gdytyjeszczenamucheptapta 28.07.10, 19:53 Dylan jako "jeden z najważniejszych twórców muzyki rozrywkowej"? To może od razu dyskotekowej czy biesiadnej? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dede Długa droga do domu 15.09.10, 07:56 Czepiasz się. Muzyka biesiadna i dyskotekowa to nie muzyka, to tylko zlepek dźwięków. Dziękuję Panie Robercie za ciekawy artykuł. Należę do wielbicieli talentu Boba. Ja i Jego muzyka idziemy sobie together through life :) Odpowiedz Link Zgłoś
jedzoslaw Re: Długa droga do domu 15.09.10, 16:35 Muzyka rozrywkowa została tak nazwana dla odróżnienia od klasycznej. Ale chyba ta klasyfikacja zaczyna się już sypać. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Długa droga do domu 16.09.10, 23:03 Pewnie można znaleźć w twórczości Dylana jakieś elementy ludyczne, ale określanie jej mianem rozrywkowej jest, oględnie mówiąc, nietrafne. Jego protest-songi w dużej mierze przyczyniły się do największej zapewne rewolucji obyczajowej w dziejach - kontrkultury lat 60. Z jej zdobyczy korzystamy wszyscy do dziś, często zresztą nie zdając sobie z tego sprawy, bo to, co dla nas jest zwykłe i naturalne, jeszcze ok. 1960 roku takie nie było. Dylana, jako autora tekstów owych protest-songów, regularnie, od lat, wymienia się wśród kandydatów do literackiego Nobla. Co do podziału na muzykę rozrywkową i "poważną" - nie jest on przecież nigdzie ustawowo narzucony. I od ludzi zajmujących się zawodowo pisaniem o muzyce, jak Sankowski, zależy, jaka nomenklatura jest w powszechnym użyciu, jakie nazewnictwo dominuje. Terminy "popkultura" czy "muzyka rozrywkowa" świetnie pasują do zjawisk takich, jak Michael Jackson czy Doda. Używanie ich w odniesieniu do Boba Dylana, grup takich, jak The Doors, The Clash, Sex Pistols, Joy Division - umniejsza ich znaczenie, pozbawia tego, co w muzyce rockowej najważniejsze i co stanowi o jej istocie - buntowniczego ducha. Wpisuje się też w pewną wizję świata, w którym nażarty mieszczuch z klasy średniej pomyka nówką po świeżo wybudowanej autostradzie do multipleksu, po to, by raczyć się tam strawą duchową na poziomie "Bonda" czy "Terminatora". Reguły rządzące tym światem są proste i jasne: bezpieczeństwa porządnych obywateli strzeże policja, ich gotówki - kasy pancerne banków. Akcje na giełdzie zwyżkują, świeci słońce, cieć przy bramie zamkniętego osiedla uśmiecha się przymilnie, dzieciaki na tylnym siedzeniu auta piszczą, zachwycone perspektywą wyprawy do galerii handlowej, żonka pichci w domu obiad. Wszystko jako tako działa. Co tu zmieniać, ulepszać, przeciwko czemu się buntować? Po co? Nie trzeba, nie wolno. Odpowiedz Link Zgłoś
jedzoslaw Re: Długa droga do domu 17.09.10, 13:13 Oczywiście, nikt dziś nie wątpi, iż muzyka The Doors czy Boba Dylana nie jest muzyką rozrywkową. Ta klasyfikacja to jednak klasyfikacja akademicka, powstała kilkadziesiąt la temu, kiedy dopiero co uzmysłowiono sobie, iż jazz także nie jest tylko muzyką taneczną. Jednak o ile jazz po wojnie stał się sztuką (przez większość muzykologów rzecz ta nie była już kwestionowana) o tyle rock'n'roll wciąż musiał walczyć o uznanie go za wyższy poziom kultury, równy jazzowi i muzyce klasycznej. Jednak i tak nadal pokutuje odruchowe uznawanie za sztukę wyższą tylko muzyki klasycznej, zaś jazz i rock wkłada się do osobnej, mniej "poważnej" szuflady. Widać to właśnie w popularnym określeniu "muzyka poważna" w odróżnieniu zapewne od "niepoważnej". Albo choćby nazwa kultowego niemal Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach, dla odróżnienia od tych niby "poważniejszych" Wydziałów. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Długa droga do domu 17.09.10, 21:27 jedzoslaw napisał: Jednak i tak nadal pokutuje odruchowe uznawanie za sztukę wyższą t > ylko muzyki klasycznej, zaś jazz i rock wkłada się do osobnej, mniej "poważnej" > szuflady. Rzecz w tym, Jedzosławie, że na takie "odruchy" może sobie od biedy pozwolić jakiś stetryczały tradycjonalista - u niego nie dziwią - a nie redaktor działu muzycznego poważnej gazety. Odpowiedz Link Zgłoś
marcin521 Re: Długa droga do domu 18.09.10, 01:40 Nazwa "muzyka rozrywkowa" to przykład dosyć częstego zjawiska językowego, gdy termin ukuty wiele lat temu, albo nadana dawno temu nazwa, funkcjonuje do dziś w niemienionej formie. Dla osób nieobeznanych, bez znajomości kontekstu, brzmi bezsensownie, gdyż przez ten czas zmianie uległy albo znaczenie słowa, albo otaczająca nas rzeczywistość. Moim ulubionym przykładem jest kolarstwo, gdzie każdy wyścig jednodniowy nazywa się "klasykiem". Zaczęło się to kilkanaście lat temu od nazwania tak kliku jednodniowych wyścigów rozgrywanych we Francji i Belgii od początku XX wieku. Teraz wyścig może mieć dwuletnią historię i już jest "klasykiem" - pod warunkiem, że jest wyścigiem jednoetapowym. To tak jak z Morzem Martwym, które nazwano tak wiele lat temu i chociaż potem odkryto, że jest jeziorem nikt nazwy nie zmienił. Odpowiedz Link Zgłoś