Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 9 (vol. 71)

    • grek.grek Gdynia 2016- dzień 2 21.09.16, 16:20
      w 2 dniu m.in "Jestem mordercą" Macieja Pieprzycy, "Las,4 rano" J. J Kolskiego i "Kamper" Łukasza Grzegorka, który zdaje się miał premierę kinową dobrych kilka tygodni temu :

      film.onet.pl/wiadomosci/41-festiwal-filmowy-w-gdyni-dzien-2-wampir-z-zaglebia-i-zycie-po-korporacji-relacja/k09mz1
      • barbasia1 Re: Gdynia 2016- dzień 2 22.09.16, 23:46
        Nadrabiam czytanie tekstów o festiwalochy filmach ...


        :)
        • grek.grek Re: Gdynia 2016- dzień 2 23.09.16, 13:05
          brawo, Barbasiu :]

          jak Ci się podoba tegoroczne zestawienie ? :]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Jurek" 21.09.16, 16:26
      świetny dokument poświęcony nie tylko Jerzemu Kukuczce, ale całemu pokoleniu znakomitych polskich alpinistów, którzy wyznaczali standardy reszcie świata; i co ciekawe, czynili to przecież w realiach PRL, czyli bez dostępu do dużych pieniędzy, najlepszego sprzętu, wsparcia zamożnych sponsorów etc, kombinując na prawo i lewo. Jest i o tym, w formie anegdot zwłaszcza. Ale przede wszystkim jest to rzecz o tym, jak człowiek może oddac się w życiu temu, co naprawdę daje mu radośc i energię.

      PS : a w Polsacie nowy odcinek "Kiepskich" ;] Must see ! Tym razem : upiór w kamienicy ! ;]
      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Jurek" 21.09.16, 23:17
        PS : a w Polsacie nowy odcinek "Kiepskich" ;] Must see ! Tym razem : upiór w kamienicy ! ;]
        Obejrzałam! :)
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Jurek" 22.09.16, 12:14
          ja też, Barbasiu ! ;]

          koniec końców, sądziłem że w piwnicy znajdzie się ten filmowy powtór Frankensteina, hehe. Ale i tak podśmiechujki z psychozy jaka może ogarnąć społeczeństwo na podstawie samych tylko plotek - świetna. I z informacją finałową, że w każdej plotce tkwi ziarni prawdy :]
    • grek.grek "International" via TV Puls 22.09.16, 13:11
      18 albo 19 razy w trakcie seansu zastanawiałem się, czy myśmy już o tym filmie nie rozmawiali ? Kilka scen na pewno już widziałem, ale z kolei większości jednak zupełnie nie pamiętam.

      Skusiłem się, bo w opisie brzmiało, że rezyseruje Tom Tykwer, a rolach głównych m.in Clive Owen i Naomi Watts.

      W sumie - niezłe kino sensacyjne.

      Pokrótce : na wstępie mamy rozmowę agenta Interpolu z informatorem, pracownikiem potęznego i wpływowego banku o nazwie IBBC. Agent dostaje wiadomość o przygotowywanej przez bank transakcji zakupu dużej partii broni. Bank i broń ? Ciekawy trop.

      Chwilę po rozmowie agent ginie. Idzie przez plac, ktoś na niego niby przypadkiem wpada, a potem facet osuwa się na chodnik i umiera. Świadkiem jest jego partner, agent Salinger [Owen]. W kostnicy odkrywa małe nakłucie na szyi kolegi, w ten sposób dochodzi do wniosku, że to był zamach na jego życie. Kiedy kilka godzin później, w wypadku samochodowym ginie informator - wiadomo już, że coś tu brzydko pachnie.

      Agent Sulinger kontaktuje się z prokuratorką Whitman [Watts] i załatwia spotkanie z dyrekcją banku. Tyle że zamiast dyrektora pojawia się prawnik i zbywa Sulingera. Od tej pory zmuszony jest on szukać dowodów przeciw banksterom na własną rękę. Whitman mu pomaga. I to ona wpada na kontakt z włoskim biznesmenem Calvinim. Podsuwa ten trop wdowa po informatorze, z którą Whitman próbuje się umówić na rozmowę.

      Firma Calviniego miała brać udział w tej transakcji banku i zbrojeniówki, ale po ostatnich wydarzeniach Calvini chce wspóółpracować z Interpolem. Wyjaśnia im mechanizmuy działania IBBC : ten bank nie opiera swojej polityki na handlu bronią, to tylko pretekst - IBBC bierze udział w prowokowaniu konfliktów, które ewokują DŁUGI. A bank zarabia na nich właśnie. Na zadłużeniu państw i państewek. To jego cel i strategia.

      Banksterzy wszędzie mają oczy i uszy, wiięc wiedzą, że Calvini im się wymyka. Parę godzin później Calvini zostaje zastrzelony podczas wiecu wyborczego [był kandydatem na posła] przed hotelem w Mediolanie. Pierwszy strzał jest niecelny, ale drugi już śmiertelny.

      Policja włoska dziwnie szybko namierza zamachowca i kładzie go trupem. Widać jak szef całej akcji podrzuca drugą łuskę na miejsce, więc można sądzić, że : a] był drugi zamachowiec, b] szef policajów został przekupiony.

      Podczas ewakuacji całej okolicy miejsca zamachu, Sulinger zauważa podejrzanego faceta, który elegancki i z teczuszką - koniecznie próbuje wyminąc karabinieri i wychodzi z hotelu przez kotłownię. Sulinger rusza w pościg, Whitman za nim, a z nimi włoski glina, który im pomaga. Killer ucieka, potrąca autem Whtman, a kiedy Sulinger dopada jego samochód na światłach, okazuje sie, ze jest pusty.

      Wieczorem Sulinger i Whitman oglądają miejsce zbrodni i idąc śladem kierunku wystrzelenia pocisków [wystarczy spojrzeć przez dziuruy zostawione przez kule w filarze na dziedzińcu, hehe]. Sulinger składa wszystkie dane do kupy i podejrzewa, że był drugi zamachowiec, który miał się włączyć do akcji, jesli pierwszy spudłuje. My wiemy, że był na pewno bo wcześniej jest scena, kiedy doradca banku Wexler [Armin Mueller-Stahl] w galerii malarstwa spotyka się z płatnym killerem i zleca mu to zabójstwo [killera gra Brian O'Byrne].

      Jedynym śladem na dachu jest odbitka podeszwy buta w kałuży. Woda zostaje osuszona, a odbitka stotografowana. Wnioski z oględzin są ciekawe : takie podeszwy mają buy ze specjalną wkładką metalową, dla ludzi przewlekle kontuzjowanych.

      idąc tropem podeszwy, Sulinger z Whitmann dochodzą do wniosku, że killer musiał przejśc przez kontrolę na lotnisku. Metalowe wkładki musiały piszczeć na bramce. I tak było, facet nagrał się na monitoringu, ale wiedząc o tym sprytnie opuszczał głowę najniżej jak się da i stawał bokiem do kamery. Niemniej, jakiś tam zarys fizjonomii jest. Sulinger poznaje tę łysinę, widział go przecież przez chwilę od tyłu. I są nazwisko oraz adres. Trop wiedzie do Nowego Jorku.

      A w Nowym Jorku - szczęście, bo wprawdzie adres jest dziwny [mieści się pod nim kawałek pustej przestrzeni, jak po wyburzeniu], ale poszukiwany killer pojawia się znienacka po drugiej stronie ulicy. I na dodatek nie zauważa niczego podejrzanego.

      Tu mamy kilkuminutową świetną scenę, kiedy Sulinger i dwóch gliniarzy w cywilu idą ulicami za killerem. Doskonale jest to filmowane i ich dyskrecja bardzo naturalna :]

      Killer ma spotkanie z Wexlerem w Muzuem Guggenheima. Sulinger i policaje czekają tamci sobie pogadają i zamierzają zwinąć killera. Pech chce, że bank przysłał na miejsce nie tylko Wexlera, ale i grupę zadaniową z karabinami. Chcą wyeliminowac killera, bo mają informacje, że policja go namierzyła [możliwe, że to ten szef włoskiego wydziału wypaplał im wszystko].

      Dochodzi do demolki Muzuem, strzelanina jest efektowna, a w jej trakcie Sulinger i killer niespodziewanie muszą zawrzeć sojusz, zeby ratować swoje tyłki. Udaje się im uciec z całej tej zadymy, ale killer jest cięzko ranny i umiera. Ginie też jeden z policjantów.

      Na szczęście wprowadzona w sytuację ochrona Muzeum zatrzymuje Wexlera. I mamy oto najlepszą scenę w filmie, rozmowę Sulingera z Wexlerem, byłym agentem Stasi, zatwardziałbym komunistą, którą dzisiaaj pracuje dla kapitalistów, których przed laty zwalczał. "MYśli pan, że uda mu się cokolwiek zdziałać ? Nie uda się panu. Wszyscy są w to zaangażowani, wszystkie rządy, firmy, kartele, wpływowi przedsiębiorcy. I to oni nas zabiją. Pana i mnie. Bo nikomu nie zależy, żeby IBBC poniósł karę". Znakomity dialog, a starszy, schludny Wexler jest szalenie przekonujący.

      IBBC właśnie prowadzi duży biznes : sprzedaż rakiet dla Turków. Tyle że Turcy nie mają pojęcia, iż Izrael ma już systemy, które neutralizują zasięg takich pocisków, więc są one po prostu bublem. Zarobić ma więc IBBC, a także zbrojeniówka niektórych państw. Niezły deal.

      I Sulinger najpierw wysyła do domu Whitman - ona ma rodzinę, nie powinna ryzykować. A potem montuje prowokację. Najpierw odwodzi od zamiaru synów Calviniego, którzy po ojcu przejęli firmę i mieli robić interesy z bankiem jako pośrednicy między nim, a Turkami.

      A potem, dzięki informacjii od Wexlera pojawia się ukradkiem - w Stambule - w pobliżu miejsca, w którym spotykają się dyrektor banku Skarssen [Ulrich Thomsen] i jego turecki kontrahent. Dzieki podrzuconej przez Wexlera pluskwie - ma ich na podsłuchu i nagrywa. Kopia rozmowy oczywiście skompromituje później IBBC.

      Problem w tym, że ochroniarze Turka przeczesując teren trafiają na Sulingera i wyrzucają go z budynku. Jest to obiekt turystyczny i Sulinger za turystę się podaje, ale na nic tłumaczenia.

      PO rozmowie Skarsen wychodzi na dziedziniec i napotyka siedzące zwłoki Wexlera. Sulinger wchodzi w jego pole widzenia. Skarsen zaniepokojony ucieka instynktownie uliczkami miasta [kolejna bardzo dobra scena pościgowa]. Sulinger dopada go na dachu budynku [czy to nie to samo miejsce, w którym BOnd ganiał się motocyklem z jakimś przestępcą w "Skyfall' ?]. Mierzy do niego z pistoletu, Skarsen negocjuje "Jak mnie sprzątniesz, przyjdzie stu innych gorszych ode mnie", a zabija go ktoś inny. Turek jakiś. Zapewne w zemście za próbę oszukania ich w transakcji i sprzedania bezwartościowego szrotu.

      Zamachowiec sprawdza czy Skarsen nie żyje, a potem szybko się ulatnia. Sulinger zostaje sam i dociera do niego, że Wexler miał rację : nikt mu nie pomoże, rządom, korporcacjom, finansjerze, mafiom i kartelom zależy na tym samym - by nic się nie zmieniało.

      Dobre zakończenie. Nie naprawiajace świata, lecz podkreślające jego charakter.

      • grek.grek Re: "International" via TV Puls 22.09.16, 13:23
        Pomijając obecnośc w tle potęznego wroga, który wszystko wie i wszedzie ma swoich ludzi ;]... film ma kilka niewątpliwych zalet.

        Bardzo dobra obsada, zwłaszcza drugie tło z ciekawymi twarzami aktorów nie zawsze eksponowanych w kinie mainstreamowym.

        Miedzynarodowe towarzystwo aktorskie idzie pod rękę z międzynarodowymi miejscówkami : mamy tu Lyon, Mediolan, Nowy Jork, Stambuł. Do wyboru, do koloru.

        Kilka dobrych scen : śledzenie ulicami Nowego Jorku, śledzenie ulicami Stambułu, z zaznaczeniem odrębności kulturowej obu lokalizacji. Mediolan jest raz słoneczny, a raz w deszczu, podobnie jak Lyon. Generalnie, tworzy to niezły nastrój.

        Intryga nie jest głupia, a przeciwnie : bank może i jego fikcyjny, a mechanizmy jakie uruchamia w swoim biznesplanie niekoniecznie są tożsame z rzeczywistością, niemniej - ostrzeżenie przez wpływami jakie banki wywierają na rozmaite organizacje, od całkiem legalnych rządów po wszechmocne mafie, przed ich pazernością i brakiem skrupułów wobec obywateli - jak najbardziej słuszne i celne.

        www.youtube.com/watch?v=ILj3HlaoOCg
    • grek.grek Siostro, trzymaj się ! Powodzenia ! 22.09.16, 13:26
      zyczenia dobrej energii, Siostro, w tygodniu, który - jak wspominałaś - będzie/jest dla Ciebie wymagający !

      I wreszcie weekendu, żebyś mogła odpocząć i naładować baterie :]
      • siostra_bronte Re: Siostro, trzymaj się ! Powodzenia ! 23.09.16, 20:07
        Dzięki, Greku :)

        Niestety, sprawy potoczyły się w złym kierunku. Na razie wyjeżdżam na urlop, bardzo mi się to teraz przyda. Dzięki za pamięć i wsparcie. Pa!
        • maniaczytania Re: Siostro, trzymaj się ! Powodzenia ! 23.09.16, 20:41
          trzymaj się Siostro! Przesyłam dużo ciepłych myśli :)
        • barbasia1 Re: Siostro, trzymaj się ! Powodzenia ! 23.09.16, 23:31
          > Niestety, sprawy potoczyły się w złym kierunku. Na razie wyjeżdżam na urlop, ba
          > rdzo mi się to teraz przyda. Dzięki za pamięć i wsparcie. Pa!

          Co za niedobry czas przyszedł!?!

          Udanego urlopu i dużo dobrego!
          Czekamy na Ciebie!
          :)

        • grek.grek Re: Siostro, trzymaj się ! Powodzenia ! 24.09.16, 12:16
          Siostro, bądź dobrej myśli, rzeczy mają to do siebie, że są nieprzewidywalne, a także podatne na rozmaite wpływy i co idzie źle, to za chwilę może wyjść na prostą. Dlatego, bądź optymistką !

          powodzenia w dobrym wypoczynku ! Niech Cię wyposaży w porządny zasób dobrej energii :]

          • siostra_bronte Re: Siostro, trzymaj się ! Powodzenia ! 24.09.16, 14:29
            Maniu, Barbasiu, Greku, dziękuję :) Jesteście kochani!
    • grek.grek Emmy 2016 22.09.16, 16:28
      "Gra o tron" i "Figurantka" najlepszymi serialami sezonu :

      kultura.gazeta.pl/kultura/7,127222,20711800,emmy-2016-gra-o-tron-znowu-najlepszym-serialem-dramatycznym.html#MT

      ciekawe kiedy w polskiej TV ogólnodostępnej zaczną te seriale pokazywać, hehe ? Czesi puszczali w swojej Ct2 "Grę o tron" i to chyba nawet 3 sezony. Pogubiłem się przy pierwszym ;] kto, z kim, gdzie, kiedy...
    • grek.grek Gdynia 2016 dzień 3 22.09.16, 16:40
      Festiwal zaplanowano na 6 dni, więc tempo jest znakomite.

      z recenzji, nielicznych zgromadzonych, wynika że "Zaćma" wypadła tak sobie [możliwe, że reżyser Bugajski miał chęć po prostu skopiować "Przesłuchanie", ale mu nie wyszło, bo nie te czasy i nie ten scenariusz], o "Smoleńsku' raczej zdawkowo, za to znów same dobre opinie o "Ostatniej rodzinie".

      Wzorem renomowanych festiwali zachodnich, dorzucono także pokaz serialowy - padło na... "Artystów" :]

      film.onet.pl/wiadomosci/41-festiwal-filmowy-w-gdyni-dzien-3-emocje-w-kinie-kino-o-emocjach-relacja/veme5c
      film.onet.pl/wiadomosci/41-festiwal-filmowy-w-gdyni-pierwsze-pokazy-ostatniej-rodziny/egsf74
      film.onet.pl/wiadomosci/zacma-bugajskiego-o-krwawej-lunie-pokazana-na-festiwalu-w-gdyni/52cxmf
      film.interia.pl/raporty/raport-gdynia-2016/recenzje/news-zacma-druga-strona-przesluchania,nId,2278428
      wyborcza.pl/7,75410,20727504,festiwal-w-gdyni-2016-kino-moralnego-niepokoju-2-0-sobolewski.html
      trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35612,20727637,festiwal-filmowy-w-gdyni-2016-ryszard-bugajski-o-zacmie.html
      wyborcza.pl/7,75410,20730368,festiwal-w-gdyni-2016-ostatnia-rodzina-czyli-film-ktory.html
    • grek.grek 21:00 TVP Kultura "To nie ja, przysięgam" 22.09.16, 16:48
      Kultura stawia na cykl filmów z młodocianymi bohaterami w rolach głównych ?

      wedle opisu, rzecz się dzieje w 1968 roku, możliwe że w Kanadzie, bo film jest właśnie kanadyjski. Bohater ma lat 10, jest rezolutny i cwany, boryka się z kłopotami dorastania, jego rodzice chcą się rozwieść, matka planuje wyjazd do Grecji, sąsiedzi zasługują na samo zło, a do tego jest irytująca rówieśnica, z którą łączą go coraz cieplejsze relacje.

      Jakbym czytał opis filmu sprzed tygodnia ;] Jeśli jeszcze główni bohaterowie będą przerzucać się tekstami, które napisał dla nich 40-latek, który koniecznie chce o sobie aktualnym opowiedzieć ustami 10-latków, to deja vu gwarantowane.

      Litości, tylko nie Kultura z kulturą dnia codziennego, hehe, bo od tego są telenowele, kino familijne, a kino opowiadające o dorastaniu i tak zostało zakasowane raz na zawsze przez "Cudowne lata" :]]
      • grek.grek "To nie ja, przysięgam" - kilka słów 23.09.16, 13:34
        Czy oglądaliście ? :]

        Mnie się udało skoczyć. I nie żałuję. Bardzo dobry film !

        Powodzenie takich opowieści zależy od osobowości głównego bohatera, a tutaj zarówno młody pan aktor, jak i jego postać są znakomitymi wydarzeniami. Tym razem młodociany bohater nie mówi jakby miał 40 lat i przeczytał całą bibliotekę :] Jest bystry, ale oprócz tego jest dzieciakiem. I to najważniejsze.

        Reżyser ze scenarzystą świetnie spletli wątek dojrzewania młodego dżentelmena z trudnymi momentami kształtującymi jego dzieciństwo. Z odchodzeniem bliskich ludzi, z docieraniem się relacji z początkowo niedocenianymi ojcem i bratem, a wreszcie z odkrywaniem siebie.

        Bohater ma imię Leon i, jak powiada jego ojciec, jest "złodziejaszkiem, wandalem i kłamcą" :] Ja bym powiedział : notorycznym złodziejem, utalentowanym wandalem i kłamcą nieuleczalnym ;] A do tego jest naprawdfę fajnym dzieciakiem. Gdyby to była realna postać, to bym trzymał kciuki za niego,żeby nigdy nie utracił tej swojej ciekawości, śmiałości, a nawet bezczelności. Trochę pan aktor przypomina Kevina "Samego w domu", takiego Kevina-kilka-lat-później, co pomaga w polubieniu Leona.

        A więc, Leon z rodziną mieszka na przedmieściach Montrealu, które przypominają amerykańskie, z tą róznicą że są kanadyjskie. Jego ulubione zajęcia, to... wandalizm, kradzieże i kłamstwa. Mama zawsze go poprawia "Leonie, kłam ile chcesz, ale, proszę cię !, kłam z sensem !" :] Sąsiadka nonstop robi awantury, że Leon obrzuca jajami jej dom, na co mama udziela mu reprymendy, a potem razem jajami obrzucają dom sąsiadki i mają z tego dobrą zabawę. Ze starszym bratem, Jeromem, Leon puszcza latawce. A tata głównie przychodzi z pracy i jest zmęczony.

        Czasami w kadr wchodzi Lea, ładna rówieśnica, w której Leon się skrycie podkochuje i dlatego zawsze kiedy ona próbuje zagaić rozmowę - pokazuje jej srodkowy palec i jest dla niej bardzo szorstki. Od razu widać, że się w niej kocha :]

        Mówiłem już, ze Leon jest utalentowanym piromanem ? :] Ale działa zawsze w słusznej intencji, jak rodzice się kłócą - podpala łózko w pokoju, żeby wymusić na nich współpracę w gaszeniu pożaru. "Wyglądają przez chwilę jak prawdziwa rodzina", powiada.

        TYle że nie da się palić ogniska w domu w nieskończoność. Mama jest nieszczęsliwa w domku na przedmieściach i planuje wyjazd. Do Grecji. Chce tam zamieszkać na stałe. Sama. Kiedyś chciała być malarką, ale nie wyszło. Z mężem się nie układa, może jest dla niej zbyt przyziemny, może coś... Kłócą się bez przerwy i Leon ani piromanią ani głośnym uderzaniem w klawisze pianina nie jest w stanie zagłuszyć ich konfrontacji, które bywają zabawne, przypominają trochę włoskie kłótnie, a cios który żona wymierza męzowi jest wprost komiczny.

        MNiej śmieszny moment następuje, gdy ona naprawdę odchodzi. Leon walczy o to, by została, próbuje odebrać jej walizkę, ale ojciec powstrzymuje go, a matka cała wzruszona żegna się z nim przez szybę taksówki.

        Od tej pory nie ma dnia, by Leon nie myślał o nie. I nigdy nie traci wiary, że ona w końcu wróci. Kamieniami kładzionymi na biurku odlicza dni, które minęły od jej wyjazdu. Brat upomina go "Miejsca ci zabraknie. Ona nigdy nie wróci".

        Leon nie spędza dni tylko na myśleniu o matce, choć to jej odejście prowokuje natężenie jego łobuzowania.

        Kradnie lody z obowźnej budki. Potem włamuje się do sąsiadów, którzy wyjechali na 3 tygodnie, i robi z ich domu demolkę. Kiedy wracają, próbuje uciec przez okienko w piwnicy, ale pies się tam kręci. Potem jest za późno, bo odkrywają tę całą demolkę i tylko jakimś cudem nie udaje się im nakryć Leona kryjącego się pod schodami. Gorzej, że zabijają deskami to okienko i dzieciak spędza całą noc w piwnicy. Wychodzi o pierwszej w nocy, jak tamci idą spać.

        Spotyka Leę, która opowiada mu, że ojciec postawił na nogi całą okolicę i wszyscy go szukali, sądząc ze zaginał. Lea zapewniła mu alibi, jakoby poprosiła o znalezienie jej kota, a Leon wybrał się do lasu na poszukiwania. Nie ma wyjścia : Leon zadaje sobie cięcie nożem, wraca do domu i udaje, że spadł z drzewa i postradał przytomność :] Woli to niż żeby ojciec się zdenerwował znając prawdę.

        W szpitalu, podczas zakładania szwów - Leon symuluje kłopoty ze wzrokiem. Sugeruje,że stąd się biorą jego słabsze oceny w szkole. Ojciec prowadzi go do okulisty, tam Leon nadal symuluje, więc musi nosić okulary z minusem. wszystko mu się rozmywa przed oczami, więc jak moze świat śledzi patrząc "górą" albo 'dołem", byle ominąć grube szkła :} Oczywiście, wygląda to zabawnie. Ojciec kupuje mu rower, chyba z radości i w ramach rekompensaty z okazji problemów zdrowotnych ;] Ofk, jak tylko ojciec nie widzi - Leon okulary ściąga.

        Ma swoją kryjówkę. W polu kukurydzy jest "polana", tam Leon sobie rozbił parasol słoneczny, siedzi pod nim i przez lornetkę obserwuje niebo. MOże dlatego, ze matka mówiła, iż w Grecji "niebo jest przepiękne, błękitne z białymi obłokami". Wkrótce odwiedza go tam Lea. "Ja też ma swoją kryjówkę", mówi, i pokazuje palcem na swoją głowę, na co Leon odpowiada "To azyl wariatów".

        Lea jest wspaniała - mądra, ładna i w ogóle, tyle że... nie ma bezczelności i wyobraźni Leona. Jakże bezpretensjonalnie reżyser opisuje jej sytuację: Leon puszcza z bratem latawiec, ona przychodzi, Leon : "Możesz już sobie pójść ? pobaw się Barbie", na co ona : "E, to dla dzieciaków", Leon "To idź do mamy", Lea : "Jest w pracy", "To idź do ojca, pardon - wujka", Lea "Jest pijany".

        Ona jest po prostu równie samotna, jak Leon. A "wujek" ją bije, Leon odkrywa na jej szyi i ramionach siniaki. Zblizają się do siebie. W prosty, cudownie dziecięcy sposób , który reżyser pokazuje z łatwością i naturalnością godną podziwu.

        cdn



      • grek.grek "To nie ja, przysięgam"- jeszcze kilka słów 23.09.16, 14:02
        Leonowi brakuje matki, Lei brakuje ojca. To ich jakoś łączy. I uzupełniają się, ona ma rozum, a on śmiałość :"]

        W kręgielni, w której Leon lubi bywać i koleguje się z właścicielami, jeden z nich mówi mu, że Grecja jest daleko za oceanem, trzeba tam lecieć samolotem. Od tej pory Leonowi w głowie kiełkuje myśl, aby zdobyć pieniądze na bilet samolotowy i polecieć do mamy... która czasami pisze do niego i brata, ale są to pocztówki z Akropolem i krótkimi zdaniami, że "tu jest pięknie" etc. Brat wygląda jakby nie znosił matki, drze pocztówkę. A Leon wpatruje się w nią jak w relikwię.

        Lea wyrysowuje cały plan - jak zdobyć pieniądze na bilet. Oczywiście, podstawą jest zdobycie samych pieniędzy, a potem droga do biura podróży, w którym ponoć pracuje jej brat, więc będzie im łatwiej. Plan jest narysowany znakomicie, Leon wyraża swój podziw "NIgdy nie widziaólem lepiej narysowanego pirackiego planu... [Lea patrzy zdziwiona]... to znaczy, chciałem powiedzieć, ze... jesteś, jak na dziewczynę... że jesteś... lepsza od traktora ! [Lea patrzy jak na wariata]... to znaczy... próbuję ci powiedzieć... [Lea zniecierpliwiona : To mów !]... że cię... że cię kocham !". Na co ona "No i ? Ja też siebie kocham, a teraz posłuchaj, co zrobimy...". I jak tu rozmawiać z racjonalistką ! ;] Świetne :]

        Kiedy Leon trochę się waha, bo droga do biura podróży, prowadzi przez dziwną osadę podmiejskch wyrzutków, a potem trzeba się przeprawić promem, do którego wpuszcza "cyklop" - Lea motywuje go "Co, boisz się ? Mamusi potrzebujesz ?". I Leon policzkuje ją. A ona przyjmuje to z klasą i rzuca "Wujek bije mnie cały czas, twój policzek nic dla mnie nie znaczy". Leon przeprasza ją od razu.

        Świetne są te ich dialogi. Kiedy ona mówi "Nie jesteśmy normalnymi dziećmi...", a on na to krótko "No i dobrze". A potem wiezie ją rowerem. On prowadzi, a ona z tyłu. Tak mu dobrze idzie, że jadą zygzakiem, od pobocza do pobocza :]

        Pierwszy punkt, to zdobycie kasy. A więc włam do sąsiadów. Innych niż ci od demolki :] Nie ma ich, chata stoi pusta. Leon próbuje włamywac się jak zawodowiec, ale ostatecznie wychodzi z tego prymitywne wywalenie szyby od salonu ;] Kasa się znajduje w szufladzie, ale co innego jest tutaj wazne - Lea znajduje w pokoju dziecinnym lalki barbie i doznaje jakiegoś dziwnego ataku spazmów, płacze i nie moze się uspokoić. Nie umie się bawić tymi lalkami, głaskać ich jak trzeba, nie ma naturalnego drygu do tego... I to ją nagle przeraża... Leon nie wie, co robić, wieć zaczyna grać na dziecinnym pianinie, i wtedy ona się uspokaja. Poruszająca scena.

        Dalej w drogę, przez osadę dziwaków. Trudno powiedzieć, co to za ludzie. Jacyś inni są. A w środku tej osady na drzewie w pozie chrystusowej wisi jeleń. Upolowany i powieszony. A przed wjazdem do osady warczy wielkie psisko. Leon każe Lei zejśc z rowera i zacząc z nim [Leonem] grać w kółko i krzyżyk. Spokojnie. Inaczej pies zaatakuje. I tak tego psa udaje się im ululać, że zasypia przy nich ":] Lea podsumowuje "18 do 2 dla mnie, jesteś beznadziejnym graczem". Na co Leon "To prawda, ale... uratowałem ci życie". I mamy pierwszego całusa :] Jak się okaże - ostatniego.

        Przez osadę szybko, a potem "cykop" na przystani, który okazuje sie po prostu wielkim mężczyzną z przymrużonymi oczami :]

        Kiedy przeprawiają się promem na drugą stronę, Lea nagle zaczyna szybko biec. Nie czeka na Leona, który jedzie za nią rowerem i ma jeszcze plecak. Okazuje się, ze cały plan był blefem Lei. Tak naprawdę, chciała odwiedzieć swojego ojca. TYle że w domu, gdzie miała nadzieję go zastać - już go nie ma. Kobieta, która tam mieszka, mówi że wyprowadził się 2 lata temu. I nie wiadomo gdzie jest teraz. Lea załamuje się.

        Wprawdzie jest w pobliżu jakieś biurko podróży, ale brat Lei tam nie pracuje, bo... ma dopiero 15 lat ;] Patrzą oboje na wystawę i Leon powiada "Moglibyśmy zmienić swoje życie...", Lea na to "Mamy po 10 lat", na co Leon "No właśnie ! Nie jest za późno !". Świetny dialog !

        Wracają. Znów promem. A po drugiej stronie już czeka ojciec. Wkurzony i zmartwiony. Leon pospieszenie zakłada okulary minusowe :] Ale ojcu nie o to chodzi. Obok stoi sąsiad, ten od demolki. Ojciec już wie, że to Leon zniszczył sąsiadom dom. Leon wyrywa się, ucieka, ojciec za nim. Leon dostrzega lisa [lubi lisy] na skraju lasu, biegnie za nim, wspina się po jakichś starych schodach. Kiedy wychodzi na górę, ojciec przybiega dołem, chce porozmawiać, ale Leon wybiera... skok w dół !

        Ląduje w szpitalu, ma złamaną nogę i rekę, jest potłuczony. Odwiedza go ojciec i pyta "Dlaczego skoczyłeś ?!", przybywa też ksiądz. Leon prosi o zdjęcie ze ściany krzyża [ten jeleń mu się przypomniał ?]. Ksiądz zdejmuje. Odwiedza też Leona brat, zrobił dla niego latawiec w kształcie lisa. Ale Leon chciałby najbardziej żeby odwiedziła go Lea... Ojciec mówi, że Lea ma kłopoty po tej eskapadzie. Mieszka teraz z babcią.

        Leon nie przestaje tęsknić za matką. Wykorzystuje moment nieuwagi policjanta, który flirtuje z pielęgniarką, podkrada mu mikrofalówkę, uruchamia ją i próbuje w ten sposób skontaktowac się z "Peleponezem", cicho zagaduje do słuchawki "Mamo, czy mnie słyszysz ?".

        Kiedy Leon wraca do jakiej-takiej formy, ojciec zabiera go ze sobą do domu i urządza specyficzne tournee po okolicy. Odwiedza wszystkich sąsiadów, którym Leon wyciął jakiś numer, przeprasza ich, każe Leonowi przepraszać, i zapowiada "jeśli zobaczycie GO państwo kręcącego się w okolicy waszego domu, dzwońcie po policję" :] Tylko właściciele kręgielni reagują w inny sposób niż sąsiedzi "W porządku, ale Leon u nas będzie zawsze mile widziany".

        Kiedy syn sąsiadów od demolki rzuca w Leona kamykiem, Jerome powala go na ziemię. Ujmuje się za bratem.

        Dom nawiedza młoda kobieta. Mówi, że wraca z Grecji, gdzie spotkała ich matkę. Ma prezenty dla chłopców. Od matki. Długo rozmawia z ojcem. Jerome pyta "Dlaczego mama sama nam ich nie przywiozła ?".

        Leon podkrada jej z portmonetki trochę pieniędzy. Ma plan. Ale najpierw niespodziewanie, w nocy, zauważa brata jak kręci numer w telefonie. Nie dodzwania się, ale... dokąd tam telefonuje nocą, chyłkiem ?

        cdn


      • grek.grek "To nie ja, przysięgam" - no to kilka jeszcze słów 23.09.16, 14:27
        Aha, sąsiedzi zorientowali się, że to Leon zrobił im demolkę, bo... chłopiec zostawił w ich domu charakterystyczną bandanę, którą zwykł owijać sobie szyję :]

        nadchodzi szkoła. Leon znów spotyka Leę, ale dziewczynka jakoś nie bardzo chce z nim rozmawiać. Kiedy Leon ją zagaduje, odpowiada, ze "nie wolno jej". Leon cierpi przez to, ale nie traci wigoru. Pod pozorem kłopotów ze zdrowiem, a mówiąc wprost : rozwolenienia ;], co i rusz zdobywa pozwolenie wyjścia do toalety w trakcie lekcji.

        Nauczycielka ma trochę tego dosyć, więc za ktorymś razem każe mu przeanalizowac zdanie "Lea biegnie z Rene". Leon na to "A dokąd biegną ?", nauczycielka "Nieważne dokąd. Wskaż orzecznie, podmiot i określenie". Leon : "wukrza mnie, bo nie wiem dokąd biegną". I dodaje "Kim jest Rene ?". Nauczycielka nie wie, co powiedzieć. Leon zmazuje gąbką imię "Lea" i zastępuje je "Julią". "Lea nie mozę biegać z Rene. Ma inne sprawy". Prawdziwa Lea wie, co się święci, wiec kryje twarz w dłoniach, a cała klasa "Leon kocha Leę !" ;]

        I udaje się Leonowi wyjśc do tej ubikacji. Nie po to, by siedzieć na tronie, ale po to, by... uciec ze szkoły :} Przez okno na pierwszym pietrze. Już jest jedną nogą na gzymsie, kiedy nauczycielka przez drzwi dopytuje się "Co robisz ?", na co Leon "To potrwa ! Wygląda to bardzo źle, fatalny kolor !", na co ona "Rób swoje i wracaj !", Leon "Tak jest. Będę panią informował !" ;]]

        Ucieka oknem, potem po rurze na dół, i chodu. Po co ? By kupić Lei... lalki barbie. Za te pieniądze, co ukradł kobiecie z Grecji. Prosi o pomoc właściciela kręgielni. Ten jakoś nie mozę uwierzyć w prawdomówność Leona. Sądzi, ze go wkręca w coś, ale ostatecznie daje się przekonać.

        Na dziedzińcu szkoły Leon rozkłada te wszystkie lalki, gumy do żucia i inne zabawki przed Leą i mówi "MOże nauczymy się bawić jak normalne dzieci". Lea patrzy zdumiona, dookoła gromadzą się inne dzieciaki. W końcu Lea mówi "Nic nie rozumiesz... Wysłali mnie do psychologa, zabronili z tobą rozmawiać, wyjeżdzam ! Nie zobaczymy się". Leon jest zdruzgotany. Lea wsiada do autobusu, żegna się z nim... jak matka, kiedy wyjeżdzała go Grecji. Z tą róznica, ze pokazuje mu na końcu... środkowy palec :} Ale to przyjacielski środkowy palec :] "Wyczerpała moją miłosną energię na tysiąc lat", powie Leon.

        W domu ojciec niechący wygaduje się, że dzwonił do matki. Przy okazji wytykania chłopcom, że w ostatnim tygodniu "11 razy dzwonili do Grecji". A wiec Jerome dzwonił do matki ! Ojciec w tej swojej tyradzie sam się zdradza "Nie ma to sensu, ja też próbowałem wiele razy i zawsze odpowiada jakiś facet. Po grecku". NUmer zapewne obaj mieli od tej kobiety, co ich odwiedziła i przywiozła prezenty od matki. Ale ojciec... skłamał. I tutaj to on musi się tłumaczyć przed synami :]

        Porządny facet, dobry tata, zapracowany, czasami surowy, ale dobry, bardzo dobry. Dopiero w tym momencie Leon odkrywa go naprawdę. W pewnym momencie grają na cztery ręce na pianinie i uśmiechają się do siebie.

        Ale To jest moment trudny. Ojciec wyznaje im wprost : matka was nie odwiedza, bo... ja tam postanowiłem. "Wyjazd był jej decyzją. A zostawienie was w spokoju - moją". Czy zrobił to dla ich dobra ? Zapewne. Skoro odeszła - nie powinna mieszać im w głowie swoimi powrotami i kolejnymi odjazdami. Cierpieliby wtedy. Za każdym razem, za każdym odjazdem. Lepiej raz i koniec, niż wiele razy i bez końca.

        Po tej całej historii Leon wysypuje swoje kamienie, którymi odmierzał czas po odejściuu matki. Może ją zrozumiał ? Że nie mogła być szczęsliwa w tym miejscu i musiała wyjechac tam, gdzie mogła szczęscie odnaleźć ?

        Idzie do kręgielni, gdzie pomaga w ustawianiu strąconych kręgli. Monologuje, że czas na zmiany, musi zacząc od nowa. "Jak mówił pewien grecki filozof : kto nic nie ma, może ryzykować wszystko"> W istocie tym "greckim filozofem" była... Lea :]

        Sytuacja jest taka,ze zawodnikowi został jeden kręgiel do zbicia, i Leon - który ustawia je z tyłu - nadstawia twarz prostopadle za tym kręglem. Jak zostanie strącony, to kula uderzy Leona w czoło ! Kula pędzi w kierunku samotnego kręgla, Leon zamyka oczy, właściciel pędzi ku niemu z sąsiedniego stanowiska... i bęc ! Biała poświata :]

        Leon traci przytomnośc i wyznaje że był długo w śpiączce :} Wyświetla mu się matka. Siedzi na greckiej plaży, w bandanie na głowie jest uśmiechnięta. "Jakie jest niebo ?", pyta Leon z offu, a ona "Piękne jak twoje oczy", odpowiada, na co Leon "Kocham cię, mamo". PIękna scena.

        "Miałem sporo czasu na myślenie, bedąc w śpiączce", powiada Leon ;] Mówi optymistycznym tonem,że nigdy nie zapomni, zawsze będzie czekał na matkę, "może nawet... cale życie". A póki co... wstaje z trawnika na którym sobie leży, widać że już jesień idzie, i... znów rozwala jajko na domie sąsiadki :]]

        A wieć nawet walnięcie kulą od kręgli między oczy nie zmienia charakteru i nawyków ;] I tak trzymać ! :]

        Przeuroczy film. Bezpretensjonalny. MNóstwo ma wdzięku. I wspaniale łączy komizm, kino dziecinno-inicjacyjne, oraz wątki dramatyczne.


        • grek.grek "To nie ja, przysięgam" - jeszcze tylko trailer ;] 23.09.16, 14:33
          :]

          www.youtube.com/watch?v=cRsVvYv52s0

          PS : ten trailer przypomina komiczny dialog między Leonem i Jeromem.
          Leon : rodzice się rozwiodą...
          Jerome : Nie wymawiaj słowa "rozwód" ! To brzydkie słowo, jak... 'wagina" !
          Leon : nie znałem tego słowa...

          Zabawne, a jednoczesnie pokazuje jak bardzo starszy brat przeżywa rozstanie rodziców. Leon niekoniecznie to zauważa i rozumie, widzi raczej to, że Jerome gniewnie reaguje na prezenty od matki, drze pocztówki które do niego śle z Grecji [potem Leon zbiera te podarte częsci i skleja je w całość].

    • grek.grek Gdynia 2016 dzień 4 23.09.16, 16:35
      na specjalnym pokazie pojawiły się "Powidoki", "Ostatnia rodzina" urasta do rangi dzieła dekady, a do tego "Zjednoczone stany miłości" i ciekawe filmu w osobnych sekcjach, poza konkursem głównym.

      Rano widziałem w Kulturze wywiad z Wojciechem Smarzowskim, w tle którego pokazano kilka kadrów z "Wołynia" [w Gdyni będzie chyba jutro]. Wygląda na estetycznie podobny do "Róży", a może... to po prostu film Smarzowskiego.

      Pan reżyser mówił zatem, że dla niego był to moment idealny na zrobienie tego filmu, bo "za parę lat nie będę już miał sił by nakręcić coś podobnego", a jednocześnie stwierdził, że ci, którzy oczekują szczególnie mocnych scen mogą byc zawiedzeni, bo będzie tutaj mniej charakterystycznego dla jego kina naturalizmu. Wygląda na to, ze większy nacisk będzie położony na wątek uczucia, które łączy parę polsko-ukraińską i losy głównej bohaterki, które są wplątane w historię wołyńskiej masakry.

      Dodał też, że przygotowane są dwie wersje. Krótsza, festiwalowa, ma być prezentowana zagranicą. Od tej "polskiej" róznić ma ją to, że nie zawiera symboliki i dygresji, które ważne będę tutaj, a dla widzów z innych części świata mogą być kompletnie nieczytelne. W wersji "zagranicznej" scenariusz skupia się na pogłębieniu postaci głównej bohaterki.

      film.onet.pl/wiadomosci/pokaz-powidokow-na-festiwalu-w-gdyni-oklaski-dla-wajdy/02wsbf
      film.onet.pl/41-festiwal-filmowy-w-gdyni-dzien-4-konkursowy-faworyt-i-urodziny-mistrza-relacja/xbeylb
      film.onet.pl/wiadomosci/andrzej-saramonowicz-powidoki-mnie-zachwycily/c6mrmd
      wyborcza.pl7,101707,20733177,festiwal-w-gdyni-2016-duzo-zla-w-dobrych-filmach-faworyt.html
      wyborcza.pl/7,75410,20735607,festiwal-filmowy-w-gdyni-2016-wolyn-to-najtrudniejszy-film.html
      wyborcza.pl/7,90535,20735961,festiwal-filmowy-w-gdyni-2016-mlodzi-czyli-przyszlosc-kina.html
      wyborcza.pl/7,101707,20733753,dziwny-prezent-bugajskiego.html
      wyborcza.pl/7,75410,20734592,festiwal-w-gdyni-2016-linda-do-wajdy-jestem-twoim-podnozkiem.html
    • grek.grek 22:20 TVP2 "Artyści" odcinek 4 23.09.16, 16:40
      nowy dyrektor mianowany w miejsce tragicznie zmarłego poprzednika, by... doprowadzić teatr do upadłości. Uznany za na tyle nieudolnego, że idealnie pasującego do tego 'zadania". On nic nie wie, zespół coś przeczuwa, wiedzą tylko urzędnicy... skąd my to znamy ? :]

      dzisiaj 4 odcinek.
      byli "Artyści" w Gdyni, a i recenzje zbierają pochlebne w gazetach; kolejna tutaj :

      wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,20724165,thriller-o-teatrze-czyli-artysci-i-urzednicy-varga.html
      • grek.grek "Artyści" po 4 odcinku 24.09.16, 12:56
        gramy dalej :]

        Rozwija się to wszystko kapitalnie.
        Oglądacie na Vod ?
        albo w TV? :]

        4 odcinek kręci się wokół premiery szekspirowskiej. Reżyser pan "Tak Jakby, Po prostu" ze złamaną nogą już zupełnie nie wie, co kręci i jak ma kręcić, ale aktorzy wchodzą na wysokie C i, mimo że dyrektor załamuje ręce, a jego zona widzi "drewniane" aktorstwo, o dziwo mamy sukces.

        fragment teatralnego przedstawienia, a także generalna próba, w ogole język branżowy przy tej okazji stosowany, robią świetne wrażenie. Zwłaszcza że przecież ten serial o teatrze, grany jest przez aktorów teatralnych właśnie, więc doskonale wiedzących co i jak pokazać.

        Primadonna, która podczas wstępnych przygotowań do spektaklu, odrzuciła rolę, poniekąd za radą swojego męża, urzędnika, który uświadomił ją, że teatr jest do rozbiórki, a dyrektor ma go - nieswiadomie - ukatrupić, nagle oglądając premierę doznaje olśnienia i cedzi męzusiowi do ucha "Chcę grać w następnym przedstawieniu !". Hehe.

        w ogole, coraz lepiej idzie dyrektorowi, jak chodzi o sprawy czysto techniczne. Na bankiecie popremierowym wyrzuca wprost urzędnikom, że planują uwalić cały teatr. A ci stoją jak niepyszni.

        Bilety schodzą marnie, ale wtedy skruszony sekretarz Tomaszek, sprowadza swoich kolegów spod tęczowej flagi :} Od razu jest pełno. A na dodatek zjawia się renomowana reżyserka Richter, swoim pojawieniem się budząc sensację na widowni. Chcący albo nie - robi reklamę Popularnemu.

        Recenzetka z gazety wchodzi na widownię, dyrektor 'dzień dobry, pani redaktor !', ona : "A to zobaczymy, zobaczymy... po premierze" :]

        Na portierni siedzą ciecie z "profesjonalnej firmy ochroniarskiej"[jednego z nich gra Jan Klata], nie sposób teraz dostać się do środka, trzeba przejśc procedurę, spowiadać się legitymować... Co za żenada :} Eks-portier Popieł pojawia się na próbie generalnej, a po próbie wychodzi patrząć spode łba na swojego nastepcę w głupiej czapce wcinającego głupią kanapkę. A ta mina Popieła podczas próby... cała miłośc do teatru. Jak mozna człowieka przez 40 lat związanego, i czującego je, z miejscem takim jak teatr wyrzucać na bruk ? To nieludzkie. Ale to nie dyrektor go wyrzucił, lecz macher od finansów, menda przebrzydła.

        W ostatniej scenie odcinka Popieł szykuje się do samobójczego aktu. Oby go ktoś uratował. No chyba, że scenarzyści chcą dać mocny sygnał sprzeciwu wobec porządków w polskim teatrze e realu i jednak go uśmiercić pragną.

        jednocześnie, wicek od finansów próbuje zwolnić sprzątaczkę, tak samo kultową jak Popieł, tyle że w rozmowie w cztery oczy sprzątczka, wspierana duchami byłych dyrektorów, opowiada mu o rzeczach z jego własnego dzieciństwa, co powoduje u gościa taki strach, że możliwe iż uda się jej ocaleć z pogromu postaci kultowych.

        Montażysta może być następny. Komiczny jest ten dialog z dyrektorem, który wytyyka mu jakiś błąd, a montażysta " [dumnym, podniesionym głosem] Proszę pana, ja tu 40 lat pracuję ! ja to mam w małym palcu !... [za moment, konfidencjonalnym szeptem] no i jak by pan radził wybrnąć z tej sytuacji ?" ;]]

        Potyczki słowne coraz lepiej radzącego sobie, i coraz bardziej świadomego sytuacji, dyrektora z pracownikami, przeciwnikami, urzędnikami, inspektorami robiącymi audyt - przednie. Dialogi są znakomite, może bez wielu onelinerów, ale za to napisane są znakomicie, tego się po prostu świetnie słucha, a aktorzy czują je bezbłędnie.

        kameralne, błyskotliwe, aluzyjne, perfekcyjnie napisane, zagrane rewelacyjnie - takiego serialu od dawna nie było w TVP, a może nawet w całej polskiej teleewizji. W zalewie tych soap oper, soap doców, nieudanych kryminałków - perła prawdziwa ! :]


    • grek.grek 20:25 TVP Kultura "Złotoręki" 23.09.16, 16:48
      tydzień temu zapowiedź nam nie wyszła, to może dzisiaj... :]]

      wedle opisu : utalentowany perkusista jazzowy, po odsiadce próbuje poskładać swoje życie, spełnić marzenia muzyczne, ale na przeszkodzie stają liczne problemy : sparaliżowana żona, która namawia go, zeby zdobywał pieniądze za pomocą hazardu, podejrzani koledzy od stolika pokerowego, skutkiem : zadłużenie u mafii, a koniec końców uzależenienie od narkotyków i oskarżenie o morderstwo.

      w głównej roli Frank Sinatra. widzę też Kim Novak w obsadzie. Reżyserował Otto Preminger.

      Siostra zapewne powie coś więcej :]

      Siostro, mam nadzieję, że weekend przyniesie Ci więcej wolnego czasu i wypoczynek.
      • barbasia1 Re: 20:25 TVP Kultura "Złotoręki" 23.09.16, 23:34
        Sinatra świetny tu!
        • grek.grek Re: 20:25 TVP Kultura "Złotoręki" 24.09.16, 12:30
          to prawda, Barbasiu :]

          bardzo dobra rola, jakby nie było, głównie piosenkarza, a nie aktora na pełny etat. Aczkolwiek... trochę scenariusz ułatwia mu zadanie, bo Frankie jest jednak porządnym gościem, ma sumienie i morale, ta druga strona medalu jest w nim trochę przytłumiona.

          wstyd się przyznać, ale zamknąłem na moment oczy, atakowany bezpardonowo przez Morfeusza, i... uleciało mi dobre 15 minut w końcówce. Muszę poszukać filmu w sieci i do-obejrzeć :]

          Wróciłem z zaświatów akurat na śmierć żony Frankiego, skaczącej z piętra na chodniik. Do momentu, gdy utraciłem kontakt z rzeczywistością, jej postać była co najmniej podejrzana, choć ciekawa bardzo : oszukiwała męza, bo tylko udawała, że jest sparaliżowana; bazowała w tym na jego poczuciu winy, jakoby to przez niego spowodowany wypadek samochodowy [na podwójnym gazie] był przyczyną jej dramatu; i to ona namawiała go do dalszej pracy dla oszustów karcianych, mimo że Frankie jak mógł starał się zaczepić w zespole muzycznym jako perkusista. Ale... jednocześnie wydawało się, i ona to wprost wyznawała - szczerze chyba ! - że jest zakochana w nim. Może po prostu inaczej postrzegała czym jest jego dobro ?

          Od początku takze wiadomo, że kobietą właściwą dla Frankiego jest Molly. I on też to wie, ale nie może zostawić sparaliżowanej żony [ślub wzięli przypadkiem i pod wpływem nastroju chwili, a on może nawet pod wpływem czegoś jeszcze, hehe]. Ma jednak nadzieję, że zarobi na jej wyleczenie, a kiedy stanie na nogi - będzie miał odwagę odejść.

          jakie małe jest mieszkanie Molly, prawda ? Klitka niemalże. A jednak zgadza się ona, żeby Frankie ćwiczył u niej na perkusji. U siebie nie może, bo żonę "głowa boli".

          I ta rozmowa o przyszłości. Frankie : "Dam ci autograf przed rozszalałymi nastoletnimi fankami" ;] Zabawne.

          Mafiosi 50s mają swój styl. Nie to co dzisiaj, dres, pies i łysina ;] Tutaj garnitur, krawat, klasa, szyk, wąsik, ach ten wąsik. Ludzkośc zamiast się rozwijać, cofa się dramatycznie :] W pewnych obszarach aktywności.

          Kim Novak - piękna jak zawsze. Ale gra trochę "po japońsku", dwie miny i dwa warianty ekspresji. Aczkolwiek, kto wie, może tak jest dobrze ?

          Gośc dostający świra w celi więziennej, z powodu głodu narkotykowego, Frankie z pietyzmem wstrzykujący sobie w mieszkaniu mafiosa - z pewnością obrazki nietypowe dla tego okresu w kinie amerykańskim.

          Jak słusznie zauwazył prowadzący w studio przed filmem - widać wyraźnie, że robiony był w studio, chociaż... jakby tego nie powiedział, to bym uwagi specjalnej nie zwrócił i nie myślałbym o tym podczas pierwszych kilkunastu minut, przyglądając się bardziej dekoracjom niż bohaterom, hehe. Ale później łatwo zapomnieć.

          cóż, dobre kino !



          • siostra_bronte Re: 20:25 TVP Kultura "Złotoręki" 24.09.16, 14:47
            Obejrzałam ponownie z dużą przyjemnością! Widać klasę reżysera. Wciągająca historia, ciekawe charaktery i prawdziwe emocje. Sinatra naprawdę świetny w tej roli. Zgadzam się, że Kim Novak jest w tej roli może mało ekspresyjna, ale i tak wypada przekonująco.

            Świetny jest też drugi plan. Ten kumpel Frankiego w okularkach ("Jestem uczciwym złodziejem"), zmagająca się z mężem Vi (sprawdziłam, ta aktorka grała przygłuchą slużącą w "Gazebo" , tej twarzy nie można zapomnieć!).Plus faktycznie eleganccy mafiosi na czele z uwodzicielskim dealerem z wąsikiem :)

            Jeszcze świetna muzyka Elmera Bersteina. Chwytliwy, powracający temat. Ta scena, kiedy dealer wyciąga kolejne fanty do przygotowania zastrzyku i kładzie je na szafce, a muzyka to podkreśla - kapitalna!

            Tutaj cała znakomita scena, kiedy Frankie znowu zaczyna brać:

            www.youtube.com/watch?v=ag_b8744JVQ&list=PLqpoSeO4nbE_KdcpvO577yX6_NUIm-zeL&index=36


            Jeszcze jedno. Zauważyliście, że Frankie całuje żonę tudzież Molly tylko w policzek? Czyżby cenzura była tak ostra??

            Aha, wyjeżdżam dopiero w poniedziałek :)

            • grek.grek Re: 20:25 TVP Kultura "Złotoręki" 24.09.16, 16:09
              świetne podsumowanie, Siostro :]

              o, Kim Novak jest kluczową postacią. Frankie się trochę miota, gangsterzy i złodzieje dookoła, żona go oszukuje i manipuluje nim, i Molly jest tym kontrapunktem, który ratuje marzenia o czystości świata. Może więc z tego punktu widzenia, maniera aktorska Kim Novak jest bardzo dobrze dostosowana do charakteru i przeznaczenia postaci ?

              hehe, yes :] Ten kolega jest przezabawny. Zwłaszcza jako treser psów ;]

              znakomita scena !

              Kodeks Haysa był tam czynny, chyba ;]
              ale ciekawe, zauważ, że ten całus w policzek jest dośc dobrze wyprowadzony z relacji, jakie łączą Frankiego z żoną - on jej nie kocha, trzymają go przy niej wyrzuty sumienia, sprytnie przez nią podgrzewane.

              do poniedziałku jeszcze dużo czasu, Siostro ! :]
              • siostra_bronte Re: 20:25 TVP Kultura "Złotoręki" 24.09.16, 17:07
                Dzięki :)

                To prawda, Molly jest wręcz symbolem dobra i czystości. Może dlatego jej relacja z Frankiem jest pokazywana tak ostrożnie (te całusy w policzek!).

                To prawda, mam jeszcze czas, żeby się jakoś ogarnąć :)

                • grek.grek Re: 20:25 TVP Kultura "Złotoręki" 25.09.16, 13:12
                  :]

                  yes, celna uwaga, Siostro.
                  Molly nie jest kochanką Frankiego, jest właściwie jego miłością, przyjaciółką, obietnicą lepszej przyszłości. Yes, z tego powodu ich relacje są tak oszczędne w kategoriach zmysłowych.


    • siostra_bronte Wyjeżdżam :) 23.09.16, 20:03
      Na zasłużony urlop, 2 tygodnie. Mam nadzieję, że nie zmarznę za bardzo :)

      Będę zaglądać. Trzymajcie się!
      • barbasia1 Re: Wyjeżdżam :) 23.09.16, 23:31
        Udanego urlopu i dużo dobrego!
        Czekamy na Ciebie!
        :)
      • grek.grek Re: Wyjeżdżam :) 24.09.16, 12:14
        Dobrej pogody, Siostro !
        pogody ducha także !

        wpadaj jak najczęściej.

        I wracaj jak najszybciej ! :]
        • siostra_bronte Re: Wyjeżdżam :) 24.09.16, 17:12
          Dziękuję! :)
          • barbasia1 Re: Wyjeżdżam :) 25.09.16, 01:10
            Bronte, wracaj, złe drogi skracaj,
            wracaj, gdzie byś nie była Rzym czy Krym,
            wracaj, wracaj o filmach z nami znów rozprawiaj!
            • siostra_bronte Re: Wyjeżdżam :) 25.09.16, 13:30
              Urocze :)
              • barbasia1 Re: Wyjeżdżam :) 25.09.16, 15:41
                ;)
                Ściągnięte od Ewy Bem.

                Jeszcze ostatni wers , przyszedł mi do głowy z opóźnieniem.

                Bronte! Wracaj! Złe drogi skracaj!
                Wracaj! Gdzie byś nie była Rzym czy Krym,
                Wracaj! Wracaj! O filmach z nami znów rozprawiaj!
                Bo tu jest się pokłócić z kim!
                ;)
    • grek.grek Gdynia 2016 dzień 5 24.09.16, 16:21
      premiera "Wołynia" - i same znakomite recenzje. Zdaje się, że Wojciech Smarzowski znów trafił w punkt; a do tego nagrody w sekcji filmów krotkich :

      film.onet.pl/wiadomosci/41-festiwal-w-gdyni-dzien-5-wolyn-najmocniejszy-film-wojciecha-smarzowskiego-relacja/y9bpl2
      wyborcza.pl/7,75410,20738114,wolyn-to-wielki-film-zlo-jak-namalowane-sobolewski.html

      I jeszcze słowo a'propos "Ostatniej rodziny", wywiady z rezyserem i scenarzystą :

      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/jan-p-matuszynski-nie-szlismy-za-tania-sensacja-wywiad/z8lwvk
      wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20738444,beksinscy-nikt-by-tego-nie-wymyslil-rozmowa-ze-scenarzysta.html

      I chyba dziś wręczenie nagród, zdaje się od 22:15 jest transmisja w TVP2. Na kogo stawiacie ? :] wg mnie, "Ostatnia rodzina" weźmie wszystko.

      aczkolwiek, pomijając element rywalizacji - to był piękny moment dla polskiego kina, okazuje się, ze naprawdę dużo dobrego się dzieje, i żadne 'Smoleński" tego nie przyćmią swoją prowokacyjną wymową polityczną.

      niesamowite, że to był tak świetny festiwal, że nawet film wysoko oceniony na nagrodzony na Berlinale, "Zjednoczone stany miłości", gdzieś znikł w tle i mówiło się o nim znacznie mniej niż o paru innych. Jak już jest tak dobrze, to... to wspaniale :]

      nic tylko notować kolejne tytuły, wpisywać na swoje osobiste listy filmów do obejrzenia, a potem... polować, polować, polować :]]
      • barbasia1 Re: Gdynia 2016 dzień 5 24.09.16, 19:37
        > I jeszcze słowo a'propos "Ostatniej rodziny", wywiady z rezyserem i scenarzystą

        Jan P. Matuszyński reżyser "Ostatniej rodziny" (reżyseria na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach; dyplom 2012)- pozazdrościć debiutu!

        > I chyba dziś wręczenie nagród, zdaje się od 22:15 jest transmisja w TVP2. Na ko
        > go stawiacie ? :] wg mnie, "Ostatnia rodzina" weźmie wszystko.

        Ja powiem "Ostania rodzina" i "Wołyń" wezmą wszystko.


        > aczkolwiek, pomijając element rywalizacji - to był piękny moment dla polskiego
        > kina, okazuje się, ze naprawdę dużo dobrego się dzieje, i żadne 'Smoleński" teg
        > o nie przyćmią swoją prowokacyjną wymową polityczną.

        Dobrze powiedziane!


        • maniaczytania Re: Gdynia 2016 dzień 5 24.09.16, 19:53
          ja myślę, że "Wołyń" może dostać nagrodę główną, za to aktorzy z "Ostatniej rodziny" zgarną nagrody aktorskie :)

          A ponieważ mam podgląd ;) , to zdradzę, że jak na razie wręczono Platynowe Lwy Januszowi Majewskiemu oraz ogłoszono, że po gali w foyer zostanie wręczona pozaregulaminowa nagroda specjalna przez prezesa TVP ... i nikt nie wie, o co chodzi ;)
          • maniaczytania Nagroda publiczności 24.09.16, 19:59
            "Ostatnia rodzina" :)
            Pozaregulaminowa nagroda jury - "Powidoki"
            • maniaczytania Debiuty 24.09.16, 20:08
              reżyserski - Bartosz M. Kowalski "Plac zabaw"

              aktorski - Michalina Łabacz "Wołyń"
              • maniaczytania Charakteryzacja, kostiumy 24.09.16, 20:17
                to pierwsze - "Wołyń" (druga nagroda)
                to drugie - "Zjednoczone stany miłości"
                • maniaczytania Drugoplanowa kobieca - D. Kolak 24.09.16, 20:21
                  Zjednoczone stany miłości
                • maniaczytania Drugoplanowa męska - Ł. Simlat 24.09.16, 20:27
                  również "Zjednoczone stany miłości"

                  I bardzo mnie cieszy nagroda dla tego wielce utalentowanego świetnego aktora :)
                  • maniaczytania Muzyka i scenografia 24.09.16, 20:41
                    dla "Szczęście świata"
                    • maniaczytania Zdjęcia - "Wołyń"! 24.09.16, 20:48

                  • maniaczytania Montaż. Dźwięk. 24.09.16, 20:53
                    to pierwsze - "Zjednoczone stany miłości"
                    to drugie - "Na granicy"
                  • maniaczytania Scenariusz - Maciej Pieprzyca "Jestem mordercą" 24.09.16, 21:00

                    • maniaczytania Pierwszoplanowe role 24.09.16, 21:26
                      cóż, zgadłam ;)

                      Aleksandra Konieczna i Andrzej Seweryn za role państwa Beksińskich w "Ostatniej rodzinie"
                      • maniaczytania Nagroda Specjalna Jury. Reżyseria 24.09.16, 21:28
                        ta pierwsza dla filmu "Czerwony Pająk"

                        ta druga dla Tomasza Wasilewskiego za "Zjednoczone stany miłości"
                        • maniaczytania Srebrne Lwy - "Jestem mordercą" 24.09.16, 21:33
                          i och, co teraz?
                          • maniaczytania Złote Lwy - "Ostatnia rodzina" 24.09.16, 21:43

                            • siostra_bronte Re: Złote Lwy - "Ostatnia rodzina" 24.09.16, 22:00
                              Świetnie. Dzięki za relację!
                              • maniaczytania Re: Złote Lwy - "Ostatnia rodzina" 24.09.16, 23:39
                                z komentarzy na gorąco T. Raczka i A. Saramonowicza wynika, że są lekko rozczarowani wyborem jury uważając, że jury poszło na jakiś kompromis (T. Raczek) tudzież popełniło błąd (A. Saramonowicz). Chodzi o Złote Lwy, które ich zdaniem powinny trafić do W. Smarzowskiego i filmu "Wołyń".
                                • barbasia1 Re: Złote Lwy - "Ostatnia rodzina" 25.09.16, 01:03
                                  Maniu, dzięki za uwiecznią relację na gorąco!

                                  Właściwie też jestem zaskoczona brakiem ważnej nagrody dla filmu Smarzowskiego.
                                • grek.grek Re: Złote Lwy - "Ostatnia rodzina" 25.09.16, 13:27
                                  świetna relacja LIVE, Maniu ! :]

                                  ha, cóz - rzeczywiście, wygląda na to, że jury koniecznie chciało jednak "Wołyń" docenić i dowartościowało go nagrodami pobocznymi.

                                  prezes TVP ufundował 100 tys dla swojego faworyta, którym okazał się własnie "Wołyń" :

                                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,20742238,festiwal-w-gdyni-poczatek-gali-prowadzaca-zaczyna-od-zartu.html

                                  moim zdaniem, "Wołyń" na pewno będzie filmem sezonu w momencie, gdy wejdzie do kin i wywoła tam furorę, a później z pewnością objedzie wiele festiwali i otrzyma sporo wyróżnien, a przede wszystkim znakomitych recenzji. Tak więc, jego droga się dopiero zaczyna :]

                                  a koniec końców, wydaje mi się że i bez nagrody głównej w Gdyni, znaczenie tego filmu jest nie do przecenienia. Brak głównej nagrody w Gdyni nie zmieni tego faktu i nie wpłynie na mniejszy zasięg oddziaływania "Wołynia", a mam wrażenie, że pp. komentatorzy trochę także i to mogli mieć na myśli i się niepokoić.
                                  • siostra_bronte Re: Złote Lwy - "Ostatnia rodzina" 25.09.16, 13:32
                                    To prawda. Główną nagrodę mógł dostać tylko jeden film. I bez nagród ""Wołyń" może być hitem hitem w kinach!
                                    • grek.grek Re: Złote Lwy - "Ostatnia rodzina" 25.09.16, 13:45
                                      yes, zdecydowanie, Siostro :]

                                      poza tym, wg mnie "Wołyń" wywoła dyskusję polityczno-historyczną, co zapewni mu - przepraszam za to co powiem - znakomitą reklamę i pozostawi w pamięci na dłuższy czas, podobnie jak miało to miejsce w przypadku "Pokłosia" czy "Idy".


                                      • barbasia1 Smarzowski "Wołyń" - po werdykcie 25.09.16, 15:55
                                        Krytycy, dziennikarze o werdykcie jury.
                                        Łukasz Adamski
                                        Fatalnie, że „Wołyń” dostał tak mało nagród w Gdyni. Zasługiwał na jedną z głównych.

                                        Zgadzam się z decyzją o przyznaniu Złotego Lwa „Ostatniej Rodzinie”. Pisałem, że to wielkie kino, którego nie byłoby bez wielkich ról. Nie dziwię się, że zostali za nie nagrodzeni Andrzej Seweryn i Aleksandra Konieczna.
                                        Bardzo natomiast żałuję, że Wojciech Smarzowski nie dostał najważniejszych nagród za swój porażający film”. Zgadzam się, że tegoroczny konkurs główny był bardzo silny. „Ostatnia rodzina” jest moim zdaniem arcydziełem i zasługuje na Złote Lwy. „Jestem mordercą” Macieja Pieprzycy to zaś jeden z najlepszych policyjnych dramatów w historii polskiego kina. Pieprzyca dowiódł, że jest twórcą bardzo wszechstronnym i potrafi odnaleźć się w najróżniejszym repertuarze gatunkowym. Nagroda za scenariusz dla jego filmu jest sprawiedliwa.


                                        Niemniej jednak to Smarzowski zrobił film nie tylko ważny historycznie i politycznie. Udała mu się również nie lada sztuka. Pogodził ze sobą krytyków filmowych z każdej strony barykady. Od portalu wPolityce.pl i tygodnik wSieci, aż po Gazetę Wyborczą- krytycy, w tym piszący te słowa, zachwycali się filmem Smarzowskiego.

                                        wpolityce.pl/kultura/309552-fatalnie-ze-wolyn-dostal-tak-malo-nagrod-w-gdyni-zaslugiwal-na-jedna-z-glownych
                                        • grek.grek Re: Smarzowski "Wołyń" - po werdykcie 25.09.16, 16:38
                                          dzięki, Barbasiu :]

                                          chodzi chyba o nagrodę reżyserską ? dostał ją p. Wasilewski za "Zjednoczone stany miłości".

                                          wg mnie, jury zrobiło wiele by docenić "Wołyń", ale - cóż, może dobrym rozwiązaniem byłoby nagrodzenie dwóch filmów Złotymi Lwami ?

                                          • barbasia1 Re: Smarzowski "Wołyń" - po werdykcie 25.09.16, 17:02
                                            Cześć Greku! :)

                                            >chodzi chyba o nagrodę reżyserską ? dostał ją p. Wasilewski za >"Zjednoczone stany miłości"
                                            Tak.

                                            >wg mnie, jury zrobiło wiele by docenić "Wołyń", ale - cóż, może dobrym >rozwiązaniem byłoby nagrodzenie dwóch filmów Złotymi Lwami ?

                                            O tak. T tym samym myślałam wczoraj!
                                            • grek.grek Re: Smarzowski "Wołyń" - po werdykcie 25.09.16, 18:25
                                              cześć, Barbasiuuu !!! :]

                                              byłoby to ciekawe rozwiązanie, nieprawdaż ?

                                              bardzo jestem zainteresowany ewentualnymi przeciekami z obrad jury ;] jakie argumenty zdecydowały, by jednak "Wołyń" pozostawić z nagrodami mniej prestizowymi. Może się dowiemy czegoś wkrótce ? ;]


                                              • barbasia1 Re: Smarzowski "Wołyń" - po werdykcie 25.09.16, 20:15
                                                Dobry wieczór ! :))


                                                W Trójce właśnie zaczęło się "Trójkowo, filmowo". Może coś tu powiedzą...
                                                • grek.grek Re: Smarzowski "Wołyń" - po werdykcie 26.09.16, 13:28
                                                  I jak było, Barbasiu ?

                                                  jakie ciekawe opinie padły ?
                                                  • barbasia1 Re: Smarzowski "Wołyń" - po werdykcie 26.09.16, 22:54
                                                    Nie. W audycji bardzo ogólnie mówiono o festiwalu w Gdyni, oczywiście wymieniono wszystkich laureatów. Prowadzący również wyraził zaskoczenie, że film "Wołyń" nie został wyróżniony bardziej znaczącą nagrodą.

                                                    Przypuszczam, że jak na ekrany będą wchodziły kolejne filmy, wtedy pojawią się już szczegółowe analizy, szersze komentarze, ciekawe opinie.
                                                  • barbasia1 Re: Smarzowski "Wołyń" - po werdykcie 26.09.16, 22:54
                                                    a z nimi ciekawe opinie.
                                                  • grek.grek Re: Smarzowski "Wołyń" - po werdykcie 27.09.16, 12:55
                                                    zapewne tak będzie, Barbasiu.

                                                    mnie się przydarzyło wczoraj obejrzenie dyskusji w telewizji regionalnej : producentka "Ostatniej rodziny" broniła jej przed "krewnym Z. Beksińskiego", który wytykał rózne błędy, nadużycia i niewłaściwie nakręcone sceny.

                                                    miałem wrażenie, że TVP ruszyła tym sposobem do walki z główną nagroda dla "Ostatniej...", próbą przekonywania, że to film niekoniecznie wybitny.

                                                    ofk, po to, żeby dowieśc, iż "Wołyń" powinien dostać laury. Wyglądało to dośc rozpaczliwie :]

                                                    a z drufgiej strony, szef jury festiwalu Filip Bajon, pytany "Dlaczego "Ostatnia", a nie "Wołyń" ?" odpowiedział z dziwną dezynwolturą "Wołyń jest filmem niedokończonym, o 20 minut za długim. To widac. Ja to widzę...".

                                                    uff ;]
                                              • barbasia1 Re: Smarzowski "Wołyń"- Żakowski! 25.09.16, 22:02
                                                Trzeba być burakiem, by wielkiego artystę wzywać na wręczenie nagrody między sławojką a chlewem
                                                Jacek Żakowski, tygodnik "Polityka", Collegium Civitas 25.09.2016 18:03

                                                Trzeba stracić rozum, żeby takie wezwanie ogłaszać, nie pytając artysty, który właśnie zrobił dzieło fundamentalne dla polskiej świadomości, czy się stawi. I trzeba mieć pogardę dla Polski, by liczyć, że każdy byle gdzie na gwizdnięcie przybiegnie, żeby chwycić swój ochłap.


                                                Całość:

                                                wyborcza.pl/1,75968,20745293,trzeba-byc-burakiem-by-wielkiego-artyste-wzywac-na-wreczenie.html
                                                • grek.grek Re: Smarzowski "Wołyń"- Żakowski! 26.09.16, 13:38
                                                  uff, bardzo mocny tekst !

                                                  zwłaszcza wstęp i zakończenie :]

                                                  cóż, pan prezes TVP zachował się faktycznie nie na miejscu. Mógłby przecież zorganizować całą rzecz w sposób godny, przemyślany i dostosowany do rangi okoliczności. A tutaj... ech, szkoda gadać.

                                                  Podoba mi się też reakcja rezysera, który nie dał się nabrać na te plewy i ciągać "między sławojką a chlewem".

                                                  dziwi mnie dezonwoltura pana prezesa w kontekście politycznym. Czy on nie wie, że sytuacja na froncie walki politycznej jest taka, że najmniejszy błąd, niestosowność, druga strona wykorzysta w sposób bezwzględny, a elektorat znów dostanie kamyczek do ogródka swojego zniecierpliwienia i niesmaku władzą ?

                                                  zawsze władza jest na cenzurowanym. Nie opozycja. Władza. I to władza musi się pilnować, bo to ona - używając terminologii szachowej - gra czarnymi.

                                                  mam wrażenie, że są bardzo przekonani, iż nic nie może im powaznie zagrozić, że te wszystkie małe wpadki, aferki, "misiewicze", jakoś przybladną i skruszeją.

                                                  staty albo niestety, jest to dokładnie ten sam sposób myślenia, który towarzyszył upadkowi wszystkich politycznych potęg po 89 roku : AWS, SLD, UW - wszyscy lekceważyli takie drobiazgi.

                                                  Chińczycy wynaleźli pewien sposób torturowania : sadzają nieszczęśnika pod ujęciem wodnym i pozwalają by woda kapała po kropelce na jego głowę. Po KROPELCE :] badania dowodzą, że już po godzinie psychika skazańca doznaje uszczerbku. Po paru godzinach jest źle, a po kilku dniach można człowieka pozbawić zdrowia psychicznego.

                                                  tak samo jest, wg mnie, w polityce - takie wpadki jak omawiana, to są właśnie te kropelki padające na głowę wyborców, które w swojej wielokrotności doprowadzają ich do rozstroju nerwowego. Róznica polega na tym, że skazaniec nie ma wyjścia, a wyborca - i owszem, w końcu mówi basta ! i idzie głosować na kogokolwiek, kto gwarantuje pogonienie w cholerę tych specjalistów od puszczania po kropelce ;]

                                                  to taka moja 'analiza" ;]
                                                  • barbasia1 Re: Smarzowski "Wołyń"- Żakowski! 26.09.16, 23:40
                                                    Tak , mocny tekst.

                                                    Ależ oczywiście. Przecież nie raz i nie dwa wręczano nagrody prezesa telewizji na różnych galach, festiwalach.

                                                    Też mam takie wrażenie.

                                                    >a wyborca - i owszem, w końcu mówi basta ! i idzie głosować na >kogokolwiek, kto gwarantuje pogonienie w cholerę tych specjalistów >od puszczania po kropelce ;]

                                                    I oby się tak stało za cztery lata!
                                                    Amen ;)
                                                  • grek.grek Re: Smarzowski "Wołyń"- Żakowski! 27.09.16, 13:14
                                                    yes, Barbasiu :]

                                                    oby, oby.

                                                    na początku byłem ostrożny w prognozach, a teraz nie mam już wątpliwości - robią to samo, co poprzednicy, z pewnym bonusem in minus.

                                                    pytanie : kto po nich ?, bo polska scena polityczna wygląda beznadziejnie, nie sądzisz ?
                                                  • maniaczytania Re: Smarzowski "Wołyń"- Żakowski! 27.09.16, 18:31
                                                    barbasia1 napisała:

                                                    > Tak , mocny tekst.
                                                    >
                                                    > Ależ oczywiście. Przecież nie raz i nie dwa wręczano nagrody prezesa telewizji
                                                    > na różnych galach, festiwalach.


                                                    Tekst mocno przesadzony ;) Owszem, wręczano czasem nagrody, ale czytałam gdzieś, że obecny prezes również chciał wręczyć nagrodę na scenie, na co nie zgodzili się organizatorzy. Stąd to dziwne miejsce później. A reżyser nie odmówił "politycznie", tylko ze względu na miejsce wręczenia. Gdyby było na scenie, to nagrodę by przyjął - sam to powiedział.

                                                    Tak czy owak - dla mnie brak głównej nagrody jest mocno zachowawczym wyborem. Na film się zbieram, powoli bardzo w sobie. Jak będę gotowa, to pójdę. Bo dla mnie to nie jest żadna nowa, nagle objawiona teraz historia, jak dla niektórych. Dla mnie to historia moich dziadków, znana mi od najwcześniejszego dzieciństwa. Straszna, trudna do wyobrażenia historia. Historia sąsiadów, którzy nagle, dosłownie zdziczeli, bo sposoby, na jakie dokonywali swoich zbrodni, nie były ludzkie ...
                                                    I chcę iść na ten film, i się boję. Wymagania mam ogromne!
                                                  • grek.grek Re: Smarzowski "Wołyń"- Żakowski! 28.09.16, 12:25
                                                    miejmy nadzieję, Maniu, że przez fakt iż nagrody głównej nie dostał "Wołyń", nie będzie kwestionowana świetnośc "Ostatniej rodziny" :]

                                                    moja babcia ze strony ojca mieszkała wówczas na Kresach, miała ukraińskie korzenie, ojciec był Polakiem. W noc przed porannym atakiem na wieś, ostrzegła ją przyjaciółka Ukrainka, członikini UPA zresztą. Dziadek był wtedy w mieście, a miast nie atakowano. Babka zaś uciekła ze wsi jak stała. Mało więc brakowało.

                                                    złożona historia. Ukraińcy byli wtedy obywatelami drugiej kategorii, mozna by rzecz - dyskryminowanymi za swoje pochodzenie. A ruszyli się, bo Niemcy obiecali im niepodległość. Mordowali tak, a nie inaczej, aby wzbudzić postrach i zmusić Polaków do ucieczki, oddania pola. W żaden sposób ich to nie usprawiedliwia, ale mam wrażenie, że rzadko się u nas rozmawia o przyczynach tamtych wydarzeń i powodach dla których wyglądało to w taki sposób.

                                                    ktoś powiedział, że najgorsze są wojny domowe. Sąsiad zabija sąsiada. Wczoraj wesoło rozmawiali, dziś szlachtują się bez pamięci. I nie sposób pojąc, jak rodzi się ten mechanizm, dlaczego tak wielu ręka nie zadrży, mimo że podnoszą ją na kogoś, kogo znają od lat i nigdy nie mieli z nim żadnych zatargów.

                                                    To ten sam przypadek, co w Rwandzie czy na Bałkanach. Jakiś amok. Etniczne, narodowościowe, wyznaniowe róznice to są zapalniki; jak się czyta o politykach, którzy nie chcą przyjmowac uchodzców, innowierców do swoich krajów, to raz się człowiek dziwi, a raz, wspominając takie sytuacje jak omawiana, rozumie podobne postawy.
                                  • barbasia1 Re: Złote Lwy - "Ostatnia rodzina" 25.09.16, 16:15
                                    > prezes TVP ufundował 100 tys dla swojego faworyta, którym okazał się własnie "Wołyń" :

                                    Szkoda tylko, że nie wręczył tej nagrody na scenie, tylko próbował gdzieś po kątach, w korytarzu to zrobić.


                                    Jednak dobrze byłoby, gdyby przede wszystkim we własnym kraju został odpowiednio doceniony tak ważny film. Naprawdę pojąć nie mogę jury, pod tak przecież zacnym przewodnictwem Filipa Bajona, że nie wyróżniło odpowiednio "Wołynia" czy też jego reżysera.
                                    • grek.grek Re: Złote Lwy - "Ostatnia rodzina" 25.09.16, 16:40
                                      hehe, wiesz, i tak dobrze, że nie probował robić tego w jakimś fikuśnym przebraniu ;]

                                      ha, możliwe, możliwe. trudno powiedzieć.

                                      film na pewno ważny, istotny, potrzebny. To pewne. jury będzie się musiało wytłumaczyć ze swoich werdyktów :"] ciekawe, kto pierwszy "puści farbę" ? ;]
                                      • barbasia1 Re: Złote Lwy - "Ostatnia rodzina" 25.09.16, 19:23
                                        Hehehe! :)) Aż strach pomyśleć!

                                        A nie wiem, czy z takiego niedopatrzenia można się sensownie wytłumaczyć?!
                                        • grek.grek Re: Złote Lwy - "Ostatnia rodzina" 26.09.16, 13:26
                                          no właśnie ! :]
                                          • barbasia1 Re: Złote Lwy - "Ostatnia rodzina" 26.09.16, 22:56
                                            :)

                                            korekta: "niedopatrzenia"
                      • barbasia1 Re: Pierwszoplanowe role 25.09.16, 17:01
                        >cóż, zgadłam ;)

                        Tak. Przewidziałaś! :)


                        Co mi się podobało! Andrzej Seweryn, Dawid Ogrodnik, Aleksandra Konieczna pozostawali w swoich rolach z "Ostatniej rodziny", przemawiali głosami swoich bohaterów.
                        Widać było nieskrywaną radość, że mogli zagrać tak ciekawe postaci. :)
                        • grek.grek Re: Pierwszoplanowe role 25.09.16, 18:22
                          o, Barbasiu, ja bym tego zgadywaniem nie nazwał, po prostu masz wiedzę i umiejętność racjonalnej oceny sytuacji :]

                          o, ciekawe !
                          jeszcze nie widziałem żadnych zdjęć i materiałów z gali finałowej, może uda mi się wieczorem dziś coś zobaczyć :]
                          • barbasia1 Re: Pierwszoplanowe role 25.09.16, 19:07
                            >o, Barbasiu, ja bym tego zgadywaniem nie nazwał, po prostu masz wiedzę i umiejętność >racjonalnej oceny sytuacji :]

                            Muszę sprostować! :) To Mania przewidziała. Mania. I pierwsza i tym wspomniała! Ja tylko potakuję. ;))

                            Patrzyłam jednym okiem an galę wczoraj.

                            Co jeszcze chciałam powiedzieć. Monika Strzępka, która wręczała komuś nagrodę, przypomniała o nienaruszalnej zasadzie wolności twórcy, któremu granice morze narzucić jedynie jego sumienie, a nie instytucja czy urząd. Akcentowali to mocno także w czasie swoich wystąpień Andrzej Wajda, Janusz Majewski, Andrzej Seweryn.
                            • barbasia1 Re: Pierwszoplanowe role 25.09.16, 19:09
                              I brakowało mi Maćka Stuhra. Nieprędko zobaczymy go w roli dowcipnego prowadzącego. ;)
                              • grek.grek Re: Pierwszoplanowe role 26.09.16, 13:25
                                zapewne tak, Barbasiu.
                                choć, wg mnie, niektóre jego żarty nie były trafione :]

                                poza tym, pan Maciej ma ostatnio sporo pracy, niedawno "Czerwony kapitan", teraz wchodzi serial "Belfer", promocyjne materiały, wywiady, i tak dalej... Zapewne zajęty jest. I pewnie będzie :]
                                • barbasia1 Re: Pierwszoplanowe role 26.09.16, 23:29
                                  Tu mamy zaległy spór o Maćka Sthura (przez moje okropne grzebalnictwo) :)

                                  Bo moim zdaniem jego żarty zawsze były trafione, a przede wszystkim inteligentne i subtelne.

                                  Inna sprawa, że nie każdy potrafi (albo nie każdy chce) właściwie zanalizować i zinterpretować dowcip.

                                  A tak, czytałam o "Czerwonym kapitanie". "Belfer" zapowiada się intrygująco. Niestety nie dla nas, Greku.
                                  • barbasia1 Re: Pierwszoplanowe role 26.09.16, 23:34
                                    a przede wszystkim były inteligentne i subtelne.
                                    • grek.grek Re: Pierwszoplanowe role 27.09.16, 13:02
                                      zgadzam się - co do znakomitej większości :]
                                  • grek.grek Re: Pierwszoplanowe role 27.09.16, 13:01
                                    a tak ! pamiętam,. To była ciekawa dyskusja :]

                                    wiesz, Barbasiu, ja miałem pewien zgrzyt tylko z tym "tu polewem" :] resztę akceptowałem grzecznie i bez szemrania ;]]

                                    ha, niestety, Barbasiu. zapewne obejrzymy je dopiero po pewnym czasie. Ale... w końcu obejrzymy ! :]
                                    • maniaczytania Re: Pierwszoplanowe role 27.09.16, 18:36
                                      no właśnie, te żarty z poprzedniej gali były mocno niesmaczne jednak i bardzo nie na miejscu. To była cała seria, niby zabawnych przejęzyczeń, jedno byłoby i śmieszne, ale potem było już widać, że to 'wymyślone tak zabawnie'.

                                      A w ogóle, nie wiem, czy się ze mną zgodzicie ;), ja uważam, że artyści niekoniecznie powinni wypowiadać się jako autorytety 'moralne' w kwestiach polityki, bo różnie to wychodzi, a poza tym ogląd sytuacji mają przecież taki sam, jak my, jak pani Halinka ze spożywczaka, jak manager z banku i cała rzesza innych ludzi. Lepiej dla mnie, jako widza, odbiorcy ich dzieł, żeby pozostali przy swojej pracy, bo czasem z tego wszystkiego jakiś niesmak zostaje, ich obraz się zniekształca i trudno potem oglądać filmy.
                                      • grek.grek Re: Pierwszoplanowe role 28.09.16, 12:29
                                        absolutnie się z Tobą zgadzam, Maniu :]

                                        występy aktorów poza sceną, filmem, szkodzą im bardzo. Kiedyś kreowano w ten sposób wizerunek, jaki później ogrywali w filmach, co sprawiało, że aktor zrastał się z postaciami jakie grał. I aktor miał z tego zabawę, i postaci były wiarygodne.

                                        A dzisiaj... tabloid przyłapie filmowego amanta na kupowaniu kapusty w sklepie w rozdeptanych kapciach i wizerunek kaputt ;]
                                      • barbasia1 Re: Pierwszoplanowe role 29.09.16, 00:35
                                        >no właśnie, te żarty z poprzedniej gali były mocno niesmaczne jednak i bardzo >nie na miejscu.

                                        Ja bym powiedziała, że impreza niezupełnie była odpowiednia do prezentowani tego rodzaju satyry.
                                        • barbasia1 Re: Pierwszoplanowe role 29.09.16, 00:35
                                          cdn.
                                    • barbasia1 Re: Pierwszoplanowe role 29.09.16, 00:33
                                      >wiesz, Barbasiu, ja miałem pewien zgrzyt tylko z tym "tu polewem" :] resztę >akceptowałem grzecznie i bez szemrania ;]]

                                      I słynną oponą byłeś zbulwersowany, pamiętam. :}

                                      • grek.grek Re: Pierwszoplanowe role 29.09.16, 13:13
                                        :]

                                        przyszło mi do głowy, że pana Macieja stać na lepsze żarty ;]

                                        poza tym, wiesz jak jest, Barbasiu, wystarczą dwie takie niezręczności i druga strona ma doskonałe argumenty, żeby tysiąc zręczności zanegować i unieważnić. Szkoda, żeby dobry występ marnował się z powodu, że pana Macieja dwa razy zniosło z kursu [wg mnie] ;]
                            • grek.grek Re: Pierwszoplanowe role 26.09.16, 13:22
                              yes :] obie bezbłędnie przeanalizowałyście sytuację.

                              niestety, źle się dzieje, jeśli ze sceny trzeba wygłaszać takie kwestie.

                              Mam coraz częsciej wrażenie, że po drugiej stronie mamy ludzi potwornie zakompleksionych, którzy próbują wziąć odwet za rzekome własne upokorzenia.

                              pamiętam jak kiedyś dzisiejszy pan minister kultury przez pół wywiadu w TVP Info skarzył się na to, że media go nie szanują, że mu dogadują, że w ogole polemizują.

                              albo nie rozumie zasad zabawy, w której postanowił uczestniczyć, albo zrozumiał na opak i bierze rewanż w sposób wykraczający poza wszelkie ustalenia i przyjęte normy.
                              • barbasia1 Re: Pierwszoplanowe role 26.09.16, 23:33
                                Hehe! :)

                                Zgadzam się.

                                Tak.
        • grek.grek Re: Gdynia 2016 dzień 5 25.09.16, 13:18
          zgadza się, Barbasiu.
          świetny debiut.
          perfekcyjny :]

          o, trafiłaś !

          I pomyśleć, że w róznych mediach pojawiali się tacy, którzy kręcili nosem i zapowiadali,że to będzie słaby festiwal, hehe.

          w TokFM słyszałem jednego takiefgo komentatora, który bez żenady, za to jakże pewnym siebie głosem, oceniał, że to będzie kiepski festiwal, a wnioskuje z tego, ze na liście reżyserów są tacy, którym ostatni film nie wyszedł, albo z tego że jest paru debiutantów. Przemilczę nazwisko tego pana, ale ciekaw jestem, czy pamięta to co mówił a'propos sukcesu "OStatniej rodziny" wyreżyserowanej przez debiutanta własnie, hehe.

          a do tego w sekcjach okołokonkursowych również było kilka ponoć świetnych filmów np. "LOkatorka", "Szczękościsk" i "Plac zabaw" - ten ostatni traktuje o przemocy wśród dzieci, i ponoć dziennikarz El Mundo, oceniający film z okazji jego udziału na festiwalu w San Sebastian, okreslił go jako "brutalne arcydzieło". Intrygujące.
          • barbasia1 Re: Gdynia 2016 dzień 5 26.09.16, 23:35
            Powiedz, kto to był, kto tak kręcił nosem!!! Proszę!
            • grek.grek Re: Gdynia 2016 dzień 5 27.09.16, 13:02
              o, zaraz spróbuję sobie przypomnieć.
            • grek.grek Re: Gdynia 2016 dzień 5 27.09.16, 13:11
              już sobie przypominam, był to komentator pan Koziński :]

              w jednym z POranków TOK FMu wyrażał opinie, że festiwal zanosi się na słaby :]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Wiatr buszujący w jęczmieniu" 24.09.16, 16:31
      zapowiedź znakomitego wieczornego seansu.

      Złota Palma z 2006 roku.

      Na tle irlandzkiej wojny o niepodległośc z 1920 roku : przedstawione są losy dwóch braci, którzy stają po przeciwnych stronach barykady politycznego konfliktu : obaj należeli do IRA, a wskutek okoliczności historycznych i procesów politycznych rozchodzą się ich drogi - jeden jest z większością, która akceptuje zawarcie traktatu pokojowego z Wielką Brytanią, który przewiduje powstanie Wolnego Państwa Irlandzkiego, drugi należy do skrajnego odłamu, ktory chce walczyć dalej, jako że traktat nie obejmuje kilku hrabstw należących do Irlandii Północnej.

      Dla tego drugiego z braci, idealisty i radykała, ten pierwszy, realista i pragmatyk, jest zdrajcą i sprzedawczykiem.

      rezyserował Ken Loach.

      ze Złotą Palmą trudno polemizować, nieprawdaż ? :] Niemal... wypada obejrzeć i ocenić :]



      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Wiatr buszujący w jęczmien 24.09.16, 16:55
        Nie dam rady obejrzeć, ale liczę na powtórkę.
        • grek.grek "Wiatr buszujący w jęczmieniu" - bez spoilerów :] 25.09.16, 13:09
          Udało Ci się jednak obejrzeć, Siostro ?

          Czcigodni ?

          mnie się udało zasiąść i zobaczyć :"]
          Nie mogę ocenić tego filmu inaczej, jak tylko znakomicie.

          Scenariusz jest doskonały, pełen paradoksów i przewrotnych konstatacji, a obrazek z epoki jednocześnie symboliczny, pełen ekspresji, jak również na swój sposób kameralny i wsobny bardzo.

          Jako się rzekło w opisie : Teddy i Damien, bracia - starszy i młodszy - w pewnym momencie rozchodzą się w dwie przeciwne strony. Najpierw są razem w IRA, poświęcają się walce o wolność Irlandii przeciw Koronie brytyjskiej, co stanowi treść pierwszej godziny filmu. W drugiej - stają przed dylematem : pracować dla Irlandii wolnej, ale pod protektoratem brytyjskim, czyli jakby jednak nie-wolnej, czy bić się dalej, tym razem już nie tylko z Anglikami, ale z własnymi rodakami, tymi po drugiej stronie, którzy dzisiaj przejęli obowiązki policjantów, pacyfikatorów, rządzących.

          Tak więc, obaj bracia dowodzą swojego oddania sprawie : jeden znosi cierpienie i nie zeznaje przeciw swoim, drugi nie waha się przekraczać moralnych granic w obronie ideałów.

          Młodszy Damien przechodzi ewolucję - chciał być lekarzem, chciał jechać do Londynu i studiować... został i to JAk został ! Teddy od początku nie miał wątpliwosci. To przedziwny wypadek losu, że w finale są w takich, a nie innych pozycjach. Swoją drogą, ostatni kwadrans filmu to jest naprawdę kawałek potęznego kina. Potężnego. Bardzo mocno wpływającego na... "mindset" :] przyznam, że od momentu rozmowy Damiena z Teddym w celi - przeszedłem z pozycji leżącej do pozycji siedzącej i do końca nie mogłem uwierzyć, że to się naprawdę w ten sposób może skończyć.

          Kto jest patriotą, tak naprawdę ? Teddy czy Damien, Rory i inni ? Kto ma rację ? Jakże bliskie są to dylematy tym polskim z kilku dramatycznych momentów w historii.

          Wspaniale rozegrane są sekwencje dyskusji między samymi Irlandczykami : najpierw nt tego, do jakiego stopnia mogą byc niezawisłe sądy, którymi już sami zarządzają, już nie opresyjni "Brytole" ? Potem - respektować traktat pokojowy i jego warunki czy nie ? Scena w kinie, a potem w urzędzie - rewelacja. Podobnie jak scena w kościele, kiedy ksiądz peroruje, że "cały Kościół wzywa do przyjęcia umowy z Anglikami i zaprzestania siania niezgody", a Damien wstaje i wprost neguje jego wezwania, za nim inni, a ksiądz cały wściekły w końcu obserwuje zdumiony, jak wychodzą z mszy.

          Nic nie przychodzi łatwo. Nic. Zwłaszcza wobec swoich. Zwłaszcza to, co Damien MUSI zrobić z pewnym młodziakiem. Bardzo mocna scena, bardzo mocne zakłopotanie, szok jaki przeżywają wszyscy jego towarzysze. Ale wiedzą, czują, że to konieczne, że nie może być wyjątków, że ktoś musi być twardy za nich i DLA nich.

          Anglicy są wredni. JUż na wstępie Ken Loach serwuje kilka scen, które pozwalają poczuć, jak to było "przyjemne" być pod obcasem żołdactwa. Nie ma tutaj dobrych okupantów. Same mendy, sadyści i specjaliści od kombinerek i nożyc do strzyżenia kobiecych głów. Oczywiście wyjątki chlubne, dzięki którym Damien, Teddy i paru innych mają szczęście nie umrzeć już w pierwszej części filmu.

          Niezwykłe są te zawirowania, które przestawiają bohaterów na planszy jak pionki. Dzisiejszy kat jutro jest ofiarą, dzisiejszy idealista jutro może być terrorystą, a już na pewno warchołem, wczorajszy bohater jutro staje się sługusem systemu, zdrajcą i cięzmięzycielem. I padają te same słowa ["Nie chcę cię wiećej widzieć !"], pojawiają się dokładnie te same gesty [pisanie listów pożegnalnych], mają ten sam wyraz i znaczenie, ale okoliczności i ci, którzy te gesty wykonują i piszą - są o 180 st inne niż wcześniej.

          Wszyscy mają dylematy, i do końca. Az do absolutnie dramatycznych wyborów obu braci w finałowych sekwencjach filmu.

          Kto ma rację ? A może nie o to chodzi ? Może chodzi o to, że wszyscy ją mają, ale jedni drugim nie są w stanie ustąpić i nie może być kompromisu ? To tragiczna konstatacja, ale możliwe że jedynie logiczna. Nie może być zgody, bo obie strony mają bardzo mocne argumenty, z których nie są w stanie zrezygnować. Musi więc nastąpić eskalacja przemocy.

          I jedyną rzeczą godną, silną i prawdziwie niezachwianą jest spokój matki Teddy'ego, starszej pani, która z odwagą i opanowaniem znosi kolejne najścia szwadronów żandarmów z bronią, szukających w jej zagrodzie czy to ukrytej broni czy ukrywających się powstańców. Anglicy przychodzili, a potem swoi przychodzą, i zawsze ktoś będzie przychodził. Nie da się nic z tym zrobić, można to tylko znieśc z honorem i cierpliwością.

          Doskonały film.

          mam nadzieję, że udało mi się nie zdradzić zbyt wiele. Musisz, Siostro, musicie, Czcigodne, Czcigodni, obejrzeć !


          • siostra_bronte Re: "Wiatr buszujący w jęczmieniu" - bez spoileró 25.09.16, 13:33
            Dzięki, Greku!

            Przeczytałam po łepkach, żeby nie psuć sobie przyjemności obejrzenia :) Liczę na powtórkę!
            • grek.grek Re: "Wiatr buszujący w jęczmieniu" - bez 25.09.16, 13:42
              dzięki, Siostro :]

              starałem się nie zdradzić żadnych szczegółów, nie wychodzić poza to, co w opisach podają :]

              o, mam nadzieję, że powtórka będzie szybka i niezawodna. Bardzo jestem ciekaw Twojej recenzji tego filmu !
          • grek.grek Re: "Wiatr buszujący w jęczmieniu" - bez spoileró 25.09.16, 13:39
            "obaj bracia dowodzą swojego oddania sprawie..."

            I chciałbym dodać, że dzięki odmalowaniu tego poświęcenia, które wszelako nie jest łatwizną, wiąże się z bólem ciała i psychiki, obaj bracia dostają od scenarzysty legitymację do późniejszego konfliktu.

            Obaj dowiedli swojego patriotyzmu i wierności idei. Dali świadectwo.

            Tyle że później sprawy się komplikują : idea niby nadal jest ta sama, ale nowe okoliczności powodują, że można ją róznie interpretować i w rózny sposób podchodzić do jej sensu.

            Żaden z braci nie może być posądzany o tchórzostwo, brak determinacji, niezdolność do poświęcenia sprawie.

            Zatem, ich konfrontacja - symboliczna, bo ilustrująca konflikt w całym narodzie, społeczności - rozgrywa się na polu dwóch róznych sposobów postrzegania dobra i godności. I obaj mają pełną moralną legitymację do tego, by swoje racje i przekonania wykładać bez obawy posądzeń o niedostatek patriotyzmu i troski o swój naród.

            przepraszam, musiałem to dopisać :}
          • barbasia1 Re: "Wiatr buszujący w jęczmieniu" - bez spoileró 25.09.16, 18:51
            Nie obejrzałam jeszcze, Greku. Ale chyba zaraz przeczytam Twój post o filmie. :)
            • grek.grek Re: "Wiatr buszujący w jęczmieniu" - bez spoileró 26.09.16, 13:16
              dzięki, Barbasiu :]

              mam nadzieję, że wkrótce obejrzysz ten film. Podobnie jak Siosta, którą chciałbym pozdrowić w pierwszym dniu jej urlopowania, i ponownie życzyć doskonałego wypoczynku i równie znakomitej pogody ! :]

              I oczywiście koniecznie musisz, musicie, napisać recenzje filmu :]]
              • grek.grek Re: "Wiatr buszujący w jęczmieniu" - bez spoileró 26.09.16, 13:18
                Siostra !

                przepraszam za literówkę.
    • grek.grek 20:00 TV4 "Lwie serce" 25.09.16, 18:36
      oferta dziś taka-sobie, więc gdybyście akurat natrafili...

      jeden z filmow z mojej... mLLLodści ;]

      Leon [którego ofk gra van Damme] jest Francuzem i służy w Legii Cudzoziemskiej. Dostaje wiadomośc, że jego brat - który mieszka w Ameryce - ginie w porachunkach gangów. Legia nie daje mu zwolnienia na jego pogrzeb, więc Leon powodowany rodzinną troską, decyduje się uciec.

      Po rozmaitych perypetiach dociera do Kalifornii. W ślad za nim Legia wysyła dwóch swoich ludzi, których zadaniem jest go złapać i przywieźc z powrotem.

      I mamy ciekawostkę, wcale nie oczywisty kierunek rozwoju wypadków : Leon nie szuka zabójców brata. Stawia sobie za cel pomoc wdowie po bracie, która została sama, z kilkuletnią córką, z mnóstwem długów do zapłacenia.

      Przypadkiem poznaje pewnego wesołego czarnego mężczyznę, który prowadzi go do Cynthii, wytwornej pseudodamy zajmującej się organizacją podziemia, gdzie rozgrywane są pojedynki boksersko-karate-wszelakie, a nielegalne zakłady operują wieloma milionami dolarów.

      Leon jest wyszkolony w karate, więc może sporo zarobić. Motywuje go oczywiście los szwagierki i bratanicy. Szwagierka nie chce go widzieć, ale Leona to nie zraża, z pomocą wesołego czarnoskórego pomaga jak moze, dla sprawy angażujje się nawet w romans ze swoją promotorką. Pieniądze umieszcza na specjalnym koncie, a czarnoskóry udaje pracownika bannku, który przynosi rodzinie kolejne wypłaty, i wyjaśnia ich pochodzenia istnieniem konta, które zmarły mąz założył za życia,. żeby po ewentualnej śmierci zona i córka miały z czego się utrzymać.

      Sprawy jednak idą w coraz gorsazym kierunku, bo to bezwzględny świat, dla swoich promotorów Leon to tylko zabawka, a poza tym dwóch łapsów jest coraz bliżej jego nogawki...

      ofk, musi być dramatyczny finał i nieoczekiwane zakończenie :]

      niezłe, nienajgorsze.
      • barbasia1 Re: 20:00 TV4 "Lwie serce" 25.09.16, 18:49
        > jeden z filmow z mojej... mLLLodści ;]

        Hehehe! :))

        Dobra rzecz dla relaksu, myślę.
        • grek.grek Re: 20:00 TV4 "Lwie serce" 26.09.16, 13:14
          yes, Barbasiu :]

          choć... nie wiem, czy zauważyłaś, ale te filmy akcji zawsze mają jakąs podkładkę, dzięki której bohater wyposażony jest w szlachetne pobudki swojej aktywności ? :]

          w "Lwim sercu" Leon nie boksuje się dla zabawy, ale po to, by zarobić na lepszy los dla rodziny. Ta perspektywa zupełnie zmienia sytuację, bo na kolejny kop z półobrotu patrzymy wtedy inaczej : zaraz, no sprzedał kopa, ale przecież nie z nienawiści, ale po to, żeby zarobić pieniądze dla tej małej bratanicy i biednej szwagierki. A szwagierka to go nawet nie chce znać ! A on obrywa żeby jej nieba przychylić... wzruszajace !

          taki pewien emocjonalny szantaż tutaj mamy, prawda ? :]
    • grek.grek 21:25 TVP1 "Powidoki" [teatr] 26.09.16, 16:10
      chyba z okazji "Powidoków" filmowych ?

      spektakl jest z 2009 r. i - z opisu wynika - skupia się raczej na rodzinnych relacjach Władysława Strzemińskiego, jego zony Katarzyny Kobro i ich córki.

      w filmie, zdaje się, zdecydowanie najważniejsza jest teoria sztuki uprawiana przez malarza i polityczne prześladowania, ktore go dotknęły.

      w sumie, jesli tak jest w istocie, to teatr i film mogą świetnie się uzupełnić i wspólnie stworzyć pełny obraz sytuacji, prawda ?


      • grek.grek "Powidoki", teatr, kilka słów a'propos 27.09.16, 13:53
        oglądaliście ?

        trochę taka "czytanka" szkolna, ilustrowanie ważnych elementów biograficznych, odpowiednimi scenkami, ale dzięki aktorom i aranżacji wyszło to nieźle.

        Tak więc : mamy Strzemińskiego - z powodu obrazeń wojennych dysponującego jedną nogą i jedną rękę = w czasie okupacji, jak wraz z żoną, Katarzyną Kobro, ratuje ze śmietniska obrazy i elementy jej instalacji, wyrzucone tam przez nazistów podczas demontażu galerii. Pomaga im także Kraus, folksdojcz, który wykorzystuje niemiecki mundur, by wyciągać z cudzych łap polskie dzieła sztuki. Po wojnie wyjeżdza do Australii, przekonany, że za swoją aktywnośc polityczną zostałby rozstrzelany. Kobro wspomina go jako dobrego człowieka.

        Mamy ich trudne życie w biednym mieszkanku, gdzie sprzeczają się ze sobą, czasami o nic, i wychowują córkę.

        Nastają nowe czasy. Spodziewany dyrektor galerii [pan Gajewski, z kapitalnym wąsikiem] jest uradowany faktem, że Strzemiński z Kobro uratowali masę obrazów i dzieł sztuki.Wierzy że uda się urządzić przepyszny salon z nowoczesnym malarstwem.

        Nadzieje jego są płonne. Nowa władza, na czele z chamowatym Sokorskim [jak zwykle znakomity pan Dracz], nie oczekuje "dziecinnych klocków", chce "realizmu socjalistycznego", więc malarstwo i awangarda wszelaka lądują w magazynie, salon zostaje zlikwidowany, miejsca dzieł zajmują kicze z robotnicami na trakttorach. Cóż, trudne czasy, trudno przecenić że przecież wówczas powstawała POlska, z ruin, z gruzów. Tylko czy sztuka nowoczesna nie mogłaby istnieć na równi z tym co "może zrozumieć lud" ?

        Strzemiński ma grupę oddanyc studentów. Wychodzi z nimi w plener [świetna scena : oni stoją na równinie, a on na pagórku, więc żeby do nich zejść, a nie ma nogi i ręki, jak wiemy : turla się w dół po zboczu pełnym trawy i kwiatów, przy ich aplauzie]. Wśród pięknych wiosennych okoliczności przyrody tłumaczy ich swoje teorie artystyczne, swoje "powidoki", oni malują.

        Podobnie dzieje się w pracowni na uniwersytecie, gdzie Strzemiński wykłada.

        Jest studentka, która zakochuje się w nim bez pamieci. Az w pewnym momencie namiętnie rzuca się na niego i całuje go na schodach :]

        Nie jest mu obojętna, tym bardziej że związek z KObro sypie się. Jej nie pomaga fakt, że jestr Rosjanką, cierpi z powodu nowych czasów tak jak inni. Jej sztuka nie sprzedaje się, musi dorabiać szyciem lalek, a w końcu zapada na gruźlicę. Opiekuje się nią dorastając córka, Nika, która została z matką. Strzemińskiego Kobro nie chce widzieć, ale wspomina go.

        jest taka rozmowa, Nika mówi jej "Kolega w szkole powiedział mi, skąd się biorą dzieci. To ohydne ! Kobro : Tak, to ohydne... jesli nie ma miłości, jeśli miłość jest - wtedy jest to piękne.

        To niejako dowodzi,że pamięć o miłości jaka łączyła ją i Strzemińskiego - jest w niej żywa. Mowa ciała dodatkowo o tym zaświadcza. Tyle że żyć razem nie mogą, bo kłocą się nawet wtedy, kiedy Strzemiński odwiedzą ją chorą w domu.

        Katarzyna nie życzy sobie jego obecności na pogrzebie, więc Strzemiński się tamn nie zjawia. Nie wie naweet, że ona umarła ! dowiaduje się dopiero od studentów. Odwiedza Nikę w idealnym momencie. Właśnie ma być eksmitowana z mieszkania, w którym została sama. Przejmie je oportunistyczne chamidło, który za okupacji służył Niemcom [otwierająca scena, kiedy czepia się Strzemińskiego, zbierającego po śmietnisku fragmenty wyrzuconych dzieł sztuki swojej zony], teraz bolszewikom [i mówi : profesorze, pamięta pan jak ratowaliśMY dzieła na śmietnisku ?] i zawsze z tym samym cwaniacko-butnym wyrazem twarzy. Strzemiński oczywiście zabiera córkę do siebie. Mieszka biednie, ale mieszka.

        Obok Niki mieszka Wegner, członek komitetu, wraz z żoną. Żona dokarmia Nike, dba o nią jak o własną córke. A Wegner przechodzi dylematy moralne, bo jest świadkiem nagonki na Strzemińskiego i w pewnym momencie odmawia oficjalnego potępienia profesora. Żona mowi "Uwierz mi, kiedyś będziesz z tego dumny"

        Nagonka, właśnie.
        Strzemiński podpada władzy. Bo nie chce, jako artysta, malować i uczyć tego, czego chce władza. Nie chce uczyć "realizmu socjalistycznego'" i akceptować nowych porządków, materializmu nie chce wykładac, Lenina i Marksa odmawia podawac młodzieży, buntuje ją, młodzież buntowana przez Strzemińskiego nabija się z bzdur, które do niej mówią inni wykładowcy, posłuszni systemowi, a nawet wierzacy w jego słusznośc.

        No i Strzemiński dowcipkuje o "soKrealizmie", czyli "socrealizmie wg SoKorskiego".

        Wyrzucają go z uczelni, zakazują nie tylko wykładania, ale i pojawiania się na terenie campusu. Strzemiński jedzie na spotkanie do Sokorskiego, który z łaską go przyjmuje, ale w rozmowie [świetnej zresztą] nie pozostawia złudzeń - mówiąc do niego per "Wy", daje ostry i jasny sygnał, że jako artysta i pedagog Strzemiński jest skończony, no i dodatkowo : "mam tu 5 teczek donosów na wasze życie osobiste". My wiemy, jakie to donosy, bo podczas wcześniejszej narady z aktywem partyjnym na uczelni - Sokorski dowiaduje się, że Strzemiński "sypia ze studentkami" i potem faworyzuje je przy ocenianiu egzaminów.

        W ostatnim akcie żegnajac się ze studentami, Strzemińskji ofiaruje swoje obrazy jednej ze studentek, która wyjeżdza do Izraela : "Weź je, dla moich Żydów", mówi, a on rzuca mu się w ramiona i całuje go siarczyście.

        Niektórzy z jego uczniów zgadzają się robić sztukę dla władzy, posłuszną, ale jakby... jakby po to, żeby dano im spokój, idą na kompromis. Mówią między sobą, że "nie mają z kim porozmawiać, dawni znajomi ich unikają". Z powodu kompromisu ? Czy z powodu tego, że nie rozumieją ich postawy ? A jesli tak - to nie rozumieją jej sprytu czy ten spryt właśnie budzi niechęć ?

        Dyrektor galerii jest załamany, nie tego oczekiwał. Liczył na to, że nowa władza będzie przychylna nowoczesnej sztuce. Mylił się. Strzemiński ofiaruje mu swoje prace. Nie "na dziś", ale na lepsze czasy, które nadejdą.

        Sam profesor zatrudnia się przy dekorowaniu wystaw sklepowych. Ma gruźlicę. Nie domaga. Z pracy wraca razem z Niką, która na niego czeka na chodniku. Spotykają tego chama, który krzyczy za Strzemińskim "I co, myślałeś, ze jesteś wielkim artystą ? A g...no' - słownictwo Nikodema Dyzmy jest tu nie bez kozery zastosowane. Wyjątkowo perfidna postać.

        Pewnego razu Strzemiński wraca sam. Potyka się i pada twarzą w kałużę.
        Nie widać momentu śmierci, ale ponoć ten znakomity malarz i wybitny człowiek umarł z głodu.

        Mariusz Wojciechowski wygląda tak jak... Bogusław Linda na zdjeciach do filmu - włosy zaczesane do tyłu, plaszcz, kule, odpowiednio wysuszona twarz. W pewnym moemcnie mamy scenę, gdy Strzemiński siedzi w gatkach, czekając na badania w szpitalu, i wydaje się, jakby aktor naprawdę nie miał nogi. Wybitna charateryzacja, albo... czegoś nie wiem ? Aktorsko też jest znakomicie, ale wiadomo, że jak się gra postać tak bardzo fizycznie się wyrózniającą, to kluczową rzeczą jest mowa ciała i zdolnośc oddania tej właśnei dominującej strony bohatera.

        NIna Czerkies świetnie gra Katarzynę Kobro, jest ekspresyjna, pełna pasji, nerwowa, znakomicie operuje rosyjskim akcentem.

        Jest też Krzysztof Stroiński w roli Wegnera, wspominani pp. Gajewski i Dracz, a także świetny p. Kalarus jako paskudny typek, który w każdym czasie umie się znaleźć liżąc właściwy bucior.

        Strzemiński zaś jest bohaterem, który nie może wyrzec się tego, w co wierzy, ponosi ofiarę na ołtarzu wolności, jak sam mówi "Pawłow swojego efektu nie umiał wszystkim psom zaszczepić... I może to jest własnie istota wolności". Niezwykła postać. Podobnie jak Katarzyna Kobro.

        swietny spektakl, aczkolwiek film z pewnością ma szansę niektóre wątki rozwinąć, pogłębić. Teatr przekartkował poszczególne wątki, ale bez dwóch zdań : zrobił to na wysokim poziomie ! Ale to tylko moje ocena, bardzo możliwe iż niesłusznie umniejszająca.
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Jakub kłamca" 26.09.16, 16:16
      1944 rok, okupowane warszawskie getto żydowskie. Bohater wymyśla i rozpowszechnia wśród towarzyszy niedoli rzekomo tajne informacje z nielegalnie posiadanego radia, tyleż nieprawdziwe, co podnoszące na duchu i dające inspirację by przetrwać trudny czas.

      główna rola Robina Williamsa.

      oglądaliście ? :]

    • grek.grek 20:45 TVP1 LIga Mistrzów Legia-Sporting 27.09.16, 16:01
      Legia, z nowym trenerem, jedzie do Lizbony na mecz ze Sportingiem.

      Może tak źle nie będzie ? POczątek wyszedł marnie, ale jednocześnie stać się powinien motywacją do odbicia się w górę, prawda ?

      a w CT 4 hitowy mecz Borussia Dortmund-Real Madryt.

      ciekawe, czy Siostra rzuci okiem na Ligę Mistrzów ? Urlop urlopem, a - miejmy nadzieję - dobra piłka zawsze ma swój urok :]
      • barbasia1 Re: 20:45 TVP1 LIga Mistrzów Legia-Sporting 27.09.16, 20:48
        Na pewno jest motywacja, by nie przegrać znów wysoko. ;)
        • barbasia1 Re: 20:45 TVP1 LIga Mistrzów Legia-Sporting 27.09.16, 22:09
          Do przerwy było 2:0 dla Sportingiu Lizbona.
          • grek.grek Re: 20:45 TVP1 LIga Mistrzów Legia-Sporting 28.09.16, 12:32
            takim wynikiem mecz się też zakończył, Barbasiu :]

            w sumie, od 0-6 do 0-2, to już jakiś postęp, nawet jesli rywal mniej renomowany. Inna rzecz, że znów wystarczyło kilka minut przyspieszenia, żeby mecz się rozstrzygnal. W meczu z Borussią było 0-3 po kwadransie, a wczoraj Sporting w chyba 8 minut strzelił te 2 gole. A na tym poziomie róznica 2 goli, to dla Legii strata nie do odrobienia.

            cóż, może z Realem Madryt będzie lepiej ;]
            • barbasia1 Re: 20:45 TVP1 LIga Mistrzów Legia-Sporting 29.09.16, 00:27
              grek.grek napisał:
              > cóż, może z Realem Madryt będzie lepiej ;]

              Co za szaleńczy optymizm, Greku, hehe! ;))
              • barbasia1 Re: 20:45 TVP1 LIga Mistrzów Legia-Sporting 29.09.16, 00:28
                Oglądałeś mecz i operę jednocześnie!? :)
                • grek.grek Re: 20:45 TVP1 LIga Mistrzów Legia-Sporting 29.09.16, 13:04
                  ;]

                  niekoniecznie, Barbasiu.

                  w przerwach między aktami, czyli 3-krotnie, sprawdzałem wyniki meczów na telegazecie Ctv :]]
              • grek.grek Re: 20:45 TVP1 LIga Mistrzów Legia-Sporting 29.09.16, 13:03
                haha ;]

                Barbasiu... bo jak nie my, to kto ? :]]
                kto, ach kto wleje odrobine optymizmu w podłamanych piłkarskich kibiców ? ;]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Makbet" [opera] 27.09.16, 16:08
      a zatem, LIga Mistrzów mi odjechała ;]

      "Makbet" z Royal Opera House w Londynie.

      Rzecz autorstwa G Verdiego, ofk na motywach dramatu Szekspira, w rezyserii Phylidii Lloyd, autorki "Mamma mia !" [nie znam, ale skoro w opisie wymieniają, to może ma to swój sens :)].

      główne partie : Simon Keenlyside jako Makbet i Ludmiła Monastryrska jako Lady Makbet.

      znakomita uczta przed nami !
      świetnie, że TVP Kultura nie wycofała się z pokazywania operowych przedstawień. Jak dobrze, że nie mają one, zwykle, politycznego zabarwienia, które by mogło wzmóc rewolucyjną czujnośc nowych dyrektorów ;]

      aż się boję zapytać, co wybieracie ???, bo czuję, że Liga Mistrzów będzie Was mocno kusić :]]
      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Makbet" [opera] 27.09.16, 20:42
        Ludmiła Monastryrska jako Lady Makbet.

        Cudna ta Lady Makbet! :)
        • grek.grek "Makbet" [opera] - wrażenia po spektaklu ? 28.09.16, 12:52
          yes, Barbasiu :]

          świetnie dobrana, no i co za głos !
          znakomita w pierwszej arii - Makbet się waha, ma wyrzuty sumienia, a ona pcha go do morderstwa, niezachwianie wierząc w przeznaczenie i potrzebę dorównania jej determinacją. Potem świetna, kiedy upomina męża, by przestał się bać, bo jego strach przywołuje duchy, które odbierają mu siłę do działania. A wreszcie w finale cała zdrętwiała od wyrzutów sumienia, ciągle wycierająca dłoń, którą zabiła Duncana "Czy ta dłoń kiedyś będzie czysta ? Wszystkie perfumy Arabii nie wystarczą by zabić odór śmierci z tej małej dłoni...". Rewelacja. Czasami wydawało mi się, że aktorsko przesadza z "japońską" ekspresją, przesadnie mruży oczy i grymasi twarzą, ale zaraz później potrafiła się złowrogo uśmiechnąc albo wręćz popaść w szalony krótki śmiech i od razu rozpraszała to wrażenie.

          I to własnie Lady makbet dostała największe brawa na wyjściu. Oraz duży bukiet kwiatów. Wyglądała na zmęczoną.

          Podobały mi się też wiedźmy. Czarne szaty, czerwone turbany na głowach, naszyjniki egzotyczne. Świetnie wyglądały.

          Doskonałe są w tym dynamicznym początku, a potem w końcówce, kiedy wręcz obskakują klatkę w której ginie Makbet i koronowany jest nowy król. Jedna wyłazi nawet na szczyt klatki, żeby się na niej położyć i zastygnąc w pozie obserwatorki. Znakomite.

          I chyba n a początku 2 aktu jest fenomenalny moemnt, kiedy świeżo koronowany Makbet, wraz z żoną, są w środku tej ozdobnej klatki, która w dzikim tempie wiruje wokół własnej osi. Wiedźmy zaś w szalonym pędzie, miotając czarnymi sukniami, wirują wokół niej. CO za scena ! I jakie miny robią, jakie spojrzenia rzucają. Także wtedy, kiedy w onirycznej atmosferze, znoszą Makbetowi i Lady Makbet dzieci, możliwe że jest to wyobrażenie rodu zabitego Banko, dzieci które kiedyś upomną się o koronę Makbeta.

          wizja, w której Makbet widzi ów ród Banka, ale na złotych rumakach w złotych szatach, i niemal traci zmysły, bo widzi prawdziwych spadkobierców trony - znakomita również.

          Świetna scenografia : ruchoma ściana z kwadratów, ascetyczna ale zarazem przepyszna, a także odsłaniające się niebo - czarne, raz przecięte czerwonymi smugami, a innym razem żółto-pomarańczowo-beżowymi. No i ten dym spod sceny, kiedy w wizji Makbeta złote konie z jeźdzcami w złocie galopują prosto w jego stronę. Bardzo sugestywne.

          Maestro szalał przy pulpicie :] Otwarcie jest dynamiczne, potem też wiele jest momentów kiedy naprawdę musiał się... namachać. Po 1 akcie schodził cały mokry. Najpewniej także dlatego, ze gdzieś tam albo wentylacja była za słaba, albo była taka jak zwykle, ale wysiłek tym razem przekroczył normę.

          Doskonały jest moment, keidy Makbet z żoną zasypiają na osobnych łózkach, zawinięci w białe płotno, a scena wypełnia się zbuntowanymi poddanymi, którzy odkrywają, że to małżenstwo stoi za zabójstwem dzieci Banka [świetna scena, brawo dla dzieciaków, bo zagrać tak dobrze moment, kiedy podcina się im gardło - to jest talent], a także wcześniej ich ojca i starego króla Duncana [też swietna scena, Makbet a później Lady Makbet wychodzą za ścianę, wracają z rękoma czerwonymi od krwi - wszystko w domysle pozostaje; znakomita jest zresztą cała seekwencja z wynoszeniem ciała DUncana, wraz z łózem, przykrytm zakrwawionym znacząco prześcieradłem].

          Finałowy pojedynek Makbeta z Makdufem, wirująca klatka, wiedźmy dookoła przyczajone, oczekujące przepowiedzianej przez los śmierci, a potem koronacja, której "przygląda się" przywiązany za rękę i nogę do klatki martwy Makbet - mistrzowsko skompowana scena.

          Znakomite przedstawienie, nieprawdaż ? :}

          Oklaski trwały bardzo długo, przyznam, że nie czekałem do konca, po 4 albo 5 ukłonie całej obsady - dałem spokój ;] Musiało być zatem znakomicie, takie wiwaty nie wybrzmiewają ot tak sobie :]
          • grek.grek Re: "Makbet" [opera] - wrażenia po spektaklu ? 28.09.16, 12:58
            rewelacyjna jest też ta scena, kiedy Lady Makbet pewnym siebie głosem śpiewa obłudnie o "rządach miłości", jakie ona i jej mąz, zapewnia ludowi, a jednocześnie Makbeta atakują wyrzuty sumienia i widzi zamordowanefgo Banko, żona suszy mu głowę, żeby się opamiętał, a dwoje dzieci bawi się lalką na scenie, nie wiedząc jeszcze że "rządy miłości" za chwilę podetną im gardła.

            W ogole, sceny zbiorowe, z chórami są wyśpiewane i skompowane choreograficznie w stylu doskonałym, wg mnie.

            Jakie wrażenia, Barbasiu ? Czcigodni ?
    • grek.grek 23:40 TVP Kultura "Struktura kryształu" 27.09.16, 16:15
      z dobrego okresu Krzysztofa Zanussiego.

      jeden kolega odwiedza drugiego i następuje zderzenie dwóch zyciowych postaw.

      odwiedzający zaprzedał się karierze i czerpaniu profitów ze swojej naukowej działalności, za sukces płaci cynizmem, oportunizmem i wypłukaniem z jakichkolwiek ideałów, co najwyżej ma gorzką świadomość rachunku strat i zysków; odwiedzany ma przytulny dom, świetną żonę, po cichu robi swoje, przeprowadza jakieś naukowe badania, ale nie dba o karierę, zysk i pozycję w środowisku, żyje niejako na uboczu.

      ten pierwszy, mimo kariery czuje swoją porażkę, wyobcowanie, gorycz, drugi - mimo że kariery nie robi - nie czuje się przegranym, jest potrzebny miejscowej społeczności, cieszy się szczęsciem w związku.

      proste, ale bardzo dobre, w ramach kina moralnego niepokoju.

      I jakie aktualne, nieprawdaż ? :] ciekawe, kto to przepuścił bez cenzury ? ;]]
    • grek.grek 20:00 TVN7 "Adwokat diabła" 28.09.16, 16:25
      w Telemanie - na 5 gwiazdek... jedna :]
      aż tak źle ?

      jak oceniacie ?

      wg mnie, są momenty przesadzone np. te koszmarne wizje ludzi zamieniających się w zomnbie, które wyglądają jak ze słabych komiksów, ale poza tym jest to całkiem dobry, deluxe vers. okultystyczny quasihorror ;]; rzekome "błyskotliwe zwycięstwa" na sali rozpraw w wykonaniu głównego bohatera, opierają się na banalnych chwytach; no i Keanu Reeves może być tutaj dodatkowym czynnikiem minusującym ?;]

      po stronie plusów : umieszczenie akcji w środowisku prawników, sugerujące gdzie dzisiaj robi się największe przekręty i toruje drogę wyzyskowi i terrorowi.

      No i Al Pacino,tóry gra rewelacyjnie, wg mnie. Nie jest to najwybitniejszy film w jakim wystąpił, ale rola jest doskonała. Rekompensuje wszelkie niedociągnięcia, wpadki i błędy na innym polach.
      Gra tak świetnie, że jednocześnie... obnaża miałkośc swoich partnerów, ani Reeves ani Theron nie są w stanie mu dorównać i wydaje się, jakby ich aktorska bezbarwnośc ciągnęła ten film w dół. A może jest właśnie otóż tak, że to nie oni są słabi i bezbarwni, tylko Al Pacino aka John Milton jest tak nieodparty, ekspresyjny i wybujały ? :"]

      w Polsacie nowy odcinek "Kiepskich" - premiera nie do przegapienia ;]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Jaskinia zapomnianych snów" 28.09.16, 16:33
      tradycjnie w środę - Kultura z dokumentem.

      tym razem film Wernera Herzoga, który wybrał się z kamerą do jaskini Chauveta, niedawno odkrytej [1994 r.], a liczącej sobie już grubo ponad 20 tys lat.

      jest wielkości boiska do piłki nożnej, a jej ściany pokryte są niesamowitymi malowidłami, pochodzącymi jeszcze z epoki lodowcowej, kiedy neandertalczyk zamieszkiwał Ziemię wespół z mamutami, niedźwiedziami i lwami prehistorycznymi.

      sensacja archeologiczna swego czasu, a do dziś, jak stoi w opisie, "jedno z najbardziej niezwykłych i inspirujących miejsc na planecie".

      film Herzoga to pierwsza produkcja opisująca to miejsce.

      w opisie wygląda na znakomitą rzecz !
      Przyznam bez bicia, że nie miałem pojęcia o tej jaskini - już czuję się wzbogacony, choćby wiedzą, że ona istnieje i że mogę zasięgnąc informacji na jej temat ;]


      • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Jaskinia zapomnianych snów 29.09.16, 13:17
        udało Wam się obejrzeć ? jakie wrażenia ?! :]

        niestety, wpadłem w połowie, zobaczyłem tylko kawałek. Móglbym kontynuować, ale jakoś nie umiem filmow, nawet dokumentów, sledzić ze świadomością, że połowa mi uciekła. Albo w całości albo... czekam na powtórkę :]

        ale nawet z tego, co podejrzałem, niesamowite są te malowidła. I w ogole, atmosfera tej jaskini. coś niezwykłego ! 30 tys lat mają. Bezcenne odkrycie i materiał do analiz.
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Jaskinia zapomnianych snów 30.09.16, 16:36
          sytuacja autentyczna :] : wieczór środowy.

          mam trochę starych numerów "Polityki", leżą sobie... wszędzie [w istocie, leża w kilku miejscach zgrupowane w stosy];] I czasami sięgam po któryś z nich.

          środowy wieczór, ten z "Jaskinią...", sięgam po gazetę, na chybił trafił, otwieram, zaglądam do afisza kulturalnego... a tam co ? oczywiście - recenzja "Jaskini..." :]

          pan recenzent uznał ten dokument za arcydzieło, ocenił je na 6 gwiazdek. Taka nota zdarza się 2-3 razy w roku, albo i rzadziej.

          tym bardziej żałuję, że nie udało mi się obejrzeć :
          www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/film/1515398,1,recenzja-filmu-jaskinia-zapomnianych-snow-3d-rez-werner-herzog.read
          • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Jaskinia zapomnianych snów 01.10.16, 19:24
            Też czekam na powtórkę, widziałam tylko ostatnie 15 minut tego dokumentu.

            Widziałam efektowne malowidła zwierząt. Ale najbardziej, ujęło mnie ostatnie ujęcie - ludzka dłoń namalowana na skalnej ścianie. Może to był swoisty podpis bezimiennego autora malowideł sprzed grubo ponad 30 tysięcy lat.
            • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Jaskinia zapomnianych snów 02.10.16, 16:25
              zatem, Barbasiu, będziemy czyhać na pierwszy możliwy replay :]
    • grek.grek "Powidoki" polskim kandydatem do Oscara 28.09.16, 16:42
      a więc jednak :]

      bardzo jestem ciekaw tego filmu, tak jak samej postaci głównego bohatera, tym bardziej po lekturze poniedziałkowego teatru telewizji.

      aczkolwiek, nie macie wrażenia, że znów czuć tutaj desperację ? Stawiamy na wybitnego reżysera, którego już Akademia zdązyła docenić wyjątkowo, podobnie jak niedawno stawialiśmy na "Katyń", bo to taka opowieść antyrosyjska, a potem na "W ciemności', bo pani Holland i temat ratowania Żydów powinien się sprzedać dobrze...

      a gdyby tak odważnie, coś o współczesności, spojrzeć na Rumunów, którzy nie kręcą o strasznych czasach komunizmu, na Niemców którzy rozliczają się z nim w sposób zajmujący, daleki od biało-czarnych stereotypów, nakręcić coś o tym jaka jest Polska DZISIAJ. Coś z czym utożsamią się ludzie pod każdą szerokoscią geograficzną. Czy nas samych obchodzą jakieś porachunki ideologiczne rodem z Peru, Meksyku albo Portugalii ? :] chyba niekoniecznie.

      bardzo czekam na "Powidoki", na kolejną rolę Lindy, na to "przegadanie", które ponoć "obniża wartość filmu" :], na bohatera głównego, na Pieczyńskiego w roli Przybosia i w ogóle na wszystko, ale wydaje mi się, że po Oscara trzeba startowac z innego typu kartami.

      Francuzi nominowali przewrotny psychothriller "Elle".

      Coś mi się wydaje, że wiara w to, iż Akademia ulegnie nazwisku Wajdy jest dośc płytka. A odrzucenie takiej nominacji w przedbiegach tylko zaszkodzi reklamie filmu.

      Co sądzicie ?

      film.onet.pl/wiadomosci/powidoki-polskim-kandydatem-do-oscara-komentarze-krytykow/q5z4bl
      • maniaczytania Re: "Powidoki" polskim kandydatem do Oscara 28.09.16, 22:56
        powtórzę się - decyzja zachowawcza, bo trzeba było wysłać "Wołyń"!
        Szanse na wygraną i tak mamy niewielką, więc może trzeba było skorzystać z okazji, żeby powiedzieć i pokazać światu zbrodnię, o której mało kto na świecie wie?
        • grek.grek Re: "Powidoki" polskim kandydatem do Osca 29.09.16, 13:00
          dobra propozycja, Maniu :]

          ja bym rekomendował "Zjednoczone stany miłości" - nie oglądałem, ale z recenzji wnioskuję, że jest na tyle uniwersalny w treści, że mógłby zrobić wrażenie na decydentach.


    • grek.grek Siostra na urlopie :] 29.09.16, 13:24
      Siostra w pierwszym tygodniu urlopowym :]

      ciekawe, gdzie wojażuje ? :]
      morze ?
      góry ?
      I czy zagląda do sal kinowych, żeby rzucić okiem na jakieś nowe hity ?
      I jak pogoda się spisuje, czyli czy DOpisuje ?

      Siostro, baw się doskonale, odpoczywaj znakomicie ! :] świetnej pogody !
      • barbasia1 Re: Siostra na urlopie :] 01.10.16, 16:34
        Niech Siostra odpocznie sobie trochę. :)
        • grek.grek Re: Siostra na urlopie :] 01.10.16, 16:49
          brakuje mnie, nam, Jej bardzo.

          może na moment przerwie urlop, żeby nas odwiedzieć ? :]
          • siostra_bronte Re: Siostra na urlopie :] 02.10.16, 15:55
            Dziekuje, kochani!

            Ani morze, ani gory, cos pomiedzy. Piekny region w Niemczech :)

            Tradycyjnie buszowalam po lokalnych sklepach, kupilam dwa filmy po atrakcyjnych cenach, oczywiscie klasyka :) Gdybym miala wiecej kasy, ech...Tylko pozazdroscic duzego wyboru.

            Przepraszam za brak polskich znakow!

            Pa!
            • grek.grek Re: Siostra na urlopie :] 02.10.16, 16:32
              dzięki, Siostro !

              doskonale wiedzieć, że wypoczywasz atrakcyjnie i jakże pomysłowo - wizyta w sklepach z filmami : yes ! :] strasznie jestem ciekaw, jakie też tytuły wybrałaś do swojej kolekcji ?

              doskonale !


            • barbasia1 Re: Siostra na urlopie :] 02.10.16, 17:58
              > Ani morze, ani gory, cos pomiedzy. Piekny region w Niemczech :)

              Pięknie!
              > Tradycyjnie buszowalam po lokalnych sklepach, kupilam dwa filmy po atrakcyjnych
              > cenach, oczywiscie klasyka :) Gdybym miala wiecej kasy, ech...Tylko pozazdrosc
              > ic duzego wyboru.

              Świetne zakupy!

              Dzięki za wieści! :)

              Do zobaczenia! :)
    • grek.grek 21:00 TVP Kultura "Wypełnić pustkę" 29.09.16, 13:31
      Izraelski kandydat do Oscara z roku 2011.
      Nominacja do Złotego Lwa w Wenecji.

      bohaterką jest młoda dziewczyna, która przygotowuje się do zaaranżowanego małżeństwa. Jednocześnie miejsce ma tragedia - umiera jej starsza siostra i w raamch wspólnoty pada propozycja, aby niedoszły pan młody, ożenił się właśnie z nasza bohaterką, jako młodsza siostrą zmarłej niedoszłej żony.

      religijno-rodzinne-społeczne opresje i jednostka, która... no własnie - poddana ich działaniu wyrasta na niepodległość czy raczej zostaje ostatecznie splątana zaleznościami i decyzjami innych ? A może przeciwnie : następuje moment pogodzenia się jednostki z wymaganiami tradycji, kultury i obyczajowości wspólnoty, w której obrębie żyje ?

      wyróznienia i nominacje - dowodzą doceniania tego filmu przez krytykę, tematyka - ciekawa, więc wydaje się, że ponownie Kultura serwuje nam dobry seans czwarttkowy [zeszłotygodniowy "To nie ja, przysięgam !" był naprawdę bardzo interesujacy].

      oglądamy ? :]

      • barbasia1 Re: 21:00 TVP Kultura "Wypełnić pustkę" 29.09.16, 21:18
        Oczywiście, że oglądamy! :)
        • grek.grek "Wypełnić pustkę" - kilka słów a'propos 30.09.16, 13:14
          jakie wrażenia, Barbasiu ? :]

          Czcigodni ?

          wg mnie, świetny portret małej chasydzkiej społeczności, przybliżajacy wiele obyczajów okołomałzeńskich i nie tylko, a do tego interesująca historia ludzi dojrzewajacych do być może najważniejszych decyzji w życiu.

          jeśli nie oglądaliście - pozwólcie dwa słowa przybliżenia :]

          Shira ma 18 lat i zaraz poślubić ma wyznaczonego jej młodzieńca. Obserwuje go z ukrycia w sklepie. Nie znają się, ale już rodziny się dogadały, że młodzi wezmą ślub.

          Niespodziewanie umiera siostra Shiry, Estera. Zostawia męza - Yochaja i dopiero co urodzone dziecko.

          Yochaj po krótkiej żałobie poszukuje nowej zony. Taki chyba zwyczaj. Kandydatką jest pewna kobieta z Belgii, samotna matka. Rzecz jednak w tym, że matka Sziry i Estery - Riffka, nie chce by wnuk wyjeżdzał z kraju, chce zachować z nim kontakt. Rzuca więc propozycję, by... to Shira została nową zoną Yochaja. Zwłaszcza, że aktualnie wnuk mieszka z nimi, Szira przykładnie się nim zajmuje, a Yochaj przychodzi codziennie w odwiedziny i chyba się ze sobą dogadują.

          Rabin nie ma nic przeciwko takiemu rozwiązaniu, ale pytanie czy oboje zainteresowani jednak chcą. I tutaj mamy problem, bo o ile Yochaj - mężczyzna sympatyczny i dojrzały, mimo młodego wieku - wie czego chce, Shira podoba mu się jako kobieta, i "byłaby świetną matką dla dziecka".

          Rodzina robi co może, żeby utorować drogę do tego ożenku. Motorem jest oczywiście matka Shiry. Odwołują ślub z chłopakiem, ktory był już jej przypisany. Motywują to tym, że... ON, JEGO rodzina, się rozmyślili. Dla Shiry jest to upokarzające. Jednocześnie wydaje się, że chce ona poślubić Yochaja, lecz NIE wiadomo z jakiego powodu.

          Sytuacja wisi w powietrzu, Shira spotyka się z Yochajem sam na sam i nie jest w stanie odpowiedzieć mu na proste pytanie "Dlaczego chciałabyś mnie poślubić ?". I to go wyhamowuje.

          POdczas rozmowy ze starszyną, wypytywana przez rabina Shira mówi "Chcę poślubić Yochaja, bo... dzięki temu wszyscy będą zadowoleni. MOje uczucia nie mają tutaj znaczenia". Na co rabin "O nie, moje dziecko, właśnie one mają tutaj kluczowe znaczenie". Podobnie myśli Yochaj, który siedzi przy stole i uważnie ją obserwuje.

          Shira dodatkowo ulega zdesperowanej Fridzie, która już jest około 40-tki i nadal szuka męża, co powoduje u niej zdenerwowanie i tworzy poczucie niższości - Frida rzuca jej "Estera chciała, żebym to ja ożeniła się z Yochajem, gdy się jej coś stało". I Shira podczas tego spotkania rzuca "Frida byłaby lepsza dla Yochaja". I to jest klapa, bo Yochaj jest zażenowany, a matka wytyka jej "Wyszło na to, ze bawimy się w swatów !".

          Ślubu zatem nie będzie. Yochaj nie chce żenić się z dziewczyną, która sugeruje, że robi to z obowiązku, a nie z powodu zaangazowania uczuciowego, albo chociażby z miłości do dziecka, które mieliby razem wychowywać. Shira nie jest jednak oziębła, a po prostu jest młodą dziewczyną, która nie bardzo rozumie jeszcze samą siebie, nie wie do końca czego chce, własne uczucia sa dla niej zagadką.

          matka, kiedy widzi jak Shira i rabini wychodzą z pokoju z ciężkimi minami, i że dowodzi to najpewniej, że ślubu nie będzie, aż mdleje :] Yochaj zamierza wyjechać do Belgii, z synem. "Nienawidzisz mnie ?", pyta Shira matkę, a ona odpowiada "Ależ skąd...", ale za chwilę potwierdza. Mimo to leżą obok siebie i trzymają się za ręce.

          wraca wątek małzeństwa z tym poprzednim chłopakiem. On ją odwiedza, rozmawiają, on jej się podoba, ona chyba mu też, chociaż ona sama wie, że kompletnie nie pasuje do jego "ideału" [energiczna, przedsiębiorcza, łatwo radząca sobie z przeciwnościami].

          I nagle w samej końcówce, kolejne spotkania Shiry z Yochajem, kontakt z dzieckiem, dostrzegamy jej uśmiech, i...

          ... mamy ślub ! Póki co, widzimy SHirę w ślubnych sukniach, widzimy całą uroczystość, ale nie widzimy pana młodego. Po chwili ukazuje się... jest to Yochaj. A więc jednak - dotarło do niej, poznała siebie, może groźba utraty Yochaja, który jej się przecież podoba od początku, możliwość utraty siostrzeńca, z którym się przecież zżyła, powodują, że dojrzała ona do decyzji.

          Ale oto uroczystośc się kończy. Państwo młodzi zostają sami. Yochaj zdejmuje marynarkę, czapkę specjalną, krząta się po pokoju, a Shira stoi z bezradną miną pod ścianą... I to koniec. A więc podjęła decyzję, ale schody się nie skończyły. I tak będzie nadal, bo weszła na drogę, do której przejścia absolutnie nie była przygotowana. Wszystkie kolejne etapy będzie "rozpoznawać bojem".

          świetne są to fragmenty, kiedy widać jak mężczyźni spiewają przy stole, kobiety głównie słuchają. Taka hierarchia i zwyczaj. Mało udany.

          W tle dwie ciekawe postaci. Frida - ładna, ale jakimś trafem ciągle panna, co powoduje że rozpaczliwie stara się znaleźć męża. Z Yochajem nie wychodzi, co powoduje u niej tylko wzrost frustracji. Wreszcie oświadcza się jakiś starszy jegomość. Jest wniebowzięta. Niewolnica obyczaju.

          A z drugiej strony, ciotka, starsza jejmośc, która nigdy nie wzięła ślubu, mimo że była w związku. "Jesli nigdy się nie ożeniłaś, to dlaczego przykrywasz włosy ?", pyta ją Shira - "Bo tak mi poradził rabin, zeby ludzie się odczepili", pada odpowiedź.

          No i seria obyczajów zalotnych oraz małzeńskich : jak chłopak przychodzi na rozmowę z Shirą, to grzecznie, face to face, w pokoju, oficjalnie, również pożegnanie ma swoją celebrę. Tańce mężczyzn na zaręczynach. Specjalne gesty, klaskanie w dłonie, i jakieś dziwne figury taneczne ;]. No i małżeńska ceremonia w finale.

          Bardzo dobre kino !, wg mnie :]
          kameralne, wyciszone, skupione na uczuciach bohaterów.

          I w jakiś sposób utrudniające postzreganie zwyczajów społeczności, jako tradycji niezmąconej i pozbawionej względów : okazuje się bowiem, że ślub może być zaaranżowany, ale jesli pan i pani się nie polubia, jesli nie ma między nimi chemii, zgody, to ślub się nie odbędzie. A więc nie jest to proste : żenicie się i bez dyskusji. Nie ma mowy :]
    • grek.grek 23:10 TVN7 "Dziewczyna z tatuażem" 29.09.16, 16:48
      :]

      yes, powtórka. Jeszcze jedna.

      ale myślę sobie, że warto zaznaczyć, bo a nuż ktoś nie widział, albo ktoś chciałby zobaczyć ponownie.

      fakt faktem, jest to dobre, stylowe kino z dreszczykiem. Larsson według Finchera z Cragiem w roli głównej - już saamo brzmienie ma swój klimat ;]

      pierwszą recenzję tego filmu, prosto z kinowego seansu, przyniosła nam w darze Barbasia :]

      powtórka powtórki będzie we wtorek o 20:00.
      • barbasia1 Re: 23:10 TVN7 "Dziewczyna z tatuażem" 29.09.16, 21:24
        >pierwszą recenzję tego filmu, prosto z kinowego seansu, przyniosła nam w darze Barbasia :]
        :))

        Naprawdę? Chociaż raz. ;)

        >fakt faktem, jest to dobre, stylowe kino z dreszczykiem. Larsson według Finchera z Cragiem w roli głównej - już saamo brzmienie ma swój klimat ;]

        Tak.
        • grek.grek Re: 23:10 TVN7 "Dziewczyna z tatuażem" 30.09.16, 12:23
          hehe ;]

          tak było, tak było... :]
          znakomite wspomnienie.

          skusiłaś się na wczorajszy seans ?
          • barbasia1 Re: 23:10 TVN7 "Dziewczyna z tatuażem" 30.09.16, 23:19
            :))
            Nie, Greku. Za późno. Tylko "Wypełnić pustkę" oglądałam. :)
            • grek.grek Re: 23:10 TVN7 "Dziewczyna z tatuażem" 01.10.16, 12:21
              rozumiem, Barbasiu :]

              jak Ci się podobało "Wypełnić pustkę" ?

              PS : we wtorek o 20:00 jest powtórka "DZiewczyny..." :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka