cyniol
03.06.09, 00:36
Dlaczego Barbour o tym nie pisze?
Bardzo częstym elementem towarzyszącym rabunkom były gwałty. Informacje na ten
temat zawierają raporty polskiego podziemia z Nowogródczyzny (AK i Delegatury
Rządu), ale Duffy całkowicie je ignoruje. Można je również znaleźć w licznych
relacjach żydowskich, niekiedy są one bardzo drastyczne. Oto przykład z
Puszczy Nalibockiej - opowieść żydowskiego partyzanta o swych towarzyszach
“walki”: “Przywódca powiedział, że wie o pobliskim gospodarzu, który ma dwie
piękne córki, i wybrał się tam ze swoim oddziałem. Podczas gdy oddział czekał
na zewnątrz gospodarstwa, dowódca i sierżant spędzili całą godzinę, gwałcąc
jego córki. Potem oddział przeniósł się do innego gospodarstwa, aby czekać do
czasu, kiedy można byłoby dokonać ataku na tory kolejowe. Pozostawili ślady na
śniegu, ale się tym nie przejmowali, ponieważ ostrzegli dziewczyny, że w
wypadku poinformowania Niemców o zajściu zostaną zabite. Jedna z dziewcząt nie
usłuchała ostrzeżenia, i - co jest zrozumiałe - powiedziała, co się wydarzyło.
Wyposażeni w narty i białe kombinezony Niemcy dogonili i zabili większość
ludzi z oddziału partyzanckiego. Pozostali dotarli do partyzanckiej bazy,
gdzie dowódca zameldował o tym, że gospodarz ich zdradził, ale bez wyjaśnienia
przyczyny. Partyzanckie dowództwo rozkazało zabić rodzinę za wydanie partyzantów”.
Ludność powinna zatem cierpliwie i z pokorą znosić przemoc, rabunki i gwałty,
żeby nie narażać się na represje ze strony “partyzantów”? Bardzo osobliwa to
mentalność. Trudno się dziwić, że na taką “partyzantkę” wszyscy się skarżyli i
nie chcieli dobrowolnie udzielać jej jakiejkolwiek pomocy. Należy także
pamiętać, że każdy napad i rabunek ludność musiała natychmiast zgłaszać
okupacyjnym władzom niemieckim - pod karą śmierci za udzielanie pomocy
“bandytom”. Ale zgłoszenie traktowane było przez napastników jako kolaboracja
z wrogiem i powodowało niewspółmierny odwet w postaci okrutnego wymordowania
całej rodziny, z małymi dziećmi włącznie. Jak więc ci ludzie mieli normalnie
żyć, kiedy w każdej chwili i z każdej strony groziła im śmierć za wszystko?
Musieli jeszcze ukryć trochę zapasów żywności dla siebie, a za to byli bici i
mordowani przez napastników. Tego wszystkiego nie ma w książce Duffy’ego, są
natomiast przerażające statystyki - obóz Bielskiego miał zlikwidować
kilkudziesięciu “kolaborantów”. Były to takie właśnie, opisane wyżej,
wielopokoleniowe polskie rodziny…
www.bibula.com/?p=9912