valczak
03.10.06, 16:53
Dzisiaj po raz pierwszy mialem okazje przejechac sie poranna SKMka do Warszawy bo dopieo teraz zaczela mi sie szokla. Nie bede sie rozpisywal ale po prostu opowiem po krotce co sie dzialo. 7:56 - wchodze na stacje gdzie jest TLUM ludzi. 7:59 - tlum narasta, SKMki brak. 7:06 - szybki zawrot na zwrotnicy (raptem 4 min opoznienia ktore dla mnie oznaczaly duze problemy:P) i juz stoje w SKMce. Uwierzcie mi - zalowalem ze wsiadlem. W Pruszkowie panowal scisk, w Piastowie bylo bardzo ciasno i pozycja mojego ciala ulegala przechyleniu raz w jedna, raz w druga strone. Za to prawdziwy problem pojawil sie w Ursusie gdzie naprawde dosiadlo sie w sumie nie az tak duzo osob ale w tym momencie nie mozna bylo sie juz totalnie ruszyc. MATKO! A mialo byc komfortowo :/ Tak czy tak podziwiam ludzi ktorzy mimo tego co sie dzieje i tak jezdza tym pociagiem :/