21.03.05, 21:15
Witam,
Czy Wam też się tak zdarza, że szwędając się po internecie, przeczytacie
jakiś artykuł czy notkę, która z jakiegoś powodu potem przez dłuższy czas za
Wami "chodzi" i na wolność się wyrywa? Mnie zdarza się to notorycznie ;-)
Toteż eksperymentalnie i 'na próbę' zakładam wątek poniższy, Przeglądem
Prasowym (PPP) nieco na wyrost go nazywając...
Formuła otwarta: kto się czym podzieli, tak będzie dobrze;-) Komentarze
własne jak najmilej widziane. Ironia i 'przymrużenie oka' pożądane acz nie
niezbędne ;-)
Słowem, co komu ciekawego w oko wpadnie - tutaj miejsce swoje znajdzie i
docenione zostanie.

Niniejszym z pewną nieśmiałością wątek inauguruję...

Ronaldo rzucił butelką w kibiców
sport.gazeta.pl/sport/1,35335,2612842.html
PAP 21-03-2005
Tuż przed końcem meczu "Królewskich" z FC Malaga schodzący z boiska Ronaldo
został obrzucony wyzwiskami przez kibiców stołecznego klubu, siedzących za
ławką rezerwowych. W odwecie piłkarz rzucił w widzów plastikową butelką z
wodą.
"Kiedy szedłem do ławki dwóch kibiców krzyczało rasistowskie wyzwiska pod
moim adresem. Zareagowałem w niewłaściwy sposób, ale te obelgi były naprawdę
mocne" - powiedział Ronaldo

I tu zacząłem się zastanawiać:
Po pierwsze: cóż takiego mógł Ronaldo usłyszeć, że aż butelką cisnął? Nota
bene – butelką a nie cegłą, jak to kiedyś na polskim stadionie się zdarzyło;
a i butelka plastikowa, więc raczej nieszkodliwa była…
Jak wiadomo, google niespecjalnie mnie lubią;-) ale – o dziwo - bez większego
problemu na poniższe adresy trafiłem…

www.hiszpanski.ang.pl/Przeklenstwa_hiszpanskie_350.html
www.notam02.no/~hcholm/altlang/ht/Spanish.html

... i dalejże do poszukiwań się rzuciłem...
Swego czasu dowiedziałem się od znajomego polskojęzycznego Kolumbijczyka, iż
język hiszpański (jako pono jeden z nielicznych) swą „kwiecistością”
polskiemu dorównuje – i jak z powyższych stron wynika – prawda to jest
niezaprzeczalna ;-)
Ja jednak w swych poszukiwaniach wyłącznie do „mocnych rasistowskich obelg”
się ograniczyłem – i… pudło, niestety. Różne obelgi znalazłem (niektóre
kwieciste bardzo) ale rasistowskich – nie ma! Drugi poziom cenzury
semantycznej, czy jak? ;-)
Ktoś z Was może przeczuwa, co Ronaldo usłyszał, że aż tak się rozsierdził?
Nic to, stosowne pytania w Internet rzuciłem i może kiedyś się dowiem…


W tym samym newsie (model ‘dwa w jednym’ najwyraźniej) czytamy:

"Uznawany za jednego z najbardziej brutalnych piłkarzy hiszpańskiej ligi Javi
Navarro z Sevilli, zderzając się z Arango, uderzył go łokciem w twarz.
Zakrwawiony Arango upadł nieprzytomny na ziemię. Bez oddechu i z drgawkami
piłkarz został odwieziony do szpitala w Las Palmas. Badanie wykazało złamanie
prawej kości policzkowej, ale wykluczyło poważne uszkodzenie mózgu. […]"

I fragment forumowej dyskusji dotyczącej rzeczonego wydarzenia:
* Mam nadzieje ze Javi Navarro nie zostanie ukarany
* nie, powinien dostać kwiaty.
* Co jest wazniejsze???
a) to, że Ronaldo rzucił butelką w kibiców,
b) to, że mniej znany zawodnik niemal stracił życie???
Gratulacje dla autora artykułu....
* jakbym grał w tym meczu to po takim faulu, złamałbym gnojowi nogę,
najlepiej tak z przemieszczeniem w okolicach kolana. Zastanowiłby się
następnym razem.
* Niestety taka jest Piłka. Jeżeli chcesz coś osiągnąć - musisz walczyć w tym
przypadku Navarro powalczyl z Arrango (niestety zbyt brutalnie) no i sie
stalo jak sie stalo:(((.Przeciez nie mial świadomosci ze tak sie stanie”
* On zapewne zostanie ukarany. W Polsce stwierdzili by że to nie było
niesportowe zachowanie jak miało to miejsce w przypadku R. Kuptela
* Problem w tym, że nie ma kości policzkowej.

O – i w tym miejscu poczułem się poważnie zaniepokojony, by nie powiedzieć -
wstrząśnięty ;-)
Wbrew pozorom, nie wstrząsnął mną fakt, że jeden sportowiec okaleczył
drugiego. Przykre to i smutne niezmiernie ale sport wyczynowy już mnie
uodpornił na takie zdarzenia; by daleko nie szukać, niedawno koszykarka jakaś
uderzeniem pięści ogłuszyła inną koszykarkę – a wszak to zwiewne kobietki
były, więc czego się spodziewać po brutalnym męskim futbolu?
Ale poczułem się nieswojo po przeczytaniu ostatniego z cytowanych postów: jak
to – nie ma kości policzkowej?! To co ludzie mają po obu stronach twarzy? Coś
przecież tam mają! Ze zrozumiałą niechęcią znowu założyłem google…
Uff! A jednak. Mogę uspokoić wszystkich: owóż istnieje coś takiego, jak „kość
policzkowa”, o czym niezawodnie przekonać się możemy na stronie:
home.tiscali.be/brian.huebner/PolAnat.htm

Sam uspokojony, zdrowia życzę poszkodowanemu. Jemu chyba wszystko jedno, jak
nazywa się to coś, co mu na twarzy złamano…

Pozdrawiam. Do następnego newsa ;-)
cat_s
Obserwuj wątek
    • stary.prochazka Carskie ukazy wciąż obowiązują 22.03.05, 21:04
      No to teraz ja:-)W dzisiejszej "Rz" wypatrzyłem ciekawą informację - okazuje się
      że carski ukaz o serwitutach z 1864 r. ma wciąż moc prawną. Potwierdził to
      właśnie Trybunał Konstytucyjny

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050322/prawo/prawo_a_7.html
      PRAWO CYWILNE O prawie połowu brzegowego przed Trybunałem Konstytucyjnym
      Carskie serwituty się bronią

      Trybunał Konstytucyjny nie dopatrzył się niekonstytucyjności przepisów
      utrzymujących dawne służebności, których obecny kodeks nie zna, w szczególności
      tzw. połowu brzegowego. Domagała się tego dzierżawiąca 40 jezior suwalskich
      Agencja Nieruchomości Rolnych. Twierdziła, że uprawnienia rolników podcinają
      sens racjonalnego rybactwa na tych wodach.

      Ponad dwustu rolników ma to prawo przyznane carskim ukazem z 1864 r. i
      potwierdzone świeżymi wyrokami miejscowych sądów. Wielu dopiero zamierza o nie
      walczyć. Dla wszystkich wygrana ze skarbem państwa - właścicielem jezior - lub
      dzierżawcami wód - jak ANR, która tę skargę wytoczyła - to poważna sprawa.

      Agencja dzierżawi m.in. jezioro Serwy. Jednak 44 rolników znad tego jeziora ma
      sądownie potwierdzone prawo łowienia ryb na własne potrzeby z brzegu przyległego
      do ich działek. Mecenas Zbigniew Haraburda, pełnomocnik ANR, zestawił
      następujące liczby: Agencja może łowić w tym jeziorze 5 tys. kg ryb rocznie.
      Tymczasem rolnicy, licząc 4 kg na rodzinę na tydzień - prawie dwa razy więcej. W
      takiej sytuacji o żadnej racjonalnej gospodarce na tych jeziorach mowy być nie może.

      Co ciekawe, ANR skargę złożyła, zanim zapadł wyjątkowy dla tych sporów wyrok
      Sądu Najwyższego z 22 grudnia zeszłego roku w sporze trzech rolników z
      Rosochatego Rogu nad Wigrami z Wigierskim Parkiem Narodowym. SN uznał, że prawo
      do łowienia ryb z brzegu zostało znacjonalizowane 40 lat temu prawem wodym z
      1962 r. Wprawdzie Wigry od dawna były własnością państwa, ale, zdaniem SN,
      intencją tej ustawy była nacjonalizacja także praw obciążających własność wód.

      Uzasadniając wyrok TK, sędzia Jerzy Ciemniewski powiedział, że taka likwidacja
      dawnych praw rzeczowych (służebności) nie może być dorozumiana, musiałaby być
      stwierdzona wyraźnie ustawą i przeprowadzona za odszkodowaniem. Co ciekawe,
      pewną anachroniczność tych praw widziano już przed wojną, kiedy serwituty takie
      generalnie wykupywano, ale na suwalskich jeziorach wiele zostało w rękach rolników.

      Przegrawszy kolejne sprawy w sądach cywilnych, Agencja wystąpiła do TK o uznanie
      za niekonstytucyjne m.in. art. XXXVII i XL przepisów z 1964 r. wprowadzających
      kodeks cywilny. Zgodnie z nimi dotychczasowe prawa rzeczowe zostały utrzymane.
      Natomiast co do praw, których pod rządami kodeksu nie można ustanowić (np. tego
      brzegowego), to podlegają one przepisom dotychczasowym.

      Agencja wskazywała, że takie ich utrzymanie, a w konsekwencji obciążenie
      właściciela wód narusza m.in. prawo własności. Efekt jest taki, że na niektórych
      jeziorach rybactwo mimo nakładów pada. Natomiast przedstawiciele prokuratora
      generalnego i Sejmu wskazywali, że jeśli uprawnienia rolników są zbytnim
      ciężarem dla właściciela, to kodeks cywilny umożliwia ograniczenie czy wręcz
      zniesienie takiej uciążliwej służebności - za wynagrodzeniem. TK podzielił tę
      argumentację i dodał, że właściwą drogą jest nie skarga konstytucyjna, ale
      porozumienia z rolnikami bądź sąd cywilny.

      Wyrok TK jest ostateczny (sygn. SK 24/04).
      Marek Domagalski
      • cat_s "Jam dziecię niewinne..." 24.03.05, 18:15
        Tekst taki w dzisiejszej Wyborczej znaleźć możemy:

        „Moskiewscy radni chcą nadać ulicy przy polskiej ambasadzie nazwę Murawjowa
        Wieszatiela. Według gazety "Wriemia Nowostiej", ma to być odwet za nadanie
        warszawskiemu rondu imienia Dżochara Dudajewa” […]

        Nie wchodząc w motywacje ani wartościowanie (choć i owszem, aż korci), jako
        prosty człowiek i szary użytkownik Poczty Polskiej, powiem tyle:
        W jednym z opowiadań Lema funkcjonowała znakomicie instytucja ‘wyszalalni’
        (albo ‘wyszalni’, nie pomnę dokładnie); w innym– przeczytać można było o lalach
        specjalnych, których zakup umożliwiał odreagowanie emocjonalne przy użyciu
        maczugi tudzież topora dwuręcznego. Lale te słodkim głosem do katującego
        mówiły: „Panie, jam dziecię niewinne, poniechaj mnie”…
        Po cichutku apeluję: panowie i towarzysze radni obojga narodów, dajcie sobie
        spokój. Niby rozumiem, że chodzi o pryncypia ale z drugiej strony baczcie, że
        każdą wartość można zdezawuować. A najprostszym sposobem jest jej publiczne
        ośmieszenie.
        A jak już was nosi i nie możecie wytrzymać a w okolicy żadnej lali
        ni ‘wyszalni’ nie ma – odprawcie sobie w zaciszu domowym rytuał jakowyś, to i
        wam ulży, i nas brzuchy ze śmiechu boleć przestaną.
        Zalecam „rytuał zemsty”:
        www.czarymary.pl/cienik/magia/vengance.html
        - „zemsta - rytuał który sprawi, że ten który Cię skrzywdził zostanie ukarany”;
        albo i „klątwę” wszak rzucić nawet sobie możecie. Nie żałujcie sobie.

        Apel mój cichutki jest, więc na żadnych łamach poważnych go nie znajdziecie ;-)

        Pozdrawiam
        cat_s
        • cat_s Motyw chmielowo-sportowo-lokalny ;-) 25.03.05, 15:28
          Witam,
          Ze względów sentymentalnych słowo 'Gdynia' moją uwagę przyciągnęło...
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=22021456
          "Kibice Arki Gdynia mają swoje piwo
          Nie od dzisiaj wiadomo, że złocisty napój jest jednym z głównych atrybutów
          szanującego się kibica. Tę okoliczność wykorzystał browar Amber z Bielkówka.
          Inicjatywa wyszła od samych kibiców. Wcześniej przeprowadzili oni ankietę, z
          której wynikało, że mimo wieloletniej współpracy klubu z browarem Amber,
          produkty tej firmy nie cieszyły się zbytnią popularnością wśród sympatyków
          Arki. W związku z tym kibice postanowili przekonać szefów browaru z Bielkówka
          do stworzenia specjalnego piwa, z którym będą mogli się identyfikować wszyscy
          kibice żółto-niebieskich.
          Efektem negocjacji jest produkt o nazwie: Arka - oficjalne piwo Władców
          Północy. Piwo ma oryginalną recepturę, a zawartość alkoholu wynosi 6,2 proc. W
          sklepach woj. pomorskiego pojawi się tuż po świętach. Ma kosztować 2 zł
          (butelka) lub 2,80 zł (puszka).
          Browar zadeklarował, że 5 gr od każdej sprzedanej butelki lub puszki piwa
          przekaże na działalność kibiców Arki, reprezentowanych przez stowarzyszenie
          Inicjatywa Arka.”

          Z Forum (wybrane):
          * Wstyd! A gdzie wychowanie w trzeźwości, gdzie dobre obyczaje i duch sportu.
          Czym predzej prezes Milewski powinien zrobić porzadek z tak poronionym
          pomysłem. Wystarczy już na Arce napinych wygolonych karkoli, teraz po całej
          Gdyni będą ciągnąć watachy "władców północy".

          * Koszykarski Śląsk też ma swojego sikacza. PIWO ŚLĄSKA !

          * TYLKO ARKA GDYNIA !!!You'll never walk alone!!Hej Arka goooolllll!Juz jutro
          trzy punkty ze Świtem i znów pozycja wicelidera tabeli!Do zobaczenia w
          ekstraklasie:)

          * najgorsze piwo na swiecie to warszawskie kro(L)ewskie!!

          * Śląsk Wrocław ma juz takie piwo od kilkunastu miesięcy.
          Produkuje je Browar Namysłów.

          * na pewno po piwko będziemy często sięgać!!! tylko arka gdynia

          * Przy zakupie szesciopaka kamien gratis, przy zakupie skrzynki - bejsbol za
          free, w barwach klubowych ... zenada

          * amber to zwykle szczochy
          zreszta jak wasz ten caly gdynski klub
          niech zyje Wisla

          * Piwo Macie Ale Stadiunu Nie !! macie tez wlepki z miriam a tym sie nie
          chwalicie :)jeszcze sobie sledziki w śmietanie zrubcie
          Lechia Gdańsk
          * co ty chłopcze bredzisz? wy macie przecież emocjonujące pojedynki III ligi z
          Turem Turek, wasi pilkarze nie mają butów do grania, macie prałata-pedofila za
          sympatyka i w ogóle ta lechia to niezła beka i szambo.

          * A kibice Cracovii mają swoją wódkę.

          * nie wiem, czy nadal, ale jeszcze w ubieglym roku we Wroclawiu mozna bylo
          kupic
          piwo kibicow Slaska, wyprodukowane przez Browar Namyslow (RYAN)

          * ARKA GDYNIA :)) ich kibice są do kitu, co to za kibice , heheheh padalce,
          slabiaki i cykory, ARA ZADYMIARA BUHAHAHAHA

          * O co tyle szumu. My kibice LOTOSU od ponad roku mamy swój klubowy
          wysokoprocentowy autovidol "LOTOS".

          * Tak naprawde to PIERWSZY przypadek w Polsce, gdy browar produkuje piwo dla
          kibiców, z inicjatywy kibiców (!), część zysków ze sprzedaży idzie na cele
          stowarzyszenia kibiców "Inicjatywa Arka". Tak więc, jak nie jesteście w temacie
          to się nie odzywajcie. Ja właśnie wróciłem z degustacji i piwko jest naprawde
          dobre (na poziome Tyskiego).

          Cóż...
          Zapalonym jakoś specjalnie kibicem nie jestem, toteż nieodmiennie bawią mnie
          drobne zawiści regionalne. Chociaż, gdy podlane piwem a i mocniejszymi
          nierzadko napitkami, zamieniają się w walenie sztachetami po głowach – dobry
          humor jakoś mnie odchodzi. Jak widać browary w Polsce cienko chyba przędą,
          skoro w taki już sposób walka o klienta się toczy? ;-)
          Jako ciekawostkę podaję, że „po drugiej stronie” zakupić często można jedno z
          ciekawszych piw nadmorskich – „Kapra Królewskiego”; jako ciekawostkę, bo
          przeważnie trudno o niego w naszym regionie w większości sklepów nawet
          warszawskich.
          Jak widać zresztą, „prawdziwym kibicom” ni nazwa zresztą, ni walory smakowe w
          dobrej zabawie nijak nie przeszkodzą, boć „prawdziwego kibica poznasz po
          bejsbolu jego”... A i tak każdy pretekst jest dobry ;-)

          Pozdrawiam
          cat_s
        • stary_pawian Re: "Jam dziecię niewinne..." 25.03.05, 15:55
          Też uwielbiam Lema.
          "wczoraj jest historią, jutro nieznanym, dziś jest DAREM" i też "nadgorliwość
          jest gorsza od sabotażu"
          Historia jest historią (byle PRAWDZIWĄ) i tego się nie zmieni. Ci, których
          zabito niestety już nie będą mieli "drugiej szansy". Zwyczjnie nie dopuszczajmy
          by Ich było więcej.
          • cat_s Kowalski zaprzecza. Stanowczo! 25.03.05, 18:58
            Witam,
            Miło powitać współwielbiciela Lema :-)

            I znalazłem kolejną 'prasóweczkę', choć z niejaką obawą się nią dzielę, gdyż
            temat znowu polityczny... Ale czy to moja wina, że najśmieszniejsze rzeczy
            dzieją się w polityce? ;-)

            Oto oryginał:
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2622027.html
            KIRGIZJA: AKAJEW ZAPRZECZA SWEJ DYMISJI (PAP 25-03-2005)
            Askar Akajew zaprzeczył w piątek, że ustąpił ze stanowiska prezydenta
            Kirgizji i poinformował, że jego pobyt poza krajem jest "czasowy" - podała
            kirgiska agencja Kabar, cytowana przez media rosyjskie. Tymczasem rzecznik
            kirgiskiego MSW zdementował by w kraju wprowadzono godzinę policyjną.
            Akajew potwierdził tym samym doniesienia o tym, że opuścił kraj, ale
            zaprzeczył jakoby podał się do dymisji. Oskarżył natomiast opozycję
            o "antykonstytucyjny zamach stanu" - podała agencja ITAR- TASS.
            "Klika nieodpowiedzialnych awanturników politycznych zdecydowała przejąć
            władzę siłą, w sposób przestępczy" - oświadczył Akajew w przesłaniu do narodu,
            przekazanym przez agencję Kabar i powtórzonym przez agencje
            rosyjskie. "Pogłoski o mojej rezygnacji ze stanowiska prezydenta są kłamliwe i
            wynikają ze złej woli" - cytują agencje Akajewa.
            "Miałem wystarczające siły pod swą kontrolą (by przeciwstawić się
            opozycji), ale wbrew radom części mego otoczenia, wydałem rozkaz nieużywania
            broni, żeby uniknąć ofiar" - oświadczył Akajew.
            "Aby uniknąć rozlewu krwi, powziąłem decyzję o tymczasowym opuszczeniu
            kraju". Ale "próba pozbawienia mnie mych prerogatyw prezydenckich w sposób
            antykonstytucyjny, stanowi zdradę stanu. Moja nieobecność w kraju jest
            czasowa" - dodał.
            […]
            Askar Akajew rządził Kirgistanem krajem przez 14 lat. W Biszkeku krążyły
            pogłoski, że zbiegł do Kazachstanu lub do Rosji.

            ***

            No i w zasadzie - cóż? News jak setki innych. Po raz kolejny taka refleksja mię
            naszła, że czy to na szczytach władzy, czy w pieleszach domowych, wszyscy noszą
            te same kalesony ;-)

            Równie dobrze news mógłby brzmieć tak:

            NA OSIEDLU: KOWALSKI ZAPRZECZA SWEJ WYPROWADZCE

            Jan Kowalski zaprzeczył w piątek, że zgodził się dać rozwód swojej żonie,
            Janinie Kowalskiej. Poinformował, że jego pobyt poza domem jest ‘czasowy’ –
            stwierdził szwagier Kowalskiego. Tymczasem matka Kowalskiego zdementowała
            pogłoskę, że syn opuszczając domowe pielesze zabrał ze sobą wszystkie komplety
            kluczy do domu.
            Kowalski potwierdził tym samym pogłoski, że się wyprowadził, ale zaprzeczył
            jakoby miał się zamiar rozwodzić. Oskarżył natomiast przyjaciółki Janiny
            o „celowe rozbijanie jego małżeństwa” – powiedziała dobrze poinformowana
            życzliwa sąsiadka
            ”Kilka nieodpowiedzialnych koleżanek żony postanowiło podstępnie wywrzeć na nią
            zły wpływ” – oświadczył Kowalski w rozmowie telefonicznej, którą odbył z matką
            i której treść potwierdziła sąsiadka. Pogłoski o jego rozwodzie „są kłamliwe i
            wynikają z czystej ludzkiej złośliwości” – cytują słowa Jana jego koledzy.
            ”Pewnie, że mogłem spuścić koleżanki ze schodów, ale wbrew radom kilku moich
            krewkich kolegów, postanowiłem nie ryzykować konfrontacji, bo koleżanek było
            kilka a ja tylko jeden” – oświadczył Kowalski.
            ”Aby uniknąć rozpierduchy na klatce, powziąłem decyzję o tymczasowym
            opuszczeniu mieszkania. Ale dalsze próby pozbawienia mnie moich praw
            małżeńskich świadczyć będzie o tym, że to żona jest winna. Moja nieobecność w
            domu jest tymczasowa i ja tu jeszcze wrócę” – dodał wojowniczo.
            […]
            Jan Kowalski żył szczęśliwie z żoną przez 14 lat. W bloku krążą pogłoski, że
            wyprowadził się do dawnej kochanki lub do mamusi.

            I niech mi kto powie, że "na szczytach" ludzie mają inne problemy ;-)

            Pozdrawiam
            cat_s
    • stary.prochazka Dyrektywy UE a polskie tradycje urzędnicze:) 26.03.05, 22:31
      z felietonu Macieja Rybińskiego w ostatnim "Plusie Minusie"

      "(...) weźmy różnego rodzaju normy europejskie, które swoją doskonałością
      wprawiają w zawstydzenie polski aparat urzędniczy, administrujący życiem we
      wszystkich jego objawach. Ja rozumiem, że zarządzenie Komisji Europejskiej z
      roku 1995 o "Handlowych nazwach dla tłuszczów smarowniczych" może rzucić na
      kolana swoją precyzją. Według tego dokumentu substancja, nazywana w czasach
      barbarzyńskich masłem, powinna się nazywać w zależności od składu: mlecznym
      tłuszczem smarowniczym, mlecznym tłuszczem smarowniczym o zredukowanej
      zawartości tłuszczu lub ubogą w tłuszcz półtłustą mieszanką mleczno-roślinną.

      Ale taka dyrektywa może imponować tylko Polakowi, który nie zna własnej
      historii. Oto w marcu Roku Pańskiego 1931 przyjęto w II Rzeczypospolitej
      dokument zatytułowany "Wymagania stawiane pod względem gatunku dla masła". W
      porównaniu z suchym, nie oddziałującym na wyobraźnię smakowo-zapachową,
      biurokratycznym językiem Brukseli, to jest czysta poezja: Masło deserowe musi
      być o delikatnym przyjemnym smaku, woni naturalnie aromatycznej, odpowiedniej
      pomazankowatości i zdolności rozsmarowania się na chlebie bez rozpadania się na
      grudki lub rozwlekania się jak mary, wygląd musi być o słabym połysku, barwa
      owsianozłocista, topliwość stwarzająca uczucie chłodu, złom drobnoziarnisty, na
      przekroju rosa z niewielu małych kropelek wody czystej. Zawartość wody niżej 16
      procent i minimalne 80 punktów ze 100 punktowej państwowej oceny masła.

      Stołowe ma być: średniej jakości, o wybitniejszych wadach np. w smaku nieco
      drapiące, zawierające ślady maślanki bez woni, przerobione, mętne, maziste,
      minimalnie 70 punktów 100 punktowej państwowej oceny masła.

      Kuchenne ma być: w smaku lekko zjełczałe lub kwaśne, serowate o posmaku oleju,
      trącąc stęchlizną lub dymem, stajnią, zdatne do celów kuchennych, minimalnie 50
      punktów 100 punktowej państwowej oceny masła."
      • cat_s Fracuska kuchnia, miłość i telekomunikacja 31.03.05, 23:27
        Witam,
        Niniejszym informuję, że wynikający z praw logiki i wzajemności komentarz do
        Prochazkowego "masła" niegotów jeszcze, gdyż się "dosmaża". Ale pamiętam i cały
        czas nad nim pracuję wytrwale;-)
        A póki co - jako przekąskę - naszą ulubioną firmę na stół podaję.

        "TPSA: walka na reklamy porównawcze
        Vadim Makarenko, Paweł Rożyński 31-03-2005,31-03-2005 12:45

        Już nie tylko Tele2 gnębi TP SA reklamami porównawczymi. Warszawski operator
        telekomunikacyjny MediaTel zaatakował giganta hasłem 'nie daj się doić
        fracuskiej dojarce'
        MediaTel przekonuje, że "fracuska" to nie to samo co "francuska" i wszelkie
        skojarzenia z France Telecom (właściciel kontrolnego pakietu TP SA) są
        przypadkowe. Ale skrót fd (od fracuska dojarka) opatrzony znaczkiem "&" tak
        bardzo przypomina logo France Telecom, że trudno uniknąć takich skojarzeń [...]"
        Reszta: gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2627204.html


        I kawałek forumowej dyskusji:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48&w=22205405
        * Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        * Jakiś czas temu pokazywane były w TV reklamy Heyah, gdzie gość gra w trzy
        karty i przekładając je zachwala m.in. "same plusy". Polkomtel odpowiedział
        reklamą zawierającą zwrot "my nie przychodzimy do ciebie z pustą ręką" :-)))
        * Taka reklama jest niedozowolona w Unii Europejskiej! Prawo unijne zabrania
        reklam dyskryminujacych jakikolwiek kraj czlonkowski, a zwrot "fracuska dojarka"
        az nadto sie kojarzy. Nie korzystam z "uslug" tepsy - tylko skype, ale tutaj
        beda mieli racje zaskarzajac te reklame. I wygraja.
        * Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        * ja mysle, ze tpsa bedzie miala problem z udowodnieniem, ze "fracuska" to to
        samo co "francuska"
        * Jak juz wyglaszasz takie wyroki to postaraj sie podeprzec je jakimis
        argumentami.Bo jak na moj gust raczej ciezko im bedzie to udowodnic.To sa dwa
        rozne slowa a zreszta skojarzenie nie jest obrazliwe tylko zgodane raczej z
        prawda:)
        * Pies jepal FT!! Niech zaczna restrukturyzowac najpierw siebie a nie TP.Bo u
        siebie maja wieksze przerosty zatrudnienia.Pies ich jepal zabojadow lalusiow
        protekcjonistow i glupcow!!


        Z mieszanymi uczuciami artykuł przeczytałem, bom jest przymusowy użytkownik
        Jedynej-i-Niezawodnej-Neostrady. I zdanie moje na temat TP S.A. dosyć
        stereotypowe jest ;-)

        Szczególnie jeden motyw mnie zaintrygował. Zestawienie słowa ‘fracuskiej’ z
        tekstu i słowa ‘jepal' z formowej dyskusji. Przyznam, że gdy pierwszy raz tekst
        czytałem, to brak literki „n” jakoś mi umknął i „w rozumie” –
        oczywiście ‘francuskiej’ przeczytałem. I oczywiście wszystko było jasne, kto co
        ma na myśli. I oczywiście podobnie z 'jepaniem' było! :-)

        Ale fakty są takie, że ‘francuska’ dojarka jest czymś innym niż
        dojarka ‘fracuska’. Wychodzi z tego, że skarżyć się w sądzie nie ma sensu, bo
        wszak Pepsi-Cola jest innym produktem niż Coca-Cola, mimo
        oczywistych ‘podróbkowych’ intencji promotorów tej pierwszej… Ale za intencje
        wszak karać nie można, czy mi się wydaje? Moja wiedza prawnicza
        niewystarczająca jest najwyraźniej:-(

        A weźmy owe „jepał” z dyskusji… Czy nastąpiło złamanie regulaminu? Z kontekstu
        („Pies jepal FT!!”) łatwo się domyśleć, czego autor życzy wiadomemu
        operatorowi. I nie są to życzenia serdeczne a los ‘jepanego’ przyjemny nie
        będzie. Ale czy można komuś zabronić używania słów, które samodzielnie się
        wymyśliło? A jeśli obywatel Jan Kowalski lansować się będzie w środowisku
        biznesowym jako ‘Prezydend Rzeczpospolitej Polskiej’ – to co? ‘Prezydendem’ być
        nie można?

        A może to „świadome wprowadzanie w błąd” lub inne jakieś gładko się nazywające
        wykroczenie jest? Jeśli ‘świadome’ – to inna sprawa. A jeśli nieświadome? No bo
        przecież ktoś dyslektykiem może być a i kwit na tę przypadłość bez większego
        problemu uzyskać może. I co? Chorego po sądach ciągać będą źli ludzie? A zaraz
        potem za garbatych się wezmą! A w następnej kolejności za blondynki i
        liberałów??

        Cóż, na paragrafach się nie znam za bardzo, niestety. Ale swój rozum mam. I
        jako zasiedziały internauta – powiadam Wam: na moje oko, jeśli Gazeta Wyborcza
        w cytowanej wyżej dyskusji ‘jepanie’ skasuje – tak i France Telecom za wraże
        reklamy się niechybnie weźmie. A jeśli ‘jepanie’ na forum zostanie – wieszczę,
        że i FT konkurentowi odpuści. Ale zaprawdę powiadam Wam: w taki przypadku widzę
        czarno; widzę jak na forach i łamach wszelakich panoszą się bluzgi
        dyslektyczne, na przykład takie, jak: guwno; dópa, hój, zpierdalaj oraz pisda.
        Bo internauta (tak jak copywrighter) to sprytny zwierzak jest: jak tylko w
        prawie jakąś szparkę dostrzeże – to się w nią wciśnie i jak pasożyt na ciele
        zdrowego lingwistycznie społeczeństwa żerować będzie.

        Pozdrawiam
        cat_s

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka