cat_s
21.03.05, 21:15
Witam,
Czy Wam też się tak zdarza, że szwędając się po internecie, przeczytacie
jakiś artykuł czy notkę, która z jakiegoś powodu potem przez dłuższy czas za
Wami "chodzi" i na wolność się wyrywa? Mnie zdarza się to notorycznie ;-)
Toteż eksperymentalnie i 'na próbę' zakładam wątek poniższy, Przeglądem
Prasowym (PPP) nieco na wyrost go nazywając...
Formuła otwarta: kto się czym podzieli, tak będzie dobrze;-) Komentarze
własne jak najmilej widziane. Ironia i 'przymrużenie oka' pożądane acz nie
niezbędne ;-)
Słowem, co komu ciekawego w oko wpadnie - tutaj miejsce swoje znajdzie i
docenione zostanie.
Niniejszym z pewną nieśmiałością wątek inauguruję...
Ronaldo rzucił butelką w kibiców
sport.gazeta.pl/sport/1,35335,2612842.html
PAP 21-03-2005
Tuż przed końcem meczu "Królewskich" z FC Malaga schodzący z boiska Ronaldo
został obrzucony wyzwiskami przez kibiców stołecznego klubu, siedzących za
ławką rezerwowych. W odwecie piłkarz rzucił w widzów plastikową butelką z
wodą.
"Kiedy szedłem do ławki dwóch kibiców krzyczało rasistowskie wyzwiska pod
moim adresem. Zareagowałem w niewłaściwy sposób, ale te obelgi były naprawdę
mocne" - powiedział Ronaldo
I tu zacząłem się zastanawiać:
Po pierwsze: cóż takiego mógł Ronaldo usłyszeć, że aż butelką cisnął? Nota
bene – butelką a nie cegłą, jak to kiedyś na polskim stadionie się zdarzyło;
a i butelka plastikowa, więc raczej nieszkodliwa była…
Jak wiadomo, google niespecjalnie mnie lubią;-) ale – o dziwo - bez większego
problemu na poniższe adresy trafiłem…
www.hiszpanski.ang.pl/Przeklenstwa_hiszpanskie_350.html
www.notam02.no/~hcholm/altlang/ht/Spanish.html
... i dalejże do poszukiwań się rzuciłem...
Swego czasu dowiedziałem się od znajomego polskojęzycznego Kolumbijczyka, iż
język hiszpański (jako pono jeden z nielicznych) swą „kwiecistością”
polskiemu dorównuje – i jak z powyższych stron wynika – prawda to jest
niezaprzeczalna ;-)
Ja jednak w swych poszukiwaniach wyłącznie do „mocnych rasistowskich obelg”
się ograniczyłem – i… pudło, niestety. Różne obelgi znalazłem (niektóre
kwieciste bardzo) ale rasistowskich – nie ma! Drugi poziom cenzury
semantycznej, czy jak? ;-)
Ktoś z Was może przeczuwa, co Ronaldo usłyszał, że aż tak się rozsierdził?
Nic to, stosowne pytania w Internet rzuciłem i może kiedyś się dowiem…
W tym samym newsie (model ‘dwa w jednym’ najwyraźniej) czytamy:
"Uznawany za jednego z najbardziej brutalnych piłkarzy hiszpańskiej ligi Javi
Navarro z Sevilli, zderzając się z Arango, uderzył go łokciem w twarz.
Zakrwawiony Arango upadł nieprzytomny na ziemię. Bez oddechu i z drgawkami
piłkarz został odwieziony do szpitala w Las Palmas. Badanie wykazało złamanie
prawej kości policzkowej, ale wykluczyło poważne uszkodzenie mózgu. […]"
I fragment forumowej dyskusji dotyczącej rzeczonego wydarzenia:
* Mam nadzieje ze Javi Navarro nie zostanie ukarany
* nie, powinien dostać kwiaty.
* Co jest wazniejsze???
a) to, że Ronaldo rzucił butelką w kibiców,
b) to, że mniej znany zawodnik niemal stracił życie???
Gratulacje dla autora artykułu....
* jakbym grał w tym meczu to po takim faulu, złamałbym gnojowi nogę,
najlepiej tak z przemieszczeniem w okolicach kolana. Zastanowiłby się
następnym razem.
* Niestety taka jest Piłka. Jeżeli chcesz coś osiągnąć - musisz walczyć w tym
przypadku Navarro powalczyl z Arrango (niestety zbyt brutalnie) no i sie
stalo jak sie stalo:(((.Przeciez nie mial świadomosci ze tak sie stanie”
* On zapewne zostanie ukarany. W Polsce stwierdzili by że to nie było
niesportowe zachowanie jak miało to miejsce w przypadku R. Kuptela
* Problem w tym, że nie ma kości policzkowej.
O – i w tym miejscu poczułem się poważnie zaniepokojony, by nie powiedzieć -
wstrząśnięty ;-)
Wbrew pozorom, nie wstrząsnął mną fakt, że jeden sportowiec okaleczył
drugiego. Przykre to i smutne niezmiernie ale sport wyczynowy już mnie
uodpornił na takie zdarzenia; by daleko nie szukać, niedawno koszykarka jakaś
uderzeniem pięści ogłuszyła inną koszykarkę – a wszak to zwiewne kobietki
były, więc czego się spodziewać po brutalnym męskim futbolu?
Ale poczułem się nieswojo po przeczytaniu ostatniego z cytowanych postów: jak
to – nie ma kości policzkowej?! To co ludzie mają po obu stronach twarzy? Coś
przecież tam mają! Ze zrozumiałą niechęcią znowu założyłem google…
Uff! A jednak. Mogę uspokoić wszystkich: owóż istnieje coś takiego, jak „kość
policzkowa”, o czym niezawodnie przekonać się możemy na stronie:
home.tiscali.be/brian.huebner/PolAnat.htm
Sam uspokojony, zdrowia życzę poszkodowanemu. Jemu chyba wszystko jedno, jak
nazywa się to coś, co mu na twarzy złamano…
Pozdrawiam. Do następnego newsa ;-)
cat_s