Dodaj do ulubionych

Kocie Zaułki

    • stary_pawian No tegom się nie spodziewał 25.04.06, 09:14
      Wiosna wreszcie pełną buźką, a W Kocich(!) Zaułkach taka cisza i spokój
      "...jak na cmentarzu w wigilię Św.Zmarłych ...).
      ;)))
      • cat_s Re: No tegom się nie spodziewał 25.04.06, 10:46
        ;-)
        Witaj Pawianie,
        Nie przesadzaj... Jak mówi starożytne przysłowie: "Takie będą Kocie Zaułki, jakie ich userów chowanie"... czy jakoś podobnie ;-)
        Popatrzyłem sobie na statystyki i się okazało, że na ostatnie 20 postów aż 12 sam osobiście napisałem... O kotach jeszcze tylko Ty, Majka i Zwierz czasami coś skrobnie.
        Ja tam o kotach mogę na okrągło - ale bez przesady wszak, Kocie Zaułki to nie blog a jedynie skromny wątek na forum regionalnym...
        Jednym słowem - im częściej, drodzy Kociozaułkowcy, coś w Zaułkach skrobniemy, tym bardziej będą one ciekawe i zróżnicowane.
        A blogi - w innym miejscu gazetowego portalu się usadowiły.
        By tak zacytować swoją własną byłą sygnaturkę: 'there is nothing such as free lunch'... ;-)

        Pozdrawiam
        cat_s
        • stary_pawian Re: No tegom się nie spodziewał 25.04.06, 11:23
          cat_s napisał:

          > ;-)
          > Popatrzyłem sobie na statystyki i się okazało, że na ostatnie 20 postów aż 12
          s
          > am osobiście napisałem... O kotach jeszcze tylko Ty, Majka i Zwierz czasami
          coś
          > skrobnie.
          > Ja tam o kotach mogę na okrągło - ale bez przesady wszak, Kocie Zaułki to nie
          b
          > log a jedynie skromny wątek na forum regionalnym...
          > Jednym słowem - im częściej, drodzy Kociozaułkowcy, coś w Zaułkach
          skrobniemy,
          > tym bardziej będą one ciekawe i zróżnicowane.
          > A blogi - w innym miejscu gazetowego portalu się usadowiły.
          > By tak zacytować swoją własną byłą sygnaturkę: 'there is nothing such as free
          l
          > unch'... ;-)
          >
          > Pozdrawiam
          > cat_s

          Więc pisz bo pisać umiesz ciekawie.
          Ja wolę czytać. Z pisaniem mam problemy od szkoły podstawowej. Gdy była nauka
          pisania akurat byłem chory. Załapałem się na naukę czytania i trochę potrafię
          sylabizować.
          KZ-tom zostanie blogiem raczej nie grozi.
          Dopiero tydzień po świętach. Panie otrząsną się po świątecznych i dokończą
          wiosenne porządki i napewno się pojawią. Przyznam się, że szczególnie liczę na
          Burzę.
          To tyle o Kotkach;)
          Kocury pewnie w dzień korzystają ze słońca, a wieczorami śpiewają serenady pod
          oknem ukochanej kotki.
          No i już nie wiem czy uogólniać, że Koty to dranie, czy Kocury to dranie ;)
          • kubek Kotki w Otwocku są ładniejsze zapraszam kocury 26.04.06, 12:24
            z Pruszkowa ;-)

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=732&w=40681664
            • stary_pawian Re: Kotki w Otwocku są ładniejsze zapraszam kocur 27.04.06, 14:45
              Przyznaje. Jest ładna i zalotna (to przymrużone ślepko ;) ).
              Ale gdzie tam jej do mojej "Pawianicy"!!! ;).
              Moja jest jeszcze piękniesza, tyle tylko, że mniej zalotna i każe mi zmywać, i
              odkurzać i w ogóle takie tam różne ;)
              Normalnie - rozpacz.
              • cat_s Re: Kotki w Otwocku są ładniejsze zapraszam kocur 28.04.06, 13:08
                Kubku...
                Fajny jest ten Twój kot... może trochę zbyt rudy... ale za to jaką ma sympatyczną mordkę :-)

                Lubię rude. Koty. Wcale nie są wredne - wbrew obiegowym opiniom... ;-)

                Pozdrawiam
                cat_s
                • cat_s Jak spędzać czas z kotem? 28.04.06, 13:23
                  Jakoś mi ta stronka wyskoczyła 'sama z siebie' na ekranie... ;-)

                  (...tyle, że występuje na niej wielokrotnie słowo, ehem,... 'pupil'... ;-) )
                  Jestem uczulony na 'pupila'. Idiosynkrazja jakowaś. Toteż wszelkie 'pupile' zastąpię 'kotem'...
                  'Pupil'... też coś... ;-)

                  "Wspólne chwile właściciela i kota zwykle kończą się tym, że robimy to, co podoba się KOTU. Mruczki dobrze wiedzą, że mamy do nich słabość. Jakie są ich ulubione sposoby spędzania czasu? Powinniśmy je poznać, bo rozrywki kota, zwykle stają się naszymi.

                  Koty mają opinię zwierząt chodzących swoimi ścieżkami. Rzeczywiście, wiele z nich to osobniki dość niezależne, które sprawiają wrażenie, jakby doskonale radziły sobie bez naszej pomocy. Jednak nawet takie mruczki lubią towarzystwo człowieka i potrafią nawiązać z nim bliskie relacje. Dobrze wiemy, że pupile mogą być bardziej lub mniej "przylepne". Jedne ciągle domagają się głaskania, inne nie są pod tym względem tak wymagające. Bez względu jednak na koci charakter, każdego z nich cieszy czas, jaki spędzają z opiekunem.

                  Zazwyczaj nie jest go tak wiele. Wracamy, zmęczeni po całym dniu w pracy do domu. Kotek radośnie zrywa się jak strzała i śpieszy na powitanie. Bierzemy go na ręce i tulimy, żeby po paru minutach zająć się domową krzątaniną, w czasie której zupełnie zapominamy o ulubieńcu...A przecież on czekał na nas długie godziny. Często pupil chodzi za nami z jednego pokoju do drugiego, miauczy, gdy zamkniemy mu drzwi przed nosem lub obraża się, kiedy zapraszamy gości. Oznacza to, że chce z nami przebywać, czyli aktywnie uczestniczyć w naszym życiu, a nie przeszkadzać. Nie pozwólmy mu na samotność i poświęcajmy mu więcej uwagi.

                  POGAWĘDKI
                  Nie ma to jak rozmowa z kotem, czyli przemawianie do niego łagodnym tonem, używając znajomych mu słów, takich jak "śliczny" i "grzeczny". Rozmawiamy godzinami przez telefon, a obok mamy niezastąpionego mruczącego rozmówcę, który nigdy nas nie skrytykuje. Zawsze trzyma naszą stronę. Możemy mu opowiedzieć o wszystkim. W końcu to nasz najlepszy przyjaciel. Dobrze się przy nim zarówno śmieje, jak i wzrusza.

                  ZABAWA
                  Czyli to, co koty lubią najbardziej. Szalone wyścigi za wstążką, aportowanie piłeczek i polowania na myszki, a także ulubiona zabawa w chowanego. Rozmaitość kocich figli jest ogromna, zwłaszcza że w sklepach dla zwierząt jest duży wybór zabawek. Dobrym pomysłem jest robienie ich samemu (uważając przy tym, żeby były bezpieczne) pod okiem kota, który na pewno będzie tym zachwycony. Według niego im więcej zabawek, tym lepiej.

                  JEDZENIE
                  Czy kot wpatruje się w nas błagalnie, kiedy jemy obiad? Jest na to rada. W czasie naszego posiłku, dajmy również jeść KOTU, ustawiając jego miseczkę pod stołem. Siedząc przed telewizorem, chrupiemy chipsy? Dajmy ulubieńcowi specjalny koci smakołyk. Jemu także należy się odrobina przyjemności, pod warunkiem, że będzie ona zdrowa dla kociego żołądka.

                  NAUKA
                  Mniej smaczną, za to najbardziej rozsądną formą spędzania czasu z kotem są zajęcia, które czegoś go uczą. Wychowanie, uczenie dobrych manier i różnych sztuczek wcale nie muszą być nudne. Codzienne powtarzanie poleceń "hop!" lub "aport!" może być frajdą dla pupila, a dla nas satysfakcją. Mamy takiego mądrego zwierzaka i sami go tego nauczyliśmy. Warto się postarać, bo w końcu mówi się, że jaki pan, taki kot (obowiązuje też odwrotny szyk, więc uważajmy).

                  PIELĘGNACJA
                  Zabiegi pielęgnacyjne nie są przeznaczone jedynie dla kotów startujących w wystawach. W naszych oczach KOT może być prawdziwą kocią pięknością, mimo że nie startuje w żadnym konkursie. Szczotkowanie sierści, kontrola oczu, uszu i zębów, pielęgnacja pazurków – to niezbędne czynności dla utrzymania ich w dobrej kondycji i zdrowiu. Niestety zwykle na samą myśl o czesaniu lub kąpieli, kotu jeży się włos na grzbiecie. Jeśli jednak szczotkowanie będzie polegało na delikatnym rozczesywaniu futerka, a nie na szarpaniu kołtunów, a kąpiel nagrodzona porcją czułości i smakołykiem – mamy dużą szansę, że namówimy na nie mruczka.

                  MAŁE PRZYJEMNOŚCI
                  Jest wiele momentów, w których kot jest u naszego boku szczęśliwy. Spacery wiosną w parku, kiedy KOT rozgląda się za ptakami i biega na smyczy po trawie. Wygrzewanie przy kaloryferze zimą i patrzenie przez okno jak pada śnieg. Spanie o każdej porze roku na naszym łóżku w najbardziej wygodnej pozycji kłębka. Podopieczni lubią spędzać czas w spokoju, ciszy i cieple, chcą mieć czyste futerko, miskę i toaletę. Podobne wymagania mają również ludzie, dlatego z pewnością kot i jego pan dojdą do porozumienia. Zwłaszcza, że zwykle do zadowolenia wystarczy im tylko wzajemna obecność"
                  Natalia Gierymska

                  www.cztery-lapy.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=201

                  Pozdrawiam ;-)
                  cat_s
                  • cat_s 1% 29.04.06, 12:11
                    Witam,
                    Zapewne już wszyscy dawno temu się porozliczali.
                    Ale - na wszelki wypadek przypomnę, że jak kto koty lubi i miał by im ochotę zafundować trochę jedzonka (albo żwirku - a co, też jest ważny;-) ) - to może swój 1% ofiarować wspaniałomyślnie tutaj:

                    >> Fundacja Św. Franciszka "Pomóż zwierzętom - naszym małym braciom"
                    05-520 Konstancin - Jeziorna
                    Numer konta bankowego:
                    38 10600076 00004048 30197758
                    z dopiskiem: "Darowizna na rzecz fundacji"<<

                    Pozdrawiam
                    cat_s

                    P.S.
                    Podkreślam jednocześnie, że ze wspomnianą fundacją nie łączą mnie żadne stosunki formalne. Trochę po prostu lubię koty ;-)
                    • cat_s Za dużo postów 30.04.06, 03:08
                      Za dużo postów w jednym wątku - niedobrze.

                      Ale temat ważny jest - mruczenie. Że mruczenie jest ważne, nikogo chyba nie trzeba przekonywać...? ;-)

                      "Zagadka mruczenia
                      W wyobrażeniach ludzi nie istnieje kot który nie mruczy i nie ma pazurów. Do dziś nie wiemy dokładnie, w jaki właściwie sposób kot wydaje te tak miłe dźwięki. Pewną anatomiczną przesłanką wydaje się być fakt, iż tzw. kość gnykowa (czyli wędzidełko) w języku kota jest całkowicie skostniała, w przeciwieństwie do dużych kotów. Pewne jest też, że w organizmie zwierzęcia podczas mruczenia występują drgania, co można wyczuć przykładając rękę do ciała mruczącego kota. Młode kotki potrafią mruczeć, zanim jeszcze przejrzą na oczy. Przypuszczalnie pierwotna funkcja mruczenia polega na zameldowaniu kotce-matce, że jej dzieci czują się dobrze, zwłaszcza, że kotki mogą wydawać ten dźwięk także podczas ssania, gdy ich pyszczki obejmują sutki matki. niekiedy jednak muszą przerywać mruczenie dla przełknięcia mleka. Kot mruczy jednak nie tylko jako osesek. Zachowuje to przyzwyczajenie aż do końca życia wyrażając w ten sposób swe zadowolenie i dobre samopoczucie. W zależności od sytuacji społecznej kota mruczenie uzyskuje jednak także wiele innych znaczeń. niekiedy na przykład młody kot mrucząc przybiega do jakiegoś dorosłego krewniaka, gdy chce go zaprosić do wspólnej zabawy. Kot stojący wyżej w hierarchii mruczy, gdy zbliża się do osobnika stojącego niżej w celach przyjacielskich i bez złych intencji, a więc w pewnym sensie po to, aby go uspokoić. Natomiast zwierzę niedominujące, chore albo stare czy bardzo słabe mruczy przy zbliżaniu się kota silniejszego. W tym przypadku mruczenie służy z pewnością uspokojeniu przybysza i znaczy mniej więcej tyle: "Spójrz tylko, jestem słaby i całkowicie bezbronny!" Matka-kotka mruczy, gdy powraca do swoich młodych do gniazda i w ten sposób uspokaja je. Podczas karmienia jej mruczenie dołącza się do zadowolonego mruczenia dzieci. Często ma się wrażenie, jak gdyby mruczenie kota mogło jeszcze potęgować jego własne dobre samopoczucie. Leżeć spokojnie i być głaskanym to przyjemność dla kota, ale być głaskanym i do tego jeszcze na całe gardło mruczeć, to szczyt przyziemności!"

                      Przyziemności, przyjemności... ;-)
                      Koty i tak wiedzą swoje a te nasze interpretacje... ehem, ehem... oraz: mrrr ;-)
                      • cat_s Przepis na wołowinę 01.05.06, 00:56
                        Kot, jak powszechnie wiadomo - jest raczej mięsożerny. Raczej. Czasami wtrząchnie jakąś roślinkę, jakiś jogurcik czy kawałek sznurowadła.
                        Cóż, ja się tam na kotach nie znam. Podobno wieprzowiny jeść nie powinny. Zbyt często przynajmniej - bo coś im się z sierścią dzieje.
                        Ale wołowina jest OK.
                        Toteż przepis na wołowinę dla kota zapodaję:

                        "PRZEPIS NA WOŁOWINĘ
                        Wołowina jest najbardziej atrakcyjna dla kota, gdy odpowiednio duży kawał rzucimy po prostu na podłogę. Podanie wołowiny na talerzu lub, co gorsza, w kociej miseczce zmniejsza jej atrakcyjność o 50% w pierwszym przypadku i aż o 90% w drugim. Gdy wołowina spokojnie leży na ziemi oczekując na kota należy stworzyć odpowiednie warunki na podziękowanie i wpędzenie w trans oraz euforię. Potrzebne do tego są kot oraz człowiek. Kot furczy, burczy i ociera się, a człowiek głaszcze kota po grzbiecie. Po jakimś czasie, np. 10 minutach, kot jest gotowy do kolejnego etapu - zaczyna obwąchiwać wołowinę. Ma wtedy nisko głowę, a za to wysoko tylną część ciała, którą należy systematycznie głaskać, ściskać i ugniatać. W niektórych wersjach kot może się położyć na podłodze na plecach i przeciągając się próbować zaczepiać łapką wołowinę. Może też stojąc lub siedząc łapką ową wołowinę podrzucać. Na tym etapie człowiek przestaje być potrzebny i w przypadku, gdy nierozważnie pogłaszcze kota, zostanie obwarczany. W tym momencie, niezależnie od okoliczności, kot chwyta już wołowinę w zęby i wynosi ją pospiesznym truchtem do bardziej ustronnego miejsca, najchętniej na dywan lub ewentualnie coś innego, co równie trudno wyprać. Następuje przedostatni etap ceremonii wołowiny - właściwa konsumpcja. Wołowinę gryzie się tylko prawą lub tylko lewą stroną szczęki, przechylając przy tym głowę o 90 stopni w odpowiednim kierunku. W trakcie jedzenia głośno się mlaszcze i ciamka. Ten moment jest dobry na sprawdzanie jak głośno nasz kot potrafi warczeć - wystarczy tylko podejść na odległość choćby metra. Po zjedzeniu wołowiny następuje mycie się, a po nim żal, że już się zjadło wołowinę i wielka za nią tęsknota. Powraca się na miejsce, gdzie wołowina została rzucona, i obwąchuje w poszukiwaniu nowego kąska. Jeśli kot jest syty to udaje się na spoczynek, a jeśli głodny - patrzy wymownie na swoich Państwa. Wymęczeni Państwo z reguły odmawiają drugiej pod rząd porcji wołowiny"

                        Po zjedzeniu wołowiny, uważacie, żal okrutny następuje, że się ją już zjadło...
                        Okrutny jest los koci po zjedzeniu wołowiny.
                        Ale bez wołowiny - jest chyba jeszcze gorszy. Tak myślę.

                        Pozdrawiam ;-)
                        cat_s
    • stary_pawian Chyba już nie będę miauu czterech kotów :((( 02.05.06, 08:33
      Z Matyldą nie wyszło i po tym co widziałem już chyba nie wyjdzie z żadnym nowym
      kotem :(((
      Kupię im Kości lub niech sobie grają w Durnia.
      KOTY TO DRANIE.
      • stary_pawian Re: Chyba już nie będę miauu czterech kotów :((( 02.05.06, 09:11
        Zastanawiałem się nad różnicą między przyniesieniem Burzy i przyniesieniem
        Matyldy.
        Wyszło mi, że choć Burza była "rozbrykana" to był to kociak, który nie stanowił
        dla nich żadnego zagrożenia.
        Matylda - to dorosła, duża, dorodna kotka i chowała się jako "jedynaczka".
        Chyba dlatego były bójki bardzo prawdziwe.
        Przy Burzy wystarczyło pilnować i między nie "wetknąć" rękę!. To były tylko
        takie strachy (ale dopiero dziś to wiem). Warczenie, syczenie i inne takie
        gonitwy itp.
        Przy Matyldzie - zupełnie inaczej. Ręka między nimi to też wróg (dla obu stron).
        Zuzia nie odpuści i Matylda też nie.
        Nie mogę rzucić roboty by ich pilnować, ale nie zgadzam się na zabójstwo nawet
        wśród kotów.
        Szkoda, że nie wyszło :(((
        • cat_s Re: Chyba już nie będę miauu czterech kotów :((( 02.05.06, 09:53
          Młodsze koty lepiej się chyba do zastanych warunków adaptują - a dorosłe gorzej... Tak też zapewne z Burzą i Matyldą się stało. Szczególnie gdy jeden (albo więcej) z kotów za rezydenta na danym terenie 'robi' a drugi - za gościa.

          To się chyba nazywa (ale specjalistą nie jestem) - 'terytorializm'.
          Zbyt chyba duże stężenie kota na metr kwadratowy kociego terytorium indywidualnego osiągnąłeś. Mój Kot ma do dyspozycji w czasie codziennych spacerów - kilka ładnych metrów kwadratowych ogródka - a i tak obce koty precz pędzi... ;-)

          Jeśli chcesz - możemy na odpowiednie forum stosowne zapytanie skierować?

          > Szkoda, że nie wyszło :(((

          Ano szkoda. Ale próbowałeś!
          Populacja Kotów Pruszkowskich jest Ci wdzięczna. Jak również niżej podpisany.

          Pozdrawiam
          cat_s
          • stary_pawian Re: Chyba już nie będę miauu czterech kotów :((( 02.05.06, 10:07
            Pewnie teretorializm.
            Zuzia - stary zasiedziały Władca i Matylda - pretendentka (pozostałe "w
            demokratyczyn wyborach" uznały władzę Zuzi :) ).
            Nie dało się.
            Szkoda bo Matylda jest FAJNA!

            ps.
            Cat_s. Do zobaczenia po czterech setkach ;)


            • cat_s Re: Chyba już nie będę miauu czterech kotów :((( 02.05.06, 17:19
              Czteeery setki, czteeeery setki...; cztery setki - cztery setki - cztery setki!!!

              Spróbujcie to sobie zanucić pod melodię 'Ody do radości'... ;-) Całkiem nieźle wychodzi...:-)

              Wpadajcie częściej i byle tak dalej! :-)
              • cat_s Mój Kot jest odlotowy 02.05.06, 17:37
                Skoro już się do netu dorwałem... To Wam powiem, że mój Kot jest odlotowy. A nawet - odleciany. Straszliwie. Podejrzewam zresztą, że prawie wszystkie są odleciane... oprócz tych grubych, dobrze grzejących i leniwych ;-)

                Tak się ucieszył z zakończenia kilkugodzinnego raptem rozstania, że lata. Nie w powietrzu oczywiście a przynajmniej nie tylko - odbija się po drodze o jakieś biurka, szafki i takie tam inne - ale najwięcej czasu spędza w powietrzu. Jak nietoperz jakiś, tyle, że nie ma czasu żeby pozwisać 'głową w dół'... bo ciągle lata ;-)
                Nawet sztucznej myszki rzucać mu nie trzeba - samowystarczalny ten kot jest w zasadzie...
                • cat_s Reportaż z życia kota 03.05.06, 15:00
                  Witam,
                  Znalazłem przypadkiem. Szukałem libretta Franciszka Zabłockiego i muzyki Macieja Kamieńskiego - a wyskoczył z googli jak diabeł z pudełka reportaż... tak to bywa z googlami;-)

                  Uprzedzę lojalnie - życie kota wolnożyjącego to nie bajka, zatem, jak zwykle - osoby wrażliwe i małoletnie koty - nie klikają. Tekst dotyczy kotów ulicznych, które posługują się niewybrednym słownictwem.

                  Tutaj kawałek:

                  "Wstalismy rano, jest zimno i futro az lepi sie od wilgoci.
                  Czarny i rudy jakos dziwnie wygladaja… to juz drugi tydzien jak snuja sie po podworku, nie odzywaja sie do nas i kryja sie po piwnicach i zakamarkach.
                  Wg kalendarza ludzi jest czwartek… tego dnia odwiedzi nas jedna z nich… Czekam… jestem glodny.
                  Ostatnio bylo cieplo jednak teraz kazdy dzien zaczyna sie od wilgoci, zimna… i glodu. Myszy jakos nie widze, ptaki uciekaja a ja nie mam sily sie za nimi uganiac.
                  Mialo byc tak pieknie….


                  Slonce, leniwie ogrzewa futro… siedze caly dzien na dachu a prazkowany – odwazniak – probuje sie wygrzewac w trawie… Ja bym nie ryzykowal.


                  Rzadko kto nas szanuje, musimy sie ukrywac… Nie wiedziec czemu ludzie… wiekszosc ludzi uwaza, ze smierdzimy i sramy po katach…
                  Ja nie sram, czarny, rudy i prazkowany bialy takze sie nie przyznaja… Ktos sra – nie my… mimo to dostajemy codziennie po dupie…
                  Glodny jestem … kurwa mac… swedzi mnie wszystko i czuje sie fatalnie…. kurwa mac z tymi pchlami…


                  Jest, przyszla… Dziekuje…. Uwielbiam jak przychodzi… zarcie jest podle ale pozwala nam przezyc…

                  [...]"


                  A reszta tutaj:
                  www.infinity.net.pl/~archie/wordpress/?p=150

                  Pozdrawiam
                  cat_s

                  P.S.
                  Może tak z okazji Święta Narodowego wystawimy wyjątkowo jakąś miseczkę z żarciem dla okolicznych kotów? Niech też poświętują...
                  • cat_s Jak podać kotu aspirynę? 04.05.06, 00:11
                    No właśnie - wiecie jak? Najlepiej w ogóle nie podawać!
                    Ręce jak kocie łapy opadają...

                    Ze zwierzowego forum:

                    * jak podac kotowi apiryne? ma ktos moze sprawdzone sposoby? albo jakies inne
                    leki ktore bylybydobre na przeziebienie. prosze o odpowiediz , blagam...

                    * * *
                    No żesz, ludzie, że tak za Grzesiem Halamą zacytuję - 'ja pierdziu!'...

                    "Kotowi" aspirynę podawać?
                    A to już nie prościej, jak się kto chce kota pozbyć - zdzielić go czymś ciężkim przez łeb albo też (bo w sumie kot mały a łeb ma jeszcze mniejszy, więc wcelować trudno) - zastosować 'sposób na koty' opisany przez Szwejka, tj. wsadzić mu łeb między dzwi a framugę i mocno pociągnąć za ogon?! Humanitarniej by było...

                    Aspiryna, jak słusznie zauważa jeden z odpowiadających forumowiczów a następnie ekspert-weterynarz - dla kotów zdecydowanie nie jest zalecana, ze względu na zawarty w niej kwas salicylowy.
                    Nie podawajcie zatem, drodzy Kociozaułkowcy, swoim kotom aspiryny - nawet w dobrej wierze!

                    Inne jeszcze substancje dla kotów niedobre (pomijam oczywistości w rodzaju glikolu czy strychniny):
                    "[...]
                    - leki: aspiryna, paracetamol, ibuprofen;
                    - aldechyd etylowy (wchodzi w skład preparatu do zwalczania ślimaków, koty lubią jego smak);
                    - sól kuchenna w nadmiarze;
                    - jad kiełbasiany (nieświerze wędliny, mięso, konserwy);
                    [...]"

                    Mądrości te zaczerpnąłem stąd:
                    www.republika.pl/sok_eva/porady.html

                    Szczególnie uczulam na 'nieświerze wędliny'... Te, jak wiadomo, są bardziej jeszcze dla kotów zjadliwe od wędlin po prostu 'nieświeżych'... Chyba mają coś wspólnego z bułhakowowskim 'jesiotrem drugiej świeżości'...;-)

                    Pozdrawiam
                    cat_s
                • stary_pawian Re: Mój Kot jest odlotowy 04.05.06, 08:48
                  Cat_s.
                  On się ucieszył z tych 400.;)
                  Mieszkając u Ciebie, on dobrze wie, że nie wszyscy ludzie to dranie, a
                  dodatkowo w KZ (jak nie widzisz to on zagląda do netka) była cisza i spokój w
                  oczekiwaniu na odlotowego Cat_s* (nie wiem jaki tam powinien być znak).
                  Trochę jestem zmartwiony, że nie pojawiła się Burza (ale tylko trochę - niech
                  te drzewa sobie jeszcze porosną :)) ).
                  • stary_pawian Re: Mój Kot jest odlotowy 04.05.06, 13:07
                    No i Cat_s też gdzieś odleciał;)
                    Cat_s. Nie ganiaj za kotem po suficie. Próbowałem. Te siniaki tak długo się
                    utrzymują.:)
                    Cat_s*** kota też jakoś nie ma w netku (szukałem) ;)
                    • cat_s Re: Mój Kot jest odlotowy 05.05.06, 14:32
                      Ależ Pawianie,
                      Nie odleciałem i Bóg zapłać za miłe słowa :-)

                      > Trochę jestem zmartwiony, że nie pojawiła się Burza (ale tylko trochę - niech
                      > te drzewa sobie jeszcze porosną :)) ).

                      Też się martwię. Ale - Burza to Burza i, Panie Dzieju, takiej Burzy nie przewidzisz ani w ryzach żadnych nie utrzymasz... ;-)

                      > Nie ganiaj za kotem po suficie. Próbowałem. Te siniaki tak długo się
                      > utrzymują.:)

                      Ano wiem coś o tym;-)
                      Nie po suficie co prawda ale z szaf, takich wyyyysokich, przedwojennych - ściągałem drania. To znaczy - ściągać próbowałem, bo drań bezczelnie udawał, że sam nie daje rady. To po co tam właził?! Rzeczywiście, siniaki utrzymują się długo ;-)

                      Pozdrawiam
                      cat_s
                      • cat_s Re: Mój Kot jest odlotowy 05.05.06, 15:20
                        No, teraz to rzeczywiście odleciałem.
                        Nie trza mi chyba forów publicznych czytać, bo zbyt wrażliwy jestem najwyraźniej ; albo przeczulony.

                        Wiecie, co ludzie są w stanie wymyśleć?
                        Oto próbka:

                        * "Piszę to jako ciekawostkę, a nie polecany sposób, niemniej tak było
                        faktycznie. Psice moje są zabezpieczone expotem, ale już słabo działa i
                        ostatnio łapały jednak kleszcze, bo u mnie na łąkach zatrzęsienie. A wczoraj
                        wybierałam się z nimi na łąki właśnie, i tak sobie wymyśliłam, że póki co
                        czymkolwiek je wypryskam, aby mocny zapach miało. I użyłam odświeżającej wody
                        do ciała w sprayu, o zapachu waniliowo-kokosowym. Rewelacja! nawet po kilku
                        godzinach spaceru nie było na nich ani jednego robala! Widać kokos to nie
                        jest to co kleszcze lubią najbardziej :) [...]

                        * * *

                        No i rzeczywiście, ciekawostka...
                        Kurdę - "odświeżająca woda do ciała w sprayu, - uważacie - o zapachu waniliowo-kokosowym"...!

                        No tak się zastanawiam, czy ten ktoś się zastanowił kiedykolwiek, jak czuły zmysł węchu ma pies?

                        Tak jest czuły:
                        "[...] jest ok. 1.000.000 razy bardziej rozbudowany aniżeli nasz. W psim nochalu znajduje się ok. 200 mln. komórek czuciowych, dla porównania w ludzkim - ok. 5 mln. Każdy zapach składa się z molekuł z których pies (w przeciwieństwie do człowieka) czyta jak drodzy Państwo w tej chwili z monitora. Psi nos jest (lub powinien być mokry) ułatwia to wąchanie rozkładając molekuły i umożliwiając im kontakt z nabłonkiem węchowym. U przeciętnego psa zajmuje on obszar ok. 130cm2 zaś u człowieka "aż" ok. 3cm2 [...]"

                        No i weź teraz, człowieku, 'popsikaj' psa takim śmierdzącym czymś... toż to przecież tak, jakby człowiekowi zakryć oczy, zatkać uszy i nos, związać ręce i nogi - i zaproponować: 'To może pójdziemy na spacer albo do kina'?

                        Ech. Emocjonuję się zapewne niepotrzebnie.
                        To się nazywa - antropocentryzm. Zaiste, jesteśmy "miarą wszech rzeczy".
                        I jesteśmy z tego dumni oczywiście, bo wszak "człowiek - to brzmi dumnie", nieprawdaż? ;-)
                      • stary_pawian Re: Mój Kot jest odlotowy 06.05.06, 11:02
                        cat_s napisał:

                        > Nie po suficie co prawda ale z szaf, takich wyyyysokich, przedwojennych -
                        ściąg
                        > ałem drania. To znaczy - ściągać próbowałem, bo drań bezczelnie udawał, że
                        sam
                        > nie daje rady. To po co tam właził?! Rzeczywiście, siniaki utrzymują się
                        długo
                        > ;-)


                        Mieliśmy kiedyś kotkę, która potrafiła z oparcia fotela wskoczyć na regał, a
                        między regałem i sufitem nie było nawet 10cm miejsca.
                        Wskoczyć jakoś umiała i bezbłędnie trafiała w tą szczelinę, ale zeskoczyć już
                        nie. Nie mogła się wyprostować do skoku.
                        Trzeba było ją zdejmować.
                        • cat_s Psie radio 13.05.06, 09:34
                          Witam,

                          "W Tajlandii ruszyło psie radio
                          PAP, pi 11-05-2006, ostatnia aktualizacja 12-05-2006 16:06

                          Przedsiębiorca, który uruchomił internetowe radio dla psów, wyraził w czwartek nadzieję, że w ten sposób dotrze do psich serc i natchnie je otuchą.

                          Anupan Boonchuen, szef szkoły dla psów w Bangkoku, powiedział, że w środę rozpoczęło działanie jego Tajlandzkie Psie Radio. Założył je, ponieważ zauważył, że psy sprawiają wrażenie bardziej zadowolonych, kiedy podczas tresury i nauki dobrych manier gra muzyka.

                          - Kiedy psy słuchają muzyki, mają lepszy nastrój - twierdzi Anupan, który codziennie ma bliski kontakt z psami. Jego zdaniem muzyka łagodzi obyczaje - także psie.

                          Program dogradiothailand.com wypełnia głównie rodzima muzyka pop, ale Anupan planuje także nadawanie programów, w których didżej będzie mówić po tajsku do psów. O 9.00 rano może zacząć się program powitalny, w którym będę powtarzać ''sawasdee'' - tajskie słowo na powitanie, na które w wielu domach psy stają na tylnych łapach, a w innych nauczono je łapę podawać - mówi Anupan.

                          - A jeśli będziemy puszczać smutną melodię, didżej być może będzie wyć, ponieważ psy wyją, kiedy słyszą smutne dźwięki - opowiada.

                          O założeniu psiego radia marzył od dawna, ale zawsze wydawało mu się to zbyt kosztownym przedsięwzięciem. Koncepcja okazała się jednak realna, kiedy dowiedział się z mediów o internetowym radiu dla psów w Stanach."
                          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3339616.html

                          Odleciałem... :-)
                          Słyszałem co prawda kiedyś o jakimś programie telewizyjnym specjalnie dla kotów, w którym były generowane "specjalne miauczące dźwięki", alem myślał, że to plotka jeno...
                          Pomysłowość ludzka, znaczy się, nie zna granic... ;-)
                          • erleusortok Re: Psie radio 13.05.06, 12:33
                            A psia telewizja to nawet mogłaby być dochodowa - reklamy psiego żarcia docierałaby bezpośrednio do grupy docelowej.
    • zwierz.alpuhary Re: Kocie Zaułki 05.05.06, 21:12
      pierwszy sierściuch IV RP - jak to ładnie brzmi;-)
      tiny.pl/gfbw
      • ewa.c3 Re: Kocie Zaułki 15.05.06, 20:06
        Takie kocie coś :)
        galeria.ebiznesanledy.maniak.pl/displayimage.php?album=lastup&cat=0&pos=1
        • cat_s Re: Kocie Zaułki 19.05.06, 15:19
          :-)
          Fajny ten Twój 'coś'.
          I ja 'cosia' znalazłem:

          img59.imageshack.us/img59/4724/kotdavinciego8qb.jpg

          Pozdrawiam :-)
          cat_s
          • burza_gradowa Re: Kocie Zaułki 19.05.06, 18:42
            A ja w Rydze zrobilam zdjecia takiego fajnego budynku.. ale nie wiem jak je
            zamiescic szybko w sieci, wiec zamieszczam link do zdjecia tego budynku, ktore
            juz jest w necie. oczywisceie moje fotki sa lepsze :-)))
            • cat_s Re: Kocie Zaułki 19.05.06, 19:10
              Burzo, Burzo...
              Albo mnie się coś na oczy rzuciło albo na kompa. Się coś rzuciło ;-)
              A gdzie ten link?
              :-)
              • burza_gradowa Re: Kocie Zaułki 19.05.06, 19:31
                no własnie.. gdzie... cos sie wyraznie nie klikło..

                www.aboutlatvia.com/latvian-photos/black-cat-b.jpg
                p.vtourist.com/1/1502408-Cat_House-Riga_Region.jpg
                ale jak juz kiedys stwierdziles - nie umiem wklejac linkow. nic sie w tej
                kwestii nie zmienilo chyba he he
                • cat_s Re: Kocie Zaułki 19.05.06, 21:59
                  Coś się jednak zmieniło; w kwestii linkowania; gdyż, jak wiadomo 'ćwiczenie czyni mistrzem' ;-)
                  Po raz wtóry powiem, tym razem publicznie i forumowo - fajny bardzo jest ten kot!
                  A zapodasz nam, jeśli znasz, jakieś szczegóły?
                  O tego kota, znaczy się, szczegóły się rozchodzi... skąd on się tam niby wziął i w ogóle - co on tam, na miłość boską, porabia... ;-)
                  Zapewne jakieś miejscowe legendy czy też dykteryje rozkoszne są z nim związane?
                  ;-)

                  Pozdrawiam
                  cat_s
                  • burza_gradowa Re: Kocie Zaułki 19.05.06, 22:35
                    Przyznam się, ze nie wiem skąd, tam prawie kazdy budynek ma jakąś perełkę, ale
                    wyjawię sensacyjną wiadomość - koty są dwa :-) :-)
                    • cat_s Re: Kocie Zaułki 19.05.06, 22:58
                      Do diaska oraz Kota Czarnego!
                      'Koty są dwa' - doprawdy, jak mogłem przeoczyć ten drobiazg?
                      Tylko pośpiechem i własną niedbałością mogę się tłumaczyć. Ale kiepskie to tłumaczenie...:-(

                      Pozdrawiam
                      cat_s :-)

                      P.S.
                      Tak btw... sporo ostatnio łaziłem po Pruszkowie i jakoś w oko nic mi nie wpadło ale może ktoś-gdzieś-kiedyś zauważył: jest-li gdzieś jakiś kot architektoniczny albo inny jakiś, o charakterze monumentalym w naszym mieście?
                      • stary_pawian Re: Kocie Zaułki 20.05.06, 10:14
                        cat_s napisał:

                        > Do diaska oraz Kota Czarnego!
                        .
                        > Tak btw... sporo ostatnio łaziłem po Pruszkowie i jakoś w oko nic mi nie
                        wpadło
                        > ale może ktoś-gdzieś-kiedyś zauważył: jest-li gdzieś jakiś kot
                        architektoniczn
                        > y albo inny jakiś, o charakterze monumentalym w naszym mieście?

                        Może nie monument, ale kojarzy mi się "czarny kot" .
                        Nie wiem gdzie (skleroza, demencja itd).
                        Urwano mu uszy (temu "monumentowi"), a potem głowę (nie wiem czy to nie było na
                        dawnym "Skwerku Matki i Dziecka"). Pewnie już nie istnieje.
                        Był, a może i jest (dawno tam nie byłem, a jak byłem to nie zwracałem uwagi)
                        przy skrzyżowaniu Kościuszki i Szopena pomniczek psa.
                        Ten pies to cała historia psiej wierności.
                        Przepraszam, że "wcinam" do KZ psa, ale on też ma cztery łapy i ogon, a w moim
                        wieku i z moim wzrokiem to .... ;)
                    • stary_pawian Re: Kocie Zaułki 20.05.06, 09:50
                      Witaj Burzo.
                      Stęskniłem się za Tobą (choć bez przeesady):)D. Wczoraj po południu to byłaś
                      Ty!??
                      Czekam na Twoje fotki i opowieść co widziałaś w kraju dla mnie egzotycznym
                      (choć to raptem z 600 km, ale jakoś tak).
                      serdecznie pozdrawiam
                      pawian
                      • burza_gradowa Re: Kocie Zaułki 20.05.06, 11:16
                        >Wczoraj po południu to byłaś
                        > Ty!??
                        a gdzie?
                        Co do fotek to mam ok 170 ale jak je pokazac to nie wiem. A opowiesc... nie jest
                        to w prawdzie watek o podrozach, ale skoro juz sie zaczal tutaj temat mojego
                        wyjazdu to pozostańmy moze tutaj :)... Łotwa mi sie barrdzo podoba, moglabym tam
                        moze nawet pomieszkac, ale tylko latem, bo zimą tego roku bylo u nich nawet
                        mniej niz -40 stopni :-)A teraz mają, zdaje sie dluzsze dni niz my. W czasie
                        calej wizyty chyba tylko raz widziałam bloki. w Rydze piekne kamienice w roznych
                        stylach i w duzej ilosci, np secesja - 500 obiektow, podobno Ryga jest tez
                        nazywana stolicą Art Nouveau. (jest dosc rozległe centrum miasta a na wsi
                        normalne domy, zadnych krasnali! ;-) Sama Ryga jest po prostu super. Zresztą
                        jest na liscie Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO Prawie kazdy budynek
                        zasluguje na fote, duzo zieleni, duzo knajp i tych drogich i tych na studencka
                        kieszen, czysto, dobrze zaopatrzone sklepy, do ktorych zreszta nie bylo czasu
                        wstapic, wiec wnioskuje po wystawach :-)
                        Na Łotwie jest bardzo mala gestosc zaludnienia, w calym kraju zyje troche ponad
                        2 mln a sama Ryga to pewnie z milion.. Na Łotwie naturalne ekosystemy zajmuja
                        podobno polowe powierzchni kraju, Bylam na spacerze w lesie i przyznam, ze
                        bardzo mi sie podobalo..Polskie lasy wydaja mi sie takie sterylne, wysprzatane a
                        tam powalone drzewa sobie leza a na nich juz sobie zyja nowe organizmy:-) jakos
                        tak bardziej "naturalnie" to wygladalo..
                        Przez wiekszosc czasu mieszkalismy na wsi, nad rzeką i bylo jak na wakacjach
                        ;)Bardzo popularna na Łotwie jest sauna, na wsi podobno prawie każdy ją ma. My
                        tez mielismy. Łotysze wyskakiwali z tej sauny prosto to takiego ministawiku.
                        brrr.W ogole waruneczki byly pierwsza klasa ;-)
                        a pierwszego dnia po calonocnej jezdzie autokarem, wiedzac, ze oficjalnie
                        szkolenie zaczyna sie o 16ej, zostawiłysmy (ja i moich 5 nowopoznanych
                        kolezanek) bagaze w Rydze i wsiadłysmy w pociag podmiejski. Po jakichs 30
                        minutach bylysmy nad morzem. Spacer plażą. Piekna oryginalna architektura will i
                        sanatoriów nadmorskich przy samej plazy byla zaskakująca. Wszystko wyglądalo jak
                        wczoraj postawione, choc z pewnoscią duża czesc to nie byly nowe budynki.
                        Właściwie nie bylo na Łotwie nic co by mi sie nie podobało :-)
                        Gorąco polecam. :-)
                        • cat_s Re: Kocie Zaułki 21.05.06, 12:08
                          Witam,

                          stary_pawian napisał:
                          > Może nie monument, ale kojarzy mi się "czarny kot" .
                          > Urwano mu uszy (temu "monumentowi"), a potem głowę (nie wiem czy to nie było
                          > na dawnym "Skwerku Matki i Dziecka"). Pewnie już nie istnieje.

                          Pawianie, wiem, że to pytanie skompromituje mnie na wieki - ale jako 'element napływowy', ośmielę się zapytać: a gdzie jest dawny 'Skwer Matki i Dziecka'?


                          burza_gradowa napisała:
                          > Co do fotek to mam ok 170 ale jak je pokazac to nie wiem.

                          Mam nadzieję, że specjaliści podpowiedzą - mamy w sumie na FPruszków kilka galerii zdjęć. Sam bym z przyjemnością podpowiedział ale z powodu braku odpowiednich kwalifikacji - nie podpowiem.
                          Ale zdjęć jestem bardzo ciekawy :-)

                          Pozdrawiam
                          cat_s
                          • zwierz.alpuhary Re: Kocie Zaułki 21.05.06, 14:02
                            > Mam nadzieję, że specjaliści podpowiedzą - mamy w sumie na FPruszków kilka gale
                            > rii zdjęć. Sam bym z przyjemnością podpowiedział ale z powodu braku odpowiednic
                            > h kwalifikacji - nie podpowiem.

                            można sobie zrobić galerię irfanview'em (jak to kiedyś podejrzałem u
                            erleusortoka) albo np. takim czymś (też podejrzane u kogoś na forum)
                            www.ornj.net

                            oczywiście potrzebne jest konto WWW, ale od czego jest Interia:)
                            można też zrobić galerię na www.fotki.com tylko trzeba się tam zarejestrować
                          • stary_pawian Re: Kocie Zaułki 22.05.06, 07:23
                            cat_s napisał:

                            > Pawianie, wiem, że to pytanie skompromituje mnie na wieki - ale jako 'element
                            n
                            > apływowy', ośmielę się zapytać: a gdzie jest dawny 'Skwer Matki i Dziecka'?

                            Naprzeciwko stawu Potulika, po drugiej stronie B.Prusa.
                            Dawna władza dbała o matkę i dziecko. Wprawdzie nie dawała becikowego, ale
                            zrobiła skwerek, który był ulubionym miejscem "młodzieży z alpagą"
                            (dla "małoletnich" - wino marki wino).
                            Wieczorem komary mogły zeżreć dziecko razem z pieluchą.
                            Matki i dziecka tam nie uświadczyłeś, ale nazwa była. ;)
                            • stary_pawian Re: Kocie Zaułki 22.05.06, 07:28
                              PS
                              Zauważ jak to musiało pięknie brzmieć w sprawozdaniach: Skwer Matki i Dziecka.
                              • cat_s Re: Kocie Zaułki 26.05.06, 22:59
                                ;-)
                                > Zauważ jak to musiało pięknie brzmieć w sprawozdaniach: Skwer Matki i Dziecka.

                                Zaiste, brzmieć pięknie musiało...;-)
                                Dzięki za wyjaśnienia.

                                Ale wpadłem do Zaułków w zasadzie innej sprawie: w sprawie piranii mianowicie.
                                Ujęło mnie bowiem bardzo sprawozdanie z niezwykle szybkiej a skutecznej akcji (co ja piszę: "akcji"... Akcji przez duże 'A') przeprowadzonej na Ukrainie:

                                "Na Ukrainie odkryto piranie
                                IAR 26-05-2006, ostatnia aktualizacja 26-05-2006 17:07

                                W jednym z ukraińskich jezior odkryto amazońskie piranie. Te małe, mięsożerne i jedne z najdrapieżniejszych ryby pływały w niewielkim jeziorku w pobliżu Dniepropietrowska na wschodzie kraju. O znalezisku poinformowały ukraińskie media.

                                Szef regionalnego departamentu ochrony zasobów wodnych poinformował o wyłowieniu z jeziora Kacianka ośmiu piranii rodzaju żeńskiego, o długości od 7 do 13 centymetrów. Pięć pierwszych sztuk złowili rybacy, których ryby pogryzły do krwi. Zawiadomione władze przeczesały jezioro i wydobyły jeszcze trzy małe drapieżniki.

                                Podejrzewa się, że piranie zostały wpuszczone do jeziora z akwarium.

                                Szef regionalnego departamentu ochrony zasobów wodnych zapewnia, że w jeziorze nie wystąpiły anomalie i żadne niebezpieczeństwo ekologiczne mu nie grozi. Profilaktycznie, władze wydały zakaz sprzedaży piranii w sklepach ze zwierzętami w całym Dniepropietrowsku"

                                * * *
                                No i jak się Wam podoba?
                                Wzorcowy Szef Departamentu, prawda?
                                Ujęto, rozumiecie, 8 rybek, no niby niewielkich, ale - gdyby tak obliczyć ich łączny rozmiar, to by wyszło, że w 'całości' mają... zaraz niech policzę... no tak: liczmy dla uproszczenia, choć w przyrodzie taka proporcjonalność nieczęsro się zdarza, że połowa ujętych gryzących bandytów miała 7 cm a druga połowa - 13 cm.
                                No i teraz wyobraźmy sobie, że jak zsumować je wszystkie do kupy, a raczej 'do jednej wielkiej ryby' - to by w sumie miała 80 cm długości.
                                A 80 cm to 0.8 metra. A 0.8 metra to już prawie cały metr!

                                I teraz z kolei pomyślmy o tym wydarzeniu następująco:
                                "Dzielny Szef regionalnego departamentu ochrony zasobów wodnych poinformował o wyłowieniu z jeziora Kacianka metrowej piranii uporczywie gryzącej metrowej piranii z zębami jak sztylety" - i co, prawie to samo, bo cyferki się zgadazją - ale jak to za to brzmi! ;-) Oj, muszą na Ukrainie popracować na piarem!

                                Ale, swoją drogą, jakaż to sprawność działania!
                                Ugryzło i już tego nie ma, bo co to za zwyczaj kąsać dzielnych kaciankowskich rybaków.
                                Zastanawiam się, co teraz pójdzie pod nóż? No, psy też kąsają - wyłapać. Koty - profilaktycznie usunąć ze sklepów (te dranie na dodatek drapią!) i usunąć z prywatnych posesji oczywiście tak na wszelki wypadek... ;-)

                                Ale lećmy dalej: taki pijak na przykład zwany menelem - nie gryzie co prawda, chyba że zagrychę - ale po pierwsze leje gdzie popadnie a i w modrę dać potrafi, no i przeważnie znacznie większy jest... usunąć!

                                Żona menela (drapie oraz bluzga) - usunąć.

                                Skowronek niewinny - nie gryzie, nie drapie - ale sra! Usunąć.

                                Ech, rozpędziłem się chyba... Ukraina musi być rajem! Krainą porządkiem i ładem płynącą...;-)

                                Pozdrawiam
                                cat_s
                                • stary_pawian Re: Kocie Zaułki 28.05.06, 07:50
                                  cat_s napisał:

                                  > Ale wpadłem do Zaułków w zasadzie innej sprawie: w sprawie piranii mianowicie.

                                  Ja też nie o kotach (KZ robią się coraz bardziej uniwersalne)
                                  Nie będzie o kotach tylko o ptakach.
                                  Dziś w pracy przez otwarte okno wleciały mi do pokoju trzy wróble i ... gołąb.
                                  Musiał je wystraszyć jakiś drapieżnik, ale taka mieszanka?!
                                  Wróble - krogulec, gołąb - jastrząb.
                                  Czyżby pojawili się obaj równocześnie?
                                  Ptaki były mocno spanikowane. Wpadły, usiadły gdzie, który mógł (jeden wróbel
                                  usiadł na krawędzi monitora - pół metra odemnie - pewnie nawet mnie nie widząc).
                                  Ich uniesione "obsady" skrzydeł wskazywały na to, że w ucieczce dały z siebie
                                  już wszystko.
                                  Starałem się "nie oddychać".
                                  Po jakichś 2 minutach jedak mnie zauważyły.
                                  Znowu panika.
                                  Latały obłędnie po pokoju tłukąc się o szyby okien nie trafiając w to otwarte
                                  przez które wleciały.
                                  Może nie mogły się zdecydować co groźniejsze - ja tu, czy drapieżnik (który
                                  zapewne już albo coś upolował, albo odleciał).
                                  Pomogło dopiero otworzenie wszystkich okien.
                                  • obserwatorka15 Re: Kocie Zaułki 28.05.06, 08:43
                                    Ciekawa jestem Stary_pawianie, jak twoje koty skomentowały to niecodzienne
                                    zdarzenie?
                                    Podsyłam link, który pozwoli mniej wtajemniczonym kociarzom zrozumieć, co mówi
                                    nasz kot
                                    www.whiskas.pl/whiskas.pl/pl-PL/Koci+tlumacz/catchat3.htm
                                    • stary_pawian Re: Kocie Zaułki 28.05.06, 09:37
                                      obserwatorka15 napisała:

                                      > Ciekawa jestem Stary_pawianie, jak twoje koty skomentowały to niecodzienne
                                      > zdarzenie?

                                      Koty na szczęście tego nie widziały. To było w moim pokoju w pracy.
                                      Piszę "na szczęście" bo widziałem je w akcji jak do pokoju w domu wleciała taka
                                      spora ćma.
                                      Ile było po tym wszystkim sprzątania :)))
                                      • obserwatorka15 Re: Koci "TRANSLATOR" 28.05.06, 22:23
                                        Ciekawa jestem, czy "kociarze" z Pruszkowa zagląlądali do kociego tłumacza?
                                        Jeżeli tak to czy rozpoznajecie tam znajome "dźwiĘki" lub "hałasy" jak kto woli?
                                        Prawdę mówiąc trochę mało słów w tym kocim słowniku. Słyszę je wszystkie
                                        codziennie w domu. Prawdę mówiąc do tej pory radziłam sobie intuicyjnie bez
                                        tłumacza i wcale się nie myliłam. Zaskoczyło mnie tylko wyznanie "kociej
                                        miłości" A was?
                                        • zwierz.alpuhary Re: Koci "TRANSLATOR" 28.05.06, 22:46
                                          mnie zaskoczyło że koty tak dużo myślą o jedzeniu i że mają świadomość marki
                                          Whiskas. No, ale jak się popatrzy na Garfielda to człowiek przestaje się dziwić:-)
                                          • cat_s Czy koty mają swiadomość marki... 29.05.06, 15:00
                                            Czy koty mają swiadomość marki swojego pokarmu?

                                            No nie mają. Jak są głodne, to zeżrą cokolwiek, nawet 'ziemniaki z sosem' (przypadek udokumentowany mojej sąsiadki, która okoliczne koty dokarmia, jak tylko może; i ten mój kiedyś na takiej diecie u niej przebywał, zanim nie zamiauczał na moim parapecie)...

                                            Ale... ale kot też człowiek i podjeść godnie od czasu do czasu też musi.
                                            A co by zeżarł najchętniej?

                                            Cytuję posta z FWeterynaria a'propos whiskasów, kitekatów i innych form kociego odżywiania się; jest to opinia lekarza weterynarii:
                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=42461783&v=2&s=0

                                            * anna.jozwik 27.05.06, 14:29

                                            "[...] nie mam zamiaru reklamowac - lub nie - jakichkolwiek produktów jakichkolwiek firm. Nie mam w tym żadnego interesu, a i inne niewymienione firmy mogłyby poczuc sie pokrzywdzone, więc nie rozumiem dlaczego miałabym komukolwiek robić darmową reklamę. Przypominam, że wypowiadamy się na forum Gazety Wyborczej.
                                            Każda karma, czy to sucha, czy to utrwalona termicznie w puszkach, przechodzi
                                            cały proces uzdatniania do spożycia; proces ten obejmuje wiele etapów, gdyż
                                            chyba każdy zdaje sobie sprawę, że jedzenie dla psów i kotów produkowane przez
                                            firmy jest produkowane z odpadów rzeźnianych. Mięso pierwszego gatunku idzie na
                                            potrzeby ludzi, a nie zwierząt - to chyba też łatwo zrozumieć. Tak więc,
                                            produkty zamknięte w torbach czy puszkach są juz po procesie obróbki, który co
                                            prawda niszczy groźne drobnoustroje, ale rowniez powoduje rozpad witamin. Z
                                            tego powodu, wszelkie witaminy i mikroelementy sa dodawane do karmy już po
                                            obróbce. Jednak jak również wiadomo, witaminy sztucznie suplementowane nie są
                                            tak dobrze przyswajane jak witaminy dostepne w świezej nieprzetworzonej
                                            żywności.
                                            Oczywiście mój wywód nie ma na celu zniechęcic nikogo do kupowania
                                            jakichkolwiek karm czy puszek. Przecież nie są to jakieś trucizny czy toksyny -
                                            gdyby tak było, nie zostałyby dopuszczone do obrotu. Już nie mówiąc o
                                            problemach jakie miałaby produkujaca je firma. Poza tym w karmach dostępne są
                                            (mam nadzieję) wszystkie 3 rodzaje substancji jakich potrzebuje zwierzę:
                                            białko, tłuszcze i węglowodany.
                                            Natomiast trzeba pamiętac o tym, że i w/w substancje i witaminy i
                                            mikroelementy, są duzo łatwiej przyswajalne przez zwierzę, jeśłi pochodzą ze
                                            świeżej, nieprzetworzonej żywności. Żaden produkt spozywczy stworzony sztucznie
                                            przez człowieka nie ma tak wysokiej strawności i przyswajalności, jakimi
                                            odznaczają się produkty naturalne, czyli np. mięso, nabiał, tłuszcz naturalny.
                                            To własnie z takich produktów zwierzę czerpie dla siebie najwięcej.
                                            Jesli chodzi konkretnie o taurynę, to najbardziej bogatym jej źródłem jest
                                            czerwone mięso. Czyli wołowina, cielęcina, wieprzowina (którą wbrew mitom można
                                            kotom podawać), jagnęcina, baranina, konina itd. itd. A im bardziej tłuste
                                            mięso i im więcej w nim tkanki łącznej i ścięgien, tym dla zwierzęcia lepiej.
                                            Podroby też są dobrym źródłem białka; najbardziej bogatym źródłem witamin jest
                                            własnie krwista watróbka; ale można podawać tez nerki czy żołądki.
                                            Oczywiście zawsze istnieje ryzyko powierzchownego skażenia mięsa czy podrobów
                                            drobnoustrojami, ale można się przed tym uchronić albo poprzez sparzenie mięsa
                                            wrzątkiem albo poprzez przemrożenie.
                                            Mięso i podroby mozna kotom podawac codziennie, pod warunkiem że nie jest to
                                            jedyny ich posiłek; trzeba pamiętać, że takie pożywnienie prawie w ogóle nie
                                            zawiera wapnia i zwierzak odwapniłby się w krotkim czasie, a więc albo podawać
                                            nabiał albo sztucznie go suplementować (proszki, tabletki).
                                            Jełśi chodzi o taurynę mozna takze ją sztucznie suplementować, choc u zdrowego
                                            zwierzęcia nie ma takiej potrzeby: tak jak pisałam jest w mięsie, ale jest
                                            także dodawana do wszystkich (chyba) suchych karm i puszek dla kotów.
                                            Jesłi chodzi o surowe mięso drobiowe i ptasią grypę, to ryzyka nie ma, gdyż
                                            żadna ptasia ferma w Polsce nie jest zapowietrzona ptasia grypą. Nieliczne
                                            zachorowania były obecne tylko u dzikiego ptactwa wodnego. Jeśłi jednak ten
                                            element tak Cię przeraża, możesz mięso drobiowe ugotowac. Wtedy będzie w 100%
                                            bezpieczne, chociaż już bez witamin"

                                            Pozdrawiam
                                            i życzę smacznego wszystkim pruszkowskim kotom
                                            cat_s
                                            • cat_s Sposób na myszy 31.05.06, 01:10
                                              Witam,
                                              Nie znoszę odpowiadać na swoje własne posty ale niech tam... ;-)

                                              Owóż, jaki jest najlepszy sposób na myszy?
                                              Najlepszy jest oczywiście kot. Łowny ;-)

                                              Ale jak kto upośledzony przez los kota nie ma - cóż począć, gdy myszy buszują?
                                              Jeden z takich sposobów jest pokazany tutaj:
                                              glass.typepad.com/journal/2005/09/how_to_catch_a_.html

                                              Pytanie tylko - co z taką w pojemnik myszą uchwyconą następnie uczynić?
                                              No co - zabić tak z zimną krwią? Sąsiadom podrzucić?
                                              ;-)

                                              Pozdrawiam
                                              cat_s
                                            • cat_s Znowu o żarciu... 01.06.06, 00:35
                                              ... tym razem tak zwanym 'suchym'.

                                              Łażąc po necie za jakimiś kocimi sprawami trafiłem na taką stronkę:
                                              www.zwierzaki.org/index.php?PHPSESSID=ca17b5f68ae46ecaba1ce343d32ac181&topic=18368.30

                                              I znowu się zadziwiłem. Jak ja jednak mało wiem o kotach... :-(
                                              Nie wiem co prawda, na ile opinie cytowane poniżej są prawdziwe i może się nawet zaprodukuję z pytaniami na jakimś bardziej specjalistycznym forum (a może ktoś z Was mnie oświeci?) - ale informacje mną wstrząsnęły, bo Kot mój przepada za 'suchym' żarciem i w życiu od żadnego weterynarza nie słyszałem, żeby takowe miało być szkodliwe. Ale też i szczegółowo nie wypytywałem do tej pory...

                                              Oto przedmiot mojego zadziwienia:

                                              " KAŻDA SUCHA KARMA zawiera ok. 80% (!) SKŁADNIKÓW ZBOŻOWYCH, ponieważ w przeciwnym wypadku nie da się uzyskać konsystencji krokietów...
                                              Tych składników zbożowych organizm kota nie jest w stanie strawić (bo to nie królik!) - zatruwają one nerki i wątrobę!!!
                                              W naturze kot odżywia się w ok. 95% mięsem i dokładnie tego samego potrzebuje, będąc u nas w domu! Jedyne zboża, które spożywa, to to, co znajduje się w żołądku myszy, a to jest ok. 1,5 - 5% jej wielkości. A poza tym, to chyba nikt z nas nie widział w naturze kota jedzącego suchary albo marchewkę... To znaczy, że chcąc żywic kota zgodnie z jego naturalnymi potrzebami, zawartość zbóż lub warzyw w jego pożywieniu nie powinna przekraczać 10%
                                              Poza tym koty nie są w stanie uzupełnić braku wody spowodowanego przez suchą karmę! Koty z natury piją niewiele, ponieważ ich przodkowie zamieszkiwali pustynie i dlatego organizm kota przystosowany jest do pobierania wody w 99% z pokarmu. Oczywiście powinny mieć zawsze u nas dostęp do miseczki z (co parę dni wymienianą) wodą, ale gdy jedzą suchą karmę, nie są po prostu w stanie uzupełnić tego ubytku wody w organizmie. Chyba nie musze już nic do tego dodawać jeśli powiem, że zawartość wody w myszy (czyli
                                              ogólnie w mięsie), to ok. 75% (jest to dobrze widoczne przy smażeniu mięsa, jak szybko zmniejsza się jego objętość pod wpływem parowania wody), natomiast zawartość wody w suchej karmie- ok. 10%!!! Pod wpływem niedoboru wody w organizmie, organizm kota jest zatruwany, ponieważ nerki nie są w stanie usunąć toksyn i poza tym tworzą się kamienie nerkowe!!!
                                              Pewnie zastanawiacie się teraz, dlaczego koty tak lubią w takim wypadku suchą karmę, lub karmę z puszki (która w większości przypadków nie jest dużo lepsza, jeśli chodzi o zawartość węglowodanów, ponieważ produkcja karmy, składającej się przede wszystkim z węglowodanów, a nie z mięsa, jest dla producentów dużo tańsza! [...]"

                                              I dalej:
                                              " Kiedy zmieniłam lekarza weterynarii i (na szczęście) trafiłam do mojej obecnej lekarki, uświadomiła mnie o tym, co znajduje się w produkowanej karmie dla kotów i poleciła mi BARF, tzn. w uproszczeniu: 90% surowe mięso + 10% kości (np. szyjki z kurczaka) + dodatki witaminowe. Od kiedy żywię moje obydwa koty w ten sposób, nie mają żadnych problemów zdrowotnych, a do tego nie jest to droższe od karmy, ponieważ przy tym sposobie żywienia wystarczy im ok. 150 – 200 gram mięsa surowego (!) dziennie [...]"

                                              I dalej:

                                              "[...] poleca się stosowanie pożywienia złożonego w 75% z wysokowartościowej karmy z puszki (karma ta powinna składać się tylko lub przede wszystkim z mięsa i uwaga, ważne, żeby nie była z dodatkiem cukru- niszczy zęby!) i do tego 25% surowego mięsa. Nie ma potrzeby dodawać wtedy do pożywienia kości (wapnia) ani witamin"

                                              * * *
                                              I cóż Wy na to Kociozaułkowcy roztomili?
                                              Biedny ten mój Kot teraz będzie... tak sobie do tej pory lubił chrupać... ;-)

                                              Pozdrawiam
                                              cat_s
                                              • stary_pawian Re: Znowu o żarciu... 01.06.06, 12:41
                                                cat_s napisał:

                                                > Biedny ten mój Kot teraz będzie... tak sobie do tej pory lubił chrupać... ;-)
                                                >
                                                > Pozdrawiam
                                                > cat_s

                                                Całkowicie się zgadzam z tym, że kupne kocie żarcie jest do ... wyrzucenia, ale
                                                jak o tym przekonać koty?.
                                                Kupuję im odpadki mięsne i tylko Mietka jest nimi zainteresowana, ale ona zjada
                                                wszystko - od popiołu z papierosa po gwiezdny pył.
                                                Pewnie mam jakieś wynaturzone koty.
                                                Strach pomyśleć jak ich dzicy krewniacy (np. taki tygrys) zamiast polować
                                                skiknie do sklepu i poprosi 19 kg (19 bo w promocji po 19,99 i na pierwszym
                                                miejscu jest jedynka) suchego. To już koniec świata.
                                                • cat_s Re: Znowu o żarciu... 02.06.06, 12:04
                                                  Witam,
                                                  A więc, ekhem, ekhem... się zaprodukowałem i zapytałem fachowca z FWeterynaria jak to jest z tym 'suchym'...

                                                  Po pierwsze zostałem zjechany przez uroczą panią doktor, że nie umiem korzystać z wyszukiwarki. I słusznie w zasadzie, bo mnie google nie lubią ;-)
                                                  I ten fragment odpowiedzi pominę ;-)

                                                  Ale otrzymałem również odpowiedź na trapiące mnie pytanie i ten fragment zacytuję w całości, żeby wszyscy pruszkowscy kociarze poznali stanowisko weterynarza w tej kwestii.

                                                  • Re: Sucha karma dla kota
                                                  anna.jozwik
                                                  " [...] Nie jest to prawda, jakoby suche karmy stanowiły jakąś
                                                  straszną truciznę dla kota. Oczywiscie każde zwierzę inaczej reaguje na takie
                                                  gotowe żywienie. Niektóre zwierzęta reagują np. biegunką i wymiotami na
                                                  określone karmy określonych firm, wtedy wiadomo, że ich nie tolerują i że
                                                  trzeba je odstawić. Niektóre zwierzęta mają też np. trudności z przyswojeniem
                                                  sztucznie suplementowanych witamin w suchych karmach i w związku z tym
                                                  pojawiają się objawy niedoborów niektórych witamin i mikroelementów, np.
                                                  brzydka matowa wypadająca sierść i obfity łupież. Czasami tak bywa, jeśłi
                                                  kupuje się najtańszy produkt z najniższej półki w hipermarkecie. Tak samo jak w
                                                  innych branżach, tak samo i wśród producentów karm dla zwierząt są lepsi i
                                                  gorsi; tak samo kramy są lepsze i gorsze. Produkcja lepszej karmy wymaga
                                                  większych nakładów, a więc dobre karmy zazwyczaj mają cenę wyższą. Od razu
                                                  powiem, że nie będę uprawiać żadnej kryptoreklamy, tak samo jak i reklamy
                                                  negatywnej, tak więc nie wymienie ani jednej nazwy, choćby mnie przypalano :-)
                                                  Wracajac do problemu podawania zbóż kotom-mięsożercom. Teraźniejsze koty
                                                  troszkę juz odbiegły od swego dzikiego pierwowzoru. Niektóre koty nawet nie
                                                  potrafiłyby juz upolowac myszy czy ptaszka, proszę sobie wyobrazić rasowego
                                                  persa, który całe swoje życie siedzial w domu i lezał na kanapie. Na wolnosci
                                                  umarłby z głodu, a gdyby ktoś podsunąłby mu żywą mysz, zapewne uciekłby
                                                  przerażony ;-) Mięso jest jedzeniem bardzo kalorycznym, dzisiejsze koty które
                                                  nie ruszają się tyle co ich przodkowie, nie potrzebuja jeść aż tak kalorycznie,
                                                  tzn. jesć tylko i wyłącznie mięso. Moja kotka onegdaj oddałaby wszystko za
                                                  rodzynki. Który dziki kot kocha rodzynki? chyba żaden. Tak wiec takie
                                                  porownania nie są do końca prawdziwe.
                                                  Aczkolwiek żywnienie kota li-tylko i wyłącznie suchą karmą też jest moim
                                                  zdaniem błędem. Poniewaz prawdą jest, ze koty nie pija tyle wody ile powinny -
                                                  a sucha karma dodatkowo jeszcze je odwadnia - koty żywione tylko i wyłącznie
                                                  sucha karma są obarczone większym ryzykiem tworzenia kryształów w moczu.
                                                  Tak wiec złota zasada to różnorodnosc pożywienia. Ostatnio pisałam na ten temat
                                                  tak: "Generalna zasada obowiązująca w żywieniu jest taka, że im więcej
                                                  różnorodności zapewnimy w diecie kota czy innego zwierzęcia, im więcej różnorodnych produktów będzie dostawał, tym większa szansa, ze zapewnimy mu podaż wszystkich elementów, których kot potrzebuje.
                                                  Stąd też jeśli akurat kot nie cierpi na jakąś przewlekłą chorobę wymagającą
                                                  stosowania ścisłej diety, nie ma wskazań lekarskich do stosowania ścisłej
                                                  diety, możesz mu dawac rózne karmy i różne produkty (jadalne oczywiscie :) .
                                                  Nie ma takich obostrzeń, że jak kot je okresłoną karmę, to nie wolno mu podawać
                                                  żadnej innej. No chyba że jest chory i wymaga ścisłej diety, wtedy sytuacja
                                                  jest zupełnie inna, ale rozumiem że mówimy o zdrowym kocie. Zdrowemu kotu
                                                  możesz podac wszystko co kot będzie chciał zjeść, pamietajac jedynie o tym, ze
                                                  np. mleko wywołuje niekiedy biegunki, a gotowane kosci drobiowe moga utknac w
                                                  gardle. Zdrowy kot pobiera tyle pokarmu, ile potrzebuje, nie trzeba go zmuszać".
                                                  Trzeba pamiętać też o tym, że kot powinien mieć wysianą zieloną trawe lub owies
                                                  w doniczce - koty chętnie pogryzają świeże zielone rośliny, a lepiej żeby była
                                                  to trawa lub owies niż żeby to były kwiaty doniczkowe "

                                                  Pozdrawiam :-)
                                                  cat_s
                                                  • cat_s Czy koty okazuję uległość? 03.06.06, 14:46
                                                    Witam,
                                                    Zgodnie ze stereotypem - nie okazują.
                                                    Ale można wnioskować... Cytuję wypowiedź eksperta. W zasadzie dla kociarzy nie są to rewelacje, ale ja 'rasowym kociarzem' nie jestem, więc i kwestia okazywania uległości mnie zaciekawiła jako ciekawostka, bom o kotach w tych kategoriach dotąd nie myślał ;-)

                                                    " * Chciałam zapytać czy koty w jakiś sposób okazują uległość wobec swojego
                                                    właściciela???

                                                    * gagik.geworgian
                                                    No cóż, myslę, że w przypadku kota trochę trudno mówić o uległości :-) .
                                                    Wynika to z kociej psychiki, która różni się od psychiki psiej.
                                                    Dzikie psowate , które są przodkami psa, na wolności żyją w sforach, w których
                                                    ustalają hierarchię. Z praw hierarchii wynika, że ktoś jest przewodnikiem, a
                                                    inni członkowie stada są jemu oraz sobie wzajemni podorządkowani. Taka
                                                    hierarchia jest bardzo ważna np podczas łowów, czy dzielenia zdobyczy, bez
                                                    ustalenia hierarchii w stadzie panowałyby ciągłe kłótnie i nieporozumienia, a
                                                    polowania w grupie kończyłyby się najczęściej niepowodzeniem. W takim stadzie,
                                                    gdzie panuje hoerarchia ukazywanie sobie uległości , zarówno jak i dominacji
                                                    jest ważnym elementem w codziennym przebywaniu stada razem. Dobrze znamy uległe
                                                    zachowania psowatych, które polegają na kładzeniu po sobie uszu i podkulaniu
                                                    ogona, odsłanianiu brzucha , czy przyapdaniu do ziemii. Mimo tylu lat , te
                                                    instynktowne zachowania przetrwały u udomowionych psów.

                                                    Psychika dziko zyjącyh kotów jest inna. Koty zwykle żyją samotnie i są
                                                    samodzielnymi łowcami. Jeśi żyją w grupach to są to albo matka z dziećmi albo
                                                    rodzeństwo albo samice z młodymi i dominujący samiec. Wówczas samice okazują
                                                    uległość swemu samcowi np poprzez kładzenie się na grzbiecie .
                                                    Duża większość kotów to jednak samotnicy. Przez to także psychika kota
                                                    żyjącego z człowiekiem jest inna od psiej. Kot ceni sobie swą niezależność,
                                                    swoją godność. Nie ma tak silnego jak pies instynktu nakazującego mu potrzebe
                                                    podoprządkowania się.

                                                    Ale i u kota mozna dostrzec przejawy uległości, gdy żyje
                                                    on w grupie. Gdy w domu żyje grupa kotów, to wówczas kot, który dominuje ma
                                                    pierwszeństwo do zajęcia danego miejsca, czy do jedzenia, czy do pieszczot na
                                                    kolanach opiekuna. Uległość innych kotów będzie objawiać się ustępowaniem
                                                    dominantowi , co możnaby nazwać schodzeniem mu z drogi. Kot uległy może też
                                                    przypadać do ziemi lub przeracać się na grzbiet i odsłaniać brzuch i machać
                                                    jednocześnie kończynami (ale nie wysuwa pazurów).

                                                    Jeśli mówić o uległości wobec swego właściciela , to mozna by tak odczytywać
                                                    zachowanie kota, który wita właściciela , gdy ten wróci do domu. Ociera się
                                                    wówczas o niego i pomiaukuje. Także odsłanianie brzucha w czasie zabaw i
                                                    pieszczot mozna by tak zinterpretować. No i przynoszenie upolowanej zdobyczy
                                                    (np myszy , czy ptaka).A także przychodzenie na zawołanie oraz wykonywanie
                                                    różnych komend . Ale nie tylko uległość wchodzi tu w grę. Ale także sympatia,
                                                    nić porozumienia oraz to, że koty lubią sprawiać swemu opiekunowi radość, jeśli
                                                    są z nim zżyte , mogą chcieć zwrócić na siebie uwagę , popisywać się :-) "


                                                    Pozdrawiam
                                                    cat_s
                                                  • cat_s Niedobry kotek! 05.06.06, 15:32
                                                    Wyobraźcie sobie, że jesteście bardzo głodni i nagle pojawia się przed Wami:
                                                    a/ pyszny kawałek pizzy
                                                    b/ kawał pieczonego kurczaka
                                                    c/ porcja wegetariańskiej sałatki warzywnej
                                                    d/ lub czegoś innego, równie pysznego
                                                    (niepotrzebne, w zależności od preferencji pokarmowych, skreślić).

                                                    I wyobraźcie sobie, że Ten Kawałek Czegoś Pysznego mówi do Was: 'Jestem pyszny, zjedz mnie'...
                                                    Ja wiem, że pozornie wydaje się taka sytuacja mało mozliwą, ale bywały już podobne precedensy w literarurze, jak chociażby mówiące piwo w 'Sennych zwycięzcach' Oramusa, które to piwo mówiło: 'Jestem smaczne i zimne, wypij mnie'... ;-)

                                                    Krótko mówiąc, przychodzi do Was pyszny posiłek i zaprasza do spożycia.
                                                    I jak byście się czuli po spożyciu, gdyby się okazało, że spożyliście nielegalnie i teraz wszyscy za fakt owego spożycia mają do Was pretensję?

                                                    Już mówię, do czego zmierzam:

                                                    "Ukraina: lwica zagryzła w zoo człowieka
                                                    PAP 05-06-2006, ostatnia aktualizacja 05-06-2006 13:05

                                                    Lwica w kijowskim ogrodzie zoologicznym zagryzła mężczyznę, który przedostał się na jej wybieg wzywając Boga.
                                                    'Mężczyzna krzyczał: >>Bóg mnie uratuje, jeśli istnieje<<, spuścił się na linie za ogrodzenie, zdjął buty i podszedł do lwów' - powiedział w poniedziałek przedstawiciel ukraińskich władz.

                                                    'Od razu rzuciła się na niego lwica, powaliła i rozerwała arterię szyjną' - dodał.

                                                    Do incydentu doszło w niedzielę wieczorem, kiedy w zoo były tłumy odwiedzających. Lwy trzymane są na 'wysepce' zabezpieczonej odlanymi z betonu blokami"

                                                    * * *
                                                    I teraz znowu będzie na koty, że niby takie krwiożercze i w ogóle dzikie jakieś bestie... Ale kto by się, kto - pytam - na Boga, w takiej sytuacji darmowego poczęstunku wstrzymał? ;-)

                                                    Pozdrawiam
                                                    cat_s
                                                  • ewa.c3 dla zmiany nastroju 06.06.06, 11:13
                                                    przeklejam bo chyba nie było :)
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=36319078&v=2&s=0
                                                  • stary_pawian Re: dla zmiany nastroju 07.06.06, 08:07
                                                    PIĘKNE !!!
                                                    Przepraszam za CapsLock - nie mogłem się powstrzymać.
                                                  • 111majka Re: dla zmiany nastroju 07.06.06, 09:52
                                                    Nie piękne. NAJPIĘKNIEJSZE!!!
                                                  • cat_s Cudowne rozmnożenie kotów... 07.06.06, 10:04
                                                    ... na sposób alternatywny ;-)

                                                    Witam,
                                                    Oczywiście, do rozmnażania kotów, poza sytuacjami hodowlanymi, namawiać nie będę, przeciwnie wręcz - wszystkich posiadaczy zachęcam jak najbardziej do kociej sterylizacji.
                                                    Ale zdarzają się również przypadki 'rozmnożenia cudownego' ;-)

                                                    Oto jedna z takich sytuacji:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=638&w=37890449&a=37958167


                                                    Autor: nnike 05.03.06
                                                    " Jakieś 10 lat temu, gdy jeszcze osiedlowe dzieciaki znosiły do nas zagubione
                                                    pisklęta na wychowanie, moja córeczka przyniosła do domu znalezionego na ulicy
                                                    maleńkiego, szaro burego kotka. Był bardzo chory. Nic nie widział przez
                                                    zaropiałe oczka.
                                                    Wyleczyliśmy go, zaszczepili i tym samym skończyło się wychowywanie ptaszków.

                                                    Mieszkanie na parterze miało te dobre strony, że Maciuś wychodził sobie przez
                                                    balkon i tamtędy wracał, wspinając się po winorośli.
                                                    Pewnego, kwietniowego dnia nie wrócił, co nigdy mu się jeszcze nie zdarzyło.
                                                    I wciąż nie wracał.
                                                    Po 5 tygodniach postanowiliśmy wziąć nowego kotka, bo już bez kota nie dało się
                                                    żyć ;)
                                                    Akurat odbywała się wystawa kotów rasowych i z tej okazji ktoś wywiesił
                                                    ogłoszenie o oddaniu kota w dobre ręce.
                                                    I tak trafił do nas maleńki Mruczek. Czarny dachowiec z białą krawatką.
                                                    Wracaliśmy około 21 i było już ciemno.
                                                    Mruczek pod kurtką wydzierał się całą drogę, zagłuszając wszystko.
                                                    A pod oknem naszej kuchni siedziała szara kocia figurka i... też miauczała!
                                                    MACIUŚ WRÓCIŁ!! Jakby nigdy nic. Wychudzony, z posklejaną sierścią,
                                                    zabliźnionymi ranami...
                                                    I cóż, od tamtej pory mieliśmy dwa kotki :) "

                                                    * * *
                                                    Czyż to nie urocza historia? :-)

                                                    Pozdrawiam
                                                    cat_s
                                                  • cat_s Bestia obronna 11.06.06, 23:16
                                                    Witam,
                                                    O kotach tropiących w służbie celników już wspominałem; o kotach odstraszających włamywaczy również; o różnych już pisałem - ale o kotach-brytanach odstraszających dzikie bestie - chyba jeszcze nie... ;-)

                                                    " Kot, który pokonał niedźwiedzia PAP 11-06-2006

                                                    Czarny niedźwiedź, który zawędrował do ogrodu w miejscowości West Milford w amerykańskim stanie New Jersey, nie spodziewał się, że trafi tu na godnego przeciwnika, zdecydowanie broniącego swego terytorium - biało-rudego kocura Jacka.

                                                    Jack rozprawił się z nieproszonym gościem, który przerażony szukał ucieczki przed rozjuszonym kotem wspinając się z drzewa na drzewo.

                                                    Właściciele Jacka zostali zaalarmowani przez sąsiadów, którzy ze zdumieniem obserwowali przerażonego misia, kryjącego się na drzewie przed czekającym na dole prychającym kocurem. Próba opuszczenia schronienia spowodowała nową szarżę kota, który wpędził niedźwiedzia na kolejne drzewo. Miś miał szansę uciec dopiero wówczas, gdy Jack został zabrany do domu.

                                                    Ważący siedem kilogramów kot znany był z tego, że broni swego terenu, nie pozwalając innym zwierzętom na naruszenie jego dziedziny. Nigdy jeszcze nie zdarzyło się jednak by z taką determinacją zaatakował o wiele większe od siebie zwierzę "
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3410109.html

                                                    * * *
                                                    No i fajnie, choć nie dziwno, bo wiadomo, że koty to dranie i terytorialiści...;-)
                                                    Co prawda pojawił się małoduszny komentarz próbujący umniejszyć zasługi dzielnego kota...

                                                    * Gość: eptesicus
                                                    (Ursus americanus) łagodna pierdoła. Liczne ulotki uczace turystow zachowania w
                                                    przypadku spotkania z misiem w Ameryce kaza najpierw odroznic czy jest to
                                                    baribal czy grizzly (Ursus arctos horribilis) a wiec ichniejszy podgatunek
                                                    niedzwiedzia brunatnego. W przypadku tego pierwszego, mozna go kopnąć w zad i
                                                    ucieknie, w przypadku tego drugiego modlić się gorliwie, bo i tak nic nie
                                                    pomoże :-)

                                                    ... ale my małoduszni wszak nie będziemy i chóralnie wszak docenimy oraz rozpłyniemy się (wszak) nad dzielnością kota...?
                                                    ;-)

                                                    Pozdrawiam
                                                    cat_s
                                                  • cat_s Jedzenie kotów - niedobre! 18.06.06, 16:06
                                                    "Zamknięto restaurację serwującą kocie mięso PAP 18-06-2006

                                                    Kilkudziesięciu obrońców zwierząt z transparentami wdarło się do serwującej dania z kociego mięsa restauracji w mieście Shenzhen na południu Chin, doprowadzając do jej zamknięcia - podała agencja Xinhua

                                                    'Psy i koty to przyjaciele człowieka' - głosiły transparenty niesione przez 40-osobową grupę, złożoną w większości z kobiet. Zażądano zamknięcia lokalu i uwolnienia żywych kotów przeznaczonych do spożycia. 'Nie mogę już dalej prowadzić tego interesu, nie będę już sprzedawał kociego mięsa' - obiecał cytowany przez agencję restaurator.

                                                    Protest zorganizowała założycielka strony internetowej poświęconej ochronie kotów. Tę właśnie restaurację wybrała na cel protestu, bo jej właściciel prowadził ubój kotów na ulicy, a w pobliżu znajduje się kilka szkół. Do akcji przyłączyła się m.in. miejscowa piękność, Miss Shenzhen 2005, która określiła jedzenie kotów jako zachowanie 'niecywilizowane'.

                                                    Spożywanie kotów i psów jest bardzo popularne na południu Chin, a także w Wietnamie i Korei Płd. Według dalekowschodniej tradycji, mięso tych zwierząt ma własności rozgrzewające i jest najzdrowsze zimą. Jednym z wykwintnych przysmaków południowochińskiej kuchni kantońskiej jest 'Smok, tygrys i feniks', danie przyrządzane z mięsa węża, kota i kurczaka.

                                                    W ostatnich latach, pod wpływem kultury Zachodu, rodzi się w dużych, nowoczesnych chińskich miastach - tak jak Shenzhen, Szanghaj czy Pekin - moda na trzymanie kotów i psów jako domowych maskotek, co za czasów Mao Zedonga było traktowane jako 'burżuazyjna zachcianka'. Razem z tą modą rozwija się ruch obrońców zwierząt, powstają pierwsze w kraju schroniska.

                                                    W dużych chińskich miastach modny staje się też wegetarianizm, który przez wyznawców odradzającego się buddyzmu jest traktowany jako element praktyki duchowej, polegającej na jak najszerszym ograniczaniu zabijania istot żywych. Część chińskich wegetarian uważa też, że jedzenie mięsa jest po prostu niezdrowe"
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3424396.html

                                                    * * *

                                                    No, w końcu jakiś postęp... ;-)
                                                    Ja rozumiem, że to wielowiekowa tradycja i tak dalej, i że pewnie jeszcze kilka ładnych lat minie, zanim zakaz ten zacznie być - o ile w ogóle - społecznie przestrzeganym - ale przyznacie, że jest to jakiś krok naprzód?
                                                    W każdym razie - merdającym i miauczącym chińskim czworonogom garatuluję przekroczenia 'granicy kulinarnej'.
    • kemot8 Re: Kocie Zaułki 20.06.06, 01:02
      taka mala ciekawostka:
      www.techeblog.com/index.php/tech-gadget/dynamizers-robotic-cat
      • kubek Genetyczny Kocur dla alergików ! 22.06.06, 16:39
        Amerykańska firma Allerca znalazła receptę dla wielbicieli kotów uczulonych na
        sierść tych zwierząt. Rozwiązaniem jest hipoalergiczny kot, który nie wywołuje
        łzawienia i kichania. Zwierzak jednak sporo kosztuje – aż 7 tys. dolarów.
        Allerca zapewnia, że dzięki najnowszym metodom genetycznym wyhodowała kota,
        który nie wywołuje alergii u osób uczulonych na kocią sierść. Wstępne testy na
        ochotnikach są pozytywne.

        Jeden z pierwszych kotków kupi mieszkanka Manhattanu Nina Greenberg dla swoich
        córek, tak jak ona - alergiczek. Na bezpiecznego dla uczuleniowców zwierzaka
        zapisały się dwa lata temu, zanim jeszcze Allerca zdołała go „wyprodukować”.

        Cena 7 tys. dolarów zawiera koszty przesyłki i ubezpieczenia w wysokości 1
        tysiąca. Allerca zapewnia, że jeśli objawy alergii pojawią się u właściciela
        hipoalergicznego kota, firma zwraca pieniądze.

        www.rmf.fm/fakty/?from=rss&id=100879
        • zwierz.alpuhary Re: Genetyczny Kocur dla alergików ! 22.06.06, 21:48
          ale w Polsce to chyba ich nie będzie można dostać
          bo jesteśmy strefą wolną od GMO:-)
          • kubek ale co najmniej jeden z braci ma kota 22.06.06, 23:49
            nie obrażając oczywiście kotów
            • kubek a myśli nie skończyłem, 22.06.06, 23:52
              może od tej nietypowej strony da się go podejść?
              • ewa.c3 kocie... 23.06.06, 23:28
                www.metacafe.com/watch/77460/talking_cats/...
                chyba nie było :)
                • cat_s Kot w kąpieli czyli but w butonierce...;-) 28.06.06, 17:25
                  Ja tam jestem oczywiście niereformowalny, jeśli o kąpanie kota chodzi. Nie, nie, nie i jeszcze raz - nie!

                  Ale bardzo się interesująca dyskusja odbyła na zwierzowym forum na ten temat.
                  Jak kto zaineresowany - zapewne odnajdzie ;-)

                  Ostatni post mojej ulubionej "Wiesi + 7" bardzo mnie pozytywnie do świata nastawił... (siedem - to liczba kotów zapewne)
                  Wiesia się zgodziła, żeby przekopiować - tak i kopiuję... :-)

                  " [...] mój Gucio zimą wskoczył do wanny, bo mu się piana podobała. I nic mi
                  nie powiedział, łobuz jeden. Gdyby nie to, że go smyrgnęłam po karczku ręką, no
                  i znalazłam utopiony sweterek, który wcześniej rozwiesiłam, a Gucio zwalił przy
                  skoku. No, ale go wysuszyłam suszarką (to w końcu była zima, a u mnie w
                  mieszkaniu jest zimno), nie miał nic przeciwko temu, to był bohater....
                  indywidualista. Zapomniałam o papilotach, a tak by mu było twarzowo "

                  Urocza historia, nieprawdaż?
                  Tylko kotom się takie zdarzają - ot, co! :-)

                  Pozdrawiam
                  cat_s
                  • kubek Ślepa kotka - opowieść sentymentalna 28.06.06, 21:20
                    Ślepa kotka - opowieść sentymentalna
                    To była już kocia babcia, ale nie lubiła kiedy się z niej
                    śmieją, kiedy wpadła na ścianę czy drzwi zawsze atakowała
                    ową przeszkodę z kocią pasją! To też krawędzie drzwi i ścian nie były
                    odrapane od ostrzenia pazurków tylko z powodu wściekłości kociczki.
                    Pech dla myszy chciał, że w nocy jest ciemno i kotka,
                    wyćwiczona za dnia, w nocy nie miała sobie równych.
                    Co najmniej dwie zdobycze zawsze przynosiła do łóżka
                    swoich właścicieli, którzy z radością odbierali krwawiące lub dogorywające
                    podarki na swojej pościeli. Kotka była na medal!
                    I teraz woda jak wiemy nie szeleści nie pachnie, no może trochę,
                    początkowo każda wpadka do kałuży, kanałku powodował wrzaski.
                    A krzyk kotki był taki jakby ją ktoś ze skóry żywcem obierał.
                    Tylko, że ona już nie miała wyjścia i się powoli przyzwyczajała.
                    Jak na prawdziwą kotkę przystało miała kocięta i tu rzecz niespotykana.
                    Wszystkie one lubiły wodę i kąpiele. Pozostawienie tych kociąt przy akwarium
                    równało się ze stratą wszystkich rybek i roślinek, a walka z lecącymi bąbelkami
                    od napowietrzacza też kończyła się dla takiego brzęczka tragicznie, bo w akwarium.
                    Na szczęście po jednej akcji zdaliśmy sobie sprawę, że koty żyją i tylko korki
                    wystrzeliły.
                    Dwa z kotków zdziczały. Zaobserwowaliśmy, że nie mają sobie równych,
                    w okolicy. A przechodzenie przez kałużę to był ich numer popisowy przed
                    wszystkimi kociakami♀ w rui (jeśli padało co w marcu się zdarza)!

                    A te co pozostały no co tu ukrywać i ściemniać. Z powodu swoje wodnej przypadłości
                    brudasy okrutne były! Ciągle zabłocone, mokre i posklejane wszystkim.
                    Kiedy się patrzyło na te koty to wyglądały jak gang kloszardów i ta ich ślepa
                    szefowa matka!
                    O Boże jaka to była ukochana banda!
                    Miała tyko okrutne imię Pindzia, a później Zaślepka.
    • zwierz.alpuhary reklamowa makabreska 05.07.06, 13:04
      zjadamyreklamy.blox.pl/2006/07/Glodny-Zjedz-kota.html
      • ewa.c3 10 minut zdjęć z kotami 12.07.06, 09:27
        video.i123.pl/play/1755/Foto_Koty__10_minut_zdjec_smiesznych_kotow
        • cat_s To ile tych kotów powinno być? 14.07.06, 22:04
          Stary Pawian utrzymuje, że nie trzy... ;-)
          (No właśnie, Pawianie, co słychać u Twojej gromadki?)

          Niektórzy twierdzą, że przynajmniej dwa; ja się kontentuję jednym... przy okazji rozważań na ten temat...

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=45231695

          ... znalazłem taki uroczy wierszyk - by juven74:

          "Jeśli los ci doskwiera boleśnie
          i rozwciecza znajoma tępota,
          to zrób to, co słyszałeś już wcześniej:
          weź kota."
          (fragm z 'Wiersze nie tylko dla kotów'F. Klimka)

          * * *
          No to - Kociozaułkowcy drodzy - kto tam jeszcze nie ma kota... do dzieła! :-)

          Pozdrawiam :-)
          cat_s
          • ewa.c3 Re: To ile tych kotów powinno być? 15.07.06, 16:17
            U mnie wystarczy jeden kot . Sierści mam w domu ostatnimi czasy , jakby mieszkał
            tabun kotów:) Ale mój kocio , to taki Van turecki z przewagą Vana :)
          • stary_pawian Re: To ile tych kotów powinno być? 16.07.06, 03:07
            cat_s napisał:

            > (No właśnie, Pawianie, co słychać u Twojej gromadki?)

            Jakoś przeżyły te upały, a teraz znowu mnie obłażą. Klemens się gdzieś
            wyprowadził (mam nadzieję, że nie stało mu się nic złego) a jego miejsce w
            piwnicy zajął Pafnucy. Też nie wiem on, ona? Taki fajny czarno-biały. Jeść nie
            dostaje. Tylko wodę.
            • stary_pawian Jeżeli myślicie,że widzieliście"dużego"kota to... 20.07.06, 20:49
              Spotkałem dziś starszą panią spacerującą z kotem na smyczy.
              Niby nic niezwykłego, ale gdybyście zobaczyli tego kota - wielkości teriera.
              Po za wielkością normalny "śmietnikowiec" - bury, biały brzuch, białe łatki na
              łapach. Z początku myślałem, że to jakaś egzotyczna rasa. Chwilę z tą panią
              porozmawiałem i okazało się, że to rzeczywiście przygarnięty "śmietnikowiec".
              Nie był zapasiony, był poprostu duży.
              Dobrze, że ta pani prowadza go na smyczy ;)
              • cat_s Miły akcent pożyteczny 03.08.06, 18:02
                Witam,
                Na FWeterynaria pojawił się, z zadowoleniem odnotowuję - dla wszystkich kociarzy tubylczych - miły a niewątpliwie pożyteczny akcent pruszkowski.
                Mianowicie, ekspert forumowy, p. Ania Jóźwik - na pytanie dotyczące możliwości kociej sterylizacji w Pruszkowie zarekomendowała gabinet, do którego i ja mam niejakie zaufanie, bo tam właśnie swojego Kota serwisuję...

                Pozwalam sobie przekleić linkę, bo nie wiadomo, czy się komu kiedyś nie przyda:

                anna.jozwik napisała:
                > Jeśłi chodzi o gabinety w Pruszkowie, ja polecam gabinet lekarki którą znam od
                > wielu lat, a mianowicie gabinet "Docvet". Adres w linku poniżej:

                firmy.pf.pl/docvet_gabinet_weterynaryjny_katarzyna_sobieraj_details_5098382_430.html


                Od razu jeszcze dopiszę namiary, gdyby z linkiem były kłopoty:
                Gabinet Weterynaryjny Docvet lek. wet. Katarzyna Sobieraj
                05-800 Pruszków , ul. 3 Maja 23 - woj. mazowieckie
                tel. 022 7584674

                No i życzę zdrowia wszystkim czworonogom :-)

                Pozdrawiam
                cat_s
    • sofanes Co bedzie, jak powstanie wreszcie A2...;-) 08.08.06, 18:08
      PAP 08-08-2006, ostatnia aktualizacja 08-08-2006 15:44

      Czarny kot dwa razy wstrzymał w poniedziałek ruch w tunelu na autostradzie A12
      w Austrii - poinformowała we wtorek austriacka agencja APA.


      Kierowcy już od niedzieli informowali policję o błąkającym się zwierzęciu.

      W poniedziałek rano, z powodu prowadzonych poszukiwań, zamknięto na krótko
      pięciokilometrowy tunel. "Polowanie" okazało się bezskuteczne. Po południu kota
      znowu zlokalizowano i znowu wstrzymano całkowicie ruch. Tym razem, dzięki
      spostrzegawczości jednego z kierowców, udało się.

      Cudem uratowany kot został zabrany do schroniska.
      ***

      Tak sobie mysle - znalezc czarnego kota w tunelu, to nie w kasze dmuchal.
      Swoja droga, czy to nie tak, ze w tunelu wszystkie koty sa czarne...?



      -
      Wino jest najszlachetniejsze wśród napojów, najsmaczniejsze wśród lekarstw i
      najprzyjemniejsze wśród pokarmów.
      • stary_pawian Re: Co bedzie, jak powstanie wreszcie A2...;-) 03.09.06, 08:48
        Koty to dranie!!!!
        Dzisiaj taki jeden całkiem młody wybiegł mi pod koła. Ocalał, a ja trochę
        potłukłem samochód i o mało nie dostałem zawału.
        Dranie i tyle. On to chyba zrobił specjalnie.
    • sofanes Re: Kocie Zaułki 28.08.06, 01:36
      No nie chce nic mowic, ale ktos tu bardzo zaulki zaniedbuje ostatnio...
      Tymczasem, musze sie przyznac, ze Lola okropnie zaczela liniec...to niesamowite
      z tymi krolikami, zawsze myslalem, ze zwierzeta futerkowe linieja na wiosne i
      na jesieni, zeby odpowiednio zmieniac futro na zime i lato...ale z moich
      obserwacji wynika, ze Lola zaczyna porastac grubszym futrem w polowie sierpnia,
      gubiac obificie krotkie...poprzednio zas, zaczela zrzucac grube futro, ledwo
      zima sie zaczela; toz to jakas paranoja, ciagle zmieniac futro, zeby miec
      je "kompletne" przez jakis tydzien w szczycie sezonu...dobrze, ze ludzie nie
      maja futra...;-)
      • cat_s Re: Kocie Zaułki 28.08.06, 09:07
        > ktos tu bardzo zaulki zaniedbuje ostatnio...

        Witaj Sofanesie :-)
        Z tym zaniedbywaniem to tak nie do końca masz rację... albowiem zawsze
        uważałem, że byty mają rację bytu jedynie wtedy, gdy pełnią jakąś funkcję -
        jeśli nie pożyteczną, to przynajmniej przyjemną. A ponieważ zdało mi się, że
        Zaułki nie pełnią żadnej z powyższych - przestałem odpisywać na swoje własne
        posty, bo w końcu co to za przyjemność ;-)

        A tak na serio - od kilku ładnych dni zwiedzam miasto Elbląg. Melduję, że koty
        mają się w Elblągu dobrze - w tych przynajmniej okolicach, gdzie przebywam są
        wypasione i dają się głaskać nawet obcym przybyszom z Pruszkowa ;-)

        Przy okazji melduję również, że nie spodziewałem się, że Elbląg w tak wielu
        miejscach i wymiarach przypomina nasze miasto... - główna różnica to bardziej
        rozbudowana komunikacja miejska, więcej knajp oraz możliwość napicia się piwa
        po godzinie 22.00... A poza tym - zupełnie jak w domu ;-)

        Pozdrawia
        cat_s pruszkowski wraz z kotami elbląskimi ;-)
        • sofanes Re: Kocie Zaułki 28.08.06, 16:20
          > Z tym zaniedbywaniem to tak nie do końca masz rację... albowiem zawsze
          > uważałem, że byty mają rację bytu jedynie wtedy, gdy pełnią jakąś funkcję -
          > jeśli nie pożyteczną, to przynajmniej przyjemną. A ponieważ zdało mi się, że
          > Zaułki nie pełnią żadnej z powyższych - przestałem odpisywać na swoje własne
          > posty, bo w końcu co to za przyjemność ;-)

          E, nie kokietuj, bo co jak co, ale jestes szczesliwym zalozycielem jednego z
          najdluzszch watkow w historii forumowej, i jednego z najciekawszych, co
          wiecej...nie zapominaj przy tym, ze z pewnoscia wiele jest osob, co czytaja,
          ale znakow swojej bytnosci nie pozostawiaja...ja w pelni rozumiem zwatpienie,
          ktore nachodzi czlowieka, gdy ciagnie watek, ciagnie, a ten pozostaje w
          znacznej mierze ignorowany; jednak jesli jaki watek pod ta kategorie nie
          podpada, to sa nim Kocie Zaulki...
          Poza tym, skad wiesz, ile kotow go czytuje...? Albo krolikow...?
          One, bestie, lubia tylko przeczytac i pod wasem sie usmiechnac, ale w
          klawiature nie stukna, o nie...klawiatura sluzy jedynie do wysypiania sie ;-)
          Wracaj z Elblaga i bierz sie do roboty...
          • cat_s Re: Kocie Zaułki 01.09.06, 01:39
            Ech!
            Nie ma to jak w domu i w Kocich Zaułkach :-)
            Wróciłem właśnie godzin kilka temu z podróży...
            Kot jest oczywiście obrażony.
            Ale pociesza mnie fakt, że niejaki Sofanes w KZ się odzywa.
            Pozdrawiam wszystkich już z 'drugiej strony' Pruszkowa :-)

            Pozdrawiam :-)
            cat_s
            • sofanes Re: Kocie Zaułki 01.09.06, 02:27
              Ach, wrociles, bratku...?
              To pisz, co tam jeszcze sie dzialo w Elblagu...rozumiem, ze musisz teraz kota
              wyglaskac, zeby sie odobrazil...
              Lola tez ostatnio sie obraza, bo nie mialem czasu jej glaskac...ale w ogole
              jakas wybredna sie zrobila, wybrala sobie jedna poduszke na kanapie i TYLKO na
              niej pozwala sie glaskac...nigdzie indziej, dlaczego tak...? Pojecia zielonego
              nie mam...
              Koty, jak wiem, takich scislych preferencji nie przejawiaja, ciekawe wiec, z
              czego to wynika...
            • stary_pawian Koty, a pełnia Księżyca 09.09.06, 16:44
              cat_s napisał:


              > Wróciłem właśnie godzin kilka temu z podróży...
              > Kot jest oczywiście obrażony.
              > Ale pociesza mnie fakt, że niejaki Sofanes w KZ się odzywa.
              > Pozdrawiam wszystkich już z 'drugiej strony' Pruszkowa :-)
              >
              > Pozdrawiam :-)
              > cat_s

              Dzięki za pozdrowienienia, że tak się do nich przyśsię.;)
              No właśnie - Nie ma jak w domu - to wymyśliły koty ! ;)
              Może Ty lub Sofanes wyjaśnicie mi taką rzecz.
              Ostatniej nocy była taka pełnia Księżyca, że "głowa mała". Około godziny 3 nie
              było chmur, powietrze bardzo przejrzyste i "Łysy" świecił tak, że jak to mówią
              "można czytać gazetę" (niby można, ale po co ;) )
              Koty wręcz oszalały. Pomijam Frankę i jej badania nad grawitacją, ale Zuzia i
              Mietka ... to już szok.
              Jak im pomóc?
              Kiedyś czytałem, że w czasie pełni jest największy procent samobójstw:(
              To może taka pełnia jak była z wczoraj na dziś się nie powtarza zbyt często.

              • sofanes Re: Koty, a pełnia Księżyca 09.09.06, 22:53
                Ja Ci nie wyjasnie, bo pojecia nie mam...wiem tylko, ze cos w tym jest, chociaz
                nie dotyczy akurat chyba krolikow, Lola ma ksiezyc w nosie...
                A czemu to dzieci sie wiecej rodzi w czasie pelni, tez nie wiem...
              • cat_s Re: Koty, a pełnia Księżyca 10.09.06, 01:32
                Witam,
                Cóż Pawianie... w sprawie pełni i kotów liczyłbym z typowanej przez Ciebie wyżej dwójki raczej na Sofanesa...
                Powiem szczerze, że mój Kot pełnię raczej olał, jak zawsze zresztą - więc w kwestii pełni nie będę pomocny;-)...
                Owszem, głupawki czasami Kot mój dostaje - ale raczej wczesnymi wieczorami i raczej niezależnie od tego, czy księżyc jakikolwiek widać, czy też go nie widać ;-)

                Ale z ciekawości wrzuciłem koty i księżyc na google...

                Po pierwsze - taka ładna rzecz mi wyskoczyła:
                www.galeria.winder.pl/displayimage.php?album=lastup&cat=&pos=5

                Dalej...
                "Czarne Koty przy pełni księżyca kręcą się niespokojnie. Znaczą łapami nieregularne elipsy na trawach. Pełnia księżyca to czas rozliczeń dla czarnych kotów. Podziału. Spoglądają tęsknie w górę... kto z ich podopiecznych wzleci dzisiaj, a kto wciąż będzie wyczekiwał...."
                blog.art.pl/czarnykot/index.cgi?tset=default&n=1

                Ten mój jest łaciaty, co być może go nieco tłumaczy...;-)

                Dalej...
                W poszukiwaniach swych trafiłem raczej na... psy;-)
                "Uważaj na psy w czasie pełni
                Stare legendy o tym, jakoby pełnia Księżyca wyzwalała szaleństwo u ludzi i bestii, mogą być oparte na faktach. Tak przynajmniej twierdzą lekarze z brytyjskiego szpitala Bradford Royal Infirmary, którzy zaobserwowali, iż liczba ofiar ukąszeń podwaja się przy pełnym Księżycu. W ciągu dwóch lat badań zarejestrowali oni 1541 pogryzień przez psy, 56 przez koty, 13 przez konie i 11 przez szczury. Zwierzęta zaczynały aktywniej gryźć na dwa dni przed pełnią i z jej nadejściem osiągały najwyższą wydajność. Może po prostu lepiej widziały, co ugryźć?"
                archiwum.wiz.pl/2001/01070200.asp

                Ot - i tyle mi wyszło z kotów i pełni księżyca...

                Pozdrawiam
                cat_s :-)
                • cat_s Towarzyski kot 10.09.06, 11:09
                  Witam,
                  Z pewnym rozbawieniem przeczytałem historię kota, który nie jest egoistą i postanowił podzielić się z kumplami dobrodziejstwami wynikającymi z posiadania hojnej pani... ;-)

                  * * *

                  * mój kot i jego kolega. nieproszeni goście
                  fabianna 09.09.06
                  Słuchajcie - tak zaczynam się zastanawiac, co zrobić - bo juz mnie to nieco
                  irytuje... Mój kot wychodzi z domu i wraca. Nie wiem, jak to napisac z punktu
                  widzenia kota, ale z mojego to wygląda tak: sprowadza sobie kolegów do domu.
                  Wyzerają wszystko z miski, spia na fotelach... Mogłabym zamykać wejście na
                  noc - ale mój kocur nie da nam spać - więc to nie wchodzi w grę. Te obce
                  koty - 2 rozpoznaję - raczej się nie boja: jak mnie widzą natychmiast z chaty
                  zwiewają, ale zaraz wracają... To nie są bezdomne koty, tylko jakichś innych
                  ludzi. Myslalam, że koty mają terytorium.. co jest?

                  * misia007
                  Masz towarzyskiego kota, duza rzadkość. Naopowiadal kolegom jak u niego fajnie to przychodza.

                  * sol_bianca
                  mój kot przyprowadzał do domu... dziewczynę ;)
                  tzn. bezdomna kotkę z sąsiedztwa
                  za pierwszym razem oprowadził ją po domu, pokazał jej swoja miskę i miejsce
                  gdzie śpi - nie wierzyłam własnym oczom :D
                  najlepsze jest to, że potem kotka tak się rozuchwaliła, że jak przychodzili
                  razem, to na progu go biła i nie chciała wpuścić do domu. do jego domu!

                  * juven74
                  Urocza historia. Śmieszna i straszna zarazem. Człowiek sobie wraca do domu a tu
                  obce koty porozwalane na fotelach-można się poczuć jak intruz we własnym
                  domu. Dobrze jeszcze że nie urządzają głośnych imprez! Twój kocur się pewnie
                  pochwalił jak ma fajnie w domu a koledzy przyszli, zobaczyli i docenili:)

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=48320223

                  * * *

                  Również uważam, że to urocza historia. Ciekawym tylko, czy kocur dzieli się jedzonkiem z dobrego serca, czy też kumple stosują względem niego jakąś formę przymusu psychicznego...?
                  ;-)

                  Pozdrawiam
                  cat_s
                • stary_pawian Re: Koty, a pełnia Księżyca 12.09.06, 09:54
                  Witaj
                  Do głupawki kotów jestem przyzwyczajony. Dopada je raz, a czasem dwa razy w
                  tygodniu. Dotyczy to też Zuzi i jak kiedyś śpiewał M. Zembaty "... leciwa ciocia
                  zachowuje się jak kociak ...".
                  Po głupawce Mietki trzeba szybko i po cichutku powiesić firanki (Mietka waży
                  prawie 7 kg),a po cichutku by moja żona nic nie zauważyła. Inaczej obedrze ją ze
                  skóry.
                  Jednak to co wyprawiały wtedy to naprawdę coś!
                  Niesamowite miauczenie, bieganie po ścianach, zjeżona sierść, ogony jak szczotki
                  do mycia butelek.
    • magister11 Kitlery 09.09.06, 21:26
      Dla wszystkich, którym zwykłe koty nie wystarczają i szukają CZEGOŚ więcej:

      www.catsthatlooklikehitler.com/
      • magister11 Re: Kitlery 09.09.06, 21:26
        Polecam zwłaszcza ranking best kitlers i pierwszą 4
    • sofanes :-(((( 14.09.06, 19:49
      Az mnie cos trafilo, jak to przeczytalem...

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3613818.html
      Nie mozna klac na forum, wiec sie powstrzymuje, ale to jest po prostu
      s..synstwo. Ot, co.
      • zwierz.alpuhary Re: :-(((( 14.09.06, 21:35
        wszystkie ogrody zoologiczne (przynajmniej takie, jakie znam z Polski) są
        barbarzyńską rozrywką rodem z XIX wieku
        • cat_s Re: :-(((( 17.09.06, 11:01
          Witajcie,
          Za użytkowniczką o wdzięcznym nicku Marta_i_koty z Otwocka pozwalam sobie przekleić 'linkę petycyjną'...

          Petycja dotyczy "zmian ustawodawstwa dotyczącego zwierząt domowych"; dokument Nr. 1713; z 08-09-2006, Kraków; skierowana do: Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego.

          Oto kilka cytatów z treści petycji:

          "My, niżej podpisani sygnatariusze tej petycji, zwracamy się z prośbą o wprowadzenie zmian w ustawodawstwie dotyczącym opieki i odpowiedzialności za zwierzęta domowe [...]
          Prawo obecnie obowiązujące w Polsce nie chroni zwierząt przed okrucieństwem ludzi ani ludzi przed brakiem odpowiedzialności właścicieli zwierząt [...]

          Zwracamy się z apelem o wprowadzenie zmian w ustawodawstwie.
          Prosimy, aby zmiany uwzględniły:
          - przygotowanie do wprowadzenia powszechnego znakowania psów przez chipowanie lub tatuaż, połączonego z centralna rejestracją,[...]
          - ograniczenie rozrodu zwierząt nierasowych [...]
          - zobowiązanie schronisk do wydawania wyłącznie zwierząt poddanych zabiegowi sterylizacji w przypadku suk i zabiegowi kastracji w przypadku psów
          - wytypowanie lecznic prowadzących dotowaną przez miasta i gminy sterylizację psów nierasowych
          - uznanie znęcania się nad zwierzęciem i zabicia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem, w sposób nie humanitarny, za czyn o wysokiej szkodliwości społecznej [...]"

          Całość tekstu mieści się tutaj:
          www.petycja.4.pl/

          Cóż, czy kto petycje podpisze - to jedna sprawa, na ile będzie skuteczna - druga; a ja przeklejam treść w celu informacyjnym - choć prywatnie cieszę się oczywiście, że taka inicjatywa powstała.

          Bieżący stan 'licznika' (17.09.2006):
          Podpisy:
          za - 1,467; zweryfikowanych - 1,059
          przeciw - 8; zweryfikowanych - 4

          Pozdrawiam
          cat_s
    • zwierz.alpuhary Adopcja wirtualna? Czy wiesz co to jest? 18.09.06, 08:13
      I Ty możesz pomóc... Usiądź przed siatką schroniska i spójrz w kocie oczy, te
      zielone, bursztynowe, a czasem niebieskie. Co w nich czytasz? Co Ci mówią?
      Posłuchaj. Nie zamykaj uszu nawet, gdybyś chciał uciec.

      Wysłuchaj ich historii, historii bólu, cierpienia, głodu, zimna, i tego co
      najgorsze - porzucenia. Posłuchaj co my, ludzie zgotowaliśmy naszym braciom
      mniejszym. Posłuchaj o zamurowanych w piwnicach i cudem z nich wyciągniętych, o
      wyrzuconych w lesie, o potrąconych i pozostawionych na poboczu, i o zwyczajnie
      oddanych - bo się znudziły, jak zabawka.
      Mówisz - nie mogę tego słuchać, za dużo, za bolesne, co ja mogę zrobić. Ja,
      jeden człowiek wobec morza cierpienia. Tak, dużo nie możesz. Nie zabierzesz
      wszystkich, nie nakarmisz, nie wyleczysz. Nie możesz, nie masz środków, nie masz
      możliwości. Ale coś możesz. Mało ale i dużo zarazem.

      Możesz wziąć jedno z tych stworzeń do domu, odchuchać, zwrócić wiarę w
      człowieka. A jeśli i tego nie możesz – bo masz już jednego czy dwa i więcej
      sobie nie wyobrażasz albo nie możesz mieć ani jednego – bo alergia, bo masz taką
      pracę, że nigdy Cię nie ma w domu – wtedy też coś możesz. Możesz jedno jedyne
      zwierzątko wspomóc wirtualnie, stać się jego opiekunem na odległość, możesz
      wstrząśnięty jego historią łożyć na karmę, na leczenie, na zabawki nawet. To nie
      jest dużo. Koty nie jedzą tonami, nie bawią się lalkami barbi i nie grają w gry
      komputerowe. Im tak niewiele potrzeba. Jeżeli Ty i jeszcze ktoś drugi, trzeci,
      dziesiąty pomoże jednemu jedynemu kotu – o ileż poprawi się ich los. Wyleczone,
      zadbane, będą miały większą szansę na adopcję rzeczywistą, na to, że ktoś
      zauroczony ich spojrzeniem weźmie je do domu już na zawsze.

      Więc – zatrzymaj się... spójrz przez siatkę schroniska w kocie oczy... i pomyśl
      – czy naprawdę nie możesz pomóc???

      Całość tekstu:
      www.kociadolina.schronisko.net/page35.html
      źródło: wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/226498.html
      • cat_s Co robią koty? 22.09.06, 11:12
        Witajcie,
        Koty robią różne rzeczy jak wiadomo...:-)
        Ale mnie 'rozwalił', że tak się wyrażę kot, który lubił tapety:

        "Gość: bio 22.09.06, 01:14 + odpowiedz
        [...] Wiecie co to tapeta?
        A wiecie, że po tapecie można podejść pionowo do sufitu?
        A wiecie, że tapeta nie utrzyma spasioneg kota?
        To wtedy kot zjeżdża z kawałem tapety na dół.
        Teraz mam boazerię"

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=48926922

        Pozdrawiam:-)
        • stary_pawian Re: Co robią koty? 22.09.06, 20:31
          cat_s napisał:

          > Witajcie,
          > Koty robią różne rzeczy jak wiadomo...:-)
          > Ale mnie 'rozwalił', że tak się wyrażę kot, który lubił tapety

          Koty robią co chcą. Kątowniki w przedpokoju są wymieniane raz na kwartał,
          firanki wieszane raz, a czasem dwa razy na tydzień. Drapak nie pomaga. Zdrapią
          boazerię do "żywego" betonu bo tak im się podoba.
          Chyba na zimę zrobię sobie kamizelkę z tych mieszkających u mnie drani;)
      • stary_pawian Re: Adopcja wirtualna? Czy wiesz co to jest? 15.10.06, 09:46
        Nie tyko kocie oczy są smutne :(
        Psie też zbyt często nie są wesołe :(
        I oczy innych mieszkańców Ziemi.
        Mamy tę Planetę i co robimy?
        Po nas choćby potop, "My Pany Świata", a reszta ...
        "...reszta jest milczeniem..."
        • stary_pawian Re: Adopcja wirtualna? Czy wiesz co to jest? 15.10.06, 09:48
          Przepraszam.
          To nie tu miało być, ale się klikło.
    • zerozeroseven Re: Kocie Zaułki 27.09.06, 22:53
      Kilka dni temu zostałem obdarowany kilkutygodniowym, klasycznie pręgowanym,
      chudym, miejskim, pruszkowskim kotem bojowym, jednym z trzech znalezionych w
      foliowej torbie wiszącej sobie na czyimś na płocie. Moja żona nazwała
      nieszczęśnika Kropka, choć moja córka mówi Klopka (też ładnie nie?), ja wołam
      Okropka - przynajmniej do czasu wpojenia biedakowi zasad korzystania z kuwety.
      No i mam do Was pytanie. Czym karmicie swoje koty? Czy woda i surowe mięso
      wystarczą? Bo na zdrowy rozum to chyba niczego więcej taki kot do jedzenia nie
      potrzebuje? Mój jak na razie wcina surową rybę, indyka i kurzą wątróbkę
      (indyka musiałem mu zmielić bo sobie nie radził) i wygląda na szczęśliwego.
      Wodę nie specjalnie chce pić, choć widziałem, że kilka razy umoczył pyszczek,
      ale sika jak mi się wydaje normalnie (czyli co najmniej kilka razy dziennie)
      więc chyba nie jest odwodniony. Co mi radzicie?
      ___________________________________
      www.tcp.org.pl
      • cat_s Re: Kocie Zaułki 28.09.06, 01:30
        Witaj...
        No, no - Seven się kota dorobił...:-)
        Sevenie - by przejść od rzeczy: z tego co wiem - większość znawców nie zaleca puszkowego kociego jedzenia. Ale ze znawcami bywa różnie ;-)
        Moja Pani Weterynarz puszkowego jedzenie specjalnie nie krytykuje, nie poleca jednak Whiskasa - rzekomo uzależnia i wbrew pozorom zawartość "mięsa w mięsie" w tej karmie jest stosunkowo nieduża.

        Jeśli jednak zdecydujesz się na karmę puszkową - mój kot poleca Kitekata z wołowiną. Kosztuje ok. 5-6 pln za puszkę o wadze 800 g. Ale to kwestia indywidualnego kociego upodobania ;-)

        Dodatkowo - sucha karma - do całodziennego chrupania, tak, żeby kot zawsze miał w misce.

        Ryba - po tak zwanym "sparzeniu" wrzącą wodą, by się ewentualnych zarazków i pasożytów pozbyć.

        Wieprzowina - podobno dla kotów niedobra. Coś im się złego po wieprzowinie dzieje z sierścią.

        Napoje - woda, zmieniana przynajmniej 2-3 razy na dobę.
        Mleko niedobre - większość kotów ma kłopoty z trawieniem krowiego mleka, chyba, że są małe - a potem znika im jakiś enzym trawienny i nim po prostu... ehem - wymiotują. Jest też dostępne gdzie niegdzie specjalne mleko dla kotów - z tego, co pamiętam - drogie jak jasna cholera ;-)

        Pozdrawiam i proszę oczywiście o dalsze wieści o kocie :-)
        cat_s
        • sofanes Re: Kocie Zaułki 28.09.06, 02:12
          Ach, i cat_s nocami, jak kotu przystoi, tu sie przekrada...a tak, jakby go nie
          bylo ostatnio na forum...
          Jedna mnie rzecz zaintrygowala - czy to byc moze z tym "uzaleznieniem"...?
          Wszak chyba narkotykow tam nie dosypuja...?
          A dlaczego pytam; ano, podobna obserwacje mam wzgledem Loli i pewnego rodzaju
          kroliczego suchego zarcia...jedno upodobala sobie na tyle, ze az sie do niego
          trzesie, a jak jej sie do miski nasypie, to kladzie uszy po sobie i mknie jak
          strzala (to bardzo smieszne jest, gdyz na ogol, jak biega, uszu nie kladzie).
          Poniewaz z zarciem tym przynosze do domu mole czy cos takiego (w sklepie je
          dodaja gratis), chcialem zmienic...ale gdzie tam, krolik byl obrazony, tracal
          nosem i grzebal z obrzydzeniem w misce, zebym nie mial zadnych watpliwosci, ze
          zarcie z molami jest the best.
          No to sie ugialem...
          Ale to malo; okazuje sie, ze kroliki grupowo moga wplywac wrecz na decyzje
          ekonomiczne ludzi...jakis czas temu ten sam sklep zarcie zmodyfikowal - usunal
          z niego takie kolorowe pellety (robione chyba z jakis ekstraktow warzyw); alez
          Lola wsciekla byla...
          Znowu zaczela grzebac w misce i rzucac mi spojrzenia: "No gdzie sa zielone...?
          Gdzie...?! Gdzie sa zielone, pytam sie...?!".
          Znowu sie ugialem, i przy nastepnej okazji wspomnialem o tym obsludze sklepu.
          Jakiez bylo moje zdziwienie, gdy wlasciciel ciezko wsetchnal, i powiedzial, ze
          nie jestem pierwszy...po dwoch tygodniach zielone i inne kolorowe pellety
          wrocily...
          Od tej pory moj szacunek dla krolikow wzrosl jeszcze bardziej...
        • zerozeroseven Re: Kocie Zaułki 28.09.06, 10:06

          cat_s'ie, dzięki serdeczne za info!

          Ponieważ osobiście jestem maniakiem zdrowego odżywiania, co to tylko kiełkami
          i oliwą z oliwek żyje postanowiłem, że mój kot też będzie supernatural, tak jak
          ja ;-) Oczywiście z poprawką na potrzeby 100% drapieżnika. Dlatego spróbuję z
          żywieniem naturalnym tj. takim które dziki kot może sam sobie potencjalnie
          upolować. W grę wchodzą więc: ptactwo, gryzonie, ryby, płazy i gady oraz owady
          a na pewno odpada, jak napisałeś, wieprzowina i wołowina, bo tego sobie kot na
          pewno sam nie upoluje.
          Może być problem z gryzoniami. W Ameryce Południowej powszechnie sprzedają
          mięso świnek morskich, ale u nas chyba taki rarytas nie jest dostępny.
          Pozostaje ew. królik - ale to chyba drogie diabelnie jest, tak samo żabie udka
          lub węże. Co do owadów - nie jestem pewien - może zaproponuję mu świerszcza. :-)
          Dzisiaj dałem mu mintaja i nie był specjalnie zachwycony, przez 2 minuty
          miałczał nad miską rozdzierająco i patrzył na mnie z wyrzutem, zanim się zabrał
          do konsumpcji. Może powinienem mu dawać ryby słodkowodne, w końcu to nie jest
          kot morski...
          Hmm...zobaczymy.
          Pozdrawiam :-)





          ___________________________________
          www.tcp.org.pl
          • sofanes Re: Kocie Zaułki 28.09.06, 16:29
            ...tylko sprobuj mu dac krolika...
            • cat_s Re: Kocie Zaułki 28.09.06, 18:01
              No tak... królik jako przekąska dla kota to dosyć drażliwy temat...;-)
              Z drugiej strony, jak to Pawian kiedyś napisał: "Jeść się chce!"...

              > grę wchodzą więc: ptactwo, gryzonie, ryby, płazy i gady oraz owady
              > a na pewno odpada, jak napisałeś, wieprzowina i wołowina, bo tego sobie kot na
              > pewno sam nie upoluje.

              Wiesz - nie jestem taki pewien :-)
              To znaczy te nasze domowe, pewnie by nie upolowały - te większe, lwy i tygrysy na przykład wierz mi - wołowinką nie gardzą - dziko się co prawda pasącą - ale krowa to krowa, nawet jak się pasie w dalekich krajach...:-)

              Zapewniam, że perystaltyka i flora bakteryjna jelit kotów z wołowinką sobie radzi znakomicie. A że kot domowy jest zazwyczaj malutki (za wyjątkiem tych spasionych) - to i nieczęsto się słyszy o upolowaniu krowy przez kota :-)

              Tak czy owak - donoś nam proszę o nowym kocie! :-)

              Pozdrawiam
              cat_s

              P.S.
              Masz już upatrzonego weta do serwisowania kota? Z kotem prawie jak z rowerem - jak dobrze serwisujesz, to masz dobre osiągi. W mruczeniu na przykład. I polowaniu na sztuczne myszki. Albo żywe, jak ktoś ma... :-)
              • zerozeroseven Re: Kocie Zaułki 28.09.06, 22:23
                Faktycznie, zapomniałem, że są kotki nieco większe niż mój vel-okropek.
                Chociaż i on chyba poradziłby sobie z biegająca wołowinką nienajgorzej, bo
                łapczywy i drapieżny jest niespotykanie. Jak tylko zobaczy, że micha jest pusta
                drze się jak opętany, włazi mi po nodze i gryzie skubaniec. Moje dziecko
                nauczyło się już go obchodzić 2-metrowym łukiem. He, he...

                Co do weterynarza to nie mam upatrzonego, na razie kotek był u lekarza raz
                dostał coś na robaki i przykaz pojawienia się na szczepieniu za dwa tygodnie.
                Jeśli więc jest ktoś wart polecenia to chętnie skorzystam.

                Jak znajdę chwilkę to zrobię Okropkowi zdjęcie i wrzucę link na forum.
                Zobaczycie jaki to pruszkowski tygrys! :-D
                ___________________________________
                www.tcp.org.pl
              • stary_pawian Re: Kocie Zaułki 15.10.06, 07:31
                cat_s napisał:

                > Zapewniam, że perystaltyka i flora bakteryjna jelit kotów z wołowinką sobie rad
                > zi znakomicie.

                Nie wiem z czym radzi sobie to "cóś" o czym piszesz :), ale moja Mietka nie
                gardzi niczym - od bakłażana, przez ketchup po śledzie w occie. Jak tylko
                cokolwiek jemy - zaraz się przysiada:)i nie przeszkadzam jej w tym licząc na jej
                instynkt pewnie mocno przytępiony (jest u nas od czsu gdy miała niebiesko-szare
                oczy)
                Nie zauważyłem by cokolwiek jej szkodziło, a waży prawie 7 kg - co jak na kocicę
                jest sporą wagą - i nie jest zapasiona. No, ale Mietka to wybryk natury.
                Franka, gdy ją przywieźliśy z Palucha jadła gazety. Fakt, że było to ładnych
                parę lat temu i treści w gazetach były jeszcze strawne ;).
                • stary_pawian Gdzie się podział Cat_s 20.10.06, 23:05
                  Coś ostatnio ani nie zamiauczy, ani nie zamruczy ;)
                  • sofanes Re: Gdzie się podział Cat_s 21.10.06, 00:30
                    No wlasnie tez to zauwazylem...
                    Mial (miau...?) wrocic z rozjazdow i odzywac sie czesciej, a tu co...?
                    • stary_pawian Re: Gdzie się podział Cat_s 21.10.06, 00:51
                      Może po kociemu zjawi się na 500.
                      • cat_s Re: Gdzie się podział Cat_s 21.10.06, 01:27
                        Witajcie,
                        Wy to wiecie jak sprawić kotu przyjemność:-)
                        Jestem cały czas i forumowe życie śledzę z niegasnącą uwagą. A mało pisuję, bo uważam, że pisać trzeba, jak się ma coś ciekawego do powiedzenia - więc ja czekam cierpliwie aż mnie wena najdzie.
                        Ale cieszę się bardzo, że zaglądacie do Zaułków...:-)

                        stary_pawian napisał:
                        > Może po kociemu zjawi się na 500.

                        No własnie tak się powoli zastanawiam, kogo by tu nominować do tej 'pięćsetki'. Będę wdzięczny za sugestie :-)

                        Pozdrawiam
                        cat_s
                        • stary_pawian Re: Gdzie się podział Cat_s 22.10.06, 07:13
                          cat_s napisał:

                          > Witajcie,
                          > Wy to wiecie jak sprawić kotu przyjemność:-)
                          > Jestem cały czas i forumowe życie śledzę z niegasnącą uwagą.
                          >
                          > No własnie tak się powoli zastanawiam, kogo by tu nominować do tej 'pięćsetki'.
                          > Będę wdzięczny za sugestie :-)
                          >
                          > Pozdrawiam
                          > cat_s

                          Witaj
                          Fajnie, że się znalazłeś. Już chciałem do KZ wstawić miseczki i ciepły kaloryfer ;)

                          Pół tysiąca to niezła liczba. Proponuję na "pięćsetkę" założyciela wątku.

                          pozdrawiam
                          pawian

                          PS
                          odezwę się już po.
                        • stary_pawian Re: Gdzie się podział Cat_s 22.10.06, 18:33
                          cat_s napisał:

                          > uważam, że pisać trzeba, jak się ma coś ciekawego do powiedzenia - więc ja czek
                          > am cierpliwie aż mnie wena najdzie.

                          Odezwę się teraz bo do 500 w miarę bezpieczna odległość.
                          Nie możesz pisać spontanicznie (FP chyba na tym nie straci, a wręcz może zyskać?
                          Musisz to przemyśleć?
                          Ja tam piszę co mi ślina na język ..., albo łapy (te tylne też) na klawiature
                          wrzucą.
                          • sofanes Re: Gdzie się podział Cat_s 23.10.06, 04:57
                            No ja tam tez nerwowo sie czuje przy kazdej "okraglej" rocznicy, sami wiecie,
                            dlaczego...;-)
                            • stary_pawian Re: Do Cat_s, Burzy, Sofanesa, Adminów i Innych 24.10.06, 07:42
                              Zaczęło się odliczanie i teraz wszyscy się czają. SQH-a co Ty na to (zwracam się
                              do Ciebie, bo Sofanes pewnie teraz śpi) żeby pół tysiąca napisał Cat_s?
                              Ten "Koci tasiemiec" jest raczej ewenementem na "furach" i to jest jego.
                              Masz tylko jeden wpis ;) albo i to nie.
                              • erleusortok Cat_s! 24.10.06, 08:46
                                Cat_s, jeśli nie popełnisz pięćsetnego, to wątek zginie.
                                • cat_s Niech się stanie :-) 24.10.06, 12:09
                                  Kochani,
                                  Jesteście okropni... to znaczy - okropnie mili :-)
                                  Dziękuję.
                                  Cóż, wypada chyba powiedzieć z tej okazji kilka słów...

                                  Owóż, jak wiadomo, w przyrodzie wszystko się zmienia, po zimie przychodzi wiosna, ptaki odlatują i przylatują a drzewa zrzucają liście, by następnie wypuścić zielone pączki... I tak jest dobrze, bo takie są prawa natury.

                                  Tak i w internecie niektóre wątki rozkwitają, by ustąpić mniejsca nowym, bardziej aktualnym... I tak jest też dobrze albowiem takie są internetu...:-)

                                  Dlatego też przyznam z niejakim miłym zdziwieniem, że od długiego czasu wchodząc na nasze forum za każdym razem przecieram oczy ze zdumienia, że Kocie Zaułki ciągle grubieją i tłuścieją jak kot na zimę.
                                  Pięćsetny post to dobra chwila na krótki moment zadumy.

                                  Zadumałem się zatem nad tłustością tego wątku - bo wiadomo, jak niewygodnie jest pisać w takich tasiemcach.
                                  I wiecie co?
                                  Doszedłem do jedynego słusznego wniosku:
                                  Kocie Zaułki jedynie dlatego tak potłuściały, że mają swoich mniej lub bardziej stałych ale oddanych użytkowników - czyli Was, Drodzy Kociozaułkowcy!
                                  Cieszy mnie bardzo okrągła liczba '500' - ale jeszcze bardziej fakt, że tu zaglądacie i dzielicie się swoimi zwierzowymi reflaksjami.

                                  I tak niech zostanie...

                                  Wątkowi, Waszym zwierzakom i Wam samym życzę wszystkiego najlepszego. Mam nadzieję, że następną przemowę z okazji 'tysiąca' będę miał okazję wygłosić już niedługo :-)

                                  Niniejszym otwieram uroczyście kolejną 'pięćsetkę'.
                                  Dobrego pisania :-)

                                  Pozdrawiam
                                  cat_s, wzruszony
                                  • stary_pawian Re: Niech się stanie :-) 24.10.06, 12:56
                                    Witaj.
                                    Z okazji pięćsetki masz zagwarantowane wątróbki drobiowe i miseczkę śmietanki
                                    niskotłuszczowej ;)

                                    pozdrawiam
                                    pawian i koty, które z nim mieszkają.
                                    PS.
                                    Musiałem te koty :((( bo by mi (mimo okularów) wydrapały oczy :).
                                    Nawet nie wiesz jak one chętnie czytają (albo udają, że czytają ;) ) Twoje wpisy.
                                    Łażą po klawiaturze, przed monitorem i nie da się ich zgonić bo warczą.
                                    • sofanes Re: Niech się stanie :-) 25.10.06, 00:09
                                      Milion postow, milion postow, niech zyje, zyje nam...
                                  • stary_pawian Re: Niech się stanie :-) 25.10.06, 15:36
                                    Kici, kici kici ;)
                                    No i znów gdzieś go wcięło.
                                    Koty to dranie!
                                    ;))
                                  • stary_pawian Re: Niech się stanie :-) 25.10.06, 16:08
                                    cat_s napisał:

                                    > I wiecie co?
                                    > Doszedłem do jedynego słusznego wniosku:

                                    Całkiem nie na serio!
                                    Cat_s nie dochodź do jedynie słusznych wniosków. :))))))))))
                                    Takie nie istnieją!
                                    • stary_pawian Dobra było święto, ale ... 28.10.06, 18:02
                                      Ale idzie zima i proszę pomóż przekonać "ludzi", że zima nie jest przyjazna
                                      bezdomnym zwierzakom.
                                      Koty, Psy, Ptaki, Białe Myszki.
                                      W końcu to przecież LUDZIE to tak spierd.... ten Świat.
      • zerozeroseven Re: Czy koty potrzebują trawki? 11.12.06, 00:06
        Kilka słów o mojej Kropce.
        No wiec, Kropka ma się dobrze.
        Jest już całkiem spora prawie jak dorosły kot. No... powiedzmy 3/4 kota. -
        Prawdę mówiąc nie wiem dokładnie w jakim jest aktualnie wieku, weteryniarka
        bąkała coś o kilku miesiącach. Mniej niż 4.
        Je prawie (tak jak ja) wyłącznie surowe mięso. Głównie wołowinę i ryby. Do tego
        drób, wieprzowinę, no i na końcu to niedozwolone, ale nieuniknione PRAWIE,
        czyli: kaszke manną, kakałko i inne rzeczy, którymi moje dziecko dzieli się z
        ukochanym kotkiem. Na szczęście nie ma tego zbyt wiele i nasza kotka jest
        prawdziwym drapieżcą. Sylwetkę ma smukłą, napiętą, pod cienką skórą grają
        struny mięśni. Naprawdę wygląda i zachowuje się jak tygrys (napada :).
        Śpi ze mną. Włazi mi w nocy na głowę, albo pod pachę i o 6 rano budzi na
        trening, włączając swój motor. Ciekawe ile to decybeli? (z 50 conajmniej).
        Jest niezwykle ciekawska. Łazi po klawiaturze komputera. Towarzyszy mi w
        łazience. Zagląda do lodowki i szafek. Kila razy, dobrowolnie, chciała zamknąć
        się w zamrażarce. Zaczaja się w wózeczku dla lalek, strasząc moją córkę.

        Naprawdę super kotek :-D

        A teraz pytanie: Kupiłem kotkowi w supermarkecie trawkę firmy Hilton. Czy
        warto, i czy rzeczywiście jest mu to potrzebne?

        Innymi słowy czy koty potrzebują trawki?
        • cat_s Re: Czy koty potrzebują trawki? 11.12.06, 00:52
          Sevenie,
          Wedle mojej najlepszej wiedzy - koty potrzebują "zieleniny".
          Mój - 'wolnowychodzący' - podżera sobie w czasie spacerów.
          Trawa wspomaga ich procesy trawienne. To znaczy... każdy kot musi od czasu do czasu... hm... zwymiotować, że tak powiem. I - z tego co wiem - jest to proces całkowicie normalny i naturalny.
          Tym więc faktem się nie martw.

          Jeśli chodzi o inne jedzonko: z rybami ostrożnie - z powodu ewentualnych ości - czyli - raczej filety.
          Wieprzowina - z tego co słyszałem - dla kotów niedobra - coś im się dzieje niedobrego z sierścią. Dopytaj u weterynarza przy okazji - bo i tak musisz ją pozaszczepiać i przebadać.

          Kaszka manna, kakao - większość kotów nie toleruje mleka krowiego. Więc jeśli te potrawy są robione na specjalnym 'kocim mleku' (bez laktozy) - wszystko powinno być w porządku - w innym przypadku - duże prawdopodobieństwo biegunki albo innych sensacji.
          Ale jeśli kot od malutkiego "kociaka" był przyzwyczajany do mleka krowiego - też powinno być w porządku - odsyłam do któregoś z postów Sofanesa na ten temat...

          Że napada? :-) Tak musi być! :-)
          Mów do kota "a psik!", gdy napada boleśnie albo niebezpiecznie - i niedługo przestanie, bo koty są mądre i szybko się uczą.

          Pozdrawiam i głaszczę Kropkę
          cat_s
          • zerozeroseven Re: Czy koty potrzebują trawki? 11.12.06, 09:49
            Dzięki Cat_s'ie za poradę.
            Tak więc włączam Kropce trawkę do menu. :-)
            Co do ryb to zauważyłem, że mój kotek dość zręcznie sobie z nimi radzi i w
            zasadzie niewielkie ości nie stanowią przeszkody. Nie chciałbym zrezygnować z
            dawania ryb nieodfiletowanych ze względu na źródło wapnia jakim są ości, ma to
            jak mi się wydaje szczególne znaczenie, ponieważ poza okazjonalnym dorywaniem
            się do posiłków mojego dziecka, kot nie spożywa mleka i jego przetworów.
            Jeśli chodzi o wieprzowinę to Kropka nie jej jej dużo, bo za nią nie przepada.
            Zdecydowanie preferuje czyste, żywe mięso wołowe, które pochłania w
            nieograniczonych ilościach.

            U weterynarza Kropka oczywiście była i została oceniona na piątkę!
            Żywe oczy, czyste uszy, gruby ogon i lśniące futro, to jej wizytówka, pomimo,
            że jest dość pospolitym, pręgowanym dachowcem :-D
            Jeśli chodzi natomiast o konkretne porady weterynarskie, także w spawach
            żywienia, to jestem sceptykiem. Trafienie na prawdziwego profesjonalistę jest w
            mojej opinii tak samo trudne jak w przypadku każdego innego lekarza. Biorąc pod
            uwagę stosy reklamówek w każdym gabinecie nie mogę oprzeć się wrażeniu, że
            weterynarze są zwykłymi sprzedawcami na prowizji u firm farmaceutycznych i
            żywieniowych, a cały ten zwierzęcy biznes skonstruowany jest tak, że najpierw
            doprowadza się zwierzaki do chorób poprzez ścierwiaste pożywienie dla
            kosmonautów, a potem się te zwierzęta leczy objawowo nie likwidując przyczyn, a
            jedynie zwiększając dawki leku. Do tego dochodzą szczepionki na przeróżne
            egzotyczne choroby, o których nikt nigdy nie słyszał, i które to szczepionki
            trzeba powtarzać, bo jakoby jednorazowo są nieskuteczne.
            Tak więc bardziej sobie cenię porady miłośników.
            pozdrawiam i dziękuję także w imieniu Kropki. :-D
            • zerozeroseven Re: Czy koty potrzebują trawki? 11.12.06, 10:15
              Swoją drogą próbowaliście kiedyś puszkowanego jedzenia dla kotów?
              Ja zrobiłem ten eksperyment i zjadłem taka puszkę. W smaku przypomina to
              aromatyzowanego hamburgera na zimno, wymieszanego pół na pół z kredą.
              Po konsumpcji człowiek nie ma najmniejszych wątpliwości, że były to: zmielone
              kości, jądra, kopyta, języki, mózgi oraz skóra wraz z sierścią. Brrr...
              Ja rozumiem, że to ma wszystkie potrzebne do życia składniki i można sobie coś
              takiego zafundować od czasu do czasu w McDonaldsie, ale żeby codziennie dawać
              do jedzenia bezbronnemu zwierzęciu - o nie!
              ;-D
              • cat_s Re: Czy koty potrzebują trawki? 11.12.06, 11:47
                Witam,
                > Swoją drogą próbowaliście kiedyś puszkowanego jedzenia dla kotów?

                No ba... pewnie. Przecież bym nie karmił swojego kota czymś, czego sam nie spróbowałem przynajmniej raz! :-)
                A tak na serio - wedle większości opinii bardziej ode mnie doświadczonych użytkowników kotów - kotu w zupełności wystarcza (w sensie zbilansowania niezbędnych elementów) karma sucha nieco lepszych marek, takich jak na przykład Purina.
                Ale mój kot odżywia się "pół na pół" jedzeniem domowym (z wyłączeniem wieprzowiny oraz wszelkiego rodzaju kości i ości) oraz kocimi puszkami - nazwy firmy tym razem nie wymienię, by nie stać się reklamodawcą - ale chodzi o 'te' puszki z takim uśmiechniętym kotem na etykiecie.

                Pozdrawiam :-)
                cat_s
    • stary_pawian Nie będzie o kotach. 29.10.06, 12:05
      Dziś widziałem takie zdarzenie.
      "Łysol" poszczuł bulteriera na bezdomnego psiaka i się cieszył.
      Przy zwróceniu mu ("łysolowi" nie psu) uwagi prawie dostałem w pysk.

      Czy do takich można strzelać bez ostrzeżenia? (mam na myśli właściciela, a nie psa).

      Świat schodzi na psy, a psy nie są temu winne.
      • zwierz.alpuhary Re: Nie będzie o kotach. 29.10.06, 14:48
        trzeba było wezwać policję
        Ustawa z dn. 21 sierpnia 1997 o ochronie zwierząt, art. 6 i 35 (przytaczam ten
        drugi):

        1. (11) Kto zabija zwierzę z naruszeniem przepisów art. 6 ust. 1, art. 33 lub
        art. 34 ust. 1-4 albo znęca się nad nim w sposób określony w art. 6 ust. 2,
        podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

        2. (12) Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa ze szczególnych
        okrucieństwem,
        podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

        3. W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1, sąd może orzec przepadek
        zwierzęcia, a w razie skazania za przestępstwo określone w ust. 2, sąd orzeka
        przepadek zwierzęcia
        - jeżeli sprawca jest jego właścicielem.

        4. W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1 lub 2, sąd może orzec
        wobec sprawcy zakaz wykonywania określonego zawodu, prowadzenia określonej
        działalności lub wykonywania czynności wymagających zezwolenia, które są
        związane z wykorzystywaniem zwierząt lub oddziaływaniem na nie, a także może
        orzec przepadek narzędzi lub przedmiotów służących do popełnienia przestępstwa
        oraz przedmiotów pochodzących z przestępstwa.

        5. W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1 lub 2, sąd może orzec
        nawiązkę w wysokości od 25 zł do 2.500 zł na rzecz Towarzystwa Opieki nad
        Zwierzętami w Polsce albo na inny cel związany z ochroną zwierząt, wskazany
        przez sąd.
        • stary_pawian Re: Nie będzie o kotach. 29.10.06, 21:36
          zwierz.alpuhary napisał:

          > trzeba było wezwać policję
          > Ustawa z dn. 21 sierpnia 1997 o ochronie zwierząt, art. 6 i 35 (przytaczam ten
          > drugi):


          Te wszystkie paragrafy, artykuły itd. pięknie wyglądają na papierze (jacy to my
          jesteśmy wspaniali), a co z egzekwowaniem tych zapisów?
          Wiem, że sądy i tak mają nadmiar zajęć (ściganie agentów, umarzanie spraw (choć
          to raczej prokuratura),ściganie bezdomnych (to takie łatwe))
          • zwierz.alpuhary Re: Nie będzie o kotach. 29.10.06, 23:23
            podstawą działania policji jest współpraca z obywatelem. Jeżeli obywatel nie
            chce współpracować, to do policji i ogólnie do wymiaru sprawiedliwości nie można
            mieć zarzutów, bo policja sama w sobie niewiele może zrobić; to jest jedno z
            założeń państwa demokratycznego.
            • stary_pawian Re: Nie będzie o kotach. 30.10.06, 06:49
              Do policji nie mam żadnych zastrzeżeń. To są chyba hobbyści (przy takiej płacy i
              takim wyposażeniu), którzy za mnie nadstawiają karku.
              Co do reszty "czwartego" wymiaru nie jestem już taki pewien.
            • stary_pawian Re: Nie będzie o kotach. 30.10.06, 06:51
              Tak.
              Sam napisałem, że nie będzie o kotach, ale może wyjdźmy z Kocich Zaułków? :)
              • cat_s Znowu zima przylazła 02.11.06, 23:56
                Witam,
                Przylazła, trochę mrozi i trochę 'sypło białym'...
                Co mnie i okolicznym kotom przypomniało, że w zimie musi być zimno, bo "takie są prawa natury..." - jak to ujął ktoś bodaj w 'Misiu'...?

                Zaglądam ostatnio na FSzczecin i okolice... miło mnie zaskoczyła stosunkowo duża ilość 'kocich' wątków....
                A jeden - pomyślałem sobie - warty jest 'podkradnięcia'... mam nadzieję, że nikt z tambylców sie nie obrazi.

                A rzecz jest ważna, bowiem dotyczy kocich budek zimowych.
                Owóż, jak zmajstrować taką budkę i dlaczego kosztować to może 'aż' kilka złotych, oprócz chwili poświęconego czasu?

                * * *

                • Kotki podwórkowe
                frei28
                Zbliza się zima, a ja nie moge patrzec jak biedactwa marzna, do piwnicy nikt
                ich nie wpuści ( wiadomo czemu). Czy moze ktos robi takie specjalne budki dla
                kociaków. Towarzystwo Opieki nad Zwierzetami nie robi dla osób
                indywidualnych. Prosze o jakies konkrety.

                • Re: Kotki podwórkowe
                Gość: Ilka
                Ja robię domowym sposobem. Sprawdzają się. Karton, trochę styropianu, stare ciepłe rzeczy, folia.
                Karton oklejam z zewnątrz styropianem (oczywiście ma wejście, taką dziurę, niedużą), na to te grube worki na śmieci, tak ze trzy.
                Między worki a karton upycham zwinięte jednorazowe worki, to dodatkowa izolacja. Nad wejściem jakiś kawałek ceraty, takiej grubszej, jako klapka.
                Dobra na ocieplenie jest folia bąbelkowa można ją kupić np. naprzeciwko Cezasu. Do środka ciepłe rzeczy.
                Kawałki kozuszka, stare koce, wełna. Można coś kupić w ciuchbudach "na wagę", sprawdzają się sfilcowane swetry, stare poduszeczki itp. Wylożyć trzeba nie tylko dno kartonu, ale i boki. Przykleić te futerka taśmą power tape.
                Jeśli masz potem dostęp do tych domkow, dobrze co jakiś czas zmienić szmaty, bo jak jest śnieg, mogą zamoknąć, bo kot wchodzi mokry...
                Karton powinien być dość duży, albo kilka mniejszych. Ideałem byłoby ustawienie pod daszkiem , np. pod balkonami, ale nie zawsze to jest możliwe. Jeśli ma stać pod gołym niebem, "daszek" kartonu trzeba wygiąć spadziście, żeby nie stała woda.
                Koty bardzo chętnie tam wchodzą, od lat to robię i się sprawdza. Widocznie im ciepło.
                Na dno domku dobrze ułożyć trochę gazet (tych zwykłych), albo coś co izoluje. Karimatę, na przykład.
                Ważna ta folia. W zeszłym roku na wielkie mrozy zrobiłam dwa domki owinięte folią ratunkową, na to worki od śmieci. Folia w aptekach. Folia izoluje idealnie. Raptem 8 zł sztuka.
                Karton wystarcza, tam jest naprawdę ciepło. Poszukaj futerek, kożuszków itp. Na sam wierzch kilka bawełniaczków, żeby wsiąkała w nie woda. Potem jak się zamoczą, koty je zwijają w kulkę i do kąta, albo na zewnątrz. Radzą sobie.
                W tym roku już szukały domków, więc w zeszłym tygodniu nasza ekipa zrobiła :)

                * * *

                Ot i prosty sposób na 'kocie mieszkanko zimowe'... mam nadzieję, że również w naszym mieście nie zabraknie kartonów, starych ubrań i trochę folii...

                Pozdrawiam :-)
                cat_s
                • stary_pawian Re: Znowu zima przylazła 03.11.06, 20:52
                  cat_s napisał:

                  > Witam,
                  > Przylazła, trochę mrozi i trochę 'sypło białym'...
                  > Co mnie i okolicznym kotom przypomniało, że w zimie musi być zimno, bo "takie s
                  > ą prawa natury..." - jak to ujął ktoś bodaj w 'Misiu'...?
                  >
                  > Zaglądam ostatnio na FSzczecin i okolice... miło mnie zaskoczyła stosunkowo duż
                  > a ilość 'kocich' wątków....
                  > A jeden - pomyślałem sobie - warty jest 'podkradnięcia'... mam nadzieję, że nik
                  > t z tambylców sie nie obrazi.
                  >
                  > A rzecz jest ważna, bowiem dotyczy kocich budek zimowych.
                  > Owóż, jak zmajstrować taką budkę i dlaczego kosztować to może 'aż' kilka złotyc
                  > h, oprócz chwili poświęconego czasu?
                  >[...]
                  > Ot i prosty sposób na 'kocie mieszkanko zimowe'... mam nadzieję, że również w n
                  > aszym mieście nie zabraknie kartonów, starych ubrań i trochę folii...
                  >

                  Wtaj Cat_s
                  Zainspirowałeś mnie tym, bo do tej pory nie pomyślałem o takich domkach.
                  Gdy byłem 1 i 2 listopada na cmentarzu (w taką pogodę) to zastanawiałem się czy
                  opłaca mi się wracać do domu.
                  Koci domek faktycznie nie koszt i nie wysiłek (zresztą jak ktoś nie chce to nie
                  musi byle nie przeszkadzał.
                  A tu chała.
                  Nie ma gdzie tego ustawić (znalazłem jedno miejsce na obmurowaniu altanki
                  śmietnikowej). Postawione gdzieś pod ścianą bloku natychmiast interesuje
                  "młodzież" (a że karton i tworzywa sztuczne - to łatwo podpalić)i "ludzi" co
                  SIE CIESZOM JAK POSZCZUJOM PSEM (pies nie jest w niczym winien - tak został
                  przez ................. ukształtowany).
                  Pewnie znów pozotanie wandalizm :))))
                  • stary_pawian Re: Znowu zima przylazła 03.11.06, 21:09
                    > Pewnie znów pozotanie wandalizm :))))

                    PS
                    Proszę nie cytować mi różnych "Ustaw, Artykułów i Paragafów". One naprawdę są
                    śliczne i czytam je z wielkim zainteresowaniem (wprost nie mogę oderwać się od
                    lektury) :)
                    Który prokurator potraktuje poważnie doniesienie o spaleniu "kociego domku" ?
                    Który prokurator postawi jakikolwiek zarzut właścicielowi psa ?
                    Który prokurator (I NA JAKIEJ PODSTAWIE) wystąpi przeciw "zabijającym" zimą
                    piwniczne okienka ?
                    :(((((
                    A który LUDŹ pomoże zimą bezpańskim psom, kotom, ptakom, białym myszkom ?

                    A KTO POMOŻE LUDZIOM BEZDOMNYM ???

                    Są chętni?
                    :((((
                    • stary_pawian Re: Znowu zima przylazła 07.11.06, 17:11
                      stary_pawian napisał:

                      > Są chętni?
                      > :((((

                      :(((((((((((((((((((((
                      Nie ma.
                      Burmistrz, Radny, Działacz - tak dokarmimy :)
                      PS
                      Nie jest to temat na KZ. ale aktualny zawsze i wszędzie!
                      • stary_pawian Szukam "palacza do maszynowni na kajak" 11.11.06, 09:32
                        Zima i tak przylezie.
                        Kto chętny pomóc?
                        Mnie, Tobie i Jemu jest ciepło i syto, ale nie na tym kończy się świat.
                • stary_pawian Na NIC nie liczę 15.11.06, 20:37
                  "Wybiórcze" szaleństwo już za nami.
                  Może pora pomyśleć nie o kandydatach czy już teraz wybrańcach ?!!!
                  Może poza nimi są inni, inne (np. koty i ich pchły)?
                  Nie temat na KZ, ale tu można spotkać LUDZI.
                  • stary_pawian Kici, kici, kici, kici! 06.12.06, 22:45
                    Co za kocisko.
                    Znika, błąka się po innych zaułkach, a do swoich nie zajży.
                    :)
                  • obserwatorka15 Re: znalezione w sieci 07.12.06, 12:02
                    Cos dla miłosników kotów

                    www.youtube.com/watch?v=iV6DQuEh4UQ
                    • cat_s Poświąteczno-noworoczne... 08.01.07, 11:22
                      ... kocie wspominki...:-)

                      Znalazłem krótką acz ujmującą historyjkę na FHumorum:

                      "Gość: Sandra 08.01.07, 08:03

                      • wpadki podczas kolędy ... czyli wizyty duszpasterskiej.
                      Ksiądz przychodzi do domu, śpiewa kolędę, robi
                      swoje, wtem na stół wskakuje kot i... wypija całą wodę święconą..."


                      Koty to jednak dranie!
                      :-)
                      • kubek Nie oglądałem ze dwieście odcinków, ale 13.01.07, 02:08
                        nadal orientuje się w akcji ;)
                      • kubek nie oglądałem ze dwieście odcinków. ale 13.01.07, 02:10
                        nadal orientuje się w akcji ;)
                        • kubek wciąż świetne! 13.01.07, 02:12

                          • cat_s Re: wciąż świetne! 31.01.07, 11:37
                            'Wciąż świetne'... powiadasz :-)
                            No to jedziemy dalej :-)

                            Dzisiaj o wróblach ze Szczecina:

                            "Wróbel przez tydzień żył w Netto, Andrzej Kulej
                            2007-01-30, ostatnia aktualizacja 2007-01-30 20:48

                            Ptak latał po sklepie przy ul. Duńskiej. Nie można go było złapać, ale wreszcie się udało. O uwięzionym wróblu poinformowała nas w poniedziałek Czytelniczka, Magdalena Ptak:
                            - Zwracałam uwagę obsłudze, że w sklepie lata wróbel. Szkoda ptaszka, a z drugiej strony przecież to jest sklep. Wróbel po prostu brudzi. Strach coś kupować. Pracownicy próbują sobie z nim poradzić, ale robią to dość nieudolnie, bo on nadal lata. Podobno ktoś próbował do niego nawet strzelać!

                            Sanepid potwierdza: wróbel nie ma prawa przebywać w sklepie!

                            - Stwarza zagrożenie, szczególnie jeżeli chodzi o produkty niepakowane. Może być np. nosicielem drobnoustrojów, dlatego takie sytuacje powinny być jak najszybciej eliminowane - mówi Krystyna Szołomicka, kierownik oddziału nadzoru nad żywnością w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Szczecinie.

                            Informacją o polowaniu na wróbla zmartwiła się prowadząca azyl dla ptaków Zofia Brzozowska:
                            - Wróble są gatunkiem zagrożonym i jest ich coraz mniej - podkreśla. - Dlatego nie można robić mu krzywdy i powinno się go wypuścić żywego. Najprościej byłoby po zakończeniu pracy w sklepie zgasić światła, zapalić na zewnątrz np. reflektory samochodu, otworzyć drzwi i delikatnie przestraszyć ptaszka. Wtedy z pewnością wyleci na zewnątrz.

                            Pracownicy sklepu nie skorzystali z tej rady, ale - jak zapewnił nas wczoraj Grzegorz Rybaczuk, kierownik okręgu Netto w Szczecinie - problem został już rozwiązany bez szkody dla wróbla: - Pracownicy wynajętej przez nas firmy sprzątającej po trzech dniach prób, w poniedziałek wieczorem złapali go przy pomocy specjalnej siatki i wypuścili na zewnątrz"

                            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3886429.html

                            * * *

                            Trzy dni, rozumiecie, zajęło złapanie wróbla.
                            No cóż, zdarza się... - wiadomo, im ptak mniejszy, tym trudniej go złapać.
                            Ale najbardziej rozbawiła mnie przypadkowa zapewne zbieżność lingwistyczna...: na całą sprawę z wróblem zwróciła uwagę pani Magdalena Ptak... ;-)
                            Ot - drobiazg - a cieszy :-)

                            Pozdrawiam
                            cat_s
                            • cat_s Dzień Kota (światowy ;-) ) 17.02.07, 13:33
                              Ano właśnie :-)
                              W Polsce oficjalnie obchodzony po raz drugi.
                              Popatrzmy dzisiaj życzliwszym okiem na koty - to przecież takie fajne stworki. I tak fajnie mruczą...
                              Wszystkim kotom pruszkowskim - wszystkiego najlepszego!

                              cat_s :-)
                              • stary_pawian Re: Dzień Kota (światowy ;-) ) 17.02.07, 19:18
                                Witaj Cat_s.
                                No właśnie.
                                Dzięki Bogu tej zimy nie trzeba było być za bardzo wandalem.
                                Może to zasługa pogody, a może ludzie jednak czasem zaczynają myśleć.
                                Wszystkim kotom (pieskom, świnkom morskim i w ogóle wszysztkim zwierzakom na
                                Ziemi)- PEŁNEJ MISECZKI I CIEPŁA
    • burza_gradowa Re: Kocie Zaułki 14.03.07, 22:04
      cat_sie tęsknimy.. normalnie sie podzial gdzies, zaułki zarosly pajeczyną..
      wyjatkowo przyszlam odkurzyc ale zeby mi to bylo ostatni raz! ;)
      • cat_s Re: Kocie Zaułki 15.03.07, 10:44
        Burzo, Burzo...
        Dziękuję za pamięć - w imieniu swoim oraz w imieniu wszystkich kotów pruszkowskich :-)
        Coś czuję, że po takim motywującym poście, Kocie Zaułki ruszą pełną parą.
        I zapraszam oczywiście wszystkich zwierzoposiadaczy do dzielenia się doświadczeniami, radościami i pytaniami.

        Pozdrawiam
        cat_s

        P.S.
        Informuję jednocześnie, iż "w końcu" Kot mój przeszedł nieprzyjemny zabieg, dzięki któremu pruszkowska populacja kotów bezdomnych się nie powiększy.
        Kot zabieg zniósł dobrze i już bryka jak zwykle :-)
        • ewa.c3 Re: Kocie Zaułki 15.03.07, 11:10
          A ja niestety pożegnałam się ze swoim kotem. Był z nami tylko 9 lat. Pokonały go
          kamienie i nerki . Mimo operacji, nie udało się go uratować. Szkoda, bo
          sympatyczna bestia z niego była.Tym sposobem ze zwierząt , zostały mi rybki. :(

          galeria.animalia.pl/ewa-c
        • burza_gradowa Re: Kocie Zaułki 15.03.07, 13:10
          Nno!
          a moj pies byl na wycieczce rowerowo-biegającej (ja na rowerze on na lapach,
          rzecz jasna)
          alle jej sie podobalo, jeszcze nie domylam brodzika po myciu psa he he
          • cat_s Re: Kocie Zaułki 15.03.07, 13:26
            ewa.c3 napisała:

            >A ja niestety pożegnałam się ze swoim kotem. Był z nami tylko 9 lat. Pokonały
            > go kamienie i nerki . Mimo operacji, nie udało się go uratować. Szkoda, bo
            > sympatyczna bestia z niego była.Tym sposobem ze zwierząt, zostały mi rybki. :(

            Ewo, Ewo...
            Strata kota to trudne doświadczenie. Wiem o tym, niestety, z autopsji :-(
            Z autopsji owej wiem jednak również - że najlepszym sposobem na utratę kota jest nowy kot!
            Życzę dokocenia jak najszybszego...

            Pozdrawiam
            cat_s
        • kruszynka79 gdzie w Pruszkowie wykastrować kocurka? 17.03.07, 19:59
          witam wszystkich:-)

          Jeden z moich dwóch kocurków wkrótce zostanie "odjajeczniony", stąd mam pytanie,
          jakiego weterynarza polecacie w Pruszkowie do przeprowadzenia tegoż zabiegu?

          Mieszkam na Prusa, przy spółdzielni, po drugiej stronie ulicy jest wet, dr
          Burbelka - czy ktoś już u niego kastrował / leczył kota? Czy możecie mi ew.
          kogoś jeszcze polecić (mieszkam tu od niedawna, nie znam jeszcze wszystkich
          wetów) ;-)

          Będę wdzięczna za pomoc

          pozdr.
          kruszynka
          • cat_s Re: gdzie w Pruszkowie wykastrować kocurka? 17.03.07, 20:26
            Witaj,
            Tydzień temu kot mój (ściślej mówiąc - kotka) poddany został zabiegowi sterylizacji (czy też, jak niektórzy wolą - kastracji).
            Zabieg i rekonwalescencja, odpukać, jak na razie - bez zarzutu i bez komplikacji. Kot zaczął już brykać :-)

            Rzecz się jednak nie odbyła u dr Burbelki a w:
            "Gabinet weterynaryjny 'Docvet', ul. 3 Maja 23", tel. 758-46-74

            W gabinecie powyższym serwisuję swojego kota od ok. 2 lat.
            I jesteśmy zadowoleni :-)

            Pozdrawiam
            cat_s
            • burza_gradowa Re: gdzie w Pruszkowie wykastrować kocurka? 27.03.07, 19:22
              Nie o kotach wprawdzie ale o cat_sach chcialam powiedziec.. nie wiem jak
              inne..ale te pruszkowskie nie odpowiadają na maile o!
          • mysza63 Re: gdzie w Pruszkowie wykastrować kocurka? 01.05.07, 14:20
            Wiele lat temu robił zabieg mojemu kotu a lada dzień czyli gdzieś tak w maju wybieram się na ten zabieg z moim nowym nabytkiem i to właśnie do tego weterynarza. Facet jest miły i nie zdziera finansowo. Tamten kot był z gatunku łagodnych a Leon to prawdziwy zawodowiec w drapaniu i sama jestem ciekawa jak pan koktor sobie poadzi :-)
            • zerozeroseven Re: gdzie w Pruszkowie wykastrować kocurka? 02.05.07, 16:33
              > Leon to prawdziwy zawodowiec w drapaniu i sama jestem ciekawa jak pan koktor
              > sobie poadzi :-)

              Ojj. To tego nie robią w narkozie?
              • mysza63 Re: gdzie w Pruszkowie wykastrować kocurka? 03.05.07, 09:15
                W narkozie, tyle, że trzeba najpierw tą narkozę zaserwować kotkowi w postaci zastrzyku :-))))
        • stary_pawian Re: Kocie Zaułki 31.03.07, 08:57
          No i wreszcie się znalazł.
          Gdzie te koty łażą zimą ? ;). Marzec to rozumiem.
          Cat_s.
          Bez Ciebie KZ pewnie odejdą gdzieś do zakurzonego archiwum, a kurz bardzo źle
          działa na organy powonienia - szczególnie u kotów!
          • stary_pawian Cat_s 01.05.07, 08:50
            Znalazł się i zgubił.
            Gdzie Ty się podziewasz?
            Marzec już dawno minął.
            Jak "poszedłeś w Adminy" to już KZ ... ? :)))

            pozdrawiam
            pawian
    • zwierz.alpuhary to ja też coś dorzucę 31.03.07, 00:22
      Wystawa "Antologia kota" w Muzeum literatury

      Beata Kęczkowska2007-03-30, ostatnia aktualizacja 2007-03-30 18:24

      Od niedzieli w Muzeum Literatury można oglądać wystawę "Antologia kota", a na
      niej rękopisy, malarstwo, lalki, fotografie, cytaty z dzieł literackiej,
      animacje poświęcone kotom

      - Literatura przedmiotu jest ogromna. Kot jest stworzeniem wyrafinowanym i
      wymagającym, nic dziwnego, że pisało o nim wielu wybitnych poetów i prozaików -
      mówi Maria Dorota Pieńkowska (właścicielka dwóch kotów), która odpowiada za
      stronę literacką ekspozycji. Aranżacja plastyczna spoczęła w rękach Weroniki
      Naszarkowskiej-Multanowskiej (właścicielka jamnika, uwielbiająca konie). W
      muzeum pokazuje też swoje prace zainspirowane napisanym przed wojną utworem
      ośmioletniej dziewczynki. - Maluję koty, bo mam do nich dystans - zauważa.

      Trzeba przyznać, że obydwie panie wpuściły nowego ducha do muzeum na Starym
      Mieście. Nie dość, że obrały sobie dość rewolucyjny jak na ten adres temat
      ekspozycji, to i przygotowały ją w wielce zajmujący sposób, porządkując ją
      według haseł: "Historia kota", "Literatura kota", "Teatr kota", "Miłość kota i
      do kota", "Spiżarnia kota, Sztuka kota".

      By przedstawić historię zwierzęcia o nazwie systematycznej Felis silvestris
      catus na wystawę z Muzeum w Wilanowie została wypożyczona egipska figurka kotki
      Bastet - bogini miłości i tańca. W dziale o literaturze przedmiotu znalazły się
      fragmenty bajek, powiastek, fraszek, powieści - również kryminalnych, poezji.
      Wśród autorów są m.in.: Hoffman, Apollinaire, Baudelaire, Edgar Allan Poe,
      Hemingway, T.S. Eliot, Kipling, Bułhakow, Brodski, Carroll; kocią literaturę
      polską reprezentują: Kochanowski, Szymonowic, Krasicki, Konopnicka, Wittlin,
      Konwicki, Chmielewska, Poświatowska, Szymborska, Herbert, Rymkiewicz. W sekcji z
      rękopisami m.in. wiersz "Kot" Baczyńskiego i fragmenty listów Kota Jeleńskiego
      do matki, w których skarży się, że jego kot połknął sznurek.

      W sali poświęconej obecności kota w teatrze miejsce szczególne zajmuje Behemot
      znany z powieści Michała Bułhakowa (świetnie pokazany z wykorzystaniem
      animacji). Towarzyszą mu koty lalki wypożyczone z teatrów w całej Polsce. Warto
      też zajrzeć do pokoju kota, który leży w żelaznym łóżeczku w otoczeniu
      ulubionych przedmiotów i niezbędników, m.in. butelki z walerianą. Ściany zdobią
      portrety Agnieszki Osieckiej, Wisławy Szymborskiej, Zbigniewa Herberta, Josifa
      Brodskiego, Witolda Gombrowicza - wszyscy trzymają w ramionach swojego kota.
      Kotu został też wystawiony pomnik wykonany przez dzieci z " Fundacji Atelier"

      - Dla kogo ta wystawa? - pytam. - Adresujemy ją do licznej rzeszy wielbicieli
      kotów, a także do ich zagorzałych wrogów, a nuż zmienią zdanie - podkreśla Maria
      Dorota Pieńkowska. A wieść o tej prezentacji zainteresowała już nawet
      najważniejsze czynniki w kraju w osobie właściciela kota Busia.

      • Wystawa „Antologia kota” - Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza (Rynek
      Starego Miasta 20) do 7 września

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4027591.html
    • zwierz.alpuhary Kanadyjska poczta kapituluje przed kotem 05.05.07, 13:13
      {Reuters) Listonosze Canada Post nie chcą dostarczać listów Johnowi Samborskiemu
      z Winnipeg, ponieważ boją się jego "niezwykle groźnego kota". Samborski mówi, że
      to jest śmieszne i że kot wcale nie jest groźny. "Można zrzucić bombę a Shadow
      (tak się wabi kot) tylko otworzy jedno oko, zerknie i wróci do spania" -
      twierdzi Samborski.
      www.reuters.com/article/oddlyEnoughNews/idUSN0432776820070504
      • cat_s Kilka fajnych kotów... ;-) 12.05.07, 13:36
        images.google.pl/images?hl=pl&q=koty&gbv=2
    • ewa.c3 Chwalę się.. 01.06.07, 23:07
      Po trzy-miesięcznej przerwie, znów dołączam do grona kociarzy :). W naszym domu
      pojawił się 7-mio tygodniowy rudy malec płci męskiej. Na razie trwa casting na
      imię dla rudzika. Wczoraj był jeszcze osowiały, bo tęsknił za mamą i siostrą.
      Dziś zawładnął domem. Odkrył już,że zasłonki służą do bujania,kartki w notesach
      można wyciągać a w szklanej misie na owoce, zwinąć się w kłębek. Bogowie koci,
      miejcie w opiece domostwo moje :)
    • gmmko Re: Kocie Zaułki 19.06.07, 15:10
      witam

      mam prosbe do kocio zakreconych ;-)))

      szukam dla rodzicow kota, fajosko by bylo jakis mix cos z dluzsza sierscia
      mam taka szara kuleczke u siebie no i boje sie ze rodzice mi zaurocza kruszyne

      moze jakas dama poszla z dachowym przystojniakiem na randke heee

      najlepiej mala dziewczynka, kolor obojetny, musi kochac ludzi i sie przytulac
      to moje cudo chodzi zamna jak piesek i zaczepia uszy (moje ;-))) jak siedze na
      kanapie, no i poprostu rodzice wpadli jak sliwka w kompot

      poratujcie

      dzieki
      • mysza63 Re: Kocie Zaułki 19.06.07, 15:21
        Jest do oddania kotka. Piękna czarna. Namiary wyślę prywatną pocztą.
      • mysza63 Re: Kocie Zaułki 19.06.07, 15:24
        Szuka domu czarna kocurka ale namiary i zdjęcia mogę wysłać prywatną pocztą więc proszę podaj maila.
        • gmmko Re: Kocie Zaułki 19.06.07, 16:38
          odolczyk.m@gjpoland.com.pl

          podaje emilak :-)))
      • gmmko szukam kotka 19.06.07, 16:42
        > witam
        >
        > mam prosbe do kocio zakreconych ;-)))
        >
        > szukam dla rodzicow kota, fajosko by bylo jakis mix cos z dluzsza sierscia
        > mam taka szara kuleczke u siebie no i boje sie ze rodzice mi zaurocza kruszyne
        >
        > moze jakas dama poszla z dachowym przystojniakiem na randke heee
        >
        > najlepiej mala dziewczynka, kolor obojetny, musi kochac ludzi i sie przytulac
        > to moje cudo chodzi zamna jak piesek i zaczepia uszy (moje ;-))) jak siedze
        na
        > kanapie, no i poprostu rodzice wpadli jak sliwka w kompot
        >
        > poratujcie
        >
        > dzieki

        juz sie poprawiam
        odolczyk.m@gjpoland.com.pl
        • mysza63 Re: szukam kotka 19.06.07, 17:47
          Wysłałam ... w trzech częściach, tak jak ja to dostałam.
    • zwierz.alpuhary Najstarszy kot domowy 30.06.07, 12:53
      Najstarszy kot domowy
      Francuscy archeolodzy odkryli na Cyprze kota pochowanego 9500 lat temu razem z
      człowiekiem. To najstarszy znany dowód udomowienia kotów. Niezwykły pochówek
      znajdował się w miejscowości Shillourokambos, gdzie znajdują się pozostałości
      osady z epoki kamienia.

      - Kot, którego znaleźliśmy może być czymś pomiędzy dzikim kotem, a udomowionym,
      ale jest też możliwe, że jest całkowicie udomowiony - powiedział BBC profesor
      Jean Guilaine z CNRS Centre d'Anthropologie w Tuluzie.

      Szkielet kota leżał 40 centymetrów od szczątków około 30-letniego człowieka
      nieznanej na razie płci, prawdopodobnie właściciela zwierzęcia. Kot w chwili
      śmierci miał zaledwie 8 miesięcy. Badania wykazały, że został celowo zabity,
      najpewniej jako ofiara. Przy zmarłym człowieku archeolodzy znaleźli kamienne
      topory, krzemienne narzędzia i ochrę. Zdaniem naukowców wskazuje to na wysoki
      status zmarłego.

      Co? Złożyli kota w ofierze?! To w takim razie ogłaszam strajk.
      Sami se te myszy ganiajcie, barbarzyńcy!
      Autor: Sebastian Kasten
      Zdjęcie na licencji Creative Commons Attribution ShareAlike 1.0
      Francuscy archeolodzy podejrzewają, że koty mogły mieć związek z religią
      ówczesnych mieszkańców Cypru. Zwierzęta te miały dla wczesnych rolników ogromne
      znaczenie, gdyż chroniły zgromadzone ziarno przed myszami.

      Znaleziony kot jest dość duży i bardziej przypomina afrykańskiego dzikiego kota
      (Felis silvestris lybica) niż współczesne domowe mruczusie. Na Cyprze nie ma
      miejscowych dzikich kotów i dlatego naukowcy zakładają, że to ludzie sprowadzili
      koty na wyspę.

      archeowiesci.blox.pl/2007/06/Najstarszy-domowy-kot.html
      • mysza63 Re: Najstarszy kot domowy 30.06.07, 21:54
        Co tam dużo pisać, choć koty to dranie ale jakie kochane ... a to że kot był uważany za zwierzaka ekstra to już starozytni egpcjanie wiedzieli;-))
    • burza_gradowa Re: Kocie Zaułki 30.09.07, 13:02
      Zaułki gdzies sie schowały ale ponieważ wreszcie mogę być pełnoprawnym
      uczestnikiem dyskusji, więc odgrzewam o! :-)
      Pisałam kiedyś o moim wspaniałym kocie, który juz dawno przeniósł się do krainy
      wiecznych łowów. Od paru lat mam kupe śmiechu z psem a teraz przybył jeszcze
      jeden domownik czyli zapowiada sie kupa do kwadratu (śmiechu oczywiscie;-)
      Na przyklad: Kot wprawdzie juz dość samodzielny pochlania ogromne ilosci
      jedzenia (swojego plus, jak nikt nie patrzy, to wyżera z psiej miski) za mamą za
      bardzo chyba nie teskni ale czasem jak mu sie cos przypomni.. to włącza mu się
      ssanie :-) i to nie tam, że palca polize i possie zeby sprawdzic czy przypadkiem
      cos nie poleci... on regularnie, wzięty na ręce, bierze się za systematyczne
      ssanie mi np policzka.. aż się glośne cmokanie rozchodzi po mieszkaniu.. a jak
      już caly policzek wycmokany to na deserek moja powieka.. no po prostu rarytas...
      odkrylam to, bylo hi hi hi i ha ha ha, ale on potrafi w nocy przyjsc i mi sie do
      obojczyka przyssac.. a pies patrzy i dziwi sie.. ;-)
      • mysza63 Re: Kocie Zaułki 30.09.07, 14:07
        Ja mam pytanko do adminów a głównie chyba do kociego admina ... czy nie dałoby rady stworzyć takie podlinku gdzie moglibyśmy nie tylko pogadać o naszych ulubieńcach ale np. zaprezentować ich fotki?
      • mysza63 Re: Kocie Zaułki 30.09.07, 14:10
        Napisałam ale chyba się nie wysłało.

        Do adminów ... czy można by jakieoś takiego linka stworzyć coby można było pogadać o naszych pupilach i np. dodtakowo fotki ulubieńców wklejać?
        • erleusortok Myszo... 03.10.07, 21:54
          Może załóż koci wątek na pruszkowskim foto-forum:
          fotoforum.gazeta.pl/71,1,731.html?f=731
          Sądzę, że tamtejszy moderator zezwoli na kocią dyskusję ;-)
          • mysza63 Re: Myszo... 04.10.07, 12:28
            dzięki za radę ... może admin nie na krzyczy i nie wykasuje, zabiore się do tego jak tylko moje dzieci wyłączą emule bo teraz to mi komp chodzi jak żłów
      • stary_pawian Re: Kocie Zaułki 04.10.07, 22:22
        Gratuluję Burzo nowego nabytku, ale pamiętaj, że koty to dranie ;)
      • orchidka77 Re: Kocie Zaułki 05.10.07, 15:58
        burza_gradowa napisała:

        > Zaułki gdzies sie schowały ale ponieważ wreszcie mogę być pełnoprawnym
        > uczestnikiem dyskusji, więc odgrzewam o! :-)
        > Pisałam kiedyś o moim wspaniałym kocie, który juz dawno przeniósł się do krainy
        > wiecznych łowów. Od paru lat mam kupe śmiechu z psem a teraz przybył jeszcze
        > jeden domownik czyli zapowiada sie kupa do kwadratu (śmiechu oczywiscie;-)
        > Na przyklad: Kot wprawdzie juz dość samodzielny pochlania ogromne ilosci
        > jedzenia (swojego plus, jak nikt nie patrzy, to wyżera z psiej miski) za mamą z
        > a
        > bardzo chyba nie teskni ale czasem jak mu sie cos przypomni.. to włącza mu się
        > ssanie :-) i to nie tam, że palca polize i possie zeby sprawdzic czy przypadkie
        > m
        > cos nie poleci... on regularnie, wzięty na ręce, bierze się za systematyczne
        > ssanie mi np policzka.. aż się glośne cmokanie rozchodzi po mieszkaniu.. a jak
        > już caly policzek wycmokany to na deserek moja powieka.. no po prostu rarytas..
        > .
        > odkrylam to, bylo hi hi hi i ha ha ha, ale on potrafi w nocy przyjsc i mi sie d
        > o
        > obojczyka przyssac.. a pies patrzy i dziwi sie.. ;-)

        Haha... Ja mam dwa koty... jeden regularnie ssie rękę (np. w nocy jak sie tylko spod kołdry wystawi), a drugi ubranie (preferuje bawełniane bluzeczki:))))

        Też niezły ubaw jak tak oba na raz próbują:)
        • mysza63 Re: Kocie Zaułki 05.10.07, 19:02
          a moja mała zaprzyjaźniła się ze starym Leonem i już teraz tylko do niego się przytula ;-((( ale jest plus leon przestał nas gryźć i drapać a za Vitą świata nie widzi.
          Jedynie w przypadku jedzenia jest ostra rywalizacjia całej trójki bo przyłącza się do tego moja suka, która na codzień koty kompletnie ignoruje.
          • gmmko zaginal czarny kot PROSZE 02.11.07, 11:36
            witam

            prosze Was o pomoc, jak chodzicie na spacer, do sklepu zwróćcie
            uwage czy sie gdzieś nie kreci
            powiedzcie znajomym, sprawdzcie piwnice, komorki, garaze, moze
            gdzies wlazł i nie moze sie wydostac

            Czarny kot kastrat, ma 4 lata , wielkie żółte ślepia Powinien mieć
            różową obrożę z adresatką (lużno zapięta)
            Miziasty, łagodny dla dzieci, jest "matka" dla kociat które teraz
            rozpaczają
            Nie lubi być drapany po brzyszku - gryzie
            Reaguje na imie Mizimizi
            Miejsce zaginiecia Komorów w dniu 29,10,07
            Tel 0692 440 144

            Dziekuje


            • cat_s Kot zapisany w gwiazdach 11.11.07, 19:46
              Gmmko - mam nadzieję, że kot się znalazł...?

              A ja, odświeżając wątek zapodaję takie fajne coś, które znalazłem na zwierzowym forum:

              " kot zapisany w gwiazdach
              lysa.spiewaczka 02.11.07, 10:49 Odpowiedz

              Witam, generalnie do horoskopow podchodze z przymruzeniem oka, tym
              razem też ale...przeczytałam, że w listopadzie znajde kota na
              wycieraczce. Poinformowalam męża, że wkrótce powiekszy nam sie
              rodzina, dla żartów wybraliśmy nawet imię i.... 29 października o 6
              rano, jadłam z córcią śniadanie...miauczenie na wycieraczce...
              otworzyłam, wszedł jak do siebie i jak u siebie został...Myslałam że
              to sprawka męża, ale zaklina sie, że musiałby być idiotą - o 6 rano!
              od tamtej pory: 2 razy kot lezał nam na masce samochodu (wiem
              chłodno a autko rozgrzane, wiec niby przypadek...), raz pakując
              córcie do auta poczułąm na sobie czyjs wzrok...oczywiscie patrzyl
              jakis mruczek...nosz kurcze, co ja mam z tymi kotami? do tej pory
              ani za zwierzetami nie przepadałm, ani ich nie zwalczałam...nawet
              sie bałam troszke a teraz zdarzylam juz oszalec na punkcie tej malej
              przybledy z gwiazd.
              Oświadczam niniejszym: mam kota tylko nie bardzo jestem w stanie ogarnac te wszytskie zbiegi okolicznosci.
              O co tu chodzi?czy ktos ma jakas teorie? "
              • ilekobietamalat Re: Kot zapisany w gwiazdach 12.11.07, 09:20
                nieee, to nie tak, to koty sobie wybieraja same, a nie ze ktos na
                gorze ustalil;)
                moje terazniejsze zwierze przed wszystkimi sie chowalo pod szafka,ja
                weszlam do sklepu(w ktorym ktos koty zostawil do oddania)z zamiarem
                kupienia biletu a nie posiadania kolejnego kota, to brzydactwo
                wylazlo od razu;> no jak moglam nie wziasc;>
                moze jestem troche walnieta,ale mam wrazenie ze koty to zdecydowanie
                jakies wyzsze istnienia;>
                z reszta poprzednie kociszcza(niestety juz w krainie wiecznych
                lowow.. bo w okolicy golebiarze grasowali przez kilka lat:/) tez
                podejmowaly decyzje o posiadaniu mnie, a nie odwrotnie;>

                ciekawe czy kiedys przebrne przez caly ten temat;>

                a zeby cos kociego naocznego bylo to przedstawiam mojego potwora
                znietoperzonego tnij.org/zwierznietoperz czyli moj kot
                jedyny:)
                • ewa.c3 Re: Kot zapisany w gwiazdach 12.11.07, 20:14
                  Mój obecny kot ma też ciekawy rodowód. Jego matka przekroczyła nielegalnie
                  granicę Tirem z Moskwy. Tatuś wiadomo - nieznany. Okociła się bidulka w
                  zakładzie stolarskim. Takie jedno rude z krzywymi łopatkami jest teraz u mnie w
                  domu. Rozrabia aż się wióry sypią. Do tego wszystkiego nie potrafi miauczeć.
                  Wydaje dźwięki podobne do rechotu żaby. Może koty ze wschodu tak mają
                  :)Poprzedni kot był głuchy a pies miał ADHD. Córka do domu przywlokła myszy.
                  Jedna miała uszkodzoną łapkę i musiałam ją rehabilitować( podawał ktoś myszom
                  panadol do pyszczka strzykawką ?) Ciekawe co mi jeszcze do domu przyniosą....
                  • mysza63 Re: Kot zapisany w gwiazdach 13.11.07, 19:41
                    W moim domu to głównie ja znoszę zwierzątka;-)
                    Miałam problem z kotem bo drań drapał i gryzł więc mu przyniosłam towarzystwo, które okazało się kotką i ... wybuchła wielka miłość ... coś pięknego mój rudy urwis zrobił się spokojny, czułu i nareszcie pozwala się głaskać. Całą swoją młodzieńczą radość wykorzystuje w zabawie z małą, która przy jedzeniu warczy jak pies. Ale ja już tyle kotów w życiu widziałam, że nic mnie już nie zdziwi.

                    Kot, który gryzł buty, kot, który potrafił aportować ... jak widać nie zawsze cechy przypisywana psom są na ich wyłącznąść.


                    kobiety są mistrzyniami adaptacji
                    • cat_s Re: Kot zapisany w gwiazdach 16.12.07, 23:01
                      Witajcie,
                      Stęskniłem się i tak za Zaułkami Kocimi, jak i za FPruszków :-)
                      Dla Jociozaułkowców mam takie coś:


                      " Kot-gawędziarz

                      Jak było naprawdę - nie wiadomo. Pewne jest, że w tej historii jest kot, czasem pręgowany, czasem czarniuteńki jak wnętrze garnka, jest stara kobieta i jej rodzina. I są opowieści, których stara kobieta chciałaby posłuchać razem z wszystkimi, kiedy do wioski przybywa z daleka wędrowny gawędziarz. Albo nie opowieści, tylko święto wioskowe, które stara kobieta chciałaby zobaczyć. Kobieta musi zostać sama w domu, żeby pilnować dobytku, gdy wszyscy biorą udział w procesji albo idą posłuchać gawędziarza. Smutna, samotna, myślami tylko wyrywa się tam, gdzie coś się dzieje. Głupia, stara kobieta w końcu przemawia do kota:

                      - Ach, jak bardzo chciałabym zobaczyć to święto!

                      Albo:

                      - Ach, tak bardzo też chciałabym posłuchać historii o pięknej Joruri!

                      I wtedy kot - kto by się tego spodziewał - przemawia. Obiecuje jej opowieść, ale żąda w zamian milczenia.
                      Nikt nie może się dowiedzieć o tym, że kot umie opowiadać, a jeśli kobieta się wygada - umrze.

                      Zachwycona opowieścią stara kobieta zapomina o obietnicy i mówi rodzinie o tym, co i od kogo usłyszała. Wtedy kot, siedzący dotąd spokojnie przy piecu, zrywa się i rozszarpuje jej gardło. Kobieta umiera. Wkrótce potem różne nieszczęścia dotykają też innych członków rodziny, pozostaje tylko opuszczony dom, nazywany Kocim Dworem.

                      W niektórych wersjach tej historii kot używa swego brzuszka jako shamisenu, intrumentu szarpanego (wąsy jako struny), co wcale nie dziwi, gdy się pamięta, że shamiseny zwykle obciąga się właśnie kocią skórą.

                      Takie opowieści o kocie-gawędziarzu zapamiętano w Japonii w prefekturze Miyagi, co zapisuje Wielki zbiór legend japońskich (Nihon-densetsu-taikei) "


                      Pozdrawiam
                      A jeśli ktoś trafił gdzieś na Świąteczne Kocie Historie Z Kotm W Środku - to jest chyba niezła okazja.

                      cat_s
                      • cat_s Niech żyją nam! 17.02.08, 13:31
                        ... te koty oczywiście :-)
                        Albowiem dzisiaj, 12.02. - jak co roku, obchodzimy po raz kolejny Światowy Dzień Kota.
                        Toteż wszystkim pruszkowskim kotom składam najserdeczniejsze życzenia pełnych miseczek i kochających właścicieli.
                        Kociarze - odmrażamy pyszne rybki dla naszych kotów, wyciągamy zapasowe zabawki i dzisiaj ekstraordynaryjnie głaszczemy :-)

                        Pozdrawiam
                        cat_s
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka