Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2014 - 1 (vol.39)

    • grek.grek "Delta" [Kocham Kino], wczoraj] 24.01.14, 14:39
      [Ciekawe, czy Barbasia przetrwała wczorajszy seans, czy właśnie leczy kaca-giganta ? jak myślicie ? ;))]

      "Delta" - węgierski film o miłości niemożliwej, zderzającej się z opresją wścibskiego społeczeństwa, roszczącego sobie prawo do bycia starażnikiem tzw. wartości [nieprzekraczalnych]. Zrobiony w urokliwych okolicznościach przyrody zielonej prowincjonalnej. Bez specjalnych zapętleń fabularnych. Wciągający dzięki świetnym aktorom w głównych rolach i narracji, w której związek uczuciowy dwojga ludzi pokazywany jest na tle nabrzmiewającej cichej społecznej złości i niezgodzie na jego charakter.

      Michaił wraca do swojej rodzinnej osady. Nie było go wiele lat. MOże się uczył. A może pracował. Rollsem nie przyjechał, a i Rolexa na ręku nie ma, ale potrafi sprezentować pijaczkowi barowemu spłatę jego małego długu u szefowej knajpy, więc albo ma dobre serce albo jednak parę groszy przy duszy ma.

      Szefowa lokalu, to jego matka. Wita go bez specjalnych uniesień. On ją tak samo. Matka ma jakiegoś gacha. A Michaił ma... siostrę - Faunę. Nie wiedział o niej wcześniej. Dziewczyna na oko ma ze 20 lat, co może jakoś tam zakreślać krąg czasowy nieobecności Michaiła w domu. "Przywitaj się z nią, to twoja siostra", mówi mu matka. Obejmują się więc nieco skrępowani. Krępuje ich jednak tylko sytuacja, obecność innych ludzi, nagłośc spotkania. Tak naprawdę, od początku robią na sobie wzajemnie wrażenie. On jest postawny i ma brodę, a ona jest delikatnej urody i niezwykle naturalna. Zerkają się więc ku sobie i już wiadomo, że coś tam się dzieje.

      Michaił nie wpadł tylko na moment. Chce zostać. Osiąść na obrzezach tej podmiejskiej rybackiej osady. Zbudować dom. Ot, taką sobie chałupę z drewna.

      Niespodziewanie dla wszystkich, a spodziewanie dla nich obojga, Fauna od pierwszego dnia odwiedza go i pomaga mu w tej pracy. Jedzą razem, rozmawiają, pracują, a i śpią w jednym pokoju. I to właśnie denerwuje ludzi z wioski. Nie wyobrażają sovie oni, że brat i siostra mogą spędzać razem czas bez... łupucupcu :] Albo wierzą w takie cuda, ale nie w tym przypadku. Może widzieli jak tamci na siebie patrzyli ? W każdym razie, osada huczy od plotek. Pokazane jest to w gestach, bezgłośnie - kiedy Michał odwiedza wieś, knajpę matki : wszyscy się na niego w milczeniu gapią. Kiedy ona przychodzi - na nią też. Matce również nie podoba się taka sytuacja.

      Michaił i Fauna nie zaprzeczają plotkom i wieści gminnej. Nie zabierają głosu na ten temat. Nie mogą nie wiedzieć. Matka upomina ich zresztą o nastrojach społeczności. Ale oni nie reagują. Żadnych wymówek. Żadnych tłumaczeń. Żadnego gorliwego zaprzeczania. Gach matki Michaiła wyrzuca go z baru, pewnego wieczora, kiedy Michaił przyszedł usiąść i się czegoś napić. Wywala go krzycząc. Michaił wychodzi bez słowa. Gach matczyny czuje się urażony z innego powodu niż cała reszta towarzystwa. Ostrzy on sobie zęby na Faunę. A tutaj wyrósł mu konkurent, a Fauna przepadła w nim. I - z nim.

      Nie tylko on smalił do niej cholewki. Jest też drugi amant. Młodszy. "Fajna z ciebie...żoneczka", powiada i próbuje zastąpić jej drogę. Propozycja matrymonialna, że mucha nie siada ;] Ale Fauna ucieka. Nie odzywa się wcale. W ogole, małomówna taka jest. Mową ciała wyraża dostatecznie wiele. Odrzucony amant, to być moze dla gromady wieśniaków najlepszy dowód na to, ze Fauna i Michaił tworzą kazirodczy związek. Bo przecież jakby nie tworzyli, to czy mogła by się oprzeć takiemu błyskotliwemu podrywowi ? :]

      A uczucie się rozwija. W codzienności wykuwane. W codziennej współobecności. Pracy. Wieczorach. Wreszcie sie całują. Ciekawa scena, bo pokazane są tylko ich stopy. Widać jak jej nagie stopy wspinają się na palce, tuż przy jego butach. A może to tylko sugestia myląca, bo ona np. całuje go... w policzek ? albo w czoło ?

      Którego dnia Fauna decyduje się opuścić dom i na stałe zamieszkać u Michaiła. Matka jeszcze jakoś to znosi. Ale gach matki nie może sie pogodzić z sytuacją. Próbuje Faunie przeskodzić w odejściu. Goni za nią i goni, aż wreszcie atakuje ją i gwałci. Scena jest pokazana z bardzo daleka. Kiedy kamera podchodzi bliżej, widać że Fauna przy okazji oberwała, i ledwie się zbiera do odejścia. Rzuca gachowi wyzywające spojrzenie, majtkami w niego rzuca.

      Odchorowuje ten gwałt. Michaił zajmuje się nią z wielka czułością. Nigdy nie dowiaduje się o tym, co się stało. Fauna nigdy nie zdradza tej tajemnicy. A ludzie z osady dojrzewają... Co i rusz obok ich drewnianej chaty za mostkiem przepływają łodzie rybaków. I wszyscy w milczeniu gapią się na nich. Matka nie potępia ich jednoznacznie, ale też nie wspiera, nie błogosławi, według niej to nie tak powinno wyglądac. Siostra i brat... tak się nie godzi.

      Czy mają oni ze sobą seks ?
      Jest jedna scena, w której nadzy śpią razem, ale nie jest jednoznacznie powiedziane, że wcześniej czy później COS się między nimi wydarzyło.

      Wreszcie kończą dom. Zapraszają gości, aby to tradycyjnie uczcić. Przychodzą wszyscy. Obgadać można zawsze, a jak dają jeśc, to czemu nie skorzystać ? :] Zajada się więc czereda świeżym chlebem, pieczonymi w ognisku ziemniakami i arbuzami. Michaił i Fauna starają się, aby cała ta impreza wypadła jak najlepiej, więc krzątają sie dzielnie i wydaje się, że może nastąpi jakies porozumienie.

      W pewnym momencie Fauna opuszcza gromadę i idzie do domku. Jest noc. Za nią podąża kilku miejscowych. Na ich czele ten amant, któremu swego czasu odmówiła. Dopadają ją daleko od bawiących się gości. Co ciekawe, kiedy Fauna opuszcza zgromadzenie - przed kamerą staje starszy człowiek. Z wymownym spojrzeniem. Robi to w taki sposób , jakby komuś zagradzał drogę. Pytanie : komu ? Michaiłowi ? A może tym, którza za Fauną jednak poszli ?

      Zatem, dopadają ją. Najpierw ten odrzucony amant każe jej jeśc arbuza. Na siłę niemalże. "Jedz, chyba nie chcesz nam pokazać, że gardzisz naszym poczęstunkiem ?", powiada ironicznie, a żądza - jesli nie mordu, to przynajmniej uczynienia jej krzywdy, aż z niego kipi. Z jego koleżków też. Kiedy Fauna zajada tego arbuza, pod terrorem i bez przyjemności - amancisko każe jej powtarzać, że "jest dziwką". Fauna nic nie mówi. Odpycha ich. Idzie do domu. Oni za nią. Kiedy Fauna przechodzi przez most - dobiegają do niej i wrzucają ją do wody, z okrzykiem "otrzeźwiej, dziwko !".

      Niebawem tę samą drogę przemierza Michaił. Nie wie o niczym. Most jest pusty - Fauna sie utopiła. Więc teraz i jego łapią i wrzucają do wody. I tak długo nie pozwalają mu wyjść, aż wreszcie Michaił przestaje walczyć, a jego ciało odpływa bezwładne. Na wodzie zostaje tylko coś w rodzaju wianka ? I kiedy się rozjaśnia, kamera pokazuje jak ten czerwony wianek płynie strumieniem ku ujściu.

      Tak oto społeczeństwo zabija dosłownie i w przenośni coś, co wykracza poza jego zdolnośc akceptacji. Akceptacji samego istnienia tego czegoś, bo neguje ono przyjęte reguły. NIkt nie wie, czy Michaił i Fauna są dla siebie kobietą i mężczyzną, czy jednak bratem i siostrą. Ale sam fakt, że chcą ze sobą mieszkać - plus odrobina imaginacji - sa dla nich wystarczająco podejrzane i karygodne. Nikt nie walczy o to, by ich ochronić. Ani matka, ani wuj, który ich odwiedza przywożąc rózne potrzebne rzeczy do budowy domu.

      Jest kontrast między parą głównych bohaterów, a resztą towarzystwa. On jest spokojny i sympatyczny, ona naturalna i na swój sposób subtelna. Na ich tle cała reszta wygląda nieco buraczanie.

      Przyroda, jak było mówione, gustownie pokazana : lato, słońce, zieleń. Coś jak w "Z daleka widok jest piękny" ;], ale tam o nic nie chodziło, a tutaj jest poruszająca historia. Kontakt Michaiła i Fauny w znacznym stopniu zbudowany jest z gestów, spojrzeń, wśród zwykłych codziennych rzeczy. Dzięki temu ta codziennośc przeradza się w coś znacznie większego, teatr coraz mniej skrywanych uczuć, wzajemnego zaintrygowania, porozumienia krwi, ktore wykracza poza normę, ale czy norma może ograniczać ludzi w taki sposób ?

      To jest chyba najciekawsze pytanie : czy uczucie musi się liczy z zasadą ?
      • grek.grek "Delta" [Kocham Kino], wczoraj] 24.01.14, 15:03
        Zapewne zadawane wiele razy, ale w tym przypadku dotyczy siostry i brata, więc zyskuje kolejny wymiar.

        Oni się nie znają. To ich pokrewieństwo w zasadzie jest martwe, bo znają się od paru minut. MOże to czas i wspólne dorastanie kreuje charakter więźi, a nie suchy fakt, że są z jednej matki ?

        Czy więzy krwi sprawiają, ze ktoś jest czyjąś rodziną ?
        ileż to razy słyszeliśmy, że NIE.
        Matka lub ojciec zastępczy mogą być prawdziwszymi rodzicami od biologicznych.
        Liczy się uczucie.
        I to chyba większość ludzi akceptuje i rozumie.

        Kiedy w gre wchodzą siostra i brat, którzy moga być dla siebie kochankami i partnerami,
        już się zmienia perspektywa. A co jest w niej innego niż w powyższym przykładzie ?
        Tu też uczucie staje ponad reguła. Zwłaszcza, że okoliczności im sprzyjają.

        Jakkolwiek, nie ma 100 % odpowiedzi na pytanie o charakter ich związku. MOże to
        miłość, ale platoniczna ? Jest scena z sugerowanym pocałunkiem, jest scena wspólnego nagiego leżenia w łózku, jest scena kiedy - po gwałcie - Michaił pielęgnuje siostrę, owija jej ciało prześcieradłem - w tej scenie nie ma żadnego erotycznego podtekstu. Jest on za to w niemal każdej scenie kiedy są razem w ubraniach. W sumie, reżyser rozrzuca tropy w taki sposób, że nie sposób dojśc prawdy. I o ten jej wymiar chyba niekoniecznie tutaj chodzi. KLuczowa jest reakcja otoczenia na coś, co według niego narusza przyjętą regułę. Świętośc kala. Jest bluźnierstwem. I otoczenie nie spocznie, póki nie dozna ukojenia.

        MOże powinni wyjechać, uciec, wiedząc że są traktowani z wrogością.
        Tak by było najprościej, ale przy okazji najmądrzej.

        świetne role Felixa Lajko i zwłaszcza Orsolyi Toth, która wyposaża Faunę w mieszankę siły woli, determinacji, odwagi i naturalnej kobiecości, których nawet przemocą nie sposób z niej wykorzenić. Michaił jest opiekuńczy, opanowany, nie wykazuje cech agresywnych, może jest zbyt bierny ? MOże wierzy, że z czasem społecznośc zaakceptuje ich obecność ? Że da się przeczekać pierwszy gniew i dalej jakos sie przyzwyczają do nich ? Że im odpuszczą ?. Osiedlają się za osadą, na uboczu, jakby naznaczając własną obcość i dziwactwo. MOże mając nadzieję na to, ze inni ich zapomną i pozwolą żyć w zgodzie z sobą. Nikomu nie wyrządzają krzywdy. Przeszkadzają jednak innym bardziej niż morderstwo.

        Reżyseiro i scenarzysta Kornel Mundruczo pomysł miał, pomysł zrealizował, ja bym powiedział, ze z sukcesem.

        Jeśli nie widzieliście [właściwie powinienem od tego zacząc, wybaczcie, Czcigodni] :
        www.youtube.com/watch?v=tCp8eoL1zcg
        trailer :
        www.youtube.com/watch?v=XUrL5osnFeo
        • siostra_bronte Re: "Delta" [Kocham Kino], wczoraj] 24.01.14, 15:44
          Dzięki, Greku :)

          Już po zwiastunie widać, że film ma swój klimat. Bardzo ciekawa historia. Wydaje mi się, że społeczność wioski jest pokazana zbyt jednoznacznie, nie ma tam nikogo życzliwego wobec pary bohaterów? W takiej sytuacji oboje powinni wyjechać.

          Co do głównego tematu, kazirodztwo to jedno z ostatnich tabu w naszej kulturze. Nie wiemy co dokładnie łączyło parę bohaterów. Taki zabieg powoduje, że czujemy do nich większą sympatię, bo może są "niewinni". Czy ta sympatia byłaby mniejsza, gdyby pokazano wprost, że łączy ich także seks? Ale wtedy to już byłby trochę inny film.


          • grek.grek Re: "Delta" [Kocham Kino], wczoraj] 24.01.14, 16:39
            drobiazg, Siostro :]

            owszem, owszem, nastrój jest specyficzny.
            może nie "poetycki", ale taki po ichniemu swojski :]

            a jesli łączyła ich miłośc i pożądanie, nawet jesli nie dopełnili
            formalności do tego drugiego ? czy sam fakt, że mają się ku sobie
            nie jest wymowny ? może dlatego społecznośc osady nie potrzebuje
            dowodów, ponieważ uważa, że oni już "grzech" popełnili ?
        • pepsic Re: "Delta" [Kocham Kino], wczoraj] 24.01.14, 19:42
          Jestem pewna, że klimat filmu przypadłby mi do gustu, choć motyw braku akceptacji dla inności jest dość zgrany.
          THX.
          • grek.grek Re: "Delta" [Kocham Kino], wczoraj] 25.01.14, 14:03
            dzięki :]
            motyw akceptacji dla inności istotnie cieszy się powodzeniem w ostatnim czasie; ale ten film
            to także obraz rodzącego się uczucia między dwojgiem ludzi. zakładam, że jednak uczucie tam jest :]. czy łóżkowo przypieczętowane, to jest intrygująca zagadka - ubogacająca całość.
      • pepsic Re: "Delta" [Kocham Kino], wczoraj] 24.01.14, 20:44
        Ciekawe, czy Barbasia przetrwała wczorajszy seans, czy właśnie leczy kaca-giganta ? jak myślicie ? ;))]
        Cos mi sie wydaje, że nie będzie zadowolona zwłaszcza z efektów fizjologicznych. Powiem Wam w zaufaniu, że trochę jestem zaskoczona wyborem repertuaru przez B. Z tego, co mówił Smarzowski wynika, że pierwowzór książkowy nie ma fabuły, zatem i po filmie nie ma sie co spodziewać nic wielkiego + ta obrzydliwa fizjologia .
        • grek.grek Re: "Delta" [Kocham Kino], wczoraj] 25.01.14, 14:24
          już Barbasi napisałem, że jakby co, to jej pomarańcze przyślemy na detoks :]

          zobaczymy, co Barbasia napisze.
          reżyseiro w Kocham Kino rzekł był, że chodziło mu o zaburzenie czasu - rzut oka
          z pozycji bohatera, który traci kontrolę nad codziennością, wpada w chaos i pomieszanie, gubi
          się w gąszczu powtarzalności dni i miejsc.
          plus właśnie fizjologia, bo dośc już uładzonych opowieści o nałogach.
          przypominam sobie "zimę" w "Reqiuem dla snu" i wyobrażam sobie, że i w "PMA"
          alkoholizm doczekał się podobnie mocnych scen i ogólnej wymowy problematyki.
        • pani_lovett Re: "Delta" [Kocham Kino], wczoraj] 25.01.14, 15:16
          pepsic napisała:

          :)
          Już wyjaśniam swój wybór. Ciekawią mnie adaptacje filmowe literatur,y zwłaszcza polskiej, to poniekąd (zboczenie zawodowe ;), dwa, interesuje mnie, co ma do powiedzenia o Polsce, o Polakach Smarzowski, uważam go za jednego z najciekawszych, najlepszych obecnie polskich reżyserów. A poza tym, kiedyś to postanowiłam, wspieram polskie kino.

          "Ta obrzydliwa fizjologia" - jakbyś ze mną w kinie była!!?



      • pani_lovett "Głowa do wycierania" reż. D. Lynch 24.01.14, 21:47
        Przetrwałam , Grekuniu, wczorajszy seans (ale filmu w Kocham kino nie dałam rady obejrzeć ).
        Ufff. Jutro zdam relację.

        Teraz patrzę jednym okiem na surrealistyczne eksperymenty Lyncha, debiut pełnometrażowy - "Głowa do wycierania"...
        Okropieństwo.
        • siostra_bronte Re: "Głowa do wycierania" reż. D. Lynch 25.01.14, 13:43
          Cieszymy się, że żyjesz :)

          Do "Głowy..." nawet nie podchodziłam.
          • pani_lovett Re: "Głowa do wycierania" reż. D. Lynch 25.01.14, 15:33
            siostra_bronte napisał(a):

            > Cieszymy się, że żyjesz :)

            He,he,he! :)
            Dzięki, Kochana Bronte!

            > Do "Głowy..." nawet nie podchodziłam.

            Miałam obawy na początku, czy dam radę w tym zmęczeniu obejrzeć "Głowę ...", ale zmusiłam się!
        • grek.grek Re: "Głowa do wycierania" reż. D. Lynch 25.01.14, 14:26
          uff, żyjesz - to najważniejsze :]]

          czekamy z ciekawością na Twoje wrażenia seansowe i wszelakie inne.

          chyba kiedyś kawałek "Głowy..." widziałem, tyllko nie pamiętam z której
          strony [filmu] : początku, środka czy końca.
          tak czy owak, przyjemność [hehe] prawdziwego obejrzenia, dopiero przede mną.
          • pani_lovett Re: "Głowa do wycierania" reż. D. Lynch 25.01.14, 15:56
            grek.grek napisał:

            > uff, żyjesz - to najważniejsze :]]

            He,he,he! :)))


            Jak się zmobilizuję to opowiem Wam jutro kilka sennych koszmarów Lyncha z "Głowy ...".
            • grek.grek Re: "Głowa do wycierania" reż. D. Lynch 25.01.14, 17:12
              i mówisz do rzeczy :]
              znaczy : sprytnie wymknęłas się czyhającym na Cię niebezpieczeństwom :]]
              • pani_lovett Re: "Głowa do wycierania" reż. D. Lynch 25.01.14, 18:03
                Ha,ha,ha! :)))

                Wiesz, po filmie do alkoholu nabrałam takiego wstrętu, że chyba wzorem Margaret Schroeder z "Zakazanego Imperium" zapiszę się do Ligi Wstrzemięźliwości (jeśli jest u nas takowa) i będę walczyć o delegalizację alkoholu . :)

                Już jestem! Musiałam na chwilę odejść od komputera...
                • grek.grek Re: "Głowa do wycierania" reż. D. Lynch 26.01.14, 16:43
                  haha :] no to musiało tam się dziać, a dziać.

                  mam nadzieję, że nie było tylko okropnie, ale i wstawek humorystycznych nie zabrakło ?

                  [widziałem w zwiastunie scenę, w której bohater sprzedaje siarczystego kopniaka
                  Lajkonikowi krakowskiemu :)]
                  • pani_lovett Re: "Głowa do wycierania" reż. D. Lynch 26.01.14, 21:42
                    :)

                    Przepraszam za opóźnienia! :/ Nieprzewidziane komplikacje nastąpiły. Dziś już raczej nie dam rady dokończyć postu, mam nadzieję, że jutro wreszcie szczęśliwie pojawi się mój obiecany komentarz .

                    Owszem było całkiem sporo humorystycznych wątków. :) Aczkolwiek był to humor oczywiście czarny i groteskowy. Ale o tym później...

                    Dobrej nocy!
                    • grek.grek Re: "Głowa do wycierania" reż. D. Lynch 27.01.14, 14:00
                      nie przejmuj się niczym, pisz spokojnie, daj się ponieśc swobodnemu przepływowi
                      strumienia wrażeń :]

                      udanego dnia, Barbasiu :]

                      • pani_lovett Re: "Głowa do wycierania" reż. D. Lynch 27.01.14, 16:50
                        Dziękuję! :)
    • siostra_bronte "Sublokator" 24.01.14, 15:12
      Dzisiaj w Polonii o 22.45. Zabawna, czarna komedia Janusza Majewskiego z 1966 r.

      Młody naukowiec, Ludwik (uroczy Jan Machulski) wynajmuje pokój w willi starszej pani (Barbara Ludwiżanka). Wzbudza nader duże zainteresowanie nie tylko właścicielki, ale także dwóch innych pań mieszkających w willi: siostrzenicy właścicielki (Magdalena Zawadzka) i wielbicielki sportu (Katarzyna Łaniewska). Wszystkie panie chcą wykorzystać Ludwika do swoich celów. Biedak nie ma żadnych szans :) Polecam!
      • grek.grek Re: "Sublokator" 24.01.14, 16:41
        dzięki za zapowiedź :]

        na pewno będzie powtórka nad ranem, więc spróbuję.
        to chyba jedyne momenty TVP Polonia, w których można uznać ten
        kanał za przydatny :]
        • siostra_bronte Re: "Sublokator" 24.01.14, 19:30
          Drobiazg :)

          To prawda, chociaż szkoda, że Polonia ostatnio rzadko pokazuje ciekawe filmy.
      • pepsic Re: "Sublokator" 24.01.14, 20:09
        Szkoda, że tak późno, bo poza tym bryndza. Ubawiła mnie niezmiernie zapowiedź filmu ""Kogel mogel -2" w wyborczym dodatku telewizyjnym, jako hit weekendowy.
        • siostra_bronte Re: "Sublokator" 24.01.14, 20:19
          To fakt, trochę późno, ale jutro sobota :)
          Też zauważyłam ten "hit weekendowy". Ręce opadają.
          • pepsic Re: "Sublokator" 24.01.14, 20:36
            Ale to również kwestia wczesnej godziny wstawania:)
            Powiem więcej, mają nas widzów za idiotów.
    • pepsic Weekendowa sobota 25.01.14, 17:34
      Zwróciłam uwagę na dwie pozycje:
      1. Brytyjskie "Notatki o skandalu" z Cate Blanchett. Poświęciliśmy czas,wysoko oceniliśmy, ale oglądał tylko Grek, jak mi się zdaje. Ale Kino 20:10. Powtórka w niedzielę.
      2. Thriller by USA "Stan gry" z Russelem Crowe (zachęcająca okoliczność). Tvp1 20.25. Może warto rzucić okiem na solidny kryminał?

      A Wy?
      • grek.grek Re: Weekendowa sobota 25.01.14, 17:49
        "Notatki" bardzo polecam.
        przegapić JUdi Dench i Cate Blanchett w jednym filmie ?
        macie na tyle odwagi ? ;]

        nie widziałem tego drugiego filmu, z opisu wygląda na dreszczowiec z
        politycznym podtekstem.
        czemu by nie spróbować ?
        • siostra_bronte Re: Weekendowa sobota 25.01.14, 18:01
          "Notatki" chętnie obejrzę, ale raczej powtórkę.

          Widziałam oryginalny "Stan gry", brytyjski serial, był pokazywany w Ale kino jakiś czas temu. Znakomity. Nie wiem co z tego zrobili Amerykanie.
          • siostra_bronte Re: Weekendowa sobota 25.01.14, 18:12
            Może oglądałaś ten serial, Pepsic?

            www.filmweb.pl/serial/Stan+gry-2003-142108
            • pepsic Re: Weekendowa sobota 25.01.14, 18:17
              Jest gorzej, ja tego serialu w ogóle nie kojarzę :(
              • siostra_bronte Re: Weekendowa sobota 25.01.14, 19:00
                Zdarza się :) Ale za to nie będziesz wiedziała, kto jest mordercą. Sprawdziłam, serial leciał w 2010 r.
          • grek.grek "Stan gry", 3 słowa. 26.01.14, 16:37
            wydaje mi się, że american "Stan gry" chyba nie dorównał jakością ilości władowanych weń
            pieniędzy :] patrząc na samą obsadę - musiały tam niezłe melony furkotać w powietrzu.

            pierwszy raz zdziwiłem sie w 40 minucie filmu - wtedy własnie prowadzący dziennikarskie
            śledztwo bohater [i jego współpracownicy, słowem - co 4 głowy, to nie jedna] doznaje
            oswiecenia, że sprawa tragicznie zmarłej na skutek wpadnięcia/wrzucenia pod pociąg asystentki sentora - może mieć coś wspólnego z tym, że była ona researcherką tegoż senatora w prowadzonej przez niego w Kongresie sprawie przeciwko tajemniczej i potężnej firmie, która rzekomo dązy do zmonopolizowania systemu wewnętrznego bezpieczeństwa Ameryki.

            40 minut zajęło towarzystwu zajarzenie, że ta śmierć moze mieć jakiś związek z tamtą sprawą. brawo dla scenrzysty ;] tak to jest, jak wytwórnia się uprze, że film musi mieć 120 minut, a nie 95 :]

            Potem wątki rozwijają się różnie i różniście, ostatecznie okazuje się, że śmierć dziewczyny motywowana i inspirowana była z zupełnie innych źródeł, ALE... no właśnie - scenarzysta zupełnie zapomina o tym, że po drodze odkrył, iż wspomniana firma, to naprawdę podejrzana organizacja zajmująca się rzeczami zakrawającymi na kryminał i grandę. Rzecz dotyczy przekrętów w ustawianych przetargach na usługi dla rządu, w których wygrywa 14 firm, które są zapewne 14 podstawionymi słupami, za którymi stoi jedna i ta sama spółka-matka... i - no i nic. Film się kończy, a dziennikarz nic z tym nie robi.

            Do tego serwuje na zakonczenie piękny speech na temat znaczenia i sensu dalszego istnienia prasy drukowanej - i mamy finito. Nie brakuje też postaci zrobotyzowanego terminatora, fiśniętego eks-wojaka, który wygląda i zachowuje się jakby kij połknął i słyszał w życiu wiele dziwnych głosów. Parę prób sztukowania suspensu, dość schematycznych [np. scena polowania na dziennikarza na parkingu podziemnym] i wg mnie zakończonych niepowodzeniem.

            Szczerze powiedziawszy, miałem wrażenie, ze Russell Crowe odrabia pańszczyznę :] Rachel McAdams jest urocza, Helen Mirren może mieć i 99, a będzie atrakcyjna wciąż, a Ben Afleck nawet jak dobije do 99-tki, to i tak nie zostanie klasowym aktorem :] Wyszedł z tego poprawnie zrobiony film bez czegokolwiek, co by miało znamiona świetności, znakomitości, sprawiało że ten tytuł zostanie pamięci na dłużej.
            • siostra_bronte Re: "Stan gry", 3 słowa. 26.01.14, 16:43
              Dzięki, Greku :)
              Widzę, że niewiele straciłam. Tak to już jest, że zwykle amerykańskie remaki słabo wychodzą. Sugestywna ocena aktorów :)
              • grek.grek Re: "Stan gry", 3 słowa. 27.01.14, 13:59
                dzięki, Siostro :]

                gorsze od amerykańskich remake'ów sa tylko amerykańskie sequele :]
            • er.pa Re: "Stan gry", 3 słowa i Rydwany 26.01.14, 19:25
              Obejrzałam, i zgadzam się ze wszystkimi trzema słowami :) Rzemiosło.
              Do aktorskich plusów dodałabym Robin Wright, która ma jakąs taką smutno-piękną urodę przemawiającą do mnie.
              Z innej beczki - obejrzałam "Rydwany ognia" dziś w porze obiadowej, i dla mnie o ile bronią się zdjęcia, broni się muzyka, bronią się konflikty, to przez poziom pompatyczności zrobiła się z tego jednak ramotka.
              • siostra_bronte Re: "Stan gry", 3 słowa i Rydwany 26.01.14, 23:33
                Też lubię Robin Wright. Podoba mi się w "House of cards", które znowu od jakieś czasu oglądam.
                Ano właśnie, napisałam, że "Rydwany ognia" są zrobione bardzo konwencjonalnie i u upływem czasu sporo straciły.
                • pepsic Re: "Stan gry", 3 słowa i Rydwany 27.01.14, 19:53
                  Też lubię Robin Wright. Podoba mi się w "House of cards"
                  Nie mogłam się zdecydować, w których włosach jej lepiej, w długich, czy krótkich. Raczej jednak w krótkich, jak w House of...", gdzie prezentuje się niezwykle dostojnie i z wielką klasą. Już to chyba pisałam.
              • grek.grek Re: "Stan gry", 3 słowa i Rydwany 27.01.14, 14:02
                dzięki, Er.po :]

                to ta blondynka, żona senatora ? no to rzeczywiście, masz rację. stonowana taka, na drugim planie, ale dała się zauwazyć pozytywnie. uroda aktorki, istotnie, dopasowana do charakteru tej postaci.

            • pepsic Re: "Stan gry", 3 słowa. 27.01.14, 20:06
              Ben Afleck nawet jak dobije do 99-tki, to i tak nie zostanie klasowym aktorem :]
              He, he, w dodatku ma nadgorliwego dentystę ;) Ale i tak go lubię, a co! Ponoć w oskarowym "Argo" nieźle sobie radzi (Maniu??) Zgadzam sie natomiast, co do pani Mirren, klasa sama w sobie i.. coraz piękniejsza:) Z kolei McAdams, może i piękność, ale dyskusyjna i z wątpliwym talentem.

              Eee no Greku, nie ma co wybrzydzać. Jak na publiczną, to i tak nieźle:)

              • grek.grek Re: "Stan gry", 3 słowa. 28.01.14, 15:19
                zamiast "Stanów gry" mogliby właśnie "Argo" pokazać, heh.
                ale, może i rzeczywiście, jak na publiczną, to mogło być gorzej.

                wiesz, panna McAdams, to typ urody dziewczyny z sąsiedztwa, takiej
                ktora niby jest w cieniu plastikowych piękności, ale na końcu i tak
                to ona zostaje królową balu, bo jest naturalna, czarująca i sympatyczna :]
              • maniaczytania Re: "Stan gry", 3 słowa. 29.01.14, 20:26
                pepsic napisała:

                > Ben Afleck nawet jak dobije do 99-tki, to i tak nie zostanie klasowym aktorem :]
                > He, he, w dodatku ma nadgorliwego dentystę ;) Ale i tak go lubię, a co!

                Pepsic - ja tez!!! :)

                > Ponoć w oskarowym "Argo" nieźle sobie radzi (Maniu??)

                Wywolana do odpowiedzi potwierdzam - zlosliwcy twierdza, ze to dlatego, ze nie jest go za duzo i ze ma brode ;) Ale naprawde jest dobrze, a sam film jest swietny - polecam go raz jeszcze.

                > Eee no Greku, nie ma co wybrzydzać. Jak na publiczną, to i tak nieźle:)

                Pewnie, ze niezle Mnie sie w sumie ten film podobal. Obejrzalam go drugi raz i dopiero od polowy zaczelo mi sie przypominac, kto co i po co ;)
        • pepsic "Notatki ze skandalu" mini refleksje 27.01.14, 20:17
          Potwierdzam, świetnie rozegrane, z trafnym wyczuciem psychologicznym i modnym motywem stalkingu, tu wzmocnionym emocjonalnym szantażem. Naprawdę budzi emocje!
          Siostro, Erpo, skusiłyście się?
          • er.pa Re: "Notatki ze skandalu" mini refleksje 28.01.14, 17:07
            Ja się skusilam jakiś czas temu, jeszcze w zamierzchłych czasach wypożyczalni :) Oczywiście, jak to ja, nic nie pamiętam, ale wspominam jako wciągajace. Dla mnie też odrobinę "zawodowo", bo ja poniekąd z tej grupy zawodowej właśnie :)
            A Judi Dench uwielbiam zawsze i wszędzie.
            • grek.grek Re: "Notatki ze skandalu" mini refleksje 29.01.14, 14:48
              no to... moze dla przypomnienia ? :] :
              forum.gazeta.pl/forum/w,14,140086508,140848516,_NOtatki_ze_skandalu_via_POlsat.html
              niestety, ja to pisałem, więc uprasza się o tolerancję i miłośc bliźniego dla frywolnego stylu pijanego mistrza ;]
    • grek.grek "Dexter" sez 7 odc 11 [1] 26.01.14, 14:25
      Wiem, że się okropnie denerwujecie niepewnością "co tam w Dexterze ???" ;]], więc w te pędy spieszę Waszą ciekawość zaspokoić ;]

      A dzieje się interesująco, tym bardziej jak na 11 odcinek 7 już sezonu.

      Przyszłość. Ona to zaczyna zaprzątać myśli Dextera Morgana. Przyszłość ma twarz jego syna, oraz Hanny Mc Kay. Czy to możliwe, że za 10-15 przyprószony siwizną Dexter nadal będzie pozbawiał życia przestępców, a potem wracał do domu, gdzie ukochana i dorosły niemalże syn wychodzący własnie do szkoły ? Piękna wizja :] Wydarzenia tego odcinka położą jednak tamę marzeniom bohatera.

      Oto siostra Dextera, Debra MOrgan, porucznik policji - namierza Arlene Shram. Według cynku od zdradzieckiego ojca Hanny McKay - świadkinię jej morderstwa sprzed lat. Sama Hannah określa Arlene jako "jedyną osobę, która mogłaby posłać [ją] za kratki". Debra dyszy żądzą złapania nieuchwytnej trucicielki Hanny. MOże gdyby wiedziała, ze Hannah McKay zawsze zabija tylko w obronie własnej, coś by to zmieniło ? MOże gdyby Hannah nie była dziewczyną jej przyrodniego brata, w którym sama Debra się podkochiwała, a może nawet nadal sie podkochuje ? Nic to, jest jak jest.

      Arlene Shram to typowa młoda dziewczyna po odsiadce. Styl niedoszłej gwiazdy rocka, czy moze niedoszłej groupie rockowej. Dwoje dzieci. Obfita kartoteka i przeszłośc narkomanki. Przyjmuje Debrę na swoim zabałaganionym patio. Panna Morgan nie zamierza się z nią cackać : albo zeznasz przeciw Hannie McKay albo załatwię ci odsiadkę i daję słowo, że prędko swoich dzieci nie zobaczysz. Arlene kocha swoje dzieciaki, więc perspektywy ma niewesołe. Powiada, że "musi się z tym przespać". Debra zostawia ją więc samą.

      Arlene nie zerwała kontaktu z Hanną. W zakładzie wychowawczym były nierozłącznymi przyjaciółkami. Hannah otruła ich wychowawcę, za to że się do nich obu dobierał. I Arlene widziała jak Hannah wsypuje truciznę na szczuty do ostatniego posiłku tego jegmościa.

      Teraz Arlene odwiedza Hannę i zwierza się jej ze swojego położenia. Hannah uspokaja ją : wymyslę coś, wszystko będzie dobrze, ale i ty mnie nie zawiedź.

      Tymczasem, kapitan LaGuerta idzie tropem starej sprawy Rzeźnika z Zatoki. Chce oczyścić imię swojego kolegi, sierżanta Doakesa, oficjalnie uznanego za winnego tamtych zabójstw [4 sezon]. Ślady i poszlaki każą jej podejrzewać [sama nie wie, że słusznie] Dextera. Cała ta rzecz była przy okazji 10 odcinka, więc na pewno jesteście w temacie ;]] Jej towarzysz w tym śledztwie, Matthews, próbuje jej przemówić do rozsądku "To był Doakes, wszystko się zgadzało, Dexter ? zwariowałaś ?". Na nic to jednak. LaGuerta jest uaprta.

      Matthews zaprasza więc na swoją łódź Dextera i opowiada mu o podejrzeniach LaGuerty. Dexter wytrenowany przez lata w udawaniu rozkosznego naiwniaka i grzecznego chłopca, ofk doskonale zgrywa się i tym razem. Ale poza oficjalną miną - dociera do niego, ze sprawa jest poważna. Wymysla na poczekaniu świetny plan. Wyznaje Matthewsowi, że WTEDY, dawno temu, widział Doakesa na jego ŁODZI. Dlatego przeprowadził swoją własną lódź z dala od tej przystani. To własnie był punkt zaczepienia dla LaGuerty : Dexter miał łódź, kiedy odkryto w oceanie worki z ciałami - przeniósł ją gdzieś indziej. Miał łódź - więc wywoził ciała, przeniósł - bo się przestraszył, że zostanie namierzony. Infoirmacja, że Doakes miał łódź, zupełnie zmienia perspektywę. Dexter kaja się Matthewsowi, że powinien był o tym wtedy powiedzieć, ale bał się o siebie i o swoją rodzinę, bał się Doakesa, który zachowywał się w sposób nieobliczalny [yes, w tamtym sezonie Doakes naprawdę ostro wjeżdzał na Dextera, co budziło zdumienie całego wydziału].

      Dexter musi jeszcze tylko... podrzucić policji jakiś dowód na swoją opowiastkę. LaGuerta, słusznie kombinuje Dexter, nie uwierzy w bajkę. Dowód musi się [za]istnieć.

      Kiedy Dexter opisuje całą sprawę Debrze - siostra znów, chcąc nie chcąc, zgadza się pomóc mu w wykołowaniu swojej własnej szefowej. A nawet sama wychodzi z propozycją. "Dla twojego syna, nie moze się wychowywac sam", motywuje.

      Dexter znajduje w sieci odpowiedni model starej łodzi. Reszta należy do Debry.
      Kiedy kapitan LaGuerta opuszcza wieczorem mieszkanie. Debra wkrada się do jej garażu...

      Jednocześnie, Dexter dostaje telefon z informacją, że z więzienia może wyjśc niejaki Estrada. Jest to Latynos, gangster, który był jednym z 3 którzy zabili matkę Dextera. "To ostatnie ogniwo łączące mnie z przeszłością", mówi do siebie.

      Estrada ubiega się o przedterminowe zwolnienie. Rada więzienia zaprasza na rozprawę członków rodzin ofiar Estrady, aby i oni wypowiedzieli się, co myslą o jego ewentualnym zwolnieniu. "NIe mam nic przeciwko", powiada sobie w myślach Dexter, patrząc jak słabowity i wyglądający na schorowanego Estrada zasiada na krześle przed urzędnikami. Jeszcze tylko zemsta na Estradzie i przeszłośc uporządkowana.

      Kilka dni później Estrada zostaje wypuszczony. Dexter obserwuje go z daleka. Facet zupełnie nie wygląda na emeryta, świetnie udawał w więzieniu. Jest rzeski i nawet całkiem... skoczny i wybiegany, kiedy goni autobus :] A Dexter ma już plany związane z jego osobą.

      LaGuerta dowiedziawszy się o istnieniu "łodzi Doakesa" bierze się za przeszukanie jego gratów, które sa u niej w garażu. W skrzynce ze sprzętem wędkarskim znajdują, wraz z Matthewsem, tajemniczy kluczyk, świetnie ukryty. Na kluczyku jest mała tabliczka z adresem. Pod tym adresem zaś, jest opuszczony magazyn, pełen starych rupieci. Grzebią tam i grzebia, aż wreszcie znajdują całe rolki folii [Rzeźnik z Zatoki folią przywiązywał swoje ofiary] oraz zestaw noży rzeźnickich. Wzywają policyjnych techników, którzy ustalają że są na tych rzeczach odciski Doakesa. LaGuerta jest podłamana. Mathhews tłumaczy jej, że to zamyka sprawę. Doakes był winien, pogódź się z tym, nie zmienisz faktów", przemawia do niej. LaGuerta jest stropiona, ale nie pokonana. Ciagle nie moze uwierzyć. Zaczyna mówić, ze "Dexter to podrzucił !", ale w tym momencie brzmi jak wariatka, nawet jeśli tak naprawdę dobrze myśli :]

      Dexter odwiedza Matthewsa dzień później, przynosi mu prezent świąteczny, bo właśnie są święta zimowe. Fajna zima, 30 stopni, słońce, hawajskie koszule, Floryda, Miami ;] Dowiaduje sie, że jego plan wypalił i policja jako taka nie może mu nic zrobić. LaGuerta ? W tym momencie może sobie wierzyć w co chce, dowodów nie ma, a wręcz przeciwnie - dowody są przeciw niej. [swoją drogą, ciekawe, że nagle w serialu znikły zupełnie sceny z komendy, gdzie LaGuerta i Dexter muszą sie przecież codziennie widywać z powodu wspólnej pracy].

      Dexter planuje świąteczny wieczór. Chce zaprosić Hannę, ale ona ma wątpliwości - z powodu Debry. "MY dwie w jednym pokoju... wątpie, żeby to mogło się sprawdzić", powiada.

      Wieczorem, po spotkaniu z Arlene Shram, Hannah McKay odwiedza Debrę. Proponuje jej rozejm, zawieszenie broni. Nie dla siebie nawzajem, ale dla Dextera. Łączy ich coś, uczucie, Dexter by chciał, żeby się zaczeły ze sobą dogadywać i przestały wojować. Hannah jest naprawdę w nastroju koncyliacyjnym, prawdopodobnie sugeruje w ten sposób także, aby Debra spasowała z próbą wyciągnięcia zenań z Arlene Shram. Ale Debra - popijając wodę z butelki - odmawia na całej linii. "Nie spocznę, dopóki nie pójdziesz siedzieć", cedzi przez zęby. Nie będzie wspólnej choinki.

      Dexter zaczepia Estradę na deptaku. Ofk, kiedy Estrada zabijał jego matkę, Dexter miał 3 lata. Nie moze go znać. Dexter przedstawia się jako handlarz prochem. Proponuje Estradzie interes. Przełamuje lody nazywając Estradę "legendą" [i że "dlatego go rozpoznał"], oraz wymieniając nazwiska innych gangsterów, znajomych Estrady [których pewnie poznał, kiedy penetrował środowisko ludzi, z których wyleźli ci, co zabili jego matkę, dwóch z nich zreszta odesłał w zaświaty]. Estrada początkowo jest nieufny, ale dobry zarobek piechotą nie chodzi, więc się zgadza. Dexter umawia się z nim na "pokazanie towaru" w wigilijny wieczór.









      • grek.grek "Dexter" sez 7 odc 11 [2] 26.01.14, 15:03
        Chwilę później Dexter odbiera telefon z informacją - Debra miała wypadek samochodowy, jest w szpitalu.

        Pędem do niej jedzie. Nic się jej nie stało, ma złamaną rękę i siniaki. Jechała właśnie do Arlene Shram, po zeznania, które miały posadzić Hannę McKay w więzieniu. Jak mówi doktor - zasłabła za kierownicą, straciła przytomność. Według wstępnych badań miała leki przeciwlękowe w organizmie. Możliwe, że przesadziła z ich ilością. Yup, w ostatnich 2-3 odcinkach akcentowane były sceny, w których Debra zażywa piguły i popija je wodą.

        Kiedy Dexter z nią rozmawia, Debra jest niemal pewna, że to Hannah McKay ją podtruła. Wczorajszego wieczora odwiedziła ją, potem Debra poszła biegać, a potem wzięła tabletkę - JEDNĄ. Jedna tabletka nie mogła spowodowac takiego efektu. Dexter nie chce uwierzyć, ze Hannah mogła włamac się do mieszkania Debry i w jakiś sposób dosypać jej prochów do czegoś. Debra namolnie go do tego przekonuje. Dexter racjonalnie próbuje ją przekonać, ze równie dobrze sama mogła przesadzić z lekami, skumulowany efekt zbyt dużych dawek w ostatnich dniach - i gotowe. Ale Debra jest nieugięta w swoich podejrzeniach.

        W mieszkaniu Debry Dexter dokonuje oględzin. Znajduje włosy. Hanny ? Druga rzecz, że nikt do mieszkania Debry nie musiał się włamywac, rozsuwane drzwi od patio są otwarte. Tutaj każdy mógł wejśc.

        Potem Dexter odwiedza zakład samochodowy, w którym znajduje się rozwalone auto Debry. Znajduje w nim butelkę z wodą. Daje ją do analizy laboratoryjnej, w duchu powtarzając "Moje życzenie świąteczne : "żeby Hannah nie była winna otrucia Debry".

        I nadchodzi Wigilia. Debra leży w szpitalu, więc Dexter spędza ją z Hanna, synem i syna opiekunką. Są prezenty [Dexter dostaje od Hanny ich wspólne zdjęcie, oprawione w ramkę], jest choinka, jest 12 potraw ;]. I jest atmosfera przystołowa. A Dexter jest zamyślony, bo nie wie, czy kobieta która tak go kocha, tak się zajmuje jego synem i robi taką atmosferę - chciała zabić jego siostrę czy jednak nie ?

        Po Wiglii, u Hanny w domu - Dexter wyznaje, że nie moze zostać. Hannah domysla się "Estrada, tak ? Zrób to, wiem jak to dla ciebie ważne". Dexter nie może jednak uciec od rozmowy o zasadniczej kwestii. Okoliczności wypadku Debry są wszak bardzo niejasne. Jechała po to, by zdobyć zeznanie które pakowałoby Hannę do więzienia. Czy to nie jest logiczne, że Hannah jest podejrzaną ?

        Może dla niego, ale nie dla niej. Hannah jest rozczarowana i rozżalona podejrzeniami Dextera. "Nigdy bym nie skrzywdziła twojej siostry", mówi. Ale Dexter odpowiada, że "Nie przebierasz w środkach, kiedy zagrożona jest twoja wolnośc albo życie, wiem na co cię stać, wiem co potrafisz". Ona mu na to "Gdybyś naprawdę wiedział, to musiałbyś przyznać, ze gdyby ja się za nią zabrała - Debra już powinna być martwa". Arlene Shram ? Hannah powiada, że jej zeznania są nic niewarte, Arlene to od lat ćpunka i wariatka - przeciętny student prawa podwazy jej zeznania przed każdym sądem świata. Jaki więc Hannah miałaby mieć motyw, by truć Debrę ? Debrę Morgan, porucznik policji ["Musiałabym zwariować, zeby chcieć zabić porucznik policji"].

        Dexter chce jej wierzyć, ale nie może - "Wiem o tobie takie rzeczy, że ilekroć moja siostra będzie w niebezpieczeństwie, będę podejrzewał ciebie", mówi Hannie, na co ona podsumowuje "To ty masz problem. Problem z zaufaniem", i otwiera mu drzwi. "Ufam ci w pełni. Możemy mieć wszystko, ale ty sam musisz wiedziec czego chcesz, jaką chcesz mieć przyszłosć", żegna go. Dexter wychodzi kompletnie zmieszany i pełen wątpliwości. Atmosfera jest zupełnie fatalna.

        Tego wieczora spotyka się w porcie z Estradą. Niby ma mu pokazać prochy do handlowania. Prowadzi do opuszczonego kontenera. Tego samego, w którym Estrada przed laty zabił jego matkę, a Dexter i jego brat wiele godzin przesiedzieli w zamknięciu, w towarzystwie jej zwłok i w jej krwi po kostki.

        W środku kontener jest cały wyłożony folią, i zanim Estrada zdązy się porządnie zdumieć - Dexter obezwładnia go z zaskoczenia. Estrada budzi się przywiązany za ręce i nogi do stołu, a Dexter szybkuje piłę tarczową. Tak jak zgineła jego matka, tak samo zginie Estrada. Tylko będzie to bardziej wysumblimowane i nie tak szybkie, jak by sobie tego życzył.

        I nagle Estrada zaczyna coś mówić. Wspomina o "kapitan policji, która nalegała na jego zwolnienie, bardzo jej na tym zalezało". Dexter łapie w lot. LaGuerta. Chciała zwolnienia Estrady, aby użyć go jako przynętę na Dextera. I faktycznie, LaGuerta i dwóch policjantów, z pistoletami, już są w porcie. I zmierzają do kontenera. Ale Dexter jest szybszy. Błyskawicznie ucieka pędząc przed sobą Estradę. W pewnym momencie Estrada wymierza mu znienacka cios i wieje ile sił w kulasach. Dexter nie goni go, bardziej mu zależy żeby samemu nie zostac złapanym. LaGuerta i jej ludzie zastają pusty kontener, ofoliowany w srodku, z piłą tarczową na specjalnym stole - w srodku. LaGuerta rozgląda się po pomieszczeniu. Wie, ze jest na tropie. I chyba wie, że dobrze podejrzewała.

        Dexter wymyka się nocą z portu. Następnego dnia dostaje wyniki badań wody z butelki Debry. Jak powiada toksykolog : w tej wodzie stężenie leków jest tak wielkie, że ktoś widocznie "bardzo chciał odlecieć". Dexter nie ma już wątpliwości - Hannah chciała zabić Debrę. Któż inny tak "przyprawiłby" jej wodę ? Mając wszystkie "za" i "przeciw" - podejmuje ważką decyzję. Monologuje "nie takiej chciałem przyszłości, ale moze na taką zasłużyłem ?".

        Kiedy Debra wraca do domu ze szpitala - Dexter daje jej prezent świąteczny. Długopis Sala Price'a. Ten, którego koniec Hannah McKay posmarowała tojadem. Price lubił gryźć koniec długopisu. Tak Hannah go otruła. Jest więc dowód na to, ze Price nie umarł, a został zabity. Dowód przeciw Hannie.

        Dexter podejmuje więc wybór między miłością do Hanny, a odpowiedzialnością wobec siostry. Ktoś musiał przegrać. "NIgdy nie będę spokojny o twoje bezpieczeństwo, kiedy ona będzie na wolności".

        Potem odwiedza Hannę w jej szklarni. Ona go wita z uśmiechem i pocałunkiem. Ale Dexter jest nieswój. Zaraz za nim pojawia się Debra i policja, aby aresztować Hannę. Dexter ją przeprasza, na co Hannah ze łzą w jednym oku i wyrzutem cięzszym niż worek kamieni : "Raczej powinieneś mnie był zabić". Zakuwają ją w kajdanki, Debra przedstawia jej zarzuty, a potem ją odwożą.

        "NIe warto myśleć o przyszłości. Nie wartto jej planować, bo wystarczy jedna sekunda, aby wszystko obróciło się w pył", ładna puenta na zakończenie.

        Zamknięcie serii zapowiada się znakomicie :]

        www.youtube.com/watch?v=eiTRZrGpWRk








        • pani_lovett Re: "Dexter" sez 7 odc 11 [2] 28.01.14, 16:28
          Zastanawiałam się, po co ten wątek imo nieco wydumany miłości Debry do Dextera, jej przyrodniego brata, ale teraz rozumiem, chodziło o to, by umotywować niechęć do Debry do Hannah i jej dziki upór w staraniach o zamknięcie dziewczyny.

          To na pożegnanie Hannach:

          www.youtube.com/watch?v=ZD-Wd1Sfem8
          Romantycznie, nie? Ładna z nich para. Para morderców.

          > "NIe warto myśleć o przyszłości. Nie wartto jej planować, bo wystarczy jedna se
          > kunda, aby wszystko obróciło się w pył", ładna puenta na zakończenie.
          Świetna puenta.

          > Zamknięcie serii zapowiada się znakomicie :]
          Tak. :)

          Świetne te dwa ostatnie odcinki, prawda? Przeczytałam dziesiąty odcinek!

          Uroda aktorki grającej Hannah i jej niebieskie oczy zwróciły moją uwagą. Pomyślałam słowiańska twarz. I jak się okazało, nie myliłam się
          Aktorka ma polskie korzenie! Nazywa się Yvonne Strahovski i urodziła się w Australii, krótko po tym , jak jej rodzice państwo Strzechowscy w połowie lat 80. wyemigrowali z Polski.

          pl.wikipedia.org/wiki/Yvonne_Strahovski
          • grek.grek Re: "Dexter" sez 7 odc 11 [2] 28.01.14, 17:12
            yes :]
            aczkolwiek wątek miłości Debry do Dextera ma już dobre 2 sezony.
            teraz się przydał.
            no chyba, że mieli oni kilka sezonów z góry zaplanowanych, hehe.

            o yes.
            mordercza para - na pewno :]
            ale z drugiej strony, dwoje ludzi tak oryginalnych na tle społeczeństwa, ze fakt iż odnaleźli się w tak wielkim wszechświecie zakrawa na wydarzenie niezwykłe.

            jestem już po 12 odcinku i finale :]
            oj, działo się niemało, może nawet tu i tam scenarzyści nie zapanowali
            nad kierownica i omal nie wykoleili serii ;] ale o wszystkim napiszę w sobotę,
            jak to się przyjęło świeckim zwyczajem, hehe.
            stay tuned.

            dzięki :]

            no proszę, akcent polski; mogę tylko zdradzić, że Hannah McKay ma wielką szansę powrócić
            w 8 serii. pytaniem intrygującym jest : w jakim charakterze ? w sobotę o wszystkim
            napiszę dokładnie :]

            • pani_lovett Re: "Dexter" sez 7 odc 11 [2] 28.01.14, 18:26
              Wiem, pamiętam. Od początku nie byłam do niego przekonana.

              > o yes.
              > mordercza para - na pewno :]
              > ale z drugiej strony, dwoje ludzi tak oryginalnych na tle społeczeństwa, ze fak
              > t iż odnaleźli się w tak wielkim wszechświecie zakrawa na wydarzenie niezwykłe.

              Tak. :)

              Myślę, że spotkania dwojga oryginalnych na tle społeczeństwa ludzi w tak wielkim wszechświecie wcale do rzadkości nie należą. Choć to wielkie szczęście spotkać pokrewną duszę. Zresztą powstawały już o tym filmy, choć bohaterami może nie były aż tak spektakularne osobowości jak w Dexterze. Dlatego spodobał mi się ten koncept.

              > jestem już po 12 odcinku i finale :]
              O!!!
              Czekam zatem z wielką ciekawością do soboty (na pewno w sobotę, nie w niedzielę?).

              Świetnie! :)

              • grek.grek Re: "Dexter" sez 7 odc 11 [2] 29.01.14, 14:40
                ja też, naweet jeśli są oni rodzeństwem przyrodnim :]
                ale przy okazji był/jest to ciekawy zabieg, bo aktorzy grający Dexterra i Debrę
                są parą w życiu prywatnym.
                oprócz tego, jest to podane w interesujący sposob, bo bohaterka sama nie jest pewna
                własnej interpretacji swoich uczuć. boi się tego, co się jej wyświetla jako wytłumaczenie
                róznych niepokojów ducha.

                dwie igły w wielkim stogu siana ;]

                i mnie ten koncept się podoba.
                gdzieś to musiało być zaplanowane, jako że Dexter do tej pory nie zakochał się :]
                a jako że postać rozwija się i ewoluuje od początkowego stanu bliskiego psychopatii [jest
                zupełnie niezdolny do zachowań społecznych, uczuć - cały czas udaje miłego i towarzyskiego, w gruncie rzeczy nie ma pojęcia, jak to jest czuć to wszystko, co odgrywa przed ludźmi] -
                miłośc jako stan zaawansowanej już ludzkiej strony... człowieka - musiała nadejść.

                racja, niedziela :]
                w niedzielę dopiszę zakończenie tej serii.
                ktoś istotny przeniesie się do krainy wiecznych łowów - tyle na razie zdradzę [w pełni świadom, że finał tej serii znajduje się na, zapewne, setkach stron bez- lub pośrednio związanych z serialem, hehe].
                • pani_lovett Re: "Dexter" sez 7 odc 11 [2] 29.01.14, 17:56
                  Jako że serial poznaję z drugiej ręki, czy z drugiej pary oczu, ten aspekt nie stanowił dla mnie powodu do ekscytacji. ;)


                  > gdzieś to musiało być zaplanowane, jako że Dexter do tej pory nie zakochał się :]

                  Co z żoną, z która miał syna, nie kochał???


                  O ile ciekawsza byłaby tu autoanaliza uczuć Dextera do przyrodniej siostry! Zamiast na odwrót.
                  A może takowa była również?


                  O!!??? Debra? OK! Czekam!
                  :)
                  • grek.grek Re: "Dexter" sez 7 odc 11 [2] 30.01.14, 14:37
                    haha :]
                    dla mnie też, to tylko taka ciekawostka, forma pogrywania z widzem, podejrzewam że
                    aktorzy świetnie się bawili w takiej formule.

                    Rita była raczej szansą na ustatkowanie się i upodobnienie do innych, na czym zawsze
                    mu zależało, bo dzięki temu budził mniej wątpliwości. wiesz, jak żona dla geja ;] tyle, że
                    Dexter ma inny sekret niż odmienna orientacja seksualna.

                    Dexter swoją siostrę kocha, ale... normalnie :] jak brat siostrę.
                    w tej całej historii zastanawia go, czy Debra chroni go [jako mordercę seryjnego] właśnie dlatego, bo go kocha jak kobieta mężczyznę. albo tak się jej wydaje, że kocha :]

                    hehe, nie zdradzę zawczasu o kogo chodzi :]] nie dam się złamać ;]]





                    • pani_lovett Re: "Dexter" sez 7 odc 11 [2] 30.01.14, 16:35
                      Tak.

                      Rozumiem.


                      Nie żeby mi chodziło o jakieś dewiacje. Nie znam się na psychopatycznej osobowości, więc ciekawiło (by) mnie jakie uczucia w głębi swej mrocznej duszy kryje taka osoba do bliższych , dalszych krewnych , czy potrafi, właśnie, kochać, do jakiego stopnia, co to znaczy kochać dla takiej osoby. Oczywiście, wiem, pamiętam że to nie film psychologiczny, ale taki wątek myślę mógłby być ciekawy.

                      To normalną siostrzana miłość nie mogłaby chronić przed wydaniem policji?
                      • grek.grek Re: "Dexter" sez 7 odc 11 [2] 30.01.14, 16:55
                        Dexter kocha Debrę, troszczy się o nią.
                        właściwie odpowiedzialnośc za nią i dbałość o nią były w nim
                        od początku. jako jedyne wówczas znane mu odczuwane uczucia tzw.ludzkie, czyli
                        społecznie rozpowszechnione.

                        pewnie by mogła :]
    • grek.grek Homeland [2 seria, 3 odc.] 27.01.14, 14:11
      2 pierwsze odcinki - klasa światowa.
      ale już w tym 3-cim zaczęła się akcja-i-sensacja.
      wątek "sierżanta Brody'ego na misji" zdecydowanie zapachniał efekciarstwem i swoją
      drogą - żeby faceta na tak eksponowanym stanowisku, mającego teraz tak wiele do
      stracenia, muszącego zachować maksymalną ostrożność i nie wystawiać się na strzał -
      angażować w TAKĄ akcję ? czy ONI tam naprawde są tak skąpo reprezentowani ? :]

      wątek Carrie jakoś bardziej mnie przekonuje od "misyjnych akcji" i kolejnych domowych
      kłopotów [żona sierżanta zaczyna brylować w salonowym towarzystwie nie gorzej niż
      Michelle Obama] sierzanta.
      bardzo plastycznie odmalowana jej nadzieja na nowe-stare, i rozczarowanie, próba poradzenia sobie z nim. niespotykane sekwencje, jak na seriale gdzie raczej unika się dłuższych scen indywidualnych i bez słów oraz tzw. dziania się.

      aż wreszcie pojawia się Saul i Carrie przeżywa wielki moment łzawy. bardzo ciekawe, jak rozwinie sie ten wątek, bo mają w garści dość poważny oręż, pytanie : co z nim zrobią, i czy zrobią to na własną rękę, czy jednak będą lojalnymi funkcjonariuszami swojego państwa ?

      poza tzw. akcją leśną i około-lewarkową z sierżantem w roli głównej - mozna by powiedzieć, ze atmosfera i tropy z 1. serii są zachowane i rozwijają się obiecująco.
      • pepsic Re: Homeland [2 seria, 3 odc.] 29.01.14, 18:11
        żeby faceta na tak eksponowanym stanowisku, mającego teraz tak wiele do stracenia, muszącego zachować maksymalną ostrożność i nie wystawiać się na strzał - angażować w TAKĄ akcję ?
        Albo niechciany telefon. Nie prostsze byłoby wyłączenie go bądź odrzucenie rozmowy od wykręcenia karku?;)

        Ps. To chyba pierwszy odcinek od dawna, na którym nie zasnęłam. Czy mi się wydaje, że w którymś z poprzednich odcinków Carrie występowała w ciemnych włosach, nota bene znacznie korzystniejszych dla niej.
        • grek.grek Re: Homeland [2 seria, 3 odc.] 30.01.14, 14:30
          YES :] hehe, ta cała misja sierżanta absolutnie przekombinowana i przesolona.
          facet 3 razy chce mu dać po głowie lewarkiem albo kamieniem i tak naprawdę nie wiadomo,
          dlaczego nie bije wtedy, kiedy ma ku temu powody, a bije wówczas, gdy powinien być już
          spokojny, że sierżant wiezie go w bezpieczne miejsce, a nie po to, by go zabić.

          hehe, little less conversation, little more action ? :]

          mnie się wydaje, że aktorka nosiła perukę ?

          swoją drogą, pojawiła się teraz urodziwa dziennikarka-szpieguska i generalnie
          potencjał estetyczny serialu - wzrósł :]
          • pepsic Re: Homeland [2 seria, 3 odc.] 01.02.14, 10:23
            Faktycznie, uroda agentki Al-Kaidy zapiera dech w piersi. Nie mogę się napatrzeć. Że teŻ natura nie jest sprawiedliwa;)
            • grek.grek Re: Homeland [2 seria, 3 odc.] 01.02.14, 14:33
              e tam, wszystko można nadrobić wrodzonym albo wytrenowanym seksapilem i inteligencją, a jak się nie da inaczej, to włazid..pstwem ;]

              a co powiesz na nowy fryz żony sierżanta ? :]
              jakaś taka [zbyt] wielka głowa się jej zrobiła, nie ?

              • pepsic Re: Homeland [2 seria, 3 odc.] 03.02.14, 19:48
                Sam widzisz, takie kobiety nie muszą nic robić, tylko leżeć i pachnieć:)

                Mi sie wydaje, że przekombinowała z ustami, które zaburzają symetrię. A fryzura faktycznie jakaś staroświecka.
    • grek.grek Co mamy na dziś ? 27.01.14, 16:17
      na TVp nie ma co liczyć :]
      już zaczęli powtórkę "Krwi z krwi", a "Paradoks" chyba po raz trzeci klepią.
      [prezes TVP twierdzi, że z podatku na media, który zostanie wprowadzony w tym roku,
      "nie da się wyżyć" - ciekawe, że TVN i POlsat dostają połowę tego, co TVP dostanie, i
      jakoś sobie radzą; pięknie pan prezes uprzedza upomnienia, że skoro mają już powszechnie
      ściągalną opłatę, to powinni zrezygnować z reklam; po wprowadzeniu tego haraczu będzie
      tak jak jest, tylko dyrektorów przybędzie i odprawy będą sowite, kiedy publiczne media przejmie
      nowa władza; a za wszystko my zapłacimy, czyli frajernia :)]

      TVp2 od godziny 16 dzisiaj - daje 10 powtórkowych odcinków seriali, w tym 2 razy powtórka powtórki :]]] to są jaja normalne.

      Kultura "Hiszpański więzień" 20:20 & 1:45

      w Jedynce "Homeland" i teatr "W roli Boga", wydaje mi się że to już kiedyś było ?

      powiem Wam, że gdyby miał wybierać, to wolałbym "Rekina w Wenecji" na Pulsie ;]
      pewnie jakiś kicz a'la "Sharknado", ale przynajmniej nikt nie udaje, że to hit niemożliwy.

      do tego "Wyspa grozy", "Teoria zabijania" - na Pulsie :]
      trójpak dla odważnych, od 20:00, hehe.

      w innych komercyjnych - nic godnego uwagi.

      stawiam na niezawodną CTv - w CT2 [0:05] puszczają "Schronienie" F.Ozona [z 2009 r.] i mam nadzieję Wam coś o tym filmie napisać, tak więc - szykujcie relanium, bo styl pijanego mistrza powróci ;]]

      to co, stawiacie na "Rekina w Wenecji" ? :]
      • pani_lovett Re: Co mamy na dziś ? 27.01.14, 16:49
        Greku, filmie "Schronienie" F.Ozona już nam opowiadałeś ...

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,130276386,131310137,_Schronienie_ze_spojlerem_ofk_.html
        > to co, stawiacie na "Rekina w Wenecji" ? :]

        Eeeenieee. Nawet ta Wenecja w tytule mnie nie skusi.

        > [prezes TVP twierdzi, że z podatku na media, który zostanie wprowadzony w tym r
        > oku, "nie da się wyżyć
        Szkoda mówić .

        • grek.grek Re: Co mamy na dziś ? 27.01.14, 16:53
          ale synchron ! :]
          właśnie mnie tknęło, żeby sprawdzić w archwium.
          zaczynam się sypać, pamięć wysiada... ;]

          haha, wiesz te kicze mają w sobie pewien urok bezpretensjonalności :]

          podobno szykują tez podatek od szerokopasmowego internetu.
          niedługo każą płacić od zużycia powietrza w ramach oddychania.
          • pani_lovett Re: Co mamy na dziś ? 27.01.14, 17:06
            He,he, he! Ależ! :)))

            >zaczynam się sypać, pamięć wysiada... ;]
            Nie strasz!


            Bardzo prawdopodobne, heh.
          • pepsic Re: Co mamy na dziś ? 27.01.14, 20:29
            wiesz te kicze mają w sobie pewien urok bezpretensjonalnośc
            Również to dostrzegam i lubię rzucić wyrywkowo okiem, tak niezobowiązująco na wyobraźnię twórców, tricki komputerowe, tudzież absurdy i przewidywalną, swojską fabułę:)
            • grek.grek Re: Co mamy na dziś ? 28.01.14, 15:23
              haha, to ja mam tak samo - nie ma to jak kompletnie badziewny horror z drewnianymi
              aktorami, zrealizowany za kasę z podkradzionej babcinej renty :}
        • siostra_bronte Re: Co mamy na dziś ? 27.01.14, 16:54
          Brawo, Barbasiu za czujność :)

          Zauważyłam tego "Rekina w Wenecji". Od razu pomyślałam o Greku :)
          • siostra_bronte Re: Co mamy na dziś ? 27.01.14, 16:55
            Chyba obejrzę "Hiszpańskiego więźnia" Mameta, choć film miał mieszane recenzje.
            • pani_lovett Re: Co mamy na dziś ? 27.01.14, 16:57
              O czym jest "Hiszpański więźnień" Mameta? (w jednym zdaniu)

              :)
              • siostra_bronte Re: Co mamy na dziś ? 27.01.14, 17:14
                Znalezione w sieci:

                Joe Ross (Campbell Scott), twórca wartego miliardy dolarów wynalazku, otrzymuje od swojego szefa, Joe Kleina (Ben Gazzara), zaproszenie na egzotyczną wyspę na Karaibach. Wkrótce w życiu naukowca pojawiają się kolejne osoby zainteresowane jego odkryciem. Wśród nich agentka FBI Pat McCune (Felicity Huffman), działająca na polecenie rządu, oraz Jimmy Dell (Steve Martin). Joe czuje się coraz bardziej osaczony...

                :)
                • pani_lovett Re: Co mamy na dziś ? 27.01.14, 17:44
                  O! Dzięki! Sama przecież mogłam poszukać. :)
                  Nie wiem, czy będę oglądać, muszę w końcu skończyć komentarz o filmie "Pod mocnym ..."

                  :)
    • grek.grek "Uciekinier" [PL 2006, dokument] via TVP1 28.01.14, 15:11
      Z tego, co kojarzę TVP pokazywała ten film w niedzielę, ok 23:00.
      ja widziałem powtórkę, wczoraj od 3 z groszami n/ranem.

      jesli nie widzieliście, a byście mieli ochotę - naprawdę warto rzucić okiem i uchem :
      www.youtube.com/watch?v=IkHOmzqPKVQ
      Rzecz dotyczy jegomoscia nazwiskiem Kazimierz Piechowski. W 1942 roku, wraz z 3 innymi więźniami, dał w długą z obozu Auschwitz. Dzisiaj pan Piechowski jest ciągle dośc energicznym starszym panem i ma doskonałą pamięc - cały ten film polega na jego opowieści o tym, jak udało się tę ucieczkę przeprowadzić. Oprowadza po obozie, pokazuje punkt po punkcie : skąd, jak, dlaczego, po co i kiedy. Właściwie przechodzimy te całą drogę raz jeszcze, razem z nim, także ten jej etap już po opuszczeniu obozu, a podpowiem, że nie opuścili go na... własncyh nogach ;] Jego narrację wspierają wstawki fabularyzowane.

      spoiler, ale zachęcający :]
      ...
      Tych 4 więźniów, z Kazimierzem Piechowiakiem na czele, uciekło z serca obozu... w mundurach niemieckich oficerów i... niemieckim samochodem, a niemiecki żołnierz pokornie i w podskokach otworzył im bramę wyjazdową :]] Jesli chcecie się dowiedzieć, jak to w ogóle to było możliwe [brzmi jak sen wariata, nie ?] - koniecznie obejrzyjcie film.

      Przeszkód było wiele. Najwazniejsza : zapowiedź Niemców, że za każdego, który zwieje - zabitych zostanie 10 spośród tych, którzy zostali. Ale i to udało im się ominąć.

      Sugestywny jest opis warunków obozowego życia, strategii przetrwania, okrucieństwa Niemców [zabawy z czapką]. Pan Piechowiak ma dar opowiadania - skupia się na faktach, nie ucieka w dygresje, potrafi w jednym krótkim zdaniu zawrzeć sedno sprawy [sytuacji, zdarzenia, epizodu].
      Doskonale kreśli np. portrety kapo i oficerów niemieckich, których rozpoznaje na zdjęciach, jakie zostały po wojnie odkryte. Potrafi ich scharakteryzować jednym zdaniem, za pomocą jednego podpatrzonego zachowania, czynności. Nie czuje się złości, nienawiści w jego głosie, ale i nie są to wypowiedzi suche i beznamiętne, bynajmniej. Czasami pojawia się taki trochę teatralny akcent, ale to sympatyczne jest. Na jednym zdjęciu widzi oficerów po pracy - zabawiają się w wożenie jeden drugiego w taczce. Te taczki na codzień były narzędziem pracy więźniów, a kiedy Niemcowi przyszło do głowy zastrzelić jednego z nich : więźniowie mieli za zadanie załadować zwłoki na ową taczkę i wywieźć. "Panowie oficerowie... radośnie bawią się w czasie wolnym, wożą się taczkami... tymi samymi taczkami, w których ja woziłem swoich zabitych przyjaciół", opowiada Piechowiak i jest to tyleż przerażające, co wspaniałe narracyjnie porównanie, mówiące więcej o pardoksach i absurdach tamtego świata więcej niż niejeden film czy ksiązka.

      Po wojnie, jako były żołnierz AK miał problemy ze stalinowskim reżimem, który nastał w POlandzie. Przetrwał jednak i te trudne czasy, zatrudnił się w stoczni gdańskiej, a po przejściu na emeryturę [z tego co zrozumiałem] zaczął spełniać swoje marzenia - podróżować. Wraz z żoną. Opowiada jak podczas wycieczki na Kubę - dał jednemu starszemu, w jego wieku, mężczyźnie pieniądze [tak, z sympatii], a ten bez słowa odwdzięczył mu się mocnym uściskiem dłoni. "Wszystko, co miał dał mi w tym uścisku dłoni. Nie musiał nic mówić. Ten uścisk mówił więcej niż tysiąc słów", komentuje Piechowiak. Martwi go to, że ludzie na Kubie "nie są wolni", ale z drugiej strony... czy gdyby tam przyszła zachodnia kultura, to w tym konsumpcyjnym szale, wyścigu szczurów, zalewie tandety czuliby się lepiej ? Inni ludzie, którzy wracają z Kuby mówią, że nie widzą tam jakichś złachmanionych biedaków cierpiącym "pod butem strasznego reżimu". Przeciwnie, widzą tam ludzi, którzy cieszą się tym, co mają, kochają muzykę, są radośni, ciągle nie wiedza, ze "za pieniądze można mieć wszystko", bo mają wszystko, mimo ze nie mają pieniędzy.

      Duzo waży takze scena spotkania z byłym przyjacielem obozowym, któremu Piechowiak proponował ucieczkę, ale on się nie zgodził, z obawy przed konsekwencjami - Niemcy mieli w zwyczaju mścić się na rodzinach ucieknierów. Ten kolega obawiał się, ze jego rodzina jest rozssiana po róznych obozach i Niemcy ich wszystkich pozabijają. Piechowiak zabiera go w drogę ku wolności [czy raczej : już - na wolności], którą przebył wówczas, ze swoimi towarzyszami. Jadą samochodem wojskowym [jeepem odkrytym], przejeżdzają ulicami już współczesnymi, co też jest ciekawym zabiegiem - dla przeciętnego człowieka jedna czy druga ulica albo szosa jest jedną czy drugą ulicą albo szosa - dla Piechowiaka Kazimierza jest to szosa, która smakuje wolnością wydartą diabłu z gardła.

      Trochę sztukowana jest scena, kiedy wraz z zoną planują kolejne podróże - Peru, Ekwador, wyspy Galapagos, wyspa Wielkanocna. Ale to nie szkodzi zupełnie nic :]

      Koszmaru Auschwitz nie zapomniał nigdy. Żona opowiada, że do dziś miewa nocne napady wspomnień : przez sen rzuca się, kopie, płacze, krzyczy.

      Część monologu bohatera realizowana jest w jednym z baraków Auschwitz, gdzie mówi on do kamery, a za nim widać turystów chodzących po obozie. Robi to podwójne wrażenie. Oni przychodzą do miejsca pamięci, dla niego to było i jest całe życie. On to przeżył. W części kadrów chodzi sam po opustoszałym obozie. Jakaś część niego, nigdy nie opuściła tego miejsca.

      Doskonale się to ogląda. Trudno oderwać się choćby na moment, zwłaszcza gdy leci ciurkiem, bez możliwosci zatrzymania albo reklam. Na szczęście, nie piłem zbyt wiele płynów przed i w trakcie ;]







      • pani_lovett Re: "Uciekinier" [PL 2006, dokument] via TVP1 28.01.14, 16:41
        A wiesz, widziałam właśnie w niedzielę początek tego dokumentu, niestety tylko początek ...

        Dzięki za opowieść, za zachętę, za link , na pewno obejrzę.
        Niesamowita historia.



        PS
        > Trochę sztukowana jest scena, kiedy wraz z zoną planują kolejne podróże - Peru,
        > Ekwador, wyspy Galapagos, wyspa Wielkanocna. Ale to nie szkodzi zupełnie nic :]

        Piękne.Tak sobie wyobrażam życie na emeryturze. ;)
        • siostra_bronte Re: "Uciekinier" [PL 2006, dokument] via TVP1 28.01.14, 16:59
          Dzięki, Greku :)
          Mogę napisać tylko to samo co Barbasia: niesamowita historia. Czytałam o niej chyba kiedyś w internecie.
          • grek.grek Re: "Uciekinier" [PL 2006, dokument] via TVP1 28.01.14, 17:16
            drobiazg, Siostro :]
            zachęcam Cię do skorzystania z linka :]
        • grek.grek Re: "Uciekinier" [PL 2006, dokument] via TVP1 28.01.14, 17:15
          bardzo Cię zachęcam do obejrzenia
          [Was wszystkich także].
          idealna historia na zimowy wieczór - ku pokrzepieniu serc, ale i pełna
          suspensu i urody narracyjnej [takiej surowej nieco urody, hehe].

          więc Ci życzę spełnienia marzeń :]

      • pepsic Re: "Uciekinier" [PL 2006, dokument] via TVP1 29.01.14, 18:33
        Dzięki.
        • grek.grek Re: "Uciekinier" [PL 2006, dokument] via TVP1 30.01.14, 14:21
          zachęcam :]
    • pani_lovett "Mała Polska w Indiach" dokument TVP2 godz. 22:50 28.01.14, 18:48
      "Wśród setek tysięcy Polaków wywiezionych na Wschód po wkroczeniu w 1939 r. do Polski Armii Czerwonej dużą część stanowiły dzieci. Po ogłoszeniu w 1941 r. amnestii tysiące maluchów, często osieroconych, dotarły do tworzących się oddziałów gen. Władysława Andersa. Na czas wojny schronienia udzieliło im kilka krajów, m.in. Meksyk i Nowa Zelandia. Jednak pierwsze z pomocą przyszły Indie. Wojnę przetrwało tam około pięciu tysięcy polskich dzieci. Blisko tysiąc mieszkało w osiedlu w Balachadi, wybudowanym przez maharadżę Jam Saheba".
      www.telemagazyn.pl/program-tv/1000015281613,mala_polska_w_indiach,id,t.html
      • grek.grek Re: "Mała Polska w Indiach" dokument TVP2 godz. 2 29.01.14, 14:31
        dzięki, Barbasiu.
        liczę na powtórkę, wczoraj postawiłem jednak na "Lulu".
        • pani_lovett Re: "Mała Polska w Indiach" dokument TVP2 godz. 2 29.01.14, 16:54
          Polecam. :)
    • siostra_bronte "Lulu" 28.01.14, 19:14
      Wypatrzyłam prawie w ostatniej chwili. Dzisiaj w Kulturze o 22.15.

      Film Maurice'a Pialata z 1980 r. Jego filmy są u nas praktycznie nieznane. Też nie miałam okazji ich zobaczyć, więc nie mogę napisać nic więcej. W obsadzie Isabelle Huppert i Gerard Depardieu. Chyba warto zobaczyć. W przyszłym tygodniu pokazany będzie inny film Pialata, "Pod słońcem szatana". Czyżby jakiś przegląd?
      • pepsic Re: "Lulu" 28.01.14, 19:27
        Wg internetowego wydania telewizyjnego:
        Zjawiskowa Isabelle Huppert jako dziewczyna z dobrego domu, która porzuca zasobny dom i solidnego narzeczonego dla bezrobotnego lumpa Gérarda Depardieu.

        Kolejna naiwna, że gorące uczucie wystarczy do napełnienia garnka?
        • siostra_bronte Re: "Lulu" 28.01.14, 20:07
          Zdaje się, że przynajmniej na początku bohaterce chodziło o seks :)
          • er.pa Re: "Lulu" 28.01.14, 20:39
            siostra_bronte napisał(a):

            > Zdaje się, że przynajmniej na początku bohaterce chodziło o seks :)

            Z gościem o fizyczności Depardieu?!!!? Matko i córko, to kto gra tego narzeczonego?
            • gryfny Re: kobieta nie walczy 28.01.14, 23:00
              sama z "bezlitosnym" czasem:
              upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b5/DEPARDIEU_Guillaume-24x30-2005b.jpg
              • er.pa Re: kobieta nie walczy 28.01.14, 23:18
                Przypomniał mi się tytuł filmu Herzoga "Nawet karły były kiedyś małe" :)
                Zdjęcie - trzeba przyznać - niezłe :)
              • siostra_bronte Re: kobieta nie walczy 29.01.14, 00:05
                ?
              • pepsic Re: kobieta nie walczy 29.01.14, 18:03
                Ale to przecież nieżyjący już jego syn, który nota bene nie ukrywał, że nie cierpi ojca.
            • siostra_bronte Re: "Lulu" 29.01.14, 00:19
              De gustibus... :)
            • grek.grek Re: "Lulu" 29.01.14, 14:26
              gra go spanikowany gościu z włosami na plecach ;]
              • siostra_bronte Re: "Lulu" 29.01.14, 15:24
                Hehe. To były czasy pełnej naturalności. Dzisiaj takiego aktora nie wpuszczono by przed kamerę w negliżu :) A w ogóle to jest mąż.
            • pepsic Re: "Lulu" 29.01.14, 18:03
              Z gościem o fizyczności Depardieu?!!!?
              Niektóre panie preferują misiów;)
              • siostra_bronte Re: "Lulu" 29.01.14, 18:08
                Hehe :)
              • grek.grek Re: "Lulu" 30.01.14, 14:14
                koala ? :]
                • siostra_bronte Re: "Lulu" 30.01.14, 14:25
                  Wszystkie misie są słodkie :)
        • grek.grek Re: "Lulu" 29.01.14, 14:24
          nawet nie tyle "gorące uczucie", co seksualne przyciąganie :]

          ot, babka nie chciała spędzić całego życia z porządnickim i nieco histerycznym
          narzeczonym, zdaje się starszym sporo od niej. chciała trochę pożyć na walizkach,
          wśród innych ludzi niż sztywni "koneserzy wysokiej kultury", mieć seks nieco bardziej
          frapujący niż mieszczańskie kizimizi. bo ona jest wyzwolona. a przynajmniej chce
          zachowywac sie jakby naprawdę była.

          potem, istotnie, pojawia się ciąża, koniecznośc utrzymania dziecka, i po wizycie swojego brata Michela oraz już podczas spotkania z rodziną swojego amanta - Nely wreszcie jarzy, że happyendu nie będzie i Louis na statecznego ojca dzieciom się nie nadaje.

          aczkolwiek, zmuszona do wyboru między dzieckiem, a Louisem wybiera Louisa. a ja sobie pomyślałem, że jakiś ostateczny bałwan powiedział, a reszta to podchwyciła, że bigamia to coś złego :] jakby miała dwóch mężów, to byłaby szczęśliwa. z Louisem by sypiała, z tym drugim wychowywała dziecko, a w niedzielę wszyscy troje chodziliby na spacery ;]

          a tak - kolejny film o wyborach bohaterów, którzy nie mają złudzeń, że coś z tego będzie. ona wie, że namiętnośc i "nienasycenie" musi się w końcu wyczerpać, niczym bateria, a on od początku zdaje sobie sprawę [może i lump, ale bystry, hehe], że w tym związku nie chodzi o wielkie porywy serca, tylko o czysto seksualna motywację.





          • pepsic Re: "Lulu" 29.01.14, 18:30
            Żałuję, bo było mi dane obejrzeć jedynie temperamentne wejście.
            • grek.grek Re: "Lulu" 30.01.14, 14:09
              bez obaw, to Kultura - będzie niejedna powtórka :]
      • grek.grek Re: "Lulu" 29.01.14, 14:30
        dzięki za polecenie, Siostro.

        nie mam nic przeciwko jakimś przeglądowym pomysłom.
        w ostatnią niedzielę - z tego co wyczyttałem w telegazecie - Kultura powtórzyła Niedzielę z Agatą Kuleszą. w całości :]] sytuacja finansowa musi być naprawdę dramatyczna. nic dziwnego, swoją drogą, skoro iks milionów TVP pakuje w kolejne kanały tematyczne, które mnożą tylko biurokrację i ilośc wysokopłatnych kierowników, dyrektorów, wicedyrektorów i wicewicekierowników.
        • siostra_bronte Re: "Lulu" 29.01.14, 15:30
          Drobiazg :)

          No właśnie, tak mi się wydawało, że niedziela z Kuleszą już była. Tym bardziej cieszą takie premiery jak "Lulu". W ogóle kino francuskie leży odłogiem. Ilu reżyserów pozostaje mało lub wręcz nieznanych i mówię tu o klasyce. Ech...

          Greku, a jak Ci się podobała Isabelle Huppert? Moim zdaniem była znakomita. Trudno polubić Nelly, a jednak wzbudza jakiś szacunek dla swoich życiowych wyborów. Lubię wczesne role Huppert ("Koronczarka"!).
          • pani_lovett Re: "Lulu" 29.01.14, 16:53
            Liczę na powtórkę "Lulu".

            Wczoraj wyjątkowo obrodziło dobrymi filmami na różnych kanałach. Oprócz "Lulu" w TVPKultura, "Nietykalni" (1987) Briana De Palmy w TVN 7 o 20:00, z Robertem De Niro w roli Ala Capone oraz z prześlicznym ;) Kevinem Costnerem w roli agenta Eliota Nessa walczącego z gangiem Ala Capone. I z Andym Garcią oraz Seanem Conney. Świetna rola Kostnera (niestety nie obejrzałam całego filmu).

            W Polsacie o 22:00 "Zaginione" (2003) Rona Howarda, western z Cate Blanchett i Tommym Lee Jonesem; film w zapowiedziach prezentował się nader ciekawie. I w tym wypadku liczę na powtórkę.

            • siostra_bronte Re: "Lulu" 29.01.14, 17:24
              Myślę, że "Nietykalnych" część z nas już widziała, dlatego nie został zapowiedziany.
              • pani_lovett Re: "Lulu" 29.01.14, 17:56
                OK! :)
              • pepsic Re: "Lulu" 29.01.14, 17:56
                O "Zaginionych" też wzmiankowaliśmy/łyśmy, bodajże z Manią. Swoją drogą, gdzież się podziała?
                • pani_lovett Re: "Lulu" 29.01.14, 18:07
                  Zapomniałam na śmierć. Muszę zatem poszukać.

                  Może Mania na ferie wyjechała? I na łyżwach z syneczkiem śmigają?
                  • maniaczytania Re: "Lulu" 29.01.14, 20:32
                    potwierdzam - wzmiankowalysmy "Zaginione" - mocny.

                    Jestem, jestem, podczytuje Was caly czas, ale ze tak powiem, nerwowo troche jest, wiec i na pisanie jakos ochoty nie ma. Ale filmy ogladam rozne, rozniste w tv - juz cos chyba ponad 20 obejrzalam w tym miesiacu (wiem, bo sie na FB zapisalam do takiego wyzwania - 52 filmy na rok haha ;) ).

                    A ferii jeszcze u nas nie ma Barbasiu - tym razem my na koncu ;)
                    • siostra_bronte Re: "Lulu" 29.01.14, 22:18
                      Trzymaj się, Maniu. Przy okazji, może by tak założyć nowy wątek? :)
                      • maniaczytania Re: "Lulu" 29.01.14, 22:26
                        Dzieki!

                        Nowy watek bedzie w soboye, chyba ze koniecznie chcecie wczesniej? :)
                        • siostra_bronte Re: "Lulu" 30.01.14, 19:03
                          Może być i sobota :)
                          • maniaczytania Re: "Lulu" 30.01.14, 19:05
                            :)

                            ale musze przyznac, ze dawno nam sie chyba taki 'aktywny' miesiac nie trafil :)
                    • pani_lovett Re: "Lulu" 31.01.14, 17:57
                      maniaczytania napisała:

                      > potwierdzam - wzmiankowalysmy "Zaginione" - mocny.

                      Jestem zachęcona. :)

                      > Jestem, jestem, podczytuje Was caly czas, ale ze tak powiem, nerwowo troche jes
                      > t, wiec i na pisanie jakos ochoty nie ma.

                      Wspieramy Cię, Maniu. Nie daj się stresowi! Nie warto się denerwować!

                      Ale filmy ogladam rozne, rozniste w t
                      > v - juz cos chyba ponad 20 obejrzalam w tym miesiacu (wiem, bo sie na FB zapisa
                      > lam do takiego wyzwania - 52 filmy na rok haha ;) ).

                      Ależ! Wygląda na to, że Ty zrealizujesz wyzwanie w tempie ekspresowym i wkrótce pobijesz wszystkich!


                      > A ferii jeszcze u nas nie ma Barbasiu - tym razem my na koncu ;)
                      A tak, to my mamy teraz ferie.
          • grek.grek Re: "Lulu" 30.01.14, 14:07
            ciekawe, ile kosztują te starsze filmy ? czy TVP nie kupuje ich, bo są za drogie, czy
            układający ramówkę mają to gdzieś, że w tygodniu 3/4 filmów, to powtórki albo powtórki
            powtórek ?

            Huppert, ofk bardzo dobra.
            szczególnie podobała mi się ta sekwencja wizyty w miejscowości rodzinnej Louisa. to tam właśnie zaczyna się w niej rodzić świadomość okoliczności. rodzina Louisa może i jest rozgadana i na swój sposób sympatyczna, ale jednoczesnie szwagier gania ze strzelbą, pies zagryza kurę na podwórku, a wszyscy oni do kupy jacyś tacy nieogarnięci kulturalnie - o malarstwie czy literaturze pogadać z nimi nie sposób. i widać, jak ona gaśnie w oczach. po paru godzinach w ich towarzystwie nie zostaje nawet cień uśmiechu, który miała na twarzy, gdy tam przyjechała. kulminacją jest scena w kawiarni, kiedy ona siedzi tam sama, bo Louis nie chce i woli zaczekać na nią na chodniku. i kiedy on tak czeka - ona z zazdrością obserwuje całującą się parę przy stoliku. potem tańczy trochę, z tym jego kolegą z niesprawnym ramieniem, a na twarzy ma wypisane odarcie z iluzji :]. od pierwszego do ostatniego ujęcia tej części filmu, Huppert jest doskonała.
    • siostra_bronte "Pokój z widokiem na morze" 29.01.14, 16:09
      Kultura powinna częściej sięgać po takie, rzadko pokazywane polskie filmy, zamiast w kółko puszczać powtórki. Dzisiaj o 20.20 film Janusza Zaorskiego z 1977 r. Widziałam go bardzo dawno, ale pamiętam, że mi się podobał.

      Ciekawa fabuła. Młody mężczyzna grozi, że skoczy z okna wieżowca. Na miejsce zostają ściągnięci dwaj psychiatrzy, obaj reprezentują zupełnie inne szkoły leczenia i podejścia do pacjenta. Znakomite role Gustawa Holoubka i Piotra Fronczewskiego. Polecam!
      • pepsic Re: "Pokój z widokiem na morze" 29.01.14, 17:59
        Niestety nie skorzystam z Twojej propozycji, bo wybieram się do kina na dwa... mrówkojady;) Sorki za mało wybredna zagadkę.
        • pani_lovett Re: "Pokój z widokiem na morze" 29.01.14, 18:03
          "Nimfomankę"? ;}
        • pani_lovett Re: "Pokój z widokiem na morze" 29.01.14, 18:04

          epsic napisała:

          > Niestety nie skorzystam z Twojej propozycji, bo wybieram się do kina na dwa...
          > mrówkojady;) Sorki za mało wybredna zagadkę.

          "Nimfomankę cz.II"? ;}
        • siostra_bronte Re: "Pokój z widokiem na morze" 29.01.14, 18:11
          Nigdy bym nie zgadła :)
          • pepsic "Sierpień w habstwie Osage" 29.01.14, 18:21
            Tyle, że B. Lovett nie zgadła.

            Ps. Powiedzmy, że idę dla ... Evana McGregora, a tak naprawdę muszę się rozerwać. "Nimfomanki" von Tiera mnie nie pociągają.

            Ps. 2. Właśnie dają piosenki Grechuty na Polonii. Powtórkowe, udane covery zespołu Plateau.
            • pani_lovett Re: "Sierpień w habstwie Osage" 29.01.14, 18:32
              :))

              Baw się dobrze, Pani P.!
              Coś fajnego nam potem opowiedz!

              • pepsic Re: "Sierpień w habstwie Osage" 29.01.14, 18:35
                Obiecuję dwa słowa na dniach:)
                THX :-)
            • siostra_bronte Re: "Sierpień w habstwie Osage" 29.01.14, 18:55
              No właśnie, nie sądziłam, że poszłabyś na "Nimfomankę" (ja zresztą też nie). Jakaś trudna ta zagadka :)

              Czekamy na Twoją recenzję. Bo opinie są raczej podzielone. Film jest ekranizacją sztuki i podobno to widać. Ciekawa obsada, ale na czele Meryl Streep, której nie lubię. Za to podobno dobrze wypadła Julia Roberts. Na drugim planie Chris Cooper, którego z kolei bardzo lubię i Benedict Cumberbatch, ale w małej roli. Jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń.
              • maniaczytania Re: "Sierpień w habstwie Osage" 29.01.14, 20:34
                tez jestem ciekawa tego "Sierpnia ..." - podobno Julia Roberts w zyciowej roli :)

                Pepsic - a na "Jacka Stronga" sie wybierasz?
                • pepsic Odpowiadam Manii 01.02.14, 10:30
                  W związku z "Jackiem Strong" mam dylemat z uwagi na osobę reżysera, który mi podpadł antypolskim "Pokłosiem".

                  Ps. W temacie "Sierpnia..." w stosownym miejscu sie podpięłam:)
                  • maniaczytania Pepsic, 01.02.14, 15:20
                    moja kolezanka byla na przedpremierowym pokazie i powiedziala, ze Jack Strong jest ukazany jako bohater, bez zadnej relatywizacji - chyba jednak warto zobaczyc. A rezyser jest dal mnie jedna z najwiekszych zagadek (przeciez ma na swoim koncie chociazby 'Psy").
                    O "Sierpniu ..." juz poczytalam, dzieki :)

                    A, nie wiem, czy zauwazylas - odpowiedzialam Ci w odpowiednich miejscach i na to, gdzie widac Dona Johnsona w Django i o Benie w "Argo" :)
                    • pepsic "Jack Strong" 02.02.14, 19:52
                      W pierwszym odruchu, tudzież własnej naiwności pomyślałam, że "JS" jest rekompensatą za "Pokłosie" (antypolskie), ale atencja z jaką Pasikowski wyraża się o Bolku rozwiała moje wątpliwości.

                      Piszą z lewa i z prawa, że film bazuje na najnowszych dokumentach, co sam reżyser potwierdza, zatem warto dla waloru edukacyjnego. Swoją drogą jakoś nie przekonuje mnie neurotyczna Ostałowska w roli szanownej małżonki pułkownika. To, że Dorociński sobie poradzi, jestem spokojna, ale nadużywa naszej (widzów) wytrzymałości. W 38 milionowym kraju jest chyba więcej dobrych aktorów poza nim i Więckiewiczem? Brak odwagi ze strony pana reżysera?

                      Maniu, czytam tu wszystko na bieżąco, a przynajmniej staram się, choć czasami tylko zajawki. Chyba, że coś przeoczę, kiedy chochlik wyskoczy.
                      • maniaczytania Re: "Jack Strong" 02.02.14, 20:00
                        Maja Ostaszewska, nie Dominika Ostalowska ;) - tez mnie nie przekonuje, bo ja w ogole nie mam przekonania do tej aktorki w zadnej roli. Zgadzam sie z Toba - tez mam przesyt R. Wieckiewicza i M. Dorocinskiego (ten ostatni to juz w ogole mi sie 'przejadl' i jest dla mnie wszedzie jednakowy).

                        Tak czy owak - ja mam zamiar film obejrzec, bo mysle, ze jest wazny i bardzo dobrze, ze wreszcie sie o R. Kuklinskim glosno mowi - wiele, a nawet bardzo wiele osob nie ma przeciez pojecia, kim byl i co zrobil.
                        • pepsic Re: "Jack Strong" 02.02.14, 20:21
                          Oczywiście Ostaszewską Maję miałam na myśli:)
              • grek.grek Re: "Sierpień w habstwie Osage" 30.01.14, 13:57
                Cumberbatch gra też w "12 years a Slave", który własnie wchodzi do kin w Polandzie :]
                jest też "American Hustle". oba te filny zgarnęły sporo nominacji oscarowych za ubiegły
                rok, zatem - można zakładać, że w ostatnim miesiącu mamy via kino najlepsze amerykańskie
                filmy poprzedniego roku.
                • siostra_bronte Re: "Sierpień w habstwie Osage" 30.01.14, 14:13
                  O, "Zniewolonego" to bym chętnie obejrzała nie tylko ze względu na obsadę.
            • pepsic Re: "Sierpień w habstwie Osage" 31.01.14, 18:44
              Obiecane dwa słowa. Treść można streścić króciutko: stypa seniora rodu okazją do rodzinnego spotkania i wywlekania rodzinnych tajemnic, tudzież wzajemnego obrzucania się błotem w myśl powiedzenia: najlepiej z rodzina wychodzi sie na fotografiach. Przeszarżowana Meryl Streep z lubością wsłuchującą sie we własny głos, Julia Robert na przyzwoitym poziomie i na całe szczęścicie nie wystylizowana na plastikową lalę, choć o krok od przekroczenia granicy dobrego smaku i bezsprzecznie najlepsza roli żeńska, czyli doskonała Juliette Lewis niestety w roli drugoplanowej. Ogółem niezły dramacik z wybuchającymi co rus bombami, choć gołym okiem widać że na kanwie sztuki nakręcony, ale nierówno. I dużo w tym winy pani Streep zachowującej sie gtoteskowo w roli zalatującej fałszem. Evan McGregor wystylizowany podręcznikowo na intelektualistę z Nowego Jorku zbyteczny.
              :)
              • siostra_bronte Re: "Sierpień w habstwie Osage" 31.01.14, 18:50
                Dzięki :) Czyli tak jak przypuszczałam.
              • pepsic Re: "Sierpień w habstwie Osage" 01.02.14, 10:17
                Zapomniałam o najważniejszym dla Ciebie, a mianowicie o mr Benedict Cumberbatch. Otóż stworzył postać delikatnego wrażliwca nie przystosowanego do życia, na dodatek nieszczęśliwie zakochanego, o czym jeszcze w filmie nie wie (ale się dowie) i dominującą, niezadowoloną z niego matką, czyli całkowite przeciwieństwo Sherlocka Holmesa. Być może z tego powodu jakoś mnie nie przekonał.
                Siostro, dla Ciebie Benedict:
                • siostra_bronte Re: "Sierpień w habstwie Osage" 01.02.14, 14:33
                  Dzięki, Pepsic :) Przyznam, że aż się bałam pytać o rolę Benedicta :) Przejrzałam recenzje, zdecydowanie Ewan i Benedict wzbudzili największe kontrowersje, chociaż pewnie z różnych powodów. Ale wielką Meryl Streep to mało kto ma odwagę objechać. Widziałam tę uroczą scenkę wcześniej, ale dzięki :)
              • grek.grek Re: "Sierpień w habstwie Osage" 01.02.14, 14:30
                dzięki :]

                czytałem parę recenzyj i wszędzie Meryl Streep była wychwalana. tym bardziej przyjemnie
                przeczytać wreszcie kontropinię do tego unisono w Twoim wykonaniu.

                [a może szarża w tej roli była niezbędnym środkiem aktorskiego rzemiosła ?]
                • siostra_bronte Re: "Sierpień w habstwie Osage" 01.02.14, 14:58
                  Wyczytałam w jednej z recenzji ogólną uwagę, że teksty pisane na scenę z definicji są bardziej wyraziste, emocjonalne. Kino wymaga większej subtelności. No i tutaj to się nie udało. A jeżeli jeszcze aktorzy grają technicznie jak Streep, to wychodzi z tego szarżowanie. Kurcze, chętnie zobaczyłabym ten film, mimo wszystko :)
                  • pepsic Re: "Sierpień w habstwie Osage" 02.02.14, 20:04
                    No tak, teatr i kino rządzą sie innymi prawami. niemniej jednak śmiało polecam. To kawałek solidnego dramatu pełnego zwrotów akcji i przyjemnie spędzone 2 godziny.

                    Jestem w szoku, że urywek filmowy z Benedictem nie jest Ci obcy;)
              • pani_lovett Re: "Sierpień w habstwie Osage" 02.02.14, 16:23
                pepsic napisała:

                >Przeszarżowana Meryl Streep

                O! Co z tą Meryl!?

                Dzięki za relację. :)

                • pepsic Re: "Sierpień w habstwie Osage" 02.02.14, 20:00
                  Meryl Streep gra kobietę chorą na raka, jednocześnie ćpunkę i lekomanką o wrednawym charakterze, która w porywach chce uchodzić za światłą głowę rodu rzucającą złotymi myślami. Tyle, że nie potrafi zlepić tego w jedną sugestywną całość, a przy okazji nadmiernie operuje timbrem głosu. Na jej obronę poinformuję, że moja towarzyszka wyszła z kina oczarowana rolą Meryl:)
      • grek.grek Re: "Pokój z widokiem na morze" 30.01.14, 13:53
        sfrajerowałem się :]
        położyłem się spać przed 21, żeby wstać świeżym i pląsającym na "Libertyna" [tvn7, 23:15].
        wstałem, istotnie w formie niezgorszej.
        włączam tiwi, a tam okazuje się - nie mam TVN7. mam za to czarną plamę z informacją
        "nie ma sygnału". ciekawe, czy za 10 lat ofiarom cyfryzacji będą przysługiwać jakieś
        zniżki kombatanckie na basen albo chociażby przy korzystaniu z szaletów miejskich ? ;]

        nie spałem już później, sprawdzałem co jakiś czas i sygnału nie było, tak więc nawet
        minuty z filmu nie uświadczyłem. gdyby tak można przewidzieć podobne przypadki... obejrzałbym to, co polecałaś :]

        a Ty ? a Wy ? oglądaliście może "LIbertyna" ? :]
        • siostra_bronte Re: "Pokój z widokiem na morze" 30.01.14, 14:24
          Szkoda, Greku, że nie oglądałeś. Moim zdaniem znakomity film. O bardzo poważnych tematach, a ogląda się w napięciu jak thriller. Duet Holoubek-Fronczewski świetny. Może będzie powtórka?

          Przy okazji, emisja filmu była sponsorowana przez sieć kin studyjnych. To pokaz starego polskiego filmu trzeba aż sponsorować?

          Depp w roli głównej skutecznie odstraszył mnie od "Libertyna" :)

          • grek.grek Re: "Pokój z widokiem na morze" 30.01.14, 16:51
            no niestety, zostałem wystrychnięty na dudka :]

            moge tylko powtórzyć za Tobą nieśmiertelną sentencję : liczę na powtórkę :]]

            • siostra_bronte Re: "Pokój z widokiem na morze" 30.01.14, 17:35
              Mimo wszystko, nie rozumiem dlaczego "Libertyn" był dla Ciebie większą atrakcją niż świetny polski film ze wspaniałymi aktorami? :)
              • grek.grek Re: "Pokój z widokiem na morze" 30.01.14, 17:51
                1. spodziewana tematyka i koloryt bohatera tytułowego :]
                2. Samantha Morton i Johnny Depp
                3. XVII wieczna akcja jako miejsce akcji

                • siostra_bronte Re: "Pokój z widokiem na morze" 30.01.14, 18:06
                  Ok :)
                  • grek.grek Re: "Pokój z widokiem na morze" 31.01.14, 16:23
                    w pkt 3 chodziło mi o "Anglię" jako miejsce akcji, a nie o "akcję jako miejsce akcji" ;]]
                    przypuszczam, że się połapałaś i moja niezgarbnośc Cię nie zmyliła, ale czuję się zmotywowany, by dać znać, że sam siebie nie zmyliłem ;]]
                    • siostra_bronte Re: "Pokój z widokiem na morze" 31.01.14, 16:41
                      Hehe, przyznaję się bez bicia, że się nie połapałam :)
                • pani_lovett Re: "Pokój z widokiem na morze" 31.01.14, 17:50
                  grek.grek napisał:

                  > 1. spodziewana tematyka i koloryt bohatera tytułowego :]

                  :}

                  Podobno, zmarły przedwczesną śmiercią w wieku 33 lat /od tych licznych uciech życia ;)/, John Wilmot , kolorowy bohater tytułowy nawrócił się na łożu śmierci i żałował za grzechy. Ha!
                  • grek.grek Re: "Pokój z widokiem na morze" 01.02.14, 14:27
                    hahaha ;]]

                    tym bardziej chciałbym zobaczyć ten film.
                    ku przestrodze, oczywiście, hehe.

                    jak to mówią, Barbasiu, lepiej grzeszyć i później żałować niż
                    żałować że się nie grzeszyło :]
                    • pani_lovett Re: "Pokój z widokiem na morze" 02.02.14, 16:26
                      Ha,ha,ha! :)

                      Pewnie tak.
                      • grek.grek Re: "Pokój z widokiem na morze" 03.02.14, 16:40
                        :]

                        rozchmurz się, piekło jest puste ;]
        • pani_lovett Re: "Pokój z widokiem na morze" 30.01.14, 16:51
          Nie, nie oglądałam, nie wiedziałam, że jest w programie , a gdybym wiedziała pewnie też bym obejrzała, niestety godziny emisji nie dla mnie 23:00 - 1:40!

          Podobno, zmarły przedwczesną śmiercią w wieku 33 lat /od tych licznych uciech życia ;)/, John Wilmot nawrócił się na łożu śmierci i żałował za grzechy.

          Ale bardzo chętnie obejrzała bym ten film o lepszej porze.
          • siostra_bronte Re: "Pokój z widokiem na morze" 30.01.14, 17:07
            Wielka szkoda, Barbasiu. Ale ten film leciał też o 20.20!

            Może zapowiadać najciekawsze tytuły dzień wcześniej, tak żeby nikt nie przegapił?
            • pani_lovett Re: "Pokój z widokiem na morze" 31.01.14, 19:11
              Pisałam, Bronte, wyżej o "Libertynie", a " Pokój z widokiem na morze" obejrzałam.
              Bardzo mi się podobał. Dzięki, żeś zwróciła uwagę.
              Może dam radę jutro wieczorem napisać dwa słówka.

              :)
              • siostra_bronte Re: "Pokój z widokiem na morze" 31.01.14, 19:23
                O! No właśnie, coś mi się nie zgadzało :)
    • siostra_bronte "Tlen" w Ale kino 30.01.14, 15:44
      Dzisiaj o 20.10 film Wyrypajewa z 2009 r. z Karoliną Gruszką w roli głównej. Ale z tego co czytałam to film mocno eksperymentalny, więc nie wiem czy go obejrzę w całości.
      • grek.grek Re: "Tlen" w Ale kino 31.01.14, 16:14
        podjęłaś próbę ?
        • siostra_bronte Re: "Tlen" w Ale kino 31.01.14, 17:01
          Poświęciłam się i obejrzałam do końca. Trzeba przyznać, że film jest hm...dosyć oryginalny. Składa się z 10 teledysków (?). Dwójka aktorów, Gruszka i jakiś łysy młodzieniec śpiewają, a raczej rapują kolejne piosenki w radiowym studio. Teksty krążą wokół historii niejakiego Saszy, który zatłukł łopatą swoją żonę, bo zakochał się w rudowłosej Gruszce.

          Czego tu nie ma. Fabuła, animacja, zdjęcia dokumentalne z jakichś egzekucji. Ogólnie: chaos :) Na mnie to nie podziałało, film jest męczący i jakoś trudno mi było się dopatrzeć większego sensu tego bałaganu. Dla ciekawych trailer:

          www.youtube.com/watch?v=UqZ__0-mxLs
          • pani_lovett Re: "Tlen" w Ale kino 31.01.14, 17:47
            Doceniamy poświęcenie! Dzięki za relację! :)
          • pepsic Re: "Tlen" w Ale kino 31.01.14, 18:26
            Mniej więcej mam pojęcie, bo na ze dwa teledyski luknęłam, i nawet mi się podobały. Ale żeby łopatą zatłuc żonę dla trzęsącej sie Gruszki, co to, to nie:(
    • grek.grek "KObiety bez mężczyzn" [Kocham Kino,wczoraj]. 31.01.14, 14:50
      Oglądaliście ?

      Uciekło mi 20 minut z początku, więc od razu starałem się opanować chaos. Generalnie, była to kolejna opowieść o cięzkim losie kobiet w Iranie. Tym razem umocowana na tle przemian politycznych lat 50-tych, kiedy demokratyczny lewicowo-liberalny rząd zostaje zastąpiony dyktaturą szacha, a we wszystkim łapska maczają Jankesi.

      Jest tu kilka kobiet : jedna młoda pani garnie się do polityki, rozlepia plakaty, podrzuca ulotki, potem jest świadkiem zabójstwa jakie jeden z jej kolegów, student, popełnia na młodziutkim żołnierzu, który nakrył ich w drukarni. Przeżywa wstrząs. Płacze trzymając chłopca w ramionach. Jej polityczny żar wypala się, a ona sama popełnia samobójstwo, skacząc głową w dół z wysokości na trotuar. D

      Druga pani młoda przeżywa zawód miłosny [najpierw jej amant żeni się z inną, a potem proponuje jej, że się ożeni z nią, a ta druga będzie jej usługiwać, na co oczywiście dziewczyna nie przystaje - ciekawe, że amant przyszedł do niej z propozycja, po tym jak rozczarowana jest wyborem życiowym panna zakopała w jego ogrodzie talizman podarowany jej przez starszą kobietę, która zapowiedziała, że dzięki temu odzyska ona jego miłość. Jeszcze ciekawsze jest to, że kiedy dziewczyna zakopywała ten talizman, odnalazła w ogrodzie... zakopaną kobietę. Kiedy ją odkopała - ta kobieta wstała i poszła się utopić w basenie; realizm magiczny ? czy coś ? ].

      Te dziewczyny są przyjaciółkami. Pewnego dnia, zaglądają do baru, gdzie siedza sami mężczyźni. Ta politycznie zaangażowana tak się zapamiętuje w oglądaniu wiadomości, w których pokazywane są uliczne protesty, że nie zauważa, kiedy znika ta druga. A ta druga przeraziła się, że może je spotkać coś złego, za wchodzenie do lokali, do których kobiety nie mają prawa wchodzić. Paradoksalnie, ta która weszła - wyszła bez szwanku. Za tą która bała się wejść i uciekła - pobiegło dwóch facetów i ją zgwałcili.

      Pani dojrzała prowadzi dom otwarty, gdzie spotyka się wyemancypowana intelektualna elita irańskiego społeczeństwa. Kobiety noszą sukienki, malują się, piją alkohol, robią to wszystko czego teokraci zabraniają. Występują muzycy, można tańczyć. Oaza normalności. Na przyjęciu sensacyjnie zjawia się wojskowa żandarmeria. Otaczają teren, a potem... zasiadają do stołu, żeby zjeśc coś i się napić. Niespodziewanie, zamiast areszztowań i rozpędzenia dekadentów, łysy dowódca wdaje sie z nimi w rozmowę.

      Jest jeszcze pani, też młoda, która się nie odzywa, a czas spędza głównie na patrzeniu na innych, malowaniu paznokci, a potem na leżeniu na kanapie - z wyraźnymi objawami gorączki. Pani domu ją odwiedza, wykazuje o nią troskę, a potem młodsza jejmośc chyba umiera ? Przyznam, że ten wątek jest zagadką dla mnie, być może klucz do niego lezy w pierwszej części filmu, która mi sie omsknęła. W opisie gazetowym, napisano, że jedna z kobiet jest prostytutkę. Wychodziłoby na to, ze to własnie ta małomówna. Dlaczego jest chora i co się z nią działo - niestety, nie mam pojęcia, z powodu luki w projekcji :]

      Tak czy owak, jest polityka, uliczny zamęt, dekadencja liberałów w ukryciu przed zamordystami, sa zamordyści w osobie własnej, jest irańska muzyka i śpiewy, generalnie - tło jak należy. Problem tylko mam z fabularnymi szczegółami.

      Ale jakby nie było, film pokazuje kobiety w trudnym świecie, w którym próbują się angażować, walczyć o coś, są odważne, buntownicze, ale i pełne strachu i niepewności, co ich odwagę tym bardziej czyni godną uznania.

      Jesli oglądaliście, poprawcie mnie, dopiszcie coś, żeby to miało ręce i nogi :]

      Nie było powtórki w nocy, dzisiaj tez nie ma. Szkoda, chciałbym zobaczyć ten film raz jeszcze. Wciągam go na listę, przy jakiejś okazji spróbuję obejrzeć na spokojnie, moze wtedy uzupełnię ten opis. Na razie, trochę taki jest niepełny i lekko pogmatwany, więc liczę na Wasza wyrozumiałość :]

      • siostra_bronte Re: "KObiety bez mężczyzn" [Kocham Kino,wczoraj]. 31.01.14, 15:45
        Dzięki, Greku :) Jak zawsze na posterunku.

        Nie oglądałam. Przyznaję się, że ta tematyka średnio mnie interesuje :)
        • grek.grek Re: "KObiety bez mężczyzn" [Kocham Kino,wczoraj]. 31.01.14, 16:13
          drobiazg, Siostro, trzymam wachtę; śnieg czy mróz ;]

          kino irańskie akcentem [prawie] kończącym płodny styczeń :]

          [gwoli formalności, znalazłem ten film, postaram się z-edytować ten
          opis]

      • pani_lovett Re: "KObiety bez mężczyzn" [Kocham Kino,wczoraj]. 31.01.14, 17:30
        Dzięki za ogarnięcie chaosu. :) Przyznam, że te oniryczne , fantastyczne motywy wrzucone w realistyczną opowieść o ciężkim losie kobiet irańskich sprawiły, że wyjątkowo ciężko mi się oglądało swego czasu (rok temu?) "Kobiety bez mężczyzn" .

        Generalnie chodzi o to, jak przeczytałam z jednej z recenzji, że bohaterki wykluczone z irańskiego tradycyjnego porządku, których losy się splatają, odnajdują w końcu miejsce, mityczną oazę ("w przepięknym domu, położonym wśród pól i lasów, prowadzonym przez tajemniczego ogrodnika"), gdzie "przeżywają oczyszczenie, powracają do świata żywych, odnajdują spokój i wyciszenie".

        :)

        • pani_lovett Re: "KObiety bez mężczyzn" [Kocham Kino,wczoraj]. 31.01.14, 17:36
          Czyli same skazują się na wykluczenie spoza tradycyjnego patriarchalnego porządku, nie próbując go zmienić. Smutne.
        • grek.grek Re: "KObiety bez mężczyzn" [Kocham Kino,wczoraj]. 01.02.14, 14:08
          dzięki, Barbasiu :]

          ...ale generalnie film oryginalny, nieprawdaż ?
          • pani_lovett Re: "KObiety bez mężczyzn" [Kocham Kino,wczoraj]. 01.02.14, 23:28
            Prawdaż, Greku. Dzięki Tobie i Manii lepiej to widzę.

            :)
            • grek.grek Re: "KObiety bez mężczyzn" [Kocham Kino,wczoraj]. 02.02.14, 16:36
              dzięki :]]
      • maniaczytania Re: "KObiety bez mężczyzn" [Kocham Kino,wczoraj]. 31.01.14, 17:58
        grek.grek napisał:

        > Oglądaliście ?

        Tak, i troche moge 'douzupelnic', ale za to przysnelam pod koniec ;), wiec prosze o dopowiedzenie koncowki - jak sie skonczylo to przyjecie?

        > Uciekło mi 20 minut z początku, więc od razu starałem się opanować chaos. Generalnie, była to kolejna opowieść o cięzkim losie kobiet w Iranie. Tym razem umocowana na tle przemian politycznych lat 50-tych, kiedy demokratyczny lewicowo-liberalny rząd zostaje zastąpiony dyktaturą szacha, a we wszystkim łapska maczają Jankesi.

        Nie do konca zrozumialam o co chodzilo, wiem, ze byl przewrot, ze wladze przejeli wojskowi. I ze chodzilo tym razem nie o Jankesow, a raczej Angoli.

        > Jest tu kilka kobiet : jedna młoda pani garnie się do polityki, rozlepia plakaty, podrzuca ulotki, potem jest świadkiem zabójstwa jakie jeden z jej kolegów, student, popełnia na młodziutkim żołnierzu, który nakrył ich w drukarni. Przeżywa wstrząs. Płacze trzymając chłopca w ramionach. Jej polityczny żar wypala się, a ona sama popełnia samobójstwo, skacząc głową w dół z wysokości na trotuar. Druga pani młoda przeżywa zawód miłosny [najpierw jej amant żeni się z inną, a potem proponuje jej, że się ożeni z nią, a ta druga będzie jej usługiwać, na co oczywiście dziewczyna nie przystaje - ciekawe, że amant przyszedł do niej z propozycja, po tym jak rozczarowana jest wyborem życiowym panna zakopała w jego ogrodzie talizman podarowany jej przez starszą kobietę, która zapowiedziała, że dzięki temu odzyska ona jego miłość. Jeszcze ciekawsze jest to, że kiedy dziewczyna zakopywała ten talizman, odnalazła w ogrodzie... zakopaną kobietę. Kiedy ją odkopała - ta kobieta wstała i poszła się utopić w basenie; realizm magiczny ? czy coś ? ].

        To ja Ci tu troche te watki polacze. Pani, ktora popelnila samobojstwo byla juz wczesniej przyjaciolka tej drugiej. A pan amant byl bratem samobojczyni, ktory zmuszal ja do zamazpojscia. I on wlasnie ja zakopal w ogrodzie. Tamta ja odkopala, bo uslyszala, jak samobojczyni spod ziemi wola ja po imieniu.

        > Te dziewczyny są przyjaciółkami. Pewnego dnia, zaglądają do baru, gdzie siedza sami mężczyźni. Ta politycznie zaangażowana tak się zapamiętuje w oglądaniu wiadomości, w których pokazywane są uliczne protesty, że nie zauważa, kiedy znika ta druga. A ta druga przeraziła się, że może je spotkać coś złego, za wchodzenie do lokali, do których kobiety nie mają prawa wchodzić. Paradoksalnie, ta która weszła - wyszła bez szwanku. Za tą która bała się wejść i uciekła - pobiegło dwóch facetów i ją zgwałcili.

        Moim zdaniem, ta samobojczyni byla 'duchem', ktorego widziala tylko ta jej przyjaciolka, wiec panowie w barze nie zwracali na nia uwagi, bo jej nie widzieli.

        > Pani dojrzała prowadzi dom otwarty, gdzie spotyka się wyemancypowana intelektualna elita irańskiego społeczeństwa. Kobiety noszą sukienki, malują się, piją alkohol, robią to wszystko czego teokraci zabraniają. Występują muzycy, można tańczyć. Oaza normalności.

        To nie do konca tak. Pani dojrzala byla zona wysoko postawionego wojskowego, na pewnym przyjeciu w kregach wladzy spotkala nagle dawnego ukochanego, ktory byl jakims poeta czy kims. I ona zapytal ja, czy nadal spiewa i co robi, i nagle ona uzmyslowila sobie, ze poswiecila sie malzenstwu i zapomniala o swoich pasjach. Zdecydowala sie odejsc od meza. Pozniej poszla do kawiarni spotkac sie z tym bylym ukochanym i tam poznala intelektualna elite ;) A pozniej kupila sobie sad, gdy go ogladala, znalazla w stawie w stanie katatonicznym ta mloda dziewczyne, o ktorej ponizej. Niestety pani dojrzala wyrazniew zawiodla sie na swoim dawnym kochanku, bo ten przyszedl na przyjecie wydane przez nia ze swoja ... mloda narzeczona.

        > Jest jeszcze pani, też młoda, która się nie odzywa, a czas spędza głównie na patrzeniu na innych, malowaniu paznokci, a potem na leżeniu na kanapie - z wyraźnymi objawami gorączki. Pani domu ją odwiedza, wykazuje o nią troskę, a potem młodsza jejmośc chyba umiera ? Przyznam, że ten wątek jest zagadką dla mnie, być może klucz do niego lezy w pierwszej części filmu, która mi sie omsknęła. W opisie gazetowym, napisano, że jedna z kobiet jest prostytutkę. Wychodziłoby na to, ze to własnie ta małomówna. Dlaczego jest chora i co się z nią działo - niestety, nie mam pojęcia, z powodu luki w projekcji :]

        Tak, ona wlasnie byla prostytutka, do ktorej co chwila przychodzil klient, a ona przyjmowala ich lezac biernie na lozku. Miarka sie jakby w niej przebrala, gdy jeden z klientow, starszy pan, zaczal ja glaskac po rekach. Nagle wybiegla i uciekla, najpierw do swiatyni, gdzie pokazala sie mezczyznom (wiec weszla do strefy zakazanej) a potem do lazni. Tam dlugo sie nie rozbierala, a potem byla naprawde przejmujaca scena, gdy ona nagle zrzucila szate i okazalo sie, ze jest przerazliwie wrecz chuda, same kosci i zaczela sie myc, a wlasciwie trzec az do krwi zmywajac jakis wyimaginowany chyba brud. Potem stamtad wybiegla na droge i doszla do sadu.
        Ta dziewczyne, zhanbiona, zaprowadzila do sadu ta jej przyjaciolka samobojczyni.

        > Jesli oglądaliście, poprawcie mnie, dopiszcie coś, żeby to miało ręce i nogi :]

        Zrobione, staralam sie jak moglam. Ogolnie film dziwny, szczegolnie przez to pomieszanie realnosci z silami nadprzyrodzonymi.
        • pani_lovett Re: "KObiety bez mężczyzn" [Kocham Kino,wczoraj]. 31.01.14, 18:28
          To nie do konca tak. Pani dojrzala byla zona wysoko postawionego wojskowego, na pewnym przyjeciu w kregach wladzy spotkala nagle dawnego ukochanego, ktory byl jakims poeta czy kims. I ona zapytal ja, czy nadal spiewa i co robi, i nagle ona uzmyslowila sobie, ze poswiecila sie malzenstwu i zapomniala o swoich pasjach.[...].

          Tak! Tak właśnie było.
          No proszę, nie było tak źle z moim oglądaniem, jak mi się wydawało.

          Pani, ktora popelnila samobojstwo byla juz
          > wczesniej przyjaciolka tej drugiej. A pan amant byl bratem samobojczyni, ktory
          > zmuszal ja do zamazpojscia. I on wlasnie ja zakopal w ogrodzie. Tamta ja odkop
          > ala, bo uslyszala, jak samobojczyni spod ziemi wola ja po imieniu.


          Dzięki, Maniu!

          Co trzy pary oczu to nie jedne! ;)
        • grek.grek Re: "KObiety bez mężczyzn" [Kocham Kino,wczoraj]. 01.02.14, 14:04
          dzięki, Maniu, za ten pełny research.
          teraz dopiero zaczynam to w pełni przyswajać :]

          mam ten film namierzony i obejrzę go sobie raz jeszcze, wtedy Ci dokładnie
          opiszę zakończenie przyjęcia, bo przyznam, że na chwilę obecną nie jestem
          w stanie odtworzyć tego z pamięci.

          ciekawa ta koncepcja z "duchem".
          mnie się ta dziewczyna wydawała całkiem realna.
          kiedy skoczyła z wysokości na chodnik [nie głowa w dół, jak pisałem, ale - jak
          pamiętasz i pamiętacie : plecami w dół] i zabiła się - widac było plamę krwi pod
          jej głową. może to by był znak, że jednak mieliśmy do czynienia z kimś żywym ?

          • maniaczytania Re: "KObiety bez mężczyzn" [Kocham Kino,wczoraj]. 01.02.14, 15:15
            grek.grek napisał:

            > ciekawa ta koncepcja z "duchem".
            > mnie się ta dziewczyna wydawała całkiem realna.
            > kiedy skoczyła z wysokości na chodnik [nie głowa w dół, jak pisałem, ale - jak pamiętasz i pamiętacie : plecami w dół] i zabiła się - widac było plamę krwi pod jej głową. może to by był znak, że jednak mieliśmy do czynienia z kimś żywym ?

            E, chyba jednak nie, bo jakby przezyla zakopana pod ziemia? Jak obejrzysz jeszcze raz, to sprawdz ta koncepcje ;)

            Czytalam gdzies o tym filmie (bo szukalam wczoraj informacji), ze cala dalsza akcja rozgrywa sie jakby w tym czasie, kiedy ona spada - troche naciagana koncepcja jak dla mnie.
    • siostra_bronte "Mała miss" w Ale Kino 31.01.14, 15:31
      Dzisiaj o 20.10. Zapowiadałam ten film przy okazji emisji w Polsacie, ale leciał po nocy. Er.pa chwaliła, że sympatyczny :)
      • grek.grek Re: "Mała miss" w Ale Kino 31.01.14, 16:20
        niestety, Ale Kino nie posiadam, więc nie będę mógł się przyłączyć.
        tym większą mam nadzieję, że napiszesz/napiszecie o swoich wrażeniach.

        w Kulturze gromko zapowiadają "Grobowiec świetlików", japoński animowany z 88.
        aż się roi od pochwał, superlatyw[ów?] i innych ochów i achów. wedle opisu
        ma to być dramat wojenny, w którym główne role odgrywa młodociane osiercone
        rodzeństwo. 20:20 & 1:15.

        w Jedynce kolejny hit na weekend : "Sprawa się rypła" ;]
        • siostra_bronte Re: "Mała miss" w Ale Kino/ "Tatuaż" 31.01.14, 16:39
          Tak, wiem. Szkoda, bo ostatnio ten kanał ma świetny repertuar. Zdradzę Ci, że jutro pokażą dwa filmy McQueena, jeden po drugim: "Głód" (pamiętam Twoją sugestywną recenzję) i "Wstyd". Zapowiada się emocjonujący wieczór!

          Widziałam zapowiedzi "Grobowca świetlików", ale wybieram "Małą miss".

          Brak już słów na te "hity weekendowe" :)

          Ewentualnie do wyboru jest jeszcze thriller "Tatuaż" Jane Campion w Tele 5 o 20.00 z dobrymi rolami Meg Ryan (wychodzącej poza swoje emploi) i Marka Ruffalo.

          • grek.grek Re: "Mała miss" w Ale Kino/ "Tatuaż" 01.02.14, 14:06
            "Głód" [dzięki, że pamiętasz] - znam.
            "Wstyd" mam nadzieję poznać niebawem.
            oby oba filmy przypadły Ci do gustu :]
          • pani_lovett "Wstyd" - wydarzenia okołofilmowe 02.02.14, 16:37
            cytat z Gazety Telewizyjnej (dodatek do GW) 31.01-6.02, s. 3

            "Podczas promocji "Wstydu" aktor wysłuchał mniej lub bardziej dosadnych żartów na temat swojego przyrodzenia, w tym słynne: Michael, zupełnie szczerze, możesz grać w golfa, trzymając ręce na plecach ... wygłoszone przez George'a Clooneya podczas rozdania Złotych Globów za 2012".
            • pepsic Re: "Wstyd" - wydarzenia okołofilmowe 02.02.14, 20:06
              Michael, zupełnie szczerze, możesz grać w golfa, trzymając ręce na plecach
              He, he, coś jest na rzeczy:)
              • pani_lovett Re: "Wstyd" - wydarzenia okołofilmowe 02.02.14, 21:21
                He,he,he! :)

                Wy to macie fajnie z tym Alekino!

                :)
            • siostra_bronte Re: "Wstyd" - wydarzenia okołofilmowe 02.02.14, 21:26
              Czytałam tego posta wcześniej :)
            • grek.grek Re: "Wstyd" - wydarzenia okołofilmowe 03.02.14, 16:39
              czyżby Clooney mógł grać jedynie w cymbergaja ? ;]
        • pani_lovett Re: "Mała miss" w Ale Kino 31.01.14, 17:44
          > w Jedynce kolejny hit na weekend : "Sprawa się rypła" ;]


          A właśnie, Jedynka coś pokochała wielka miłością ten film, o czym świadczy duża częstotliwość z jaką ostatnio powraca .
          Sam film śmieszny był. Świetna rola komediowa Franciszka Pieczki.

          "Grobowiec świetlików" czy "Tatuaż"?
        • pani_lovett OT 31.01.14, 19:09
          Greku, będę jutro wieczorem.
          See U! ;)
          • grek.grek Re: OT 01.02.14, 14:20
            udanej zabawy bym Ci życzył, hehe.
            mam nadzieję, że tak było :]
            • pani_lovett Re: OT 01.02.14, 23:20
              Dziękuję!!! :)

              Stanowczo udany dzień! Zaoszczędziłam kupę forsy. Niespodziewanie śliczną sukienkę na lato kupiłam t a n i o na wyprzedaży! ;)))


              W TVP Kulturze bardzo przyjemne jazzowe klimaty, właśnie nadają koncert Gregoire Maret Quartet ...

              Na dobranoc :
              www.youtube.com/watch?v=Az_WSkKM5CU&list=PL13C19508F41372CD
              • grek.grek Re: OT 02.02.14, 17:11
                no to sukces :] tak trzymać, Towarzyszko Obywatelko :]]

                ale świetny kawałek.
                myślałem, że panowie sobie tutaj "dżemseszyn" urządzają gdzieś
                w jakimś pojemnym studio [hali ?.. hangarze ?! ;)] nagraniowym, a
                tutaj znienacka oklaski publiczności, hehe. czyli jednak widz obecny był.

                werwa jaka :] 2:45 i 4:55 świetne płynne przejścia od jednego motywu do
                całej sekwencji w której ten motyw ciągle istnieje, ale gdzies w tle i
                zmodyfikowany w swoim brzmieniu, doskonałe momenty, mistrzowskie
                muzykowanie.
                • pani_lovett Re: OT 03.02.14, 22:26
                  He,he! Towarzyszko klientko rozpuszczona, raczej ;)

                  Muszę sprostować - premierowy koncert, który pokazała właśnie TVPKultura został nagrany podczas Bielskiej Zadymki Jazzowej w Galerii SFERA/ Klub Klimat w Bielsku-Białej 31.01.2013 r. (oczywiście też z udziałem publiczności).
                  Tu mały fragmencik z koncertu z Klubu Klimat
                  www.youtube.com/watch?v=eC104fgtryw
                  Wyżej zalinkowałam utwór (ciąg utworów) zagrany przez Quartet w innym miejscu i czasie.
                  Świetny, to prawda.

                  Yes! :)
              • pepsic Re: OT 02.02.14, 20:09
                O! Ja też wczoraj grasowałam na przecenach i całkiem sporo upolowałam (90% w odcieniach granatu, chyba mnie pogięło;)
                • grek.grek Re: OT 03.02.14, 16:37
                  e tam, granat ładny kolor :]
                • pani_lovett Re: OT Granat! 03.02.14, 22:27
                  Też bardzo lubię granat! Co fajnego upolowałaś w grancie na przykład? (i g d z i e?)
                  • pepsic OT z cyklu szaleństwa zakupowe 05.02.14, 20:49
                    Najczęściej zaglądam do sieciówek z wiadomych względów, obowiązkowo do Mohito, a w dalszej kolejności do Reserved (to ta sama firma) oraz do Cameieu. Do ostatnich łupów zaliczam: 3 proste bluzki (wszystkie trzy w różnych odcieniach niebieskiego i granatu), a także pudełkowy żakiecik z dżerseju w kolorze marengo przetykany popielatą nitką i obszyty czarną lamówką. W granacie kupiłam ponadto cardigan przetykany białą, lekko błyszczącą nitką oraz pewną część bielizny. Maiłam wyjątkowo dobry dzień i natchnienie, no i wreszcie po kilku tygodniach odetchnęłam z ulgą.
                    A Twoje zakupy jak?
                    • pani_lovett Re: OT z cyklu szaleństwa zakupowe 06.02.14, 17:32
                      /Przepraszamy za zwrot od głównej tematyki wątku. /

                      Śliczne zakupy! :)))
                      Szczególnie ten żakiecik obszyty czarna lamówką, podoba mi się i cardigan też!
                      Ja kupiłam w grudniu w TOP SECRET na wyprzedaży podobny fason, ale z innego materiału i w innym kolorze kolor - melanż czarno-biały ze skórzanymi wstawkami.

                      A ostatnio 2 bluzki z krótkim rękawem na lato ;) - błękitną i czarno-białą z koronkową wstawką w miejscu łączeniu kolorów. I sukienkę, którą się pochwaliłam Grekowi :}.
                      Też na lato, bez rękawów, długa do połowy kolana. Jest jasnobeżowa i ma skórzane beżowe nieco ciemniejsze od sukienki wstawki na ramionach i w pasie! Coś pięknego! A jeszcze piękniejsza była cena: 40 zł!!! (ze 129 zł - pierwsza cena). Wypatrzyłam ją zupełnie przypadkowo w RESERVED. Prawie była jedna w moim rozmiarze, co graniczyło z cudem, bo to był drugi dzień wyprzedaży, na której oferowano dodatkowe -30% zniżki!


                      Do Mohito, Cameieu też zaglądam, ale rzadziej , bo nie mam w pobliżu.

                      Dzięki, Pepsic. :)
                      • pepsic Re: OT z cyklu szaleństwa zakupowe 07.02.14, 20:17
                        Mam słabość do sukienek bez rękawów, nawet wielką, aczkolwiek nie mogę nie zauważyć, że na naszym rodzimym, sieciowym rynku brakuje sukienek z krótkimi rękawkami i 3/4, tzw. codziennych. W końcu tu nie Afryka. Top Secret też jest w porzo, mam stamtąd sukienkę szafirową (of course) bez rękawów z wstawką tiulową w tym samym odcieniu pod szyją, niestety jakość pozostawia wiele do życzenia, no i mogła by być trochę dłuższa. Ale moja najulubieńszą jest mała czarna z baskinką i ćwiekami przy dekolcie z Orseya za jedyne 50 zeta , w której obskoczyłam wszystkie możliwe imprezy, w tym sylwestra (z przeceny z powodu małego feleru do osunięcia przez krawcową).
                        • pani_lovett Re: OT z cyklu szaleństwa zakupowe 08.02.14, 17:45
                          Sądziłam, że tylko ja nie mam problem ze znalezieniem ładnych codziennych sukienek (sukienek z długim rękawem też brakuje)!!! Trzeba by jakiemuś producentowi podpowiedzieć pomysł szycia takich sukienek. Na pewno znalazło by się mnóstwo klientek.

                          Ale moja najulubieńszą jest mała czarna z baskin
                          > ką i ćwiekami przy dekolcie z Orseya za jedyne 50 zeta , w której obskoczyłam w
                          > szystkie możliwe imprezy, w tym sylwestra (z przeceny z powodu małego feleru do
                          > osunięcia przez krawcową).

                          Rewelacja. :))

                          Kupić piękna rzecz w normalnej cenie to żadna sztuka, ale upolować tanio na przecenie, to dopiero coś, no i podwójna przyjemność, nieprawdaż! :)


                          :)
    • er.pa "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 31.01.14, 17:43
      Jak w temacie - japońska animacja z 1988, którą zachwycali się państwo w TK w zeszłym tygodniu, zachwyca się dzisiejsza telewizyjna, choc ostrzega, że rzecz bardzo ponura, bo o wojnie oczami dzieci i bez happy endu.
      A ja dziś tego nie obejrzę, bo mam ważne wyjście, pozostaje liczyć na kulturowe powtórki (a po Waszej zachęcie nabrałam tez ochoty na obejrzenie Lulu, mimo owłosionych pleców narzeczonego bohaterki :)
      • pani_lovett Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 31.01.14, 17:45
        er.pa napisała:
        (a po Waszej zachęcie nabrałam tez ochoty na obejrzenie Lulu, mimo ow
        > łosionych pleców narzeczonego bohaterki :)

        ;)
        • siostra_bronte Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 31.01.14, 17:46
          Jest jeszcze gorzej. Narzeczony, a właściwie mąż ma owłosione nie tylko plecy :)
          • pani_lovett Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 31.01.14, 17:58
            O matko! A co jeszcze ?
            • siostra_bronte Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 31.01.14, 18:07
              Wszystko :)
              • er.pa Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 31.01.14, 18:10
                No, to teraz mi się uruchomiła wyobraźnia :)
                • siostra_bronte Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 31.01.14, 18:24
                  Nawet bujna, nomen omen, wyobraźnia może nie wystarczyć :)
                  • er.pa Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 31.01.14, 23:09
                    No taaaak. Teraz to jawi mi sie wilkołak, przy którym Depardieu anno domini 1980 nie wydaje się już taka złą opcją :)
                    • pani_lovett Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 01.02.14, 23:21
                      He,he,he! :)
              • pani_lovett Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 31.01.14, 18:28
                siostra_bronte napisał(a):

                > Wszystko :)

                Ożeż! 8-O
          • pepsic Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 31.01.14, 18:15
            Zaraz, zaraz owłosienie w strategicznych miejscach jest normalne, a nawet pożądane np. .... na głowie;)
            • siostra_bronte Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 31.01.14, 18:21
              Problem w tym, że to nie były strategiczne miejsca :)
            • grek.grek Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 01.02.14, 14:25
              powinienem samobójczo bronić honoru męskiego owłosienia, ale jakoś nie mogę się przemóc ;]]

              kiedyś takie owłosienie zwano małpim ;]

              btw, stary kawał mi się przypomniał.

              sąsiad przychodzi do sąsiadów.
              - pani Nowakowa, jest mąż ?
              - jest. robi przy świniach. idź pan do chlewu. poznasz go pan po czapce.
              • pani_lovett Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 02.02.14, 15:49
                He,he,he! :)))

                Ale czy w tym żarcie nie chodzi raczej o podobieństwo fizjonomiczne?

                To tylko takie żarty . ;)


                • grek.grek Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 02.02.14, 16:34
                  haha, po części tak ;]]

      • pepsic Re: "Grobowiec świetlików" animacja 31.01.14, 18:14
        Na tę samą zapowiedź zwróciłam uwagę w TK, tudzież ostrzeżenie GW, wg której:
        film wybitny, ale każdy powinien sie trzy razy zastanowić, czy chce to oglądać... Jeden z najbardziej przerażających filmów, jakie oglądałem. (W.Orliński). Piekło wojny na faktach oczami dziecka.
        • siostra_bronte Re: "Grobowiec świetlików" animacja 31.01.14, 18:21
          No właśnie, w TK też zapowiadano, że film jest wstrząsający.
      • pepsic Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 31.01.14, 18:22
        Waham się nad tym ciężkim kalibrem, bo mijający tydzień, a właściwie tygodnie dały mi popalić, na dodatek wczoraj bodajże po raz trzeci oglądam też niełatwy "Plac Zbawiciela".
        Zapomniałam wspomnieć, że GW przyznała "Świetlikom" 5 gwiazdek.
        • pani_lovett Mad Men 5/5 i owłosienie przyczyną kłopotów ;) 31.01.14, 19:08
          PO raz kolejny nie obejrzałam "Plac Zbawiciela".
          Wczoraj wybitnie nie miałam nastroju na takie klimaty.

          Obejrzałam za to kolejny odcinek "Mad Men" (5/5). powiem Ci , Pepsic, że Don (Juan) przeszedł metamorfozę pod wpływem Megan, drugiej żony!? Wcześniej żadnej kobiecie nie przepuścił, wczoraj nie dał się skusić na numerek z luksusową prostytutką!
          Don, Pete, Roger, Anglik wybrali się do ekskluzywnego domu schadzek, na specjalne życzenie przyszłego klienta agencji, gościa od Jaguara (z filmy motoryzacyjnej), którego urabiali. Kiedy wszyscy panowie rozkosznie zabawiali się , a Don czekał pijąc drinki!

          I puenta, która jednak z Donem nie ma związku. ;)

          Na drugi dzień wybuchła afera. Wizyta w domu publicznym wydała się. Żona klienta odkryła, że mąż przebywał w domu uciech, bowiem mąż we ... włosach łonowych /wątek o owłosionym kochanku z podwątku o Lulu mnie zainspirował do tej opowieści/ miał przyklejoną ... gumę do żucia. Żona klienta o wszystkim straszliwie zbulwersowana naskarżyła żonie Rogera, a Roger poinformował kolegów w agencji. I tak agencja straciła klienta, którego już miała w garści. ;)


          Nie wiem, czy mam siłę dziś na takie pięciogwiazdkowe dzieło o wojnie.
          • pani_lovett Re: Mad Men 5/5 i owłosienie przyczyną kłopotów ; 31.01.14, 19:15
            a panowie setnie się ubawili na wieść o gumie do żucia we ... ;)
            • pepsic Re: Mad Men 5/5 i owłosienie przyczyną kłopotów ; 01.02.14, 10:05
              Barbasiu, pisz, pisz o MM. Z przyjemnością czytam:)

              Ps. Nie sądzisz, że pomiędzy Don (Juanem) a Szczeżują (sorki) nie ma za grosz chemii. Twórców chyba za bardzo poniosła wyobraźnia;)
              • pani_lovett Re: Mad Men 5/5 i owłosienie przyczyną kłopotów ; 02.02.14, 16:16
                Bardzo mi miło. Dziękuję za dobre słowa. :))

                W takim razie mam jeszcze dla Ciebie cytat, choć mam przeczucie, że spodobałby on się bardziej bardziej Grekowi i męskiej części ludzkości. Sporo było fajnych cytatów w odcinku 5., ale ten utkwił mi w głowie:

                Don podpity wkładając ręce pod bluzeczkę żony prowadzącej auto:
                "Twój stanik jest jak Fort Knox" .


                O Forcie Knox
                www.polskatimes.pl/artykul/655389,wojskowa-baza-fort-knox-zloty-skarbiec-stanow-zjednoczonych,id,t.html
                Szczeżuja, he,he. Nadobfite ;) uzębienie drugiej żony dona Megan rzuca się w oczy, to fakt.
                Jeśli chodzi o chemię między nimi, to powiem Ci tak, że na tle związku Dona z Betty jego związek z Megan prezentuje się dosyć namiętnie.
          • pani_lovett Re: Mad Men 5/5 i owłosienie przyczyyną - korekta 08.02.14, 19:59
            pani_lovett napisał(a):



            > Don, Pete, Roger, Anglik wybrali się do ekskluzywnego domu schadzek, na specj
            > alne życzenie przyszłego klienta agencji, gościa od Jaguara (z filmy motoryzacy
            > jnej), którego urabiali. Kiedy wszyscy panowie rozkosznie zabawiali się , a Don
            > czekał pijąc drinki!

            Anglika, Lane Pryce'a wtedy z nimi nie było!

            Lane miał potem pretensję do Pete'a, że mu podkradał klienta. Panowie pobili się nawet w gabinecie w obecności kolegów z agencji.
        • grek.grek Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 01.02.14, 14:19
          mnie sie wydaje, że z tym "cięzkim kalibrem" trochę przesadzili :]

          nie znam się na animacjach, ale jeśli "Grobowiec" był robiony metodą poklatkową, to
          mali skośni wykonali kawał niesamowitej roboty. jest tyle drobnych gestów, drgnięć, przyruchów, skomplikowanych animacyjnie czynności [np.zawiązywanie butów na petelkę], które wykonują postaci, nie mówiąc już o świeceniu świetlików, że wykonanie tych obrazków musiało być robotą
          heroiczną. a do tego, jak perfekcyjnie to wszystko gra na ekranie. jesli metoda była inna, to
          cofam swoje pochwały ;]. albo zawieszam do momentu, aż nie zostanę przekonany, że wykonano ten film metodami równie czaso- i pracochłonnymi.

          sama fabuła na pewno wzruszająca. cóż może nie byc wzruszającego w walce o przetrwanie, którą toczy dwoje dzieci w wojennej zadymce ? starszy brat chroni małą siostrzyczkę. wredna ciotka zamiast się nimi zająć, kantuje ich na ryżu, a potem wyrzuca z chawiry na poniewierkę. jak już znajdują miejsce dla siebie, to znów cierpią głód. a jak już brat orientuje się, że ma w banku pieniądze, która zostawiła matka, i może kupić siostrze jedzenie, to ona z głodu umiera.

          przyznam, że tak wielgachnej dziury w scenariuszu dawno nie widziałem :] mają pieniądze w banku, na koncie, co im je matka zostawiła. i przecież wiedzą o tym. w każdej chwili mogą po nie sięgnąć. a jednak głodują. brat naraża się na groźbę aresztu i zostaje obity przez rolnika, któremu próbuje ukraść niedojrzałą jeszcze fasolę. siostra przymiera głodem. i wtedy wyświetla mu się, że ma te pieniądze w banku :] tyle że ona już nie przyswaja jedzenia, bo choroba ją wykończyła i nawet najsmaczniejszy posiłek na nic się zda.

          zasadniczo, byłoby świetnie, gdyby nie ten [wiel]błąd :]
          • pani_lovett Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 02.02.14, 15:45
            grek.grek napisał:

            > mnie sie wydaje, że z tym "cięzkim kalibrem" trochę przesadzili :]

            Tak, zgadzam się ze wszystkim , co napisałeś, Greku.
            I nie podzielam też opinii W. Orlińskiego, który w komentarzu do Gazety telewizyjnej napisał, że "Grobowiec świetlików" to "jeden z najbardziej przerażających filmów".
            Choć na pewno ten film ma mocne antywojenne przesłanie.

            :)
          • pepsic Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 02.02.14, 20:20
            Odniosłam identyczne wrażenia. Rzecz o sierotach wojennych, a zwłaszcza umierających z głodu siłą rzeczy musi być smutna. Opinie z wyborczej tudzież TK, było nie było wytrawnych oglądaczy też uważam za mocno przesadzone. Polityczna poprawność się wkradła?
            Greku, nie można zapominać, że to był jeszcze chłopiec, nie mógł przewidzieć najgorszego, ani wyczuć odpowiedniego momentu.. Mnie zastanawia, dlaczego nikt z okolicy nie zainteresował się losem dzieci wegetujących w ziemiance i nie zgłosił odpowiednim władzom, czy organizacjom społecznym. W końcu Japonia to kraj niebiedny i cywilizowany, nawet w czasie wojny.
            • grek.grek Re: "Grobowiec świetlików" dziś tvp kultura 20.20 03.02.14, 16:35
              masz sporo racji, ale nie dociera do mnie, jak to możliwe, że kiedy odchodzą z domu ciotki brat mówi, że mają "7 tysięcy jenów odłozonych przez matkę na konto, które na długo im starczą", a potem oboje chudną z głodu do szkieletu, i dopiero siostrzyczka zaczyna rzęzić w agonii z głodu - on wpada na to, że jeszcze 3 kafle ciągle tam na tym koncie leżą i za to mozna kupić masę jedzenia :] nie ogarniam tego, mimo najszczerszych chęci :}
    • pani_lovett Zmarła Nina Andrycz 31.01.14, 19:14
      przeżywszy 101 lat!

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15366476,TVP_Info__Nie_zyje_Nina_Andrycz.html
      • er.pa "Pracująca dziewczyna" (1988) 02.02.14, 18:01
        Ja jeszcze w starym wątku, bo Ale kino zapodało ten film wcześniej, dziś była powtórka.
        Nie oglądałam go ho ho, i ogromną frajdę sprawiło mi obejrzenie go dziś. Cóż za prawda czasów :) Pomijając przyjemną "kopciuszkową" fabułę, rozkoszną Melnie Griffith, i równie rozkosznego Harrisona Forda, że o Alecu Baldwinie nie wspomnę, cóż za vintage'owa uczta dla oka :) Te fryzury, te watowane ramiona :) I ten początek mody na yuppies, i nawet trochę "genderu" :) I białe "snickersy" które Tess ściąga, by założyć szpilki. Ten film wciąż się broni, ma dobre tempo, i można przymknąć oko na kilka sztampowych rozwiązań fabularnych. I jacy oni wszyscy śliczni byli.... te 26 lat temu...
        • er.pa Re: "Pracująca dziewczyna" (1988) - ps 02.02.14, 18:22
          To ja jeszcze dwa cytaty:
          1. Na początku filmu Tess dostaje od swojego chłopaka prezent na urodziny, który widzimy jak przymierza, ku radości darczyńcy - bardzo seksowna bielizna, typu czerwony biustonosz i jakaś taka kombinacja podwiązkowa. "Wiesz, tak bym chciała dostać od ciebie jakiś taki prezent - sweter, albo coś - który mogłabym na siebie założyć także poza tym mieszkaniem."
          2. Kiesy Tess już wchodzi w rolę - i ubrania - swojej szefowej, ma taki zewnętrzny zdrowy rozsądek w postaci Cynthii, starej przyjaciółki. I ta ostatnia komentuje tę sytuację: "Wiesz, ja czasem tańczę w domu w bieliźnie. Ale to jeszcze nie robi ze mnie Madonny. I nigdy nie zrobi."
          :)
          • pepsic Re: "Pracująca dziewczyna" (1988) - ps 02.02.14, 21:15
            Wspominam życzliwie z czasów głębokiej komuny, tym bardziej że darzę sympatią wdzięczną Melanii Griffith.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka