Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 4 (vol. 66)

    • grek.grek 20:25 TVP 1 "Houdini" odcinek 1 06.04.16, 15:37
      4-odcinkowy serial o iluzjoniście stulecia, specjaliście od "niemożliwych" ucieczek z pułapek i kajdanów.

      w roli głównej Adrien Brody.
      zaangazować do serialu telewizyjnego tak dobrego aktora - to już pewien sukces ;]
      • grek.grek "Houdini" odc 1 - jakie wrażenia ? jakie oceny ? 07.04.16, 13:53
        obejrzeliście, Czcigodni ? :]

        wg mnie, całkiem niezły serial, aczkolwiek dośc pastelowy i cokolwiek płytki.

        Houdini jest postacią absolutnie pozytywną, jednowymiarową i pozbawioną kantów.
        Jako dzieciak ulega oczarowaniu iluzją, kiedy sledzi pokazy bazarowych kuglarzy. Sam zaczyna ćwiczyć i opracowywac proste numery.

        Ojciec jest kostycznym rabinem miejscowej gminy żydowskiej [mieszkają w Wisconsin, ale z pochodzenia są Węgrami z Budapesztu], matka prostą ciepłą kobieta. Ojca Harry nie poważa, bo "jest słaby", więc kiedy tylko trochę dorasta - wieje do Nowego Jorku.

        Tutaj zaczyna od banalnych sztuczek w cyrku objazdowym, obok brodatej kobiety, karłów i zapaśników. Aż wreszcie - eureka ! Harry wpada na koncept, że jego drogą do wyróznienia się będzie iluzja pod hasłem : ucieczka z pułapki.

        No i ucieka. Uwalnai się ze zwykłych kajdanek, uwalnia się z kajdanek zamknięty w celi na cztery spusty, uwalnia się skąd i jak chce. Patent jest prosty : zawsze udaje mu się przemycić drucik do odpinania zamka kajdanek albo kłódek. Najpiew w pasku od spodni, a potem idzie dalej - i jako że każe się zakuwać w samym slipkach - schowkiem są własne usta albo... sztuczna nakładka na palec imitująca do złudzenia prawdziwy :]

        Z ustami pomaga mu narzeczona, Bess, podając drut w pocałunku na pożegnanie przed numerem. A od palca ma wiernego wspołpracownika, wizjonera w dziedzinie wymyślania akcesoriów do kolejnych trików, Jima Collinsa. Poznali się w sklepie Jima, Jim wyznał że =- wówczas już ceniony i przyciągający sporą widownię - Houdini odmienił jego życie, a potem się okazało, ze gośc ma łeb nie od parady. Całą relacja mocno zalatuje "Prestiżem" :]

        dla Harry'ego Bess ryzykuje wyrzucenie z domu. Jak to - związek z Zydem ?! Precz ! Wierzy w niego, w ich uczucie, a Adrien Brody jest taki ujmujący, że która by się oparła ? ;] Związek idealny. Do tego Bess pełni funckję konferansjerki na jego występach i asystuje np. przy niektórych sztuczkach.

        Harry się rozwija. POkazuje widowni sztuczkę z wydostaniem się z akwarium. Zostaje tam zanurzony głową w dół, a pięty ma unieruchomione. Wjeżdza parawan. Zegar odmierza czas. Po 3 minutach widownia -same towarzystwo we frakach i balowych sukniach - już nie siedzi. Wszyscy są spanikowani i żądają,zeby interewniować,bo facet w tym akwarium zapewne się dusi. 3 minuty bez oddechu ? W kajdanach ? ! Bess i Jim też są coraz bardziej zdenerwowani, a podbija bębenek fakt, że na pierwszej próbie zamek akwarium się zaciął i Jim musiał rozbić młotem akwarium,zeby Harry'ego uratować. Wtedy to Harry, łapiąc z trudem oddech, wymyslił zresztą scenariusz tego numeru :]

        Panika sięga więc zenitu, na scenę wbiega strażak z toporem. Parawan odjeżdza i... akwarium jest puste. Strażak się odwraca i... okazuje się nim być sam Houdini. BUrza braw. Ludzie szaleja. Aktorzy kłaniają się przy huraganie oklasków. Houdini jest numero uno, "zarabia więcej od prezydenta" i...

        ... przykuwa uwagę służb specjalnych, dla których zaczyna pracowac jako szpieg. Przy okazji zyskuje obywatelstwo amerykańskie, co bardzo mu się podoba, bo marzył o tym od zawsze.

        I dba o ukochaną matkę. Przysyła jej pieniądze, kupuje jej dom, a ona z uśmiechem wkleja do zeszytu znalezione w gazetach wzmianki o jego wyczynach.

        Niezłe :] Sprawnie zrobione, bardzo dobrze zaaranżowane sceny iluzjonistyczne, Adrien Brody ujmujący, a cała historia jest klasyczną wersją story pod tytułem : "miałem sen i z pucybuta zostałem milionerem. Tylko w Ameryce, kraju nieskończonych możliwosci" ;]




        • barbasia1 Re: "Houdini" odc 1 - jakie wrażenia ? jakie ocen 09.04.16, 21:15
          Na pewno obejrzę drugi odcinek. :)

          > Adrien Brody jest taki ujmujący, że która by się oparła ? ;]
          :))

          > albo... sztuczna nakładka na palec imitująca do złudzenia prawdziwy :]

          Ależ pomysł!
          • grek.grek Re: "Houdini" odc 1 - jakie wrażenia ? jakie ocen 10.04.16, 13:22
            bardzo zachęcam, Barbasiu :]
            solidna, profesjonalna, telewizyjna, przez zdecydowaną większośc czasu bardzo lekka, produkcja z wiśnią na torcie w postaci cenionego Adriena Brody'ego, którego jakimś trafem udało się zaangażować. Może był fanem Houdiniego ? ;]

            hehe.
            nieprawdaż ?

            najeżony naczelnik aresztu, w którym Houdini wykonujje swój numer zamyka celę z Harrym oplątanym kajdanami i łańcuchami w srodku, i zapowiada mu : "Houdini ! Nie wyjdziesz z tej celi ! Wrócę to, żeby cię uwolnić i zaśmiać ci się w twarz !". Ledwie wychodzi, a za nim dziennikarze relacjonujący całą akcję, a już Harry ściąga sztuczny palec, w środku tej protezy jest drucik do otwierania kajdanek i łańcuchów, więc uwolnienie się, a potem jeszcze otworzenie drzwi celi, to już betka. Naczelnik i dziennikarze wracają, cela jest pusta i naczelnik ryczy, niczym wilk do zająca w radzieckiej bajce : "Houudiniiii !" ;]


            • barbasia1 Re: "Houdini" odc 1 - jakie wrażenia ? jakie ocen 10.04.16, 17:38
              Może tak. :)

              Hehe! Świetne! :) Na wikipedii przeczytałam, że Houdini ponoć praktykował za młodu u ślusarza i w ten sposób nauczył się otwierać zamki bez używania klucza, co potem przydało mu się w profesji iluzjonisty.
              • grek.grek Re: "Houdini" odc 1 - jakie wrażenia ? jakie ocen 10.04.16, 18:15
                o, ciekawa informacja, Barbasiu.
                w 1 odcinku nic o tym nie było, ale za to była scena, w której Houdini ćwiczy otwieranie zamków za pomocą wytrychu trzymanego w... palcach stopy :]

                jest też ujęcie, w którym występuje w czymś w rodzaju kostiumu "dzikiego człowieka" : cały umazany, w skórze, z długimi sztucznymi pazurami [to ten okres, kiedy występował, i doskonalił rzemiosło, w objazdowym cyrku] - oczywiście zapięty w kajdany. Kłódki odpina... ostrymi zakończeniami tych sztukowanych pazurów ;]
    • grek.grek 21:45 TVP Kultura "Hardkor Disko" 06.04.16, 15:51
      ja już obejrzałem, ja już jestem "po", ja już robiłem opis i recenzję ;]
      polecam i zachęcam.

      interesująca historia, zagadkowe motywacje, hipnotyczny rytm, świetne dialogi.

      Marcin, chłopak niewiadomoskąd, przyjeżdza do Warszawy. Szuka państwa Wróblewskich. Nie ma ich w domu - czy raczej apartamentowcu w jakim mieszkają, a ich córka akurat wychodzi na impreze. Marcin trafia tam za nią, a potem z nią do mieszkania Wróblewskich. Jej rodzice są liberalni, rano zapraszają obcego chłopaka do stołu, żeby zjadł z nimi. On jest biznesmenem, ona pracuje w teatrze jako scenograf.

      co łączy Marcina z tą rodzina ? po co przyjechał ? warto się dowiedzieć, albo przynajmnjiej spróbować interpretacji jego kolejnych zachowań.Dużo się tutaj dzieje, zarówno w tzw. akcji, jak i w dialogach i psychologii relacji między bohaterami.

      Marcin Kowalczyk w głównej roli wypada doskonale. naprawdę warto śledzić kolejne role tego aktora. face, głos, styl - gość jest znakomity. Oby nie szukał ról serialowych, ktore go zaszufladkują jako jakiegoś "Mirka z Kolorów Szczęścia",, a codzienne uprawianie tej papki telenowelowej wdrukuje kiepskie nawyki ekranowe. Tyle że, wiadomo : w życiu większości aktorów, a zwłaszcza aktorek, pojawia się w końcu związek, dzieci, poszukiwanie stablizacji i nietrudno wpaśc w świetne płatne projekty telewizyjne o zerowej wartości artystycznej. I widzi się w tele-pisemkach aktorów, którzy z zapałem udowadniają, że ich "Mirek z Kolorów Szczęścia", to postać nieomal z greckiej tragedii albo dramatu szekspirowskiego.

      w rolach pp Wróblewskich mamy jak zawsze świetną, piękną i w ogole HOT Agnieszkę Wosińską i jak zawsze wybitnego Janusza Chabiora. ich sceny z Kowalczykiem i między sobą są po prostu samą przyjemnością dla widza [że tak uogólnię z własnej perspektywy ;)].

      obejrzyjcie, Czcigodni !
      znakomite kino młodego, ambitnego Krzysztofa Skoniecznego, ze scenariuszem Roberta Bolesty, w którym pobrzmiewają echa "Teorematu" Pasolinego.

      jak zwykle w polskim kinie - bardzo dobre zdjęcia.
      i chyba niezły dźwięk, o ile pamiętam, słychać co mówią, heh.

      nie zwracajcie uwagi na dośc młodziezowy tytuł, który miał chyba przyciągać uwagę. Film jest znacznie poważniejszy i głębszy niż jego nazwa, gwarantuję :]
    • maniaczytania Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 06.04.16, 23:06
      i zawiedziona. Nie ma go, no po prostu nie ma. Bez żadnego komentarza wprowadzono jakiś inny program. Do tego zniknął profil programu na Facebooku ...
      • barbasia1 Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 07.04.16, 00:21
        No właśnie, Maniu, też mnie zaskoczyło brak "Pegaza" . Zachęcona do granic, zmobilizowana Twoimi zgrabnymi relacjami z kolejnych odcinków "Pegaza" postanowiłam obejrzeć dzisiejszy 5. odcinek , atu zamiana w programie i żadnych informacji w necie o zmianie. Może jutro się czegoś dowiemy?!
        Chyba nie nożyce cenzorskie wycięły 5. odcinek z ramówki?

        W miejsce "Pegaza" dali zdaje się program ?Tanie dranie - Kłopotowski i Moroz komentują świat", który pokazywany jest na TVPKultura. Ciekawa rzecz!
        • siostra_bronte Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 08.04.16, 19:35
          A jednak to cenzura. Kto uwierzy w "problemy techniczne" :)
          • maniaczytania Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 08.04.16, 23:01
            moje przypuszczenie jest z cenzurą powiązane, ale trochę jednak łagodniejsze. W tym programie były już kontrowersyjne tematy i właśnie bardzo fajnie umiano sobie z nimi poradzić, przedstawiając różne punkty widzenia.
            Tu rzecz miała dotyczyć kontrowersyjnej sztuki, mającej odwołania do katastrofy smoleńskiej. Wydaje mi się, ale jak napisałam, to tylko przypuszczenie, że w ostatniej chwili ktoś się zorientował, że w tydzień przed rocznicą, to nie jest dobry moment i dlatego zdjęto program.
            • barbasia1 Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 08.04.16, 23:44
              Dzięki, Maniu, za informację! Coś musi być na rzeczy.
            • barbasia1 Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 08.04.16, 23:52
              Właśnie znalazłam informację na temat ostatniego "Pegaza"!

              TVP1 nie pokazała w środę nowego odcinka "Pegaza". Odpowiadający za program dyrektor TVP Kultura Mateusz Matyszkowicz tłumaczy, że chodziło o problemy techniczne. Z kolei twórcy spektaklu "Hymn narodowy", któremu miał być poświęcony odcinek programu, utrzymują, że temat okazał się zbyt kontrowersyjny, by trafić na antenę. "To nie nożyce cenzora, ale wyrzucenie w kosmos całego programu" - napisał Jacek Głomb, dyrektor Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy.

              [...]


              Dyrektor Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy Jacek Głomb uważa, że niewyemitowanie "Pegaza" było decyzją polityczną. "W poniedziałek, zaraz po drugiej niedzielnej premierze, reżyser i dwoje aktorów pojechali do Warszawy i odbyli kulturalne spotkanie, bo przecież 'nowa telewizja' jest bardzo otwarta na kulturę. A potem przyszli komisarze TVPiS i wyrzucili w kosmos program. CAŁY odcinek "Pegaza". To nie nożyce cenzora, ale wyrzucenie w kosmos CAŁEGO programu. Zaiste dobra to zmiana" - napisał na Facebooku Jacek Głomb.

              Na zarzuty odpowiedział Mateusz Matyszkowicz, dyrektor TVP Kultura, odpowiedzialny za program "Pegaz". - Nie ma mowy o żadnej cenzurze. Zdecydowały przyczyny techniczne, nie mogę ujawnić, jakie konkretnie, nie jestem ich wszystkich pewien - zapewnia w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Matyszkowicz. Na razie nie wiadomo, czy odcinek "Pegaza" poświęcony spektaklowi "Hymn narodowy" trafi na antenę.

              "Hymn narodowy" to przedstawienie o współczesnej Polsce, która jest podzielona między demonstrantów z KOD-u i PIS-owców. "Twórcy snują współczesną, bardzo nieprawomyślną opowieść o upadku ideałów w polityce i życiu społecznym, o potrzebie buntu i obrony przed uniformizacją" - czytamy na stronie Teatru Modrzejewskiej w Legnicy.


              film.onet.pl/wiadomosci/tvp1-nie-wyemitowala-pegaza-to-wyrzucenie-w-kosmos-calego-programu/ysnvjj
            • barbasia1 Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 08.04.16, 23:58
              Jeszcze tu piszą:
              wyborcza.pl/1,75475,19883041,tvp-nie-pokazala-pegaza-przez-rozmowe-z-wojcieszkiem.html
              TVP nie pokazała "Pegaza". "Komisarze TVPiS wyrzucili w kosmos program"
              Magda Piekarska, Natalia Szostak 07.04.2016 15:31


              W środę, 6 kwietnia, jednym z tematów telewizyjnego "Pegaza" miał być "Hymn narodowy", spektakl legnickiego Teatru Modrzejewskiej. Jednak widzowie, którzy usiedli przed telewizorami o 22.45, zamiast "Pegaza" zobaczyli dyskusję o imigrantach.

              Widzowie TVP 1 nie obejrzeli debaty o przedstawieniu Przemysława Wojcieszka, ani o innych tematach tego zarejestrowanego w poniedziałek w telewizyjnym studio programu (książce Michała Łuczewskiego "Odwieczny naród. Polak i katolik z Żmiącej" czy spektaklu "Ojczyzna" Justyny Sobczyk) - tego wieczoru "Pegaz" prowadzony przez Agnieszkę Szydłowską i Marka Horodniczego w ogóle się nie pojawił na antenie. Rano nieaktywny był także profil programu na Facebooku.

              TVP: Zdecydowały kwestie techniczne

              O komentarz poprosiliśmy Aleksandrę Gieros-Brzezińską, rzeczniczkę prasową TVP. Po kilku godzinach dostaliśmy maila z jednozdaniowym komunikatem: "Odcinek nie został wyemitowany z przyczyn technicznych". Tym samym rzeczniczka potwierdziła wcześniejsze informacje, które przekazała nam redakcja TVP Kultura. Nikt jednak nie był w stanie powiedzieć, dlaczego profil "Pegaz TVP" zniknął z Facebooka. W redakcji TVP Kultura dowiedzieliśmy się, że i w tym przypadku zadecydowały "przyczyny techniczne". Po naszej rozmowie profil został ponownie opublikowany. Nie znajdziemy na nim jednak żadnych informacji dotyczących przyczyn braku emisji wczorajszego programu.

              - Nie ma mowy o żadnej cenzurze. Potwierdzam, że zdecydowały przyczyny techniczne, nie mogę ujawnić jakie konkretnie, nie jestem ich wszystkich pewien - powiedział "Wyborczej" Mateusz Matyszkowicz, dyrektor TVP Kultura. Jego stacja odpowiada za produkcję emitowanego w TVP1 "Pegaza". - Dowodem na to, że nie ma u nas tematów tabu niech będzie to, że w poniedziałek w "Tanich draniach" naszym gościem będzie Lech Raczak, kontrowersyjny twórca teatralny. Nie mogę powiedzieć, czy wczorajszy program będzie jeszcze wyemitowany, nie znam wszystkich technicznych uwarunkowań - tłumaczy Matyszkowicz.

              Czy program jest zagrożony? - "Pegaz" jak najbardziej zostaje na antenie, kolejna emisja w przyszłą środę - uspokaja dyrektor TVP Kultura. I dodaje: - Nasze dotychczasowe programy pokazały, że jedynymi granicami, których nie przekraczamy są granice prawa i dobrych obyczajów. Nie mogliśmy poinformować widzów o zmianach, bo proces produkcyjny "Pegaza" jest bardzo krótki. Mam nadzieję, że damy widzom satysfakcję kolejnym programem.

              "Zaiste dobra zmiana"

              Jednak ani twórcy "Hymnu", ani dyrektor legnickiego Teatru Modrzejewskiej Jacek Głomb nie mają wątpliwości: temat przedstawienia okazał się zbyt kontrowersyjny jak na potrzeby telewizji prezesa Jacka Kurskiego. "Hymn" to przedstawienie w reż. Przemysława Wojcieszka - opowieść o Polsce podzielonej między KOD-owców a PIS-owców, w której straszą polityczne demony - m.in. Krystyna (Pawłowicz), z obsesją na punkcie homoseksualnego spisku niszczącego Polskę, czy Jarosław (Kaczyński), karmiący się nienawiścią swoich rodaków. Twórcy spektaklu nie opowiadają się po żadnej ze stron budowanej w poprzek Polski barykady, dostaje się w nim także opozycji.

              Jacek Głomb: - "Hymn" to nie manifestacja, agitka, czy plakat polityczny, ale spektakl teatralny, mocna wypowiedź o współczesnej, podzielonej Polsce.

              Na Facebooku pisze: "W poniedziałek reżyser i dwoje aktorów pojechali do Warszawy i odbyli kulturalne spotkanie, bo przecież nowa telewizja jest bardzo otwarta na kulturę. A potem przyszli komisarze TVPiS i wyrzucili CAŁY odcinek "Pegaza". To nie nożyce cenzora, ale wyrzucenie w kosmos CAŁEGO programu. Zaiste, dobra to zmiana".

              Rozmowa o Polsce? "To nie przejdzie"

              To redakcja "Pegaza" zabiegała o wizytę twórców spektaklu w studiu. Na prośbę TVP Kultura sporządzono zapis wideo "Hymnu" - zarejestrowano go z dwóch kamer i zmontowano po niedzielnej premierze. Do Warszawy pojechali reżyser i dwójka odtwórców głównych ról - Bogdan Grzeszczak (gra Zbigniewa, legendę opozycji, o którego zabiegają dwie strony politycznej barykady) i Emilia Piech (współautorka tekstu "Hymnu", grająca Alicję, przedstawicielkę KOD-u, która próbuje uwieść Zbigniewa "dla sprawy").

              Na prośbę twórców programu aktorzy mieli zaimprowizować krótką scenkę na motywach przedstawienia. Najpierw zaczęli rozmawiać o współczesnej Polsce - tu zareagowała redaktorka wydania, tłumacząc, że to nie przejdzie. W zamian odpowiadali na zadane pytanie: jakie były ich odczucia, kiedy Wojcieszek zapropnował im współpracę. Powiedzieli, że na początku tekst wydał im się zbyt jednowymiarowy, ale w miarę pracy zawarte w nim tematy uległy pogłębieniu.

              Potem nastąpiła debata z udziałem gości. - Było bez żadnych napastliwych pytań, tym bardziej dziwi mnie, że program spadł - mówi Wojcieszek. - O spektaklu mówiłem ogólnie, więcej o wyimaginowanym strachu dyrektorów teatrów przed podejmowaniem podobnych, trudnych tematów. Mam wrażenie, że niczego kontrowersyjnego nie powiedziałem. Jeżeli taki rodzaj debaty nie przechodzi w publicznej telewizji, jest to dowód jej skrajnego upolitycznienia. Generalnie, smutne to było - wszyscy w studio spięci, jakby bali się wychylić i mieli poczucie, że stali się twarzami czegoś, czego kształt kompletnie od nich nie zależy. A "przyczyny techniczne"? To kłamstwo, można między bajki włożyć.



              Cały tekst: wyborcza.pl/1,75475,19883041,tvp-nie-pokazala-pegaza-przez-rozmowe-z-wojcieszkiem.html#ixzz45H60gFNI
            • siostra_bronte Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 09.04.16, 15:37
              To niech powiedzą wprost dlaczego zdjęli program, a nie plotą o "problemach technicznych" :)
              • barbasia1 Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 09.04.16, 17:15
                siostra_bronte napisał(a):

                > To niech powiedzą wprost dlaczego zdjęli program, a nie plotą o "problemach technicznych" :)

                Przecież nie mogą oficjalnie przyznać się do stosowania cenzury w telewizji publicznej. :)
                • siostra_bronte Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 09.04.16, 17:57
                  Ale takimi tłumaczeniami i tak się kompromitują :)
                  • barbasia1 Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 09.04.16, 18:45
                    Tak. Ale oficjalnie nie ma cenzury w TVP. ;)
          • barbasia1 Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 08.04.16, 23:54
            siostra_bronte napisał(a):

            > A jednak to cenzura. Kto uwierzy w "problemy techniczne" :)

            Otóż to!
            A niektórzy tak wierzyli w obiektywizm, telewizji pod nowymi rządami.


            Kto by pomyślał, że doczekamy się tak szybko powrotu cenzury! Nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać!?
            • maniaczytania Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 09.04.16, 11:50
              no właśnie nie do końca mi się to widzi tak, jak to prezentują. Zwłaszcza, że w zacytowanych przez Ciebie artykułach są pewne dziwne informacje o tym, co jeszcze miało być omawiane w tym odcinku - bo nie to! Jako książka miała być "Księga zachwytów" Filipa Springera, a także miało być o pełnometrażowym filmie dokumentalnym, który święci teraz triumfy na różnych festiwalach o fascynujących zaiste braciach Mieczysławie i Alfonsie Kułakowskich - "Bracia" Wojciecha Staronia.
              • barbasia1 Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 09.04.16, 17:08
                >Jako książka miała być "Księga zachwytów" Filipa Springera,

                No właśnie! Zapowiedź była w poprzednim odcinku "Pegazu", pisałaś o tym, pamiętam.

                a także miało być o pełnometrażowym filmie dokum
                > entalnym, który święci teraz triumfy na różnych festiwalach o fascynujących zai
                > ste braciach Mieczysławie i Alfonsie Kułakowskich - "Bracia" Wojciecha Staronia.


                A propos, dzisiaj w "Śniadaniu na trawie" gościł Wojciech Staroń, pokazano też właśnie fragment jego najnowszego filmu "Bracia".
                • maniaczytania Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 09.04.16, 17:13
                  na stronie filmwebu/filmweba ? jest zwiastun - bardzo wzruszający.
                  Niezwykła jest historia tego filmu, słyszałam wywiad z nim w radiu.
                  • barbasia1 Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 09.04.16, 17:17
                    A ja właśnie przeczytałam wywiad ze Staroniem tu:

                    wyborcza.pl/1,75475,19885146,wojciech-staron-o-filmie-bracia-wszystko-sie-wali-ale-my.html

                    • maniaczytania Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 09.04.16, 17:39
                      :)
                      • barbasia1 Alfons Kułakowski - rozmowa w Trójce! 09.04.16, 17:46
                        Z Michałem Olszańskim. Znalazłam! (jeszcze nie odsłuchałam)

                        www.polskieradio.pl/9/1363/Artykul/1281105,Alfons-Kulakowski-eskpresjonista-z-charakterem-nie-do-zlamania
                    • siostra_bronte Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 09.04.16, 17:56
                      O filmie mówiono wczoraj w Tygodniku Kulturalnym w Kulturze.
                      • barbasia1 Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 09.04.16, 18:53
                        Właśnie minęła powtórka Tygodnika. Szkoda.
                  • barbasia1 Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 09.04.16, 17:34
                    alfonskulakowski.agrafika.com.pl/malarstwo
                  • barbasia1 Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 09.04.16, 17:37
                    Rozmowa ze Staroniem w radiowej Dwójce.

                    www.polskieradio.pl/8/196/Artykul/1484134,Bracia-Kazachskopolska-epopeja-Staronia

        • barbasia1 Re: Pegaz odc. 5 - ależ jestem zła 08.04.16, 23:59

          W miejsce "Pegaza" dali zdaje się program "Tanie dranie - Kłopotowski i Moroz komentują świat", który pokazywany jest na TVPKultura. Dyskusja dotyczyła kwestii uchodźców. O tym programie warto by też dwa słowa powiedzieć!
    • grek.grek "House of Cards" odc 13 [1] 07.04.16, 12:43
      znakomity finał znakomitego sezonu ze znakomitym zakończeniem sugerującym znakomity początek drugiej serii. Czego chcieć więcej ?

      W 12 odcinku Frank Underwood orientuje sie, że prezydencki kandydat na wiceprezydenta, potentat na rynku energii atmowej, Raymond Tusk, to wybieg. Prezydent i Tusk znają się od dawna. To nie Frank ma przekonać Tuska do przyjęcia propozycji, ale Tusk ma wybadać Franka, czy nadaje się na stołek. Tusk składa mu ofertę : ja cię poprę i wystawię doskonałą rekomendację, ale ty musisz obiecać, że jako wicek COŚ mi załatwisz. Frank odpowiada, ze "nie wystawia czeków in blanco" i zrywa rozmowę.

      Na drugim planie Zoe Barnes, ze swoją koleżanką ze Slugline, Janine Skorsky, wpadają na trop skrywanych afer z udziałem Petera Russo i Franka.

      Frank jest mocno podenerwowany całą sytuacją. Kontaktuje się ze Remym Dantonem, lobbystą firmy Sancorp. Kieedyś Remy był jednym z asystentów politycznych Franka, ale - jak zauwaza - wiele na tym nie skorzystał. Dopiero jako człowiek koncernu się wybił na tyle, by "z poziomu wycieraczki wejść do salonu domu Underwoodów". Istotnie, Frank dzwoni do niego i zaprasza do siebie, aby przedstawić konkretną ofertę wspólnego ataku na Tuska. Jako wiceprezydent nie będzie on partnerem dla Sancorp, bo przecież zajmuje się energią atomową, a Sancorp forsuje projekty z użyciem gazu ziemnego [czy łupkowego]. Utrącenie go jest więc w interesie koncernu. Frankowym również, czego Underwood absolutnie nie ukrywa. Gra w otwarte karty : chcę stołka wicka, pomóżcie mi, bo nawet jak nie zyskacie, to z pewnością nie stracicie.

      Claire Underwood staje wobec oskarżenia o dyskryminację kobiety w ciązy w swojej firmie/fundacji. Sama ściągneła do swojej ekipy Gillan Cole, ale kiedy weszła w finansowe układy z Sancorp - sprzeciwiająca się linii postępowania koncernu Gillian odmówiła współpracy i de facto odeszła z zespołu.

      Oskarżenie jest ciut dęte, bo Claire powiedziała tylko, że "mam nadzieję, iż twoja ciąża nie wpływa na jasnośc twojego rozumowania", a Gillian oskarżyła ją o tekst pod tytułem "potrzebują dyspozycjnego pracownika, a nie kobiety w ciąży". Prawnik powiada, że jesli Gillian pójdzie z tym do sądu, to może wygrać. I że domagać się będzie solidnego odszkodowania. Claire jest zdumiona.

      W trzecim wątku mamy Zoe Barnes, Janine Skorsky i aktualnego chłopaka Zoe - Lucasa wspólnie przeprowadzających dziennikarskie śledztwo w sprawie wydarzeń, które w efekcie przyczyniły się do śmierci kongresmena Russo. Już wiedzą, że Russo był zamieszany w skompromitowanie jednego z polityków jego własnej partii. Wiedzą też, że w pewnym momencie w okręgu wyborczym Russo została zamknięta stocznia dająca pracę kilkunastu tysiąciom pracowników. Russo nawet o to nie zawalczył [dokumenty Komisji Likwidacyjnej], mimo iż zamknięcie tej fabryki było dla niego zabójstwem politycznym. Ktoś zatem musiał pociągać za sznurki z tylnego siedzenia ? Skorsky podejrzewa [jak wiemy : słusznie] Franka Underwooda, ale Zoe Barnes, przez wzgląd na to, ze Frank dostarcza jej sensacyjnych niusów politycznych, angażuje się z pewnymi wątpliwościami, może bardziej z zaciekawienia sprawą niż z wiary w to, ze Underwood faktycznie ma coś za uszami. On sam zresztą zaprzeczył, ale jednoczesnie uruchomił swojego wiernego Douga Stampera, aby pilnował zarówno posunięć Skorsky, jak i ludzi którzy mogliby ją uzbroić w konkretną wiedze, czyli narzeczonej Russo - Christiny oraz Rachel, eks-prostytutki, która była świadkiem zatrzymania Russo za jazdę po pijaku, a póxniej dostała łapówkę za milczenie w tej sprawie, której zresztą Frank ukręcił łeb przekupując szefa policji. O tej sprawie też już wiedzą Barnes i Skorsky, ale nadal nie mają dowodów na to, ze Frank był w to zamieszany.

      Przyjaciel Zoe, Lucas zajmował się tą sprawą, kiedy pracował w Heraldzie, ale nic nie wskórał, a przy okajzi grożono mu anonimami. Po roku odpuścił. Pozostały mu jednak kontakty, które wówczas nawiązał. Między innymi w wydziale kryminalistycznym policji. To stamtąd dziennikarze dostają info, że była jakaś prostytutka, która uczestniczyła w całym zajściu. Muszą zatem ją odszukać.

      Przy okazji Lucas sprawdza cichaczem mieszkanie Zoe Barnes. Możliwe, że jest ono na podsłuchu. W 9 albo 10 odcinku jest scena jak z sensacyjnego filmu, kiedy Zoe nagle omiata wzrokiem całą chałupę, a potem nagle wychodzi. Albo zorientowała się, że ktoś coś przestawił lub przełożył podczas jej nieobecności albo - jak dwuznacznie sugerował akcja - poczuła się samotna [i wtedy poprosiła o nocleg u przyjaciela].

      Jednoczesnie Frank miota się jak w ukropie. Wywiaduje sekretarz kancelarii prezydenta, Lindę Vasquez, czy prezydent coś już postanowił w sprawie wicka. Ona nic nie wie, więc Frank gra w ciemno. Podczas spotkanie w owalnym gabinecie Frank żarliwie popiera kandydaturę Tuska i czeka na rozwój wypadków. Wisi też na słuchawce telefonu do Remy'ego Dantona, który spokojnie zapewnia go, że działa, ale nie jest to takie proste. Frank postanawia wiec ominąć pośredników i spotyka się osobiście z ważniakiem z Sancorp, Cunninghamem. W swojej limuzynie.

      Cunningham nie jest szczęsliwy z powodu takiej śmiałości Franka. "Od tego mamy lobbystów, żeby nie spotykać się z politykami bezpośrednio", rzuca kwaśno. Frank pomija te uwagi i powtarza argumenty : Tusk jako wicek, to zagrożenie dla interesów Sancorp. Dotacje pójdą na atom, a nie na łupki czy gaz. Trzeba go jakoś zaatakować, żeby skłonić do rezygnacji. Cunningham nie daje mu jasnej odpowiedzi, czy w to wejdą.

      A dziennikarze grzebią dalej. W atmosferze niczym z "Raportu Pelikana" czy "Wszystkich ludzi prezydenta" przekopują papiery i sieć, aż znajdują Rachel, a potem jej dane i adres. Adres dowodzi, że ostatnia miejscówka jej zakwaterowania to hotel Grand [czy coś takiego]. Lucas udaje się tam w galowym garniturze i rozgląda się po otoczeniu popijając drinka w eksluzywnym barze. Przysiada się do niego atrakcyjna dziewczyna. Zalotna taka. Lucas nie wie czy to prostytutka, ale zawiązuje się jakaś nitka kontaktu niewerbalnego.

      cdn



      • grek.grek "House of Cards" odc 13 [2] 07.04.16, 13:12
        W domu Underwoodów minorowe nastroje : Claire ma straszne sny, Frank spada z cygloergometru, na którym wiosłowaniem chce zabić torturę oczekiwania na to, co się stanie w jego sprawie.

        Zoe Barnes odwiedza jakiś przybytek, w którym kiedyś nadzorowano Rachel, gdy była uczennicą. Miała problemy w domu, potem rzuciła szkołę, a później w ogóle uciekła nie wiadomo dokąd [ofk, my wiemy].

        Frank dowiaduje się od Lindy Vasquez, że Tusk ma przylecieć do Waszyngtonu i spotkać się na obiedzie z prezydentem. Jest to jednak spotkanie nieoficjalne, poza protokołem. Prezydent ma odbyć także drugie spotkanie - z marszałkiem Senatu Birchem. też poza protokołem. Frank chwilę duma, później sugeruje że to wszystko spisać, a potem pyta vasquez "czy nie ma jakiegoś grafika do spalenia ?". Następnie... informacja o nieoficjalnych spotkaniach prezydenta trafia do Zoe Barnes, a od Zoe Barnes do naczelnej redaktor Slugline. I oczywiście prezydent jest absolutnie skonfundowany, ze media wiedzą o jego tajnych rozmowach. Slugline ofk od razu wysnuwa tezę, ze Tusk jest szykowany na wicka, co... oczywiście nie służy tej kandydaturze :] Ave Frank ! ;] Winna jest ofk Vasquez, która z kolei tłumaczy że zawalić sprawę musiał ktoś z sekretariatu.

        Media siedzą już pod hotelem, w którym zatrzymał się Raymond Tusk, obskakują Bircha, tak więc sytuacja staje się podbramkowa. "Tracimy nad TYM kontrolę", mówi zdenerwowany Tusk do prezydenta. Ofk, sugestia że miliarder od energii atmowej ma zostać wickiem, musi ruszyć giełdę i rynki finansowe, musi też skłonić do działania Sancorp, na co właśnei liczy Frank, który ciagle nie mozę sie doczekać od nich jasnego stanowiska.

        Frank niczego nie zaniedbuje. Odwiedza nawet kościół, pusty, gdzie niby modli się do Boga, a niby przemawia do Petera Russo. Domaga sie 'znaku" i słyszy nagły stuk gdzieś w ławach. Skanuje otoczenie i po chwili zauwaza kościelnego. To on hałasował. Frank zapala wreszcie świeczkę w intencji, ale po chwili ją gasi. I wszystkie inne zapalone świeczki.

        Claire odwiedza Gillain Cole w jej mieszkaniu. Próbuje załagodzić sprawę, poprosić ją o ugodę, ale Gillian ani myśli odpuszczać. Ostrym tonem, trzymając Claire na progu mieszkania, zapowiada, ze ją zniszczy. Ją i jej męża. Powie wszystko o tym, jak działa ta ich fundacja, jak Claire wywaliła masę ludzi na bruk, jak bierze pieniądze na działalnośc fundacji od koncernu, który ma zupełnie sprzeczne interesy na polu ekologicznym, od tych które oficjalnie rzekomo chce realizować ona sama. Dowali jej bez litości. "Tacy jak ty niszczą świat, w którym będzie żyło moje dziecko", wykrzykuje Gillian i zamyka drzwi. Claire zostaje na zewnątrz z nosem przyklejonym do szyby. To też mi się podoba w tym serialu : nie da się przekonać ludzi łagodną przemową, ciepłem, sercem, choćby nawet cynicznie okazywanym. Trzeba zadać cios. Claire też nie będzie miała wyjścia. To nie film z Hollywoodu, tutaj "gadaniem jak do dziecka" nie zmienia się zdania innych ludzi i ich zamiarów.

        Lucas po raz drugi zasiada w barze, i znów pojawia się ta dziewczyna co przedtem. Tym razem zaczynają rozmawiać. Ona, w minimnalnie tylko zakamuflowany sposób, proponuje mu kolację ze śniadaniem, na co Lucas odpowiada "A ile mnie to będzie kosztowało ?"< na co ona, ze się dogadają. I wtedy Lucas wymuje fotkę Rachel, ściągniętą z jej dokumentów, i domaga się informacji o niej. Dziewczyna jest spłoszona i chce uciec, ale Lucas szantażuje ją, że jest policjantem i ją zwinie jak mu nie pomoże. Dostaje informacje, ze rachel kiedyś tutaj pracowała, ale ostatnio kelnerowała w restauracji [tutaj pada nazwa]. Wystarczy do zrobienia kolejnego kroku.

        Claire w międzyczasie odwiedza lekarkę. Coraz częsciej dopada ją myśl, "co po mnie [po nas, bo pyta o to także Franka] zostanie ?". Jest jasne, że Claire mysli o dziecku. Z tej rozmowy z lekarką dowiedzieć się można, że Claire miała trzy aborcje, co zmniejsza jej szanse, podobnie jak metryka, ale ciągle są one niezłe, więc może się starać.

        Na giełdzie sensacyjnie idą w górę akcje Sancorpu. "Tusk zaczyna grać", grobowym tonem rzuca Frank. A telefon Remy'ego nie odpowiada. Panika narasta. Frank domaga się od Vasuquez,żeby zorganizowała mu spotkanie z Tuskiem, zanim ten spotka się z prezydentem, ale to już niemożliwe, bo Tuska nie ma w tym hotelu, w którym się dekował, i nie wiadomo gdzie się podziewa.

        Zoe i Lucas odwiedzają tę restaurację Rachel. Nie ma jej, bo nie ma tego dnia dyżuru. Zoe nie chce czekac, wkrada się na zaplecze i zwija ze ściany grafik, na którym zapisane jest telefon Rachel. Od razu dzwoni. Rachel na dźwięk zdania "Wiem o Peterze Russo" momentalnie odkłada słuchawkę. Ale Zoe idzie dalej : pisze jej SMSa z propozycją spotkania. Czekają chwilę, czekają, i Rachel odpisuje "Gdzie ?". No to są w domu.

        Umawiają się w jakimś ciemnym zaułku między ulicami, pada deszcz, jest noc. Atmosfera pierwszza klasa :] Rachel niczegho nie chce powiedziec, mówi że nie ma żadnej wiedzy, a Zoe przyciska ją bez skutku. Na Rachel nie działa nawet groźba obsmarowania jej za pomocą ujawnienia,że w domu była [tak można gdybać] molestowana seksualnie przez swojego ojca.

        Rachel prosto ze spotkania z Zoe idzie do... auta gdzie siedzi Doug Stamper. Wiadomo, jak tylko umówiła spotkania z Zoe poszła do swojego "tatusia". Przyznaje, że powiedziała "to co jej kazał",. Jednocześnie widać, że cała jest zdenerwowana, bo przecież nie dośc, że była świadkiem nadużycia władzy przez prominentów politycznych, to jeszcze brała łapówki za milczenie, i dała się drugi namówić na sprowokowanie sytuacji, która w oczywisty sposób przyczyniła się do śmierci Petera Russo. Cóż mogłoby jej dać powiedzenie prawdy ? Teraz ma szansę wyjśc na prostą, ale musi się trzymać swoich protektorów i robić co jej każą.

        cdn
        • grek.grek "House of Cards" odc 13 [3] 07.04.16, 13:31
          Jak się okazuje, Zoe też przyszła z obstawą. Lucas notuje numery auta, do którego wsiadła Rachel. Cała trójka orientuje się już w sytuacji, sprawdzenie numerów to nie problem, a skoro było to auto Dpouga Stampera, to Underwood musi być zamieszany. W pięć minut roszyfrowują plan Franka : wystawić do kampanii na gubernatora Russo - usunąc Russo - wstawić wicka Matthewsa - zadbać o jego zwycięstwo i... samemu zostać wickiem w jego miejsca. Proste i sprytne.

          Frank gryzie pazury z nerwów. Patrzy na zegar i wie, że zaraz Prezydent i Tusk będą mieli spotkanie. Telefon Douga milczy. Remy Danton nie dzwoni. Telefonuje za to... Freddy, właściciel skromnej garkuchni gdzieś w biednej dzielnicy miasta, do którego Frank od wielu lat wpada na "najlepsze żeberka w stolicy". Informuje go, ze w knajpie czeka Remy Danton.

          Frank zaraz tam jedzie. Na miejscu jest... Raymond Tusk i zajada się żeberkami. Chyba sie przestraszył, bo zaczął jego firmy zaczeły gwałtowanie skupowac akcje Sancorpu, aby ewentualnie zablokować wpływy tego koncernu i własne interesy ochronić. Proszę, ile może zdziałać jedna informacja rzucona do mediów w odpowiednim momencie :]

          Przedstawia Frankowi sytuację : jego firma sprowadza z Chin jakiś surowiec do tych swoich atomowych elektrowni. Chiny posiadają 95 % zasobów, więc są skazani na import. I teraz chodzi o to, zeby Frank - jako wiceprezydent - przeforsował ustawę o nowych, ulgowych ofk dla firm Tuska, taryf handlowych. To jest warunek Tuska poparcia dla kandydatury Franka na wicka. I trudno sądzić,że i prezydent nie jest zainteresowany takim rozwojem wydarzeń.

          Frank odmawia. "Żadnych czeków in blanco. Pełne partnerstwo", powtarza, "Nie możesz kupić mojej lojalności". I już Frank ma wyjśc, kiedy Tusk zatrzymuje go i... no i nie wiemy CO, ale można sądzić, ze składa mu kolejna ofertę. Jaką - tego się nie dowiemy. W tym sezonie.

          Wiemy tylko, że następnego dnia w gabinecie owalnym Frank spotyka się z prezydentem i Tuskiem. Prezydent oficjalnie proponuje mu wiceprezydenturę, Tusk gorliwie popiera i rekomenduje, a Frank zgrywa absolutnie zaskoczonego i zaszczyconego. Dopiął swego. Za jaką cenę ? Za cenę czyjegoś życia - to już wiadomo. Ale nic nie wiemy o tym, ile sam musiał obiecać dla zawarcia kompromisu z Raymondem Tuskiem.

          Ostatnie metry, to tajne spotkanie Douga Stampera z Christine, narzeczoną śp Russo. Doug wywiaduje ją o spotkanie z Zoe Barnes [12 odcinek].

          Frank zapowiada swojemu ochroniarzowi-szoferowi, ze dostanie stanowisko szefa ochrony, na co ten się cieszy [chociaż minę ma taką, ze równie dobzre można by sądzić, że okradli go z dorobku całego życia, hehe], a potem tytułuje Franka "wiceprezydentem". Underwood zatrzymuje się na schodach, odwraca i z cieniem uśmiechu na twarzy smakuje brzmienie swojej nowej nomenklatury.

          W ostatniej scenie Claire zabiera Franka na wieczorne bieganie. Zapewne chce zadbać o jego zdrowie, bo ma zamiary ciążowe. Zapewne dlatego w 1 odcinku kupiła mu cykloergometr, żeby podnieśc jego sprawnośc zdrowotną :] Oni tutaj planują wszystko 12 odcinków naprzód.

          A tymczasem w pustym domu Underwoodów dzwoni telefon. Od Douga Stampera. Sprawa niecierpiąca zwłoki. Franka czeka kolejny problem do rozwiązania. W 2 sezonie :]

          świetne :]
          stay tuned.

          Mam nadzieję, że Czesi niebawem ruszą z 2 serią. A jak nie - ruszę się sam ;] Ostrzegam lojalnie ;]


          • never_never Re: "House of Cards" odc 13 [3] 07.04.16, 17:09
            Dzięki, cóż za relacja!
            Podczas czytania ponownie obudziły się takie emocje, jakie towarzyszyły oglądaniu HoC te parę lat temu...;)
            Świetny serial i świetny recenzent:))))
            • grek.grek Re: "House of Cards" odc 13 [3] 08.04.16, 12:53
              wielkie dzięki, Never_Never :]
              jestem pod wrażeniem Twojego wrażenia ! ;]

              od wtorku Czesi ruszają z 2 sezonem, więc będę miał zaszczyt kontynuować opisywanie kolejnych odcinków.

              [jakby nie ruszyli, to i tak bym sam ruszył, może tylko po krótkiej przerwie, hehe. W istocie, najchętniej obejrzałbym cały sezon za jednym zamachem, aczkolwiek dawkowanie odcinek po odcinku ma swój niepowtarzalny smak i buduje specyficzną atmosferę]
              • barbasia1 Re: "House of Cards" odc 13 [3] 09.04.16, 00:00
                Tak szybko drugi sezon. A ja jeszcze nie zdążyłam przeczytać pierwszego!
                • grek.grek Re: "House of Cards" odc 13 [3] 09.04.16, 13:34
                  "House..." nie Gołota - nie ucieknie, Barbasiu ;]

                  zachęcam bardzo.
                  ogląda się raz-dwa, to jeden z tych seriali, które bez większych kłopotów można obejrzeć w całości podczas jednego weekendu. Nie próbowałem, ale ponoć jest grupa serialowidzów, którzy właśnie w ten sposób postepuję. Może by kiedyś spróbować ?

                  Próbowałaś, Barbasiu ?

                  próbowaliście, Czcigodni ?

                  mnie się wydaje, gdzieś tam w czeluściach jestestwa ;], że jednak 10-12 godzin jednego serialu w 2-3 dni, to jednak dawka dośc spora i zanim się dojedzie do finału, to można być w stanie ducha, w którym nie da się go obejrzeć z odpowiednią atencją i zaangażowaniem.

                  a poza tym... stopniowe dawkowanie przyjemności ma w sobie coś fajnego, prawda ?
                  • never_never Re: "House of Cards" odc 13 [3] 10.04.16, 21:02
                    ha, ja byłam takim serialowidzem :)
                    właśnie seriale 10-12 odcinkowe, z głównym wątkiem przewodnim, bez tzw. odcinków zapychaczy, idealnie nadają się na weekendowe oglądanie
                    obecnie jednak wolę tak jeden-dwa odcinki dziennie, wtedy rzeczywiście można oglądać z "odpowiednią atencją i zaangażowaniem" ;)
                    i podziwiam Cię Greku, że tak dzielnie oglądasz tylko raz na tydzień, ja bym nie wytrwała!

                    btw super, że będziesz miał okazję aby zacząć od razu drugą serię, a my będziemy mieć kontynuację dobrej lektury :)
                    • grek.grek Re: "House of Cards" odc 13 [3] 11.04.16, 14:16
                      hehe, wiesz, Never_Never, przyzwyczajenie drugą naturą... ;] zaczynałem od pojedynczych odcinków "isaury" i tak mi zostało. Np. "Lalki" nie mógłbym oglądać jednego odcinka za drugim. Muszę mieć kilka dni na "przez-smakowanie" wrażeń po każdym kolejnym odcinku :]

                      "jeden-dwa odcinki dziennie"

                      to też fajna propozycja. Chętnie spróbuję kiedyś :]

                      dzięki za tak inspirujące słowa, Never_Never.
                      cieszę się bardzo, postaram się nie zawieść oczekiwań :]
    • grek.grek 22:40 Kocham Kino : "Obława" 07.04.16, 15:53
      powtórka. pamiętamy chyba jeszcze, prawda ?

      kto nie zobaczy dziś, zapewne nie powinien się obawiać - w nowej TVP "Obława', jako film pokazujący AK, partyzantów, Wyklętych, antykomunistycznych [bo w TVP ciągle walczą z komuną] z pewnością będzie wielokrotnie powtarzany, nawet jeśli w swojej wymowie jest niekoniecznie aplogetyczny.

      obry jest, to trzeba przynać. zdrapuje z parttyzantckich losów tę romantyczną otoczkę i pokazuje las, brzydotę, instynkty, ponuractwo, zdradę, szantaż, daleko gdzieś odsuwając patriotyzmy i inne bogoojczyźniane wtręty. na swój sposób rozlicza się z historią.
    • grek.grek 23:15 Polsat "Drive" 07.04.16, 16:01
      trochę późnawo, ale może dotrwacie ? :]

      nie wiem czy to nie nadmierne ryzyko, proponowac film wyświetlany via Polsat, po tym co się stało z "Zyciem Pi", "Wilkiem z wall Street", "Speed" [Polsat ponoć skrócił go o 20 minut].

      niemniej, warto obejrzeć.
      Driver [grany przez Goslinga] jest kierowca do wynajęcia dla mafiosów. Ma zasade "jesli w ciągiu 3 minut [chyba 3] nie załatwicie swojej sprawy, to ja się ulatniam".
      Po sąsiedzku wprowadza się miła dziewczyna [Carey Mulligan] z synem.Driver spędza z nimi sporo czasu, zakochuje się w niej. Dziewczyna ma problemy z mafią, która chce - z tego co pamiętam - wyegzekwować od niej długi, których narobił jej były chłopak. Driver stanie się jej rycerzem.

      Gosling mówi tyle co nic, ale szlachertnego bohatera gra, niektóre sceny są jak z filmów Tarantina, przemoc operetkowa, a fabuła sama w sobie, jak niektórzy słusznie zdefiniowali, wskrzesza tradycje westernowe, ale w formie najzupełniej współczesnej i adekwatnej. Do tego mnóstwo świetnej muzyki i hipnotyczny rytm, tak jak w innym filmach Wolfganga Windinga Refna, "VAlhalli" czy "Tylko Bóg wybacza".

      zdecydowanie warto :]
      • never_never Re: 23:15 Polsat "Drive" 07.04.16, 17:18
        Film jest magnetyczny, ale pls nie oglądajcie go w Polsacie! Ten film należy oglądać w całości, poddać się jego rytmowi - nie wyobrażam sobie by było to możliwe z długaśnymi przerwami na reklamę
        • grek.grek Re: 23:15 Polsat "Drive" 08.04.16, 12:55
          yes, ten rytm o którym mówisz i mnie się udało zaobserwować, a może bardziej - odczuć. Na pewno jednak nie w takim stopniu, w jakim jest to możliwe, bo oglądałem na TV4 [czyli, tak jakby w Polsacie] i reklamy skutecznie cięły nastrój.

          widziałaś może "Tylko Bóg wybacza" ?
          • never_never Re: 23:15 Polsat "Drive" 10.04.16, 20:47
            niestety, z twórczości Refna znam tylko "Drive", ale może nadrobię, bo od dawna kusi mnie "Valhalla"

            od pewnego czasu nie mogę już nic oglądać w TV z reklamami, choćby nie wiem, jaki to był "hit". Dobry film ma swoją konstrukcję, rytm właśnie, i jeżeli co jakiś czas przerywają go na nieraz 10-15 min, to wszystko to traci.
            Nawet ten "Wilk z Wall Street" - to był całkiem nieźle zrobiony film, ale na pewno wiele stracił, jeśli oglądaliście go w Polsacie, z przerwami i dodatkowo ocenzurowany. A ostatnio w Empiku można go było dostać za 9,90 zł i oglądać do woli... ;)
            • grek.grek Re: 23:15 Polsat "Drive" 11.04.16, 14:12
              Never_Never - polecam i "Tylko Bóg wybacza" i "Valhallę" :] najlepiej jeden po drugim, bo ich klimat i styl bardzo się ze sobą wiążą, zwłaszcza z powodu odrealnionych nieco hipnotycznych sekwencji z dziwną muzyką w tle.

              niestety.
              masz rację, "Wilk..." został zupelnie, jak to się mówi, "schlastany" przez Polsat. Skrócony o dobre 40 minut, pocięty i z wyciszanymi "f...ckami". Tragedia. Obejrzałem, ale do dziś mam niesmak po tej projekcji.
    • siostra_bronte "Ludzie za mgłą" 07.04.16, 19:26
      Jutro w Kulturze kolejny klasyk Carne, z 1938 r. Widziałam dawno, więc pamiętam niewiele. Na pewno zapowiada się fascynujący seans!!
      • grek.grek Re: "Ludzie za mgłą" 08.04.16, 12:59
        zdecydowanie !
        dzięki, Siostro, za zapowiedź.

        oglądam. bezapelacyjnie :]

        może tylko dopiszę, że przed filmem będzie rozmowa wprowadzająca z krytykiem i będzie nim Janusz Sobolewski, którego - nie wiem jak Wy ? - cenię za sposób podejścia do filmów, doszukiwanie się w nich znaczeń i niuansów, opowiada o nich w taki sposób, ze czuje się to wrażenie jakie na nim wywarły.
        • siostra_bronte Re: "Ludzie za mgłą" 08.04.16, 19:37
          Świetnie :)

          Tak, zawsze oglądam te wstępy (choć parę razy zdarzyło się spojlerowanie przez prowadzącego), a Sobolewskiego bardzo lubię.
          • siostra_bronte Re: "Ludzie za mgłą" 08.04.16, 19:44
            Greku, Tadeusz!! :)
          • grek.grek "Ludzie za mgłą" kilka słów po seansie 09.04.16, 13:24
            przepraszam za fatalną pomyłke, oczywiście Tadeusz. Dzięki, Siostro :"]

            film znakomity.

            niezwykłe, ale po seansie została mi w pamięci - najpierw - twarz Luciena, gnagstera, który zostaje dwukrotnie spoliczkowany przez prostego żołnierza Jeana i w obu przypadkach ma łzy w oczach, wygląda jakby miał się rzucić z płaczem mamie do kolan. Cóż to za doskonała ilustracja nastrojów epoki, tego "poetyckiego realizmu", "egzystencjalizmu rozpaczy". Gangster, w innych warunkach - uosobienie bezwzględności i mściwości - jako człowiek kruchy i tak naprawdę bliski rozpadu.

            rewelacyjny nastrój.
            ulice, doki Havre w tej tytułowej mgle prezentują się jak z jakiegoś innego wymiaru, a jednocześnie są takie bliskie i jakby znajome, w ogole nie mówią nic o świecie zewnętrznym, ale mówią wszystko o duszach [stanie świadomości] niemal wszystkich bohaterów. Nawet Zabel jest przecież człowiekiem, któremu źle w rzeczywistości, która go otacza, ze względu na jej obcesowość i brak stylu oraz klasy.

            doskonała jest te scena, kiedy Nelly i Jean opuszczają lokal Panamy i ruszają w stronę miasta, a przed nimi majaczą we mgle portowe żurawie i zabudowania, wieje wiatr i mgła rozchodzi się wokół nich jak biały dym z niewidocznych kominów. Albo jak wyglądają ulice w wieczornej lub porannej poświacie, odblaski na brukowej kostce, jacyś ludzie przemykają w tle, zupełnie jak postaci we śnie, a nie w rzeczywistości. realizm poetycki - idealne okreslenie.

            uczucie między Jeanem i Nelly wygląda trochę jak z kina noir, ale przecież Nelly nie jest klasyczną femme fatale, w drugiej połowie filmu jest to historia zdecydowanie bliska dramatowi, a nawet tragedii, o której wspominali panowie we wstępie.

            tylko to uczucie jest tutaj czymś rzucającym światło na ten "smutek i melancholię" świata. Bo jest prawdziwe, napędzane wykorzenieniem, strachem przed przyszłością. Oboje nie bardzo mają co ze sobą począć, nie mają planów, a jedynie chcą przed czymś uciec. Całkiem dobre spoiwo. Więc Jean musi wrócić, chociaż na moment. Nie moze wyjechać. Wraca w porę i nie w porę zarazem. To dopiero tragiczna okolicznośc :wraca by uratować jej zycie i postradać własne.

            "Pocałuj mnie, mamy mało czasu" - czy to fenomenalna kwestia końcowa ? On umiera na bruku, ona pochyla się na nim zapłakana.

            I te ich wszystkie rozmowy, w których tyle niewiary w miłość, w prawdę, w przyszłośc [kiedy Jean mówi Nelly że "zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia" brzmi to trochę jak pokaz zuchwałości i lekka kpina, tak to odebrałem, nie wiem jak Ty ? Wy ? ], a jednak szybko maski rozpaczliwego cynizmu spadają, bo łączy ich jednakowe wyobcowanie w tej rzeczywistości. Odnajdują się wzajemnie. W sobie nadzieję. poezja realistyczna, jak nic :]

            a jednocześnie, niesamowite jest to,ze keidy Jean w zaułku mówi Nelly najbanalniejszy z banalnych komplementów "Masz takie piękne oczy", to te słowa brzmią wyjątkowo. Podobnie jak pocałunek [wygląda].

            ciekawe,że są to postaci dośc zwykłe - żadne barwne osobowości, nawet jesli ona jest urodziwa, a on niewątpliwie dzielny - a niecodzienny jest dopiero ich los, zdarzenia które ich spotykają. Ludzie z życia wzięci. Ona odkrywa że jej opiekun zabił jej kochanka, on rozprawia się z gangiem, a potem ratuje jej życie, własne tracąc w porachunku z upokorzonym gangsterem. Opowieść filmowa rodzi się ze zrządzeń losu i... przeznaczenia ? A jesli tak,to uczucie okazuje się być tym fatum ? To ono w koncu sprowadza na Jeana śmierć. Ale nie wygląda jednocześnie jakby był on skazany na nią, jak przystało [by było] na bohatera greckiej tragedii. Mógł wyjechać, mial wybór. tak więc, więcej tutaj chyba przypadku, symboliki.

            kapitalna jest ta kwestia, jaką na statku wygłasza Jean, w rozmowie z kapitanem. Podaje się za malarza, więc pytany o sztukę odpowiada "maluję zawsze rzeczy w tle. Tam gdzie wszyscy widzą pływaka, ja widzę topielca. I maluję topielca". Czy to zdanie nie oddaje doskonale istoty tej całej historii ? Żołnierz jest dezerterem, kochanek Nelly zamiast żyć jest martwy, stylista i człowiek wysmakowany Zabel jest mordercą, gangster Lucien maminsynkiem. Mgła nie tylko opatula ulice, ale i jest obecna w tożsamości poszczególnych bohaterów. Tytuł jest więc, wfg mnie, podwójnie trafny. Kryją się w niej. Jak miasto.

            aktorzy świetni. pozornie niezgrabny Gabin, który nie jest wysoki, ale kiedy kamera pokazuje go z bliska, od piersi w górę wygląda jakby "musiał" mieć z metr 90. Michelle Morgan w beretce jak członkini ruchu oporu z czasów okupacji, w tym płaszczu nakrytym ceratą, a jednocześnie jakże ekspresyjna do wewnątrz - brzmi paradoksalnie, ale tak mi się skojarzyło, że zawsze jej wybuchy uczuć czy lęku są czymś minimalnie hamowane, dlatego nie wydobywa z siebie wszystkiego, ale zawsze część więźnie w niej, nie wydostaje się na zewnątrz i wyczuwa się,. że jej wewnętrzny dramat jest jeszcze okazalszy. świetny też Pierre Brassuer, doskonały w tych momentach, kiedy Lucien dostaje po twarzy i nie ma odwagi by odpowiedzieć tym samym, bliski jest płaczu, zachowuje się jak parodia gangstera, a jednocześnie jest prawdziwie przejmujący, w nim się odbija cała atmosfera EPOKI.

            uff, no to tyle ode mnie :]
            ciekaw jestem Twoich, Waszych, wrażeń !

            doskonałe kino, dzięki, Siostro, za kolejną rekomendację :]




            • siostra_bronte Re: "Ludzie za mgłą" kilka słów po seansie 09.04.16, 18:27
              Greku, podpisuję się rękami i nogami :)

              Tak, klimat jest niezwykle sugestywny. Wszechobecna mgła, port, jakieś zaułki, spelunka "Panama".

              Wszystkie postaci to życiowi rozbitkowie, bez szans na odmianę losu. Skazani na klęskę. Jeden z nich, malarz, chyba popełnia samobójstwo?

              Kiedy po raz pierwszy widzimy statek, na który chce się zaciągnąć Jean, doskonale wiemy, że nie uda mu się wypłynąć.

              Jak słusznie napisałeś, nawet postać tak odpychająca jak Zabel nie jest do końca negatywna. W pewnym momencie mówi dramatycznie: "Co wy wszyscy z tą miłością? A kto mnie pokocha?". Mówi wprost, że cierpi z powodu swojego wyglądu, chociaż raz żartuje, ze "lepiej mieć taki wygląd niż żaden". W znakomitej interpretacji Michela Simona to postać niejednoznaczna i momentami wręcz budząca współczucie.

              Ale nie zgadzam się z Twoją opinią o roli Brasseura. Moim zdaniem Lucien jest zbyt przerysowany i mało wiarygodny jako postać.

              Wspaniałe są te sceny między Jean i Nelly, kiedy mówią o swoich uczuciach. I jak świetnie sfilmowane, w dużych zbliżeniach.

              Michele Morgan jest zjawiskowa w roli Nelly! Nie tylko piękna, ale i subtelna aktorsko. Jean Gabin, szorstki, ale i romantyczny. Wspaniała para. A ten słynny cytat brzmi dokładnie: "masz piękne oczy, wiesz?". Niby banał, ale naprawdę chwyta za serce. I pierwszy pocałunek, masz rację, robi duże wrażenie!

              Zwróciłam uwagę na znakomicie sfilmowaną scenę w knajpie, gdzie pijaczek-złodziej siedzi przy barze, a na drugim końcu knajpy Jean rozmawia z lekarzem okrętowym. Kamera wręcz płynie pomiędzy bohaterami. Mistrzostwo.

              Wielka szkoda, że to już koniec filmów Carne. Ale dobre i to :)
              • grek.grek Re: "Ludzie za mgłą" kilka słów po seansi 10.04.16, 13:15
                :]

                świetne uwagi, Siostro.

                to prawda ! niemal od razu pojawia się myśl, że Jean albo nie odpłynie wcale albo... nie odpłynie sam, aczkolwiek im dalej - tym mniejsza wiara w to, że mógłby nastąpić happy end, w postaci wspólnego wyjazdu Jeana i Nelly po nowe życie.

                ten Julien jest jak przysłowiowa czechowowska flinta na ścianie. musi w koncu wypalić.
                MOże faktycznie ciut jest przerysowany ? jego symboliczna rola możliwe iż przesłoniła mi
                ten fakt.

                yes. Jean i Nelly zaczynają od rzutów spod oka, niedbałych gestów, ale wzajemne zainteresowanie widać od początku. Mimo wszystko, nie wiem czy się zgodzisz ?, ich uczucie determinowane jest wpływem rzeczywistości. Wspólnota losów jest spoiwem ich związku.

                klasyczna para : ona piękna, a on interesujący :]]

                o, chętnie obejrzę drugi raz, żeby na scenę którą opisałas, zwrócić szczególną uwagę.

                yes ! szkoda.
                za tydzień "Gracz" Altmana.


    • madopar50 Re: Ojej, co tu wybrać 2016 - 4 (vol. 66) 08.04.16, 09:32
      Rozmowy niedokończone - TV Trwam
    • grek.grek w kinach "Pasolini" 08.04.16, 13:07
      wszedł do kin w Polsce tydzień temu.

      Abel Ferrara o ostatnim dniiu życia Pasoliniego - brzmi bardzo dobrze.
      sądząc po większości recenzji - tylko brzmi, bo temperatura letnia, namiętności niewiele, dramaturgia i psychologia dyskusyjne, a całośc trzyma się na grającym główną rolę Willemie Dafoe.

      www.filmweb.pl/reviews/Dwa+dni+Sodomy-16273
      ale z kolei na Rotten Tomatoes z 23 recenzji "Pasolini" ma 70 % pozytywnych. na Metacritic 66 % z 9. na Filmweb 5 pkt z 10 możliwych.


      • grek.grek Re: w kinach "Pasolini" 08.04.16, 15:35
        dla zaostrzenia smaku :] :

        www.polskieradio.pl/24/4795/Artykul/1604292,Pasolini-Powtor-ktory-jest-jednoczesnie-ofiara
        • barbasia1 Re: w kinach "Pasolini" 09.04.16, 00:05
          Dzięki! Słyszałam o filmie, ale jeszcze nic nie czytałam.
          • grek.grek Re: w kinach "Pasolini" 09.04.16, 13:30
            dopiero wszedł, Barbasiu, więc na pewno uda Ci się nadrobić :]

            tu i tam w sieci już "Pasolini" jest do obejrzenia ;]
    • grek.grek w kinach : "Mustang" 08.04.16, 13:22
      w ten weekend ruszają projekcje.

      miasto w Turcji. bogobojna familia trzyma w zamknięciu pięć dorastających sióstr, aby ochronić ich cnotę i wydać je za arbitralnie dobranych im narzeczonych w aranżowanych małzeństwach. siostry pozostające w sytuacji faktycznego ubezwłasnowolnienia znajdują sposób, by wykreować więź między sobą i swój własny świat.

      brzmi doskonale i zapewne jest to protest przeciw obecnemu w kulturze wielu krajów Bliskiego i Dalekiego Wschodu zwyczajowi podejmowania decyzji małżeńskich przez rodziców państwa młodych, którzy poznają się dopiero w momencie gdy mają obowiązkowo powiedzieć "tak" podczas zaślubin.

      4 Cezary, 5 nominacji do Cezarów i Goya dla najlepszego filmu 2016 w roku w Europie, nominacja do Oscara i Złotego Globa, doskonałe przyjęcie i [pomniejsza] nagroda w Cannes.

      sukces kina europejskiego, bo jest to koprodukcja francusko-niemiecko-turecko-katarska.
      taki film mogła zrobić tylko kobieta - Deniz Gamze Erguven, Turczynka z pochodzenia i urodzenia, w 80 wyjechała do Francji, tam się kształciła i dorastała. "Mustang" to jej debiut.

      a skoro debiutuje tak znakomicie, to wypada tylko zyczyć pani Deniz co najmniej utrzymania tego poziomu :]

      film.interia.pl/recenzje/news-mustang-recenzja-kobiecosc-nie-ujarzmiona,nId,2181196
    • grek.grek "Sherlock" sezon 4 - oczekując... :] 08.04.16, 15:38
      żadnych szczegółów i konkretnych konkretów, ale zawsze to jakaś [skromna, bo skromna] przekąska w oczekiwaniu na 4 sezon ;]

      film.onet.pl/benedict-cumberbatch-powraca-jako-sherlock-holmes/3e3f24
    • maniaczytania Era Wodnika oraz 22.11.63 08.04.16, 22:53
      czyli dwa nowe seriale, które oglądam / oglądać będę :)

      "Era Wodnika" już wystartował na kanale 13 ulica. To serial o bandzie Mansona, punktem wyjścia są poszukiwania zaginionej nastolatki, córki dawnej przyjaciółki pewnego policjanta. W roli policjanta David Duchovny. "Idą" po dwa odcinki. Pierwsze były w poniedziałek.
      Bardzo mi się podobało! Klimat - ubrania, scenografia, muza - no rewelka. Będę śledzić!

      22.11.63 to serial na podstawie powieści S. Kinga "Dallas '63". Młody nauczyciel za namową znajomego, który ma, wiem dziwnie zabrzmi, portal do podróży w czasie, cofa się w czasie by zapobiec zamachowi na prezydenta Kennedy'ego. Brzmi dziwnie, ale powieść (mała 'cegła' ;) ) była znakomita (tu link do mojej recenzji) W roli głównej - ulubieniec Barbasi oraz mój - James Franco :) Serial rusza bodajże na Foxie od poniedziałku.
      • barbasia1 Re: Era Wodnika oraz 22.11.63 09.04.16, 00:08
        >W roli policjanta David Duchovny.
        O! :))

        >W roli głównej - ulubieniec Barbasi oraz mój - James Franco :)

        Oooo! :)))
        Ja Jamesa Franco coraz bardziej lubię i coraz bardziej doceniam.

        22.11.63 to serial na podstawie powieści S. Kinga "Dallas '63" - brzmi zachęcająco, zresztą EW także.
      • grek.grek Re: Era Wodnika oraz 22.11.63 09.04.16, 13:28
        udanej zabawy, Maniu :]

        liczymy na recenzje ! :]
      • siostra_bronte Re: Era Wodnika oraz 22.11.63 09.04.16, 18:05
        Serial o bandzie Mansona? A po co? Wyraźnie producenci telewizyjni uważają, że widzowie są żądni krwi.

        Przy okazji, niedawno widziałam w Foxie pilota chwalonego serialu "Vinyl" (produkcja Scorsese i Mick Jagger) o upadłym producencie muzycznym z lat 70-tych. Liczyłam na fajny klimat, humor i dobrą muzykę. Owszem był fajny klimat i super muzyka (Abba, Slade, T. Rex), ale było też k... w co drugim zdaniu, a już po godzinie brutalne morderstwo. Ratunku! Of course, nie zamierzać już go oglądać.

        Nie jestem na bieżąco w amerykańskich serialach, ale tak się zastanawiam, czy jest w ogóle taki w którym nie ma: a) morderstw/a, b) prochów i innych używek, c) rynsztokowego języka, d) ogólnej degrengolady moralnej. Jeżeli ktoś zna taki serial to proszę o wiadomość :)
        • maniaczytania Re: Era Wodnika oraz 22.11.63 09.04.16, 18:25
          Siostro - większość komediowych jest bez a), b), c), d) ;)
          • siostra_bronte Re: Era Wodnika oraz 22.11.63 09.04.16, 18:31
            Ale mnie nie chodzi o stricte komediowy serial, ale taki normalny :)
            • maniaczytania Re: Era Wodnika oraz 22.11.63 09.04.16, 18:55
              normalny to jaki? ;)
              Bo kryminalne to wiadomo - morderstwa będą na pewno. Medyczne? Takich sporo i w zasadzie spełniają Twoje założenia. Są też takie kryminalne, które głównie na rozwiązywaniu zagadek się skupiają, a nie na epatowaniu krwią.

              A ten o bandzie Mansona z tego, co na razie w nim widać, próbuje skupić się na tym, w jaki sposób sprawiał on, że szły za nim te dziewczęta z 'dobrych' domów, ale nie tylko, bo przecież i mężczyźni. Odtwarza epokę 'dzieci-kwiatów', 'wolnej miłości' wskazując, że to nie prowadziło do niczego dobrego.
              • barbasia1 Re: Era Wodnika oraz 22.11.63 09.04.16, 21:28
                > A ten o bandzie Mansona z tego, co na razie w nim widać, próbuje skupić się na
                > tym, w jaki sposób sprawiał on, że szły za nim te dziewczęta z 'dobrych' domów,
                > ale nie tylko, bo przecież i mężczyźni.

                Ciekawe!
              • siostra_bronte Re: Era Wodnika oraz 22.11.63 10.04.16, 15:46
                Nie medyczny i nie kryminalny :)
        • grek.grek Re: Era Wodnika oraz 22.11.63 10.04.16, 13:05
          "Mozart in the Jungle" ?
          ale głowy nie dam ;]
        • never_never Re: Era Wodnika oraz 22.11.63 10.04.16, 21:27
          > Nie jestem na bieżąco w amerykańskich serialach, ale tak się zastanawiam, czy j
          > est w ogóle taki w którym nie ma: a) morderstw/a, b) prochów i innych używek, c
          > ) rynsztokowego języka, d) ogólnej degrengolady moralnej. Jeżeli ktoś zna taki
          > serial to proszę o wiadomość :)

          ależ dlatego, że jest w nich a) lub b) lub c) lub d), a najczęściej wszystko na raz, dają okazję do stworzenia mocnych niejednoznacznych postaci, dobrych aktorskich kreacji i ciekawych scenariuszy, często dużo lepszych, niż uśrednione pod amerykańskiego nastolatka hollywodzkie hity
          a jeżeli chcesz odpocząć w świecie, gdzie żyło się dużo wolniej, a ludzie z zasady byli dobrzy i życzliwi, to polecam seriale BBC, typu "Cranford" czy "Lark Rise to Candleford". Czy jednak po jakimś czasie życie w Cranford nie wyda Ci się nudne?
    • grek.grek "Matka" [etiuda] via Kultura 09.04.16, 14:01
      bardzo dobre !

      Tytułowa matka [Danuta Stenka], to czołowa pani polityk. Zarobiła swoje, zajmuje wazne stanowisko, ale i ma problemy, w telewizorze leci jej konferencja prasowa, na której tłumaczy się z zarzutów korupcyjnych, jakie stawia jej... własna partia.

      W weekend przyjeżdza z córką Olą [Magdalena Czerwińska] do wili nad jeziorem, gdzie mają nadzieję zastać syna Roberta [Rafał Fudalej].

      Istotnie, syn jest, ale naćpany w trzy... sami wiecie co. Po chwili jest jeszcze gorzej, tragicznie wręcz : w wymazanej krwią łazience leży trup dziewczyny. tez cały we krwi. Matka i córka są w zupełnym szoku. Co tu się stało ?

      Kiedy chłopak dochodzi do siebie, matka wścieka się [brawurowa Stenka], ale zaraz przytomnieje i pyta go, co to wszystko ma znaczyć. Chłopak,że nie ma pojęcia, nic nie pamięta.

      Ola mówi do matki, że należałoby chyba wezwać policję, bo ktoś tu kogoś zamordował. Matka na to "Nie dam zmarnować chłopaka". Co sugeruje, że jej się wydaje, iż po prostu nieznajoma dziewczyna i jej syn nałykali się czegoś, upalili się, a potem w stanie nieważkości doszło do jakiegos tragicznego wypadku. Nikogo nie spotkały w okolicy, nikogo tutaj zapewne nie było poza dwójką dzieciaków... nie ma świadków. Wszystko można zatuszować.

      Matka zabiera się za szorowanie całego mieszkania, bo krew jest wszędzie, a do tego zwyczajny chlew, jaki zostaje po nastoletniej imprezie ;] Ola najpierw jej pomaga, ale w pewnym momencie odmawia. Idzie do auta i chce odejechać. matka za nią. I prosi ją, żeby została, a nawet przekupuje : "Dobrze, przepiszę na ciebie te mieszkania, będziesz mogła je sprzedać". Deal w rodzinie. Co za cynizm... jesli Ola jest postacią symboliczną, to nie ma raczej wątpliwości, w jaki spsob pani matka zrobiła w polityce taki skok.

      Ola mimo to odjeżdza, ale wraca niebawem. Ze środkami dezynfekującymi, żeby efektywniej wyszorowac chałupę. I zapowiada matce : "Nie chcę mieszkań. Teraz to ja chcę większośćiowej udziału w FIRMIE". Matka idzie na ustępstwo. Jest zbyt wstrząśnięta całą sytuacją. Chce tuszowac całe zajście, bo wierzy w niewnnośc syna czy z powodu swojej politycznej kariery ?

      Robota idzie w najlepsze, ale nastroje są fatalne. Panicz Robert płacze, a potem jakby nigdy nic włącza telewizor i słychać transmisję meczu i żywe głosy komentatorów. A kobiety szoruja w milczeniu i z zaciętymi minami schody, kafelki, parkiet, stoły i blaty.

      Segrregują ciuchy i pozostaje po dziewcznie kosmetyczki i inne. Wszystko do spalenia. I łódka jest. Chyba Robvert i nieboszczka pływali nią po jeziorze. Teraz stoi pod domem. Robert i Ola chcą ją zwodować. Nie wiem po co, ale to robią. Napatocza się jakiś wędkarz, wracający chyba z połowu. Chce pomóc. Oni odmawiają. A matka rozmawia przez telefon, chyba dzwoni jakiś kolega z partii, z okazji tych korupcyjnych zarzutów, co się jej stawia. Matka twardy zawodnik, rzuca przez telefon "Tomuś, k...wa, weszłam do Sejmu bez waszej pomocy, to i bez waszej pomocy znów wejdę".

      Matka ma plan : Roberta chce wysłać do ciotki, żeby tam sobie pomieszkał.

      Punktem zwrotnym w całej opowieści jest znalezienie telefonu martwej dziewczyny przez matkę. po prostu zaczyna dzwonić, a ona akurat myje kuchnię. Telefon był w szafce na naczynia i inne kuchenne sprzęty. Wyświetla się dzwoniący "Mama". I ten widok "mama" na wyświetlaczyu wytrąca matkę Roberta z dotychczasowego animuszu.

      Kryjąc się z tym przed dziećmi, matka przegląda zapisane w telefonie filmiki. Najpierw z urodzin dziewczyny w jej domu, a potem z ostatnich tygodni. Z tych filmów wyłania się, krok po kroku, tragiczna prawda : dziewczyna miała romans z jej synem, a potem zaszła w ciążę. Szantażowała go, ze jesli jej nie zapłaci, to nie usunie. Kiedy zaczęła krzyczeć, że zgłosi się do jego matki po pieniądze, chłopak zwariował i po prostu zabił ją jakimś kuchennym sprzętem. Matka siedzi cała poszarzała.

      Jeszcze nie wie, co robić. Teraz już wie,ze to było morderstwo. Nie na haju, ale zupełnie w realu. Z Ola czyszczą łazienkę. Córka sugeruje, że trupa trzeba w jakiś worek załadować. matka nie wytrzymuje. Wychodzi.

      Kiedy wszystko jest gotowe, Ola odjeżdza. Matka wychodzi do Roberta, który stoi kładce nad jeziorem. Ma ściśnietą twarz, oczy pełne łez, Robert odwraca się do niej i rzuca z jasną miną "Naprawdę muszę jechać do ciotki ?".
      Wtedy słychać z góry policyjny samochód. Robert cofa się mimowolnie.Matka powstrzymuje go "Synu, przejedziemy przez to razem". Ale chłopak jest tak oszołomiony, że zatacza się w niezbornej próbie ucieczki w nadbrzeżne krzaczory. Matka łapie go za rękę, pada w ten tatarak, udaje się jej go zatrzymać i objąć. Koniec.

      bardzo dobre. świetna p. Stenka, bardzo dobry scenariusz. napisał go, i wyreżyserował całośc, Łukasz Ostalski.

      www.youtube.com/watch?v=heBV0kEK-WE
    • grek.grek "Poczekalnia" [etiuda] via Kultura 09.04.16, 14:23
      w zajawce pojawia się inspiracja "Procesem" Kafki.

      film jest w czarno-białej manierze lat 60-tych/

      główny bohater [Rafał Mohr] staje na rozdrożu, gdzieś w szczerym polu, i wybiera kierunek na tytułową poczekalnię.

      Jest to budynek starej daty przy małej, zaniedbanej - ale jakże atmosferycznej i atmosferycznie sfotografowanej - stacyjce kolejowej gdzieś na odludziu. Wygląda jakby żaden pociag nie jechał tędy od 50 lat.

      w środku są ludzie, jakaś dziewczyna, chłopak co się do niej lekko przystawia, kilku starszych, jeden siedzi, drugi stoi, nic nadzwyczajnego.

      bohater [w zajawce tytułowany Józefem K., zgodnie z wcześniejszą inspiracją] chce kupić bilet. Nie udaje mu się. Potem patrzy na rozkład jazdy, ale niczego nie moze się z niego doczytać.

      Dziewczyna ciągnie go do pomieszczenia obok, wygląda jak pralnia, i sugeruje, ze mu się odda, jak ją stąd wyciągnie. Wkracza jej chłopak, chudzielec w dresie i z łańcuszkiem na wątłej klacie. Dziewczyna mówi, że jej ojciec zna cały rozkład jazdy i może mu pomóc.

      bohater mówi, że jedzie do dziewczyny i nie w głowie mu romanse. Próbuje znów kupić bilet, ale facet w okienku pyta "ale dokąd, DOKĄD pan chce ten bilet ?". I bohater kamienieje, bo nie wie....dokąd.

      zgłasza się wiec do tego, co to "zna cały rozkład" [Andrzej Pieczyński]. A ten prowadzi go na zewnątrz, wskazuje na tory. Na szynach leża równo ułożone monety. Nie są zgniecione. "Jak sądzisz, keidy ostatni raz jechał tędy jakiś pociąg ?", pyta filozoficznie. A potem jeszcze bardziej filozoficznie powiada "Ciesz się tym, że pojedziesz, nie myśl o tym, kiedy to się stanie".

      bohater wraca do poczekalni i od gościa z okienka domaga się rozmowy z kierownikiem. Zdenerwowany gośc wyskakuje na korytarz i wskazuje mu drzwi.

      "Kierownik' to staruszek, biały jak papier, łysy, leżący w oświetlonym snopem światła łózku, przykryty po szyję prześcieradłem, w pokoju wyścielonym gazetami. Kaszel. Pluje, jakby krwią. Wchodzi dziewczyna i jej chłopak w dresiku. Klękają przy łóżku. Ona nie ściera naplutego, ale przykrywa to kolejną płachtą gazety.

      bohater wychodzi, wraca do poczekalni, stoi z dramatyczną miną i patrzy w kamerę.

      czym jest poczekalnia ?
      dokąd chce jechać bohater ?
      co to znaczy, ze pociąg od dawna tutaj nie dojeżdza ?
      kim jest kierownik-suchotnik ?

      można do woli chyba interpretować :]

      Józef chce "jechać" do spełnienia życiowego, ale nie wie czym ono ma być, więc nie mozę kupić "biletu", a ten który mógłby mu powiedzieć czego sam chce, to starzec bez życia, czyli milczący Bóg. Pociąg tutaj nie dojeżdza, bo żaden z tych ludzi, którzy siedza w "poczekalni" nie ma pomysłu na życie, niektórzy - jak widać gołym okiem, bo przy kasei biletowej stoi bez celu z tuzin człowieka - ugrzęźli tutaj bardzo dawno temu. To nie punkt wyjścia do spełnienia marzeń, to raczej bagno apatii i marazmu, czego symbolem jest ascetyczny i niedbały wizerunek stacji kolejowej.
      Mogłoby przejść ? ;]
      A jakie są Wasze pomysły ? :]

      świetne zdjecia, dobry koncept, a do tego udało się reżyserowi Michałowi Wawrzeckiemu zainteresować swoim projektem dobrych aktorów.

      ciekawa jest Anna Gorajska, która gra dziewczynę, uwodzącą głównego bohatera. taka trochę punk girl łamane przez licealistka na wagarach, w podkalanówkach i białej koszuli zawiązanej w supeł nad pępkiem oraz mocno malowanymi szkarłatną kreską ustami. fajna :]

      film trwa kwadrans, więc trailera nie widać w sieci, ale są fotografie :
      www.filmpolski.pl/fp/index.php
      • barbasia1 Re: "Poczekalnia" [etiuda] via Kultura 10.04.16, 16:29
        Świetna etiuda!
        Dobrze, że nieortodoksyjna wizja Boga nie stała się przeszkodą w jej emisji w prawicowej telewizji. ;)

        Podpisuję się pod Twoją interpretacją.







        • grek.grek Re: "Poczekalnia" [etiuda] via Kultura 10.04.16, 18:10
          celne podsumowanie, Barbasiu :]

          dzięki.
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Dziennik zakrapiany rumem" 10.04.16, 13:46
      ekranizacja debiutu literackiego Huntera S. Thompsona z Johnnym Deppem w roli głównej - yikes ! Nie można przegapić.

      cóż to za pech, że nakłada się na kolejny odcinek "Bodo".
      na szczęście jutro Stopklatka będzie powtarzać :]

      przełom 50/60s, dziennikarz z NY Paul Kemp wyjeżdza do Puerto Rico, staje w hotelu w San Juan i zaczyna pracować w jednej z tamtejszych gazet. W redakcji zajmuje się opracowywaniem horoskopów, a po pracy, razem z dwoma kolegami, randkuje z rumem i narkotykami.

      wkrótce pojawia sie zamożny Amerykanin, który do spółki z lokalnym bonzem, nielegalnymi sposobami chce przejąc miejscowe tereny i zbudować na nich kurort wypoczynkowy. Namawia Paula, żeby reklamował ich biznes w swojej gazecie. Za pieniądze, sportowy samochód i dostęp do... urodziwej dziewczyny bonza.

      co ma zrobić Paul ? przyjąć ofertę czy zachować niezależnośc ? :]

      ale to wszystko będzie na drugim planie, to liteatura Hunter S. Thompsona, to przede wszystkim zabawy z używkami, "tripami" i generalnie "break on through to the other side" ;] A że ma... background, hehe, fantazję i nigdy nie pisał dla pieniędzy i kasy - jest to wszystko przezabawne i lekkie jak dymek z... nieważne czego.

      pamiętam "Las vegas Parano", pierwsze spotkanie Johnny'ego Deppa z prozą Thompsona - było to coś kapitalnego.

      tyle że "Las Vegas..." reżyserował idealny Trzeci do tej kompanii - Terry Gilliam.
      "Dzienniki..." zrobił Bruce Robinson, zdolny scenarzysta ["Pola śmierci"], ale czy z odpowiednią dozą "odjazdu", zeby poczuć w pełni literaturę Thompsona, puścić kierownicę, zamknąc oczy i skoczyć w dół ? Bo inaczej Huntera S. Thompsona chyba nie da się z sukcesem ekranizować.

      w każdym razie - szalenie jestem ciekaw, jak to wyszło.
      a Wy ? :]

      na Rotten Tomatoes "The Rum Diary" mają 50 % ze 161... ale "Las Vegas Parano" 49 % z 65, więc generalnie vox populi może tutaj wcale nie być vox dei ;]

      • barbasia1 Re: 20:00 Stopklatka "Dziennik zakrapiany rumem" 10.04.16, 15:03
        Rzuciłam okiem na forum filmwebu. Opinie o "Dziennikach ..." mówiąc oględnie mało entuzjastyczne, ale może się skuszę. :)
        O której jutro jest powtórka?
        • grek.grek Re: 20:00 Stopklatka "Dziennik zakrapiany rumem" 10.04.16, 16:22
          Barbasiu, "Dziennik" powtórkowo jutro o 22:50.

          mam sympatię dla Johnny'ego Deppa, Huntera S.Thompsona, więc również chciałbym ten film zobaczyć.

          poza tym, poza wszystkim - to miło, że i Stopklatka częstuje nas jakąś premierą [ i to jakże młodą, hehe], prawda ? :]

          I w jak korzystnej porze [dziś, bo jutro już mniej;. i nawet jeśli niefortunnie dzisiejszy seans nakłada się na "Bodo"] :]
          • barbasia1 Re: 20:00 Stopklatka "Dziennik zakrapiany rumem" 10.04.16, 16:40
            Dzięki! :)

            >mam sympatię dla Johnny'ego Deppa

            I ja! :)

            Tak jest, "Bodo" to pozycja obowiązkowa. ;)
      • siostra_bronte Re: 20:00 Stopklatka "Dziennik zakrapiany rumem" 10.04.16, 15:45
        Pamiętam mocno krytyczną recenzję Pepsic. I jak wiadomo, Depp w roli głównej skutecznie mnie zniechęca.
        • grek.grek Re: 20:00 Stopklatka "Dziennik zakrapiany rum 10.04.16, 16:24
          Pepsic opuściła nas na zaskakująco długo. Miejmy nadzieję, że niebawem wykona spektakularny, wyczekiwany comeback :]

          przypominam sobie jej recenzję.
          i...mam nadzieję, że po obejrzeniu filmu jednak będę miał przyjemnośc z nią polemizować, a nie przyjemnośc zgodzić się :]
          • barbasia1 Re: 20:00 Stopklatka "Dziennik zakrapiany rum 10.04.16, 17:10
            Chciałam zalinkować recenzję Pepsic ,ale nie mogę jej znaleźć!?
            • siostra_bronte Re: 20:00 Stopklatka "Dziennik zakrapiany rum 10.04.16, 18:51
              Pewnie post był pod jakimś innym tytułem.
              • barbasia1 Re: 20:00 Stopklatka "Dziennik zakrapiany rum 11.04.16, 00:06
                siostra_bronte napisał(a):

                > Pewnie post był pod jakimś innym tytułem.

                Szukałam też tej frazy w treści postu i nic nie wyskoczyło!
    • grek.grek "Bodo" - suplement [przed odcinkiem 6] 10.04.16, 13:54
      tak a'propos wątku ostatnio dyskutowanego :

      ksiazki.onet.pl/fragmenty-ksiazek/fragment-bodo-slawomir-koper/cmq2qz

      PS :; i tak sobie pomyślałem, że ambitnie broniłem Bodo przed sugestiami jakoby mógł być homoseksualny... jakby homoseksualizm był czymś nieprzystojnym czy negatywnym :] nie o to mi chodziło, chciałbym się zastrzec stanowczo :]]

      inna rzecz, ze serial ewidentnie próbuje jednak aktora wybielić, nie sądzicie ? jednak z kobietami...barłoży [okropne słowo, ale wg mnie z potencjałem komicznym], a zainteresowanemu mężczyźnie wysyła jednak wyraźną odmowę.

      może i szkoda, że serial wyrokuje tak jednoznacznie. Niejasności dodałyby temu wątkowi wiele kolorytu :]
      • barbasia1 Re: "Bodo" - suplement [przed odcinkiem 6] 10.04.16, 14:41
        > PS :; i tak sobie pomyślałem, że ambitnie broniłem Bodo przed sugestiami jakoby
        > mógł być homoseksualny... jakby homoseksualizm był czymś nieprzystojnym czy ne
        > gatywnym :] nie o to mi chodziło, chciałbym się zastrzec stanowczo :]]

        Telepatia jakaś czy co!? Bo mnie do głowy DOKŁADNIE TA SAMA MYŚL przyszła dziś przed południem i miałam to dziś tu napisać.

        > tak a'propos wątku ostatnio dyskutowanego :
        O! Zaraz zaglądam!
        • grek.grek Re: "Bodo" - suplement [przed odcinkiem 6] 10.04.16, 16:17
          tak cos czułem, że ktoś jeszcze myśli o tym samym, co ja, a to TY byłaś ! ;]
          • barbasia1 Re: "Bodo" - suplement [przed odcinkiem 6] 10.04.16, 17:11
            Hehehe! To zawsze jestem ja! ;))
            • grek.grek Re: "Bodo" - suplement [przed odcinkiem 6 10.04.16, 18:11
              i o to chodzi ! :]
              • barbasia1 Re: "Bodo" - suplement [przed odcinkiem 6 10.04.16, 23:49
                :))
      • barbasia1 Re: "Bodo" - suplement [przed odcinkiem 6] 10.04.16, 14:44
        >może i szkoda, że serial wyrokuje tak jednoznacznie. Niejasności dodałyby temu wątkowi wiele >kolorytu :]

        Toż mówiłam o tym od początku! A Tyś larmo zrobił , aż się zdeprymowałam. ;)
        • grek.grek Re: "Bodo" - suplement [przed odcinkiem 6] 10.04.16, 16:18
          myliłem się, Barbasiu ! :]

          ale to zwykle tak już jest, że w finale wychodzi na to, iż miałaś od początku rację :]

          • barbasia1 Re: "Bodo" - suplement [przed odcinkiem 6] 10.04.16, 17:15
            Od czasu do czasu! :))
          • barbasia1 Re: "Bodo" odcinek 6 i Elna Gistedt 11.04.16, 00:24
            Podobały mi się wszystkie sceny występów w kabarecie Oui Pro Quo.

            Oraz Adolfa Dymszy zabawne przejęzyczenie jako komentarz do rozmowy , koza w kabarecie z którą miał wystąpić Karol Hanusz, podobałaby mi się jeszcze bardziej, gdyby pokazano choć krótki fragmentu występu (o ile to prawdziwa historia).

            Zaintrygowała mnie postać Szwedki Elny Gistedt, która wystąpiła u boku Bodo i Fertnera w filmie "Rywale" z roku 1925, który figuruje w filmografii Bodo jako pierwszy, w którym aktor wystąpił. (Film niestety nie zachował się). W internecie znalazłam bardzo ciekawy tekst na jej temat na tej oto stronie:
            polskieslady.se/stockholm1.htm
            Niezwykła postać! Jej życiorys też nadaje się na film.

            Ta rodowita Szwedka była primadonną Operetki Warszawskiej z lat międzywojennych. Na początku lat dwudziestych przyjechała do Polski na dwutygodniowe tournee ... i została na całe dwadzieścia dwa lata. Tu zdobyła serca publiczności, która nazwała ją drugą Messalką, wyszła za mąż za Polaka, Kiltynowicza, i osiadła w Warszawie. Występowała u boku takich znakomitości, jak Mieczysława Ćwiklińska, Wiktoria Kawecka, Wincenty Rapacki i wielu innych. W czasie wojny dzieliła tragiczny los mieszkańców Warszawy i całej Polski. Jednak w Przypadku Elny pochylamy głowę nie przed jej sukcesami artystycznymi, ale przed jej wspaniałym, gorącym sercem. W marcu 1943 roku Elna dokonała niezwykłego czynu. Na wieść o tym, że Niemcy zaczynają wywozić z Zamojszczyzny dzieci zabrane rodzicom, postanowiła przynajmniej część z nich wykupić. Z ambasady szwedzkiej w Warszawie wypożyczyła samochód ciężarowy i udała się na Zamojszczyznę. Na jednym z dworców, do którego dotarła, Niemcy, zajęci ładowaniem do bydlęcych wagonów krzyczących i zapłakanych dzieci, nie od razu zgodzili się na ich odsprzedanie. Dopiero zawrotna suma, którą Elna im zaoferowała, przeważyła szalę. Zgodzili się oddać jedynie chore dzieci. "One i tak dla nas nie istnieją - powiedział jeden z oprawców - jadą na rozstrzelanie". W ten właśnie sposób dzielna Elna uratowała od pewnej śmierci trzydzieści cztery małe, niewinne istoty. Po powstaniu warszawskim, jako obywatelka neutralnego kraju, została wydalona przez Niemców do Szwecji, gdzie brała czynny udział w życiu polskiej emigracji w Sztokholmie. Po wojnie kilkakrotnie wra­cała do "swojej Warszawy". W latach sześćdziesiątych, kiedy już nie występowała na scenie, prowadziła w Sztokholmie antykwariat. Jest au­torką książki napisanej i wydanej w języku szwedzkim pod tytułem "Od operetki do tragedii", w której opisuje swoje burzliwe życie. Elna Gistedt-Kiltynowicz śpiewała i świetnie mówiła po polsku.
            • grek.grek Re: "Bodo" odcinek 6 i Elna Gistedt 11.04.16, 14:06
              i ja stawiam na piosenki, jako na najmocniejszy punkt 6 odcinka, Barbasiu :]
              bardzo dobrze zaanrażowane i wykonane przez aktorów.
              scena była najważniejsza.

              dobry jest moment, kiedy Bodo ogląda z widowni występ Zuli Pogorzelskiej z Dymszą, i dusi się z zazdrości o oklaski dla niej, o to, ze publicznośc może być zachwycona występem kogoś innego niż on, że jego nieobecności nikomu nie brakuje.

              świetny jest też moment, kiedy Bodo z kolegami wracają do garderoby, po brawurowym występie w roli "murzynów". mają wymalowane twarze i usta, ubawieni setnie, a czeka na nich dyrektor. komicznie to wygląda z punktu widzenia dyrektora, kiedy nagle do pomieszczenia wchodzi trzech "murzynów" uchachanych na całego :]

              Roma Gąsiorowska na scenie wypada znakomicie, ale w scenach... dramatycznych - jakoś średnio, nie sądzisz/nie sądzicie ? wydaje mi się, ze rola Zuli gdzieś tam wystaje poza margines jej emploi. Gdzieś tam dykcja, czy moze - STyl mówienia - jest niepzekonujący, aczkolwiek nie wiadomo jak mówiła oryginalna postać. Może się czepiam zatem :]

              Tomasz Schuchardt, wg mnie, gra bardzo dobrze i czuje tę rolę. choć nadal brak mi tego "warszawiackiego" akcentu jakim operował Bodo. Miał charakterystyczny głos, ów akcent. Tak jakoś mi się ten akcent i głos wgrały w pamięć, ze w roli Schuchardta razi mnie ich nieobecność. Ale może nie chodzi o to, by kopiowac pierwowzór w skali jeden do jeden, prawda ? :]

              sposób zareklamowania krawca Moryca - pierwsza klasa. Mamy zresztą pierwsze zajawki tego, jak rodziła się sztuka "lokowania produktu" i plotkarskie pisemka :] Aczkolwiek, z tego co słyszałem, takie informacje jak "Aktor i Aktorka się rozstali" albo "się spotykają" lądowały raczej na ostatnich stronach i to małym drukiem, razcej nie były wyboldowane na stronach tytułowych, choć - znów - może to być tylko zabieg stylistyczny scenarzystów dostosowany do konwencji serialowej opowieści :]

              wciągnałem się, mówiąc szczerze.

              no i mamy konflikt z dykrektorem, którego ja osobiście nie rozumiem. Co mnie obchodzi, czy aktor sam wpadł na jakiś pomysł czy złamał grafik dnia, skoro publicznośc była efektami tej niesubordynacji zachwycona ? Publicznośc ma zawsze rację, czego pan dyrektor nie kupuje, bo wazniejsza jest dla niego władza niż dobra zabawa.

              zwalnia swojego najważniejszego aktora z powodu jakichś tam głupawych żartów... to w ogole nie do pomyślenia. Personalne urazy w biznesie nie istnieją, a obrażają się tylko fornale i praczki :]
    • barbasia1 TVPInfo - 6 rocznica katastrofy smoleńskiej 11.04.16, 00:36
      Nie słyszałam , za GW cytuję:


      W szóstą rocznicę katastrofy smoleńskiej TVP Info nadawało m.in. z okolic Pałacu Prezydenckiego. Tam jednym z gości była Ewa Stankiewicz - reżyserka, prezes Stowarzyszenia Solidarni 2010, a także dyrektor artystyczna stacji Telewizji Republika.

      Stankiewicz przez kilka minut mówiła o zamachu i konieczności "ukarania" byłego premiera. Podobne słowa padły już wczoraj podczas manifestacji Klubów Gazety Polskiej. Tym razem jednak jej słowa usłyszała wielomilionowa widownia telewizji publicznej.

      "Wersja zamachu jest najbardziej prawdopodobna"

      - Katastrofa smoleńska obnażyła katastrofę państwa. Jeżeli wspólnota narodowa pozwala na śmierć prezydenta, czyli głowy państwa, i nie tylko ludzie odpowiedzialni za to nie ponoszą kary, ale są nawet awansowani w życiu publicznym, to oznacza tylko jedno - że ta wspólnota wysyła sygnał do siebie samej i do świata, że nie zasługuje na istnienie w postaci państwa - mówiła Stankiewicz.

      Reżyserka oznajmiła, że cztery konferencje smoleńskie pozwoliły uzyskać wiedzę, według której "nie było innej możliwości, by wytłumaczyć naturę tych zniszczeń, niż tylko eksplozje, które były w powietrzu". - Wersja zamachu jest wersją najbardziej prawdopodobną - stwierdziła.

      "Najsurowsza z możliwych kar"

      W jej opinii nie ma jeszcze pełnej wiedzy na temat wydarzeń z 10 kwietnia ponieważ "nie mamy dostępu do podstawowych dowodów - wraku samolotu i czarnych skrzynek".

      - Tutaj możemy podziękować, mówię w cudzysłowie, bo tu należy się najwyższa kara, ten człowiek powinien ponieść najwyższą karę, specjalnie przywróconą do prawodawstwa polskiego w tej sprawie. Mówię tutaj o Donaldzie Tusku, który w drugim dniu oddał śledztwo w ręce Rosjan - oburzała się.

      - Stowarzyszenie, które powołałam - Solidarni 2010 - zobowiązało się wobec narodu, że choćby za ten czyn, i oby nic więcej złego, należy się Donaldowi Tuskowi najsurowsza z możliwych kar - dodała.


      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19897512,w-tvp-jasny-komunikat-byl-zamach-na-antenie-mowa-o-karze-smierci.html#Czolka3Img

      Słuchałam natomiast trochę A.Macierewicz w TVPINFO, który stwierdził (oddaję sens wypowiedzi), że wszytskie dotychczasowe ustalenia na temat katastrofy to kłamstwo, który powtarzane było za tym, co podawano w Moskwie!?
      • barbasia1 Re: TVPInfo - 6 rocznica katastrofy smoleńskiej 11.04.16, 00:37
        Tutaj możemy podziękować, mówię w cudzysłowie, bo tu należy się najwyższa kara, ten człowiek powinien ponieść najwyższą karę, specjalnie przywróconą do prawodawstwa polskiego w tej sprawie. Mówię tutaj o Donaldzie Tusku, który w drugim dniu oddał śledztwo w ręce Rosjan - oburzała się.
        • grek.grek Re: TVPInfo - 6 rocznica katastrofy smoleńskiej 11.04.16, 14:21
          to dopiero jest pierwszorzędna telenowela ;]

          przykro to pisać w kontekście takiej tragedii, ale niestety właśnie w telenowelę to wszystko się zamieniło.

          a "kara śmierci", cóż... winni zginęli w Smoleńsku, wiec de facto ponieśli już karę.

          PS : niedawno w Wiadomościach pan prowadzący użył zdania " [...] zostaną przewiezieni do kraju, by tam odsiadywać karę śmierci" :]] Patrzcie, jak to się pozmieniało na świecie ;]

          • barbasia1 Re: TVPInfo - 6 rocznica katastrofy smoleńskiej 11.04.16, 23:53
            > to dopiero jest pierwszorzędna telenowela ;]
            > przykro to pisać w kontekście takiej tragedii, ale niestety właśnie w telenowel
            > ę to wszystko się zamieniło.

            To prawda niestety.


            > a "kara śmierci", cóż... winni zginęli w Smoleńsku, wiec de facto ponieśli już karę.

            > PS : niedawno w Wiadomościach pan prowadzący użył zdania " [...] zostaną przewi
            > ezieni do kraju, by tam odsiadywać karę śmierci" :]] Patrzcie, jak to się pozmi
            > eniało na świecie ;]

            Mnie zaczyna przerażać ta krwawa retoryka, domaganie się śmierci rzekomych winnych tragedii.
            • grek.grek Re: TVPInfo - 6 rocznica katastrofy smoleńskiej 12.04.16, 13:15
              yes.

              na początku byłem zdania, ze trzeba tej władzy dać szansę, choć większych nadziei nie miałem. Władza w Polsce zawsze w koncu się kompromituje, bo klasa polityczna jest złożona z, tak po prostu, najmniej inteligentnych, najmniej pracowitych i najgorzej myślących jednostek w społeczeństwie. Nie wiem dlaczego tak jest, ale wg mnie jest to faktem.

              jest jednak coraz gorzej.
              a najgorsze jest w tym to, że nie ma na kogo ich zamienić.
              Platformie zawdzięczamy 100 mld zł rocznie wyprowadzanych z Polski przez zachodnie koncerny i dług, którego obsługa pochłania corocznie 40 mld zł. I zero decyzji, zero sensownych reform, zero zajmowania się stawką godzinową, kwotą wolną, sprawami światopoglądowymi, rynkiem pracy, idiotyczna polityka zagraniczna, zwłaszcza wschodnia. kompletny marazm i ostateczne dno.

              a teraz mamy nowych i jest to samo, z domieszką klerykalizmu przeradzającego się w państwo wyznaniowe i z postulatami więzienia za poronienie ciąży, przejęciem prokuratury, organizowaniem "berkutu" do tłumienia "zamieszek antyrządowych" i tymi smoleńskimi herazjami, wpuszczaniem do mediów publicznych ludzi wątpliwego sortu [z powodu ich wypowiedzi].

              i zaczynam, nie wiem jak Ty ?, zastanawiać się, czy kartka wyborcza wystarczy, zeby ich odsunąć od władzy.

              byłem głupcem, nie słuchają, a czasami śmiejąc się rubsznie, z proroctw niektórych publicystów, którzy wieszczyli taki własnie obrót spraw. Byłem głupi, nie ma nic na swoje usprawiedliwienie.
              Poprzednie skompromitowane władze przynajmnjiej odchodziły grzecznie. Ci obecni nie zechcą odejśc posłusznie po przegrancyh wyborach.

              więcej : o ile SLD czy PO nikt raczej nie podejrzewał o chęc sfałszowania wyników głosowania, o tyle PIS można podejrzewać o wszystko. Niestety - bo naprawdę sądziłem,ze zajmą się ważnymi rzeczami i poprawią to, co poprawy natychmiastowej wymaga. Przejmowanie państwa przez nowych nominatów, to normalna rzecz. Ale kierunek w jakim to zmierza, normalny już nie jest.
            • grek.grek co tam Smoleńsk...karta rowerowa ma wrócić ! 13.04.16, 17:14
              Barbasiu, a co powiesz na jakże błyskotliwy plan ministra odczegośtam, który wpadł na pomysł, żeby wprowadzić konieczność posiadania karty rowerowej ? :}]

              zdecydujesz się zdawać egzamin, jakby co ? ;]

              policja zapewne zostanie w liczbie znacznej rzucona na odcinek heroicznej walki z najgroźniejszymi drogowymi przestępcami w historii Polski, czyli nami, cyklistami ;]

              z tych 100 mld zł uciekających z Polski z powodu omijania podatków przez zachodnei firmy, pewnie władza nic nie odzyska, mimo szumnych zapowiedzi, a że etatów przybyło, z okazji nowej zmiany, to trzeba znaleźć nowe źródło trzepania nas po kieszeniach, prawda ?

              taką kartę trzeba będzie zrobić, a wiec zapłacić za kurs, później za egzamin, potem płacić specjalne ubezpieczenie co miesiąc. Budżet nie pogardzi taką kasą. Bo w końcu na rowerze prawie każdy jeździ, od lat 5 do 105. A do tego dzielna policja będzie mogła sobie stanąc w krzakach przy rowerowych ścieżkach i kontrolowac choćby i 100 cyklistów na godzinę i sypać mandatami, aż się długopisy będą palić w rekach ;] bloczki mandatowe kartonami będą ze sobą wozić.

              my to jeszcze uciekniemy i nas nie złapią, bo wiadomo, jak przeciętny policjant w Polsce sport uprawia wyłącznie w konkurencji 5 razy 100 gram, ale państwo 70+, to raczej nie bardzo. Chyba że z psami będą ganiać, albo pojawią się konne patrole. Koniom też się zaczyna w d..przewracać, więc trzeba je zagonić do pożytecznej roboty, a nie do potrząsania grzywami na jakichś "aukcjach arabów" ;]

              tzw abonament tv już mają wprowadzać. w rachunku za prąd. "mało" - 20 zł miesięcznie. Ot, takie nic... z punktów widzenia tych, co biorą z naszych podatków po 20 tys m-cznie, żeby nas uszczęsliwiać podobnymi pomysłami.

              ceny paliw na świecie mocno w dół, więc w Polsce podwyżki na stacjach.

              generalnie, miało być pięknie, a jest jak zwykle. igrzyska i zapasy w kisielu, kolejne podatki albo parapodatki. wymachiwanie spróchniałą szabelką, nieudolność i kompletny brak pomysłu na rządzenie. Co dalej ? podatek katastralny, żeby wywłaszczyć tych, którzy jeszcze własny dom mają, a nie zapożyczyli się na 30 lat u lichwiarzy z banków ?

              ręce opadają :]



              • maniaczytania Re: co tam Smoleńsk...karta rowerowa ma wrócić ! 13.04.16, 19:55
                hehe = to nie będzie dotyczyć osób, które mają prawo jazdy od lat (o ile w ogóle to będzie ;) )
                • grek.grek Re: co tam Smoleńsk...karta rowerowa ma wrócić ! 14.04.16, 11:23
                  pewnie wychodzą z założenia, że nie da się jednocześnie jechać autem i rowerem, Maniu ;]
                  >
    • grek.grek "Utopia" sezon 2 odcinek 6 [1] 11.04.16, 11:30
      Ostatni odcinek. III serii póki co nie ma. Ale w finale zostaje uchylona furtka do ewentualnej kontynuacji, choć bardziej pesymistyczna interpretacja też jest możliwa.

      MOże kiedyś powtórzą, wpadniecie, zaczniecie oglądać, a te streszczenia przydadzą się :]

      Tak więc - w ostatnim odcinku, jak to w ostatnim odcinku : mamy ostateczną rozgrywkę. Mr Rabbit, agentka Milner, nie żyje, ale wiedziona swoistym idealizmem uruchamia specjalnego agenta, który ma rozpylić zarazki grypy, której punktowa epidemia ma być pretekstem do akcji Dnia Szczepień i podania 95 % ludzkości szczepionki, bedącej w istocie środkiem sterylizującym, zawierającym JANUSA, specjalnego białko o takich właściwościach. Ma to drastycznie zmniejszyć populację na Ziemi, dzięki czemu rasa ludzka przetrwa i nie wyginie lub pozabija się nawzajem w wojnie o coraz szczuplejsze zasoby paliw i surowców niezbędnych do życia, a eksploatowanych nadmiernie w obecnym stanie rzeczy. Cóz ża dylemat dla etyki : skazać na wyginięcie 95 % by ocalić 5 %.

      Wynalazca JANUSA, P. Carvel, przewidział wyjątek - ocaleni zostaną tylko Romowie. Oni będą się mogli rozmnażać i tylko oni zostaną kiedyś na Ziemi. Problem w tym, że już pretekstowe rozsianie grypy ma pozbawić życia kilkaset mln ludzi. Od razu. Zatem : wszyscy dotąd sobie przeciwni działają wspólnie aby zlokalizować i złapać uruchomionego przez Milner agenta.

      Agent ma na imię Terrence i idealnie wyprany mózg. Siedzi gdzieś na dworcu i zaczyna rozmowę z matkę chłopca, która siedzi obok niego. Daje jej wykład o tym, jak człowiek niszczy planetę, i kończy stwierdzeniem, ze jest podłą egoistką, skoro urodziła kolejnego człowieka, mimo że na Ziemi i tak jest już ich nadmiar. "Powinna mu pani podciąć gardło", finalizuje swoją przemowę i proponuje własne usługi. Matka jest przerażona, nie wie co o tym myśleć.

      Reszta ma 90 dni, żeby znaleźć Terrence'a, mając świadomośc, ze w momencie zagrożenia natychmiast zacznie realizować końcową cześć planu. Na razie nie wiedzą nawet, który agent
      jest tym kluczowym, bo w papierach jest ich trzech. Trzeba wytypować właściwego.

      W szpitalu Jessica Hyde czuwa przy swoim cięzko rannym bracie, Pietre. Grant mieszka u Michaela, z jego zoną i Alice, przybraną córką. Zachowuje się fatalniie, nie słucha Michaela, nie chce się uczyć. Alice wprost przeciwnie.
      Ian ciągle chowa się przed policją poszukującą go w związku z fałszywym oskarżeniem o zabójstwo własnego brata. Becky, chora na Zespół Deela, planuje samobójstwo, bo konczą sie jej lekarstwa, a jej diler - Chris Donaldson - zginął. Ian jest w Becky zakochany, więc zgadza się towarzyszyć jej w tym ostatnim akcie. Spogląda na nich z zazdrością Jessica Hyde, która przeżyje, bo ojciec - Carvel - zaopatrzył ją w przeciwciała, no i jest ona Romką. Wyraźnie chodzi jej o Iana, ale nie wiadomo po co ? Może chce się przekonać, czy może zostać matką, skoro ukryty przez ojca w jej krwi JANUS płodności jej nie pozbawił.

      Network to teraz głównie Leah [ "baba w czerwonym"]i Wilson, przechtrza, który uciekał przez całą 1 serię, by w drugiej stanąć po stronie wroga, który pozbawił go oka i zabił mu ojca. Uwierzył w to, że mają rację. Jego przemiana mentalna, zrozumienie i przyzwyczajenie się do konieczności zabijania ludzi, dla realizacji planu, jest jednym z najciekawszych wątków tego 2 sezonu. Jego przewodniczką w tej drodze była Milner, która odnalazła w jego dylematach i transgresjach samą siebie sprzed lat.

      To Milner przedstawiła Wilsonowi Paula. Agenta. Teraz sprawdzają go, ale Paul normalnie funkcjonuje, więc nie on jest tym właściwym. On dopiero wejść ma później. Nie likwidują go, ale włamują się do jego mieszkania, by szukać tropów. Nie znajdują nazwiska o które im chodzi, ale
      znajdują inne : profesor Dobrij Gorski. Pojawił się w trakcie 2 serii, w opowieści jednego z bohaterów, ale miał rzekomo nie żyć. Teraz się okazuje, że żyje i siedzi za morderstwo. Okazuje się, ze dzień wcześniej on i Paul rozmawiali przez telefon. Trzeba więc Gorskiego znaleźć, mozę coś wiedzieć.

      Terrence zabija dwóch ludzi. Faceta w wannie i sprzedawcę ryb. Nieprzypadkowo. To byli ludzie z Network, znający plany całej akcji. Nie mogli zostać przy życiu.

      dawny kolega Pietre [razem byli killerami Networku, dopóki Pietre się nie wyemancypował i przeszedł na drugą stronę] próbuje go zabić w szpitalu, ale Jessica Hyde terroryzuje go skutecznie. POzwala odejść, tylko po to, by nieco później zabił go Wilson, w akcie symbolicznym. Ten killer kiedyś go torturował i zapewne zabił mu ojca. A potem - już jako gracze w jednym zespole - drwił z tego,ze Wilson nie zabije go z zemsty, bo mógłby zabić miliony dla idei, ale nikogo dla przyziemnej vendetty. Mylił się :]

      Gorski znajduje się w areszcie policyjnym. Sfiksował trochę, zabił facet pdobnego do... siebie. Mówi, że potrzebuje ochrony, bo SZKOLIŁ wszystkich agentów, i na pewno jest na liście do odstrzału. Podaje im nazwiska. Zostawiają go w areszcie, sądząc że tam będzie bezpieczny. Jakże się mylą. Terrence z zewnątrz, przez system wentylacyjny, wpompowuje do celi benzynę,. a potem rzuca iskrę. Gorski ginie w płomieniach.

      Paul, Michael Jones i Terrence. To są ci trzej agenci. PO sprawdzeniu Jonesa, zostaje już tylko Terrence, a więc już wiadomo,ze to jego szukają. Przy okazji okazuje się, że cała trójka studiowała kiedyś u Gorskiego na uniwersytecie, tam zostali zwerbowani.

      W ważnej rozmowie, Ian zwraca Wilsonowi uwahę na to, że zabijanie w imię idei, nawet ratowania ludzkości, jest nieetyczne. Wilson odpowiada, ze jesli sam stanie przed takim dylematem, przekona się, że można pokonać barierę mentalną, wewnętrzny opór przed pozbawieniem kogoś życia.

      cdn


      • grek.grek "Utopia" sezon 2 odcinek 6 [2] 11.04.16, 11:53
        MInister zdrowia, do tej pory współpracujący karnie z Networkiem w realizacji PLANU, chce uciekać. Przeraża go skala całej akcji, dociera do niego ilu ludzi zginie. Gdzieś w polu spotyka się z Michaelem, który wreszcie może zemścić się za to, jak kiedyś był traktowany przez rząd - jak instrument realizujący ich niecne plany. Kiedy minister płacze, ze chce uciec do Brazylii z całą rodzinę, ale zostawił dla Michaela nagranie, w którym wyjawia wszystkie okoliczności planów rządu i Networku - Michael rzuca go na ziemię, kopie, bije i zabrania mu ruszania tyłka dokądkolwiek.

        Michael nie ma jednak dośc charakteru, aby zapanować nad niesfornym Grantem. Robi to jego żona. I tak skutecznie, tak stanowczo, ze Grant zmienia się całkowicie. Bo jej nie warto podskakiwać ;]

        Jessica Hyde pyta Iana, dlaczego nie powiedział Becky, że mieli ze sobą krótki romans. Ian znów ją odsuwa od siebie. "To by było nie fair".

        Pojemnik z wirusem grypy ukryty jest w obudowie samochodu Gorskiego, pozostawionym na podziemnym parkingu pod jego mieszkaniem [scena ukrycia jest gdzieś na początku 2 serii]. Terrence dociera do niego, ale docierają też inni. Najpeirw dostaje się więc pod pistolet Jessiki Hyde, a kiedy udaje mu się cudem umknąć, łapie go Ian. Ranny Terrence czołga się z determinacją ku balkonowi parkingowemu i chce z niego rozrzucić zarazki. Próbuje otworzyć pojemnik. Ian ma broń, ale i swoje opory by jej użyć. Prosi więc, zaklina Terrence'a, żeby przestał. Kiedy ten ani myśli się zatrzymać - Ian zabija go strzałem z pistoletu. A więc można. Nawet on MOŻE, jesli sytuacja tego wymaga.

        Koniec ?

        Becky decyduje się na samobójstwo. Ian jej towarzyszy, kiedy bierze ona jakieś tabletki.
        Wilson i Leah spotykają się z Michaelem. Wilson wypowiada zadziwiające słowa : "MIlner nie miała racji. Nie trzeba epidemii grypy, żeby podac ludziom JANUSA. Wystarczy... strach przed epidemią". Nowa rewolucyjna idea ? Wlson znienacka zimnym tonem każe Michaelowi wracać do domu, i że od tej pory będzie pod ścisłym nadzorem. Coś się święci. Michael jest zdziwiony, bo sądził, ze po tym wszystkim będzie mógł wyjechać z całą rodziną. "Tym razem was upilnujemy", cedzi Wilson.

        Minitser zostaje otruty w pokoju hotelowym. Jego ciało sprzątają ludzie w kombinezonach ochronnych, więc najpewniej w grę wchodziła mocna chemia.

        Jessica Hyde odwiedza Becky, przytula i w ogole, a potem niespodziewanie rzuca "TO nie w porządku, że w swoje sprawy wciągasz Iana. On na zawsze zapamięta twoją śmierć, to będzie trauma z której nie wyjdzie. Chcesz tego dla niego ?". Chodzi jej o to, ze "przejmie" Iana po niej i chce by był w formie ?

        Ian na chwilę opuszcza Becky [cała scena dzieje się w pomiesazczeniach szpitalnych]. Spotyka Philipa Carvela, który mówi mu, że przeprowadził kalulacje, z którycvh wynika, że Becky nie ma żadnego "zespołu Deela", jest zdrowa. Była cały czas okłamywana przez swojego dilera. [Tyle że w miedzczasie miała halucynacje i drgawki, ale możliwe że to psychika reagowała na wmówioną w siebie śmiertelną chorobę].

        Ian biegnie więc, aby jej to powiedzieć, ale zastaje ją leżącą sztwyno na podłodze. Becky postanowiła przyspieszyć wszystko, po tym co powiedziała jej podstępna Jessica Hyde [tutaj nie ma postaci jednowymiarowych].

        I oto Wilson, w jakiejś hali niby w starym magazynie, wycina sobie nożem na torsie znak Królika. Teraz on jest Mr Rabbit. W sąsiednim pomieszczeniu stoi pięć nowych pojemników z wirusem.
        A służby specjalne wyciągają ze szpitala Iana, Jessicę Hyde i Carvela.

        Pietre się budzi ze śpiączki.

        Oczywista furtka do 3 serii :] Ale czy po tym wszystkim można będzie ją napisać ? Czy nie wykorzystano wszystkich świetnych pomysłów ?

        Te dwie serie są znakomite. Ogląda się kapitalnie. Akcja, intryga, zwroty, muzyka, zdjęcia, caly ten brytyjski klimat. Perełka absolutna. scenariusz napisany bezbłędnie, w streszczeniu powikłany, ale przy oglądaniu i nadązaniu - bardzo wygodny.
    • grek.grek TVP AD 2016 12.04.16, 13:28
      zauważyliście ?

      ulubione tematy filmów puszczanych w TVP : 2 wojna światowa, żołnierze wyklęci aka AK, cierpienia Polaków w łagrach i obozach podczas 2 wś, ruch oporu, konspiracja, M. Kolbe, kościół, księża, Papież, stan wojenny, opozycja antykomunistyczna, agenci, zdrada narodowa, szpiegostwo, Bolek, Magdalenka, zdrada Okrągłostołowa, Nocna Zmiana, rozstrzelania, aresztowania, Inka, procesy pokazowe, prześladowany Kosciół, Popiełuszko...

      i tak nonstop.

      za 5 minut nie będzie sensu już nawet w grafik patrzeć, żeby sobie nie psuć humoru :]
      • siostra_bronte Re: TVP AD 2016 12.04.16, 20:02
        Tak :)
      • maniaczytania Re: TVP AD 2016 12.04.16, 22:24
        nie, nie mam takiego wrażenia.
        • grek.grek Re: TVP AD 2016 13.04.16, 13:53
          pluralizm opinii mamy :]]


          • maniaczytania Re: TVP AD 2016 13.04.16, 19:56
            ano :)
            I o przykłady poproszę, bo inaczej nie uwierzę ;)

            Sama oglądałam wczoraj film o dwóch singielkach, które prowadzą bujne życie, po czym jedna z nich zachodzi w ciążę. Co tylko na chwilę powoduje przerwanie szukania faceta marzeń - nie ojca dziecka. I to było na TVP 1 ;)
            • grek.grek Re: TVP AD 2016 14.04.16, 11:29
              "Życie za życie [czyli o Kolbem]", "Cynga", "Faustyna" [nonstop w ostatnich tygodniach], z M. Żebrowskim o księdzu, tytułu nie pamiętam, "Człowiek z zelaża", "CZłowiek z marmuru", "Obława" [nawet w TVP Historia], "Kret" [koniecznie o 20:25 :)], "80 milionów", "Przesłuchanie"... to tylko z ostatnich dni i z pamięci :] nie wspominając o wielu dokumentach i filmach okolicznościowych a'la "Nocna zmiana" bez przerwy puszczana po teczkowej aferze.

              za dużo tego, jak na mój gust; nawet jesli częśc z tych filmow, to filmy bardzo dobre. owszem - mozna po prostu nie oglądać, ale z kolei o TVP i jej misji... warto rozmawiać ;]
      • barbasia1 Re: TVP AD 2016 13.04.16, 00:32
        Tak, też mam takie wrażenie.
    • grek.grek "Dziennik zakrapiany rumem" część 2 ;]] 12.04.16, 13:30
      pierwsze podejście : nie, no nie, bo "Bodo" jednak jest.

      drugie : budzik nie zadzwonił i zaspałem o godzinę. Nie miałem serca włączać się do filmu w połowie. pozostaje chyba net :]

      a jak u Was ? obejrzeliście ? :]
      • barbasia1 Re: "Dziennik zakrapiany rumem" część 2 ;]] 13.04.16, 00:37
        To dobrze. Bo ja też nie obejrzałam. :)
        • grek.grek Re: "Dziennik zakrapiany rumem" część 2 ; 13.04.16, 13:55
          :]]

          Barbasiu, mam nadzieję na powtórkę, a Ty ? :]
          jakoś nie jestem przekonany do oglądania w necie, aczkolwiek... jeśli entuzjazm i ciekawośc nie osłabną, a powtórka będzie się spóźniać, to - może jednak spróbuję :]
    • grek.grek "Droga do szczęscia" [replay] 12.04.16, 13:46
      omawialiśmy już kiedyś, więc może tylko... ot tak, bo akurat wczoraj widziałem w CT2.

      brutalna momentami dekonstrukcja american dream.
      kapitalnie wymyślił to rezyser Sam Mendes i obsadził w głównych rolach K Winslet i L. Di Caprio. parę z Titanica. Przez to "Drogę" ogląda się trochę jak zapis tego, co by ich mogło czekac, gdyby nie zakończył się ich romans tak tragicznie.

      mają ogromne poczucie, że utknęli w jakimś piekle.
      Równe rządki domków na przedmieściaxch, pan domu wychodzi rano do roboty, żona żegna go uśmiechem, on macha ręką na pożegnanie, dzieci do szkoły, potem robią swoje, po południu obiad, wymiana relacji "co tam dzisiaj w pracy/domu/szkole", a później telenowela w tiwi, możę jakiś grill z sąsiadami, albo potańcówka. I lulu. I tak w koło macieja. Wszyscy dookoła robią to samo, wyglądają tak samo, mają te same cele : dzieci, pies, dom, ogródek, posada...

      i oni mają tego dosyć. chcą wyjechać do Paryża, aby żyć inaczej. realizować marzenia z młodości. Bohemą być. są dzieci, dwoje, ale przecież i z dziećmi można w Paryżu INACVZEJ żyć niż w tej dusznej bańce american dream.

      już są prawie zdecydowani, a otoczenie zaś skonsterowane : jak można porzucić takie "dobre życie" ? wszyscy wierzą w ten schemat, oddają mu się bezrefleksyjnie, podziwiają i tępo adorują. Wealerowie chcą się wyłamać, zaprzeczyć mu, więc są podejrzani, moze nawet stuknięci, jak choćby syn ich znajomych, zdolny matematyk, którego "psychiczna choroba" polega na tym, ze neguje normy myślenia obowiązujące w tym zakłamanym świecie. to wystarcza,żeby leczono go elektrowstrząsami, które - jak sam mówi - "pozbawiły go matematycznego talentu, ale nie wpłynęły na jego poglądy".

      i nagle : bęc, on dostaje w pracy awans i podwyżkę, ona zachodzi w ciążę, i on uznaje,ze lepiej żeby zostali, bo "teraz otwierają się przed nimi nowe możliwości !'. Teraz "będą szczęsliwi" [bo zarabiać będą lepiej]. Ona nie wytrzymuje jego zdrady, jest zrozpaoczona, wdaje się w jakiś chaotyczny mini-romans z sąsiadem, który wydaje się ją rozumieć. "Nie mogę wyjechać, ale i nie mogę tutaj żyć", mówi, i to brzmi przejmująco. Winslet jest rewelacyjnie wiarygodna, można poczuć jak jej bohaterka osuwa się na dno dramatu życiowego. Jest w matni, jak bohaterka greckiej tragedii, jak się nie obróci - to i tak skończyć się musi źle.

      awantury są teraz codziennością, syn znajomych wywala im całą prawdę o tchórzostwie [ich, ale głównie męża - "Zrobił ci kolejne dziecko, bo płodzenie bachorów, to jedyny sposób, aby mógł przed światem udwodnić, że ma jaja"], ucieczka, niemal bijatyka, skrobanka którą ona sama sobie wykonuje w domu, jej śmierc, jego rozpacz...

      upadek "takiej pięknej pary". on z dziećmi wyprowadza się w inne miejsce, ona umiera, są nowi sąsiedzi, starzy nie chcą pamiętać o Wealerach, jedni dlatego, ze ich kochali [ten sąsiad, który był zakochany w pani Wealer], a inni.. ot tak, po prostu, bo sobie byli i minęli, a w sumie to tacy fajni nie byli, "neurotyczni" jacyś i nie pasowali do nastroju obowiązkowo wyszczerzonych po sąsiedzku zębów.

      doskonały film, oglądany po raz drugi czy trzeci, po dłuższym z nim rozbracie, wypada znakomicie i poruszająco. Dramat i tragedia rozegrane w słońcu i sielskiej atmosferze typowego przedmieścia, jak z "Cudownych lat".
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Otello" 12.04.16, 13:49
      wieczory z teatrem szekspirowskim. i znów nie w porę...

      w roli Otella Daniel Olbrychski, wymalowany odpowiednią pastą do butów.
      Desdemonę gra Joanna Pacuła. Jagona Piotr Fronczewski. Brabancja Bronisław Pawlik.
      świetna obsada.
      • ewa9717 Re: 20:20 TVP Kultura "Otello" 12.04.16, 18:42
        Pamiętam. Olbrychski najwyżej taki sobie, ale Fronczewski jako Jagon wbił mnie w fotel; to oprócz Cyrana i Gila w"Paradach" kolejna wspaniała rola P.F. w Teatrze TV.
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Otello" 13.04.16, 13:44
          dzięki, Ewo :]

          żałuję, że nie udało mi się obejrzeć [wybrałem mecz, ale rzucałem monetą ! ;)].
          może zmobilizują się i puszczą powtórkę jakąś ?
      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Otello" 12.04.16, 19:42
        Widziałam kiedy był puszczany premierowo. Świetny!
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Otello" 13.04.16, 13:45
          mam nadzieję, że i mnie się kiedyś uda, Siostro :}
      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Otello" 13.04.16, 00:35
        Obejrzałam! Świetny spektakl!:)
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Otello" 13.04.16, 13:53
          doskonale :]
          Barbasiu, pokusisz się o recenzję ?
          • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Otello" 13.04.16, 23:23
            Skoro muszę. ;) OK! Jutro kilka słów napiszę. Dzisiaj muszę iść spać, żeby rano wstać, zwłaszcza, ze wczoraj położyłam się b. późno.
            • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Otello" 14.04.16, 11:30
              hehe :]

              z góry dzięki, Barbasiu :]
    • grek.grek CT Sport : Real Madryt - Wolfsburg [LM] 12.04.16, 13:51
      no właśnie : co byście wybrali ?

      "Otella" czy mecz w Lidze Mistrzów, w ktrym Real będzie musial wspiąć się na wyżyny kunsztu, by odrobić na własnym boisku 2 gole straty z pierwszego meczu 1/4 finału ? :]

      • siostra_bronte Re: CT Sport : Real Madryt - Wolfsburg [LM] 12.04.16, 19:43
        Już się boję, co wymyślą sędziowie, żeby pomóc Realowi :)
        • grek.grek Re: CT Sport : Real Madryt - Wolfsburg [LM] 13.04.16, 13:50
          tym razem obeszło się bez sędziowskich pomocy 'naukowych", Siostro ;]

          Real wygrał 3-0, wszystkie gole strzeli Cristiano Ronaldo, przy czym przynajmniej dwa sprezentowała mu obrona Wollfsburga. przy pierwszym - podanie do srodka odbiło się rykosztem, piłka trafiła do Ronaldo, a ten miał do bramki 3 metry. przy trzecim Ronaldo strzelił z wolnego z 20 metrów, piłka szła prosto w mur, w którym nie wiedzieć jakim cudem rozstąpiły sie "cegły".

          ale tak naprawdę Real wygrał, bo wybiegał swoje. Zagrał z maksymalną determinacją, koncentracją i intensywnością, a przy tym poziomie talentu jaki mają ci piłkarze trudno wtedy się bronić. aczkolwiek, przy 0-2 niemiecka drużyna zaczęła grać ciut odważniej i lepiej sobie radziła, choć mógł być to także zabieg taktyczny Realu, żeby trochę odsapnąć przed szturmem po trzecią bramkę. w sumie... ja tam nie wiem, słuchałem co mówią komentatorzy ;]]
          • barbasia1 Re: CT Sport : Real Madryt - Wolfsburg [LM] 13.04.16, 23:25
            Słyszałam jak syn sąsiadów nad nami podskakuje z radości. ;)) Musiał kibicować Realowi.

            Świetny ten Ronaldo.
            • grek.grek Re: CT Sport : Real Madryt - Wolfsburg [LM] 14.04.16, 11:32
              zapewne tak było :]
              ciekawe, gdzie oglądał mecz ?
              w Polsce chyba platforma cyfrowa jakaś pokazuje Ligę Mistrzów ?
              albo w sieci.

              a wczoraj Barcelona odpadła z Atletico Madryt :]
              sensacja, nawet jesli Atletico regularnie zachodziło jej za skórę w ostatnich sezonach.

              • barbasia1 Re: CT Sport : Real Madryt - Wolfsburg [LM] 15.04.16, 23:50
                Raczej platforma cyfrowa, bo telewizorze oglądali, chyba NC+ mają.

                Rzeczywiście sensacja! :)
    • siostra_bronte "Goło i wesoło" 12.04.16, 19:48
      Jutro w tvn 7 o 00.05 i w czwartek o 20.00. Znakomita komedia z rewelacyjnym soundtrackiem plus świetny zespół aktorski. Jeżeli ktoś jeszcze nie widział, w co wątpię, to gorąco polecam!!!
      • barbasia1 Re: "Goło i wesoło" 13.04.16, 00:36
        Dzięki za zapowiedź!
      • grek.grek Re: "Goło i wesoło" 13.04.16, 13:52
        dzięki, Siostro :]

        chętnie obejrzę, jesli mi się tylko uda.
        sporo słyszałem o tym filmie, same dobre rzeczy.

        raczej dzisiaj bym planował.
        w czwartek zanosi się na dzień szakala - tyle dobrych filmów jeden za drugim :]
      • grek.grek Re: "Goło i wesoło" 14.04.16, 14:36
        wczoraj w nocy obejrzałem 40 minut. Te ostatnie 40 ;]

        dzisiaj obejrzę pierwsze 50 :]

        20:00 Goło
        23:05 Dziewiąte wrota
        a potem Kocham Kino [zapowiemy ?] po 2:00
        i jeszcze "House of Cards", otwarcie 2 sezonu, do uzupełnienia via net.

        wieczór i noc szakala !
        ile kaw może wypić jeden człowiek ? ;]]

        i jeszcze mecz na Ct4 Sparta Praga gra o pófłinał ! Ligi Europejskiej. ma szansę. gra u siebie, a w pierwwazym meczu przegrała z Villarreal tylko 1-2. wystarczy 1-0. Ale rywal jest bardzo mocny, no i Sparta będzie musiała zaatakować, a więc nie jest to wygodna sytuacja dla niej. jako kibic powinienem obejrzec, chociaż drugą połowę [ z powodu zarezerwowania czasu na film]

        a jak Wasze plany ? :

        u mnie od rana pogoda telewizyjna. A u Was ?
      • grek.grek Re: "Goło i wesoło" 15.04.16, 13:56
        dzięki, Siostro :]

        obejrzałem wczoraj w całości.

        świetne !
        niby o trudnych sprawach, bo przecież o trudach bezrobocia, które wpędza bohaterów w impotencję, załamanie nerwowe, utrudnia kontakt z dzieckiem, rozbija rodzinę, uświadamia wyobcowanie, ale w jakże ironicznej formie i z momentami autentycznie wesołymi.

        ujęła mnie scena w pośredniaku. BOhaterowie stoją w kolejce do okienka. Przed chwilą przeżyli moment zwątpienia w swoich planach o założeniu grupy striptizerskiej. Ale kiedy z głośno puszczonego radia zaczyna lecieć "Hot stuff" Donny Summer, do którego ćwiczyli swoje układy taneczne, nagle instynktowie budzi się w nich wspomnienie swoich pląsów i niemal mimowolnie wykonują ruchy jakie trenowali. Piękne !

        a z drugiej strony, mamy gościa, który podczas... castingu rozbiera się w sposób tak tragiczny, że łza się w oku kręci. Widać że nie wie o chodzi, i że przygnała go tutaj krańcowa desperacja w poszukiwaniu jakiejkolwiek pracy. I jak delikatnie zostaje spławiony... Smutne jak cholera.

        A zaraz po nim wchodzi jegomośc czarnoskóry, który ma ruchy jak z "Gorączki sobotniej nocy". I panowie za pulptitem patrzą z podziwem i czują jak ich to inspiruje. Zawsze lubiłem mężczyzn, którzy umieją docenić taneczne umiejętności i wdzięk innych mężczyzn ;] Bez podtekstów proszę !!

        KOmizm cały czas miesza się z obrazkiem ludzi wyrzuconych poza nawias społeczeństwa. Mało przyjemny to obrazek, ale za to ten komizm jest najwyższej próby. ćwiczenia układow, wzajemne docinki, prima sort.

        a do tego - każdy musi przełamać jakąs swoją słabośc. Jakiś kompleks. Jeden ma za dużo, drugi ma za mało, trzeci w ogole nic nie ma, ale jak w "Ziemi Obiecanej" : ty masz wklęsłą klatę, ja mam zero między nogami, on ma piwny mięsień, więc w sumie mamy dośc, zeby założyć zespół striptizerów i zarobić kupę kasy :]

        i ostatnia scena : cóż za akt symboliczny. Akt - dosłownie ;] Wszyscy, jak jeden mąż, na 'trzy, cztery !'. Wszystkie kompleksy ulatują razem z gatkami. Ale trzeba też przyznać, że za sukcesem tej kuriozalnej ekipy stoi ich rodzina - zony, dzieci. Bez ich wsparcia, akceptacji, zapewne by się nie odważyli.

        swietna scena z tłumaczeniem układu tanecznego za pomocą porównania do zachowania piłkarzy Arsenalu przy "łapaniu rywali na spalonego" :] wersja obiektywnie trudniejsza do zrozumienia, ale tylko dla postronnych, hehe.

        albo ten moment, keidy dwóch głównych bohaterów stoi na dachu samochodu, który stoi po ten dach w bajorze wody. Przechodzi obok facet z psem : "Wszystko w porządku, panowie ?", oni : "Oczywiście ! wszystko gra" :]

        "Full Monty",oryginał, to zdaje sie : "Do rosołu" ? :]
        Ale tłumaczenie chyba dobre, prawdaż ?
        "Goło" można zrozumieć także jako sytuację zawodową bohaterów.
        Goli i weseli" ;]

        A na końcu przychodzi powązna refleksja : co to za ustrój, co to za organizacja społeczeństwa, rynku, państwa, która zmusza zdeterminowanych bezrobotnych do rozbierania się na scenie ?

        w ostatnim akcie odsłaniają całe ciało, ale paradoksalnie bronią swojej godności. Niezwykłe. nawet jesli jest to film z załozenia komediowy i ku pokrzepieniu serc.

        wszyscy aktorzy - mistrzostwo, ale Tom Wilkinson przeznakomity, cały czas zestresowany, unikający, uważający się za lepszego od jakichś tam prostych roboli, w końcu był kierownikiem, zanim ich wszystkich zwolnili. te jego sztywniackie maniery człowieka-lepszego-sortu nonstop wpadają w kolizję z luzem pozostałych, a wreszcie kapituluje i zostaje jednym z nich. Doskonała jest scena, kiedy torpedują jego rozmowę kwalifikacyjną urządzając "teatr kukiełkowy", czy może "krasnalowy" :] [właśnie, kolejny smaczek : taki z niego wysmakowany, lepszy gośc, a ogródek zawalony obciachowymi krasnalami, hehe].

        świetne !


        • siostra_bronte Re: "Goło i wesoło" 15.04.16, 20:32
          Cieszę się, że tak Ci się podobało!

          Obejrzałam ponownie po latach i znowu świetnie się bawiłam. Jest tak jak napisałeś, to film bardzo pokrzepiający. Poprawi nawet najgorszy nastrój :)

          Mogę się podpisać pod każdym słowem Twojej recenzji. Takie kino, osadzone mocno w realiach społecznych chwalące ludzką solidarność to brytyjska specjalność (była jeszcze np. "Orkiestra", ostatnio "Dumni i wściekli").

          Humor, mimo ryzykownego tematu najwyższych lotów. Mnóstwo zabawnych scen. Nie raz łapałam się na tym, że głośno się śmiałam :) A to naprawdę rzadko mi się zdarza!

          Musiałabym chyba opisać cały film, żeby wspomnieć najlepsze sceny.

          Cały aktorski zespół jest świetny, ale na mnie również największe wrażenie zrobił Tom Wilkinson. Niesamowicie prawdziwy. Rewelacyjna rola. I początek zasłużonej kariery.

          Muszę jeszcze wspomnieć o kapitalnej ścieżce dźwiękowej. Lata 70-te to jest to. Przy dźwiękach hitów Donny Summer, Gary'ego Glittera czy Hot Chocolate nogi same chodzą!! I człowiek ma ochotę tańczyć, nawet jeżeli kompletnie nie umie :)

          Co do tytułu to już wtedy mnie intrygował. Wg. wikileaks powiedzenie "full monty" może być związane z marszałkiem Montgomerym :)

          A, zwróciłam uwagę, że tłumaczem była Elżbieta Gałązka-Salamon, ta od kultowego przekładu "Pulp fiction".

          Znalazłam w necie kilka fragmentów.


          Gaz tańczy:

          www.youtube.com/watch?v=8vL3yiJMhFw


          Scena w pośredniaku. Genialna!! :)

          www.youtube.com/watch?v=H4wuH9pSSRo


          Pierwsze próby:

          www.youtube.com/watch?v=BMCx7fYvp8s
          • siostra_bronte Re: "Goło i wesoło" 15.04.16, 20:35
            *wikipedia
          • siostra_bronte Re: "Goło i wesoło" 15.04.16, 20:48
            A, Greku, co się stało, że złamałeś swoją żelazną zasadę i obejrzałeś film w kawałku? :) I czy obejrzałeś go potem w całości, czy tylko te pierwsze 50 min? :)
            • grek.grek Re: "Goło i wesoło" 16.04.16, 13:40
              :]

              Siostro, za drugim razem obejrzałem w całości :] jak zasada, to zasada. ale tak naprawdę, ujął mnie ten film, bohaterowie, cały ten klimat, tak więc z przyjemnością zostałem do końca,. mimo że już go znałem :]
          • grek.grek Re: "Goło i wesoło" 16.04.16, 13:36
            Siostro, Twoje rekomendacje są niezawodne :]

            doskonała uwaga ! rzeczywiście, bardzo brytyjski film. niepodrabialny. portretujący konkretny czas, rzeczywistość i kulturową otoczkę. Zabawnie o sprawach trudnych i przykrych - to świadectwo wybitności.

            od razu narzuca się pytanie : dlaczego Brytyjczycy potrafią, a Polacy nie ? czemu u nas temat bezrobocia, braku perspektyw, no future od razu musi skutkować jakimś cięzkim dramatem, jednocześnie schematycznym i mimo trudnego tematu - banalnym ?

            zdecydowanie, Siostro !, muzyka rewelacyjna.
            po "Goło i wesoło" "Hot stuff' już nigdy nie będzie brzmiało tak samo :]

            o, ciekawy trop interpretacyjny.

            o proszę :]
            tak się właśnie zastanawiam, bo pamiętam, że po raz pierwszy "Pulp Fiction" oglądałem na jakieś pirackiej taśmie i tłumaczenie było rewelacyjne, ze wszystkimi wulgaryzmami i powiedzonkami kultowymi, a do tego lektor bardzo się wczuł w rolę i świetnie intonował głosy aktorów. Później widziałem "Pulp" w kilku innych wersjach i żadna nie była tą oryginalną. I tak się właśnie zastanawiam, czy tę pierwszą tłumaczyła pani Gałązka, a te inne były tylko przyciętymi do potrzeb telewizji wersjami oryginalnej, może nawet przez nią samą [?]. Chyba nigdy się nie dowiem już :]

            dzięki !
            swietne są te sceny.
            Tak jak powiedziałaś, właściwie trzeba by prawie cały film pociąć na kawałki, bo co chwila jest jakiś moment, dialog albo sytuacja które nadają sie do zalinkowania :]





            • siostra_bronte Re: "Goło i wesoło" 16.04.16, 13:55
              Dzięki :)

              No właśnie, też pomyślałam o tym, dlaczego my nie potrafimy robić takich filmów?

              Widziałam "Pulp fiction" w kinie, i tak, pierwsze tłumaczenie było właśnie p. Gałązki. Podejrzewam, że ta piracka taśma to była właśnie ta wersja. Jak już pisałam, jeżeli w wątki Bruce'a Willisa było "to zrobię ci z d...jesień średniowiecza" (o ile pamiętam dokładnie) to było właśnie to. Potem były inne tłumaczenia, ale to pierwsze pozostało kultowe :)
              • grek.grek Re: "Goło i wesoło" 16.04.16, 15:51
                :]

                chyba nam, jako narodowi, wgrało się cierpiętnictwo, Siostro :] I nie sposób go usunąć z narodowej tkanki umysłowej.

                dzięki :]

                PUlp Fiction" przekonał mnie, jak wiele film traci, kiedy cenzura usuwa pojedyncze wulgaryzmy, chroniąc być może nadwrażliwe uszy, ale za to zabijając klimat filmu.

                np.

                rozmowa Lance'a z zoną.
                - Czego szukasz ?
                - Książki.
                - Czego ?
                - Małej czarnej, pierd....ej książeczki !"

                albo Jules i Vincent.

                - Znasz się na masażu stóp ?
                - ? Jestem ku..a mistrzem masażu stóp !
                - A zrobiłbyś masaż facetowi ?
                - Sp..aj
                -Nie, mówię poważnie, ostatnio bardzo mnie bolą stopy
                - Sp..aj !

                i dziesiatki innych.
                w oryginale brzmią po prostu jak melodia, jak poezja ekranu ;]
                cenzura zupełnie bezmyślnie wykańcza je, albo zastępuje jakimś wykastrowanymi
                substytutami. To nie jest dobra zmiana ;]

                a "z d... jesień średniowiecza", to KULT absolutny :]

    • grek.grek 20:25 TVP1 "Houdini" odcinek 2 13.04.16, 13:56
      sa tylko cztery.

      damy radę ? ;]
      • grek.grek "Houdini" odc 2 - w teleexpressowym skrócie :] 14.04.16, 11:53
        czyżbyście nie oglądali ? :]
        Barbasiu ?

        to może w skrócie.

        Houdini święci triumfy. Jego show gości w Europie, gdzie występuje najpierw [na zamkniętym pokazie] przed cesarzem niemieckim - tutaj popisuje się trikiem pod tytułem "złapanie zębami kuli z karabinu wystrzelonej w jego kierunku", a także przed rodziną carską w Rosji - tutaj "spełnia życzenia" cara, by "zabrzmiały dzwony kremlowskie, od lat nieczynne i zrujnowane".

        w pierwszym przypadku, w karabinie nie było kuli :] podczas ładowania broni sprytnie została usunięta przez jego asystenta, Jima.

        w przypadku drugim, Houdini znów wspomógł się Jimem, który - na umówiony sygnał z pokoju, w którym Harry wykonywał pokaz - z ukrycia strzelał do kremlowskich zegarów, aby wydobyć z nich dźwięk.

        Houdini udziela się także jako szpieg. Pewnego wieczora ma za zadanie wykraśc z sejfu niemieckiego urzędnika ważne dokumenty. Alibi ma być dla niego jednocześny pokaz sceniczny, w którym... zostaje zamknięty w sejfie.

        tak więc, Houdiniego w sejfie na scenie oczywiście nie ma, ale za to jest w tajnej misji do biura urzędnika, skąd wykrada ważne papiery. Pech chce, że urzędnik wtacza się do pokoju, razem z panią do towarzystwa, i zaczynają balować. Harry kryje siuę w środku sejfu, zostawiając minimalnie uchylone drzwiczki. Urzędnik orientuje się,ze są niedomknięte i zatrzaskuje je. Harry jest w pułapce.

        na scenie zegar odmierza czas jego rzekomego przebywania w środku sejfu. Publicznośc stoi i dyskutuje z przejęciem, bo to już ponad godzina mija.

        symulatanicznie, Harry majstruje przy zatrzaskach sejfu w pokoju urzędnika, w którym to naprawdę jest uwięziony.

        w końcu asystenci Harry'ego, żona Bess, Jim, nie czekają tylko zaczynają rozwalać drzwi od sejfu na scenie. A Harry'emu udaje się wydostać z sejfu w pokoju urzędnika, który ze swoją panią szczęśliwie opuszcza pokój. Harry zdąza idealnie. Sejf na scenie zostaje otwarty, nie ma w nim Harry'ego, za to cały jest w wiązkankach kwiatów. A Harry stoi za widownią i mówi, że te kwiaty są dla jego zony na 10 rocznicę ślubu. Publika szaleje.

        Bess nie jest jednak uradowana. Uważa, że jest tylko "żoną przy męzu" i generalnie dla Harry'ego liczy się jedynie on sam. Mamy więć pierwszy zgrzyt w ich związku. Na jakimś przyjęciu, Bess uwodzi wąsatego oficera, a Harry daje się uwieść pewnej malarce. Nie do końca, ofk, nie zdradza Bess. Opuszcza sypialnię malarki, zaintrygowany widokiem samolotu za oknem.

        to jego kolejna pasja. Samoloty właśnie. Oddaje się jej na jakiś czas. Scenę porzuca będąc na topie, jako wzór i inspiracja dla setek innych iluzjonistów, którzy kopiują jego triki.

        po przerwie znów wraca do iluzji, ale mimo że potrafi uwalniać się z kajdanek będąc zanurzonym w duzym dzbanie, widownia jest niewielka i niemrawa. Harry reaguje na to rozczarowaniem, chce zwalniać Jima [Harry : Zwalniam cię ! Jim : Znowu ? :))], jego związek z Bess się chwieje. Menadżer teatru, w którym Harry występuje, delikatnie sugeruje mu, że sztuka prestidigitatorska jest w odwrocie i zaniku, bo ludzie chodzą teraz do kina i filmy ogladają. Houdini wzburza się : "ja daję im prawdziwą sztukę !'. I zapowiada, że nie zrezygnuje ze sceny.

        Po dośc jednowymiarowym wstępie, w 2 odcinku Houdini wreszcie zaczyna mieć wahania nastrójów, i zachwianiu nie ulega tylko jego miłośc do matki, na co dowody mamy w pierwszej częsci tego odcinka, kiedy to Harry zaprasza ją na jakąs uroczystość salonową, gdzie traktuje ją jak królową, obsypuje drogimi kamieniami, monetami [wspominając dzieciństwo, kiedy jej to obiecał, a ona była pewna, że mu się uda], a ona wzruszona odpowiada mu, ze "ty jesteś dla mnie całym złotem". Tylko na tym obrazku nie ma żadnej rysy.

        nadal jest dobrze, sceny numerów scenicznych/trików są świetnie zaaranżowane, a na wstępie mamy retrospekcję, kiedy mały Harry rozmawia ze swoim pierwszym nauczycielem iluzji, od którego dowiaduje się, że "najlepsi iluzjoności, to ci, którzy najlepiej kłamią i udają".
      • barbasia1 Re: 20:25 TVP1 "Houdini" odcinek 2 15.04.16, 23:52
        grek.grek napisał:

        > sa tylko cztery.
        >
        > damy radę ? ;]

        Jak nie damy rady, ja damy! 4 odcinki. :))

        Obejrzałam 2 odcinek. Jutro dopiszę dwa słowa.
        • grek.grek Re: 20:25 TVP1 "Houdini" odcinek 2 16.04.16, 13:46
          haha !

          tak jest, Barbasiu :]

          o, znakomicie.
          bardzo jestem ciekaw Twoich spostrzeżeń.
          no i jak tam Adrien Brody wg Ciebie ? :]
          • barbasia1 Re: 20:25 TVP1 "Houdini" odcinek 2 16.04.16, 23:59
            Greku, wybacz! Nieprzewidziane zawirowania dziś od rana. Jutro postaram się nadrobić trochę zaległości. Ale udało mi się obejrzeć na TVPKultura zapowiadany przez Ciebie włoski film "Coś pięknego". Przyzwoity obyczajowy film. I Włochy miejscem akcji. :)
            • grek.grek Re: 20:25 TVP1 "Houdini" odcinek 2 17.04.16, 13:54
              Barbasiu, nie widzę problemu :]
              napisz, kiedy pozałatwiasz to, co naprawde pilne i na już.
              komentarz, recenzja, opis - te rzeczy nie uciekną :]

              świetnie :]
              i ja oglądałem, i mnie się podobał; pare słów skreśliłem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka