grek.grek KOcham Kino "Rozmowa z gwiazdą [Interview]" 26.02.15, 17:25 22:30 & 1:55 autorski film Steve'a Buscemiego. gra on doświadczonego dziennikarza, korespondenta wojennego, przeprowadzić ma wywiad z błahą młodą aktoreczką telewizyjną [Sienna Miller]. zderzenie dwóch róznych postaw życiowych i zbiorów doświadczeń ? pozornie. w toku rozmowy ujawnia się coraz więcej podobieństw między nimi. można by skoczyć, prawdaż ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: KOcham Kino "Rozmowa z gwiazdą [Interview]" 26.02.15, 17:29 Można. :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Garsoniera" 26.02.15, 17:32 Nie zapominajmy o filmie Wildera! W Kulturze o 21.15. Ciekawa jestem jak zniósł próbę czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Garsoniera" 26.02.15, 17:48 Rzeczywiście, kiedyś mignęła mi zapowiedź "Garsoniery"! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Garsoniera" 26.02.15, 18:00 Dzisiejszy zestaw filmowy jest zaprawdę znakomity. A ja dziś tylko "Garsonierę" planuję obejrzeć, jako że zarwałam wczoraj noc / ale nie dla Siki, a dla Was ;)/. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Garsoniera" 27.02.15, 13:54 Siostro, dożyliśmy czasów, ze w publicznej telewizji, od 21:15, jeden za drugim lecą : amerykański film roku 60 i włoski z 53... powiedz, że też to widzisz, bo wydaje mi się, że to tylko [zbyt] piękny sen... ;]] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Garsoniera" 27.02.15, 15:32 Yes, aż trudno w to uwierzyć :)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Garsoniera" 27.02.15, 13:52 a jeszcze "Egzorcysta" był w TVN7 [od 23:05] :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Garsoniera" 27.02.15, 13:44 dzisiaj skaczę :] dzięki za zapowiedź, Siostro. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Garsoniera" 28.02.15, 00:36 To najbardziej urocza komedia romantyczna jaką widziałam. :) Shirley McLaine była prześliczna! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Garsoniera" 28.02.15, 01:02 O! Super, że tak Ci się spodobała. Muszę przyznać, że film był taki jak zapamiętałam. Nic nie stracił na swoim uroku. A co myślisz o zakończeniu, Barbasiu? Na pewno bardziej realistyczne byłoby, gdyby Fran została z kochankiem. W końcu wiele z nim przeszła, a teraz facet jest już wolny. Zresztą sama mówi, że wciąż go kocha. A rozumiem, że widzowie chcą happy endów :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Garsoniera" 28.02.15, 20:10 > A co myślisz o zakończeniu, Barbasiu? Na pewno bardziej realistyczne byłoby, gd > yby Fran została z kochankiem. W końcu wiele z nim przeszła, a teraz facet jes > t już wolny. Zresztą sama mówi, że wciąż go kocha. A rozumiem, że widzowie chcą > happy endów :) Racja. Z drugiej strony traumatyczne wydarzenia ostatnich dni - próba samobójcza, nieobecność kochanka w krytycznych dla niej chwilach mogła się przyczynić do tego, że cała namiętność do Sheldrake'a w końcu w niej zgasła. Tak sobie to tłumaczę. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique TAjemnica Filomeny - rez. S>frearsa 27.02.15, 12:53 zeby znowu nie uslyszec ze powtarzam temat to uprzejmie zapytuję - było już u nasz ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: TAjemnica Filomeny - rez. S>frearsa 27.02.15, 13:45 nope :] a nawet gdyby [ten czy inny] był, to nie oglądaj się na nic - pisz ! :] w opowieściach róznych ludzi ten sam film może ujawnić wiele róznych twarzy i interpretacji. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: TAjemnica Filomeny - rez. S>frearsa 27.02.15, 15:28 Azaliż No wienc: sytuacja autentyczna, film na podsatwie ksiażki-reportazu. Byrtsyjski dziennikarz polityczny Sixsmith co pracowal dla rządu w think-thanku ale wyleciał z roboty i plącze sie bez przydziału ( Steve Coogan , swietny komik , wygladajacy jak mlodsza wersja Erica Idle'a z MOnty Pythona) bierze zwykly temat " z życia - emrytowoana pielegniarka z Irlandii Filomena Lee ( Judi Dench z trwałą ondulacją ) jako 14-latka zaszla w ciaze i zosatal przez rodzien oddana do zakonu "SercaneK" w celu odpokutowania za swój grzech. Tam zmuszana do ciezkeij pracy w pralni, w 1952 roku urodziala w dramatycznym okolicznosciach ( poród posladkowy odebrały zakonnice , bez wezwania lekarza i znieczulenia zgodenie z zasadą "ból jest karą za twój grzech, jak dziekco umrze to znaczy ze bóg ci nie przebaczył) syna , który bez jej wiedzy i zgody w wieku 2 lat zosatal przez zakon sprzedany do adopcji pewnemu bezdizetnemu malzenstwu. Filomena , prosta dobra kobieta, zsoatal pielegniarka, zalozyal rodzine , ma dzieci i wnuki i przez cale dorosle zycie usilowala sie czegos o nim dowiedziec ale zakon nabral wody w usta, zostaalo jej tylko zdjecie maluszka zrobione ukradkiem przez zaprzyjaźnioną siostrę i nic węcej,. Sixsmith zatrudnia sie wydawnictwie , ktore traktuej temat jako kolroową sensacje, daje mu wolna reke w roziwazaniu tajemnicy ale z zsadaą "na koncu ma być happy-end albo tragedia, tragedia nawet lepsza" , zabiera Filomenę i jadą do Irlandii wyjasnic sytuację sprzezd 50 lat. Zakon , kiedys okrutny i niemal sadystyczny, dzis nowoczesny i swiatły jest miły i uprzejmy ale = wiadomo , nic nie wie, dokumentów nie ma bo "sie spaliły" , w swej przeszlosci niczego zlego nie widzi , nawet tego ze na zakonnym cmenatrzu jest wiele zabiedzonych , niemal nieiwdocznych grobów z tabliczkami "14-latka i dziecko , zmarli w trakcei porodu ". I ogolnie zyczy wszystkim miłego dnia :( NA sczescie okoliczni mieskzancy doskonale pamietają elegancke samochody z eleganckimi parami Amerykanów , które przyjezdzały do zakony same a wyjzedzaly z dziecmi . Sixsmith wiec troche gugluje, troche dzwoni do znajomych w USA, troche szpera, trche siedzi po bibliotekach i dosc szybko trafia na zdjecie z dawnych gazet amerykanskich , gdzie pewein szanowany lekarz pozuje do zdjecia z dwójka swiezo adoptowanych dzieci z IRlandii , synkiem na zdjeciu jest syn Filomeny - Anthony , córeczką - córka jej współ-osadzonej koleżanki z zakonu. Sixmith z Filoemną jadą na wiec na koszt wydawnictwa do USA szukać dalej i idzie im , o dziwo całkiem łatwo- po nowym nazwisku i imieniu trafiają na slad jego nowej rodziny i dowiaduja sie ze osiagnal zyciowy suckes - zyl w zamoznym domu, skonczyl studia, zostal nawet doradca prezydenta USA d/s czegos tam, .. i ze byl gejem .. i ze pare lat tamu umarł na AIDS. I ze mimo calkowietg oderwanai od korzeni wiedilal ze jest Irlandczykiem i tą irlandzkosc szanował i kultywował. Bohaterowie trafiaja do jego kolegow z pracy i do jego siostry, a w koncu nawet , po prostestach , do byelgo partnera życiowego , gdzie Filomena moze poznac zycia syna ze zdjec, z nagrań, wspomnien i filmików nagrywanych na wideo ( Zdjecia z dziecinswta, nastolęstwa, doroslosci, scenki z rodzicami adopcyjnymi, z pracy , z partenrem, w koncu scenki z choroby itp) I tyle by było suchej akcji , cala reszta , cala wartosc filmu ukrywa sie w spojrzeniu, łzach, i usmechu Judi Dench. Jej Twarz usiana calą siatką zmarszczek to taki ocean uczuc , niesamoiwtych i trzymjacych za gardło ze az łamie w kościach . Filomena jest tak dobra i tak pzrebaczająca , i tak pokorna ( wciaz uwaza ze to co sie stalo bylo sluszna karą za grzech młodości) i wciaż tak pobożna i wierząca w kościół ze to az niewiarygodne. JEj Filomena to tak dobroduszna starsza pani , tak wesoła i usmiechnięta , ktorej nie sposób odmówic albo zamknac drzwi pzrzed nosem, co bardzo sie przydaje gdy Coogan jako dziennikarz jest raczej tak mało przebojowy , że ąz dziwne . CHoc moze brytyjscy dziennikarze tak mają , jak ktos i mówi "nie" to nie i grzecznie odchodzą . To bardzo piekny i smutny film , bardzo spokojny i bardzo pzrejmujący. NIe jest az tak gwałtowny w wyrazie jak "Siostry MAgdalenki" ale nie mniej znaczący . JAk sie obecnie dowiadujemu skala sadyszmu ii przestepsw wobec dzieci dokonywancyh w irlandzkich zakonach siega Himalajaów. A dorosłą Filomena sie nei buntuje i nie walczy , nawet gdy dowiaduej sie ze małemu Anthonemu powiedziano ze jego matka wyrzekła sie go i sama oddalą do adopcji - nie wali piescia w stól i nie pyskuje, nie domaga się i nie rozpętuje afery na cały tefałen:) = ona ROZUMIE, ona szanuje prawa zakonu i cierpi. O tym ze hepiendu w tej historii nie berdzie dowiadujemy sie nawet dosc szybko , duza czesc filmu opowiada o tym , co z tym brakiem robi Filomena i jak przezywa, i jak jeszcze ją potraktuej życie. POwiedzialabym ze to film dla rodziców , dla matek - :) Ale to nie jest film całkiem smutny - gdy była współpracowniczka syna pyta ja czy nei jest zdiziwona , ze okazal sie gejem , odpowiada "nie, jzu w dziecinstwie byl bardzo wrazliwy ale jak pani pokazało mi jego zdjecie w ogrodniczkach to juz nie miałam wątpliwości" . No i przez całą drogę cudnei opowiada Sixsmithowi aktualnei czytany romans , boskie. Mnie ten film chycił a gardlo , no co poradze, ale to dlatego ze takeigo dwulatka mam w domu wiec nie jejstem obiektywna . Wybaczcie. Zreszta polski tytuł jest nienajszczesliwszy , tu szybko nie ma zadnej tajemnicy , zreszta oryginal brzmi "Utracone dziecko Filomeny Lee" TYlko tak sie zastanwiam - czy gdyby Filomena juz potem , w zyciu nie miala dzieci i szczeslwiej rodziny to tez byłaby tak pogodzona z całą historią ???? p.s. a innej beczki , ogladam ostatnio jakies taki quasi-dokument na BBC o wydobywaniu złota czy cos tam i widzie na koncu odcinak w lliscie płac jako wspolproducent - nsz Sixsmith !! Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: TAjemnica Filomeny - rez. S>frearsa 27.02.15, 15:36 AHa - przez cały film przewijają sie ,jako ilustracja: tak domowe nagrania filmików z dziecinswta i dorastanaia Anthonego, oczywiscie nakrecoan z aktorami. I czytam , ze w nie wpleciono autentyczne zdjecia i scenki prawdziwego Anthonyego Lee, jak ktos jest uważny to rozpozna który to :) Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: TAjemnica Filomeny - rez. S>frearsa 27.02.15, 15:43 i jeszcze raz AHA - na canal+ lektorwał ten film chyba Knapik, nie jestem pewna i niestety położył to n całej linii - zrobil rzecz najgorsza pod słoncem : "odgrywał ' emocje postaci - krzyczał, wzdychał, byal agresywny albo popłakiwał niemal. NIe do zniesienia . Prawie udalo mu sie zgrafomanic calość Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: TAjemnica Filomeny - rez. S>frearsa 28.02.15, 17:47 > i niestety położył to n całej linii - zrobil rzecz najgorsza pod słoncem : "odg > rywał ' emocje postaci - krzyczał, wzdychał, byal agresywny albo popłakiwał nie > mal. NIe do zniesienia . Prawie udalo mu sie zgrafomanic calość Nie słyszałam, ale odgrywanie emocji postaci przez lektora wydaje mi się jeszcze gorsze niż nietrafiony dubbing. :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: TAjemnica Filomeny - rez. S>frearsa 28.02.15, 15:38 Nie sądzisz, że Judi Dench, notabene świetna aktorka była zbyt wiekowa do roli? Przynajmniej takie głos słyszałam. Ciekawe, że w prawdziwej historii zabrany do adopcji syn również był gejem, czy wyprodukowano to pod potrzeby czasu i publiki? Thx za recenzję:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: TAjemnica Filomeny - rez. S>frearsa 28.02.15, 16:22 dzięki, MOzambique, świetna recenzja. dlaczego bohaterka Filomena ma w sobie tyle owej pokory ? czy to kwestia wypaczenia jej charakteru przez katolicką tresurę, wobec czego ewentualny bunt przeciw zakonowi i jego metodom wychowu ona postrzega jako wypowiedzenie posłuszeństwa samemu Bogu ? to by jakoś wyjaśniało jej absolutny brak sprzeciwu czy choćby rozgoryczenia wobec tego, czego doświadczyła ? a może chodzi o jakieś dodatkowe sensy odnoszące się do jej wczesnego dzieciństwa, jakąś formę pokuty za grzechy nie tyle wmówione, co rzeczywiście odczuwane ? ona akceptuje swoją przeszłość czy po prostu nie szarpie się z nią ? ciekawa wydaje mi się też relacja między dziennikarzem, a bohaterką, bo to chyba dwoje róznych ludzi, prawda ? czy film jakoś kreuje, dramatyzuje, przybliża ich oboje ? wiesz, że najpierw są małe mury i doliny, ale potem oni się poznają i nabierają do siebie szacunku, w tym wypadku on do niej ? na ile dziennikarz naprawdę przejmuje się swoją bohaterką, a na ile traktuje ją jak dobry materiał na reportaż [Truman Capote like] ? ewidentnie - sprawa brudów kościoła irlandzkiego jest tutaj naświetlena. odnoszę wrażenie, że im pokorniejsza i rozumiejąca bohaterka, tym te grzechy sa bardziej napiętnowane. dobrze wrażeniuję ? ;] miałaś może taką refleksję oglądając ? właśnie. może ta rodzina i spełnienie powodują, że ona tak pogodnie do tego wszystkiego podchodzi ? ciekawe zagadnienie. Steve Coogan, jako komik z pierwszego fachu, sprawdza się w roli dramatycznej ? dzięki, za osobiste uwagi, językowo-literacki bigl i ciekawe interpretacje :] Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: TAjemnica Filomeny - rez. S>frearsa 28.02.15, 22:00 tak, wyglada na no ze akceptuje swoja przeszlosc i jej realia - ze uparwiala grzeszny seks, ze zaszla w ciaze ize co gorsza, kochała chłopaka z ktorym sie przespala i jje pobozne wychowanie anuczylo ją za grzech nalezy pokutować , nawet cale życie Filomena i Sixmisth - na pocztaku laczy ich wszystko - on pochodiz z klasy wyższej , ma swietne wyksztalcenie, obraca sie wsrod elity , nie jest wierzący wiec z poczatku do Filomeny odnosi sie z poblaziwoscia i lekkim znienicerpiliwieniem,ona go bawi i czasami drażni, on traktuje ja jako wylacznie ciekawy temat do zrealizowania. Z czasem , juz na terenie USA , gdy poznaje ogrom jej cierpienia i gleboikiej wiary - zaczyna ja szanowań, lubić, nawet troche zazdroscic jej tej niezmlomnej postawy , nawet mówi z podziwem " ja bym im nie wybaczył". NIe nie zaden Capote, nic z tych rzeczy . zadnego cynizmu, z czasem coraz powazniejsze zainteresowani etematem , tym bardziej ze okazuej sie ze kilkaansscie lat wczesniej Sisxmith robiac jakis material o prezydencie USA spotkal sie nawet z Anthonym na jakims briefiengu w BIalym Domu , zaczyna go sobie przypominac i mowi o nim jak o bracie. tak to prawda 0 im bohaterka pokorniejsza tym bardzje bezwzgledne wydaja sie poczyannia zakonu. TYm bardozje ze pod koniec filmu wychodzi na jaw ze dorosly , chory juz na Aids Anthnony przyjechal do Irlandii, do zakonu, szukac sladów swej matki, i ze zakonnice, standratowowo ukrywly przed nim fakt istneniaa Filomeny . I ze nawet on w Irlandii umarl i zaostal pochowany niedlaeko klasztoru. tEgo tez jej nie powiedzialy, ona byla u nich wiele razy, prosiła, tłumaczyła a te suki z milym usmiechem ja zbywały. A za płotem caly czas byl grób jej syna. NO przeciez zabic to mało !!! A ona nawet to im wybacza. Ja bym nie umiała. A Coogan to siwetny aktor, gra na bardzo delikatnej strunie, zero komizmu, zero szarzownaia, zero "wychodzniea" na pierwszy plan , tym bardeizj ze jest wspolautorem scenariusza. Brawo. JA go widizaaml w filmie "Prawdziwa historia króla skandali" i tez mi sie tam bardzo podobał. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: TAjemnica Filomeny - rez. S>frearsa 01.03.15, 13:56 w takim układzie następowałoby interesujące odwrócenie desygnatów pojęcia "chrześcijaństwa" bo zakon katolickich pobożnych zakonnic wydaje się zaprzeczać sensowi tego czemu oficjalnie ma służyć, a to Filomena staje się nośnikiem wartości kultury stricte chrześcijańskiej, czyli wybacza swoim prześladowcom i krzywdzicielom, zachowuje pogodę ducha i akceptuje wyroki boskie, nie sądzisz ? ciekawe i przewrotne podejście do tematu. zestawienie wykształconego, postepowego dziennikarza z prostą, religjną kobieciną jest zajmujące. tak czułem , że w końcu muszą się zacząć dogadywać, a on znajdować w niej wyższe wartości, które szanuje i docenia, ale zapewne sposob i styl, w jakim to się dokonuje ma znaczenie decydujące dla wrazenia, jakie się odnosi ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: TAjemnica Filomeny - rez. S>frearsa 28.02.15, 17:44 >TYlko tak sie zastanwiam - czy gdyby Filomena juz potem , w zyciu nie miala dzieci i szczeslwiej >rodziny to tez byłaby tak pogodzona z całą historią ???? Właśnie, dobre pytanie. I jeszcze jedno pytania się nasuwa, czy gdyby chłopiec, jej syn miał nieszczęśliwe dzieciństwo i później życie czy też byłoby jej łatwo pogodzić z całą historią. PS Judi Dench była w ubiegłym roku nominowana do Oscara za tę właśnie rolę, podobnie jak tegoroczny szczęśliwy zdobywca Oscara w kategorii muzyka Aleksander Desplat. Aleksander Desplat. - Philomena OST - 01. Philomena www.youtube.com/watch?v=eLyMR3UKltQ Dzięki za opowieść. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: TAjemnica Filomeny - rez. S>frearsa 28.02.15, 22:03 w scenie gdy rozmawiaja z siostra Anthonyego ( tą adopotowaną razem z nim) wychdoiz na jaw ze "ojciec" wychowywal ich surowo. I tyle. A sama siostra srednio sobie zyje, jest zaniedbana, niebogata, nieprzyjemna i ma troje rozwrzeszczanych dzieci i jest chyab samotna matką. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: TAjemnica Filomeny - rez. S>frearsa 28.02.15, 15:34 Mozambique, to nie tak. Nikt nikogo nie chce łapać na gorącym uczynku;) Podrzucamy linki, aby przypomnieć głos w dyskusji i co komu leżało na sercu. Sama z przyjemnością sięgam do naszych archiwów, np. dzisiaj do recenzji "Sierocińca". Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: TAjemnica Filomeny - rez. S>frearsa 28.02.15, 17:48 >Podrzucamy linki, aby przypomnieć głos w dyskusji i co komu leżało na sercu. Otóż to. :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Stacja końcowa" 27.02.15, 15:53 O 23.10. To już zupełnie inny de Sica. Konwencjonalny melodramat z gwiazdami, a producentem był David.O.Selznick. Współpraca reżysera z Selznickiem nie układała się najlepiej i to zapewne odbiło się na filmie. Widziałam "Stację..." wiele lat temu, ale pamiętam, że średnio mi się podobał. Romans bohaterów budził jakoś mało emocji. Aktorsko tez nie porywa. Jennifer Jones była żoną Selznicka i pewnie dlatego dostała rolę. Uwielbiam Montgomery'ego Clifta, ale nijak nie pasuje do roli nawet pół-Włocha jakim jest kochanek bohaterki. Może po latach film zrobi na mnie lepsze wrażenie? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Stacja końcowa" 27.02.15, 16:53 I jeszcze jedno. Nie znoszę dubbingu, a Jones i Monty są oczywiście dubbingowani, co tylko pogorszyło ogólne wrażenie. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Stacja końcowa" 28.02.15, 01:05 O, pokazano wersję angielską. Zrobiła na mnie lepsze wrażenie niż ta z włoskim dubbingiem. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Stacja końcowa" 28.02.15, 14:08 dzięki, Siostro :] skoczyłem. kto wie, być mozę rzeczywiście hollywodzccy aktorzy sprawili, że ten film nieco odbiega od wszystkich poprzednich De Sicy, ktore oglądaliśmy. historia romansu, jej argumentacja dlaczego chce wrócić [lojalnośc wobec męża, miłośc dla córki] i jego pragnienie by jej nie stracić - raczej niewiele odkrywają w dziedznie filmowych melodramatów. najciekawiej prezentowały się sceny, kiedy on nie wytrzymuje, z miłości zapewne, jej odmowy pozostania - i z rozpaczy ją policzkuje, a potem biegnie do niej przez tory i omal nie wpada pod pędzący pociąg, czym zaskarbia sobie jej wybaczenie. trzeba przyznac, ze do końca nie było wiadomo, czy się rozstaną, bo ona sugeruje, że chce powiedzieć męzowi prawdę i go zostawić, a on do ostatniej chiwli nie chce opuścić wagonu, do którego ją odprowadził, ale koniec końców... finał jest [neo]realistyczny, czyli bez happy endu z chłopem rzuconym na twarz przez los, a potem wlokącego się wymiętym krokiem ku wyjściu, podczas gdy lady from America wraca do swojego życia, które też nie będzie przecież szczęśliwe... zauważyłaś aktorkę grającą Marię w "UMbertto" ? pojawiła się na moment. a ten gośc z dworca, który uparcie szukał zony w dośc oryginalny sposób - grał chyba w "CUdzie w Mediolanie", tego od kapeluszów, ktory wywyższa się ponad resztą mieszkańców slumsów ? "konwencjonalny melodramat" - nic dodać, nic ująć. przy okazji : pysznie nakręcony, w tle ciekawe epizody, no i muzyka bardzo sugestywna. to był świetny filmowy tydziień, nieprawdaż ? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Stacja końcowa" 28.02.15, 14:30 Muszę przyznać, że film podobał mi się bardziej niż przed laty. Na pewno pomogło to, że nie ma włoskiego dubbingu, który brzmiał nienaturalnie, bo przecież dwójkę bohaterów grają Amerykanie. No i chyba byłam wtedy za młoda, żeby zrozumieć pewne rzeczy :) Masz rację, najciekawsze są te dramatyczne momenty, o których napisałeś. Szczerze mówiąc te ciągłe wahania Mary były trochę irytujące. A to wyjeżdża, a to zostaje, znowu wyjeżdża...Miała chyba czas, żeby podjąć decyzję wcześniej? No i Jennifer Jones momentami gra zbyt ekspresyjnie. Finał jest rzeczywiście realistyczny. Tutaj nie mogło być happy endu. Podejrzewam, że gdyby nie dziecko, to Mary by się nie wahała. Ale na jej miejscu rzuciłabym wszystko :) Ale masz oko! Nie zauważyłam tej aktorki. Za to podrywacz z dworca wydał mi się znajomy, ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd! Drugi plan rzeczywiście ciekawy. Te tłumy podróżnych, wśród nich malownicze grupy żołnierzy, zakonnic czy księży. Niezły chaos, w którym para bohaterów bezskutecznie szuka choćby odrobiny spokoju. Świetnie została oddana presja czasu pod jaką są Mary i Giovanni, to ciągłe sprawdzanie czasu na dworcowych zegarach, odliczanie minut do odjazdu pociągu. Moim zdaniem muzyki trochę za dużo, zwłaszcza w dramatycznych scenach. Tak, historia jest świetnie nakręcona. Zwłaszcza te ujęcia twarzy Monty'ego z bliska...Uff... W sumie, mimo zastrzeżeń całkiem niezły melodramat. Zgadza się, to był tydzień filmowej rozpusty :)) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Stacja końcowa" 28.02.15, 14:42 Znalazłam trailer do amerykańskiej wersji filmu. Po nie najlepszych pierwszych recenzjach Selznick skrócił film o 20 min. i zmienił tytuł, zdaje się, że nawet bez zgody de Siki. www.youtube.com/watch?v=e9DHMAnmnHw Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Stacja końcowa" 28.02.15, 18:04 włoski dubbing ? to musiało fatalnie brzmieć, rzeczywiście. a właśnie, widzisz - mnie z koleim te wahania wydały się dośc wiarygodne :] wiesz, babka podejmuje decyzję swojego życia, goni ją czas, oba możliwe wybory są obarczone w równej mierze zaletami, co wadami... jej huśtawka wydaje mi się naturalna. o :] a nie przestraszyłaby Cię wizja przyszłości,w której uczucie powszednieje i nagle zaczyna Cie dopadać wrażenie, że powinnaś była zostać z córką, mężem ? a wizja związku z mężczyzną, który jest w stanie cię uderzyć i nie dośc, ze robi, to jeszcze wprost mówi, że "by bił" [pamiętasz na pewno ten dialog] ? dzięki ! :] Maria pojawia się na moment, żeby coś podać Giovanniemu/Montgomery'emu, ma kapelusz na głowie. ci zołnierze całą gromadą oglądają się za Mary :] w sumie, ten podrywacz dworcowy wydał mi się postacią żywcem wyjętą z poprzednich filmów De Sicy/De Siki/De Sici ;] - jest odrzucany przez wszystkie kobiety, mimo że w istocie nie jest niebezpieczny, bywa nawet miły [służy Mary bilonem do automatu telefonicznego], a jego jedyną wadą jest pewna topornośc metodologiczna ;] na pewno jednak nie zasługuje na takie reakcje jakich jest obiektem, tak mi się wydaje. Jak sądzisz ? generalnie, zauważyłaś, ze De Sica w żadnym filmie nie przeciwstawia obywatela władzy ? w "Cudzie..." Mobbi jest raczej watażką i kapitalistycznym rekinem niż władzą z nadania państwa. Poza tym, wszyscy stróże prawa są w miarę uczuciwi i rzetelni. Tutaj też tak jets - zarówno ci "sokiści", którzy aresztują Mary i Giovanniego za posiedzenie w wagonie na bocznicy, jak i główny dowódca, który ich wypuszcza nie wlepiając mandatu i w zrozumieniu dla złożonej sytuacji Mary - są własnie tacy. myślisz, że De Sica robi tak dlatego,że nie chce być ideologiem i wywrotowcem, a tylko kronikarzem rzeczywistości ? :] po takim tygodniu aż trudno się przyzwyczaić do mniej wypasionej ramówki ;] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Stacja końcowa" 28.02.15, 18:25 Tak, ta wersja jest też w youtube, podobnie jak ta krótka, amerykańska. Masz trochę racji, ale te zmiany decyzji następują po sobie tak szybko, że wygląda to mało wiarygodnie, moim zdaniem. Giovanni i tak zniósł tę huśtawkę w miarę spokojnie. Nie wyraziłam się dosyć jasno. Rzuciłabym wszystko dla Monty'ego :) Oczywiście, myślę, że prędzej czy później Mary zamęczyłyby wyrzuty sumienia, głównie dlatego, że zostawiła córkę. Hehe, rzeczywiście trochę szkoda tego podrywacza. Prawda. Może tylko w "Umberto D." jest wyraźniejszy wątek polityczny, początkowa scena, kiedy emeryci wyszli na ulicę żądając podwyżek. No właśnie. Ale może należy nam się odpoczynek po takiej dawce wrażeń. I odespanie zarwanych nocy :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Stacja końcowa" 01.03.15, 13:48 aaa, chodziło o aktora :] teraz wszystko jasne :]] wkrótce zapowiadany przez Ciebie przegląd Hitchcocka. nonstop action :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Stacja końcowa" 01.03.15, 14:46 Yes, co prawda mniej intensywnie, bo Hitchcock będzie raz w tygodniu. Co byśmy zrobili bez Kultury?? :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Wschód słońca" 27.02.15, 16:09 W Kulturze o 20.20. Film F.W. Murnaua z 1927. Pojawia się we wszelkich zestawieniach najlepszych filmów niemych i nie tylko. Trzy Oscary (przyznawane po raz pierwszy) za film roku, rolę Janet Gayor i zdjęcia. Widziałam go w Ale kino jakiś czas temu, ale nie miałam czasu napisać recenzji. Przede wszystkim to film nowatorski pod względem technicznym. Jak na tamte czasy zdjęcia są rzeczywiście znakomite. Historia jest prosta, ale wzruszająca, chociaż oczywiście czasem zbyt ckliwa. Aktorstwo, zwłaszcza Janet Gaynor wypada zaskakująco dobrze, nawet teraz. Dla fanów klasyki pozycja obowiązkowa. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Wschód słońca" 01.03.15, 13:46 niestety, umknął mi ten film. zaczekam na powtórkę :] Tobie udało się obejrzeć [po raz drugi], Siostro ? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Wschód słońca" 01.03.15, 14:47 Na pewno będzie powtórka. Nie, nie dałam rady obejrzeć po raz drugi. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania "Służby specjalne" 28.02.15, 12:58 obejrzałam wczoraj, w tym tygodniu były 'dodatkiem' do kilku gazet. Niezły film, dobrze zagrany, daje do myślenia ... Chciałam go zobaczyć przed tym, zanim chyba już niedługo w tvp2 ruszy serial, który ma rozwinąć sporo wątków, trochę cofnąć się w czasie. Pepsic - widziałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Służby specjalne" 28.02.15, 15:19 Jakoś mi umknęło. Serial zaczyna się jutro, będzie wyświetlany w niedziele o 21:00, choć wolałabym film. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Służby specjalne" 28.02.15, 15:31 Pepsic - to leć do kiosku - był do Focusa i Gali, jeszcze zdążysz :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Służby specjalne" 28.02.15, 15:40 He, he, Gala mówisz? Chyba wolę Focusa:) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Służby specjalne" 28.02.15, 17:07 A ja widziałam ten film w kinie! Zgadzam się, film sprawnie, efektownie (smaczkiem dla zainteresowanych kwestiami lingwistycznymi może być żargon agentów) i na dobrym poziomie zrealizowany, dobrze zagrany, z pogłębionymi psychologicznie postaciami, przede wszystkim trójką głównych bohaterów, którymi są agenci zwerbowani do jednostki powołanej w miejsce rozwiązanej WSI . W rolach agentów świetny Janusz Chabior jako Marian Bońka, były pułkownik SB, wcześniej zajmujący się rozpracowywaniem przedstawicieli Kościoła katolickiego; Pułkownik Bońka niestety dowiaduje się o tym, że ma raka; Olga Bołądź jako podporucznik Aleksandra Lach alias „Białko, ”szprycująca się adrenaliną, śmiertelnie niebezpieczna dziewczyna, która jednym ciosem może zabić; Białko zmaga się z traumą z dzieciństwa i ma problemy z facetami (kiedy w końcu zaczyna się spotykać z fajnym, sensownym chłopakiem, sympatycznym miśkiem, a gra go Eryk Lubos, omal nie wysyła go na tamten świat, przypadkowo oczywiście). Trzeciego agenta, kapitana Janusza Cerata gra Wojciech Zieliński; Cerat służył wcześniej w m.in. Iraku, Afganistanie (w efektownej retrospekcji, akcja przenosi się w te rejony). Cerat z żoną bardzo pragną dziecka, niestety nie mogą go mieć droga naturalną, żona więc mocno naciska na adopcję. Agenci wmieszani są w sprawy zamieszczane na czołówkach gazet. Twórcy czynią tu wyraźne aluzje do głośnych spraw, które faktycznie miały miejsce w Polsce np. samobójstwo Andrzeja Leppera i lansują spiskową teorię o istnieniu tajemniczych sił, które działają rękami nieświadomych agentów. To jest jedna z najbardziej kontrowersyjnych kwestii tego filmu i serialu. Zwłaszcza, że nie jest to dość przekonująco umotywowane / takie miałam wrażenie oglądając film/ np. właśnie wspomniana sprawa morderstwa przywódcy partii ludowej. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Służby specjalne" 28.02.15, 17:21 np. właśnie wspomniana sprawa samobójstwa przywódcy w filmie jakiejś partii ludowej, które faktycznie nie było samobójstwem, a morderstwem! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Służby specjalne" 28.02.15, 17:22 morderstwem, wykonanym rękami jednego z agentów, za którym faktycznie stały owe tajemnicze siły... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Rozmowa z gwiazdą [Interview]" 2007 - słów parę 28.02.15, 13:56 kameralna... trzyaktówka ;] na dwoje aktorów i trzy lokacje. cały sens intrygi odsłania się dopiero w ostatnim kwadransie.Przez poprzednie cztery trwają podchody. Steve Buscemi gra Pierre'a, doświadczonego dziennikarza ze specjalnością : korespondent wojenny. Bliski Wschód, Bałkany i takie inne rzeczy... wszędzie był. Tym razem przypada mu zadanie przeprowadzenia wywiadu z młodą aktoreczką telewizyjną, imieniem Katja [dobrze grana przez Siennę Miller]. Jest tym faktem wyraźnie zdegustowany. Spotkac ma się z nią wieczorem, w jakiejś wypasionej knajpie. Katja przychodzi z godzinnym spóźnieniem, ot taka sobie blondie, w dodatku mogłaby być jego córką. Pierre jest nieźle podminowany. Zachowuje się ironicznie, kpiąco, drwi sobie z kompetencji aktorskich swojej rozmówczyni, która udziela się głównie w filmach spod znaku "Królika zabójcy"; sugeruje że wszystko osiągnęła przez łóżko, a do tego - o czym on, wybitny reporter wojenny, ma rozmawiać z panną, która istnieje w mediach plotkarskich z powodu operacji zmniejszenia biustu [który i tak nie był prawdziwy] ? Ona odgryza się równie ironicznie, pijąc do jego niszowości, zarozumiałości, "zapewne zmienionego durnego imienia" oraz widocznej gołym okiem zazdrości wobec jej pieniędzy i pozycji społecznej. Wreszcie ona mówi "goń się, dziadek", a on do niej "i nawzajem". Rozstają się. Pierre wsiada do taksy i zamierza odjechać. Traf chce, że ta jego taksówka natrafia na Katję, wracajacą piechotą do hotelu oddalonego o rzut beretem. Taksówkarz dostaje zaczadzenia z powodu rozpoznania Katji i zaczepia się wytrwale, ona się przed nim popisuje, aż wreszcie taksówka wali w jakieś inne auto. Pierre nabija sobie guza. I kiedy taksiarz i właściciel tego drugiego auta kłócą się o to, kto komu przymalował - Katja zabiera Pierre'a do swojego apartamentu. opatruje go i zaczynają rozmawiać. O tym, o tamtym, jakoś przełamują lody. Tutaj film wyraźnie teatralizuje się. Ona czasami coś wciągnie nosem, czasami się napije, i wyraźnie zaczyna uwodzić Pierre'a, który tak do końca obojętny na jej zaloty nie jest, aczkolwiek - kiedy próbuje się, za przeproszeniem, posunąć nieco dalej - ona ucieka. Pierre od wyniosłych sugestii, że ma w nosie ją i jej "karierę" i w ogóle nie wie w czym ona grała, przechodzi do opowieści, że nawet oglądał jej seriale, filmy i występy w tiwi, że ją poznał, że się przygotował... czy ona mu wierzy ? Dzwoni jej chłopak, ona odmawia mu spotkania. Potem ten chłopak dobija się do drzwi, ona nie otwiera i oboje siedzą cicho, zanim tamten sobie nie pójdzie. Oglądają kawałek show telewizyjnego, w którym ona bierze udział, a Pierre opowiada jej historię swojego brata, który miał na Bałkanach romans z prostytutką, a potem ona została krwawo potraktowana [zaszła w ciążę, a płód jej wycięto z brzucha i zapakowano w słoik wysyłając bratu PIerre'a] i zmuszona przez mafiosów do zamachu na jego życie, przy czym sama zginęła, "został z niej tylko kawałek uda", ii od tej pory brat jest w stuporze. Faktycznie, na początku Pierre rozmawia z nim w szpitalu psychiatrycznym. To ważna scena dla końcowych wniosków. Kiedy Katja rozmawia przez telefon z tym swoim chłopakiem, Pierre cichaczem zagląda do jej laptopa. Znajduje tam sensację, jej dziennik intymny, a w nim szczere wyznania o tym, że "nie kocha swojego chłopaka Evana", że "dookoła niej jest tylko śmierć" i "[ona]tę śmierć czuje każdą komórką siebie"... Teraz Pierre jest naprawdę zaintrygowany. Czyżby mały "blond pustak" miał życie wewnętrzne ? Zaczyna go to interesować. Wykorzystuje okazzję i kopiuje plik z tym dziennikiem na swój telefon. Czasami w tym dialogu Pierre i Katja znów skoczą sobie do oczu, ale generalnie wygląda to nienajgorzej. On nadal próbuje udawać aroganckiego palanta, a ona jakby za wszelką cenę chciała mu dowieść, że nie jest idiotką, a przede wszystkim - cały czas próbuje go erotycznie podkręcać. Podkresla przy tym swój status, pozycję, pieniądze, których on nie ma. A Pierre co i rusz zerka w telewizor,gdzie w kanale informacyjnym leci na żywo sprawozdanie z oczekiwania na konferencję prasową rządu z okazji jakiejś ważnej politycznie historii. "Dlaczego ciebie tam nie, panie Wielki Dziennikarzu ?", kpi sobie Katja. Wreszcie Pierre wyskakuje "Przestań, Przestań już, wiem że kłamiesz, nie kochasz go, nie kochasz swojego chłopaka, jesteś nieszczęśliwa". Powiada, że przeczytał jej dziennik i zna prawdę. Katja dostaje szału i prawie go bije za to, że władował się z butami w jej prywatność. Płacze i rzuca się, chce dzwonić na policję, potem znów nie chce, każe mu wyjśc, to on z kolei nie ma zamiaru... itd. teraz będą już naprawdę konkretne spoilery, więc jeśli macie w planach obejrzenie tego filmu - nie czytajcie :] Jak już się Katja wypłakuje i wykrzykuje, to wciąga kreskę, poprawia drinkiem, a Pierre próbuje ją namówić na jakieś następne zwierzenia. Katja przystaje na to, ale w zamian Pierre ma jej opowiedzieć coś o sobie, coś równie sekretnego. Zgoda. Katja sięga po ten swój dziennik i powiada "Przeczytać będzie mi łatwiej..." - czyta więc i okazuje się, ze ma ona raka piersi. Nie wiadomo jak zaawansowanego, w każdym razie jest poważnie chora. Pierre zaskoczony jest ogromnie. Tym bardziej, że nikt o tym nie wie, on jest pierwszym. "Dlaczego mówisz właśnie mnie ?", pyta, na co ona odpowiada : "MOże dlatego, ze w ten sposób łatwiej mi przyjąć ten fakt jako rzeczywistośc ?". Pierre przysięga jej, że nie zdradzi nikomu jej sekretu. A sam... sam spowiada się z tego, że od dawna ubrawia swoje reportaże o opowieści i zdarzenia, które nigdy nie miały miejsca, że mitoman z niego, że nawet historię o własnym bracie upiększył o wyżej opisane krwawe szczegóły. I że własnie dlatego został zdegradowany do robienia wywiadów z kimś takim jak ona. A na drugą nogę - opowiada o śmierci swojej żony : wypiła za dużo i zmarła, a on w tym czasie był poza domem, nie zaregował kiedy prosiła by przyjechał, a kiedy przyjechał i zastał jej zwłoki - nie powiadomił nikogo i uciekł. Katja to wszystko nagrywa. KOńczy się czas zwierzeń. Pierre szykuje się do odejścia. Poruszony jest przebiegiem całego wieczoru i zapewnia Katję, ze nic z tego co od niej usłyszał nie wyjdzie do mediów. A przy okazji Pierre chyłkiem podmienia taśmy w kamerze video, którą Katja go nagrywała. Katja też podmienia, kiedy z kolei on nie widzi. Żegnają się przyjaźnie. Ledwie Pierre wychodzi z jej mieszkania - łapie za telefon i dzwoni do swojego szefa, informująć o jej raku i całej reszcie. Jest w pełni zadowolony i szczęśliwy ze swojej roboty. Wsiada do taksówki, a tam odbiera telefon od Katji. I tutaj dopiero leci torpeda : Katja swobodnym głosem, w którym nie ma ani odrobiny żalu czy egzystencjalnej goryczy, wyjasnia mu, że : "mój chłopak ma na imię... Ray, nie Evan. Evan to imię chłopaka bohaterki show, którą gram, powinieneś to wiedzieć, skoro ponoć "oglądałeś moje seriale" ". To wyznanie o raku i śmierci nie pochodziło z dziennika Katji - Pierre za jej dziennik wziął scenariusz odcinka serialu, który zresztą sama Katja napisała :]] A żeby go do reszty znokautować - Katja mówi "Ta taśma z kamery, którą chciałeś podmienić... sprawdź ją" - struchlały Pierre sprawdza : oczywiście, Katja zabrała tę kasetę z jego wyznaniami,a w torbie Pierre ma jakiś odcinek jej show :]] "To co, mam dzwonić na policję i do mediów ?", prowokacyjnie kończy Katja. Nie zadzwoni ofk, nie taki był jej cel. Tak oto arogancki pan dziennikarz zostaje w piękny sposób pokonany przez aktoreczkę, z której kpił i drwił i miał się za lepszego :] Pokonała go... swoim aktorstwem. Najpierw go skutecznie uwodząc i rozpalając w nim pożądanie, a potem zmuszając do powiedzenia prawdy, jednocześnie nabierając go na własne kłamstwa i zgrywy. A skąd wiadomo, że Pierre mówił prawdę ? Moze stąd, że opowiedział jej o swoim bracie ? Buscemi i Miller budują nienajgorszą relację między swoimi bohaterami, na której opiera się cała fabuła, intryga jest ciekawa, a zakończenie iście zaskakujące. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Rozmowa z gwiazdą [Interview]" 2007 - słów p 28.02.15, 13:57 www.youtube.com/watch?v=vCHUibmnZi4 Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Rozmowa z gwiazdą [Interview]" 2007 - słów p 28.02.15, 20:47 Fajna opowieść, dzięki! :) Do zobaczenia w poniedziałek, Greku! Przyjemnej niedzieli! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Rozmowa z gwiazdą [Interview]" 2007 - słów p 01.03.15, 13:45 dzięki :] baw się dobrze, Barbasiu :] do poniedziałku. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Rozmowa z gwiazdą [Interview]" 2007 03.03.15, 18:30 Dziękuję, Greku! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Oslo, 31 sierpnia" w Kulturze 28.02.15, 17:49 20:20, 1:25 kino norweskie, jak tytuł wskazuje ;] 30paro-latek wychodzi na przepustkę z narkotykowego odwyku, żeby wykonać rozmowę o pracę. przy okazji odwiedza swoich znajomych, których nie widział od 6 lat, od kiedy się leczy. jak już ich spotyka, to odkrywa, że wcale nie są szczęśliwi w swoim pozornie uporządkowanym życiu. czyżby dalekie echa "TRainspotting" ? i nawiązania do islandzkich "Noi albinoi" i "101 Reykjavik" ? skaczę :] skaczecie także, Czcigodni ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Oslo, 31 sierpnia" w Kulturze 28.02.15, 20:27 W skandynawskie klimaty zawsze skoczę! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Oslo, 31 sierpnia" w Kulturze 01.03.15, 13:44 świietnie, Barbasiu :] mam nadzieję, ze skoczyłaś ? klimaty takiej raczej... uniwersalne, nie sądzisz ? [takie odniosłem wrażenie] [opis w nowym volume, dobrze ? Mania chyba pamięta ? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Oslo, 31 sierpnia" w Kulturze 02.03.15, 22:33 Tak, obejrzałam film. Produkcja norweska, akcje dzieje się w Oslo, ale opowieść zdecydowanie uniwersalna , prawda. Mania pamiętała. Ty napisałeś o filmie. Ja przeczytałam. ;) Jutro dopisze słówko. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Oslo, 31 sierpnia" w Kulturze 03.03.15, 14:44 świetnie :] świetnie do potęgi ! :]] Odpowiedz Link Zgłoś