Dodaj do ulubionych

<…lunatycznie…>

08.05.05, 01:38
A właściwie nie 'lunatycznie' (bo sobie sprawdziłem w Słowniku Języka
Polskiego: lunatyzm - wykonywanie we śnie różnych czynności); powinno być
raczej 'bezsennie' ;-)
Ale 'lunatycznie' lepiej brzmi.

To znaczy, lunatyków też tutaj zapraszam, jak i wszystkich nałogowych oraz
przypadkowo zaplątanych 'śpiących inaczej'.

A wątek niezobowiązujący całkiem jest. Zawsze mi brakowało takiego miejsca,
gdzie w środku nocy można się (bez strachu, że się kogoś obudzi) tak późno
dopisać i odczuć jedność z Forum Pruszków;-)

Tylko jeden 'warunek formalny' proponuję:
- ten wątek działa od 24.00 do (powiedzmy) 6.00 ;-))

Witam nocne byty wszelakie, byle byty uprzejme były...
cat_s

P.S.
"I jeszcze jedno..." - jak mawiał podpułkownik T.C. McQueen w 'Gwiezdnej
Eskadrze' - "...wolno sie bać!" ;-)
Obserwuj wątek
    • stary.prochazka WKD znana i nieznana 09.05.05, 01:23
      północ minęła, więc czuję się uprawniony do podjęcia lunatycznego tematu, jakim
      niewątpliwie jest fama towarzysząca kolejce WKD na świecie (i nie tylko).
      Wszystko zaczęło się od tego że jakiś czas temu w przypływie znudzenia wrzuciłem
      hasło "WKD" do Gogli. I oto, jakie otrzymałem rezultaty:

      Wielka Brytania - WKD wysokoprocentowa:-)

      www.wkd.co.uk/
      Ambitne podejście do WKD - światowa baza wiedzy:

      www.wkd.com/
      jak już ktoś ma za dużo WKD, niewątpliwie potzrebny mu jest mały detoks

      tranzit.republika.pl/detox.htm
      Internet bywa zdradliwy. Ktoś może się bardzo zdziwić szukając stacji WKD w Falenicy
      kolej.kurczak.one.pl/stacja.php/id/11451/okno/start
      i w Aninie
      kolej.kurczak.one.pl/stacja.php/id/11456/okno/start
      Podejście tradycyjne: fama o naszej "Wukadce" dotarła już do Niemiec:

      www.moduni.de/product_info.php/products_id/6450106
      jednakowoż biedny byłby Niemiec, który w poszukiwaniu "Wukadki" miotałby się
      bezsilnie gdzieś między Grójcem a Wilanowem

      home.eplus-online.de/harni/b_wkd.html
      raz jeszcze Wielka Brytania i WKD wysokoprocentowa

      jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, wszystko wyjaśnia Wikipedia:

      en.wikipedia.org/wiki/WKD
      i jeszcze jedno na deser:

      www.cjbphotography.co.uk/Studio/slides/WKD%20Iron%20Brew.html
      Duchy w WKD? Tak ale tylko w Edynburgu:

      www.auldreekietours.co.uk/wkdterrortour.htm
      może erleusortok coś by powiedział więcej na ten temat?:)))
      • cat_s Re: WKD znana i nieznana 09.05.05, 02:36
        Witaj Prochazko,
        niniejszym zostałeś Pierwszym Lunatykiem;-)
        Się do wątku spóźniłem trochę, bo w Twoich 'wukadkach' się zagrzebałem.
        Wybór zaiste przeogromy.
        Od razu Ci powiem, że kotu najbardziej spodobało się 'WKD Terror Tours'; nie
        żeby się gdzieś dalej wybierał ale ze względu na odgłosy burzowe z głośniczków
        płynące. Mój pies burzy się boi a kot jaki oryginał;-) Położył się naprzeciwko
        i gniewnym prychaniem protestuje, jak dźwięk wyciszyć próbowałem. A niech tam,
        niech sobie słucha dalej.
        Moją uwagę z kolei przyciągnęła zgrabna nadzwyczaj i kusząca 'WKD Iron Brew'; i
        nie chodzi nawet o nienajmniejszą liczbę procentów, która na etykiecie widnieje
        ale na samą butelkę a raczej jej kapslowaną 'nakrętkę'. Bo kapsel takowy na
        wysokoprocentowej butelce widziałem ostatnio lat temu ładnych już kilka na
        międzynarodowej imprezie tzw. szkoły letniej, która w jednym z podwarszawskich
        ośrodków wczasowych miała miejsce. Jak się domyslić łatwo imprezy integracyjne
        abstynenckiego charakteru nie miały i studenci z krajów europejskich różnych -
        różne narodowe trunki przynosili. Prawdziwą jednak furrorę wywołała butelka
        wyciągnięta przez Rumuna, przezacnego zresztą gościa, która to takiez samo
        kapslowanie prezentowała - z tym, że kształtem identyczną była z naszymi
        rodzimymi piwnymi półlitrówkami. Ale za to o zawartości lepiej nie wspominać,
        bo chociaż tylko jeden raz w życiu domowy bimber ukraiński pic mi się zdażyło,
        to napitek rumuński wszelkie standardy przekroczył.

        Tak i lunatycznie się rozgadałem; z kotem lunatycznie w odgłosy burzy
        zasłuchanym;-)

        Tak mi jeszcze do głowy przyszło, czy równie ciekawe googlowe wyniki otrzymam,
        gdy jakiekolwiek inne losowo dobrane słowo wstukam. I chyba zaraz spróbuję,
        począwszy od słowa, które przez tą cholerną reklamę 'nowego mixu' z
        kabaretowymi chłopakami ciągle po głowie mi chodzi.
        Jutro, jeśli luna pozwoli, wyniki sprawozdam;-)

        Pozdrawiam
        cat_s
        • cat_s Kopytko 11.05.05, 02:12
          Witam lunatycznie,
          Zgodnie ze zobowiązaniem wcześniej podjętym, o słowie Wam opowiem.
          To znaczy – opowiem, co gogle doniosły. A słowo owe to –
          - KOPYTKO.

          Dlaczego ‘kopytko’?
          Po pierwsze dlatego, że to słowo ambiwalentne; z jednej strony pieszczotliwe i
          milusie, wiele obiecujące i znaczeń wiele kryjące; z drugiej – ostre i tnące,
          brutalne jak… jak kopytko właśnie;-)
          Po drugie dlatego, że uwielbiam kabaret Mumio. Ale nie uwielbiam Mumia ot tak,
          zwykłym jakimś uwielbieniem niewartym gadania żadnego lecz uwielbieniem
          bezgranicznym niemal. Niemal, bo bardziej uwielbiam tylko Grzesia Halamę.
          Czyli, gdybym nie był cat’sem, to najbardziej bym chciał być Halamą ale gdyby
          Halama był już zajęty – to oczywiście Mumiem bym być chciał w następnej
          kolejności;-)

          Ale do rzeczy: kojarzycie oczywiście nowy stosunkowo spot reklamowy Plusa o tym
          gościu, który taki wielki Mix na ścianie maluje a potem z autentycznym
          zadziwieniem konstatuje, że pędzelkami na klawiaturze słowo ‘kopytko’ wystukał?
          Jeśli nie, to tutaj pamięć możecie odświeżyć; a zresztą i bez potrzeby
          odświeżania każdy z Was – jestem pewien – z przyjemnością ‘Kopytko’ po raz
          kolejny obejrzy;-)
          reklamy.plusgsm.pl/mixplustv.html

          (A tu kilka innych, też ładnych;-) )
          www.infonokia.pl/?page=komentarz&idd=426

          [m.in.: "A to ci darmowe", "Piosenka", "Słowotok]

          Prawda, że ‘Kopytko’ przeurocze jest?
          Ale do rzeczy!
          Prochazka ‘wukadkę’ na gogle rzucił – i jakie rzeczy mu powychodziły…
          Dlaczego ‘kopytko’ miałoby być gorsze? Na pewno nie jest. Popatrzmy… Wrzucamy,
          przewijamy, wyrzucamy niepotrzebny i mało pouczający chłam… i oto KOPYTKO w
          całej okazałości:

          Zaczniemy oczywiście od odnośników solidnych i pozornie nudnych, czyli od
          Słownika Języka Polskiego:
          sjp.pwn.pl/haslo.php?id=25826
          Dowiadujemy się tu ważnej rzeczy: kopytka posiadają m. in. sarny i pantofelki.
          Sarna mnie nie dziwi, pantofelek i owszem. Bom z lekcji biologii wyniósł wiedzę
          o pantofelkach jedynie taką, że ni choroby nie wiadomo, czy roślina to, czy
          zwierzę. Jeśli zwierzę – to w porządku że kopytko sobie posiada, lecz jeśli
          roślina to jednakowoż – biada jej! Jej i nam oczywiście, boć to strach okrutny,
          do jakich wynaturzeń powstania w przyrodzie człowiek się przyczynił!
          Tu także dowiemy się, że ‘kopytkowate’ mogą być pazury. Dalibóg, zgroza to –
          przedstawcie sobie, że te rewelacje Słownik podaje, nie zaś przewodnik po
          Czarnobylu!
          ‘Kopytkowy’ może być także olej:
          Olej kopytkowy – 'olej otrzymywany przez wygotowanie w wodzie części stawowych
          i odnóży młodych sztuk nierogacizny; ma zastosowanie w garbarstwie i jako olej
          smarny'
          ‘Kopytkowe’ mogą być również opłaty ale opłaty różnego rodzaju, akcyzy, podatki
          ukryte i odkryte - przestały już budzić moje zdziwienie. Bardziej się dziwię,
          że minister infrastruktury jeszcze kopytkowej opłaty po raz wtóry nie odkrył;-)
          'Kopytkowe' – ‘opłata pobierana za przepędzanie bydła przez rogatki miejskie;
          rogatkowe; drogowe’

          W kategorię ‘kopytko’ załapują się takoż:
          - śmiertelnie niebezpieczny przyrząd kosmetyczny, współwystępujący często z
          tzw. ‘pędzelkiem’ ;-)
          - górski potok (zwany rzeką) Kopytko w okolicach Strzyżowa
          - Kopytko (ten od Kwaka), bohater bajki Kornela Makuszyńskiego
          - kopytko należące do 'dużego miękkiego kucyka z plastikową główką, w
          nosidełku, z buteleczką, którą można go karmić. Po naciśnięciu na kopytko kucyk
          chichocze' [opis autentyczny!!! :-)))] A tutaj można go dorwać (jakby kto na
          własność chichoczące kopytko chciał mieć):
          www.bobomarket.pl/exec.php?SID=275&C=I&P=27516054&skad=wp
          - 'kopytko' to również pieszczotliwe określenie broni palnej, przeważnie
          krótkiej;
          - tajemniczy (dla laika) rodzaj przynęty do łowienia ryb (zob. ‘perłowe
          kopytko’); wiem ino, że na kopytko można pstrąga a i suma takoż ułowić; kopytko
          takowe może być na przykład „białe z czarnym grzbietem”;
          - gałka lewarka zmiany biegów uniwersalna KOPYTKO niebieska (z wyjątkiem
          podnoszonych wstecznych) – prześliczna!! – za jedyne 54 PLN;-) /linka nie
          podaję, by nadmiernie nie spamować/;
          - "kozie kopytko" to potoczna nazwa pewnej końskiej dolegliwości, tzw. stromego
          kopytka;
          - slinik samochodowy również może mieć ‘kopytko’: „silniczek rewela malo pali i
          ma kopytko” – to cytat ze specjalisty;-)
          - pozostając przy technikaliach: silnik może także mieć inne, znacznie mniej
          pożądane ‘kopytko’ – >[…] silnik miał tak zwane "kopytko" - pękł tłok i
          korbowód przebił korpus i blok silnika […]<. To cytat ze skądinąd ciekawej
          stronki ‘Poławiacza messerschittów’:
          www.wolf.pl/kacik_polawiacz.html
          - 'odciśnij swoje kopytko' – taka prośba często widnieje na różnych stronach
          internetowych i blogach, dotyczy oczywiście pozostawienia swojego wpisu;
          - ‘kopytko magazynkowe’ – nawet nie pytajcie, co to za kopytko; sam nie mam
          bladego pojęcia, toteż tylko do cytatu się ograniczę: 'pistolet genialnego
          J.M.Browninga to bardzo ciekawa konstrukcja kal.7,65mm. Broń jest w idealnym
          stanie. Nowa oksyda bez zadrapań i zarysowań, do magazynka dorobiono kopytko';
          - a ze stronki poniższej...
          www.ar.wroc.pl/glos/73/studencki.html
          ...dowiedziałem się o związkach strusi z przemysłem elektronicznym:
          'Starty na proszek dziób i pazur („kopytko”) jest doskonałym materiałem
          ściernym i służy przy szlifowaniu kamieni';

          - Całe tabuny ‘kopytek’ będących nazwiskami – pomijam, bo z nazwisk śmiać się
          wszak nie wypada. Nadmienię tylko, że w necie dominują sportowcy i lokalni
          politycy, którzy miano takowe po przodkach odziedziczyli.

          Przypomnę na koniec, że również w znanej wszystkim bajce, kózka jako znak
          rozpoznawczy przez drzwi wystawiała co? – tak, kopytko! O czym wieszcz
          w ‘Kozie, kózce i wilku’ takimi słowy pisze:
          "[…]
          Więc jako mogł najkoziej odezwał się: "Bebe!
          Otwórz!" - A kózka na to: "Przepraszam, nie można.
          Mamy nie masz, jestem sama".
          On znowu: "Bebe, otwórz, to ja, mama".
          Na to znów kózka ostrożna:
          "Głos wprawdzie matczyn; ale czyś ty matka,
          Jak mogę widzieć, gdy zamknięta klatka?
          Podejdźże tu i przez to pod progiem korytko
          Pokaż mi na znak kopytko".
          Wilk odszedł klnąc Bebę i mać jej z ruska brzydko".

          I oto finalne pytanie, którego zadać nie sposób:
          A któreż to kopytko z wyżej znalezionych miał na myśli kabaret Mumio?

          P.S.
          Jednego tylko 'kopytka' odszukać nie mogłem:-(
          W którejś księdze przygód "Tytusa, Romka i A'Tomka" występuje niejaka Zosia
          Kopytko, której Tytus chciał jakiś upominek wręczyć. Za Boga nie pomnę w której
          i jaki był to upominek. Może ktoś wspomoże sklerotyczny umysł?

          Pozdrawiam lunatycznie
          cat_s
    • stary.prochazka Ufff! 20.05.05, 00:19
      to był ciężki dzień i na szczęście idę już spać
      przede mną bardzo pracowite kilka tygodni, ale jak dobrze pójdzie, w połowie
      czerwca będę miał wykształcenie wyższe, już nie prezydenckie:-)
      • cat_s Re: Ufff! 20.05.05, 00:29
        Tedy poczywaj w pokoju. A inni może za Ciebie 'lunatyczną grządkę' obrobią;-)
        • smitte Re: Ufff! 20.05.05, 00:43
          Też idę spać, tylko zajrzałam się pożegnać z forum. Za Prochazkę kciuki trzymam
          z całej siły. Dobranoc.
    • sqh Re: <…lunatycznie…> 21.05.05, 00:51
      Można już...? ;-)

      To ja tylko dobry wieczór mówię i uciekam. Jutro rano na Targi Książki... A
      potem na randkę... :-)
      • cat_s Re: <…lunatycznie…> 21.05.05, 00:56
        Pewnie, że można:-)
        'Dobry wieczór' grzecznie odpowiadam, chociaż nie, dobrej nocy raczej pożyczę.
        Opowiesz kiedyś o Targach? A o randce...?

        Pozdrawiam
        cat_s

        P.S.
        Z ta randką żartowałem;-)
        • cat_s Re: <…lunatycznie…> 25.05.05, 03:01
          Witam,
          Tak na posta Prochazki (o Tygodniu Wegetariańskim) z pewną obojętnością -
          przyznaję - zerknąłem... No bo cóż wielkiego niby - Tydzień Wegetarianizmu? Że
          niby 'Ogólnopolski'? I kobiety wszak swój dzień mają (i to międzynarodowy), i
          kolejarze, i górnicy, i koty; i policjanci nawet(!). Że dłużej trwa, bo dni aż
          siedem? No, to już niesprawidliwe, bo takich kotów na przykład jest więcej niż
          wegetarian - ale... małostkową zazdrością wszak epatować nie będziemy.
          Do rzeczy zatem!
          Z pewną pretensją (do Prochazki) niniejszego posta piszę, bo mi kota w nerwowy
          nastrój wprowadził. Wiadomo, zwierzę od człowieka bardziej naiwne jest i na
          nowinki podatne. Kot, który moją aktywność forumową konsekwentnie monitoruje,
          we wściekłość popadł, żem mu o soi nic do tej pory nie powiedział. I dalejże
          miauczeć przeraźliwie, że i jemu rozkoszy kaszanki wegetariańskiej zakosztować
          się przecie należy... i innych, rzecz jasna, pyszności.
          I wytłumacz mu teraz, cholera, że co dla Prochazki dobre, kotu do gustu
          przypaść nie musi...
          A ja przecież skąpy nadmiernie nie jestem. Ani małostkowy. I z kotem kłócić się
          nie będę, boć to wiadomo – de gustibus… i tak dalej.
          'Z pewna pretensją' - napisałem, lecz to żarcik niewinny oczywiście. Bo
          przecież powinienem nad kota rozwojem poznawczym i tak odpowiednio popracować.
          I pracuję: jak na przykład w telewizorze sceny przemocy fizycznej pokazują, to
          mu pilnie łebek poduszką albo kocykiem przykrywam – żeby mu się potem, nie daj
          Boże, nic złego nie przyśniło. No i, rzecz jasna, by do głowy głupie pomysły mu
          nocą nie przychodziły; dobrze, że o przesądzie takim głupim nigdy nie słyszał,
          że koty nocą na ruszającą się grdykę człowieka śpiącego polują;-)

          Z drugiej strony - ‘żarcik niewinny’ tak do końca to nie jest, jak się okazuje.
          Bom czujnie w sojowego linka prochazkowego kliknął – i… szok. Szok, innych słów
          nie znajduję! Szok – bom tyle już lat na tym ziemskich łez padole przeżył i nie
          zaprzeczę, soję kilkakroć skonsumować mi się zdarzyło; i nie powiem – zawsze z
          pozytywnym skutkiem.
          Alem, jako żywo, nie wiedział – z jakim ryzykiem konsumpcja ta była związana!!
          Sami zresztą zobaczcie, co w forumowej dyskusji o soi podstępnej przeczytałem:

          „a co do samej soi. nawet sie zastanawialem czy moze by i sprobowac jej. ale jak
          sie dowiedzialem ze soja oslabia moj poped seksualny to zrezygnowalem. moja zona
          teraz nawet nie wspomina o soi. zal mi gosci co ida do whole foods (dla nie
          wtajemniczonych taka siec martetow ze "zdrowa zywnoscia") kupuja mleko sojowe i
          kilka chlebow sojowych. a pozniej nie maja jak zony zaspokoic bo maly jasio jest
          maly:) i nie chce sie powiększyć”

          Ja tam paniki niewczesnej wywoływać nie zamierzam ale sami przyznacie,
          że ‘problem małego jasia’ – to sprawa poważna. Cóż, google mnie nie lubią, więc
          szybko owej rewelacji sojowej na pewno nie zweryfikuję;-) Sam Prochazka zapewne
          solennie owym pomówieniom zaprzeczy – ale ja głupi nie jestem i tak kombinuję,
          że w jego sytuacji każdy by przecież gorliwie zaprzeczał;-)

          Póki co zatem z soi osobiście zrezygnuję. Ale kotu żałować nie będę – a co,
          może mi w końcu demontaż pancerzyka imperialnego wybaczy? Bo się do niego,
          bestia, nieco przyzwyczaił…

          Hmm. Postanowione. Żałować soi mu nie będę. Tym bardziej, że kociątek małych na
          razie nie przewidujemy;-)

          Pozdrawiam
          cat_s
          • cat_s Re: <…lunatycznie…> 12.07.05, 02:49
            Witajcie:-)
            Tak odwiedzam na luzaczku lunatyczny wątek. Bo niby wakacje i w ogóle letnia
            pora, czyli tak generalnie - optymistycznie:-) Może kto akurat z imprezy jakiej
            wraca i mu się na 'nocne rozmowy' zbierze? Jako że koty i cat'sy są nocnymi
            zwierzakami - na wszelki wypadek wątek odświeżam, tym bardziej, że Kot mój
            konwersacją zainteresowany nie jest - poluje bestia zawzięcie na owady i wyższe
            potrzeby komunikacyjne swojego pana ma gdzieś...
            Tedy - panie i panowie - noce ciepłe i przyjemne: zachęcam do lunatykowania:-)

            Pozdrawiam
            cat_s
    • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 00:19
      Czynne już??
      Północ minęła, więc chyba tak.

      No więc plączę się międzymiastowo, miedzy Otwockiem a Pruszkowem, a tak
      naprawdę, to nie chce mi się pracować, ale już wszystkie wymówki wykorzystałam,
      trzeba się wziąć do pracy :(((
      • stary.prochazka Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 00:26
        no, no, zrobiła nam się z tego międzywątkowa, międzyforumowa a nawet
        międzymiastowa konferencja:-)
        coś bym odpowiedział o kawie i pracy ale już to napisałem w Otwocku;)
        • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 00:33
          Oj, jeśli kawa, to tylko w dzień, ja własciwie nie pijam kawy.
          Muzyka pomaga mi nie zasnąć nad papierami :))


          > no, no, zrobiła nam się z tego międzywątkowa, międzyforumowa a nawet
          > międzymiastowa konferencja:-)
          Taaa, takie doalogi ponad "podziałami" - w tym wypadku terytorialnymi - są
          teraz w modzie :)
          • sqh Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 00:40
            francesca12 napisała:

            > Muzyka pomaga mi nie zasnąć nad papierami :))

            O tej porze to zapewne nokturny...? :-)
            • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 01:08
              He he, nie, tylko Pinacolada - ta do słuchania...
        • sofanes Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 00:57
          > no, no, zrobiła nam się z tego międzywątkowa, międzyforumowa a nawet
          > międzymiastowa konferencja:-)

          ...no nie daruje sobie takiej okazji...miedzynarodowa i miedzykontynentalna
          nawet :)
          A ze wlasnie zona najuokochansza robi mi kawe, chociaz juz 18, to sie wiecej
          nie rozpisze...no nie, wlasnie mi postawila obok laptoka razem z krowka-
          ciagutka, towarem deficytowym i wartosciowym z Chicago
          sprowadzonym...pozdrawiam lunatykow...i ide ciamkac krowke...
          • sqh Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 01:01
            No to skoro zajrzałeś dziś do nas zza Wielkiej Wody, to możesz jeszcze
            przeskoczyć jedną mniejszą i wpaść do Otwocka:

            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15342

            Piszę "dziś"... A przecież dla Ciebie jest jeszcze wczoraj... :-)
            • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 01:10
              Tak tak ,zapraszamy w wirtualną podróż do Otwocka :)
            • cat_s Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 01:25
              > Piszę "dziś"... A przecież dla Ciebie jest jeszcze wczoraj... :-)

              Otóż to...
              Niektórzy lunatykują a inni do podwieczorku się sposobią. Hm... może i ja
              znajdę jakiś batonik 'zachomikowany' na czarną godzinę?

              Witam Francescę:-)
              Jak miło, że nie tylko w Pruszkowie mozna spotkać 'sowy' - czyli tych śpiących
              inaczej;-)

              Ciekawe, czy i ewentualnie czym różni się 'pruszkowska' 1:25 w nocy od 1:25 w
              Otwocku?

              Pozdrawiam
              cat_s
              • sqh Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 01:27
                cat_s napisał:

                > Ciekawe, czy i ewentualnie czym różni się 'pruszkowska' 1:25 w nocy od 1:25 w
                > Otwocku?

                Ostatnio - językiem... :-)))
              • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 01:41
                cat_s napisał:

                > Witam Francescę:-)
                > Jak miło, że nie tylko w Pruszkowie mozna spotkać 'sowy' - czyli tych
                śpiących
                > inaczej;-)

                Dziękuję za przywitanie :)
                Och, ja luntykuję dziś przymusowo i zdarza mi się to rzadko :)

                > Ciekawe, czy i ewentualnie czym różni się 'pruszkowska' 1:25 w nocy od 1:25 w
                > Otwocku?
                No nie wiem, ale u nas chyba szybciej wstaje słońce :)
          • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 01:10
            Oj, co ja bym dała, żeby była teraz dopiero 18...


            z krowka-
            > ciagutka,
            pyszotka :))
            • sqh Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 01:29
              Jeszcze tylko 17 godzin...

              Był taki wątek na Forum Humorum, że kogoś prześladowała godzina, dajmy na to,
              17-ta. Przerażało go, że każdego dnia czeka na niego, a gdy już minie,
              nieuchronnie zbliża się kolejna, itd... :-)))
              • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 01:38
                > Był taki wątek na Forum Humorum, że kogoś prześladowała godzina, dajmy na to,
                > 17-ta. Przerażało go, że każdego dnia czeka na niego, a gdy już minie,
                > nieuchronnie zbliża się kolejna, itd... :-)))
                To obłęd jakiś, czy co??

                Ja dziś zapomniałam o ważnej godzinie 13, az wstyd się przyznać, pamietałam o
                12.58, przypomniało mi się o 13.02, ale nijak nie mogłam utrafić :/

                • sqh Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 01:50
                  Jak próbował się tłumaczyć w telewizorze Pan Wojewoda - to miała być minuta
                  ciszy, więc zdecydował, że nie użyje syren, żeby tej ciszy nie zakłócać...
                  • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 02:07
                    Dobrze, że chociaz flagi były do połowy opuszczone i srodki kom. miejsk. tez o
                    tym przpominały ...
                    • sofanes Re: <…lunatycznie…> 15.07.05, 06:22
                      Och, a ja odszedlem od laptoka na dluzej i taka aktywna dyskusja mnie
                      ominela...:(
                      Rzeczywiscie, troche nie fair z mojej strony udzielac sie lunatycznie, bo w
                      koncu wykorzystuje roznice w czasie...czy w przestrzeni...a, chyba wszystko
                      jedno, cos mi tak swita, ze taki facet z broda kiedys cus takiego dowiodl...
                      Wy juz pewnie slodko spicie, lunatyczny watek na dzis/wczoraj sie konczy, a ja
                      zbieram sie spac...Lola slucha cykad ale zaraz powedruje do klatki...a co do
                      Otwocka, zaczne moze zagladac i obserwowac...? Forumowicze wszystkich suburbii
                      laczcie sie !
                      • sobiepanna Re: <…lunatycznie…> 16.07.05, 00:11
                        W ramach odzewu na apel o suburbiach pozdrawiam z Otwocka, a nawet z Celestynowa :)
                        • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 16.07.05, 00:13
                          Dzisiaj w Pruszkowie śpią już albo raczej balują :P

                          Dobranoc:) o której godzinie by ta noc nie nadeszła...
                          • kemot8 Re: <…lunatycznie…> 16.07.05, 01:16
                            > Dzisiaj w Pruszkowie śpią już albo raczej balują :P
                            Balowalem, ale juz wrocilem, dzieki czemu z duma moge sie dopisac do tego watku.
                            Swoja droga... jaki Pruszkow jest ladny noca. Cisza, spokoj, nic tylko spacerowac :)
                          • cat_s Re: <…lunatycznie…> 16.07.05, 01:34
                            Jakże mi miło powitać 'nowolunatykujących' :-)
                            Francesco, wątpię, by 'wszyscy' w Pruszkowie już spali... rzeczywiście, raczej
                            juz balują:-) Ech, młodość musi się wszak wyszumieć, nieprawdaż? Co niektórzy
                            tłumaczą ważne teksty, inni się uczą do egzaminów, jeszcze inni... cóż,
                            lunatykują :-)

                            Ale rzeczywiście (niestety, niestety!) - wszystko wskazuje na to, że 'zdrowy
                            rdzeń' społeczeństwa godziny nocne wykorzystuje w sposób 'słuszny' - do spania:-
                            )

                            Ale my, lunatycy, nie przejmujemy się wszak owymi wrażymi działaniami (czy też
                            raczej brakiem działań jedynie słusznych - lunatycznych) i - nie wątpię -
                            kiedyś, kiedyś - uczynimy watek lunatyczny wątkiem 'najsłuszniejszym' i, rzecz
                            jasna, największym na całej 'gazeta.pl' ;-)

                            Póki co jednak - witam serdecznie nielicznych 'bywalców' i
                            licznych 'nowoprzybyłych';-) Osobno witam Sofanesa, który - jak sam słusznie
                            zauważył - jest lunatykiem troszkę 'nielegalnym'; ale w niczym nie umniejsza
                            ten fakt mojej radości; ot, tak mu się po prostu 'godziny pracy' ułożyły;-)

                            Cóż, lunatykowanie to jednak zajęcie indywidualne i niełatwe, trudno zgrać się
                            w 'czasie i fazie'... Ciężki to kawałek chleba, tak sobie lunatykować a potem
                            jeszcze na dodatek wstać rano do pracy czy szkoły... Tym bardziej pozdrawiam
                            wszystkich lunatyków:-)
                            Do następnej nocy...

                            Pozdrawiam
                            cat_s
                            • cat_s Re: <…lunatycznie…> 16.07.05, 01:38
                              kemot8 napisał:
                              > Swoja droga... jaki Pruszkow jest ladny noca. Cisza, spokoj, nic tylko
                              > spacerowac :)

                              Prawda? Czasami wychodzę z psem na spacer w nocnych godzinach. Dalibóg,
                              nawet 'druga strona' w nocy bywa spokojna i nastrojowa. Nic, tylko
                              spacerować...

                              Pozdrawiam
                              cat_s
                              • sofanes Re: <…lunatycznie…> 16.07.05, 02:37
                                Tak sobie pomyslalem, ze mozna by wrzucic na watek fragment pewnych
                                podmiejskich nocy...nie sa to co prawda Pruszkowskie czy Otwockie, maja za to
                                fragment ktory cat_sowi powinien do gustu przypasc...autora mego ulubionego...

                                (...)
                                I ujrzałem raptownie, ażem się przestraszył,
                                wiele dziwów za sprawą muzy -
                                i wdarła się muzyka i noc do serc naszych
                                jak woda, gdy spuszcza śluzy.

                                Górą sunęły chmury, wolno, jak wół za wołem,
                                zasię w blasku stawał bór za borem,
                                aż zmogły mnie te chmury i ta noc i runąłem,
                                jakby w kark rażony toporem.

                                A wtedy święta rosa zdjęła mi upał z czola,
                                ptak się jakiś odezwał w życie...
                                Kołowałem na nocy, jakby zaśnięta pszczoła
                                na gramofonowej płycie.

                                Wtedy oczom zamkniętym otworzyła się nowa
                                dal śmiertelna, a uszom organy -
                                i ujrzałem dąbrowy dla królewskich polowań,
                                i drogi dla zakochanych;

                                jaśmin znowu zapachniał, wiater znowu zalatał,
                                noc mi w usta wpadła jak morwa;
                                i przywarłem do ziemi, i chwyciłem się kwiatów,
                                żeby Zeus mnie w górę nie porwał;

                                gwiazdy poczęły wschodzić, zagwieździło się niebo;
                                trząsłem nimi jak pękiem kluczy;
                                i przychodziła do mnie sosna i inne drzewo,
                                i prosiły: "instrument z nas uczyń".

                                Potem świerszcz się odezwał, potem drugi i trzeci
                                i zagrały świerszczami pagórki.
                                I przeszedł kot Salomon, i oczami oświecił
                                klamkę zielonej furtki...
                                • kemot8 Re: <…lunatycznie…> 16.07.05, 02:52
                                  Na dzis koniec lunatykowania, ide spac bo jeszcze na 16. na wycieczke forumowa
                                  nie wstane ;)
    • stary.prochazka Re: <…lunatycznie…> 17.07.05, 00:03
      no to jestem chyba dzisiaj pierwszy w wątku nocnym:)
      To był ciężki dzień, najpierw kino a potem cztery godziny spędzone na kupowaniu
      garnituru. Już nawet nie pamiętam ile dziś garniturów, koszul i butów
      przymierzałem ale jestem tym bardzo wyczerpany;)
      • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 17.07.05, 00:21
        Druga :)
        Lunatyczka :)

        Mój dzień rozpoczął się około południa - musiałam odespac poprzednią lunatyczno-
        tłumaczeniowa noc :/
        Ledwie się obejrzałam i już znalazłam się na imprezie, która jak widać, szybko
        się skończyła, bo była hmm specyficzna...
        Nim usnę, postanowiłam sprawdzić, czy jakis lunatyk się tu nie zaplątał i
        proszę, jakiś jest :))


        > To był ciężki dzień, najpierw kino
        A jaki to był film ??


        > a potem cztery godziny spędzone na kupowaniu
        > garnituru. Już nawet nie pamiętam ile dziś garniturów, koszul i butów
        > przymierzałem ale jestem tym bardzo wyczerpany;)
        Prochazko, jak na mężczyznę, jesteś bardzo dzielny, podziwiam :)

        PS
        A na forumowej wycieczce to się nie było??
        • stary.prochazka Re: <…lunatycznie…> 17.07.05, 00:58
          > A jaki to był film ??

          "Exils". po szczegóły zapraszam do wątku filmowego, nie mam siły drugi raz pisać:)

          > Prochazko, jak na mężczyznę, jesteś bardzo dzielny, podziwiam :)
          nigdy bym nie przypuszczał że tak mnie zmęczy wielokrotne zakładanie i
          zdejmowanie koszul, marynarek, spodni, kamizelek i butów.

          > PS
          > A na forumowej wycieczce to się nie było??

          francesco, bo ja to od 1,5 roku jestem taki bardziej warszawsko-pruszkowski i w
          Pruszkowie bywam często duchem ale rzadko ciałem i to już od kilku miesięcy:/
          Chciałoby się pojechać ale z mojej pięknej wsi siekierkowskiej do Pruszkowa
          jedzie się co najmniej 1,5 h w jedną stronę, nie to co kiedyś, że hyc w kolejkę
          i już się jest w Warszawie
          • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 17.07.05, 01:11
            stary.prochazka napisał:

            > > A jaki to był film ??
            >
            > "Exils". po szczegóły zapraszam do wątku filmowego, nie mam siły drugi raz
            pisa
            > ć:)

            Ok, wybacz, ale dopiero po tym jak zapytałam, przecytałam wpis w wątku
            filmowym...

            > Chciałoby się pojechać ale z mojej pięknej wsi siekierkowskiej do Pruszkowa
            > jedzie się co najmniej 1,5 h w jedną stronę, nie to co kiedyś, że hyc w
            > kolejkę i już się jest w Warszawie

            Ojej, ie przypuszczałam, że tak długo.
            A my na forum Ot. tak narzekamy na dojazdy do wawy, podróż PKP trwa około 50
            minut, autobusem - w zalezności od pory dnia (korków) około 1 lub dłużej, a
            samochodem wieczorem lub w weekend nawet 30 minut !!
            • cat_s Re: <…lunatycznie…> 17.07.05, 02:29
              Ha, witajcie,
              O dojazdach i filmach niewiele mam do powiedzenia; o tych pierwszych 'niewiele'
              z powodu takiego, że dojazdy 'jakie są, każdy widzi';-) O filmach zaś niewiele -
              bo odgłosy chrumkania prażonej kukurydzy generowane solidarnie w czasie emisji
              kinowej zanadto mnie rozpraszają ;-)

              Ale niezwykle obiecującym wydał mi się temat 'garniturowy'... Bo sam - wyznam -
              z garniturami mam pewien kłopot;-)
              Ot, w młodych czasach człowiek nie przywiązywał specjalnej wagi do takich
              drobiazgów... na mature i egzamin wstępny na studia zapychałem w czarnych
              dzinsach z obcisłymi nogawkami i marynarce beżowej, takiej w
              podłuzne 'prążki'... I jakos się wszystko kończyło OK ;-)
              Ale praca zawodowa oczywiście zaburzyła moje luzackie podejście do kwestii
              garniturowych, w pewnym momencie niezbędny okazał się - o zgrozo - garnitur
              trzyczęściowy. No w zasadzie bez problemu - z natury elegancki człowiek jestem,
              kamizelka okazała się być znakomitym dodatkiem, szczególnie, że jej kieszonka
              stanowiła idealny schowek na... nie, zegarka z dewizką sobie nie zamontowałem
              (choć miałem taka pokusę) - ale znakomicie się nadawała na niezwykle eleganckie
              wyłuskiwanie z niej zapalniczki. Ba, specjalnie na taka okoliczność dostałem w
              prezencie oryginalną zapalniczkę marki Zippo - cóż, jak szpanowac, to
              szpanowac ;-)
              No, to tyle jeśli chodzi o wspomnienia, czas przejść do rzeczy...
              A na rzeczy jest następujące pytanie:
              Prochazko (oraz inni poinformowani forumowicze) - a jakież to obecnie trendy
              obowiązują 'w garniturach'? No wiecie, nie chodzi tylko o czysto formalne,
              modą powodowane wskazówki (choć i za te będę wdzięczny) - ale również
              nieformalne;-) A może te nieformalne juz zanikły? Ja na przykład pamiętam, że
              za 'moich czasów', w pewnych środowiskach przynajmniej, obowiązywała taka
              zasada, że ostatni guziczeka u kamizelki musowo winien być odpięty. Że niby -
              rozumiecie - cały jesteś, człowieku, taki elegancki ale jednoczesnie 'luźny'
              taki jesteś, bo niedopięty;-)

              Jesli byś się, Prochazko, podzielić zechciał swoimi
              priorytetami 'garniturowymi' - wdzięczny będę. A może i inni forumowicze
              podzielić się zechcą swoimi spostrzeżeniami i wiedzą aktualną? A może nawet -
              nie śmiem marzyc - forumowicze 'zagraniczni' aktualne swiatowe trendy nam
              objasnią?

              Pozdrawiam
              cat_s
              • motyla1 Re: <…lunatycznie…> 25.07.05, 04:59
                na modzie garniturowej się nie znam - wiem tylko w którym mój mężczyzna dobrze
                wygląda- ale strasznie chciałam zostawić swój ślad w tym wątku w godzinach
                kiedy jest czynny. zazwyczaj o tej porze śpię mocno (gdyż z racji oczekiwania
                na dzieciątko nie jest to dla mnie okres powracania z zakrapianych imprez, choć
                kiedyś zdarzało się oj zdarzało...), a dziś jakoś mi nie szło a i Kicia jakaś
                niespokojna. wypróbowałyśmy wszelkie pozycje dospaniowe (wliczając w to tzw.
                czapę z kota- Kicia zwinięta w kłębek na mej głowie) i w końcu wyniosłyśmy się
                z sypialni, aby pańcio Kici przynajmniej zaznał nieco snu przed ciężkim dniem
                pracy u kapitalisty. i teraz ta cwaniara śpi na moich kolanach, zresztą wygląda
                to oryginalnie bo zasnęło jej się podczas wykonywania porannych ablucji więc
                jęzorek ma na wierzchu i wygląda jak kot specjalnej troski, a ja, no cóż, co
                można o tej godzinie? tylko w kulki lecieć. polecam
                www.byss.pl/gry.php
                • cat_s Re: <…lunatycznie…> 29.07.05, 04:22
                  Witam:-)
                  Ot, i znowu lunatycznie mi się zebrało...
                  Zapewne z powodu BURZOWEJ atmosfery, która w naturze zapanowała:-)
                  Cieszę się, że Motyla zagościła w tym - z punktu widzenia śpiochów -
                  niegościnnym wątku;-)
                  Rozrzewnił mnie bardzo opis Kici 'zaśniętej' z językiem na wierzchu! Super:-)
                  Moje dotychczasowe koty tak nie robiły a obecny - szkoda gadać... w ogóle
                  śmiesznych rzeczy pokazywać nie chce, dostojny jakiś jest... aż się czasami
                  martwię, czy aby nie chory? Ale chyba nie, najwyraźniej taki 'oszczędny' typ mi
                  się trafił, bo na pewno nie 'odziedziczył' tego po swoim obecnym panu;-)

                  A ja tu dzisiaj w sprawie, która mnie w zasadzie przez przypadek poruszyła. Bo
                  przypadkowo właściwie kliknąłem na gazetowy link 'Kino- Recenzje'.
                  Przypadkowo - bo na temat filmu 'Pulp fiction' mam ugruntowane od niepamiętnych
                  czasów zdanie, które nie zmieniło się w zasadzie od momentu pierwszego
                  obejrzenia - poprzez następnych kilkadziesiąt 'seansów' - aż do chwili obecnej.

                  Ha, cóż mozna nowego powiedzieć o 'Pulp fiction' - pomyślałem sobie, ale
                  mechanicznie niejako - kliknąłem. I tu się zdziwiłem.
                  Nie, nieprawda. Słowo 'zdziwiłem' nie jest dobrym słowem. No, zdębiałem
                  formalnie! :-)

                  Bo - cóż mogłem zrobić innego po przeczytaniu takiego komentarza:
                  "po wycieciu jakiejs godziny zbednego gledzenia moze byc"

                  Ludzie, no ja wiem przecież, że 'de gustibus...' i tak dalej, ale - jak
                  to...?! :-(

                  Nic to, dzielnie ze zdębienia sie otrząsnąłem i czytam dalej...:
                  "Rosanna Arquette i Amanda Plummer cudowne, po prostu jakbym widziala
                  autentyczny white trash; Maria de Medeiros tez swietna, choc trudno sie
                  zorientowac kogo ona ma grac - Europejka zagubiona w Kalifornii? w kazdym razie
                  mozemy ja zaakceptowac jako ogolny typ infantylnego kobieciatka
                  Bruce Willis fantastyczny, podobnie Harvey Keitel i - dziwna sprawa - sam
                  Maestro Tarantino: ale byc moze jest taki przekonywujacy w roli bezkregowca bo
                  autentycznie nie wiedzial co ma ze soba zrobic przed kamera" [...]

                  No, myslę sobie, cat'sie, czas najwyższy, by się dokształcic; odważnie (choć z
                  pewnymi obawami, ze względów oczywistych;-) ) - zarzuciłem na google 'white
                  trash'!
                  I znalazłem:
                  - Rzeczownik white trash ma następujące znaczenie:
                  poor white trash, poor white, white trash - ( an offensive term for White
                  people who are impoverished )

                  Aha, pomyślałem sobie, to już teraz, cat'sie, jesteś mądrzejszy niż byłeś i
                  wszystko powinno być jasne. Ale nie było, przynajmniej nie do końca - ale
                  machnąłem ręką, bo w sumie wszystkiego kumać nie sposób:-(

                  Godząc się ze swoimi ułomnościami, do porządku dziennego przeszedłem równiez
                  nad tezą o bezkręgowym pochodzeniu Quentina Tarantino ("byc moze jest taki
                  przekonywujacy w roli bezkregowca bo autentycznie nie wiedzial co ma ze soba
                  zrobic przed kamera") i czytam dalej:

                  "obie gwiazdy, czyli Thurman i Travolta, powinny podpracowac projekcje
                  seksualnosci przed przyjeciem tych rol; "flirt" wyglada jakby oboje bardzo sie
                  ze soba nudzili i wlasciwie nie wiadomo dlaczego ona chciala zeby on ja zabral
                  do tej knajpy..."

                  Oczywiście nad stwierdzeniem, co gwiazdy powinny a czego nie powinny w
                  ramach 'projekcji seksualności' zatrzymywać się nie ma co, bo - jak wiadomo -
                  jest to rzecz skrajnie względna. Mnie tam te 'projekcje' akurat dosyc
                  podpasowały, szczególnie ta kobieca;-)

                  Ale rozczuliło mnie stwierdzenie, że '"flirt" wyglada jakby oboje bardzo sie
                  ze soba nudzili i wlasciwie nie wiadomo dlaczego ona chciala zeby on ja zabral
                  do tej knajpy' :-)
                  Rzeczywiście, nie wiadomo. To znaczy - nie wiadomo, jak kto film oglądał jednym
                  okiem a drugim podczytywał "Poradnik dla domorosłych krytyków filmowych". Takie
                  łączenie aktywności w ogóle nie ma sensu! Bo i filmu się nie obejrzy, i wiedzy
                  specjalistycznej sie nie zgłębi, i ośmieszyć się łatwo - szczególnie, jak kto
                  swoją ehem... wiedzą na forach publicznych podzielić się zapragnie;-)
                  Ja wiem, że (i na szczęście może) autorka tego feralnego postu raczej ma
                  niewielkie szanse, żeby komentarz poniższy przeczytac - ale - na wszelki
                  wypadek objaśniam: w czasie "flirtu" rzeczywiście się nudzili i dlatego
                  próbowali go urozmaicić w różnoraki sposób; i wiadomo również, że ona nie
                  chciała, tylko mąż jej kazał;-)

                  I pisze dzielnie dalej Autorka postu (piszę 'dzielnie', bo w zasadzie wygląda,
                  jakby sie już zaczęła powoli orientować, że dryfuje bezradnie po
                  niebezpiecznych obszarach Morza Sargassowego swojej niefrasobliwości i zaczyna
                  ją nieuchronnie wciągać):

                  "Travolta powinien rowniez zrzucic z 10 kilo, w paru ujeciach wyglada prawie
                  jak podstarzala Indianka"

                  Ooo, nieładnie! O, doprawdy, to poniżej pasa! :-(
                  Znowuż jest to kwestia subiektywnych opinii oczywiście (w mojej - Travolta
                  wygląda rewelacyjnie, szczególnie w T-shitcie:-) ) - ale czepiać się nadwagi u
                  Travolty to nietakt przynajmniej równie wielki, jak krytyka rysów twarzy u
                  Borisa Karloffa!!
                  I jeszcze mniejszościom etnicznym sie dostało, i emancypantkom, i emerytom :-(

                  "W sumie wyjatkowo nudny film" - czytamy dalej.
                  No rzeczywiście! Nuuuudy potworne, można je przyrównac chyba tylko z poziomem
                  dobrego mniemania o sobie AU!torki postu...

                  I czytamy na koniec (na szczęście wszystko się kiedyś kończy):
                  "autor wyraznie liczyl na to ze iloscia "fakow" zarobi na rozglos - i mial
                  racje tytul swietnie oddaje zawartosc tego dziela"
                  I tu trudno się zgodzić, choć zarazem trudno się i nie zgodzić;-)
                  Mianowicie - trudno polemizować z faktem (nie "fakiem"), że tytuł
                  znakomicie "oddaje zawartość" i że jest to - w pewnych kategoriach, kategoriach
                  nie dla wszystkich, jak widać, dostępnych - dzieło.
                  Ale zarazem trudno wierzyć, że Tarantino w sposób równie łatwy i
                  bezpretensjonalny jak recanzująca - rzeczywiście przeliczał owe 'faki' na
                  przewidywany sukces i rozgłos. E, nie... nie wierzę... Tarantino nie jest
                  przecież taki? Może równiez ten feralny tytuł - to tylko taka niewinna twórcza
                  ironia pełna górnolotnych podtekstów była?

                  Powiedzcie, że tak - proszę...;-)

                  Pozdrawiam
                  cat_s
                  (który właśnie uświadomił sobie, że sa rzeczy, których szargac nie można:-) )
              • zwierz.alpuhary Re: <…lunatycznie…> 02.08.05, 01:39
                no, nareszcie jest po północy i mogę odpowiedzieć:-)
                stwierdzam że podobało mi się bardzo dużo garniturów i mam wrażenie że kiedyś
                będę miał ich dużo bo podobno wyglądam bardzo dobrze w garniaku. Ostatecznie
                wziąłem taki najbardziej podstawowy, klasyczny (chociaż naprawdę z żalem
                patrzyłem na niektóre inne), w nim też wyglądam OK. Do tej por byłem
                antygarniturowy ale teraz to się chyba zmieni bo (jak się przekonałem) garnitur
                wcale nie musi być sztywny i oficjalny;-)
                Ciekawe, czy dzisiaj pojawi się ktoś oprócz mnie w tym wątku:-)
                • sofanes Re: <…lunatycznie…> 02.08.05, 02:22
                  Ja sie pojawiam...no to gratulacje z wyboru...aha, co sie dzieje, tydzien
                  czlowieka nie ma, a juz jakies kataklizmy sie dzieja, nicki sie zmieniaja,
                  stary stary dobry prochazka zmienil sie w jakiegos zwierza...swiat pedzi do
                  przodu, panie dzieju...
                  • cat_s Re: <…lunatycznie…> 02.08.05, 03:47
                    Witam:-)
                    Ha...
                    Rzeczywiście, Sofanesie, same kataklizmy...
                    Burze najpierw pustoszą a potem sobie wyjeżdżają; Starzy Prochazkowie w Zwierze
                    się przepoczwarzają... luuuudzie, to nie na moje nerwy: aż mi sie ten głupi
                    dowcip przypomina, w którym Jasio konstatuje zdziwienie swojej rodziny
                    stwierdzeniem: "Bo zawsze była słona" (ta zupa, znaczy się) ;-)

                    To ja mam tylko dwa kontrolne (acz niewinne, rzecz jasna) pytania:

                    1) Prochazko, bądź tak dobry i powiedz, co masz na myśli, pisząc "garnitur
                    klasyczny"? Bo jak dla mnie osobiście - to taki trzyczęściowy ale spotkałem się
                    już niejednokrotnie z określeniem: "klasyczny dwurzędowy" - a one się, jak
                    wiadomo, wzajemnie wykluczają ;-) A jeszcze wszak najbardziej "klasyczny"
                    z "klasycznych" - to wszak taki klasyczny-klasyczny jednorzędowy...? Ech,
                    człowiek traci juz orientację... :-(
                    Ciekawi mnie tez okrutnie, jakie dodatki dobrałeś (a może to kwestia koloru? ;-
                    ) ) - że ten Twój nie jest 'sztywny i oficjalny'; a może on prążkowany jest?
                    cętkowany... albo jeszcze jakis inny? :-)

                    2) Sofanesie... a gdzie byłeś? A co robiłeś? Jak się bawiłeś?
                    Możemyż liczyć na jakieś szczegóły? 'Jankeskie zaułki' az łkają z tęsknoty za
                    Twoją relacją...

                    Alez ten świat pędzi, panie dzieju... ;-)

                    Pozdrawiam
                    cat_s

                    P.S.
                    Sofanesie, a jak się przedstawiają trendy garniturowe za oceanem?
                    • sofanes Re: <…lunatycznie…> 03.08.05, 03:21
                      Witam, witam,

                      Wlasciwia godzina wybila i czas odpowiedziec...

                      > 2) Sofanesie... a gdzie byłeś? A co robiłeś? Jak się bawiłeś?
                      > Możemyż liczyć na jakieś szczegóły? 'Jankeskie zaułki' az łkają z tęsknoty za
                      > Twoją relacją...

                      Hmm, bylem w Michigan z zona i jej kolezanka na objazdowym campingu...co
                      robilem ? Byczylem sie i ogladalem stan, bardzo ladny i dosc dziki...relacje i
                      moze jakies zdjecia przygotuje wkrotce...pewnie ja umieszcze w jankeskich,
                      chociaz pajeczyna zarastaja, nikt tam nie zaglada...nawet Ty, cat_sie, jednego
                      postu nie dodales, a wszak powstaly one z Twej inspiracji !
                      Ale cos dodam, dodam...

                      > Sofanesie, a jak się przedstawiają trendy garniturowe za oceanem?

                      Och, cat_sie, cwieka mi zabiles...pojecia nie mam o garniturowych trendach,
                      gdyz tyle wspolnego mam z bialymi kolnierzykami, co Ladek z Londynem...
                      Brac naukowa (chociaz ja raczej niskiego szczebla przedstawicielem jestem), i
                      to chyba niezalenie od kraju czy kontynentu, generalny wstret do odziezy
                      oficjalnej odczuwa...coz, obrona magisterki czy doktoratu, i tyle...na co dzien
                      odziez oficjalna kojarzy sie z rannym wstawaniem, intesywna bieganina,
                      spotkaniach na szczeblu, slowem wszystkim tym, czego jajoglowcy nie
                      znosza...dzinsy czy szorty to jest to, kojarza sie z praca we wlasnym tempie i
                      na wlasny rachunek, weekendem i wieczorami nie przerywanymi sluzbowymi
                      telefonami, etc.
                      Np. moj tutejszy szef codziennie przyjezdza do pracy na rowerze, w ubiorze
                      adekwatnym...moi inni dwaj koledzy (jeden doktor, drugi technik-magister)
                      ubieraja sie w sposob, ktory nie bedzie inteferowal z popoludniowym wyjsciem na
                      rybki, zas moja zona (doktor) - jak zwykle uroczo i kobieco...poniewaz lab jest
                      biologiczny, nie chemiczny, czlowieka w fartuchu ujrzysz tylko od wielkiego
                      dzwonu, zeby sie izotopem nie popaprac, a fartuch chyba najbardziej oficjalnie
                      w tym towarzystwie sie prezentuje...zwykly, jednorzedowy, dziur posiadajacy w
                      normie...
                    • zwierz.alpuhary Re: <…lunatycznie…> 23.08.05, 00:54
                      dla mnie klasycznym garniturem jest garnitur trzyczęściowy, możliwie najbardziej
                      prosty. Jak się dowiedziałem niedawno
                      skocz.pl/abys
                      należę do nurtu slow brand tj. do ludzi, którzy chodzą w tych samych rzeczach po
                      kilka lat i mają gdzieś aktualne "tryndy". Nie wiedziałem, o tym myślałem że
                      ubieram się tka jak lubię, al okazuje si że chcąc nie chcąc też wpadłem w jakiś
                      trynd
    • sofanes Re: <…lunatycznie…> 01.08.05, 03:40
      ...wrocilem z tygodnia wakacji...ech, bylo wrazen...czeka na mnie troche postow
      do przeczytania i ciuchow do uprania...
    • derekpl Re: <…lunatycznie…> 03.08.05, 01:24
      Ech - tak sie tylko dopisze - ze i ja o tej godzinie pracowac musze.
    • sqh Re: <…lunatycznie…> 13.08.05, 01:58
      No to dziś ja sobie troszkę polunatykuję... Ale tylko przelotem, spod prysznica
      do łóżka. To był długi, ale pożytecznie spędzony dzień. Takie lubię :-)
    • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.08.05, 00:44
      Dzisiejszej nocy w Waszym wątku pojawia się sąsiadka zza Wielkiej Rzeki :)

      Nie chce mi się iść spać, bo jeszcze wrażenia z podróży nie opadły...

      Pozdrawiam lunatyków i nie-lunatyków :)
      • cat_s Re: <…lunatycznie…> 15.08.05, 01:09
        No, no:-)
        Ale fajnie, Francesca lunatykuje!
        No to ja korzystam z okazji - i skoro nie chce Ci się spać - opowiadaj o
        wrażeniach z podróży! Są tacy, co chętnie poczytają on-line :-)
        • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.08.05, 01:17
          O, to jest jakiś lunatyk poza mną, a już miałam iść spać :)

          Byłam kilka dni zaledwie w mieście Kraka, było cudownie!
          Bardzo jestem zadowolona:)
          Już tam dawno nie byłam, właściwie wszystko mi się podobało; to takie wspaniałe
          stare miasto, nie chce porównywać w Warszawą, bo to nie ten wymiar.
          Mnóstwo turystów, z 60-70 % to obcokrajowcy! Niemcy, Anglicy i Włosi :) :) :)

          Dużo się dzieje, każdemu polecam, mimo że trochę zmarzłam:(
          • cat_s Re: <…lunatycznie…> 15.08.05, 01:31
            O, znajdzie się kilku co najmniej miłośników Krakowa na forum...
            Też dosyc lubię, choc nie ukrywam, że serce raczej w stronę Trójmiasta się
            wyrywa ;-)

            Poopowiadasz coś? Jakieś impresje? No, nie bądź taka... opowiedz!:-)
            • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.08.05, 01:53
              Moje serce też się wyrywa na północ, na Pomorze, ale pogoda niestety mnie
              zawiodła i wybór padł na Kraków.
              Jednak nie żałuję wcale!
              Co mogę powiedzieć: obeszłam miasto na nogach tyle, ile się dało; w porównaniu
              do Warszawy - o wiele ładniejsza starówka, Rynek, na którym ciągle się coś
              działo kulturalnie, mnóstwo ludzi, na każdym kroku słychać różne języki, ach ci
              Włosi!!!

              Dumni ze swojego miasta Krakowianie, zapytany o drogę Krakowianin mógłby
              opowiadać o swoim mieście godzinami.

              Bardzo podobał mi się Kazimierz!

              Aha, ludzie: nie tacy biegnący przed siebie jak w wawie, ale patrzący się
              prosto w twarz.

              Miasto Południa!

              Jedyny minus: brudno na ulicach :((
          • sobiepanna Re: <…lunatycznie…> 15.08.05, 01:38
            Frankie, ja też chcem "relacjon" :) Opowiadaj, czy w Krakowie jeszcze snuje się
            duch Przybyszewskiego w czarnej pelerynie???
            • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.08.05, 02:01
              Nie widziałam, ale w Jamie M. byłam,
              smok wawelski zieje ogniem z butli gazowej co minutę, więc stałam trzymając go
              za pazur przez minutkę, pozując do zdjęcia :)Dotknęłam na szczęscie Zygmunta :)

              Był oczywiście Stańczyk, były tańce dworskie, były bryczki, orkiestry, nawet
              oscypki z Zakopca przyjechały!
              • cat_s Re: <…lunatycznie…> 15.08.05, 02:15
                Ech, pozazdrościć :-)
                Pazur trzymałaś! Zygmunta dotknęłaś! I jeszcze oscypki... mniam.
                No rozpusta po prostu! :-)
                A Kopiec, a Kopiec? Stoi jeszcze?
                • cat_s Re: <…lunatycznie…> 15.08.05, 02:16
                  A zdjęcia jakieś porobiłaś? Jeśli tak, to może wrzucisz gdzieś do netu?
                  No wiesz, dla tych, co w domu siedzieli...
                  • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.08.05, 02:58
                    Łoj, nie wiem, czy przez cezurę przejdą :)
                    • cat_s Re: <…lunatycznie…> 15.08.05, 03:03
                      Łoj, porzejdą na pewno!
                      Pomysłowych mamy tak użytkowników i w temacie galerii fotograficznych
                      doświadczonych; na pewno jakiś sposób podpowiedzą! :-)

                      Pozdrawiam :-)
                      • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.08.05, 03:10
                        He, no to zobaczymy :)

                        Pozdrawiam i dobranoc:)
                        Pora na mnie..
                • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 15.08.05, 02:57
                  Kopiec stoi, a i owszem, ale na niego nie wlazłam, bo było za późno już i
                  trzeba było wracać po ciemku Al. Waszyngtona o ile się mylę obok cmentarza :(
                  • hiperrealizm Panno F12 15.08.05, 09:17
                    Pani postawa jest godna potępienia! 25 postów na forum Pruszkowa!? To prawie
                    zdrada! ;D
                    Pozdr dla Pruszkowian!
    • sqh Re: <…lunatycznie…> 17.08.05, 00:35
      Lunatykuję z Poznania... Jutro wreszcie luźniejszy dzień, więc mogę sobie rano
      pospać, ile dusza zapragnie :-)
    • erleusortok Re: <…lunatycznie…> 18.08.05, 00:50
      Oj, zasiedziałem się... Sieć wciąga niestety, a jutro przecież znowu do fabryki.
      • zwierz.alpuhary Re: <…lunatycznie…> 23.08.05, 00:55
        Oj wciąga, wciąga, też mogę coś na ten temat powiedzieć
    • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 28.08.05, 00:59
      Wątek dawno nie odświeżany..
      Co niniejszym - walcząc ze snem - czynię..

      Pozdrawiam śpiący i balujący Pruszków:)
      • erleusortok Re: <…lunatycznie…> 28.08.05, 01:13
        Francesco, dziękuję w imieniu. Choć akurat mój stan bardziej zbliżony do snu niż do balu...
      • sqh Re: <…lunatycznie…> 28.08.05, 01:14
        francesca12 napisała:

        > Pozdrawiam śpiący i balujący Pruszków:)

        No właśnie po tradycyjnym już wieczornym spacerku z psami stwierdzam, ze
        zdumieniem, że Pruszków w sobotę o 23:00 żyje. Muzyka z knajp, otwartych tu i
        ówdzie okien, tudzież z aut o "napędzie akustycznym". Poza tym całkiem sporo
        ludzi na ulicach, zmierzających z i na imprezy, w stanie różnym - taki jeden
        próbował na przykład, szczekając, rozmawiać z naszymi psami... :-D
        • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 28.08.05, 01:21
          E, nie poszłam jeszcze spać..

          Weseli ludzie mieszkają w Pruszkowie, z psami gadają... no no
          Dla nieprzywykłych - egzotyka :)
          • sqh Re: <…lunatycznie…> 28.08.05, 01:25
            Wpadnij do nas jutro na wycieczkę rowerową, hę...? ;-)
            • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 28.08.05, 01:42
              No i wydało się, że spać jeszcze nie poszłam :P

              Chętnie bym wpadła na te rowerki, ale gdyby to później było - ja tak rano nie
              wstanę za żadne skarby - odsypiać będę całotygodniowe zabójczo poranne
              wstawanie, dziękuję za zaproszenie, ale może zrobicie dla mnie specjalny
              termin, wiecie, jak to jest z tymi babami: musiałabym się przygotować, w
              terminarz wpisać...
              :D
          • cat_s Re: <…lunatycznie…> 28.08.05, 01:36
            > Weseli ludzie mieszkają w Pruszkowie, z psami gadają... no no

            Może i rzeczywiście weseli a na pewno - poligloci. Bo ja też do psa gadam. Ba,
            do kota nawet miauczę. Pies mnie olewa, za to kot, i owszem, stara się
            odpowiadać.
            Jako lingwistka, nie poleciłabyś jakiegoś dobrego słownika ludzko-kociego? ;-)

            Pozdrawiam
            cat_s
            • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 28.08.05, 01:58
              > Jako lingwistka, nie poleciłabyś jakiegoś dobrego słownika ludzko-kociego? ;-)

              Ja z kotami dogaduję się bez słownika: nie lubię ich, a one mnie - rozumiemy
              się bez słów, słownik niepotrzebny.

              Ale wiem, że istnieje taka dziedzina wiedzy jak ekofeminizm - natura i kobieta -
              ich wzajemne powiązania - myślę, że dałoby się coś stamtąd podciągnąć do tych
              kotów.
            • francesca12 Re: <…lunatycznie…> - wybaczcie że o tej porze 28.08.05, 11:59
              cat_sie, tak mi głupio...

              Mam nadzieję, że mojej wypowiedzi:

              "Ja z kotami dogaduję się bez słownika: nie lubię ich, a one mnie - rozumiemy
              się bez słów, słownik niepotrzebny."

              nie weźmiesz sobie do serca...

              Nie skojarzyłam, późna pora była, chodziło mi o te futrzaki czworonożne. :P
    • vglodz Re: <…lunatycznie…> 05.09.05, 00:30
      Ponieważ juz pół godziny temu minęła północ i ja dopisuję się do tego wątku.
      Lubię pracować nocą, ale nie jestem lunatykiem.
      Lubię posurfować w ciszy i spokoju, nie tylko na FP.
    • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 10.09.05, 00:18
      Jak tam w Pruszkowie? widzę, że sen zmorzył..

      ja tylko zaznaczam obecność i też uciekam spać :D


      Pozdrawiam spiący Pruszków:)
      • cat_s Re: <…lunatycznie…> 26.09.05, 00:32
        Dzisiaj oczywiście będzie wyborczo...
        Byłem dzielny i ciszę wyborczą raczej utrzymywałem, ale teraz i ja nie mogę się
        oprzeć urokowi wyborczej gorączki;-)
        Przeleciałem na szybko poprzez kilka forów, na które z różnych względów czasami
        zaglądam...
        Zajrzałem też do grodu Kraka. W nim też moje oko spoczęło na 'wyborczo-
        powyborczym' watku zatytułowanym wdzięcznie:
        "Do ch...ów nie biorących udziału w wyborach"

        Tak... Nie da się ukryć, że tytuł wątku dość trafnie określa stan emocjonalny
        (oraz zasób słownictwa) autora-założyciela, jak również dyskutantów.
        Niemniej, poza słowami nieładnymi, zafascynował mnie sposób argumentacji osób
        udział w dyskusji biorących. Toteż fragmenty cytuję, ku pamięci i nauce
        ewentualnej.
        Aha, głosy w dyskusję mniej wnoszące wyciąłem, choć oczywiście o 'wnoszeniu'
        można tu mówić jedynie umownie;-)

        Tak... A zatem:
        < młodociane koty oraz osoby szczególnie wrażliwe proszone są o nieczytanie
        poniższego ze względu na specyficzny język użyty w dyskusji >

        • Do ch...ów nie biorących udziału w wyborach.
        Gość: głosujący obywatel
        Dostaniecie teraz to na co zasłużyliście, olewając obowiązki obywatelskie i
        dobrze, bo nic tak nie kształtuje świadomości kretynów jak razy w d...ę.

        • ch.. to ciebie zrobił jeblu
        Gość: negłosujący
        1 - ch.. ci w dupę
        2 - po co mam głosować jak się nie znam, a jakbym na Leppera zagłosował
        3 - ty zagłosowałeś i ch..a z tego masz tylko nerwy i wyzywanie od ch..ów
        4 - ty głosowałeś I DOSTANIESZ DOKŁADNIE TO SAMO CO I JA więc co głosowanie ma
        nieby zmienć
        5 - jebnił se w czoło będzie ci wesoło

        • Re: do niegłosującego
        Gość: głosujący
        To prawda ch...j cię zrobił jeblu, bo tylko ciało posiadasz i pusty łysy łeb.
        Twoja przyszłość matole to pół na łeb i włamy do mieszkań i samochodów do czasu
        aż trafisz do pierdla.

        • Re: do niegłosującego
        speer
        tez uwazam, ze nieglosujacy to debile. Debile, debile, debile!!!

        • następny jebel
        Gość: niegłosujący
        jestem debilem, ale ku.. ty pizdzielcu przebijasz mnie ku.. 1000 razy
        jakim trzeba byc pojebem, aby martwić czy złościć się że debile takie jak ja nie
        głosowały
        ku.. czy ty byś chciał, żeby debile miały wpływ na wybór sejmu
        zastanów się nad tym pie..ny kutasi łbie zanim coś napiszesz

        • Re: następny jebel
        Gość: Corel
        Twoje niegłosowanie ma także posrednio wpływ na mnie tj. wynik jaki osiąga moja
        partia.
        A jak nie głosowałeś to nie masz już prawa narzekać i wypada ci tylko zamkąć
        ryj na 4 lata i wypier...ć do pracy za granicę...

        • TY SIĘ ZASTANÓW CZEGO TY CHCESZ WŁASCIWIE IP:
        Gość: niegłosujący
        > To prawda ch...j cię zrobił jeblu, bo tylko ciało posiadasz i pusty łysy łeb.
        > Twoja przyszłość matole to pół na łeb i włamy do mieszkań i samochodów do
        > czasu
        nie przecze że tak jest - jestem ch..em i ch..em umrę
        ALE KU.. JAKIM TRZEBA BYĆ POJEBEM ABY MIEĆ PRETENSJE ŻE NIE GŁOSOWAŁEM
        chcesz, żeby takie ch..e jak ja miały wpływ na RP?
        jeśli nie to ku.. nie pie.. tylko się ciesz, że tylu było niegłosujących

        ***

        Tak...
        Takie mi się wnioski nasuwają:
        - dalej nie wszyscy wiedzą, co to - i po co - te wybory...
        - dalej nie wszyscy kumają związek przyczynowo-skutkowy zachodzący wewnątrz
        prostego schematu S-R (czyli stimulus-reaction), nie mówiąc o konsekwencjach
        bardziej złożonych i długofalowych; z czego wniosek, że wybory traktowane są
        powszechnie jako jeszcze jedno widowisko publiczne o charakterze jednorazowym,
        tak jak fajerwerki na Nowy Rok mniej więcej: mniej lub bardziej widowiskowe,
        ale z natury swej efemeryczne...
        - w dalszym ciągu ci, którzy potrzebę głosowania widzą - w dyskusji używają
        argumentacji tych, co potrzeby takowej nie widzą...;-)

        No i jak w takich warunkach, drodzy głosujący przyjaciele, mówić o edukacji
        obywatelskiej? ;-)
        Jak rozumiem argument, że w dyskusji należy używać języka rozmówcy, ale mam
        jakieś mieszane uczucia.

        Pozdrawiam
        cat_s
    • sofanes Re: <…lunatycznie…> 26.09.05, 04:46
      Taaak, cat_sie, ja wlasnie dopisalem sie do watku obok, (o zbanowaniu pawiana),
      i chwalilem, jak cennym miejscem jest FP.
      W dobie internetu, takie miejsca jak nasze, tym bardziej ciesza, gdy taka
      wymiane grzecznosci rodem z rynsztoka mozna zobaczyc o dwa klikniecia myszka
      stad...

    • zwierz.alpuhary Re: <…lunatycznie…> 08.10.05, 00:26
      są tu dziś jacyś lunatycy?
      Ja tylko przez chwilę, zaraz idę spać, bo jutro dziecko rano idzie na trening:-)
      • cat_s Re: <…lunatycznie…> 08.10.05, 01:59
        Ojoj:-(
        Że się tak nieparlamentarnie wyrażę: 'Donnerwetter';-)
        Przeoczyłem lunatykującego Prochazkę! Nie odżałuję, nie odżałuję...

        Swoją droga, pomyślałem tak sobie - uświadamiając sobie ów smutny fakt
        niewybaczalnego prochzakowego przeoczenia - że moglibyśmy może przy jakiejś
        okazji ustanowić jakiś Dzień Forumowicza... czy ja wiem, może jeden w miesiącu
        na początek albo może nawet - ho, ho - i częściej?... - w którym byśmy się
        mogli umówić na jakąś niekoniecznie poważna ale gremialną wymianę forumowych
        poglądów sposobem symultanicznym...;-)

        Czyli może na przykład jakąś zmowę uskutecznimy, by czasami sie 'sklikać' w
        jakimś konkretnym wątku w - jeśli to wykonalne - jednym umówionym momencie?
        Na 'temat nietematyczny' jak najbardziej, gwoli po prostu wspólnego pogadania?

        Oj... nocna wyobraźnia mnie się rozbuchuje coraz bardziej...;-)

        Może nawet, jeśli by się entuzjaści takiego pomysłu znaleźli, byśmy się mogli
        pokusić o jakieś wspólne przuszkowskie niezobowiązujące 'poczatowanie'?

        Nie znam się na czatach ale tak na logikę - to chyba można by się zmówić na
        jakimś już istniejącym albo też ekstraordynaryjnie na taką okoliczność
        Specjalnego Czata Pruszkowskiego założyć?

        Cóż, tak sobie nocnie improwizuję... co Wy na to?

        Pozdrawiam
        cat_s
        • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 08.10.05, 14:03
          > Czyli może na przykład jakąś zmowę uskutecznimy, by czasami sie 'sklikać' w
          > jakimś konkretnym wątku w - jeśli to wykonalne - jednym umówionym momencie?
          > Na 'temat nietematyczny' jak najbardziej, gwoli po prostu wspólnego pogadania?

          Noooo, pomysł niezły, może i ja - nieproszona - bym się przyłączyła...
        • zwierz.alpuhary Re: <…lunatycznie…> 11.10.05, 00:56
          kiedys były nawet dwa takie czaty, jeden na Wirtualnej a drugi na Polchacie ale
          się zmyły z braku zainteresowania.
          Zawsze można wrócić do wątku "Witam":-)
    • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 12.10.05, 01:14
      wpisuję się u Was jako lunatyczka pro forma:)

      mam sporo pracy, ale zasypiam, nic już nie pomaga..

      zatam dobrej nocy życzę Wam i sobie, bo czuję, że ze zmęczenia rymuję :D
    • zwierz.alpuhary jeszcze coś na dobranoc 13.10.05, 01:31
      po przeczytaniu pewnego ogłoszenia specjalnie właczyłem komputer, aby
      poinformować was, że:

      MIĘDZYNARODOWE STOWARZYSZENIE MYDEŁ, DETERGENTÓW I ŚRODKÓW DO CZYSZCZENIA
      zaprasza na spotkanie informacyjne poświęcone... blablablablabla, to chyba nie
      jest ważne
      spotkanie odbędzie się 17 października od 12 do 14 w Warszawie i zakończy je
      poczęstunek, trzeba tylko potwierdzić udział telefonicznie albo mejlowo
      Na spotkaniu będzie pewnie dużo bicia piany i mydlenia oczu, ale jakby ktoś
      chciał zobaczyć jak wyglądają członkowie Stowarzyszenia Mydeł i Detergentów i do
      tego jeszcze coś zjeść, to mogę podrzucić namiary na priva:-)
      • gaudencja Re: jeszcze coś na dobranoc 16.10.05, 16:33
        Ale czestuja tam mydlami?
        • cat_s Nocne łamigłówki 31.10.05, 02:15
          Witajcie,
          Nie od teraz zastanawiam się, skąd wzięły się nasze sygnaturki... Cóż, pewnie nigdy tak do końca się nie dowiemy...
          Ba, był zresztą kiedyś, kiedyś... wątek taki specjalny na taką okazję stworzony, jak pamiętam...

          Ale... powiem szczerze, że do tematycznego powrotu nick Sofanesa mnie skłonił... bo w zasadzie czasy antyczne moimi ulubionymi są czasami...;-)
          Ale o Sofanesie jako takim - o postaci historycznej - (przyznaję ze wstydem) dopiero na naszym forum zasłyszałem...:-(
          Cóż, nie każdemu klasyczne wykaształcenie było dane być odebrane; ech...:-(

          Toteż 'klikłem' w odpowiednie miejsca - i się dowiedziałem...
          Sofanes mianowicie...
          ...- "wbijał w ziemię przytroczoną łańcuchem do pasa żelazną kotwicę, aby wrogowie nie mogli go z miejsca ruszyć"

          Piękny nick... sam bym taki wybrał.
          Ale już za późno...:-(

          Pozdrawiam
          cat_s
    • francesca12 Re: <…lunatycznie…> 03.11.05, 00:40
      oj, ale zabalowałam pracując.. ale przynajmniej mogę sie tu wpisać..

      oczywiście padam ze zmęczenia i nie napiszę niczego porywajacego, trzymam się
      tylko dlatego, że niedługo w-end. Widzę, że tu spokój panuje, więc można iść
      spokojnie spać..
      pozdrawiam śpiący Pruszków :]
      • kemot8 Re: <…lunatycznie…> 03.11.05, 00:51
        tez sobie dzis zabalowalem... z fizyka :]
        zamiast sie relaksowac opisuje badanie procesow relaksacyjnych...
    • sofanes Re: <…lunatycznie…> 05.11.05, 05:02
      No dobra, obejmuje dyzur :)

      Zwierz zrugal wlasnie cat_sa i mnie, ze sie lampartujemy na otwockich watkach,
      a pruszkowskie strony zaniedbujemy...totez, nie zaniedbuje.
      Jak zwykle, jestem w komfortowej sytuacji - u mnie przed dziesiata, wiec latwo
      mi dyzur pelnic :-)

      Ponizej stosowna Zacheta:

      Kto z Was wciaz przy kompie siedzi,
      Kto wciaz czuwa, czyta, slucha,
      Niechaj zajrzy tu, do sieci...
      Prosze cat_sa, zwierza, squha...

      Burze, snake's i magistra,
      i basiaka, mysze takze;
      niech dyskusja plynie bystra
      niech nam forum dzis nie zamrze !

      Wszystkich innych tez namawiam,
      Niech nie czuja sie zrazeni -
      Kolejnosci nie ustawiam,
      Chwala Wam, Niewymienieni...

      Niechaj zbierze sie Gromada,
      (chociaz Dziady juz za nami),
      Niechaj Ktos Cos opowiada,
      lunatycznie, pod gwiazdami.

      Kiedy trafi Gosc zblakany -
      z Otwocka, czy Michalowic,
      Wesolutki, czy splakany,
      Cyklista czy tez krotkowidz,

      Niechaj na forum zablysnie!
      Mysla i sadem odkrywczym,
      Ze w lipcu sa dobre wisnie,
      Czy o czyms, byc moze, wyzszym...

      I chocby jak Leonida,
      co wkrotce hen, tam wysoko,
      przez moment krociutki zawita -
      (widac je czasem przez okno)

      to przeciez radosc nam sprawi...
      Hojnie sie odwdzieczymy:
      Wirtualnymi brawami
      Niskimi e-uklonami,
      a nawet calusami...
      (Ale ja tylko dziewczyny...)

      PS.

      Wreszcie skonczylem Zachete,
      W Indianie, tuz przed polnoca,
      Wypiwszy wprzody miete,
      i calkiem juz ciemna noca...
      • cat_s Armia Batuty 09.02.06, 01:43
        Witam,
        Ot, przyda się jeszcze lunatyczny wątek; bo nowego nie chce mi się zakładać a historyja poniższa już po północy mnie dopadła...;-)

        Owóż, całość jest dosyć długa, choć przezabawna i pouczająca:
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3154677.html

        "Fikcyjny komunista Batuta mordował katolików
        - Konrad Godlewski 09-02-2006

        Fikcyjny komunista wymyślony przez grupkę prowokatorów przetrwał w polskiej internetowej Wikipedii aż 15 miesięcy. I nadal hasa po internecie

        Henryk Batuta był komunistą, członkiem KPP, uczestnikiem wojny domowej w Hiszpanii i więźniem obozu w Berezie Kartuskiej. Urodził się w 1897 roku w Odessie jako Izaak Apfelbaum. Pierwszy raz umarł w 1947 roku w trakcie walk z UPA pod Ustrzykami Górnymi. Drugi raz - 4 lutego, kiedy został usunięty z polskiej Wikipedii, najpopularniejszej i największej encyklopedii w sieci, którą redagują sami internauci.

        Fikcyjnego komunistycznego działacza wymyśliła 15 miesięcy temu grupka przyjaciół (każą się nazywać Armią Batuty) zirytowana tym, że warszawiacy bezrefleksyjnie podchodzą do nazw ulic, placów i osiedli. Jadąc do kolegi na ulicę Batuty (niedaleko Sonaty i Smyczkowej) na warszawskim Służewie, zapytali taksówkarza, czy wie, że imienia użyczył jej Henryk Batuta, "komunista i wróg Polski". - Wszystko mi jedno - odparł taksówkarz, który nie zorientował się, że to żart. - Zapytaliśmy go, czy przeszkadzałoby mu, gdyby ulica nosiła nazwisko hitlerowskiego generała. Odparł, że nie - denerwuje się Marek, współzałożyciel Armii Batuty.

        Marek i jego koledzy 8 listopada 2004 r. wpisali Henryka Batutę do Wikipedii. Na końcu biogramu umieścili informację, że w Warszawie jest ulica nosząca jego nazwisko. Ku zaskoczeniu prowokatorów Henryk Batuta przetrwał w Wikipedii aż 15 miesięcy. W tym czasie hasło skopiowali autorzy innych stron internetowych i dziś wyszukiwarka Google wylicza 115 miejsc w sieci, w których pojawia się fikcyjny rewolucjonista. Biogram skopiowali m.in. autorzy niesławnej "listy Żydów i osób pochodzenia żydowskiego", którzy umieścili Batutę obok największych znakomitości w kraju, a nawet dopisali od siebie, że "mordował katolików".

        Żeby uwiarygodnić postać, Armia Batuty umieściła odnośniki w innych hasłach. Na przykład w biogramie Ernesta Hemingwaya dopisała, że Batuta jako pierwowzór postaci Karkowa był "polskim akcentem" w powieści "Komu bije dzwon". Informacja trafiła m.in. do serwisu Definicja.com, chociaż w rzeczywistości inspiracji dla postaci Karkowa dostarczył Hemingwayowi rosyjski reporter Michaił Kolcow, a "polskim akcentem" w powieści był generał Golz wzorowany na Karolu Świerczewskim.

        - Aż strach pomyśleć, do ilu wypracowań i prac magisterskich mógł w ciągu tych 15 miesięcy trafić Henryk Batuta - mówi Władysław, pracownik naukowy. - Młodzi ludzie masowo korzystają z internetu, ale nikt nie uczy ich, jak weryfikować informacje. Co więcej, sami nauczyciele rzadko sprawdzają wiarygodność informacji, które uczniowie wydobyli z sieci. Ubocznym efektem naszej prowokacji było dowiedzenie, jak łatwo nabrać internautów.

        - Kiedyś uważano, że to, co wydrukowano albo powiedziano w radiu lub telewizji, musi być prawdziwe - dodaje trzeci członek Armii Batuty, Roman, urzędnik państwowy. - Chociaż PRL tę wiarę podkopał, dziś pogląd odżywa w odniesieniu do internetu.

        Wikipedyści zorientowali się, że coś jest nie tak, dopiero na początku lutego tego roku. Zaczęła się dyskusja, czy hasło poświęcone Henrykowi Batucie usunąć. To normalna procedura w przypadku encyklopedii, którą współtworzyć może każdy. Podczas wymiany argumentów Armia Batuty dostarczyła nawet zdjęcie przedstawiające sfabrykowaną tabliczkę "ul. Henryka Batuty 1".

        Ktoś z wikipedystów wybrał się jednak na ul. Batuty i fałszerstwo wyszło na jaw. Hasło usunięto i padła propozycja, żeby utworzyć nowe: "Henryk Batuta - największy hoax w historii polskiej Wikipedii".

        Słówko "hoax" oznacza mistyfikację. W anglojęzycznej Wikipedii za największą ostatnio mistyfikację uważa się dopisanie do biogramu znanego dziennikarza Johna Seigenthalera sugestii, że miał on udział w zabójstwie prezydenta Johna Kennedy'ego, a także jego brata Roberta.

        Fałszywe informacje dopisał Brian Chase, znajomy rodziny dziennikarza i menedżer firmy kurierskiej z Nashville. Sprawa wyszła na jaw dopiero po czterech miesiącach - w październiku zeszłego roku. Chase tłumaczył, że tylko żartował, nie przypuszczając, że internetowa encyklopedia może mieć aż taki zasięg. Mimo to stracił posadę, a w amerykańskich mediach rozgorzała dyskusja o wiarygodności Wikipedii i innych internetowych źródeł. W efekcie "New York Times" zakazał swoim dziennikarzom korzystania z Wikipedii.

        Armia Batuty prosi o anonimowość i zapowiada, że Henryk Batuta nie jest jej ostatnim słowem.
        Imiona członków Armii Batuty zostały zmienione

        * * *
        Zainteresowała mnie 'sprawa Batuty' z dwóch powodów: pierwszy jest prozaiczny - taki mianowicie, że kilka ładnych lat życia po sąsiedzku z ulicą Batuty spędziłem.
        Powód drugi jest taki, że bezwiednie jakoś skojarzył mi się film z uroczą Sandrą Bullock i dzielnym Keanu Reevesem "Speed". W nim to w pewnym momencie czarny charakter chichocząc złośliwie wypowiada zdanie: "Ha, telewizja interaktywna - znak naszych czasów!"

        Ano właśnie - Wikipedia, znak naszych czasów, by się chciało powiedzieć...;-)

        Następne skojarzenie - kilka miesięcy temu przez net przetoczyła się dyskusja na temat kontroli internetu... pamiętam, że osobiście byłem zdecydowanym przeciwnikiem.
        Pewnie dziwne, ale dalej nim jestem;-)
        Casus Batuty pokazuje tylko, że czasem pojęcie 'wolności' mylnie jest przeciwstawiane pojęciu 'kontroli'. Kontrola wszak sama w sobie nie jest niczym nagannym, przeciwnie - za jej pomocą mozna uzyskać informacje zwrotne niezbędne do poprawienia jakości jakiegokolwiek procesu... ot, procesu tworzenia Wikipedii na przykład;-)

        Pozdrawiam
        cat_s
    • sofanes Re: <…lunatycznie…> 23.02.06, 03:34
      Huhu...jest tu kto...? Czy wszyscy spia gleboko...?
      Zadnej nocnej historii nie moglem wymyslic, wiec poszedlem na latwizne: uzylem
      gogli z haslem "Noc+Galczynski", i prosze bardzo...a jakby ktos mial jakis
      pomysl na nocne postowanie, to dalej...

      49. NOC
      (I)

      Noc straszliwa, straszliwa,
      wiatr drzewami potrząsa,
      noc jest taka świstliwa,
      noc jest taka gorąca,
      płynie miłość pod korą,
      płynie miłość po liściach
      i ptaki gubią pióra
      jak ja me rękopisy.
      Bo noc jest, noc jak walc.

      (II)

      Na most, na most wybiegnij, ach, trzymaj mocno bukiet,
      by ci go wiatr nie wyrwał.
      Twe imię jest ze szmaragdu.
      Wiatr twoje włosy porusza - znam ich tajemny alfabet,
      linie pierścieni i pukli, i loków. Do świtu jeszcze daleko.
      Słyszysz, jak płynie noc? przygrywa jak stare zegary
      na wieżach miast zatopionych -
      twe imię jest z wiatru.

      (III)

      A kiedy noc otworzy się jak brama
      i sennych rzeźb rozwinie wzór na bramie,
      ty będziesz znów jak wczoraj taka sama,
      zadźwięczy glos, który nie kłamie.

      Na jasną dłoń upadnie ciemność słodka
      i włosów puch dębowych liści dotknie
      Pochwalmy noc, że jest jak otchłań,
      że spadać w nią jest tak cudownie.

      A kiedy świt zastanie nas znużonych,
      bitych przez wiatr i chorych jak od wina,
      znów jak fortepian będzie potłuczony
      ta noc, ta noc, wciąż rwąca rana.
      • cat_s Re: <…lunatycznie…> 24.02.06, 01:36
        > Huhu...jest tu kto...? Czy wszyscy spia gleboko...?

        Witaj,
        Wczoraj spaliśmy... dzisiaj - nie wszyscy...;-)

        Mistrzowi Ildefonsowi oczywiście nikt nie podskoczy, więc i skakać niby nie ma co.

        Ale, żeby nie czuł się osamotniony... kilka 'nocnych' haiku:

        *
        Śnieg w nocy,
        Kogut sąsiada
        Pieje o milę stąd
        /Joso/

        *
        Sakralna noc,
        Spod masek
        Biały oddech tancerzy.
        /Kikaku/

        *
        W nocy, szczęście,
        W dzień, spokój -
        Deszcz wiosenny
        /Bakusui/


        I Mistrz inny (haikowy) na koniec...

        *
        Podróżny śpi -
        Chora dzika kaczka
        Tłucze się zimną nocą.
        /Basho/

        Ech, mam nadzieję, że Mistrz Ildefons się nie obrazi...;-)

        Pozdrawiam
        cat_s

        P.S.
        Wrzuciłem na gogle: 'noc + haiku' ... ;-)
        • sofanes Re: <…lunatycznie…> 24.02.06, 05:33
          > Chora dzika kaczka
          > Tłucze się zimną nocą.

          Tylko bez oczywistych aluzji, cat_sie...l-)

          ***
          To ja sie zrewanzuje troche juz zapomniana ballada W. Mlynarskiego - caly dzien
          mi jakos tak chodzila po glowie, a potem ja znalazlem z goglami...to i zapodam,
          bo nic lepszego do glowy mi nie przyszlo...wlasciwie to moglbym w Jankeskich,
          bo to o Dzikim Zachodzie...

          Ballada o Dzikim Zachodzie
          Wojciech Młynarski

          Potwierdzają to setne przykłady,
          Że westerny wciąż jeszcze są w modzie,
          Posłuchajcie więc państwo ballady
          O najdzikszym na świecie zachodzie:

          Miasto było tam, jakich tysiące,
          Wokół preria i skały naprzeciw,
          Jak gdzie indziej świeciło tam słońce,
          Marli starcy, rodziły się dzieci...

          I tym tylko od innych różni się ta ballada,
          Że w tym mieście, gdzieś na prerii krańcach,
          Na każdego mieszkanca jeden szeryf przypadał,
          Jeden szeryf na jednego mieszkańca...

          Konsekwencje ten fakt miał ogromne,
          Bo nikt w mieście za spluwę nie chwytał
          I na dobre już każdy zapomniał,
          Jak wygląda prawdziwy bandyta...

          Bo tym tylko od innych różni się ta ballada,
          Że w tym mieście, gdzieś na prerii krańcach,
          Na każdego mieszkańca jeden szeryf przypadał,
          Jeden szeryf na jednego mieszkańca...

          Choć finanse, poniekąd, leżały,
          Gospodarka i przemysł był na nic,
          Ale każdy, czy duży, czy mały,
          Czuł się w mieście bezpieczny bez granic.

          Bo tym tylko od innych różni się ta ballada,
          Że w tym mieście, gdzieś na prerii krańcach,
          Na każdego mieszkańca jeden szeryf przypadał,
          Jeden szeryf na jednego mieszkańca...

          Jeśli Państwa historia ta nudzi,
          To pocieszcie się tym, że nareszcie,
          Którejś nocy krzyk ludzi obudził:
          Bank rozbity!!! Bandyci są w mieście!!!

          Dobrzy ludzie, na próżno wołacie,
          Nikt nie wstanie, za spluwę nie chwyci
          Bo już każdy świadomość zatracił,
          Czym się różnią od ludzi bandyci.

          Potwierdzają to setne przykłady,
          Że westerny wciąż jeszcze są w modzie
          Wysłuchaliście często ballady
          O prawdziwym, najdzikszym zachodzie:

          Miasto było tam, jakich tysiące,
          Ludzkie w nim krzyżowały się drogi,
          Lecz nie wszystkim świeciło tam słońce,
          Bo bandyci krążyli bez trwogi.

          Wyciągnijmy więc morał w tej balladzie ukryty:
          Gdy nie grozi nam żadne riffifi,
          Że czasami najtrudniej jest rozpoznać bandytów,
          Gdy dokoła są sami szeryfi.
          Gdy dokoła są sami szeryfi...

          • cat_s Re: <…lunatycznie…> 26.02.06, 00:06
            Cholera...;-)
            Gdzie się nie obejrzeć, tam człek w politykę wdepnie.
            Ale się nie załamuję.
            Jeśli dobrze pamietam, to z ust Młynarskiego poniższe kiedyś słyszałem?

            Piosenka o kaczuszkach
            kaczuszko maki są tak duze duze duze..
            a ty masz krótke nóżki jak zwykle u kaczuszki...
            kaczuszko maki są czerwone tak jak róże
            kaczuszki są nieduże i tak to w życiu jest...
            i żółte są kaczuszki jak bez...

            Pozdrawiam;-)
            cat_s
          • zwierz.alpuhary Re: <…lunatycznie…> 26.02.06, 00:25
            e tam. od razu zapomniana, słucham jej przynajmniej parę razy w tygodniu.
            Podobnie jak tej:

            "Raz dwa, trzy, raz dwa trzy, całe miasto aż drży
            a na rogu harmonia od południa gra
            No to cyk, piwa moc, potem śpiew całą noc
            i dziewczyny, ale o tym raczej cicho sza

            Tajemnice wiary mej
            Tajemnice wiary mej
            Tajemnice wiary mej
            niezgłębione są!

            W niebie też nie śpi nikt przez ten hałas i krzyk
            Święty Jerzy bez celu łazi tam i tu
            On by też, kto go wie, chętnie zabawił się
            Ale z wieku i urzędu zabronione mu

            Ref.

            W niebie źle, pić się chce, Święty Piotr mówi nie
            Ale Jerzy, stary kizior, jednak urwał się
            z nimi siadł, z nimi jadł, z nimi pił za pan brat,
            Po ojcowsku obejmował towarzyszki dwie

            Ref.

            Wtedy Archanioł C. złożył donos, że wie
            o wybrykach Jerzego tak jak mało kto
            W niebie zwołano wiec, bronił Jerzy się, lecz
            z listy świętych skreślono bezpowrotnie go

            Ref.

            W knajpie odbył się wiec, polityczny miał gest
            Jerzy znów ma poprzednie godności swe
            Wtedy Archanioł C.....
            dostał w zęby - niech wie
            ...
            Że ne świętych donosić nie opłaca się!

            Ref."

            :-)
            • cat_s Re: <…lunatycznie…> 02.03.06, 01:35
              Witajcie...
              Bardzo mi osobiście odpowiada ten 'artystyczny nurt lunatyczny'...
              Ale wyznać muszę, że dzisiejszej nocy inne nastroje mną targają, cóż - lunatyzm nie wybiera...

              Znalazłem takie coś:
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3190548.html

              "Donald Tusk za handlem w niedzielę

              Tusk: jestem przeciwny wprowadzeniu zakazu handlu w niedzielę. Decyzji w tej sprawie nie powinni podejmować politycy, ale kupcy, inwestorzy, pracodawcy i kupujący.
              Taką deklarację szef PO złożył dziennikarzom w trakcie wizyty w Szczecinie.
              - Osobiście byłbym smutny, gdyby ta przyjemność [niedzielne zakupy] była mi odebrana. Rozumiem argumenty przeciw, ale ich nie podzielam - podkreślił.
              Pytany przez dziennikarzy, czy sam robi zakupy w niedzielę, szef Platformy przyznał, że tak.
              - Niedziela to wspólne zakupy z rodziną, w spokoju; to nie tylko msza święta czy moja ulubiona piłka nożna - zdradził.
              Wypowiedź Tuska to reakcja na wtorkowy postulat Andrzeja Leppera. Lider Samoobrony zaproponował, aby wprowadzić zakaz handlu w niedzielę. Projekt takiej ustawy - zgłoszony przez LPR - leży już w Sejmie. Samoobrona oraz Liga chciałyby jej uchwalenia w ciągu trzech miesięcy. Pomysł popiera część klubu PiS.
              W środę nie tylko Tusk krytykował propozycję sygnatariuszy paktu stabilizacyjnego. Wypowiedziała się o niej także organizacja pracodawców Business Centre Club. "Proponowany zakaz może znacznie powiększyć bezrobocie wśród obecnych i potencjalnych pracowników najemnych. Stracą także mali i średni przedsiębiorcy - kooperanci dużych firm handlowych" - napisali w specjalnym oświadczeniu pracodawcy. BCC chce, aby Ministerstwo Pracy oraz Finansów dokładnie policzyło skutki wprowadzenia takiego zakazu"

              * * *
              Nie chcę oczywiście wywoływac jakiejś forumowej 'rozpierduchy' na tematy polityczne a jedynie podzielić się refleksją...

              Ot, tak się zastanawiam... ktoś chce ograniczać moją aktywność niedzielną.
              Inny ktoś chce ograniczać moje menu piątkowe.

              A już najbardziej wkurza mnie zamykanie oczu na prostą zależność:
              mniej dni pracy - mniej pracy - więcej bezrobotnych - wyższe zasiłki - mniejsze dochody z tytułu podatków - kiepski budżet - etc. ...

              No ludzie, trzymajcie mnie... ;-)

              Pozdrawiam
              cat_s

              P.S.
              Z biciem serca oczekuję odgórnych instrukcji, w jakich godzinach mogę kota wypuszczać na spacer... Zapewne w niedzielę wypuścić go do ogrodu mógł nie będę? Wiadomo: kot zwierzę niepokorne, pewnie przez płot przelezie, jakiegos psa sprowokuje do szczekania, szczekanie w niedzielę niedobre...
              ... - no tak; pożegnaj się Kocie z niedzielnymi wypadami... ;-)
              • cat_s Re: <…lunatycznie…> 17.03.06, 01:55
                Witam,
                Dzisiaj za statsiarza w 'Lunatycznym' robię... ale już nie wytrzymam tego napięcia! ;-)

                Na Boga! Któż ustrzeli setnego posta (jeśli w ogóle?)?

                No... niechże się kto nad podupadającym wątkiem zlituje i 'honorową' setkę strzeli...

                Pozdrawiam ;-)
                cat_s
    • cinosan Re: <…lunatycznie…> 17.03.06, 09:25
      czemu nie śpisz po nocy? O tej porze to choćbyś chciał w Pruszkowie jest juz
      bardzo ciemniutko......
      • cat_s Re: <…lunatycznie…> 18.03.06, 02:32
        Cinosan! :-)
        Jak miło lunatycznie lunatycznej setki pogratulować... :-)

        > O tej porze to choćbyś chciał w Pruszkowie jest juz
        > bardzo ciemniutko......

        Ot, czasami się człowiek zasiedzi.
        Ale i czasami, jak widać, towarzystwo znajdzie ;-)

        W zasadzie, tak mi przyszło do głowy, to zdrowy chyba objaw, że Pruszkowiacy po nocach przy kompach nie siedzą.
        Ten lunatyczny wątek dla tych 'dziwnych' jest przeznaczony, którym się czasami zdarzy zasiedzieć...

        No to - jak się jeszcze komu zdarzy - zapraszam na kolejną 'setkę' ;-)

        Pozdrawiam
        cat_s
        • sofanes Re: <…lunatycznie…> 18.03.06, 05:22
          He, no wlasnie wczoraj tylko obserwowalem, choc rece do klawiatury
          swierzbily...ale chce byc poza podejrzeniem o statsiarstwo ;-)
        • szczupak72 Re: <…lunatycznie…> 19.03.06, 02:00
          mnie akurat nie zdarzyło się zasiadzieć ale .... właśnie wrócić ;-)
          a zaproszenie na kolejną "setkę" tak trochę dwuznacznie zabrzmiało ;-)
    • erleusortok Re: <…lunatycznie…> 01.04.06, 00:29
      Ledwo się 31 marca skończył, a już na Interii takie ciekawe newsy można znaleźć:
      -----------------
      Od przyszłego roku wszystkie samochody rejestrowane w Polsce będą musiały być wyposażane w specjalne urządzenie, ostrzegające kierowców przed dziurami w jezdni. Ministerstwo Infrastruktury przygotowało w tej sprawie odpowiednie rozporządzenie, które właśnie dziś trafia do uzgodnień międzyresortowych.
      Urządzenie działa na zasadzie radaru średniego zasięgu, który skanuje i analizuje stan nawierzchni drogi przed poruszającym się pojazdem.

      -----------------
      Pruszków: zdjęcia i panorama
      • cat_s Re: <…lunatycznie…> 01.04.06, 00:47
        Hłe, hłe... ja też znalazłem, na gazetowym portalu:

        "Dotarłe(a)ś do ostatniej strony portalu Gazeta.pl
        Możesz wrócić, albo pójść dalej.
        Dalej jest tylko koniec internetu"
        wiadomosci.gazeta.pl/aliasy/koniecportalu.htm
        Do innych 'prima-aprilisowych' newsów zaliczyłbym jeszcze (ale oczywiście w ciemno obstawiam):
        - "Legia - Pogoń 2:0. Nuda w Warszawie"
        -> no jak to, znowu...? ;-)

        - "Kosmetyczna reforma podatkowa"
        -> no... nie że kosmetyczna, ale że reforma; to musi być żarcik ;-)

        - "Autostrada A1 - krótka i z dziurą"
        -> no przecież to - to już musi być prima-aprilis: "[...] Jeszcze w tym roku ma ruszyć budowa autostrady A1 od Gliwic do południowej granicy [...]"; że krótka i z dziurą - to wszystko w porządku i noramlnie raczej ;-)

        Pozdrawiam
        cat_s




        Tomasz Haładyj 31-03-2006 , ostatnia aktualizacja 31-03-2006 20:34

        Jeszcze w tym roku ma ruszyć budowa autostrady A1 od Gliwic do południowej granicy.
        • sqh Re: <…lunatycznie…> 01.04.06, 00:49
          No proszę - widzę, że o tej samej porze oglądamy te same strony... :-)
          • cat_s Re: <…lunatycznie…> 01.04.06, 00:53
            Ba, jeśli się jeszcze okaże, że mamy tego samego psa i obaj mieszkamy na Gąsinie - to się już zdziwię zgoła nie-prima-aprilisowo...
            ;-)
            • sqh Re: <…lunatycznie…> 01.04.06, 18:31
              Na wszelki wypadek, niniejszym dementuję pogłoski, jakoby Cat_s i ja to jedna i
              ta sama osoba :-)
      • sqh Re: <…lunatycznie…> 01.04.06, 00:48
        A na Gazecie - koniec portalu :-) Staaaary dowcip, już parę takich końców
        widziałem... Zresztą wcale nie koniec, bo jest jeszcze link do końca internetu.

        wiadomosci.gazeta.pl/aliasy/koniecportalu.htm
        • erleusortok koniec portalu 01.04.06, 01:13
          Takich końców to ja mam kolekcję: www.ws.aplus.pl/teksty/ostatnia.html
          • cat_s OT 01.04.06, 01:32
            Niechże Cię, Erle...
            Albo nie jestem uważnym czytelnikiem naszego forum, albo jesteś wyjątkowo skromnym człowiekiem...? Przeglądam Twoją stronę i przeglądam; i pewnie jeszcze kilka ładnych razy do niej wrócę. Cóż powiedzieć: świetna robota. Gratulacje.

            Pozdrawiam :-)
            cat_s
            • erleusortok Re: OT 02.04.06, 00:12
              Cat_sie, przecież linka do strony mam w sygnaturce...
          • sqh Re: koniec portalu 01.04.06, 18:32
            A no właśnie, ja je u Ciebie przecież widziałem :-)
    • sqh Re: <…lunatycznie…> 11.04.06, 04:20
      Pozdrawiam porannie z Tarchomina :-) Ale zaraz idę spać :-)
      • cat_s Re: <…lunatycznie…> 05.05.06, 01:18
        Jakoś człowiek na wiosnę więcej sypia (niedobory witamin zapewne), toteż i jakoś mi się nie złożyło wcześniej lunatykować... No to odrabiam zaległości... ;-)

        erleusortok napisał:
        > Cat_sie, przecież linka do strony mam w sygnaturce...

        No teraz już wiem... Z wiekiem cat_sy stają się jakoś mniej spostrzegawcze ;-)

        sqh napisał:
        > Na wszelki wypadek, niniejszym dementuję pogłoski, jakoby Cat_s i ja to jedna
        > i ta sama osoba :-)

        Zdecydowanie potwierdzam! Widzieliśmy się ze SGH-ą zaledwie jeden tylko raz w życiu ale wystarczająco długo, bym z całą pewnością mógł teraz potwierdzić, że nie jesteśmy jedną osobą!

        * * *

        A teraz, skorom się, mam nadzieję, 'powytłomaczał' - zarzucę może taki lunatyczny pomysł, z okazji korzystając...
        Klika dni luźniejszych ostatnio było, toteż, roweru na chodzie nie posiadając - na piesze peregrynacje po Pruszkowie się udawałem. Byłem w różnych, nieraz dziwnych (przynajmniej dla 'importa pruszkowskiego', jakim jestem) a często dziwacznych miejscach. Czasami przysiadałem sobie na jakichś ławeczkach i skromne notatki robiłem. Dla odprężenia czytałem takoż 'Dzienniki gwiazdowe'. Lema, znaczy się.
        Taka myśl mi wpadła do głowy...
        ... ale, może zresztą o tym następnym razem, przy okazji jakiejś...
        ;-)

        Pozdrawiam
        cat_s
        • sqh Re: <…lunatycznie…> 05.05.06, 10:01
          cat_s napisał:

          > Zdecydowanie potwierdzam! Widzieliśmy się ze SGH-ą zaledwie jeden tylko raz w
          > życiu

          I Ty, Brutusie, mój nick przekręcasz...? ;-)
          • cat_s Re: <…lunatycznie…> 05.05.06, 10:39
            Tak mi się wyrwało ino, 'dla jajek' oraz ożywienia konwersacji...
            Wszak pamiętam, że się Twojego nicka 'z ogonkiem dolnym odwróconym w drugą stronę' pisuje ;-)
            Ale już więcej nie będę, obiecuję...

            Pozdrawiam
            Brutus

            P.S.
            "Weźże dobry kij,
            Żeby tęgo bił,
            Łupu-cupu wal Brutusa,
            Aż w Brutusie jęknie dusza"

            ... a pamiętasz skąd ten wierszyk? ;-)
            • sqh Re: <…lunatycznie…> 05.05.06, 12:04
              cat_s napisał:

              > ... a pamiętasz skąd ten wierszyk? ;-)

              Ba!

              Oskar Kolberg, "Lud - jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia,
              obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce", tom 28 "Mazowieckie", s. 233.
              Przyśpiewka przy młóceniu cepem, z okolic Kampinosu, zanotowana w 1854 roku.

              :-)
              • cat_s Re: <…lunatycznie…> 05.05.06, 13:03
                Żartujesz oczywiście, prawda?
                Mam nadzieję przynajmniej, bo musiałbym w przeciwnym wypadku zrewidować swoje poglądy na temat twórczości Arkadija i Borysa Strugackich... ;-)
                No, powiedz, że żartujesz... (albo zarzuć adekwatne linki)
                :-)
                • cat_s Re: <…lunatycznie…> 10.07.06, 01:34
                  Witajcie... :-)
                  Mam dla Was dobrą wiadomość... chyba ;-)
                  Wątek 'lunatyczny' jeszcze chwilę podziała.
                  No... powiedzmy jeszcze z miesiąc.
                  Sympatycy niedospania lunatycznego są uprzejmie proszeni o aktywność.
                  Rozumiecie - żywot wątku od Was zależy.
                  Tematy - w dalszym ciągu jak najbardziej dowolne.

                  Pozdrawiam :-)
                  cat_s
                  • sqh Re: <…lunatycznie…> 10.07.06, 01:49
                    Pozdrawiam w przypadkowym nocnym przelocie :-) Ostatnio coś tak jakoś imprezuję
                    do późnej nocy...
                    • 111majka Re: <?lunatycznie?> 11.07.06, 01:01
                      Przylunatykowałam na chwilę z Jozefowa wraz z nocnymi pozdrowieniami :)
                      • cat_s lunatycznie 20.07.06, 00:47
                        Majko,
                        Dziękujemy za Twoje nocne pozdrowienia. :-)
                        Wybacz, że z opóźnieniem - ale my tu w Pruszkowie - wcześnie spać chadzamy ;-)

                        'Lunatyczny' wątek miał kiedyś takie ambicje, żeby coś ciekawego zaproponować.
                        Albo dziwnego.
                        Albo 'nocnego'. ;-)

                        To i ja zapodam:
                        sałatka w McDonaldsie pruszkowskim - jest dziwna.

                        A tak całkiem btw...
                        Gdzie się można z 'obcomiejscowym' gościem umówić, tak żeby trafił samochodem w miarę łatwo i żeby potem przed nim się nie wtydzić?

                        Pozdrawiam
                        cat_s
                        • 111majka Re: lunatycznie 20.07.06, 01:40
                          :)
                          Pewnie już nie w McDonaldsie :)

                          Pozdrawiam lunatycznie zza WW.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka