Dodaj do ulubionych

wraca Granatowa Policja

18.04.09, 16:39
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6512811,Policyjne_mundury_juz_nie_blekitnoszare__ale_granatowe_.html

++++++++++++++++++++++++++++++++++
na marginesie jest. Należałoby odkłamać w końcu historię policji z 2 wś.
Granatowy policjant nadal przedstawiany jako tropiący Żyda jest, i
kolaborujący z Niemcami.
A przecież większość z nich to byli polscy patrioci, i należeli do AK. I ta
większość żadnych Żydów nie tropiła.
Nie wspominając już o ludziach, którzy nie założyli munduru jak Adolf zawitał
do nas właśnie.
Obserwuj wątek
    • ben.tmuta Re: wraca Granatowa Policja 18.04.09, 16:49
      tych, ktorzy nie wlozyli mundurow nie nazywaj granatowa policja...
      poza tym wielkiego wyboru policjanci nie mieli...przynajmniej ci z 1939 r.
    • stormbird Re: wraca Granatowa Policja 18.04.09, 17:05
      zgodnie ze sztuką maskowania , zimą winni nosić białe mundury ,
      latem zielone ...
      • ben.tmuta Re: wraca Granatowa Policja 18.04.09, 17:10
        granatowy dobry kolor, jak kazdy inny...
        • cyborg.jr Re: wraca Granatowa Policja 18.04.09, 17:15
          pewnie , garage mam pomalowany na granat ...
          ale granaty wyniosłem do lasu ...
          • awuk Re: wraca Granatowa Policja 18.04.09, 23:44
            cyborg.jr napisał:

            > pewnie , garage mam pomalowany na granat ...


            W polska język nie ma garge, polska język trudna język ale garage
            nie ma, matole.
    • eres2 Re: wraca Granatowa Policja 18.04.09, 23:08
      „MSWiA uzasadnia: stare ubrania za szybko się brudziły.”
      eres: Urzędnicy MSWiA nie pierwsi wymyślili patent na głupotę. Już
      dawno inni głupcy wymyślili sposób na „nie brudzenie się” drzwi; wg
      głupców ze służby zdrowia malowanie krawędzi drzwi w szpitalach i
      poradniach w „kolorze brudu” miało zapobiec szybkiemu brudzeniu się
      drzwi.

      Perla: Należałoby odkłamać w końcu historię policji z 2 wś.
      eres: Nie trzeba było Perlo wagarować na lekcjach historii. Tę część
      historii już dawno odkłamano.

      Perla: Granatowy policjant nadal przedstawiany jako tropiący Żyda
      jest, i kolaborujący z Niemcami. A przecież większość z nich to byli
      polscy patrioci, i należeli do AK. I ta większość żadnych Żydów nie
      tropiła.
      eres: Postawa funkcjonariuszy policji polskiej, tzw. granatowej
      stanowi przykład szczególnie haniebnej kolaboracji zbiorowej. W
      okresie okupacji w szeregach tej formacji służyło 10 do 11 tysięcy
      przedwojennych policjantów, spośród 28 tys. funkcjonariuszy Policji
      Państwowej II Rzeczypospolitej. „Granatowi”, uzbrojeni przez Niemców
      w broń palną, uczestniczyli wraz z Niemcami w najhaniebniejszych
      akcjach terroryzowania ludności polskiej, a zwłaszcza żydowskiej na
      terenie Generalnego Gubernatorstwa.
      Sporządzona przez grupę prawników i historyków analiza przypadkowo
      wybranych 200 zasądzonych na karę śmierci przez sądy podziemne
      Polaków-agentów i konfidentów dała obraz następujący:
      policjanci „granatowi” (różnych formacji i stopni) – 43 osoby,
      urzędnicy (w tym zarządcy firm i tłumacze) – 24 osoby,
      służba rolna i leśna, rolnicy – 18 osób,
      sołtysi i wójtowie – 16 osób,
      robotnicy i rzemieślnicy – 15 osób,
      strażnicy więzienni, kolejowi i dozorcy – 14 osób,
      artyści, literaci, dziennikarze – 13 osób,
      restauratorzy, sklepikarze, handlowcy – 12 osób,
      arystokraci, ziemianie, adwokaci – 12 osób,
      oficerowie służby stałej i rezerwy, także AK – 11 osób,
      podoficerowie służby stałej i rezerwy – 5 osób,
      lekarze, duchowni, nauczyciele – 11 osób,
      inżynierowie – 6 osób.

      Policjanci polscy w służbie okupanta byli bezwzględnie zwalczani
      przez podziemie. Tylko nieliczni z nich współpracowali z podziemiem.
      Wywiad niemiecki oceniał, że np. w dystrykcie radomskim
      współpracowało z podziemiem ok. 6 % polskich policjantów
      . Podana
      wyżej liczba 43 policjantów skazanych przez sądy podziemia na
      śmierć, to tylko cząstka wyroków wydanych przez sądy podziemia na
      granatowych policjantów.
      Wiele miejsca poświęca „granatowym” historyk Marek Jan Chodakiewicz
      („Żydzi i Polacy 1918-1955”wink. Pisze Chodakiewicz m. in.: „Policja
      polska brała udział w Zagładzie w takim sensie, że jej członkowie
      mieli rozkaz uzupełniać działania nazistów, głównie pilnować gett i
      wyłapywać uciekinierów. Jedno ze sprawozdań Delegatury Rządu
      informuje, że udział polskich policjantów w tropieniu Żydów ‘jest
      dość znaczny’. Zdarzało się nawet, że poszczególni funkcjonariusze
      zabijali pojedynczych Żydów. Niektórzy czynili to, aby przypodobać
      się Niemcom, inni – z przekonań własnych.”
      W innym miejscu Chodakiewicz pisze: „Niektórzy funkcjonariusze
      policji polskiej traktowali Żydów jako źródło dochodu.
      [...] Zdarzało się jednak również, że funkcjonariusze wymuszali
      pieniądze od Żydów, a mimo to wydawali ich Niemcom”.
      Zakres działania granatowej policji w odniesieniu do Żydów, zwięźle
      sformułował historyk Emanuel Ringelblum (jeszcze w czasie
      okupacji): „Kompetencje ‘granatowych’ w zakresie współpracy z
      okupantem polegały na: 1) udziale w dozorze bram getta oraz murów i
      ogrodzeń okalających getta; 2) udziale w akcjach przesiedleńczych w
      charakterze konwojentów, łapaczy itp.; 3) udziale w wyłapywaniu
      ukrytych Żydów po akcjach wysiedleńczych; 4) rozstrzeliwaniu Żydów
      skazanych przez Niemców na śmierć".
      Tu dodam od siebie, że wykonawcami jednej z pierwszych egzekucji w
      warszawskim getcie, dokonanej w dniu 17.11.1941 r. na ponad 20
      Żydach, w tym na 10-letnim dziecku (wszyscy skazani zostali
      za ”zbrodnię” nielegalnego przekroczenia granic getta), byli polscy
      granatowi policjanci pod komendą policjanta Kaczmarka.
      O owej egzekucji dokonanej przez policjantów granatowych na terenie
      getta pisze m.in. Adam Czerniaków w swoich „Dziennikach” pod datą
      17.XI.1941 r.: „Rano Gmina. O 7.30 na terytorium więzienia wykonano
      egzekucję. Obecni byli: prokurator, Schoen, Szeryński, Przymusiński,
      32 policjantów polskich. Komenderował Kaczmarek. Asystował
      Szeryński. Auerswald nadjechał po egzekucji. Lichtenbaum przygotował
      drewnianą ścianę. Rabin niedołężny”. Piszą też o tym dramatycznym
      wydarzeniu historycy Marian Fuks i Emanuel Ringelblum. Ringelblum
      opisuje także szereg innych zbrodni dokonanych przez polskich
      policjantów granatowych.
      Jak się można dowiedzieć z dziennika Hansa Franka (ze sprawozdania
      SS-Gruppenfuehrera Modera): „[...] Każda z 15 bram getta
      (warszawskiego – mój przyp.) jest dzień i noc strzeżona przez
      wartownika polskiego i niemieckiego. Służbę patrolową w getcie pełni
      codziennie 75 niemieckich i 400 polskich policjantów. Utrzymanie
      porządku w obrębie samej dzielnicy żydowskiej należy do żydowskiej
      służby porządkowej, podległej policji polskiej”.
      I jeszcze jeden przykry dla nas Polaków fakt: Pierwsze 5 stronic
      osławionego raportu Stroopa (dot. pacyfikacji powstania w getcie
      warszawskim) zawierają pełen wykaz poległych i rannych w walkach
      pacyfikacyjnych. Wymienia się tam ich z imienia, nazwiska, daty
      urodzenia, rodzaju formacji i stopnia. Pośród esesmanów, żołnierzy
      Wehrmachtu i formacji kolaboranckich (tych ostatnich Stroop
      nazywa „Trawniki-Maenner”, od miejscowości Trawniki, gdzie mieścił
      się obóz dla Żydów i gdzie szkolono strażników obozowych, także
      osławionych „Hiwis”wink widnieją także wszystkie dane poległych
      polskich policjantów granatowych, którzy w liczbie ok. 160 brali
      zbrojny udział w pacyfikacji
      . A ów wykaz zatytułowany jest
      następująco: „Fuer den Fuehrer und fuehr ihr Vaterland sind im Kampf
      bei der Vernichtung von Juden und Banditen im ehemaligen juedischen
      Wohnbezirk in Warschau gefallen: [...]” („Za Wodza i ich ojczyznę
      polegli w walce związanej ze zgładzeniem Żydów i bandytów w byłej
      żydowskiej dzielnicy mieszkalnej w Warszwie: [...]”wink.
      Jest truizmem, że główny aparat terroru okupanta stanowiły
      niemieckie najrozmaitsze formacje policyjne i wojskowe. Polska
      policja granatowa była tylko, albo aż, wiernym pomocnikiem tych
      formacji.



      • eres2 errata 18.04.09, 23:11
        "uśmieszki" nie są mojego autorstwa, jakiś błąd transmisji.
      • wkkr Re: wraca Granatowa Policja 19.04.09, 03:09
        - W '43 granatowy policjant uratował całą rodzinę mojej mamy. W
        czasie przesukania tak "zakręcił" niemieckim żandarmem że ten nie
        zorientował się że dzień wcześniej było nielegalne świniobicie.
        Działo sie to na podkarpaciu.
        - W podwarszawskiej gminnej wsi Niemcy złapali penego miejscowego
        bandytę, ktory trochę wiedzial o BCh. Zaistniała groźba
        dekonspiracji.
        Już się szykowano do rozwalenia miejscowego posterunku (a to wiązało
        by sie z powaznymi konsekwencjami) ale na szczęscie policjant, ktory
        robił za tłumacza, tak tłumaczył, że Niemcy niczego sie nie
        dowiedzieli.
      • qwardian Re: wraca Granatowa Policja 19.04.09, 18:47
        >eres: Postawa funkcjonariuszy policji polskiej, tzw. granatowej
        >stanowi przykład szczególnie haniebnej kolaboracji zbiorowej.


        To szczególnie rasistowskie i antypolskie stwierdzenie, nawet
        Żydokomuna nie stawiała w ten sposób sprawy, granatowi podlegali
        ogólnemu programowi weryfikacji, każdy policjant osobiście. Podczas
        okupacji natomiast szczególnie wychylający siębyli skazywani
        wyrokami podziemia... I tak- za współpracę z Niemcami w dziele
        zagłady Żydów polskie Podziemie wydało i wykonało wyroki śmierci min
        na Antonim Rozmusie, dowódcy plutonu policji kryminalnej w Warszawie,

        Czego nie da się powiedzieć o zbójach Jakuba Lejkina w liczbie 2500
        rotacyjnie odnawianej policji żydowskiej, którą poraz kolejny
        kłamliwie Pan Eres chciałby wpisać jako podlegający pod granatowych.
        To kłamstwo oczywiście, struktury policyjne żydowskie podlegały
        bezpośrednio Hitlerowcom. Ci się wpisali kolektywnie w największą
        zbrodnię holocaustu, pędząc jak bydło i wypędzając Żydów z mieszkań
        getta. Czy jak bandziory Rumkowskiego w getcie łódzkim odbierały
        dzieci i niemowlęta, wysyłając je na pewną śmierć. Tak, to była ta
        policja, która zbiorowo zapisała się szczególnie... dla Żyda w
        getcie postać granatowego była nieznana. . Poza tym Gestapo
        podlegały żydowskie oddziały z tzw. "13" i organizacji "Żagiew". Żyd
        Hening kierował w siedzibie Gestapo w Warszawie 70-osobowq żydowską
        grupą wyspecjalizowaną w akcji przeciw polskim organizacjom
        konspiracyjnym.

        Wracając do granatowych, wypada przypomnieć, że zostali oni
        zobowiązani do zgłoszenia się do służby pod groźbą kary i zajmowali
        się sprawami, którymi normalnie zajmuje się policjant. Nikt nie
        podważa ich profesjonalizmu i może dobrze się stało, że w
        UBekistowskiej III RP ogarnięta korupcją od góry policja nie miała
        okazji besztać munduru, który zawsze budził respekt obywateli i
        strach kryminalistów..

        Interesujące, że dzisiaj to już nie wzbudza zainteresowania. Ulice,
        szkoły nazwane imieniem Jana Nowaka Jeziorańskiego, który pracował
        dla Hitlerowców w urzędzie do spraw zarządzania mieniem żydowskim,
        więc wydaje się naturalne, że ten wątek przechodzi do przeszłości.
        Mamy premiera, którego dziadek suzył w armii hitlerowskiej, być moze
        wkrótce zostanie prezydentem. To już wystarczyło, żeby go przyjąć
        entuzjastycznie przyjęty w Izraelu, dostrzeżono w nim nawet jakieś
        cechy podobieństwa etnicznego... Chore, chore szaleństwo.

        • awuk Re: wraca Granatowa Policja 19.04.09, 19:05
          qwardian napisał:

          > Interesujące,że dzisiaj to już nie wzbudza zainteresowania. Ulice,
          > szkoły nazwane imieniem Jana Nowaka Jeziorańskiego, który pracował
          > dla Hitlerowców w urzędzie do spraw zarządzania mieniem żydowskim,
          > więc wydaje się naturalne, że ten wątek przechodzi do przeszłości.
          > Mamy premiera,którego dziadek suzył w armii hitlerowskiej,być moze
          > wkrótce zostanie prezydentem. To już wystarczyło, żeby go przyjąć
          > entuzjastycznie przyjęty w Izraelu, dostrzeżono w nim nawet jakieś
          > cechy podobieństwa etnicznego... Chore, chore szaleństwo.


          Ty moczarowski patrioto, impregnowany tryperem w hawajskich
          burdelach, chcesz innym certyfikaty moralności i patriotyzmu
          wystawiać ? Gdy oni walczyli o wolność ty uganiałeś się za dziwkami
          w Ameryce. Może więc, alfonsie bez czci i honoru, poszukasz w sobie
          chociaż odrobinę wstydu przy ocenie innych, bo na uczciwość u takiej
          kreatury trudno liczyć.
          • qwardian Nowak Jeziorański był Treuhanderem... 19.04.09, 19:57
            ... pracował w Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych Nieruchomości
            Żydowskich. Jego rodzinka miała spore wpływy w Radzyminie. Stanisław
            Jeziorański, w dniu 15.07.1940 r. został mianowany burmistrzem
            miasta Radzymin. Inny krewny Zdzisław Jeziorański został powołany na
            stanowisko Treuhändera cegielni “Neue Ziegelei in Radzymin”,
            stanowiącej własność Żyda o nazwisku Aria Harder. Tak to rodzinka
            weszła w posiadanie “Nowej Cegielni w Radzyminie”.
            • qwardian Ale należy jednoznacz stwierdzić, że nie wszystkie 19.04.09, 20:06
              ... oskarżenia wobec Jeziorańskiego były prawdziwe. Pewien tekst
              wpadł mi w rekę, dość zabawne, że nikt w środowisku dziennikarskim
              tego nie nagłaśnia. Ale takie to środowisko całe...

              Jan Nowak - Jeziorański o Passencie -wywiad Aliny Grabowskiej w PR,
              1997.
              J.N.-J.: Co do ludzi, pamiętam, jak pewien pan, który jest teraz
              awansowany na dyplomatę...
              A.G.: Pan Daniel Passent.
              J.N.-J.: Pamiętam, jak pan Passent, który obecnie ma reprezentować
              Polskę...
              A.G.: Jako ambasador.
              J.N.-J.: Napisał w "Polityce", że Jan Nowak to przedwojenny
              pułkownik Wojska Polskiego, który został w 1929 roku wyrzucony z
              wojska za homoseksualizm.
              A.G.: Tak, tak napisał.
              J.N.-J.: Otóż ja w 1929 roku miałem lat 15. Więc w żadnym razie
              pułkownikiem Wojska Polskiego być nie mogłem. Dla mnie ta bzdura
              była bardzo pocieszająca, bo stanowiła dowód, że przeciwnik nic o
              nas nie wie.
            • awuk Re: Nowak Jeziorański był Treuhanderem... 20.04.09, 09:09
              qwardian napisał:

              > ... pracował w Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych
              Nieruchomości
              > Żydowskich. Jego rodzinka miała spore wpływy w Radzyminie.
              Stanisław
              > Jeziorański, w dniu 15.07.1940 r. został mianowany burmistrzem
              > miasta Radzymin.Inny krewny Zdzisław Jeziorański został powołany
              na
              > stanowisko Treuhändera cegielni “Neue Ziegelei in Radzymin”,
              > stanowiącej własność Żyda o nazwisku Aria Harder. Tak to rodzinka
              > weszła w posiadanie “Nowej Cegielni w Radzyminie”.


              Tak, Treuhanderem..., a ty auslanderem. No i co z tego ?
              U ilu Żydów ty pracowałeś ?
        • eres2 Re: wraca Granatowa Policja 20.04.09, 01:21
          Qwardian: Czego nie da się powiedzieć o zbójach Jakuba Lejkina w
          liczbie 2500 rotacyjnie odnawianej policji żydowskiej, którą poraz
          kolejny kłamliwie Pan Eres chciałby wpisać jako podlegający pod
          granatowych. To kłamstwo oczywiście, struktury policyjne żydowskie
          podlegały bezpośrednio Hitlerowcom. Ci się wpisali kolektywnie w
          największą zbrodnię holocaustu, pędząc jak bydło i wypędzając Żydów
          z mieszkań getta. Czy jak bandziory Rumkowskiego w getcie łódzkim
          odbierały dzieci i niemowlęta, wysyłając je na pewną śmierć. Tak, to
          była ta policja, która zbiorowo zapisała się szczególnie... dla Żyda
          w
          getcie postać granatowego była nieznana. .
          Eres: Wynika z powyższego, ostatniego Twojego zdania, że albo nie
          przeczytałeś w moim komentarzu tego, co o związku polskich
          policjantów z gettem warszawskim pisali świadkowie tamtych czasów –
          E. Ringelblum i A. Czerniaków, polski historyk współczesny Marek Jan
          Chodakiewicz oraz SS-Gruppenfuehrer Moder.
          Albo też jesteś wyznawcą osławionej zasady ignorantów: „jeśli fakty
          przeczą mojej tezie, to tym gorzej dla faktów”.

          Qwardian: Poza tym Gestapo podlegały żydowskie oddziały z tzw. "13"
          i organizacji "Żagiew". Żyd Hening kierował w siedzibie Gestapo w
          Warszawie 70-osobowq żydowską
          grupą wyspecjalizowaną w akcji przeciw polskim organizacjom
          konspiracyjnym.
          eres: „…a u was biją murzynów!” czyli truizmy, truizmy.
          Przeoczyłeś Qwardianie istotny fakt, że mój komentarz odniosłem –
          zgodnie z tematem wątku - do polskiej policji „granatowej”.
          Natomiast o żydowskich kolaborantach, o Abramie Gancweichu i jego
          osławionej „trzynastce”, o Szeryńskim (Szynkmanie), Lejkinie i ich
          ŻSP każdy może znaleźć obszerne akapity – szanowny Qwardianie – w
          historiografii i literaturze pamiętnikarskiej, czego nie można
          powiedzieć o podobnej skrupulatności historyków odnośnie
          działalności „granatowych” na służbie hitlerowskiego okupanta, choć
          pasjonat szczerze pragnący pozyskać tę wiedzę, ją znajdzie, acz nie
          bez trudu.
          O żydowskich kolaborantach pisze wielu historyków, czynią to także
          oczywiście i historycy żydowscy, np. tacy jak Emanuel Ringelblum,
          Adam Czerniaków, Bernard Mark, Ruta Sakowska, Marian Fuks, Izrael
          Gutman; piszą tacy żydowscy pamiętnikarze, jak Icchak Cukierman
          („Antek”wink, Henryk Makower, Bernard Goldstein, Marek Edelman. Myślę,
          że nie trzeba Cię zapewniać, że jedni i drudzy nie wygłaszają pod
          adresem żydowskich kolaborantów peanów. Pod adresem polskich
          kolaborantów zresztą także. Choć trzeba stwierdzić, że liczba
          kolaborantów wywodzących się z polskich obywateli narodowości
          żydowskiej w porównaniu z liczbą polskich kolaborantów nie-
          żydowskich to – określając rzecz kolokwialnie – małe miki.

          Trzeba dodać, że podziemne organizacje żydowskie, głównie ŻOB,
          zlikwidowały wielu najgorliwszych spośród kolaborantów żydowskich;
          niemal wszystkich pozostałych spotkał los ich pobratymców – zginęli
          w obozach zagłady.
          Bojowcy ŻOB-u zlikwidowali m.in. Szeryńskiego, Lejkina, Firsta,
          Wajntrauba, Nossiga, "oberładowacza" Brzezińskiego - oficera ŻSP z
          Umschlagplatzu, Adama Szajnę, Bobi Nebela, Firstenberga, obu
          Prużańskich, Andersa, Singera, Pina, Eliasza ("Małpę"). Czyniły to
          także sądy i plutony egzekucyjne polskiego podziemia
          niepodległościowego; wydały one m.in. wyrok na Borysa Pilnika,
          konfidenta niemieckiego, szantażystę i oszusta. Pilnik wydawał w
          ręce niemieckie Polaków żydowskiego pochodzenia, szantażował ich,
          wyłudzał dobra majątkowe. Wyrok na nim wykonano 25.8.43 r..

      • eres2 Jeszcze o haniebnych poczynaniach „granatowych” 20.04.09, 01:13
        Emanuel Ringelblum pisał w swoim warszawskim bunkrze niejako >>na
        gorąco<<: "Obok agentów policyjnych szantażyści i >>szmalcownicy<<
        są wieczną zmorą Żydów po aryjskiej stronie. Nie ma dosłownie Żyda
        >>na powierzchni<< czy >>pod powierzchnią<<, który by nie miał z
        nimi do czynienia raz albo kilka razy i nie musiał się od nich
        wykupić większą lub mniejszą sumą pieniędzy. [...]
        >>szmalcownictwo<< zaczyna się z chwilą przejścia Żyda przez bramę
        getta albo dla ścisłości już u bram getta, które są obserwowane
        przez roje >>szmalcowników<<. W każdym Żydzie, opuszczającym getto,
        widzi >>szmalcownik<< żer dla siebie. [...] Dobrowolni agenci
        policyjni - >>szmalcownicy<< nie spuszczają Żyda z oka, aby w
        odpowiednim momencie, gdy Żyd zdejmie opaskę i wejdzie do jakiejś
        bramy, złapać go na gorącym uczynku i zażądać odpowiedniego wykupu.
        Sprytniejszy >>szmalcownik<< zaobserwuje numer mieszkania i do
        spółki z policjantem dokona >>wypadu<< na Żyda i podejmujących go
        chrześcijan.
        [...] >>Szmalcownicy<< współpracują z agentami
        policji, policją mundurową i w ogóle ze wszystkimi, którzy czyhają
        na Żydów. [...] W ręce gestapo wydawano Żydów niezamożnych, nie
        będących w stanie wykupić się z rąk oprawców. Żydzi wpadali po
        aryjskiej stronie z rozmaitych powodów. Najważniejsze to donosy."

        Nie sposób nie powiedzieć o haniebnej roli granatowej policji w
        szmalcowniczym procesie
        (niezależnie od wielu szlachetnych
        postaci z tejże policji). "Zaangażowanie policji w szmalcowniczy
        proceder osiągnęło taki stopień, że major Policji Państwowej
        Franciszek Przymusiński, we wrześniu 1943 "surowo potępił wymuszanie
        okupu od osób niearyjskiego pochodzenia". Dla przykładu - latem 1940
        roku gestapo przeprowadziło śledztwo i osadziło w więzieniu
        większość policjantów z posterunku na ul.Kapucyńskiej
        , którym
        udowodniono "rewizje w mieszkaniach bogatych Żydów i rekwirowanie
        kosztowności i pieniędzy. Jeżeli tych nie znaleziono, właścicieli
        mieszkań zatrzymywano w areszcie, póki nie zapłacili okupu za
        zwolnienie"; zaś na posterunku PP w Otwocku (1941) nagminne było
        zatrzymywanie i "zwalnianie aresztowanych Żydów, pobierając za to
        ogromne kwoty sięgające 10 tys zł od głowy".

        Powyższe z akt niemieckiej prokuratury w "Warszawskich Sądach
        Specjalnych".

        Na koniec przytoczę jeszcze cytat z osławionego raportu (z dn.
        6.5.1943 r.) SS-Brigadeführera Stroopa ("Es gibt keinen jüdischen
        Wohnbezirk - in Warschau mehr!") sporządzony dla Himmlera po
        zakończeniu pacyfikacji powstania w getcie warszawskim: "Polska
        policja
        , zachęcona wypłaconymi nagrodami pieniężnymi, stara się
        każdego Żyda pojawiającego się w panoramie miasta doprowadzać do
        dowództwa. Do niżej podpisanego napływają listy anonimowe, w których
        powiadamia się o obecności Żydów w części aryjskiej miasta."
        • qwardian Re: Jeszcze o haniebnych poczynaniach „gran 20.04.09, 07:19
          Jak się można dowiedzieć z dziennika Hansa Franka (ze
          sprawozdania
          SS-Gruppenfuehrera Modera): „[...] Każda z 15 bram getta
          (warszawskiego – mój przyp.) jest dzień i noc strzeżona przez
          wartownika polskiego i niemieckiego. Służbę patrolową w getcie pełni
          codziennie 75 niemieckich i 400 polskich policjantów. Utrzymanie
          porządku w obrębie samej dzielnicy żydowskiej należy do żydowskiej
          służby porządkowej, podległej policji polskiej”.
          Wynika z powyższego, ostatniego Twojego zdania, że albo nie
          przeczytałeś w moim komentarzu tego, co o związku polskich
          policjantów z gettem warszawskim pisali świadkowie tamtych czasów SS-
          Gruppenfuehrer Moder.
          Albo też jesteś wyznawcą osławionej zasady ignorantów: „jeśli fakty
          przeczą mojej tezie, to tym gorzej dla faktów”.


          Fakty przeczą powyższemu, co Pan już niejednokrotnie cytował, bez
          względu, czy autor tych wypowiedzi się mylił lub źle przetłumaczono
          jego wypowiedź…Policja żydowska (Jüdischer Ordnungsdienst),
          podlegała Judenratom i tym samym była do dyspozycji wszystkich
          którym ten organ administracyjny podlegał. Cytaty można wyrzucać z
          rękawa na każdy podjęty temat… Liczy się stan faktyczny i
          obowiązująca wówczas hierarchia.

          Przykładowy mój cytat:
          "'Żydowska policja, kierowana przez ludzi z SS i żandarmów spadała
          na getto, jak banda dzikich zwierząt. Każdego dnia, by uratować
          własną skórę, każdy policjant żydowski przyprowadzał siedem osób,
          aby je poświęcić na ołtarzu dyskryminacji. Przyprowadzał ze sobą
          kogokolwiek mógł schwytać - przyjaciół, krewnych, nawet członków
          najbliższej rodziny. Byli policjanci, którzy ofiarowywali swych
          własnych wiekowych rodziców z usprawiedliwieniem, że ci i tak szybko
          umrą" Bernard Goldstein. Five Years in the Warsaw Ghetto. Dolphin,
          Doubleday. New York, 1961)

          Natomiast o żydowskich kolaborantach, o Abramie Gancweichu i jego
          osławionej „trzynastce”, o Szeryńskim (Szynkmanie), Lejkinie i ich
          ŻSP każdy może znaleźć obszerne akapity – szanowny Qwardianie – w
          historiografii i literaturze pamiętnikarskiej, czego nie można
          powiedzieć o podobnej skrupulatności historyków odnośnie
          działalności „granatowych” na służbie hitlerowskiego okupanta, choć
          pasjonat szczerze pragnący pozyskać tę wiedzę, ją znajdzie, acz nie
          bez trudu.

          Bardzo trudno powyższe odnaleźć w Pana pierwszej wypowiedzi
          ... Cytat:
          Jest truizmem, że główny aparat terroru okupanta stanowiły
          niemieckie najrozmaitsze formacje policyjne i wojskowe. Polska
          policja granatowa była tylko, albo aż, wiernym pomocnikiem tych
          formacji.

          co stało się powodem mojego wpisu. Nadal twierdzę, że terror w
          getcie był z udziałem policjantów, która się z niego wywodziła,
          włącznie z procederem szmalcownictwa. Pozwolę sobie zacytować
          kolejny fragment osoby pokrzywdzonej, przez żydowskiego
          policjanta...

          "Kiedy policja żydowska wyłapywała ludzi bez zaświadczeń pracy z
          domów, przyszło dwóch policjantów do JBD. Jeden z nich był kolegą
          szkolnym JBD. Zatrzymał go i powiedział, że ukrył matkę w ubikacji,
          prosił, żeby udawał że jej nie widzi i nie dopuścił swego kolegi do
          rewizji. Zgodził się, ale za pieniądze." Stefan
          Chaskielewicz "Ukrywałem się w Warszawie. Styczeń 1943 - styczeń
          1945" str. 120

          Choć trzeba stwierdzić, że liczba kolaborantów wywodzących się z
          polskich obywateli narodowości żydowskiej w porównaniu z liczbą
          polskich kolaborantów nie- żydowskich to – określając rzecz
          kolokwialnie – małe miki.

          Błąd bardzo prosty do zweryfikowania, wśród wyroków według tzw.
          Dekretów Sierpniowych liczby są porównywalnie niskie i nazwiska
          żadnej ze znanych osobistości nie ma, co w porównaniu z nagminną
          kolaboracją żydowskich elit i sporą liczbą służb porządkowych jest
          proporcjonalnie niższa po polskiej stronie.

          31 VIII 1944 r. "o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich
          zbrodniarzy winnych zabojstw i znecania sie nad ludnoscia cywilna i
          jencami oraz dla zdrajcow Narodu Polskiego" (zwany dekretem
          sierpniowym).

          Z dekretu sierpniowego wydano ponad 20 tysiecy wyrokow. Ok. 1/4
          skazanych to obywatele niemieccy - rzeszta przewaznie polscy
          kolaboranci.

          Izrael zaniechał ścigania własnych zbrodniarzy, ale o ich udziale
          rozpisywała się szeroko Hannah Arendt, przy okazji procesu w
          Eichmana Jerozolimie.


          pl.wikipedia.org/w/index.php?
          title=Plik:Bundesarchiv_Bild_101I-134-0792-
          28,_Polen,_Ghetto_Warschau,_Ghettopolizei.jpg&filetimestamp=200812122
          03735
    • ovadia Rekonstrukcja historyczna - Bzura 1939 18.04.09, 23:15
      https://images31.fotosik.pl/192/95b97894979ed92d.jpg
    • awuk Re: wraca Granatowa Policja 18.04.09, 23:55
      Najśmieszniejszy argument to ten że granatowy kolor jest mniej
      brudzący. Chyba nie trzeba nikogo przekonywać że brudzi sie tak
      samo, tylko mniej ten brud widać.
      Wspomniany tutaj fakt malowania krawędzi drzwi na ciemny kolor
      (spotkałem sie z tym w szkołach)nie traktowałbym tak surowo, własnie
      w szkołach. W szpitalach to oczywiscie zupełnie coś innego.
    • babariba-babariba a ja bym się na początek zastanowić polecał... 20.04.09, 01:10
      ...gdzie w tym całym biznesie cukierki są porozkładane...
      Bo kolejne przemundurowanie policji, to przede wszystkim wielkie
      przedsięwzięcie logistyczne.
      Ktoś musi nowe mundury zaprojektować (przecież nie za darmo), ktoś musi projekty
      nowych mundurów ocenić i zaaprobować (też nie za darmo), ktoś je potem będzie
      musiał uszyć (zapewne nie w prezencie).
      A potem zostanie do zrobienia jedynie jedna drobna rzecz. - Skłonienie
      mianowicie policjantów, coby w tych mundurach chodzili.
      Na przykład z domu na służbę i ze służby do domu. Ja od kilkunastu lat wojuję o
      to z kolejnymi komendantami (kiedyś rejonowej, dziś powiatowej) policji.
      Bo umundurowany policjant, to jest PAN POLICJANT. A idacy do pracy i z
      pracy w mundurze, to jest DWOCH policjantow dziennie na ulicach miasteczka.
      Niestety policjanci traktuja mundury jak odziez ochronna w fabryce gwozdzi. Bo
      zawsze lepiej odebrac ekwiwalent finansowy za kolejne sorty mundurowe, niz je
      wykupic

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka