Dodaj do ulubionych

Roztocze... OD KUCHNI

24.05.04, 15:09
Podobnie jak mieszkańcy różnych regionów Polski, również i Roztoczanie mają
swoje ulubione potrawy...
Nadziwić się wprost nie mogę nad zdolnościami kulinarnymi moich
roztoczańskich kuzynek (mają mężowie z nich wielką pociechę...), przygotowane
naprędce pierożki, bitki, pierogi „ryczane”, cebularze nie mają sobie
równych. A ciasta to po prostu poezja! Palce lizać! Same nazwy brzmią już
apetycznie: „Pani Walewska”, „Piersi murzynki”, „Pijak” (no, może ten
ostatni nie brzmi już tak apetycznie ale smakuje wyśmienicie!), ciastka z
maszynki, faworki, pączki (ech! mniam, mniam!)
Sama niestety nie posiadam zdolności kulinarnych, co wcale nie oznacza, że
nie potrafie docenić dobrej kuchni (oj, lubi sie pojeść, lubi...)
Napiszcie, proszę jakie są Wasze ulubione potrawy... A może ktoś uchyli rąbka
tajemnicy i poda jakiś przepisik?
Zdradzam Wam przepis na paluszki, uzyskany podstępem od tej mojej talentliwej
kuzynki... Idealnie pasują do piwa:
3 szklanki mąki
1 margaryna
1 szklanka śmietany
Mąkę siekać z margaryną, dodać śmietanę i zagnieść ciasto, odstawić na pół
godziny. Po tym czasie ciasto rozwałkować i pociąć na paski, wierzch
posmarować białkiem, posypać żółtym serem i solą, piec na złoty kolor...

Pozdrawiam smacznie, Benia
Obserwuj wątek
    • perla chłodnik roztoczański :-) 24.05.04, 16:18
      aby zjeść "chłodnik" roztoczański należy:
      1. pojechać na Roztocze
      2. wydoić krówkę roztoczańską
      3. mleko przelać do talerzy, najlepiej glinianych, i postawać w chłodnym
      miejscu. Po 2 dniach będzie wspaniałe mleko zsiadłe o konstystencji galaretki.
      4. Wziąść dziabkę i udać się na pole.
      5. Wydziabać wiaderko młodych ziemniaków.
      6. ziemniaki ugotować z koperkiem właśnie zerwanym z ogródka.
      7. ugotowane ziemniaki polać lekko tłuszczykiem (albo i nie), posypać koperkiem
      i posunąć pod nos delikwentowi razem z miską mleka zsiadłego.
      8. po wysłuchaniu komplementów w stylu: "jadłem różne rzeczy począwszy od
      szparagów w białem sosie w Paryżu, a skończywszy na polędwicy wołowej w
      Londynie, ale żadne z tych dań, podkreślam żadne, nie umywa się do tego",
      rozdać autografy smile
      • baky "Wymysły" kulinarne mojej babci 24.05.04, 18:42
        No teraz, to Pan, Panie Szanowny, dowaliłeś! :o))
        Ja lubię do takiego "chłodnika" śledzia w śmietanie z cebulką lub po prostu
        jajo sadzone - choć to równie "odkrywcze", to jakież pyszne! Nie ma gościa, co
        nie zapieje po czymś takim. A jeszcze na Roztoczu?

        Tedy posłuchaj Szanowny:
        Kiedyś babcia "nakazała" mi przynieść pstrąga (dużego), najlepiej dwa, ale...
        bym jeszcze wziął żwirek (drobny, trochę) z Tanwi, to upichci cosik "po
        swojemu"... Po co ten zwirek? Pytałem siebie brodząc w rzece. Muchomorka nie ma
        do tego... Po co żwirek?!
        Udało się! Były dwa, jak "kazała". Żwirek też.

        Pstrąga cza było pokroić, trącić lekuśko solą, pieprzem i sokiem z cytryny.
        Teraz, na dnie garnaka (dość dużego), cza było ułożyć zwirek i na to warstwowo
        układać: Pstrąg, trochę chrzanu (tartego przed chwilką), dość grube talary
        cebuli, pstrąg, trochę chrzanu... itd. Po ściance garnka (co by się misterna
        konstrukcja nie rozwaliła i pieprz nie spłynął) cza to było podlać szklanką
        rosołu i dać się gotować na małym ogienku (pod przykryciem rzecz jasna) 15-20
        min. Na koniec więdrowała na to smietana, lekkie trząchnięcie garnkiem i
        jeszcze 5 min. na ogniu dla wypełnienia misji do końca i "wkurzenia"
        oczekującego konsumenta.
        Ach, co to był za ślub!!! Z orzechówką! Qrka! Ajajaj...

        PS. Po co ten żwirek? Banał - by nie przywarło! Garnków Zeptera niestety nie
        miała... A i tak pewnie (w nich, bez żwirku) przywarło by :o))

        Żwirek cza go było oczywista przepłukać - choć w Tanwi woda jeszcze
        czysta "beła".
        • benia30 Re: "Wymysły" kulinarne mojej babci 24.05.04, 19:07
          No Baky, liczyłam tu na Twoją pomoc w tym wątku kulinarnym i jak widać się nie
          przeliczyłam... Czytając takie opisy ślinianki zaczynają intensywniej
          pracować...
          Danie opisane przez Perłę (kartofelki z siadłym mlikiem) jadamy awaryjnie, gdy
          nie ma już nic w lodówce. A lodówka zaopatrywana jest sporadycznie, by częściej
          jadać takie pyszności...

          Pozdrowionka...smaczne...
          Benia
          • stiah Ruskie 24.05.04, 20:45
            Przed chwilą skońcyliśmy robić i jeść pierogi ruskie. Dzieci przepadają i się
            strasznie domagają.
            Oto przepis;
            1 żonka+1 Stiah
            Stiah obiera ziemniaczki
            żonka robi farsz typowy ruski, najlepiej z miętą, a potem ciasto
            Stiah "dorabia" ciasto, wycina kółka i lepi pierogi
            (dzieciaki kręcą się węsząc - mają szlaban na podjadanie, chyba że
            dostaną "gałkę" farzszu)
            Stiah lepi pierogi jak maszynka,
            żonka je gotuje
            Dzieci wpylają aż się kurzy, czasem nawet pochwalą...
            • blotniarka.stawowa Re: Ruskie 24.05.04, 23:37
              stiah napisał:

              > Przed chwilą skońcyliśmy robić i jeść pierogi ruskie. Dzieci przepadają i się
              > strasznie domagają.
              > Oto przepis;
              > 1 żonka+1 Stiah
              > ....................

              Wspanialy przepis, jednak niestety dla mnie niewykonalny, bo brakuje dwoch
              podstawowych skladnikow:
              1. Zonki Stiaha
              2. Stiaha
              sad
              • stiah Re: Ruskie 25.05.04, 16:32
                Bez przesady, skoro można zrobić ruskie bez prawdziwych Ruskich? Błotniarko, do
                dzieła, nie zapychajcie się tylko słodyczami!
      • blotniarka.stawowa Re: chłodnik roztoczański :-) 25.05.04, 03:41
        perla napisał:
        > ... i posunąć pod nos delikwentowi razem z miską mleka zsiadłego.
        > 8. po wysłuchaniu komplementów w stylu: "jadłem różne rzeczy począwszy od
        > szparagów w białem sosie w Paryżu, a skończywszy na polędwicy wołowej w
        > Londynie, ale żadne z tych dań, podkreślam żadne, nie umywa się do tego",
        > rozdać autografy smile

        Perlo, nie ma delikatesu rownego chlodnikowi roztoczanskiemu... Brawo!

        Ja wprawdzie przepisu nie podam, ale dodam pare innych delicji:
        - mleko od krowy
        - ser od baby (na targu)
        - miod od pszczoly

        Czekajaca w kolejce po autograf,
        blotniarka
    • blotniarka.stawowa Paluszki 25.05.04, 03:34
      benia30 napisała:
      > Mąkę siekać z margaryną, dodać śmietanę i zagnieść ciasto, odstawić na pół
      > godziny. Po tym czasie ciasto rozwałkować i pociąć na paski, wierzch
      > posmarować białkiem, posypać żółtym serem i solą, piec na złoty kolor...

      Beniu, zmotywowalas mnie - sprobuje! Moze nawet bedziemy pogryzac te paluszki w
      czasie kolejnych kocich wieczorow...
      • benia30 Re: Paluszki 25.05.04, 19:56
        blotniarka.stawowa napisała:

        >
        > Beniu, zmotywowalas mnie - sprobuje! Moze nawet bedziemy pogryzac te paluszki
        w
        >
        > czasie kolejnych kocich wieczorow...


        Błotniarko, przyznaję się bez bicia, że sama tego przepisu nie przetestowałam,
        bo i tak by mi nie wyszło... (udaje mi się przypalić wodę na herbatę!) Ale jest
        to przepis sprawdzony, testy wypadły pomyślnie, paluszki są pyszne...
        A na nocne kocie wieczory lepszy byłby "Pijak", przepis dołączę jak
        przetestujesz paluszki...
        Pozdrawiam, benia
    • blotniarka.stawowa Obiadowe Menu na Caly Miesiac 26.05.04, 19:05
      TYDZIEN 1

      Niedziela: blotniarka gotuje wielki roztoczanski obiad, sprasza cala wies.
      Klasa, swiece, porcelana. Wszyscy jedza, pija i chwala sobie wielce. Gora
      naczyn do zmywania.

      Poniedzialek: resztki z niedzieli

      Wtorek: resztki z poniedzialku

      Sroda: resztki z wtorku. Jesli miesko przyzielenieje, a salata pokryje sie
      juz bialym puchem, to kot domowy (jesli akurat pomieszkuje) bierze karte
      kredytowa i idzie do restauracji. Blotniarka obrazona i oszczedna, zjada
      resztki sama. Pies nie chce.

      Czwartek: odmiana, glowne skladniki to telefon i karta kredytowa. Obiad jemy
      w domu. Nie na porcelanie – na dekturce. Nie ma naczyn do zmywania.

      Piatek: to samo co w czwartek, telefon, karta, dekturka. Po rozmowach z
      Benia, Mamix i nocnym kotem Ubottem, blotniarka idzie (z karta kredytowa) w
      swiat, bo lykiend celebrowac czas zaczac. Jazziku jakiego spokojnego posluchac,
      a i innej muzyczki, a czasem nawet i holubce wycinac.

      Sobota: rankiem zakupy spozywcze na wspanialy roztoczanski obiad na niedziele,
      poniedzialek, wtorek i srode. Wieczor – milosierne dusze zapraszaja blotniarke
      na wlasne degustacje.

      TYDZIEN 2, 3, 4 – jak TYDZIEN 1

      Koniec miesiaca: rachunek z banku – karta kredytowa do zaplacenia. Blotniarka
      w krzyk: znow nie starczy na Roztocze! Na urlop gdzies blizej jechac trza!
      --------------------------------------------------------------------------------
      --

      Baky: ...Ba.
      Benia: No, taka ostatnia kucharka to ja znowu nie jestem, sa gorsze…
      Stiah: Litoscia zdjety, oferuje pomoc swoja i zonki przy lepieniu ruskich
      Users: Zawsze dobry i zyczliwy, daje namiary na firmy doradztwa finansowego
      Perla: A krowke wydoic, kartofli dziabka nakopac to paniusiu nie laska?
      Czuk: Madry, wyrozumialy, usmiechnie sie moze z lekka i pokiwa glowa...
      Baki: Epikurejczyk, skrzywi sie na te dekturki: dobrego smaku ci babo cza!
      Ja: …Ba.

      KONIEC
      • benia30 Re: Obiadowe Menu na Caly Miesiac 26.05.04, 23:11
        Tom się uchichrała... (nie wiem czy chichra się przez samo h czy ch)
        Poniedziałek - zjadanie resztek z niedzieli, wtorek - zjadanie resztek z
        poniedziałku, środa - itd., itp...

        blotniarka.stawowa napisała:

        > >
        > Koniec miesiaca: rachunek z banku – karta kredytowa do zaplacenia. Blot
        > niarka
        > w krzyk: znow nie starczy na Roztocze! Na urlop gdzies blizej jechac trza!


        No i mamy wyjaśnienie dlaczego nasza Błotniarka tak rzadko bywa na Roztoczu...
        Pozdrawiam
        B...
          • benia30 Re: Obiadowe Menu na Caly Miesiac 27.05.04, 00:30
            Oj, Błotniareczko, chętnie podzieliłabym się z Tobą jakimś szybkim i łatwym
            obiadowym przepisem kulinarnym pochodzenia roztoczańskiego, który by Cię
            poratował, tak byś nie musiała z taką częstotliwością sięgać po telefon i
            kartę... Za zaoszczędzoną gotówkę mogłabyś wybrać sie w podróż na Roztocze (i
            na piwko zwierzynieckie z Benią skoczyć, hihi). Nie poratuję Cię jednak
            przepisem obiadowym, bo jedyny jaki miałam (kartofle i zsiadłe mliko) podał już
            Perla...
            Może ktoś poratuje Błotniarkę przepisem obiadowym?!

            Pozdrowionka, Benia
      • users1 Re: Obiadowe Menu na Caly Miesiac 27.05.04, 10:12
        Drogi Ślimaczku
        Może tylko jednym słowem; świetne.
        W środy zazwyczj mam wolne, mogę Ci pomóc, jak zachorujemy to razem, co tez
        dobrze.

        blotniarka.stawowa napisała:
        > Users:Zawsze dobry i zyczliwy, daje namiary na firmy doradztwa finansowego

        Brak czasu powoduje, ze tak mało mnie na forach, a i w tym kulinarnym watku nie
        biorę udziału, zapewniam jednak, ze finansami interesuje sie tylko zawodowo
        (zmysł obserwacji masz wspaniałe - jak to u slimakow), prytatnie co najwyżej
        ich prakiem. Natomiast zdarza się że do kuchni nie tylko wchodzę aby coś zjeść.
        Nieskromnie powiem, ze czasami uda mi coś sie do tego stopnia, ze co niektórzy
        podaną potrawe nazywają np. szaszłyk a la users, i nie tylko są to
        szaszłyki......równie dobrze mogą to być również żeberka a la users.
        Moze kiedyś podam jakiś smaczny (moim zdaniem) przepisik, tymczasem jednak...
        Pozdrawiam
        i Miłego (Smacznego) Dnia dla wszystkich
        W.2

    • tomalab1 Re: Roztocze... OD KUCHNI 27.05.04, 09:15
      nie znam żadnych przepisów na roztoczańskie potrawy dlatego gdy jestem
      na Roztoczu udaję się do resteuracji 'U Antka' w Bełżcu .
      Naprawdę polecam.Smacznie i relatywnie niedrogo szczególnie w kontekście cen
      warszawskich.
      Ceny na Roztoczu to też ciekawa sprawa.W zeszłm roku zjadłem w Lubaczowie
      wspaniały żurek,czubaty talerz ruskich pierogów(wspaniałe) i zapłaciłem za
      wszystko 7 zł .
    • benia30 A znacie te potrawy??? 02.06.04, 14:10
      Nie wiem z czego sie one składają ale nazwy są intrygujące:

      1. MADRYGULA (plewy i cebula???)
      2. KULASZA
      3. ZACIERKA (to chyba lane ciasto na mleku?)

      Pozdrawiam smacznie
      Benia
      • blotniarka.stawowa Kulasza - a coz to byl za smakolyk! 02.06.04, 18:35
        benia30 napisała:
        > 1. MADRYGULA (plewy i cebula???)
        > 2. KULASZA
        > 3. ZACIERKA (to chyba lane ciasto na mleku?)

        Beniu, znam KULASZE!!! Na srodku talerza, w gorce z kulaszy, zrobiony jest
        dolek-zaglebienie na roztopione maselko, albo tez skwareczki przysmazone z
        tluszczykiem. Je sie to lyzka, nie widelcem, nabierajac na nia kawalki
        kulaszy, a nastepnie maczajac te lyzke w tluszczyku w dolku.
        A goscinne zaproszenie do takiej potrawy brzmi nastepujaco: Jedzta, jedzta,
        maczajta, maczajta!

        Ale mi sprawilas ucieche tym wspomnieniem,Beniu...
        Pozdrawiam
        • benia30 Re: Kulasza - a coz to byl za smakolyk! 02.06.04, 18:54
          Miło Cię nareszcie Błotniarko przyłapć o ludzkiej porze, bo coś ostatnio tylko
          bladym świtem pisujesz :0 D

          blotniarka.stawowa napisała:

          > >
          > Na srodku talerza, w gorce z kulaszy, zrobiony jest
          > dolek-zaglebienie na roztopione maselko,

          A z czego zrobiona jest ta górka kulaszy?!??

          > A goscinne zaproszenie do takiej potrawy brzmi nastepujaco: Jedzta, jedzta,
          > maczajta, maczajta!

          Słyszałam brzmienie jicta, jicta (to pewnie w zależności która część Roztocza)

          Pozdrawiam serdecznie i smakowicie
          Benia
          • blotniarka.stawowa Re: Kulasza - a coz to byl za smakolyk! 02.06.04, 19:15
            benia30 napisała:
            > Miło Cię nareszcie Błotniarko przyłapć o ludzkiej porze, bo coś ostatnio tylko
            > bladym świtem pisujesz :0 D

            no wlasnie, ja tez sie ciesze, ze Cie mam na zywo, ale zaraz musze i tak
            biegnac do obowiazkow. Moze sie znow umowimy kiedys na nocne rozmowy z Toba,
            Mamix i innymi nocnymi Markami (kotami?)

            > A z czego zrobiona jest ta górka kulaszy?!??

            Sa 2 szkoly robienia kulaszy (moze wiecej, ale tylko te znam,i to w
            przyblizeniu). Jedna, to poprzednio juz ugotowane roztoczanskie kartofle,
            gotuje sie (a wlasciwie wysmaza, podobnie jak ciasto ptysiowe) w garnku na
            kuchni, dodajac stopniowo maki. Chyba tez trzeba to troche posolic. Z tego
            wychodzi gladka masa, raczej zolta w kolorze, ktory zalezy od rodzaju
            ziemniakow.

            Drugi rodzaj kulaszy, to po prostu gotowanie maki na wodzie, czyli tez takie
            jakby wysmazanie na ciasto. Nie jestem pewna czy cos sie do tego dodaje, czy
            nie, bo ani to nie wyglada jak klej, ani nie smakuje, a pewno tak by bylo,
            gdyby byly tylko te 2 skladniki. A moze smaczku nadaje tylko ten dolek ze
            skwarkami?

            > > A goscinne zaproszenie do takiej potrawy brzmi nastepujaco: Jedzta, jedzt
            > a, maczajta, maczajta!
            > Słyszałam brzmienie jicta, jicta (to pewnie w zależności która część Roztocza)

            Alez oczywiscie ze jicta (nawet tak to slyszalam, jak pisalam "jedzta")!
            Wstydze sie natomiast napisac, jak brzmiala odpowiedz goscia na taka zachete.
            Moze ktos z odwaznych Roztoczan poinformuje nas, jak ta (nieparlamentarna)
            odzywka brzmiala?

            Usciski
            • benia30 Re: Kulasza - a coz to byl za smakolyk! 02.06.04, 20:01
              blotniarka.stawowa napisała:

              > Moze sie znow umowimy kiedys na nocne rozmowy z Toba,
              > Mamix i innymi nocnymi Markami (kotami?)

              O, tak! Bardzo przyjemne te Roztoczan Nocne Rozmowy - musimy się zmówić!

              A co do kulaszy, hmm... Powiem szczerze, że nie byłam pewna czy taka potrawa
              naprawdę istnieje, czy to tylko wytwór wyobraźni i roztoczańskich wspomnień?
              (na pytanie co jest do zjedzenia kuzynka odpowiadała mi niezmiennie "KULASZA!",
              z lekkim roztoczańskim zaciąganiem i odpowiednim akcentem )

              > Wstydze sie natomiast napisac, jak brzmiala odpowiedz goscia na taka
              zachete.
              > Moze ktos z odwaznych Roztoczan poinformuje nas, jak ta (nieparlamentarna)
              > odzywka brzmiala?
              >

              Nie znam odpowiedzi na to ciekawe pytanie...

              Pozdrowionka
              Buziaczki
              Benia
    • benia30 PĄCZUSIE MŁYNARZOWEJ 14.06.04, 20:42
      Sprawdzone, łatwe, mało czasochłonne (gotowe w 10 minut) i pyszne! Panom też na
      pewno uda się to zrobić!!!

      - 3 jajka
      - 1,5 szkl. mąki
      - 1 łyżeczka cukru pudru
      - 1 kopiasta łyżeczka proszku do pieczenia
      - 2 serki homogenizowane waniliowe

      Wszystko zmiksować, rozgrzać w garnku olej i na gorący tłuszcz wrzucać trochę
      ciasta na czubku łyżki...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka