Gość: Ain
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.02.04, 18:17
Zastanawiam się, dlaczego min. w Mjm propaguje się model rodziny, w którym
dzieci, najczęściej dorosłe, są pod dominującym wpływem i pod kontrolą
rodziców? Lucek i Barbara karcącym wzrokiem komentuja wiekszość zachowań
swoich dzieci, za ich plecami mówią- ja im wcale nie wierzę. Nie akceptują
swoich zięciów, krzysztof musiał na swoją pozycję pracować 20 lat, Hanka niby
już jest dobra ale przy byle potknięciu wytkną jej wszystkie błędy. O Michale
szkoda mówić. Marysia i Filarscy kontrolują swoje dzieci. Traktowanie Teresy
w tej rodzinie jest obrzydliwe!! Jeżeli pokazuje się jakaś wyzwolona,
samodzielną młodzież w tym serialu, to musi to być rozwydżona para typu Magda
i Kamil i do tego trzeba ich pokarać niechcianą ciążą. Z Magdy zrobi sie
wyrodną matkę. Gośka, kompletnie ubezwłasnowolniona przez rodziców, próbuje
szukać wolności u kolejnych facetów, o czym nalezało poinformować całą
wiejską społeczność przez romansidło, bo z ambony sie już chyba takich rzeczy
nie robi.Zresztą ksiądz jest w MjM postępowy.
Dlaczego jako wyraz troski o dzieci przedstawia sie sytuacje w ktorych
tosyczni rodzice dominują nad swoimi dorosłymi dziećmi, podcinają im skrzydła
karcąc wszelkie dokonania słowem i wzrokiem. Ale oczekują, że na zewnątrz
będą kreatywne i będą osiagać same sukcesy na chwałę całej rodziny.
Dlatego podoba mi się postawa młodych ksero, bo nawet jeśli im się nie uda to
przynajmniej próbują uczyć się na własnych błędach, chociaż ten od Kingi jest
bardziej zniewolony przez matkę.