Dodaj do ulubionych

DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ

IP: 193.19.164.* 27.01.04, 18:19
Złotych Globów Relacyjkę z rozdania sobie wczoraj obejrzałem na Canal
Plus... Jest dobrze – jak nic szykuje się kilka filmów do obowiązkowego
obcięcia. I ważna rzecz – rządzą starzy wyjadacze. Przedstawiciele tzw.
średniego pokolenia też swoje trzy grosze wrzucili. A młodzież
hollywoodzka ? Młodzież kiepsko. Zresztą kto z tych najmłodszych niby ma
winnerem zostawać – malowana lala Ashton Kutcher może ? Collin Farell, ktoś
powie… Eeee... Mnie tam nie przekonuje. Jest po prostu na niego moda i tyle.
W „Rekrucie” go niedawno oglądałem... Powiem tylko tyle...W tej profesji
trzeba mieć warsztat – to jasne, ale trzeba mieć też twarz, no mordę po
prostu trzeba mieć odpowiednią. Twarzowcem znaczy się trzeba być. Al Pacino
jest twarzowcem, Eastwood jest twarzowcem , Tommy Lee Jones itd., a Farel
nie ma twarzy odpowiedniej. Gębę ma przeciętną. I m.in. dlatego w Hollywood
dziadki rządzą bezapelacyjnie i szeroko wymiatają. Są niezniszczalni. I co
tu dużo mówić - przyjemnie było zobaczyć wczoraj Jacka Nicholsona, który
ubrany w gajer za tysiące pieprzonych baksów, z szelmowską – jak zawsze –
miną rozdawał uśmiechy typu Złośliwy Joker i gwizdał przez zęby jak
pospolity żul, fetując kolejnych zwycięzców. Albo stary, dobry Al. Pacino z
kucykiem, czy siwy jak gołąbek rewolwerowiec Clint. Nie dają się stare wygi.
Fajnie, że nie przyszli na rozdanie Globów tylko po to, żeby ożłopać się
szampana i opchać kawiorem. Oni byli tam, bo wciąż robią kino. Dobre kino.
I przyszli odebrać nagrody za porządną robotę. No, ale nic...Oglądam
sobie... Jeden z naczelnych dziadków Hollywood – Clint „Dymiące Magnum”
Eastwood odpierdzielił nowy film. „Mystic River” to się nazywa. Pokazują
fragment. A tam scena z Seanem Pennem i Timem Robinsem. Sean – twarz już
starsza, zmęczona bardziej, lekka siwizna na skroniach, płacze...Wystarczy.
Już czuję, że będzie moc... Sean to Sean. Od razu przypomniałem go sobie –
skurczybyka, jednego z moich ulubieńców – z tych wszystkich filmów,
w których bezwzględnie zarządzał. Koniec lat 80-tych. „Kolory” z Robertem
Duvalem, wkrótce potem „Ofiary wojny” z M.J. Foxem, dalej wyjebisty, ale
chyba mało u nas znany, mafijny „State of Grace” ( z równie niesamowitym
Garym Oldmanem w roli mafijnego psychola), przez znów mafijne „Życie
Carlita”, „Dead Man Walking” i „I am Sam”. I teraz „ Mystic River” i „21
gram” z Benicio del Toro ( myślę, że będzie to absolutny czad). I jeszcze
taki symbol – Sean zgarnia wczoraj oczywiście nagrodę, ale nie ma go na
sali. Ludzie się rozglądają, gdzie jest... A jego nie ma... Statuetkę
odbiera za niego dieduszka Clint. Sean jak zwykle, gdzieś tam, daleko od
tego wszystkiego, na „swojej drodze”...
A potem pokazują fragment najnowszego filmu z Alem Pacino. Kilkadziesiąt
sekund, ale wystarczy w zupełności, żeby skumać, że będzie coś mocnego. W
scenie z filmu Pacino wychudzony, przygarbiony, siwy, z zapadniętymi
policzkami, ostrzyżony od garnka, żeby go oszpecić, stary i ciężko chory,
bezradny, w szpitalnym kaftanie, stoi utrzymując równowagę tylko dzięki
stojakowi od podłączonej w żyłę kroplówki... I gada coś swoim słynnym
chrypem do jakiegoś bambusa. Szpital, a może więzienie ? Będzie „duży”
film, coś czuję... Pacino zgarnia oczywiście nagrodę. Słuchając jego
podziękowań i przekomarzania się z zaczepiającym go jajcarsko zza stolika
Nicholsonem próbuję automatycznie przypomnieć sobie największe kreacje
Pacina. To bez sensu. Było ich bez liku. Kiedyś dawno temu
„ Ojciec chrzestny”,” Strach na wróble”,”Serpico” i „Pieskie popołudnie”.
Nie ma sensu wszystkiego wymieniać. I lata ostatnie – „Adwokat
Diabła”, „Gorączka”, „Bezsenność”, „Rekrut”. I absolutnie niezapomniana i
perfekcyjna jazda. „Zapach kobiety”. Każdy gówniarz i każda gówniara na
pierwszym roku szkoły teatralnej powinien (nna) to w kółko oglądać. Żeby
pojąć co to są wysokie loty. Ehh... Starzy wyjadacze, stara gwardia,
królowie ekranu...
Było też trochę dobrej roboty w wykonaniu średniego pokolenia, czy raczej
średniego młodszego. Nagrodę za rolę żeńską wyhaczyła Charlize Theron.
Bardzo lubię, bo milusia i przytulna. Nie kojarzę do końca, ale też dostała
nagrodę za jakąś mocną rzecz. Gdzieś czytałem, że w tym filmie zdecydowała
się wystąpic ze straszliwie oszpeconą twarzą . Bankowo trzeba będzie
obejrzeć. A młodzież hollywoodzka, co ? Dupa. Tylko Jack Black upasiony jak
maciora przy stoliku z wyrazem twarzy wielkiego olewacza siedział. No i go
olano...

P.S. Jest jeszcze jedna dobra wiadomość. Dziś w radyjku usłyszałem
reklamę... „Prawdziwy romans” Quentina Tarantino ( rozumiem, że nie trzeba
rozwijać zagadnienia)wychodzi na DVD w specjalnej wersji reżyserskiej
z alternatywnym ( !!!!) zakończeniem. Majty natychmiast do wymiany. Tym
jednak, którzy – przez przypadek – nie mieli z filmem do czynienia zapodam
tylko część obsady na zachętę :
- Christian Slater
- Patricia Arquette
- Gary Oldman
- Samuel L. Jackson
- James Gandolfini
- Val Kilmer
- Brad Pitt
- Christopher Walken
- Denis Hopper
Moc. Potworna. Kto nie widział – koniecznie musi. Tylko trzeba oglądać
w dużym worku foliowym. Bo jucha strasznie bryzga na prawo i lewo. Wiadomo
Quentin - swój gość.
Obserwuj wątek
    • lahliq Zanim przeczytam! 27.01.04, 18:35
      Ale mam dzis fuksa! Złapałam Ciebie na forum i jestem pierwsz w odp. na Twój
      post! Ale numer? Z tej okazji zjem pół "ptasiego mleczka" z rzygowin
      skowronka. ;)
      Biore się za czytanie, bo słowo "dziadki" brzmi ekscytująco.
      • Gość: vincent vega Re: Zanim przeczytam! IP: 193.19.164.* 27.01.04, 18:40
        lahliq !!! Widzę, widzę, że dzisiaj szalejesz na forum. Trudno się więc
        dziwić "rewolucyjnej" czujności. A termin "dziadki" jest moim zdaniem
        przepyszny, więc trafił do nawijki. Duże pzdr.
        • lahliq Re: Zanim przeczytam! 27.01.04, 18:59
          Kiedys bliskiemu znajomemy powiedziałam, ze "starsi mężczyźni są ok bo się nie
          spiesza", juz nawet nie wiem o co poszło, ale odebrał to jednoznacznie.
          Niemniej teraz i tak do TAKICH dziadków sentyment mam i już. Stara baba ze mnie
          i byle Collin F. mnie nie rusza nijak. ;)

          Szaleje, szaleje, chocb bez absyntu. ;( Ale mielismy sie okazje piznac i jutro
          się bede wszystkim chwalic, że to JA PIERWSZA BYŁAM. ;)
          Ale nie popadaj w zbedną megalomanię. Przyjmij to spokojnie. ;)
          • the_dzidka Re: Zanim przeczytam! 27.01.04, 20:35
            > Ale mielismy sie okazje piznac

            Nawet nie próbuję zgadywać, co to znaczy, ale z góry zazdroszczę ;)

            Dzidka
            • lahliq Ło matko!!!!!!!! 27.01.04, 20:42
              the_dzidka napisała:

              > > Ale mielismy sie okazje piznac
              >
              > Nawet nie próbuję zgadywać, co to znaczy, ale z góry zazdroszczę ;)
              >
              > Dzidka

              Plis, plis, prosze mi uwierzyć, że "o" zamieniło mi się na "i" i to tylko
              dlatego, ze nie ze swojegoo ko putera pisze.............. Plis........
              ;)
          • moniq_c Re: Zanim przeczytam! 28.01.04, 10:59
            lahliq napisała:

            > Ale mielismy sie okazje piznac


            lahliq.... Ty świńtuszko ;-)))))
            to było boskie!!!
    • lahliq Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ 27.01.04, 18:49
      Gość portalu: vincent vega napisał(a):

      > Złotych Globów Relacyjkę z rozdania sobie wczoraj obejrzałem na Canal
      > Plus... Jest dobrze – jak nic szykuje się kilka filmów do obowiązkowego
      > obcięcia. I ważna rzecz – rządzą starzy wyjadacze. Przedstawiciele tzw.
      > średniego pokolenia też swoje trzy grosze wrzucili. A młodzież
      > hollywoodzka ? Młodzież kiepsko. Zresztą kto z tych najmłodszych niby ma
      > winnerem zostawać – malowana lala Ashton Kutcher może ?

      To ten co w MTV z "smiesznej kamery" się produkuje a jego jedyny film co mi sie
      kojarzy to jakieś big g..., którego tytułu nawet nie byłam w stanie zapamiętać?


      Collin Farell, ktpś, powie… Eeee... Mnie tam nie przekonuje. Jest po prostu na
      niego moda i tyle.

      Dupa nie mężczyzna.

      > W „Rekrucie” go niedawno oglądałem... Powiem tylko tyle...W tej pro
      > fesji
      > trzeba mieć warsztat – to jasne, ale trzeba mieć też twarz, no mordę po
      > prostu trzeba mieć odpowiednią. Twarzowcem znaczy się trzeba być. Al Pacino
      > jest twarzowcem,

      Twarz twarza, ale to nie jest jiłe gdy facet kobiecie do łokcia sięga. :(



      >Eastwood jest twarzowcem ,

      Yes, yes, yes!!!!!!!!

      >Tommy Lee Jones itd.,

      Yes, ok.

      >a Farel nie ma twarzy odpowiedniej. Gębę ma przeciętną. I m.in. dlatego w
      Hollywood
      > dziadki rządzą bezapelacyjnie i szeroko wymiatają. Są niezniszczalni. I co
      > tu dużo mówić - przyjemnie było zobaczyć wczoraj Jacka Nicholsona, który
      > ubrany w gajer za tysiące pieprzonych baksów, z szelmowską – jak zawsze &
      > #8211;
      > miną rozdawał uśmiechy typu Złośliwy Joker i gwizdał przez zęby jak
      > pospolity żul, fetując kolejnych zwycięzców.

      Yes, yes.... Wole Clinta z tych wymienionych, ale Jackowi tez trudno sie
      oprzeć. To jest twarz!!!! Dżoana Naturalny tez nim zafascynowana widac jest,
      ale hmm... No, niech dziewczyna próbuje, dajmy jej szansę.


      Albo stary, dobry Al. Pacino z
      > kucykiem, czy siwy jak gołąbek rewolwerowiec Clint. Nie dają się stare wygi.
      > Fajnie, że nie przyszli na rozdanie Globów tylko po to, żeby ożłopać się
      > szampana i opchać kawiorem. Oni byli tam, bo wciąż robią kino. Dobre kino.
      > I przyszli odebrać nagrody za porządną robotę. No, ale nic...Oglądam
      > sobie... Jeden z naczelnych dziadków Hollywood – Clint „Dymiące Mag
      > num”
      > Eastwood odpierdzielił nowy film. „Mystic River” to się nazywa. Pok
      > azują
      > fragment. A tam scena z Seanem Pennem i Timem Robinsem. Sean – twarz już
      > starsza, zmęczona bardziej, lekka siwizna na skroniach, płacze...Wystarczy.
      > Już czuję, że będzie moc... Sean to Sean. Od razu przypomniałem go sobie –
      > ;
      > skurczybyka, jednego z moich ulubieńców – z tych wszystkich filmów,
      > w których bezwzględnie zarządzał. Koniec lat 80-tych. „Kolory” z R
      > obertem
      > Duvalem, wkrótce potem „Ofiary wojny” z M.J. Foxem, dalej wyjebisty
      > , ale
      > chyba mało u nas znany, mafijny „State of Grace” ( z równie niesamo
      > witym
      > Garym Oldmanem w roli mafijnego psychola), przez znów mafijne „Życie
      > Carlita”, „Dead Man Walking” i „I am Sam”. I tera
      > z „ Mystic River” i „21
      > gram” z Benicio del Toro ( myślę, że będzie to absolutny czad). I jeszcze
      >
      > taki symbol – Sean zgarnia wczoraj oczywiście nagrodę, ale nie ma go na
      > sali.

      Widziałam "Mystic River" warto - i dla rezysera i dla obsady.
      Co do Seana - to był mój idol, jako dziecko z plakatem do łóżka się niemal
      kładłam, niestety troche nasze drogi się rozeszły w kwestii poglądów
      politycznych.
      Niemniej film "Koka i sokół" - boski - cały Sean - ja sobie wyobrażam, ze on i
      w życiu jest taki. ;)
      Poza tym mąż Madonny, jak mówił mój dobry znjaomy: jakbym miał taką żone to tęż
      bym ja bił (bo podobno przez to się rozstali... ale to inny temat)


      Ludzie się rozglądają, gdzie jest... A jego nie ma... Statuetkę
      > odbiera za niego dieduszka Clint. Sean jak zwykle, gdzieś tam, daleko od
      > tego wszystkiego, na „swojej drodze”...

      Kopkaidowo-speedowo-sugarbrownowo, ale co tam. ;)

      > Było też trochę dobrej roboty w wykonaniu średniego pokolenia, czy raczej
      > średniego młodszego. Nagrodę za rolę żeńską wyhaczyła Charlize Theron.
      > Bardzo lubię, bo milusia i przytulna. Nie kojarzę do końca, ale też dostała
      > nagrodę za jakąś mocną rzecz. Gdzieś czytałem, że w tym filmie zdecydowała
      > się wystąpic ze straszliwie oszpeconą twarzą . Bankowo trzeba będzie
      > obejrzeć. A młodzież hollywoodzka, co ? Dupa. Tylko Jack Black upasiony jak
      > maciora przy stoliku z wyrazem twarzy wielkiego olewacza siedział. No i go
      > olano...

      szukaj filmu z Charlize, może cos wiem.
      Black Jack, czyli???

      >
      > P.S. Jest jeszcze jedna dobra wiadomość. Dziś w radyjku usłyszałem
      > reklamę... „Prawdziwy romans” Quentina Tarantino ( rozumiem, że nie
      > trzeba
      > rozwijać zagadnienia)wychodzi na DVD w specjalnej wersji reżyserskiej
      > z alternatywnym ( !!!!) zakończeniem. Majty natychmiast do wymiany. Tym
      > jednak, którzy – przez przypadek – nie mieli z filmem do czynienia
      > zapodam
      > tylko część obsady na zachętę :
      > - Christian Slater
      > - Patricia Arquette
      > - Gary Oldman
      > - Samuel L. Jackson
      > - James Gandolfini
      > - Val Kilmer
      > - Brad Pitt
      > - Christopher Walken
      > - Denis Hopper
      > Moc. Potworna. Kto nie widział – koniecznie musi. Tylko trzeba oglądać
      > w dużym worku foliowym. Bo jucha strasznie bryzga na prawo i lewo. Wiadomo
      > Quentin - swój gość.

      Czy krwi wiecej niz pusciła Uma? ;)
      • Gość: vincent vega Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ IP: 193.19.164.* 27.01.04, 19:20
        Cieszę się, że jesteś w dobrym nastroju, co z klimatu zawartego w zdaniach Twą
        ręką kreślonych wnoszę. Ja też mam dziś nie najgorszy mood, choć zmęczony
        trochę jestem (niskie ciśnienie za oknem, plus szarobury syf, który parę dni
        temu był świeżutkim śniegiem). Megalomanii nie będzie. Mam za to inne wady.
        Aha, mnie też jest bardzo miło, że byłaś pierwsza. Najważniejsza w tym
        wszystkim jest jazda, czyli dobra zabawa. A najbardziej ekscytująca jest
        świadomość, że jutro albo pojutrze znów wydarzy się "coś" i będzie można o tym
        pogadać z ludźmi na forum. Pyszności. Niech żyje słowo pisane.

        P.S. Co do krwawych bryzgów w "Prawdziwym romansie". Te są - powiedzmy -
        bryzgami równie obfitymi, ale o nieco innym charakterze. Przykład - Tosiek
        Soprano ( czyli Gandolfini) rzuca Patriszją Arket przez cały dom. Patriszja ma
        w efekcie twarde lądowanie głową na porcelanowej misce wiadomego użytku
        w kiblu.
        • lahliq Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ 27.01.04, 20:29
          Bo ja jakos tak mam, ze lubię facetów, kórzy z odległosci min. 10 m wygląaja na
          facetów, a tak właśnie ma i Clint, i Sean i Jack N. i Tommy L. Jones o kilku
          innych nie wspomnę... Ło matko, jak mi sie rozmmarzyło??? "Gdzie są tamci
          mężczyżni???" ;) Ach, jeszcze Arnold Sch. Mówcie co chcecie, ale on jest....
          Jest... No jak przynajmniej przypadkiem na ulicy go spotkam, przypafkiem
          upuszcę ołówek, całe mięsnie klatki piersiowej do przodu przy podnoszeniu
          ("Legally Blond" sie kłania ;)), to ja, ja przynajmniej wiem, że on na mnie
          spojrzy a nie na mojego męskiego towarzysza!!!

          PS.
          Moja ostatnia duża jazda:nie zalapalam się na dodatek tv do GW i kupiłam sobie
          jakis tele tydzień czy coś qw tym stylu. I juz wiem co to za Kasia K. co z Hugh
          Grantem sie całuje, obejrzałam rezydencje JLo, Nicholasa Caged, wyznania
          Tygrysa Michalczewskiego... itp. CO ZA EMOCJE!!!
    • Gość: jaxx Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 27.01.04, 20:52
      Ja w sprawie PS-u
      W jednym z zamierzchłych watków kurewska dobroć tego filmu była już omawiana
      wiec cieszy mnie niezmiernie> jedna tylko obawa mnie dreczy: czy dubbing będzie
      w wersji sofcik (takiej jak w TV, zwomitować można) czy mojej ulubionej wprost
      z taniej wypożyczalni video... to połowa smaku tego filmu.

      A druga połowa to: nie bądź taki protekcjonalny bo cię kurwa zabiję (Pitt z
      misiaczkiem w reku do Gandolfiniego)
      • Gość: vincent vega Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ IP: 193.19.164.* 27.01.04, 21:16
        jaxx ! To kurewsko zajebiście, że kumasz leczniczo-uspakajające
        klimaty "Pradziwego romansu". Twoja uwaga na temat dubbingu jest uwagą
        o fundamentalnym znaczeniu dla prawidłowej konsumpcji arcydzieła jakim
        jest "Prawdziwy romans". Weźmy chociażby scenę z początku filmu, w której do
        sutenera Draxla ( Gary Oldman, którego wygląd w tym filmie sprawiał, że
        całowałem ekran na klęczkach) przychodzi dwóch bambusów ( jednym z czarnych
        jest Samuel L. Jackson). Zanim Draxl otworzy do nich wraz Martym (swoim
        gorylem) ogień z shotgunów z odległości 0,5 metra - ma miejsce dialog. Jest
        to dialog gówno wart w wersji soft dubbingu i wart każde pieniądze w wersji
        hard. Bardzo przepraszam - szczególnie panie - ale owa wymiana zdań dotyczy
        tego co obydwa bambusy lubią robić z laseczkami najbardziej. W wersji
        dubbingowej dostępnej na kasecie, którą można było pożyczyć w byle syfiastej
        osiedlowej wypożyczalni teksty są jak sypnięcie świeżym pieprzem z "Kamisa"
        prosto w oczy. W wersji, którą kiedyś zaserwowała TVP dialogi są pawiem ,który
        wypacza klimat filmu. Jeśli chodzi o 2 minutowy udział kierownika Bradleya
        Pitta w tym filmie to powiem tylko, że jest to coś unikalnego, coś co
        sprawiło, że oglądając go po raz pierwszy musiałem po kwestii wypowiedzianej
        przez Pitta dać "pause", żeby się wypłakać w wybuchach histerycznego śmiechu.
        Powtarzam raz jeszcze - kto tego nie oglądał powinien zrobić to jak
        najszybciej. Tu kończę, choć o tym filmie mógłbym pisać bez końca. Zresztą
        kilkanaście tygodni temu wywaliłem na zadany temat całe przemówienie, bo się -
        kurwa - powstrzymać nie mogłem.
        • mallina Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ 28.01.04, 01:46
          Gość portalu: vincent vega napisał(a):

          > Tu kończę, choć o tym filmie mógłbym pisać bez końca. Zresztą
          > kilkanaście tygodni temu wywaliłem na zadany temat całe przemówienie, bo się -
          > kurwa - powstrzymać nie mogłem.

          taaa, bylo - a to dlatego, ze niewinnie wspomnialam wowczas ze ide ten film
          ogladac sobie kolejny raz;-)))
          ale takie wspominki zawsze fajne sa:-)
    • Gość: Skalar Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.01.04, 22:23
      no dzisiaj text potężny, nie powiem, aż mam ochotę "prawwdziwy romans" sobie
      zaserwowac..
    • Gość: dezerter Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 22:33
      Vega, na temat True Romance już kiedyś sobie pogadaliśmy, wszystko się zgadza
      i Pitt jako Floyd (zaraz potem w "Kalifornii), i Walken jako sycylijski
      potomek afrykańskich czarnuchów i Hopper naciskający spust jego palcem, Pan
      Mistrz Oldman i hollywoodzki producent i jego asystent, nie da się wymienić
      jednym tchem wszystkich tamtejszych typków, nawet ta ciota Slater wpisał się w
      towarzycho. Myślę jednak, że popełnaisz błąd przypisując reżyserię Quentinowi.
      Tarantino , o ile dobrze pamiętam napisał tylko scenariusz (to był rok 1992),
      a na krześle siedział ktoś inny.
      W kwestii hollywoodzkiej młodzieży to irlandzka gęba Farella nie jest
      przeznaczona dla ciebie tylko dla sikających na jego widok w pory nastolatek.
      On i tak pozytywnie wybija się na tle całej nowej ameryckiej fali. Tam teraz
      panuje moda na multiprofesjonalizm: filmy,płyty, seriale, projektowanie
      odzieży, prowadzenie knajp itd. Wszystko w jednym. Zazwyczaj bywam na forum
      lakoniczny, ale że akurat robię coś w zbliżonym temacie, wrzucę świeży text.
      Wiem, że nie będzie tak zabawny jak twoje jazdy, ale przynajmniej mi za to
      nienajgorzej płacą (see next post for details).
      • Gość: dezerter Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 22:35
        Wśród wszystkich hollywoodzkich bogaczy najbarwniejszy odłam stanowią
        nadziane dzieciaki. I te, które wielką kasę dostają za nic z racji
        dziedziczenia po uprzednio ustawionych rodzicach i przede wszystkim te, które
        na swoje fortuny pracują same od najmłodszych lat rzucane w wir show-businessu
        przez swych napalonych na kasę i sławę rodziców. O ile oburzać mogą przypadki
        harujących małolatów w azjatyckich szwalniach, czy afrykańskich kopalniach, o
        tyle tematu dzieci pracujących w Hollywood raczej nikt się nie czepia,
        szczególnie jeśli chodzi o te gnojki, którym się powiodło, czyli młodociane
        gwiazdy branż różnych, super-bogate i super-rozpieszczone dzieci mające być za
        kilka lat trzonem amerykańskiej pop-kultury. Patrząc z początkiem roku w
        przyszłość zobaczmy więc co nam rośnie na naszym plotkarskim poletku.
        - Klasycznym przykładem tego co wyżej są 17-letnie siostry Olsen, bliźniaczki,
        które pracując praktycznie od urodzenia dorobiły się dotychczas wspólnej
        fortuny sięgającej prawie 1,5 miliarda dolarów. Mary – Kate i Ashley Olsen
        rozpoczęły swą zawrotną karierę w roku 1987 jeszcze jako niemowlęta grając na
        zmianę rolę małej dziewczynki w telewizyjnym serialu „Full House”. Po kilku
        latach, gdy serial zakończył swój żywot rodzice dziewczynek postanowili, że
        ich przygoda z show-businessem tak naprawdę dopiero się zaczyna. Założyli
        firmę producencką Dualstar Entertaiment i rozpoczęli intensywną eksploatację
        wizerunku słodkich amerykańskich bliźniaczek. Wal-Mart zaczął sprzedaż
        kolekcji odzieży dla dziewcząt pod marką Mary Kate & Ashley, Mattel co roku
        wypuszcza nowe lalki będące kopiami bliźniaczek, a Procter & Gamble linię
        kosmetyków dla nastolatek. Świetnie sprzedają się też filmy video z udziałem
        dziewczynek, chociaż nigdy nie rozpowszechniane w kinach zawsze dochodzą do
        pierwszej piątki list przebojów Billboardu. Tantiemy ze sprzedaży tych
        wszystkich gadżetów od 10 lat zasilały konto Dualstar, co w sumie złożyło się
        na wciąż rosnącą 1,5-miliardową kupkę. Dziewczyny zgodnie z prawem staną się
        pełnoprawnymi właścicielkami i współprezeskami firmy i w dzień po ukończeniu
        18 lat, czyli w czerwcu tego roku. Dopiero wówczas będą mogły swobodnie
        dysponować swoimi pieniędzmi. Na razie otrzymują wyłącznie tak zwane
        kieszonkowe, czyli od 15 roku życia dysponują kartami kredytowymi z limitem
        wydatków do 5 000 miesięcznie. Wystarcza na kosmetyki, ciuchy od najdroższych
        projektantów i benzynę do dwóch identycznych czarnych Range Roverów, którymi
        poruszają się po okolicy. Pensje kierowców, ochroniarzy, koszty podróży i
        czesne za szkołę opłaca Dual Star Entertainment. Mary Kate i Ashley chodzą do
        ekskluzywnej prywatnej szkoły San Fernando Valley gdzie mieszkają z rodzicami,
        starszym bratem i młodszą siostrą. Tuż przed końcem roku skończyły zdjęcia do
        swojego pierwszego „dorosłego” filmu „New York Minute”, który ma zrobić furorę
        w kinach podczas najbliższego lata. Dziewczyny, przynajmniej oficjalnie
        dzielnie trzymają się z dala od wszelkich pułapek czyhających w Hollywood na
        sławne i bogate dzieciaki, unikają skandali, narkotyków, alkoholu, a że
        wyrastają przy tym na bardzo pociągające kobiety fachowcy wróżą im jeszcze
        długą i bardzo owocną karierę.
        - Trochę inaczej wygląda kariera o dwa lata starszej Kelly Osbourne. Będąc
        córką Ozzy Osbourna i dziedziczką co najmniej ćwierci jego ponad 200-
        milionowej fortunki Kelly w ogóle musi nic robić. I długo nic się jej robić
        nie chciało. Dopiero popularność jaką zdobyła za sprawą reality show z życia
        jej rodziny sprowokowala ją w stronę rozpoczęcia własnej kariery. We wrześniu
        wydała debiutancką płytę „Changes” i intensywnie pracuje nad jej promocją.
        Jeśli album się nie sprzeda, to nic, Kelly i tak już jeździ mercedesem 500SLR
        za 90 tysięcy dolarów. Tata i ludzie z branży nie dadzą jej zginąć, chyba że
        pójdzie w ślady swojego młodszego braciszka, który aktualnie niewiele może
        wskórać, bo leczy się z uzależnienia alkoholowego.
        - W czasie kiedy Kelly zazanawała beztroskiej młodości intensywnie pracowała
        jej rówieśniczka Mandy Moore. Ta 19-latka ma na swoim koncie już cztery
        płyty, w tym trzy platynowe superhity i czwarty najnowszy album, który
        zmierza do sukcesu drogą przetartą przez poprzednie. Prócz tego Mandy zagrała
        trzy duże role w filmach. Nic dziwnego, że od 16 roku życia śmiga własnym BMW
        X5, a pod koniec minionego roku wyprowadziła się od rodziców do własnego domu
        w Los Angeles, który kupiła za 2 miliony. Dodatkowo jej narzeczonym jest Andy
        Riddick, 21-letni lider światowego rankingu tenisistów, który zeszły rok
        zamknął zarobkami przekraczającymi 8 milionów. Przyszłość przed panną Moore
        rysuje się radośnie i kolorowo.
        - Śladami powyższych panienek idzie jak przecinak 16-letnia Hilary Duff, która
        w światku przebojowych nastolatek zdobywa coraz wyższą pozycję. Zaczynała jako
        mała dziewczynka grając postać Lizzie McGuirre w serialu emitowanym przez
        Disney Channel. Z czasem na bazie serialu powstał film, który dzięki
        uśmiechniętej śpiewającej blondyneczce zarobił prawie 50 milionów w samych
        tylko Stanach. Z wytwórnią Disneya rozstała się, kiedy odmówiono jej wypłaty 5
        milionów dolarów z góry za zgodę na udział drugiej części filmu. Szybko jednak
        znalazła nowego pracodawcę gotowego zapłacić jej tyle ile chce, otrzymując
        role w bardziej dorosłych produkcjach „Agent Cody Banks” i szykowanej na
        lipiec współczesnej wersji bajki o Kopciuszku. W międzyczasie jej debiutancka
        płyta „Methamorphosis przekroczyła nakład miliona egzemplarzy. Hilary wzorem
        wszechstronnych nowoczesnych gwiazd przymierza się także do wypuszczenia na
        rynek firmowanej jej nazwiskiem kolekcji ciuszków dla nastolatek oraz serii
        akcesoriów dla psów. Dotychczasowy urobek 16-latki wycenia się na ok. 12
        milionów, ale wszyscy są zgodni, że najlepsze dopiero przed nią.
        - Tak samo jak Duff , w programach dla dzieci debiutowała 17-letnia dziś
        Amanda Bynes. Rola w cyklicznej produkcji telewizji Nickeldeon „All That” była
        biletem wstępu do świata prawdziwych filmów. Pierwszy z nich „What A Girl
        Wants” zarobił w USA blisko 40 milionów, z których 1 wpadł do kieszonki
        Amandy. Dziewczyna na razie nie zamierza tak jak jej starsze i młodsze
        koleżanki rozkręcać wielobranżowej machiny do robienia pieniędzy koncentrując
        się wyłącznie na karierze aktorskiej. Na szkołę i kosmetyki zarabia mając
        stałą pracę w serialu telewizyjnym „What I Like About You”. Amanda rozkręca
        się pomału, ale bardzo konsekwentnie. Jeszcze o niej usłyszymy.
        - W ostatnich dwóch latach bardzo głośno zrobiło się wokół słynnych
        nowojorskich siostrzyczek 21-letniej Paris i rok młodszej Nicky Hilton. W ich
        przypadku jest to raczej zła sława. Dziewczęta do tej pory nie dokonały
        niczego szczególnego. Ich jedynym zajęciem było wydawanie kasy z
        multimiliardowej fortuny Hiltonów, właścicieli światowej sieci luksusowych
        hoteli założonej dawno temu przez ich pradziadka Conrada Hiltona. Zepsute i
        rozpieszczone do granic wyobraźni blondynki wychowywały się same w
        apartamencie hotelu Waldorf-Astoria mając do dyspozycji kłaniający się w pas
        cały hotelowy personel. Nie wiedząc co to odkurzacz, żelazko, kuchenka gazowa
        imprezowały na całego latając po całym kraju i świecie prywatnym odrzutowcem
        ojca, nigdy przy tym nie skończyły żadnej szkoły. Dopiero niedawno takie
        bajkowe życie zaczęło im się pomału nudzić i dziewczyny postanowiły zrobić coś
        dla siebie i świata. Nicky zajęła się projektowaniem damskich torebek, a Paris
        postanowiła spróbować sił w show-businessie. Wraz z inną „królewną Śnieżką”
        Nicole Richie wzięła udział w telewizyjnej szopce pokazującej rzekome
        perypetie nadzianych blondynek z miasta wywiezionych na zabitą dechami wiochę.
        Znacznie większą niż ten program popularność przyniosło Pa
        • Gość: dez Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 22:39
          się pomału nudzić i dziewczyny postanowiły zrobić coś dla siebie i świata.
          Nicky zajęła się projektowaniem damskich torebek, a Paris postanowiła
          spróbować sił w show-businessie. Wraz z inną „królewną Śnieżką” Nicole Richie
          wzięła udział w telewizyjnej szopce pokazującej rzekome perypetie nadzianych
          blondynek z miasta wywiezionych na zabitą dechami wiochę. Znacznie większą niż
          ten program popularność przyniosło Paris rozpowszechnione w internecie
          nagranie jej łóżkowych igraszek z byłym chłopakiem. W tym przypadku sióstr
          Hilton nie ma podstaw, by wróżyć jakiekolwiek kariery aktorskie, muzyczne, czy
          inne. Na pewno jednak będ wdzięcznym tematem plot przez wiele kolejnych lat.
          - Po Hiltonkach i Olsenkach pokoleniową ciągłość w dziedzinie popularnych
          sióstr blondynek mogą zapewnić 9-letnia dziś Dakota i 5-letnia Elle Fanning z
          Georgii. Obie mają już za sobą role w konkretnych fimach. Dakota zagrała u
          boku Bittany Murphy w „Uptown Girls”, Seana Peana w „I Am Sam” (tu wraz z
          młodszą siostrą) i z Mikem Myersem w „The Cat in the Hat”. W roku 2002 jako
          ośmiolatka była nominowana do nagrody Screen Actors Guild. Kasę tych
          dziewczątek liczą na razie ich zacierający ręce rodzice.
          - Z tym liczeniem kasy przez starych małoletnich gwiazd to różnie bywa. Kiedyś
          głośno było o tym przy okazji małoletnich wówczas braci McCulkinów, których
          rodzice rozwodząc się podzielili między siebie dobra zarobione przez własne
          dzieci, co się małolatom tak nie spodobało, że wynajęli prawników przeciwko
          własnym zgredom. Dziś w ich ślady poszedł Aaron Carter, sprzedający miliony
          płyt 16-latek, młodszy brat Nicka Cvartera z Backstreet Boys. Aaron ciężko
          pracuje na swój sukces odbywając od dwóch lat niemal nieustającą trasę
          koncertową po całych stanach. Nie narzekał, bo wyliczył sobie, że każdy nowy
          dzień przynosi mu kolejne 30 tysięcy dolarów. Jego rosnących finansów
          doglądała mama Jane. Doglądała, doglądała, aż się w końcu okazało, że w kasie
          brakuje dużej bańki. Młodziak wściekł się nie na żarty i pozwał rodzicielkę do
          sądu zarzucając jej defraudację jego pieniędzy. Dzięki prawnikom matka została
          odcięta od źródełka i będzie się musiała tłumaczyć przed własnym małoletnim
          synem gdzie zabunkrowała jego grubą kasiorę. Tylko w Hameryce, proszę Państwa,
          tylko tu. Sami widzicie na tych tylko kilku przykładach, że nadchodzące nowe
          pokolenie gwiazd nie pozwoli by zabrakło nam tematów
      • Gość: vincent vega Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ IP: 193.19.164.* 27.01.04, 23:05
        Cześć dez ! Dobrze, że jesteś czujny. Napisałem "film Tarantino", stosując
        uproszczenie. Przecież ten obraz jest taki, a nie inny tylko dlatego,
        że Quentin w swojej uroczo chorej głowie wymyślił do niego taki, a nie inny
        scenariusz. Zresztą, żeby nie było wątpliwości na pudełku filmu jest dużymi
        literami wywalone - "Scenariusz : Quentin Tarantino". My obaj - tak rozumiem -
        wiemy o co chodzi bez specjalnego rozwodzenia się. Powyższe doprecyzowanie
        niech przyda się tym, którzy przygodę z Quentinem dopiero będą rozpoczynać, do
        czego ich zresztą serdecznie namawiam. Przypominam tylko o foliowych
        ubrankach, bo czerwona paciara leje się strumieniami.
        • Gość: dezerter Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.04, 23:38
          chyba rzeczywiście wiemy o co chodzi bez specjalnego rozwodzenia, ale przy S.
          Peanie nie mogłeś zapomnieć "The Game" Davida L. (nie Lyncha, bynajmniej, bo
          chodzi o kolesława od "Seven" i "Fight Club". Pewnie zwykłe przeoczenie w
          nadmiarze tytułów.
          • mallina Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ 28.01.04, 01:54
            oraz o Cienkiej Czerwonej Linii...obsada gwiazdorska, ale roli Seana Penna nie
            da sie przeoczyc..

            Dezerter..tekst o dzieciakach ciekawy..ale sie zastanawiam co oni beda robic np
            w wieku 30 lat??skoro juz teraz maja doslownie wszystko...?
            no chyba ze mam za slaba wyobraznie;-)
          • aric Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ 28.01.04, 10:45
            David F. jak Fincher, od 3 Obcego również, którego lubię za klimat wbrew
            pozorom.:) Chociaż on sam uważał ten film za słabwity raczej.
            A co Prawdziwego Romansu, to widziałem go ze dwadzieścia razy i chyba był to
            najlepszy z filmów Tonnego Scotta, który jest chyba jednym z czołowych
            reżyserów filmów akcji.
            Ehh, miałem sobie kupic na DVD ten film bo w media był taniutki, ale w takim
            razie poczekam na wydanie o którym pisał Vincent.:)
            A co do krwi to nie był aż tak bardzo krwawy. Raczej bym stwierdził, że srednio
            krwawy.:)))
            • Gość: dezerter Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 28.01.04, 11:23
              L jak Fincher, oczywiście, aric, ale jeśli chodzi o krwistość TR, to o ile
              pamiętam z całego licznego ZOO na końcu przy życiu została już tylko główna
              parka, a pewnie w zakończeniu alternatywnym, o którym była mowa jest już tylko
              ujęcie pustej plaży w Acapulco.
              • aric Re: DZIADKI Z HOLLYWOODU RZĄDZĄ 28.01.04, 11:45
                L, jak F.Lincher.:))
                Jak dla mnie, film balansuje na granicy komedii i filmu dołującego, i szkoda by
                mi było tego hapiendu. Bo optymizmem powiewa odjeżdzajacy kadilaczek w dal w
                oplocie rewelacyjnego lajtmotywu muzycznego Hansa "Gladiatora" Zimmera.:))
                A jeżeli chodzi o alternatiw to stawiam na śmierć wszystkich , czyli
                samobójstwo Alabamy po rozpierdusze w pokoju. Tylko zachodzi pytanie kto weźmie
                torbe.:) Może Elvis.:)
                Kurde ciężko jest wymyslic samemu sensowne alternatywne zakonczenie, jeżeli ma
                się wizję tego, które się widziało tyle razy.

                A wracając do staruszków filmowych, to przypomniał mi się James Woods, gdy
                włączyłem wczoraj Ale Kino po 23. A tam Łowcy Wampirów i najtwardszy z twardych
                Jack Crow. Gość jest z rocznika mojego ojca, a tam wygladał, jakby miał
                trzydzieści ze zmarszkami na twarzy, po jednej na każdego zabitego wampira.:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka