perli
03.01.04, 22:59
dostajesz zlecenie od szefa. Jedź z patrolem policyjnym i jedziesz. Ale potem
teks jest cenzurowny. Każdy. Co to za śledztwo dziennikarskie kiedy wiesz, że
policjanci z którymi jedziesz tankują benzynę za friko na stacji. Ty o tym
możesz napisać ale co to za pisanie skoro tekst przechodzi przez pióro
komendanta policji policjantów z którymi jedziesz. Zaserwują Ci tylko
pokazowy pościg, który możesz barwnie opisać. Natomiast wolny strzelec może
więcej ale i ryzykuje więcej. Żaden dziennikarski slang nie jest w stanie
określić zależności. Jest to zależność kieszeni niestety. Niezależnoś pióra
drogo kosztuje. To tyle. A pościg trwa nadal. I możesz zaryzykować wszystko
nawet życie.