Dodaj do ulubionych

Pytanie do Tessy

05.03.06, 18:58
Co Towarzystwo Strażnica ma do powiedzenia na temat akupunktury i homeopatii?
Czy SJ mogą z takich metod leczenia korzystać?
Obserwuj wątek
    • tessa18 Re: Pytanie do Tessy 07.03.06, 13:00
      Obecnie terapie niekonwencjonalne są coraz bardziej modne.
      Na początku zaznaczę,że TS przedstawia tylko poszczególne metody
      leczenia ,podaje ich ewentualne zagrożenia a wybór należy do każdego osobiście.

      Niektóre nie są szkodliwe ale należy je stosować z rozwagą.
      Niektóre też oparte są na magii,spirytyżmie tych należy unikać.
      Na przykład jednoczesne stosowanie naświetlań w przypadku raka oraz
      przyjmowanie ziół szkodzi.Dlatego należy wykazać rozeznanie.Także jednoczesne
      zażywanie ziół i leków może być szkodliwe.
      Na przykład rzeń-szeń czy dziurawiec powodują duże wahania ciśnienia krwi.

      Jeśli chodzi o homeopatię to te leki są bezpieczne.Sporządza się je w dużym
      rozcieńczeniu -czasem czynnik leczniczy jest w ilości śladowej.Zasadą tego
      leczenia jest "leczenie podobnego podobnym".W porównaniu z placebo leki
      homeopatyczne wykazują pewną skuteczność.Ja sama stosuję je u swoich
      dzieci.Wolę czasem stosować leki homeopatyczne niż faszerować dzieci
      antybiotykami.Jednak w poważnych chorobach gdy zagrożone jest życie
      rozsądniejsze jest uznanie innych metod leczniczych.

      Jeśli chodzi o apukunkturę,to z badań przeprowadzonych od kilkudziesięciu lat
      wynika,że w niektórych przypadkach akupunktura przynosi pewne rezultaty dzięki
      uwalnianiu substancji wpływających na funkcjonowanie układu nerwowego ,takich
      jak endorfiny działająco przeciwbólowo i przeciwzapalnie.Zatem jest ona
      bezpieczną alternatywą środków znieczulających.ŚOZ uznała jej skuteczność w 104
      chorobach.Ponadto zwalcza nudności,i wymioty spowodowane ciążą i chemioterapią.
      Wiele osób zajmujących się akupunkturą nie ma wiedzy medycznej i tu istnieje
      niebezpieczeństwo,istnieje też ryzyko infekcji bez odpowiedniego sterylizowania
      igieł.Ale ogólnie akupunktura może przynieść ulgę w przewlekłych chorobach.
      Te obie metody są bezpieczne i ŚJ mogą z nich korzystać.
      • ewiak.r Pytanie do Tessy 08.03.06, 21:46
        Z wypowiedzi Towarzystwa Strażnica faktycznie wynika, że w akupunkturze czy
        homeopatii nie ma nic złego. Czy wiesz, co kryje się za tajemniczą energią -
        Qi? Ojciec homeopatii - Samuel Hahnemann określał ją jako siła życiowa, a
        niekiedy nazywał dynamią. Czy nie kryje się za nią okultyzm?
        • tessa18 Re: Pytanie do Tessy 10.03.06, 23:14
          Nie ma nic związanego z magią.Zasada działania homeopatii jest naukowo
          wyjaśniona.pl.wikipedia.org/wiki/Homeopatia
          Jest to reakcja organizmu a ściśle mówiąc układu odpornościowego na dany lek.
          "siła życiowa" dynamia to tylko nazwy próbujące wytłumaczyć homeopatię.
          Nie ma w tym nic tajemnego.
          • ewiak.r Re: Pytanie do Tessy 12.03.06, 21:04
            Tesso, Wasi przywódcy prowadzą Was na manowce. Przeczytaj, proszę
            artykuł: "Homeopatia - voodoo w lecznictwie – ostrzeżenie", zamieszczony na
            stronie:

            www.egzorcyzmy.katolik.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=297&Itemid=52
            • tessa18 Re: Pytanie do Tessy 13.03.06, 11:19
              Każdy ma swój rozum.Nawet zwykłe zioła przygotowane przez ludzi trudniących się
              magią mogą być szkodliwe.Na przykład zioła Ojca Sroki mają adnotację że nie są
              zwykłymi ziołami.Natomiast zioła z apteki są bezpieczne.Tak samo jest z lekami
              homeopatycznymi.Te z apteki z pewnością są bezpieczne i nikt nad nimi nie
              uprawiał modłów ,czarów lub innych celebracji magicznych.
              • ewiak.r Re: Pytanie do Tessy 13.03.06, 20:58
                Tesso. Przeczytaj proszę list wprowadzający materiały dowodowe na temat
                okultyzmu w medycynie, przesłane 9 październik 1996 przez pewnego nadzorcę SJ
                do Towarzystwo Strażnica.


                Dotyczy okultyzmu w medycynie.
                10 kwietnia 1996 roku, zaraz po Pamiątce zaproszono mnie na studium biblijne do
                męża naszej siostry. Siostra zaczęła praktykować akupresurę. Pokazała mi
                książkę na ten temat i zapytała o zdanie w tej sprawie. Nie widziałem w tej
                metodzie leczenia nic złego. Spotykałem wcześniej wielu braci, którzy to
                praktykowali. Uważałem, że jest to metoda czysto fizyczna. Niemniej wziąłem do
                ręki tę publikację. Przejrzałem ją pobieżnie i natrafiłem na zdanie: "Osoba
                wykonująca akupresurę bezpośrednio przed przystąpieniem do właściwych czynności
                powinna się skoncentrować i przygotować do przekazania swojej energii Qi
                pacjentowi. Musi ona zdać sobie sprawę z tego, że jest ona dawcą energii Qi, a
                osoba poddająca się zabiegowi jej biorcą". Nie wiedziałem wtedy jeszcze, co
                kryje się za ową tajemniczą energią Qi. Sprawa wydała się mi jednak podejrzana.
                Poprosiłem siostrę, aby pożyczyła mi tę książkę. Postanowiłem wniknąć w tę
                sprawę. Poprosiłem też Jehowę o kierownictwo i mądrość. Po dokładnej, wnikliwej
                analizie nie miałem już żadnych wątpliwości. Miałem do czynienia z okultyzmem
                najcięższego kalibru.
                Postanowiłem wtedy napisać do Was w tej sprawie. Prosiłem Jehowę o dalsze
                kierownictwo. Przejrzałem inne publikacje na ten temat. Zbierając argumenty
                zorientowałem się, że okultyzm ukryty jest też w wielu innych paramedycznych
                formach leczenia i diagnozowania. Cechą charakterystyczną medycyny
                okultystycznej jest posługiwanie się tajemniczą energią. "Energia" ta potrafi
                nie tylko leczyć. Różnie jest też nazywana: Qi, ki, prana, reiki, bioenergia,
                bioplazma, ektoplazma, energia psychotroniczna, mana, magnetyzm zwierzęcy,
                fluid, archeus, uzdrawiająca moc natury, siła życiowa, Wrodzona Inteligencja,
                dynamia, siła odyczna itd. Energia ta wykorzystywana jest m.in. w:
                akupunkturze, akupresurze, bioenergoterapii, homeopatii, chiropraktyce,
                osteopatii, hipnozie, medytacji, w niektórych ćwiczeniach oddechowych i wielu
                innych metodach leczenia.
                Według medycyny okultystycznej każda choroba wywołana jest zaburzeniami tej
                energii. Proces leczenia polega na przywróceniu równowagi energetycznej.
                Z pomocą Jehowy udało mi się w okresie 6 miesięcy zgromadzić obszerny materiał
                dowodowy, który przesyłam wraz z tym listem. Dlaczego o tym piszę? Niestety
                wielu naszych braci z niewiedzy zawodowo zajmuje się okultystycznymi formami
                leczenia i diagnozowania. Wielu też korzysta z takich usług. Dotyczy to również
                wielu nadzorców, a nawet braci odpowiedzialnych za dzieło. Przykro mi o tym
                pisać, ale Towarzystwo Strażnica ponosi za to odpowiedzialność. W przeszłości,
                niewątpliwie z niewiedzy, reklamowało niektóre okultystyczne formy leczenia
                (m.in. akupunkturę).
                Ostatnio w Przebudźcie się! z 8 czerwca 1996 r. na s. 22 reklamowało
                okultystyczne techniki uspokajające. W tej sprawie połknęło wielbłąda.
                Propozycja podana w tym artykule pochodzi od mediów spirytystycznych i bez
                wątpienia jest demoniczna. Tego rodzaju ćwiczenia oddechowe połączone z
                wizualizacją i koncentracją na liczeniu, wykorzystywane są powszechnie jako
                pomoc w nawiązaniu kontaktów z demonami. To prawda, że to uspokaja. Nie znam
                skuteczniejszej metody na opróżnienie umysłu. Powtarzanie tego rodzaju ćwiczeń
                doprowadziło wielu do nawiązania kontaktów z demonami. A przecież w Strażnicy z
                15 grudnia 1994 roku umieszczono w ramce tekst: "Towarzystwo Strażnica nikomu
                nie zaleca żadnych metod leczenia ani stawiania diagnozy...".
                Jak my wyglądamy w oczach Jehowy? Nie chodzi mi o to, że podano jakąś metodę
                leczenia, (bo w tym nie ma absolutnie nic złego). Chodzi mi wyłącznie o problem
                propagowania okultystycznych metod leczenia. Muszę przyznać, że i ja w tych
                sprawach byłem w przeszłości ślepym przewodnikiem. Bracia pytali mnie o to, czy
                tego rodzaju sprawy mają jakiś związek z okultyzmem, a ja nie dostrzegałem
                żadnego niebezpieczeństwa. Kiedyś pewna siostra pytała mnie, co sądzę o kursie
                akupresury. Nie odradziłem jej tego. Niedawno zainteresowana katoliczka
                powiedziała do innej naszej siostry: "Ta pani jest czarownicą!" Siostra
                próbowała leczyć jej psa akupresurą.
                Inna siostra pytała mnie o akupunkturę. Wiedziałem już wtedy, że znawcy
                okultyzmu uważają, iż kryje się za tym spirytyzm. Nie dowierzałem im jednak.
                Większym zaufaniem darzyłem Towarzystwo Strażnica, które nie widziało nic złego
                w tej formie leczenia. Dlatego powiedziałem jej, by sama podjęła decyzję.
                Siostra, wiedząc o tym, że Towarzystwo nie wypowiedziało się przeciw
                akupunkturze, zdecydowała się na nią. Gdy ostatnio przekonałem się, co kryje
                się za tymi formami leczenia, przeprosiłem te siostry za to, że nie ostrzegłem
                ich przed okultyzmem (Mt.15:14; Iz. 56:10a). Prosiłem też Jehowę o przebaczenie
                za to, że z mojej winy niektórzy bracia skalali się okultyzmem (3 Mo.5:17-19;
                Mal.2:7-8). Wcale nie uważam, że "nie do nas należy osądzanie takich praktyk"
                (Strażnica 15 XII 1993, s. 21 a. 3a).
                Czyż samą nazwą nie sugerujemy braciom, że stoimy na straży? Przecież oni są
                przekonani, że będziemy ich ostrzegać przed każdym niebezpieczeństwem.
                Pamiętam, jak blisko 20 lat temu ostrzegałem braci przed bioenergoterapeutami.
                Nadzorca okręgu, którego bardzo szanuję, upomniał mnie wtedy, aby tego nie
                robić, bo przecież od tego jest Towarzystwo Strażnica, a ono nie wypowiadało
                się na ten temat.
                Kilka lat temu pisałem do Was na temat różdżkarstwa. Przy okazji przekazałem
                też informacje na temat bioenergoterapeutów. Przedstawiłem wtedy dostateczne
                argumenty potwierdzające, że kryje się za tym okultyzm.
                Ubolewam nad tym, że do tej pory Towarzystwo Strażnica nie zajęło stanowiska w
                tak oczywistej sprawie. Wielu w dalszym ciągu korzysta z takich usług rozumując
                w ten sposób: "Przecież 'niewolnik' stoi na straży, gdyby w tym było coś złego,
                na pewno byśmy byli przed tym ostrzeżeni". Bioenergoterapeuci i inni im podobni
                medycy praktykują od dawna (por. 2 Krl.5:11).
                Dlaczego tak długo milczymy w tej sprawie? Dlaczego usypiamy czujność naszych
                braci, pisząc o tych formach leczenia tak, jakby nie było w stosunku do nich
                żadnych podejrzeń? Co prawda, w Przebudźcie się! z 8 marca 1994 (wyd. ang.)
                ukazał się pewien mały sygnał ostrzegawczy. Został jednak zniszczony ostatnimi
                wypowiedziami ze Strażnicy z 1 września 1996, s. 30, a. 4. Z ostatnich
                wypowiedzi Towarzystwa wynika, że w akupunkturze czy homeopatii nie ma jednak
                nic złego.
                Czy Biblia nie wypowiada się nigdzie na temat bioterapeutów posługujących się
                tajemniczą energią? W Apokalipsie 21:8 jest mowa o "trucicielach" (farmakois).
                Fachowe źródła medyczne jednomyślnie podają, że tak nazywano w starożytnej
                Grecji znachorów i innych partaczy "prowadzących na własną rękę leczenie według
                kanonów 'wiedzy tajemnej'". Dzisiaj mało kto posługuje się w medycynie tym
                określeniem. Dzisiaj takich ludzi nazywamy raczej bioterapeutami. Potrafią
                leczyć, potrafią też czasem robić inne cuda. Czy Biblia gdzieś jeszcze się o
                nich wypowiada? Jest o nich też mowa w greckiej Septuagincie w 5 Mojżeszowej
                18:10.
                Skoro Biblia wyraźnie niejednokrotnie potępia "trucicieli" (bioterapeutów
                posługujących się energią demoniczną), to, dlaczego my ich osłaniamy,
                reklamujemy albo publikujemy ich rady? Jeżeli będziemy w tym trwać lub, jeśli w
                dalszym ciągu będziemy milczeć w ich sprawie (a sprawa jest poważna i już
                sprawdzona), to, co o nas pomyśli Jehowa? (por. Ez.44:23; 22:26,28a). Dlaczego
                w przeszłości odważono się zająć i to bardzo rygorystyczne stanowisko w sprawie
                brody, choć Biblia nigdzie tego nie potępia? Czy będziemy stać na straży
                Tradycji, czy na straży – wyraźnie wyłuszczonych w Biblii – zasad Jehowy?
                (Mt.15:7-9).
                Poza tym nasza organizacja jest nieczyst
                • ewiak.r cd listu 13.03.06, 21:00
                  Poza tym nasza organizacja jest nieczysta nie tylko z tego powodu. W
                  przeszłości Towarzystwo Strażnica słusznie zdecydowanie potępiło wahadlarstwo.
                  Mimo to mnóstwo braci w dalszym ciągu się nim posługuje. Wiem o tym, ponieważ
                  kiedyś podróżowałem po kraju i byłem tego świadkiem. Przewodzili w tym
                  nadzorcy. Przypominam też sobie, jak odchodząc ze służby w obwodzie, na koniec
                  nadzorca okręgu, w którym wielu praktykowało wahadlarstwo, strofował mnie za
                  to, że będąc w pewnym zborze na wizycie przypomniałem krótko, że nie powinniśmy
                  tego robić. Mówił o tym tak, jakby mnie przyłapał na jakimś przestępstwie. O
                  czym to świadczy? Czy mamy tak jak inne religie nastawić się na ilość? Czy mamy
                  mówić tylko o służbie? (Mt.23:15; Jer.23:22). Czy mamy ograniczać się do
                  ogólników, aby się nikomu nie narazić? (Łk.6:26; Gal.4:16). Czyż nie najwyższy
                  czas zająć w tych sprawach zdecydowanie stanowisko? Czyż nie najwyższy czas
                  okazać w tej sprawie skruchę i wydać jej owoce? (3 Mo.4:22-26). Owocem będą
                  jednoznaczne, ostrzegawcze informacje na ten temat. Przyznaję, że potrzeba
                  będzie do tego dużej odwagi. Jeśli tego nie zrobimy, będziemy na pewno winni
                  krwi (Ez.33:7-9; Dz. 20:26-27; Ez.39:23-24).
                  Bardzo pragnąłem pomóc Wam w zebraniu jak największej liczby argumentów.
                  Opracowanie, które Wam przekazałem, skupia się głównie na powiązaniach
                  okultyzmu z paramedycyną. Choć nie tylko. Przedstawiłem tu również zagrożenia
                  kryjące się za kursem doskonalenia umysłu, bardzo popularnym w USA, oraz
                  wzorowanych na nim kursach dla dzieci i młodzieży szkolnej. Przy okazji
                  wtrąciłem kilka uwag, które mogą pobudzić do myślenia członków kościołów
                  charyzmatycznych. Bardzo bym chciał, abyście ten materiał wnikliwie
                  przeanalizowali po to, aby sprawy te później przedstawić jednoznacznie zborom.
                  Bardzo się cieszyłem, że ukazał się kilka lat temu artykuł na temat
                  różdżkarstwa. Miałem jednak mieszane uczucia, gdy w zakończeniu
                  przeczytałem: "Oczywiście nie można dogmatycznie twierdzić, iż każdy wypadek
                  znalezienia wody za pomocą różdżki (podobnie jak każde zjawisko SPZ) ma związek
                  z demonami i nie da się wyjaśnić na gruncie nauki. Nie ulega wątpliwości, nie
                  zgłębiła ona jeszcze wszystkich tajników umysłu ludzkiego oraz sił przyrody"
                  (Przebudźcie się!, 8 maja 1992).
                  W taki sam sposób można by usprawiedliwić radiestetę, który zamiast różdżki
                  użył wahadła. W taki sposób można "usprawiedliwić" prawie wszystkie formy
                  okultyzmu (razem z hipnozą). Podobało mi się, gdy pisząc na temat wahadła nie
                  zrobiliście żadnej furtki dla okultyzmu. Dlaczego zrobiliście to pisząc o
                  różdżce? Przecież materiał, który Wam wtedy przesłałem, jednoznacznie
                  wskazywał, że różdżka i wahadło działają na tych samych okultystycznych
                  zasadach. Zmienia się tylko narzędzie pracy. Przecież takimi argumentami
                  operują ci, którzy bronią okultyzmu.
                  Dlaczego zrobiliście to samo? Identycznie bronią się zwolennicy teorii
                  ewolucji: "przecież wszystkiego jeszcze nie zgłębiono, kiedyś nauka dostarczy
                  dowodów na poparcie naszych twierdzeń". Dowody, które dziś mamy, przemawiają
                  jednoznacznie, że za radiestezją, bioenergoterapią, homeopatią, akupunkturą,
                  akupresurą itd. kryje się demonizm.
                  To prawda, że nie każdy, kto wziął do ręki różdżkę lub wahadło, nawiązał
                  kontakt z demonami. Po cóż jednak o tym pisać, i to w zakończeniu. Przecież
                  niektórzy mogli to zrozumieć: "sprawę być może da się kiedyś wyjaśnić naukowo,
                  ale czasem mogą kryć się za tym demony. Dmuchamy na zimne". Gdy byłem chłopcem,
                  byłem na seansie spirytystycznym. Też wtedy nie udało się nawiązać kontaktu z
                  demonami. Czy można jednak przez to jakoś się usprawiedliwić?
                  Czyż sama próba skorzystania z usług demonów nie jest grzechem? (por. 2 Krl.1:2-
                  4).
                  Tak samo nie każdy, kto pójdzie po jakąś usługę do czarownika, nawiąże kontakt
                  z demonami lub zostanie opętany. Demony nie zawsze zjawiają się na takich
                  seansach.
                  Podobnie jest z akupunkturą, akupresurą, bioenergoterapią, medytacją itd. Tak
                  samo nie każdy, kto planuje kradzież, morderstwo czy cudzołóstwo, osiągnie
                  zamierzony cel.
                  Prawdą jest też to, że nie każdy, kto zapalił papierosa, zachorował na raka
                  krtani. Czy jednak rozsądne jest takim stwierdzeniem zakończyć artykuł na temat
                  szkodliwości palenia?
                  Przecież to wygląda na furtkę pozwalającą później w razie czego wycofać się z
                  wcześniejszego stanowiska. Proszę Was, bracia, abyście w przyszłości nie robili
                  już nigdy żadnych furtek dla okultyzmu. Takie zdania nie harmonizują z
                  natchnioną wypowiedzią Pawła z Listu do Kolosan 2:4: "To mówię, aby was nikt
                  nie wprowadził w błąd fałszywym rozumowaniem, przez biegłość sugestywnego
                  mówienia".
                  Ja, drodzy, pisząc do Was przed kilku laty na temat różdżkarstwa, nie
                  przesłałem "zmąconej wody". Błagam Was, nie róbcie tego w przyszłości.
                  Nie chciałbym też, abyście pisali, że okultystyczne formy leczenia bądź
                  diagnozowania to sprawa sumienia (Strażnica 15 grudnia 1994, s. 20 a. 3).
                  Pisząc w ten sposób stalibyśmy się fałszywymi prorokami (Jer.23:14-15).
                  Takie teksty jak Mt.7:1 lub Rz.14:3-5 dotyczą spraw, które nie kalają w oczach
                  Jehowy. Okultyzm nigdy nie był dla Jehowy sprawą sumienia.
                  Są wśród nas osoby zawodowo zajmujące się okultystycznymi formami leczenia i
                  diagnozowania. Zapewne będą próbować przedstawiać swoje racje i sprzeciwiać się
                  faktom wskazującym na powiązania okultystyczne. Będą próbować zasłaniać
                  się "naukowymi" argumentami. To jest przecież ich chleb. Dlatego pamiętajcie,
                  Bracia, o przestrodze z Kolosan 2:4,8.
                  W przeszłości daliście się już oszukać pseudonaukowym argumentom różdżkarzy.
                  Tym razem bądźcie rozważni. Nie ma też sensu czekać z wnioskami, aż wszyscy
                  uznają, że za omówionymi formami leczenia kryją się sidła demonów. Wiadomo, że
                  w takich sprawach nigdy nie będzie jednomyślności, podobnie jak z ewolucją,
                  trójcą czy reinkarnacją.
                  Już dzisiaj mamy wystarczająco dużo dowodów, by w tych sprawach wyrazić
                  jednoznaczną opinię. Sprawa, jak wiecie, jest niezwykle ważna. Okultyzm to
                  nie "przecedzanie komara".
                  Czystość ludu Jehowy jest sprawą niezmiernie ważną (Joz.7:12; Ez.24:13;
                  Jer.6:8).
                  Najwyższy czas oczyścić się z wszelkich odmian spirytyzmu (por. Jn.2:14-17;
                  Mich.5:11; Mal.3:5a).
                  To Jehowa domaga się wystąpienia przeciwko "trucicielom" [bioterapeutom
                  wykorzystującym moce demoniczne] (por. Ap.22:15).
                  Liczę na Waszą współpracę. Mam nadzieję, że nie obraziliście się moją
                  otwartością.
                  To Jehowa pobudził mnie do napisania tej pracy. Wiem, że i Wam zależy na
                  czystości zborów. Dlatego piszę do Was.
                  Oby duch Jehowy mądrze Was poprowadził.

                  Towarzystwo Strażnica nie skorzystało jednak z tych rad. Nadal reklamuje
                  niektóre najbardzie niebezpieczne formy okultyzmu.
                  • ewiak.r Fragment z materiału dowodowego 17.03.06, 16:16
                    Aleksander Dubrow, Wieniamin Puszkin, "Parapsychologia i współczesne
                    przyrodoznawstwo", 1989.

                    "...akupunkturę nazwano paramedycyną. Wielu bardzo solidnych lekarzy i uczonych
                    w swych publikacjach oświadczyło wprost, iż akupunktura stanowi odmianę
                    pradawnej mistyki wschodniej" (s. 12).
                    "Związek między akupunkturą a parapsychologią polega jednak nie tylko na tym,
                    że obydwie te dziedziny zaliczają się do paranauk. Istotne jest to, że dane i
                    wyniki badań w dziedzinie akupunktury w znacznym stopniu rzucają światło na
                    mechanizmy zjawisk psychicznych i parapsychicznych.
                    Tak więc, poznanie niektórych podstawowych zasad akupunktury jest wręcz
                    niezbędne dla zrozumienia tzw. paranormalnego uzdrowicielstwa. Niezwykle dużo
                    daje poznanie prawidłowości akupunktury dla wyjaśnienia tajemnicy takiego
                    zjawiska jak telekineza – zdolność człowieka do bezdotykowego przemieszczania
                    przedmiotów w przestrzeni" (s. 63).
                    "Zgodnie z poglądami twórców akupunktury, energia przepływa do organizmu z
                    zewnątrz..." (s. 65).
                    "...skóra pełni funkcję kanału, przez który do organizmu zwierząt i człowieka
                    dopływa energia [...] Energia ta przybywa bezpośrednio z kosmosu, toteż skórę
                    należy uznać za ogniwo, łączące organizm z wszechświatem" (s. 105).
                    "...zgodnie z zasadami lecznictwa filipińskiego, skóra, będąca bardzo mocnym
                    ekranem, przeszkadza przenikaniu uzdrawiających pól biologicznych do wewnątrz
                    ustroju. Tę właśnie ekranującą funkcję skóry pokonuje się przez przeniknięcie
                    do jam wewnętrznych" (s. 168).
                    "Austriacki lekarz Franz Anton Mesmer (1731-1814) i baron Karl von Reichenbach
                    (1788-1896), niemiecki przemysłowiec i chemik [...] oznajmili o odkryciu
                    szczególnej energii, której oddziaływaniem tłumaczyli wszystkie znane wówczas
                    zjawiska spirytystyczne i mediumiczne, a z której pomocą można oddziaływać na
                    materię żywą i nieożywioną" (s. 201).

                    Na stronie 57 przedstawiono zdjęcie Kułaginej, której udała się próba
                    zawieszenia w powietrzu plastikowej piłeczki pingpongowej.
                    "Jak wykazały specjalne pomiary, na przedmiocie zawieszonym pod rękami ładunki
                    istnieją. Ilościowo nie są one jednak wystarczające do utrzymywania przedmiotu
                    w powietrzu. Dla utrzymania w powietrzu za pomocą elektrostatyki nawet tak
                    lekkiego przedmiotu jak piłeczka pingpongowa potrzebne są ogromne pola
                    elektrostatyczne - wywołałyby one w przestrzeni okołoskórnej w pobliżu rąk
                    Kałaginej potężne ładunki iskrowe, podobne do błyskawic [...] są to siły, które
                    znalazły się poza sferą badań współczesnego przyrodoznawstwa. Całość uzyskanych
                    w doświadczeniach z Kułaginą faktów świadczy o tym, że zdolność do zawieszania
                    przedmiotu w powietrzu [...] wiąże się niewątpliwie z właściwościami
                    energetycznymi skóry – przenikającymi przez powłokę skórną promieniowaniami
                    oraz ładunkami przyciąganymi przez te promieniowania z przestrzeni. Inaczej
                    mówiąc, zdolność do zawieszania przedmiotu w powietrzu stanowi bezpośrednią
                    pracę tej samej energii, którą narody Wschodu uważają za podstawę leczniczego
                    działania akupunktury, a którą starożytni Hindusi nazywali praną" (s. 158).
                    • ewiak.r Fragment z materiału dowodowego c.d. 19.03.06, 17:38
                      Jak można scharakteryzować medycynę ezoteryczną?

                      Hans-Dieter Leuenberger w książce "Co to jest ezoteryka",
                      wyjaśnia: "Ezoteryczne [...] są [...] te metody leczenia, które oparte są na
                      ezoterycznej pierwotnej energii...

                      "Właściwe źródło ezoterycznej medycyny, jaka jest stosowana na Zachodzie,
                      pochodzi od Paracelsusa i Franza Antona Mesmera. Przyjęte od Paracelsusa tezy
                      ogłosił Mesmer. Według niego należy przyjąć, że każda choroba jest zaburzeniem
                      równowagi istniejących energii w człowieku. Proces leczenia polega na tym, że
                      ta energetyczna równowaga jest przywracana, względnie podejmuje się środki,
                      które pomogą choremu zrównoważyć ten brak równowagi własnymi siłami" (ss. 184-
                      185).

                      W opracowaniu "Stare drogi do zdrowia na nowo", czytamy:
                      "Podstawowym dziełem dotyczącym medycyny psionicznej jest Unitary Theory of
                      Disease, napisana przez chirurga dr J.E.R. Mc Donagha. Przedstawia on tezę, że
                      wszystkie choroby powstają na skutek przerw bądź zakłóceń w witalnych siłach
                      energetycznych organizmu" (s. 108).

                      Choa Kok Sui w dziele "Stara sztuka uzdrawiania" wyjaśnia:
                      "W uzdrawianiu pranicznym są dwie główne zasady postępowania: oczyszczanie
                      ciała bioplazmatycznego pacjenta oraz zasilania go praną, czyli żywotną energią
                      (bioenergią). Uzdrawianie polega właśnie po pierwsze na oczyszczeniu, czyli
                      usunięciu szkodliwej bioplazmatycznej materii z niedomagającej czakry lub
                      chorego narządu, a po drugie zasileniu (naładowaniu) tych okolic dostateczną
                      ilością energii" (s. 58).

                      Rozsądnie podsumował to Samuel Pfeifer w książce "Czy zdrowie za wszelką cenę?":
                      "Makrokosmos i mikrokosmos wzajemnie sobie odpowiadają i mają na siebie wpływ.
                      Tak jak los człowieka można odczytać z konstelacji wielkiego świata gwiazd, tak
                      też wielki świat ciała znajduje swój odpowiednik w małym świecie tęczówki
                      (irydologia), w liniach ręki (czytanie z ręki), na stopach (masaż receptorów
                      stóp) lub w małżowinach usznych (akupunktura ucha).
                      "Przez nas wszystkich przepływa uniwersalna energia. Ma ona najróżnorodniejsze
                      nazwy. Niektórzy uzdrowiciele nazywają ją 'energią kosmiczną', Hahnemann
                      określił ją jako 'siłę życiową', w akupunkturze znana jest jako 'chi'. Energia
                      ta ma boskie właściwości [...] Choroba oznacza utratę hipotetycznej równowagi
                      energii..."
                      "Uzdrowienie następuje przez odtwarzanie zrównoważonych relacji energii. Trzeba
                      tu więc 'szkodliwe' energie albo zekranizować [...], albo doprowadzić 'zdrową'
                      energię, czy to przez igły akupunkturowe, nałożenie rąk u energoterapeutów lub
                      przez potencje homeopatyczne" (s. 207).

                      Krócej podsumowała to Mary Coddington w książce "Poszukiwacze uzdrawiającej
                      mocy":
                      "Medycyna holistyczna [...] oparta jest na jednoczesnym leczeniu umysłu, ducha
                      i ciała, których wspólnym mianownikiem jest energia" (s. 19).
                      • ewiak.r Fragment z materiału dowodowego c.d. 19.03.06, 17:56
                        Tajemnicza energia

                        Stefan Budzyński, "Bioenergoterapia – Tajemnice uzdrawiającej energii"
                        "...medycyna wschodnia oparta jest na założeniu, że taka właśnie wszystko
                        przenikająca, wszechobecna energia istnieje [...] Chińscy mędrcy nazwali ją
                        tchi (czytaj: czi). Jej istnienie intuicyjnie wyczuwano nieomal we wszystkich
                        kulturach świata. Egipcjanie nazywali ją gallama, Hindusi – prana,
                        Tybetańczycy – tumo, Kahunowie – mana. Istota tej energii jest na obecnym
                        etapie nauk przyrodni¬czych nieznana [...] Chińscy bioenergoterapeuci i lekarze
                        demonstrowali sposób wykorzystywania energii tchi przed komisją lekarską ze
                        Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).
                        "Najpierw terapeuta rozłożył na stole kompasy. Wystarczyło, że nad nimi wodził
                        rękoma, a wskazówki kompasów poruszały się w kierunku ruchu rąk. Gdy terapeuta
                        cofał ręce, wskazówki natychmiast pozostawały w bezruchu. Niektórzy członkowie
                        komisji ustawiali własne dłonie nad kompasami, ale wskazówki nawet nie drgnęły.
                        Jaka zatem siła poruszała wskazówki kompasów? Dlaczego nie mogli powtórzyć tego
                        członkowie komisji?...
                        "Medycyna chińska wypracowała techniki koncentracji i medytacji, dzięki którym
                        można nauczyć się chłonięcia energii tchi z kosmosu. Dla Chińczyków
                        bioenergoterapeuta to taki człowiek, który więcej potrafił wchłonąć energii
                        kosmicznej od innych i dlatego może przekazywać ją innym.
                        "Badacze chińscy uważają, że wszystkie fenomeny psychokinetyczne to przejaw
                        działania energii tchi na przedmioty martwe" (ss. 122-124). Podobną opinię
                        wyrazili uczeni radzieccy.

                        Aleksander Dubrow i Wieniamin Puszkin, "Parapsychologia i współczesne
                        przyrodoznawstwo"
                        "...zdolność do zawieszania przedmiotu w powietrzu stanowi bezpośrednią pracę
                        tej samej energii, którą narody Wschodu uważają za podstawę leczniczego
                        działania akupunktury, a którą starożytni Hindusi nazywali praną...
                        "Obserwacje [...] psychokinezy pozwalają uznać za bardziej realne samo
                        istnienie tej energii życia, jako pewnej szczególnej, nie odkrytej jeszcze
                        przez nasze przyrodoznawstwo postaci energii i materii" (ss.157-159).

                        Krzysztof Boruń, Ossowiecki – "Zagadki jasnowidzenia"
                        "Nawiązanie kontaktu z osobą zaginioną, obojętnie – żywą czy umarłą, w oparciu
                        jedynie o treści wyczytane z samej fotografii, byłoby rzeczą absolutnie
                        niemożliwą. Tutaj muszą wkraczać z pomocą wyższe siły psychiczne [...] W tych
                        przypadkach fotografia jest tylko bodźcem wprowadzającym w ruch owe energie..."
                        (s. 209).

                        R.R. Ulman, "Bioenergoterapia praktyczna"
                        "Mesmer zaobserwował, że:
                        — W trakcie doświadczeń obserwuje się przemieszczanie się materii, której
                        subtelność przenika wszystkie ciała bez jakiejkolwiek straty swej aktywności.
                        — Działanie jej odbywa się na wielkich odległościach bez pośrednictwa
                        jakichkolwiek innych ciał.
                        — Działanie to może być odbite i wzmocnione przez lustro, podobnie jak to
                        zachodzi wobec światła.
                        — Łączy się ona, udziela oraz rozszerza i powiększa poprzez dźwięk.
                        — Powyższa zdolność magnetyzmu może być akumulowana, koncentrowana i
                        przenoszona" (s. 25).

                        Choa Kok Sui, "Stara sztuka uzdrawiania"
                        Co to jest uzdrawianie praniczne?
                        "Uzdrawianie praniczne jest znaną od starożytnych czasów nauką i sztuką
                        leczenia, która do uzy¬skania poprawy w ciele fizycznym wykorzystuje działanie
                        prany (ki, bioenergii) [...] Nazywana jest często innymi terminami: medyczny qi
                        goong (ki-kung lub terapia ki), uzdrawianie parapsychiczne, witalistyczne,
                        dotyk dla zdrowia, nakładanie rąk, terapia magnetyczna, leczenie wiarą lub
                        uzdrawianie charyzmatyczne" (s. 25).

                        Encyklopedia -mini – Psychotronika
                        "Bioplazma – dynamiczny układ o wysokim stopniu uporządkowania cząstek
                        obdarzonych ładunkiem w masie półprzewodnika białkowego [...] Można określić
                        bioplazmę jako plazmę uwikłaną w procesy życia [...] Występowanie bioplazmy nie
                        jest bezwarunkowo ograniczone do wnętrza organizmu. Może ona również występować
                        poza granicami ciała [...] Ludzie o szczególnych uzdolnieniach potrafią
                        sterować stanem bioplazmy własnego organizmu, a więc biopolem, wykorzystując je
                        do przekazywania informacji innemu organizmowi (bioenergoterapia), przedmiotowi
                        (psychokineza) lub mogą kierować je na siebie (lewitacja)".
                        "Energia psychotroniczna [...] W Chinach nazywano energię psychotroniczną ki
                        (chi), w Egipcie ka lub Ga-llama, w Indiach prana, w Tybecie tumo, w Polinezji
                        mana. W XIX w. używano dla określenia energii psychotronicznej terminów:
                        magnetyzm zwierzęcy [...] Obecnie używa się określeń: siła życiowa, bioenergia,
                        a w akupunkturze nadal ki (chi) [...] Istnieje wiele systemów ćwiczeń, których
                        celem jest pobudzanie lub przyswajanie energii psychotronicznej (pranajama, tai
                        chi chuan i inne)".

                        Claudine Brelet, "Święta medycyna"
                        "Uczestnicy seansu w dojo wykonują pokłon przed ideogramem reprezentującym ki
                        [...] przyjmują pozycję siadu klęcznego. Mistrz [...] dyktuje rytm oddechu
                        [...] Następuje połączenie energii, siły życiowej wszystkich obecnych
                        [...] 'budzi się' w nich energia [...] Zostaje osiągnięta próżnia umysłowa
                        [...] Ki krąży między partnerami [...] Stateczni intelektualiści kiwają się
                        rytmicznie. Wybuchy śmiechu [...] czasem łzy, czasem krzyk. Jedni wiją się na
                        podłodze, wymachując rękami i nogami [...] krąży ki..." (ss. 196-197).

                        Wacław Korabiewicz, "Cuda bez cudu, rzecz o dziwnych lekarzach"
                        "Okultyści uczą, że można dojść do wprawy w widzeniu aury dookoła własnych
                        palców [...] Prana ma właściwości magnetyczne i jest w stanie przejść z istoty
                        silniejszej na słabszą lub odwrotnie. Prana wchłaniana jest przez pory skóry i
                        drogami oddechowymi. Powtarzam: wszystkie promieniowania są tylko i jedynie
                        praną, siłą życiową, biomagnetyzmem, bioplazmą i tak dalej; nazw możemy
                        wyliczyć wiele, ale wszystkie one w zasadzie są tylko synonimami" (s. 24).

                        Spotkania z doktorem Kaszpirowskim
                        Wypowiada się W. Liebiediew, doktor habilitowany nauk psychologicznych, dr nauk
                        medycznych, profesor: "Przy pomocy sił nieznanych nauce
                        [bioenergoterapeuci] 'zgadują' [...] myśli na duże odległości, 'widzą' przez
                        ściany i stal sejfów, 'przesuwają' spojrzeniem przedmioty, 'stawiają' diagnozy
                        na podstawie fotografii, znajdują trupy zaginionych ludzi ('jasnowidzenie'),
                        leczą chorych przy pomocy biopola itd., itp." (s. 63).
                        • ewiak.r Fragment z materiału dowodowego c.d. 19.03.06, 18:02
                          Mary Coddington, "Poszukiwacze uzdrawiającej mocy"
                          "Jedną z największych zagadek wszechczasów była i jest nadal tajemnicza energia
                          uzdrawiająca – moc, która dokonuje cudów" (s.9).
                          "...istota tej mocy wykracza daleko poza zwykłe funkcje lecznicze. Często
                          powiązana z pewnymi si¬łami umysłu i opisywana jako enigmatyczna forma
                          inteligencji, zaczęła ukazywać się jako świadomość sama w sobie" (s.12).
                          "Podstawowym celem akupunktury było utrzymanie przepływu energii ch'i przez
                          ciało" (s.14).
                          "Chińska ch'i jest niewątpliwie energią leczniczą, energią znaną na przestrzeni
                          wieków pod różnymi nazwami [...] Hipokrates wyobrażał ją sobie jako leczniczą
                          energię przenikającą wszystkie żywe organizmy (vis medicatrix naturae).
                          Paracelsus przyjął dla niej nazwę archaeus, zaś Anton Mesmer nazwał ją
                          magnetyzmem zwierzęcym. Dla barona Karla von Reichenbacha była to siła odyczna,
                          dla Samuela Hahnemanna siła witalna.
                          "Wilhelm Reich nazwał ją orgonem, zaś D. D. Palmer 'Wrodzoną Inteligencją'.
                          Japończycy mają energię ki, Hindusi pranę, Polinezyjczycy manę, amerykańscy
                          Indianie zaś siłę orenda. Pomimo wielu nazw ta nieuchwytna, powszechnie
                          występująca energia wykazuje zawsze te same cechy:
                          (1) Może leczyć.
                          (2) Przenika przez wszystko. [...]
                          (4) Ma właściwości zbliżone do innych typów energii, jest jednak siłą odmienną.
                          (5) Posiada biegunowość i może być odbita przez lustra.
                          (6) Emanuje z ludzkiego ciała, a szczególnie z koniuszków palców i z oczu.
                          (7) Może być przesyłana przez metalowe druty i jedwabne nici.
                          (8) Może być magazynowana w wodzie, drewnie i kamieniach.
                          (9) Może ulegać wahaniom zależnie od stanu pogody.
                          (10) Może być sterowana umysłem.
                          (11) Może sprawiać, by coś działo się na odległość, i wchodzić w dynamikę wielu
                          zjawisk paranormalnych.
                          (12) Może być użyta w dobrym lub złym celu" (s.15).
                          "Siła, którą zwiemy energią, może być przesyłana od człowieka do człowieka, a
                          jej przepływ wzmocniony jest poprzez prawdziwą modlitwę" (s. 19).
                          "Starożytni Kahuni [...] nazywali ją mana i wykorzystywali w życiu codziennym
                          do magicznych praktyk..." (s. 25).
                          "...cudownych uzdrowień [...] chodzenia po ogniu i przepowiadania przyszłości"
                          (s. 27).
                          "Niektórzy z czytelników zadrżą na samą myśl, że średnie i niższe jaźnie,
                          połączone lub rozdzielone, wędrują przez świat i czekają tylko, by wejść w
                          człowieka" (s. 38).
                          "Kahuni tłumaczyli akt natychmiastowego uzdrowienia jako proces wymagający
                          pomocy wyższej jaźni i jej energii zwanej mana loa. O energii tej wspomniałam
                          już wcześniej jako o najwyższym napięciu siły życiowej używanej do czynienia
                          cudów" (s. 39).
                          "Kiedy (Kahuna) chciał czyjejś śmierci, przywoływał duchy [...] Kiedy dopadły
                          ofiary, miały czekać na okazję, by wejść w jej ciało. Mogły to na przykład
                          zrobić zadając paraliżujące uderzenie za pomocą nadwyżki siły życiowej,
                          otrzymanej od swego pana [...] W przypadku, gdy cel modlitwy śmierci został
                          osiągnięty, Kahuna pozwalał podległym sobie duchom na 'zabawę' [...] Duchy
                          poruszały lub przewracały przedmioty, hałasowały..." (s. 44).
                          "W każdym leczeniu, jak twierdził [Hipokrates], energia ta jest podstawowym
                          źródłem uzdrawiania. Jedyną rzeczą, którą lekarz powinien zrobić, jest
                          usunięcie przeszkód na drodze przepływu tej życiodajnej siły" (s. 69).
                          "...[Paracelsus] był przekonany, że siła ta może działać na duże odległości,
                          leczyć, ale także być przyczyną chorób" (s. 79).
                          "Reichenbach [...] ogłosił nagłe odkrycie uzdrawiającej energii, którą nazwał
                          Od bądź siłą odyczną...
                          "Doświadczenia wykazały [...] możliwość naładowania tą siłą płynów i ciał
                          stałych".
                          Reichenbach odkrył że energia ta "promieniuje na duże odległości i może
                          przenikać przez ubranie, pościel, deski i ściany. Może nasycać ciała istot
                          żywych, a także być przesyłana z jednego ciała do drugiego [...] Istoty ludzkie
                          są zbiornikami dla odyle [...] [Reichenbach] miał do czynienia z tajemniczą i
                          nieuchwytną siłą mającą wiele wspólnego z okultyzmem [...] Siła ta była w
                          stanie poruszać przedmioty bez udziału świadomości, mogło to rzucić światło na
                          wiele fenomenów z dziedziny parapsychologii, a nawet wyjaśnić materializację
                          duchów czy problem 'świecących zwłok' widzianych nad świeżymi grobami" (ss. 99-
                          102).
                          "Energia ta może zwiększać siłę jednostki do niebywałych rozmiarów" (s. 233).
                          "C. C. Chen demonstrował kiedyś moc ch'i na Madison Square Garden's Forum.
                          Motocykl z czterema silnymi mężczyznami przejechał przez jego brzuch" (s. 234).
                          "Pamiętamy [...] że energia, która leczy, może również zabijać" (s. 278).

                          Mistrzowie QI-GONGU w Chinach potrafią przeciąć bez dotyku spadającą w
                          powietrzu kartkę lub zatrzymać siłą woli pędzący samochód. Qi stosowano w
                          metodach walki. Osiągano nadnaturalną moc. Później zaczęto ją stosować do
                          leczenia. Pisze o tym Zbigniew Królicki (Tradycyjna medycyna chińska, t. I, s.
                          36, 37).
                          • ewiak.r Fragment z materiału dowodowego c.d. 19.03.06, 18:10
                            Huai-Chin Nan, "Tao i długowieczność":
                            "Przed dynastią Tang istniały pewne specjalne techniki taoistyczne, które
                            umożliwiały połykanie qi. Przez koncentrację umysłu i oddychanie w szczególny
                            sposób można było osiągnąć stan 'umożliwiający komunikację z duchem nieba i
                            ziemi'. Ta metoda kultywacji qi prowadzi do tych samych osiągnięć, co praktyki
                            starożytnej jogi. [...] Celem praktykowania metod qigong jest rozbudzenie
                            uśpionej energii właściwej qi. [...] Czym właściwie jest qi? [...] W jodze
                            określa się je jako energię duchową (shakti), spiralną moc (kundalini) [...]
                            Wydawać by się mogło, że nie ma związku pomiędzy wyciszeniem umysłu a qi. Tak
                            jednak nie jest [...] medytacja prowadzi do fizjologicznych manifestacji qi.
                            Doświadczenie qi przebiega inaczej u poszczególnych osób, lecz zazwyczaj kończy
                            się na różnego rodzaju wizjach..." (s.44).
                            "Kiedy qi wstępuje w tył głowy, odczuwa się senność [...] mogą pojawić się
                            obrazy [...] Wiele osób ma widzenia senne, którym towarzyszy uczucie miłości i
                            radości lub smutku i lęku [..] może pojawić się również stan Mara lub
                            demoniczne przywidzenia [...] Bez przewodnictwa bardzo spostrzegawczego mistrza
                            [...] można wejść na złą drogę" (s. 57).
                            "Kiedy qi osiąga tył głowy, dana osoba może słyszeć cudowne wewnętrzne dźwięki
                            lub doświadczać dzwonienia lub ucisku w uszach. Zjawisko to jest spowodowane
                            przez qi, które pracuje nad otworzeniem swych dróg w mózgu. Wibracje lub
                            drżenia qi powodują aktywność pewnych fal mózgowych. Jeżeli czyjaś inteligencja
                            nie jest dość czysta i jasna, wtedy mogą wystąpić iluzje w głębi
                            podświadomości. Osoba głęboko religijna wierzy, że słyszy głos Boga lub Buddy.
                            Często głos ten mówi o przeszłości albo przyszłości..." (s. 59).
                            "Podczas krążenia qi w głowie często pojawiają się nieprzyjemne odczucia jak
                            ból lub rozpieranie [...] można [...] stać się skorym do gniewu, porywczym,
                            nadpobudliwym..." (s. 65).
                            "Co się dzieje po otwarciu kanałów qi [...] [osiąga się stan] zapomnienia ciała
                            i pustki wewnętrznej [...] można wówczas oddzielić się od ciała i zjednoczyć z
                            najwyższym ciałem niebiańskim [...] Po osiągnięciu opisanego wyżej poziomu
                            medytacji człowiek wychodzi poza rzeczy ziemskie i wkracza do sfery
                            metafizycznej" (ss. 87-89).
                            "Osoba, która naprawdę wypełniona jest mocą qi, ma spokojny, wyciszony
                            umysł..." (s. 107).
                            "Procesowi transformacji qi w shen towarzyszy zazwyczaj pojawienie się stanów
                            mentalnych, które przypominają psychozy, nerwice itp." (s. 116).

                            Krystyna Nasiukiewicz, "JOGA wszystko o..."
                            "Obecnie w świetle współczesnej nauki wydaje się, że jogowska prana to nic
                            innego jak bioplazma [...] Bioplazma – zgodnie z teorią naukowców – to
                            mieszanina ładunków elementarnych dodatnich i ujemnych wykazująca cechy fali
                            elektromagnetycznej oraz właściwości materii" (s. 32).

                            Zdaniem niektórych uczonych, Qi, to energia u progu zmaterializowania się.

                            Henryk Operacz, Zasady akupunktury
                            "Odpowiednikiem Qi (czytaj Czi) w Korei jest Kichol, w Japonii Ki, w Indiach
                            Prana, w starożytnej filozofii greckiej Logos, w filozofii buddyjskiej Dharma"
                            (s. 185).

                            Encyklopedia Nowej Ery. New Age od A do Z, 1996
                            "REIKI jest nieskomplikowanym systemem psychoterapeutycznym i leczniczym
                            polegającym na wyzwalaniu 'uniwersalnej energii życiowej' poprzez dotykowe
                            pobudzenie centrów energetycznych ciała. W kręgach wodnikowych należy ona do
                            najbardziej popularnych technik. [...] Dotyk nie jest w reiki rozumiany jako
                            źródło bodźców fizycznych, lecz oddziaływanie o charakterze czysto
                            energetycznym (w przypadkach pourazowych dotyk można zastąpić 'nakładaniem rąk'
                            w niewielkiej odległości od skóry)".

                            Stuart Gordon, "Encyklopedia zjawisk paranormalnych", 1995
                            "[CHI –] manipulowanie tą energią stanowi podstawę akupunktury, a także systemu
                            chińskiej jogi Ch'i Kung, która, podobnie jak joga kundalini, dąży do
                            przeprowadzenia Ch'i do góry przez czakramy w celu oświecenia lub zdolności
                            magicznych".

                            Georges Pasch, Człowiek paranormalny, 1993
                            "Większość paranormalnych zjawisk jest spowodowana istnieniem ciała astralnego
                            [nieznanych fizyce klasycznej form energii]" (s. 9).
                            • ewiak.r Fragment z materiału dowodowego c.d. 20.03.06, 05:55
                              Choa Kok Sui, "Praniczne uzdrawianie kolorami"
                              "Siłę życiową nazywano różnie: prana [...] czi, mana i in. Błyskawiczne
                              uzdrowienia są możliwe wskutek powiększenia zasobu siły żywotnej, czyli energii
                              pranicznej w leczonej części lub całym ciele [...] Można przekazywać siłę
                              żywotną, czyli energię witalną, od jednej osoby do drugiej, od człowieka do
                              przedmiotu, od przedmiotu do przedmiotu i od przedmiotu do człowieka.
                              "Chorobowa energia jest przemieszczalna. Może zostać przekazana przez pacjenta
                              drugiej osobie lub uzdrowicielowi. Chorobowa energia danego człowieka może
                              zanieczyścić drugą osobę, przedmiot, zwierzę lub roślinę [...] Można
                              kontrolować i nadawać kierunek przepływowi siły żywotnej i energii chorobowej
                              przez akt woli czy intencję...
                              "Zrelaksowanie również pomaga podnieść stopień odbiorczości, bez której energia
                              praniczna nie będzie przyjęta w ogóle lub tylko w niewielkim stopniu...
                              "Jeśli wyleczymy ciało energetyczne, wówczas ciało fizyczne również stanie się
                              zdrowe...
                              "Siłą żywotną możemy kierować. Podąża ona wszędzie tam, na czym skupimy swoją
                              uwagę, dokąd idzie nasza myśl" (ss. 53-55).
                              "...istnieje możliwość, że niszcząca energia wróciłaby do uzdrowiciela, gdyby
                              pacjent jej nie przyjął" (s. 18).
                              "Przeciętni bioenergoterapeuci mają aurę wewnętrzną o grubości około 0,5-1 m,
                              jak też zwykle słabo oczyszczone ciało energetyczne. Bardziej zaawansowani
                              uzdrowiciele posiadają aurę o grubości około 2 m (lub nawet większą) i ciało
                              energetyczne lepiej oczyszczone. Wysoko wykwalifikowani uzdrowiciele praniczni
                              mogą mieć pięćdziesięciometrową lub szerszą aurę i ogromnie wysubtelnione ciało
                              energetyczne.
                              "Im bardziej czyste jest ciało energetyczne uzdrowiciela, tym więcej energii
                              może przekazać pacjentowi bez wywoływania u niego stanu zablokowania
                              pranicznego.
                              "Bardzo zaawansowany praniczny terapeuta potrafi [...] powiększać wewnętrzną
                              aurę pacjenta z 7-8 cm do około półtora metra bez powodowania u niego
                              nieprzyjemnych wrażeń lub stanu pranicznego zablokowania. Kiedy zaś zwykły
                              uzdrowiciel [...] poszerzy aurę pacjenta z 7 do około 18 cm, to już wtedy może
                              pogorszyć się samopoczucie i może powstać zablokowanie praniczne. Bardzo
                              zaawansowany bioenergoterapeuta jest w stanie wysłać niesamowitą ilość [...]
                              pranicznej energii, która będzie wchłonięta w bardzo krótkim czasie, co jest
                              przyczyną bardzo szybkich wyleczeń" (s. 22).

                              Franciszek Fellman, "Uzdrowiciel"
                              Reakcje organizmu na bioenergię – dane statystyczne i opinie chorych:
                              Odczucia dotyczące zmysłów:
                              dotyku – uczucie nacisku, szczypania, kłucia, szarpania [...] uczucie przepływu
                              prądu jak z baterii...
                              wzroku – łzawienie oczu, omamy wzrokowe, widzenie aury postaci.
                              Odczucia określane jako pozazmysłowe: prorocze sny związane z bioterapią,
                              przekazy telepatyczne, rzekome informacje z innego wymiaru (ss. 127-130).
                              • ewiak.r Jaką energię miał na myśli Hahnemann? 20.03.06, 06:02
                                Mary Coddington, "Poszukiwacze uzdrawiającej mocy"
                                "Hahnemann wierzył w istnienie leczniczej energii, którą określał jako siła
                                życiowa, a niekiedy nazywał dynamią. Kiedy zaburzona jest równowaga tej
                                energii, zdarza się odchylenie od naturalnego zdrowia, czego rezultatem jest
                                choroba" (s. 115).
                                "Uderzony pomysłem powiększania potencjału nieznanej mu siły poprzez
                                rozcieńczanie leku w alkoholu lub wodzie, Hahnemann nazwał ten proces
                                potentyzacją. Określił go jako zjawisko fizyczne, w którym poprzez
                                rozcieńczanie i mechaniczne wstrząsanie dochodzi do uwolnienia energii
                                dynamicznej ukrytej w surowej substancji. Energia ta zwiększa moc działania
                                leku" (s. 121).
                                "Im mniejsze stężenie, tym większa aktywność i skuteczność leku! Przy 30-
                                krotnym rozcieńczeniu w roztworze nie pozostaje absolutnie nic z pierwotnej
                                substancji, jest to już właściwie sam rozpuszczalnik, a mimo to lek działa. A
                                bywają i stężenia rzędu 100x, czy nawet 1 000 000x!
                                "Hahnemann wierzył, że w przypadku tak wysokich rozcieńczeń za efekt leczniczy
                                odpowiedzialna jest raczej energia uwolniona z substancji, niż sama
                                substancja...
                                "W swej pracy Organon of Medicine Hahnemann pisze: 'Energia ta nie jest obecna
                                w materialnych atomach tych niezwykle aktywnych leków. Nie można jej też
                                rozpatrywać w kategoriach fizyki czy matematyki, jak bywa interpretowana przez
                                niektórych, widzących w niej jedynie aktywnie działające cząstki materialne.
                                Jest to szczególna lecznicza siła, niewidzialna, wymykająca się wszelkiej
                                klasyfikacji, uwalniana w wyniku potentyzacji z rozpuszczonej substancji, która
                                działa dynamicznie przez kontakt z żywą tkanką na cały organizm, a działa tym
                                silniej, im więcej jej powstaje w wyniku rozcieńczenia leku'" (s. 122).

                                Stefan Banek, Nie bój się raka
                                "Odmianą homeopatii jest organoterapia. Stosuje się ją głównie w przypadkach
                                uszkodzeń organów wewnętrznych. I tak na schorzenia żołądka stosuje się
                                rozcieńczone wycinki żołądków zwierząt, na dolegliwości wątroby – rozcieńczone
                                wątroby, na śledzionę – rozcieńczoną śledzionę itd. Trzeba też dodać, że samo
                                słowo rozcieńczenie jest dużym uproszczeniem, gdyż w rzeczywistości jest to
                                skomplikowany proces tzw. potencjalizacji. Mówi się, że w wyniku tego procesu
                                energia została przekazana z substancji do leku, podczas gdy substancja uległa
                                takiemu rozcieńczeniu, że stała się praktycznie nieobecna" (ss. 102,103).

                                Truciciele (farmakoi) mają jeszcze inne sposoby energetyzowania substancji.

                                "Nieznany Świat", nr 6/1996 (66), Uzdrawiająca woda
                                "Wodę o bioenergetycznych właściwościach otrzymujemy także dzięki oddziaływaniu
                                rąk bioterapeuty [...] Zwykłą wodę można zaktywizować także poprzez
                                naświetlanie wibracjami koloru białego. Do tego celu dobrze jest wykorzystać
                                wahadło uniwersalne. Gdy chcemy wodę stosować do leczenia konkretnych
                                dolegliwości, wówczas naświetlamy ją wahadłem wibracjami odpowiedniego koloru,
                                zgodnie z zaleceniami chromoterapii. Należy również wspomnieć o wpływie różnych
                                geometrycznych struktur i kształtów, znaków i symboli, które również mogą mocą
                                rezonowanej energii, uczynić wodę aktywną biologicznie.
                                "Pojemnik z wodą możemy wstawić np. do modelu piramidy. Siłę oddziaływania na
                                wodę posiadają także chińskie znaki energetyczne, takie jak yang-yin, pa-kua
                                czy symbol szczęścia fu. Aby otrzymać żywą wodę, kładziemy pod szklankę z wodą
                                na kilka godzin wspomniany znak..." (s. 6).

                                Walter Lübeck, "Podręcznik reiki" (Das Reiki Handbuch), 1997
                                "Do czego potrzebne są wszystkie te metody wykorzystujące kamienie szlachetne,
                                zapachy i różne medytacje?
                                "Czy reiki nie może działać bez tego?
                                "Oczywiście, że może i działa. Aby jednak tak się stało, najpierw trzeba się na
                                nią otworzyć i praktykować.
                                "Dla wielu osób zachętą do praktykowania Reiki są różne zewnętrzne rytuały; aby
                                ich podświadomość otworzyła się na Reiki, muszą pobudzać jej ciekawość,
                                zapewniwszy seansowi Reiki nastrojową oprawę.
                                "Wiem z doświadczenia, że ten dodatkowy ceremoniał może wpłynąć na skuteczność
                                przekazu energetycznego..." (s. 187).

                                Nastawienie psychiczne odgrywa faktycznie niemałą rolę w tego rodzaju
                                przekazach energetycznych.
                                • ewiak.r CHIROPRAKTYKA I OSTEOPATIA 20.03.06, 06:11
                                  Czy w chiropraktyce i osteopatii wykorzystuje się ezoteryczną energię?

                                  Włodzimierz Piątkowski, "Spotkania z inną medycyną", 1990
                                  "Chiropraktyka i osteopatia. Twórcy chiropraktyki i osteopatii sądzą, że dzięki
                                  fizycznej stymulacji (np. przez masaż) w organizmie człowieka może nastąpić
                                  przemieszczenie bioenergii oraz udrożnienie jej przepływu...
                                  "Podstawą działalności osteopatów było przekonanie o wpływie zwichnięcia lub
                                  wychylenia kręgów na wystąpienie i przebieg większości chorób [...] A.T. Still
                                  twierdził, że osteopatia może przynieść poprawę w każdej niemal chorobie, a
                                  nawet odmładza i regeneruje organizm" (s. 118).

                                  Tadeusz Brzeziński, "Historia Medycyny", PZWL, 1995
                                  "Przed założeniem szkoły chiropraktyków (1895) [Palmer] interesował się
                                  magnetyzmem i prowadził szkołę magnetopatów. Jego zainteresowania zmierzały
                                  głównie do zdobycia pieniędzy, stąd nie dbał o teorię. Głosił, że witalna siła
                                  nerwowa rozchodzi się od mózgu po całym ciele za pośrednictwem nerwów.
                                  Przy 'subluksacji' kręgów dochodzi do zaburzeń w przepływie tej siły.
                                  Nastawienie kręgów pozwala na przywrócenie jej swobodnego przepływu do narządów
                                  wewnętrznych i na powrót do zdrowia"

                                  Mary Coddington, Poszukiwacze uzdrawiającej mocy, 1993
                                  "Siła życiowa zwana Wrodzoną Inteligencją. D.D. Palmer, [...] uwierzył w
                                  istnienie siły życiowej, którą nazwał Wrodzoną Inteligencją [...] Palmer opisał
                                  ją jako część tej Inteligencji, która wypełnia cały wszechświat. Regulacja
                                  kręgu uwalnia Wrodzoną Inteligencję i współpracując z nią prowadzi do
                                  osiągnięcia zdrowia" (s. 147).
                                  "Palmer zawsze podkreślał, że to nie kręgarstwo uzdrawia. Regulacja kręgu
                                  przynosi jedynie ulgę i usuwa blokadę, dzięki czemu Wrodzona Inteligencja
                                  płynie przez ciało bez przeszkód. I to właśnie ona dokonuje uzdrowienia [...]
                                  Pojęcie Wrodzonej Inteligencji wywołuje jednak wiele kontrowersji, nawet wśród
                                  kręgarzy. Sprawą sporną jest istota tej energii. Dla jednych jest ona siłą
                                  życiową, dla innych elektrycznymi impulsami włókien nerwowych, dla jeszcze
                                  innych świadomością lub Bogiem w nas" (s. 149).
                                  "Starożytni Kahuni na Hawajach również stosowali zabiegi chiropraktyczne, by
                                  pobudzić przepływ leczniczej energii zwanej maną" (s. 151).
                                  "John F. Thie w książce Touch for Health [...] twierdzi, że u podstaw teorii
                                  kręgarstwa leży przekonanie, iż Wrodzona Inteligencja, która płynie poprzez
                                  ciało, powiązana jest z powszechną energią wypełniającą cały wszechświat.
                                  Dzięki tej łączności ciało człowieka ładowane jest tą przenikającą wszystko
                                  mocą, za pośrednictwem układu nerwowego. Praca kręgarzy – pisze John F. Thie –
                                  polega na przywróceniu normalnego przepływu energii poprzez ten system
                                  komunikacyjny, w wyniku czego ciało człowieka zaczyna znów prawidłowo
                                  funkcjonować" (s. 153).

                                  Nie da się zaprzeczyć, że uzdrawiająca energia kosmiczna wykorzystywana jest
                                  też w chiro­praktyce. Naturalnie nie można powiedzieć tego o fachowcach, którzy
                                  ograniczają się do ustawiania złamanych lub przestawionych kości. Tego rodzaju
                                  manipulacje nie mają nic wspólnego z okultyzmem. Truciciele podczas zabiegów
                                  chiropraktycznych, mówią o energii, aby nastawić psychicznie na jej przepływ.
                                  Wystarczy pobudzająca sugestia, np.: "czy czujesz teraz przepływ energii wzdłuż
                                  kręgosłupa?" Nieświadomy pacjent przygotowany jest w ten sposób na odbiór
                                  ezoterycznej energii.

                                  "Kiedy qi zaczyna się poruszać, większość ludzi podświadomie skupia się na
                                  odczuwaniu tej cyrkulacji, przez co staje się ona silniejsza" (Huai - Chin Nan
                                  Tao i długowieczność, s. 25).
                                  • ewiak.r HIPNOZA 20.03.06, 06:17
                                    Co sądzić o hipnozie? Czy za nią również kryje się okultyzm?

                                    Lewis R. Woberg, "Hipnoza", PWN, 1975
                                    "Czy hipnoza ma jakiś związek ze spirytyzmem? Spirytyści zapewne po to
                                    posługują się autohipnozą, aby przenieść się w świat duchów i móc porozumiewać
                                    się ze zmarłymi. Dobre media są somnambulikami" (s. 399).
                                    "Czy istnieje jakiś związek między cudownym uzdrowieniem a hipnozą? Zarówno w
                                    uzdrawianiu wiarą, jak i w hipnozie działają procesy pokrewne. Wielu
                                    uzdrowicieli religijnych najpierw wprowadza swych chorych w trans, a dopiero
                                    potem przystępuje do przekazywania sugestii" (s. 401).
                                    "Czy autohipnoza może działać leczniczo? Na pewno tak. Od wieków ludzie
                                    uciekali się do medytacji i różnych metod przynoszących odprężenie, w celu
                                    samouspokojenia. Takie filozofie Wschodu, jak Yoga lub Zen, zalecają
                                    praktykowanie ćwiczeń, których istotę stanowi autohipnoza. Konstruktywne
                                    sugestie czynione wobec siebie w transie – przez siebie również wywołanym
                                    pomagają w neutralizowaniu niespokojnych myśli i uczuć.
                                    "Czy aprobuje Pan metody treningu autogennego zaproponowanego przez psychiatrę
                                    J.H. Schultza? (stanowią m.in. punkt wyjścia do praktyki elektropunktury i
                                    innych metod refleksoterapii). Są to właściwie metody wywoływania autohipnozy"
                                    (s. 404).
                                    "Zjawiska przypominania w hipnozie (tzn. wywoływania wspomnień), wyzwalane
                                    przez sugerowanie pacjentowi, aby niejako powrócił do wcześniejszych okresów
                                    życia (regresja), są niezwykle intrygujące. Należą do nich [...]: automatyczne
                                    pisanie, wróżenie z lustra i szklanej kuli, rzeźbienie w hipnozie
                                    (hipnoplastyka)..." (s. 112).
                                    "Bardziej dramatyczny charakter mają indukowane drgawki. Pacjent (zwykle osoba
                                    o skłonnościach histerycznych) zaczyna przejawiać gwałtowne, przetrwałe
                                    (toniczne) i przerywane (kloniczne) skurcze pewnych mięśni ze zwrotem gałek
                                    ocznych ku górze, co daje zespół objawów przypominających napad
                                    padaczkowy. 'Ataki' te mogą wystąpić samoistnie w czasie indukcji hipnotycznej
                                    [...] może to być dokładne naśladownictwo napadów drgawkowych, które pacjent
                                    spostrzegł u prawdziwych epileptyków bądź u 'opętanych', którzy sami siebie
                                    wprawiają w ten stan w czasie ekstatycznych zgromadzeń religijnych" (s. 177).
                                    "W czasie pewnych zgromadzeń religijnych spostrzega się wśród ludzi w stanie
                                    transu przykłady reakcji ekstatycznych, a nawet gwałtownych. Zdarza się, że
                                    uczestnicy takich zebrań wpadają w stany drgawkowe, niekiedy zaczynają mówić
                                    w 'nieznanych' językach i wykazują inne niezwykłe objawy, interpretowane często
                                    jako dowód opętania przez ducha" (s. 124).
                                    "Tak np. derwisze algierscy i tybetańscy fanatycy religijni zapadają – w takt
                                    monotonnego bicia w bębenki – w stan transu i stają się nieczuli na ból.
                                    „Pewna liczba pacjentów wykazuje w czasie wprowadzania ich w trans reakcje
                                    dramatyczne [...] w formie krzyku [...] bądź wreszcie wypowiedzi tak
                                    niezwykłych, że niektórzy interpretują je jako wyraz komunikacji ze światem
                                    duchów (do kategorii tej należy mówienie spirytystów w transie) czy też przekaz
                                    z poprzedniego wcielenia" (s. 125).
                                    "Osiągnięcie owego zwiększonego stopnia świadomości możliwe jest w drodze
                                    medytacji, skupienia na monotonnym bodźcu w rodzaju migającego światła, bądź
                                    przyjęcia pewnych środków, takich jak LSD i meskalina" (s. 126).

                                    Rabi R. Maharaj, "Śmierć guru"
                                    "WYŻSZA ŚWIADOMOŚĆ. Istnieją różne 'poziomy' świadomości osiągane przez Jogę i
                                    medytację, nazywane stanami 'wyższymi', ponieważ różnią się od normalnej
                                    świadomości człowieka [...] Podobnych 'stanów świadomości' doświadcza się przez
                                    hipnozę, trans osiągany przez osoby będące mediami, niektóre narkotyki, obrzędy
                                    magiczne, czarnoksięskie (voodoo) itd. Wszystkie one wydają się być niewiele
                                    różniącymi się między sobą formami tego samego okultystycznego zjawiska" (s.
                                    271).
                                    • ewiak.r HIPNOZA c.d. 20.03.06, 06:24
                                      Czy hipnoza to efekt działania okultystycznej energii?

                                      Mary Coddington, "Poszukiwacze uzdrawiającej mocy"
                                      "Uczniowie Mesmera dostrzegają, że osoby doznające kontaktu z magnetyzmem
                                      zwierzęcym wykazują niezwykły stan umysłu. Określa się go z początku jako
                                      mesmeryzm, później jako hipnozę" (s. 113).
                                      "Markiz (de Puysegur), zachwycony techniką swego nauczyciela (Mesmera),
                                      wywoływał u pacjentów stany somnambuliczne (stan głębokiej hipnozy) [...]
                                      odkrył, że niektórzy ludzie pozostający w tym stanie objawiają zdolności
                                      jasnowidzenia i postrzegania poza normalną percepcję [...] wielu z nich
                                      potrafiło w tej fazie diagnozować choroby" (s. 98).

                                      Lechosław Gapik, "Hipnoza i hipnoterapia", PZWL, 1984
                                      "Opisy stanów uzyskiwanych przez niektórych pacjentów Mesmera wskazują wyraźnie
                                      na to, że wprowadzani oni byli w ten sposób w stan hipnotyczny..." (s. 14).

                                      Lewis R. Wolberg, "Hipnoza"
                                      (Mesmer) "rozumiał, że działania terapeutyczne najlepiej wykonywać u ludzi
                                      pogrążonych w transie [...] W owym stanie [...] pacjenci mogą przewidywać
                                      przyszłość i odtwarzać przed sobą najodleglejszą przeszłość. Ich zmysły
                                      rozprzestrzeniają się na wszelkie odległości i we wszystkich kierunkach bez
                                      przeszkód [...] Wszakże właściwości te są różne u różnych osób. Najbardziej
                                      powszechnymi fenomenami są ich zdolności widzenia wnętrza własnych ciał i ciał
                                      innych osób, rozpoznawanie nie tylko choroby, ale także przebiegu, jaki
                                      przyjmie, i środków, które je wyleczą..." (s. 50).
                                      Osoba znajdująca się w stanie transu (odmiennego stanu świadomości) jest
                                      niezwykle podatna na impulsy demoniczne. Jak można wywołać trans?

                                      Randall N. Baer, "W matni New Age", 1996
                                      "Zasadniczo można odmienny stan świadomości zdefiniować jako trans lub transowy
                                      stan umysłu wywołany zwykle za pomocą jakichś specyficznych technik, rytuałów
                                      lub innych rodzajów wysiłku woli. W większości OSŚ osoba znajduje się w stanie
                                      głębokiego relaksu, jest psychicznie bierna, receptywna, nieracjonalna, w
                                      którym to stanie otwiera się na psychologiczne i/lub duchowe doświadczenia
                                      wyższej świadomości [...] Osoba poddająca się tym stanom otwiera drzwi w swoim
                                      umyśle, co z kolei osłabia jej racjonalne i krytyczne władze i w sposób podobny
                                      do oddziaływania hipnotycznego zwiększa możliwości niepożądanych oddziaływań
                                      wszelkiego rodzaju. W samym centrum OSŚ znajdują się jakby okultystyczne okna
                                      do zaświatów New Age. Tematem powracającym przy wywoływaniu OSŚ jest
                                      zrelaksowana bierność oraz obniżenie władz racjonalnego i analitycznego
                                      myślenia w stanie transu.
                                      "Istnieje wiele narzędzi i metod używanych do wywołania powyższych stanów jak
                                      choćby:
                                      – mistyczna muzyka New Age
                                      – wpatrywanie się w lustro przez długi czas
                                      – kierowana twórcza wizualizacja [...]
                                      – wirowanie, narkotyczne pokazy światła
                                      – jednostajne uderzanie w bęben
                                      – śpiewanie tych samych fragmentów
                                      – okultystyczne techniki oddychania
                                      – ćwiczenia głębokiej relaksacji New Age
                                      – leki narkotyczne
                                      – pozycje jogi
                                      – wpatrywanie się w ezoteryczne figury geometryczne [...]
                                      – okultystyczne tańce wirujące oraz powtarzanie ruchów ciała [...]
                                      – oraz setki innych" (ss. 165,166).
                                      To wszystko pomaga demonom w zawładnięciu umysłem.

                                      "Trans rytualny jest głównym punktem ceremonii obrzędowych wielu religii i
                                      kultów afrykańskich, azjatyckich i afroamerykańskich (por. Hsu, 1961; Kiev,
                                      1972; Pfeiffer, 1971), w których zasadniczą rolę odgrywają elementy mistyczno-
                                      ekstatyczne i przepowiednie, wygłaszane – często w niezrozumiałym języku
                                      (glossolalia) – przez uświęconego nosiciela ducha, jakim jest osoba w stanie
                                      transu. Do najbardziej znanych należą m.in. kult Zar (Sudan, Etiopia), kult Rab
                                      (Senegal, Ghana), kult Oriso (Afryka zachodnia), kult Umbanda (Brazylia), kult
                                      Voodoo (Haiti), kult Cargo (Nowa Gwinea). Duchowe opętanie jest podstawową
                                      częścią obrzędów w licznych wspólnotach wyznaniowych z kręgu protestantyzmu
                                      amerykańskiego, tj. wśród kwakrów, adwentystów, baptystów, zielonoświątkowców i
                                      wyznawców wesleyanizmu. Bourguignon opisała zinstytucjonalizowane formy transu
                                      rytualnego aż w 437 różnych społecznościach (por. Pfeiffer i Schoene, 1980). Do
                                      dnia dzisiejszego utrzymuje się w niektórych regionach Europy
                                      tzw. "tanecznictwo" np. tarantulizm we Włoszech, rytualny taniec
                                      sekty "wirujących derwiszów" w Skopje, czy też ekstatyczne tańce "nestinarki"
                                      przy chrzcie wśród wiejskich Bułgarek (por. Jakubik, 1979)". Andrzej
                                      Jakubik "Kultura a zaburzenia psychiczne".
                                      • ewiak.r MEDYTACJA TRANSCENDENTALNA 20.03.06, 06:29
                                        Encyklopedia – mini – psychotronika, 1993
                                        "MEDYTACJA [...] jej istotą jest całkowite wyłączenie procesu myślenia przy
                                        jednoczesnej koncentracji jednego lub kilku zmysłów na przedmiocie medytacji
                                        [...] lub też koncentracja na wyobrażeniu obiektu [...] Pomocne w medytacji są
                                        m.in.: początkowa kontrola oddechu, relaksacja, odpowiednia pozycja ciała,
                                        skupienie świadomości na obiekcie medytacji, na jakimś punkcie ciała, np. na
                                        jednym z czakramów, na symbolu mandali, bądź mantrze. Inne podejście zaleca,
                                        np. medytacja pustki – wyciszenie umysłu [...] Systematyczna codzienna
                                        medytacja przynosi szeregu korzystnych zmian w zakresie zdrowia fizycznego i
                                        psychicznego [...] Regularne praktykowanie medytacji prowadzi do zaniku napięć,
                                        poczucia zagrożenia i lęku [...] Naturalną konsekwencją medytacji jest rozwój
                                        zdolności parapsychicznych oraz osiąganie wyższych stanów świadomości.
                                        "MEDYTACJA TRANSCENDENTALNA (TM); technika medytowania z mantrą [...] Czynność
                                        medytowania sprowadza się do siedzenia (chodzi o pionową pozycję kręgosłupa) z
                                        zamkniętymi oczami i wyobrażenie sobie głosu powtarzającego mantrę [...] Wyższe
                                        kursy TM, to kurs nauczycielski i kurs TM Sidhi, którego uczestnicy opanowują
                                        m.in. sztukę lewitowania, a przede wszystkim nabywają umiejętność wprowadzania
                                        się w wyższe stany świadomości" (s. 80).

                                        Mary Coddington, "Poszukiwacze uzdrawiającej mocy", 1993
                                        "U ludzi systematycznie medytujących ujawniają się zdolności do lewitacji,
                                        psychokinezy, a nawet dematerializacji" (s. 203).

                                        Huai-Chin Nan, "Tao i długowieczność"
                                        "MEDYTACJA I KANAŁY QI. Podczas medytacji doznajemy mentalnego wyciszenia, a
                                        bieg naszych myśli ulega spowolnieniu albo przerwaniu [...] Kiedy qi zaczyna
                                        się poruszać, większość ludzi podświadomie skupia się na odczuwaniu tej
                                        cyrkulacji, przez co staje się ona silniejsza" (s. 25).
                                        "Najlepszym sposobem dla początkujących jest wyczerpanie poprzez ćwiczenia
                                        fizyczne, bicie pokłonów przed Buddą i tym podobne" (s. 133).

                                        John Allan, "Medytacja transcendentalna – kosmiczne szalbierstwo"
                                        "Śpiewając mantrę, przyciągasz zainteresowanie i opiekę tego, którego imię
                                        wypowiadasz...
                                        "Pudża jest drogą dla kontaktów z siłami nadnaturalnymi; stanowi pierwsze
                                        ogniwo związku z mrocznymi mocami duchowymi, od których oczekuje się pomocy i
                                        których uwagę przyciąga się ku nowemu praktykowi medytacji" (s. 204).
                                        "Vail Hamilton, praktykująca medytację, wspomina: [...] wraz z rozszerzaniem
                                        się mej świadomości zaczęłam odczuwać obecność bytów duchowych, siedzących po
                                        moich obu stronach, podczas gdy medytowałam, a niekiedy zdarzało się im siadać
                                        na mym łóżku. Poczuła również, że znajduje się u progu jasnowidztwa, telepatii
                                        i podróży astralnych. Inni praktycy medytacji widzieli pary zielonych oczu
                                        unoszących się w pokoju, jakaś siła ciskała nimi w poprzek sypialni,
                                        przydarzały im się mimowolne skurcze, drgawki i powtarzające się nerwowe ruchy
                                        głowy" (s. 208).
                                        "Rory Giles [...] związał się [...] z TM w czasie, gdy pracował w londyńskiej
                                        giełdzie i medytował przez dwa lata do czasu, gdy wszystko się popsuło.
                                        "Pewnego dnia siedziałem w biurze i nagle opanował mnie najokropniejszy strach.
                                        Były to męki paniki absolutnej. Myślałem, że umieram, żaden opis uczucia, jakie
                                        mnie opanowało nie będzie przesadny. Nie życzyłbym tego swemu najgorszemu
                                        wrogowi [...] Byłem kompletnym wrakiem. Gdy tylko spróbowałem pójść do biura, w
                                        ciągu 10 minut od chwili gdy zasiadłem przy biurku, moje ubranie było mokre od
                                        potu – strach w czystej postaci [...] Doktorzy winą obciążyli medytację –
                                        oddzielała mnie ona od prawdziwej jaźni" (s.196).

                                        Rabi R. Maharaj, "Śmierć Guru"
                                        "...Miliony wkroczyły w to, co zwane jest teraz wyższą świadomością stosując
                                        hipnoterapię, autosugestię, sterowaną pracę wyobraźni oraz różne popularyzowane
                                        na Zachodzi formy jogi – od TM aż do skupiania się i wizualizacji [...]
                                        Przyczyniło się to do przejścia [...] społeczeństwa Zachodniego w nową
                                        otwartość na okultyzm" (s. 14).
                                        "Medytacja, sprzedawana powszechnie jako technika relaksująca, ma w
                                        rzeczywistości na celu i w końcu doprowadza do poddania się mistycznym siłom
                                        kosmicznym" (s. 265).
                                        • ewiak.r Jeszcze słowo o wizualizacji 20.03.06, 06:31
                                          Huai-Chin Nan, "Tao i długowieczność"
                                          "Choć metoda wizualizacji jest bardzo stara, zachodni mistycyzm wykorzystuje
                                          bardzo zbliżone techniki [...] Na Wschodzie, w Chinach metoda wizualizacji
                                          została ponoć przekazana przez nieśmiertelnych w dawnych czasach" (s. 37).

                                          Nie można mylić medytacji, o której wcześniej była mowa, z rozmyślaniem. Biblia
                                          zachęca nas do ćwiczenia, a nie opróżniania umysłu (He.5:14; Fil.4:8; Joz.1:8;
                                          Ps.1:2; por. Mt.12:43-45).
                                          • ewiak.r OKULTYSTYCZNE TECHNIKI ODDECHOWE 20.03.06, 06:38
                                            Czy niektóre ćwiczenia oddechowe mogą być dla ciebie niebezpieczne?

                                            Encyklopedia – mini – psychotronika, 1993
                                            "TECHNIKI ODDECHOWE – techniki umożliwiające sterowanie przepływem energii w
                                            ciele (prana, energia psychotroniczna). Prawidłowe oddychanie ma wpływ na
                                            przywracanie równowagi energetycznej w organizmie, dlatego techniki oddechowe
                                            są stosowane w bioterapii. Istnieją też specjalne techniki oddechowe
                                            umożliwiające osiąganie wyższych stanów świadomości oraz budzenie i rozwijanie
                                            zdolności parafizycznych.
                                            "Ćwiczenia oddechowe zalecane są przed zabiegami akupunktury, akupresury,
                                            bioenergoterapii itp.
                                            "Celem jest doładowanie się praną. Z ćwiczeń tych powinien korzystać nie tylko
                                            bioterapeuta, ale też pacjent w trakcie zabiegu. Bioterapeuta, który chwilowo
                                            utracił zdolności parapsychiczne, może je odzyskać stosując ćwiczenia oddechowe.
                                            "Fanding radiestezyjny – okresowy zanik wrażliwości radiestezyjnej [...]
                                            Niektórzy radiesteci zalecają w przypadku fandingu radiestezyjnego wykonanie
                                            kilku głębokich oddechów (pranajama)" (s. 132).
                                            "Prana [...] Hatha joga zaleca ćwiczenia oddechowe pranajamy pozwalające na jej
                                            efektywne przyswajanie.
                                            "Pranajama – techniki oddechowe w hatha jodze, w czasie których następuje
                                            przyswajanie prany (energii psychotronicznej) [...] Liczne badania naukowe
                                            potwierdzają niezwykłe oddziaływanie pranajamy na organizm człowieka" (s. 98).
                                            "REBIRTHING (RB); system ćwiczeń oddechowych wywodzących się z klasycznej jogi
                                            indyjskiej [...] Jako technika wspomagająca psychoterapię [...] Sesja
                                            rebirthingu polega na wprowadzeniu ćwiczącego w relaks, a po jego uzyskaniu, na
                                            oddychaniu tzw. oddechem zamkniętym, tj. bez przerw po wdechu oraz wydechu
                                            [...] Celem ćwiczeń jest uwolnienie i usunięcie z psychiki ćwiczącego lęków,
                                            oporów i emocji [...] Rebirthing jest jedną z najbardziej dynamicznych technik
                                            wspomagających psychoterapię i z tego względu wymaga prowadzenie przez
                                            doświadczonych, wykwalifikowanych psychoterapeutów [...] W czasie sesji
                                            pojawiają się dość często zjawiska uboczne w postaci nabywania przez ćwiczącego
                                            predyspozycji paranormalnych, takich jak: widzenie aury, jasnowidzenie,
                                            glosolalia, eksterioryzacja czy nawet stany z pogranicza zenowskiego satori
                                            (przebudzenia, które z czasem najczęściej mijają). Ze względu na powstawanie
                                            tego typu ekstremalnych doznań jest ograniczony krąg osób, które mogą prowadzić
                                            rebirthing w sposób efektywny i bezpieczny. Stosowanie rebirthingu przez osoby
                                            nieprzygotowane [...] może doprowadzić do głębokiego rozbicia osobowości" (s.
                                            108). Tak określa się opętanie!

                                            Keith Sherwood, "Czakroterapia. Rozwój osobowości i zdrowia", 1993
                                            "B.K.S. Jyengar twierdzi, że pranayama [...] sprawia, iż kundalini się rozwija.
                                            Wąż podnosi głowę, wchodzi do sushumny i przez kolejne czakry jest popychany do
                                            góry, do Sahasrary" (s.224).

                                            Stosuje się wiele różnych technik oddychania.

                                            Ćwiczenie nazwane "oddechem miecha kowalskiego. Głównym zadaniem tego ćwiczenia
                                            jest obudzenie Kundalini" (s. 225).
                                            "Jako terapeuta zacznij leczenie od krótkiej medytacji, w której uaktywnisz
                                            drugą uwagę i otworzysz swoje czakry, byś był bardziej efektywnym kanałem
                                            przekazu energii. Właściwy poziom świadomości osiągniesz najłatwiej stosując
                                            przez chwilę jogowski oddech [...] Gdy poczujesz się zrelaksowany, policz w
                                            myśli od pięciu do jednego..." (s. 214).
                                            "Taki sposób oddychania wzmaga przepływ prany między terapeutą a pacjentem, jak
                                            również zwiększa wrażliwość terapeuty" (s. 217).
                                            "W celu doładowanie weź ręce znad pacjenta i przez parę chwil siedź spokojnie
                                            oddychając jogowsko" (s. 219).

                                            Choa Kok Sui, "Stara sztuka uzdrawiania", PWN, 1992
                                            "Wskutek pranicznego oddychania terapeuta staje się silniejszy. Jego eteryczne
                                            (bioplazmatyczne) ciało staje się jaśniejsze i gęściejsze [...] Oddychając tą
                                            metodą będziesz w stanie pobierać i przekazywać olbrzymią ilość prany" (s. 115).
                                            "Jasnowidzowie zaobserwowali, że podczas wdechu wykonywanego po pustym
                                            zatrzymaniu, ogromna ilość prany gwałtownie wchodzi do ciała i rozprzestrzenia
                                            się po wszystkich jego częściach" (s. 117).

                                            Okultyści radzą, by oddychanie brzuszne połączyć z opróżnianiem umysłu przez
                                            skoncentrowanie się na liczeniu.

                                            Niepokojące jest to, że te niezwykle niebezpieczne techniki spirytystyczne
                                            reklamowane są na łamach "Przebudźcie się!" (8 czerwca 1996, s. 22). Znajdujemy
                                            tu radę: "...spróbuj wykonać następujące ćwiczenie: Połóż się na brzuchu.
                                            Robiąc wdech, policz do sześciu; zrób to samo przy wydechu. Następnie powtórz
                                            to ćwiczenie w pozycji siedzącej, a potem stojąc. Codziennie trenuj głębokie
                                            oddychanie przeponą, aż stanie się dla ciebie czymś naturalnym. Niektórym
                                            pomaga, gdy w trakcie wykonywania ćwiczeń wyobrażają sobie jakieś piękne
                                            otoczenie".
                                            Niektórzy niczego nie podejrzewający czytelnicy zaczęli stosować się do tych
                                            zaleceń. Skąd pochodzą te nauki? (1Tm.4:1).

                                            Jose Silva [znany spirytysta], Samouzdrawianie metodą Silvy, 1995
                                            "Programowanie zachowania przy użyciu słów i obrazów.
                                            1. Usiądź wygodnie na krześle i zamknij oczy.
                                            2. Weź głęboki oddech i w momencie wydechu całkowicie rozluźnij ciało.
                                            3. Licz powoli zaczynając od stu do jednego.
                                            4. Wyobraź sobie jakieś znajome ci miejsce, które kojarzy się ze spokojem...
                                            To, czego doświadczyłeś przed chwilą, nazywa się programowaniem. Twoje
                                            zdolności programowania będą poprawiały się z czasem po zastosowaniu w
                                            praktyce. Nabierzesz wprawy i będziesz umiał coraz szybciej osiągać stan
                                            głębokiego rozluźnienia. Twoje wyobrażone obrazy zaczną się stawać coraz
                                            bardziej realistyczne, w związku z czym zwiększy się twoje oczekiwanie, co z
                                            kolei spowoduje lepsze wyniki. Będę cię prowadził krok po kroku. Gdy dotrzesz
                                            do końca książki, będziesz w stanie pomóc w leczeniu samego siebie oraz
                                            będziesz umiał wykorzystywać energię własnego umysłu do uzdrawiania innych na
                                            odległość" (s. 33).

                                            Stosując tę metodę, można też stać się trucicielem i jasnowidzem. Autor,
                                            podobnie jak powyższy artykuł w "Przebudźcie się!", proponuje ćwiczenia
                                            oddechowe, koncentrację na liczeniu i wizualizację. To jest doskonały środek na
                                            opanowanie człowieka przez demony (por. Mt.12:43-45).

                                            Encyklopedia Nowej Ery od A do Z, 1996
                                            "Rebirthing jest nauką przywracania pełnego kontaktu ciała duchowego z ciałem
                                            fizycznym.
                                            "Sesje wywołują często bardzo silne reakcje fizyczne i psychiczne, a zwłaszcza
                                            niekontrolowane emocje. Ich akustyczna i motoryczna ekspresja (krzyki, śmiechy,
                                            miotanie się, nieartykułowane dźwięki itp.) robi często szokujące wrażenie na
                                            obserwatorach" (s. 291).
                                            • ewiak.r Jeszcze o wizualizacji 20.03.06, 06:41
                                              Choa Kok Sui, "Stara sztuka uzdrawiania", PWN, 1992
                                              "...Choa Kok Sui zaczął uczyć pacjentów jak mogą uleczyć samych siebie...
                                              "Ci, co nie potrafią się modlić, niech poznają sposoby kontaktowania się ze
                                              swoimi duchowymi przewodnikami przez metodę wizualizacji. Na przykład niech
                                              wyobrażają sobie, że znajdują się w pięknym ogrodzie [...] Ta wizualizacja nie
                                              musi być wyraźna..." (s. 8).

                                              Randall N. Baer, W matni New Age, 1996
                                              "Ćwiczenia oddychania okultystycznego. Istnieje wiele sposobów wykonywania
                                              ćwiczeń specjalnego oddychania w celu wywołania odmiennych stanów świadomości.
                                              W jodze nazywa się to pranayama – ostrożnie kontrolowane cykle oddechu służą do
                                              regulowania świadomości. Niektóre z tych ćwiczeń wykonuje się bardzo wolno
                                              przez 15-30 minut, wyciszając umysł przez sprowadzenie go do stanu medytacyjnej
                                              pustki.
                                              "Inne odmiany wymagają czegoś, co na zewnątrz wygląda nawet dramatycznie.
                                              Chodzi o maltretowanie swojego ciała przez gwałtowne nadymanie się, co ma
                                              obudzić moc węża kundalini. Ostatnio doktor Stanley Kippner, autorytet w tej
                                              dziedzinie, rozwinął bardzo nowoczesną technikę oddychania holotropicznego
                                              zaprojektowaną w celu wywołania narkotycznych doświadczeń bez użycia narkotyków.
                                              "Jakkolwiek byśmy tę technikę nazwali, ćwiczenia oddychania to jeszcze jedna
                                              linka z wiszącą przynętą, zastawiona na początkujących jak też i stałych
                                              bywalców w New Age" (ss. 192,193).

                                              Doświadczeni okultyści ostrzegają, że ćwiczenia te mogą doprowadzić do obłędu.
                                              Jest to jedna z najlepszych dróg do opętania.

                                              Dave Hunt, T. A. McMahon, "Ameryka – nowy uczeń czarnoksiężnika", 1994
                                              "Doug Glover [...] w szczytowym okresie zaangażowania w ruch Nowej Ery był
                                              jednym z czołowych praktyków rebirthingu [powtórnych narodzin] [...] Doug mówi:
                                              Rebirthing to potężna technika okultystyczna nazywana przez niektórych 'jogą
                                              dla Zachodu'. Jest ona w rzeczywistości blisko spokrewniona z kriya jogą [...]
                                              Z czasem spostrzegłem, że brzmi tu jakiś fałsz, że daję się wciągać coraz
                                              głębiej w chaos i kontrolować przez inne istoty. Po pięciu latach od
                                              opuszczenia ruchu wciąż walczę, by odzyskać zdolność jasnego myślenia i pozbyć
                                              się lęku. Wiem o innych, którzy jak ja przez lata są zupełnie wypaleni i mają
                                              zaćmiony umysł, nawet, jeśli już zaprzestali rebirthingu. [...] doszedłem do
                                              przekonania, że te techniki (rebirthing, joga TM, wizualizacja wewnętrznych
                                              przewodników etc.) mają właściwą sobie moc. Przynoszą skutki, ponieważ są
                                              zaplanowane specjalnie po to, ABY SIŁĄ WYWAŻAĆ DRZWI I KRUSZYĆ BARIERY, KTÓRE
                                              BÓG UMIEŚCIŁ W LUDZKIM DUCHU, ABY ZAPOBIEC OPANOWANIU GO PRZEZ ISTOTY
                                              DEMONICZNE, KTÓRE – JAK ZDOŁAŁEM SIĘ ZORIENTOWAĆ – SĄ REALNE I ŻYWIĄ ZAMIARY
                                              NISZCZENIA" (s. 263).
                                              • jonesku <a href="http://apologetyka.katolik.net.pl/content/section/" targe 22.03.06, 02:03
                                                apologetyka.katolik.net.pl/content/section/23/64/
                                            • tessa18 Re: OKULTYSTYCZNE TECHNIKI ODDECHOWE 20.03.06, 11:11
                                              Nie wiem czy czytałeś cały artykuł "Zmagania z napadami lęku"?
                                              Podano tam skąd lęk się bierze i jak się z nim uporać.
                                              Podane rady nie są oparte na jakichś technikach medytacyjnych.To cytat:
                                              "Zapanuj nad oddechem.Napadom lęku często towarzyszy hiperwentylacja .Aby
                                              wyrównać oddech spróbuj wykonać następujące ćwiczenie:
                                              Połóż się na brzuchu.Robiąc wdech policz do sześciu zrób to samo przy
                                              wydechu.Następnie powtórz to ćwiczenie w pozycji siedzącej i
                                              stojącej.Codziennie trenuj głębokie oddychanie przeponą aż stanie się czymś
                                              naturalnym.Niektórym pomaga gdy w trakcie wykonywania ćwiczenia wyobrażają
                                              sobie jakieś piękne otoczenie."
                                              Zatem celem tych praktyk nie jest uzyskanie nadświadomości,lecz pokonanie lęku.
                                              Podobne ćwiczenia oddechowe wykonuje się na rozgrzewce przed lekcją W-fu czy to
                                              może być szkodliwe?Bez przesady,nie można tak sądzić-nie każdy głębszy oddech
                                              to okultystyczna technika oddechowa.
                                              Nie dajmy się zwariować.
                                              Ochronę przed demonami zapewnia raczej dokładna o nich wiedza i wiedza z Biblii
                                              o prawdzie i Bożym zamierzeniu.W liście Efezjan 6:10-18 opisana jest duchowa
                                              zbroja dana od Boga prawdziwym chrześcijanom dzięki której zdołają ochronić się
                                              przed atakami Szatana i stać mocno w wierze.
                                              W skład tej duchowej zbroi wchodzi:
                                              1.Prawda ze słowa Bożego
                                              2.Prawość pochodząca od Boga
                                              3.Głoszenie dobrej nowiny też jest dla nas ochroną
                                              4.Wiara mocno ugruntowana w Słowie Bożym a nie w filozofii i naukach ludzkich
                                              5.Nauka o wybawieniu wsaniała nadzieja życia w przyszłym nowym świecie dodaje
                                              nam sił do mocnego trwania w prawdzie
                                              6.Słowo Boże czyli miecz ducha obalające wszystkie błędne poglądy
                                              7.Modlitwa wskazuje na to w Kim pokładamy nadzieję,czy w sobie samych,czy w Bogu
                                              To wszystko bardziej nas chroni od wpływu Szatana niż cokolwiek innego.
                                              • ewiak.r Re: OKULTYSTYCZNE TECHNIKI ODDECHOWE 20.03.06, 15:59
                                                Technika, którą proponuje tu "Przebudźcie się!" nie przypomina ani trochę
                                                rozgrzewki przed lekcją w-fu. Ma na celu wyciszenie umysłu. Jezus ostrzegał
                                                przed taką pustką umysłu (Mt.12:43-45). Biblia zachęca nas do zupełnie czegoś
                                                przeciwnego (Ef.5:18; Fil.4:8; Joz.1:8; Ps.1:2).

                                                Jak można nawiązać kontakt z "wewnętrznym przewodnikiem"? Co radzą fachowcy od
                                                spirytyzmu? Przede wszystkim zalecają wprowadzić się w stan wyciszenia, czyli
                                                relaksu. "Postarajcie się wyciszyć wszystkie Wasze myśli" - radzą. W filozofii
                                                Wschodu taki stan nazywa się Pustym Umysłem. Wielką pomocą jest tu wizualizacja.
                                                Na to tylko czekają demony. Przypomnij sobie, co na ten temat powiedział Jezus
                                                (Mt.12:43-45). Tego typu wyciszenie, zapewne nie ma nic wspólnego ze zbroją
                                                duchową. To zaproszenie dla demonów, aby zamieszkały w nas. Co jest bardziej
                                                niebezpieczne: wywołanie ducha i rozmowa z nim, czy stworzenie warunków, aby w
                                                Tobie zamieszkał, i od wewnątrz Tobą sterował?.
                                                • ewiak.r Re: OKULTYSTYCZNE TECHNIKI ODDECHOWE 20.03.06, 18:55
                                                  Niektórzy usprawiedliwiając bałwochwalstwo, twierdzą, że przecież nie modlą się
                                                  do demonów, lecz do osoby przedstawionej na obrazie. Inni są przekonani, że
                                                  modlą się do Boga, a obraz pomaga im jedynie w skupieniu uwagi. Demonom wcale
                                                  nie przeszkadza, co kto myśli (por. 3Mo.17:5-7; 1Ko.10:20a; Ap.9:20). Większość
                                                  ludzi, którzy wpadają w sidła okultyzmu, też nie zdaje sobie sprawy, co się za
                                                  tym kryje. Ignorancja demonom wcale nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, jest im
                                                  na rękę. Ludzie, którzy korzystają z usług, lub porad trucicieli, zupełnie nie
                                                  zdają sobie sprawy z grożącego im niebezpieczeństwa. O to właśnie chodzi
                                                  demonom. Gdyby wszyscy byli w pełni świadomi, demony miałyby związane ręce.
                                                  • ewiak.r KURS DOSKONALENIA UMYSŁU 20.03.06, 19:02
                                                    Jose Silva wywarł wpływ nie tylko na medycynę. Wielu spirytystów i
                                                    bioterapeutów ukończyło kurs doskonalenia umysłu wzorowany na mind control J.
                                                    Silvy.

                                                    Encyklopedia-mini – Psychotronika, 1993
                                                    "KURS DOSKONALENIA UMYSŁU – DU; kurs wzorowany na mind control J. Silvy,
                                                    ćwiczenia wizualizacyjne pozwalające na usuwanie z podświadomości człowieka
                                                    czynników psychicznych uniemożliwiających jego pełną ekspresję zewnętrzną oraz
                                                    kodowanie w to miejsce myśli (afirmacji) twórczych. Zasadą kursu jest
                                                    wyrobienie u uczestników odruchów pozwalających na szybką koncentrację i
                                                    relaksację umysłową i fizyczną, dzięki której dochodzi do synchronizacji
                                                    półkulowej mózgu (zapis fal alfa na EEG). Podobnie jak w ćwiczeniach huny i
                                                    innych pozwala to na osiągnięcie poziomu działania nadświadomego (poziom alfa).
                                                    Umożliwia to wpływanie na te funkcje psychiki i organizmu, które w normalnym
                                                    stanie świadomości są w niewielkim stopniu (lub wcale) zależne od świadomej
                                                    woli człowieka. Przykładem takich działań może być wpływ na zasypianie i
                                                    budzenie o wybranej godzinie, szybkie uczenie, usuwanie bólu głowy lub
                                                    tamowanie krwotoku, wpływ na tuszę, kontrola zachowania (rzucenie palenia),
                                                    poprawa witalności itp. Poza wymienionymi ćwiczący zyskuje szereg możliwości
                                                    działań paranormlanych, takich jak diagnozowanie (diagnoza paramedyczna),
                                                    uzdrawianie na odległość, rozwiązywanie problemów interpersonalnych i elementy
                                                    jasnowidzenia. Technika DU jest prawdopodobnie najskuteczniejszą metodą
                                                    budzenia i rozwoju zdolności parapsychicznych..."
                                                    Obecnie w samych USA ponad milion ludzi jest absolwentami kursu doskonalenia
                                                    umysłu.

                                                    Krzysztof Boruń, Ossowiecki – zagadki jasnowidzenia
                                                    "W ostatnich latach zdają się jednak otwierać nowe możliwości rozwijania
                                                    uzdolnień psi u 'zwykłych śmiertelników'. Wiążą się one z nazwiskami dwóch
                                                    eksperymentatorów – Jose Silvy i Roberta Monroe. [...] Tu chciałbym przekazać
                                                    nieco informacji o systemie Kontroli Umysłu opracowanym przez amerykańskiego
                                                    badacza – Silvę i stosowaniu tej metody w Polsce.
                                                    "Kursy organizowane przez Instituto de Superacion Humana w Meksyku to
                                                    szkoła 'wchodzenia na poziom działania nadświadomego'. Służy temu specjalny
                                                    system oddychania, relaksacji fizycznej i umysłowej oraz ćwiczeń wyobraźni i
                                                    autosugestii, zwany 'systemem autoindukcji'. Po opanowaniu umiejętności
                                                    osiągania 'poziomu działania nadświadomego' pojawiają się u ćwiczących również
                                                    zdolności jasnowidcze.
                                                    "W Polsce tego rodzaju ćwiczenia, wzorowane na systemie Silvy, prowadzi od 1980
                                                    roku Lech Emfazy Stefański – wówczas prezes warszawskiego Stowarzyszenia
                                                    Radiestetów, a następnie Polskiego Towarzystwa Psychotronicznego...
                                                    "A oto rozmowa, jaką w listopadzie 1986 roku w Lechem Emfazym Stefańskim
                                                    przeprowadziła Katarzyna Boruń-Jagodzińska:
                                                    K. B.-J.: W jaki sposób można nauczyć kogoś jasnowidzenia? [...] Jak takie
                                                    ćwiczenia się odbywają?
                                                    "L. E. S.: Kurs trwa sześć dni i składa się z codziennych spotkań
                                                    czterogodzinnych. W pierwszych czterech dniach uczestnicy poznają i opanowują
                                                    procedurę, dzięki której absolwent kursu nabywa umiejętności wchodzenia w
                                                    zmieniony stan świadomości – na tzw. poziom działania nadświadomego [...]
                                                    Metoda kontroli umysłu, na której kurs bazuje, pozwala na zastosowanie nabytych
                                                    umiejętności w różnych celach praktycznych: do uzyskiwania szybkiego i
                                                    gruntownego odpoczynku, do nie odczuwania bólu, do wzmacniania zdolności
                                                    zapamiętywania i przypominania sobie, do szybkiego zasypiania nawet w
                                                    niesprzyjających warunkach i budzenia się o ściśle oznaczonej porze bez pomocy
                                                    budzika, a także pozbywania się niepożądanych nawyków. Można również
                                                    programować swoje marzenia senne, tak aby były kolorowe, dobrze pamiętane, a
                                                    nawet na ściśle określony temat [...] Nabyta na kursie umiejętność wchodzenia w
                                                    ten zmieniony stan świadomości, który nazywamy 'poziomem działania
                                                    nadświadomego', pozwala na uzyskanie kontaktu z głębszymi warstwami własnej
                                                    osobowości...
                                                    "K. B.-J.: Czy zaraz po osiągnięciu tego poziomu pojawiają się zdolności
                                                    paranormalnego poznania?
                                                    "L. E. S.: Czwartego dnia kursu uczestnicy ze zdumieniem i radością odkrywają w
                                                    sobie tkwiące dotychczas potencjalne i nieujawnione zdolności jasnowidcze.
                                                    Prawie każdy z nich wykonuje z powodzeniem zadanie polegające na określeniu
                                                    rysopisu i stanu zdrowia osoby nieznanej, wyłącznie na podstawie jej danych
                                                    personalnych" (ss. 221, 222).
                                                    Jest to faktycznie jedna z najkrótszych dróg do poddania się pod wpływ demonów.
                                                  • ewiak.r Trening mentalny dla dzieci i młodzieży 20.03.06, 19:09
                                                    Bardzo podobny do kursu doskonalenia umysłu jest kurs treningu mentalnego,
                                                    organizowany dla dzieci i młodzieży szkolnej. Kurs ten rzekomo pomóc ma w
                                                    staniu się lepszym uczniem. Demony po mistrzowsku stosują tu taktykę opisaną w
                                                    Drugim Liście do Koryntian 11:14.

                                                    Czego uczą się dzieci na takim kursie? Kurs ten uczy: medytacji, wchodzenia w
                                                    odmienne stany świadomości, autohipnozy, autosugestii (afirmacji), zagłuszania
                                                    głosu sumienia (uczy się, że poczucie winy niszczy duszę, zmniejsza poczucie
                                                    własnej wartości), psychokinezy (jak myślami poruszać wahadło),
                                                    samouzdrawiania, jasnowidzenia, wizualizacji i technik relaksacji.
                                                    Co jest celem owych technik relaksacji i wizualizacji? Opróżnienie umysłu, by
                                                    móc nawiązać kontakt z Wewnętrznym Pomocnikiem, który pełni nie tylko rolę
                                                    doradcy, ale też uzdrawia. Wewnętrzny Pomocnik przekazuje informacje poprzez
                                                    obrazy albo słowa w umyśle. Może też przyjąć ludzką postać, miłą i
                                                    uśmiechniętą. Oczekuje na konkretne, precyzyjne pytania. Chce, aby go
                                                    traktowano poważnie. Oczekuje wdzięczności. Cóż to może być? (por. 1 Sm.28:13).

                                                    Przytoczę tu kilka cytatów z książki Jak być lepszym w szkole. Trening mentalny
                                                    dla dzieci i młodzieży (Gunda Lang, wyd. Kos, 1996).
                                                    "Uwolnij się także od jakiegokolwiek poczucia winy. Staraj się nie myśleć w
                                                    taki na przykład sposób: [...] – znów niepotrzebnie wdałem się w kłótnie [...] –
                                                    znów skłamałem [...] Poczucie winy niszczy duszę, zmniejsza poczucie wartości
                                                    [...] jeśli od czasu do czasu zdarzy ci się zrobić coś źle, potraktuj to nie
                                                    jako przewinienie czy przestępstwo, lecz jako pomyłkę lub nieudaną próbę" (ss.
                                                    68-69).
                                                    "...Wasze myśli, są one również energią, której pozwalacie przepływać, więc
                                                    także i one mogą powodować wiele zjawisk. Jeśli tylko nauczycie się celowo i z
                                                    korzyścią dla siebie uruchamiać tę energię, te wszystkie prądy energetyczne, to
                                                    uzyskacie niespodziewaną przewagę w stosunku do innych ludzi, którzy o tym
                                                    wszystkim nawet nie mają pojęcia lub też nie chcą nic wiedzieć o opisanych tu
                                                    technikach".
                                                    EKSPERYMENT Z WAHADŁEM
                                                    "A teraz powróćmy jeszcze raz do potęgi Twoich myśli. Udowodnij ją sobie sam.
                                                    Weź jakiś przedmiot, pierścionek, szpilkę, długopis lub coś w tym rodzaju i
                                                    umocuj na nim nitkę o długości około 20 centymetrów. A teraz oprzyj swoje ramię
                                                    na blacie stołu, skoncentruj się na przedmiocie umocowanym na nitce i trzymaj
                                                    dłoń absolutnie spokojnie, tak by przedmiot zwisał pionowo i całkiem bez ruchu.
                                                    A teraz pomyśl: Wahadło, porusz się od prawego ramienia do lewego albo ode mnie
                                                    do okna, do drzwi, czy też co sam sobie wyobrazisz. Sam stwierdzisz, że tylko
                                                    siłą swoich myśli poruszyłeś wahadło w żądanym kierunku...
                                                    "Widzisz więc teraz, co potrafią zdziałać Twoje myśli. Przecież one są energią.
                                                    Twoje myśli, ta wielka siła poruszająca wahadło, mogą stać się Twoim
                                                    błogosławieństwem, gdy użyjesz ich właściwie i dla siebie samego" (ss. 13, 66,
                                                    67).
                                                    "Możecie usuwać zaburzenia zdrowotne [...] przy pomocy Waszego Wewnętrznego
                                                    Pomocnika..."
                                                    "Połóż swoją rękę całkiem luźno i delikatnie na bolącym miejscu. Jeśli boli
                                                    cała głowa, połóż na niej obie dłonie. Siłą wyobraźni wysyłaj chłodne i jasne
                                                    promienie ze swych dłoni do wnętrza głowy" (ss. 131, 83).
                                                    Jak szukać zgubionych przedmiotów?
                                                    "...pozwól podświadomości, aby dla Ciebie pracowała [...] A więc szukałam
                                                    znowu, ale tym razem niedługo. Nagle coś skłoniło mnie do uklęknięcia na
                                                    podłodze i sięgnięcia ręką z boku do lewej (była to spontanicznie lewa, a nie
                                                    na przykład prawa lub tylna!), wydrążonej nogi skrzyni. Tam właśnie leżał ten
                                                    przedmiot" (s. 127).
                                                    Wewnętrzny Pomocnik
                                                    "...nigdy nie jesteś sam, o każdej porze dnia i nocy masz do dyspozycji swojego
                                                    Wewnętrznego Pomocnika, możesz go nazywać [...] aniołem stróżem lub po prostu
                                                    dobrym duszkiem, jego największą radością jest służyć Ci zawsze pomocą –
                                                    spróbuj się z nim zaprzyjaźnić".
                                                    "Podpowiada rozwiązania, udziela wyłącznie słusznych rad. Mówi do Was zawsze,
                                                    kiedy go o to poprosicie. Trzeba jednak nauczyć się słyszeć i słuchać jego
                                                    głosu. Narząd słuchu w tym wypadku do niczego Wam się nie przyda. Powinniście
                                                    raczej wyczulić się na odbiór delikatnego wrażenia płynącego z wnętrza Was
                                                    samych. Wrażenia, które na co dzień zagłuszane jest przez szum naszych myśli
                                                    lub przez świadome tłumienie".
                                                    "GŁOS WEWNĘTRZNY MA ZAWSZE COŚ WAŻNEGO DO POWIEDZENIA
                                                    "...Kiedy zdecydujecie się na współpracę z Waszym Wewnętrznym Pomocnikiem,
                                                    musicie być przygotowani na to, iż nie zawsze jego podpowiedzi odpowiadają
                                                    Waszemu świadomemu stanowisku w danej sprawie [...] Czasem ostrzega nas przed
                                                    grożącym niebezpieczeństwem. [...] znajdźcie zaciszne miejsce, wprowadźcie się
                                                    w stan relaksu i posłuchajcie, co [...] ma Wam do powiedzenia Wasz Wewnętrzny
                                                    Kumpel.
                                                    "Nastrójcie się na odbiór jego głosu, tak jak nastawiacie radio lub telewizor
                                                    na odbiór ulubionego programu lub stacji. Kiedy usłyszycie już głos
                                                    Wewnętrznego Pomocnika, wysłuchajcie go bez uprzedzeń i wcześniejszych
                                                    koncepcji. W filozofii Wschodu taki stan nazywa się Pustym Umysłem. My
                                                    porównamy to do pustej filiżanki. Kiedy chcecie, aby mama nalała Wam herbatę
                                                    lub kakao do filiżanki, musicie mieć filiżankę pustą. Nie może w niej znajdować
                                                    się żaden inny płyn. W przeciwnym wypadku nie będzie w niej miejsca na Wasze
                                                    ulubione kakao, lub wymiesza się ono z zawartością Waszej filiżanki i w
                                                    rezultacie napój będzie nie do wypicia.
                                                    "Tak samo jest z Waszym umysłem [...] Pozwólcie, aby Wasz Wewnętrzny Pomocnik
                                                    nalał Wam do świadomości swój napój".
                                                    "W JAKI SPOSÓB PYTAĆ WEWNĘTRZNEGO POMOCNIKA?
                                                    "Przede wszystkim należy wprowadzić się w stan wyciszenia, czyli relaksu.
                                                    Umiejętność tę macie już opanowaną. Postarajcie się wyciszyć wszystkie Wasze
                                                    myśli". Tu wielką pomocą jest wizualizacja.
                                                    "Gdy się teraz wystarczająco odprężycie i skierujecie spojrzenie swych
                                                    duchowych oczu do wewnątrz, skoncentrujcie się całkowicie i absolutnie na
                                                    obrazach powstających w Waszej podświadomości. Może to być wszystko: kolory,
                                                    postacie, zwierzęta, rośliny, śmieszne kształty, twory o kształcie chmur, także
                                                    kolorowe. Przyglądajcie się im po prostu, z uczuciem przyjemności...
                                                    "Z coraz większym zaangażowaniem i oddaniem koncentrujcie się na swoim wnętrzu
                                                    [...] z czasem zakłócające bodźce ze świata zewnętrznego, w tym i Wasze myśli,
                                                    znikają. W pewnym momencie dostrzegacie swego Wewnętrznego Pomocnika. Widzicie
                                                    go jako ludzką postać. Jest miły i przyjaźnie do Was nastawiony. Uśmiecha się
                                                    do Was i oczekuje na pytania. Zadajecie mu swoje pytanie lub przedstawiacie
                                                    problem. Ważne jest, aby sformułować go precyzyjnie, jasno i bardzo konkretnie.
                                                    Potem patrzcie i nasłuchujcie dalej. Czekajcie. Czekajcie cierpliwie [...] aż
                                                    coś powstanie, albo jako obraz, albo jako słowna odpowiedź w Waszych myślach
                                                    [...] Na zakończenie każdej takiej sesji nie zapominajcie podziękować
                                                    Wewnętrznemu Pomocnikowi za jego obecność i jego pomoc [...] i za to, że można
                                                    go było w sobie odnaleźć i że jest on naszym wiernym sługą" (ss. 115-121).

                                                    Cały kurs jest nastawiony na to, by poddać się pod wpływ demonów. To wszystko
                                                    ukryte jest za parawanem poprawy zdolności intelektualnych.
                                                  • ewiak.r Czy seanse spirytystyczne są bezpieczne? 21.03.06, 15:42
                                                    Na jakie ryzyko naraża się pacjent korzystający z okultystycznych metod
                                                    diagnozowania bądź leczenia? Co mówią fakty?

                                                    Huai-Chin Nan, "Tao i długowieczność"
                                                    "Poszukiwanie długowieczności ma związek z duchowymi i mistycznymi siłami
                                                    kosmicznymi. Jeśli ta najwyższa prawda jest nie zrozumiana lub jeśli metody
                                                    pielęgnacji są zastosowane niewłaściwie, skutki mogą okazać się tragiczne" (s.
                                                    40).
                                                    "...pojawili się ludzie, którzy uczyli innych, jak naciskać na punkty
                                                    akupunkturowe, by powstrzymać wypływ nasienia. Ci, którzy nauczyli się tych
                                                    technik, często stają się impotentami, ale wierząc, że opanowali żądze poprzez
                                                    tao. Niektórzy z nich miewają problemy z żołądkiem, krwawieniami wewnętrznymi,
                                                    krwawieniami z nosa, cierpią na apopleksję i choroby psychiczne" (s. 98).
                                                    "Praca z kolorem i światłem może wywołać wizje, urojenia i jasnowidzenia" (s.
                                                    124).

                                                    Mistrz Zen Shao Shan ostrzegał: "W przyszłości doświadczysz niezwykłego
                                                    zjawiska i odczujesz niezwykłą radość. Jeśli będziesz potrafił ją przerwać,
                                                    będziesz zdolny stać się Buddą. Jeśli nie będziesz potrafił jej kontrolować,
                                                    stracisz rozum"
                                                    Mistrz Zen Huang Longxin ostrzegał: "Ci, którzy dostąpią Dharmy pustki, z
                                                    początku będą bardzo radośni. Może ich to doprowadzić do nieprzytomności i
                                                    szaleństwa..." (ss. 145, 146).

                                                    Claudine Brelet, "Święta medycyna", 1995
                                                    "Każdy z trzynastu demonów ma w ludzkim ciele ulubione siedlisko. I oto
                                                    zlokalizowano pierwszych trzynaście punktów akupunktury".
                                                    "Punkty akupunktury, usytuowane głównie w zagłębieniach, są 'oknami otwartymi
                                                    na energię'".
                                                    "Igła wbita niewprawną ręką może wywołać skutki równie nieprzewidziane jak
                                                    humor tygrysa..." (s. 156, 182, 184).

                                                    Wśród powikłań pojawić się mogą: silne bóle i zawroty głowy, pobudzenie
                                                    ruchowe, częstoskurcz napadowy, uczucie duszności, nudności, wymioty, uczucie
                                                    ogólnego rozstroju, niepokój, bezsenność, drżenie kończyn, drgawki, omdlenia, a
                                                    nawet wstrząs. Energia praniczna może też spowodować poronienie.

                                                    Wacław Korabiewicz, "Cuda bez cudu, rzecz o dziwnych lekarzach", 1988
                                                    "Czy to będzie seans radiestetyczny, czy spirytualistyczny, każdy z nich
                                                    prowadzi nieodzownie do bardzo niebezpiecznych rozstrojów systemu nerwowego i
                                                    zaburzeń psychicznych" (s. 8).

                                                    Spotkania z doktorem Kaszpirowskim
                                                    "Znany neuropatolog profesor K. G. Umański opowiada: 'Pewnego razu postanowiłem
                                                    zobaczyć, na ile rozpowszechniła się ta 'bioenergoterapeutyzacja', i w czasie
                                                    jednego z obchodów w klinice zapytałem przewlekle cierpiących na choroby
                                                    systemu nerwowego, czy nie zwracali się oni do bioenergoterapeutów. Wynik był
                                                    wstrząsający: zwracał się co drugi. O rezultatach tego zwracania się o pomoc
                                                    (ma się rozumieć nie bezpłatnego) mówić nie warto – ignorancyjne 'leczenie' nie
                                                    pozostaje bez śladu dla systemu nerwowego..." (s. 65).
                                                    O skutkach działania seansów Kaszpirowskiego czytamy: "Jak pokazały badania,
                                                    cały szereg dorosłych, a zwłaszcza dzieci (92% uczniów było wciągnięte do tych
                                                    seansów), zaczynały podnosić ręce i kręcić głową [...] (Podobne zjawiska
                                                    występowały przy seansach magnetycznych Mesmera) [...] Przy czym te natrętne
                                                    ruchy u niewielkiej grupy uczniów pozostały, to znaczy, zarejestrowały się i na
                                                    następne dni. Niektórym z nich trzeba było okazywać pomoc psychoterapeutyczną.
                                                    "Zapadając w sen hipnotyczny, nastolatki odczuwały ciężar lub lekkość w całym
                                                    ciele (stan 'nieważkości' lotu), a także iluzoryczne postrzeganie otoczenia
                                                    [...] Przy pogłębieniu snu u 10% uczniów zaczęły pojawiać się halucynacyjne
                                                    fenomeny. U 80% z tej grupy miały one przyjemny charakter; ładne krajobrazy,
                                                    kwiaty, pływające łabędzie, znajdowanie się w lesie... itd. 20% dzieci
                                                    przeżywało przerażające wizje: [...] porwanie przez przybyszów z innej planety,
                                                    napad nieboszczyków [...] i inne. Jak informowała prasa, u tych dzieci te
                                                    halucynacyjne przeżycia zachowały się przez kilka dni. Niektórych trzeba było
                                                    nawet hospitalizować. Analogiczne zjawiska, ale znacznie rzadziej, były
                                                    odnotowywane także u dorosłych" (ss. 67, 68).
                                                    "Jeżeli będziemy mówić o wynikach naszych badań, to proces ten przejawia się na
                                                    pierwszych seansach w tak zwanych reakcjach histerycznych – mimowolny śmiech
                                                    lub łzy. Miały także miejsce przypadki mdłości. Następnie reakcje te zaczęły
                                                    narastać i nasilać się – niepowstrzymany szloch i histeryczny śmiech, wymioty.
                                                    W poszczególnych przypadkach miały miejsce napady konwulsji, którym towarzyszył
                                                    cały szereg zaburzeń psychicznych. Znam dwa przypadki, kiedy dwóch nastolatków
                                                    trzeba było hospitalizować w szpitalu psychiatrycznym. U jednej z kobiet, która
                                                    nigdy przedtem nie chorowała na nerwowo-psychiczne choroby, w czasie seansu
                                                    powstało pobudzenie psycho-motoryczne. Wytłukła wszystkie naczynia, siekierą
                                                    porąbała meble. Lekarze psychiatrzy odnotowali, że wraz z początkiem
                                                    leczniczych seansów A. W. Czumaka zaczęła narastać ilość obostrzeń u nerwowo-
                                                    psychicznie chorych zarejestrowanych w poradniach nerwowo-psychiatrycznych.
                                                    [...] Jedna z badanych kobiet opowiedziała, że w czasie seansu jej syn podniósł
                                                    się i zaczął wykonywać gimnastykę jak gdyby z hantlami. Następnie
                                                    taką 'gimnastykę' zaczął wykonywać nocami, wstając z łóżka i na nic nie
                                                    reagując. Należy tu powiedzieć, że z każdym seansem ludzie, a zwłaszcza dzieci,
                                                    stawali się coraz bardziej podatni na sugestię. Widziałem ucznia, któremu
                                                    wystarczyło pokazać zdjęcie A. M. Kaszpirowskiego, aby zapadał on w sen
                                                    hipnotyczny ze zjawiskiem katalepsji ('woskowa giętkość')".
                                                    Autor tych wypowiedzi W. Liebiediew dostrzega nie tylko negatywne skutki tych
                                                    seansów. Pisze o przypadkach uzdrowienia, przy czym przyznaje: "Przy bardziej
                                                    szczegółowym zbadaniu okazało się, że są to głównie ludzie cierpiący na
                                                    zaburzenia psychosomatyczne".
                                                    Potem dodaje: "Ale nie mniejsza liczba osób zauważyła obostrzenie swoich
                                                    chorób, pogorszenie ogólnego stanu zdrowia. Przy czym w miarę narastania ilości
                                                    seansów, jakby to nie wydawało się paradoksalne, ta grupa osób zaczęła się
                                                    powiększać" (s. 69).
                                                    Interesujące są wyniki badań po takich seansach (Moskwa).
                                                    "W czasie seansu i niedługo po nim wezwań pogotowia nie było wcale. Zaczęły się
                                                    one około drugiej w nocy, gdy zazwyczaj liczba wezwań gwałtownie spada. Byli to
                                                    głównie chorzy na nadciśnienie, obrzęki płuc i arytmię. Ilość zgonów wzrosła w
                                                    stosunku do zwykłego poziomu 3-4 na dobę do 12.
                                                    „Lekarze polikliniki i przychodni odnotowali następnego dnia [...] zwiększenie
                                                    liczby pacjentów z obostrzonym stanem układu krążenia i układu nerwowego. U
                                                    chorych tych nie zanotowano poprawy w ciągu dni następnych" (s. 80).
                                                    "Z seansu na seans rosła liczba dzieci, u których stwierdzano zaburzenia
                                                    psychiczne i motoryczne oraz reakcje histeryczne. W czasie seansów obserwowano
                                                    ataki histerii, halucynacje i inne odchylenia psychiczne. 42% badanych zapadało
                                                    w sen hipnotyczny. U 7% zauważono rozmaite postacie zaburzeń psychiki, których
                                                    dotychczas nie obserwowano...
                                                    "Tak oto niewesoło przedstawiają się wyniki badań statystycznych” (s. 82).
                                                    "Ponadto zaobserwowano, że częste zapadanie w stan hipnozy rodzi uzależnienie,
                                                    tak samo jak nadużywanie narkotyków [...] Skutki społeczne byłyby
                                                    niebezpieczne: stopniowy spadek zdolności krytycznego myślenia, skłonności do
                                                    spontanicznego nie umotywowanego postępowania, utrata orientacji w sprawach
                                                    zawodowych poprzednio łatwych do opanowania. Zrozumiałe jest zatem stanowisko
                                                    Jurija Gornego, popularnego hipnotyzera występującego na estradzie, który kilka
                                                    lat temu zaniechał występów, zdając sobie sprawę z negatywnych skutków hipnozy"
                                                    (s. 85).
                                                    Wypowiada się Teodor Diczew, lekarz, doktor nauk filozoficznych, konsultant
                                                    naukowy Bułgarskiego Centrum Bioenergoterapii: "Ustaliliśmy, że na początku
                                                    rezerwowe możliwości człowieka aktywizują się, daje się zaobserwować skok
                                                    energii, który korzystnie wpływa na człowieka. Ale potem u wielu osób następuje
                                                    gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia. Za
                                                  • ewiak.r Czy seanse spirytystyczne są bezpieczne? c.d. 21.03.06, 15:49
                                                    Zauważyliśmy, że wiele osób po trzech-pięciu latach bardzo poważnie zachorowało
                                                    fizycznie i psychicznie, niektóry nawet zmarli. A przecież z początku ludzie ci
                                                    cieszyli się znakomitym zdrowiem. [...] Teleseanse Kaszpirowskiego – to bardzo
                                                    silny i niebezpieczny truciciel bioenergetyczny" (s. 98). Czy dotyczy to tylko
                                                    Kaszpirowskiego?

                                                    W. Piątkowski, "Spotkania z inną medycyną", 1990
                                                    "Innym istotnym zagrożeniem, zdaniem lekarzy, było niebezpieczeństwo
                                                    pogorszenia się stanu zdrowia na skutek terapii magnetyzera. Jeden z nich
                                                    wspomina: 'Karolina K., starsza już kobieta, zaczęła odczuwać bóle głowy. [...]
                                                    Zaczął kobiecie elektryzować głowę. Ale po tym zabiegu kobieta upadła i
                                                    straciła przytomność. Przeniesiono ją do mieszkania i przysłano mnie.
                                                    Stwierdziłem udar mózgowy – za kilka godzin kobieta już nie żyła" (s. 66).

                                                    R. R. Ulman, "Bioenergoterapia praktyczna"
                                                    Józef Świtkowski (1876-1942) – magnetyzer działający w okresie międzywojennym –
                                                    stwierdził, że: "Żaden magnetyzer, nawet najbardziej doświadczony, nie zdoła
                                                    podać z nieomylną pewnością, jaki skutek wywołają jego zabiegi".
                                                    W trakcie zabiegu pojawić się mogą: zawroty głowy, skłonność padania do tyłu,
                                                    uczucie senności, mimowolne skurcze mięśni (s. 41).
                                                    G. W. Leadbeater przyznaje, iż: "Zdarza się, że magnetyzer pchnie wraz ze swoją
                                                    energią i inne emanacje (promieniowanie). [...] tą drogą można przelać na
                                                    pacjenta wiele własnych schorzeń mentalnych i moralnych..." (s. 59).

                                                    Niebezpieczny jest też masaż punktów refleksyjnych stopy.
                                                    "...jak potwierdzają pacjenci i terapeuci, nadmierny nacisk czy czas trwania
                                                    zabiegu doprowadza niekiedy do bardzo silnych i niebezpiecznych reakcji" (s.
                                                    139).

                                                    Mary Coddington, "Poszukiwacze uzdrawiającej mocy", 1993
                                                    "Lecznicza energia uwolniona przez kundalini jest bardzo potężną siłą, uczeń
                                                    nie powinien więc pracować nad jej wytworzeniem bez pomocy nauczyciela. Dla
                                                    kogoś, kto nie ma odpowiedniej wiedzy i nie wie, jak kierować tą dynamiczną
                                                    mocą, samodzielne próby mogą spowodować poważne zaburzenia na płaszczyźnie
                                                    fizycznej, umysłowej i duchowej. Podobnie jak inne formy tej nieuchwytnej
                                                    energii, może być ona bowiem użyta nie tylko w leczeniu, ale i do czynienia
                                                    zła..." (ss. 202, 203).
                                                    "Max Freedom Long pisze: 'Choroba psychiczna spowodowana jest odejściem
                                                    świadomej jaźni, pozostawiającej po sobie pustkę. Wówczas podświadoma jaźń
                                                    obejmuje ciało w całkowite posiadanie [...] pacjent staje się w naszych oczach
                                                    nienormalny. Jest faktycznie upośledzony umysłowo'.
                                                    "Nieraz zdarza się także, iż ciało zostaje opanowanie przez obcą podświadomość
                                                    [...] obca jaźń przynosi ze sobą obcą pamięć, obce przekonania, zazwyczaj
                                                    nielogiczne, często pozbawione sensu. Obłąkanych, uważających siebie za
                                                    Napoleonów, należy zaliczyć do tej kategorii. Są to zazwyczaj nieszkodliwi
                                                    maniacy, mający – co prawda – jako taką pamięć, niezdolni jednak do logicznego
                                                    myślenia i posługiwania się rozumem...".
                                                    "Niektórzy z czytelników zadrżą na samą myśl, że średnie i niższe jaźnie,
                                                    połączone lub rozdzielone, wędrują przez świat i czekają tylko, by wejść w
                                                    człowieka" (s. 37, 38).
                                                  • jonesku Re: Czy seanse spirytystyczne są bezpieczne? c.d. 22.03.06, 02:01
                                                    apologetyka.katolik.net.pl/content/section/23/64/
                                                  • ewiak.r Re: Czy seanse spirytystyczne są bezpieczne? c.d. 22.03.06, 10:12
                                                    Znów rozczarowałem się. Spodziewałem się jakiejś mądrej wypowiedzi, a tu ciągle
                                                    to samo, adres tej samej strony.
                                                  • ewiak.r DIAGNOZY PARAMEDYCZNE 22.03.06, 10:40
                                                    Co sądzić o niektórych diagnozach paramedycznych?

                                                    Encyklopedia-mini – Psychotronika, 1993
                                                    "DIAGNOZA PARAMEDYCZNA [...] może opierać się na tradycyjnej medycynie
                                                    chińskiej (akupunktura), na badaniu tęczówki oka (irydologia), obserwacji
                                                    bioenergetycznej, elektrofotografii, metodach radiestezyjnych czy metodach
                                                    paranormalnych, jak obserwacja aury chorego czy jasnowidzenie" (ss. 36,37).

                                                    Elżbieta Dzikowska, "Czarownicy", 1984
                                                    "Żeby powiedzieć, na co pacjent choruje, znachor koncentruje się i patrzy w
                                                    kulę kryształową, obserwuje konfigurację białka, bada wizualnie mocz, a czasami
                                                    nie przeprowadza jakichkolwiek obserwacji, nie zadaje pytań, a jednak
                                                    bezbłędnie odgaduje, co choremu dolega" (s. 133).

                                                    Mary Coddington, "Poszukiwacze uzdrawiającej mocy", 1993
                                                    "Hannah Kroeger [...] używała wahadełka, by wybierać zdrową żywność...
                                                    "Lokalizacja chorych narządów, wybór odpowiedniej żywności, rozstrzyganie
                                                    bardzo różnych spraw – możliwości małego ciężarka na nitce są wręcz
                                                    nieograniczone" (ss. 58-60).

                                                    R.R. Ulman, "Bioenergoterapia praktyczna", 1991
                                                    "Czy jest możliwe odebranie takiej informacji bez różdżki i wahadła?
                                                    Programujemy się, że podziemny ciek wodny wywoła na naszej dłoni
                                                    charakterystyczne odczucie (ciepło, zimno, mrowienie, kłucie lub drętwienie) i
                                                    w miarę ćwiczeń okazuje się, że jest to możliwe. Stwierdzamy, że nastawienie
                                                    mentalne, czyli selektywność odbioru, daje znacznie więcej informacji,
                                                    które 'normalnie' nie są odbierane. Wyćwiczenie tego rodzaju odbioru pozwoli
                                                    rejestrować również patologie żywego organizmu.
                                                    "Rodzi się kolejne pytanie – czy możliwe jest obserwowanie wzrokowe
                                                    promieniowania cieków podziemnych, zmian patologicznych czy emanacji (aury)
                                                    człowieka?
                                                    "Próby czynione w tym kierunku okazały się również pozytywne. Wymaga to jednak
                                                    bardzo wielu ćwiczeń relaksujących. [...] Przekaz informacji jest zawsze
                                                    związany z energią" (s. 131).
                                                    Niektórzy potrafią postawić diagnozę na odległość, np. ze zdjęcia.

                                                    "Często podczas diagnozy na odległość widziałem miejsce, w którym przebywał
                                                    diagnozowany czy bioenergetyzowany pacjent. Na początku były to mgliste
                                                    wyobrażenia, które z czasem nabierały wyraźniejszych form. Zacząłem czynić
                                                    próby widzenia określonych miejsc, ale już bez łącznika, jakim jest pacjent...
                                                    "Pierwsze i podstawowe ćwiczenie polega na prostych próbach wizualizacji w
                                                    wyobraźni pożądanego obrazu. Widzenie tego obrazu powinno całkowicie pochłaniać
                                                    naszą wyobraźnię".
                                                    Podczas jednego z seansów 'eksterioryzacji' (widzenia na odległość) 'siedzący
                                                    przy stole czuli zimno, mrowienia i jakby powiew chłodu od osoby w transie...'
                                                    "Przygotowując się do diagnozy ze zdjęcia, staram się jak najszybciej wyciszyć
                                                    psychikę i nastawić się mentalnie na odbiór osoby przedstawionej na
                                                    fotografii..."
                                                    "Podczas diagnozy ze zdjęcia, czy też na podstawie włosów lub pisma, pojawiają
                                                    się nierzadko obrazy w mojej wyobraźni dotyczące badanej osoby. Są to zazwyczaj
                                                    istotne obrazy życia tej osoby" (ss. 102, 103).

                                                    Przypomnę tu też wypowiedzi Wacława Korabiewicza z książki "Cuda bez cudu,
                                                    rzecz o dziwnych lekarzach":
                                                    "W europejskich akupunkturowych eksperymentach najsłynniejszy jest chyba dr
                                                    medycyny Feliks Mann. Twierdzi on, że nie potrzebuje widzieć pacjenta;
                                                    wystarczy, że poda mu dłoń poprzez szparę w kurtynie, a na podstawie pulsu
                                                    określi nie tylko obecną dolegliwość, ale także choroby już przebyte i te,
                                                    które jeszcze przejdzie. 'Czary... czary... czary...'" (s. 51).
                                                  • ewiak.r DIAGNOZY PARAMEDYCZNE c.d. 22.03.06, 10:44
                                                    Danuta Tylkowa, "Medycyna ludowa w kulturze wsi Karpat Polskich", PAN, 1989
                                                    "Znachorzy ludowi niejednokrotnie mogą być intuicyjnymi diagnostami" (s. 26).
                                                    "Rozpoznanie choroby na podstawie oględzin dłoni pacjenta, jego fotografii, a
                                                    nawet części przyniesionej garderoby chorego lub innych przedmiotów do niego
                                                    należących. Ten sposób diagnozowania posiada charakter wyłącznie irracjonalny.
                                                    "Wielu zwolenników we wsiach Beskidu Śląskiego i Żywieckiego posiadała
                                                    stosowana przez terapeutów ludowych metoda odgadywania choroby drogą
                                                    pozazmysłową, czyli jasnowidzenie. Połączona była zwykle z krótką relacją o
                                                    występującej dolegliwości" (s. 28).

                                                    Maciej Borzęcki, "Akupunktura", PWN, 1987
                                                    "Obecnie diagnostyka tętna jest tak niemal samo popularna jak w Chinach
                                                    średniowiecznych, szczególnie w akupunkturze usznej (aurikuloakupunktura),
                                                    wyróżnia się ją nawet jako osobną 'podspecjalność' – aurikulodiagnostykę.
                                                    Ponieważ chorobę ginekologiczną można rozpoznać i leczyć dysponując lewym uchem
                                                    pacjentki, bez konieczności przykrego badania, bez konsultacji chirurga i
                                                    endokrynologa i wielu badań laboratoryjnych lub rentgenowskich. Diagnostyka ma
                                                    zawsze coś wspólnego z wróżeniem. W przypadku akupunktury formuła wróżbiarska
                                                    brzmi: 'pokaż mi swoje uszy, a powiem ci, co ci dolega', w chiromancji: 'pokaż
                                                    mi...'" (s. 107).

                                                    J. Maya Pilkington, "Stare drogi do zdrowia na nowo"
                                                    "Radionika. Radiestezja jest metodą, która w celu postawienia diagnozy
                                                    wykorzystuje różdżkarstwo względnie wahadlarstwo. W trakcie stawiania diagnozy
                                                    rejestruje się wrażliwe ruchy np. wahadełka nad próbką, będącą włosami, krwią
                                                    lub śliną pacjenta. Następnie wyszukuje się – zwykle spośród leków
                                                    homeopatycznych – specyfik charakteryzujący się takimi samymi drganiami. W
                                                    klasycznej radionice dokonuje się pomiaru fal elektromagnetycznych emitowanych
                                                    przez badaną próbkę. Wibracje, czyli amplituda fali, podlega starannej analizie
                                                    i diagnostycznej ocenie" (s. 146).

                                                    To prawda, że przy pomocy okultyzmu można szybciej znaleźć poszukiwaną osobę,
                                                    szybciej można też ustalić diagnozę i uniknąć długotrwałych żmudnych poszukiwań
                                                    i badań. Czy jednak bojący się Boga, prawdziwy chrześcijanin pokusi się
                                                    skorzystać z metod wróżbiarskich i okultystycznych? (5Mo.18:10-14).
                                                  • ewiak.r Irydodiagnostyka 22.03.06, 10:48
                                                    Bronisław Seyda, "Dzieje medycyny w zarysie", PZWL, 1977
                                                    "Z licznych innych irracjonalnych metod rozpoznawczo-leczniczych, a właściwie
                                                    opartych zgoła na szarlataństwie, należy jeszcze przypomnieć irydoskopistykę,
                                                    głoszoną jeszcze w ubiegłym stuleciu przez węgierskiego lekarza Peczeleya,
                                                    ale 'naukowo' uzasadnioną w Encyklopedii irydodiagnostyki w r. 1938 przez
                                                    profesora Karola Schulta. Według tej metody można rozpoznać przez powiększające
                                                    szkło na tęczówce oka każdą chorobę, odznaczają się bowiem na niej wszelkie
                                                    schorzenia w postaci charakterystycznej dla choroby plamki" (ss. 368, 369).

                                                    T. Brzeziński, "Historia medycyny", PZWL, 1995
                                                    "...homeopatia nie przedstawiła dotychczas naukowych dowodów skuteczności swych
                                                    metod [...] W niektórych teoriach jatroastrologicznych porównywano tęczówkę do
                                                    kręgu Zodiaku, od czego, jeśli przyjąć powiązanie narządów z planetami, już
                                                    tylko krok do mapki lokalizacji narządów na tęczówce. Paracelsus uznawał oko za
                                                    mikrokosmos, w stosunku do człowieka, jako makrokosmosu. W medycynie ludowej
                                                    patrzenie w oczy jest jednym ze sposobów diagnostycznych, jakimi posługiwali
                                                    się uzdrawiacze pod wszystkimi szerokościami geograficznymi" (s. 432).
                                                    "Na Pierwszym Międzynarodowym Kongresie Diagnozy Irydoskopowej, jaki odbył się
                                                    w 1932 roku w Dreźnie, wnuk brata odkrywcy metody, lekarz okulista A. Peczely
                                                    przedstawił wyniki swoich badań eksperymentalnych, z których wynikało, że u
                                                    sów, którym w narkozie eterowej łamano nóżki, występowały na tęczówce czarne
                                                    kreski. Nie potwierdziło się to w analogicznych badaniach, które przeprowadzili
                                                    Vida i Deck. W rezultacie Kongres uznał, że nie należy dla takiego celu
                                                    poświęcać zwierząt, i od badań eksperymentalnych odstąpiono.
                                                    "Obserwacje naukowe, przeprowadzone u osób, którym w narkozie amputowano
                                                    kończyny, nie wykazały jakichkolwiek zmian w tęczówce. Aby wykluczyć działanie
                                                    narkozy, przeprowadzono badanie ex post u ofiar wypadków ulicznych i urazów
                                                    wojennych i u nich również żadnych zmian nie stwierdzono" (s. 433).
                                                    "Tak więc irydodiagności byli zgodni tylko w jednym – w przekonaniu, że na
                                                    podstawie obrazu tęczówki można rozpoznać choroby. Wszystko inne u różnych
                                                    autorów przedstawiało się rozmaicie.
                                                    "Twierdzenia zwolenników irydodiagnostyki próbowano zobiektywizować metodami
                                                    naukowymi. Wybitny niemiecki anatomopatolog, A. Birch Hirschfeld, stwierdził w
                                                    badaniach sekcyjnych, że opisywane znaki na tęczówce to tylko normalne warianty
                                                    jej struktury i że nie mają one żadnych odpowiedników w zmianach narządowych.
                                                    Badania 1400 par oczu przez Sallera i Ziegermayera nie wykazały, aby
                                                    charakterystyczne rysunki bądź przebarwienia występowały częściej u chorych niż
                                                    u zdrowych. Określone przez Maubacha oznaki gruźlicy występowały tylko u 42%
                                                    chorych, za to wśród zdrowej populacji, w której oznaki takie wykryto, tylko u
                                                    2% osób stwierdzono zmiany gruźlicze. U badanych 100 kobiet z rakiem macicy
                                                    tylko u 5 stwierdzono szare tęczówki, charakterystyczne wg Schultego dla tej
                                                    choroby, a w 16 przypadkach zmiany obrazu w polu odpowiadającym macicy. Za to u
                                                    przebadanych 100 zdrowych studentek znaleziono aż 17 wyraźnych 'znamion raka'
                                                    i 27 przypadków innych zmian w polu macicy. Jednym słowem żadne z prawidłowo
                                                    przeprowadzonych badań klinicznych nie potwierdziło trafności diagnostyki
                                                    irydoskopowej...
                                                    "Nie przedstawiono [...] jak dotąd dowodów racjonalności metody, które
                                                    pozwoliłyby na włączenie jej do uznanych metod diagnostycznych" (ss. 434-435).
                                                    Do tej pory irydodiagnostykę można uważać za nieracjonalną formę wróżbiarstwa.
                                                  • ewiak.r Skutki oddziaływania demonów 22.03.06, 10:53
                                                    Oddziaływanie demonów wygląda różnie. Czasami przybiera formę wewnętrznych
                                                    impulsów (przymus wewnętrzny) popychających do określonego działania
                                                    (Jn.13:2,27). Czasami uwidacznia się w postępującej degeneracji moralnej
                                                    (Łk.11:24-26). Może to uwidaczniać się też na zewnątrz (Mk.9:17-26).

                                                    J. Maya Pilkington, Stare drogi do zdrowia na nowo
                                                    "Intonowaniu długich mantr towarzyszy monotonny rytm bębnów. Nagle ciało barwy
                                                    (mistycznego czarownika) zaczyna drżeć, głowa kręci się na wszystkie strony,
                                                    tocząc wokół szklistym wzrokiem. Oznacza to, że jego ciałem zawładnął duch
                                                    opiekuńczy, a wybrane bóstwo przemawia i działa za jego pośrednictwem.
                                                    Metamorfozie niekiedy towarzyszą nienaturalnie głośne okrzyki..." (s. 67).

                                                    Nie wszyscy uczestnicy transu bywają opętywani. W kulturze czarnych powiada
                                                    się, że to sami bogowie wybierają, na kogo chcą zstąpić. Istnieje jednak
                                                    przekonanie, że trzeba być czarnym, by dostąpić tej "łaski bożej". Maya Deren,
                                                    artystka ze Stanów Zjednoczonych, w 1947 roku pojechała na Haiti, by nakręcić
                                                    film o tańcach tamtejszych Murzynów. Interesowały ją różne formy tańca, więc
                                                    gdy pewnego razu zaproponowano jej udział w obrzędzie opętania, uznała, że
                                                    będzie to okazja poznania czegoś nowego. Deren początkowo tańczyła wraz z grupą
                                                    Haitańczyków przy rytmie bębnów, aż w końcu zauważyła, że jej taniec nabrał
                                                    niezwykłej lekkości i gracji. Wtedy nagle coś szarpnęło ją za rękę i poczuła,
                                                    że jakaś niezwykła moc wchodzi w jej ciało. Przerażona tym potężnym uczuciem,
                                                    chciała wyjść z kręgu tańczących, lecz było już za późno, gdyż, jak powiedzieli
                                                    jej po ceremonii jej znajomi, opętało ją bóstwo o imieniu Ezyli.
                                                  • ewiak.r Opętanie 22.03.06, 10:58
                                                    Łukasz Pułaski, Księga rzeczy dziwnych, 1991
                                                    "...Niekiedy opętany mówi nieswoim głosem, często w nieznanym lub nieziemskim
                                                    języku [...] każdy może stać się ofiarą opętania, niezależnie od zdrowia
                                                    psychicznego, wiary lub niewiary czy siły woli [...] opętanie rozpoczyna się,
                                                    kiedy zły duch korzysta z jakiejś skazy charakteru czy specjalnej potrzeby
                                                    psychologicznej człowieka. Ofiara czuje, że otrzymuje od jakiejś ponadludzkiej
                                                    siły ofertę pomocy, więc ją przyjmuje. Może przy tym odczuwać, że znajduje się
                                                    właśnie na krawędzi przełomu wejścia w nową wiedzę, nową rzeczywistość, nową i
                                                    bardziej ekspansywną rolę do zagrania w życiu...
                                                    "Zaraz potem [...] ofiara zaczyna wyraźnie odczuwać obcy przymus, aby przyjęła
                                                    kontrolę z zewnątrz. Jeśli ofiara ustępuje (a za opór grożą konsekwencje
                                                    fizyczne), obietnica samorealizacji zostaje wycofana, i od tego momentu
                                                    dosłownie cała wolność osobista ustaje. Osoby mogą uzyskiwać pewne sukcesy
                                                    zawodowe, zwiększone bezpieczeństwo osobiste czy popularność, ale kosztem coraz
                                                    dalej posuniętej utraty kontroli nad sobą oraz spadku samoświadomości i
                                                    zainteresowania otoczeniem [...] może dojść do opętania doskonałego..." (s.
                                                    142).

                                                    Max Freedom Long, "Starożytna Wiedza Kahunów, wiedza tajemna w praktyce",
                                                    Medium, 1996
                                                    "Takie istoty duchowe czasami mogą zaszczepić świadomości niższego ja swojej
                                                    ofiary własne myśli, a przede wszystkim własne emocje lub usposobienie...
                                                    "...każde odchylenie od [...] idealnego stanu [umysłu] można częściowo
                                                    przypisywać wpływowi jednego lub więcej obcych duchów, które zwabiliśmy naszym
                                                    zachowaniem" (s. 212).
                                                    Jakie mogą być tego efekty?
                                                    1) nietolerancja, emocjonalne wybuchy, zawiść, nieufność, w myśleniu pojawia
                                                    się lekki zamęt, co prowadzi do pewnych trudności w wolnej konwersacji i
                                                    przekazywaniu własnych idei innym;
                                                    2) bieg myśli zostaje spowolniony, człowiek dochodzi do błędnych wniosków,
                                                    jeśli sprawa, którą rozważa, ma treści emocjonalne, gniew, żal, chęć zemsty,
                                                    stan stałego, trwałego podekscytowania, odosabnianie, podejrzliwość, człowiek
                                                    staje się nieprzychylny i otępiały;
                                                    3) emocje wymykają się spod kontroli, tacy ludzie nie mogą racjonalnie
                                                    przemyśleć odmiennych stanowisk czy punktów widzenia innych ludzi, chwilowe
                                                    wybuchy bezpodstawnej wesołości, przesadna ufność i fale zachwytu, po których
                                                    zaraz następuje depresja;
                                                    4) człowiek myśli tylko o sobie i własnym stanie, mania prześladowcza, taka
                                                    osoba nie chce, aby jej pomóc, chce być pozostawiona samej sobie, aby upajać
                                                    się swoją bezdenną depresją, nienawiścią i strachem.

                                                    Efektem oddziaływania demonów może też być chęć polowania na innych, schwytania
                                                    ich bądź odpierania ich ataków, uczucie awersji do kogoś (por. Jn.8:37-47;
                                                    13:2,27; Łk.6:7,11; Hi.1:14,15,17).

                                                    "Przy opętaniu występują dwa komponenty:
                                                    1) narzucona pacjentowi myśl
                                                    2) związany z tym stan emocjonalny...

                                                    "Czyny i zjawiska towarzyszące opętaniu przypisuje Freud podświadomości,
                                                    ponieważ pacjent nie potrafi pomimo rozsądku i logiki, opanować popędu do
                                                    robienia pewnych rzeczy" (s. 199).
                                                  • jonesku Re: Czy seanse spirytystyczne są bezpieczne? c.d. 22.03.06, 22:54
                                                    przepraszam cie Ewiak, ale w tym gąszczu nie cgciałem zeby zgineło to co
                                                    chciałem pezkazac
      • ewiak.r Homeopatia - okultyzm, sugestia czy medycyna? 01.05.06, 21:38
        Piszesz Tesso: "Ja sama stosuję je [leki homeopatyczne] u swoich dzieci. Wolę
        czasem stosować leki homeopatyczne niż faszerować dzieci antybiotykami". Warto
        przeczytać też interesujący artykuł w tej sprawie: Homeopatia - okultyzm,
        sugestia czy medycyna? Poniżej podaję link:
        www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=721
    • seth.destructor Re: Pytanie do Tessy 17.03.06, 15:55
      Jak jeden ludek wyobraza sobie, ze przekazuje jakies cos, co nazywa "energia",
      drugiej osobie, ktora wyobraza sobie, ze to ja leczy i nastepuje efekt placebo,
      to to jest okultyzm?

      Ludzie ktorzy szukaja Boga przez rozne medytacje, wizualizacje itd.
      rzeczywiscie czesto maja kontakty z czyms, co uwazaja za jakies istoty,
      aczkolwiek nie wiadomo, co to jest, czy jest to rzeczywiscie cos, czy tez
      halucynacja mozgowa, np. wywolana guzem mozgu. Sorki, ale czasem zamiast
      egzorcyzmowac trzeba zazyc proszki albo przejsc operacje.
      • jonesku Re: Pytanie do Tessy 22.03.06, 02:02
        apologetyka.katolik.net.pl/content/section/23/64/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka