Dodaj do ulubionych

Co zrobić z opuszczoną fabryką?

21.08.05, 14:56
niniejszy artykuł dedykuję władzom naszego miasta, myślę, że dotyczy on
również Pruszkowa, który także jest miastem poprzemysłowym

serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2874735.html
Drugie życie fabryk

Anna Cymer 19-08-2005, ostatnia aktualizacja 19-08-2005 18:33

W Łodzi czy na Śląsku istnieją całe poprzemysłowe fragmenty miasta, które
straciły swoją produkcyjną funkcję. Zamiast je burzyć, można je rewitalizować
i robić w nich centra kulturalne

Po czasach planów sześcioletnich i marzeń o świetlanej przyszłości przemysłu
ciężkiego pozostało wielkie dziedzictwo - ogromne tereny fabryk, stoczni, hut,
kopalń. Opuszczone, niszczejące, często za duże by po prostu zrównać je z
ziemią. W wielu wypadkach, np. w Łodzi czy na Śląsku, problem dotyczy nie
pojedynczych obiektów architektonicznych - to całe poprzemysłowe fragmenty
miasta, które straciły swoją produkcyjną funkcję.

Wiadomo, że trzeba je na nowo zagospodarować, często jednak albo brakuje
pomysłu, albo wiary, że warto.

Portowe drapacze chmur

Projektami rewitalizacyjnymi terenów poprzemysłowych jako pierwsza zajęła się
Wielka Brytania.

Ogromny teren doków we wschodnim Londynie, port i stocznie, od połowy lat 60.
zaczęły być likwidowane. W 1981 r. rząd Margaret Thatcher powołał do życia
London Docklands Development Corporation, w celu przekształcenia terenu o
powierzchni 21 km kwadratowych według nowych potrzeb. W kilkanaście lat
powstała de facto nowa część miasta, z nowoczesnym centrum biznesowo-
handlowym (Canary Wharf) otoczonym przez luksusowe dzielnice mieszkaniowe.
Nową komunikację dostosowano do istniejącej siatki kanałów (mieszkańcy
apartamentowców mogą "parkować" jachty pod oknami); zachowane zabytkowe
budynki wkomponowano w otoczenie, dźwigi i podnośniki na nabrzeżach
odrestaurowano, są teraz swoistymi dziełami sztuki, przypominającymi dawne
funkcje okolicy.

Podobne zabudowania portowe w Liverpoolu zajmują dziś: oddział Tate Gallery,
Muzeum Morskie i Muzeum The Beatles.

Założona w połowie XIX w. przez Napoleona III paryska dzielnica rzeźni w l. 80
XX w. została przetworzona w wielki park naukowy La Villette, mieszczący
nowoczesne Muzeum Nauki i Techniki, kina, sale konferencyjne, centra
edukacyjne. W niewielkim zakresie pojawia się tam działalność czysto
komercyjna, a projekt finansowany był z publicznych funduszy.

W czasach świetności fabryka Fiata w Turynie robiła wrażenie powierzchnią 350
tys. m kw. stali i betonu oraz ponaddwukilometrową trasą do testowania aut
umieszczoną na dachu, 21 m nad ziemią. Po zmianach technologicznych zakład
kupił prywatny inwestor i w latach 1989-94 w potężnych halach stworzył hotel,
centrum handlowe i kompleks konferencyjno-wystawowy.

Śladem Wieliczki

Procesy rewitalizacyjne zaczęte w Europie w latach 70. w Polsce pojawiły się w
latach 90. Najstarszą realizacją jest Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce
(kopalnię do zwiedzania udostępniono 50 lat temu, gdy jeszcze nie mówiło się o
rewitalizacji). Wieliczka jest na tyle popularna, że trasa wycieczkowa
utrzymuje się tylko z biletów. Wieliczka staje się też centrum kultury, z
salami koncertowymi i teatralnymi - odbywały się tu m.in. gala opery
krakowskiej, koncert Nigela Kennedy'ego i spektakle "Madame Butterfly" i
"Hamleta". To i promocja miejsca, i kolejne źródło zarobku. Oraz wzór do
naśladowania.

Dziś największe wyzwanie stoi przed Górnym Śląskiem. Opuszczone kopalnie,
huty, fabryki - cały region jest nimi naszpikowany. To duży kłopot, ale i duży
potencjał.

Wystarczy popatrzeć na to, co z podobnymi terenami zrobili Niemcy. Wpisana na
listę Światowego Dziedzictwa UNESCO kopalnia węgla kamiennego Zollverein koło
Essen, jedna z największych w Europie (pracowało tu 5 tys. górników), została
zamknięta w 1989 r. i natychmiast przejęta przez władze Północnej Westfalii.
We współpracy z Radą Miasta Essen powstała fundacja, która przekształciła
obiekt w centrum edukacyjne oraz wynajmując powierzchnie muzeom, galeriom,
pracowniom artystów, szczególnie związanym z designem.

Większa ingerencja miała miejsce w kopalni Maximilianhütte, też w Północnej
Westfalii, w której w latach 80. zaczęto organizować targi kwiatowe, by
wkrótce stworzyć rodzinny park, znany z hodowli egzotycznych roślin.

W Polsce jak kto chce

Na Śląsku zaistniało już sporo pojedynczych inicjatyw rewitalizacyjnych. W
XIX-wiecznym szybie kopalnianym "Guido" w Zabrzu odtworzono - jako trasę
edukacyjną - wystrój ówczesnej kopalni. W Katowicach szyb Wilson przejęły
osoby prywatne, tworząc w nim galerię rzeźby i malarstwa. Zabytkowa część
Browaru Tyskiego jest dziś ośrodkiem kulturalnym, jeden z chorzowskich
budynków fabrycznych zajmuje centrum konferencyjne o "industrialnej" nazwie
"Magazyn Ciekłego Tlenu".

Ogromny projekt (na razie w fazie koncepcyjnej) dotyczy Kopalni Węgla
Kamiennego "Katowice", znajdującego się w centrum miasta obiektu, w którym
planowane jest odtworzenie zniszczonego w 1942 r. Muzeum Śląskiego.

- Z całą pewnością nie powinno się ratować za wszelką cenę każdego budynku -
sugeruje Irena Fugalewicz z Fundacji dla Śląska zajmującej się ochroną
dziedzictwa kulturowego tego regionu - nie chodzi o to, żeby zrobić skansen,
ale zachować i nadać nową funkcję najbardziej wartościowym najciekawszym obiektom.

Renowacja nieczynnego od 40 lat zabytkowego dworca kolejowego w centrum
Katowic, który na wzór paryskiego Musee D'Orsay miał być centrum sztuki,
odbędzie się już całkiem inaczej. PKP podzielił budynek na małe części, każdą
sprzedając osobno. Wyklucza to realizację jakiejś spójnej koncepcji.

Łódź to kolejne miejsce pełne poprzemysłowych zabytków. Pojedyncze budynki
zajęły i wyremontowały firmy lub instytucje (np. Uniwersytet i Politechnika
Łódzka), na zagospodarowanie większości z nich wciąż jednak nie ma pomysłu.

Największym przedsięwzięciem ostatnich lat jest przebudowa ogromnej,
XIX-wiecznej fabryki Izraela Poznańskiego na centrum handlowo-rozrywkowe
Manufaktura. Teren 27 ha przy ul. Ogrodowej zawiera 12 ceglanych budynków o
powierzchni 90 tys. m kw. i niedługo ma pomieścić centrum handlowe,
wielosalowe kino, restauracje, hotel, muzea i galerie.

To projekt czysto komercyjny - inwestor, firma Apsys, jest zarządcą wielu
centrów handlowych we Francji. W Manufakturze jednak, poza sklepami i
restauracjami, będą m.in. trzy muzea (budowę dwóch z nich finansuje Unia
Europejskiej - filię Muzeum Sztuki oraz wzorowane na paryskim La Villette
Muzeum Nauki i Techniki dla dzieci).

Młode Miasto w starej Stoczni

Wielkim projektem jest rewitalizacja Stoczni Gdańskiej. Po ogłoszeniu w 1996
r. upadłości stocznię przejęła Stocznia Gdynia, produkcję przenosząc na wyspę
Ostrów, a pozostawiając po sobie do zagospodarowania 73 ha gruntów, wraz z
obiektami i infrastrukturą.

- Naszą strategią jest maksymalne wykorzystanie atmosfery miejsca - mówi Roman
Sebastyański z Synergii 99, firmy zajmującej się tym projektem. - Składają się
na nią jeszcze przedwojenne tradycje stoczniowe, tradycje solidarnościowe oraz
związek tego miejsca z wodą.

W nowej dzielnicy handlowo- rozrywkowo-mieszkaniowej podkreślone będzie jej
naturalne skierowanie ku wodzie. Przy placu "Solidarności" powstanie
Europejskie Centrum Solidarności i stąd poprowadzi główna promenada ku
nabrzeżu. Na terenie Młodego Miasta znajdą się tereny handlowe, biurowe,
rekreacyjne (m.in. nadwodny bulwar, terminal pasażerski) i mieszkaniowe (2
tys. mieszkań) połączone z resztą Trójmiasta linią tramwajową. Wszystko to
daje szansę naturalnego włączenia tego terenu w życie Gdańska, stworzenie
"miasta o europejskim charakterze", jak nazywa to Sebastyański.

Nowe funkcje planują nadać władze Warszawy tzw. Fortowi Śliwickiego,
fragmentowi XIX-wiecznych fortyfikacji po praskiej stronie stolicy. Mają być
one przystosowane do funkcji mieszkaniowych, z wykorzystaniem starej zabudowy
Obserwuj wątek
    • snake242 Re: Co zrobić z opuszczoną fabryką? 21.08.05, 15:37
      Własnie z bratem o czymś takim myśleliśny przejeżdżając obok fabryki ołówków i
      fotografując byłe ZNTK.Przeciez mogli by na terenie którejś z rozbieranych
      fabryk zaadoptować jakąś halę i zebrać w niej eksponaty z pozostałych
      rozbieranych fabryk.Było by tego napewno co niemiara i mielibyśmy chociaz jakieś
      muzeum przemysłu, który to zapocządkował niewątpliwie dzieje miasta.Było by
      gdzie dzieci w zimę zabrać...
      • zwierz.alpuhary Re: Co zrobić z opuszczoną fabryką? 21.08.05, 15:58
        jakby się rozejrzeć, to w Pruszkowie znalazłoby się kilka ciekawych miejsc na
        tego typu placówki. "Na szczęście" już niedługo ktoś je wyburzy albo same się
        rozlecą.
        • basiak63 Re: Co zrobić z opuszczoną fabryką? 17.10.05, 22:05
          Chyba się rozlecą tak jak fabryka porcelitu i ten jej ładny budynek przy Armii
          Krajowej.( Wybaccie ignorancję , nie wiem jak to wszystko się nazywa)
          Szkoda ,że nie ma pieniędzy na restaurację tych obiektów.
          Byłam w tym roku w Lipsku( dawne DDR), gdzie prawie każda kamienica przeszła
          generalny remont. Wyglądają jak cacka! Pomyślałam sobie,że nasze polskie mista
          i miasteczka też byłyby znacznie łądniejsze, gdyby znalazły się pieniądze na
          ich restaurację. Szkoda,że ich brak.:(
    • zwierz.alpuhary W Łodzi potrafią zająć się starymi fabrykami 15.10.05, 16:44
      a u nas wszystcko idzie pod młotek

      serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2968496.html
      Życie wraca do łódzkich fabryk
      Małgorzata Ludwisiak, Łódź 14-10-2005, ostatnia aktualizacja 14-10-2005 18:51

      Olbrzymie centrum sztuki powstaje w budynkach po bawełnianym imperium Karola
      Scheiblera. Łódź przyciąga inwestorów i artystów, bo jest największym na świecie
      zabytkowym XIX-wiecznym miastem - z pałacami fabrykantów, kompleksami
      fabrycznymi, robotniczymi domami i podwórkami

      Lodz Art Center skupi całe łódzkie środowisko artystyczne, które tu będzie
      organizować festiwale (m.in. Festiwal Dialogu Czterech Kultur), wystawy i
      warsztaty. Zakładają je wspólnie Międzynarodowe Muzeum Artystów oraz Fundacja
      Edukacji Wizualnej. Fundacja organizuje od czterech lat Międzynarodowy Festiwal
      Fotografii. Natomiast muzeum wsławiło się organizowaną od 1981 r. Konstrukcją w
      Procesie - serią spotkań artystów, którzy z całego świata zjeżdżali do Łodzi, by
      w kontekście zastanej tu przestrzeni realizować prace przekazywane potem w darze
      miastu. W ten sposób Łódź może się poszczycić np. rzeźbą słynnego minimalisty
      Sol Le Witta.

      Sztuka zamiast maszyn

      Na terenie dawnych zakładów łódzkiego "króla bawełny" jeszcze 80 lat temu
      pracowało 9 tys. robotników. Po 1945 r. mieściły się tu zakłady Uniontex, które
      dwa lata temu zbankrutowały. W zdewastowanych budynkach rok temu artyści z MMA
      zorganizowali Międzynarodowe Biennale Sztuki. Wkrótce w centrum na stałe będą
      wystawiane: międzynarodowa kolekcja muzeum artystów (dzieła powstałe w czasie
      Konstrukcji w Procesie), Muzeum Fotografii (zdjęcia z kolejnych edycji
      Międzynarodowego Festiwalu Fotografii) oraz Kolekcja Sztuki Niezależnej i
      Alternatywnej Marka Janiaka z grupy Łódź Kaliska (dorobek awangardy łódzkiej
      ostatnich 30 lat, m.in. Łodzi Kaliskiej i Józefa Robakowskiego; część dzieł w
      latach 80. powstała w podziemnym nurcie tzw. kultury strychu i nie była dotąd
      udostępniona publiczności).

      Cztery budynki fabryczne o łącznej powierzchni 8 tys. m kw położone są w centrum
      miasta, kilka kroków od Piotrkowskiej. - Czeka nas remont dachu, instalacji,
      odgrzybianie ścian i na końcu remont ceglanej elewacji - wylicza Krzysztof
      Candrowicz, dyrektor Fundacji Edukacji Wizualnej i jeden z pomysłodawców nowego
      centrum. Część pieniędzy trzeba zdobyć u sponsorów, część wyłoży miasto, a część
      wpłynie z Brukseli dzięki unijnemu projektowi "Kultura 2000". - Mam nadzieję, że
      każda dotowana z programu impreza zostawi tu część budżetu, który przeznaczymy
      na rewitalizację - mówi Candrowicz.

      Organizatorzy Lodz Art Center zainwestowali już około 100 tys. zł w odnowienie
      budynku. Dostali za to nagrodę Wnętrze Roku 2004 przyznawaną przez Fundację
      Ulicy Piotrkowskiej i łódzkich architektów. Potrzeba im jeszcze około 500 tys.
      na salę konferencyjną, kinową, przenośną scenę teatralną.

      Łódź fabryczna

      Moda na rewitalizację starych fabryk i dzielnic przemysłowych w Londynie, Paryżu
      czy Turynie trwa już od końca lat 70. W Łodzi dopiero teraz stare fabryki są
      przystosowywane do nowych potrzeb: od kilku lat urządza się tu nowoczesne biura,
      galerie sztuki i centra handlowe. W jednym z kompleksów pofabrycznych reżyser
      David Lynch chce urządzić studio filmowe. Dlaczego właśnie tu? Bo dziś Łódź jest
      największym na świecie zabytkowym XIX-wiecznym miastem - z pałacami fabrykantów,
      olbrzymimi kompleksami fabrycznymi, robotniczymi ulicami i podwórkami.
      Mniejszych i większych zakładów było w mieście w latach 20. XX wieku około tysiąca!

      Mapę Łodzi wyznaczyli półtora wieku temu dwaj potentaci finansowi - Niemiec
      Karol Scheibler i jego konkurent Izrael Poznański. Każdy z nich zbudował coś, co
      można nazwać dzielnicą fabryczną. Obok ogromnych fabryk włókienniczych postawili
      domy familijne dla robotników, szkoły dla ich dzieci, konsumy (sklepy
      zakładowe), szpitale, a Scheibler w kompleksie Księży Młyn postawił nawet
      budynek zakładowej straży pożarnej.

      Nad kompleksami fabrycznymi górowały ich pałace. Dziś Luwr Poznańskich jest
      siedzibą Muzeum Historii Miasta Łodzi, a willa córki Scheiblera należy do Muzeum
      Sztuki i mieści muzeum wnętrz fabrykanckich. "Obronny" styl budynków fabrycznych
      Scheiblera powszechnie naśladowano w Łodzi. Duetowi Scheibler-Poznański nie
      dorównał jednak rozmachem żaden z łódzkich przemysłowców, choć zostawili po
      sobie mnóstwo pałacyków i mniejszych fabryk.

      Tempo rozwoju XIX-wiecznej Łodzi można porównać do Chicago. Długo była
      najnowocześniejszym polskim miastem - jeszcze 15 lat temu pełną parą pracowały
      całe parki maszynowe z XIX wieku! Dziś część zabytkowych hal tonie w chaszczach.
      W wielu mieszczą się hurtownie, magazyny i lumpeksy. Część jest bezmyślnie
      niszczona: jeden inwestor w wyniku pomyłki urzędnika zburzył zabytkową fabrykę
      Schweikerta, inny samowolnie wyburzył część zakładów Eiserta.

      Biznesmeni wolą klimat

      Choć rewitalizacja kosztuje o wiele więcej niż postawienie budynku od podstaw,
      odżyło już kilkanaście fabryk. Wiosną 2006 r. w dawnych fabrykach Poznańskiego
      otwarte zostanie olbrzymie Centrum Handlowo-Rozrywkowe "Manufaktura". Muzeum
      Sztuki przeniesie część zbiorów do dawnej tkalni, powstanie tu Muzeum Nauki i
      Techniki dla dzieci i Międzynarodowe Centrum Promocji Mody.

      W dawnej fabryce Goldnera mieści się prywatna Wyższa Szkoła
      Humanistyczno-Ekonomiczna, a władze uczelni przeznaczyły starą fabrykę
      Kestenberga na dwupiętrową galerię sztuki. Pięć lat temu do zmodernizowanej
      fabryki taśm gumowych Józefa Ballego z 1869 r. przeniosła się łódzka redakcja
      "Gazety Wyborczej". Australijski inwestor chce kupić stare pofabryczne tereny na
      Księżym Młynie. Dawną przędzalnię Karola Scheiblera zamierza zmienić w
      ekskluzywne apartamenty, tzw. lofty.

      Kilka fabryk zamieniono na biurowce. Nowoczesne Centrum Biurowo-Konferencyjne
      "Faktoria" działa od pięciu lat w odremontowanych budynkach starej fabryki
      Motorów Henryka Wegnera z 1920 roku. - Chcieliśmy się wyróżnić, podkreślić
      łódzki klimat - mówi Krzysztof Witkowski, prezes Faktorii. - Środowisko biznesu
      to docenia, zwłaszcza firmy zagraniczne. Taki budynek robi na nich większe
      wrażenie niż nowoczesne biura.

      Potwierdza to Marcin Stecki, menedżer firmy Teleca wynajmującej biuro w
      Faktorii: - Braliśmy pod uwagę cztery wieżowce, ale Faktoria zwyciężyła.

      By ratować fabryki, Łódź sięga po pieniądze unijne. Duże szanse dzięki
      Zintegrowanemu Programowi Operacyjnemu Rozwoju Regionalnego ma fabryka Geyera, w
      której mieści się Muzeum Włókiennictwa. W ramach programu rewitalizacji obszarów
      poprzemysłowych za ponad 20 mln zł powstanie architektoniczny skansen w samym
      centrum miasta.

      Pamiętajcie o detalu

      - Rewitalizacja starych fabryk robi się w Łodzi modna - stwierdza Wojciech
      Szygendowski, wojewódzki konserwator zabytków. Dobrych przykładów dostarczają
      zwłaszcza uczelnie publiczne i prywatne. - Ale nie starcza już pieniędzy na
      wypracowanie detalu - narzeka Marek Janiak, architekt, prezes Fundacji Ulicy
      Piotrkowskiej i członek grupy Łódź Kaliska. - Inna sprawa, że stare fabryki
      należy przystosowywać do nowych funkcji, a nie wprowadzać tam znowu produkcję
      jak w dawnym kompleksie Scheiblera i Grohmana, gdzie działa piekarnia i fabryka
      chrupek. Architekci muszą wsłuchać się w duszę obiektu jak w Muzeum Artystów
      [przyszła siedziba Lodz Art Center - red.], gdzie nie zrobiono właściwie nic
      poza wyczyszczeniem ścian czy odsłonięciem drewnianych podłóg.

      Szygendowski dodaje: - Ważne jest nie tylko zachowanie bryły budynku, ale także
      wnętrza np. żeliwnych słupów. Niedopuszczalne są plastikowe okna!

      Ceglane fasady łódzkich fabryk powoli ożywają. Nie możemy póki co równać się ze
      skalą takich europejskich przedsięwzięć jak rewitalizacja doków w Londynie czy w
      dzielnicy portowej Kop van Zuid w Rotterdamie. Ale jest nadzieja, że moda na
      stare fabryki zmieni się w trwałą tendencję. Oby poszła w dobrym kierunku.
    • helkra Re: Co zrobić z opuszczoną fabryką? 17.10.05, 22:38
      Gdyby władze gminy Pruszków i Powiatu Pruszkowskiego miały nieco oleju w głowie
      to ze środków funduszym strukturalnych z Unii mogliby za śladem Żyrardowa
      rewitalizować np. obszar całej fabryki Ołówków, ale to by było gdyby...
      nie mieli interesów tylko w swojej kieszeni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka