Dodaj do ulubionych

Czarny polonez

03.10.08, 00:49
Czarny polonez

Cyganicho, brudna reka,
Czarny smiech i czarny humor,
Zatanczymy, wywrózymy,
Zabawimy, zasmiejemy
Ich na umór.

Bida ciemna i zbójecka,
Nedza glodna i lakoma,
Tancowala bida z nedza,
W drugiej parze zamaszyscie
Szkorbut i trachoma.

Obiecali, a nie dali,
Na pstrym koniu panska laska,
Nikt sie nawet nie obrócil,
Nocny kulig pognal dalej,
Z bicza mrozem trzaska.

W szybach gnusno,
W izbach gnojno,
Drogi kopne, dluga zima,
Uraczyli nas ta wojna
I pognali. Nic ich teraz,
A nas nigdy,
A nas nigdy
Nie zatrzyma.

Teraz my,
Z czarnego luda,
Zla krew nasza,
Zly nasz humor;
Zatanczymy, wywrózymy,
Zobaczycie, jak sie uda.

Na pstrym koniu bida z nedza,
Na umór, na umór.


Kazimierz Wierzynski 1968
Obserwuj wątek
    • datsh Re: Czarny polonez 03.10.08, 00:54

      Z Pawłem Kądzielą rozmawiała Grażyna Zabłocka
      O poezji i życiu Kazimierza Wierzyńskiego


      Ostatnie lata obfitują w zbiory poezji Kazimierza Wierzyńskiego - poety, skazanego na zapomnienie w kraju, którego nazwisko figurowało w księdze cenzury.
      Dla pisarza emigracyjnego był to dylemat: czy wydawać w kraju swój dorobek w okrojonym kształcie, czy zaniechać. Faktem jest, że spośród całej piątki skamandrytów Wierzyński miał najmniejsze nakłady. Iwaszkiewicz - wiadomo. Książki Tuwima (wraz z utworami dziecięcymi) osiągały milionowe nakłady. Słonimski, który też wrócił i był w tzw. opozycji, nie miał tak wysokich nakładów, ale ukazały się setki tysięcy jego książek. Podobnie Lechoń, który już po śmierci w 1956 roku był niejednokrotnie wznawiany. Jest taka prawidłowość, że dla cenzury pisarz emigracyjny i antykomunistyczny, który umarł, był tolerowany - jak na przykład Gombrowicz - w latach siedemdziesiątych, nagle jego sztuki zaczęto wystawiać w Polsce.
      Wierzyński miał w PRL niecałe 100 tysięcy nakładów. Wydania emigracyjne prawie nie docierały lub docierały do wąskiego grona czytelników. Za życia poety prof. Maria Dłuska przygotowała wybór Jego poezji, wydany jednak został dopiero po śmierci autora.

      Jednak te pośmiertne wydania nie zawierały wielu ważnych, odnoszących się do życia politycznego utworów. Niektórzy badacze twierdzą, że w Polsce nie ukazało się pełne wydanie poezji Wierzyńskiego.

      Należy tu rozróżnić wydanie poezji od wydania pism. Jeśli chodzi o utwory poetyckie, mamy już kompletną edycję. Nakładem białostockiego wydawnictwa ,,ŁUK'' ukazały się przed kilku miesiącami dwa tomy ,,Poezji zebranych'' Kazimierza Wierzyńskiego. Jest to wydarzenie znaczące w Polskiej kulturze, gdyż po raz pierwszy udostępniono w całości, bez skreśleń cenzury, zawartość wszystkich tomów poety. Wprawdzie mam pewne zastrzeżenia do edytorów, ale to są już specjalistyczne, filologiczne rozważania. Szczegółowo na ten temat pisałem w ostatnim, czerwcowym numerze ,,Nowych Książek''.

      A jeśli chodzi o pisma?

      Chodząc na Podyplomowe Studium Edytorskie przy UW zaplanowałem takie wydanie, które zawierałoby wiersze, opowiadania, dramat ,,Towarzysz Październik'', wspomnienia, szkice, korespondencję i nie dokończoną powieść. Próbowałem zainteresować tym krakowskie Wydawnictwo Literackie. Edycja taka jest jednak bardzo kosztowna i w obecnej chwili nie bardzo widzę sponsora, który by mógł ją wesprzeć. Najpierw Wierzyńskiemu przeszkadzała cenzura, teraz skromne budżety oficyn wydawniczych.

      W roku 1990 wydałeś ,,Pamiętnik poety'', interesujący dokument epoki dwudziestolecia międzywojennego...

      Do istniejących już wspomnień skamandrytów o Drugiej Rzeczypospolitej (Jarosława Iwaszkiewicza, Antoniego Słonimskiego, Jana Lechonia, Stanisława Balińskiego) doszła relacja nowa, nie pozbawiona akcentów polemicznych w stosunku do poprzedników. Są to wspomnienia poety, które wcześniej były pogadankami wygłaszanymi przed mikrofonem RWE i ilustrowanymi cytatami z Jego wierszy. Wiosną 1955 roku dyrektor Sekcji Polskiej Radia Wolna Europa, Jan Nowak Jeziorański zaproponował Wierzyńskiemu rozszerzenie współpracy z tą rozgłośnią. Poeta brał udział w dyskusjach literackich, przygotowywał felietony o własnej twórczości. ,,Pamiętnik'' przynosi wiele nieznanych szczegółów o wczesnej młodości Wierzyńskiego, o Jego pracy w organizacjach samokształceniowych i niepodległościowych, o Jego burzliwych losach podczas I wojny światowej i wojny polsko-rosyjskiej w 1919-1920 roku. Pisze w Nim o swoich sukcesach literackich i postaciach z życia kulturalnego i politycznego międzywojennej stolicy.

      Jesienią zeszłego roku w Oficynie Wydawniczej ,,Interim'' ukazał się w twoim opracowaniu ,,Towarzysz Październik'' Wierzyńskiego...

      Jest to Jego dramat, nie wystawiany na scenie w kraju, opublikowany wcześniej w ,,Dialogu''. Zapewne zainteresuje historyków emigracyjnego teatru i dramatu. Do tej sztuki dołączyłem zbiór poezji "Czarny polonez". Są to dwa utwory należące do nurtu pisarstwa politycznego pisarza. W utworach tych, wyprzedzając głos dysydentów rosyjskich, poeta przestrzegał Zachód i protestował przeciwko stosunkom panującym w totalitarnym ustroju sowieckim.

      "Czarny polonez" dotyczy nastrojów w państwie, w którym poeta nigdy nie był. Kiedy opuścił Polskę?

      6 września 1939 roku państwo Wierzyńscy dotarli do Lwowa, a 18 września przekroczyli granicę rumuńską i przez Bukareszt, Jugosławię, Włochy, Paryż, Hiszpanię, Brazylię dotarli do Stanów Zjednoczonych. Tam poeta spędził wojnę, a później przez kilkanaście lat pracował. Podczas wojny wraz z Janem Lechoniem i Jerzym Wittlinem założyli w Nowym Jorku "Tygodnik Polski". Prawie w każdym numerze ukazywały się wiersze Wierzyńskiego, który w poetyckiej formie komentował wydarzenia polityczne. Był to jakby jego poetycki dziennik.

      W utworze "1 września 1944 roku" pisał: Jeśli padnie Warszawa, to nie miasto padnie (...), lecz wolność wszystkich ludzi. Rok 1944 był szczególnie bolesny...

      Do klęski narodowej, tak dramatycznie przeżywanej przez poetę w Ameryce, doszły straty wśród najbliższych krewnych. W czasie Powstania Warszawskiego zginęli: przyrodni brat Kazimierza Bronisław Wierzyński, jego syn Jan Wierzyński oraz Janina, bratanica poety (córka Hieronima Wierzyńskiego, dziennikarza, zamęczonego na Majdanku w 1943 roku). W 1944 roku umiera też matka poety Felicja i - w Grodzisku Mazowieckim - ojciec Andrzej Wierzyński.

      Tom "Krzyże i miecze" zawiera wiele wierszy związanych z tradycją romantyczną. W tytułowym utworze poeta pisze:

      Krzyże i miecze - los wybrany
      I przewalczone nasze lata
      I nasza krew, i nasze rany,
      Polski cyrograf zapisany
      Na wszystkiej ziemi tego świata.

      Czy można więc uznać poetę za kontynuatora romantyków?
      W zbiorze tym doskonale wyraził przeżycia Polaków od 1942 do 1945 roku. Rzeczywiście mnóstwo tam odwołań do Słowackiego, Mickiewicza, Wyspiańskiego. Wierzyński świadomie wpisywał się w tradycję tyrtejską, niepodległościową.

      Nareszcie można przeczytać takie jego utwory, jak: "Na zajęcie Warszawy przez Rosjan", "Na rozwiązanie AK", "Na proces moskiewski", "Do towarzysza Wiesława", "Na śmierć Jana Palacha", "Ballada o Churchillu". Według historyków literatury w kanonie lektur szkolnych powinien się znaleźć wiersz "Do sumienia świata". Jak sądzisz, dlaczego?

      To pełen retoryki utwór...Pewnie ze względu na prawdziwą, ostrą ocenę aliantów, którzy poświęcili niepodległość Polski.

      Wierzyński nie akceptował pojałtańskiego świata. Jak zatem wyglądała sprawa jego przyjazdu do Polski?

      To kwestia związana z dziejami elit kulturalnych PRL. Po 56 roku miał propozycję wydania poezji, co jednak nie doszło do skutku. W 1959 roku przyjechał na kilkanaście miesięcy do Europy, potem wrócił do Stanów, wreszcie na stałe przybył najpierw do Rzymu, potem do Londynu. Były to lata sześćdziesiąte, sporo stypendystów wyjeżdżało na Zachód, spotykał się z nimi, rozmawiał. Jednak polityka władz wobec środowisk twórczych i odchodzenie od zmian po 56 roku sprawiło, że nie zdecydował się na przyjazd. Twierdził, że "do swojego kraju nie przyjeżdża się w odwiedziny, wraca się albo się nie wraca". On wrócił w 1978 roku. Zgodnie z wolą wdowy po poecie prochy Jego spoczęły w Alei Zasłużonych na Powązkach.

      Znawcy twórczości Wierzyńskiego mówili o nim: "poeta gorzkiego emigranckiego losu", "chrześcijańskiego stoicyzmu", "jak sejsmograf zapisujący dolę narodu". Która z tych opinii, twoim zdaniem, najtrafniej określa jego poezję?

      Ta ostatnia - opinia Zbigniewa Herberta. Jeśli spojrzeć z lotu ptaka, to rzeczywiście Wierzyński współbrzmiał z narodem od pierwszego tomu "Wiosna i wino", wydanego w 1919 roku. Tak było też, gdy po śmierci Marszałka wydał w 1936 roku "Wolność tragiczną". Towarzyszył polskiemu żołnierzowi na frontach II wojny, szalenie popularny, często przedrukowywano go w gazetach wojskowych.
      Potem też widać ten dar wczuwania się w nastroje Polaków, w ich język, styl zachowań. Wystarczy przeczytać "Czarny polonez", gdzi
      • datsh Re: Czarny polonez2 03.10.08, 01:01
        Potem też widać ten dar wczuwania się w nastroje Polaków, w ich język, styl zachowań. Wystarczy przeczytać "Czarny polonez", gdzie z jednej strony znajdziemy mnóstwo odwołań do realiów Polski gomółkowskiej, z drugiej zaś świadome nawiązanie do polskiej tradycji literackiej, znaczonej nazwiskami Norwida, Słowackiego, Żeromskiego, tradycji "rozrywania ran polskich, żeby nie zabliźniły się błoną podłości", tradycji obnażania zagrożeń duchowych, wypaczeń sumienia, schorzeń moralnych.

        Mówimy o Wierzyńskim, dla którego "nie było ziemi wybieranej, była tylko ziemia przeznaczona". Czy był przede wszystkim poetą określającym się wobec historii, czy głównie artystą poszukującym miejsca w świecie kultury, Natury?

        Jednym i drugim. Ponieważ niejednokrotnie dotykał spraw przemilczanych w kraju przez 45 lat, większe zainteresowanie budzą raczej utwory polityczne. Ale myślę, że czeka jeszcze na odkrycie, by użyć sformułowania Tomasza Burka, "Wierzyński późny". W tomach: "Tkanka ziemi", "Kufer na plecach", "Sen mara" widać fascynację i przyrodą, i kulturą, a motyw zauroczenia ziemią góruje wyraźnie nad innymi.

        A jak wyglądały kontakty Wierzyńskiego z innymi skamandrytami?

        Z Tuwimem zerwał w 1943 roku, gdyż ten zaczął współpracować z lewicującymi czasopismami emigracyjnymi. Ze Slonimskim także kontakty były luźne. Z Lechoniem przyjaźnił się do końca. Z Iwaszkiewiczem korespondował w czasie pisania biografii o Chopinie. Spotkali się później na zjeździe tłumaczy w Paryżu w 1967 roku, ale mówili sobie gorzkie rzeczy i nie było to udane spotkanie. Wierzyński miał żal do Iwaszkiewicza, że ten nie podpisał "Listu 34". Co ciekawe, spośród całej piątki tylko Wierzyński i Iwaszkiewicz zachowali do końca życia twórczą witalność, modyfikowali poetykę, wydawali nowe, coraz lepsze wiersze. Wierzyński jeszcze w dniu, w którym umarł w Londynie, robił korektę swego ostatniego tomu "Sen mara".

        Było to 25 lat temu. 27 sierpnia mija setna rocznica urodzin Kazimierza Wierzyńskiego...

        Jest jeszcze trzecia rocznica, mianowicie siedemdziesięciopięciolecie jego debiutu poetyckiego.

        Czy oprócz zamiaru uporządkowania pism Wierzyńskiego masz jeszcze jakieś plany wydawnicze związane z poetą?

        Przymierzam się do napisania jego źródłowej biografii, ale to praca niezwykle czasochłonna, wymagająca licznych kwerend i w tym roku na pewno nie zdążę tego zrobić. A szkoda.
    • pozarski Tez potrafie wklejac. To nic trudnego!;) 03.10.08, 01:33
      Należy umożliwić tym, którzy naprawę brali udział, zmieniali

      Historię, by oni tę Historię naprawdę teraz napisali... - II część wywiadu z
      Józefem Dajczgewandem, "komandosem"-emigrantem roku 1968, okresu PZPR-owskich
      walk frakcyjnych i początków "opozycji koncesjonowanej" Kuronia i
      Michnika"Dokonała się jakaś konwergencja między opozycją a władzą" - zauważa
      Józef Dajczgewand, Gość TV ASME w ramach cyklu Świadkowie Historii Prawdziwej w
      II części nagrania. "Nie - opozycji! Tylko między częścią opozycji, która
      frondowała w ramach komunizmu" - oponuje prowadzący wywiad red. Antoni
      Zambrowski. "Kiedy Karol Modzelewski idzie pracować do sztabu wyborczego tow.
      Cimoszewicza, to to właściwie pokazuje, że ta cała jego wojna z komunizmem to
      była wojna wewnątrz komunizmu i dotyczy to i Kuronia, i Michnika, i całego
      środowiska, które założyło teraz partię "demokratów' razem z towarzyszami
      partyjnymi" - stwierdza Antoni Zambrowski."Władza korumpuje, władza absolutna
      korumpuje w sposób absolutny - mówię to za liberałami. Jak ludzie dostają
      władzę, coś się z nimi dzieje, tracą poczucie realizmu, zaczynają działać jak
      narkomani, myślą, że znaczą coś więcej, politycy zaczynają zachowywać się jak
      aktorzy na scenie. Są tak naprawdę niewolnikami władzy" - przypomina znane
      oczywistości Józef Dajczgewand. "Adam ma trudność, by się samemu ocenić. Szuka
      dlatego potwierdzenia z zewnątrz swojej pozycji. Po tej liczbie medali, które
      dostał, osób, które zna, wielkich ludzi, czuje, że jest też wielką osobą. Ja do
      Adama mam stosunek ludzki, chociaż krytyczny oczywiście. Ja go znam od dawna, z
      czasów np. siedzenia w celi - jest tak jak to było już wcześniej: był młody i
      stary Marks: jest młody i stary Michnik. Mimo różnic poglądów, mam empatię dla
      niego. Ale to co się stało później, to jest przerażające: rozkład, rozpad
      osobowości, utrata samego siebie. Nie wiem, czy on do tego, co było kiedyś,
      wróci. On teraz nie chce mnie znać, to jego sprawa, teraz nie jest moim
      przyjacielem. Ostatnio zaczął mówić, jak to kiedyś było, zaczął opisywać jak to
      było na Rakowieckiej, opisy celi.... Zaczął być człowiekiem. Chciał być tym
      sztandarem, jak to niektórzy twierdzą, być symbolem, ale to już nie jest
      możliwe, jest IV Rzeczpospolita, to jest zupełnie coś innego" - mówi Józef
      Dajczgewand...Całość: www.asme.pl/113401568817120.shtml
      • datsh List Otwarty 03.10.08, 02:31
        Umiesz wklejac ...good
        a teraz zajmij stanowisko do listu otwartego Jacka Kuronia i Karola
        Modzelewskiego
        https://www.deiglan.com/myndir/kuron.jpg
        www.geocities.com/lbc_1917/2051kuron.htm
        • pozarski Co za roznica,co ja sadze o Liscie otwartym z 1964 03.10.08, 03:01
          roku dwoch odlecialych partyjniakow. Mnie bardziej interesuja ich pozniejsze
          losy i wybory. Byli przeciwienstwem ciebie,ktory z czystego oportunizmu wlazl
          nacjonalbolszewikom w doopsko,wierzac,ze cos ci z tego blichtru i salonowego
          smrodku skapnie. Nic nie skaplo,choc skopales zmarlego juz i pochowanego Jacka
          Kuronia, kiedy te szmaty z ktorymi wspolpracowales go kopaly. To byla IVRP, o
          ktorej sie zwierzasz tej szmacie Zambrowskiemu. Tez konwertowales, jak on, na
          czarnosecinny polski katolicyzm? Nie zdziwilbym sie wcale. Masz to w charakterze.
          • datsh duza roznica pozi.../nt 03.10.08, 04:09

            !
            • pozarski Re: duza roznica d- 03.10.08, 09:37
              upogrzybowa? A jak duza? To ciekawe,ze interesuje cie,co mysle o sprawie,ktora
              mnie nie interesuje (i jest stara jak swiat),a nie odnosisz sie do swoich
              aktualnych wyczynow i roznicy miedzy twoim "etosem" i ich, tych o ktorych pisze
              w watku. Typowe,co?
              • datsh to kultowy dokument pozi.... 03.10.08, 13:04
                Jacek Kuroń, Karol Modzelewski

                List otwarty do partii



                Dnia 27 XI 1964 roku decyzja Komitetu Uczelnianego PZPR przy UW zostaliśmy wykluczeni z szeregów Partii, a dnia XII 1964 roku Karol Modzelewski został decyzją KUZMS usunięty również z organizacji młodzieżowej. Powodem wykluczenia był napisany przez nas tekst o charakterze analityczno-programowym, zarekwirowany w czasie naszego zatrzymania w dniu 14 XI przez władze MSW. W sprawie tej Biuro Śledcze MSW prowadzi do­chodzenie z art. 155 Kodeksu Karnego z 1932 r., § l i 2. W związku z naszą sprawą zostali wykluczeni z Partii tow.tow. Stanisław Gomółka i Joanna Majerczyk, a towarzysz Eugeniusz Chylą został skreślony z listy kandydatów PZPR; towarzysze Gomółka i Chylą zostali również usunięci z szeregów ZMS. To­warzysze ci nie są autorami zarekwirowanego przez MSW tekstu, ale zarzucano im częściowe solidaryzowanie się z jego treścią, bądź też z naszą postawą i poglądami. Z listem otwartym występujemy wyłącznie z własnej inicjatywy, jako autorzy tekstu, i wyłącznie we własnym imieniu, a nie w imieniu pozostałych towarzyszy, usuniętych z Partii i ZMS w związku z naszą sprawą.

                Sprawie tej władze partyjne i władze MSW nadały znaczny rozgłos. Pomijamy informacje, podawane publicznie przez działa­czy partyjnych i wyższych funkcjonariuszy MSW poza Uniwersy­tetem. Na terenie uczelni informacje takie wygłoszono na zebra­niu aktywu ZSP. na zebraniu aktywu partyjnego w Domu Stu­denckim przy ulicy Kickiego, na posiedzeniu KU ZMS ubiegłej kadencji, na Konferencji Sprawozdawczo-wyborczej uniwersytec­kiej organizacji ZMS. Zebrania poświęcone naszej sprawie odby­ły się w Oddziałowych Organizacjach Partyjnych na wydziale psychologii-pedagogiki, historii, ekonomii politycznej (dwukrotnie) i filozofii. Uchwała KU PZPR w sprawie wykluczenia nas z Partii podjęta została w imieniu uczelnianej organizacji partyjnej, a zatem musi być podana do wiadomości wszystkich jej członków. Spodziewamy się wiec, że sprawa nasza omawiana będzie na zebraniach wszystkich organizacji oddziałowych, a także na zebraniach ZMS.

                Nie będąc już członkami Partii ani ZMS, nie mamy możli­wości uczestniczenia w tych zebraniach. Nie możemy więc odpo­wiadać na stawiane nam zarzuty, ani prostować wersji oficjal­nych, przeinaczających nasze poglądy i przedstawiających je w fałszywym świetle. Ogół członków Partii na Uniwersytecie tekstu naszego nie zna. Dowiaduje się więc o jego treści na podstawie tego, co zechcą powiedzieć sekretarze lub aktywiści Komitetu Uczelnianego, którzy w tej sytuacji mają monopol informowania opinii partyjnej. Tym bardziej ogół członków ZMS: nawet Ko­mitet Uczelniany tej organizacji, mimo, że musiał decydować o usunięciu z ZMS trzech towarzyszy, nie otrzymał naszego tekstu, a tylko referat egzekutywy i uchwały Plenum KU PZPR w naszej sprawie.

                Wiadomo, że przy pomocy cytowania wyrwanych z kontekstu pojedynczych zdań można przedstawić treść każdego dokumentu w sposób nieprawdziwy. Naszym zdaniem oficjalne relacje o napi­sanym przez nas tekście cechuje daleko posunięta dowolność wo­bec oryginału. Cytując kilka lub kilkanaście wyrwanych zdań stwarza się wrażenie, że jest to zbiór ostrych, demagogicznych i niczym nie umotywowanych haseł, zajmujący z niewiadomych przyczyn aż 128 stron maszynopisu. Tymczasem, cokolwiek by się nie mówiło o merytorycznej trafności naszej analizy i o poli­tycznej wartości wysnutych z niej wniosków, jest to logiczna konstrukcja, którą obalać można tylko polemizując z całością wywodu a nie epatując cytatami, które wyrwane z kontekstu nierzadko zmieniają w ogóle sens. Ponadto, w oficjalnych rela­cjach nie tylko przemilcza się zawartą w tekście analizę, ale zby­wa się paroma ogólnikami rozdział programowy, mający decydu­jące znaczenie dla oceny politycznego charakteru dokumentu. Wreszcie relacje (wystąpienia) oficjalne posługują się inwekty­wami pod adresem tekstu („prymitywna demagogia"), oraz po­ziomu moralnego i intelektualnego autorów (dwulicowość, nie­uczciwość, nawet brak odwagi cywilnej). Zdarzają się wypadki fałszerstw, w których nieświadomość trudno nam uwierzyć (rze­komo postulujemy zatrzymywanie bezpośrednio przez robotnika całego wytworzonego przezeń produktu, rzekomo nawołujemy ro­botników do zaniżania wydajności pracy w celu ograniczenia wyzysku).

                W tej sytuacji uważamy za konieczne poinformowanie człon­ków Partii i ZMS na UW o naszych prawdziwych poglądach i wynikającej z nich postawie politycznej jedyną dostępną nam drogą tj. w liście otwartym. Zwracamy się do członków Partii i do członków kierowanej przez PZPR organizacji młodzieżowej, mimo tego, że poglądy nasze i dokument, który napisaliśmy, określa się jako „antypartyjny". Jeśli to nadużywane słowo ma oznaczać, że stoimy na stanowisku przeciwnym praktyce poli­tycznej PZPR i że oceniamy negatywnie jej rolę społeczną — protestujemy przeciw takiemu określeniu. Na zarzut o dwulico­wość i nieuczciwy stosunek do towarzyszy partyjnych odpowia­damy, że:

                1) do naszego obecnego stanowiska doszliśmy stopniowo, w drodze ewolucji poglądów, częściowo w toku trwających od blisko pół roku prac nad tekstem, głównie pod wpły­wem rozwoju sytuacji społecznej i politycznej w kraju, oraz do­świadczeń w pracy partyjnej i ZMS-owskiej w ciągu ostatniego roku (zamknięcie Klubu Dyskusyjnego, stosunek Partii do listu 34 intelektualistów i wiecu z 14 kwietnia 1964 roku, likwidacja metodami wyłącznie dyscyplinarnymi dyskusji w ZMS i tp.).

                2)poglądy nasze miały charakter opozycyjny wobec aktualnej polityki kierownictwa partyjnego, co było ogólnie znane gdyż głosiliśmy je publicznie -— w klubie dyskusyjnym, na zebraniach ZMS-owskich i partyjnych, często wbrew stanowisku instancji. Z tego powodu byliśmy upominani i karani również przez ludzi, którzy swoich poglądów w szerokim gronie (np. w klubie poli­tycznym) nie głosili, którzy dziś zarzucają nam dwulicowość. W końcu zostaliśmy pozbawieni możliwości prowadzenia działalno­ści politycznej wśród młodzieży, co na Uniwersytecie oznacza praktycznie odsunięcie od działalności politycznej w ogóle. Za­mierzaliśmy po ukończeniu pracy nad tekstem głosić ze wszys­tkich dostępnych nam trybun zawarte w nim tezy i z taką mo­tywacją polityczną złożyć legitymacje partyjne. Tekst ukończony nie został (brakuje w nim dwóch rozdziałów, ponadto rozdziały ekonomiczne były raczej brulionem niż ostateczną formą analizy i miały być przerobione. W skutek wkroczenia organów MSW sprawą zajęły się instancje partyjne i zostaliśmy z Partii i ZMS wykluczeni). W tej sytuacji fakt naszego odejścia z Partii uważa­my za zrozumiały, nie podlegający dyskusji niezależnie od form i okoliczności w jakich się to dokonało. Oznacza to, że politycz­nie rozstaliśmy się z naszymi towarzyszami partyjnymi i organiza­cyjnymi. Ale fakt rozbieżności w niczym nie zmienia naszego szacunku dla ich przekonań i dla nich samych. Powodowani szacunkiem, który wymaga rzetelnego informowania towarzyszy, nawet przy najbardziej zasadniczej odmienności stanowisk poli­tycznych, przedstawiamy członkom Partii i ZMS na UW zarys naszej analizy i programu, które zawarte były w zarekwirowanym przez MSW tekście i które są naszą aktualną platformą ideową.

                I. Władza biurokracji


                Według oficjalnej doktryny, żyjemy w kraju socjalistycznym. Teza ta opiera się na utożsamieniu państwowej własności środ­ków produkcji z własnością społeczną. Akt nacjonalizacji przeka­zał przemysł, transport, banki na własność społeczeństwu, a sto­sunki produkcji oparte na własności społecznej są ex definitione socjalistyczne.

                Rozumowanie to jest pozornie marksistowskie. W rzeczywis­tości do marksowskiej teorii wprowadzono tu element z gruntu jej obcy — formalne, prawne rozumienie własności. Własność państwowa może kryć rozmaite treści klasowe w zależności od klasowego charakteru państwa.
                • pozarski Kultowy, d- 03.10.08, 13:07
                  upogrzybiasta? Moze dla komandosow,ale nie dla mnie.Dla mnie kultowy jest Playboy.wink
                  • datsh playboy z bananem w tyłku... 03.10.08, 13:27
                    podziekuj komandosom ze mozesz teraz morde drzec...
                    • pozarski Re: playboy z bananem w tyłku, nieee, to 03.10.08, 13:36
                      twoje laskotki.wink) Komandosom nie zawdzieczam nic zupelnie. Jak zwykle
                      przesadzasz o roli,jaka odegrales w historii Polski. Jest taka teoria, popularna
                      w niekomandoskich kregach, ze stales sie slawny jedynie dzieki nazwisku. Gdybys
                      sie nazywal Kowalski, nikt by o tobie dzis nie pamietal. Gomula potrzebowal
                      ciebie zupelnie tak, jak i ty potrzebowales Gomule. Jednym slowem dobrze
                      pasujecie do siebie: ty i Wieslaw!Wieslaw!wink))
          • vicky17 [...] 03.10.08, 05:25
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • pozarski Re: Co za roznica,co ja sadze o Liscie otwartym z 03.10.08, 10:30
              Widzisz,Rachelcia. Ty jestes typowa polska katoliczka. Istnieja nietypowi polscy
              katolicy, ale jest ich bardzo malo.
              • tygrys6789 [...] 03.10.08, 10:57
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • pozarski Re: Czarny polonez 06.10.08, 08:47
      Lubie ten wiersz,a nie chce mi sie go szukac.
      • tygrys6789 Memento Mori 06.10.08, 12:28
        Za co tygrysa wyklikali? Ano przypomnialem dziadkom , żeby tak
        sobie nie zazdroscili medali - bo na drugi swiat nic ze sobą zabrac
        nie można. Memento Mori
    • pozarski Re: Czarny polonez 07.10.08, 11:45
      Wlasciewie sam nie wiem. Raz mi sie ten wiersz podoba,a raz znow nie. Szkoda,ze
      zniknela Ada; na pewno by mi go ladnie zinterpretowala.wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka