perla
23.10.08, 11:24
co by zgadzało sie z napisaną kiedyś przez Borsuka teorią, iż
chłopcy hajlujący lubią tą męską przyjaźń zamieniać po Paradenmarch
na alkowę. W ramach meskiej przyjaźni oczywiście.
Czy to prawda - nie wiadomo. Wiadomo, że na razie trwa upojny taniec
na trumną Haidera. Odłam socjalistów marksistowskich wypisuje na
socjalistę adolfowego przeróżne hece. Jechał po pijaku, to złodziej,
bo każdy pijak to złodziej. Teraz pedał okazuje się. Nawiasem
pisząc, Biedroń powinnien w takim razie dać mu honorową legitymacje
pośmiertną.
Ale rzecz w tym, że prasa wypisuje co chce na Haidera.
Natomiast niedawno również w wypadku zginął jeden z czołowych Żydów
polskich (za życia napisanie o nim "Żyd" groziło ciężkim
więzieniem), jeden z najważniejszych masonów Francji, równiez
socjalista, B. Geremek. I wszelkie zapytanie o tą tajemniczą panią
co z nim jechała, a która prawdopodobnie tirówką była, to wyraz
bestialstwa, zwyrodnienia, braku szacunku do zmarłego. I śmierci w
ogóle.
To jak to jest w końcu? Z jednej strony o jednym zmarłym polityku
można wypisywać co się chce bez żadnych konkretnych dowodów, a z
drugiej strony, a o innym polityku jakiekolwiek nawet zapytanie nie
po linii, powoduje oskarżenie o zazwierzęcenie właśnie.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5840841,Austria_w_szoku__konserwatywny_Haider_mial_romans.html