Gość: wild
IP: *.net.bialystok.pl
30.01.02, 06:55
Doświadczenie pokazuje, że wiele rzeczy istotnych dla funkcjonowania
społeczeństwa - np. gospodarka - funkcjonuje o wiele lepiej, gdy państwo się do
nich nie wtrąca. Może więc w ogóle zrezygnować z instytucji państwowego
małżeństwa? Jak pisze wspomniany p. David Boaz, powołując się na innych
autorów,
we wczesnym średniowieczu małżeństwo było (pomijając aspekt religijny) prywatną
umową majątkową pomiędzy dwiema rodzinami lub - jeśli majątek nie wchodził w
grę - pomiędzy dwoma jednostkami. W Anglii pierwsze państwowe prawo regulujące
małżeństwo weszło w życie dopiero w 1754 roku.(fanatyzm religijny narzucany
siłą przez KOGO?)
Likwidacja instytucji PANSTWOWEGO małżeństwa nie oznaczałaby oczywiście, że -
jeśli tylko w poszanowaniu byłaby swoboda zawierania umów - ludzie nie mogliby
się wzajemnie łączyć w trwałe stadła związane np. cywilną umową wspólnoty
majątkowej. "Jeśli chcieliby oni zawrzeć tradycyjny układ żywiciel rodziny-
osoba
zajmująca się domem, z określonymi regułami dotyczącymi majątku i alimentów w
przypadku rozwodu, mogliby tak zrobić. Mniej tradycyjne pary mogłyby utrzymać
swe
aktywa rozdzielone i zgodzić się na wspólne ponoszenie określonych ciężarów"
pisze p. Boaz
tak więc precz z MITAMI NARZUCANYMI SIŁA FIZYCZNA!
( przymus alimentacyjny i zasiłki etc. )