Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 4 (vol. 66)

    • siostra_bronte "Gosford Park" 21.04.16, 21:28
      Jutro w Kulturze o 20.25. Zaskakujący wypad Roberta Altmana do starej Anglii. Ze znakomitym efektem! Przede wszystkim obsada: Maggie Smith, Helen Mirren, Kristin Scott-Thomas, Emily Watson, Michael Gambon, Derek Jacobi, Alan Bates, Clive Owen, Charles Dance, James Wilby. Uff.

      Tempo raczej majestatyczne, trudno czasem połapać się w gąszczu postaci, ale zdecydowanie warto obejrzeć. Skojarzenia z "Downton Abbey" nieprzypadkowe: scenarzysta Julian Followes pisał potem scenariusz do popularnego serialu.
      • maniaczytania Re: "Gosford Park" 21.04.16, 22:22
        też polecam, bo bardzo lubię, choć to właściwie film bez pointy, a takich nie lubię :)
        Ale, ulubione słowo Greka - plejada ;) gwiazd jest powalająca!
      • grek.grek Re: "Gosford Park" 22.04.16, 13:52
        dzięki, Siostro :]

        oglądam :]
        • barbasia1 Re: "Gosford Park" 22.04.16, 23:42
          A ja w necie dokańczam oglądanie!
          • siostra_bronte Re: "Gosford Park" 22.04.16, 23:43
            Dlaczego nie w tv? :)
            • siostra_bronte Re: "Gosford Park" 22.04.16, 23:44
              Szkoda, że wyświetlono go w takim formacie, miałam czarną ramkę.
            • barbasia1 Re: "Gosford Park" 22.04.16, 23:46
              Poślizg! :/

              Żałuję bardzo, bo na 43-calowym ekranie te wspaniałe wnętrza, kostiumy muszą prezentować się obłędnie!
              • grek.grek Re: "Gosford Park" 23.04.16, 13:22
                43 cale, to chyba na całą ścianę ekran ? ! :]

                a sam film bardzo dobry, znać rękę scenarzysty "Downtown Abbey", którego nie oglądałem na bieżąco, ale coś tam widziałem i coś tam czytałem.

                ciekawe jest to złamanie konwencji, wyjście poza formę klasycznej opowieści z życia elit. W normalnych filmach tego typu służba i państwo są oddzieleni od siebie, żyją w osobnych światach, są od siebie rózni.

                a tutaj te światy się przenikają, ludzie ze służby mają swoje życie, potrafią śmiać się z państwa, krytykować, a kiedy w ich towarzystwie odbywają się rozmowy towarzyskie - wynoszą wszystko na zewnątrz, albo robią za uszy tych, którzy nie mogą w tych rozmowach uczestniczyć. szpiegują, sprzedają informaacje, donoszą itd.

                państwo świetnie się potrafią bawić przy słusznych afontach jakie służba czyni gościom, którzy wprawdzie siedzą w salonie, ale zachowują się niewłaściwie. Lub się zachowali.

                zabawne, że kiedy jeden milord czy ktostaki zostaje zamordowany, to największym problemem jest to, ze tradycyjny rozkład dnia, zajęć, ulegnie zmianie, bo policja na pewno będzie przesłuchiwać wszystkich, włącznie ze służbą. Żałoby nie ma, życie toczy się dalej, a inspektor policyjny prowadzi sledztwo bez specjalnego zaangażowania czy ostrości detektywistycznej.

                ktoś tu kocha kogos, ktoś łazi po pokojach i próbuje każdej wskoczyć do łózka, koniecznie jest zmęczona codziennością rycząca 40tka, która szuka zabawy, stara ciotka co ciągle krytykuje, pianista spiewak, dwoje na zakręcie przed rozwodem, w stanie permanentnej kłotni, rezyser filmowy który zaplątał się gdzieś między całe towarzystwo, wrażliwe pokojówki, puszczalska pokojówka, uczucie między pokojówką, a pokojowym. wszystko jest :]

                rzeczywiście, Mania uprzedzała, aktorów klasowych cała plejada :] Kristin Scott Thomas, Emily Watson i Maggie Smith wiodą prym, ale reszta absolutnie w niczym im nie ustępuje.
              • grek.grek Re: "Gosford Park" 23.04.16, 13:25
                PS : no i ofk te wnętrza są znakomicie pokazane, choć kamera chętnie zagląda też do skromnych pokojów służby, do kuchni, na zaplecze.

                znakomite są też ogrody i w ogóle przyroda okalające posiadłość, choć rzadko, ZA rzadko, pokazywane. np. w scenie polowania, a potem poczęstunku w plenerze, mogłoby ich być więcej, ale za to jest w niej mnostwo komizmu sytuacyjnego :]
                • siostra_bronte Re: "Gosford Park" 23.04.16, 15:19
                  W ogóle arystokracja to miała klawe życie :) Aż dziwne, że tak długo się uchowała.
                  • grek.grek Re: "Gosford Park" 23.04.16, 17:23
                    :]
                    bez dwóch zdań.

                    teraz na jej miejsce są tzw elity, czyli ci z pieniędzmi i bez cienia klasy, kultury, manier i wdzięku :]
    • barbasia1 21 kwietnia zmarł Prince 22.04.16, 00:18
      www.youtube.com/watch?v=tYKMis5uFv8





      • grek.grek Re: 21 kwietnia zmarł Prince 22.04.16, 13:59
        niestety !

        57 lat miał. młody chłop.

        niezwykła koincydencja.
        w "Alpach", które oglądałem w nocy ze środy na czwartek jest taka scena, w której bohaterowie grają w kalambury. Naśladują piosenkarzy, aktorów etc. i odgadują nazwiska. Zasada jest taka, że przedstawiana postać musi być zmarłym.

        dziewczyna przedstawiająca wykonuje jakiś dziwny taniec. Zgadujący nie wiedzą o kogo chodzi. Ona wreszcie ich uświadamia "Prince !". "Mieliśmy nąśladować zmarłych ludzi, a przecież Prince żyje", zauważa jeden z mężczyzn.

        cóż za zbieg okoliczności...
        • barbasia1 Re: 21 kwietnia zmarł Prince 22.04.16, 23:44
          Ależ! Niesamowity zbieg okoliczności!!!
          • grek.grek Re: 21 kwietnia zmarł Prince 23.04.16, 13:39
            yes.

            teraz wszędzie Prince'a grają :]

            mnie zawsze podobał się ten kawałek :
            everymusic.org/en/mp3/prince/guitar/
            a Tobie ? Wam ?
            • barbasia1 Re: 21 kwietnia zmarł Prince 23.04.16, 19:34
              "Guitar" - prześwietny utwór! A ja pierwszy raz go słyszę, wstyd się przyznać.

              To ja zalinkuję coś nowego, utwór pochodzący z najnowszej płyty Prince'a "HITNRUN Phase Two" , która w Polsce ma premierę za kilka dni! "Black Muse", taki nosi tytuł piosenka.
              Prezentował ją Piotr Metz w swojej Trójkowej audycji w piątek na pożegnanie artysty.
              Przedwczoraj szukałam tego utworu Prince'a , ale go jeszcze nie było na youtube.
              A dziś niespodziewanie pojawił się. Jest świetny, energetyczny.

              Prince - "Black Muse"
              www.youtube.com/watch?v=iuj31aOylII
              I jeszcze coś ...

              Piotr Metz gościł dziś rano w DDTVN, prawie oglądałam jednym okiem. Metz opowiadał o swoim spotkaniu z Princem w Minneapolis, podczas którego ważną rolę odegrał ... kot!

              Kapitalna historia. Otóż w miejscu, pokoju czy holu, w którym Metz czekał na wywiad z Princem, a było to, jak wspomniałam, w jego posiadłości w Minneapolis, spostrzegł kota. Ponieważ lubi koty , wykonał w jego kierunku jakiś przyjazny gest. I ten kot wskoczył mu na kolana, po czym smacznie tam zasnął. I tak z kotem na kolanach Metz czekał na Prince'a 20 minut.

              Kiedy Prince się wreszcie zjawił, stanął w drzwiach jak oniemiały na widok kota śpiącego na kolanach redaktora z Polski, zwołał kogoś ze swoich współpracowników , by pokazać mu ten obrazek. Okazało się, że ten kot jeszcze nigdy do tej pory nie dał się nikomu pogłaskać oprócz Prince'a.

              Rozmowa z Princem, który ma opinię dość trudnej i kapryśnej osoby, przebiegła potem w bardzo sympatycznej atmosferze. Metz zastanawiał się, czy to czasem nie była zasługa tego kota.
              • grek.grek Re: 21 kwietnia zmarł Prince 24.04.16, 13:18
                haha :] świetna anegdota. to musiała być zasługa kota ! nie ma innej możliwości. Kot-barometr nastrojów Prince'a, hehe.

                dzięki za link, Barbasiu :]


                • barbasia1 Re: 21 kwietnia zmarł Prince 28.04.16, 00:08
                  :))
    • grek.grek House of Cards sez 2 odc 2 [1] 22.04.16, 13:00
      Frank Underwood rozpoczyna urzędowanie w swoim biurze. Najpierw jednak trzeba je przemodelować, na nowo urządzić [także w antypodsłuchowe zabawki]. Tak więc, salony wiceprezydenckie wyglądają jak teren budowy. Tu robotnicy coś wiercą, tam coś przesuwają, a gdzie indziej stukają, a wszędzie dookoła kręcą się techniczni z kablami. W tych warunkach nie da się pracować ? A jednak jest to możliwe :"]

      Na dole są pokoje wizytowe i urzędowe, na górze - Frank i Claire mają mieszkanie. W jednej ze scen, mamy sytuację, kiedy Frank przychodzi do tego mieszkania, siada na kanapie, chce chwilę odpocząć, a tu nagle za jego plecami otwierajhą się drzwi, stoi w nich jakiś urzędnik-albo-techniczny, a za jego plecami trwa normalny regularny remont. Dodatkowo, Frank nie ma ani grama prywatności. Nawet gdy wychodzi na patio, żeby usiąść na krześle i zapalić papierosa - musi mieć kogoś z obstawy przy sobie. Dyskretnie trzymajacego się w cieniu, ale jednak. Samotnie posiedzieć nie może.

      Te wszystki niedogodności nie przeszkadzają mu jednak sprawnie działać. A kilka problemów do rozwiązania znów ma na głowie.

      W telewizorni nie za dobrze mówią o jego nominacji. Media są bardzo ostrożne w ocenach. Frank zawiązuje krawat, słucha chwilę [telewizor przepisowo na ścianie wisi],a potem wyłącza. Po co sobie psuć humor. Zwłaszcza że tego ranka odbywa się ceremonia zaprzysiężenia. Na dole, wśród robotników, technicznych, stukania, pukania, wiercenia i kablowania - zbierają się ważniacy partyjni w garniturach za parę tysiaków. Rytuał jest krótki i węzełkowaty, bo w końcu nie on jest istotny. Frank bez zmrużenia oka składa recytuje okolicznościową formułkę, szast prast i po bólu.
      Nie marnuje też okazji, aby pomiędzy jednym zdaniem, a drugim puścić oko do kamery i złośliwie zauwązyć, że "wice" od "prezydenta" dzieli tak niewiele, a jednak przysięga jednego i drugiego róznią się, pompą i celebrą, jak noc i dzień.

      Rozgrywa się wewnętrzna kampania o stanowisko tzw. whipa, czyli po naszemu : szefa klubu parlamentarnego [Demokratów]. Do tej pory stołek okupował Frank. Teraz jest vacat i trzeba znaleźć nowego. Frank ma swoją kandydatkę, która wydaje mu się dostatecznie wierna, lojalna i gotowa umrzeć za swojego protektora, czyli eks-zołnierkę Jackie Sharp. Chce mieć posłuszną, twardą szefową klubu, dzięki której będzie w stanie przepychać własne projekty ustaw albo blokować niekorzystne, a mówiąc wprost : uprawiać swoje polityczne zapasy.

      Są jednak jeszcze dwaj inni gracze, których trzeba mieć na oku. Frank nie ujawnia swojego typu, na razie pozwala aby trwało zamieszanie, sonduje szanse na uzyskanie odpowiedniej ilości głosów.

      Kandydatura Jackie staje się jednak szybko tajemnicą poliszynszyla. Za sprawą... samej Jackie, a ściślej : jej najlepszej koleżanki, Corrie Tate. To ona rozpuszcza informację, ofk "top secret", że Jackie będzie startowała. Nie pisze z czyjej poręki, ale to chyba tylko dlatego, ze Frank zabronił ;] Na razie.

      Informacja dostaje się do uszu Teda Havenmeyera, bogatego wpływowego senatora, mentora Jackie Sharp, który prowadził ją przez całe życie, dzięki któremu skończyła szkoły, dostała się do wojska, zrobiła tam karierę, a potem z sukcesem weszłą do polityki. Havenmetyer jest dla niej jak drugi ojciec, albo nawet więcej niż pierwszy. Jest gotów sfinansować jej usiłowania kampanijne, załatwić poparcie, i być wiernym sojusznikiem. Jackie udaje, że się waha i ma wątpliwości, więc Ted naciska na nią tym bardziej. "To nie prezent - zastrzega... "TO inwestycja", kołacze się między słowami, hehe. Każdy ma tu swoje interesy i interesiki do ugrania.

      Havenemeyer jest jej na tyle bliski, że Jackie od lat jest pasem transmisyjnym między nim, a jego nieślubną córką oraz jej matką. To tajemnica Havenmeyera, a ona załatwia wszystkie urzędowe i nie tylko sprawy, dzięki którym Ted może dbać o te kobiety, finansować je, wspomagać, a jednocześnie moze zachować wszystko w dyskrecji.

      Dwóch ważniaków, którzy też chcą startować na whipa, też dociera do informacji, ze Jackie Sharp ma być rywalem. Zastanawiają się, co z tym fantem począć, jeden z nich odwiedza Franka, który nie wdaje się w dłuższą rozmowę i w ogóle wydaje się, ze kompletnie go to nie obchodzi. Zawodnik pierwszoligowy ;]

      Pojawia się też informacja, ze Havenemyer ma ją wspomagać. I wtedy jednemu z ważniaków pęka żyłka. Ma porachunki z Havenmeyerem, z którym kiedyś boleśnie przegrał wybory. Jest wściekły.

      Kiedy znów spotyka się z tym drugim ważniakiem - dochodzą do wniosku, że trzeba zsumować własne szable, aby przeważyć te, na które będzie mogła liczyć Jackie Sharp, czyli de facto Frank Underwood. I oto drugi ważniak proponuje pierwszemu, żeby to on się wycofał, a swoje głosy przekazał jemu. Wtedy on wygra, a tamten dostanie jakąs "Komisję" czy coś i też stratny nie będzie. Dla pierwszego wazniaka to jest nie do przyjęcia. I to właśnie mowa o tym wązniaku, który chciałby zemścić się na Havenmeyerze :] Dobre, nie ? :]

      Frank to pierwsza liga. Specjalnie wpuścił tego Havenmeyera na scenę. Tylko po to by... poświęcić go w grze.

      Oto bowiem ważniak, który ma urazę do Havenmeyera, i dostał właśnei niegodną propozycję od drugiego ważniaka - spotyka się z Jackie i proponuje jej, że ją poprze w tych wyborach, ale ceną musi być uwalenie Havenemeyera. Tak to się rozgrywa.

      Jackie idzie z tym do Franka, a on nie ma wątpliwości. Havenmeyer może być uwalony poprzez wpuszczenie do mediów informacji o tej jego nieślubnej córce. To go pogrąży. Jackie jest zmieszana, bo chodzi o jej father figure, mentora, przyjaciela.

      cdn
      • grek.grek House of Cards sez 2 odc 2 [3] 22.04.16, 13:25
        Frank jest jednak bezwzględny. Przyjmuje ją w swoim, ciągle częściowo zagraconym, biurze i przekonuje, że tak to wszystko działa.

        Havenemyer to pionek na szachownicy. Trzeba go poświęcić. Dla niego tak to wygląda. Dla niej - to sprawa naprawdę bolesna. Ale po to ją wybrał,żeby takie własnie zadania wykonywała w polityce. Jak wtedy, kiedy na wojnie naprowadzała ogień artylerii na wioski pełne bezbronnych dzieci. Żeby była tak twarda jak wtedy. Musi to przeskoczyć, albo okaże się że się nie nadaje.

        trudno powiedzieć, dlaczego Jackie przyjmuje tę ofertę. Mogłaby się wycofać, ale... chce tej posady ? Jest wstrząsnięta faktem,ze sam wiceprezydent ją namaścił ? Ma nawyk tępej lojalności wobec tego, kto okaże jej zaufanie, nie zadając sobie pytania, czy ten ktoś nie ma w tym zupełnie cynicznej intencji ?

        Tak czy owak, Jackie odwiedza Havenmeyera i komnikuje mu, że za 48 godzin w mediach będzie hulała informacja, że ma on nieślubne dziecko. Żadnych nazwisk i adresów, tylko informacja. To wystarczy, żeby Havenmeyer stracił twarz. Ted jest rozgoryczony jej postawą, traktował ją przecież jak własną córkę... MÓwi jej na odchodnem "Będziesz znakomitym whipem. A teraz wyjdź z mojego gabinetu". Jackie dziękuje mu, szczerze, za wszystko co dla niej zrobił. Tak kończa się miłości i przyjaźnie w polityce.

        Druga partia jaką rozgrywa Frank, odbywa się pomiędzy nim, prezydentem, a Raymondem Tuskiem.

        Tusk przybywa i namawia prezydenta, żeby podczas zbliżających się rozmów dwustronnych USA-Chiny delegacja rządowa umówiła się z Chińczykami co do ustalenia nowych kwot celnych na niektóre minerały i surowce. Ofk, chodzi zwłaszcza o te surowce i minerały, których używają firmy Tuska, z branży energetyki atmowej. Tusk chce kupować taniej, po prostu.

        Problem polega na tym,. ze agenda obejmuje także wątek cyberszpiegostwa Chin, na które USA skarżą się od pewnego czasu. Tusk za wszelką cenę chce aby rząd odpuścił te rozmowy i nie drażnił Chińczyków, bo zerwą dialog i nie zgodzą się na te obniżone taryfy celne.

        Frank wykorzystuje tutaj Cathy Durant, którą - za pomocą medialnych układów z Zoe Barnes - wypromował cichaczem na sekratarz stanu.

        Ona ma dowodzić tą rządową delegacją.

        Podczas narady w owalnym gabinecie, Frank bierze stronę Raymonda Tuska : tak, wątek cyberszpiegostwa trzeba przemilczeć. Cathy Durant jest przeciwna.
        Prezydent, postać wyraźnie mało decyzyjna, zgadza się z nimi, i wybiera złoty środek : podczas oficjalnych rozmów - cicho sza, ale kanałami nieoficjalnymi : można i o tym rozmawiać.

        Kiedy Tusk wyjeżdza - Frank najpierw mówi Cathy Durant, że jednak powinna nie patyczkować się i Chińczykom wprost powiedzieć, żeby najpierw przestali kraśc i szpiegować w Sieci, a potem dopiero można gadać o handlu., Durant jest zdzwiona, bo przecież przy preziu Frank poparł Tuska ? Frank zgrabnie tłumaczy to tym, ze gdyby nie poparł, to Tusk byłby jeszcze ostrzejszy i twardszy w swojej postawie, a tak - może da się go zmiękczyć.

        Durant na to, że prezydent kazał nieoficjalnie i po cichu, na co Frank subtelnie : "no tak, ale... może dałoby się tak to po cichu zrobić, zeby wszyscy się dowiedzieli ?'

        Podczas rozmów Cathy Durant postępuje tak jak chciała, w czym Frank ją upewnił i do czego zachęcił. Jest chryja. Chińczycy z przytupem zrywają rozmowy.

        Tusk jest wściekły, przez telefon próbuje wpłynąc na Franka, zeby coś zrobił. Frank ostro odpowiada, że "pracuję z tobą, ale nie dla ciebie, zapamiętaj to sobie".

        Wraca prezydent, bo go nie było chwilę, i jest zdezorientowany. Co ma zrobić : nakrzyczeć publicznie na Durant i załagodzić Chińczyka, czy stanąc w jej obronie i Chińczyka wnerwić podwójnie ?

        Tusk mu radzi to pierwsze - przeprosić publicznie. A Frank... a Frank najpierw popiera Tuska, ale w cztery oczy z prezydentem - odwołuje się do jego majestatu prezydenckiego, do dumy ze stanowiska, do samodzielności. "Proszę podjąć własną decyzję, panie prezydencie, proszę nie słuchać mnie czy Tuska. To pan jest prezydentem, panu naród powierzył misję". Jakby wiedział, że prezydent to w sumie gośc z poczuciem obowiązku. I oto w oficjalnym oświadczeniu przez mediami, prezydent bierze stronę swojej sekretarz. W stanowczym tonie każe Chińczykom zaprzestać cyberszpiegostwa, hakerstwa i diabli wiedzą czego jeszcze.

        Frank wygrywa pierwsza partię z Tuskiem. Pokazuje mu, kto tu rozdaje karty i kto do kogo po prośbie będzie przychodził. Tusk ma nawet podejrzenia, ze to Frank za wszystkim stał, bo przecież jak się rozstawali,to prezydent chciał łagodzić sprawę. Potem nagle zmienił zdanie. Przypadek ? Frank tłumaczy to chwiejnością głowacza państwa.

        cdn
        • grek.grek House of Cards sez 2 odc 2 [3A] 22.04.16, 13:50
          tak miało być 2, niech tutaj będzie więc 3A ;]

          Po smierci Zoe Barnes, jej przyjaciel Lucas nie może sobie znaleźć miejsca. Został sam. Zoe nie zyje, Janine Skorsky zwiała. Jak tu dalej prowadzić śledztwo dziennikarskie ? I to przeciw wiceprezydentowi...

          Lucas miewa się jak najgorzej. Pracuje normalnie, nadal w Heraldzie, ale szef wypomina mu niechlujny wygląd i generalnie zaniedbanie osobiste, a to nie przystoi.

          Lucas zaprasza przyjaciela sprzed lat, mentora chyba ?, który kiedyś z nim pracował. Starszego od siebie gościa pod tytułem "Brat łata". Kolega odszedł z dziennikarstwa, teraz sobie powieść skrobie, ma dużo czasu i żyje jak panisko. Lucas, zamykając uprzednio drzwi do swojego gabinetu w redakcji, opowiada mu całą historię o Zoe i śledztwie. Kolega słucha, słucha, i radzi mu, żeby to zostawił. Że to "dęte", nie ma dowodów. Mówi, że jak zmarła jego żona, na raka, to miał tak samo : wszystkich obwiniał, do sądu chciał podawac, do więzienia wrzucac. Wydawało mu sie, że każdy chciał ją uśmiercić, a tak nie było. Po prostu była chora i nic nie dało się zrobić. I to że miała 31 lat, że była taka młoda, za młoda na śmierć, wcale nie zmienia sytuacji. Żegnają się i Lucas ma nietęgą minę.

          Na zapisie z monitoringu z metra do zmęczenia ogląda moment śmierci Zoe. Wygląda jakby naprawdę sama skoczyła pod pociąg. Klatka po klatce - widać jak leci z peronu na szyny, nie widać nic i nikogo innego. MOże rzeczywiście traci głowę ?

          Nie poddaje się jednak. Przypadek sprawia, ze jest akurat w biurze, kiedy coś tam w komputerach grzebią spece od technikaliów. Lucas wdaje się w rozmowę z jednym z nich i dowiaduje się, ze w sieci są terytoria o jakich się fizjologom nie śniło. "Ukryta sieć". Smar, mydło i powidło, najczęsciej nielegalne i karalne. I nie do wkrycia bo działające na jakichś specjalnych serwerach. Frank prosi go o instrukcję obsługi i ją dostaje.

          Wreszcie zasiada sam, wchodzi do tych czeluści, i na ukrytym forum dla hakerów czy kogośtam, rzuca w przestrzeń pytanie o możliwość "Zhackowania billingów telefoniczych wiceprezydenta USA". Czeka na odpowiedź... :]

          Frank ma pierwszy okolicznościowy jubel jako wicek. Ma wręczać medale zasluzonych wojskowym. Claire ma mu towarzyszyć. POjawia się nazwsko niejakiego Mc Ginnisa, wysokiego stopniem oficera. Claire nagle doznaje jakiegoś zdenerwowania. Chce koniecznie wymigać się od uczestnictwa w całej uroczystości, ale Frank prosi ją żeby tam była, więc mu nie odmawia, bo nie chce go zawieść. Na razie wiadomo tylko tyle, że Claire i McGinnis studiowali razem na Harvardzie.

          JUbel jest okazały, sala, fraki, garsonki za milion od Gucia czy innego takiego. I pojawia sięMcGinnis w mundurze.Podchodzi do stolika, wita się, wspomina zdawkowo, że pamięta Claire i że "przez chwilę byli parą".

          Gośc znika, a Claire szybko wstaje i wychodzi do łazienki. Frank idzie za nią, no bo co to się nagle dzieje ? Claire płacze i szlocha, mówi "To on...". Frank orientuje się, my chyba trochę już także. Napada go wściekłośc. Rozbija lampę o ścianę [łazienka deluxe ;)], krzyczy, wściekły wysyła do diabła nieszczęsnika, który dobija się do drzwi, kto wie czy nie będącego w skrajnej desperacji.

          Yes, chodzi o gwałt. Wg Claire, McGinnis 30 lat temu ją zgwałcił.

          I to ona powstrzymuje Franka. Nakazuje mu powściągliwość. Podczas wręczania medali, na scenie, Frank gratuluje i uśmiecha się ciepło do nagradzanej żołnierki, ale Mc Ginnisa traktuje z takim chłodem, że gdyby wzrok i mowa ciała mogły obniżać temperaturę, to oficer zamieniłby się w bałwana.

          Frank długo nie mozę znaleźć sobie miejsca. zachodzi do Claire, do sypialni, a ona opowiada mu zdawkowo o tym, co się wtedy stało, i że walczyła, starała się, ale on był silniejszy od niej. Frank chyba cierpi, a powodem jest poczucie bezsilności.

          Pod koniec odcinka w całym budynku zapada wreszcie... cisza :] Koniec remontu.

          PS : można by jeszcze dodać, ze podczas rozmowy Jackie Sharp - Ted Havenmeyer, ten drugi martwi się nie tyle o siuebie, ile o to jak cała ta chryja, którą mu szykują, wpłynie na córkę i jej matkę. A Jackie odpowiada mu ostro, ze przez lata miał je w nosie i nie marwił się o jedną z nich, która "lezy w szpitalu podpięta do aparatury". Tak więc, Jackie znalazła swoje motywacje, by ten bolesny krok był dla niej choć ciut mniej dolegliwy.

          PS 2 : po zerwaniu rozmów z Chinami, cała wymiana zdań odbywa się w gabinecie prezydenta. Najpierw ochrzania on Durant, potem ona wychodzi, Frank trochę ją broni, a Tusk do rozmowy włącza się telefonicznie, ale w taki sposób, że Frank też go słyszy. Po rozłąćzeniu się Tuska, który namawia prezia do wycofania się z tego, co narobiła Durant, Frank odwołuje się do prezydenckiej misji i , o czym nie było mowy wcześniej, zwraca uwagę na to, ze "Wycofanie się byłoby objawem słabości". Tak wiec - taką miało to kolejność i w takiej było scenografii :]
          • never_never Re: House of Cards sez 2 odc 2 [3A] 24.04.16, 21:07
            o, stare dobre czasy... i pomyśleć, że wtedy sporo osób na polskich forach utożsamiało Tuska z naszym Tuskiem...;)

            dzięki Greku, miło się wspomina, jeszcze nie zaczęłam czwórki, choć koleżanka zachęca, że nie jest tak źle...
            ale naprawdę, pierwszy i drugi sezon HoC były najlepsze, ciesz się, że jeszcze tyle przed Tobą!
            • grek.grek Re: House of Cards sez 2 odc 2 [3A] 25.04.16, 14:06
              haha, to ciekawe :]

              miło mi, Never_Never :]

              4 sezon ponoć jest znakomity.
              a dwa pierwsze, po tych 15 odcinkach - w pełni się zgadzam z Twoją oceną, rewelacja ! Oglądam jeden odcinek w tygodniu, ale to głównie dlatego, że chcę by przyjemność obcowania z tym serialem trwała jak najdłużej ;]
    • siostra_bronte "Nie oglądaj się teraz"! 22.04.16, 22:49
      Brawo Kultura!! Jutro o 20.00. jeden z moich absolutnie ukochanych filmów!!!!! Pisaliśmy o nim kiedyś z Grekiem. Polecam gorąco!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • grek.grek Re: "Nie oglądaj się teraz"! 23.04.16, 13:26
        mogę się tylko przyłączyć do Twojej rekomendacji, Siostro :]

        doskonałe kino, klimat, sceny znaczące, Wenecja, groza, ale i głęboka psychologia.
        i to o 20:00 :]
      • siostra_bronte Re: "Nie oglądaj się teraz"! 24.04.16, 14:14
        Ktoś oglądał???
        • ewa9717 Re: "Nie oglądaj się teraz"! 24.04.16, 14:39
          Ja usiłowałam. Nuuuudy, panie, nuuuuuudy.
          I ta Julia Ch. Poddałam się.
          • siostra_bronte Re: "Nie oglądaj się teraz"! 24.04.16, 14:44
            :)

            No cóż, kwestia gustu. Dla mnie top 10 wszechczasów.

            Oj, Julie Christie nie ma fanów na naszym forum.
          • grek.grek Re: "Nie oglądaj się teraz"! 24.04.16, 16:46
            Ewo, jesteś bezwzględna ;]
            • barbasia1 Re: "Nie oglądaj się teraz"! 24.04.16, 17:14
              ;))
              • siostra_bronte Re: "Nie oglądaj się teraz"! 24.04.16, 18:17
                Barbasiu, lepiej się przyznaj, że nie oglądałaś :)
          • never_never Re: "Nie oglądaj się teraz"! 24.04.16, 20:51
            ewo, tym razem zgadzam się z Tobą... (przeciwnie niż w kwestii Wallandera;)
            oglądałam z samozaparciem do końca ("bo to takie sławne dzieło jest..."), ale niestety mnie nie porwało...:(

            nie wiem, co o tym myśleć, bo z kolei chyba w kwestii "Amerykanina" jestem w mniejszości i
            razem z Grekiem chwalę ten film, a za chwilę (w czwartek bodajże) będzie kolejny test: na Ale kino "Tylko kochankowie przeżyją", dla mnie wspaniały film, a dla wielu wielka nuda - a co tutaj na forum będziecie o nim pisać?... to wielka zagadka
            • never_never ale "Juno" bardzo dobry :) 24.04.16, 20:58
              a, jeszcze udało mi się zobaczyć dzisiaj "Juno" zachęcona tutejszą (niegdysiejszą) recenzją, muszę przyznać, że film bardzo sympatyczny, a Ellen Page świetna!
            • grek.grek Re: "Nie oglądaj się teraz"! 25.04.16, 14:03
              dzięki, Never_Never, już myslałem, że "Amerykanina" nikt nie lubi i jestem w samotnej mniejszości :]]

              "Tylko kochankowie..." - bardzo czekam.
              w ogóle, nie opuszczam żadnego seansu Jarmuscha.
              trafia do mnie ta poetyka i nastrój.

              zreszta, Corbijn od "Amerykanina" ma podobne podejście - "Control" [bio Iana Curtisa] też oglądam zawsze kiedy leci w tiwi. Widziałaś może ? Jakie wrażenia ? :]


    • siostra_bronte "Rocco i jego bracia" 22.04.16, 23:06
      Oj, zagapiłam się. Jutro w Kulturze o 13.40. Pora fatalna! Znakomity film Luchino Viscontiego. Epickie fresk o losach ubogiej rodziny, która szuka poprawy losu w Mediolanie,. Świetna obsada na czele z młodym Delonem i Annie Girardot. Może ktoś jednak obejrzy?
      • barbasia1 Re: "Rocco i jego bracia" 22.04.16, 23:48
        Brzmi świetnie. Może grupowo obejrzymy!?
      • grek.grek Re: "Rocco i jego bracia" 23.04.16, 13:29
        niestety, pora rzeczywiście niesprzyjająca, przynajmniej u mnie.
        gdybym wiedział, ze będzie powtórka w jakimś sensownie bliskiej perspektywie, to sprobówałbym chociaż cześć pierwszej części zobaczyć, żeby potem ewentualnie do-obejrzeć resztę, ale w tej sytuacji nawet nie wiem czy zaczynać, bo jak mam zacząć i wiem, że nie uda mi sie dokończyć, to czuję się zbyt niepocieszony, by w ogóle zaczynać :]
        • barbasia1 Re: "Rocco i jego bracia" 23.04.16, 23:09
          Obejrzałam. Zamiast nadrabiać zaległości forumowe. :/
          Chciałam zobaczyć tylko początek, ale już nie mogłam się oderwać.
          • grek.grek Re: "Rocco i jego bracia" 24.04.16, 13:19
            wiesz, Barbasiu, co teraz przeczytasz... musisz napisać recenzję ! :]]
            • barbasia1 Re: "Rocco i jego bracia" 24.04.16, 17:05
              Nie śmiem recenzować mistrza Viscontiego! ;) Ale kilka słów o filmie napiszę. :)
              • grek.grek Re: "Rocco i jego bracia" 24.04.16, 18:12
                jesteś stanowczo zbyt skromna, Barbasiu :]

                już się cieszę na Twoje wrażenia, przemyślenia i uwagi o filmie :]
                • barbasia1 Re: "Rocco i jego bracia" 24.04.16, 20:20
                  Niedługo zatem, dziś już nie dam rady.
          • grek.grek Re: "Rocco i jego bracia" 24.04.16, 13:20
            ... jak tylko znajdziesz trochę wolnego czasu :]
      • barbasia1 Re: "Rocco i jego bracia" 23.04.16, 23:06
        siostra_bronte napisał(a):

        > Oj, zagapiłam się. Jutro w Kulturze o 13.40. Pora fatalna! Znakomity film Luchi
        > no Viscontiego. Epickie fresk o losach ubogiej rodziny, która szuka poprawy los
        > u w Mediolanie,. Świetna obsada na czele z młodym Delonem i Annie Girardot. Moż
        > e ktoś jednak obejrzy?

        Obejrzałam, Bronte. Wspaniały film.
        Może jutro dwa słowa o ...
        • siostra_bronte Re: "Rocco i jego bracia" 23.04.16, 23:15
          Świetnie!
    • grek.grek "Scena ciszy" wchodzi do kin 23.04.16, 13:55
      do kin wchodzi "Scena ciszy" Joshuy Oppenhaimera, kontynuacja "Sceny zbrodni". O ile w tej pierwszej Oppenheimer skupił się na postaciach indonezyjskich zbrodniarzy, którzy w latach 60-tych wymordowali milion swoich rodaków, za to tylko że byli, albo podejrzewano ich o to, komunistami, o tyle w "Scenie ciszy" pokazuje konfrontację brata jednej z ofiar z jego oprawcami 40 lat po tamtej masakrze.

      niesamowita rzecz. tamci zbrodniarze żyją do dziś, mają się świetnie, są filarami lokalnej społeczności. Wspominają tamte czasy bez wyrzutów sumienia, a nawet chlubią się tym, co zrobili. Ofk w finale jest scena, która dowodzi że jednak i w takich organizmach mozna obudzić człowieka. ciekawe jest też to, że byli to najemnicy, bojówkarze, bez ideologii, bez wiary w słusznośc swojej misji, nie zabijali, bo uznali, ze to konieczne dla dobra państwa, społeczności, bo byli zależni. Zabijali, bo chcieli i zarabiali na tym.

      Indonezja nadal ma zaś kolor brunatny.

      w "Scenie ciszy" Oppenheimer wykorzystuje znajomośc z tymi oprychami i pod pretekstem kręcenia filmu o tym jak na wyspie bada się wzrok, konfrontuje ich z młodym lekarzem okulistą, który robi im badania, dobiera okulary, a przy okazji poznaje ich, z czasem wypytuje o przeszłość i w końcu przestaje się chować i przedstawia,ze jest bratem jednego z zamordowanych wtedy komunistów. Warto zobaczyć jak reagują. I jak on przeżywa ich opowieści, w których chwalą się jak mordowali jego brata. ile w tym spokoju i opanowaniu jest bólu. Jak godnym, dumnym i niezwykłym człowiekiem jest ten facet.

      co ciekawe, pamiętam że szeroko pisaliśmy o "Scenie ciszy", pokazywała ją TVN7. wybitne dzieło. naprawdę nie sposób się oderwać od ekranu. Bardzo zachęcam, jesli jeszcze nie mieliście okazji.

      a do kin wchodzi jako premiera. zastanawiające, nieprawdaż ?

      przy okazji, zestaw tytułów z ostatnich lat :
      film.onet.pl/dokument-nie-gryzie-najlepsze-filmy-dokumentalne-ostatnich-lat/lq8c09
      • barbasia1 Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 15:00
        Właśnie w radiu leci " Trójkowo, filmowo" , przed dwiema chwilami był krótki wywiad z Joshuą Oppenhaimerem, który, jak wyznał, jest persona non grata w Indonezji i ma tam zakaz wjazdu. Poza tym dostaje listy z pogróżkami śmierci, więc na razie nie planuje trzeciego filmu poświęconego tej tematyce.

        Film "Scena ciszy" miał dystrybutora w Indonezji, był pokazywany, ale nie był dostępny dla szerokiej publiczności, tylko pewnie wyświetlano go na jakichś pokazach zamkniętych.

        Reżyser wspomniał, nie pamiętam czy o tym mówiłeś, że ówczesny reżim w Indonezji i walkę z komunizmem wspierali Amerykanie.


        Znalazłam ciekawą rozmowę z reżyserem na stronie Krytyki Politycznej:
        www.krytykapolityczna.pl/artykuly/film/20150519/oppenheimer-przeszlosc-nigdy-nie-jest-po-prostu-przeszloscia


        • grek.grek Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 16:56
          tak, to ważna informacja, Barbasiu.

          zbrodniarze mieli nad sobą parasol ochronny Amerykanów, którym najwyraźniej w smak było zabicie miliona ludzi za domniemany "komunizm". A nawet jakby byli komunistami... so what ? OSkarżano o to... przestępstwo np. tych, którzy bronili praw pracowniczych. kuriozum.

          dzięki za link, z wielką chęcią przeczytam ten wywiad.

          yes, jest tak jak napisałaś.
          Oppeheimer jest persona non grata w Indonezji.

          co ciekawe, "Scenę ciszy" nakręcił jeszcze przed premierą "Sceny zbrodni". Wiedział, ze po premierze "Sceny zbrodni" nie będzie miał wstępu do Indonezji, więc od razu zrobił drugi film, odkładając na później premierę tego pierwszego. sprytny facet. Dzięki niemu, ta cała historia wydostała się na szerokie wody, przestała być tylko lokalnym wspomnieniem po traumatycznych czasach.
          • barbasia1 Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 18:25
            I może znamienne w tym kontekście jest to, że "Scena ciszy" przegrała (w tym roku) walkę o Oscara z dokumentem o Amy Winehouse.

            Dzięki!
            • grek.grek Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 18:37
              to prawda.
              przegrała też "Scena zbrodni" [z dokumentem o amerykańskich piosenkarkach z chórków, które nigdy nie zostały gwiazdami wokalistyki, mimo że miały niesamowite umiejętności].

              czytałem parę recenzji, powtarza się opinia, ze "Scena ciszy' jest wtórna i w sumie powiela tylko tezy "Sceny zbrodni". Cóz, może coś w tym jest ? Niemniej, także robi wrażenie.

              jak to się stało, że dzisiaj premiera w kinach, a TVN7 pokazało ten dokument dobre pół roku temu ? masz jakąs koncepcję, Barbasiu, bo to dośc zastanawiająca sytuacja, prawda ?

              dzięki, Barbasiu :]
              udanego wieczoru, baw się doskonale :]
              bawcie się świetnie, Czcigodni :]

              • barbasia1 Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 19:39
                >czytałem parę recenzji, powtarza się opinia, ze "Scena ciszy' jest wtórna i w sumie powiela >tylko tezy "Sceny zbrodni". Cóz, może coś w tym jest ? Niemniej, także robi wrażenie.

                Pewnie tak jest (że "Scena ciszy jest wtórna i powiela tezy poprzedniego dokumnetu"), aczkolwiek, imo, ważne jest tu coś innego, mianowice fakt, że oba dokumenty przyjmują różne perspektywy. "Scena zbrodni" koncentruje się na przeszłości, na zbrodni, dramacie krzywdzonych ludzi i ich oprawcach, zaś scena "Scena ciszy" dotyczy teraźniejszości. Jak mówił reżyser - "[...] potrzebny był jeszcze drugi film, pokazujący, co to znaczy być ocalonym i jak się żyje w przestrzeni naznaczonej nienawiścią, gdzie sąsiadami są ludzie, który zabijali twoich bliskich".

                Ewentualny trzeci odcinek , gdyby kiedyś powstał, mógłby opowiadać o przyszłości, powiedział nieco tajemniczo Oppenheimer w wywiadzie dla "Trójkowo, filmowo".

                >przegrała też "Scena zbrodni" [z dokumentem o amerykańskich piosenkarkach z chórków,
                Nie wiedziałam!!? To jestem mocno zaskoczona!

                Cześć. Greku! :)) Dobrego wieczoru! I przyjemnego oglądania kolejnego odcinka 'Bodo". Tobie , nam wszystkim. Bronte oglądasz, czy się zniechęciłaś?
                • siostra_bronte Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 19:47
                  Oglądam! :)
                  • barbasia1 Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 20:16
                    Świetnie. :)
                • grek.grek Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 25.04.16, 13:54
                  yes, Barbasiu, bardzo celna uwaga.

                  dzięki :]
                  tak uczyniłem, mam nadzieję, że Ty, Wy, również spędziliście udany wieczór [filmowy, albo dowolny inny, grunt że udany] :]
        • grek.grek Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 17:02
          PS : a w Polsce rehabilituje się tzw zołnierzy wyklętych, którzy nie mieli skrupułów, by zabijać nauczycieli, urzędników i innych swoich RODAKÓW, tylko za to, że mieli czelność "służyć" "komunistcyznemu państwu"

          nauczanie dzieci tabliczki mnożenia i roznoszenie poczty po ludziach było "służeniem reżimowi"...

          i patronuje wynoszeniu na pomniki tych ludzi Prezydent RP.
          smutne i zawstydzające. Ludzie po wojnie odbudowywali Polskę, stawiali domy, robili elektryfikację, organizowali szkoły i instytucje, a ci biegali po lesie i bawili się w dalszy ciąg wojny. To zwykły terroryzm był i to na własnych rodakach uprawiany.

          Podobnie jak ze wspomnieniem o masakrze wołyńskiej.
          od 25 lat próbuje się ja wymazać z pamięci Polaków.
          w imię rzekomych przyjaźni i politycznych konieczności, które brzmią komicznie w
          odniesieniu do rzeczywistości, która po tamtej stronie granicy jest po prostu brunatna i antypolska.

          zdaje się, ze my też mamy filmy, które trzeba nakręcić, aby historię odkłamać albo nie dopuścić do jej rozmycia się w błędnych interpretacjach lub celowej niepamięci.
          • siostra_bronte Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 18:18
            Podpisuję się.
            • grek.grek Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 18:33
              dzięki, Siostro :]

              głosowałem na Prezydenta Dudę. mało komfortowo się czuję z tym faktem, kiedy dochodzi do takich manifestacji z jego strony, jak dzisiejsze przemówienie na okoliczność wspomnianą.
              • siostra_bronte Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 18:40
                Wiesz, ja też i jestem mocno nim rozczarowana.
                • barbasia1 Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 20:17
                  Oj naiwni, naiwni, naiwni ! ;)


                  A ja nie głosowałam na AD.
                • grek.grek Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 25.04.16, 13:34
                  witamy w klubie ;]
          • barbasia1 Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 18:46


            Zgadzam się. Skala postaw "żołnierzy wyklętych" oscylowała między ideowością, a niestety zwykłym bandytyzmem, co jest udokumentowane, o czym wspominasz. Dlatego zamiast budowania nowych mitów powinno się dążyć do pokazania prawdy historycznej, do obiektywnego i rzetelnego przedstawienia wydarzeń i ich uczestników.

            >odniesieniu do rzeczywistości, która po tamtej stronie granicy jest po prostu brunatna i antypolska.

            To jest przesada!
            • maniaczytania Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 19:22
              tylko tego bandytyzmu było jednak znacznie mniej i to nie jest proste tak, jakby tego chciał Grek. Tyle lat się o nich nie mówiło, nie dziwią mnie więc takie reakcje zaprzeczająco-krytykujące. Tych, którzy byli kontrowersyjni, nie gloryfikuje się póki co.
              • barbasia1 Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 20:09
                Oczywiście, nie można też popadać w drugą skrajność. Dramat ludzi, którzy niezłomnie walczą z szlachetnych pobudek o ojczyznę do końca, choć ich walka z góry skazana jest na porażkę, bez wątpienia zasługuje na pamięć.

                Grek, pewnie zaraz powie, że "bandytyzmem" jest już samo działanie wbrew nowo powstałej władzy.

                Ale masz rację oczywiście historia żołnierzy wyklętych, cała historia powojenna Polski, była bardzo skomplikowana.
                • barbasia1 Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 20:15
                  Grek, jak zwykle mnie zgadał, a Bronte pewnie czeka na kilka słów o "Rocco ..." , heh.
                • barbasia1 Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 24.04.16, 20:19
                  Dramat ludzi, którzy niezłomnie, ze szlachetnych pobudek walczyli o ojczyznę do końca, choć ich walka z góry skazana była na porażkę, bez wątpienia zasługuje na pamięć.
              • grek.grek Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 25.04.16, 13:39
                wg mnie, trudno ustalić normę dopuszczalności terroru, Maniu.

            • grek.grek Re: "Scena ciszy" wchodzi do kin 25.04.16, 13:50
              wiesz, Barbasiu, ta nowa władza nie uznaje Polski od 45 do 2016. wg nich, Polska była wtedy albo "zniewolona komunizmem", albo "pod butem Unii Europejskiej", rządzona przez "agentów i zdrajców".

              Polska zaczyna się, wg nich, dopiero teraz. Ich Polska. Muszą znaleźć sobie jakiś mit założycielski, więc komponują go z katastrofy smoleńskiej, "Zdrady z Magdalence" oraz Zołnierzy Wyklętych.
              na mój gust, dośc skromne to wzorce, bo na gloryfikacji braku zdrowego rozsądku, krytyce przytomności umysłu innych ludzi oraz miłości do postaw pseudopatriotycznych daleko się nie zajedzie. zwłaszcza w XXI wieku.

              a na Białorusi stawiają elektrownię atomową. za 2 lata będą mieli tani prąd. A u nas Chrzest Polski, Zołnierze Wyklęci i biskupi pouczający z ambony, zaś w Wiadomościach Korea Połnocna. para poszła w gwizdek. miało być jak w raju, a zamiast tego wszyscy się składamy na pensje krewnych i znajomych wygłodniałych 8 latami w opozycji królików, oraz na po 1000 zeta na każde 500+.

              ostatnio rozbawiła mnie pani, która przez lata nosiła Panu Prezesowi herbatki ziołowe i lepiła pierogi, a teraz - w ramach dobrej zmiany - zasiada w zarządzie PGE. Na tę wybitna specjalistkę też składamy się my, a sądze że zarabia całkiem godziwie.

              dojna zmiana.
    • grek.grek Polska mistrzem czarnego humoru 23.04.16, 14:03
      czas mija, ustrój się zmienia, a Polska pozostaje "najweselszym barakiem", teraz w UE :}

      finanse.wp.pl/kat,1033693,title,Rzad-od-gluchych-i-niewidomych-chce-pieniedzy-na-radio-i-telewizje,wid,18284291,wiadomosc.html

      żeby na 500 było, to wszyscy musimy 1500 wysupłać.
      a podobno rząd miał zatrzymać wyprowadzanie pieniędzy przez zachodnie koncerny unikające podatków w Polsce.
      zdaje się, ze od koncernów rząd dostał po nosie, a te 100 mld rocznie, to sobie weźmie z nowych podatków, którymi nas obciązy. Klasyka polskiej myśli budżetowej : jak dostaniesz kopa od Zachodu, to weź za twarz polskiego podatnika, on nie ma kont na Seszelach i na Cyprze.

      zarobi aktyw partyjny i zaprzyjaźnienie satelici.
      miało być tak pięknie, a będzie jak zwykle.

      i obawiam się, ze w przypadku tej władzy kartka wyborcza nie wystarczy, żeby ją odwołac. manipulacje przy ordynacji wyborczej zapewnią jej panowanie. Przynajmniej do czasu, aż naczelnik będzie na chodzie.


    • grek.grek 22:45 TVN "Kocha, lubi, szanuje" 23.04.16, 17:34
      mozna obejrzeć i nie doznać uczucia zażenowania, a to już chyba sporo, prawda ? ;]

      kiedyś tam coś pisałem, ale jakoś przeszło bez echa :], może dziś akurat natraficie ?

      facet w średnim wieku rozwodzi się z żoną, życie mu się sypie w ruinę, musi się wyprowadzić z domu.
      idzie do klubu, żeby strzelić drinka i zapomnieć na chwilę o kłopotach. Zamęcza przypadkowe kobiety swoimi probleemami. I tak przez kilka wieczorów z rzędu. W końcu tego tempa nie wytrzymuje przypadkowy słuchacz, a jest to młodszy od niego znacznie gośc, który siada obok i z kulturą, ale bez zbytniej ceremonii, każe mu się wziąść w garśc i znaleźć satysfakcję w powrocie do kawalerskiego życia, czyli w podrywaniu dziewczyn.

      nasz bohater nosi tureckie swetry i mokasyny do białych skarpetek [nie nosi, ale symbolicznie i sugestywnie to brzmi w opisie, nie ?], na randce nie był od stu lat, więc pierwsze próby są tragiczne. Z czasem jednak, dzieki radom mistrza, czyli tego kolegi, oraz sumiennemu treningowi idzie mu coraz lepiej, aż osiąga poziom znakomity.

      co dalej ? obejrzyjcie sami :]
      ale wiecie, że komedie romantyczne zawsze, koniec końców, promują instytucję monogamii i małżenstwa, obowiązku i wierności, a odrzucają kulturę singielską i rozwiązłości ;] Obaj bohaterowie są więc na drodze do zrozumienia tej zasady, ergo : nawrócenia się, hehe.

      Steve Carell i Ryan Gosling świetnie się uzupełniają. na drugim planie są Julianne Moore, jako eks-żona oraz Emma stone, jako ta która, jak to w klasycznym micie o Don Juanie, stanie się tę jedną jedyną, która z podrywacza robi pantofla :]]

      dobre, sprawnie zrobione i absolutnie nie głupie.
    • grek.grek w Stopklatce : "Luthera" sezon... 4 ! 24.04.16, 13:25
      patrzę wczoraj w Stopklatkę, a tam "Luther" leci. Pomyślałem sobie, że pewnie znów powtarzają pierwsze trzy serie.

      sprawdzam [w moim tv, kiedy przełączam/włączaam program, pojawia się u dołu ekranu obowiązkowa ramka z tytułem aktualnego punktu programu, ofk - dodatkowym naciśnięciem klawisza się ją usuwa] : a tam czarno na niebieskim, że to 4 seria.

      jako że wprosiłem się na końcówkę 1 odcinka - drugiego nie oglądałem, bo a nuż powiązane ze sobą ?

      tak czy owak - zaskakujące. Nie wiedziałem, że ten serial ma 4 sezon.
      jak zauwazyłem : zawiera on tylko 2 odcinki.

      mozna by obejrzeć... ? :]
      • barbasia1 Re: w Stopklatce : "Luthera" sezon... 4 ! 24.04.16, 18:16
        Jak tylko dwa, to można.

        Jeszcze takiego krótkiego sezonu nie widziałam!
        • grek.grek Re: w Stopklatce : "Luthera" sezon... 4 ! 24.04.16, 18:31
          to mini-sezon, Barbasiu ;]

          a jeszcze niedawno czytałem gdzieś, że będzie "następny sezon Luthera" i tak sobie kombinowałem, ze to własnie ten 4. będzie. A tu wychodzi na to, ze 4. już nakręcili i nawet Stopklatka moze go już pokazywać ;]

          chyba że to tak jak ze specjalnym "Sherlockiem" ? dziś premiera w BBC, jutro premiera w kanałach zagranicznych, które zakupiły prawa ?


    • grek.grek "22.11.63" a'propos serialu 24.04.16, 13:28
      jesli dobrze zapamiętałem, Mania szykuje się do śledzenia tego serialu.

      Maniu, może Cię to zainteresuje :
      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/j-j-abrams-o-22-11-63-james-franco-sam-w-sobie-jest-zagadka-wywiad/kerttp
      • maniaczytania Re: "22.11.63" a'propos serialu 24.04.16, 19:31
        jakoś odpuściłam ;( "Idzie" w tym samym czasie antenowym co "Era Wodnika", a na powtórki jakoś ciężko mi trafić - może dlatego, że są np. o 1.00 ;)
        "Era Wodnika" z kolei jest naprawdę świetnie zrobionym serialem, poruszającym wiele wątków i pokazującym nieźle tamta epokę.
        • grek.grek Re: "22.11.63" a'propos serialu 25.04.16, 13:52
          ha, życzę zatem.. rychłej powtórki "22.11.63", Maniu :] w lepszym czasie antenowym.

          zgaduję, że na trop tego serialu naprowadziła Cię lektura oryginału ksiązkowego S. Kinga ?
          • maniaczytania "Dallas '63" S. King - a jakże 26.04.16, 21:43
            oczywiście, że książka mnie naprowadziła :) Tu moja recenzja :)
            Serialu widziałam 'kawałki" i jakoś nie do końca mnie przekonuje. Chyba będę musiała obejrzeć na spokojnie :)
            • grek.grek Re: "Dallas '63" S. King - a jakże 27.04.16, 13:37
              dzięki, Maniu, zaraz przeczytam :]

              może przy bliższym i pełniejszym poznaniu, serial zyska w Twoich oczach :]
              oby.
    • grek.grek "Czerwony" - o filmie parę słów 24.04.16, 14:01
      gdybyście mieli akurat wolną chwilę...

      www.youtube.com/watch?v=T8Huh022wGA
      Kolor czerwony jest tu wszędzie i nonstop. Na początku sledziłem każdą kolejną scenę i wydawało mi się, ze w każdym pojedynczym ujęciu znajduje się jakiś przedmiot czy cokolwiek innego właśnie w tej barwie.

      Punkt wyjścia jest taki, że młoda modelka, Valentine, przypadkiem potrąca samochodem psa na ulicy. Zwierzę ma obrożę z adresem właściciela, więc dziewczyna zawozi go właśnie tam. Poznaje starszego mężczyznę, który mieszka w staromodnie umeblowanym, artystycznie zagraconym domu. Nie zależy mu na psie, mówi żeby go sobie wzięła.

      I ona go sobie bierze, ale na pierwszym spacerze pies jej ucieka. Valentine goni go wytrwale. Pies zagląda do kościoła, szarzuje ulicami i chodnikami, aż wreszcie okazzuje się, ze wraca do właściciela. Wtedy Valentine odkrywa, że starszy facet zajmuje się... podsłuchiwaniem swoich sąsiadów. Ma odpowiednią aparaturę i słucha ich rozmów. A wynika z nich, że pan domu przyprawia rogi pani domu. Valentine jest oburzona. Pan podsłuchiwacz przedstawia się jako były sędzia. Obecnie w stanie spoczynku. nazywa się Kern.

      "Niech pani im powie o wszystkim", zachęca. Valentine taki ma zamiar, ale rychło okazuje sie, ze to nie jest takie proste, bo przecież jeśli zakapuje Kerna, to wyjdzie na jaw także tajemnica rodzinna i familiji grozi rozpad, a mają młodocianą córkę...

      "Czy pan kogoś kocha ?", pyta Valentine Kerna, a on odpowiada "Nie". Podziwiam te proste, zdawałoby się wyświechtane pytania i odpowiedzi, które wybitni reżyserzy, z pomocą swoich znakomitych aktorów, potrafią tak podać, ze naprawdę mają one znaczący kaliber gatunkowy.

      Taki jest punkt wyjścia, który rozwija się znakomicie, poprzez kolejne rozmowy o moralności, zyciu, piętnie przeszłości i decyzji oraz wyborów, które przynoszą skutki, z którymi ciężko żyć, ale których nie da się nigdy odwrócić. Tak czy inaczej, Valentine i Kern zostają bardzo specyficznymi przyjaciółmi.

      Równolegle rozwija się wątek młodego prawnika, który zaczyna swoją karierę dopiero. Zdaje egzaminy, ma pierwsze sprawy. I odkrywa, że jego narzeczona ma innego. Doznaje wstrząsu, kiedy przez okno widzi ich w seks-akcji. Jest załamany. On też ma psa. Próbuje się go nawet pozbyć, być może rozważa samobójstwo.

      Losy tego chłopaka są bardzo mocno związane z opowieścią o własnym życiu, jaką przedstawia Kern. Tak jakby 50 lat później ktoś żył jeego życiem. Spotykały go dokładnie te same przypadki losowe. Nie musimy wiedzieć, czy młodzieniec spotka kiedyś tego mężczyznę, z którym zdradziła go narzeczona. Z opowieści Kerna wiemy, że go spotka i dopiero to spotkanie naprawdę zwichnie jego życie.

      niesamowita jest końcówka. Nadzwyczajna. Profetyczna rola plakatu z twarzą Valentine, do którego to zdjęcia dziewczyna pozuje na początku filmu. I spotkanie dwóch postaci, które - ja sugeruje scenariusz - mogą sobie wzajemnie uratować życie. Ona jemu zwłaszcza. To także ma mnóstwo wspólnego z Kernem i jego historią. "Gdybym kiedyś spotkał odpowiednią kobietę, moje życie mogło potoczyć się inaczej... gdybym kiedyś spotkał... PANIĄ...". No i... czy przypadkiem Kern namówił Valentine na podróż promem ?

      Robi wrażenie, nawet jesli film, jak zauwazyła Siostra, owszem bywa nieco pretensjonalny, aczkolwiek... czy metafizyka w kinie może być inna ? :]

      ogląda się ten film nadzwyczajnie.Lata mijają i nic się w tym aspekcie nie zmienia.

      muzyka Preisnera nadal robi kolosalne wrażenie, zdjęcia Piotra Sobocińskiego są znakomite, ale to Kieślowski, sposobem prowadzenia narracji, ustawieniem aktorów, tworzy atmosferę, która pochłania bez reszty.

      Pomijając nawet to, że "Czerwony" należy do "francuskiej" trylogii, że w sumie mozna by go nakręcić w Polsce, cały kontekst przepisać na polski - francuskie ulice, język, wnętrza mieszkań, a także doskonale, fenomenalnie dobrani Irene Jacob i Jean Louis Trintingant - tworzą poetykę tego filmu, i trudno już wyobrazić sobie [chyba ?] że mógłby być nakręcony inaczej.

      ostatnia scena, twarze jakie się tam pojawią, kapitalnie kończy Trzy Kolory, a jednocześnie tworzy perspektywę, wedle której można je czytać w dowolnym kierunku. świetny manewr.

      Kim jest eks-sedzia Kern ? wg mnie, to kluczowa postać, kluczowa symbolika. Wygląda na to, ze słucha go los, albo on potrafi ten los, w niewyjaśniony sposób, antycypować. Czyżby był figurą... Boga ? zmęczonego, sfrustrowanego, pozbawionego złudzeń, który już nie sądzi ludzi, bo za wiele razy się pomylił ? Boga, który zabawia się już tylko ich podsłuchiwaniem, a rolę sędziego zrzucający na nich, na Valentine, na sąsiadów ? Dlaczego kolekcjonuje kamienie, którymi wybijane są szyby w jego mieszkaniu ? Forma zasłużonej ekspiacji ?

      A może jest tylko człowiekiem, który przegrał swoje życie i pod koniec drogi znajduje pocieszenie w spotkaniu z kobietą, która byłaby dla niego ratunkiem przed upadkiem, ale nie zdązyli się spotkać "? Można, wg mnie, odnieść wrażenie, ze ta świadomośc daje mu ulgę, powoduje nieznaczny uśmiech, jakby spadał z niego ciężar. Nie mógł zostać uratowany, ale to dlatego, ze los tak chciał.

      I tutaj Kieślowski ciekaw jest tego, czy to przypadek decyduje o wszystkim, czy też ludzkie wybory, decyzje mają jednak jakiś sens ? Czy istnieje COŚ pozazmysłowego, co "rozdaje karty" i pakuje ludzie w takie, a nie inne życiowe sytuacje ? I czy jest COŚ ponad to COŚ, co nad tym panuje ? Bóg, chciałoby się rzec. Jakaś chemia świata ? osoba ? realnośc poza realnością ?

      Niezwykły film.
      jesli nie widzieliście - musicie obejrzeć :] A potem koniecznie napisać o własnych wrażeniach i przemyśleniach.
      • siostra_bronte Re: "Czerwony" - o filmie parę słów 24.04.16, 14:13
        Dla mnie pseudoartystyczne i mało przekonujące dzieło.
        • siostra_bronte Re: "Czerwony" - o filmie parę słów 24.04.16, 14:47
          W "festiwalowym" stylu, miało wygrać Cannes, ale pechowo trafiło się "Pulp Fiction" :)
          • grek.grek Re: "Czerwony" - o filmie parę słów 24.04.16, 16:50
            tak było :]

            werdykt był wówczas odbierany jako sensacja, a może nawet prowokacja, bo oto zrobiony według najlepszych wzorców europejskich, głęboki psychologicznie, obsadzony znakomitościami francuskiego kina, film przegrywa z popkulturowym, luzackim kinem z Ameryki.

            po latach, "Czerwony" oglądam z tą samą satysfakcją, co "Pulp Fiction" :] jakoś oba do mnie trafiają, każdy do innego elementu mnie ;]
        • grek.grek Re: "Czerwony" - o filmie parę słów 24.04.16, 16:45
          Siostro, jesteś bezwzględna ;]]
          • siostra_bronte Re: "Czerwony" - o filmie parę słów 24.04.16, 18:21
            Przyznaj, że rzadko to mi się zdarza, w przeciwieństwie do niektórych forumowiczów :)
            • grek.grek Re: "Czerwony" - o filmie parę słów 24.04.16, 18:33
              przyznaję z niekłamaną przyjemnością :]
          • barbasia1 Re: "Czerwony" - o filmie parę słów 24.04.16, 20:21
            grek.grek napisał:

            > Siostro, jesteś bezwzględna ;]]
            ;))
    • grek.grek idzie maj, więc pora na kolejne 24.04.16, 17:08
      kolejny rarytas dla poszukiwaczy skarbów ;]

      zdaje się, że na Mazurach pozazdrościli miastu Wałbrzych, które z okazji sensacji związanych ze Złotym Pociągiem zarobiło już grubo ponad 100 mln zł :]

      tak sobie myślę, że uciekający z Polski Niemcy nie zakopaliby żadnych skarbów, tylko po prostu zabrali je ze sobą. W tym chaosie końca wojny z łatwością przewieźliby je jakimiś ciężarówkami. Po cóż mieliby je zakopywac w Polsce ?

      a nawet gdyby, to czy po wojnie nie probówaliby ich odzyskać ? sami wtajemniczeni, może z pomocą rodzin i innych zainteresowanych ?

      jak sądzicie, jest czego szukać ? ;]


      wiadomosci.onet.pl/olsztyn/bursztynowa-komnata-odnaleziona-nowy-trop-prowadzi-do-muzeum-w-mamerkach/d5r3pd
      • grek.grek idzie maj, więc pora na kolejną gonitwę za skarbem 24.04.16, 17:11
        niebawem będzie to polska specjalność :]
        przynajmniej do czasu, aż media zachodnie nie kapną się, ze coś za często te skarby się
        jednak nie znajdują, hehe.

        • barbasia1 Re: idzie maj, więc pora na kolejną gonitwę za sk 24.04.16, 18:07
          Zaginione legendarne skarby to bardzo przyjemny temat do rozważań. :)
          • grek.grek Re: idzie maj, więc pora na kolejną gonitwę za sk 24.04.16, 18:13
            o,. zdecydowanie !

            jakby tak wszystkie te skarby były znajdowane, to o czym byśmy mówili, prawda ? ;]

            • barbasia1 Re: idzie maj, więc pora na kolejną gonitwę za sk 24.04.16, 20:22
              Prawdaż! :)
      • barbasia1 Re: idzie maj, więc pora na kolejne 24.04.16, 18:14
        Ciekawa jestem bardzo, czy sprawa Złotego Pociągu uzyska jakieś interesujące rozwiązanie. Ucichło coś ostatnio o poszukiwaniach.

        > tak sobie myślę, że uciekający z Polski Niemcy nie zakopaliby żadnych skarbów,
        > tylko po prostu zabrali je ze sobą. W tym chaosie końca wojny z łatwością przew
        > ieźliby je jakimiś ciężarówkami. Po cóż mieliby je zakopywac w Polsce ?

        Obawiam się, że możesz mieć rację. Co już było do wykopania to dawno odkopali, zabrali.
        • siostra_bronte Re: idzie maj, więc pora na kolejne 24.04.16, 18:22
          No właśnie, mieli niby kopać już jakiś czas temu, a tu cisza.
        • grek.grek Re: idzie maj, więc pora na kolejne 24.04.16, 18:28
          podobno na wiosnę mają ruszyć dalsze poszukiwania, Barbasiu :]

          na razie trwa kumulowanie niecierpliwego wyczekiwania ;]]
          • barbasia1 Re: idzie maj, więc pora na kolejne 24.04.16, 20:22
            Będę czekać nie-cierpliwie. ;)
    • grek.grek 20:30 TVP kultura "Burza" 24.04.16, 18:21
      ofk, oglądamy "Bodo", kontynuujemy, jak sądzę ? :]

      coś nam ten przegląd szekspirowski w Kulturze jakoś średnio wyszedł, prawdaż ?
      Wy coś obejrzeliście, ja to w ogóle kompletna klapa - nic nie widziałem :]

      we wtorek "Mackbeth" G. Jarzyny.
      ten spektakl widziałem kiedyś, z góry mogę rekomendować.
      szalenie interesująca [postindustrialna] scenografia, świetny nastrój, znakomity Cezary Kosiński i kapitalna Lady makbet w wykonaniu Aleksandry Koniecznej. scena zmywania krwi szlauchem w ordynarnie zaprojektowanej łazience z brudnymi kaflami, jak z jakiegoś najgorszego więzienia - zapada w pamięć. chyba, że pomyliłem spektakle ? :]

      "BUrza" to rzecz w reżyserii K.Warlikowskiego, z 2008 r, w klasycznej tym razem obsadzie : M.Cielecka. J. Poniedziałek, S/Celińska, M.Kalita [i inni].
      • siostra_bronte Re: 20:30 TVP kultura "Burza" 24.04.16, 18:24
        Zwiastun tego odcinka zapowiada dramatyczne wydarzenia. Może znowu zrobi się ciekawiej?
        • grek.grek Re: 20:30 TVP kultura "Burza" 24.04.16, 18:34
          czy chodzi o ten wypadek automobilowy, po którym Bodo nie prowadził już nigdy samochodu ?
          • siostra_bronte Re: 20:30 TVP kultura "Burza" 24.04.16, 18:41
            Tak. Zdaje się, że nie tylko już nigdy nie prowadził, ale też rzucił picie.
      • barbasia1 Re: 20:30 TVP kultura "Burza" 24.04.16, 20:24
        Tak.
    • grek.grek 23:00 Puls2 "Cube" 24.04.16, 18:27
      jakbyście nie mogli zasnąć... ;]

      klasyka.
      kilka osób budzi się w zamkniętym pomieszczeniu o kształcie sześcianu. Jak już dojdą do siebie, zadadzą kluczowe pytania : co tu robią ? skąd się tu wzięli ? kto ich tu wpakował ? dlaczego akurat ich ?, odkrywają, że z tego sześcianu, w którym siedzą można przejśc do następnego, a potem do kolejnych, aż wreszcie, ze z tych sześcianów składa się cała ogromna konstrukcja w której ich uwięziono. Każda sala sześcienna ma swoje pułapki. Mordercze. A w przechodzeniu z sali do sali, w szukaniu drogi wyjścia, w unikaniu albo przewidywaniu, co mozę ich czekać w sąsiedniej sali - nieocenione będą umiejętności i talenty każdego z nich, bo oczywiście nieprzypadkowo to właśnie oni zostali wybrani do tego... eksperymentu ?

      doskonały thriller. kult ! ;]

      w sam raz po "Bodo" i... wieczornym spacerku, o ile dzisiejsza aura Was nie zmusi do pozostanie wieczorową porą jednak w domu :]

      a wiosna miała być, hehe...
      • siostra_bronte Re: 23:00 Puls2 "Cube" 24.04.16, 18:43
        Jakoś nie miałam okazji go zobaczyć. Widziałam kawałek dwójki, z pewnością nie tak dobrej jak oryginał.

        O tak, jak na tę porę to wyjątkowo zimno, brr...
        • grek.grek Re: 23:00 Puls2 "Cube" 25.04.16, 13:36
          ja z kolei teo sequela nie widziałem :]

          ale oryginał to naprawdę świetne kino, Siostro.
          bardzo polecam.
    • never_never a Bates Motel w empiku... 24.04.16, 21:21
      za 18,99!

      nie wiem, czy to zakazana reklama, ale kiedyś zachęcałam do obejrzenia za darmo tego całkiem niezłego serialu na TVP2, jednak dla wielu tutejszych bywalców była to za późna pora

      teraz możecie oglądnąć i ew. wciągnąć się w perypetie młodego Normana za całkiem przyzwoitą kwotę, niższą niż cena biletu kinowego w Wwie w weekend...:)
    • never_never Winter is coming... ujawnijmy się! 24.04.16, 22:09
      zainspirowana artykułem Łukasza Orbitowskiego
      wyborcza.pl/magazyn/1,151487,19963405,jak-wygralem-gre-o-tron.html?disableRedirects=true
      oraz nadchodzącą datą premiery s06e01
      APELUJĘ - ujawnijmy się, kto tutaj ogląda GoT?
      bo tak opierając się na intuicji, i jakiej takiej znajomości forum, to śmiem twierdzić, że nikt, przynajmniej ze stałych bywalców
      a jak wynika z artykułu jest to wydarzenie łączące nas wszystkich, i prawicowców (pepsic?), i lewicowców (grek?), i pozostałych...
      więc ja wam powiem: książka jest dużo lepsza niż serial, zatem bojkotuję 6-ty sezon i poczekam do The Winds of Winter (jeśli GRR Martin dożyje...)
      ale ktokolwiek chętny to radzę - niech oglądnie pierwszy sezon GoT, a potem zatopi się w lekturze kolejnych tomów, naprawdę warto - wbrew pozorom dużo tu prawdy o nas współczesnych



      • maniaczytania Re: Winter is coming... ujawnijmy się! 24.04.16, 23:01
        w moim przypadku zgadłaś ;) Nie oglądam ...

        ale pewnie tylko dlatego, że nie mam tego kanału ;)
        • siostra_bronte Re: Winter is coming... ujawnijmy się! 25.04.16, 01:00
          Ja to samo. Nie mam HBO. Chociaż pewnie można go gdzieś oglądać w sieci, ale to nie dla mnie :)
          • barbasia1 Re: Winter is coming... ujawnijmy się! 25.04.16, 21:43
            siostra_bronte napisał(a):

            > Ja to samo. Nie mam HBO. Chociaż pewnie można go gdzieś oglądać w sieci,
            Mogłabym się podpisać pod tą wypowiedzią.

            >ale to nie dla mnie

            Tu już chyba niezupełnie. :)
      • grek.grek Re: Winter is coming... ujawnijmy się! 25.04.16, 14:14
        :]

        chciałbym powiedzieć, ze oglądałem, Never_Never, ale fakt jest taki, że zacząłem i urwałem. Co mi się zdarza bardzo rzadko, bo zazwyczaj, jak zaczynam, to kończę, jak przystało na prawdziwego mężczyznę wg klasyka ;]]

        Czesi pokazują już III sezon w swojej publicznej. ja zacząłem pierwszy, obejrzałem 3 albo 4 odcinki, a potem mniej lub bardziej świadomie odpuściłem 5 i nie wróciłem do "Gry..." tłumacząc sobie, że zrobię to przy jakiejś okazji, może oglądając w sieci albocoś.

        Odpadłem głównie na polu relacji między bohaterami : kto z kim, przeciw komu, kto z kim rodzina, a kto z kim w sojuszu tylko itd. Miałem nadzieję, że się połapię bez notatek i wyszło na to, ze się przeliczyłem ;]

        ale chcę w końcu obejrzeć. podobnie jak Breaking Bad.

        zatem, ujawniam się... jako kapitulant, lecz z - mam nadzieję - widokami na rehabiltację :]
        • never_never Re: Winter is coming... ujawnijmy się! 25.04.16, 16:32
          tak myślałam....;)

          zresztą to dziwna rzecz, absolutny numer 1 na filmwebie wśród seriali, widownię liczą w milionach, losy bohaterów GoT na portalach konkurują z plotkami o realnych celebrytach, niby wszystkich dręczy pytanie "czy Jon Snow przeżyje?"... a jak się rozmawia ze znajomymi to mało kto się przyznaje do oglądania, wstyd jakowyś czy co?

          • maniaczytania Re: Winter is coming... ujawnijmy się! 25.04.16, 21:00
            w sumie coś w tym jest, co piszesz - nie znam osobiście żadnego widza ;)
          • grek.grek Re: Winter is coming... ujawnijmy się! 27.04.16, 16:45
            6 sezon się zaczął.
            ponoc prezydent of America obejrzał go przed wszystkimi, hehe.

            pierwsze reakcje :

            seryjni.blog.polityka.pl/2016/04/25/gra-o-tron-jak-wypadla-premiera-6-sezonu/
            film.onet.pl/wiadomosci/gra-o-tron-sezon-6-recenzje-po-amerykanskiej-premierze/5xzd62
    • grek.grek "Bodo" odc 8 - wrażenia, pochwały... krytyka ? :] 25.04.16, 12:44
      całkiem dobry odcinek, wg mnie.
      a wg WAS ?

      primo, imprezy z kpt Magierą - haha, klasyka gatunku. girlsy, koka, basen ;]

      secundo, znów Bodo wykazuje się profesjonalizmem - po wypadku samochodowym, który spowodował, a w którym zginął przyjaciel, wychodzi na scenę i z przytupem śpiewa wesołą piosenkę, a żałobie oddaje się dopiero po występie. Zawodowiec.

      tertio - świetna scena premiery filmowej. cała sala chrapie w najlepsze, ale kapitan Magiera w pierwszym rzędzie kompletnie nie czuje, że "arcydzieło" poległo w sposób bezdyskusyjny :] przeciwnie, po seansie pozuje, z zawstydzonymi aktorami, do efektownym fotografii.

      karykaturalny trochę ten kapitan, głowa wciśnięta w ramiona, ten piesek w dłoni, taka postać trochę z cyklu "nastepny przeciwnik Bonda" i to raczej z tych starych Bondów. bardzo dobry p. Andrzejewski.

      Anna Próchniak tylko przez 30 sekund ekranie. no nie, składam zażalenie ;]

      wydaje się, jakby pan Bodo lekko się zagubił, coraz to nowe romansiki; ulubieniec wpływowych, ale kompletnie nie znających się na kinie, oficerów wojskowych; matka patrzy krytycznym okiem. Szuka własnej drogi, ale ograniczają go układy, układziki, konieczne konseksje, ulega wpływom tych, od których zależy jego kariera. Przekaz dośc jasny : czasy się zmieniają, a rzeczywistość szołbiznesowa jakby się w ogole nie zmieniła ;]

      • siostra_bronte Re: "Bodo" odc 8 - wrażenia, pochwały... krytyka 26.04.16, 18:31
        Zgadzam się z Twoją recenzją.

        Najlepsza zdecydowanie scena w tajnym klubie, hehe :) Także ta tuż po wypadku. I zdaje się, że wyjątkowo zgodna z realiami.

        Muszę się przyczepić do sceny wypadku. Jakoś mało dramatyczna. Samochód lekko stuknął w drzewo, trudno uwierzyć, że pasażer z tyłu zginął. Rozumiem, że producenci nie chcieli uszkodzić zabytkowego wozu, ale można było jakoś nadrobić montażem :)

        • siostra_bronte Re: "Bodo" odc 8 - wrażenia, pochwały... 26.04.16, 18:32
          Ta po wypadku- oczywiście chodziło mi o wspólny występ Bodo i Karola.
        • grek.grek Re: "Bodo" odc 8 - wrażenia, pochwały... 27.04.16, 13:02
          :]

          masz rację, Siostro.
          scena wypadkowa taka jakaś niespecjalna, w dodatku można odnieśc wrażenie, że auto jedzie tak wolno, że nawet w przypadku zderzenia z drzewem pasażerom powinni najwyżej czapki pospadać. Zabrakło... szwungu :]

          [chociaz... ponoć nie zawsze siła uderzenia decyduje, ale precyzja z jaką, choćby lekko, rzucony człowiek w coś przymaluje - np. w fotel kierowcy. Nawet lekkie, ale celne uderzenie może skręcić kark]
    • grek.grek via Stopklatka "Danton" 25.04.16, 13:22
      Chyba najbardziej zapomniany/zapominany film Wajdy.

      Z historią się on nie wadzi, no może lekko naciąga pewne fakty i rysunek postaci, ale w ramach dopuszczalnej normy. Przedstawia kolejne wydarzenia zgodnie z faktami. Stawia na styl i formę przedstawienia, a nie na zabawę intertekstualną.

      Rzecz opiera się na dialogach, monologach, starciach polemicznych, przemówieniach, ale są one tak pełne energii, tempo przechodzenia od sceny do sceny tak wysokie, że ten wybitnie gadany film jest dynamicznym dramatem historycznym.

      BOhaterem głównym, a może przede wszystkim - symbolicznym ?, jest tytułowy Danton, ale ofk nie ma jego postaci bez Robespierre'a. Są nierozłączni. Jak Bolek i Lolek, jak Krawczyk i Norek, jak Pszczółka i Maja.

      Rewolucja trwa już 4 rok, terror nowych władz zatacza coraz szersze kręgi. Danton wraca z prowincji do Paryża, gdzie dowiaduje się, że istnieje plan oskarżenia go i zabicia przez Komtet dowodzony przez Robespierre'a. Danton sądzi, że nie porwą się na niego, bo stoi za nim lud, ulica, masy. Ma też swoich stronników, którzy podzielają jego poglądy polityczne, w którym stanowczo krytykuje machinę terroru i chce aby rewolucja stała się bardziej przyziemna, przyjazna ludziom, aby burzyciele starego ładu nie stali się jego faktycznymi spadkobiercami ideowymi.

      Robespierre także się nie pali do zabicia swojego towarzysza, inspiratora przecież całej rewolty, ulubieńca ludu. Próbuje go przekonać, że powinien zejśc ze swoich pozycji i wesprzeć Komitet. Danton odmawia. I tym samym przypieczętowuje swój los. Beztroska ulega lękowi. Danton wie, że to, co przed chwilą było herezją, zaa moment stanie się faktem. On, ulubieniec widowni, bohater mas, pójdzie na szafot. I wie, ze nie ma wyjścia, bo nie moze się wyrzec tego, w co wierzy. Byłby podwójnie przegrany, a losu by nie oszukał.

      Zostaje oskarżony, postawiony przed "parlamentem", gdzie wygłasza przemówienie, grzmi i broni swoich ideałów. Broni się z najwyższym kunsztem, ale im bardziej się broni, im bardziej porywające przemówienia wygłasza, tym głębiej się pogrąża, tym bardziej jasne jest, że obronić się nie może, bo druga strona oczekuje od niego po prostu uległości i pokornej kapitulacji. Jego przemówienia kontruje sam Robespierre, który z mównicy potrafi jednym zdaniem przerazić swoich wrogów. Wiadomo, ze stoi za nim władza, aparat przemocy. Oskarżenie Dantona o spisek wobec rewolucji jest dęte i naciągana, ale nie liczy się praawda, tylko racja polityczna.

      Większość towarzyszy Dantona zdradza go, a w ostatnim akcie odwraca się od niego także ulica. I wtedy Danton ponosi ostateczną klęskę. Nie obroni go już lud, masa, już nie jest bohaterem. Jego skazanie i egzekucja zostają przyjęte obojętnie. Nikt się za nim nie ujmuje. Lud jest bierny, jest tępy, lud umie tylko służyć władzy, ktokolwiek ją sprawuje. Rewolucja po rewolucji nie może nastąpić.

      Układanka złożona z samych znakomitych elementów.
      Scenografia Allana Starskiego, to jest mistrzostwo świata. Zdjęcia kręcono w Wersalu, Luwrze. Kostiumy, peruki, charakteryzacja to działka Wiesławy Starskiej. Też perfekcyjnie odrobiona lekcja. Z łatwością można dać się porwać rzeczywistości z końca XVIII wieku. A aktorzy noszą te wszystkie surduty, peruki, wąskie spodnie, żaboty i inne takie z prawdziwym wdziękiem :]

      Sccenariusz miał się opierać na dramacie scenicznym Stanisłąwy Przybylskiej "Sprawa Dantona", w którym Danton jest bliski prawdzie historycznej, czyli lubi się zabawić, jest hedonistą, a ponadto jego wizja swiata podstrewolucyjnego, to np. zezwolenie na łapówkarstwo. Sam brał pod stołem z ochotą i nie wstydził się tego. W filmie Danton jest szlachetniejszy. Nadal lubi chlapnąc, zjeśc i podobają mu się kobiety, ale koruptem nie jest. Zamiast tego broni idei rewolucji jako czegoś, co obala tyranię, aby dać ludowi oddech, lepszy świat, a nie terror, który de facto przywraca stary porządek i dla ludu jest wyłącznie przeszkodą dzielącą go od wolności.

      Gerard Depardieu mistrzowsko wykorzystuje swoją fizycznośc. Dominuje na ekranie, a podczas płomiennych przemówień operuje basem, który zapewne nie ustępuje temu, którym dysponował sam Danton, i który jego przemówieniom nadawał tak wyrazisty, chwytiliwy dla widowni charakter.

      Robespierre jest chorowity, zimny, beznamiętny, ale bynajmniej nie bezbarwny. Wojciech Pszoniak gra go w taki sposób, że można się łatwo domyślać, ze Nieprzekupny prowadzi niezwykle bogate życie wewnętrzne i decyzja o posłaniu na gilotynę swojego bliskiego towarzysza, to żadna przyjemnośc czy satysfakcja. To cięzka koniecznośc. Ma swoje racje, ma swoje przekonania. Wg niego, terror jest niezbędny, aby zaprowadzić idealny ład i porządek. Jesli rewolucja ma mieć sens, musi wyciąć do nogi swoich wrogów. Tylko czy kryteria uznania kogoś za wroga nie stały się karykaturą ? Bo jesli gilotyna ścina za inne zdanie, to znaczy że rewolucja zamiast przytnieśc wyzwolenie tworzy totalitarny reżim.

      Danton zapowiada Robespierrowi, że i on skończy pod gilotyna. Cóż...

      Już sam początek jest niesamowity. Słońce, pada deszcz, Danton wjeżdza powozem na plac. Na rusztowaniu pośrodku stoi szafot. Ale nie taki zwykły. Nakryty czarną plandeką. Stoi jak śmierć ze snów. Plandeka nie zakrywa całego urządzenia. Przez "niedomknięte" jej poły widać ostrze, ociekające deszczem, które już się napracowało, a to jeszcze nie koniec... Nadzwyczajne ujęcie.

      Potem akcja głównie obraca się we wnętrzach. Rozmowa Danton-Robespierre, przy lampce wina, jest fenomenalnie zagrana przez obu aktorów. Występy Dantona w "parlamencie" - mistrzostwo. BUrzliwe narady obu przeciwnych stronnictw - cóż za gęstość tekstu. I ci aktorzy... Co ciekawe - otoczenie Robespierre'a grają polscy aktorzy [Linda, Kondrat, Trela, Kociniak i wielu innych]. W otoczeniu Dantona są aktorzy francuscy [ale też Seweryn, który wszelako gra Bourdona, który w końcu opuszcza Dantona i nawet nosi na barana chorego Robespierre'a].
      • grek.grek Re: via Stopklatka "Danton" 25.04.16, 13:32
        Scena egzekucji Dantona skupia się na ociekającej krwią glotynie, na krwi cieknącej pod szafot, na wyściółkę ze słomy, na krwawo poszarpanej szyi głowy dantona, którą kat prezentuje widowni, po dokonanym ścięciu.

        Ale może najmocniejsza scena to ta, kiedy Danton słyszy od jakeigoś brudnego zebraka, stojącego przy chodniku, kiedy straże eskortują Dantona do lochów. "Sam zakładałeś trybunały ludowe, a teraz zginiesz z ręki takiego trybunału ! dobrze ci tak !", wykrzykuje żebrak. I Danton zwiesza głowę, to jest moment jego klęski. Prowadzą go do lochów, a on przystaje i zauważa "Jak tu ciemno... żaden człowiek nie powinien być przetrzymywany w takim miejscu".

        Obrady parlamentu są mistrzowsko skomponowane. Te wsszystkie kłótnie, wielogłosy, moment kiedy cała sala wstaje aby odspiewać Marsyliankę, ataki, kontry. Ogląda się to niemal jak doskonale fabularyzowany dokument z epoki, w której nie wiedzieć skąd i jak, ktoś jednak dysponował kamerą do nagrywania :]

        Muzyka Jeana Prodromiresa jest przejmująca w końcówce. Cała sekwencja wyprowadzenia, przywiezienia i zgilotynowania Dantona, z przebitkami na Robespierre'a leżącego w łózku z gorączką, jest naznaczona mocnymi tonami, uderzeniami, odgłosami jakby szczęku żelaza w lodowatej ciszy. Znakomite.

        POnoć premiera we Francji wywołała dyskusje. Premier wyszedł jeszcze przed końcem napisów,a media i historycy oraz lewa częśc sceny politycznej sugerowali, że film przesadnie negatywnie odmalował jakobinów.

        doskonałe kino :]
        • siostra_bronte Re: via Stopklatka "Danton" 26.04.16, 18:40
          Dobry, chociaż bez rewelacji. Mnie przeszkadzało trochę to, że Danton był jednak przedstawiony w korzystniejszym świetle (jest taka scena, w której fizyczność Robespierre'a jest upokorzona, nie pamiętam dokładnie, ale jakoś mnie to zraziło) Nie znam dokładnie historii rewolucji, ale Danton też aniołkiem nie był.

          Tak, film wywołał duże kontrowersje we Francji. Pisano, że Polak nie ma prawa mądrzyć się na temat francuskiej historii.
          • grek.grek Re: via Stopklatka "Danton" 27.04.16, 13:18
            dzięki, Siostro :]

            racja. W sumie, jakby tak się zastanowić, to obie kluczowe postaci są lekko spłaszczone. Na potrzeby symbolicznego przekazu. A można by ich wady wyeksponować, też z korzyścią dla
            obrazu całości.

            Danton wierzy w to, ze rewolucja ma przynieść wolność. Zatem, nie może posługiwać się terrorem. I to jest zaznaczone.

            Ale gdyby pójśc dalej i pokazac, ze Danton był nieetyczny i skorumpowany, to ten obraz jego poglądów byłby jeszcze pełniejszy. Czym bowiem jest pełnia wolności, jak nie dystansem wobec etyki i zasad moralnych ? Danton-korupt byłby wręcz modelowym ucieleśnieniem idei wolności. Tyle że taka wolność nie byłaby zaakceptowana przez gros widowni.

            Robespierre też nie jest takim takim rygorystą bezlitosnym, jak mógłby być. Ma skrupuły. A gdyby go istotnie wyostrzyć, zwiększyć do oporu kontrast między nimi ?

            Film nieco łagodzi Robespierre'a, który terror kultywuje "bo musi, bo go naciskają, bo odbywa się przeciąganie liny", a nie : bo wierzy, że tak trzeba, bo jest przekonany o słuszności.

            Gdyby był ostrzejszy - obrazek byłby mniej wycierniowany, ale opozycyjne stanowiska jeszcze by zyskały na wyrazistości, a zachowanie i postawa bohaterów świetnie reprezentowałyby skrajne przeciwne idee.

            Ale film nie darmo ma tytuł jaki ma :] Danton umiera, a razem z nim idea, by oddać rewolucję ludowi, zamiast komisarzom, komitetom i trybunałom, które ją wyradzają i profanują.

            Nie sądzić, ze zważywszy na datę produkcji [1983] jest tu jakiś message do Solidarności ? Rewolucja zjada własne dzieci, rewolucjoności obalają władzę, a potem są stokroć gorsi niż ta władza była, lud na rewolucji nic nie zyskuje, a tylko zostaje oszukany przez tych, którzy na jego plecach dorwali się do fruktów... itd ?


            • grek.grek Re: via Stopklatka "Danton" 27.04.16, 13:19
              * nie sądziSZ ?
    • barbasia1 Dokument "Karski i władcy ludzkości" TVP1 22:05 25.04.16, 22:07
      Właśnie się zaczyna ...
      • grek.grek Re: Dokument "Karski i władcy ludzkości" TVP1 22: 27.04.16, 13:49
        jak Ci się podobał ten dokument, Barbasiu ?

        ponoć TVP1 & 2 mają najgorszą oglądalnośc w historii.
        nie wiem, jak Ty ?, jak Wy ?, ale mam takie wrażenie, ze jednocześnie z tą najgorszą oglądalnością, po raz pierwszy od bardzo dawna, TVP naprawdę idzie w stronę misji. Także w tych głównych kanałach, o których mowa.

        jest jeszcze mnóstwo do zrobienia, np. zmniejszenie 10-godzinnej codziennej dawki telenowel na TVP2, ale chyba się poprawia nieco poziom ?

        a oglądalnośc... cóz, z gruntu wiadomo, że telewizja misyjna będzie miała przeciętną oglądalnośc. ludzie, w swojej masie, wolą Ukrytą Prawdę, Pamiętniki z Wakacji albo Pierwszą Miłośc, to oczywiste.

        ofk, niektóre media wiążą ten spadek widowni z faktem upolitycznienia Wiadomości i TVP Info, ale wg mnie przyczyny mają bardziej złożony charakter.

        co sądzisz, co sądzicie, o tym ?
    • grek.grek "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" 26.04.16, 12:52
      Ten film kosztował, bagatela : 80 mln dolarów.

      Akcja jest taka, że młoda pani naukowiec [Jennifer Connelly] zostaje zgarnięta z własnego domu przez służby specjalne. Wiozą ją do tajnego ośrodka rządowego. Tam pani naukowiec spotyka innych naukowców, z dziedzin wszelakich oraz róznych. Wspólnie dowiadują się, ze do
      Ziemi zbliża się niezidentyfikowany obiekt latający i zaraz huknie w, a jak !, Manhattan.
      Kosmici zawsze atakują Amerykę, bo ona jest debest ;]

      Na ewakuację czasu nie ma, bo zderzenie ma nastąpić za 78 minut. Pani naukowiec ma tylko chwilę, by wykonać płaczliwy telefon do dziecka. Syna, którego wychowuje samotnie, po tym jak jego ojciec zginął na wojnie [pewnie w Iraku]. Chłopiec nie wie, co się stanie, bo generalnie - nikt nie wie, poza tą grupką szczęsliwców w bazie rządowo-wojskowej, więc nie czuje powagi sytuacji. Pani naukowiec nie chce go przerażać, więc mówi tylko, że "będzie burza" i żeby schował się w piwnicy, razem z rodziną przyjaciółki, u której go zostawiła, jak ją zabierali.

      I oto już ma nastąpić wielkie BUm,kiedy nagle świetlisty obiekt z kosmosu zwalnia i łagodnie osiada w Central Parku. Ludzie w bazie, i ludzie w parku, są cięzko zdziwieni. Zaraz tam jedzie ta cała ekipa z bazy.

      Obiekt ma kształt kuli. Z tej kuli wychodzi kosmita. Idzie w stronę ludzi. Muzyka patetyczna. Pani naukowiec wyhcodzi mu naprzeciw. Podaje rekę. On chce odwzajemnić uścisk, kiedy jakiś zołnierz strzela serią z karabinu i rani kosmitę. W obronie kosmity wystepuje gigantyczny robot, który wylazł za nim z kuli. Udaje się jakoś umknąć całej ekipie, i zabrać ze sobą kosmitę.

      Umieszczają go w swoim laboratorium, żeby go zbadać. Kosmita wygląda jak Keanu Reeves. Badają go, badają, jak już dochodzi do siebie - to go wypytuję. Ważna kobieta z rządu [Kathy Bates] chce wydębić od niego, po co tutaj przyleciał, ale on mówi,że powie to tylko wszystkim prezydentom świata na specjalnym spotkaniu. Ofk, nikt mu takiego spotkania organizować nie zamierza. Chcą go tylko wybadać, bo to gratka naukowa.

      Pani naukowiec jest jedyną, która rozumie, że kosmita ma dla nich jakąs niezwykle wazną informację. Skłania go do ucieczki. Kosmita nagle okazuje się być zjawiskiem, które przejmuje kontrolę nad umysłami ludzi, wyłącza prąd w całym budynku, ogłusza ludzi emitowaniem jakichś ultradźwięków. Itd.

      Opuiszcza więc budynek rządowy. Robot-gigant nadal stoi w Central Parku obok kuli. W mediach już hula news o lądowaniu kosmitów. Na dodsatek, wszedzie na świecie pojawiają się kule takie jak tam nowojorska.

      Tymczasem kosmita spotyka się w restauracji z jakimś starszym panem Azjatą. Z rozmowy wynika, że pan Azjata to kosmita, ale od lat w formie ludzkiej. Opowiada o tym, jak fajnie mu się żyło na Ziemi, i że w sumie ludzie nie są tacy najgorsi, obok bycia zwykłymi [piii !] mają też "drugą stronę".

      Potem kosmita jeździ po okolicy z panią naukowiec, której dali wolne, i jej synem. Pani naukowiec dowiaduje się, ze kosmita przyleciał, co by oznajmić Ziemianom, że muszą zginąć. Why ? Bo niszczą planetę, demolują, zachowują się jak słoń w składzie porcelany. "Albo Ziemia albo wy", powiada kosmita. Pani naukoweic jest przerażona i mówi mu, że "potrafimy się zmienić, potrzebujemy tylko szansy na to". Jej ojciec, noblista [john Cleese] dodaje, że "Ludzie zmieniają się, stojąc nad przepaścią". I chyba taki moment własnie nadszedł.

      Ważna pani z rządu orientuje się,ze te kule lądujące na Ziemi, to arki, które mają na swój pokład zabrać zwierzęta, owady, i inną florę i faunę, wszysatko prócz człowieka. By później, po wyczyszczeniu planety z ludzi, odtwiorzyć jej pierwotny ekosystem.

      ważniaki wojskowo-rządowe szukają kosmity, w mediach lata jego wizerunek. I to bez czarnej opaski na oczach. W tym samym czasie udaje się im przetransportować tego robota do laboratorium. Jak powiedział kosmita, ten robot reaguje agresywnie tylko na przypadki przemocy, wieć zabierają go bez jednego wystrzału.

      W międzyczasie rozgrywaa się sopaopera. Kiedy policjant łapie kosmitę , ten go najpierw zabija, a potem przywraca mu życie. Syn pani naukowiec chce więc, zeby kosmita ożywł jego zmarłego ojca. Nie wiedzieć czemu kosmita się wzbrania i twierdzi, ze to niemożliwe. chłopiec tęskni za zmarłym tatą, więc to jest moment, w którym godzi się wreszcie z jego odejściem i ściskają się z panią naukowiec. Kosmita na to patrzy i mamrocze "Teraz rozumiem na czym polega ta wasza druga strona...".

      Robot w laboratorium zaczyna się nagrzewać i za chwilę zmienia się w latającą masę o temperaturze wulkanu, która z daleka wygląda jak monstrualnyu rój pszczół. Wylatuje z laboratorium. Wojsko strzela do niego seriami, bo w sumie nic innego rząd nie potrafi wymyślić.

      Rój rusza przed siebei i niszczy wszystko, co napotka. Pani naukowiec, jej syn i kosmita widzą nadaltującą masę. Oto początek apokalilpsy. Pani naukowiec prosi jednak kosmitę, zeby zareagował i dał im szanse. I kiedy rój ciemnej masy zaczyna wkraczać do Nowego Jorku, kosmita dfecyduje się pomóc. Rusza w tę burzę, przy pompatycznej muzyce, i wkrótce robi się cicho i spokojnie, tylko trochę budynków zostało spopielonych. Kosmita wsiada w kulę i odlatuje.

      i ten film zarobił 233 mln dolarów ":]]

      efekty są - ciemna masa latająca, jej wejście w opłotki NY, swietliste odblaski kuli, robot ze święcą ramką w miejsce oczu, efekty oślepiania widza światłem, mieniąca się kolorami kula... Wszystko utopione w najbardziej podniosłej muzyce jaką wymyślono kiedykolwiek w kinie :]

      Connelly, Reeves, Bates sprawiają wrażenie, jakby odrabiali pańszczyzne, a najlepszym aktorem na planie jest mały Jaden Smith, który potarfi się wzruszyć i rozpłakać tak szczerze, jakby mu właśnie ulubionego misia zabrali.

      słowem : kolejny "megahit", który drewnianym poziomem, miałkim wizjonerstwem i banalnym messagem ;] ustępuje autentycznemu zdumieniu tym, jak mozna było wpakować w takie coś 80 milionów zielonych prezydentów, a potem wyjąć 233 miliony :]

      Czy trzeba dodawac, ze ten hicior pokazał Polsat ? :]] A i to nie wiadomo, czy w całości.

      www.youtube.com/watch?v=0cQBeEeuggE
      • siostra_bronte Re: "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" 26.04.16, 19:06
        O, dzięki za recenzję! Przypadkiem natknęłam się na ten film, niestety w czasie jednej z przerw przysnęłam :)

        Z tego co zdążyłam zobaczyć, to faktycznie pompatyczne, hurra-amerykańskie, przeładowane efektami dzieło. Emocji i napięcia tyle co kot napłakał. Plus drewniane aktorstwo. Nawet jak na kategorię "rozrywkowego kina pseudo-sci-fi" to klapa.

        Muszę wspomnieć, że to "remake" klasyka z 1951 r. w reż. Roberta Wise'a. Niestety, nie widziałam. Efekty pewnie mogą budzić rozczulenie, ale nawet po fragmentach widać, że film ma swój klimat i styl.

        Tutaj nader dramatyczna scena (muzyka Bernarda Herrmanna!):

        www.youtube.com/watch?v=5NZXmq-E2tM


        I trailer:


        www.youtube.com/watch?v=OfpSXI8_UpY

        • grek.grek Re: "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia 27.04.16, 13:25
          dzięki, Siostro :]

          hehe, yes, nie dziwi mnie że Morfeusz Cię nawiedził :] film nie jest specjalnie dynamiczny.

          to prawda.
          gdyby nie kilkoro uznanych aktorów w rolach głównych, i - jak sądzę ? - pokaźny budżet na marketing i reklamę, ten film nie miałby szans na 3-krotne przebicie zyskami poniesionych kosztów.

          na Rotten Tomatoes : zaledwie 21 % pozytywnych recenzji ze 191 zgromadzonych. Vox populi :]

          dzięki :]
          w paru recenzjach pojawia się odniesienie do oryginału - ponoć znacznie lepszego.
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Macbeth" 26.04.16, 13:04
      chyba ostatni już "szekspir" w tym cyklu Kultury.

      ten spektakl akurat widziałem kiedyś.
      bardzo polecam.

      znakomita, postindustrialna, scenografia.
      jakby to był jakiś stary budynek wodociągu, albo dawna piętrowa hala fabryczna.
      to robi wrażenie, jest odpowiednio brudno, ciemnawo i chłodem wieje.

      znakomite kreaacje : Cezarego Kosińskiego w głównej roli i wybitneej Aleksandry Koniecznej jako Lady Makbet, a właściwie Macbeth, bo u Grzegorza Jarzyny Makbet jest zołnierzem o zamerykanizowanym nazwisku.

      supporting cast ; Danuta Stenka, jacek Poniedziałek, Tomasz Tyndyk i inni.

      bardzo dobre !
      klimat jest znakomity. klasyka ofk uwspółcześniona, do odczytania na nowo, ale z gruntu przystępna.

      obejrzałbym - także :] - bo mam nadzieję że się zdecydujecie, ale... Czesi pokazują półfinał Ligi Mistrzów i będę kibicował ;]
      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Macbeth" 26.04.16, 19:07
        Zazdroszczę meczu! Komu kibicujesz? :)
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Macbeth" 27.04.16, 13:35
          :]

          grał Real Madryt z Manchesterem City.
          starałem się kibicować... jednym i drugim ;] - żeby rozegrali jak najlepszy mecz.

          pierwsza połowa : szachy, pilnowanie ustawienia w obronie, nieśmiałe ataki z obu stron łatwo likwidowane defensywnymi interwencjami.

          druga połowa : więcej ofensywnych usiłowań, więcej akcji, więcej zaangażowanych w atak zawodników. Real miał kilka dobrych strzałów, ale bramkarz wyciągnął. Manchester strzelał również, niecelnie.

          wynik 0-0

          w Realu nie zagrał Cristiano Ronaldo.
          za tydzień rewanż w Madrycie.
          ale nie obejrzę. Czesi pokazują Ligę Mistrzów we wtorki tylko : pokażą więc rewanż w drugim półfinale Atletico Madryt - Bayern, który jest dzisiaj, a którego - jako się rzekło - nie pokażą :]

          kiedyś Czesi puszczali dwa mecze : we wtorek i w srodę.
          Zatem, u nich też mniej Ligi Mistrzów niż kiedyś.
          u nas w ogóle, niestety.

          to smutne, że płatne telewizje z dekoderami wykupują takie rzeczy jak właśnie LM. kiedyś sport zawodowy był właściwie dla każdego, dzisiaj stał się już tylko towarem [luksusowym]. Kto da więcej, ten ma prawo zedrzeć ostatnią skórę z widza.

          na ogólnodostępności najlepszej piłki nożnej na świecie wyrastały całe pokolenia świetnych piłkarzy. Zwykle to byli chłopcy z biednych rodzin, których na pewno nie byłoby dziś stać na "cyfry plus", "ence plus", czy gdzie oni w Polsce LM pokazują. A bez możliwości podpatrywania swoich idoli, zapewne nie zainteresowaliby się futbolem. Dzisiaj są niby szkółki piłkarskie i sekcje, ale tam też idą ci, których rodzice mogą zapłacić za szkolenie, a nie dzieciaki z ulicy. Mam wrażenie, ze w tej przykrej rzeczywistości polska piłka traci mnóstwo talentów.
      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura „2007: Macbeth” 27.04.16, 00:41
        Tytuł brzmi dokładnie „2007: Macbeth”. I jest to bardziej wariacja na temat dzieła Szekspira niż jego interpretacja.Obejrzałam, świetne!


        > obejrzałbym - także :] - bo mam nadzieję że się zdecydujecie, ale... Czesi poka
        > zują półfinał Ligi Mistrzów i będę kibicował ;]

        Komu kibicowałeś??? I jak wypadł mecz? :)
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura „2007: Macbeth” 27.04.16, 13:42
          doskonale, Barbasiu :]

          a tak, masz rację.
          obejrzałem pierwsze pół godziny, i było dokładnie jak mówiłaś.
          pamiętałem głównie scenografię, ten zapuszczony fragment z brudnymi kafelkami, jak w jakichś koszarach albo więzieniu starej daty, no i aktorów. inscenizacja faktycznie mocno odchylona od
          oryginału. Tak więc, żałuję że nie oglądałem w całości, ale : mus to mus, mecz to mecz :]

          o, starałem się kibicować... piłce nożnej ;] miałem nadzieję na dobry mecz.

          wg mnie - taki własnie był.
          w większości dominowała taktyka, dyscyplina, w pierwszym rzędzie chodziło o to, by gola nie stracić, a dopiero w drugiej kolejności, by go ewentualnie strzelić. Ale na tym poziomie technika użytkowa, inteligencja boiskowa, intensywnośc gry są tak dobre, że te szachy trenerskie zupełnie nie psują przyjemności oglądania :]
    • grek.grek 11 meczów Euro 2016 będzie w TVP 27.04.16, 16:40
      hehe ;]

      www.sport.pl/euro2016/1,136510,19984638,euro-2016-z-dariuszem-szpakowskim-tvp-wkupila-sublicencje-od.html

      a więc będzie : "Dobry wieczór, państwu, ze stadionu [...] wita sie z państwem Dariusz Szpakowski ! [Le Monde ?] przed dziejszym meczem napisał...itd" ;]

      ma to swój styl, nieprawdaż ?
      poza tym, tyle lat, dekad !, człowiek to słyszy, że jak przestaje, to kawałek jego własnego świata ulega przykrej dekonstrukcji ;]]

      miałem oglądać na CTv, a teraz wyrosła jej konkurencja, hehe.
      • maniaczytania Re: 11 meczów Euro 2016 będzie w TVP 27.04.16, 21:58
        ha! Mówiłam, żeby poczekać? :)))
        • grek.grek Re: 11 meczów Euro 2016 będzie w TVP 28.04.16, 13:38
          brawo, Maniu :]

          ale to dziwna sytuacja, nie masz, nie macie, takiego wrażenia ?
          dwa kanały pokazywać będą to samo jednocześnie :]

          zdaje się, że o wyborze kanału zdecyduje osoba komenatora ? ;]
          • barbasia1 Re: 11 meczów Euro 2016 będzie w TVP 28.04.16, 23:03
            :)

            Na to wygląda.
            • grek.grek Re: 11 meczów Euro 2016 będzie w TVP 29.04.16, 12:33
              :]

              kogóż więc wybierzesz, Barbasiu ?
              pana Dariusza czy... dowolnego pana z Polsatu ? :]
      • zalotym Re: 11 meczów Euro 2016 będzie w TVP 06.05.16, 09:14
        No i super - na takie info czekałem!
        Trzeba będzie kupić jakieś dodatkowe krzesła/kanapę, zaprosić koleżków do mieszkania i razem dopingować Biało-Czerwonych! :D
    • grek.grek 20:25 TVP1 "Houdini" dziś ostatni odcinek 27.04.16, 16:41
      Barbasiu, pamiętamy ! :]

      nowy odcinek Kiepskich i ostatni odcinek Houdiniego - mapa drogowa na telewizyjny wieczór :]
      • barbasia1 Re: 20:25 TVP1 "Houdini" dziś ostatni odcinek 28.04.16, 00:07
        Tak, Greku, właśnie tej mapy się dziś trzymałam. :)
        Kapitalny odcinek "Kiepskich" i smutny ostatni odcinek "Houdiniego" ...

        cdn.

        Dobrej nocy!
        • grek.grek Re: 20:25 TVP1 "Houdini" dziś ostatni odcinek 28.04.16, 13:46
          ja też, Barbasiu ! :]

          hehe, "dogorywający" prezes Kozłowski był świetny.

          prawda.
          ostatni "Houdini" taki trochę mniej zabawny, chociaż sposób w jaki demaskował spirytystyczne przekręty skłaniał do uśmiechu :]

          trik z uwolnieniem się sprzed załadowanej do strzału armaty - też świetny. Konflikt z małżeństwem Doyle'ów, który przyczynił się do zamachu na jego zdrowie, który ostatecznie stał się przyczyną śmierci. Rozgrywka z nader przekonującą Lady Margery, która gotowa była na wszystko [dla niej zapewne do "wszystko" jeszcze wiele brakowało, heh] by nie zostać zdemaskowaną. KLątwa Waltera. Wodna komora. A potem jakże ważna rozmowa z lekarzem, który przekonuje Harry'ego, że jego sztuka nie była bezwartościowa, bo dawała ludziom radośc, zapomneinie, szczęscie, inspirację.

          no i w wielu miejscach, zauwazyłaś ?, nowoczesne rytmy muzyczne.
          jak w "Bodo";]

          czekam z ciekawością na Twoje wrażenia :]
    • grek.grek House of Cards sez 2 odc 3 [1] 28.04.16, 12:42
      2 odcinek kończy się sceną, w której nieugięty Lucas Goodwin, dziennikarz Heralda, żałobnik po Zoe Barnes, wchodzi w czeluście internetu i próbuje skontaktować się z kimś, kto jest w stanie udostępnić mu dane nt. bllingów nie byle czyich, bo samego wiceprezydenta USA.

      Wiceprezydent, call him Frank Underwood, ma na głowie pierwszy problem czysto merytoryczny. Ustawa podnoszącą wiek emerytalny do 67 lat [skąd my to znamy...].

      Prezydent już ćwiczy przemówienie noworoczne, poprawia je, chętnie korzysta z sugestii doradczyń. W tym czasie Frank siedzi i na kartce szkicuje... byka. "Wiceprezydenci, to albo matadorzy albo popychadła. Zgadnijcie, jakim będę ja" dzieli się refleksją do kamery i pokazuje wymownie tego narysowanego zwierza.

      Prezio koniecznie chce, aby sprawa emerytalna została załatwiona jeszcze przed nowym rokiem, tak żeby mógł wpleśc w swoje przemówienie informację, że udało się tę reformę wykonać. Projekt jest, chodzi o przepchnięcie go przez Senat. A tutaj wkracza Frank, oficer prowadzący :]. Na głowie ma nie tylko wyczekującego szybkiego sukcesu prezydenta, ale i Raymonda Tuska, który niecierpliwi się oczekując na podjęcie przerwanych negocjacji z Chinami nt. nowych stawek taryf celnych [chce ich obniżenia, na potrzebne mu surowce do biznesu jaki robi na energetyce jądrowej].

      Frank najpierw spotyka się z Mendozą, szefem klubu Republikanów. Proponuje mu wspólne przeforsowanie tego projektu emerytalnego. Sami Republikanie chcieli go wprowadzić, ale przegrali wybory prezydenckie, wiec powinni poprzeć usiłowania w tym kierunku. "Oba dwa na tym skorzystamy, przedstawimy to jako wspólny sukces i dowód na zdolnosć do kooperacji", przekonuje Frank. Mendoza byłby poparł wszystko od ręki,ale problem polega na tym, ze silne i radykalnie antyDemokratyczne stronnictwo Tea Party [cóż za zgodnośc z realiami, hehe] może być przeciwne. Jego lider, młody i rzutki, Curtis Haas, to prawdziwy wróg Demokratów. Frank jest pewien, ze zdoła go obłaskawić.

      Kiedy Frank wysiaduje fotele w Kongresie, Lucas Goodwin nachodzi eks-kochankę Petera Russo, Christinę, obecnie świetnie idącą w górę działaczkę partyjną. Chce z nią porozmawiać na temat śmierci jej byłego, ale Christina ucieka mu jak może. On ją przekonuje, że zarówno śmierc Russa, jak i Zoe Barnes, to robota tego saamego człowieka, Underwooda. Christina jest zdenerwowana, aż w końcu straszy go, ze jak nie przestanie jej nachodzić, to o wszystkim doniesie i Secret Service go zgarnie. Albo babka boi się o swoje życie, albo uważa że było minęło, albo/oraz po prostu chce robić karierę i nie zamierza rujnować sobie życia pakowaniem się w kabałę, która jest beznadziejnie przegrana, i nieważne czy są dowody czy nie ma.

      Ochrona wice/prezydencka nie zgłasza żadnych palących problemów, ale po cichu jeden z cichociemnych informuje Douga Stampera, asystenta Franka Underwooda, że jest pewien kłopot. Ktoś węszy po sieci. Doug nie chce aby to się rozeszło, prosi - jak się okazuje - starego kolegę o to, żeby 'wyciszyć sprawę". Kolega się waha, bo "to co cała operacja do przeprowadzenia", poza tym - bez rozkazu zwierzchników, ale nie mówi "nie". Po starej znajomości.

      Trzeci wątek dotyczy Rachel, która nadal jest "prowadzona" prze Douga Stampera. Za dużo wie, zeby można było pozwolić jej żyć samodzielnie. Pracuje w callcenter. Pewnego razu podązając za jakimś flirciarzem telefonicznym, kontaktuje się... z własną matką. Na chwilę, bo między boksami chodzi kapo i trzeba się rozłączyć. Potem, w nocnym autobusie, poznaje sympatyczną dziewczynę, Lisę. I ta Lisa prowadzi kółko oazowe. Zaprasza tam Rachel. Daje jej najpierw jakąś broszurę religijną.

      Doug Stamper odwiedza Rachel w jej mieszkaniu, znajduje tę broszurę. Zaraz wypytuje, co to jest i po co, na co. Rachel jest przytłoczona tą nieustanną kontrolą. Ale Doug wie, co robi. Tylko ona jest świadkiem, który może wiarygodnie połączyć relacje Franka Underwooda ze zmarłym Peterem Russo, była świadkiem nadużyć władzy, przekrętów, korupcji, a potem intrygi, która zrujnowała psychikę Russo i de facto zakończyłą jego polityczną karierę. Trzeba jej pilnować jak oka w głowie.

      Rachel w końcu odwiedza ten oazowy klub. Grają tam na gitarze, spiewają piosenki wiadomej treści, i generalnie atmosfera ocieka lukrem. Lisa od razu ją poznaje i wprowadza w środowisko.

      CLaire Underwood dokonuje przesłuchań kandydatów na rzecznika wiceprezydenckiego. Jeden z nich szczególnie się wyróznia. Connor Niepamiętamnazwiska. Młody, z prezencją, wygadany i też z Dallas, jak ona. I nawet ma na DVD najstarszy wywiad jakiego udzielił Frank, był wtedy początkującym politykiem. Connor przedstawia się niemal jako fan obojga Underwoodów. Ale taki fan z umiarem, bez egzaltacji. Claire wyraźnie podoba się takie jego podejście i w ogóle cała reszta też. Gośc ma spore szanse na tę posadę.

      Frank odbywa kolejne spotkania z republikańskimi fiszami. Organizuje poparcie dla projektu. W końcu staje się jasne, że jedyną przeszkodą między nim, a sukcesem jest Curtis Haas i Tea Party.

      cdn
      • grek.grek House of Cards sez 2 odc 3 [2] 28.04.16, 13:14
        Haas rzeczywiście jest trudnym partnerem do rozmów. Frank dla niego specjalnie modyfikuje projekt : 68 lat wiek emerytalny, 64 lata wcześniejsza emerytura, stopnioweg wprowadzanie zmian, odpowiedni okres gwarantujący, że nie nastąpi żadna wolta ze strony jego partii itd. No i oszczędności budżetowe, łącznie wynoszące ponad bilion dolków. Haas obawia się że Demokraci robią to wszystko na pokaz, a później i tak wykiwają druga stronę, zawieszą projekt i zostawią ich na lodzie. Frank usilnie go przekonuje, popiera go Mendoza. W końcu Frank podnosi propozycję gwarancji chroniących przed unieważnieniem umowy do 15 lat i ogłasza, że to on bierze na siebie pełną odpowiedzialnośc, w razie jakby co. Hass akceptuje i następuje symboliczny uścisk dłoni nad stołem negocjacyjnym.

        W tym czasie Lucas Goodwin pracuje w swoim rewirze. Kontaktuje się z nim haker, który odpowiedział na jego pytanie w sieci. "Ukrytej sieci", czyli podziemnej części internetu, której nic i nikt nie ejst w stanie nadzorować, gdzie "najgorsze g...no mozna znaleźć". Albo najlepszych speców od informacji zastrzezonych i tajnych dzielonych przez poufne. I taki właśnie ktoś kontaktuje się z Lucasem. Najpierw jego komputer zaczyna wariować, migać, jakaś pornografia się wyświetla, a potem nagle "stop" i na ekranie zjawia się fotografia twarzy Zoe Barnes.

        W jakimś bistro zapuszczonym, Lucas czeka na spotkanie z kontaktem. Pojaiwa się kurier. Ma jego fotkę na telefonie. Daje mu kopertę i każe podpisać. w kopercie jest laptop. A na nim kartka z napisem "Otwórz mnie, kochasiu" :]

        Lucas chyba ma siebie za kochasia, bo otwiera. Na ekranie jest animowane ptaszysko machająće dziobem. Modulowanym głosem zaczyna z nim rozmawiać ten cały haker. Lucas korzysta ze swojego mikrofonu. Haker oczekuje od niego, że załatwi mu jakieś kody do plików redakcyjnych Heralda.

        Lucas wykonuje zatem powierzoną misję. Prosząc technika redakcyjnego o wyjasnienie jakeigoś zagadnienia związanego z internetem [niby "na potrzeby pisanego artykułu"], jednocześnie podprowadza mu telefon,. a w tym telefonie są kody. Przekazuje je hakerowi, a później sprytnie podrzuca z powrotem.

        W tym czasie Frank już dowiaduje się od Douga Stampera, ze jest kłopot z Lucasem. Że gośc działa poza kontrolą i szuka dowodów. Frank wyraźnie nie ejst zadowolony z Douga. To on powinien dbać, aby takie sprawy nie zakłócały mu spokoju urzędowania.

        Choć spokój jest pozorny, bo ma na głowie ciągle choćby tego Raymonda Tuska, który mu wydzwania. Tym razem przynajmniej z dobrymi wiadomościami. Wziął na siebie sondowanie reakcji prezydenta [kumple, jakby nie było] na nowe propozycje reformy emerytalnej i prezio nie ma nic przeciwko. To ułatwia Frankowi zadanie. A Tusk ma nadzijeę, ze im szybciej załatwiony zostanie problem emerytur, tym prędzej rozwiązana będzie kwestia taryf w handlu z Chinami. Tusk działa na korzyśc Franka i Frank wyraźnie jest kontent.

        Lucas Goodwin odwiedza Janine Skorsky. Po wyjeździe [ucieczce] ze stolicy, Janine uczy w jakiejś szkole pomaturalnej. Nie ma zamiaru wracać do sledztwa. Boi się. Chce spokojnie żyć, zajmować się chorą matką, g... w które wdepnęła jest zbyt cuchnące. Lepiej zapomnieć. Lucas przekonuje ją, jak może, ale na próżno. Nie pomaga nawet to, ze haker z którym się skontaktował, to "Heronymus" - pewniak. Gośc, którego FBI poszukuje już od paru lat, a on ciągle jest nieuchwytny.

        Jest jeszcze jedna postać, która się kręci w tym odcinku. To Jackie Sharp, kandydatka Franka na nowego szefa klubu Demokratów ["whip"]. Właśnie, w ramach politycznych rozgrywek, na polecenie Franka zniszczyła karierę swojemu mentorowi, father figure Havenmeyerowi. I jego rodzinie, która była i jej rodziną. Jego żonie i nieślubnej córce [to własnie wpuszczenie info o tej córce z nieprawego łoża, którą gośc ukrywał pilnie, spowodowało rejwach], które i jej były bliskie. Ale była marine, Jackie, nawykła do lojalności wobec dowództwa. Nie miała oporów, żeby podczas wojny naprowadzać ostrzał bombowy na wioski pełne dzieci, może podłożyć świnię bliskim ludziom. O ile padnie rozkaz. Ona tylko rozkazy wykonuje. Po to ją Frank wziął.

        Kiedy telefonuje do niej żona Havenmeyera, rozpłakana, że to co się wokół nich dzieje, to szajba luz - Jackie nie potrafi przyznać się do tego, że i ona maczała w tym palce. Kiedy kobiecina się rozłącza, Jackie w ramach leczenia wyrzutów sumienia idzie do saalonu tatuazu, żeby zrobić sobie - kolejne -... dzieło na dolnej częsci pleców. Chyba chodzi jej o to, żeby trochę ją pobolało nakłuwanie igłą. Emo-mental.

        Frank je sobie spokojnie kolację w domu, rozmawia z żoną, kiedy dostaje informację, że Republikanie wycofują się z umowy. Będą głosować przeciw. A kluczem jest zmiana zdania przez Curtisa Haasa i Tea Party.

        Prezydent przyjmuje Franka i ochrzania go za to, ze nie potrafił załatwić sprawy. Mówi, że Raymond Tusk ostrzegał go przed sprzyjaniem propozycjom Franka [Underwood jest z pewnością zdziwiony, bo przez telefon Tusk mówił co innego - że popierał Franka w rozmowie z prezydentem]. Frank prosi o następną szansę. Prezydent jest zdenerwowany i ponury, ale nei ma innego wyjścia.

        Frank jest wieć w sytuacji podbramkowej i musi zastosować metody chuligańskie :]

        Najpierw na dywan bierze Mendozę, który przyznaje, ze jego władza nad klubem jest ograniczona, Tea Party to państwo w państwie, nie panuje nad nimi.

        Frank szybko konsultuje się ze swoimi doradcami. LIczą głosy. POtrzeba im zaledwie kilku do zyskania niezbędnej większości. Trzeba więc przekupić paru senatorów republikańskich. Frank od razu łapie za telefon i dzwoni do wytypowanych kandydatów. Obiecuje im okreslone korzyści, w zamian za poparcie.

        cdn
        • grek.grek Re: House of Cards sez 2 odc 3 [3] 28.04.16, 13:34
          Republikanie szybko się orientują w jego grze. W ramach kontry chcą po prostu zerwać kworum w Senacie.

          Frank dynamicznie wkracza więc na salę, przejmuje dowodzenie obradami. Pogania spikera, aby zaczął sprawdzać listę obecności. "Szybciej !" nakazuje. Wreszcie republikańscy senatorowie jak jeden mąz wstają i wychodza. Zostają tylko Mendoza, Haas i jakiś trzeci. Dumni, ze tak pięknie zablokowali Demokratów.

          Wtedy Frank wyprowadza zabójczą kontrę. Uruchamia senatora Demokratów [są w mniejszości, stąd problem i koniecznośc wcześniejszego przekonywania Republikanów], który składa przygotowany zawczasu wniosek o ciupasem doprowadzenie na salę obrad senatorów, którzy ją opuścili. Republikańska trójka siedzi zdumiona. Frank, z wyraźną satysfakcja, natychmiast poddaje pod głosowanie ten wniosek. Jako ze Republikanie wyszli... wniosek przechodzi głosami Demokratów, którzy stawili się w komplecie :] Majstersztyk.

          Media pokazują senatorów republikańskim grzmiących o "państwie policyjnym", ale w tej zabawie liczy się efektywnośc.

          Na stronie Frank spotyka się z Mendozą.
          Do kworum potrzeba 6 senatorów. Mendoza by się zgodził, ale jego ludzie już zdązyli wyjechać. Frank proponuje "znajdź najlepszych... aktorów". Mendoza ulega. Aby ratowac twarz kooperanta, ale zrobić swoje, Frank zgadza się, aby Mendoza i piątka jego senatorów zostali wprowadzeni przez służby porządkowe na salę obrad w kajdankach i z głowami niemal dotykającymi kolan. MOżliwe, że naprawdę nie są to senatorowie, ale podstawieni urzędnicy :] Ich twarzy i tak nie da się rozpoznać, a kworum jest i mozna procedować.

          Frank natychmiast poddaje pod głosowanie ustawę emerytalną. Zrozpaczony Curtis Haas próbuje w ostatniej chwili wybłagać procedowanie poprawek, ale Frank odsyła go na miejsce jak dzieciaka. Ustawa przechodzi w kszłatcie pierwotnym.

          Efektowne, efekciarskie nawet :], ale całkiem niezłe.

          Lucas spotyka się w końcu z "Heronymusem". Ciekawe, że nie w jakiejś nerdowskiej norze pełnej gratów i niepozmywanych naczyń, lecz w sterylnym, ładnym mieszkaniu, pachnącym niemal apartamentem. Heronymus ma tam całą baterię komputerów i dwa wielgachne telewizory na ścianie. Prawdziwe centrum dowodzenia. Sam odziany jest w elegancki garnitur, mówi opanowanym głosem i sprawia wrażenie pewnego siebie gościa.

          Najpierw robi Lucasowi fotografię, każe mu podać wszystkie wazne dane na swój temat, włącznie z datą urodzenia i imionami rodziców.

          Lucas pyta o te kody do zabezpieczeń komputerów Heralda, po co one były ? Heronymus odpowiada, że od dawna te kody już ma. Chodziło mu o sprawdzenie Lucasa, na ile jest zdeterminowany by działać poza prawem, co ostatecznie miało go uwiarygodnić jako człowieka nie związanego ze specsłużbami czy innymi FBI, które na hakera polują od dawna. Tyle że on "przepuszcza przez Iran [i inne takie]" swoje aktywności, więc jest praktycznie nie do namierzenia przez NSA.

          "Nie lubię władzy", rzuca Heronymus.

          W ostatniej scenie mamy przemówienie noworoczne prezydenta, w których ogłasza sukces reformy emerytalnej.

          I jest tutaj kapitalny moment : widzimy to przemówienie w takiej formie, w jakiej faktycznie możemy oglądać wystąpienia prezydenta Ameryki w telewizji. I nagle... w tej właśnie formie, telewizyjnego formatu, zza prezydenta pochyla się ku kamerom Frank i z lekkim uśmieszkiem rzuca "No prosze, byłem na dnie, a teraz jestem o trzy proste kroki od pełnego sukcesu". Kapitalnie to wygląda.

          jest świetnie. Tempo, intrygi nie ustępują 1 sezonowi. To właściwie jeden długi sezon. Jeden długi FILM :} Postać hakera trochę mityczna, akcja z aresztowaniem senatorów - efekciarska, ale serial robią znakomicie.


    • grek.grek offtop piłkarski 28.04.16, 15:49
      pierwszy mecz w drugim półfinale LM.
      jedna jedyna bramka i proszę jakiej urody :]

      www.youtube.com/watch?v=KoPmRBCHlpw
      rewanż w Monachium w przyszły wtorek.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka