Dodaj do ulubionych

Malowany ptak

27.02.09, 23:41
kiedy przeczytałem "Malowanego ptaka" kiedyś tam, byłem pod
wrażeniem. Nie tyle pod wrażeniem warsztatu literackiego autora, czy
umiejętności posługiwania się słowem, lub wciągnięcia czytelnika w
krainę wizji autora. O nie. Tu chodzi mi o to, że jak posługując się
dość pospolityn językiem można na dość wątłej objętościowo książce
zgromadzić taką komasację zła. Bo zło z tej książki wyziera z
każdego słowa, z każdego zdania, z każdej strony.
Autor nie używa nazw dosłownych. Chłopic jest podobny z wyglądu do
Żyda lub Cygana. Autor nie określa gdzie to się dzieje. Autor
pisze,że transporty, że dymy z kominów, że KL. I dantejskie sceny
gdy miejscowi chłopi dopadli uciekinierów z takich transportów. W
scenie gwałtu na wykształconej i kulturalnej uciekinierce z
transportu, Autor przedstawia czytelnikowi gwałcącego ją chłopa jako
tego co leżąc na niej wzywa Najświętszej Panienki. Zgwałcona,
ta "inna", radą wsi zostaje zarżnięta.
Autor to Jerzy Kosiński vel Lewinkopf. W czasie wojny przechowany
przez polskich katolickich chłopów. Chłopów w pełnym tego słowa
znaczeniu. Bo jego przypadek to chyba ewenement jest. Jego
przechowywała solidarnie cała wioska. Z tego co sam wspominał w
pierwszym odruchu, to brakowało mu tylko ptasiego mleczka i ptysia.
Odwięczył się za to. Najpierw plagiatem z Mostowicza, którego wersja
filmowa w USA nazywa się "Wystarczy być", a potem opluciem stanu
chłopskiego książką tą. Dla komercji.
Widać komercja przegrała z wyrzutami sumienia, bo w końcu założył
sobie plastikową torbę na łeb i w wannie zanurzył się. Skutecznie.
Ale to i tak na nic jest.
Dziś jak czytam żydowskie paroksyzmy na temat Holocaustu, to mam
nieodparte wrażenie parafrazy słów tow. Stalina - wraz z upływem
czasu zaostrza się walka o obrzucanie winą, kogo popadnie, o
Holocaust właśnie.
Obserwuj wątek
    • hasz0 ________________________Tylko nie "kogo popadnie" 27.02.09, 23:52
      bo swoich oraz Niemców nie popadają
      a dokumentów świadczacych o zbrodniach nie brakuje.
      • hasz0 Przykład dymisji szefa katedry na wniosek GW 27.02.09, 23:57
        powtórzonyw Szczecinie...przykład ataków na Cenckiewiewicza

        "Od soboty czuję się bezpieczniej i mam pewność, że moje miasto
        jakoś przetrwa w polskich granicach. Przed germańskim, sowieckim i
        każdym innym najeźdźcą obroni je Organizacja, na której czele
        stanęli dwaj wybitni profesorowie - Jerzy Robert Nowak z Wyższej
        Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej z Torunia oraz Tadeusz Marczak
        z Uniwersytetu Wrocławskiego. Ten drugi, choć poddany brutalnym
        represjom przez "Gazetę" i stalinowskiemu terrorowi przez własną
        uczelnię, nie stracił ducha. Przedarł się jakoś przez blokady
        ustawione w mieście przez germanofilską sitwę, zmylił patrole
        pseudoelit i ukrywając się za filarami prapolskiego mostu
        Grunwaldzkiego, dotarł na spotkanie w kościele przy Wittiga. I
        wszystkim zrobiło się lepiej na duchu, gdy
        zakrzyknął: "Zwyciężymy!".

        Dla wrocławskiego prapiastowskiego podziemia, które w germanizowanym
        grodzie nad Odrą jakoś przetrwało i trwa do dziś na straży
        polskości, tacy ludzie to skarb.

        Po prostu sól tej ziemi.
        Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
        • hasz0 może by sprawdzić czy to prawda? rozporkowo? 28.02.09, 00:00
          ""Gazetę" i stalinowskiemu terrorowi"

          jesli już zagląda się Cenckiewiczowi
          i Wałęsa twierdzi, że syn TW nie może być posłem PO

          czy jakoś tak
        • romek_z_dublinka Re: Przykład dymisji szefa katedry na wniosek GW 28.02.09, 00:02
          Twe czerwoniutkie wisienki - panienki
          I Twoje lśniące gałązki - w podwiązki
          Ja wielbił będę hardo i twardo.
          Chcę pielęgnować je skrzętnie - namiętnie.

          Będę podlewał je deszczem po dreszcze,
          Rankiem orzeźwię je rosą na boso,
          W południe słonkiem przyświecę aż wzlecę
          Ponad poziomy ciepłoty - w zaloty.

          Ja mały szpaczek - kochaczek
          Posilę się Twym owocem - pod kocem,
          Gniazdko w Twej sklecę koronie - na łonie,
          Będę tam mieszkał bajecznie, bezpiecznie.

          Nocą do snu ukołysze mnie cisza
          Szumu Twojego listowia - na głowie,
          W burzliwą noc uspokoi - w pokoju
          Twym zapach świeżej żywicy - dziewiczy.

          A kiedy złamią Cię burze, już dłużej
          Nie zdołasz im się opierać, umierać
          Przyjdzie Ci nieubłaganie, zostanie
          Pustka w mym sercu po Tobie. W żałobie

          Będę niepocieszony, zlękniony,
          Przed światem złym pozbawiony ochrony
          I rozżalony rozstaniem zostanę
          Nieszczęścia mego wciąż pomny - bezdomny.
      • romek_z_dublinka Re: ________________________Tylko nie "kogo popad 28.02.09, 00:03
        Niech Ci noc przyniesie sny, w
        których będę ja i Ty. Rozpaleni
        swą nagością, upojeni namiętnością.
        W niekończącym szczytowaniu
        i namiętnym przytulaniu.

        Puszczanie sygnałów grozi
        postępowaniem sądowym art. 385
        ustawy 5 kodeksu karnego, które
        kończy się spotkaniem przy świecach
        i winie oraz wyczerpującym sexem.

        Jesteś moim kaloryferkiem. Czasem
        kubraczkiem, albo futerkiem. Ty
        we mnie umiesz piecyk stworzyć,
        bo wiesz gdzie i kiedy ognia dołożyć!!

        Daj mi te noc łóżko i koc
        Poduszki dwie i przeleć mnie!

        Chcę z tobą być, z twojej
        szklanki pić, mówić ci kochanie,
        drapać cię po brzuszku i spać z
        tobą w łóżku



        Przybywaj, Drogi, do mych ust,
        żyznego zaznaj łona, spragniony
        pieszczot czeka biust, a serce gore,
        kona!
    • romek_z_dublinka Re: Malowany ptak 28.02.09, 00:01
      Zacznie się cichutko, serca będą
      bić wolniutko... Będę jak kotek,
      co pragnie Twych pieszczotek...
      Wkradne się w Twe ramiona i będę
      bardzo rozpalona

      Chcę Cię doprowadzić jak wodę do
      wrzenia do najwyrzszych szczytmów
      podniecenia a jak zaczniesz kipić
      ja chce wszystkie Twe soki wypić

      Chcesz? to przyjde na paluszkach,
      szepne "jestem" Ci do uszka, potem
      wslizgne sie pod kocyk, bedziesz
      tesknil kazdej nocy

      Pragniesz orzeszkow - Snikers je
      ma. Gdy chcesz karmelu - Mars Ci
      go da. Lubisz bombelki - pij Pepsi
      do dna. Gdy szukasz seksu - dam Ci go ja

      Chce Cie tulić, pieścić, obejmować,
      gryźć, drapać, skakać, penetrować,
      w łóżku figlować! Kochać sie
      namiętnie, czy zgadzasz sie chętnie?!

      Języczkiem Cie połaskocze, potem na
      Ciebie wskocze! Zedre z Ciebie ubranie,
      szepne do uszka kochanie! Potem Cie
      popieszcze, mam nadzieje ze Ty krzykniesz Jeszcze!


      Ja dzis snic o Tobie bede. w swych
      snach grzeszyc z Toba bede...
      Pocalunkiem Cie obdarze pieszczac
      usta Twe, cialo tez jesli tylko chcesz

      Ehh tygrysie nudzi mi się. Przyjdź
      tu do mnie zamrucz skromnie, wejdź
      pod kocyk i zrob co tylko w twojej mocy

      Stając się kobietą zapominam co to
      wstyd i oddaję po raz kolejny Tobie
      moja niewinność

      Tak myśle sobie, że i ja ot takie
      mam marzenie, gdy Ania znowu będzie
      zła, to zdejme swe odzienie
      • hasz0 najwyrzej wyrzeł wyrrznie rzycią w rzyto i tak zak 28.02.09, 00:07
        ończy rzycie jak malowany ptak.
    • perlisty Re: Malowany ptak 28.02.09, 00:06
      perla napisał:

      > kiedy przeczytałem "Malowanego ptaka" kiedyś tam

      Farmazony pociskasz przyjacielu. Oprocz fachowej literatury z
      zakresu tapicerstwa nic nigdy nie przeczytales. Recenzje najwyzej
      jakas w naszym dzienniku.
      --

      5,5 w porywach 6
      • hasz0 ktos naprawdę to kópił?prucz Inst Rz. - nie wieżę 28.02.09, 00:09
    • cyniol Re: Malowany ptak 28.02.09, 00:15
      Mam te ksiazke i czytalem, mam tez "Being there" czyli "Wystarczy byc". Mysle,
      ze byl w trudnej sytuacji materialnej i wiedzial, ze na ksiazce, w ktorej pisze
      pozytywnie o Polakach jednego centa nie zarobi. I nie pomylil sie. Dziwie sie
      tylko Urszuli Dudziak, ze z takim szuja zadala sie.
    • hansgrubber Re: Malowany ptak 28.02.09, 00:39
      Bredzisz. Ksiazka jest doskonala glownie ze wzgledu na niezwykla
      narracje. A Twoja interpretacja jest w stylu "Kochanowski pisal
      fraszki bo mu bylo wesolo".
      • cyniol Re: Malowany Judenrat 28.02.09, 01:38

        hansgrubber napisał:

        > Bredzisz. Ksiazka jest doskonala glownie ze wzgledu na niezwykla
        > narracje.

        tez bylaby tak doskonala ze wzgledu na doskonala narracjesmile)))
        • hansgrubber Re: Malowany Judenrat 28.02.09, 01:50
          Slabe.
          • cyniol Re: Malowany Judenrat 28.02.09, 01:56
            hansgrubber napisał:

            > Slabe.


            To jest mocne i oduczy Polakow glupoty raz na zawszesmile

            Nigdy nie podziękował

            Jerzy Kosiński przyjeżdżał do Polski w roku 1988 i 1989. Pojawił się ponoć także
            w Dąbrowie, ale ukradkiem. Przyjechał czarną limuzyną i zza szyb patrzył na
            stare zabudowania, łąki, okolicę. Nie miał odwagi wysiąść, nie miał też odwagi
            spotkać się z ludźmi. - Przyznać się do Warchoła, swego wybawcy, oznaczało
            przyznać się do prawdy o swoim dzieciństwie - konkluduje James P. Sloan.
            Minęło dziesięć lat od śmierci autora "Malowanego ptaka". Jego biograf Sloan
            traktuje pisarza jak przyjaciela, jest dla niego wyrozumiały, pobłażliwy.
            Niekiedy się jednak zapomina, wpada w mentorski ton i wtedy się zdarza, że powie
            coś niekontrolowanego. Ot, pisze, że ulubioną postacią literacką Kosińskiego był
            Nikodem Dyzma. I jak bohater Dołęgi-Mostowicza robił zawrotną karierę w
            przedwojennej Polsce, tak Jerzy Nikodem (!) Kosiński mistrzowsko rozgrywał
            słabości amerykańskiej elity władzy. "Po przyjeździe do Ameryki szybko
            zorientował się, że nowojorska socjeta potrzebuje w swym gronie europejskiego
            intelektualisty i znakomicie wypełnił tę rolę. Jak wszyscy szarlatani, żerował
            na wadach tych, których oszukiwał, ale też słono płacił. Na koniec nikomu tak
            bardzo nie zaszkodził swymi oszustwami jak sobie".
            Dzieci i wnuki tych, którzy uratowanie rodziny Kosińskich - Lewinkopfów
            przypłacili zesłaniem na Sybir bądź więzieniem, nigdy nie usłyszeli od Jerzego
            Kosińskiego słowa: przepraszam.
            Nigdy też nie podziękował za uratowanie życia.

            www.naszawitryna.pl/jedwabne_96.html
            • hansgrubber Re: Malowany Judenrat 28.02.09, 02:13
              Cos Ci powiem w zaufaniu, Matka Boska tez byla Żydowką i kto wie
              moze nazywala się Lewinkopf. smile
              • absztyfikant Re: Malowany Judenrat 28.02.09, 02:18
                Ewentualnie rosz ha lewiwink
              • latarnick Re: Malowany Judenrat 28.02.09, 04:54
                Matka Boska nie znala jezyka Jidysz
              • cyniol Re: Malowany Judenrat 28.02.09, 05:52
                hansgrubber napisał:

                > Cos Ci powiem w zaufaniu, Matka Boska tez byla Żydowką i kto wie
                > moze nazywala się Lewinkopf. smile

                Mocne i daje swiadectwo o tobiesmile)))
              • wkkr Nie chodzi o to kto jets Żydem a kto gojem 28.02.09, 06:38
                chodzi o to kto jaki jest Człowiekiem.
                A ten (co go polscy chłopi uratowali) okazał się bardzo małym
                człowieczkiem.
              • wkkr Maryja matka Jezusa 28.02.09, 06:41
                nazwiska nie miała. Żydom nazwiska drogą urzędową zostały nadane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka