niemiecki rząd nie popiera roszczeń wypędzonych o zwrot mienia.

      em, pap


      www.wprost.com.pl/ar/?O=50939

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka