Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2013 - 3 (vol. 29)

    • siostra.bronte "Sprawa Kramerów" 29.03.13, 13:11
      Jutro o 11.50 w tvn4. Dziwna pora, bo to nie jest kino familijne. Ciekawy dramat Roberta Bentona z 1979 r.

      Ted (świetny Dustin Hoffmann, Oscar) musi sam zająć się synkiem, bo jego żona nagle ich opuszcza. W roli zołzowatej żony jeszcze nie zmanierowana Meryl Streep (Oscar za rolę drugoplanową). Warto obejrzeć.
      • grek.grek Re: "Sprawa Kramerów" 29.03.13, 14:23
        Pamiętam co nieco jeszcze, kiedy Dustin gonił ulicami z małym, co sobie oko rozbił
        na placu zabaw, albo jak smażyli tosty, albo jak Dustin w sądzie opowiadał o tym, jak
        sobie we dwóch radzą, jak to jest być ojcem i do tego dojrzewać ciągle... świetny film,
        [yes] kapitalna rola Hoffmana.

        w sumie, z trudem to się zaczęło, praca ucierpiała, życie towarzyskie, ale nie znajduję
        w tym momencie filmów, które lepiej by pokazywały jak zupełnie nieprzygotowany do
        roli ojca facet próbuje to jakoś ogarnąć i między nim, a dzieciakiem rodzi się autentyczna
        więź. Może "KOla" Sveraka, aczkolwiek tam nie było relacji ojciec-syn, a mężczyzna-dziecko, chociaż w "Sprawie..." są w zasadzie oba warianty naraz :]


        • siostra.bronte Re: "Sprawa Kramerów" 29.03.13, 19:08
          Też pamiętam tylko niektóre sceny, bo film widziałam wieki temu. Pamiętam też, że mały chłopczyk grający synka był świetny, no i że chusteczki były niezbędne.
    • grek.grek "Incepcja" TVN 20:00 & 1:05 29.03.13, 15:37
      "Jak zostać królem" [20:55 Dwójka] zapowiedziałyście, Czcigodne, to może ja wezmę na wątłą klatę zapowiedzenie drugiego hiciora, wszak "Incepcja" w kinach była absolutnym przebojem, zdobyła parę Oscarów, i w trymiga dorobiła się statusu filmu kultowego.
      [czy to nie ironia losu, że jak na codzień czasami TVP i TVN solidarnie oferują słabsze rzeczy, tak tutaj solidarnie postanowiły widowni zaserwować zagwozdkę, pod tytułem dokładnie takim, jak nasz wątek ?]

      "Incepcja", wedle zapowiedzi, polega na tym, że w świecie przyszłości istnieje sobie facet, nazwiskiem Cobb, który wkrada się ludziom do świadomości, kiedy śpią, i wyciąga stamtąd ważne informacje. Taki włamywacza, rabuś najnowszej generacji, albo i nawet szpicel, żeby nie powiedzieć ekskluzywny doliniarz. I wlasnie dostaje misję, podczas której ma wejśc do snu jakiegoś ważniaka i coś stamtąd mu wykraść, czy też na coś wpłynąć. Jak mówi zajawka "wymagać to będzie wielopiętrowego zaglębienia się w meandry umysłu ofiary [sen we śnie]" i mowa jest też o przeszkodzie w postaci "projekcji podświadomości Cobba w postaci jego żony, o której śmierć siebie obwinia".
      przyznam, że nic z tego nie kumam, ale podobają mi się słowa "wielopiętrowe" i "meandry" ;]]

      Nic, czekam z ciekawością, bo dużo słyszałem zachwyconych głosów, jak to kapitalnie zrealizowane, jaki doskonały scenariusz [Nolan], jak wybitne to dzieło.

      Leonardo Di Caprio, częśc z nas zniechęci :]
      ale poza tym, Marion Cottilard, Ellen Page ["Juno" mogliby kiedyś też pokazać], Tom Hardy ["Bronson" z jego świetną rolą jest w archiwum] no i mój faworytny Gordon-Levitt.

      20:00, powtórka o 1:05.
      nie ryzykuję, nagram, bo coś czuję, że za pierwszym razem mogę nic nie zajarzyć, zwłaszcza że będą leciały reklamy wybijajace z rytmu.

      Piszecie się, czy jednak wygra wasze wewnętrzne głosowanie "Jak zostać królem" ? :]

      tak czy owak, duży plus dla ww. telewizji, że tym razem w Wlk PIątek nie smęcą, nie wciskają ascezy tylko pozwalają tym, którzy nie czują potrzeby umartwiania się, zażyć trochę filmowej rozrywki. Zmienia się trochę klimat, jeszcze 3-4 lata temu Wlk PIątek oznaczał, że w tiwi będą same filmy okolicznościowe. A teraz - proszę bardzo, zwrot na zachód :]

      • siostra.bronte Re: "Incepcja" TVN 20:00 & 1:05 29.03.13, 15:49
        Wybieram "Jak zostać królem" :)
        O "Incepcji" słyszałam opinie, że przekombinowany i męczący, więc to może nie jest aż taka rewelacja.
        • angazetka Re: "Incepcja" TVN 20:00 & 1:05 29.03.13, 15:51
          Jest rewelacją, jest :) I ma fenomenalna obsadę.
          To nie jest łatwy wybór...
      • pepsic Re: "Incepcja" TVN 20:00 & 1:05 29.03.13, 20:01
        Nie wiem, co mnie bardziej zniechęca, Leonardo, czy pomysł na fabułę;)
        • maniaczytania Re: "Incepcja" TVN 20:00 & 1:05 29.03.13, 21:11
          pepsic napisała:

          > Nie wiem, co mnie bardziej zniechęca, Leonardo, czy pomysł na fabułę;)

          O to to Pepsic, o to to wlasnie :) Mam zupelnie tak samo ;)
        • grek.grek "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 30.03.13, 13:50
          heh, biedny Leoś, tak się stara :]
          prawdę mówiąc, wypada coraz lepiej w kolejnych filmach, w Incepcji też był dobry, wg mnie.

          a sam film - muszę obejrzeć drugi raz, bo przyznam że się pogubiłem w tej całej akcji i z którego snu do którego przeskakiwała i na jakich zasadach odbywała się ta cała wymiana. Jedno wiedziałem : że we śnie dzieje się wszystko kilkadziesiąt razy szybciej, stąd senna akcja mogła trwać przez 40 minut... spadania samochodu z mostu do wody :]

          Podobał mi się fragment/y, kiedy Cobb tłumaczył zasady sennego świata Ariadnie [cóż za błyskotliwe nawiązanie do mitów, hehe, ale faktycznie w którymś momencie, to ona wybawia cały zespół w opresji i proponuje właściwy sposób działania, by powrócić do rzeczywistości].

          Logika całego mechanizmu - sen we śnie, sen we śnie w śnie [zdaje się o to chodziło w tych "trzech piętrach"], poruszanie się między poziomami [pod]świadomości, "otchłań", "bodziec", projekcje, budowanie światów w snach - pozostaje do ponownego prześledzenia. Zakumałem za to, co to jest "incepcja" ;] i "ekstrakcja", a także chyba zajarzyłem, po co podkładane były w tym kompleksie budynkow wśród śniegu i gór ładunki wybuchowe, hehe. Ale znów - mechanizmy : do zrozumienia. A co tam, spróbuję. Nie wiem, też dlaczego nagle Arthur utracił kontakt z grawitacją, skąd i dokąd przenosił czterech swoich śpiących towarzyszy/ki, co to było z tym całym włamaniem i bitwą na śniegu z tajemniczą "ochroną"[czy to byli ci sami, co ich produkował w swoich snach Cobb, którzy go ścigali ulicami miasta, czyli byli produkcją systemów ochronnych pozostałych uczestników akcji ?], ale znów - udało mi się zrozumieć, ze cała akcja prowadziła do spotkania Fischera z ojcem, podczas którego umierający starszy jegomość przekazał mu myśl, "zawsze chciałem żebyś był inny niż ja", która miała być impulsem do zmiany polityki firmy, i że to był cel tej całej awantury i tytułowa "incepcja" - dobrze myślę ?;
          chyba załapałem też ten bączek mający być "czymś realnym w podświadomości". tak czy owak - według mnie, cały ten świat stworzony przez Nolana, cały ten żargon, to coś bardzo ciekawego, może warto to sobie jakoś poskładać...

          A do tego wszędzie wątek osobisty Cobba i jego żony, co to się pojawia dosłownie w każdym zakamarku akcji i nieustannie przeszkadza, bo chce żeby Cobb dał się na odpowiednim poziomie snu zabić i mógł zostać z nią na zawsze w "otchłani", a on "więzi ją w klatce wspomnień". Sama idea, z powodu której ona się zabiła, a on nie umie o tym zapomnieć,kocha ją ciągle i ma sobie za złe, że swoimi opowieściami i przenoszeniem ją ze sobą w świat snu przyczynił się do tego, ze realnośc przestała jej wystarczać - gdzieś tam chyba miała być wizją romantycznej fatalnej miłości na nowy wiek. "idea jak nowotwór", ciekawe stwierdzenie. czyżby ostrzeżenie przed nadmiernym zaufaniem zdobyczom technologicznym ?

          A Wy ? Podjęliście wyzwanie zrozumienia tej całej nowomowy psychotechnicznej? :]

          Strona wizualna - szajba luz zupełna. Rozpadające się nagle ulice, domy, wizja sennego świata Cobba pełna opuszczonych wieżowców wygladających jak infrastrukturalne ofiary wojny - też udana, albo ta scena, kiedy Ariadne tworzy własny świat zaginając, przeginając, obracając i w ogole bawiąc się wymiarami i płaszczyznami wedle swojej woli.

          Plus dobra, podtrzymująca klimat muzyka. I świetna Marion Cotillard, która chyba jako jedyna, obok Leo/Cobba, miała tutaj coś głębszego do zagrania :]

          generalnie, intrygujące bardzo. może za 2-3 razem - także : w pełni zrozumiałe dla mnie ;]

          A jak u Was ?
          wybraliście jednak "Jak zostać..." ?

          • siostra.bronte Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 30.03.13, 14:03
            Dzięki :)
            Z opisu wynika, że trudno się połapać o co chodzi. Pewnie zrozumiałabym jeszcze mniej niż Ty :)
            • grek.grek Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 30.03.13, 15:54
              wiem wiem :]
              wkrótce spróbuję napisać to bardziej sensownie i po kolei, może coś lepszego wyjdzie
              niż te kilka szybkich wrażeń.

              o tam, zrozumiałabyś więcej.
              ale, ja myślę, że tajemnica tego filmu, i jego zaleta, jest także w tym własnie - jak i innego filmu NOlana, "Memento" - że trzeba go obejrzeć kilka razy i sobie go po trochę przyswajać i odkrywać kolejne ciekawe rzeczy i interpretacje.
          • barbasia1 Re: "Incepcja" - w jednym poście ??? 30.03.13, 15:05
            Cała skomplikowana fabuła prawie dwuipólgodzinnego filmu w jednym poście??? Oczom nie wierzę. No nic zabieram się do czytania.

            :)
            • grek.grek Re: "Incepcja" - w jednym poście ??? 30.03.13, 15:49
              ale gdzieżby znowu, Barbasiu :]
              to zaledwie kilka słów na gorąco, zamierzam ten film obejrzeć jeszcze raz, albo
              dwa razy, w którym to celu nagrałem go sobie pilnie ;]
              • barbasia1 Re: "Incepcja" - w jednym poście ??? 30.03.13, 16:35
                Tak, już wszytsko wiem.

                Dzięki, żeś zaspokoił wstępnie naszą ciekawość pomomo całego skomplikowania fabularnego.

                Pomyśłam sobie teraz, że bez Twojego streszczenia, wyjaśnień, to ja sie nawet nie zabieram za oglądanie "Incepcji".

          • barbasia1 Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 30.03.13, 16:08
            Teraz wszytsko rozumiem. To znaczy niewiele rozumiem .
            Zawiłe to niesłychanie.
            Nie wystraczy raz obejrzeć, właśnie.
            Dobrze, że

            Szapopa dla Ciebie za ten wstęp .

            Nagrałeś oczywiście Incepcję na wieczną pamiątkę?

            :)
            • grek.grek Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 31.03.13, 11:49
              hehe, myślę że zaciekawiłby Cię ten film, jest wyzwaniem, chociaż... może po pierwszym
              obejrzeniu i z powodu nagromadzenia całego tego żargonu psychotechnicznego - większym
              niż można przypuszczać ? może za 2 razem okaże się zupełnie prosty ;]

              dzięki, to takie tylko pytania dziwne i to, co mi zapadło w pamięć.
              sama fabuła, na poziomie podstawowym, nie jest taka znów zawiła -
              grupa speców ma się włamać podczas snu do świadomości dziedzica pewnej firmy i dokonac w niej incepcji, czyli wszczepienia mu idei, którą ma się on później kierowac w zarządzaniu tą firmą. żeby to zrobić muszą go uśpić, zasnąć w tym samym czasie, dokonać włamu do jego snu podczas własnego snu w śnie, a potem wrócić bezpiecznie do rzeczywistości. W trakcie snu nie moga dać się zabić, żeby nie zostać na zawsze w "otchłani", na najdalszym poziomie podświadomości, z którego nie ma ucieczki. Każdy ma swoje zadanie do wykonania, mają plan,przygotowują się, potem jest cała akcja, której blisko do Matriksa albo Mission Impossible, no i zakończenie, a w międzyczasie wątki rodzinne i psychologiczne głównego włamywcza, Cobba [dotyczącego jego małżeństwa, żony i dzieci]. Prawda, że proste ? ;] W obrębie tego schematu jest dopiero cały wachlarz rozmaitości, które trzeba ogarnąc, czyli : jak, dlaczego, po co, kiedy, jakim sposobem, skąd i dokąd itd :]

              yes, nagrałem
              yes, haha, na wieczną, chyba tak...
              ALE
              w dzienniku mówili, że ostatni nadajnik na Dolnym zostanie wyłączony w lipcu, więc...kto wie, może dostanę jeszcze 3 m-ce premiowo :]
              • siostra.bronte Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 31.03.13, 13:56
                Przyznam, że czuję się zniechęcona do obejrzenia tego filmu choćby raz, nie mówiąc o kolejnych podejściach :)
                • grek.grek Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 31.03.13, 15:03
                  no to narobiłem ambarasu :]...

                  ale serio, to naprawdę intrygujący film, może kiedyś, choćby przypadkiem i z powodu
                  sprzyjających okoliczności przyrody, uda Ci się go jednak obejrzeć... :}
                  • siostra.bronte Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 31.03.13, 17:09
                    Hehe. Po prostu szczerze opisałeś swoje wrażenia :)
          • cestina Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 31.03.13, 18:39
            Leonardo rzeczywiście coraz lepiej wypada, po "Django" "nawróciłam się" na niego, po tych kilkunastu latach od premiery "Titanica". ;)
            "Incepcja" mnie wciągnęła oglądałam kilka razy i cały czas się zastanawiam czy ta cała akcja z Fischerem to nie była podpucha aby wyciągnąć Cobba ze snu. Ariadne podsunął mu ojciec,żona ciągle przeszkadzała... I jeszcze jedna rzecz, ojciec wykładał na uniwersytecie we Francji, dlaczego nie zabrał ze sobą dzieci Cobba, ułatwiłoby to ich spotkanie? Nadal nie wszystko jest dla mnie zrozumiałe i jeszcze ten nieszczęsny bączek na koniec. ;)

            P.S. Nie pamiętam już dokładnie dlaczego Arthur utracił kontakt z grawitacją, ale chyba przez to, że bus spadał z mostu. Towarzyszy przenosił do windy, żeby mogli poczuć impuls, dlatego też podłożył ładunki wybuchowe. Ci w mieście i na śniegu to była ochrona Fischera, aby tacy jak Cobb nie mogli mu grzebać w podświadomości.
            • grek.grek Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 01.04.13, 14:40
              o, no to jesteś zaawansowana ["Django"].

              ha, ja do tych pytań, które Ty stawiasz, to nawet jeszcze nie dotarłem :]
              jestem na etapie raczkowania.

              oni wszyscy w tym busie siedzieli, a mimo to częśc z nich biegała i strzelała, a Arthur przenosił ich w tym samym czasie do tej windy. Może on był w jakimś innym wymiarze albo śnie ?

              a widzisz, ja myślałem, że ci na biało obrońcy fortecy, mieli coś wspólnego z ochroniarzem Fischera, tym którego grał Berenger ?

              z tą żoną Cobba, to ponoć ona pojawiała się w jego "skokach" zawsze, od kiedy zginęła, więc może i tym razem jej zjawienie się było rutynowe i oni brali to pod uwagę już na samym wstępie ?

              właśnie, ten wątek dzieci, których twarzy Cobb nie mógł zobaczyć, aż do momentu powrotu z akcji z Fischerem - o co tu chodziło ? przynam, że zupełnie mnie ten wątek zbił z pantałyku :]
              • cestina Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 01.04.13, 16:36
                >
                > oni wszyscy w tym busie siedzieli, a mimo to częśc z nich biegała i strzelała,
                > a Arthur przenosił ich w tym samym czasie do tej windy. Może on był w jakimś in
                > nym wymiarze albo śnie ?

                W samolocie spali wszyscy pilnowała ich stewardesa, w busie czuwał nad śpiącymi Yusuf, na kolejnym poziomie Yusufa już nie było, pilnował ich Arthur, dlatego nie spał.

                > a widzisz, ja myślałem, że ci na biało obrońcy fortecy, mieli coś wspólnego z o
                > chroniarzem Fischera, tym którego grał Berenger ?

                Berenger grał ojca chrzestnego Fischera i tak naprawdę nie było go w śnie (nie było go w samolocie). Przez cały czas to był Eames (Hardy), który wcielił się w postać graną przez Berengera.

                > właśnie, ten wątek dzieci, których twarzy Cobb nie mógł zobaczyć, aż do momentu
                > powrotu z akcji z Fischerem - o co tu chodziło ? przynam, że zupełnie mnie ten
                > wątek zbił z pantałyku :]

                Cobb został oskarżony o zamordowanie żony i był zmuszony do ucieczki ze Stanów. Dzieci ostatni raz widział gdy bawiły się na plaży, obrócone tyłem do niego. W snach ten obraz ciągle do niego wracał.

                Greku nie masz wyjścia musisz obejrzeć "Incepcje" jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze ... ;)
                • grek.grek Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 01.04.13, 16:49
                  dzięki za wyjaśnienia, Cestino :]
                  patrz, niby oglądałem, a jak mało przyswoiłem...

                  w znaczeniu : do skutku mam oglądać ? :]
                  wiem wiem, zamierzam tak zrobić, chociaż w moim przypadku to może pójśc w -naście.
                  nagrałem ją sobie i trochę spróbuję się poznęcać nad nią... chociaż, w zasadzie... bardziej nad sobą, hehe.
                  • cestina Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 01.04.13, 17:24
                    grek.grek napisał:

                    > dzięki za wyjaśnienia, Cestino :]
                    > patrz, niby oglądałem, a jak mało przyswoiłem...
                    >
                    > w znaczeniu : do skutku mam oglądać ? :]

                    Obawiam się, że do skutku to się nie da ;)
                    • siostra.bronte Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 01.04.13, 17:44
                      Czy to nie jest jednak błąd twórców filmu, że tak trudno się połapać o co chodzi? :)
                      • barbasia1 Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 01.04.13, 17:54
                        Jeśli to zbieg głęboko przemyślany, celowy, to raczej nie.
                        • barbasia1 Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 01.04.13, 17:54
                          zabieg
                          • siostra.bronte Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 01.04.13, 18:35
                            Jednak oczekiwanie, że nieszczęsny widz będzie oglądał ten film kilka razy, a w cięższych przypadkach, jak to określił Grek aż do skutku, to chyba przesada :)
                            • barbasia1 Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 01.04.13, 20:50
                              Dlaczego nie? ;)
                    • grek.grek Re: "Incepcja", może parę słów nieśmiało. 02.04.13, 14:02
                      zastanawiam sie, czy to pocieszająca puenta, czy wręcz przeciwnie... ;]]
    • siostra.bronte "Sen Kasandry" 30.03.13, 13:54
      Dzisiaj o 20.20 w Kulturze. Ten film Allena przeszedł jakoś bez echa, więc nie wiem czego się spodziewać. W obsadzie Farell i McGregor, co mnie nie zachęca, ale jest jeszcze Tom Wilkinson. A może ktoś już widział ten film?
      • barbasia1 Re: "Sen Kasandry" 30.03.13, 16:46
        Nie widziałam filmu, z wielką przyjemnością obejrzę .

        Rzuciłam właśnie okiem na recenzje"Snu Kasandry" . Tadeusz Sobolewski zaczyna swój test bardzo obiecująco: "To nieprawda, że Woody Allen się skończył".
        Cały tekst: wyborcza.pl/1,101707,5153538.html#ixzz2P2PnIJnW

        :)
      • grek.grek "Sen Kasandry" - jakie wrażenia ? 31.03.13, 11:38
        dzięki, Siostro, za wzmiankę, bez niej pewnie bym przegapił.

        mam parę slów w temacie i od razu uprzedzam, że tu i tam pewnie będę spojlery sadził :]

        Z tzw. swojskiego Allena została tylko czcionka napisów przed i po.
        Poszedł w stronę Dostojewskiego, widać próbę nawiązania do "Zbrodni i kary" - nie tyle w dokonanym zabójstwie co, wg mnie, w późniejszych wyrzutach sumienia dręczących jednego z braci-killerów. Róznica taka jest, że Raskolników zabijał dla idei, a bracia dla zysku i pomyślności, z podszeptu i inspiracji [rodzinna lojalność i przysługa za przysługe, życie za kasę i kontakty] wujka z Ameryki.

        Trzeba przyznać, że Woody dopisał naprawdę zajmujący ciąg dalszy.U Dostojewskiego, po zabójstwie treścią główna jest sprawa wyrzutów sumienia, strachu mordercy oraz odsłanianie kulisów jego motywacji, a także kapitalne dysputy z podejrzewającym go, a później wiedzącym już na pewno że to Rodion zabił - śledczym Porfirym, który osacza go, drąży temat, zmusza niemal do zwierzeń, i nie po to, by go pognębić, ale po to by uświadomić mu błąd i w ostateczności zmusić do przyznania się i w ten sposób oczyszczenia duszy.

        u Allena - jeden brat się łamie, wpada w głęboką depresją, chce iść na policję i wszystko wyznać, drugi go racjonalizuje, ale kiedy dociera do niego, że to na nic - idzie po radę do wuja, a ten, żeby ratować swój tyłek, namawia go do bratobójstwa. Świetny pomysł. A także chytrze uniknął wcześniej prostego powtórzenia ze "Zbrodni..." - bracia czają się w domu Burnsa, żeby go zastrzelić, ale ten nie przychodzi sam, towarzyszy mu kochanka. W "Zbrodni..." Raskolnikow też zostaje zaskoczony drugą osobą - Lizawietą, ale w morderczej panice nie cofa się przed zabiciem także jej. Tutaj bracia wycofują się, ponawiają próbe następnego dnia.

        tak czy owak - wyszła Allenowi tragedia.
        I pytania natury etycznej : ja bym powiedział, że nie tyle "czy bracia postąpili słusznie ?", bo trudno mord usprawiedliwiac, ale raczej : czy można ich zrozumieć, czy w jakimś tam punkcie było to racjonalne ?

        I wg mnie - po części było, ofk z ich perspektywy. Terry ma długi rzędu 90 tys funtów - nie spłaci, to mu połamią nogi, zgwałcą dziewczyne, może oszpecą... Ian poznaje świetną, "światową" dziewczynę - kłamie jej,że jest inwestorem, jeździ pożyczonym Jaguarem, a w gruncie rzeczy pomieszkuje kątem u rodziców prowadzących jakis warzywniak... gdyby to była taka sobie panienka z okienka... ale on ją kocha, rozumie, że nie zaimponuje jej[ i jej rodzicom, zwłaszcza ojcu] inaczej, jak wykazujac się konkretnymi rzeczami, czyli kasą z "sieci hoteli w Kalifornii".

        A wujek z Ameryki nie dośc, że sfinansuje im wszystko i wszystko spłaci, to jeszcze zna grubasów z Hollywood, którzy dziewczynie [aktorce z zamiłowania i talentu, chociaż głównie się rozbiera w tym swoim teatrzyku] mogą załatwić role w kasowych filmach.

        I "tylko" trzeba usunąc gościa, który wujkowi bruździ i moze go posłać za kratki, z okazji wujkowych przekrętów. A wujek, to przecież rodzina, a rodzinie się nie odmawia.

        Ofk, chłopaki napytali sobie biedy sami - Terry przegrał w karty, Ian kłamał jak z nut... W jakiś sposób muszą więc naprawiać teraz własne błędy, ale - spójrzcie na to ich oczami. Niełatwa sytuacja - wcale się od razu nie decydują, długo muszą się zastanawiać, ale zyski przeważają nad stratami. Jeden strzał, no dwa, i wszystkie ich życiowe kłopoty rozwiązane. A przyszłośc jawi się w rózowych kolorach.

        Tylko to sumienie... Ian próbuje rozsądku "zabiliśmy śmiecia" - Raskolnikow mówił o "wszy' zdaje się, ale Terry pęka.

        Wg mnie, Woody uczynił bohaterem głównym dwóch ludzi nie tylko z tego powodu, że w filmowych dialogach mógł zawrzeć to, co jeden bohater musiałby pokazywać grą ciała albo sprzedawac w formie monologów z offu, ale także dlatego, żeby rozgraniczyc dwie postawy - intuicyjnie moralnego Terry'ego i rozsądnego, inteligentniejszego od niego, ale zarazem cynicznego, Iana. Aczkolwiek, w finale Ian przecież nie decyduje się na zabicie brata, tej granicy nie moze przekroczyć, być może i dla niego istnieje moralnośc, ale na odpowiednio dalej zaznaczonym obszarze, czyli : obcego faceta może odpalić i nie mieć wyrzutów, ale brat - to jednak za wiele.

        świetna jest scena, kiedy na jakimś jublu zupełnym przypadkiem ich namierzona ofiara, Burns, przysiada się do Terry'ego i zabawia miłą rozmową.

        Ale wg mnie najlepszy moment, to ten, kiedy wujek proponuje im dil - zabójstwo w zamian za finansową pomoc. Pada deszcz, panowie stoją w parku pod drzewem, a kamera krąży wolno dookoła i pokazuje ich z bliska, ale jednak za zasłoną rzadkich liści i zwisających cienkich gałązek, jakby była tajemniczym obserwatorem zawiązywania się tego iście diabolicznego spisku. świetnie to Allen rozegrał, sam moment nabiera przez to barwy. Ponurej, ale intrygującej. Tak powinno się filmować tego typu sytuacje.

        sam finał.
        jak sądzicie ?
        czy jest sensowwny ?
        U Dostojewskiego Rodion dostaje szansę poprawy, pokuty, i uczucie kobiety,która będzie na niego czekała, kiedy wróci z katogi, a zatem cel w nowym życiu, poczucie ważności tego czasu, ktory przed nim.
        Allen zabija obu braci, w sprzecze Terry przypadkiem powoduje śmierć Iana, a potem, jak mówią policjanci którzy znaleźli ciała - popełnia samobójstwo.
        Nie ma żadnej nadziei ? W dodatku jeszcze, w tym samym czasie, kiedy na jachcie rozgrywają się dramatyczne sceny, ich narzeczone kupują jakieś ciuchy w sklepie... Ironia czysta.

        Inny Allen, ale bardzo dobry Allen, wg mnie.
        MOże taka historia powinna być bardziej chropowata w formie, może zakątki w któych się rozgrywa - nie tak ładne [choćby to miejsce, ta alejkka, w której zabijają Burnsa - jaka ładna, nie ? już nie mówiąc o tym drózkach na prowincji, nawet warsztat samochodowy w którym pracuje Terry jakiś taki czyściutki], może bohaterowie chociaż trochę mniej przeciętni... ale to w sumie ciekawe, stawiać pytania tak ważkie i pokazywać historię tak, w sumie cięzkiego kalibru, w takich okolicznościach przyrody, które potencjalnie mogą być wyzwaniem, dla widza - czy można zbrodnię uczynić ładniejszą w taki sposób ? czy można u widza spowodować mniej hałaśliwą refleksję ?

        a może po prostu taki ma styl ;]]

        A jak Wasze wrażenia ?

        Piszcie:]


        • siostra.bronte Re: "Sen Kasandry" - jakie wrażenia ? 31.03.13, 13:54
          Miło mi :) Tak myślałam, że ten tytuł mógł przemknąć niezauważony w świątecznym zamieszaniu.

          Dzięki za recenzję. Niestety, z przyczyn ode mnie niezależnych obejrzałam tylko drugą połowę filmu. Trudno mi więc go oceniać. Ale oczywiście to inny Allen, poważniejszy. Ten film powstał po "Wszystko gra" (do którego jest trochę podobny w klimacie, no i też akcja rozgrywa się w Londynie) i "Scoop".

          Temat "zbrodni i kary" pojawił się już we wcześniejszym filmie Allena "Zbrodnie i wykroczenia" z 1989 r. Tam powszechnie szanowany obywatel dokonuje zbrodni, za którą nie ponosi żadnej odpowiedzialności. I nie ma z jej powodu żadnych wyrzutów sumienia. Za to bohater, grany przez Allena, uczciwy i porządny, dostaje po głowie. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie.To chyba najbardziej pesymistyczny film Allena.

          Wracając do tematu. Ciekawe analogie z Dostojewskim. W tym temacie nie jestem zbyt zorientowana :)

          Chętnie obejrzałabym film w całości, liczę na powtórkę.


          • grek.grek Re: "Sen Kasandry" - jakie wrażenia ? 31.03.13, 15:02
            pierwsza częśc filmu w zasadzie służy wprowadzeniu w sytuację osobistą obu braci - Terry hazarduje, raz wygrywa, a raz przegrywa, a jak już przegrywa,to od razu 90 tysiaków i to u jakichś gangsterów. Ian deliberuje nas swoją przyszłością, chciałby być poważanym i majętnym biznesmenem, ale póki co, ani kapitału nie ma, ani pomysłu na inwestycje, ojciec mówi, ze "za wysokie ambicje ma", a Ian jedno wie na pewno : nie chce być szarym ciułaczem, jak jego rodzice, prowadzący jakis mały sklepik, chce być magnatem... chociażby średniej wielkości ;]
            poznaje młodą aktorkę [na szosie, zepsuł się jej samochód, Ian pomógł go jej naprawić i dostał zaproszenie na jej występ w teatrze, przy okazji raz dwa zapomniał o swojej dotychczasowej sympatii, skromnej ekspedientce - do ojca mówi nawet o tej nowej "nigdy wcześniej nie znałem takiej dziewczyny : z klasa, inteligencją i ambicjami", co słyszy przypadkiem ta poprzednia i przukro jej jest], chce jej zaimponować, z warsztatu w którym pracuje Terryu pożycza Jaguara, opowiada jej o swoich biznesach szeroko zakrojonych, poznaje jej rodziców, jej ojciec mówi mu "a już się bałem, że Angela trafi na jakiegoś biednego aktorzynę, a tutaj ty, człowiek interesu, ulżyło mi". Angela ma wprawdzie dziwne obyczaje, to znaczy - kochanków przelotnych posiada, ale jakoś powoli się to zmienia i Ian wierzy, że ich przyszłośc jest w Kalifornii, gdzie on mógłby wreszcie rozwinąc skrzydła, jako zarobas, a ona zostać aktorką w Hollywood. Z tego wynika później ich motywacja do przyjęcia oferty wuja Howarda.

            wiesz, to TVP Kultura... powtórka będzie na pewno :]]
            I to raczej nie skończy się na jednej, hehe.

            • barbasia1 Re: "Sen Kasandry" - jakie wrażenia ? 01.04.13, 00:07
              Grek dobrze opowiedział początek, ale gdybyś jednak, Bronte, chciała obejrzeć raz jeszcze to tu znajdziesz cały film:

              vod.pl/sen-kasandry,85246,w.html
              :)
        • barbasia1 Re: "Sen Kasandry" - jakie wrażenia ? 01.04.13, 13:50
          Trzeba przypomnieć jeszcze, że fumdamentalny wpływ na przemianę Raskolnikowa i jego decyzję o przyznaniu się do winy i poddaniu się karze miała Sonia z jej głęboką wiarą w Boga i jego łaskę przebaczenia.


          Co dla mnie tu najciekawsze, Allen pokazuje, że zło istnieje w każdym człowieku. Pisał o tym Sołżenicyn w "Archipelagu GuŁag": "Dopiero na zgniłej, więziennej słomie (...) stopniowo pojąłem, że linia oddzielająca dobro od zła przebiega nie między państwami, nie między klasami, nie między partiami - tylko przecina każde ludzkie serce, nie omijając żadnego" i że odpowiednie okoliczności, dodajmy, tu bardzo banalne do bólu okoliczności - paląca potrzeba pieniędzy, mogą zło obudzić i stworzyć zbrodniarza nawet ze zwykłego, przeciętnego człowieka .

          Przypomina mi się tu historia makabrycznego zabójstwa Zdzisława Beksińskiego, zamordowanego na tle finansowym, przez młodego chłopaka, syna ludzi, którzy pracowali całą rdozina dla artysty.

          cdn.
          • barbasia1 Re: "Sen Kasandry" - jakie wrażenia ? 01.04.13, 14:10
            PS
            "A może Bóg istnieje " mówi pełen wątpliwości i wahań przed popełnieniem zbrodni bohater grany przez Farella.

            "A może Boga wcale nie ma" – odpowiada złośliwie Raskolnikow, na zapewnienia Soni , że, gdyby jej coś sie stało, Bóg na pewno zaopiekowałby się przyrodnim rodzeństwem, macochą, nie dopuścił do ich zguby, zatracenia.

            cdn.
          • grek.grek Re: "Sen Kasandry" - jakie wrażenia ? 01.04.13, 14:45
            a to prawda, Barbasiu.
            Dostojewski jakoś nie umiał przebaczenia uznać bez Boga :]
            mocno podkreślał rosyjską tożsamość wiążacą się z wiernością Cerkwi, przeciw wpływom zachodniej kultury.
            pytanie, jaką figurą był dla niego Bóg, bo byc moze bardziej społeczną niż metafizyczną i chodziło raczej o uczciwośc wobec wspólnoty, a nie z powodu wiary w istniejące moce nadnaturalne.

            celny cytat.
            a przecież mogli obrobić do gołoty wujka Howarda ;]
            • barbasia1 Re: "Sen Kasandry" - jakie wrażenia ? 01.04.13, 17:22
              Tak, wiem, że Dostojewski był wielkoruskim nacjonalistą, że stawiał prawosławie ponad innymi religiami. Jednak powieść "Zbrodnia i kara", której istotą jest spór pomiędzy ateizmem a chrześcijanstwem w odmianie prawosławnej, wskazuje, że Dostojewskiemu chodzi przede wszytskim o ewangelicznego Boga. Nie przypadkowo Raskolnikow, ateista zaprzysięgły na końcu powieści sięga po Ewangelię , którą na jego prośbę do więzienia przyniosła mu Sonia, tę samą Ewangelię , z której Sonia wcześniej czytała mu przypowieść o wskrzeszeniu Łazarza.
              • grek.grek Re: "Sen Kasandry" - jakie wrażenia ? 02.04.13, 13:48
                no to teraz pytanie brzmi : czym jest "ewangeliczny Bóg" ?
                bo, mam wrażenie, równie dobrze można go interpretować w formie pewnej filozofii życia i postępowania, a wszystko razem jako metafory lepiej pomagające zrozumieć całkiem ... przyziemne prawdy i zalecenia.

                nie przypadkiem Raskolnikow nie odbywa spowiedzi w konfesjonale czy w intymności jakiejś innej, ale klęka na ulicy i wyznaje swoją winę. Naruszył normy społeczne przede wszystkim [Dostojewski podkreśla wspólną odpowiedzialnośc wszystkich za zbrodnie i wykroczenia jednostek, co ciekawe, to też przyczynek, wg mnie, do interpretacji jego wizji religii, jako formy utrzymywania ładu społecznego i pewnego typu porządku], zgrzeszył przeciw wspólnocie, Bóg wydaje się być tutaj właśnie emanacją społeczności, jej tradycji, wartości i zasad.

                Tak ja bym to widział :]
                • barbasia1 OT Dostojewski "Zbrodnia i kara" 07.04.13, 13:58
                  Toś mnie zawiół na grząski grunt,
                  nie zam się dobrze na całej twórczości Dostojewskiego, nie mam pod ręka opracowań, ale spóbuję odpowiedzieć:

                  Nie!

                  Ewangeliczny Bóg u Dostojewskiego to Bóg chrześcijański, transcendentny i osobowy, posiadający zgodnie z chrześcijanską teologią m.in takie przymioty jak: wszechmoc, miłość, wszechwiedza, miłosierdzie. O takim Bogu mówi Sonia. W takiego Boga wierzy też jej ojciec Marmiaładow ufający w Bożą łaskę i jego przebaczenie na sądzie ostatecznym. Takiego Boga wybiera czy właściwie do takiego Boga powraca Raskolnikow, kiedy na końcu powieści sięga po Pismo Święte.

                  Tak jak ja widze tę kwestię. ;)

                  :)
                  • barbasia1 Re: OT Dostojewski "Zbrodnia i kara" 07.04.13, 14:10
                    Marmieładow, powinno być, literówka, przepraszam;
                  • grek.grek Re: OT Dostojewski "Zbrodnia i kara" 09.04.13, 16:12
                    w róznych dialogach i monologach, które są w Zbrodni, Biesach czy Braciach - wydaje mi sie, że trudno jednak wypatrzeć stwierdzenia, że Bóg to Osoba. ale ofk mogłem o czymś zapomnieć, więc to tylko tak z pamięci. dlatego uformowało się we mnie przekonanie, no - może raczej wniosek, że Dostojewski bardziej myśli o wspolnocie przestrzegającej pewnych reguł, jako o emanacji Boga, a np. Biblię traktuje jako zbiór tych zasad, zbiór przypowieści. Wydaje mi się, że prawosławie dośc mocno akcentuje własnie takie postrzeganie rzeczy. Dostojewski nie darmo powiada, że "grzech jednostki jest zawsze grzechem idącym na konto całej zbiorowości", a zatem wszystko odbywa się w obrębie wspólnoty ludzkiej, możliwe że właśnie "obraza Boga" jest obrazą i złamaniem zasad wyznawanych przez wspólnotę.

                    nawet Szatan, który mógłby być, istniejąc realnie, dowodem istnienia Boga, pojawia się w powieściach jako postać - tylko jako wytwór imaginacji Iwana Karamazowa czy też w opowieści Stawrogina, który ponoć widuje go osobiście, ale jako że cała jego spowiedź w Biesach jest w duzym stopniu konfabulacją - także i tutaj nie ma potwierdzenia, że Bóg traktowany byłby jako Osoba.

                    • barbasia1 Re: OT Dostojewski "Zbrodnia i kara" 02.06.13, 13:48
                      Owszem, zapomniałeś o Chrystusie, Bogu-Człowieku.

                      Bóg jest Bogiem Trójjedynym, istniejącym jako trzy Osoby: Bóg-Ojciec i Syn-Boży, który przyszedł na ziemię i Duch Święty.


                      :)
                      • grek.grek Re: OT Dostojewski "Zbrodnia i kara" 04.06.13, 16:45
                        właśnie :]
                        "bóg-człowiek", a więc jakby podkreślona jest tutaj idea,że był on raczej świętym i
                        prorokiem, a boskośc jest tutaj kwestią nazewnictwa albo kreacji przez instytucje religijne.
                        • barbasia1 Re: OT Dostojewski "Zbrodnia i kara" 09.06.13, 16:06
                          Gadasz jak ateista, Grekuniu! ;))

                          A autor "Zbrodni i kary" był człowiekiem wierzącym. Dla wierzących, dla katolików, prawosławnych Chrytus miał dwie natury i dwie wole - boską (współistotną Bogu Ojcu) i ludzką. I kwestia ta nie podlega dyskusji.

                          Dostojewski w "Zbrodni i karze" polemizuje, upraszczając, z szerzącymi się w XIX wieku koncepcjami ateistycznymi ( m.in. filozofią Ludwika Feuerbacha, ideami socjalistycznymi ), które odrzucają Boga, a w jego miejsce stawiają człowieka.

                          :)
                          • pani_lovett Re: OT Dostojewski "Zbrodnia i kara" PS 09.06.13, 17:06
                            PS
                            Dogmatyczne orzeczenie określające związek boskiej i ludzkiej natury Jezusa Chrystusa po Wcieleniu wydał w 451 roku Sobór chalcedoński. (za wikipedią, hasło: Unia hipostatyczna (unia osobowa))

                            PS 2. Człowiek całe życie się uczy! ;)
                          • grek.grek Re: OT Dostojewski "Zbrodnia i kara" 10.06.13, 16:08
                            inaczej nie umiem ;]

                            tak jest, polemika i wiara - masz rację.

                            rzecz, wg mnie, w tym że trudno w jego powieściach odnaleźć
                            dokładne i dobitne odwołanie się do Boga, jako istoty nadprzyrodzonej.
                            nawet w Wielkim Inkwizytorze Chrystus nie jest zdefiniowany jak "Bóg".

                            wiesz, moze ja oczekuję expresis verbis powiedzenia, że chodzi o
                            Boga, może to jest między wierszami, może to się rozumie samo przez się.

                            ale jednak konkuruje u mnie ta myśl z takim odczytaniem, w którym Dostojewski
                            utożsamia Boga z ideą scalającą społeczeństwo, skłaniającą ludzi do ekspiacji,
                            zapewniającą porządek społeczny, generującą moralność etc.
                • barbasia1 Re: "Sen Kasandry" - jakie wrażenia ? 07.04.13, 14:19
                  nie przypadkiem Raskolnikow nie odbywa spowiedzi w konfesjonale czy w intymnośc
                  > i jakiejś innej, ale klęka na ulicy i wyznaje swoją winę. Naruszył normy społec
                  > zne przede wszystkim

                  Raskolnikow zabijając "ludzką wesz" przede wszytskim narusza normy etyczne usankcjonowane przez Boga.
        • barbasia1 Re: "Sen Kasandry" - jakie wrażenia ? 01.04.13, 14:56
          > sam finał.
          > jak sądzicie ?

          Finał wg mnie finał znów pokazuje banalość zła, zbrodni. Banalna sprzeczka braci, przepychanki, szarpanina, która zupełnie przypadkowo kończy się śmiercią jednego z braci, który upadając nieśzczęśliwie, uderza się głowę i umiera.
          W końcu i samobójstwo brata obdarzonego hojniej zmysłem moralnym , z powodu wyrzutów sumienia i wielkim zwątpieniem w możliwość odkupienia bratobójstwa, pomimo tego, że zbrodnia była przecież przypadkowa i niezamierzona .

          dla widza - czy
          > można zbrodnię uczynić ładniejszą w taki sposób ? czy można u widza spowodować
          > mniej hałaśliwą refleksję ? a może po prostu taki ma styl ;]]

          Lekka forma? Myślę, że przenosi ona ciężar ze sprawy morderstwa i jego okoliczności na filozoficzny aspekt zła, winy, kary.
          Poza tym, nie sądzisz, nie sądzicie, że jest coś prewersyjnego, może nawet lekko przerażającego w tych wszytskich serialach, filmach kryminalnych, thrillerach, horrorach epatujących złem, zbrodnią, prześciagajacych się w staraniach ukazania w sposób jak najbardziej atrakcyjny i sugestywny świata zbrodni.

          :)
          • grek.grek Re: "Sen Kasandry" - jakie wrażenia ? 02.04.13, 14:00
            właśnie.
            brak temu idei, jakiejś wyższej racji, aczkolwiek - nie mogę się pozbyć wrażenia, że istnieje w braterskiej motywacji jednak jakiś rys racjonalności.
            z ICH punktu widzenia, to było przecież jedyne wyjście z ich trudnych sytuacji życiowych.

            wiesz, bardziej chodziło mi o to, że dośc sterylnie zostało to pokazane. świat w tym filmie nie jest brudny. w ten sposób i sam czyn zostaje w jakiejś tam części upudrowany - wg mnie, jest to wyzwanie dla widza,zeby dostrzec ten brud w samym akcie zbrodniczym i okołozbrodniczych rzeczach.

            coś w tym faktycznie jest.
            zbrodnia stała się elementem popkultury, czyli że można ją stroić i szminkować jak się chce, tak samo sprzedawać jak każdy inny towar.
            już Stone w "Urodzonych mordercach" dał sygnał, że to idzie w niepokojącym kierunku.
            z jednej strony, prowadzić to może do zbanalizowania moralnej formuły, w znaczeniu - zabić ? co za problem... ale z drugiej do tego, że odarta z tajemnicy i wyciągnięta zza zasłony zbrodnia przestanie być ciekawa, zostanie jeszcze jednym klaunem na rozrywkowej arenie.
            • barbasia1 Re: "Sen Kasandry" - jakie wrażenia ? 02.04.13, 20:24
              No tak, ale racjonalizowanie powodów zbrodni przecież wcale nie umniejsza ich winy, pozwala zrozumieć motywy, ale nie rozgrzesza braci z popełnionej zbrodni.

              Taki jest świat zwykłych przeciętnych ludzi; w takim świecie żyją boahterowie; zło i do takiego świata ma dostęp, to chce chyba powiedziec Allen .

              Poza tym, powtórzę, Allenowi nie chodzi w tym filmie o samą zbrodnię, akcent położony jest na kwestie moralne - winy za popełnione zło, kary, kwestie narodzin zła, zbrodni, a także na emocje i wewnętrzne przeżycia bohaterów, przeciętniaków, którzy w wyniku pewnych życiowych okoliczności stają się mordercami;

              Wiesz, tak sobie myślę, że bardzo źle świadczyłoby o widzu, gdyby w trakcie filmu nie potrafił dostrzec brudu aktu zbrodni, brudu / zła/ aktu zabójstwa człowieka.

              albo
              Kolejne obrazy zbrodni robią coraz słabsze wrażenie na widzu, aż w końcu znudzony widz zaczyna domaga się coraz mocniejszych i coraz bardziej wymyślnych, coraz bardziej prawdziwie wygladających wizji zabójstw na ekranie. Aż strach pomysleć, czym to się może skończyć...
              Tak.

              :)
              • grek.grek Re: "Sen Kasandry" - jakie wrażenia ? 03.04.13, 14:24
                yes.
                ale zawsze można o czymś podyskutować :]
                w tym przypadku, może właśnie o zrozumieniu ich motywacji ?
                albo niezrozumieniu.
                o jej faktycznym znaczeniu ?
                tak sobie gdzieś tam imaginuję :]

                zawsze można ten akt wygładzić, aby utrudnić zadanie, kazać się przebić przed
                ładne twarze aktorów, ładne okoliczności przyrody, generalnie - takie pastelowe otoczenie, w którym ta zbrodnia ma miejsce.
                nie zabijają jacyś menele, zwyrodnialcy, tak jak napisałaś - zabijają zwykli, normalni ludzie.

                widz moze znaleźc w braciach - SIEBIE.
                a to może warunkować postawę wobec tej sytuacji, a więc poniekąd, tak mi się wydaje, sposób prezentacji może być pułapką reżyserską.

                a to też prawda, masz rację.
                tyle że, takie mam wrażenie, dalsze podbijanie bębenka prowadzi do tego, ze zbrodnia zaczyna wyglądać jak z komiksów, staje się jeszcze śmieszniejsza i mniej wiarygodna, staje się stricte fantazją, a skoro jest nią, to dla widza pozostaje atrakcją, ale nie na poziomie ewentualnego naśladownictwa czy stępienia zmysłów, raczej zabawą wyobraźni.
    • barbasia1 Wesołych Świąt! 30.03.13, 13:57
      Radosnych Świąt Wszystkim świętującym Miłym Paniom i Panom,
      przyjemnego odpoczynku nieświętującym,

      a Tobie, Greku, świąt z jajem życzę ;)

      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3389265,2,1,Wielkanocne-jaja.html
      B.
      • grek.grek Re: Wesołych Świąt! 30.03.13, 14:12
        dzięki, Barbasiu :]
        Tobie, i Wam, życzę udanego świętowania, czyli takiego, w którym
        i ciało ukonentowane, i duch zadowolony.

        hehe ;]

        1.bp.blogspot.com/-_jyRb2P1wDY/UTaoNQOtY0I/AAAAAAAAEcY/xOEp4jtxVAw/s1600/easter-christmas-happy-holidays-wallpappers_for_desktop.jpg
        • siostra.bronte Re: Wesołych Świąt! 30.03.13, 14:23
          Też dziękuję i przyłączam się do życzeń :))
          • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! 30.03.13, 15:01
            Dziekuję! :))
        • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! 30.03.13, 15:01
          Dzięki! :))

          Dopowiem Ci jeszcze, bo może tego dobrze nie widać na zdjęciu, to wielkie strusie jajo zdobi wizerunek dużego kotka ... lwa. ;)
          • grek.grek Re: Wesołych Świąt! 30.03.13, 15:56
            nie mam co do tego wątpliwości... my jesteśmy wszędzie ;]]
            • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! znalezione w poczcie i OT 30.03.13, 19:00
              Oczywiście. :)

              Niedawno poznałam pewnego przystojnego kota w bibliotece miejskiej. Jak mnie zobaczył, zaraz poleciał za mną czytelni, przywitał się elegencko, po kociemu. Potem zajął stolik za mną, a w zasadzie rozłożył się na stoliku. Byliśmy sami w czytelni,odwróciłam się do niego i zaczęłam go drapać po biało-czarnym grzbiecie, po łebku i za uszkami, a on przymrużył swe piękne zielone oczy i mruczał z zadowolenia, czasami podnosił łebek i patrzył na mnie tymi przymrużonymi z zadowolenia oczami, aż ciarki przechodziły mi po plecach.

              Potem do czytelnie weszła jakaś pani, on wstał i pobiegł przywitać się z nią. Ale po chwili już siedział pod oknem, po mojej lewej stronie. Czekając na ksero, czytałam gazetę i od czasu do czasu spoglądałam na niego, a on w końcu podszedł do mnie i wskoczył mi na kolana, pokręciwszy się chwilę zajął wygodną pozycję, końcem grzebietu do góry, łebkiem w dół. Tak sobie siedzieliśmy, ja go drapałam po grzebiecie, a on mruczał i drapał od niechcenia łapką sąsiednie krzesło. Śliczny widok. Nie potrafiłam potem kazać mu zejść. Pomogła mi pani z biblioteki. ;)

              Chyba się wybiorę wkrótce do czytelni .

              + + +

              "Nie myśl kto, nie myśl skąd, życzę Ci Wesołych Świąt.
              Nie myśl sobie że to bajka, życzę Ci Smacznego Jajka.
              Niech tradycja wodę leje, bo zajączek dziś szaleje".

              ;)
              • grek.grek Re: Wesołych Świąt! znalezione w poczcie i OT 31.03.13, 11:54
                a nie mówiłem, że po Ojejasie "kocim" nie będziesz mogła się od
                kotów opędzić, bo wszystkie wiedzą o Twoim statusie :]]

                co za historia.
                i brawo dla Ciebie za wprowadzenie kota w świat książek, tzn do biblioteki...
                czy może on tam jest na stałe ?

                haha, koty uzależniają ;]]

                dzięki :]
                cóż za poezja ulotna :]
                • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! znalezione w poczcie i OT 01.04.13, 00:13
                  Mówiłeś. I dlatego też opowiadam Ci tę historię. :)

                  Tak, to kot biblioteczny, mieszka i pracuje? tam od 10 lat, ale ja pierwszy raz miałam przyjemność bliskiego z nim spotkania.

                  Żebyś wiedział... ;)

                  :)
                  • grek.grek Re: Wesołych Świąt! znalezione w poczcie i OT 01.04.13, 14:46
                    hehe, "kot pracujący w bibliotece" :]]
                    rewelacja.
                • barbasia1 OT fotograficzny wielkanocne klimaty ad 2013 01.04.13, 13:15
                  fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3390000,2,1,Wielkanoc-2013.html
                  Świąt Wielkanocych w takiej aurze chyba najstarsi ludzie nie pamiętają.

                  Jadąc autem widziałam urocze zające wielkanocne ulepione ze śniegu, niestety nie udało mi się zrobić zdjęć.

                  () ()
                  ..
                  (>O<)
                  ,, ,,

                  • grek.grek Re: OT fotograficzny wielkanocne klimaty ad 2013 01.04.13, 14:47
                    co to czasy, żeby odśnieżać w kwietniu ;]

                    byle do... lipca ?
                    • barbasia1 Re: OT fotograficzny wielkanocne klimaty ad 2013 01.04.13, 15:01
                      Odśnieżasz?

                      > byle do... lipca ?

                      Hyhyhy! :/

                      Tęsknię za lasam, za rowerem!
                      • grek.grek Re: OT fotograficzny wielkanocne klimaty ad 2013 01.04.13, 16:43
                        mam chodnik przed domem.

                        teraz to jakiś by Ci się przydał rower połączony z sankami :]
                        • barbasia1 Re: OT fotograficzny wielkanocne klimaty ad 2013 01.04.13, 17:58
                          ?
                          Pytam, bo tydzień temu mówiłeś o odśnieżaniu wokół domu!?

                          Ale musiałabym mieć cały czas tylko z górki, żeby się na nim poruszać. ;)
                          A do lasu prowadzi prosta droga.
                          • grek.grek Re: OT fotograficzny wielkanocne klimaty ad 2013 02.04.13, 14:06
                            wokół niego też, ale mniej :]
                            głównie na ulicy, bo a nuż się jakiś gamoń przewróci i połamie, zwali winę na nieodśnieżony chodnik, poda do sądu i wydrenują mi kieszeń ;]

                            trzeba by ten wehikuł jakoś przerobić ;]

                            • barbasia1 Re: OT fotograficzny wielkanocne klimaty ad 2013 02.04.13, 16:33
                              :)

                              No nie wiem, może jednak zaczekam, aż śnieg stopnieje. ;)
        • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! życzenia znalezione w poczcie 30.03.13, 17:31
          "Nie myśl kto, nie myśl skąd, życzę Ci Wesołych Świąt.
          Nie myśl sobie że to bajka, życzę Ci Smacznego Jajka.
          Niech tradycja wodę leje, bo zajączek dziś szaleje".

          ;)
      • maniaczytania Re: Wesołych Świąt! 30.03.13, 15:46
        I ja Wam zycze udanych i pieknych swiat!
        • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! 30.03.13, 16:36
          Merci! :)
          • er.pa Re: Wesołych Świąt! 30.03.13, 17:48
            I ja przyłączam się do życzeń, a czując się "pożyczoną" - dziękuję :)
            Nie mam ostatnio nic do powiedzenia, ale to nie znaczy, że nie poczytuję :)
            • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! 30.03.13, 18:32
              er.pa napisała:

              > Nie mam ostatnio nic do powiedzenia,
              ale to nie znaczy, że nie pocztuję :)

              Chociaż tyle! ;)

              Uważaj, bo w końcu list gończy wyślemy za Tobą!

              Dzięki. Pozdrówka!



      • pepsic Re: Wesołych Świąt! 30.03.13, 21:20
        Nawzajem wesołego :))
        • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! 01.04.13, 00:22
          pepsic napisała:

          > Nawzajem wesołego :))

          :))
      • angazetka Re: Wesołych Świąt! 31.03.13, 14:08
        Teraz zostaje mi życzyć Wam wesołych mazurków i bab, i pasch, i serników, i pasztetu, i klopsa, i schabu, i żurku, i białej kiełbasy...
        I strawy duchowej tyż! :)
        • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! 01.04.13, 00:16
          Senkju! ;))

        • grek.grek Re: Wesołych Świąt! 01.04.13, 14:34
          jeszcze by się drugi zołądek przydał na to wszystko ;]

          albo silna wola ;]
          • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! 01.04.13, 15:05
            U nasz wszytsko włączając strawę duchową, oprócz paschy i klopsa (choć był w planach). Ale będziemy zjadać to wszystko powolutku przez jakiś tydzień jeszcze. ;)
            • grek.grek Re: Wesołych Świąt! 01.04.13, 16:52
              oto jest dobra postawa - zjadał i nie daj się zjeśc temu, co zjadasz ;]
              albo : zjadaj, zanim to co zjadasz - zje ciebie.
              albo : zjadaj - bądź szybszy od zjadanego ;]

              inne propozycje ? :]
              • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! 01.04.13, 17:08
                Ha,ha,ha! :)))

                > inne propozycje ? :]
                Jedz na zdrowie, na odchudzanie zawsze jest czas. ;))

                Cześć, Greku? :)
                Aleś mnie zapowietrzył odpowiedzią, tam wyżej, przy Dostojewskim.

                Widziałeś?!! Na końcu tego wątku w Twoim nicku jakimś cudem zmienił się rodzaj czcionki?
                • grek.grek Re: Wesołych Świąt! 02.04.13, 13:42
                  serio ?

                  nie zauważyłem niczego [?]
                  • barbasia1 Prima Aprilis! :)))) 02.04.13, 16:29
                    grek.grek napisał:

                    > serio ?
                    >
                    > nie zauważyłem niczego [?]

                    Prima Aprilis! :))) (trochę spóźniony)

                    hihihi :)))
                    • grek.grek Re: Prima Aprilis! :)))) 03.04.13, 13:58
                      www.itchmo.com/wp-content/uploads/2007/09/funny-cat-13.jpg
                      a już byłem skłonny podejrzewać, że te świąteczne frykasy przyprawiacie dobrymi...ziołami ;]]
                      • barbasia1 Re: Prima Aprilis! :)))) 03.04.13, 15:53
                        Hahahahahahahahaha :))))))))))))))))))))))))))))))

                        Czyli udał się żart? ;)


                        Zakręcony! Zkaręcony! (kot;)

                        • grek.grek Re: Prima Aprilis! :)))) 03.04.13, 16:04
                          YES YES YES :]
                          24.media.tumblr.com/tumblr_mc3mudS6CG1r06ibso1_500.gif
                          hehe, coś w tym stylu.



                          • barbasia1 Re: Prima Aprilis! :)))) 03.04.13, 16:51
                            Właśnie pomyślałam, milion zielonych amerykańskich prezydentów bym dała, żeby zobaczyć Twoja minę, jak czytasz ten post primaparilisowy i myślisz sobie, co jest i rzucasz okiem na koniec wątku, na czcionki w swoim nicku (tak było?;).

                            Jaaaaacieee, Kocieeee, ale migające efekty specjalne!

                            :)
                            • grek.grek Re: Prima Aprilis! :)))) 04.04.13, 13:41
                              media.tumblr.com/tumblr_m7ebu2M3bq1r2isst.png
                              :]
                              coś w tym guście.
                              czytałem Twój post 5 czy 6 razy,
                              ganiałem tam i z powrotem i nic nie wypatrzyłem ;]]

                              • barbasia1 Re: Prima Aprilis! :)))) 07.04.13, 14:01
                                Hahahaha! :)))))
                                Cudna mina!

                                To mi się udało! :))))
    • grek.grek FOrbrydelsen odc 13 [1] 01.04.13, 10:13
      przepisowo :
      www.putlocker.com/file/3ece81dc29021be8
      [klik w "continue as a free user" i dalej wiadomo]

      Stanęło w momencie, kiedy Sara Lund zupełnie poza procedurami przychodzi do Troelsa Hartmanna do domu. Ot, tak żeby się rozejrzeć, ale pod pozorem pytania, dlaczego nie powiedział, że wieczorem feralnego piątku otrzymał telefon od swojej eks-kochanki. W tym samym czasie Meyer, jej partner, ustala, że zaufana i przyjaciółko-kochanka Hartmanna, Rie, kłamie w sprawie weekendu, w trakcie którego więziona i ostatecznie zamordowana była Nanna Larsen - Hartmann nie był wtedy z Rie, a ona sama nie ma pojęcia gdzie był, dawała mu alibi i sama załatwiała sprawy podczas służbowego wyjazdu, na którym mieliby być niby oboje, tyle że on miał być "niedysponowany" i leżeć w łózku hotelowym. Hartmann nie ma więc alibi, ale Sara postanawia nie wychodzić, zostaje u niego na kolacji.

      I teraz... Jedzą tę pizzę, czy co tam, rozmawiają jak dobrzy znajomi, Hartmann zwierza się ze swojej wizji polityki - wedle niego, czasami gra się w niej bezpardonowo, i on też wyjątkiem nie jest, ale tylko po to, żeby mając władzę służyć społeczeństwu [idealista, hehe], wspomina też o swojej zmarłej na raka żonie, którą poznał jeszcze w szkole średniej. I jakiez dialogi padają. Sara Lund pyta go o życie prywatne. On odpowiada "pytasz, z ciekawości, bo <<przeleciałem połowę Kopenhagi>> ?", na co ona "Tylko połowę ?" i śmieją się z dobrego żartu.

      I byłaby go może podeszła, gdyby nie telefon od Mortena Webera, bliskiego współpracownika Hartmanna. Morten ostrzega go, że policja WIE, iż jego alibi jest kłamstwem. Rie właśnie wróciła z przesłuchania i przyznała, że musiała powiedzieć prawdę. Tak więc, Sara wie. Morten jest w konfuzji, bo media czekają na jakąś wypowiedź i klimat się zagęszcza. Hartmann wraca do Sary, jakby nigdy nic, ale specjalnie oblewa winem koszulę. Powiada, że pójdzie się przebrać. Kiedy znika Sara zaczyna grzebać po chałupie. Dobiera się do jego dziennika, który Troels trzyma na stoliku. Są tam jakieś fragmenty, jakby korespondencji z kimś, notatek, ale wyraźnie nie politycznych, raczej - jakby pisanych do kobiety.

      Hartmann oczywiście nie poszedł się przebierać. Wraca i zachodzi Sarę od tyłu. Chwilę patrzy, jak ta czyta jego zapiski, a potem robi jej wyrzuty - "jak daleko chciałaś się posunąc ? pójśc ze mną do łózka, w nadziei że się z czymś zdradze, wygadam ?".Ona na to - nie masz alibi... Na co on wylicza kolejne rzeczy - samochód z własnego biura, mieszkanie własne, własne komputery do korespondencji... czy używałby tych wszystkich rzeczy, gdyby chciał zabić jakąś dziewczynę ? czy byłby aż takim idiotą i nawet śladów by nie zatarł ? Sara na to, ze moze był "spanikowany" i stąd te błędy, na co on wzburzony "same 'może', 'może', a MOŻE ja tego po prostu nie zrobiłem ?!". W takim razie - powiedz, gdzie byłeś, i lepiej żebyś miał świadka. I tutaj już Hartmann cichnie.

      Zwłaszcza, ze do drzwi puka Meyer. SKąd tam się pojawił ? Sara przez telefon nic mu nie mówiła, gdzie jest. Może przyszedł z czymś ? A może namierzyli jej telefon ? Tak czy owak, Sara i Troels wychodzą, mijając go jak powietrze i odjeżdzają samochodem z towarzyszącym Meyerowi policjantem. I znów Meyer ma poczucie, że coś się dzieje poza jego wiedzą, a przecież to on posunął sprawę naprzód wyciągając od Rie, że kłamie.

      Na komisaracie czeka już adwokatka, wydzwoniona przez Mortena - składa w imieniu Hartmanna oświadczenie, dośc sztywne i oficjalne; wedle niego, Tamten weekend Hartmann spędził w odosobnieniu, odprawiał żałobę z powodu rocznicy śmierci żony. Hartmann siedzi i milczy. Za fałszywe alibi bierze pełną odpowiedzialnośc, było ono podyktowane względami politycznymi. Pytanie za 100pkt : gdzie był Hartmann ? Kto to może potwierdzić ? Hartmann milczy.

      Sarze i Meyerowi towarzyszy ich nowy szef, Brix. I nawet on nie ma zamiaru bawić się już w kotka i myszkę. Zapowiada Hartmannowi, że jesli nie ma on alibi, to zostanie aresztowany i oficjalnie oskarżony o morderstwo. Na co jego adwokatka, że nie ma podstaw, a nawet lepiej, to Hartmann był niepokojony nieustanne, a ostatnio nawet nachodzony we własnym domu :] I policaje powinni raczej poszukać tego, kto Hartmanna w to wrabia. Hartmann zdaje się podejrzewać tego młodego Olava, który nieraz pożyczał mieszkanie 210, gdzie znaleziono ślady krwi Nanny Larsen. NIby służbowo... Tutaj Hartmann wreszcie się odzywa.Rzecz w tym, że OLav został sprawdzony i ma alibi [Hartmann to neguje, podejrzewając że OLav współpracuje z buirmistrzem Bremerem, Troelsa politycznym przeciwnikem wyborczym, a zatem jego ludzie mogą mu dać każde alibi jakiego zechce].

      Pollicjanci wychodzą do drugiego pokoju. Zastanawiają się, czy można aresztowac i oskarżyć Hartmanna. Problem w tym, że prokurator może nie kupić ich wniosku, bo nie mają żadnych śladów łączycych Hartmanna z zabójstwem Nanny. Mają tylko poszlakę, czyli jego brak alibi.
      Sara jest w ogóle przeciw - jak pójdzie siedzieć, to w ogole nic nie powie. Brix na to, że przeciwnie : jak pójdzie siedzieć, to się rozgada. Sara ma wątpliwość - Hartmann sądzi, że Nanna została zamordowana w tym mieszkaniu 210, a to przecież nieprawda... Ona się utopiła razem z tym autem, w którym znaleziono jej skrępowane zwłoki.

      Ostatecznie puszczają Hartmanna, ale żądają jednocześnie pełnego dostępu do jego mieszkania, do kancelarii, komputerów, biur, nawet do osobistej szafy Troelsa.

      Meyer jest wkurzony na Sarę, że poszła do Hartmanna, że go pomija w śledztwie, o co w ogole chodzi. Ale ona nie zamierza mu się tłumaczyć z niczego.

      W magistracie Rie przeprasza Hartmanna, że tak fatalnie dała ciała z tym alibi. Hartmann nie ma jej za złe tego. W natłoku politycznej bieżączki [konferencja prasowa, kolejna debata wyborcza z Brehmerem] Hartmannowi nie daje spokoju ten cały OLav. Sugeruje, że sami powinni wziąść go za tyłek, porządnie przetrzepać jego kontakty. Troels wpada na myśl, że Olav wcale nie musiał sam korzystać z tego pożyczanego mieszkania 210. Mógł je KOMUŚ użyczać. Podejrzewa nawet Brehmera. Morten nie dowierza : Brehmer i 19-latka ? I że on ją zabija ? Hartmann : a czemu nie ? I sugeruje, że sami powinni to wyjaśnić, zamiast liczyć na policję. Zaś Rie dopowiada, że i sam Troels powinien wreszcie powiedzieć prawdę o tym GDZIE był w trakcie tamtego weekendu.

      cdn
      • grek.grek FOrbrydelsen odc 13 [2] 01.04.13, 11:23
        Rie wie tylko tyle, co powiedział jej Troels - czyli to samo, co policja : samotnie odprawiał żałobę po żonie w rocznicę jej śmierci. Hartmann utrzymuje, że ma alibi i żeby się nie martwiła.

        Troels spotyka się z Jensem Holcktem, szefem Demokratów. W stołówce. Przekonuje go, że powinni współpracować, być lojalni wobec siebie i że może wierzyć w jego niewinność. Jens na to, że współpraca owszem, lojalnośc też, ale... teraz lepiej, żeby się razem "nie pokazywali", a raczej żeby on, Jens, się z Hartmannem nie pokazywał.

        W telewizorze bowiem, występuje własnie Pernille Larsen i drżacym głosem prosi o pomoc wwszystkich, którzy wiedzą coś w sprawie śmierci jej córki. Ogłasza nagrode za informację mogącą się przyczynić do schwytania mordercy - 50 tysięcy koron.

        Sara, w mieszkaniu 210,spotyka się z dozorcą calej kamienicy. Zeznaje, że widział parę razy Hartmanna z jakimiś kobietami w tym mieszkaniu. Nanna Larsen też bywała. I nigdy nie dzwoniła z dołu, żeby cieć ją wpuścił - zawsze miała własny klucz. Kiedyś nawet spotkał ją oko w oko - akurat naprawiał jakąs drobną usterkę w kuchni i widział jak Nanna czeka "na Hartmanna". Sara się upewnia - na pewno na niego ? Dozorca NIE widział samego Troelsa, bo mężczyzna który wtedy z Nanną miał spotkanie, akurat był w łazience, brał prysznic. Ale, jak mówi, "któż to byłby inny jak nie Hartmann". Od tego ciecia Sara dowiaduje się, że Larsenowa wyznaczyła nagrodę.

        Od razu do niej jedzie i próbuje ją przekonać, że to wielki błąd. Teraz na policję zaczną się zgłaszać całe tabuny ludzi, którzy "coś sobie przypomnieli", trzeba to będzie sprawdzać, odciągać policjantów od normalnej roboty, żeby podązać za tropami podrzucanymi przez żądnych nagrody cwaniaków. Pernille jest jednak nieugięta. Theis nie chce w tym uczestniczyć. Sara prosi go, żeby przetłumaczył żonie, co by się z tego pomysłu wycofała.

        W domu Sarze też wiedzie się nienajlepiej. Ma coraz słabszy kontakt z synem, Markiem. Szwedzki narzeczony odesłał jej meble, a sam wyjeżdza z wykładami, zatem wyjazd do Sztokholmu się przeciąga, zarówno z powodu jej pracy, jak i jego, miał jechac syn, ale nie pojedzie w takich okolicznościach. Sara ma poczucie winy, że zaniedbuje chłopaka, że generalnie cierpi także jej relacja z narzeczonym.

        W śledztwie, tropem staje się osoba Olava. Sara poleca raz jeszcze go dokładnie prześwietlić. A tymczasem Meyer bierze na spytki Mortena Webera.

        Pytanie jest proste : co w weekend, kiedy więziono i zabijano Nannę Larsen, robił Hartmann ? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie ? Czy MOrten coś wie ? Weber ofk "nie wie nic", ale za to ma sporo pretensji do policji, że czepia się niewinnego człowieka, a im wszystkim przeszkadzają pracować i żyć. Meyer zagina go informacją, że w niedzielę rano w tamten weekend Morten był widziany pod domem Hartmanna. Co tam robił ? Morten przyznaje, ze tam był, szukał Hartmanna, martwił się o niego, a że ma własny klucz do jego domu, to pojechał sprawdzić. Lepsze - Morten wunosił z domu Hartmanna jego ubrania, a policaje znaleźli kwitek wedle którego te ubrania oddał do pralni. W poniedziałek rano. Czy to były przypadkiem te ubrania, które Troels miał na sobie w feralny piątkowy wieczór, kiedy - wedle jego wersji - nie było go już w mieszkaniu 210, gdy była tam Nanna i jej prześladowca ? Morten przyznaje, że te łachy znalazł i z przyjacielskiej troski postanowił wyprać :] Brzmi blado :]

        Teraz Meyer go przyszpila : wg billingów MOrten ANI RAZU tamtego wieczora nie dzwonił do Hartmanna. Jak to jest, "martwił sie o niego", w domu go nie znalazł, ale ANI RAZU nie spróbował do niego dryndąć ? Tłumaczenie Mortena 'byłem może zajęty" znów brzmi blado. MOżliwe,że nie dzwonił, bo... wiedział gdzie jest i co robi Hartmann.

        Troels ciągle zachodzi w glowę : co moze łączyć Olava i Brehmera, bo wedle niego oni MUSZĄ być w zmowie i go wrabiają. Nic jednak Rie nie udało się znaleźc, żadnych stycznych.

        Zbliża się następna debata wyborcza, Rie prosi Hartmanna, żeby się z niej wycofał, ale on na to, że musi wystąpić, żeby chociażby rozwiać podejrzenia, że może już został aresztowany. Wiele teraz zależy od Brehmera, jako burmistrz moze poddać pod głosowanie obecnośc Hartmanna w radzie miasta i ewentualnie go wydalić z niej, a nawet uwalić jego kandydaturę w wyborach. Rie uważa, że jesli Brehmer jest w całą aferę zamieszany, to właśnie tak będzie chciał zrobić.

        POjawia się Morten. I ppojawia sie znów wątek Olava. Kiedy Hartmann na chwilę odchodzi od nich, Rie przekazuje Mortenowi hasło do komputera Olava - żeby sprawdzić jego maile, kontakty, jesli rozmawiał z Brehmerem, to musiał zostać jakiś ślad.

        Ale najpierw Olava w obroty chce wziąć Sara. Chłopczyk jest mocno zdenerwowany. Sara pyta o to po co mu były klucze do 210, bo że je brał wiadomo z grafika MOrtena, który mu je dawał [co już wiemy]. No i druga rzecz - co miesiąc stażysta, uczniak, początkujący Olav dostawał 5 tauzenów, ZA CO ? Od KOGO ? OLav wymijająco odpowiada, że za pewne prace dla administracji. Odmawia jednak, z histeryczno-pozerskoc-cwaniacką miną dalszych wyjaśnień. Ale Sarze więcej na razie nie trzeba - wie, że Olav kręci, a do prawdy są inne dojścia, zapewne :]

        Larsenowie pogrązają się w kryzysie. Ich synowie mają jechać ze szkolną wycieczką do lasu, mają to być jakieś zajęcia skautowskie. Pernille nie może, bo ofk znów coś w sprawie którą sama rozdmuchała, więc Theis ma jechać z chłopcami [to ma być wyjazd szkolny : dzieci + rodzice]. Pod szkołą okazuje się, że NIKT nie przyszedł na ten wyjazd. Jest tylko zakłopotana wychowawczyni, która tłumaczy Larsenowi, że po telewizyjnym występie jego żony - wszyscy zrezygnowali z wyjazdu w towarzystwie Larsenów i wycieczka została odwołana.

        Theis odwozi więc chłopców do dziadków ze strony Pernille, a sam zaczyna działać - oczyszcza pokój Nanny. Po prostu do zera. Wszystkie jej rzeczy, zdjęcia, wszystko pakuje do kartonów i worków. Pernille wraca i zastaje pokój zmarłej córki goły do kości. Jest zdruzgotana. Theis tłumaczy jej, co się dzieje, że jej paranoja dotyka już ich synów, "siebie możesz ranić, ale nie chłopców". Muszą wreszzcie zacząc żyć od nowa. Ale Lady Makbet zainteresowana jest tylko tym gdzie są rzeczy Nanny. Gwałtem niemal zmusza Theisa do otworzenia bagażnika auta. Wyciąga klamoty, taszczy je na górę z powrotem. Powiada, że chłopców sama przywiezie do domu i... lepiej żeby Theisa wtedy w domu NIE BYŁO. Separacja ?

        W magistracie Morten cichaczem dobiera się do komputera Olava. Olav nakrywa go. Morten pospieszenie tłumaczy się, że wykryto wirus i sprawdza komputery. Olav mu nie wierzy. Mówi, że to na pewno Hartmann go nasłał, że Morten powinien najlepiej wiedzieć jak boli "niesłuszne posądzenie", a kiedy Morten próbuje go wyminąć i wyjśc siłą go chce zatrzymać. Przepychają się.

        MOrtenowi udaje się wyjść. Olav rzuca się do telefonu. Morten wraca, bo zostawił jakąs teczkę i słyszy jak skrajnie spanikowany Olav rzuca do telefonu "zróbie coś ! śledzą mnie ! zaraz będę musiał im wszystko powiedzieć !". Morten słucha tego. Olav odwraca się, a wtedy Morten pyta : z KIM rozmawiałes ? dla kOGO pracujesz ? chcemy ci pomóc. Ale OLav nic nie mówi i wychodzi.

        Policja tymczasem przetrząsa mieszkanie Haetmanna, zgodnie z nakazem i zgodą Troelsa. Facet ma kilkanaście par takich samych butów :] Jedne były niedawno czyszczone. Może jakiś trop ? No i jest jego dziennik, który pisał od śmierci żony. Zajmujące, że skończył pisać właśnie w TEN piątek, kiedy znikła Nanna Larsen. Zbieg okoliczności ? W ostatnim wpisie wyznaje, że "musi się wyluzować, bo zaczyna mu odbijać"...

        W tym samym momencie Sara dostaje informację, ze dzwonił Morten i opowiadał całe zajście z Olavem. Pytanie jedyno jedyne : KOMU Olav dawał klucze od 210 ?

        Hartmann zmierzający, wraz z Rie, na debatę z Brehmerem też już wie, co zaszło. Pod magistratem czeka rój dziennikarzy - kamery, flesze, śmesze...
        cdn
        • grek.grek FOrbrydelsen odc 13 [3] 01.04.13, 11:55
          Hartmann wolno się przeciska do wejścia, odmawia komentarzy na wszystkie zadawane pytania... w któryms momencie podchodzi do niego dziewczyna, z prośbą o uścisk dłoni. Okazuje się, że ma ona ręce usmarowane czerwoną farbą, albo krwią, w każdym razie czymś czerwonym. Nie dośc, że wymazuje nimi rękę Troelsa, to jeszcze rozmazuje całą resztę na jego płaszczu i marynarce. Czyli, już są odruchy społeczne naznaczające Hartmanna jako WINNEGO. Czemu zwleka z podaniem prawdy policji ? CO naprawdę wtedy robił ?

          W szatni Rie i Troels próbują jakoś ogarnąc sytuację. Marynarka do śmieci, łapy nie da się domyć,a debata za moment. POjawia się Brehmer.Prosi o cztery oczy z Hartmannem. Przeprasza za ten wybryk, "to jakaś studentka", że nie dopełniono zasad bezpieczeństwa. Debata tak czy owak się NIE odbędzie, ci studenci wrzucili do środka jakieś cuchnące ciecze, przez co sala została zamknięta, a ludzie ewakuowani.

          Brehmer powiada, że padła ze strony radnych propozycja, żeby poddać pod głosowanie postawienie Hartmanna przed jakimś trybunałem, skutkiem czego moze być zmuszenie go do rezygnacji z ubiegania się o stołek burmistrza. I to Brehmer, jako aktualny burmistrz i przewodniczący całej Izby, będzie decydował, czy ten wniosek stanie na obradach czy nie. Pyta więc Troelsa : miałeś COŚ wspolnego ze sprawą zabójstwa Nanny Larsen ? Lekko zirytowany Hartmann odpowiada : nie ? A TY ? Staremu mina sie wydłuza, a Troels świdruje go gałami :]

          To dobre, policaje wysyłają list gończy za Olavem :]
          człowiek znikł z radarów. A Brix odwołał był nakaz dla operatora komórkowego, zeby jego billlingi im przesłał. Odwołał, bo... nie była to decyzja z nim konsultowana :] Olav urasta na głównego świadka, prawdopodobnie ten ktremu dawał klucze do 210, za co dostawał solidną kasę na konto - ten KTOŚ był w 210 z Nanną w ten piątkowy wieczór.

          Tymczasem zadek zaczyna sie palić znów Hartmannowi. Brehmer zwołuje posiedzenie rady miasta z jednym jedynym punktem programu : wnioskiem o postawienie Hartmanna przed trybunałem ichnim. Rie namawia Troelsa,żeby wyznał prawdę - CO i GDZIE robił w tamten wekend. Tylko to może cofnąc całą procedurę. Inaczej poleci na pysk jako kandydat.

          Na parkingu Brehmera, idącego z asystentką, a potem do samochodu nachodzi...OLav."TO ja, Olav" mówi konfidencjonalnie. Brehmer nie wie o co chodzi... "To ja, Olav, to ja panu pomagałem, to ja ZAŁATWIAŁEM PANU TE KLUCZE" - ciągnie dalej... Brehmer jeszcze bardziej nie wie, o co chodzi... Nie zna Olava, pierwszy raz na oczy go widzi - czy kłamie ? Wydaje sie jednak, że gośc naprawdę jest zaskoczony. OLav rezugnuje, przestaje nagabywać Brehmera, zwieszony zmierza do wyjsćia, Brehmer próbuje go zatrzymać "jesli pan coś wie, zadzwońmy na policję i pan im to powie, halo proszę pana...", ale Olav nie słucha. Ciekawa historia - albo Brehmer odegrał szopkę, albo KTOŚ wkręcał Hartmanna udając Brehmera :]

          KTO ? :]

          Jakby mało było tych zawijasów, to jeszcze na finiszu odcinka pojawia się eks-mąz Sary, Karsten, nieźle wkurzony. Przez telefon, z komisariatu, informuje ją, ze ich syn, Mark, nie chodzi do szkoły od tygodnia, i kłamie że wyjechał z matką do Szwecji... Sara jest zaskoczona, jak bardzo nic nie wie, jak bardzo się oddaliła do syna. Eks-mąz jest wściekły i chce z Sarą rozmawiać - jak dorzuca sarkastycznie "kiedy znajdziesz chwilkę przerwy w tym swoim... śledztwie".

          Przejmuje słuchawkę Meyer i mówi Sarze, ze znaleziono OLava. Gdzie ? Meyer - gdzie jesteś ? Sara - zaraz będę przed magistratem. Meyer - no to nie przegapisz...

          I istotnie - pod magistratem klasyczna scena po-wypadkowa : ruch, rwetes, światła policyjnych aut, karetka, wieczorni gapie... OLav leży na jezdni, zakrwawiony. Ledwie przytomny. KObieta świadek, zeznaje, że ktoś go potrącił, samochód, nie zdołała dostrzec rejestracji. Sara podchodzi do leżacego Olava. Ten jakby chciał coś powiedzieć. Ona go do tego zachęca, ale Olav traci przytomnośc, lekarz podaje mu maskę tlenową. Przeżyje ? :]

          I jeszcze w ostatnich kadrach, przy tej tradycyjnie szybkiej muzyce, widać jak Rie odbiera telefon, a Hartmann i Morten Weber słuchają jej relacji z wytęzoną uwagą - oni też już wiedzą, że Olava ktoś chciał zabić... a może nawet zabił... Jesli Hartmann jest niewinny, to śmierć Olava może zatrzymać bieg sprawy i zostanie on na wieki wieków zaczadzony tą sprawą. Chyba, że poowie prawdę o tamtym weekendzie, gdzie wtedy był. Co ukrywa ? CO takiego, że nie chce wyznać tego, nawet w obliczu oskarżenia o morderstwo, sypiącej się politycznej kariery ?

          Znów akcent na zakończenie z grubej rury :]

          Do następnego odcinka. za scenariusz - Oscar:]
          za klimat - dwa Oscary, heh.
          za muzykę - dwa i pół.

          • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 01.04.13, 13:28
            Dzięki :)
            Tak, atmosfera się zagęszcza, a do rozwiązania wciąż daleko. Kiedy wydaje się, że już coś się wyjaśnia, mamy kolejny zwrot akcji.
            Zgadzam się, Oskary jak najbardziej zasłużone :)
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 01.04.13, 14:33
              cała przyjemnośc po mojej stronie :]

              teraz to naprawdę każdy ma coś za uszami, każdy moze być wplątany, każdy może
              coś ukrywać. Olav rozmawiał z Brehmerem, zaraz później zostaje potrącony ? [dobrze, że przynajmniej wersja o samobóju wstępnie została skrócona o pół głowy, chociaż drugie pół ciągle majta gdzieśtam] - czy to Brehmer go potrącił ? może odegrał farsę z tym, że go nie rozpoznaje ? a może jest jeszcze ktoś inny, kto dotąd się nie zjawił na ekranie ? jeśli jednak zxabójca jest wśród "znajomych", to serio może być nim każdy.

              zostało 7 odcinków, coś czuję że za 2-3, jak dalej tak pójdzie, naprawdę zacznę sam siebie podejrzewać ;]]
              • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 02.04.13, 17:01
                Pasjoująca niezmiennie opowieść.
                THNX

                :)
                • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 03.04.13, 13:35
                  szkoda, że nie da się opowiedzieć muzyki i zdjęć :]
                  ale, zawsze jest link do oryginału.

                  a ten opis... a nuż kiedyś poznikają pliki audio & video albo się poblokują, albo cuś ?
                  i będzie jak znalazł ;]
                  • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 03.04.13, 17:07
                    Otóż to! Otóż to! Opis jest najważniejszy, nigdy nie zginie w necie.

                    Wierzę, że akurat Ty byś potrafił opowiedzieć i muzykę, i zdjęcia. Tylko wtedy posty byłyby niebezpiecznie długie.

                    :)
                    • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 04.04.13, 13:43
                      parę akapitów musiałbym faktycznie dodać :]

                      dzięki za zaufanie dla moich... możliwości :]
                      • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 05.04.13, 19:16
                        Kolega nazbyt skromny:) A my wiemy swoje, bo widzieliśmy próbkę możliwości przy okazji omawiania muzycznych Oskarów.
                        • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 06.04.13, 14:01
                          piłka.
                          bramka.
                          GOL
                          ;]]

                          dzięki :]
          • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 01.04.13, 23:40
            THX za przyjemną lekturę i tylko szkoda, że nie mogę naprowadzić na właściwe ślady :))
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 02.04.13, 13:39
              drobiazg :]

              niezmiennie podziwiam Cię za to samoopanowanie :]
            • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 02.04.13, 16:55
              pepsic napisała:

              > THX za przyjemną lekturę i tylko szkoda, że nie mogę naprowadzić na właściwe ś
              > lady :))

              A kto powiedział, że nie możesz, Droga Pepsic? ;))
              • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 02.04.13, 22:13
                Wzrok kociego snajpera;)
                • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 02.04.13, 22:30
                  Hehe :)
                • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 03.04.13, 14:25
                  haha :]
                • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 13 [3] 03.04.13, 16:59
                  Hahahahaha! :)))))

                  Myślałam, że może nie zauważyłaś tego terrorysty. ;)

                  Hartmann mi się coraz mniej podoba. Tyle dziwnych sytuacji z jego życia zaczyna wychodzić na światło dzienne ...

    • siostra.bronte "Szpieg" w Canal + 01.04.13, 13:46
      Jutro o 22.50. Wspaniała obsada: Gary Oldman, John Hurt, Colin Firth, Tom Hardy i Benedict Cumberbatch. Film znany i nagradzany, chociaż słyszałam też opinie, że ciężki i nudny (z taką obsadą?).
      Pepsic, rzucisz okiem mimo późnej pory? :)
      • cestina Re: "Szpieg" w Canal + 01.04.13, 16:49
        Film bardzo dobry,ale na pewno do kilkukrotnego obejrzenia. Za pierwszym razem można mieć problem z połapaniem się ze wszystkimi postaciami. A i końcówka nie taka do końca oczywista ;)
      • pepsic Re: "Szpieg" w Canal + 01.04.13, 23:28
        Z godziną może być problem, poza tym muszę sprawdzić, czy mam jeszcze canal+. Niemniej jednak będę miała oko.
      • angazetka Re: "Szpieg" w Canal + 03.04.13, 09:35
        Jest teoria, że to, jak dobrze bawisz się (to chyba nie jest najlepsze słowo, no ale) na "Szpiegu", zależy od tego, jak dobrze znasz brytyjską obsadę. Jesli znasz dobrze, to nie masz problemu z rozróżnianiem postaci i ci łatwiej.
        A film jest niesamowity. I Gary Oldman jest niesamowity. I ten klimat, szarość, atmosfera... Pyszności. Dość powiedzieć, że kupiłam dvd, gdy się tylko ukazało.
      • pepsic Re: "Szpieg" w Canal + 03.04.13, 20:12
        Rzeczywiście, przyciężkawy, zwłaszcza o porze niewskazanej dla klasy robotniczej. Mnogość wątków i postaci dość mocno komplikuje fabułę i dezorientuje, ale ma swój urok i klimat. Chętnie obejrzę całość w bardziej dogodnej porze.
        Ps. Gary Oldman w zaskakującym emploi, jako pierwszy sprawiedliwy:)
        • siostra.bronte Re: "Szpieg" w Canal + 03.04.13, 20:28
          Brzmi zachęcająco. Słyszałam, że film wymaga skupienia, ale na pewno warto.
          Faktycznie, Gary Oldman rzadko gra pozytywne postaci :)
          • pepsic Re: "Szpieg" w Canal + 03.04.13, 21:34
            Myślę, że tak. Przy czym nie można powiedzieć, że jest nudny mimo powolnego tempa, bo wciąga dobra, aktorska robota. Aczkolwiek wolałabym obejrzeć z uprzejmym przewodnikiem:))
    • pepsic "Dowton Abbey" nr 5 02.04.13, 22:49
      Oglądacie miłe panie? Jak wrażenia ? U mnie pozytywne, doprawdy, to prawdziwa uczta dla oka i ucha. Najlepszym tekstem wykazał się tym razem lord Grantham przestrzegając córkę przed wzmożonym i niebezpiecznym ruchem samochodowym: ostatnio na placu targowym parkowało 5 samochodów, a trzy przejeżdżały.

      Ps. Maniu, masz racje, Sybil jest prześliczna, do tego ma dobre serce. Natomiast co do Matthew, chyba sie pośpieszyłam, jednak nie w moim typie.

      Ps.2 Cały czas mam obawy, że niebawem do DA zawita potomek turecki, no chyba, że pan Pamuk zszedł przed;)
      • barbasia1 Re: "Dowton Abbey" nr 5 03.04.13, 16:45
        He,he! Tak, dobre. :)

        Oglądamy, oczywiście, świetny odcinek prawdaż.

        A właśnie! Mam pytanie, Pepsic, Drogie Panie o Kemala Pamuka (tureckiego dyplpmatę, pracownika ambasady?), o jego śmierć!? Jakie były jej okoliczności, co się włąściwie stało? Umknęło mi to skandalicznie ostatnio. I co widziała, młoda pokojówka Daisy, która potem tłumaczy się tal niezręcznie przed Edith i O'Brien ?
        Pamiętam tylko, że Pamuk zawędrował w nocy do sypaialni Lady Mary!? Potem film mi się urwał ...

        Mój podziw i szacunek wzbudziła starsza pani, Lady Violet, za to, że jednak zdecydowała się przyznać Mosleyowi? / dobrze mówię?/ starszemu panu z podkręconymi wąsami z sąsiedztwa, sobie (tradycyjnie, jak zawsze ) przyznany przez komisję puchar dla najlepszego ogrodnika.

        Przemożny wpłwy na tę decyzję miała matka Matthew swoimi uwagami, dogadywaniem. Uświadamia Lady Violet, że ona zdobywa ten puchar każdego roku tylko dlatego, że komisja nie ma odwagi przynać go komuś innemu, gorzej urodzonemu, nawet jeśli wychodował piękniejsze niż jej ogrodnik kwiaty. Violet mogła puscić mimo uszu te uwagi, zignorować matkę Mathhew, w końcu ona jest panią u siebie, a jednaka tego nie zrobiła.

        Matka Matthew z siłą taranu po raz kolejny stawia na swoim, łamie skostniałe, niekoniecznie dobre przyzwyczajenia, przekonania starej artystokratki. ;)

        Wątek służącego Batesa (przyjaciel wojenny Roberta Crawley'a, hrabiego Grantham) zakochanej (zakochującej się po uszy) w nim sympatycznej i mądrej pokojówki Anny Smith mnie jakoś poruszył, a dokładnie scena w plenarach w drodza na wystawę kwiatową, kiedy Anna prosi by wyznał to, co ma wyznać, kiedy on nic nie mówi , to ona ze szkochem mówi, że go kocha i pyta ją go o jego tajemnice, o to co on ukyrwa , pyta go czy on ma żonę...

        >Natomiast co do Matthew, chyba sie pośpieszyłam, jednak nie w moim typie.
        To dobrze, przejmuję go, bo mnie wpadł w oko, mój typ. :))
        • siostra.bronte Re: "Dowton Abbey" nr 5 03.04.13, 20:00
          Oglądamy :)

          Jak mogłaś usnąć w tak ciekawym momencie? :) Pamuk zakradł się do sypialni Mary. Ta wyglądała na oburzoną, ale Pamuk przekonał ją, że nie ma wyjścia, bo nawet gdyby chciała krzyczeć, to nikt jej nie usłyszy. I Mary podejrzanie łatwo zrezygnowała z prób obrony swojej czci. Nie wiadomo dokładnie co robili w łóżku, bo Pamuk zapowiedział, że pozostanie "nietknięta". Ale to i tak było za wiele, bo Turek zmarł nagle w trakcie akcji :) Zawał serca?

          Daisy wyszła akurat na korytarz, kiedy Anna, Mary i jej matka wnosiły ciało Pamuka do jego sypialni (żeby uniknąć skandalu). Wersja oficjalna miała być taka, że biedak zmarł we własnym łóżku. Daisy zobaczyła kawałek jego nóg i Annę, zdaje się.

          Też podoba mi się wątek Batesa i Anny. Bardzo romantyczny.


          • barbasia1 Re: "Dowton Abbey" nr 5 07.04.13, 23:15
            Właśnie, pięknie żeście się zgrały, Drogie Panie. :)
            Dziękuję, Bronte, za wyjaśnienia, dopowiedzenia.

            > Jak mogłaś usnąć w tak ciekawym momencie? :)
            Naprawdę nie wiem, Bronte, jak to się mogło stać. Bardzo się tego wstydzę. :/

            >I Mary podejrzanie łatwo zrezygnowała z prób obrony swojej czci.
            He,he! Dyplomata urodziwy, a krew nie woda. ;))

            O'Brien i Thomas węszą w tej sprawie. Thomas już wywlekł sprawę romansu Mary poza dom, w liście do znajomego w Londynie.
            Dlaczego oni tak nie lubią swoich pracodawców?

        • pepsic Re: "Dowton Abbey" nr 5 03.04.13, 20:00
          Droga Barbasio, umknął Ci gwoźdź programu. Wielce urodziwy pan Pamuk, którego urodę podziwiała cała służba z nabożna miną, zmarł nagle na serce w alkowie Mary podczas uniesień miłosnych. Tyle, że twórcy przebiegle nie pokazali, czy stało się to przed, w trakcie, czy po. Mary wezwała na pomoc Anne. Zgadzam się z wiecznie zbolałym Batsem, to prawdziwa dama, zarazem moja ulubienica. Niestety we dwie nie dały rady. Musiały wezwać Corę (matkę), aby zataszczyć nieboszczyka do jego własnej sypialni i uchronić Mary, jak również całe DA przed megaskandalem. Wchodząca do pokoju Daisy nadziała się na scenę przypadkiem.

          Pan Mosley jest ojcem kamerdynera Matthew, notabene jako facet jest całkiem niezły. Szkoda, że tak niskiego stanu;) Oczywiście syn, nie ojciec.

          Chciałam sprostować, Anna nie szlochała, ale również mi zaimponowała odważnym wyznaniem miłości.

          Alez proszę:)
          • siostra.bronte Re: "Dowton Abbey" nr 5 03.04.13, 20:25
            Ale synchronizacja czasowa :) Teraz Barbasia ma już pełny obraz wydarzeń.

            Wstyd się przyznać, ale słabo odróżniam Williama, który podkochuje się w Daisy od nowego szofera, Toma (poznaję go tylko po uniformie).

            Wiecznie zbolały Bates? Powiedziałabym raczej, że tajemniczy, intrygujący i na dokładkę romantyczny. Mój typ.

            Pepsic, kto jest w końcu niezły jako facet, bo się pogubiłam :)
            • pepsic Re: "Dowton Abbey" nr 5 03.04.13, 21:29
              Zgrałyśmy się, to fakt:)

              Do tej chwili byłam przekonana, że Wiliam i nowy szofer światowiec to jedna i ta sama osoba, i tylko podświadomie coś mi nie grało z miłością do Daisy.

              Faktycznie zamotałam. Chodzi o kamerdynera Josepha Molesleya. Moze nie do końca typ amanta, ale jak sie dobrze przyjrzeć... :)

              Wolę panów bardziej energicznych od nadmiernie pompatycznych, przekonanych o własnej wyższości.
              • barbasia1 Re: "Dowton Abbey" nr 5 -zdjęcia panów 07.04.13, 23:25
                Kamerdyner Joseph Molesley...

                downtonabbey.wikia.com/wiki/File:S2-kevin-doyle-as-molesley_595.jpg
                (Masz, Pepsic, słabość do łysinek? ;))

                I szofer Tom Branson -
                downtonabbey.wikia.com/wiki/Tom_Branson
                :)
                • pepsic Re: "Dowton Abbey" nr 5 -zdjęcia panów 08.04.13, 19:59
                  Nie mam:) Ale jeśli się przydarzy, koniecznie ma być ogolona na łyso max do 0,5 mm.
                  • barbasia1 Re: "Dowton Abbey" nr 5 -zdjęcia panów 14.04.13, 13:51
                    Tak. :)))
          • barbasia1 Re: "Dowton Abbey" nr 5 07.04.13, 22:52
            Właśnie, pięknie żeście się zgrały Drogie Panie, a jak uzupełniły. :)
            Dziękuję Pepsic za wyjaśnienia, dopowiedzenia.

            Zaiste tragiczna historia,
            znakomity materiał na skandal w każdej epoce.
            Dzielne kobiety. :)

            Relacje rodzinne kamerdynera Molesley'a mi umknęły.
            Za to młody Molesley utkwił mi w pamięci, kiedy w jednym z pierwszych odcinków z coraz bardziej zaniepokojoną miną obserwuje, jak zażenowany Matthew, nieprzyzwyczajony do tego, że mu ktoś usługuje , cały czas odmawia korzystania z usług kamerdynera. Dopiero hrabia zdaje się, wyjaśnia mu, że nie może w ten sposób traktować kamerdynera, bo w przeciwnym wypadku ten straci swoją pracę, którą zawsze wykonywał.

            Szlochanie to nie było, masz rację, jeśli już to może krótki szloch.
            W każdym razie wzruszenie, jakie towarzyszyło wyznaniu Anny, dało się usłyszeć w jej głosie, nieprawdaż? Jaką John Bates kryje tajemnice, która nie pozwala mu zbliżyć się do Anny, której uczucia zdaje się przecież odwzajemniać.

            :)
            • pepsic Re: "Dowton Abbey" nr 5 08.04.13, 20:04
              Czuję przez skórę, że to coś zbliżonego do suspensu z "Jane Eyre".

              Siostro Bronte, kiedyś sie tym zaczytywałam:)
              • siostra.bronte Re: "Dowton Abbey" nr 5 09.04.13, 18:38
                Przyznam się szczerze, że nie czytałam. Za to bardzo podobał mi się piękny film Andre Techine "Siostry Bonte" :)
                • siostra.bronte Re: "Dowton Abbey" nr 5 09.04.13, 18:39
                  *"Bronte"
                • pepsic Re: "Dowton Abbey" nr 5 09.04.13, 18:55
                  Słaby Sherlock ze mnie;)
                  • barbasia1 Re: "Dowton Abbey" nr 5 14.04.13, 13:50
                    Pomyliłaś się, Pepsic, ale tylko troszkę. ;)

                    To ja uwielbiam powieść Charlotty Bronte "Dziwne losy Jane Eyre".

                    >Czuję przez skórę, że to coś zbliżonego do suspensu z "Jane Eyre".
                    Też mi ta myśl przemknęła przez głowę.

    • vasilip Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 3 (vol. 29) 03.01.14, 09:18
      ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka