Dodaj do ulubionych

Kota w dobre ręce

21.04.06, 10:22
Muszę oddać:( Rodzina się powiększa, a kotek jest stworzeniem dość żywym i do
współżycia z noworodkiem się nie nadaje. Tak więc szukam dobrego opiekuna dla
kotki Matyldy - rocznej - udomowionej, zaszczepionej, która jest niezwyke
towarzyska i niezwykle rozbiegana. Mimo to nie niszczy, nic nie psuje,
chociaż zostawała w domu nawet na 3 dni. Dla zainteresowanych dołącze
transporter, w którym to Matylda bardzo lubi podróżować, kuwetę, kilka
zabawek, bez których Matylda żyć nie może i jedzenie.
Ps. Dla zainteresowanych zdjęcia podrzuce na e-mail
Pozdrawiam
kol
Obserwuj wątek
    • cat_s Re: Kota w dobre ręce 21.04.06, 18:06
      Witaj,
      Przykro czytać, że kota musisz oddać, tym bardziej, że pamiętam, jak kota jakiś czas temu desperacko szukałeś... :-(
      Matyldy niestety wziąć od Ciebie nie mogę ale pozwól, że zapytam (tak na wszelki wypadek) - jesteś pewien, że musicie ją oddać?
      Roczny kotek to taki odpowiednik ludzkiego 6-8 - latka; wiadomo, taki berbeć wybiegać się musi; ale wszelkie znaki na niebie, ziemi i mojej znikomej kociej wiedzy mówią, że za kilka miesięcy Twoja kotka spoważnieje, się ustatkuje i będzie idalnym kanapowcem-przytulanką - jak każdy porządny kot.
      I mój obecny kot przybłąkał się do mnie w wieku ok 1 roku (ocena weterynarza) i przez kilka jeszcze miesięcy 'dawał popalić' - ale od przeszło pół roku mam niemal święty spokój: ot, rzucić kotu myszkę kilka razy dziennie, raz na dwa dni zdjąć go z szafy... i tyle...;-)
      Ustatkował się - i ręczę własnymi wąsami, że i ten Twój się lada chwila ustatkuje!
      Czy Twoja kotka jest wysterylizowana? Nic o tym nie piszesz, więc na wszelki wypadek dodaję, że kotki wysterylizowane są znacznie mniej energiczne - zatem, jeśli sterylizowana nie jest, istnieje duże prawdopodobieństwo, że po zabiegu (koszt ok. 150-200 pln + 2-3 wizyty u weterynarza) kotka 'zespokojnieje' dodatkowo...
      Wiesz, tak trochę agituję za pozostawieniem kotki (jeśli to możliwe) - bo taki kot to 'też człowiek' i do swojego państwa się przywiązuje; znaczy się, chciałem powiedzieć, że dla kota zmiana właściciela jest wstrząsem porównywalnym z, na przykład, rozwodem albo śmiercią bliskiej osoby (dla człowieka).
      Więc może jednak...?

      Pozdrawiam
      cat_s
      • kol Re: Kota w dobre ręce 21.04.06, 19:56
        Witaj
        Niestety. Ja to bym z kotem zostal, nawet jesli bysmy oboje musieli mieszkac na
        balkonie:) Niestety, pozostaje problem zony, ktora nie wyobraza sobie zycia
        noworodek+ kot, znaczy Matylda. I tak jak mnie przekonuje to zaczynam ja
        rozumiec. Nie zamierzam jednak kota zostawiac w schronisku. Szukam dla niej
        dobrego domu, stad to ogloszenie. A ze to wstrzas, to wiem. Nie tylko dla kota.

        ps. nie jest wysterylizowana, bo jakos nie mialem sumienia. Jedzie na
        tabletkach.
        • aog Re: Kota w dobre ręce 21.04.06, 21:12
          Kurcze, Kolu pogadaj z żoną i dajcie Matyldzie szansę. Kot i dzici to naprawde
          dobre połoączenie. Fantastycznie grzeje maluchom nogi w nocy (nie będziecie
          musieli wstawać żeby sprawdzić czy się maleństwo nie odkopało :))
          Wiem co mówię mam dwoje dzici i kota :)
          Chociaż trochę was rozumiem, powiększenie rodziny to duży wstrząs, głowa
          pełna "mądrości: toksplazmoza, alergie, kota trzeba będzie pilnować bo rzuci
          się dziecku do gardła itp" ale to minie i szkoda wam będzie, że pozbyliście się
          tego kociaka.
          A może przechowajcie kota u dziadków przez pierwszy miesiąc po urodzeniu
          dziecka?
          • cat_s Re: Kota w dobre ręce 21.04.06, 21:43
            To ja jeszcze raz... ;-)
            Więcej już nie będę marudził ale przypadkiem wpadła mi w oko taka oto stronka:
            forum.miau.pl/viewtopic.php?t=11019

            Temat chyba jakiś podobny, bo wątek zaczyna się od:

            autor: lea; sro Gru 03, 2003 12:41

            Cześć. Mam pytanie, czy któś z Was wychowując małe dziecko ma również kota? W czerwcu będę miec dzidzie, a w domu (mieszkaniu) mieszka z nami także półroczna kotka. I już zaczynają się :"mądre " rady różnych ludzi: "jak jest w domu małe dziecko, nie powinno być kota", "w mieszkaniu musi być sterylnie czysto, o co przy kocie trudno" itp. Nawet mój tata zaczął podpuszczać męża, ale nic to nie da, bo mąż kocha kota tak samo jak ja. Wiadoma sprawa, ze przede wszystkim będziemy musieli zobaczyć jak ułóżą się wzajemne relacje, ale kot to nie zabawka, którą można oddać, gdy pojawi się jakiś problem. Bardzo kocham zwierzęta, zawsze je miałam i denerwują mnie opinie ludzi, którzy mają jakieś uprzedzeniea w stylu "kot może zagryźć dziecko". Dlatego proszę o zdanie ludzi, którzy mają podobne doświadczenia.

            autor: lakshmi; czw Gru 04, 2003 10:32

            No to wywołałyście mnie do tablicy
            Kiedy pierwszt raz bylam w ciąży w domu była +/- ośmiomiesięczna Bestia i Piękny gówniarz. I też byłam przerażona, bo mnie wszyscy straszyli. I bałam się, że wariat Piękny mnie znokautuje, że dziecię mi ukrzywdzi itp.
            Tymczasem na brzuchu odchodziło mruczando, traktowały mnie oba koty dość ostrożnie i oszczędzały jak mogły.
            Jak w końcu trafiłam do szpitala, coby córę ulęgnąć, dopiero wtedy zaczęłam się bać, tym bardziej, że dziecię okazało się być wcześniakiem (a wieć delikatneijsze stworo niż inne dzieci), a mój pobyt poza domem wydłużył się do prawie miesiąca. Problem częściowo rozwiązało przynoszenie przez małzonka do domu zasikanych przez Dominikę pieluch przez jakieś 2 dni przed moim powrotem (czyli w normalnym przypadku od początku), żeby się kociarstwo oswoiło z zapachem.
            Koty do dziecięcia mego podeszły z dystansem, ale już po kilku dniach "aktywnie włączyły sie w opiekę" robiąc za system wczesnego ostrzegania. Dbały tez o higienę dziecka (a konkretnie pieluchy, ktora miala pod glowa gdy jej się ulewało), no i nie miała szans się rozkopać majac w charakterze guardianów 2 koty.
            W swym szaleństwie poszliśmy dalej i wzieliśmy z piwnicy niespełna miesięcznego kocurka, ktory by sobie sam nie dał rady. Szczęsliwie zwierzak był zdrowy, ale i tak przez pierwszy tydzień izolowaliśmy go od łóżeczka (i tak nie umiał na nie wyskoczyć). A później wyrósł z niego największy przyjaciel dzieci jakiego widziałam...
            W tej chwili kotów jest sześć, dzieci dwójka i , jak pisała Anja, ani koty ani dzieci nie wygladają na nieszczęśliwe, a prawdopodobnie dzięki sierściuchom i mojej niechęci do klinicznej czystości potworzęta nie odziedziczyły po mamusi alergii
            Będzie dobrze, nie ma się co zamartwiać na zapas. W razie czego konkretną radą na miarę możliwości własnych słuzyć będę.

            Całość tutaj:
            forum.miau.pl/viewtopic.php?t=11019

            * * *

            Hm... no więc - może nie taki diabeł straszny i może małżonka da się jednak przekonać...? Te koty, jak widać, są naprawdę uniwersalne - i nawet maluchem chętnie sie zajmą w razie potrzeby... :-)

            Ale nie namawiam oczywiście, nie namawiam... no, może troszeczkę, żeby się dogłębniej zastanowić, czy redukcja kota jest aby na pewno konieczna. Z postów na tej stronie wynika, że może niekoniecznie - ale oczywiście decyzja należy całkowicie do Was.

            Pozdrawiam
            cat_s
            • pawel_forum Re: Kota w dobre ręce 22.04.06, 00:20
              cat_s napisał:

              > denerwują mnie opinie ludzi, którzy mają jakieś uprzedzeniea w styl
              > u "kot może zagryźć dziecko".

              no to że ludzie twierdzą takie rzeczy nie dziwi mnie odkąd usłyszałem jak
              całkiem niedawno jedna z moich byłych sąsiadek (z osiedla w naszym mieście) nie
              chciała pokazać dziecka w obawie przez rzuceniem na niego uroku...
              • cat_s Re: Kota w dobre ręce 22.04.06, 00:50
                To nie ja napisałem, ale rzeczywiście - nieco mnie denerwują a raczej bawią... ;-)
                Ale je rozumiem - bo kiedyś, gdy kotów nie znałem - sam takim stereotypom ulegałem. Ale teraz (sam dzieci nie posiadam) - na podstawie powyższych postów oraz lektury innych - żywię głębokie przekonanie, że kot dzieciom raczej nie zaszkodzi. Raczej wręcz odwrotnie... ;-)

                Pozdrawiam
                cat_s
        • pawel_forum Re: Kota w dobre ręce 22.04.06, 00:14
          a co złego widzi Twoja żona w tym połączeniu noworodek+kot?
        • stary_pawian Re: Kota w dobre ręce 22.04.06, 08:21
          Mogę wziąć "na przechowanie", ale jak się przymieszka to nie gwarantuję, że ją
          oddam. Nie bo nie ;)
          Koty i inne zwierzaki są wymarzonym towarzyszem dzieci.

          "kto jest nieczuły na niedolę zwierząt
          tego i ludzka niedola nie wzruszy"

          " ...takie Rzeczpospolite będziecie mieli
          jakie młodzieży wychowanie ..."
        • obserwatorka15 Re: Kota w dobre ręce - nie rób tego! 22.04.06, 23:34
          kol napisał:
          ... Ja to bym z kotem zostal, nawet jesli bysmy oboje musieli mieszkac na
          > balkonie:) Niestety, pozostaje problem zony, ktora nie wyobraza sobie zycia
          > noworodek+ kot, znaczy Matylda...

          Też miałam ten dylemat, zastanawiałam się czy kot powinien zostać kiedy dziecko
          przyjdzie na świat, życzliwi naopowiadali mi tyle dziwnych i strasznych
          historyjek. Kot został. Jednak ja matka i żona miałam wzmożoną czujność, kiedy
          zbliżał się do dziecinnego łóżeczka. A ciekawski kot podchodził do niego
          często. Moje obawy zupełnie rozwiał sam kot. Kiedy dziecko zaczęło stawiać
          pierwsze kroki, uderzyło się. Siedziało na podłodze zapłakane. Kot na płacz
          dziecka reagował dziwnym zaniepokojeniem. Ponieważ dziecku nic się nie stało.
          Obserwowałam oboje. Kot zaczął zabawiać moją córeczkę, która popłakiwała dalej,
          ale już trochę ciszej. Kot chyba chciał dokończyć swoją robotę i delikatnie
          łapką zaczął ją głaskać po twarzy i tulić się do niej. Właściwie to kot
          przytulał dziecko, a nie odwrotnie. Dziecko przestało płakać. To zdarzyło się
          już dawno temu. Córka jest już duża. Tamtego kota już nie ma. Dożył sędziwego
          wieku. Kiedyś zwyczajnie nie wrócił z jakiejś marcówki. Tamtej sceny "kociego
          pocieszenia" nigdy nie zapomnę, moja córka też to pamięta!!!
          Czasami kiedy głaszcze zupełnie innego już kota z nostalgią wspomina
          swojego "pierwszego mruczącego pocieszyciela".
          • cat_s Re: Kota w dobre ręce - nie rób tego! 24.04.06, 12:07
            Hm...
            Wieść gminna głosi, że Matylda w dobrych rękach się znalazła, ba - najlepszych, jakie można sobie wyobrazić...
            Kolu, w imieniu kotów pruszkowskich składam podziękowania, żeś się o los Matyldy tak starannie zatroszczył.
            Pawianie - możemy liczyć od czasu do czasu na jakieś relacje matyldowe?

            Pozdrawiam
            cat_s
      • pawel_forum :( 21.04.06, 20:08
    • motyla1 Re: Kota w dobre ręce 21.04.06, 19:54
      nie musisz
      kot idealnie nadaje się do współżycia z noworodkiem, niemowalkiem, roczniakiem,
      dwulatkiem itd.
      skoro nie niszczy, nie psuje, jest grzeczna to wierz mi, że nie rzuci się
      dziecku do gardła i nie pożre go żywcem
      kicia kicińska śpi z Motylem od urodzenia, myje go (kiedy jej pozwolę;), woła
      mnie, gdy mały się obudzi, czasem własnym ciałem ratuje go przed upadkiem, daje
      się tarmosić, a gdy Motyl przesadzi po prostu odchodzi
      kiedy się urodził nie miała jeszcze roku,była żywa i rozbiegana, potem urodziłą
      2 małe kotki i też wychowywały się z niemowlakiem

      wszystko można
      mnie do głowy nie przyszłoby pozbyć się jednego członka rodziny, żeby zrobić
      miejsce dla drugiego...
    • kahewa Re: Kota w dobre ręce 21.04.06, 20:04
      nie oddawaj tego biednego kociny!Dziecko szybko rośnie i wyfrunie Ci z domu a
      koteczka pozostanie i mruczeć ci będzie opowieści o tym jak Wasz maluch
      wzrastał, co przeskrobał,co mu się upiekło a co ona próbowała ukryć przed
      czujnym okiem rodziców!-czy będziesz spokojnie mogła spać wiedząc,że ona za Tobą
      tęskni? że marzy by być blisko Ciebie choć przez chwilkę? ....
    • cinosan Re: Kota w dobre ręce 21.04.06, 23:43
      a skąd u Ciebie takie przeswiadczenie,ze kot nie nadaje się do zycia z
      niemowlakiem? Osobiscie utrzymuję kontakt z rodziną ,w której w chwili urodzenia
      się dziecka kotka była ciężarna i w tydzień po człowieczej mamie powiła dwa
      piekne kocurki,które w niewielkim (2 pokoje!) mieszkaniu spędziły beztroskie
      chwile aż do momentu,gdy mozna je było oddac w dobre ręce! Mama-kotka /1,5
      miesięczna/ pozostała i jest teraz wielkim przyjacielem osmiomiesięcznego
      malca!Musiałabys zobaczyć jak ona się o niego troszczy,jak wzywa mamę, gdy
      dziecko przebudzi się ze snu,jak towarzyszy mu w każdej zabawie,uczestniczy przy
      posiłkach! ani na krok nie opuszcza malucha i bardzo teskni,gdy wychodzi się z
      nim na spacer!A te bajki o zagryzionych czy zaduszonych dzieciakach wymyślają
      ci, którzy już nie wiedzą czym zniechęcić właścicieli kota w celu pozbycia się
      go.Mam psa,ale nie mogę dopuścić do spotkania tego dziecka z nim ,gdyz jest tak
      zazdrosny o mnie ,że próbował pokąsać już niejedno dziecko obdarowywane przeze
      mnie mniejszym lub wiekszym zainteresowaniem! U kota tego nie widzę wręcz
      odwrotnie to kot codziennie staje pomiędzy mna a tym dzieckiem i obserwuje czy
      czasami nie mam wobec dzieciaka złych zamiarów! ale te sprawy mozna zaobserwowac
      tylko wówczas,gdy obserwuje się dokładnie i dość długo zachowania swoich
      zwierząt.Zostaw ją u siebie a nie pożałujesz!
    • stary_pawian Re: Kota w dobre ręce 22.04.06, 06:42
      Nie wiem czy w dobre ręce, ale kotkę mogę wziąć.
      Trzy to liczba do kitu - do szachów za dużo, do brydża za mało.
      • kol Re: Kota w dobre ręce 24.04.06, 18:12
        Witam i przepraszam, ze dopiero teraz pisze, ale nie mialem kiedy i jak. Kot
        jak widzicie poszedl w najlepsze mozliwe rece. Teraz wlasnie jest na
        szczepieniu przeciw katarowi kociemu, a do pawiana, ktory okazal sie
        szczesliwym wybawca trafi w piatek.

        1. Co do zony - wiecej jak to jest zonami:) Szczegolnie jak maja duzy
        brzuszek - ciezko je do czegos przekonac:)

        2. Co do kota - obiecuje, ze podobna sytuacja sie nie powtorzy. Slowo
        harcerza!!!
      • aog Re: Kota w dobre ręce 24.04.06, 19:12
        stary_pawian napisał:
        > Trzy to liczba do kitu - do szachów za dużo, do brydża za mało.
        nie do kitu, nie do kitu!
        a "było nas trzech, w kazdym z nas...."

        dobry chłop z Ciebie Stary_Pawianie, naprawde
        wiarę w ludzi przywracasz...
        A Ty Kolu się tu brzuchatą żoną nie wykręcaj tylko porządną flaszkę wybawcy
        stawiaj :)
        • kol Re: Kota w dobre ręce 24.04.06, 19:24
          Flaszka jedno. Ale mysle ze najbardziej sie Matylda ucieszy jak dostanie mega-
          worek suchej karmy o smaku ryby:)
          • bizz5 Re: Kota w dobre ręce 10.05.06, 13:47

            Obrzydliwe KOT w mieszkaniu!!

            Otruć sierścicha !!
    • stary_pawian Niestety nie udało się. Matylda czeka! 02.05.06, 07:34
      Niestety transfer się nie udał.
      Matylda (NAPRAWDĘ WSPANIAŁA KOCICHA) czeka na kogoś kto nie ma w tej chwili w
      domu "zwariowanych" kotów.
      • cat_s Re: Niestety nie udało się. Matylda czeka! 02.05.06, 07:41
        Zasmuciłeś lokalnych kociarzy :-(
        Koty się nie dogadały?
        • stary_pawian Re: Niestety nie udało się. Matylda czeka! 02.05.06, 08:35
          Sam też nie jestem zachwycony.
          Ale niestety "życie jest życie"
          Szkoda.
        • stary_pawian Re: Niestety nie udało się. Matylda czeka! 02.05.06, 08:44
          cat_s napisał:

          > Koty się nie dogadały?

          Nie dogadały?!!!
          Nie obchodziło ich, że jestem w środku! To nie było syczenie, powarkiwanie i
          inne podchody. To było już - zabij.
          Nie udało się i mam poważne wątpliwości czy kiedykolwiek się uda.
          Moje dranie są już chyba zbyt zasiedziałe na swoich śmieciach (Zuzia od 6 lat
          jest "szefową")
          Bardzo szkoda, że niepotrzebnie stresowałem Matyldę.
      • stary_pawian Re: Niestety nie udało się. Matylda czeka! 02.05.06, 11:42
        Hej. Internetki.
        To nie możliwe by nie było nikogo!.
        To pewnie mój netek zdechł:(((
        • obserwatorka15 Re: Niestety nie udało się. Matylda czeka! 02.05.06, 12:54
          stary_pawian napisał:

          > Hej. Internetki.
          > To nie możliwe by nie było nikogo!.
          > To pewnie mój netek zdechł:(((

          zajrzyj do skrzynki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka