Dodaj do ulubionych

Amerykański mit dobrobytu i demokracji.

18.01.02, 19:53
Na forum Wprost pojawił sie tekst "American dream" podpisany przez Szlomo
Warto go tu zacytować.

"Garść faktów i liczb o tym, jak słodko jest w Stanach Zjednoczonych, do
których pchać Polaków chcą prawicowi politycy i publicyści. Dane zaczerpnąłem z
publikacji "The State of Working America", którą napisali Lawrence Mishel,
Jared Bernstein i John Schmitt, a którą wydał przed rokiem Cornell University
Press.

1. Liczba prawnie przysługujących dni urlopu: Szwecja 32, Hiszpania 30, Niemcy
18, USA 0.
2. Średnia liczba godzin przepracowanych w 1998 roku: USA 1 996, Norwegia 1 401.
3. Liczba dodatkowych tygodni pracy w USA w porównaniu z Norwegią 14.
4. Przeciętny dług gospodarstwa domowego w USA wyrażony w dochodzie do
dyspozycji (disposable income): w 1949 r. 31,9%, w 1989 r. 84,6%, w 1999 r.
103%.
5. Udział w dochodzie dolnych 80% rodzin w USA w 1998 r. 52,8%; udział w
dochodzie górnych 20% w tym samym roku 47,3%.
6. Bogactwo netto najbogatszego 1% gospodarstw domowych w USA w 1998 r. 38,1%;
bogactwo najbiedniejszych 90% gospodarstw domowych w tym samym roku 29,0%.
7. Wyrażony w procentach wzrost mediany dochodów rodzin w USA między 1947 i
1973 to 104%; między 1973 do 1998 ten sam wzrost to 12%.
8. Liczba ludzi żyjących w biedzie w USA w roku 1998 to34 476 000.
9. Biedota w USA jako proporcja społeczeństwa 12,7% w roku 1998 i 11,1% w roku
1973.
10. Procent dzieci żyjących w biedzie w USA w 1998 r. to 18,9%.
11. Stosunek płacy głównego menedżera (CEO) do płac robotnika w USA to 107 do 1.
12. Stosunek dochodów najbogatszych 20% do najbiedniejszych 20% to w USA 7,4 do
1 w latach 1978-80 i 10,6 do 1 w roku 1998.
13. Procent pracowników sektora prywatnego w USA dostających ubezpieczenie
zdrowotne od swoich pracodawców w roku 1998 to 62,9%; w roku 1979 70,2%.
14. Wartość płacy minimalnej w USA w roku 1999 to 5,15$, a w roku 1977 ( w
dolarach z roku 1999) 6,53$.
15. Przeciętna liczba tygodni przepracowanych w USA w roku 1998 to 82,6; w roku
1969 68,3; różnica to 14,4 tygodnia."


Szlomo ma absolutną rację. Przedstawił parę dowodów na to, że USA jest panstwem
parafeudalnym. Zyje sie tam na pewno dobrze tym, którzy należą do sfer
uprzywilejowanych.
Wyższe klasy mają bardzo wygodne życie. Zytrudniają służbę do sprzątania,
gotowania, wychowania dzieci...

Niektórzy nie są w stanie tego zrozumieć, bo nigdy nie widzieli nic poza
socjalizmem i postkomunizmem w Polsce.
Inni są członkami warst uprzywilejowanych w USA lub harują jak niewolnicy lub
służący i nie mają czasu na myślenie.
Jest jednak typ człowieka, który mimo że jest niewolnikiem, popiera system
niewolniczy. Ma on bowiem nadzieję, że kiedyś zmieni sie jego status
wyzyskiwanego, na wyzyskiwacza.
Tego typu moralność przypomina mi jednego człowieka (z wyższym wykształceniem),
który w rozmowie ze mną na temat "fali" w wojsku stwierdził, że jak najbardziej
mu sie ten zwyczaj podoba.
Byłem z lekka zszokowany pochwałą barbarzynstwa, wiec spróbowałem przebadać
bardziej pierwotne uczucia, pytając:"chciałbyś być w wojsku wykorzystywany i
mieszany z błotem przez starszych szarżą? Co w tym takiego miłego?".
On odpowiedział:"OK. Poddam sie prawom fali i będę gnębiony przez jakiś czas.
Ale potem, gdy przyjdą nowi, to ja będę gnębił i miał wygodne życie."
Dlatego cały system "fali" bardzo mu odpowiadał.

Z takiego typu człowieka łatwo zrobić niewolnika.
Wyznawana przez niego moralność Kalego: "mnie gnębić - źle, ja gnębić -
dobrze", jest najlepszym gwarantem popierania przez niego systemów "rajów"
ziemskich.

W USA milionerzy (nawet tak antypatyczni jak Rockefeller) cieszą sie
powszechnym uznaniem. Każdy im zadrości i sam chciałby być takim jak oni.
Typowe w USA jest powedzenie "ile jesteć wart?", co odnosisie do wielkosci
zgromadzonego majątku, a odpowiedz na to pytanie musi być podana w dolarach.
Obserwuj wątek
    • wild więc mówisz ze SOCJALIZM jest za mały w USA?:] 18.01.02, 20:05
      wyjaw swoje ideały to społeczny urzędnik kradnący więcej i wskazujacy paluszkiem
      co mam żreć a co nie?:]
    • wild facio reprezentuje ETOS? :] 18.01.02, 20:16
      ETOS - społecznego urzędasa który jak bolszewik bedzie ustalał przez ingerencje w
      wolny rynek kto i za ile ma pracować!

      ten styl myślenia ma srodowisko Gazety Wyborczej "społeczna gospodarka rynkowa"
      w moim tłumaczeniu gospodarka faszystowska - ingerujaca w wolny rynek np. mleka
      lub cukru ustalajaca limity i koncesje

      do takich manipulatorów zaliczam partyjki socjalistyczne jak LPR UP i podobne

      ten kamuflaż w nazwenictwie budzi tylko mój śmiech!
      a śmiech jest tym wiekszy ze podcierają sie takie typki ... religią!
      tak jakby KRADZIEŻ mienia przez CŁO czy horrendalne podatki była zgodna z wolą
      boga! ( napisałem boga bo to bóg socjalisty ZŁODZIEJ! )


      gdy wspomisz o powinnosciach spożywczych wobec "narodu" wleź na ... drzewo! wink


    • Gość: XXL Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: *.echostar.pl 18.01.02, 20:28
      To jest tak jak powiedział mi kiedyś ( jeszcze za socjalizmu
      w Polsce ) pewien Amerykanin :
      - wiesz, właściwie to u nas jest podobnie, też mamy obrożę
      tyle tylko, że łańcuch jest dłuższy.......
    • Gość: Hania Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: 195.217.253.* 18.01.02, 20:35
      Wiesz, spedzilam w Stanach prawie rok i to wsrod zwyklych ludzi na prowincji. I
      dlatego jak czytam takie posty jak Twoj, pusty smiech mnie ogarnia.
      Dobrobyt oznacza przecietna rodzine, ktora nie musi sie martwic, czy jej
      wystarczy od pierwszego do pierwszego, ktora mieszka w milym schludnym domku,
      przed ktorym stoja co najmniej 2 samochody.
      I nie opisuje tutaj enklaw bogactwa, tylko malenkie miasteczka, czy tzw. rural
      areas, gdzie nie uswiadczysz Rockefellerow i innych rekinow finansjery. Gdzie
      wszyscy sie znaja i pomagaja sobie nawzajem, jezeli ktos potrzebuje pomocy. I
      gdzie ludzie bardziej sie przejmuja prognoza pogody niz waglikiem na Florydzie.
      Wiesz, ci ludzie byli bardzo zadowoleni ze swojego zycia, z kraju, w ktorym
      mieszkaja.
      No ale moze oni mieli, jak to nazwales, mentalnosc niewolnicza i mozna bylo ich
      zadowolenie kupic za domek z klimatyzacja.
      • wild miasteczko?:)) 18.01.02, 20:50
        Gość portalu: Hania napisał(a):

        > Wiesz, spedzilam w Stanach prawie rok i to wsrod zwyklych ludzi na prowincji. I
        >
        > dlatego jak czytam takie posty jak Twoj, pusty smiech mnie ogarnia.
        > Dobrobyt oznacza przecietna rodzine, ktora nie musi sie martwic, czy jej
        > wystarczy od pierwszego do pierwszego, ktora mieszka w milym schludnym domku,
        > przed ktorym stoja co najmniej 2 samochody.
        > I nie opisuje tutaj enklaw bogactwa, tylko malenkie miasteczka, czy tzw. rural
        > areas, gdzie nie uswiadczysz Rockefellerow i innych rekinow finansjery. Gdzie
        > wszyscy sie znaja i pomagaja sobie nawzajem, jezeli ktos potrzebuje pomocy. I
        > gdzie ludzie bardziej sie przejmuja prognoza pogody niz waglikiem na Florydzie.
        > Wiesz, ci ludzie byli bardzo zadowoleni ze swojego zycia, z kraju, w ktorym
        > mieszkaja.
        > No ale moze oni mieli, jak to nazwales, mentalnosc niewolnicza i mozna bylo ich
        >
        > zadowolenie kupic za domek z klimatyzacja.

        gdzie te miasteczko? =smile

        PS. a walizki juz przygotowałem!
        • Gość: Hania Re: miasteczko?:)) IP: 195.217.253.* 18.01.02, 20:53
          wild napisał(a):

          > Gość portalu: Hania napisał(a):
          >
          > > Wiesz, spedzilam w Stanach prawie rok i to wsrod zwyklych ludzi na prowinc
          > ji. I
          > >
          > > dlatego jak czytam takie posty jak Twoj, pusty smiech mnie ogarnia.
          > > Dobrobyt oznacza przecietna rodzine, ktora nie musi sie martwic, czy jej
          > > wystarczy od pierwszego do pierwszego, ktora mieszka w milym schludnym dom
          > ku,
          > > przed ktorym stoja co najmniej 2 samochody.
          > > I nie opisuje tutaj enklaw bogactwa, tylko malenkie miasteczka, czy tzw. r
          > ural
          > > areas, gdzie nie uswiadczysz Rockefellerow i innych rekinow finansjery. Gd
          > zie
          > > wszyscy sie znaja i pomagaja sobie nawzajem, jezeli ktos potrzebuje pomocy
          > . I
          > > gdzie ludzie bardziej sie przejmuja prognoza pogody niz waglikiem na Flory
          > dzie.
          > > Wiesz, ci ludzie byli bardzo zadowoleni ze swojego zycia, z kraju, w ktory
          > m
          > > mieszkaja.
          > > No ale moze oni mieli, jak to nazwales, mentalnosc niewolnicza i mozna byl
          > o ich
          > >
          > > zadowolenie kupic za domek z klimatyzacja.
          >
          > gdzie te miasteczko? =smile
          >
          > PS. a walizki juz przygotowałem!

          Polecam male miasteczka na poludniu i na tzw. middle west.
          Tylko nudno tam z tego dobrobytu nieziemsko smile
          Aha, i zorganizuj sobie tam dostep do forum, bo bez twoich postow tu bedzie nudno.
          • wild Re: miasteczko?:)) 18.01.02, 20:59
            Gość portalu: Hania napisał(a):

            > Polecam male miasteczka na poludniu i na tzw. middle west.
            > Tylko nudno tam z tego dobrobytu nieziemsko smile
            > Aha, i zorganizuj sobie tam dostep do forum, bo bez twoich postow tu bedzie nud
            > no.

            nudno?big_grin jakie nudno np. na peryferiach w kaliforni odbywały sie ... walki robotów
            rózne machiny skonstruowane, jakies przerobione koparki wink spychacze i ZABAWA!
            ... szybko trzebe biegać to fakt! ale żebo od razu nudno! hmm :]

            PS. z internetem - no problem! wink firmowo jest dołączany do mikrofalówki jako
            książka kucharska dla Dam i Damów! (naprawde) ]surprised
        • Gość: Mag Re: miasteczko?:)) IP: *.duke-energy.com 18.01.02, 21:03
          wild napisał(a):

          > Gość portalu: Hania napisał(a):
          >
          > > Wiesz, spedzilam w Stanach prawie rok i to wsrod zwyklych ludzi na prowinc
          > ji. I
          > >
          > > dlatego jak czytam takie posty jak Twoj, pusty smiech mnie ogarnia.
          > > Dobrobyt oznacza przecietna rodzine, ktora nie musi sie martwic, czy jej
          > > wystarczy od pierwszego do pierwszego, ktora mieszka w milym schludnym dom
          > ku,
          > > przed ktorym stoja co najmniej 2 samochody.
          > > I nie opisuje tutaj enklaw bogactwa, tylko malenkie miasteczka, czy tzw. r
          > ural
          > > areas, gdzie nie uswiadczysz Rockefellerow i innych rekinow finansjery. Gd
          > zie
          > > wszyscy sie znaja i pomagaja sobie nawzajem, jezeli ktos potrzebuje pomocy
          > . I
          > > gdzie ludzie bardziej sie przejmuja prognoza pogody niz waglikiem na Flory
          > dzie.
          > > Wiesz, ci ludzie byli bardzo zadowoleni ze swojego zycia, z kraju, w ktory
          > m
          > > mieszkaja.
          > > No ale moze oni mieli, jak to nazwales, mentalnosc niewolnicza i mozna byl
          > o ich
          > >
          > > zadowolenie kupic za domek z klimatyzacja.
          >
          > gdzie te miasteczko? =smile
          >
          > PS. a walizki juz przygotowałem!

          Maksiu, wstrzymaj konia, to nie bylo miasteczko Amiszow, oni nie uzywaja pradu,
          wiec z klimatyzacji nici !
          • wild ale przecież dziś piątek! Sauronko :] 18.01.02, 21:05
            Gość portalu: Mag napisał(a):

            > wild napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Hania napisał(a):
            > >
            > > > Wiesz, spedzilam w Stanach prawie rok i to wsrod zwyklych ludzi na pr
            > owinc
            > > ji. I
            > > >
            > > > dlatego jak czytam takie posty jak Twoj, pusty smiech mnie ogarnia.
            > > > Dobrobyt oznacza przecietna rodzine, ktora nie musi sie martwic, czy
            > jej
            > > > wystarczy od pierwszego do pierwszego, ktora mieszka w milym schludny
            > m dom
            > > ku,
            > > > przed ktorym stoja co najmniej 2 samochody.
            > > > I nie opisuje tutaj enklaw bogactwa, tylko malenkie miasteczka, czy t
            > zw. r
            > > ural
            > > > areas, gdzie nie uswiadczysz Rockefellerow i innych rekinow finansjer
            > y. Gd
            > > zie
            > > > wszyscy sie znaja i pomagaja sobie nawzajem, jezeli ktos potrzebuje p
            > omocy
            > > . I
            > > > gdzie ludzie bardziej sie przejmuja prognoza pogody niz waglikiem na
            > Flory
            > > dzie.
            > > > Wiesz, ci ludzie byli bardzo zadowoleni ze swojego zycia, z kraju, w
            > ktory
            > > m
            > > > mieszkaja.
            > > > No ale moze oni mieli, jak to nazwales, mentalnosc niewolnicza i mozn
            > a byl
            > > o ich
            > > >
            > > > zadowolenie kupic za domek z klimatyzacja.
            > >
            > > gdzie te miasteczko? =smile
            > >
            > > PS. a walizki juz przygotowałem!
            >
            > Maksiu, wstrzymaj konia, to nie bylo miasteczko Amiszow, oni nie uzywaja pradu,
            >
            > wiec z klimatyzacji nici !

            amiszem jestem w środy! smile dziś piątek!
            • wild hmm 18.01.02, 21:07
              wild napisał(a):

              > Gość portalu: Mag napisał(a):
              >
              > > wild napisał(a):
              > >
              > > > Gość portalu: Hania napisał(a):
              > > >
              > > > > Wiesz, spedzilam w Stanach prawie rok i to wsrod zwyklych ludzi
              > na pr
              > > owinc
              > > > ji. I
              > > > >
              > > > > dlatego jak czytam takie posty jak Twoj, pusty smiech mnie ogarn
              > ia.
              > > > > Dobrobyt oznacza przecietna rodzine, ktora nie musi sie martwic,
              > czy
              > > jej
              > > > > wystarczy od pierwszego do pierwszego, ktora mieszka w milym sch
              > ludny
              > > m dom
              > > > ku,
              > > > > przed ktorym stoja co najmniej 2 samochody.
              > > > > I nie opisuje tutaj enklaw bogactwa, tylko malenkie miasteczka,
              > czy t
              > > zw. r
              > > > ural
              > > > > areas, gdzie nie uswiadczysz Rockefellerow i innych rekinow fina
              > nsjer
              > > y. Gd
              > > > zie
              > > > > wszyscy sie znaja i pomagaja sobie nawzajem, jezeli ktos potrzeb
              > uje p
              > > omocy
              > > > . I
              > > > > gdzie ludzie bardziej sie przejmuja prognoza pogody niz waglikie
              > m na
              > > Flory
              > > > dzie.
              > > > > Wiesz, ci ludzie byli bardzo zadowoleni ze swojego zycia, z kraj
              > u, w
              > > ktory
              > > > m
              > > > > mieszkaja.
              > > > > No ale moze oni mieli, jak to nazwales, mentalnosc niewolnicza i
              > mozn
              > > a byl
              > > > o ich
              > > > >
              > > > > zadowolenie kupic za domek z klimatyzacja.
              > > >
              > > > gdzie te miasteczko? =smile
              > > >
              > > > PS. a walizki juz przygotowałem!
              > >
              > > Maksiu, wstrzymaj konia, to nie bylo miasteczko Amiszow, oni nie uzywaja p
              > radu,
              > >
              > > wiec z klimatyzacji nici !
              >
              > amiszem jestem w środy! smile dziś piątek!

              a moze we wtorki?indifferent
              • Gość: Mag Re: hmm IP: *.duke-energy.com 18.01.02, 21:22
                wild napisał(a):

                > a moze we wtorki?indifferent

                Zdecyduj sie !!! A czym jestes dzisiaj ?
                • wild Re: hmm 18.01.02, 21:29
                  delfinem? sad

                  • Gość: Mag Re: hmm IP: *.duke-energy.com 18.01.02, 21:41
                    wild napisał(a):

                    > delfinem? sad
                    >

                    Potomkiem krola francuskiego ??? Masz sobie ego smile
      • Gość: P.C. Potwierdzam IP: *.chem.usu.edu 18.01.02, 23:10
        Gość portalu: Hania napisał(a):

        > Dobrobyt oznacza przecietna rodzine, ktora nie musi sie martwic, czy jej
        > wystarczy od pierwszego do pierwszego, ktora mieszka w milym schludnym domku,
        > przed ktorym stoja co najmniej 2 samochody.

        Potwierdzam.
        Oczywiscie, dla Autora watku problemem jest, ze CEO z jakiejs firmy ma 150 (czy cos kolo tego) razy wiecej smile
        Oto mentalnosc socjalisty.
        pozdrowienia, P.C.

        P.S. Oprocz milego, schludnego domku i dwoch samochodow, jest zwykle i spory pakiecik akcji odkladanych na
        emeryture (ktora oznacza zwykle zwiedzanie swiata).
        • Gość: as Re: Potwierdzam IP: *.pppool.de 19.01.02, 00:58



          > P.S. Oprocz milego, schludnego domku i dwoch samochodow, jest zwykle i spory pa
          > kiecik akcji odkladanych na
          > emeryture (ktora oznacza zwykle zwiedzanie swiata).

          Jezeli to jest spory pakiecik akcji firmy ENRON to na zwiedzanie swiata moze nie
          wystarczyc. %-(
          • Gość: Agent Re: Potwierdzam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.01.02, 11:34
            Gość portalu: as napisał(a):
            > Jezeli to jest spory pakiecik akcji firmy ENRON to na zwiedzanie swiata moze ni
            > e
            > wystarczyc. %-(

            Dlatego trzeba urzedowo zakazac bankructw :0)
          • Gość: Assasin Re: Potwierdzam IP: 212.244.52.* 24.01.02, 10:15
            Nikt nie mówił, że inwestowanie w akcje nie jest ryzykownš zabawš...
    • Gość: Piotrek Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: 207.30.78.* 18.01.02, 21:11
      Byłeś tu kiedyś? Przyjedź, popatrz i więcej nie pisz podobnych głupot.
      Obiecujesz?
      Żeby było jasne, ja piszę tą odpowiedź siedząc na Florydzie
    • zeh Pomóżmy więc Ameryce... 18.01.02, 21:24
      Skoro w USA tak kiepsko to nic nam nie pozostało aby naszym sojusznikom pomóc i
      to bez zbędnej zwłoki. Ja jestem gotów nie dawać od najbliższej niedzieli na
      tacę i wszystko przeznaczyć dla naszych przyjaciół spoza oceanu.

      Pójdzcie mym śladem!
      • Gość: Piotrek Re: Pomóżmy więc Ameryce... IP: 207.30.78.* 18.01.02, 21:45
        Pomogę. Wyrzucę trochę centów przez okno jadąc na weekend do Miami. Dziwi mnie
        skąd się biorą ludzie którzy piszą takie głupoty jak autor postu. Prowokują?
      • Gość: P.C. To juz bylo IP: *.chem.usu.edu 18.01.02, 23:15

        Juz Urban, dawno temu, oglaszal wysylanie spiworow bezdomnym z Nowego Jorku. Ja tez poprosze jeden, bo chce
        sobie skoczyc pozna wiosna do Yellowstone, he, he. smile Autor watku to chyba wierny czytelnik Urbana.
        P.C.
        • Gość: as Spiwory IP: *.pppool.de 19.01.02, 01:06
          P.C.Ani jednego spiwora nie dam.Sprzedaj sobie pakiecik akcji i kup to co Ci
          potrzebne.
          • Gość: CoRporat CORporacja? IP: *.cm-upc.chello.se 19.01.02, 01:09
            • Gość: V.C. Re: American Dream c.d. IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.02, 19:08
              Więc jednak istnieje raj na ziemi ?
              USA? Wg ostatniego raportu UNDP( United Nations Development Program ) nt.
              stopnia rozwoju spolecznego HDI ( Human Development Index ) USA zajmowało
              dopiero 6. lokatę . Za Norwegią , Australią , Kanadą , Szwecją i Belgią .
              Przeciętna długość życia wynosi w USA zaledwie 76,8 lat , co daje 27. miejsce
              na świecie . Tyle samo żyje sie w ...Kostaryce . Podczas gdy w nienajbogatszej
              przecież Grecji 78,1 lat , Hiszpanii 78,3 , a Japonii 80,8 lat .
              Wskażnik postępu naukowo-technicznego TAI ( Technology Achievement Index )
              jest wyższy w Finlandii .
              Indeks wolności gospodarczej : USA - 7.miejsce , za Hongkongiem ,
              Singapurem ,Bahrajnem , Nowa Zelandią , Szwajcarią i Holandią / wg danych
              Heritage Foundation /
              Indeks globalizacji : USA - 10. miejsce , za Irlandią , Szwajcarią ,
              Singapurem i sześcioma innymi krajami / wg dwumiesicznika "Foreign Policy" i
              firmy A.T.Kearney /.
              Stopień demokratyzacji życia publicznego : USA - 11. miejsce / wg World Audit /
              Stopień skorumpowania : USA - 17. miejsce / wg Transparency International /
              Ludność obsługiwana przez oczyszczalnie ścieków : USA - 70,8 % , za Danią - 98
              % , Szwecją - 95 % , Holandia - 93,3 % , Szwajcaria - 91 % , Nowa Zelandią ,
              Wlk. Brytanią , Niemcami , Finlandią i Austrią .
              Wskaźnik rozwodów - USA - 2. miejsce na świecie , za Łotwą .
              Wskaźnik bezrobocia : USA - 5,8 % , Norwegia - 2,4 % , Szwecja - 4,0 % ,
              Japonia - 5,5 % .
              Deficyt handlowy - USA - 1. miejsce w świecie

              Wskaźniki iście "rajskie" ...
              • Gość: V.C. Re: American Dream c.d. IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 09:38
                " Naczelnym zadaniem rządu jest ochrona przywilejów zamożnej mniejszości przed
                zakusami wiekszości . "

                James Madison ,
                jeden z twórców amerykańskiej konstytucji
                • Gość: V.C. Re: American Dream c.d. IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 18:51
                  " W społeczeństwach demokratycznych masy powinny pełnić funkcję widzów , a nie
                  uczestników , gdyż są zbyt ciemne i wscibske . Można pozwolić im jedynie na
                  wybieranie co pewien czas politycznej reprezentacji . "

                  Walter Lippman ,
                  liberalny dziennikarz
                  i intelektualista amerykański
                • Gość: V.C. Re: American Dream c.d. IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 18:52
                  " W społeczeństwach demokratycznych masy powinny pełnić funkcję widzów , a nie
                  uczestników , gdyż są zbyt ciemne i wscibske . Można pozwolić im jedynie na
                  wybieranie co pewien czas politycznej reprezentacji . "

                  Walter Lippman ,
                  liberalny dziennikarz
                  i intelektualista amerykański
                • Gość: V.C. Re: American Dream c.d. IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 18:52
                  " W społeczeństwach demokratycznych masy powinny pełnić funkcję widzów , a nie
                  uczestników , gdyż są zbyt ciemne i wscibske . Można pozwolić im jedynie na
                  wybieranie co pewien czas politycznej reprezentacji . "

                  Walter Lippman ,
                  liberalny dziennikarz
                  i intelektualista amerykański
                  • Gość: P.C. Re: American Dream c.d. IP: *.client.attbi.com 20.01.02, 20:01
                    Gość portalu: V.C. napisał(a):

                    > " W społeczeństwach demokratycznych masy powinny pełnić funkcję widzów , a nie
                    >
                    > uczestników , gdyż są zbyt ciemne i wscibske . Można pozwolić im jedynie na
                    > wybieranie co pewien czas politycznej reprezentacji . "
                    >
                    > Walter Lippman ,
                    > liberalny dziennikarz
                    > i intelektualista amerykański

                    V.C.,

                    Co do caloksztaltu pogladow o USA - daruj sobie, bo ja tu mieszkam, pracuje i pusty smiech mnie ogarnia, jak czytam
                    te legendy o wilczym kapitalizmie, gettach biedoty z wysepkami luksusu elit i tym podobne. Prawde napisala Ci Hania:
                    zycie przecietnej rodziny w wiesniaczej okolicy to dom, dwa samochody (do tego nie zdezelowane, jak w
                    postepowej Francji na przyklad), dzieciaki w college'u, praca, z ktorej bez problemu mozna sobie na to wszystko
                    pozwolic. Powtarzam - wiem, mieszkam, pracuje, mam i znajomych - Polakow, ktorzy wyemigrowali po stanie
                    wojennym (z pustymi kieszeniami). On - technik w fabryce. Ona - prowadzi dom. Dwojka dzieci skonczyla tu szkoly i
                    studia. Splacony dom, w garazu nowe Subaru i Toyota, na koncie u brokera akcje. I to, zeby Ci bylo jeszcze bardziej
                    przykro, to jest tutaj NORMA. To nie zadni "kapitalisci", "wyzyskiwacze" i podobni. To najnormalniejsi ludzie zyjacy w
                    panstwie, ktore odrzucilo socjalistyczne bzdety przec Ciebie, V.C. i kolegow propagowane.

                    Owszem, sa kregi, do ktorych nalezy cytowany przez Ciebie "liberalny dziennikarz i intelektualista" ("liberal" oznacza
                    tu socjaldemokrate - takie drobne zboczenie nomenklaturowe, zwolennicy wolnosci gospodarczej i spolecznej to
                    libertarianie), ktorym marzy sie panstwo socjalistyczne na wzor Europy. O ich pogladach ekonomicznych moze innym
                    razem, spoleczne zas, w tym pogarda dla ciemnych wspolobywateli (ba, nawet takiego ciemniaka nie nazywa sie
                    wspolobywatelem, czerwoni maja tendencje mowienia o "masach", ponad ktore sami sa, rzecz jasna, wyniesieni)
                    widoczne sa w Twoim cytacie.
                    Pozdrowienia,
                    P.C.
                    • Gość: V.C. Re: American Dream c.d. - do P.C. ( not only ) IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 20:17
                      Lippman z pewnością nie byl socjaldemokratą . W Ameryce niemal wszystko
                      jest "popieprzone" , nawet nazewnictwo .
                      Polecam artykuł Tadeusza Zachurskiego " Plaga Ameryki " ,
                      arch.rp.pl/rz/1995/01/19950128/19950128/199501280125.htm?k=on&t=19931214002120

                      PS. Ależ żyjcie sobie dalej w tym "raju" . Nikt nie namawia Was do powrotu .
                      • Gość: P.C. Re: American Dream c.d. - do P.C. ( not only ) IP: *.client.attbi.com 20.01.02, 21:28
                        Gość portalu: V.C. napisał(a):

                        > Lippman z pewnością nie byl socjaldemokratą . W Ameryce niemal wszystko
                        > jest "popieprzone" , nawet nazewnictwo .
                        > Polecam artykuł Tadeusza Zachurskiego " Plaga Ameryki " ,<a href="http://"></a
                        > arch.rp.pl/rz/1995/01/19950128/19950128/199501280125.htm?k=on&t=19931214002120

                        Z linku maly pozytek:
                        The requested URL /rz/1995/01/19950128/19950128/199501280125.htm was not found on this server.

                        Jesli piszesz "liberalny intelektualista" (a dlaczego niby nie mialbym wierzyc Ci na slowo), to w Europie tlumaczy sie to
                        pojecie wlasnie "socjaldemokrata" (poprawnie zreszta). Z silna domieszka tego, co widac u nas w srodowisku UW
                        (Juz UP zdaje sie od tego wolna): amerykanski liberal przynalezy do samozwanczej elity, gardzacej "masami" i
                        uwazajacy, ze najlepiej wie, co dla owych "mas" dobre.
                        A propos: jesli ktos pisze o "masach", to bez najmniejszego ryzyka mozesz przyjac, ze wywodzi sie gdzies z lewa.
                        Konserwatystow i libertarian (czyli klasycznych liberalow) charakteryzuje traktowanie ludzi jak jednostek, pisanie o
                        "masach" inaczej, niz w odpowiedzi (a i to w cudzyslowiu) nawet by mi nie przyszlo do glowy. Indywidualizm vs.
                        kolektywizm to jedno z podstawowych kryteriow podzialu na lewice i prawice.

                        plato.stanford.edu/entries/liberalism/
                        "In the United States liberals often combine a devotion to personal liberty with an antipathy to capitalism[...]"

                        > PS. Ależ żyjcie sobie dalej w tym "raju" . Nikt nie namawia Was do powrotu .

                        Ale widzisz, dalej nas interesuje, co sie dzieje w Polsce i dalej Rodakom dobrze zyczymy. Zyczymy im dobrych
                        rzadow, sprawnego panstwa, ktorego narod jest suzerenem. Podejmowanie swiadomych decyzji (a demokracja niby,
                        wiec to narod decyduje) wymaga poinformowania. Dlatego szlag niektorych trafil na dezinformacje. To, co napisales,
                        ma sie nijak do tego, co z wlasnego doswiadczenia znaja Hania, Piotrek z Florydy, albo nizej podpisany. Przyjedz, sam
                        zobaczysz, co masz nam wierzyc na slowo.

                        Pozdrowienia,
                        P.C.
                        • Gość: Agent V.C. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.01.02, 11:45
                          V.C. - za co nie nawidzisz tak wolnosci, kapitalizmu i dobrobytu?
                          I skad bierzesz te wszystkie dane - odpowiesz mi kiedys?
                          Czy w Czestochowie zyje sie lepiej niz w USA ? ;0)

                          Pozdrawiam
                          • Gość: V.C. Re: V.C. do Agenta IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 23:55
                            Gość portalu: Agent napisał(a):

                            > V.C. - za co nie nawidzisz tak wolnosci, kapitalizmu i dobrobytu?
                            O co Ty mnie oskarżasz , człowieku !
                            Wolność kocham , kapitalizm toleruję , a dobrobyt cenie

                            > I skad bierzesz te wszystkie dane - odpowiesz mi kiedys?
                            Z moich notatek i licznych wycinków prasowych .
                            Staram sie także podawać źródła tychże danych .
                            Czy masz jakies zastrzeżenia ?
                            > Czy w Czestochowie zyje sie lepiej niz w USA ? ;0)
                            A czy gdziekolwiek tak twierdziłem ?
                            Czy zaswsze można żyć tam gdzie jest najlepiej ?
                            Ja np. przez 5 lat mieszkałem we Wrocławiu ...wink
                            >
                            > Pozdrawiam

                            • Gość: Agent Agent do V.C. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.01.02, 11:34
                              Gość portalu: V.C. napisał(a):
                              > O co Ty mnie oskarżasz , człowieku !
                              > Wolność kocham , kapitalizm toleruję , a dobrobyt cenie

                              Kapitalizm to wolnosc - wiec go nie kochasz? smile

                              > > I skad bierzesz te wszystkie dane - odpowiesz mi kiedys?
                              > Z moich notatek i licznych wycinków prasowych .
                              > Staram sie także podawać źródła tychże danych .
                              > Czy masz jakies zastrzeżenia ?

                              Nie sprawdzam czy sa prawdziwe - wierze na slowo. Zastrzezenia tylko takie, ze
                              lubisz nimi manipulowac.

                              > > Czy w Czestochowie zyje sie lepiej niz w USA ? ;0)
                              > A czy gdziekolwiek tak twierdziłem ?

                              A czy ja stwierdzilem, ze Ty tak twierdzisz? smile)

                              > Czy zaswsze można żyć tam gdzie jest najlepiej ?
                              > Ja np. przez 5 lat mieszkałem we Wrocławiu ...wink

                              Jak Ci sie Wrocek podoba?

                              Pozdrawiam
    • Gość: CV Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: *.aei.ca 20.01.02, 20:25
      US Commerce Department podal ,ze zadluzenie USA w 2000r wzroslo o 43.4% do $2.19 trill.

      W 2000r US holdings za granica spadly o 0.2% do $7.19 trill
      Zagraniczne holdings US (akcje, bonds, nieruchomosci itd) wzrosly o 7.4% do $9.38 tril
      Obecnie zadluzenie jest jeszcze wieksze.

      Rezerwy finansowe USA sa nizsze od rezerw Chin (USA $122 mld Chiny $172 mld)
      Chiny tylko w r 2000 zwiekszyly swe rezerwy zlota o 100t do 500t.
      Rezerwy USA w zlocie to rzekomo 8137t.
      Nigdy, od polowy lat 70 tych nie byl przeprowadzony zaden audit amerykanskich rezerw zlota.
      Takze nigdy nie bylo auditu Federal Reserve, ktory jest instytucja prywatna a sprawuje role
      banku centralnego USA. Dziwna demokracja ?
      Polska ze swymi rezerwami zlota wypada niezle (103t )

      Charakter typowej amerykanskiej korporacj trafnie oddaje ponizsze:

      You have 2 cows. You sell 1, lease it back to yourself and do an IPO
      (Initial Public Offerings) on the 2nd one. You force the 2 cows
      to produce the milk of 4 cows. You are surprised when 1 cow
      drops dead. You spin an announcement to the analysts that you
      have reduced your expenses. Your stock goes up.


      Polska korporacja : Sa 2 byki na stanie. Setki osob zginelo podczas prob
      wydojenia ich.

      Pozdr
      • Gość: V.C. Re: Rezerwy walutowe do CV (not only ) IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 20:44
        Rezerwy walutowe Chin wynoszą obecnie 208 mld $ ,
        zaś Japonii na koniec 2000 roku wynosiły 354,9 mld $.
        Wg moich danych rezerwy USA w 1998 r. wynosiły zaledwie 64,6 mld $ i były
        niższe od rezerw Singapuru , Niemiec, Tajwanu , Hiszpanii , Hongkongu i w/w
        krajów .
        Pzdr
        P.S. Dzięki za dane o inflacji w Rosji .
        • Gość: comrade Rezerwy? IP: *.chello.pl 20.01.02, 23:15
          Gość portalu: V.C. napisał(a):

          > Rezerwy walutowe Chin wynoszą obecnie 208 mld $ ,
          > zaś Japonii na koniec 2000 roku wynosiły 354,9 mld $.
          > Wg moich danych rezerwy USA w 1998 r. wynosiły zaledwie 64,6 mld $ i były
          > niższe od rezerw Singapuru , Niemiec, Tajwanu , Hiszpanii , Hongkongu i w/w
          > krajów .

          Co jest lepsze - mieć rezerwy w dolarach czy móc emitować te dolary żeby to inni
          trzymali je jako rezerwę?
          • Gość: CV Re: Rezerwy? IP: *.aei.ca 20.01.02, 23:33
            Gość portalu: comrade napisał(a):


            > Co jest lepsze - mieć rezerwy w dolarach czy móc emitować te dolary żeby to inn
            > i
            > trzymali je jako rezerwę?

            Tak $ mozna emitowac. W jaki sposob FED wyemituje zloto.
            Temat FED a zloto moze wybuchnac jak Enron. Greenspan i gangi
            z nim zwiazane sa pozwane do sadu w Bostonie.
            Pozdr.

        • Gość: Agent I wszyscy juz zapomnieli..... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.01.02, 11:50
          Gość portalu: V.C. napisał(a):
          > Rezerwy walutowe Chin wynoszą obecnie 208 mld $ ,
          > zaś Japonii na koniec 2000 roku wynosiły 354,9 mld $.
          > Wg moich danych rezerwy USA w 1998 r. wynosiły zaledwie 64,6 mld $ i były
          > niższe od rezerw Singapuru , Niemiec, Tajwanu , Hiszpanii , Hongkongu i w/w
          > krajów .
          > Pzdr
          > P.S. Dzięki za dane o inflacji w Rosji .

          ....kto byl prezydentem USA przez ostatnie 10 lat smile
    • Gość: doku Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: *.mofnet.gov.pl 21.01.02, 16:22
      watto napisał(a):

      > Na forum Wprost pojawił sie tekst "American dream" podpisany przez Szlomo
      > Warto go tu zacytować.
      >
      > "The State of Working America", którą napisali Lawrence Mishel,
      > Jared Bernstein i John Schmitt, a którą wydał przed rokiem Cornell University
      > Press.
      >
      > 1. Liczba prawnie przysługujących dni urlopu: Szwecja 32, Hiszpania 30, Niemcy
      > 18, USA 0.
      > 2. Średnia liczba godzin przepracowanych w 1998 roku: USA 1 996, Norwegia 1 401
      > .
      > 3. Liczba dodatkowych tygodni pracy w USA w porównaniu z Norwegią 14.
      > 4. Przeciętny dług gospodarstwa domowego w USA wyrażony w dochodzie do
      > dyspozycji (disposable income): w 1949 r. 31,9%, w 1989 r. 84,6%, w 1999 r.
      > 103%.
      > 5. Udział w dochodzie dolnych 80% rodzin w USA w 1998 r. 52,8%; udział w
      > dochodzie górnych 20% w tym samym roku 47,3%.
      > 6. Bogactwo netto najbogatszego 1% gospodarstw domowych w USA w 1998 r. 38,1%;
      > bogactwo najbiedniejszych 90% gospodarstw domowych w tym samym roku 29,0%.
      > 7. Wyrażony w procentach wzrost mediany dochodów rodzin w USA między 1947 i
      > 1973 to 104%; między 1973 do 1998 ten sam wzrost to 12%.
      > 8. Liczba ludzi żyjących w biedzie w USA w roku 1998 to34 476 000.
      > 9. Biedota w USA jako proporcja społeczeństwa 12,7% w roku 1998 i 11,1% w roku
      > 1973.
      > 10. Procent dzieci żyjących w biedzie w USA w 1998 r. to 18,9%.
      > 11. Stosunek płacy głównego menedżera (CEO) do płac robotnika w USA to 107 do 1
      > .
      > 12. Stosunek dochodów najbogatszych 20% do najbiedniejszych 20% to w USA 7,4 do
      >
      > 1 w latach 1978-80 i 10,6 do 1 w roku 1998.
      > 13. Procent pracowników sektora prywatnego w USA dostających ubezpieczenie
      > zdrowotne od swoich pracodawców w roku 1998 to 62,9%; w roku 1979 70,2%.
      > 14. Wartość płacy minimalnej w USA w roku 1999 to 5,15$, a w roku 1977 ( w
      > dolarach z roku 1999) 6,53$.
      > 15. Przeciętna liczba tygodni przepracowanych w USA w roku 1998 to 82,6; w roku
      >
      > 1969 68,3; różnica to 14,4 tygodnia."
      >

      Jak ja im zazdrozczę...
      • Gość: Porter Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: *.orion.pl 21.01.02, 16:27
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > watto napisał(a):
        >
        > > Na forum Wprost pojawił sie tekst "American dream" podpisany przez Szlomo
        > > Warto go tu zacytować.
        > >
        > > "The State of Working America", którą napisali Lawrence Mishel,
        > > Jared Bernstein i John Schmitt, a którą wydał przed rokiem Cornell Univers
        > ity
        > > Press.
        > >
        > > 1. Liczba prawnie przysługujących dni urlopu: Szwecja 32, Hiszpania 30, Ni
        > emcy
        > > 18, USA 0.
        > > 2. Średnia liczba godzin przepracowanych w 1998 roku: USA 1 996, Norwegia
        > 1 401
        > > .
        [...]
        > >
        >
        > Jak ja im zazdrozczę...

        Tylko zabraklo kilku dodatkowych liczb:
        Ilosc Amerykanow wyjezdzajacych do pracy w krajach UE rocznie - 0
        Ilosc obywateli UE wyjezdzajacych rokrocznie do pracy w Stanach (w celu
        osiedlenia sie) - 45.000
        Glupi jacys, czy co?
        • Gość: jaski Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji./Porter IP: 64.37.254.* 21.01.02, 18:38

          "
          Tylko zabraklo kilku dodatkowych liczb:
          Ilosc Amerykanow wyjezdzajacych do pracy w krajach UE rocznie - 0"

          Etam, argument bez sensu, bo niestety nieprawdziwy, sam znam paru osobiscie.
          • Gość: as Re: Tina IP: *.pppool.de 21.01.02, 19:59
            Tina Turner od lat "pracuje" w Monachium.
            • Gość: V.C. Re: Madonna IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.02, 21:07
              Madonna mieszka w Wlk.Brytanii , nieprawdaż ?
              • Gość: Agent Kowalski IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.01.02, 11:52
                Gość portalu: V.C. napisał(a):
                > Madonna mieszka w Wlk.Brytanii , nieprawdaż ?

                A Kowalski?
              • Gość: Porter Re: Madonna IP: *.orion.pl 22.01.02, 12:45
                Nieprawdaz. Ma kilka domow, jeden w UK.
          • Gość: Porter Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji./Porter IP: *.orion.pl 22.01.02, 12:44
            Znasz Amerykanow, ktorzy wyemigrowali do Europy? Ja mieszkalem w Stanach 8 lat
            i nie znam zadnego... A Europejczykow, ktorzy wyemigrowali do USA - mnostwo.
        • Gość: V.C. Re: Amerykański mit - do Portera IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.02, 21:05
          Nie byłbym taki pewny ,że żaden z Amerykanów nie wyjeżdza do Europy do
          pracy .

          A np. pracownicy DaimleraChryslera do swojej "headquaters" w Monachium ?
          Pracownicy Bankers Trust i Marion Merel Dow z pewnością bywają u swoich szefów
          we Frankfufcie ... A Macka w Paryżu ... A pracownicy Transamerica i dziesiątek
          supermarketów Aholda z pewnościa bywają na szkoleniach w Holandii ...
          • Gość: Agent Kowalski 2 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.01.02, 11:54
            Gość portalu: V.C. napisał(a):
            > Nie byłbym taki pewny ,że żaden z Amerykanów nie wyjeżdza do Europy do
            > pracy .
            >
            > A np. pracownicy DaimleraChryslera do swojej "headquaters" w Monachium ?
            > Pracownicy Bankers Trust i Marion Merel Dow z pewnością bywają u swoich szefów
            >
            > we Frankfufcie ... A Macka w Paryżu ... A pracownicy Transamerica i dziesiątek
            > supermarketów Aholda z pewnościa bywają na szkoleniach w Holandii ...

            A KOWALSKI ???? !!!
            • Gość: V.C. Re: Kowalska ? do Agenta ( top secret ) IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 08:15
              Czyżbyś mnie rozgryzł ?
              We Wrocławiu znałem ( blisko...) pewną kobietę o takim właśnie nazwisku ...
              • Gość: Agent do V.C. ( top secret ) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.01.02, 11:37
                Gość portalu: V.C. napisał(a):
                > Czyżbyś mnie rozgryzł ?

                Wiem, ale nie powiem ;O)

                > We Wrocławiu znałem ( blisko...) pewną kobietę o takim właśnie nazwisku ...

                (wlasnie sprawdzam wszystkie kobiety we Wroclawiu o takim wlasnie nazwisku wink
            • Gość: Agent Kowalscy - co z nimi? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.01.02, 11:38
          • Gość: Porter Re: Amerykański mit - do Portera IP: *.orion.pl 22.01.02, 12:42
            Gość portalu: V.C. napisał(a):

            > Nie byłbym taki pewny ,że żaden z Amerykanów nie wyjeżdza do Europy do
            > pracy .
            >
            > A np. pracownicy DaimleraChryslera do swojej "headquaters" w Monachium ?
            > Pracownicy Bankers Trust i Marion Merel Dow z pewnością bywają u swoich szefów
            >
            > we Frankfufcie ... A Macka w Paryżu ... A pracownicy Transamerica i dziesiątek
            > supermarketów Aholda z pewnościa bywają na szkoleniach w Holandii ...

            ...ale pozostaja pracownikami tym czasowo oddelegowanymi. A mnie chodzi o
            emigracje. I to nie tylko tych najmniej wyksztalcownych. Kiedys jeden Anglik
            skarzyl sie, ze codziennie wyjezdza na stale do USA 4 doktorow nauk z UK.

          • Gość: Assasin Re: Amerykański mit - do Portera IP: 212.244.52.* 24.01.02, 10:57
            Go�ć portalu: V.C. napisał(a):

            > Nie byłbym taki pewny ,że żaden z Amerykanów nie wyjeżdza do Europy do
            > pracy .
            >
            > A np. pracownicy DaimleraChryslera do swojej "headquaters" w Monachium ?
            > Pracownicy Bankers Trust i Marion Merel Dow z pewno�ciš bywajš u swoich szefów
            >
            > we Frankfufcie ... A Macka w Paryżu ... A pracownicy Transamerica i dziesištek
            > supermarketów Aholda z pewno�cia bywajš na szkoleniach w Holandii ...

            Ty chyba nie rozumiesz o co chodzi.
            Amerykanie przyjeżdżajš do Europy, aby inwestować, szkolić się, bawić itd. itp.
            Jeżeli sie osiedlajš w Europie to dlatego że majš taki kaprys a nie dlatego że nie mogš żyć we własnym kraju. Zreszta takich przypadków jest niewiele w porównaniu do ilo�ci Europejczyków emigrujšcych do USA.
    • Gość: Szlomo Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: *.kbn.gov.pl 22.01.02, 09:34

      Mam wrażenie, że zabierający tu głos zwolennicy amerykańskiego kaptalizmu albo
      piszą nieprawdę, albo mają wszyscy szczęście mieszkać w zasobnych okolicach.

      Mam za sobą doświadczenie pracy i mieszkania w USA. Wspomnienia, jakie stamtąd
      przywiozłem, są zupełnie inne, niż sielanka opisywana przez Hanię, czy P.C.

      Przebywałem w miejscowości letniskowej na wybrzeżu Atlantyku, w stanie New
      Jersey. Jest to miejsce odpoczynku raczej biedniejszych Amerykanów. Skromnie
      ubrani, jeżdżący starymi samochodami, opychający się tanią pizzą. Moi koledzy z
      pracy też nie byli okazami dobrej kondycji materialnej. Jeden z nich, absolwent
      collegu, miał poważne kłopoty ze zdrowiem. "Nie, nie pójdę do lekarza. On tylko
      weźmie 100 dolarów i to wszystko" - powiedział, kiedy namawiałem go do pójścia
      do lekarza. Ja i moi koledzy zarabialiśmy po 6 - 8 dolarów za godzinę pracy.

      Statystyka mówi, że właściwie od końca lat 1970. przeciętny Amerykanin realnie
      (po uwzględnieniu inflacji) zarabiał coraz mniej. Dopiero 2 czy 3 lata temu
      płace drgnęły, ale na krótko, bo już zwiększa się bezrobocie i maleje siła
      przekonywania. Wiadomo też, że już ponad 45 milionów Amerykanów nie ma
      podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego (patrz wyżej), a tym, którzy je mają,
      tzw. HMOs często odmawiaja należnych usług (badań, operacji, itp. Mieszkańcy
      USA, także polskiego pochodzenia, muszą być świadomi tego, jak znienawidzone są
      te HMOs, jak często są obiektem krytyki, czasem za spowodowanie zgonu pacjenta.

      Są zapewne miejsca, gdzie przed okazałym domem stoją 2 samochody, ale proszę
      nie twierdzić że to "norma".
      • Gość: siedem Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: *.tgory.pik-net.pl 22.01.02, 09:36
        Gość portalu: Szlomo napisał(a):

        >
        > Mam wrażenie, że zabierający tu głos zwolennicy amerykańskiego kaptalizmu albo
        > piszą nieprawdę, albo mają wszyscy szczęście mieszkać w zasobnych okolicach.
        >
        > Mam za sobą doświadczenie pracy i mieszkania w USA. Wspomnienia, jakie stamtąd
        > przywiozłem, są zupełnie inne, niż sielanka opisywana przez Hanię, czy P.C.
        >
        > Przebywałem w miejscowości letniskowej na wybrzeżu Atlantyku, w stanie New
        > Jersey. Jest to miejsce odpoczynku raczej biedniejszych Amerykanów. Skromnie
        > ubrani, jeżdżący starymi samochodami, opychający się tanią pizzą. Moi koledzy z
        >
        > pracy też nie byli okazami dobrej kondycji materialnej. Jeden z nich, absolwent
        >
        > collegu, miał poważne kłopoty ze zdrowiem. "Nie, nie pójdę do lekarza. On tylko
        >
        > weźmie 100 dolarów i to wszystko" - powiedział, kiedy namawiałem go do pójścia
        > do lekarza. Ja i moi koledzy zarabialiśmy po 6 - 8 dolarów za godzinę pracy.
        >
        > Statystyka mówi, że właściwie od końca lat 1970. przeciętny Amerykanin realnie
        > (po uwzględnieniu inflacji) zarabiał coraz mniej. Dopiero 2 czy 3 lata temu
        > płace drgnęły, ale na krótko, bo już zwiększa się bezrobocie i maleje siła
        > przekonywania. Wiadomo też, że już ponad 45 milionów Amerykanów nie ma
        > podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego (patrz wyżej), a tym, którzy je mają,
        > tzw. HMOs często odmawiaja należnych usług (badań, operacji, itp. Mieszkańcy
        > USA, także polskiego pochodzenia, muszą być świadomi tego, jak znienawidzone są
        >
        > te HMOs, jak często są obiektem krytyki, czasem za spowodowanie zgonu pacjenta.
        >
        > Są zapewne miejsca, gdzie przed okazałym domem stoją 2 samochody, ale proszę
        > nie twierdzić że to "norma".

        kolejny GoVik?
        7,00
        • Gość: Szlomo Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: *.kbn.gov.pl 22.01.02, 09:45

          jeszcze coś: tekst, który przytoczyłem też w Forum Wprost, czyli recenzja
          pewnego filmu. Bardzo na temat.


          Reviewer: A viewer from Bethesda, MD USA

          I first saw this movie as a rental. I watched it on a hot summer day in August,
          in Maryland, while I was alone, and I returned the film, only to rent it again
          a few weeks later. At first, I wasn't sure why I was drawn to the movie. Over
          time, I rented the film two or three times, and then I realized I had to
          purchase it. Now I can articulate why I am attracted to it.

          There are very few movies that speak so honestly and simply about the emotions
          or experiences that many of us face when moving from adolescence into
          adulthood. This is one of those films. Put simplistically, it's a coming-of-age
          film, but the film is by no means simplistic. Although about
          a young woman rather than a young male (more typical in coming-of-age films,
          unfortunately), the movie is much more than a genre piece. Through it, you can
          make observations about a number of themes. One I found particularly
          interesting was the essential loneliness of the United States. I saw this film
          at first after having spent seven years in Europe, and I had never before seen
          what I felt was an underlying loneliness in American life so articulately
          expressed. The loneliness I refer to has something to do with how Americans are
          separated by physical and emotional distances, their difficulty with emotions,
          their culture in general, always with an underlying sense of sadness that goes
          along with the more well-publicized optimism. In America, unlike in Europe,
          there's practically no social net set up for people to fall back on in hard
          times; there are more broken families, more poverty, more people living lives
          that make a mockery of the
          "greatest country on earth" dogma.

          Although the centerpiece of the film is a young woman, thoughtful men will find
          much to relate to, as well. The most unlikable character in the movie is a
          young man, and his difficulties with relating to others will be
          understood, if not felt, by most men.

          But above all, Ruby in Paradise is a great film because it is about beauty,
          endurance, and the human spirit. The film is entirely without gimmick. In my
          book, Ruby in Paradise rates as one of the best movies ever made. If you like
          this film, see my list of other films that you will never forget.


          • quickly Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. 22.01.02, 11:00
            Kiedy czytam tych wszystkich walnietych Polonusow zasuwajacych w Stanach i
            glosno tutaj pierdzacych z wysilku, ze jest im tak dobrze, to jest to co
            najmniej tragiko-komiczne.

            Zasuwajcie tak jak zasuwacie. Byle wiecej i dalej.
            majac chwile czasu pzryjzyjcie sie innym dookola, popatrzcie uwaznie na stara
            polonie, niedlugo bedziecie tacy sami jak i oni - o ile juz nie jestescie.
      • Gość: Agent Bieda wg Szlomo :) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.01.02, 12:08
        Gość portalu: Szlomo napisał(a):
        > Jest to miejsce odpoczynku raczej biedniejszych Amerykanów. Skromnie
        > ubrani, jeżdżący starymi samochodami,

        O tak!!! W USA bardzo lubia stare klasyki smile)
        W Polsce stare maluchy? smile)))

        > opychający się tanią pizzą.

        K**** a ja myslalem ze bedziesz pisal: "Ludzie ledwo wiaza koniec z koncem, nie
        maja za co nakarmic swoje dzieci.."


        > Moi koledzy z
        > pracy też nie byli okazami dobrej kondycji materialnej. Jeden z nich, absolwent
        > collegu, miał poważne kłopoty ze zdrowiem. "Nie, nie pójdę do lekarza. On tylko
        > weźmie 100 dolarów i to wszystko" - powiedział, kiedy namawiałem go do pójścia
        > do lekarza.

        Panstwowy pewnie by go wyleczyl - i to "za darmo"!!! smile

        > Ja i moi koledzy zarabialiśmy po 6 - 8 dolarów za godzinę pracy.

        Bieda wg Szlomo smile) Zarabiali biedacy 24 - 32 zł/h
        Taka biedna mlodziesz w USA, ktora pracuje dorywczo(a moze sa niewolnikami
        wyzyskiwanymi?smile, kupuje sobie samochody wziete w leasing....biedacy !!!

        > Statystyka mówi, że właściwie od końca lat 1970. przeciętny Amerykanin realnie
        > (po uwzględnieniu inflacji) zarabiał coraz mniej. Dopiero 2 czy 3 lata temu
        > płace drgnęły, ale na krótko, bo już zwiększa się bezrobocie i maleje siła
        > przekonywania.

        Całe szczęście, że okres rzadow Clintona sie juz skonczyl !!!

        > Wiadomo też, że już ponad 45 milionów Amerykanów nie ma
        > podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego (patrz wyżej),

        A moze dlatego, ze nie jest przymusowe? ;0)

        > a tym, którzy je mają,
        > tzw. HMOs często odmawiaja należnych usług (badań, operacji, itp. Mieszkańcy
        > USA, także polskiego pochodzenia, muszą być świadomi tego, jak znienawidzone są
        > te HMOs, jak często są obiektem krytyki, czasem za spowodowanie zgonu pacjenta.
        > Są zapewne miejsca, gdzie przed okazałym domem stoją 2 samochody, ale proszę
        > nie twierdzić że to "norma".

        A co to sa te HMOs ? Publiczna czy panstwowa?

        Pozdrawiam
      • Gość: Assasin Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: 212.244.52.* 24.01.02, 11:10
        Szlomo witam.

        Co� nowego na naszym forum o tym nie wspominałe�. smile

        Musisz mieć cholernego pecha, albo cholerne bajki opowiadasz. Byłe� w USA i trafiałe� na samš bieda...hm...
        Mam rodzine w USA. Wemigowali w połowie lat dziewięćdziesištych. Zwykła rodzina. On, ona i dwójka dzieci. On wykształcenie zawodowe, ona �rednie (była sekretarz komitetu PZPR w jakiej� tam dziurze zabitej dechami).
        Po kilku latach majš własny dom, trzy auta (teraz juz 2-3 letnie), prosperujšcš firmę budowlanš, jedno dziecko w collegu, drugie w szkole.
        Pokaż mi inne miejsce na ziemi gdzie w kilka lat można tego dokonać.
    • Gość: Agent Wyzysk i zniewolenie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.01.02, 11:31
      Jak sie nazywa czlowiek, ktory ma prace? "NIEWOLNIK"
      A jak sie nazywa berobotny szukajacy "zniewolenia" ? (jakis zboczony chybawink
      I czemu sie tak wkurza, ze go nikt "wyzyskiwac" nie chce? Bo nie dostaje
      zasiłku dla bezrobotnych? A jesli juz dostaje zasilek to z czyich pieniedzy? Z
      budzetu panstwa? A budzet panstwa ma te pieniadze zabrane przymusem
      od "wyzyskiwanych przez kapitalistow niewolnikow"?

      To dlaczego takiego panstwa ani takiego bezrobotnego nie nazwac wyzyskiwaczem i
      tym ktory zniewala? Przeciez zyje na czyjsc koszt i zmusza go do placenia na
      siebie, nio nie?smile

      Pracujacy u kapitalisty to wyzyskiwany niewolnik? Tak - ale panstwa socjalnego
      i tego bezrobotego dostajacego zasilki !!!

      Pozdrawiam
      • osssa Re: Wyzysk i zniewolenie 22.01.02, 12:04
        Szlomo , gdzie Ty szukałeś tej Ameryki , ktorą opisujesz ?
        Dwa samochody pod domem to rzeczywiscie norma , dla Amerykanów !
        Twoi koledzy z pracy to nieudacznicy i nieroby , skoro będąc
        Amerykaninami , godzili się na pracę za te kilka dolarów !
        Za takie pieniądze , pracują tylko Polacy.
        Nawet Portoricanie nie godzą się na taką płacę !

        Pozdrawiam.
        osssa
        • Gość: # Re: Wyzysk i zniewolenie IP: *.wroclaw.tpnet.pl 22.01.02, 12:24

          Jak dogodzic
          ' KAZDEMU
          w "uniwersalnym doskonalyn systemie" ?

          Paru mialo mozliwosc "dana od losu" poeksperymentowac m. in. na mnie!

          A to PolPot a to ... Talib...

          Za komuny sie mowilo, ze socjalizmy (wszystkie okazaly sie utopijne)
          nie byly eksperymentowane najpierw na psach...

          Roznice dazen, wartosci, kultur - to moze by tak zostawic
          ewolucyjnie wyksztalcony i sprawdzony praktyce system
          nazywany kapitalizmem - a przeciez go nikt nie wymyslil,
          jak komunizm.

          To tylko efekt wynalazkow wojskowych np. armat i dzial, ktore
          zburzyly system feudalny, broniony basztami i murami zamkow feudalow.

          Po wynalazku strasznych pociskow z pasazerami i tysiacami ton
          paliwa w przestrzeni lotow na bastiony potegi finasowqo-gieldowej
          oraz dokonan krakerow w przestrzeni eteru -internetu na centra informacji -
          boje sie, ze nadszedl schylek ery globalizmu biedy i centralizmu
          superbogactwa.

          Po co nam znowu idee wymyslone w gabinetach Centrow i Lozy
          - poczekajmy na ewolucje. A nuz Chiny narzuca globalna kulture.
          U siebie maja wprawe i doswiadczenie nie 200 lat
          a paru tysiacleci ! A my jak zawsze przedmurze. I z pomoca Boska.
          Tylko apel do hakerow
          - od dzis nie falszowac nam historii. Dla USA napisza ja na nowo
          - Indianie !
    • Gość: Lechu O robotnikach i jajach tu jest: IP: 10.132.129.* 22.01.02, 12:20
      Ameryka: robotnik rano wstaje, wrzuca jaja na bekon, jedzie własnym fordem do
      fabryki, gdzie jest wyzyskiwany,
      Niemcy: robotnik rano wstaje, wrzuca jaja na szynkę, jedzie własnym
      volkswagenem do fabryki, gdzie jest wyzyskiwany,
      Polska: robotnik rano wstaje, wrzuca jaja w spodnie, jedzie autobusem do
      fabryki, której jest współwłaścicielem.
      • Gość: # Re: O robotnikach i jajach tu jest: IP: *.wroclaw.tpnet.pl 22.01.02, 12:28

        My powiekszylismy wyzysk w Unii
        eksporujac im 1.500.000 miejsc do wyzyskiwania !
        No i kupujac w Supermarketach, zwiekszamy im zapotrzebowanie na wiekszy
        wyzysk...

        Oby sie szybko zrewanzowali !
    • Gość: Assasin Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: 212.244.52.* 22.01.02, 13:57
      Witam serdecznie. Co do tematu American Dream to proponuje zapoznać się z treścia tej dyskusji... wink
      Dane Szlomo pochodzą z tej strony: epinet.org/books/swa2000/surprising/index.html. Po lekturze danych okazuje się że wszystko zależy od interpretacji i manipulowania danymi.

      Osobiście nie mam nic przeciwko, aby Polska była tak BIEDNA jak USA
      • Gość: # Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 23.01.02, 08:44

        Nie ma takiego kraju!
        Kara smierci Ci nie grozi za nic !!!
        Zabijajac matke w ciazy (we W-wiu)=podwojne morderstwo,
        jestes ulaskawiony przez prezydenta i wychodzisz na wolnosc.

        Mozesz sprywatyzowac najwieksza fabryke w cenie 1 maszyny
        lub gotowki pozostawionej w szfladzie biurka w jej kasie.

        Pouczac jako zlodziej o uczciwosci reszte narodu z TV, jako polityk.
        Pluc bezkarnie na wszystkie swietasci - byle polskie.

        I bedac dwupaszportowcem - zyc bez pracy jak Lord.

        Masaz to w Ameryce ?
        A kupisz zprawdziwy palac sprzed 350 lat za pare zlociszy ?

        Spadaj mi tu z ta Ameryka!
        • Gość: Assasin Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: 212.244.52.* 24.01.02, 10:08
          A moze bys sie tak ladnie przedstawił ???

          O jakim kraju ty pisałe� ???
    • Gość: J-23 Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: *.lomza.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 10:06
      watto nikt cie tam nie zaprasza ? Pierdolisz głupoty bo ci pewnie wizy nie
      dali !!!
      • Gość: # Kto to ten watto ? Twoj szwagier ? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 23.01.02, 10:10
        • Gość: as Towarzysze do warstatow.Kto nie robi ten nie je. IP: *.pool.mediaWays.net 23.01.02, 18:02
          Tak bym to w skrocie krowopasy Wasze wynurzenia podsumowal.
      • watto Szczęśliwego Nowego Jorku 23.01.02, 18:47
        Aaa... łomżyńskie.
        Szczęśliwego Nowego Jorku, Potejto.

        A o tych poziomie insynuacji z wizą (typowych dla ciemnych zwolenników
        Hameryki) nie chce mi sie pisać. O mentalności niewolnika już pisałem.
    • watto Nowożytne niewolnictwo. 23.01.02, 19:03
      osssa napisał(a):

      > Nawet Portoricanie nie godzą się na taką płacę !

      Ha ha..
      Portoryko pracuje za minimum wage, chyba, że zostaje służącym lub kierowcą u
      bogatego pana parafeudalnego.
      Meksykanie albo Chinczycy nawet za 1-2 dolary na godz.


      Imigranci , szczególnie nielegalni są nowymi niewolnikami nowożytnego Rzymu.
      Czasy sie zmieniły, więc i metody pozyskiwania niewolników też są inne.
      Wystarczy stworzyć propagandę coca coli i odpowiednio przycisnąć pewne kraje
      funduszem walutowym ( np.stworzyć bezrobocie) i już napływa świeża krew
      niewolnicza.
      Utrzymuje sie niewolników w stanie nielegalności, by ze strachu pracowali
      wydajnie i nie domagali się praw. Nie trzeba bezpośredniego ekonoma.
      Wszystko stało sie subtelniejsze ostatnimi czasy.
      • Gość: V.C. Re: American way of living IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 20:35
        " Byłem wiele razy w Ameryce i stwierdziłem ,że nie móglbym tam żyć .
        Nie podoba mi sie wameryce , źle sie tam czuję , a już na pewno nie odpowieada
        mi amerykański styl życia . "

        Jurij Zdorc ,
        najlepszy słoweński koszykarz
        ( zrezygnował z propozycji gry w NBA )
        • Gość: Agent Pomidorowa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.01.02, 21:31
          Gość portalu: V.C. napisał(a):
          > " Byłem wiele razy w Ameryce i stwierdziłem ,że nie móglbym tam żyć .
          > Nie podoba mi sie wameryce , źle sie tam czuję , a już na pewno nie odpowieada
          > mi amerykański styl życia . "
          >
          > Jurij Zdorc ,
          > najlepszy słoweński koszykarz
          > ( zrezygnował z propozycji gry w NBA )


          Nie lubię zupy pomidorowej, nie smakuje mi.

          Agent (agent007@poczta.gazeta.pl)
          nienajlepszy polski koszykarz
          (zrezygnował z jedzenia zupy pomidorowej)
          • Gość: Hank Re: Polish verbal diarrhoea IP: *.proxy.aol.com 24.01.02, 06:50
            Szanowni rodacy tak w kraju jak i na obczyznie.Wasza madrosc
            polityczna,ekonomiczna,zyciowa,dawanie rad oraz pouczanie innych (nie tylko
            Polakow) zostaje doceniana i zauwazana na swiecie.
            Amerykanie zauwazyli to jako jedni z pierwszych i dali temu nazwe "Polish
            verbal diarrhoea" co w jezyku polskim znaczy "Polska slowna sraczka".
            Nie jestem pewny czy jest na to lekarstwo.Nasza bogata ponad tysiacletnia
            historia potwierdza tylko ten przypadek "rozwolnienia slownego" a wszystko
            zaczelo sie od Piasta Kolodzieja i tak trwa do dzis. DLACZEGO ?.
            • Gość: # Re: Polish verbal diarrhoea IP: *.wroclaw.tpnet.pl 24.01.02, 11:17
              Pan Hank zaimponowal "elokwencja"
              poparta "naukowa socjologia", ktorej sie nauczyl
              w kregach, sadzac z metod i terminologii
              zblizonych do sprzataczy kibli amerykanskich.

              O Polsce dowiaduje sie z "polish joke"
              i brukowcow oraz filmow hollywoodzkich.

              Imponuje poziom. Gratulacje !
      • ghrrr123 Re: Nowożytne niewolnictwo. 29.08.14, 22:20
        Historia 2 Czasy nowożytne sprawdziany24@vp.pl gimnazjum szkoły gimnazjalne
        do książki Historia 2 Czasy nowożytne

        Historia 2 Czasy nowożytne testy i odpowiedzi z 2014 roku!!!

        NOWA PODSTAWA PROGRAMOWA (NPP)
        Mamy do zaoferowania materiały do książki Historia 2 Czasy nowożytne. Aby otrzymać próbkę napisz na e-maila.
        Posiadamy wiele materiałów do podstawówki, gimnazjum, liceum, technikum i zawodówki.
        Testy, sprawdziany, odpowiedzi, karty pracy, odpowiedzi do ćwiczeń, scenariusze, generatory zadań.
        Napisz na emaila lub gadu gadu, odpiszemy w ciągu 5minut!
        Kontakt gg:
        45474969

        e-mail
        sprawdziany24gim@op.pl
        sprawdziany24@vp.pl


        testy Historia 2 Czasy nowożytne Sprawdziany Historia 2 Czasy nowożytne odpowiedzi Historia 2 Czasy nowożytne kartkówki Historia 2 Czasy nowożytne karty pracy Historia 2 Czasy nowożytne scenariusze lekcji Historia 2 Czasy nowożytne klucz odpowiedzi Historia 2 Czasy nowożytne answer key Historia 2 Czasy nowożytne za darmo Historia 2 Czasy nowożytne chomikuj Historia 2 Czasy nowożytne pobierz Historia 2 Czasy nowożytne download Historia 2 Czasy nowożytne odpowiedzi do ćwiczeń Historia 2 Czasy nowożytne nauczycieli Historia 2 Czasy nowożytne materiały dydaktyczne Historia 2 Czasy nowożytne sprzedam Historia 2 Czasy nowożytne kupię Historia 2 Czasy nowożytne rozwiązania Historia 2 Czasy nowożytne klasówki Historia 2 Czasy nowożytne chomikarnia Historia 2 Czasy nowożytne wydawnictwo Historia 2 Czasy nowożytne książka nauczyciela Historia 2 Czasy nowożytne gimnazjum Historia 2 Czasy nowożytne
        • wikul Re: Nowożytne niewolnictwo. 30.08.14, 14:00
          ghrrr123 napisała:

          > Historia 2 Czasy nowożytne sprawdziany24@vp.pl gimnazjum szkoły gimnazjalne
          > do książki Historia 2 Czasy nowożytne ...

          Nie spamuj, durniu.
          • krates-8 Rozmawiasz z botami? /nt 30.08.14, 21:29

    • creed Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. 24.01.02, 11:18
      Więc powiedz mi człowieku, dla czego to tam ludzie emigrują, a nie napszykład
      do równości w korei pn.?
    • creed Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. 24.01.02, 11:21
      Zapomniałem się spytać: skoro amerykanom nie przysługują urlopy, to skąd te 60
      mln amerykańskich turystów rocznie?
      • Gość: Agent Urlopy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.02, 13:50
        creed napisał(a):
        > Zapomniałem się spytać: skoro amerykanom nie przysługują urlopy, to skąd te 60
        > mln amerykańskich turystów rocznie?

        Pewnie jest tak: w postępowej Europie to panstwa reguluja ilosc urlopow, w USA
        ludzie sami sie dogaduja, dlatego łatwo napisac ze w USA urlopy(urzedowo) nie
        przysluguja. Ale to nie znaczy ze Amerykanie nie maja urlopow. Czyz nie tak?
        • creed Re: Urlopy 24.01.02, 14:10
          Faktycznie. U nas "ludzcy" dyrektorzy i prezesi państwowych zakładów w takim
          wypadku obdarliby robotnika ze sk€ry.
        • Gość: Hania Re: Urlopy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.02, 16:34
          Gość portalu: Agent napisał(a):

          > creed napisał(a):
          > > Zapomniałem się spytać: skoro amerykanom nie przysługują urlopy, to skąd t
          > e 60
          > > mln amerykańskich turystów rocznie?
          >
          > Pewnie jest tak: w postępowej Europie to panstwa reguluja ilosc urlopow, w USA
          > ludzie sami sie dogaduja, dlatego łatwo napisac ze w USA urlopy(urzedowo) nie
          > przysluguja. Ale to nie znaczy ze Amerykanie nie maja urlopow. Czyz nie tak?

          Moi znajomi Amerykanie pracujacy w Stanach maja co najmniej 20 dni urlopu
          rocznie. Jeden kolega ma 35. Wszystko zalezy od umowy o prace.
      • watto Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. 25.01.02, 18:42
        W USA urlop to nie prawo pracownika, tylko tzw. benefit. Podobnie jak
        ubezpieczenie przez pracowawcę.
        Dlatego osoba, której udało sie dostać prace z "benefitami" jest tak łatwo
        doprowadzana do zadyszki szczura w "rat race". Zawsze może stracić pracę i nie
        mieć żadnych "benefitów".

        USA to jedyny kraj, obok paru afrykanskich, gdzie nie ma urlopu
        macierzynskiego.
        • Gość: BANAN Re: Amerykański mit dobrobytu i demokracji. IP: *.pppool.de 25.01.02, 19:44
          USA jest bananowa repuplika.Dlaczego?Bo duza czesc elity amerykanskiej ma
          bananowe nosy.
          • Gość: V.C. Re: Amerykański mit Creeda IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.02, 21:54
            Dear Creed ,
            wątek jest o USA , a nie o ulubionej przez miłośników Ameryki Korei Płn. .
            Gdzie się podziewa owe " 60 mln amerykańskich turystów " ? W Grecji np. ich
            nie spotkałem .
            Sam "Umiłowany Przywódca' George 'Dablju' Bush przed obięciem urzędu
            prezydenta ( po przegranych wyborach ...) zaledwie raz opuścił terytorium
            USA .Był w Meksyku . I to zapewne tam ląduje większość "amerykańskich
            obieżyświatów" . Wystarczy przejechać granice i juz można zaszaleć w tanim
            bordello w Tijuana ...
            • Gość: V.C. Re: Amerykański mit c.d. IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.02, 13:11
              USA przodują jedynie w wielkości PKB na głowę , choć "głowy" Gatesa ,
              Buffeta , Lay'a i innych bardzo zawyżają przeciętną . Wynosi ona podobno 34.096
              $ rocznie ( zaś wg UNDP - 31.872 $ ) .
              W "Przeglądowym Atlasie Świata" , pod red.prof. dr hab. Rajmunda Mydela z
              UJ , wyd. Fogra , Kraków 2000 , na s. 219 , podano następujące wielkości :
              - Dania - 33.000 $
              - Norwegia - 34.300 $
              - Szwajcaria - 40.100 $
              - Luksemburg - 43.600 $
              - Liechtenstein - 46.400 $

              Wydawałoby się , że przynajmniej w takiej dziedzinie jak ilość samochodów na
              1000 mieszkańców USA są nie do pobicia .
              Nic z tego : lepsze jest San Marino z 712 samochodami , a jeszcze lepszy ...
              Watykan .
            • Gość: Hania Re: Amerykański mit Creeda IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.02, 16:46
              Gość portalu: V.C. napisał(a):

              > Dear Creed ,
              > wątek jest o USA , a nie o ulubionej przez miłośników Ameryki Korei Płn. .
              > Gdzie się podziewa owe " 60 mln amerykańskich turystów " ? W Grecji np. ich
              > nie spotkałem .
              > Sam "Umiłowany Przywódca' George 'Dablju' Bush przed obięciem urzędu
              > prezydenta ( po przegranych wyborach ...) zaledwie raz opuścił terytorium
              > USA .Był w Meksyku . I to zapewne tam ląduje większość "amerykańskich
              > obieżyświatów" . Wystarczy przejechać granice i juz można zaszaleć w tanim
              > bordello w Tijuana ...

              Amerykanskich turystow spotykalam WSZEDZIE: na stokach Alp,w kazdej malowniczej
              sredniowiecznej miescinie we Wloszech, Francji lub Hiszpanii, w stolicach
              europejskich (lacznie z Warszawa - latem ich pelno), ze nie wspomne o krajach
              pozaeuropejskich. Moi znajomi ze Stanow wydaja pieniadze glownie na podroze po
              calym swiecie bo sa go ciekawi i uwazaja, ze trzeba go jak najwiecej zobaczyc,
              chocby po to, zeby nie myslec stereotypami.
              • Gość: V.C. Re: Amerykański mit Hani IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.02, 14:53
                Dear Hania ,
                what are you doing in Poland ?

                Istnieje więc raj na ziemi, masz tam tylu znajomych , wiec czemu Cię tam
                jeszcze nie ma ?
                • Gość: jaski Re: Ameryka&# 324;ski mit Hani IP: 64.37.254.* 28.01.02, 21:10
                  Gość portalu: V.C. napisałcryinga):

                  > Dear Hania ,
                  > what are you doing in Poland ?
                  >
                  > Istnieje więc raj na ziemi, masz tam tylu znajomych , wiec czemu Cię tam
                  > jeszcze nie ma ?

                  Przebudzenie moze byc bolesne.

                  • Gość: as Hania-zostan w Warszawie. IP: *.pppool.de 28.01.02, 21:30
                    Bron Boze nie emigruj do tej durnej Ameryki.Europa jest taka piekna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka