grek.grek 20:00 Stopklatka "Droga" [czy "Bodo" odc 12 ?] 22.05.16, 16:48 tak się zastanawiam czy nie odłożyć "Bodo" na emisję via VOD, a tutaj postawić na "Drogę", ponoć bardzo dobrą ekranizację powieści Mc Carthy'ego [sam napisał scenariusz] ? jakie są Wasze plany ? "Bodo" jednak ? czy po 11 odcinkach, to nie byłaby swoista... zdrada ? :]] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 20:00 Stopklatka "Droga" [czy "Bodo" odc 12 ? 22.05.16, 17:09 Widziałam "Drogę". Bardzo dobry film! I szykuję się na premierę "Bodo" . :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 Stopklatka "Droga" [czy "Bo 22.05.16, 18:34 pamiętam, Barbasiu :] no właśnie, tutaj "Bodo", tam "Droga" - ech, chciałoby się mieć dwie głowy do oglądania, najlepiej w dwóch róznych pokojach,żeby sobie nawzajem nie przeszkadzały ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 20:00 Stopklatka "Droga" [czy "Bo 22.05.16, 23:51 Powoli, Panie Greku! ;) Zdążysz obejrzeć wszystko! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 20:00 Stopklatka "Droga" [czy "Bo 22.05.16, 23:52 Z dwiema głowami na dwóch długaśnych szyjach prezentowałby się mocno niewyjściowo. ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 Stopklatka "Droga" [czy "Bo 23.05.16, 13:51 hahaha ;]] ale jakże oryginalnie bym się prezentował, Barbasiu ;] i cóż za funkcjonalność ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 Stopklatka "Droga" [czy "Bo 23.05.16, 13:50 taką mam nadzieję, Barbasiu :] a wczoraj doszedł jeszcze finał MŚ w hokeju, który zaczął się około 20:00. no i już zupełnie byłem w konfuzji :] obejrzałem "Bodo" oraz częśc pierwszej i całą trzecią tercję meczu [Kanada wygrała 1:0 z Finlandią, imponując znakomitą wysoką obroną, która zupełnie zneutralizowała fińską ofensywę]. "Droga" w późniejszym terminie :] mam nadzieję, że już niebawem. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Targi Książki 22.05.16, 17:27 tak sobie myślę ... czy kogoś tu zainteresuje jakaś taka mała minirelacja z tegorocznych ;))))))) ps - napiszę coś później, ale było po prostu cudnie! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Targi Książki 22.05.16, 18:36 Maniu, to jest pytanie retoryczne ! :] wszystkie Twoje relacje czytam od deski do deski ! i nie jestem w tym odosobniony, z tego co zauwazyłem w komentarzach :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Targi Książki 22.05.16, 20:25 Ja właśnie, myślę od piątku o tym, żeby Cię o Targi spytać i na relację namówić!!! Czekamy! PS Obiecane kwiaty będą wkrótce. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Jutro w TVN7 dokument "Sztuka i fałszerstwo" 22:10 22.05.16, 20:23 Zapowiadam już dziś, bo jutro mogę nie zdążyć. Amerykanin Mark Landis, niezwykle utalentowany malarz, w ciągu trzydziestu lat stworzył doskonałe kopie obrazów pędzla najsłynniejszych malarzy wielu epok, malujących w różnych stylach. Mógł się dorobić fortuny, ale nigdy nie malował dla pieniędzy. Przyjmując różne tożsamości, Landis przekazywał obrazy w darze różnym muzeom i galeriom sztuki w USA. Został zdemaskowany, ale postępowanie sądowe wobec niego nie zostało wszczęte, ponieważ mężczyzna nie czerpał profitów z procederu www.telemagazyn.pl/film/sztuka-i-falszerstwo-1568240/ Greku, czy Ty nie opowiadałeś nam o tym dokumencie kiedyś? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Jutro w TVN7 dokument "Sztuka i fałszerstwo" 23.05.16, 13:41 dzięki, Barbasiu :] na pewno obejrzę ! chyba nie. fałszerz z dokumentu, o którym kiedyś rozmawialiśmy, był chyba Niemcem ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Cannes 2016 - werdykt 22.05.16, 23:50 Bardzo dziwny, zaskakujący werdykt bardzo ciekawego festiwalu: Złota Palma w Cannes dla filmu "Ja, Daniel Blake" Kena Loacha. Xavier Dolan i jego "To tylko koniec świata" z Grand Prix, Nagroda Jury dla "American Honey" Andrei Arnold. - pisze Paweł T. Felis. Tym samym Ken Loach został dziewiątym w historii festiwalu podwójnym laureatem (dziesięć lat temu otrzymał Złotą Palmą za "Wiatr buszujący w jęczmieniu") Napisałam wyżej błędnie, że Ken Loachnie nie został wcześniej jeszcze uhonorowany w Cannes. Albo ja źle zrozumiałam Duszyńskiego, albo on się pomylił. Pewnie to pierwsze. A miałam akurat ten fakt sprawdzić! Dalej pisze Felis - Tegoroczny canneński werdykt dziwi, bo pomija niemal wszystko, co pod względem filmowym autentycznie świeże, przekorne i nieoczywiste. Jurorzy pozostali głusi na rewelacyjnego ("Toniego Erdmanna" Maren Ade, która o współczesności mówi rzeczy nie mniej dosadne niż Loach, tyle że aby to zobaczyć, trzeba sporo wyczytać między wierszami. Żadnej nagrody nie dostał wspaniały, obejrzany przeze mnie dopiero w niedzielę rano "Aquarius" Klebera Mendonki Filho. Ani "Paterson" Jima Jarmuscha. Czyli dwa filmy, które nie wrzeszczą, ale mówią szeptem. I to jak! Całe podsumowanie pod linkiem na dole. Pełna lista nagrodzonych na 69. Festiwalu Filmowym w Cannes Złota Palma: "Ja, Daniel Blake", reż. Ken Loach Grand Prix: "To tylko koniec świata", reż. Xavier Dolan Najlepszy aktor: Shahab Hosseini Najlepsza aktorka: Jaclyn Jose ("Ma' Rosa") Najlepszy reżyser: ex aequo Cristian Mungiu ("Graduation") i Olivier Assayas ("Personal Shopper" ) Najlepszy scenariusz: Asghar Farhadi ("Sprzedawca") Nagroda Jury: "American Honey", reż. Andrea Arnold Nagroda krytyków filmowych FIPRESCI: "Toni Erdmann", reż. Maren Ade Nagroda Jury Ekumenicznego: "To tylko koniec świata", reż. Xavier Dolan Honorowa Złota Palma: Jean-Pierre Leaud wyborcza.pl/1,75410,20120435,cannes-2016-triumf-loacha-pare-niecelnych-werdyktow-i-spory.html Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Cannes 2016 - werdykt 23.05.16, 13:47 zaskoczenie ! chyba..? film Kena Loacha nie był faworytem na żadnej giełdzie krytyków i innych typujących. mam wrażenie, ze Cannes idzie tropem innych festiwali i zamiast przyznawać nagrody za mistrzostwo filmowe, zaczyna wyrózniać filmy, które są linkami do problemów współczesności. nagrody aktorskie też dośc niespodziewane. wśród aktorek przewidywano, że Isabelle Hupper i Sonia Braga będą miały najwyższe notowania, a tu proszę... generalnie, rózne opinie o tym festiwalu krążą. dla tych z zachodu "ciekawy", dla naszych recenzentów "taki sobie"... :] wydaje mi się, ze oczekiwania były tak wysokie, iż nie sposób było zaspokoić wymagań pobudzonego widza ;] miejmy nadzieję, że większośc z tych filmów zobaczymy wkrótce w kinach, a potem w sieci, no i w telewizorze :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Cannes 2016 - werdykt 23.05.16, 23:31 > generalnie, rózne opinie o tym festiwalu krążą. dla tych z zachodu "ciekawy", d > la naszych recenzentów "taki sobie"... :] wydaje mi się, ze oczekiwania były ta > k wysokie, iż nie sposób było zaspokoić wymagań pobudzonego widza ;] To prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Cannes 2016 - werdykt 24.05.16, 13:12 yes, Barbasiu :] no ale... cóz, może liczy się ta cała otoczka, magia kina, która towarzyszy Cannes co roku ? :} może filmy to tylko taki mały dodatek do całego tego... święta - a moze wystawnego jarmarku ? :} Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Bodo" odc 12 - wrażenia, pochwały, nagany ? :] 23.05.16, 13:10 żywszy odcinek ! wg mnie. świetny, choć może oczywisty, koniec - wybucha wojna, z radio leci ten, do dziś chyba, mrożący krew w żyłach komunikat "A więc - wojna !..". Bodo słyszy pomruk lecących samolotów bojowych. ale wcześniej jest nagły zwrot sytuacyjny z Adą. najpierw wygląda to dziwnie, że tak znienacka jej się odmieniło w stosunku do Bodo, ale później już wiadomo, o co poszło - mężulo wstąpił do SS. Poczuł wiatr historii. wg mnie, ona nie kocha Bodo, ona chce ratować dziecko i ma nadzieję, że z Bodo uda się wyjechać do Ameryki, z dala od wojny. dobra jest scena odwzorowująca piosenkę z "Pawła i Gawła" - "Ach, śpij kochanie". widać że obaj aktorzy starali się nawiązać do oryginału, choć w tymże oryginale Dymsza łaził jak kot po łózku, więc... hehe :] Ale świetne jest to, ze podczas przerwy w kręceniu, między dublami, aktorka w łózku [rozumiem,że to pani Grossówna] pali papierosa... ubrana w strój dziewczynki 13-letniej ;] albo ta scena u menadżera Reri, w Berlinie, gdzie Bodo próbuje organizować pieniądze na film - siedzą, rozmawiają, a zza okna dochodzą jakies faszystowskie przyśpiewki. Menadżer, Niemiec - jakby nie było - wstaje i z wyraźnym zdenerwowaniem zamyka okno. Na dole w aucie siedzi Ada i jest skonfundowana przechodzącym ulicami marszem z pochodniami. pożegnanie Bodo z Morycem. Znakomita scena. czuje się wtedy te lata 30-te. znow pojawił się niezawodny kapitan Magiera ze swoim psem-miniaturką :] na kolejne party chyba już nie zdążą się umówić. Bardzo dobra, wg mnie, scena rozmowy Bodo z młodym człowiekiem [p. Cękalski ?], który chce sfilmować "Strachy" i żeby Bodo zagrał główną rolę. KUlturalnie, ale stanowczo, oświadcza,że do tej pory Bodo grał saamo badziewie, ale on i tak widzi w nim aktora z potencjałem dramatycznym :] A kiedy Bodo, protekcjonalnie, mówi mu per "ty", ten mu odpowiada tym samym "O, widze że szybko przeszliśmy na "ty", a wiec słuchaj..." :]] Dobre ! Bodo w jakiejś karczmie leczący smutki po telefonie Ady - też niezłe. Takie miejsca powinni częsciej pokazywać w tym serialu, tworzyć szeroką panoramę Warszawy tamtych lat. I piosenki. Znów było kilka, w tym "Dzisiaj ta i jutro ta" z "PIętro wyżej" [chyba ?]. Ale brak "UMówiłem się z nią na dziewiątą", to duże niedopatrzenie, będę się upierał :] a jak Wasze wrażenia ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Tak tu cicho o zmierzchu" kilka słów po projekcji 23.05.16, 13:38 po primo i secundo, dzięki Siostro za kolejną świetną rekomendację :] po tertio... Jest to ofk film mający chwalić przewagi i bohaterstwo oręża radzieckiego w II wś., ale jest nieoczywisty w pewnych rejonach. A więc : bohaterami się dziewczyny. Z dowódcą kapralem, mężczyzną, ale jednak dziewczyny. I to one poświęcają swoje młode życia na ołtarzu ojczyzny. Ładne, młode, dzielne, wszystko przed nimi, a tutaj... jedna się topi w bagnie, trzy zostają zastrzelone, a jedna popełnia samobójstwo. I żadna nie ginie w głupi sposób. Ta, która się topi - szła po pomoc, zastrzelone - giną w walce, a jedna z nich poświęca się dla ratowania towarzyszy, ostatnia - ranna - nie chce być ciężarem dla kaprala, więc zabija się sama. Kapral w pewnym momencie mówi do jednej z nich, która nie moze się przełamać by strzelać do ludzi [wrogów, ale jednak] : "To kwestia doświadczenia, nawyku, przełamania w sobie naturalnego oporu". Puenta filmu mówi jednak o czymś innym : do strzelania do wrogów można się przyzwyczaić, wprawić w tym, ale nie można się wprawić w przyjmowaniu śmierci towarzyszy. Kapral z trudem znosi każdą śmierć swoich pięciu podopiecznych. Na końcu prowadzi przed sobą trzech ocalałych Niemców, chce ich rozstrzelać. I jakże ci Niemcy wyglądają... nie są to jacyś "orkowie", to zwykli ludzie, jeden jest ranny, kuśtyka o kuli, dwaj inni są na skraju wyczerpania, w ich twarzach nie ma nienawiści czy zapiekłości, jest zdziwienie, zaciekawienie, może lekkie otępienie. Wojna dotyka wszystkich jednakowo. A to byli ludzie, którzy niekoniecznie do wojny się palili. Z obu stron. Te wojny wywołali nie oni. Pierwsza częśc wprowadzająca. Dziewczyny są radosne, całkiem odwazna scena w łaźni damskiej :], żarty z kapralem [ze śmiechem zapraszają go do wspólnej kąpieli, żeby mu plecy umyć ;']. Tak wygląda braterstwo i siostrzaństwo wojenne, od razu raźniej wojować. Ale jest i druga strona medalu. W kolorowych retrospekcjach [ciekawy zabieg, zaapewne kolory mają oddawać ich uczucie, że wszystko co poza wojną jest lepsze] dowiadujemy się, ze każde coś poświęciło, coś zostawiło idąc na tę wojnę. Rodzinę, ukochanych, szczęscie, przyjaciół. Jedna z dziewczyn wspomina biwak z przyjaciółmi, nagle zaczyna kukać kukułka. Dziewczyna pyta "Powiedz mi, kukułko, ile lat będę żyła ?". Kukanie kończy się na "trzech". Profetyczna scena. druga częśc, to podchody, strzelaniny i taktyczne szachy z niemieckim oddziałem żołnierzy, który grupa kaprala i pięcu dziewczyn, ma zmanipulować i wyprowadzić w pole. Świetnie pokazane sceny w górskich okolicznośąciach wiosennej przyrody. STrzelaniny znakomicie nakręcone. BOhaterowie, zwłaszcza kapral, czasami tacy oficjalni... :], ale to się stopniowo zmienia. Kapral zaczyna traktować podkomendne jak córki, a potem wreszcie jak siostry. W pewnym momencie wydaje mu się, ze został sam, że wszystkie zginełuy. Wyświetla mu się cała piątka, w kolorze. Ale nagle słyszy, ze jednak dwie jeszcze żyją i właśnie biegną do niego przez strumień. Pędzi do nich i przenosi je przez wodę. Padają sobie w objęcia, a twardziel kapral ryczy jak bóbr. Sam się wzruszyłem, niczym mecenas Prado ;] Kapral i dziewczyny są bez wad, ideaalni, to moze trochę razić, ale są na tyle bezpretensjonalni, i mają tyle wdzięku [każde we własnym odcieniu], że właściwie ta znakomitość gdzieś się chowa i pozostaje tylko na obszarze konstatacji, wrazenie przy oglądaniu jest zaś zupełnie inne. Szeregowa Komierkowa, piękna dziewczyna w stylu Bardot, radosna i zawsze wesoła, w końcówce ściąga na siebie cały oddział Niemców i wydziera się, zeby ich odciągnąć od kaprala i rannej koleżanki. Niemcy ją ścigają, ona im ucieka, strzela do nich, prowokuje, a jak się jej kończy amunicja, to zaczyna w nich kamieniami rzucać. Niesamowite. ginie, ale taka śmierć to zaszczyt i chwała i zwycięstwo ducha. jeden chyba tylko zgrzyt można znaleźć. To scena, kiedy jedna z dziewczyn nie może się przełamać do strzelania. Inne chcą ją ukarać, ale w obronę bierze ją kapral, tłumaczy i pociesza, a wszystkie inne zmieniają front i z uczuciem częstują ją chlebem. Cóż dodać, film zdecydowanie "ku pokrzepieniu serc", oraz "jak mogliśmy przegrać tę wojnę, mają takich żołnierzy, tak gotowych do poświęceń, bystrych i oddanych ojczyźnie ?" :] Ale dużo tutaj wdzięku w relacjach międzyludzkich, niemało humoru i znakomite są zdjęcia, poszczegolne sceny w lesie zrealizowane są mistrzowsko, a te plenery i poszczególne miejscówki... bardzo dobra robota filmowa, wg mnie. Po wojnie starszy już kapral, w cywilu, przyjeżdza w góry razem z rodziną - obstalowuje tablicę pamiątkową na okolicznośc bohaterstwa poległych dziewczyn. Właśnie... a my chcemy niszczyć pomniki. Warto się czasami zastanowić nad tym, co się czyni w politycznym zacietrzewieniu. tacy właśnie, prości, zwyczajni, ludzie ginęli za - bez przesady ! - wolnośc naszą i waszą. To nie oni decydowali w Jałcie o tym jak ma wyglądać Europa i kto ma mieć wpływy w Polsce. Faszyzm puściłby z dymem Słowian. Komunizm polityczny miał wiele wad, z cenzurą i prześladowaniem opozycji włącznie, ale jednak mozna było żyć. Róznica zaś między życiem, a nieżyciem jest dośc zasadnicza. Nie żyjąc nie mozna niczego zmienić :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" kilka słów po proj 24.05.16, 20:31 Miło mi :) Widziałam ten film wieki temu, jako dzieciak, więc może dlatego zrobił na mnie tak ogromne wrażenie. Pamiętam go jak przez mgłę, ale kilka scen utkwiło mi w pamięci na zawsze, przede wszystkim scena zatonięcia jednej z dziewczyn w bagnie. Niesamowita!! Jak już kiedyś pisałam, czy to się komuś podoba czy nie, Rosjanie robili kapitalne filmy wojenne. Kilka tytułów które jeszcze przychodzą mi do głowy to oczywiście "Lecą żurawie", "Los człowieka" Bondarczuka czy znacznie późniejsze "Wniebowstąpienie" Szepitko. Mało komu udało się tak przejmująco pokazać tragizm wojny. Co do dwóch ostatnich akapitów absolutna zgoda. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" kilka słów 25.05.16, 12:43 :] to prawda, Siostro. ja pamiętam, z dzieciństwa, także filmy obyczajowe made in ZSRR. takie bez ideologicznego zacięcia, jakieś dzieciaki, jakaś młodzież, jakieś takie rzeczy. do dziś mam rózne przebłyski z tych filmów w głowie, ale tytuły... tych nijak nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Niemniej, miło wspominam te filmy, nawet jeśli przez bardzo gęstą mgłę :] wiesz, zdziwiło mnie, ze polski kanał telewizyjny nadaje radzieckie kino wojenne. I to w czasach, kiedy zacietrzewiona Rzeczpospolita robi interes życia odwracając się plecami od taniego rosyjskiego gazu i sprowadza czterokrotnie droższy z Kataru ;] Polak potrafi ! Zwłaszcza jak zostaje premierem albo ministrem. powód zawsze ten sam : nie będzie Rusek/Niemiec pluł nam w twarz i tanim gazem mamił :]] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 17:45 TVP Kultura "Umberto. D" [na bis] 23.05.16, 16:52 omawialiśmy szerzej przy okazji filmów Vittoria De Sica w KUlturze [ale na recenzję nigdy nie jest za późno, więc - jeśli tylko ktoś obejrzy po raz pierwszy i znajdzie chęć by napisać - brawo ! :)]. momentami przejmujący obrazek z rzeczywistości powojennych Włoch. Umberto [inicjał "D" nieprzypadkowy, ten bohater ma być everymanem, a jego historia nie jednostkową, unikalną, ale charakterystyczną dla wielu ludzi, zapewne nie tylko w jego wieku] jest emerytem, i niestety biedakiem. Nie wystarcza mu w portfelu, żeby zapewnić sobie - i swojemu małemu psu - godziwą egzystencję, zadbać o zdrowie, znaleźć mieszkanie. Schludny i momentami temperamentny, plącze się po mieście i szuka swojego kąta. Wszędzie jest traktowany albo per noga, albo jak zło konieczne, a wybitnym osiągnięciem jest już zjedzenie choćby jednego posiłku dziennie. generalnie, starszy pan ma dość takiej poniewierki, jedyną rzeczą jaka trzyma go przy życiu jest pragnienie zapewnienia przyszłości swojemu psiemu kompanowi. naprawdę, bardzo sugestywne kino. I bezwzględne w pozbawionym złudzeń spojrzeniu na patologię realiów wczesnych lat powojennych, w których Italia musiała zmagać się nie tylko z biedą i zapaścią ekonomiczną, ale także z traumą klęski i przymierza z III Rzeszą, która - po wyjściu na jaw wszystkch okropności II wś. - skompromitowała ten kraj i samych jego mieszkańców. ciekawe, czy w filozofii De Sicy leżała ekspiacja : pokazanie tej włoskiej beznadziei powojnia, jako zasłużonej kary za naganne zaangażowanie i faszystowskie sympatie lat 30 i 40-tych ? Czy raczej nie ma tutaj takowych podtekstów, a on sam przejęty był tylko i wyłącznie biedą swoich rodaków i zapaścią w jakiej znalazł się kraj ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Sztuka i fałszerstwo" via TVN7 24.05.16, 13:04 Czyli, spotkanie z ciekawym człowiekiem ;] Fakty : malarz amator, Mark Landis, w ciągu 30 lat uprawiania swojego procederu zrobił w jajo 46 muzeów w 20 stanach w Ameryce. Na ścianach wielce szacownych galerii i wyżej wspominanych muzeów zawisło ponad 100 podrobionych przez niego obrazów mistrzów malarstwa światowego. Wszystkie te obrazy badano, prześwietlano, dokonywali tego doświadczeni specjaliści. Nie wykryli żadnych nieścisłości. Falsyfikaty Landisa uznali za absolutnie prawdziwe oryginały. Gośc ma talent - to mówią wszyscy, którzy mają okolicznośc wypowiedzieć się w tym filmie. Landisa zdemaskował niejaki pan Leininger, pracownik muzeum w Cincinnati. On też padł ofiarą sprytnego kopisty. Ale potem coś go tknęło i zaczął grzebać przy sprawie, aż doszedł do wprawiajacych w osłupienie wniosków. Oczywiście, we wszystkich muzeach podniesiono alarm i wszystkie malunki Landisa zostały zdjęte i wróciły do autora. Ma je dziś w domu, wszystkie wciąz z certyfikatami oryginalności przyklejonymi na odwrocie ;] FBI nie aresztowała Landisa. Dlaczego ? Bo nie robił tego wszystkiego dla zysku, dla pieniędzy. Pytany o motywację mr Landis odpowiada, że... "oj, długo by opowiadać". Leininger docieka, że "on najprawdopodobniej ma ubaw z tego, że nabiera zawodowców i lubi wiedzieć, ze jego podróbki wiszą w największych muzeach, wg mnie to go motywuje". Prawdy nie poznamy, chyba że sam Mark kiedyś ją wyzna. Co zabawne, Landis przynosił te swoje obrazy do muzeów i podawał się zawsze albo za bogatego kolekcjonera, albo za... księdza. Ma nawet stosowny strój z koloratką. Przynosił obraz, mówił że go znalazł i chce oddać go muzeum. Nie chciał żadnej gratyfikacji. To go uchroniło przed więzieniem. Nie mozna aresztować kogoś, kto oddaje coś za darmo do muzeum. A że oddaje idealną kopię mówiąc, że to oryginał... cóż, muzeum ma swoich speców od weryfikacji i to jego sprawa, żeby dowieść, ze mają do czynienia z podrobioną wersją. Mark Landis jest filigranowy, chorobliwie chudy, mówi bardzo cicho wysokim tonem. Jego rodzice należeli do wyższej klasy średniej. "Najpierw mieli cocker spaniela, a potem mnie, bo spaniel im zdechł", powiada Mark. Podrózowali. bawili sie. Ojciec zabierał Marka do muzeów i galerii, był miłośnikiem sztuki. Kiedy rodzice wychodzili na wieczorny bal, mały Mark zostawał sam w hotelowym pokoju i rysował. Kopiował obrazy z katalogów malarskich, które kupował ojciec. Tak narodziła się jego pasja, tak objawił się i został poparty rzetelną pracą jego talent. Ojciec zmarł, kiedy mark miał 17 lat. Niedługo później matka. Chłopak doznał załamanie nerwowego. Wylądował w zakłądzie psychiatrycznym. Zdiagnozowano u niego szereg zaburzeń, od schizofreni, przez paranoję, po psychotycznośc. Mark czyta przed kamerą wynik tych badań i kpi sobie kulturalnie, np. na stwierdzenie "czasami wpada w gniew" - powiada "no tak, rzeczywiście... CZASAMI wpadam w gniew", co brzmi jak "ludzie, pokażcie mi kogoś, kto nigdy nie wpada w gniew. Takiego można by prędzej nazwać wariatem niż kogoś, kto doznaje normalnych ludzkich reakcji emocjonalnych". Co ciekawe, także Leininger nie jest "ganz normal" [żartuję !]. Stwierdzono u niego nerwicę natręctw. "No tak - śmieje się - to się objawia w ten sposób, że jak już się za coś wezmę, to nie odpuszczę, póki nie dopnę swego". Dzięki swojej przypadłości "złapał" Landisa. Mieszkanie samotnie żyjącego Landisa jest wypełniony równo pouklładanymi rzędami książek, magazynów, albumów - oczywiście, o malarstwie. Mark nie widział na żywo żadnego z obrazów, które podrabiał. Widział oryginały w ksiązkach tylko. Albo malował podrabiając styl danego twórcy. Ten styl również podpatrywał na obrazkach. Jego tajemnicą jest, jak udało mu się tak kapitalnie je skopiować. W pewnym momencie Mark prezentuje swoją metodę : podrabia portret siostry Picassa, pędzla samego mistrza. Maluje to na zwykłym papierze, potem przykleja ! go na deskę, patynuje ją... kawą rozpuszczalną, na ten naklejony obrazek narzuca warstwy farby i ślady pędzla, aż całośc do złudzenia przypomina oryginalny obraz. CO ciekawe, Mark sam dla siebie musi stosować oznaczenia, aby odróżnić np reprodukcję od zrobionej przez siebie kopii. "Ojciec był zbyt uczciwy, aby się wybić - stwierdza Mark". Czy on sam jest uczciwy ? Nie próbuje odpowiedzieć na to pytanie. Inni uważają, że - w skrajnych wypowiedziach pada ta propozycja - że powinno się go leczyć albo zapuszkować :] Po zdemaskowaniu Landisa, media podchwytują temat. Pisze o sprawie w Ameryce, piszą we Francji. Mark ma te artykuły, we francuskiem piśmie padają zarzuty o "schizofrenie" i okreslenia typu "le fraud" - Mark rzuca : "o, nie doczytałem chyba..." ;] Ma poczucie humoru. Dziennikarze i pracownicy muzeum w Cincinnati wpadają na koncept, żeby zorganizować wystawę tych podróbek Landisa. Schodzi się sporo ludzkości. Przyjeżdza także sam Landis. Spotyka się ofk z Leiningerem, rozmawiają o sztuce, o sobie nawzajem. Landis pyta "Pisał pan do mnie maile, nie czytałem ich, ale teraz zacznę. Czy mógłbym coś dla pana zrobić ?", na co Leininger odpowiada "Prosze przestać robić to, co pan robi". Landis nic nie odpowiada. Chodzi po galerii, podaje rękę przypadkowym gościom, wdaje się w krótkie rozmowy, zamawia drinka [na codzień pije tylko wino, zawsze dwa łyki tuż przed jakąs rozmową lub spotkaniem]. Poza tym, Landis jest miłośnikiem kina. Swoje obrazy podrabia zawsze w domu, przy okazji śledząc filmy na ekranie. O malarstwie Picassa, jak sam mówi, najwięcej się dowiedział podczas oglądania filmu "Gambit". ma respekt dla bohastera "Świętego" - dżentelmena w każdym calu. Przypomina mu z pewnością ojca. "Mógłbym być świetnym księdzem - powiada Mark - Tylko nie wiem, jak dałbym radę wysiedzieć 6 lat w seminarium. Tam nie można się nauczyć jak być dobrym księdzem. tego mozna się nauczyć np z serialu "Ojciec Brown" " :] Przebranie za księdza to jego ulubbione, w którym podrzucał muzeom swoje kopie. W ostatniej scenie Mark wdziewa takie własnie ubranie, wsiada do taksówki w Nowym Jorku i każe się wieźć na jakąs "Avenue". Przed chwilą skończył kolejną podróbkę... Czy to tylko inscenizacja czy Mark nie zamierza z tym skończyć ? Mimo że jego twarz na pewno znan jest już wszystkim pracownikom muzeów w całej Ameryce ;] "NIe jestem artystą - mówi Mark - nawet się nie łudzę, co do tego. Ale z drugiej strony... to moja pasja, robię to od 30 lat, czy mógłbym nagle z tym skończyć...' - i taka jest puenta :] świetne ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Sztuka i fałszerstwo" via TVN7 24.05.16, 13:07 trailer : www.youtube.com/watch?v=f2Alwt2kCro Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 TVP Kultura "Rozmowy z katem" [2007] 24.05.16, 17:17 chyba ostatnia odsłona Miesiąca z P. Fronczewskim. "Rozmowy..." - wiadomo. Klasyka literacka. Ciekawe, że moze dopiero jak nie TRZEBa jej czytać [w ramach szkolnego kanonu lektur] robi większe wrażenie ? Fronczewski gra Juergena Stroopa. MOczarskiego - Andrzej Zieliński. reżyseria Maciej Englert. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Rozmowy z katem" [2007] 25.05.16, 13:06 oglądaliście ? znakomite. patrząc jak pan Piotr zarabia na reklamach dyskontu, dając swoją szlachetną twarz animowanej postaci owada, łatwo można zapomnieć jaki to wyśmienity aktor dramatyczny. gra tego Stroopa w mistrzowski sposób. ten emocjonalny chłód połączony z wyraźną lubością snucia narracji, z ochotą do niej, to jest coś wybitnego. śmierć, egzekucje, bilans ofiar... wszystko przechodzi mu z łatwością przez gardło, nie czuje żadnej moralnej odpowiedzialności, nie ma wyrzutów sumienia. Jest jak księgowy, który po pracy lubi skrobnąc opowiadanie do szuflady. obowiązkowy, swoiście honorowy [kiedy Moczarski przybywa do celi, Stroop staje na bacznośc, w kalesonach, i melduje "pan należy do narodu, który wygrał wojnę, pan zasługuje żeby spać na posłaniu" - a kiedy odpowiedź brzmi "Tutaj wszyscy jesteśmy równi" - Stroop zabiera materac i układa go na podłodze obok nowego towarzysza niedoli (ofk, niedola jednego jest zasłużpna, niedola drugiego to wynik politycznych rozgrywek] ], rzeczowy w swoich wywodach. Nie przestał być antysemitą, momentami jego poglądy są nie do przyjęcia. Nadal nie uznaje "klęski narodu [także moralnej]". Oni tylko "przegrali wojnę... w wyniku ogólnoświatowego spisku". nadal wierzy w niemieckie wychowanie, ideę porządku i lojalności wobec władzy, "wy, Polacy, za dużo macie w sobie pragnienia osobistej wolności". Czasami chciałoby mu się przyznać rację, zwłaszcza jeśli ta 'wolnośc osobista' przez rodaków wykorzystywana jest do uprzykrzania życia innym :] jednocześnie, jak tak spojrzeć, to polskie państwo zawsze lubi komuś... jak to minister Sikorski powiedział na tych taśmach ? ;] kiedy dostaje paczkę od rodziny - sam zajada kiełbasę, bułki, cukierki. Kiedy sam zaś występuje wobec Schielkiego z pretensją "Pan jest niekoleżeński !", Schielkie wypomina mu te uczty, w których nie uwzględnia kolegów z celi. Stroop odpowiada pełnym oburzenia głosem "to podarki od mojej córki ! I na jej WYRAŹNĄ prośbę - zjadam je sam. Taka była jej wola i ja chcę jej dotrzymać !". Potem jednak próbuje częstować tymi cukierkami, ale oni nie chcą. To te trzy cukierki zostaną w celi, na blacie stolika, w ostatniej scenie spektaklu. Moczarski głównie jest wyprowadzany z celi, przesłuchiwany, wraca z kontuzjami głowy i nie tylko, znosi te kontuzje i przysłuchuje się monologom Stroopa. Trzeba przyznać, ze Andrzej ZIeliński przysłuchuje się bardzo dobrze :] Kilka razy wybucha, albo każe Stroopowi przestać, albo wręcz rzuca w niego mokrą ścierką [za co przeprasza po ochłonięciu], nie mogąc znieśc nie tyle treści jego opowieści, ile jego beznamiętnego, kronikarskiego tonu, zwłaszcza kiedy mowa o pacyfikacji getta warszawskiego. Czasami zadaje celne pytanie, czasami krótko puentuje, czasami konfunduje na moment narratora. Ale głównie słucha. Schielke się przydaje, jako ten "lepszy Niemiec", ale o ileż mniej zajmujący jest niż główna postać. Sławomir Orzechowski obsadzony po warunkach, jako prosty, ale uczciwy, żołnierz Wehrmachtu, któremu zdarza się powiedzieć coś niegłupiego, który nie jest mądralą, a za to ma wbudowany w siebie instynkt moralny, i który chyba żałuje tego co stało się podczas wojny. Którego stać by na odchodnem podać rękę Moczarskiemu. Fronczewski podaje tekst, popiera go mimiką i z rzadka gestykulacją, w taki sposób, że nie można się oderwać od ekranu. wybitna kreacja. Zamknięta w czterech ścianach ascetycznej celi, oparta na monologach i krótkich starciach polemicznych, znakomita teatralna wersja klasycznej... lektury szkolnej :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 23:00 POlsat "Trans" [UK 2013] 24.05.16, 17:29 z opisu fabuły : bohater, Simon, pracuje w renomowanym domu aukcyjnym w Londynie. Pewnego dnia rabusie zasadzają się na obraz Goi "Lot czarownic". Simon łamie własne zasady i zamiast ratowac tyłek - próbuje ratować obraz. Obrywa i doznaje amnezji. niebawem okazuje się, że historia ma drugie dno : Simon był zaangazowany w kradzież tego obrazu, ale w ostatniej chwili się rozmyślił i zamiast oddać posłusznie - ukrył. Zleceniodawca kradziezy, Franck, wynajmuje zawodową hiponotyzerkę, Elizabeth, żeby wyciągnęła z Simona miejsce pobytu... fantu :] Brzmi dośc pokrętnie, ale też intrygująco, prawda ? no i personel wykonawczy wygląda zachęcająco : rezyserem jest Danny Boyle, w głównym rolach James Mc Avoy/Simon, Vincent Cassel/Francki urodziwa Rosario Dawson/Elizabeth. scenariusz wspolnie napisali p. Joh n Hodge od "Trainspotting" i "PŁytkiego grobu", oraz John Ahearne od serialu "Demony Da Vinci". brzmi nieźle, nieprawdaż ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 23:00 POlsat "Trans" [UK 2013] 24.05.16, 23:27 Brzmi nieźle! Dawno nie oglądałam dobrego kryminału, thrillera, ale oczy mi się kleją. Nie dam rady ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 23:00 POlsat "Trans" [UK 2013] 25.05.16, 12:46 Barbasiu, życzę dni mniej zapracowanych ! z większą ilością wypoczynku :] mnie zawiódł budzik ;] bateria siadła i nie zadzwonił na czas. żałuję, bo - zgadzam się z Tobą - w zapowiedzi wyglądało to całkiem nieźle. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 23:00 POlsat "Trans" [UK 2013] 26.05.16, 00:00 To nawet dobrze. Czekamy więc razem na powtórkę. Dawno nie oglądałam thrillera, kryminału! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 23:00 POlsat "Trans" [UK 2013] 26.05.16, 13:04 tak jest, Barbasiu :] a może w sieci da się obejrzeć ? o, widzisz, ja też. dobry thriller zawsze mile widziany. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 23:00 POlsat "Trans" [UK 2013] 26.05.16, 00:04 grek.grek napisał: > Barbasiu, życzę dni mniej zapracowanych ! z większą ilością wypoczynku :] Dziękuję, Greku!!!!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 23:00 POlsat "Trans" [UK 2013] 26.05.16, 00:23 PS Myślę o Was cały czas! :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Pół żartem, pół serio" 24.05.16, 20:38 Jutro o 20.20 w Kulturze. Co prawda wszyscy na pewno widzieli, łącznie z Grekiem :) Ale nie można go nie zapowiedzieć. Arcydzieło Wildera i jedna z najlepszych komedii ever!!!!!!!!!! Do wielokrotnego oglądania (ja widziałam z 10 razy), za każdym razem bawi tak samo!! Wypatrzyłam, że za tydzień inny klasyk Wildera, "Podwójne ubezpieczenie". Widziałam, ale chętnie obejrzę jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Pół żartem, pół serio" 24.05.16, 20:42 O rany, ze zmęczenia pomyliłam daty. Oczywiście w PIĄTEK!! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Pół żartem, pół serio" 24.05.16, 23:28 "Podwójne ubezpieczenie" - tego nie znam! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Pół żartem, pół serio" 26.05.16, 14:46 Zobacz koniecznie. Świetny!! Jedyne do czego mogę się przyczepić to fatalna fryzura Barbary Stanwyck :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Pół żartem, pół serio" 25.05.16, 12:44 yes :]] pamiętam i zamierzam znów obejrzeć. pierwsza liga komediowa, a może nawet coś więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Pół żartem, pół serio" 25.05.16, 19:40 To świetnie! Zdecydowanie coś więcej!!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Pół żartem, pół serio" 27.05.16, 16:33 Oczywiście, dzisiaj oglądamy! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Pół żartem, pół serio" 27.05.16, 23:39 Nie od początku, ale oglądałam. Pamiętałam Twoją zapowiedź, Bronte. Mówi boy hotelowy do Daphne wręczając jej kosz kwiatów od Osgooda E. Fieldinga III uśmiechającego się od ucha do ucha- "To od tego paszczaka, z siódemki". :))) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Pół żartem, pół serio" 28.05.16, 15:31 Hehe. To było jakieś nowe tłumaczenie, bo sporo tekstów było ciut innych niż to pamiętałam. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Cannes 2016 - podsumowanie 25.05.16, 17:13 podsumowanie from Poland with... love ? ;] film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2016-podsumowanie-festiwalu-komentarz/k775m3 Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Cannes 2016 - podsumowanie 26.05.16, 00:15 Wklejam jeszcze raz. Był problem z otworzeniem w Twoim linku. film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2016-podsumowanie-festiwalu-komentarz/k755m3 Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Cannes 2016 - podsumowanie 26.05.16, 13:11 ech, z tym moim linkowaniem :]] dzięki, Barbasiu :] w "Married with Children" to stała odzywka Peggy Bundy do Ala, kiedy coś spartoli : "Jak zwykle. jak w seksie, coś zaczynasz, rozgrzebiesz, zostawisz... a potem ja to muszę sama dokończyć" ;] ciekawe resume tegorocznego festiwalu, prawda ? mocna krytyka decyzji jury, właściwie niemal wszystkich. "Toni Erdmann" w zestawieniu ocen krytyków, zbieranych przez magazyn SCREEN, miał ponoć najlepszą notę W HISTORII tego rankingu [dotyczy tylko filmów canneńskich]. nie dostał nagrody ani aktor w głównej roli, ani reżyserka, ani sam film. ciekawe, czy jury wiedziało o tych wynikach i stanęło świadomie okoniem wobec nich czy po prostu kierowało się absolutnie obiektywnie subiektywnymi odczuciami i tak mu po prostu wyszło z obrad i głosowania wewnętrznego ? no i pada tutaj opinia, że "selekcja konkursowa była najlepsza od 15 lat" - :] powtórzę, że absolutnie nie czułem tej konkluzji z recenzjach poszczególnych filmów na polskich filmowych portalach ? A Ty ? A WY ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Cannes 2016 - podsumowanie 29.05.16, 15:35 >w "Married with Children" to stała odzywka Peggy Bundy do Ala, kiedy coś spartoli : "Jak zwykle. jak >w seksie, coś zaczynasz, rozgrzebiesz, zostawisz... a potem ja to muszę sama dokończyć" ;] Hehehe! ;))) Biedna Peggy Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Cannes 2016 - podsumowanie 26.05.16, 00:19 Prawda zawsze leży po środku, prawda? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Cannes 2016 - podsumowanie 26.05.16, 13:13 yes :] i, jak mawiają Rosjanie : biez pałlitra nie razbieriosz ;] Odpowiedz Link Zgłoś
seidici OT komunikat 25.05.16, 22:01 To ja, Pepsic. Zawieszam działalność w "Ojejku...". Dziękuję za wspólne, wirtualne lata. Sorki za uchybienia. Wszystkiego dobrego wszystkim, a Mani również z okazji nadchodzącego Jej Święta. A propos targów książki. Niezłą zadymę na nich urządzono byłemu szpiegowi PRL A. Turowskiemu. Greku, pytałeś o mnie. Dziękuję, jest ok. Próbowałam Ci wysłać maila, ale masz nieaktywną pocztę. Przy okazji, posiadaczom CBS Europe polecam brytyjski film "Życie jest słodkie". Wprawdzie nie oglądałam, ale za rekomendację niech posłuży nazwisko mojego ulubionego reżysera, speca od kina społecznego Mike Leigh. :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: OT komunikat 26.05.16, 09:26 Wszystkiego dobrego, Pepsic! O właśnie, zaczęłam oglądać wczoraj "Życie jest słodkie", ale przyznam, że mnie znudził, ale byłam też bardzo zmęczona. A dzisiaj w Kulturze "Wszystko albo nic", o którym chyba kiedyś pisałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT komunikat 26.05.16, 13:02 cześć, Pepsic ! niczego nie zawieszaj :] wpadaj w miarę możliwości, na pewno się uda ! żadnych Twoich "zawieszeń" do wiadomości nie przyjmuję :] należysz do naszego Tajnego Zgromadzenia i nie ma odwrotu. Łatwiej z mafii odejść niż z "Ojejka" ;] Odwiedzaj nas, wpadaj, pisz kiedy tylko znajdziesz czas. cieszę się, że u Ciebie wszystko dobrze. ech, ta poczty :] działają jak chcą. Spóbuję tam zajrzeć i... ruszyć z podstaw bryłę maila ;]] dużo radości i przyjemności oraz powodzenia, Pepsic ! wpadaj kiedy tylko będziesz mogła ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: OT komunikat 26.05.16, 14:33 Tak jest, liczę na to że wrócisz, albo przynajmniej będziesz nas podczytywać :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: OT komunikat 26.05.16, 18:52 No nie - ja też nie przyjmuję do wiadomości żadnego zawieszenia. Chwilowy odwyk ok, ale na dłużej? nienienienienie ;) Jakby co - ja mam aktywnego maila gazetowego - napisz, jeśli masz ochotę :) Dziękuję bardzo za życzenia - Tobie również wszystkiego dobrego! A tej zadymy nie kojarzę, napiszesz coś więcej? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Wszystko albo nic" 26.05.16, 09:29 Wypatrzyłam w Kulturze, dzisiaj o 16.10. Dramat Mike'a Leigh. I znowu Kultura daje ciekawą premierę w świąteczny dzień o kiepskiej porze. Słyszałam wiele dobrego, ale nie jestem w nastroju do ciężkich tematów, więc nie wiem czy obejrzę. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Wszystko albo nic" 26.05.16, 13:15 fatalna pora ! szkoda. ale i tak dzięki, Siostro, za zwrócenie uwagi na ten tytuł. może powtórkę dadzą niebawem, Kultura lubi po kilka razy pokazywać te same filmy [nie wiem, jak Ty, jak Wy, ale zaczynam się do tej idei powoli przekonywac, zwłaszcza kiedy pokazują DOBRE filmy :) ] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Wszystko albo nic" 29.05.16, 16:16 Tak, trzeba przypilnować powtórki. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek CT Art "Oscar Wilde" 26.05.16, 16:55 rzecz z 1997, w roli głównej Stephen Fry, reżyseria Brian Gilbert. supproting cast imponujący : m.in Vanessa Redgrave, Tom Wilkinson, Jude Law. czy mieliście okazję oglądać ? i zachęcić lub ostrzec potencjalnego widza [czytaj : mnie] ? :]] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: CT Art "Oscar Wilde" 27.05.16, 12:16 Widziałam :) Trochę zbyt konwencjonalna biografia jak dla mnie, ale warto zobaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: CT Art "Wilde" - to może parę słów :] 27.05.16, 13:40 dzięki, Siostro :] ja też obejrzałem. z pewnością nie jest to biografia oryginalna, nietypowa, masz rację. Niemniej, wydaje mi się, ze wykonanie jest naprawdę dobre. Przede wszystkim : pierwszorzędni aktorzy. Stephen Fry nie jest Wildem z jego bon motów, ale z życia wziętym. Momentami jego młody kochanek, Bosie Douglas [świetny Jude Law] wydaje się znacznie ciekawszą postacią, bo jest żywiołowy, bezkompromisowy, naprawdę zbuntowany, a Wilde - już żonaty, dzieciaty, skupiony nie tylko na harcach z kochankami płci własnej, ale i na zapewnieniu dobrobotyu swojej rodzinie, którą kocha i docenia - zdradza objawy konformizmu i obawy o opinię otoczenia. I Bosie brutalnie umie mu to wytknąć. A kiedy chory Wilde leży w łóżku i prosi go o szklankę wody - Bosie dostaje szału, rozbija całą karafkę o podłogę i nazywa Wilde'a "starym dziadem i pierdołą, na którego nie można patrzeć bez odruchu wymiotnego". Kochana przez Oscara młodośc, jest więc miłością niezwykle okrutną. Ale nie przemija, po wyjściu z więzienia, OScar spotyka się z Bosiem w ostatniej scenie filmu. Jednocześnie, wydaje się, ze Bosie może być pre-Wildem, albo Wildem jakim ten zawsze chciał być, ale poprzestawał na słowach, niczym Henryk Watton z "Doriana Graya". Bosie umie podjąc walkę z własnym ojcem, tyranem, Oscar długo się zastanawia co zrobić, kiedy staje wobec oskarżenia o nieobyczajnośc i uwięzienia w następstwie procesu. Bosie i własna matka sugerują, żeby walczył do końca, tylko rozsądna żona i dawny kochanek Robbie proponują mu, żeby wyjechał do Szwajcarii. ciekawe, że pan Gray pojawia się pod jako postać kochanka, a zaraz potem w rozmowach pojawia się informacja o "Portrecie Doriana Graya", co sugeruje jednoznacznie inspirację. Znakomite miejscówki : wytworne pokoje, zachwycające ogrody i zabudowania oksfordzkie albo w posiadłościach ziemskich poza Londynem, gustowne restauracje, burdelik męski pana Charlesa Parkera, który nie jest jakąs obleśną speluną, ale po prostu wykwintnym salonem, do którego schodzą się elegancko odziani młodzieńcy, a konwersacje bynajmniej nie przypominają jakichś rozhoworów spod monopolowego. Inny świat ;] Ulice doskonale dobrane, powozy wypacykowane, stroje idealnie dobrane, sceny w teatrze, filmowanym w pełnej okazałości, z publicznością i jej żywymi reakcjami, sala sądowa podczasa procesu Wilde'a - widac, ze BBC maczała w tym palce :] Wszystko jest na wysoki połysk. Tom Wilkinson wypada świetnie, jako ojciec Bosiego, nerwus, homofob i despota, którego krecia robota ostatecznie prowadzi oscara za kratki. Prawdziwie odstręczający typ. Rozmowa Wilde'a i starego Douglasa w restauracji, kiedy wydaje się, że Oscar przełamał jego niechęć swoją elegancją i taktem - znakomita. Podobnie jak scena, kiedy Douglas odwiedza Wilde'a u niego w mieszkaniu i częstuje stekiem inwektyw, z których "sodomita" jest najłagodniejszym. Oscar nie wytrzymuje, odbiera mu laseczkę, z którą nigdy się nie rozstawał, i łamie ją na kolanie. POnoć Wilde był silny, umiał sprać na kwaśne jabłko nawet czterech łobuzów na raz :] Nie używał jednak tych zdolności na codzień, bo był na to zbyt wysmakowanym dżentelmenem :] w sumie, jest to film o miłości. Nie tylko o Oscarze Wildzie. Jest tutaj dramat uczuć, ktre są nietolerowane przez otoczenie. Samo oskarżenie o homoseksualne kontakty może być powodem uwięzienia. ba, Anglia bodaj jeszcze w latach 60-tych XX wieku karała za takie sprawy. Zupełna szajba. Czym to szkodziło społeczeństwu ? Cóż, zapewne chodziło o utrzymanie prymatu konserwatywnych wartości, a na ich terenie żadne lewicowe i liberalne wolności nie miały, i do dziś w wielu miejscach - nie mają, racji bytu. Ciekawą postacią jest żona Wilde'a - Konstancja. Domyśla się, że mąz może mieć romanse z chłopcami, ale dzielnie wychowuje jego synów, dzielnie znosi separacje, kiedy Oscar spędza czas tylko z Bosie'em, bo "pracuje nad sztuką" i potrzebuje tyklko obecności "asystenta". Łudzi się, ze ten Bosie, i inni, to tylko "studenci zaintrygowani osobowością swojego nauczyciela", ale chyba jednak wie, co się pod powierzchnią kotłuje. Kiedy Oscar siedzi już w więzieniu, KOnstancja odwiedza go i z uczuciem i oddaniem stawia mu ultimatum : nie rozwiodę się z tobą, pozwolę ci wrócić, będziemy razem wychowywać synów, ale... musisz obiecać że nie spotkasz się już nigdy z Bosie'em Douglasem. Oscarowi łza sie puszcza, ale koniec końców nie dotrzymuje niemo danego słowa. Miłość jest silniejsza. matka też jest świetną postacią. Gra ją Vanessa Redgrave. Pojawia się w zaledwie dwóch scenach, ale za to jak :] Kiedy Konstancja martwi się, ze po "Portrecie Doriana Graya" są towarzyskjo i społecznie skończeni, matka uśmiecha się i popijajac wino delektuje się zakończeniem tej powieści, jest dumna, ze to dzieło jej syna i pociesza KOnstancję, że ostracyzm zacofanego społeczeństwa to żadna ujma. A potem pojawia się w czasie procesu, aby usłyszeć od Oscara, że "nie ucieknie". Obejmuje go czule "Mój syn !". jest dumna z jego odwagi. Nawet jesli prowadzi go ona za kratki. MOże najmniej udaną sceną, jest moment kiedy skazany Wilde opuszcza gmach sądu, przechodząc przez grupę ludzi, którzy wyzywają go i opluwają. Fry ma dziwną minę, a cała ta kanonada obelg i plwocin jest nieco groteskowa i przesadna. Ale, tak generalnie, wg mnie - niezła rzecz ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: CT Art "Wilde" - to może parę słów :] 27.05.16, 16:44 Widziałam jakiś czas temu, ale generalnie miałam podobne wrażenia. Doskonała filmowa robota, świetnie oddany klimat epoki, te wnętrza i kostiumy, plus świetni aktorzy. Ale jak wspomniałam całość zbyt ilustracyjna, jakby już zabrakło czasu na głębszą analizę psychologiczną Wilde'a i innych bohaterów. Jak widać, czeska tv ożywiła się :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: CT Art "Wilde" - to może parę słów :] 28.05.16, 12:57 nie zaprzeczę, Siostro :] yes :] choć ostatnio Czesi lubują się w pokazywaniu głównie własnych produkcji. jakoś nie udaje mi się wcelować w kolejne filmy młodej fali czeskich filmowców, mam jednak nadzieję, że może choć jeden-dwa zdołam obejrzeć i opisać :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Bodo" suplement - o Norze Ney 26.05.16, 16:58 przemknęła przez serial, więc może drobny dodatek do postaci : film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/nora-ney-zapomniana-krolowa-ekranu/5neh83 PS : sądząc po opisie jej ekranowych zalet - można domniemywać, że Anna Próchniak została całkiem dobrze obsadzona, prawda ? niepozorna, ale przyciągająca :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Cannes'16 suplement - wywiad z Maren Ade 26.05.16, 17:02 "Toni Erdmann" został pominięty w CAnnes, ale pewnie odkuje się w kinach :] ciekawie opowiada o swoim podejściu do życia, kina i rzeczywistości Maren Ade, reżyserka, której... cóz, jak powiadają bywalcy :], nalezała się w Cannes Złota Palma za wykonaną przy "Toni..." robotę : film.wp.pl/id,159654,title,Maren-Ade-szczescie-jest-przereklamowane-WYWIAD,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:50 TVP KUltura "Przypadek" 26.05.16, 17:16 Siostra niedawno wspominała o tym filmie. Kultura najwyraźniej podchwyciła i mamy replay. ciekawy pomysł : młody chłopak, student medycyny, biegnie po peronie za odjeżdzajacym pociągiem. To jest punkt wyjścia do trzech wariantów jego dalszych losów, w zależności od tego, czy : a] zdązy wskoczyć, b] nie zdązy, c] nie zdązy, ale z konkretnego powodu czasy są przełomowe, bo to lipiec 1981 roku. tak więc, kolejne scenariusze zycia chłopaka są oczywiście mocno osadzone wśród politycznych uwarunkowań ówczesnej rzeczywistości. klasyk "kina moralnego niepokoju". Linda Bogusław w zupełnie innej roli niż te po 89. Po "Psach' byli tacy, którzy nie mogli zrozumieć, jak aktor kojarzony z takim własnie subgatunkiem filmowym, może się nająć do roli eks-ubeka. Za misjonarza go wzięli. w 98 Tom Tykwer nakręcił dynamiczny "Biegnij, Lola, biegnij" wykorzystując pomysł Kieślowskiego : trzy warianty rozwoju sytuacji w zależności od decyzji podejmowanych przez tytułową bohaterkę. Tylko kontekst był inny, bo Lola za każdym razem miała 20 minut na to by ocalić zdrowie/życie swojego chłopaka, który właśnie zgubił pieniądze, jakie winny był bezwzględnemu szefowi mafii. Mogliby także i ten film pokazać :] Nie pamiętam za wiele, ale zadziwia mnie fakt, że jednak kiedyś w TVP go widziałem, a więc - ha ! - TVP musiała kiedyś TAKIE kino wyświetlać :] także dopada Was czasami taka zdumiewająca konstatacja ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Młyn i krzyż (2011) reż. L.Majewskiego TVP1 22:20 26.05.16, 22:46 Właśnie w telewizji! Premiera. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Młyn i krzyż (2011) reż. L.Majewskiego TVP1 2 26.05.16, 22:49 [...]Ręką reżysera, na oczach widzów, ożywiony zostaje niezwykły obraz – "Droga Krzyżowa" Bruegla, z całym swym pięknem, z całą swoją surowością i okrucieństwem. Dzięki nowym technologiom reżyser pokazuje losy 12 postaci z obrazu. Realizacja filmu trwała 3 lata i wymagała niezwykłej cierpliwości i wyobraźni. Wykorzystano technologię CGI (obraz generowany komputerowo, technologia wykorzystana m.in. w "Labiryncie fauna" i "Avatarze") oraz przestrzeni 3D. "Wykonana praca może być porównana do tkania ogromnego cyfrowego gobelinu zbudowanego z wielowarstwowych perspektyw, zjawisk atmosferycznych i ludzi" – tłumaczy reżyser Lech Majewski. W rolę Pietera Bruegela wcielił się Rutger Hauer. Michael York zagrał bankiera Jonghelincka, kolekcjonera jego obrazów, a Marię – Charlotte Rampling. Po filmach "Avatar" i "Incepcja", w których nie chodziło jedynie o opowiedzenie zwyczajnej historii, również "Młyn i Krzyż" wpisuje się w nowy nurt wizjonerskiego kina. Widzowie podczas tego filmu będą mogli odkryć, że granice wyobraźni, dla prawdziwych artystów, nie istnieją. [opis dystrybutora kino] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Młyn i krzyż (2011) reż. L.Majewskiego TVP1 2 27.05.16, 13:44 ależ wypatrzyłaś, Barbasiu ! :] świetnie brzmi. niestety, nie zorientowałem się [na Jedynce takie NOWE filmy ? :)] w porę. obejrzałaś ? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Młyn i krzyż (2011) reż. L.Majewskiego TVP1 2 27.05.16, 16:46 Tytuł znany, ale byłam pewna, że na nim przysnę, więc nawet nie próbowałam oglądać :) Może Barbasi się udało. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Młyn i krzyż (2011) reż. L.Majewskiego TVP1 2 27.05.16, 23:46 Późno się zaczął, ale skończył się jeszcze przed północą. Obejrzałam. Jutro opowiem. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Młyn i krzyż (2011) reż. L.Majewskiego TVP1 2 28.05.16, 12:57 świetnie, Barbasiu :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Młyn i krzyż (2011) reż. L.Majewskiego TVP1 2 27.05.16, 23:45 Za późno się zorientowałam! bo byłabym wcześniej napisała zapowiedź. Opowiem! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "House of Cards" sez 2 odc 7 [1] 27.05.16, 11:32 Wątek dziennikarza niezłomnego Lucasa Goodwina zakończony. Chyba. Ale są już nowe, zapowiadają się - w potencjalnym rozwinięciu - nie mniej frapująco. Na naradzie sztabowej, prezydent i jego sztab z partii Demokratów, odkrywają zaskakującą rzecz. Finanse partii spadły o 25 mln. Ktoś wycofał dotacje. W Ameryce, jak wiadomo, partie utrzymują się w znacznym stopniu z wpłat ludzi spoza polityki. Ubytek 25 mln to pokaźna strata. Jednocześnie w mediach lata agresywny spot, w którym nieznani autorzy oskarżają rząd i prezydenta o m.in skonfliktowanie Ameryki z Chinami na polu handlowym. MOżna się domyślać tylko, że stoją za tym nieznani lobbyści, firmy które na tym pacie z Chinami tracą konkretne pieniądze. Ochrzan od prezydenta zbiera przede wszystkim Frank Underwood. Ale nie wobec świadków lecz na osobności. Frank znosi to z godnością, odpowiada że "może robić za worek treningowy dla prezydenta, jeśli tylko ma to poprawić w jakiś sposob sytuację". Następnego dnia, prezydent zastaje w swoim gabinecie.... worek bokserski wiszący na samym środku pokoju. Z dopiskiem : "Ten worek lepiej przyjmuje ciosy i mówi mniej bzdur. Frank". Prezio jest ubawiony i jego zdenerwowanie mija jak ręką odjął. Zbliżają się z Frankiem. Spędzają wieczór w Białym DOmu, piją winko, siedzą przez obrazem przedstawiającym jakieś symbole dawnych czasów, rozmawiają, wokół cisza... To buduje jakąs relację między nimi. A wreszcie prezydent informuje go, że jego żona, Claire, zaprosiła ich do nich na kolację. Frank jest z zachowania żony bardzo kontent. Ofk, oni nic nie robią bez potrzeby i sympatii, więc na pewno już coś knują. MOżliwe,że Frank siedząc z prezydentem w Białym DOmu i "wpatrując się w obraz zastanawiając się, co czuł prezydent Truman, kiedy tak tutaj siedział i podejmował decyzje o zrzuceniu bomb atomowych na Japonię" - po prostu przymierza się do skoku na prezydenturę. I wszystko co robi, robi po to by obniżyć notowania prezydenta aktulnego, oraz wpływy jego zaplecza biznesowego [Raymond Tusk]. Ewentualnie ich ze sobą skłócić. Analiza danych pokazuje, że te zniknięte 25 mln pochodziło z kasyna niejakiego Lanagina z Missouri. Gośc zaczął finnasować Republikanów. MOżliwe że to za te pieniądze powstał i jest puszczany ten spot uderzający w Demokratów. Frank z najwyższym przerażeniem na jakie go stać, przyjmuje informację, że w kasynie Lanagina bywał Feng, ten chiński biznesmen od negoacjacji. "TUsk !", mimowolnie wyrywa się z ust Franka. Raymond Tusk był od zawsze właścicielem tych 25 mln, ktore przelewał na konto Demokratów, za pośrednictwem kolegi kasyniarza. Niezadowolony ze sposobu w jaki Demokraci odpłacają się za hojność - przerzucił kasę na konta ich rywali. Frank natychmiast wysyła do Missouri Douga Stampera. W kasynei od razu biorą go pod lupę i sledzą każdy jego ruch. Lanagin go zna, więc uczula ochronę żeby dokładnie go pilnowała. Doug nie robi nic specjalnego. Po wieczorku w kasynie spędza noc z sympatyczną kelnerką w jej mieszkaniu. Scena ta ma chyba tylko jeden cel : rano kelnerka mówi do niego "BYłeś ze mną, ale myślałeś o kimś innym....". Zważywszy na to, ze Doug dzwoni później do Rachel - wszystgko już można sobie wydedukować :] Jednocześnie przekazuje informacje Frankowi - Feng bywa tutaj regularnie. Z poprzednich odcinków wiemy po co : wynajmuje tutaj prostytuki płci obojga, by zabawiać się z nimi w stylu sado-maso. Kwestia czasu zanim zostanie to użyte przeciw niemu. Frank już zleca Dougowi sprawdzenie "ZA CO Feng płaci temu kasynu". Wymiany sms-ów między Frankiem,a Dougiem są wyświetlane na ekranie. Frank w końcu wysyła do do Fenga na rozmowę. Chińczyk zachowuje się z prawdziwą galanterią, zaprasza Douga na rozmowę do altany w gustownym ogrodzie, potem na spacer, sprawy polityki i interesów porusza tylko zdawkowo i poza kontekstem, a na końcu... w elegancją pachnący sposób zachęca Douga do skorzystania z nocnego towarzystwa dwóch dam lekkich obyczajów. Doug istotnie zostaje nawiedzony nocą przez te dwie jejmości, ale obudzony i zaskoczony szybko się ogarnia i grzecznie je wyprasza. Nie da się go przekupić. Rząd amerykański płaci lepiej, no i Doug to typ lojalnego współpracownika, idzie za swoim szefem do końca, choćby do grobu. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "House of Cards" sez 2 odc 7 [2] 27.05.16, 11:51 Frank przez telefon wali do Tuska prosto z mostu : "Dajesz pieniądze Republikanom ?", a ten z uśmieszkiem zaprzecza, jakoby wiedział o czymkolwiek takim. Frank upomina go,ze takie działanie rozbija partię, a jak rozbije to nic nie załatwią. "Was tylko interes współny łączył", rzuca Tusk a'propos Demokratów. Frank do kamery rzuca sensancyjnym szeptem, ze "To Tusk USTAWIŁ skład Kongresu". Trudno orzec co to znaczy w tym przypadku, ze "ustawił", ale może chodzić o to, że do wyborów stanęli ci, których on namaścił poprzez swoje finansowanie. Frank ma dylemat, czy mówić o wszystkim prezydentowi. Póki co, decyduje się milczeć w tej sprawie. Trwa romans Remy'ego Dantona, lobbysty zawodowego, aktualnie na usługach Raymonda Tuska, z Jackie Sharp, szefową klubu parlamentarnego Demokratów. Po drugiej wspólnej nocy Danton sugeruje,że nie dla niego takie zabawy, i że liczy na trwały związek. Ofk, trudno przypuszczac, aby się zakochał w pani Sharp. Chodzi o lepszy dostęp do ważnej figury na politycznej szachownicy. Chwilę później nie ma już wątpliwości, że Remy działa przeciw Frankowi. Spotyka się z jakimś gościem w parku. Siedzą na dwóch ławkach i udają że czytają gazety, a tak naprawdę prowadzą ożywiony dialog. Ten drugi szuka dla Remy'ego informacji o "tej aborcji". Chodzi o aborcję, do któerej przyznała się Claire Underwood, ale z którego to wyznania sprytnie uczyniła oręż polityczny, oskarżając o gwałt generała wojska i rozkręcając na tym tle kampanię społeczną "stop przemocy seksualnej". Wiemy,że Claire pozszywała półprawdy, bo gwałt owszem był, ale ciąza była znacznie później. Dokument lekarski świadczący o dokonaniu tej aborcji jest w rękach Underwoodów. Zdoibył go ich nowy faworyt na rzecznika - Seth [nazwisko mi uleciało w tym momencie]. Claire i Frank faktycznie zaczynają go faworyzować. Drugi kandydat, Connor, jest już poza konkurencją. Co ciekawe, ten tajniak od Dantona ma coś ciekawego do powiedzenia, ale "najpierw musi odejśc Connor" - takie jest jego warunek. I faktycznie, odsunięty przez Underwoodów Connor rezygnuje ze starań o posadę, od razu zgłasza się Remy Danton i oferuje mu inną świetnie płatną, którą Connor przyjmuje od ręki. POżegnanie z Claire jest aksamitne i grzeczne. Jednoczesnie mamy sygnał, że Jackie Sharp może nie być takim posłusznym narzędziem, jakim chcxiał ją widzieć Frank. Kiedy do biura Demokratów spływa wstępny projekt o objęciu armii nadzorem cywilnych sądów - Jackie jest poruszona i zwierza się swojej przyjaciółce, że będzie ten projekt blokowała tak długo jak się da. Frank chyba nie przewidział, że jej lojalnośc wobec armii [była żołnierzem] jest starsza od lojalności wobec niego. Za projektem stoją koła feministyczna, Claire Underwood i prezydentowa, więc może być niezły kocioł. Na kolejnym skrzydle mamy dziennikarkę dociekliwą, która grzebie w papierach i odkrywa, że możliwe iż Raymond Tusk z Chińczykiem Fengiem łożyli kasę na Demokratów, a teraz przeniesli się do przeciwnego obozu [ w grę wchodzi finansowanie systemu rafinerii w Chinach, czyli grubszy biznes]. Kiedy próbuje to potwierdzić u Setha - spotyka sie z dyplomatycznym milczeniem. Frank i Claire planując kolację z parą prezydencką organizują catering u Freddiego, właściciela malutkiego bistro, w którym od 20 lat stołuje się Frank. Co ciekawe, o tym barze powstaje artykuł do gazety i do Frediego zgłasza się inwestor, który chce założyć całą sieć takich bistro w Ameryce, z którego Freddie może mieć niezły dochód. Proszę, iule znaczy jeden dobry klient ;] Kolacja wypada nieźle. Prezydencka para odkrywa karty. Prezydent lubi się napić, a prezydentowa narzeka że nie jest już tak jak dawniej i nie spędzają ze sobą tyle czasu - kryzys, panie. Claire i Frank spoglądają na siebei znacząco znad podnoszonym do ust lampek wina. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "House of Cards" sez 2 odc 7 [3] 27.05.16, 12:08 Po kolacyjce, prezydentowa kontynuuje gorzkie żale wobec Claire, a panowie spędzają czas w pokoju Franka, gdzie stoi makieta z bitwą z czasów wojny secesyjnej. Frank osobiście ją wykonał, nawet żołnierzyki z ołowiu sam pomalował. W ramach wypoczynku i relaksu. Kiedy prezydent pyta, "kto wygrał tę bitwę ?", Frank odpowiada "Nikt. Obie strony wykrwawiły się nawzajem". jednoznaczna sugestia dotycząca rzeczywistości, w której sami się znajdują. Co ciekawe, przed ta całą kolacją, w drodze, prezydentowa domaga się od męża, żeby wykopał z pracy Christine, eks-dziewczynę śp Petera Russo. Prezydentowa obawia się najwyraźniej,że mają oni romans. Prezydent jest zaskoczony takimi sugestiami i zapowiada, ze Christiny nie zwolni, bo jest zbyt cenną osobą w jego kancelarii. W Missouri, w ogrodach kasyna, Doug Stamper spotyka się raz jeszcze z Fengiem. Tym razem pan Chińczyk jest konkretny : zgodzi się na wycofanie dotacji dla Republikanów, ale ceną jest zgoda i pomoc w budowie strategicznego dla handlu mostu w Jefferson. Zwierza sie niespodziewanie,że jesli tego nie załatwi, to nie tyle on, ile jego wspólnicy będą mieli kłopoty, a w Chinach oznacza to każdy możliwy wariant rozwoju wypadków, włącznie z eliminacją niepotrzebnych ludzi, czyli jego samego. Sugeruje tym samym, że mu zależy, ale nie osłabia swojej pozycji negoaccyjnej, bo jednocześnie daje do zrozumienia, że na jego miejscu mogą się znaleźć inni - mniej skłonni do rozmów i mniej kompromisowi. Frank odbywa bardzo interesującą rozmowę z Sethem. Dowiaduje się od niego, że pierwotnie Seth pracował dla... Remy'ego Dantona. To z jego polecenia zdobył ten dowód na to, że aborcja Claire miała miejsce kilka lat po gwałcie, a nie była usprawiedliwiona tymże właśnie. Poszedł jednak z tym papierkiem do Underwoodów. Dlaczego ? Bo Remy miał dla niego "tylko pieniądze', a on chce współpracowac z kimś, kto "rządzi". No i Frank, po tym jak bezkompromisowo przepchnał przez Senat jedną z ustaw [nie zawahał się zakuć w kajdanki przeciwników politycznych], wydał mu się człowiekiem bardziej odpowiednim. Frank już wie zatem, że Remy Danton szuka haków na niego i jego żonę. Zleca Sethowi działanie w drugą stronę : poszukanie haków na Dantona. Pojawia się w gabinecie Franka także szef strategicznego kasyna, Lanagin. Indianin z pochodzenia. Zaprzecza, ze przez jego kasyno przechodziła kasa od Tuska i Fenga do skarbca Demokratów. Frank próbuje być miły, swobodny i not so serious, ale z kazdą chwilą odpadają kolejne warstwy tego tynku. Kulturalnie zaczyna grozić Lanaginowi, że jako nadzorca Biura ds. Indian może jemu i jego współplemieńcm narobić rwesetu, albo pomóc w róznych sprawach. Lanagin odpala z kamienną twarzą, że woli konkrety : kasę. Niech mu Frank zapłaci lepiej niż Tusk, to może coś mu powie, może będzie współpracował. Frank zapewnia go o swoim szacunku i próbuje tłumaczyć, ze "oferuje mu chody w Białym Domu, nie rozumiesz ?", na co ten drugi wprost cedzi, że ma "w d... takie chody" i w tym samym odludnym miejscu ma szacunek jakim Frank do darzy. Frank wnerwiony wyrzuca go z gabinetu. Cały wściekły zrzuca ze stołu tę makietę z bitwą. Claire namawia go na relaks wieczorny, czyli bieganie. W ostatniej chwili odwiedza go Doug Stamper, informaując, ze może da się z Fengiem dogadac, ale będzie to niebezpieczne. A potem widać ja dwie sylwetki biegają po nocy :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 14:00 TVP Kultura "Molier na rowerze" 28.05.16, 13:16 powtórka świetnego komediodramatu made in France. Valence, aktor robiący kariere w kiczowatym serialu telewizyjnym przyjeżdza na wyspę, gdzie od paru lat mieszka jego przyjaciel Taneur, który porzucił aktorstwo w geście buntu przeciw światu. Valence chce namówić Taneura do powrotu na scenę. Haczykiem ma być wspólna gra w ukochanym przez Tanneura "MIzantropie". Problem w tym, że obaj mają chrapkę na rolę tytułową. znakomite sceny prób, ktore odbywają w artystycznie zapuszczonym domu Tanneura, zbieżnośc charakterów bohaterów filmu z postaciami molierowskimi, wysokiej klasy żart i ironia, świetne role Lamberta Wilsona i Fabrica Luchiniego, w ogóle - podejrzewam, że jesli ktoś dobrze zna "Mizantropa" to ma tutaj kapitalną zabawę intertekstualną. ogląda się to rewelacyjnie, zwłaszcza że cała akcja umieszczona jest w urodziwych okolicznościach przyrody wietrznej wyspy Ile de Re. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek TVP KUltura "Fragmenty" 28.05.16, 13:55 polski krótki metraż. pokazywany był ponoć w Cannes. kameralna opowieśc o dziewczynie, która nagle przestaje się dobrze czuć w swoim życiu, świecie, związku, pracy. Niby ma wszystko : jest narzeczony/mąż, jest nowe wypasione mieszkanie, apartamentowiec, jest niezła praca - przy sprzedaży podobnych apartamentowców, zapewne prowizja jest znakomita, są znajomi, jest czas na codzienny jogging, ale... czegoś jednak brakuje. dziewczynie zdarza się nagle zacząc szlochać w windzie, zastanawiać się, obojętnieć wobec klientów, zamiast się im przepisowo podlizywać, w kontakcie z mężem/narzeczonym niby jest seks i zgodnośc, wspólne bieganie, ale... czegoś jednak brakuje. Nie pomaga nawet wspólne wyjście do klubu go-go, gdzie naga tancerka wygina się tuż przed ich oczami, a o nią się ociera. Nic. tę niemoc i dół podkreślają statyczne zdjęcia, a także chłodne wnętrza pięknych i nowoczesnych, ale bezdusznych mieszkań. Wreszcie dziewczyna wybucha. Odwiedzają ich znajomi. Para. i kiedy tak siedzą we czwórkę przy, oczywiście, przy winie oraz frykasach pod tytułem sushi i owoce morza, z sałatkami i innymi modnymi zakąskami z nie mniej modnych restauracji - dziewczyna nagle rzuca "Spałam z nim, kiedy byłaś w ciąży". Konsternacja. koleżanka odpowiada niespodziewanie "Wiem o tym". kolega jest zmieszany, mąż wstrząsnięty, bo własnie się dowiedział. KOleżanka złośliwie rzuca "To może jak się już tak znamy, bo rozbierzmy się i zacznijmy się p.przyć [nie wiem, czy istnieje cenzura, więc na wszelki wypadek w tej formie]". Dziewczyna podchwytuje "Ja jestem gotowa" i zdejmuje sukienko-koszulę nocną, pod spodem ma tylko majtki. znajomi się zażenowani. Kolega konstatuje "Oboje jesteście po...ani". Zabiera żonę i wychodzą. Dziewczyna i narzeczony, zdetonowany informacją, zbierają powoli naczynia ze stolika, przenoszą do kuchni. ona już spokojna, on załamany chyba. Cisza. Żadnych słów. Kamera to się cofa pokazując całą panoramę pokoju gościnnego, to znów wolno sledzi ich drogę do kuchni, to znów jedzie nieco do przodu, aby pokazać ich oboje - dalekich terraz od siebie o całe lata świetlne. I ta szarość dizajnu, bezdusznośc tego mieszkania. Bohaterka reaguje na koleżankę, która - jka wynika z narracji - jest matką. Prowokuje ją. Może chodzi o ten rodzaj niespełnienia, który jej doskwiera ? A może generalnie chodzi o kryzys jaki ją dopadł.Czego w tym uporządkowanym, bezpiecznym życiu brak. cóż, bardzo dobry 25-minutowy film. w roli głównej występuje Agnieszka Żulewska. Wypada celująco. Nie wiadomo nic o bohaterce, o jej pochodzeniu, przeszłości, marzeniach, motywacjach. Z okien prezentowanego potencjalnym klientom apartamentowca jest widok na centrum Warszawy - z pewnościa miasto nie jest przyjacielem dziewczyny. Takie można odnieśc wrażenie ze sposobu w jaki reaguje ona po zakończeniu tego dnia w pracy. a kiedy jedno z mieszkań ogląda lekko cwaniakowaty klient [Sławomir Orzechowski] i na pytanie, czy pasują mu białe ściany, odpowiada "białe ściany, to wy możecie mieć w domu, pani i pani mąż, a my tu będziemy przechodzić na ciemną stronę mocy" - wtedy dziewczyna, ni to żartem, ni to całkiem serio, rzecze "Mogłabym wpaść ?". Może czegoś spoza tego codziennego rytmu, a także spoza spektrum rzeczy i zdarzeń, które można sobie kupić, też jej brakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: TVP KUltura "Fragmenty" 29.05.16, 15:11 Może to niespełnienie macierzyńskie? A może to objawy choroby, ogarniającej bohaterkę depresji? Ciekawa historia. Dzięki. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: TVP KUltura "Fragmenty" 29.05.16, 16:49 dzięki, Barbasiu :] no właśnie. odpowiedź jest zasugerowana zaledwie, rozrzucone są pewne tropy, ale rezyser pozostawia nas bez pewników. wiadomo, że coś jest bardzo nie tak i na pokazaniu tego stanu ducha skupia się fabuła. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: TVP KUltura "Fragmenty" 29.05.16, 17:53 Wole jak jest więcej tropów. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:45 TVP1 finał Ligi Mistrzów 28.05.16, 17:07 zwykle finał LM kończy sezon piłkarski, ale w tym roku właściwie to go... zaczyna na dobre :] za 2 tygodnie start Euro, w międzyczasie Copa America. piłki nie zabraknie i to w TVP ;] na kogo stawiacie ? przyznam, że wygrane z Barceloną i Bayernem robią wrażenie i Atletico wygląda na drużyne nie do zdarcia. inna rzecz, że to tylko jeden mecz, a nie po dwa, jak w poprzednich rundach. Real jakiś niewyraźny był w tym sezonie, nieprawdaż ? Ale ma indywidualności takiej miary, że jednym kopnięciem mogą taki mecz rozstrzygnąć. coś czuję, że wynik 1-0 może być tutaj najbardziej prawdopodobny. a może rzuty karne ? PS : mocny deszcz spadł. powietrze przyjemnie się ochłodziło. A u Was ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:45 TVP1 finał Ligi Mistrzów 28.05.16, 17:51 Trzymam kciuki za Atletico! U mnie cały czas słoneczko. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 20:45 TVP1 finał Ligi Mistrzów 28.05.16, 20:57 Ja kibicuję Królewskim. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:45 TVP1 finał Ligi Mistrzów 29.05.16, 12:47 Barbasiu, gratulacje ! :] Real zwycięski, Ronaldo pewnie strzelił karnego :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 20:45 TVP1 finał Ligi Mistrzów 29.05.16, 14:43 Zasnęłam pod koniec dogrywki! :/ Nie widziałam karnych. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:45 TVP1 finał Ligi Mistrzów 29.05.16, 16:43 pech ! :] ale skończyło się pomyślnie, z punktu widzenia kibica Realu :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 20:45 TVP1 finał Ligi Mistrzów 29.05.16, 17:53 I całe szczęście. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:45 TVP1 finał Ligi Mistrzów 29.05.16, 12:27 ależ to się ułożyło ! prawda ? gol dla Realu, chyba ze spalonego... rzut karny, ktorego Atletico nie wykorzystuje, potem ta niesamowita akcja z której pada wyrównanie, na 10 min przed końcem meczu, a w dogruywce [bodajże] sędzia nie decyduje się usunąc z boiska piłkarza Realu, który celowo faulował wychodzacego na pozycję sam na sam napastnika Atletico... i jakby było tego wszystkiego mało, to jeszcze seria rzutów karnych, w których rozstrzygnięcie zapada dopiero w ostatniej serii... :] uff ! znakomity mecz, wspaniałe obrazki kibiców, w których wzruszenia i reakcje absolutnie można wierzyć, wszak w Hiszpanii futbol, to jak u nas... ja wiem ? polityka ? ;] świecka religia. Tam naprawdę się przeżywa porażki i sukcesy. a tu dodatkowo dwa zespoły z jednego miasta. szkoda tego gola, spalony chyba jednak był, prawda ? oglądałem w CTV i komentatorzy w Mediolanie i w studio nie mieli wątpliwosci, że Sergio Ramos był za linią obrony. ale cóż, Atletico miało karnego. szczęscie sprzyja jednak lepszym :] a za 2 tygodnie rusza Euro :"] tym razem finał Ligi Mistrzów nie ma powiewu końca sezonu i oczekiwania na kolejne znakomite mecze do jesieni albo i do wiosny, bo wtedy przecież rozstrzygają się losy Ligi Mistrzów. a w lecie Igrzyska w Rio jeszcze :] sport, sport, sport. sportowe lato :"] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 20:45 TVP1 finał Ligi Mistrzów 29.05.16, 15:08 Tak, świetny mecz. Obie drużyny były równie dobre, obie zasługiwały na zwycięstwo. Zadecydował los w karnych, więcej szczęścia mieli Królewscy. >a w dogruywce [bodajże] sędzia nie decyduje się usunąc z boiska piłkarza Realu, który celowo >faulował wychodzacego na pozycję sam na sam napastnika Atletico.. A jednak chyba dobrze postąpił sędzia nie usuwając w tym przypadku piłkarza Realu. Siły do końca pozostały wyrównane. Właśnie, zapowiada się bardzo sportowe lato. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:45 TVP1 finał Ligi Mistrzów 29.05.16, 16:46 yes, Barbasiu - szczęście, no i może trochę mocniejsze nerwy. a dodatkowo... zawiódł mnie trochę bramkarz Atletico, który właściwie nawet nie podjął próby obrony 4 pierwszych strzałów. dopiero przy ostatnim wykonał jakiś skok w jedną ze stron, próbując wyczuć strzelca. znów się zgadzam z Tobą :] w takim meczu czerwona kartka powinna być pokazywana w sytuacji, kiedy już innej naprawdę nie da się pokazać, a jakąś trzeba ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 20:45 TVP1 finał Ligi Mistrzów 29.05.16, 18:10 Zasadniczo bramkarz w przypadku karnych niewiele może zdziałać, aczkolwiek zawsze, prawda, warto i trzeba próbować. Nie raz i nie dwa bramkarze broni karne. Tak, właśnie, w przypadku drastycznego faulu jak najbardziej należy się czerwona kartka. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:45 TVP1 finał Ligi Mistrzów 30.05.16, 12:52 wszystko prawda, Barbasiu. zdecydowanie, bramkarz musi przynajmniej dać szansę strzelcowi na pomyłkę, rzucać się, prowokować, denerwować, robić cokolwiek żeby tamtego zdenerwować albo wprowadzić w konfuzję. lepsze to niż stać i czekać na wyrok :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 20:45 TVP1 finał Ligi Mistrzów 28.05.16, 20:09 U nas wiszą chmury od wczesnego popołudnia , ale jeszcze ani kropla nie spadła. Ale teraz rześko się zrobiło. Niezależnie, kto wygra Ligę Mistrzów zdobędzie Hiszpania. :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Judyta" 28.05.16, 17:50 Obejrzane w Cinemaxie. Film Daniela Manna z 1966 r. Do obejrzenia zachęcił mnie Peter Finch, do którego mam dużą słabość, choć magnesem dla widzów miała być Sophia Loren w roli tytułowej. Akcja dzieje się w Palestynie w 1948 r. tuż przed wycofaniem się Brytyjczyków i powstaniem Izraela. Haganah, żydowska organizacja militarna (potem przekształciła się w siły zbrojne) ściąga z Europy Judytę. Kobieta ma pomóc w identyfikacji zbrodniarza wojennego, speca od wojsk pancernych, Schillera. Facet pracuje teraz dla Arabów i pomaga w przygotowaniach do wojny. Haganah chce go porwać i wyciągnąć informacje o uzbrojeniu, terminie ataku itd. Judyta ma osobiste powody, żeby to zrobić. Schiller jest jej ex-mężem, wydał ją w czasie wojny władzom jako Żydówkę i Judyta znalazła się w obozie koncentracyjnym. Judyta pała więc żądzą zemsty. Bohaterka zamieszkuje w kibucu, gdzie szefem jest Aaron (Peter Finch). Poza uprawą roli mieszkańcy zajmują się produkcją broni, także organizują odbiór nielegalnych emigrantów z Europy (nie wiem dlaczego Palestyna była blokowana przez władze brytyjskie). Władze wiedzą o tym, ale miejscowy kapitan (niezawodny Jack Hawkins) patrzy na to przez palce. Nie będę wchodziła w szczegóły. W końcu Judycie udaje się rozpoznać Schillera gdzieś na tłocznej ulicy w Damaszku. Razem z nią są ludzie z Haganahu. Judyta, zamaskowana ciemnymi okularami przyciąga uwagę Schillera. I o to chodziło. Kiedy się oddala, Schiller idzie za nią, w końcu ją dopada w jakimś zaułku. Mówi, że jest do kogoś bardzo podobna... Judyta zdejmuje okulary, a Schiller jest w szoku. Ludzie z Haganahu którzy szli z tyłu, już mają go złapać, ale Judyta wyciąga z torebki pistolet i strzela do ex-męża. Tego nie było w planach. Schiller jest ciężko ranny, ale żyje. Cała ekipa wraca do kibucu w Palestynie. Aaron ma ochotę udusić Judytę, ale ta zachowuje spokój. Marzyła o tym, żeby zemścić się na ex-mężu. W międzyczasie ogłoszono powstanie państwa Izrael. A to oznacza, że sąsiednie kraje arabskie już szykują atak. Niestety, Schiller nie chce wyjawić żadnych informacji na temat przygotowań Arabów do wojny. Nawet straszenie torturami nie działa. Ludzie z Haganahu na razie dają mu spokój i zostawiają pod strażą. Nagle zaczyna się nalot na kibuc, atakuje też piechota. Mieszkańcy kibucu dzielnie się bronią. Judyta korzystając z bałaganu biegnie do pokoju, gdzie leży Schiller. Straszy go, że tym razem go zabije jeżeli nie powie prawdy. Jej siła perswazji działa, bo Schiller bez oporu zdradza, gdzie i kiedy nastąpi główny atak. Ale chce jeszcze coś utargować. Mówi Judycie, że ich syn żyje. Kobieta jest w szoku, była pewna, że też zginął w obozie. Schiller proponuje układ. Wyjawi jej, gdzie jest teraz syn za gwarancję bezpieczeństwa. Uszczęśliwiona Judyta biegnie do Aarona, który strzela gdzieś w okopie. Mówi mu o wszystkim. Aaron przekazuje informacje do sztabu, ale odmawia uwolnienia Schillera. Niestety, kolejny nalot i budynek w którym leżał Schiller wybucha w powietrze. Judyta jest zrozpaczona, ale Aaron obiecuje, że jakoś znajdą jej syna. W ostatniej scenie Aaron biegnie z karabinem gdzieś w pole mówiąc Judycie na odchodnym symboliczne "przetrwamy". Nie jest to wybitne dzieło, raczej filmowa konfekcja, ale ostatnio dawno pisałam o jakimś filmie :) Historia ciekawa, choć najeżona naciągniętymi sytuacjami (dlaczego tylko Judyta wie jak wygląda Schiller?). O dziwo, scenariusz napisał znany pisarz, Lawrence Durrell. Dobre są zdjęcia kręcone w Izraelu, co daje historii walor autentyzmu. Co ciekawe, drugim operatorem był Nicholas Roeg! Na plus role Petera Fincha i Jacka Hawkinsa, choć wyraźnie zagrali tutaj dla solidnych czeków :) Ale nawet kiedy Finch specjalnie się nie wysila, to i tak nie mogę od niego oderwać oczu, taką ma charyzmę! Słabą stroną jest niestety Loren w roli głównej. Otóż jest ona ...oszałamiająco piękna, zawsze w nienagannym makijażu, czy to w czasie pracy na roli czy w czasie nalotu, do tego jest okazem zdrowia z bujną figurą :) Wygląda jakby zeszła z okładki magazynu filmowego i to z lat 60-tych. Trudno uwierzyć, że parę lat spędziła w obozie koncentracyjnym. Odbiera to postaci wiarygodność, jakby urwała się z planu innego filmu! Szkoda, bo aktorsko Loren wypada całkiem dobrze. Przeszkadza też czarno-biała wersja wydarzeń. Żydzi są dzieli i prześladowani, a Arabowie są źli. Jest tu kilka wręcz propagandowych scenek, łącznie z wymownym finałem. Mimo wielu wad obejrzałam z ciekawością. Nawet mało udane, stare filmy mają jakiś urok :) Nie znalazłam trailera, więc tylko strona z paroma zdjęciami z filmu. alchetron.com/Judith-%281966-film%29-21475-W#- Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Judyta" 29.05.16, 12:40 dzięki, Siostro ! :] rzeczywiście, trochę wody w rzekach upłynęło od Twojego ostatniego filmu, więc z tym większą przyjemnością przeczytałem ten opis :] historia ciekawa. trochę sensacja, trochę psychodrama [motywacje bohaterki], w tle procesy historyczne, a do tego rzeczywistość kibucu. Tylko tak jakoś nagle urywa się wątek syna Schillera i Judyty, ktory ponoć żyje, ale do końca nie wiadomo czy to prawda, takie odniosłem wrażenie ? ofk, nie jest to wątek kluczowy, jest raczej dopowiedzeniem, sugerujący że po wojnie bohaterka go odnajdzie, z pomocą nowych przyjaciół, i odnajdzie w nim spokój po wojennych przejściach. Tak myślę :] no i, dokładnie tak jak powiedziałaś, te starsze filmy mają w sobie coś niezwykłego, są jak dobre wino - wiek je upiększa i dodaje wdzięku. ha, bardzo interesująca uwaga. to prawda, tak dominująca urodą i cielesnością aktorka jak Sophia LOren w roli cięzko doświadczonej przez los byłej więźniarki, to ryzykowna decyzja, kiedy chodzi o wiarygodnośc postaci. ale z drugiej strony, doskonale to podkresliłaś : Loren to także przynęta dla widzów. marketing filmowy kontra sztuka filmowa... nieodłączony konflikt :] faktycznie, prezentuje się tutaj jak Miss Italia, i te krótkie szorty, uff :] dzięki, Siostro. świetnie było znów przeczytać Twój opis i stwierdzić, że nadal jesteś w znakomitej formie :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Judyta" 29.05.16, 12:49 Dzięki, Greku :) Tak, Loren miała być magnesem dla widzów i jakoś nikt nie pomyślał, że ogrywanie jej wdzięków po prostu nie pasuje do tej historii. Zaraz, zaraz, skąd wiesz o słynnych szortach? :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Judyta" 29.05.16, 16:34 Tu są słynne szorty! :) No! sophiavloren.tumblr.com/post/62377136410/sophia-loren-and-peter-finch-in-judith-1966 sophiavloren.tumblr.com/image/62377136410 Dzięki za kolejną filmową opowieść, Bronte. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Judyta" 29.05.16, 16:36 Czarno-białe szorty. www.gettyimages.com/detail/news-photo/sophia-loren-walking-down-center-of-the-room-in-a-scene-news-photo/140652694 Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Judyta" 29.05.16, 16:42 :] o, wpisałem dodatkowo odpowiednie tagi w wyszukiwarkę, no i... wyskoczyło, a raczej - wyskoczyłY ! ;] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Judyta" 29.05.16, 18:08 Nie sądziłam, że aż tak się zainteresujesz ...filmem :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Johnny Depp i Amber Rose rozwodzą się!!! 28.05.16, 19:59 Aktorka twierdzi, że "kokaina i alkoholowe balangi" zmieniły Johnny'ego w potwora, prześladowcę, aż zaczęła się bać o swoje życie. www.dailymail.co.uk/news/article-3613134/Amber-Heard-files-domestic-violence-restraining-order-against-Johnny-Deep-submits-photo-showing-large-bruise-face-evidence.html Co się z tym Johnnym stało!? Wybaczcie mi ten plotkarski podwątek. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Johnny Depp i Amber Rose rozwodzą się!!! 28.05.16, 20:33 Też o tym słyszałam. Co do tej pani to od dawna chodziły plotki, że chodzi jej o kasę. Licho wie, jaka jest prawda. Zdjęcie z siniakiem to żaden dowód. Fatalny błąd, że nie podpisali intercyzy. Babka puści go z torbami. Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Johnny Depp i Amber Rose rozwodzą się!!! 28.05.16, 21:42 Obnosi się z tym siniakiem, jakby rzeczywiście chciała coś ugrać. Z drugiej strony, jeśli to wszystko prawda, to niech Johnny płaci. Odpowiedz Link Zgłoś