sonny_z_posen
04.02.04, 08:37
Czad! Wczorajszy odcinek MJM po prostu smakowity!! Regułą ostatnio się staje,
że w poniedziałki jest kicha w serialu, bo najczęściej Mart i Marysie, ale
jak tylko pojawiają się na ekranie Mosty Twins a tym samym przy okazji Kamil,
Mucha i Dzidzia, to dzieją się hartokorowe rzeczy :)
Kamil to mnie wczoraj powalił na kolana! Sam często dylam po chacie w stroju
Adama (najczęściej po kąpiałce), ale żeby tak jak on wczoraj, otwierać komuś
nieznajomemu drzwi od chaty z kutasem na wierzchu, to mi się nie
przytafiło :) Swoją droga to prowodyrem tej całej akcji - kiedy to teściu
Mosty'ego zrobił kombek po torebkę teściowej, tzn swojej żony - z propozycją
otworzenia drzwi niby 'dozorczyni' z penisem na 'dzień dobry', był nie kto
inny jak sztywny Mosty!!!!
A Musze o co biega??? Jakieś wąty ma do wszystkich! Sama gadała, że z Kamilem
to się lubią tylko i że bzykanie wliczone w cenę ich znajomości jest, a jak
wczoraj Kamil z Dzidzią mizdrzyli się do siebie w bufecie na oczach Muszych,
to ta pianę na pysku miała prawie!!! Jakieś słuchy chodziły że mdłości ma
mieć w next odcinkach... :)
Co do Dzidzi - podtrzymuję zdanie z wczoraj - z trójcy damskiej młodego
pokolenia - the best! Aha, a zwróciliście uwagę na otoczenie tego budynku
gdzie pomieszkują Mosty z Muchami?? Bardzo ładny.. ktoś wie, gdzie w Wawie
jest to miejsce (niedługo pewnie kultowe) ;)
Wizytacja rodzicieli Kingowych też była przednia! Ten jej stary to jakiś były
UBek czy co?? Gość ma chumory wisielcze i w ogóle to Mosty'ego jak powietrze
traktuje! Okropny facet!
Bielizna Musza jak po browara na kaca się wtoczyła do kuchni podczas
wizytacji też fajna :)
Wyjaśniam dla pewniej niezorientowanej - TUNEZJA - starzy Kingi jechali na
dwa tygodnie byczyć się pod palmy do Arabów i przed wylotem zachaczyli o
dziatwę, ale wcześniej nie powioadomili ich o tym, dlatego i ten penis i ten
browar poranny i poduszki na podłodze i Mosty w piżamie i lodówka pusta...
Przed wylotem stara Kingowa jeszcze w wolnocłowym na Okęciu miała perfumy
kupić sobie i córce...
Eh, a dzisiaj...