Nauka ma ze względu na swoją naturę charakter zaściankowy. Chemicy
czytają i piszą w zasadzie tylko o chemii, biolodzy o biologii, zaś
fizycy o fizyce. I wszyscy konkurują zazwyczaj o tego samego dolara
na badania (oczywiście w szerokim tego słowa znaczeniu). To oznacza,
że chcąc uzyskać dla siebie więcej pieniędzy, mogą postępować
nieuczciwie, aby przekonać sponsorów, że to ich dziedzina wiedzy
jest ważniejsza od wszystkich innych. Jeśli sponsorzy dadzą się
przekonać, może to oznaczać kłopoty dla innych gałęzi nauki. Jednym
ze sposobów takiego postępowania jest stworzenie superbohatera,
takiego jak na przykład Einstein.
Pozycja Einsteina jest produktem ubocznym działań środowiska
fizyków, jego zwolenników i mediów. Każda z tych grup odnosi ogromne
korzyści z wyniesienia Einsteina na ołtarze. Fizycy otrzymują
miliardy dolarów na badania, zwolennicy Einsteina są przyzwoicie
nagradzani, a korporacyjne media, takie jak magazyn Time, sprzedają
miliony egzemplarzy swoich pism w wyniku umieszczenia na okładce
wizerunku Einsteina jako “Człowieka Stulecia”. Kiedy wybuchnie
skandal, środowisko fizyków, poplecznicy Einsteina i media będą
starać się zbagatelizować niekorzystne wiadomości i nadać im
pozytywny wydźwięk. Ich niecne praktyki zostaną jednak obnażone,
kiedy praca Einsteina “O Elektrodynamice Ciał w Ruchu” zostanie
oceniona, tak jak na to zasługuje - jako doskonały plagiat XX wieku.
SZCZEGÓLNA TEORIA WZGLĘDNOŚCI
Jules Henri Poincare (1854-1912) był wielkim naukowcem, który wniósł
duży wkład do szczególnej teorii względności. Intemetowa
Encyklopedia Filozofii podaje, że Poincare:
(1) “nakreślił wstępną wersję szczególnej teorii względności”;
(2) “stwierdził, że światło ma prędkość skończoną” (w pracy
opublikowanej w roku 1904 w 28 numerze Buli. ofSci. Math. Poincare
podkreśla: “…cała nowa mechanika, kiedy wzrost bezwładności przy
prędkości światła stanie się granicą, której nie będzie można
przekroczyć”

;
(3) sugerował, że “masa zależy od prędkości”;
(4) “sformułował zasadę względności, zgodnie z którą żaden
mechaniczny lub elektromagnetyczny eksperyment nie jest w stanie
odróżnić stanu spoczynku od stanu ruchu jednostajnego”;
(5) “wyprowadził transformację Lorentza”.
Jest sprawą oczywistą, że był głęboko zaangażowany w szczególną
teorię względności. Nawet Keswani (1965) był zmuszony
oświadczyć: “Już w roku 1895 innowator Poincare przypuszczał, że
jest niemożliwe określenie absolutnego ruchu” i że “w roku 1900
przedstawił on zasadę względności ruchu, którą nazwał później w
swojej opublikowanej w roku 1902 książce Science and Hypothesis
(Nauka i hipotezy) prawem względności i zasadą względności”.
Einstein nie potwierdził istnienia którejkolwiek z tych
wcześniejszych prac teoretycznych, kiedy w roku 1905 pisał swój
pozbawiony odsyłaczy traktat. Poza zarysem wstępnej wersji teorii
względności Poincare dostarczył najistotniejszą część całego
konceptu - sposób traktowania czasu lokalnego. Od niego również
pochodzi pomysł synchronizacji zegarów, który jest kluczowy dla
szczególnej teorii względności.
Charles Nordman czuł się zobowiązany do napisania: “Okaże się, że
większość rzeczy przypisywanych obecnie Einsteinowi opracował w
rzeczywistości Poincare” oraz że “…według relatywistów pomiarowe
pręty są tym, co tworzy przestrzeń, zaś zegary tym, co tworzy czas.
Wszystko to było znane Poincareowi i innym na długo przed Einsteinem
i przypisywanie ich odkrycia temu ostatniemu jest
niesprawiedliwością”.
Inni naukowcy wcale nie byli tak oszołomieni szczególną teorią
względności “Einsteina”, jak to miało miejsce w przypadku zwykłych
ludzi. “Kolejną dziwną cechą obecnie słynnej pracy Einsteina z roku
1905 jest brak w niej odsyłaczy do Poincare’a oraz innych autorów” -
napisał Max Bom w Physics in My Generation (Fizyka mojego
pokolenia). “Odnosi się wrażenie zupełnie nowego pomysłu, ale, jak
już próbowałem wyjaśnić, to wcale nie jest prawdą” (Bom, 1956).
G. Burniston Brown (1967) pisze: “Wynika z tego, wbrew powszechnej
opinii, że Einstein odegrał tylko podrzędną rolę w wyprowadzeniu
użytecznych wzorów ograniczonej lub szczególnej teorii względności,
przy czym Whit-taker nazywał tę teorię teorią Poincare’a i Lorentza…”
Ponieważ w pewnych kręgach szczególna teoria względności Einsteina
była znana jako szczególna teoria względności Poincare’a i Lorentza,
ktoś mógłby pomyśleć, że Poincare i Lorentz mieli jakiś związek z
jej opracowaniem. Tym, co denerwuje w pracy Einsteina, jest to, że
mimo iż Poincare był największym na świecie znawcą teorii
względności, odnosi się wrażenie, jakby Einstein nigdy nie słyszał o
czymkolwiek wartym wzmianki będącym dziełem Poincare’a!
W publicznym wystąpieniu we wrześniu 1904 roku Poin-carć wygłosił
kilka istotnych uwag na temat szczególnej teorii
względności. “Wszystkie te wyniki, jeśli zostaną potwierdzono,
oznaczają powstanie zupełnie nowej mechaniki… której
charakterystyczną cechą byłoby przede wszystkim to, że nie ma
prędkości większej od tej, którą ma światło… ponieważ ciała
przeciwstawiłyby się rosnącej bezwładności wynikającej z przyczyn,
które będą miały tendencję do przyspieszania ich ruchu, i
bezwładność ta urosłaby do nieskończoności przy osiągnięciu
prędkości światła… Tym bardziej dla obserwatora niesionego w ruchu
postępowym - on nie spodziewa się, by jakakolwiek pozorna prędkość
mogła przewyższyć prędkość światła, co byłoby sprzecznością, jeśli
przypomnimy sobie, że ten obserwator nie używałby tych samych
zegarów, co obserwator pozostający w spoczynku, ale zegarów
mierzących w rzeczywistości “. (Poincare, 1905)
EINSTEIN PLAGIATOR
Nadszedł czas, aby powiedzieć wprost, kim był Einstein
- był plagiatorem. Był pozbawiony skrupułów i kradł prace innych,
podając je jako własne. To, że czynił to rozmyślnie, wydaje się
oczywiste.
Oto fragment z książki Ronalda W. Ciarka Einstein: The Life and
Times (Einstein - życie i czasy), w której brak jest odwołań do
Poincare, z wyjątkiem kilku nic nie znaczących cytatów. I tak na
stronie 101 czytamy: “Praca O Elektrodynamice Ciał w Ruchu… jest pod
wieloma względami jedną z najwybitniejszych prac naukowych, jakie
kiedykolwiek napisano. Nawet jej forma i styl są niezwykłe - brak w
niej przypisów i odsyłaczy, które dodają wagi najpoważniejszym
opracowaniom… [pokreślenie moje R.M.]“.
Dlaczego Einstein miałby przy jego doświadczeniu na stanowisku
urzędnika patentowego nie zdawać sobie sprawy z potrzeby podania
przypisów i odsyłaczy do swojego artykułu o szczególnej teorii
względności? Należałoby się raczej spodziewać, że jako neofita
raczej przesadzi w ich ilości, a nie pominie je.
Czyż nie należało się również spodziewać trochę większych standardów
ze strony wydawcy, któremu przedstawiono długi elaborat, którego
autor nie miał ustalonej pozycji? Najwyraźniej zawiodła kontrola
jakości, gdy Annalen der Physik kierował tę pracę do publikacji.
Wytrawniejsi wydawcy odrzuciliby taką pracę, nawet jej nie czytając.
Jako minimum, należałoby się spodziewać, że wydawca przejrzy
literaturę, aby sprawdzić, czy roszczenia Einsteina do pierwszeństwa
są uzasadnione.
Max Bom stwierdził: “Uderzające [podkreślenie moje - R.M.] jest to,
że ta praca nie zawiera ani jednego przypisu do wcześniejszej
literatury” (Bom, 1956). Wyraźnie uwypukla fakt, że brak przypisów
jest sprawą nienormalną oraz że nawet jak na standardy początku XX
wieku było to bardzo dziwne, wręcz nieprofesjonalne.
Einstein kręcił i gmatwał wszystko, aby uniknąć oskarżeń o plagiat,
lecz jego krętact