orwella
29.01.09, 21:25
Oświadczenie redakcji pisma "Jewish Socialist" i Żydowskiej Grupy
Socjalistycznej (JSG).
Żydowscy socjaliści potępiają izraelskie oblężenie i bombardowanie
ludu palestyńskiego w Gazie. Wyrażamy naszą solidarność z
Palestyńczykami w Gazie i na terytoriach okupowanych i z tymi
Izraelczykami, którzy sprzeciwiają się swojemu rządowi i jego
wojnie. Popieramy tych młodych Izraelczyków, którzy wolą iść do
więzienia niż służyć w okupacyjnych siłach zbrojnych czy brać udział
w wojnie. Wzywamy brytyjski rząd i inne rządy do zakończenia
wspierania agresji Izraela i wywarcia presji na izraelskich
przywódców w celu zakończenia tej wojny, zaprzestania blokady i
zakończenia okupacji ziem palestyńskich.
Żydowska Grupa Socjalistyczna ma wiele różnic z polityką Hamasu. Ta
wojna, prowadzona przeciwko ludziom, w większości bezbronnym, nie ma
nic wspólnego z Hamasem. To izraelskie siły zbrojne zerwały trwający
cztery miesiące rozejm przeprowadzając rajd i zabijając sześcioro
Palestyńczyków 4 listopada. Ten atak był przeprowadzony w czasie,
gdy Hamas i Fatah porozumiewały się w celu wypracowania zbliżenia. 5
listopada Izrael wzmógł oblężenie Gazy na lądzie i morzu, co
spowodowało wzrost zagrożenia tragedią humanitarną i ekologiczną.
Pomimo tego, lider Hamasu Iszmail Hanije powiedział delegacji
parlamentu europejskiego, że Hamas jest gotowy do zadeklarowania
długoterminowego zawieszenia broni z Izraelem i do negocjacji w
sprawie powstania palestyńskiego państwa w granicach z 1967 roku
(Amira Hass, dziennik "Haaretz", 15 listopada 2008). Ewidentnie,
przywódcy izraelscy, w tym minister obrony z Partii Pracy, Ehud
Barak, nie byli zainteresowani. Oni już planowali tę wojnę. Kilka
dni po przemówieniu Hanije, izraelska marynarka wojenna porwała
palestyńskie łodzie rybackie i ich załogi.
Izraelska elita wojskowo-polityczna nie martwi się o biedniejszych
Izraelczyków, głównie z krajów arabskich, których spławiły do
narażonych na odwetowy atak rakietowy miejsc takich jak Sderot.
Nawet nie ewakuowali dzieci. Nie martwili się o porwanego żołnierza
Gilada Shalita, którego uwolnienie mogli wynegocjować już dawno
temu, a zamiast tego oni i ich poplecznicy z USA woleli wykorzystać
go jako pretekst do wojny w Gazie a potem w Libanie, gdzie
Waszyngton chciał wypróbować swoje najnowsze bomby.
Każdy lud ma prawo do opierania się okupacji. Ale taktyka celowania
w cele cywilne, tak jak w mieście Sderot, jest zła i izraelski rząd
użył tego dla zwiększenia poparcia ze strony opinii publicznej dla
wojny przeciwko ludności palestyńskiej. Pomimo tego jednak, 500
mieszkańców Sderot wystosowało petycję z prośbą do rządu, by nie
eskalował konfliktu, lecz poszukiwał pokoju. Większość Izraelczyków
uważało, że rząd powinien negocjować z Hamasem lub kimkolwiek, kogo
Palestyńczycy wybrali w wyborach. Większość ludzi po dwóch stronach
chciała kontynuacji zawieszenia broni i byłaby gotowa do dzielenia
tych ziem w sprawiedliwym pokoju. Lecz 40 lat okupacji tak zatruło
izraelską politykę, że Barak i Olmert konkurują ze skrajnie
prawicowym Beniaminem Nataniahu by pokazać, kto jest lepszy w
prowadzeniu wojny. Izraelska prawica była zachęcana przez
neokonserwatystów i prawicowych fundamentalistów chrześcijańskich w
Stanach Zjednoczonych, którzy chcą by Izrael stał na czele wielkiej
wojny bliskowschodniej.
Większość Amerykanów, wliczając w to 75% amerykańskich Żydów,
głosowała na Baraka Obamę i na zmianę. Umizgi Obamy do
niereprezentatywnego syjonistycznego lobby z AIPAC oraz zobowiązanie
Hillary Clinton, że gdy Izrael zostanie zaatakowany, Ameryka "zrówna
z ziemią" Iran, nasuwa sugestię, że zmiana musi dopiero przyjść.
Izraelskie siły zbrojne planowały atak na Gazę na czas przed
objęciem urzędu przez Obamę, ale ten powiedział tylko, że
ich "rozumie". Przywódcy UE ponaglali do zawieszenia broni, ale
Izrael wciąż się cieszy przywilejami handlowymi i obietnicą
bliższych stosunków.
Jeśli chcemy pomóc ludności palestyńskiej i tym Izraelczykom, którzy
chcą autentycznego pokoju, musimy zmienić politykę naszych własnych
rządów. Żydowska Grupa Socjalistyczna, razem z naszymi przyjaciółmi
z organizacji Europejscy Żydzi dla Sprawiedliwego Pokoju i podobnych
ciał w Stanach Zjednoczonych i Kandzie, walczą właśnie o to.
Obok solidarności z ludnością Palestyny, mamy specjalne zadanie -
zakwestionować przywództwo tych, którzy utrzymują, że mówią w
imieniu społeczności żydowskiej ale poddają jej interesy polityce
Izraela i jego reakcyjnych sojuszników. My mówimy - politycy muszą
przestać słuchać Lobby Syjonistycznego i zaprzestać używania go jako
usprawiedliwienia! Żydowscy socjaliści opowiadają się za pokojem,
wolnością i równością na Bliskim Wschodzie oraz za jednością w walce
z antysemityzmem, islamofobią, rasizmem i każdą inną formą uprzedzeń
tu i teraz.
"Jewish Socialist" to pismo wydawane przez brytyjską Żydowską Grupę
Socjalistyczną (JSG). Organizacja powstała w 1974 roku. Początkowo
działała przeciwko rozwojowi partii faszystowskiej w Wielkiej
Brytanii, przeciwko antysemityzmowi i rasizmowi. Potem także na
rzecz oderwania społeczności żydowskiej od wpływów izraelskiej
prawicy i samozwańczych, syjonistycznych przywódców diaspory w
Wielkiej Brytanii. Jej członkowie współpracowali z różnymi partiami,
w tym Partią Pracy a niektórzy wybitni członkowie organizacji byli
weteranami Bundu.