watto
21.11.03, 18:09
Już ok 70 procent Amerykanów jest przekonanych, że to
spisek doprowadził do zamachu na Kennedy'ego.
Swietnie to przedstawił film Stone'a "JFK".
Dlatego przez dziesiec lat specjalnie do tego
wyznaczeni "naukowcy" próbowali znaleźć "dowody"
dyskredytujące dowody przedstawione w filmie i wielu
książkach na ten temat.
Wczoraj własnie puszczono film na ABC, który raz na
zawsze miał sie rozprawić z "teorią
konspiracji"(cokolwiek by to miało być).
I co wyszło? Szopka...
Polegało to na przykład na misternej opowiesci jak to
Oswald chciał zostać kimś przez zabicie prezydenta, bo
był ambitny itp...
A potem pokazują film, w którym Oswald nie tylko sie nie
przyznaje, ale wręcz mówi, że jest kozłem ofiarnym.
Oswald musiał mieć dziwny gust, skoro chciał przejsc do
historii jako "patsy"...
A wszystko pobija stwierdzenie o ostatnim strzale do
Kennedy'ego, który odrzucił go do tyłu i w lewo (Oswald
miał strzelać z tyłu).
P. Jennings (narrator)mówi: "To w którym kierunku
odrzuciło ciało nie ma znaczenia. Czasami ciało odrzuca
do przodu, czasem do tyłu"...
Tu mnie wręcz zamurowało... Chyba wymyslono własnie
nowe prawa fizyki.
Zaprawdę skrajny debilizm rządzi tym światem...
Twórcom filmu zależy, żeby widz uwierzył, że nie było
spisku. Nawet nie o to, żeby odwrócić uwagę od CIA, FBI
i Johnsona, a zrzucić wszystko na mafię...
Trzeba doprawy bardzo mało inteligentnego człowieka,
żeby w to uwierzył.
Zabójca (patsy) zostaje zabity przez mafioza
Rubinsteina. Przypadek...
Robert Kennedy, w głównej mierze odpowiedzialny za
politykę brata, w kilka lat później zostaje zabity jako
senator, w momencie gdy ma prawie zapewniony udział w
wyborach na prezydenta...
Przypadek...
Itd...
Szkoda było czasu na takie filmiki.