Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77)

    • grek.grek w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 15.03.17, 16:17
      kolejny powrót Konga :]]

      widzieliście te zwiastuny biegające po telewizjach ? wg mnie - szampańską rozrywkę zapowiadają, aczkolwiek zapewne romantyzmu filmowego nie będzie tam zbyt wiele.

      niemniej, mam zawsze wrażenie, że przede wszystkich dla takich historii powstało kino : dla Gwiezdnych Wojen, dla Godzilli, dla asteroidów uderzających w Ziemię, i dla Konga :]

      psychologię można z wielkim powodzeniem uprawiać w teatrze, intelektualne rozważania - w literaturze, a kino wydaje mi się przede wszystkim wehikułem do pokazywania tego czego nie należy opisywać słowami ;]

      zatrudniono modnych aktorów, zapewne sporo ta cała zabawa kosztowała, ale jakoś czuję, że producenci zarobią z naddatkiem, hehe.

      kiedyś dziwiło mi, że ludzie wolą iśc na "Konga" niż np na "Manchester..." albo "Moonlight", ale im dalej w refleksję, tym bliżej mi do myśli, że to jest szalenie logiczne ! filmy psychologiczne najlepiej jest oglądac w zaciszu domowym, w pewnej intymności, będąc z nimi sam na sam. A w kinie chodzi o rozrywkę, przede wszystkim.

      najlepszymi filmami zawsze będą arcydzieła dotykające duchowości i sensu życia człowieka, ale najbardziej kasowe pozostaną te filmy, które pozwalają na moment poczuć się dzieckiem, doznawać zupełnie dziecięcej radości z oglądania rzeczy "o jakich się fizjonomom nie śniło" ;]

      co sądzicie o tym ?

      www.filmweb.pl/reviews/Powrót+Króla-19856
      • never_never Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 15.03.17, 18:27
        Niezupełnie się zgadzam, małe studyjne kina, bez smrodu popcornu, za to z publicznością nie wydającą z siebie jęków "co za nuda", są idealne na "Moonlight", "Manchester...", i tym podobne filmy.
        Właśnie w pewnej intymności: w ciemności przed dużym ekranem, bez pokusy wyjścia na chwilę i zrobienia sobie herbatki/kawki, bez rodziny żądającej natychmiastowej odpowiedzi na Bardzo Ważne Pytanie, można w stu procentach smakować niespieszną (zwykle) fabułę
        Jest w kinie miejsce i na filmy niszowe, i na blockbustery, które oczywiście zawsze będą bardziej kasowe, gdyż z definicji skierowane są do szerokiej (głównie młodej) widowni i wchodzą do kin w ogromnej liczbie kopii

        • never_never Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 15.03.17, 18:32
          BTW "Captain Fantastic" w Wwie grany jest bodajże tylko w jednym kinie, natomiast "Zerwany kłos" pokazywany był w całej sieci Cinema City
          tak też można wpływać na "kasowość" filmu....
          • maniaczytania Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 15.03.17, 19:50
            never_never napisała:

            > BTW "Captain Fantastic" w Wwie grany jest bodajże tylko w jednym kinie, natomiast "Zerwany kłos" pokazywany był w całej sieci Cinema City tak też można wpływać na kasowość" filmu....

            Owszem, można. Najwidoczniej dystrybutorowi "Captain Fantastic" (jak i "Manchester by the Sea" -10 kopii na Polskę!) nie zależy na pieniądzach ;) Bo to nie zależy do końca od kin, a właśnie od tych dystrybutorów.
        • grek.grek Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 16.03.17, 13:04
          gratulacje, Never_Never :] - w moim odczuciu znalazłaś złoty środek pomiędzy zaciszem domowym i kinem mainstremowym : oglądanie wyrafinowanych dramatów psychologicznych w gronie ludzi znających się na filmie, równie świadomych i majacych background do takiej aktywności - idealne centrum ! :]
      • maniaczytania Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 15.03.17, 19:48
        ja się z Tobą trochę zgadzam - to są filmy "magii kina" :)
        • grek.grek Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 16.03.17, 13:09
          czujemy się trochę, jak 8-latkowie prowadzeni do kina na "Godzillę", prawda Maniu ? :]

          nieważne, ze na ekranie biega facet w gumowym kombinezonie i roztrąca pomalowane pudełka, jako dzieci kompletnie tego nie wiemy i seans wciąga nas niesamowicie, bo myślimy że to się dzieje naprawdę !

          może coś z tej dziecięcej przygody pozostaje w nas na stałe ? :]
      • siostra_bronte Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 15.03.17, 22:32
        Trochę się dziwię, że znowu powstał film o King Kongu. Przecież całkiem niedawno zrobił go Peter Jackson. 2005 rok!

        Nie zgodzę z tym podziałem na filmy "do kina" i te "do domu" :) Jednak oglądanie w kinie ma niepowtarzalny klimat, i nie ma znaczenia widowiskowość filmu.

        Przy tym mogę wymienić sporo tytułów, które były wybitnymi "poważnymi' dziełami i zrobiły przy tym dużą kasę, choć faktycznie dotyczy to bardziej przeszłości, kiedy "kino nowej przygody" jeszcze się nie rozpanoszyło :)
        • siostra_bronte Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 15.03.17, 22:38
          Przy okazji, parę dni temu w TNT leciała wersja Jacksona, a potem, strasznie późno oryginał z 1933 r.Niestety, obejrzałam tylko kawałek.

          Oczywiście mocno się postarzał, a King Kong, którego widziałam przez chwilę, był fatalnie "doklejony", ale tak czy siak warto by zobaczyć go kiedyś w całości. Jednak to był dosyć nowatorski film jak na tamte czasy.
          • siostra_bronte Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 15.03.17, 22:43
            Pamiętam, że kiedyś nawet spisałam listę najbardziej kasowych filmów w Stanach, w kolejnych dziesięcioleciach. I była tam prawdziwa klasyka, jak "Ojciec chrzestny" itd. Popsuło się (moim zdaniem) od czasu "Gwiezdnych wojen", tzn, od tego momentu coraz większy stał się rozdźwięk miedzy kinem, ogólnie rzecz ujmując, dla dorosłych i dla młodzieży.
            • maniaczytania Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 15.03.17, 22:49
              ja się nie zgadzam na podział 'dla dorosłych i dla młodzieży' ;)
              • siostra_bronte Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 16.03.17, 10:37
                :)
            • siostra_bronte Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 16.03.17, 11:00
              I jeszcze jedno. Dawniej potrafiono łączyć w kinie widowiskowość z psychologią postaci, dzięki czemu powstawały filmy naprawdę wartościowe, nie obrażające naszej inteligencji, a przy tym bardzo efektowne i zarabiające dużą kasę.

              Choćby widowiska kostiumowe z lat 50-tych i 60-tych, jak "Ben Hur" i "Kleopatra", nie wspominając już o arcydziełach Davida Leana! Albo filmy sci-fi, uboższe w efekty specjalne, za to klimatem i pomysłami bijące na głowę współczesną produkcję.

              Ba, nawet porównanie "King Konga" z 1976 r. i tego Jacksona wypada na niekorzyść tego drugiego! Na tym przykładzie widać znakomicie, że nowe technologie i efekty komputerowe stały się ważniejsze od scenariusza i sposobu opowiadania historii, dramaturgii, klimatu tudzież wiarygodności psychologicznej postaci.

              • grek.grek Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 16.03.17, 13:44
                celne uwagi, Siostro ! :]

                intelektualne przesłania i wartości przestały mieć większe znaczenie, ponieważ technologia filmowa pozwala na tworzenia oszałamiających par exellence widowisk.

                zaryzykuję tutaj pytanie, czy te filmy o Kongu, Godzilli, Marvele, Gwiezdne Wojny, Asteroidy itp. nie zawierają tych ostrzeżeń, przesłań, nawiązań [Kong np. do niewolnictwa i rasizmu, polityki kolonialnej] w samej swojej intrydze ?

                tutaj byśmy, tak mi się wydaje, zajrzeć musieli w stan świadomości widza - ilu z nich dostrzeże prócz w takich filmach nie tylko kapitalną rozrywkę, ale i jakiś sens głębszy ? - nawet jesli twórcy tych filmów nie są przesadnie zainteresowani rozwijaniem tych wątków ;]


                • maniaczytania Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 16.03.17, 22:40
                  grek.grek napisał:

                  > intelektualne przesłania i wartości przestały mieć większe znaczenie, ponieważ technologia filmowa pozwala na tworzenia oszałamiających par exellence widowisk.

                  Absolutnie się nie zgadzam :)

                  > zaryzykuję tutaj pytanie, czy te filmy o Kongu, Godzilli, Marvele, Gwiezdne Wojny, Asteroidy itp. nie zawierają tych ostrzeżeń, przesłań, nawiązań [Kong np. do niewolnictwa i rasizmu, polityki kolonialnej] w samej swojej intrydze ?

                  ha! Nie widziałam Konga i Godzilli, ale w kwestii Marveli oraz Gwiezdnych Wojen czuję się kompetentna ;) I Siostra.bronte moim zdaniem jest w mylnym błędzie ;) Bo w tych filmach jest oczywiście ta spektakularna powierzchowna warstwa, która tak podoba się dzieciakom, ale gdyby to było tylko to - czy naprawdę aż tylu dorosłych chodziłoby na te filmy?

                  Tam jest wiele dużo poważniejszych treści, jak chociażby stosunek do obcych (różnie rozumianych), wiele z problemów dzisiejszego świata - cyfryzacja, nadmiar informacji, chęć kontroli nad obywatelami, tarcia między różnymi systemami politycznymi, etyczność udziału w wojnach (zwłaszcza gdy działa się na dwa fronty), i wiele, wiele innych.
                  Muszę przyznać, że niektóre z nich mają niewesołe przesłanie tak naprawdę na temat tego, dokąd zmierzamy jako ludzkość, są nawet dość przygnębiające. To zdecydowanie nie jest wyłącznie rozrywka.
                  • grek.grek Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 17.03.17, 12:22
                    wydaje mi się, Maniu, że Wasze opinie i poglądy są komplementarne :]

                    Siostra zauważa, wg mnie, słusznie : że ta warstwa rozrywkowa, bazujaca na dynamicznych efektach specjalnych, jest dominująca. Czy ekranizacje Marvela, Godzilla [poruszone problemy ekologiczne], Kong miałyby takie wyniki finansowe, gdyby zminimalizować efekty specjalne i postawić na czyste przesłanie ? moim zdaniem, widownia w znakomitej większości idzie na te filmy, bo spodziewa się świetnej rozrywki. I, jak zdązyłem się zadeklarować, wg mnie jest to nader racjonalne i logiczne, bardzo bliskie pierwotnej idei kina :]

                    Ty również masz rację, kiedy zauważasz właśnie to, o czym napisałaś : że pod tą całą grubą warstwą efektownych popisów technicznych, w tych filmach są zaznaczone liczne ważne problemy współczesnego świata, a może i świata przyszłości.

                    mam nadzieję, że nie wszedłem Wam w pasjonującą polemikę. Moim zdaniem, obie macie wiele racji :]

                  • siostra_bronte Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 17.03.17, 12:32
                    Przyznaję się, że trzy pierwsze części "Gwiezdnych wojen" oglądałam w kinie z wypiekami na twarzy jako dzieciak :) Nie wiem jak odebrałabym je teraz. Na pewno z dużym sentymentem. Bo mimo wszystko tam liczyła się historia, były ciekawe charaktery, no i oczywiście efekty specjalne, ale one nie przytłaczały całości.

                    Ale jak natknęłam się na jedną z nowych część tej sagi w tv (nie pomnę tytułu), to była tak przeładowana efektami i infantylna, że aż zęby bolały. No i powiedzmy sobie szczerze teraz z "Gwiezdnych wojen" zrobiono wehikuł marketingowy, strach otwierać lodówkę przed kolejnymi premierami. I ta mocna reklama w dużym stopniu napędza wyniki finansowe.

                    Pozostaję przy swoim zdaniu, że kiedyś szeroko pojęte kino rozrywkowe stało na wyższym poziomie.
                    • maniaczytania Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 18.03.17, 11:39
                      Gwiezdne Wojny są z tego wszystkiego ... najsłabsze. Ja nigdy wcześniej ich nie oglądałam, dopiero teraz. I mnie się te nowsze części podobają dużo bardziej niż te stare.

                      I ja zostanę przy swoim zdaniu, co do kina rozrywkowego i jego wysokiego poziomu obecnie. I wydaje mi się, że moja racja jest 'mojsza' ;) - bo poparta dużym doświadczeniem - ja te filmy oglądam w całości, nie czerpię wiedzy o nich z reklam, zwiastunów, fragmentów, czy cudzych recenzji ;)

                      Ale tak poza tym - ja po prostu nie lubię bardzo takiego 'narzekania' - "a drzewiej to panie było lepiej, wszystko było inne, lepsze, a teraz to na psy zeszło" - nie, tak nigdy nie jest. Jest inaczej - ale to wcale nie znaczy, że lepiej czy gorzej :)
                      • siostra_bronte Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 18.03.17, 12:25
                        No, jednak "King Konga" Jacksona widziałam i to w całości :) I sporo innych filmów rozrywkowych, np. "Star Trek: W ciemność", trzy części "Władcy pierścieni", a z "Marveli" - "Hulka", "Thora" i "Captain America:pierwsze starcie". I "Avatar" też. Wszystkie w całości! :)

                        Nie wspomnę już o mniej głośnych tytułach, różnych filmach katastroficznych i sci-fi, mieszczących się w głównym nurcie kina rozrywkowego.

                        Nic nie poradzę, to nie kino dla mnie. Ale rozumiem, że może mieć swoich fanów. Ale uwaga: zdarzają się też filmy, które mi się podobają. Ale rzadko.

                        Nie napisałam, że wszystko, panie dzieju, było kiedyś lepsze. Ale kino, na pewno :)
                        • maniaczytania Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 19.03.17, 21:41
                          nie do końca się zgodzę, ale niech tam :)

                          Mnie brakuje z dawnych czasów takich prostych ładnych filmów o miłości. Serio, bo teraz to albo komedie romantyczne, które są zbyt słodkie, albo bardziej lub mniej zwulgaryzowane filmy. A ja bym chciała takiego współczesnego "Tacy byliśmy" :)
        • grek.grek Re: w kinach : "Kong. Wyspa czaszki" 16.03.17, 13:15
          siostra_bronte napisał(a):

          > Trochę się dziwię, że znowu powstał film o King Kongu. Przecież całkiem niedawn
          > o zrobił go Peter Jackson. 2005 rok!
          >
          > Nie zgodzę z tym podziałem na filmy "do kina" i te "do domu" :) Jednak oglądani
          > e w kinie ma niepowtarzalny klimat, i nie ma znaczenia widowiskowość filmu.
          >
          > Przy tym mogę wymienić sporo tytułów, które były wybitnymi "poważnymi' dziełami
          > i zrobiły przy tym dużą kasę, choć faktycznie dotyczy to bardziej przeszłości,
          > kiedy "kino nowej przygody" jeszcze się nie rozpanoszyło :)

          cześć, Siostro :]

          dzięki !

          I mnie zdziwił ten comeback. Ale to ponoć jest przygotowanie do następnych filmów, w których Kong będzie brał się za bary z... Godzillą ;] To sobie wymyślili, nieprawdaż ?

          coś w tym jest, Siostro, choć wydaje mi się, że fillmów Bergmana czy Antonionego w kinie - innym niż wypełnione kinomanami sfokusowanymi na taki rodzaj kina - trudno by było doświadczyć w pełni. Ale ja takich filmów w kinie nigdy nie oglądałem, więc jest to tylko moja teoria, czysto intuicyjna i subiektywna , nie mogąca równać się z doświadczeniami widzów, którzy takie przeżycia mają na koncie i dowodzą tym samym możliwości ich zaistnienia.

          celna uwaga !
    • maniaczytania Listy z Rosji - Teatr TV 15.03.17, 19:59
      zapomniałam wpisać rozpiskę teatralną na ten miesiąc i, zdaje się, ominęło nas prawdziwe wydarzenie.
      W poniedziałkowym Teatrze Telewizji pokazano spektakl (miał również transmisję w internecie !), oparty na wydanych i u nas listach francuskiego podróżnika, który w 1839r. wybrał się do Rosji.
      Cała plejada (ulubione słowo Greka :) ) aktorów, starszego i młodszego pokolenia, rozmach - no chyba to coś, co lubimy :) Mnie się z różnych względów nie udało, choć miałam w planach, na szczęście jest dostępny, więc bardzo proszę:

      vod.tvp.pl/29440144/listy-z-rosji
      • grek.grek Re: Listy z Rosji - Teatr TV 16.03.17, 13:06
        dzięki, Maniu ! :]

        wydaje się, że faktycznie coś ciekawego nas ominęło.

        ale... może wypatrzymy niebawem powtórkę i niezawodnie już obejrzymy :}
      • barbasia1 Re: Listy z Rosji - Teatr TV 16.03.17, 23:37
        Ja tylko trochę widziałam. Dziękuję za link!!! Obejrzę.
    • barbasia1 Wojciech Młynarski 1941-2017 16.03.17, 00:03
      A my jeszcze w zielone gramy ...

      www.youtube.com/watch?v=TniEe4ay_0Y
      • barbasia1 Re: Wojciech Młynarski 1941-2017 16.03.17, 00:06
        Zawsze mnie bardzo wzruszała ta piosenka Młynarskiego:

        www.youtube.com/watch?v=LkJ6UBHlviw

      • barbasia1 Re: Wojciech Młynarski 1941-2017 16.03.17, 08:16
        Uwielbiam "Przedostani walc". :)

        www.youtube.com/watch?v=K5cV8aAkYF8
        I jeszcze "Bynajmniej".
        www.tekstowo.pl/piosenka,wojciech_mlynarski,bynajmniej_.html
        • grek.grek Re: Wojciech Młynarski 1941-2017 16.03.17, 13:18
          piękna piosenka, Barbasiu, nie słyszałem jej wcześniej.

          mistrz !

          na szczęście non omnis moriar !
          • barbasia1 Re: Wojciech Młynarski 1941-2017 16.03.17, 23:28
            :))
          • barbasia1 Re: Wojciech Młynarski 1941-2017 17.03.17, 23:15
            PS Autorem "Przedostatniego walca" jest Janusz Sent.
      • siostra_bronte Re: Wojciech Młynarski 1941-2017 16.03.17, 10:43
        I wspaniałe piosenki Skaldów: "Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał", "Prześliczna wiolonczelistka"....
        • barbasia1 Re: Wojciech Młynarski 1941-2017 16.03.17, 23:26
          Tak. I tłumaczenia tekstów Aznavoura, Brassensa, Brella, Okudżawy i Wysockiego.

          "Nie opuszczaj mnie" - Michał Bajor
          www.youtube.com/watch?v=PsIy-L4jsfk

          • maniaczytania Re: Wojciech Młynarski 1941-2017 17.03.17, 00:13
            Przepiękna piosenka, uwielbiam ją również w oryginale. Tłumaczenie jest po prostu mistrzowskie!
            • barbasia1 Re: Wojciech Młynarski 1941-2017 17.03.17, 23:13
              >Tłumaczenie jest po prostu mistrzowskie!

              To prawda. :)
      • grek.grek Re: Wojciech Młynarski 1941-2017 16.03.17, 13:16
        dzięki, Barbasiu :]

        grajmy do końca świata i o jeden dzień dłużej :]
        • barbasia1 Re: Wojciech Młynarski 1941-2017 16.03.17, 23:36
          :)

          Tak. :)

          Marian Opania - "Piosenka starych kochanków"
          www.youtube.com/watch?v=Ex7SvJZX6Qw
          • grek.grek Re: Wojciech Młynarski 1941-2017 17.03.17, 12:23
            dzięki, Barbasiu :]


            • barbasia1 Re: Wojciech Młynarski 1941-2017 17.03.17, 23:19
              Na dobranoc jeszcze śliczna bossa nova z oryginalnym tekstem. ;)

              "Koza u rena"
              www.youtube.com/watch?v=xrgKcuVw8oU

              I oryginał -"Rosa Morena", śpiewa Joao Gilberto

              www.youtube.com/watch?v=hDtTSRl94xE&feature=youtu.be
              • grek.grek Re: Wojciech Młynarski 1941-2017 18.03.17, 13:21
                dzięki, Barbasiu :]

                nie znam tych piosenek, zaraz je puszczę :]
    • siostra_bronte "Przybywa jeżdziec" 16.03.17, 11:14
      Dzisiaj o 0.45, powtórka jutro 21.30. Aż się zdziwiłam, że w Jedynce!

      Film Alana J.Pakuli z 1978 r. Można go określić jako współczesny western. Widziałam go bardzo dawno i niewiele pamiętam, ale podobał mi się. Warto obejrzeć ze względu na świetną obsadę: Jane Fonda, James Caan, Jason Robards i rewelacyjny, nominowany do Oscara Richard Farnsworth (niektórzy znają go z "Prostej historii" Lyncha). Plus zdjęcia Gordona Willisa.

      Może ktoś się skusi?
      • grek.grek Re: "Przybywa jeżdziec" 16.03.17, 13:48
        dzięki, Siostro :]

        może ja się zapiszę na listę.

        ostatnio regularnie oglądam filmy w nocy, o ile są, hehe. Wczoraj "Wielkiego Gatsby'ego" w Stopklatce :]
      • maniaczytania Re: "Przybywa jeżdziec" 16.03.17, 22:50
        Richard Farnsworth to niezapomniany i jedyny słuszny ;) Mateusz :)
      • barbasia1 Re: "Przybywa jeżdziec" 16.03.17, 23:36
        I ja. :)
      • grek.grek "Przybywa jeżdziec" - o filmie :] 17.03.17, 13:15
        a zatem - jestem po seansie :]

        Bardzo ciekawy film, taki post-western, dziejący się już w latach 40-tych XX wieku, co ściśle jest oznaczone informacją, że "kończy się wojna", chodzi zapewne o II wś. Jest już telefon, każdy z bohaterów ma samochód i nawet umie nim jeździć. A jednocześnie ciągle podstawowym środkiem lokomocji jest wierzchowiec, ciągle państwo noszą przy sobie winchestery, a kowboje żują tytoń.

        Mamy dwie strony konfliktu, rozgrywającego się w efektownych plenerach preriowych klimatów środkowego zachodu Ameryki. Twórcy przezornie akcję umieszczają w miesiącach letnich ;]

        Po jednej stronie jest Ellen Connors [Jane Fonda] - twarda, rezolutna, ale jednocześnie urodziwa i wrażliwa, posiadaczka sporego kawałka ziemi, zajmująca się hodowlą bydła na sprzedaż. Pomaga jej dobroduszny Dodger [wspomniany Richard Farnsworth], kiedyś przyjaciel jej ojca, dzisiaj ktoś w rodzaju wiernego przyjaciela i lojalnego aż po grób pomocnika.

        Na drugim biegunie jest sąsiad Ellen - J.W Ewing [Jason Robards]. Ma mnóstwo ziemi, ma potęzne stado bydła, generalnie : sprawia wrażenie człowieka sukcesu. Od dawna tutaj rządzi, razem z pomagierami z dwóch zaprzyjaźnionych rodzin.

        Między nimi rozegra się rywalizacja o ziemię, która należy do Ellen, ale z której utrzymaniem dzielna jejmośc wyraźnie ma problemy, jest zadłużona, a jej stado rogacizny jest coraz mniejsze z racji ucieczek kolejnych sztuk.

        "To twój ostatni rok, Ellen", prorokuje Ewing w pierwszej scenie, gdy spotykają się pod jej domem, zaraz po pogrzebie chyba syna Ewinga [?], przyznam że tutaj zagapiłem się, aczkolwiek nie jest to scena istotna dla dalszego przebiegu akcji.

        Ewing stwierdza, że razem byliby silniejsi, "powinniśmy byli wziąć ślub", powiada, co sugeruje, że kiedyś dobrze się znali. Tyle że Ellen te jego uwagi przyjmuje cierpko, obserwuje go czujnie, jakby podejrzewała o najgorsze zamiary. Ewing istotnie takie ma : po dobroci chce kupić jej ziemię, ale w samej rzeczy - jest gotów ją zniszczyć w razie odmowy.

        Film leci dziś, więc pozwolę sobie dopisać resztę ostrzegając najpierw przed spoilerem ;'] MOże nie uda Wam się zobaczyć, a zainteresuje Was o co chodziło ? i wtedy ten opis może się przydać :]

        Ellen nie mogłaby sprzedać czegokolwiek Ewingowi. OSkarża go o przyczynienie się do śmierci jej ojca. Nie będzie z tym panem żadnych układów.

        W tym samym czasie właściciel działki mieszczącej się obok ziemi Ellen [od niej zresztą ją kupił], Frank Atheam [James Caan], wraz z przyjacielem, zostaje napadnięty po zmroku, podczas przepędzania stada bydła. Przyjaciel ginie, Frank zostaje cięzko ranny i ostatkiem sił udaje mu się zabić prześladowcę. Wkrótce okaże się nim człowiek Ewinga, co w oczywisty sposób informuje, że Ewing chciał przejąć ziemię Franka.

        Nieprzytomny Atheam zostaje znaleziony przez Dodgera i umieszczony w stajni Ellen, gdzie udzielona mu zostaje pierwsza pomoc. Powoli dochodzi do zdrowia. Kiedy całkiem wyzdrowieje, okazuje się być mężczyzną może niekoniecznie łasym na dzieła Szekspira [komiczna scena przy kolacji - Ellen zapamiętale czyta jakąs ksiązkę, Frank chce się jej przypodobać, więc sięga również po lekturę, którą są zebrane tragedie szekspirowskie; oczywiście w ogóle nie ma zamiaru czytać, zamiast tego zagaduje Ellen nt. spraw związanych z gospodarstwem; btw, zabawne jest to, ze w "Zebranych tragediach szekspirowskich" Ellen trzyma... przygniatające jej budżet rachunki ;)], ale za to niewątpliwie ujmującym i całkowicie zaprzeczającym stereotypowi macho-kowboja, choć jak się jeden jegomość prosi o cios w nos, to na Franka można liczyć.

        Po wyzdrowienu Frank zgadza się popracować trochę dla Ellen, ale tylko do pewnego punktu, żeby spłacić dług wdzięczności. Później - owszem, mogą razem pracować, ale jako wspólnicy.

        I teraz Frank, z Dodgerem - z którym od razu przypadają sobie do gustu, ale i z Ellen, która kowbojskie talenty ma w małym palcu, hasa po okolicy i razem zapędzają rozproszone bydło Ellen, łapią błąkające się konie, które później będzie można sprzedać. No i nie ma żadnych wątpliwości, że powoli, nieznacznie, krok po kroku między Ellen, a Frankiem nawiązuje się nić uczuciowego zainteresowania.

        Kiedy Frank proponuje w końcu, żeby zostali wspólnikami, Ellen zgadza się na taki wariant. To oznacza sojusz przeciw Ewingowi, oraz podział zysków.

        Tak upływa pierwsza godzina filmu.

        Druga godzina zaczyna się ważną informacją. Ewing nie jest już panem swojej posiadłości i ziemi. Sprzedał ją bankierom i właścicielowi firmy wydobywającej ropę naftową. Na terenach Ewinga moze być spore złoże.

        Podobnie jak na terenach Ellen i Franka. Odwiedzają ich przdstawiciele banku oraz geodeta i pytają o zgodę na próbne odwierty. Ellen odmawia, bo wie że to oznacza rozkopywanie ziemi, podkładanie materiałów wybuchowych i inne brewerie.

        Frank na osobności sugeruje, że jeśli faktycznie na jej ziemi jest ropa, to mogłaby ją sprzedać z dużym zyskiem, spłacić długi, przenieśc się do miasta, kupować drogie sukienki i uczestniczyć w balach i rautach. Ellen tylko się uśmiecha. Ziemia ojcowa, to dla niej świętość, nigdy nie odejdzie stąd, chyba że nogami do przodu.

        W którymś momencie Ellen wyznaje Frankowi, że była dziewczynką, kiedy Ewing ją uwiódł. Wykorzystał jej słabośc i naiwnośc, a moze sama tego chciała... Fakt faktem, że później Ewing cynicznie wykrzyczał to w twarz jej ojcu, z którym był w sporze o ziemię. Ojciec zmarł niebawem, możliwe że w następstwie szoku wywołanego taką informacją. Ellen wini za to Ewinga, ale i można podejrzewać, ze cześciowo wini siebie, stąd może jej bezkompromisowa wierność ojcowiźnie.

        Ellen jest nieprzejednana, kiedy Ewing przepędza swoje stado przez ziemię Franka - żąda od wspólnika reakcji, a kiedy ten prawie godzi się na odszkodowanie zaproponowane przez ranczera ; Ellen łapie za karabin i galopuje przez stado strzelając w powietrze, czym je rozprasza i zmusza Ewinga i jego kowbojów do czasochłonnych poszukiwań. Frank wkrótce również przyjmie taką postawę, takze dlatego że dowie się, iż to człowiek Ewinga chciał go zabić.

        Mimo kwaśnych prognoz Ewinga - Ellen ma świetny sezon. Razem z Frankiem gromadzą i sprzedają - po udanych negocjacjach - sporo bydła.

        Tracą także przyjaciela. Dodger spada z konia, odnosi kontuzję, kuruje się, ale wie że już nigdy nie wsiądzie na konia, jest więc zbędny w tym gospodarstwie. Kiedy staje na nogi, podstawia sobie stołek, po nim wdrapuje się na koński grzbiet i po cichu opuszcza farmę. Symboliczna scena.

        Na terenach Ewinga co i rusz mają miejsce małe eksplozje, to kompania naftowa prowadzi swoje badania. Ellen jest wkurzona i zrozpaczona. Zyski ze sprzedaży pogłowia na pewien czas poprawiają jej humor. Razem z Frankiem pojawiają się nawet na jarmarku organizowanym dla rodzin mieszkających w okolicy. Tańczą razem. Zostają też kochankami.

        Ewing, jako się rzekło, został wykupiony przez bank i rafinerię, a jej właściciel Atkinson mieszka już w jego domu [co za salon, z wielkim obrazem kowboja spoglądającego na przepędzanie stada bydła przez prerię, sugerującym przywiązanie Ewinga do tradycji, co być może łączy go w pewien sposób z Ellen].

        Nie wiadomo, czy z nagła, czy miał już taki plan, Ewing zrywa umowę. Jeden z jego lojalnych przyjaciół kowbojów zabiera Atkinsona na oblot samolotem terenów, które mają być eksplorowane pod kątem szukania ropy, a potem w gazecie pojawia się informacja o śmierci Atkinsona ["wypadł z samolotu"]. To oznacza, ze Ewing nie zamierza swojej ziemi nikomu oddawać.

        I to zapowiada ostateczną rozgrywkę z Ellen. Najpierw ginie bankier, który trzymał łapę na majątku Ewinga. Ewing ukrywa ciało w domu Ellen, do której przychodzi, aby uzyskać zrzeczenie się ziemi na jego korzyśc albo ją zabić. Ellen uparcie odmawia, więc zostaje zakneblowana i wrzucona do jakiegoś pomieszczenia na zasuwkę zamykanego.

        Za chwilę ląduje tam Frank, który wraca do domu po pracy, zostaje zaskoczony i ogłuszony.

        cdn

        • grek.grek Re: "Przybywa jeżdziec" - o filmie :] 17.03.17, 13:27
          Ewing z wiernymi kowbojami podpala dom Ellen. Na szczęście, Frank odzyskuje przytomnośc w porę, by rozwiązać Ellen i oboje wyskakują oknem. Zanim to nastąpi, widzą objeżdżających zabudowania Ewinga z dwoma kolegami - jadą jakby wyciągnięto ich ze starych westernów, ramię w ramię, karabiny gotowe do strzału, oparte na kolanach ;]

          Ellen i Frank wyskakują, i od razu zostają ostrzelani. Unikają kul, łapią za strzelby i sami kładą trupem całą trójkę. Trwa to dosłownie 15 sekund :]

          Tymczasem dom dopala się, zostaje ciemna plama.

          Rankiem - kamera filmuje to z dystansu - jakaś postać kręci się po zgliszczach, a za chwilę nadjeżdza auto - wysiada druga, i wtedy uwagę zwraca sterta desek leżąca nieopodal. Yes, Ellen i Frank będą budować nowy dom, nie wyjadą, zajmą się hodowlą bydła, teraz już bezpieczni i bez wroga za miedzą. I dumnie odmawiając kompaniom naftowym wstępu na ich ziemię :]

          Nastrój westernowy, momenty też, ale zdecydowanie bardziej chodzi tutaj jednak o nową organizację życia na Far West.

          A także o konflikt między wyzwaniami nowoczesności, a wiernością tradycyjnym sposobom życia w tych okolicach Ameryki.

          Ciekawe, że ta wiernośc zdaje się łączyć zwaśnione strony, bo Ewing w końcu dochodzi do wniosku, że nie zamierza być tylko figurantem na swojej własnej ziemi i przestaje honorować umowę jaką zawarł z bankiem i kompanią naftową, a że jednocześnie chce mieć wszystkie ziemie leżące dookoła, to już inna historia.

          Fonda jest dzielna i piękna, Caan ujmujący, Farnsworth też, a Robards bezwzględny :]

          Jest też kilka ciekawych dialogów.
          Przy pierwszej okazji wspólnej pracy Dodger wypytuje o rózne rzeczy Franka, na co ten zastanawia się : "Jak dożyłeś swego wieku, będąc tak wścibskim ?" ;]

          Albo Frank i Dodger siedzą przy ognisku, Ellen w łózku w domu, słyszy ich dialog, który wygląda mniej więcej tak :
          Dodger : ożeniłeś się kiedyś ?
          Frank : nigdy nie udało mi się wypić aż tyle, żeby wpaśc na podobny pomysł. A ty ?
          Dodger : któregoś dnia leżymy w łóżku, ja i ona, i ona rzuca : "trzeba by się było chyba ożenić, nie sądzisz ?", a ja na to : "dobrze, ale kto NAS zechce ?"
          :]

          Ellen oczywiście parska śmiechem słysząc takie opowieści :]
          • siostra_bronte Re: "Przybywa jeżdziec" - o filmie :] 18.03.17, 10:46
            Dzięki, Greku :)

            Czyli podobał się, choć muszę przyznać, że wyraziłeś to dosyć oszczędnie :)
            • grek.grek Re: "Przybywa jeżdziec" - o filmie :] 18.03.17, 14:01
              dzięki, Siostro :]

              istotnie, może trochę oszczędniej sypałem przyprawami :]]
              ale to naprawdę dobry film, z nutką sentymentalizmu, co ciekawe.
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Witaj, smutku" 17.03.17, 13:32
      ekranizacja powieści F. Sagan, czyli młodociana femme fatale z kompleksem Edypa próbuje zniszczyć związek ojca-wdowca z jej własną matką chrzestną.

      w reżyserii Otto Premingera, z piękną niesamowicie Jean Seberg.
      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Witaj, smutku" 17.03.17, 23:21
        Tylko koniec obejrzałam! Szkoda. Już czekam na powtórkę.
        • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Witaj, smutku" 18.03.17, 10:47
          Tradycyjnie nie obejrzałam, to pora nie dla mnie. Żałuję, bo lubię Davida Nivena i Deborah Kerr. Też liczę na powtórkę.
          • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Witaj, smutku" 18.03.17, 14:05
            oboje zagrali dobre role, Siostro :]

            w centrum jest oczywiście Cecile, ale jej ojciec, to na swój sposób zajmująca postać - zarówno w wymiarze praktyk wychowawczych, czyli skrajnego liberalizmu, a także jej źródeł, które ewidentnie znajdują się w jego własnej osobowości, momentami wykazującej pierwiastki zaskakującego infantylizmu.


        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Witaj, smutku" 18.03.17, 13:46
          na pewno będzie niebawem, Barbasiu :]

          w istocie rzeczy, końcówka jest kluczową częscią tego filmu.

          Całe poprzedzające ją 3/4 filmu, to opis zażyłych przyjacielsko-radosnych relacji ojca, playboya, z wyluzowaną nastoletnią córką Cecile, spędzających wakacje na Riwierze francuskiej, który to jest retrospekcją przetykaną aktualnymi czarno-białymi kadrami ilustrującymi życie Cecile po wypadkach tego lata, jakie odcisnęły na niej mocne piętno.

          Aktualnie Cecile głównie bawi się mężczyznami, którzy ciągle się do niej przylepiaają, adorują, a ona rzuca ich lekko i beztrosko, jakby w ogóle ledwie zwracając uwagę na ich obecność obok siebie. To nie tylko zachowanie świadomej swojej urody kobiety, ale i człowieka, który coś postradał, popadł w melancholię.

          Cecile dopóty akceptuje związki ojca z coraz to nowymi dziewczynami, zwykle młodszymi o połowę, a takzę podszczypywanie gospodyń domowych [to zabawne, służa u nich trzy rózne dziewczyny, które są rodzeństwem i samowolnie zmieniają się, co kilka dni, są do siebie podobne i mają zbliżone imiona : Leopoldyna, Klaudyna i... zapomniałem jak było tej trzeciej].

          Ojciec jest rześkim 50-latkiem, ćwiczy, dba o formę, jest bogaty, więc wakacje z córką spędzają w wypasionej willi nad samym morzem. Kąpią się, chodzą do miasteczka na tańce, on ma kochankę, nią się interesują młodzieńcy - w sumie : idylla. Ojciec akceptuje w pełni córki decyzje i styl bycia, córka w pełni akceptuje ojcowskie odpowiedniki i kochanki. Symbioza wprost idealna.

          I właściwie cały czas lecą kolejne sceny, które mają za zadanie te wzajemne stosunki uwiarygodnić.

          Wszystko rozpada się w momencie, gdy zjawia się trochę starsza kobieta, znajoma ojca, a chrzestna Cecile - Anne. Ojciec niespodziewania zaczyna się nią nadmiernie interesować, porzuca dla niej młodą kochankę Elsę i... zamierza się z nią ożenić.

          Anne, już czując się panią domowego ogniska, zaczyna rozkazywać Cecile i zabrania jej kontaktów z kolegą Philippem, po tym jak przyłapuje ich na pocałunku. Zamiast tego, każe Cecile się uczyć.

          Dziewczyna oczywiście jest zszokowana sytuacją i zamierza przywrócić ojcu rozum. Knuje intrygę, w którą wciąga Philipe'a i Elsę. Proponuje,żeby udawali romans, aby wzbudzić w ojcu Cecile zazdrośc o Elsę, co w efekcie ma doprowadzić do zerwania przez niego relacji z Anne.

          I udaje się, Elsa i Philippe pokazują się wszędzie, gdzie jest ojciec Cecile i w końcu faktycznie gośc nie wytrzymuje. Kontaktuje się z Elsą i pewnego popołudnia udaje się pokryjomu na randkę z nią.

          Przypadkiem odkrywa to Anne, i jest cichym świadkiem rozmowy, w której roznamiętniony ojciec Cecile z natchnieniem opowiada o walorach jej ciała, postponując przy okazji Anne, z powodu faktu, ze "skóra młodej dziewczyny zawsze będzie wspanialsza".

          Anne jest tak rozstrzęsiona, że wsiada do auta i ucieka. Nie słucha Cecile, która była widziała całą scenę i próbuje wyjaśnić Anne, że sama ten spisek wymyśliła.

          KIlka godzin później do willi dociera informacja, że znaleziono auto z Anne w środku - wpadło ze skały do morza. Ofk, Anne zginęła.

          Cecile powiada, że ojciec nigdy nie chciał rozmawiać o tej historii, a ona nie naciskała; może oboje nie mieli odwagi, by dojśc do wniosku, że Anne nie zginęła w wypadku, ale że popełniła samobójstwo. Na wszelki wypadek następne wakacje zaplanowali na Riwierze włoskiej.

          I końcówka, zwłaszcza ta ostatnia scena, kiedy rozpacz wzbiera w Cecile i siedząc prze lustrem kompulsywnie wciera w twarz krem i jest bliska płaczu, to właśnie sama sól tej opowieści, tak mi się wydaje.

          Całe poprzednie półtorej godziny za zadanie doprowadzić do tej ostatniej sceny, w której w beztroskiej, radosnej, urzekającej, ale i bezlitosnej Cecile budzi się głębsza świadomośc siebie, być może jest to moment narodzin kobiety z dziecka ?

          Jean Seberg wypełnia sobą ekran i jest cudowna :]

          willa, morze i słońce - też, ale znacznie mniej od niej ;]

          A czarno-białe zdjęcia kontrastują z kolorystyką made in Technicolor, w sposób wybitnie piękny !


          • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Witaj, smutku" 18.03.17, 16:01
            Chętnie obejrzę powtórkę.

            Usiłuję sobie przypomnieć, o urodzie jakich aktorek pisałeś, Greku, z równym entuzjazmem :)
            • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Witaj, smutku" 18.03.17, 16:13
              mam nadzieję, że niebawem się pojawi, bo jestem bardzo ciekaw Twojej recenzji, Siostro :]

              o, pewnie kilka by się znalazło ;]
              Seberg ma szczęście, bo chyba także pan reżyser i pan od kamery byli tą jej urodą zaintrygowani w równym stopniu wtedy, co ja dzisiaj ;], co skutkuje tym, że pan reżyser wydobywa z niej rózne odcienie - stosowne do stanów ducha bohaterki, a pan operator - cały wdzięk w odpowiednio filmowanych kadrach :]
    • grek.grek 21:55 Ct2 "Asfaltowa dżungla" [1950 r.] 17.03.17, 13:40
      kolejny klasyk czarnego kina, który aż prosi się o obejrzenie ;]

      grupa przestępców planuje skok. Ich lider opuszcza więzienie z gotowym planem napadu na sumę miliona dolarów. organizuje zespół i przymierza się do realizacji, ale nie wszystko układa się po jego myśli.

      reżyseria John Huston, główne role : Sam Jaffe, Sterling Hayden, Louis Calhern. Nie znam tych aktorów, ale na zdjęciach z filmu prezentują sie jak rasowi gangsterzy z lat 40-tych.

      czy znacie ten film ?


      • barbasia1 Re: 21:55 Ct2 "Asfaltowa dżungla" [1950 r.] 17.03.17, 23:11
        Nie , ale chcemy poznać! :)
        • grek.grek Re: 21:55 Ct2 "Asfaltowa dżungla" [1950 r 18.03.17, 13:20
          świetnie, Barbasiu :]

          napiszę za moment słów kilka :"]
      • siostra_bronte Re: 21:55 Ct2 "Asfaltowa dżungla" [1950 r.] 18.03.17, 10:43
        Znamy :)

        Widziałam wieki temu, ale pamiętam, że to kawał świetnego kina. Klasyka! Warto wspomnieć o małej, ale wyrazistej roli MM (w tym samym roku zagrała we "Wszystko o Ewie”, obie role zostały zauważone i udało się jej podpisać kilkuletni kontrakt z wytwórnią).

        Życzę wspaniałych wrażeń!
        • siostra_bronte Re: 21:55 Ct2 "Asfaltowa dżungla" [1950 r 18.03.17, 10:43
          PS: Też macie komunikat przy logowaniu, że "połączenie nie jest zabezpieczone"???
          • grek.grek Re: 21:55 Ct2 "Asfaltowa dżungla" [1950 r 18.03.17, 14:00
            u mnie nie ma.
            • siostra_bronte Re: 21:55 Ct2 "Asfaltowa dżungla" [1950 r 18.03.17, 15:14
              O??
              • grek.grek "Asfaltowa dżungla" o filmie 18.03.17, 16:02
                trochę jestem w niedoczasie dzisiaj, Siostro :]]

                Powiem od razu, że podobał mi się ten styl prowadzenia narracji, kameralne sceny i fakt, że postać określana, przez szefa policji, jako "pozbawiony zasad i ludzkich uczuć bandyta" jest postacią być może jedyną godną swoistego uznania, bo ma te zasady i ludzkie uczucia.

                Parę słów opisu, jeśli można.

                Rzecz się zaczyna od sceny, którą 20 lat później zacytuje J.P Melville w "Samuraju" - policja okazuje świadkowi podejrzanych o przestępstwo, rzecz się dzieje na dużej sali; świadek mówi, że poszukiwany, którego widział i może rozpoznać, miał na głowie kapelusz, więc policjant każe okazanym wdziać kapelusze. Ale świadek nie rozpoznaje żadnego, ofk ze strachu, bo jeden z nich, Dix, jest tym właściwym. U Melville'a scena jest niemal identyczna, z tym że świadkiem jest kobieta i ta scena ma swoje następstwa w dalszej częsci filmu. Tutaj - jest tylko prologiem, ale jednocześnie właśnie Dix, prosty, szeregowy gangster, okaże się wkrótce postacią numer jeden.

                Rzecz się zaczyna, tak naprawdę, od momentu kiedy niemieckiego pochodzenia włamywacz nazwiskiem Riedenschneider, ksywa Doc, wychodzi z więzienia i przyjeżdza do niejakiego Cobba, zajmującego się bukmacherką. Ma plan nowego napadu, którego celem jest salon jubilerski. Kradzież ma opiewać na kwotę około miliona doolarów. Doc ma plan i szczegóły tylko lekko trzeba dopracować, bo układał go w więzieniu, gdzie siedział parę lat, wiec to i owo mogło się zmienić przez ten czas. Nie ma tylko ekipy oraz funduszy na opłacenie jej oraz logistykę. Cobba zarekomendował mu kolega w więzieniu.

                A Cobb rekomenduje mu Emericka, prawnika robiącego lewe interesy. On powinien mieć potrzebne do zrobienia skoku 50 tys.

                Emerick okazuje się zainteresowany całą sprawą, Doc jest kulturalnym, elokwentnym i gładkim starszym panem, z dobrą renomą w branży, łatwo zyskuje jego uwagę i zgodę na pomoc. Oczywiście, potem mają się podzielić zyskami ze sprzedaży i to Emerick ma za zadanie namówić do kupna klejnotów jakiegoś pasera.

                Doc nie wie, że Emmerick jest bankrutem, i jego ostatnią deską ratunku są dłużnicy, którzy zalegają u niego na kwotę około 100 tys. Emerick wynajmujje niejakiego Boba Brannona, prywatnego detektywa, do ściągnięcia tych należności. Wszelkimi sposobami.

                Potem Doc kompletuje ekipę, łącznie trzy osoby : kasiarz, kierowca i ktoś kto w razie czego nie zawaha się strzelić do człowieka, tym ostatnim jest Dix, którego Doc poznaje przypadkiem i podoba mu się charakternośc tego gościa.

                A potem są narady, dogadywanie drobiazgów i mniej więcej w połowie filmu mamy scenę napadu... który idzie źle od niemal samego początku. Najpierw sensacyjnie włącza się alarm, nikt nie wie z jakiego powodu, a to oczywiście zmusza włamywaczy do pośpiechu i zwiększa presję. Potem zjawia się strażnik, który zostaje znokautowany, ale broń wypadając mu z reki odbija się i strzela na oślep raniąc jednego z przestępców.

                Reszta ucieka i musi się teraz ukryć na jakiś czas.

                Emerick knuje w zaciszu plan wykiwania Doca. Nie ma żadnego pasera, który by kupił zrabowane brylanty, więc Emerick chce skłonić Doca do oddania mu ich na przechowanie i zgłoszenia się za parę dni, kiedy to Emerick, jak zamierza skłamać, "ma mieć pieniądze". A sam Emerick ma zamiar od razu wyjechać z Ameryki i zamieszkać tam, gdzie będzie mógł wyprzedawać po jednym drogocenne kamienie i finansować sobie z tego przyjemne życie.

                Emerick ma kochankę [tutaj rola Marilyn MOnroe]. Oraz chorą żonę.

                Niebawem po napadzie, Doc i Dix odwiedzają Emericka. Ofk, Doc nie daje się wpuścić w jego plan. Wtedy do akcji wkracza Brannon, który terroryzuje go bronią, ale Digs jest szybszy i zabija detektywa.

                Jego ciało zostaje wrzucone do wody, a tam znajduje je policja i zaczyna grzebać w jego życiu oraz portfelu. Został zabity w noc napadu na jubilera, na miejscu napadu znaleziono krew... czyżby Brennan był jednym z przestępców, został ranny i pozbyli się go ? Tym tropem trafiają do Emericka, który jednak ma alibi na tę noc, zapewnia mu je młoda kochanka, planująca już wygodne życie z "wujaszkiem" [ciekawe, ze tak samo Jola nazywała Szu w kultowym filmie polskim - zbieg okoliczności czy kolejny cytat ?].

                Doc i Dix ukrywają się starannie i dzięki przyjaciołom uda się im zmieniać miejsca pobytu. POdczass przejścia z jednego do drugiego, późnym wieczorem, zaczepia ich policjant patrolujący ulicę. Jako że ich zdjęcia są w gazetach, zwłaszcza Doca, na którego policja miała mieć oko gdy wyszedł, ale udało mu się wymknąć i teraz gliniarze wychodzą ze skóry, żeby go dopaść i własny błąd naprawić - policjantowi coś świta. Dix orientuje się w sytuacji i ogłusza go. W całej szamotaninie obrywa Doc, ale udaje mu się przeżyć. Trzeba dodać, że w strzelaninie u Emericka, ranny został też Dix który dzielnie się trzyma.

                Na policję zgłasza się kluczowy świadek - taksówkarz, który wiózł z lotniska Doca do Cobba. W ten sposób policja bierze na widelec Cobba, a ten zaczyna sypać, za co głowę chce mu urwać Gus - inny z szajki - który w końcu też trafia do aresztu, gdzie spotyka tegoż Cobba. Gus pomagał dzielnie Docowi i Dixowi, telefonicznie polecając im kryjówkę pod miastem, Cobb po prostu paplał. Tutaj też są zasady.

                Po zeznaniach Cobba Emmerick może liczyć tylko na swoją kochankę, ale kiedy policja ją przyciska do muru - z płaczem odwołuje swoje zeznania i alibi dla niego. Gośc jest pogrążony. Popełnia samobójstwo.

                Dix i Doc ukrywają się w ostatnim bezpiecznym miejscu, w mieszkaniu dziewczyny, której pomagał kiedyś Dix, i która ma wobec niego dług wdzięczności, ale i jest w nim zakochana. Doc dochodzi do zdrowia, a Dix jest coraz słabszy. Rozstają się niebawem : Doc ma zamiar wyjechać chyłkiem do Cleveland [akcja chyba w Nowym Jorku się dzieje], a Dix na farmę rodzinną do Kentucky, gdzie chce zamieszkać z dala od miasta. Doc nie ma gotówki, wieć Dix daje mu tysiąc dolarów, które zachomikował. Cennych kamieni nie chce, bo... co miałby z nimi zrobić ? Komu sprzedać ? Doc obiecuje mu, że spienięży je i przyśle mu jego działkę. Ma zamiar ostatecznie wyjechać do Meksyku i tam zacząć nowe życie. MOżna by rzec, że mamy do czynienia ze złodziejami, ale jednak honorowymi. Wobec siebie nawzajem ;]

                Doc łapie taksówkę i namawia kierowcę, zeby go zawiózł bezpośrednio do Cleveland. Po drodze zatrzymują się w barze na posiłek i drinka. Doca uwagę przyciąga młoda dziewczyna tańcząca do piosenki z grającej szafy. Przedłuża więc swój pobyt w barze o te 3 minuty muzyki... 3 minuty, które kosztują go wolnośc, bo zaraz po wyjściu otacza go patrol policji i zatrzymuje. "Od dawna mieliście mnie na oku ?", pyta Doc, a oni odpowiadają "Zobaczyliśmy cię przez okno baru. Jakieś... 3 minuty temu". Co za historia...

                Dix decyduje się wyjechać na farmę, po ojcu. Dziewczyna załatwia mu samochód i niemal szantażuje [groźbą, ze nie powie, gdzie go zaparkowała], żeby ją zabrał ze sobą. Dixa szuka policja, a jej szef na konferencji dla dziennikarzy okresla go mianem "bandyty bez zasad i ludzkich uczuć".

                Podczass jazdy Dix słabnie z minuty na minutę, a jego przyjaciółka wie, ze mogą nie zdążyć. Dix cały czas wspomina karego konia, którego na farmie wychowywał jego ojciec. "jesli on tam jest, ten kary, to wszystko się ułoży", powtarza z wysiłkiem Dix, a kiedy dojeżdzają na miejsce : zdeterminowany, chwiejnym krokiem, wybiega na pastwisko, aby spojrzeć na wierzchowce. I pada. Dziewczyna biegnie gdzieś w stronę okolicznych domów, zeby poszukać pomocy. Widać tę scenę z dystansu.

                Dix leży na pastwisku z otwartymi oczami, trudno orzec czy żyje, choć śmierć w finale jest zawsze bardzo pożądana przez scenarzystów, więc możliwe że zmarł. Kilka koni chodzi dookoła niego i trąca go nosami...

                Koniec.
                • grek.grek Re: "Asfaltowa dżungla" o filmie 18.03.17, 17:13
                  czy to jeszcze "noir" ? czy już kino, owszem - czarne, ale jednak już typowo gangsterskie ? :]

                  policjanci i złodzieje są tutaj zrównani ze sobą, w wymiarze czysto ludzkim : w obu "obozach" są tacy, którzy trzymają się zasad [choć wyeksponowani w tej aktywności są jednak ci drudzy], jak i korupci [jest wątek poboczny sprzedajnego gliniarza Dietricha] ekonomiczni i moralni.

                  a świat, jak w tytule, wydaje się być "dżunglą", w której trzeba mieć oczy dookoła głowy, bo zdradzecki wąż może czaić się za każdym liściem.

                  dramaturgia nie jest tutaj podrasowana, ale za to świetnie poprowadzona jest intryga kryminalna, a końcowe wnioski - bardzo przewrotne.

                  oto akcja się udaje, jubilerski sklep zostaje obrabowany, ale złodzieje po kolei wpadają w ręce policji albo lądują w zaświatach.

                  sam zaś łup, cenne klejnoty warte cięzkie pieniądze, stają się tak naprawdę zupełnie zbytecznym ciężarem, bo nie sposób ich sprzedać, a nosić ze sobą ryzykownie. Ostatecznie, świetnie zaplanowana akcja staje się serią porażek, dramatów i osobistych dyshonorów. nikt nie odnosi korzyści, wszyscy tracą, nawet policja która ostatecznie odzyskuje drogocenne kamienie - naraża się na szwank, kiedy wychodzi na jaw, że jeden z jej funkcjonariuszy był zamieszany w cały proceder.

                  bardzo dobry film ! :]
                  • siostra_bronte Re: "Asfaltowa dżungla" o filmie 18.03.17, 17:22
                    Dzięki, Greku :)

                    Jak przez mgłę przypominałam sobie niektóre sceny. Świetna historia! Wzór dla wielu kolejnych filmów o skokach, które źle się skończyły :) Plus czarno-białe zdjęcia, gangsterzy w eleganckich garniturach i cały ten anturaż epoki.

                    Zazdroszczę tego przeglądu. Aż się boję co będzie za tydzień :)
                    • grek.grek Re: "Asfaltowa dżungla" o filmie 18.03.17, 17:29
                      dzięki, Siostro :]

                      w pełni zgadzam się z Twoim opisem i oceną !

                      yes, to świetny pomysł, by przypomnieć tyle filmów z 40s i 50s.

                      za tydzień będzie "Krzyżowy ogień" Edwarda Dmytryka, z 1947 r. :]
                      • siostra_bronte Re: "Asfaltowa dżungla" o filmie 18.03.17, 17:36
                        Aż sprawdziłam w sieci. Widziałam ten film! Oczywiście za komuny w tv publicznej! :) Ech, gdzie te czasy...Teraz zostało nam tylko piątkowe pasmo w Kulturze.

                        Niewiele pamiętam, niektóre sceny i ogólny nastrój. Trochę nietypowy "noir", bo nie ma tu gangsterów, akcja dzieje się wśród żołnierzy.

                        Oczywiście czekamy na recenzję.

                        • grek.grek Re: "Asfaltowa dżungla" o filmie 18.03.17, 18:07
                          ha, w kulturze to były czasy przed-konsumpcyjne, Siostro :] nie było reklam, więc telewizja nie miała pokusy zarabiania pieniędzy na wyższe pensje aparatu, kosztem ambicji i jakości nadawanych audycji.

                          I ja doświadczami podobnych Twoim reakcji, Siostro ;]
                          na przełomie 80/90 udało mi się zobaczyć w publicznej filmy, jakich dzisiaj w TVP nie ma szans obejrzeć, aż czasami łapię się za głowę, kiedy widzę jakiś tytuł i dociera do mnie : zaraz, ja to w TVP widziałem kiedyś ! :]

                          napiszę, oczywiście !, z najwyższą przyjemnością :]
        • grek.grek Re: 21:55 Ct2 "Asfaltowa dżungla" [1950 r 18.03.17, 13:59
          dzięki, Siostro ! :]

          istotnie, bardzo dobry film.

          zaraz napiszę nieco więcej :]


    • barbasia1 Makłowicz wylatuje z TVP! 17.03.17, 23:28
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,21514253,maklowicz-tvp-zerwalo-ze-mna-wspolprace-pozostal-absmak-gorszy.html#MT

      Makłowicz: TVP zerwała ze mną współpracę. "Pozostał absmak gorszy niż po konsumpcji płucek"
      WB 17.03.2017 21:37

      Robert Makłowicz poinformował, że Telewizja Polska odstąpiła od umowy na realizację jego programów. O decyzji TVP miała zawiadomić dziennikarza pismem doręczonym przez kuriera.
      REKLAMA

      "Dostarczono mi przed chwilą kurierem urzędowe pismo, w którym TVP odstępuje od umowy na realizację cyklu 'Makłowicz w podróży' z chwilą odebrania epistoły. To oznacza, że po prawie dwudziestu latach me programy niebawem znikną z anteny telewizji publicznej, a niektóre nakręcone już premierowe odcinki nie zostaną przez nią kupione i wyemitowane" - napisał Robert Makłowicz na swojej stronie na Facebooku.

      Domagałem się publicznie i domagam nadal wycofania spotu reklamującego TVP, w którym zmanipulowano mą wypowiedź, umieszczając ją w kontekście bieżącej polityki, której lepkiego jęzora starałem się w swej telewizyjnej aktywności unikać, jak pocałunku śmierci. Jednak nie udało się, pozostał absmak gorszy, niźli po konsumpcji płucek na kwaśno w barze dworcowym za Gomułki - podsumował dziennikarz, który dziś postawił TVP ultimatum. Makłowicz żądał usunięcia spotu promocyjnego ramówkę stacji, w którym - jak przekonuje - zmanipulowano jego wypowiedź.

      [...]

      "Reżyser tego nagrania po prostu kłamie w żywe oczy"

      Makłowicz miał podczas nagrania powiedzieć: "Telewizja smakuje różnie, ale ten program ["Bake Off. Ale ciacho!" - red.] smakuje wyłącznie słodko i doskonale". Wypowiedź miała jednak zostać ucięta tak, by wynikało z niej, że to telewizja smakuje słodko i doskonale.

      - Czy jakaś telewizja może smakować słodko? Takie określenie jest przecież idiotyczne w odniesieniu do katastrof czy złych wydarzeń, o których informuje - wyjaśniał kucharz w rozmowie z Gazeta.pl. TVP przekonywała natomiast, że "kwestia wypowiadana przez Pana Roberta Makłowicza jest jego autorstwa i została zaakceptowana przez reżysera przedmiotowego spotu". - Reżyser tego nagrania po prostu kłamie w żywe oczy. Usunął pierwszą część mojej wypowiedzi - odpowiadał podróżnik.
      • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 17.03.17, 23:55
        nie zdziwiło mnie to.
      • grek.grek Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 18.03.17, 13:53
        wygląda na to, ze najpierw zmanipulowali jego wypowiedź i tym samym wkręcili w apoteozę propagandy politycznej uprawianej przez TVP, a kiedy upomniał się o swoje prawa - wyrzucili na zbitą twarz.

        niepojęte, bym powiedział, gdyby nie fakt że w tym miejscu pracy takie relacje stają się już normalnością.

        I może to jest właśnie najsmutniejsze ?

        Kto za to odpowie ? I czy ktokolwiek kiedykolwiek ? Czy moze pan prezes i jego koledzy po prostu zostaną wymienieni po zmianie władzy, wezmą odprawę w wysokości kilkunastu milionów, i po prostu sobie pójdą wolno ?


        • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 18.03.17, 14:08
          chwila, chwila - przecież biorąc udział w nagraniu spotu reklamowego, dobrze wiedział, co robi.

          Gdyby ktokolwiek, pracujący w jakiejkolwiek firmie, zaczął na profilu publicznym w mediach społecznościowych obrażać firmę, w której pracuje oraz współpracowników, to jak długo jeszcze by w niej popracował?
          Można by powiedzieć, że stało się to na jego wyraźne życzenie.
          • grek.grek Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 18.03.17, 16:09
            Maniu, on nagrał spot reklamujący konkretny program w TVP, a władze telewizji wycięły z niego pół zdania i wkleiły do reklamówki TVP jako takiej. Pan zaprotestował przeciw takiej zagrywce i... no i właśnie :]

            facet wyleciał, bo się upomniał o uczciwość. wg mnie, wygląda to kiepsko.
            • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 18.03.17, 16:13
              nie, wiedział, że to spot reklamujący nową ramówkę
            • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 18.03.17, 17:05
              grek.grek napisał:

              > Maniu, on nagrał spot reklamujący konkretny program w TVP, a władze telewizji w
              > ycięły z niego pół zdania i wkleiły do reklamówki TVP jako takiej. Pan zaprotes
              > tował przeciw takiej zagrywce i... no i właśnie :]
              >
              > facet wyleciał, bo się upomniał o uczciwość. wg mnie, wygląda to kiepsko.

              Ja też tak zrozumiałam tę aferę.
              • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 18.03.17, 18:08
                obserwuję ją od pierwszego wpisu RM na Facebooku ;)
                • never_never Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 18.03.17, 18:34
                  a jednak było tak:

                  " - ...A tak przyjechałem na plan programu i dopiero tam się okazało, że będzie kręcony spot o TVP. Dali mi kartkę, na której było zapisane, co miałbym powiedzieć.

                  Co na niej było?

                  - Nie wiem, bo w ogóle jej nie przeczytałem. Powiedziałem, że to jest zupełnie wykluczone, ale ponieważ moje programy emitowano w Telewizji Publicznej od 19 lat, zgodziłem się powiedzieć jedną rzecz w kontekście "Bake off": "Telewizja smakuje różnie, ale ten program wyłącznie słodko i doskonale". Poprosili, żebym powtórzył, że "wyłącznie słodko i doskonale". Powtórzyłem. I tyle.

                  I poszło.

                  - I nagle się zobaczyłem w tym spocie. Proszę się zastanowić, czy ja o jakiejkolwiek telewizji mógłbym powiedzieć, że smakuje słodko? To kompletny nonsens. Przecież widać wyraźnie, że to jest moja wypowiedź dotycząca programu kulinarnego."
                  Co na niej było?

                  - Nie wiem, bo w ogóle jej nie przeczytałem. Powiedziałem, że to jest zupełnie wykluczone, ale ponieważ moje programy emitowano w Telewizji Publicznej od 19 lat, zgodziłem się powiedzieć jedną rzecz w kontekście "Bake off": "Telewizja smakuje różnie, ale ten program wyłącznie słodko i doskonale". Poprosili, żebym powtórzył, że "wyłącznie słodko i doskonale". Powtórzyłem. I tyle.

                  I poszło.

                  - I nagle się zobaczyłem w tym spocie. Proszę się zastanowić, czy ja o jakiejkolwiek telewizji mógłbym powiedzieć, że smakuje słodko? To kompletny nonsens. Przecież widać wyraźnie, że to jest moja wypowiedź dotycząca programu kulinarnego."

                  weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,21496458,robert-maklowicz-co-mysle-o-wiadomosciach-i-propagandzie.html#TRwknd



                  • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 18.03.17, 20:18
                    wiesz, to jest słowo przeciw słowu - czytałam relację z planu innej osoby - Makłowicz dobrze znał scenariusz, ale już na planie się awanturował i obrażał innych.
                    I znając od - nomen omen - kuchni realia pracy w korporacjach - na pewno znał scenariusz, na pewno wiedział, w czym występuje i na pewno miał świadomość, że wypowiedź może być zmontowana różnie. Jeżeli coś mu się nie podobało po tym, jak zobaczył efekt końcowy, to też są inne drogi do wykorzystania. Żadna firma nie pozwoli sobie na takie zachowanie. Podobnie było z T. Zimochem - jak to się dla niego skończyło? Nie pojechał na żadną dużą imprezę sportową, prowadził komentowanie meczy dla firm (tak, tak!, można go było wynająć), ostatnio tańczył w "Tańcu z Gwiazdami". Jeżeli coś się komuś w jego pracy/ firmie nie podoba, to albo się rozmawia o tym z przełożonymi, albo się odchodzi, ale na pewno się robi się złej reklamy.
                    • never_never Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 09:28
                      po pierwsze, przepraszam za dwukrotne wklejenie tego samego tekstu

                      po drugie, nie zgadzam się z zasadą "nie wynoszenia brudów na zewnątrz" - na tę "pracę/firmę" chyba wszyscy (przynajmniej teoretycznie) płacimy abonament, to nie jest prywatna korpo, tylko publiczna tv

                      po trzecie, argument z Zimochem jest wprost niebywały - to, że skończyło się dla niego "Tańcem z gwiazdami" ma oznaczać, że lepiej położyć uszy po sobie i zachować profity? To bardzo przepraszam, może jestem niedzisiejsza, ale po raz wtóry stanowczo się nie zgadzam!
                      • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 11:40
                        argument z Zimochem - nie dopisałam jednego - takie szarże na własnego pracodawcę przeprowadza się z reguły wtedy, gdy ma się już umówione coś nowego, a nie chce się samemu odejść. I byłam przekonana, że Zimoch tak miał - okazało się inaczej, co świadczy o tym, że nie miał honoru - bo człowiek honorowy, jeśli nie odpowiada mu jego praca, albo jego pracodawcy, albo kierunek, w którym zmierza jego firma - odchodzi sam. Po takim odejściu - jak najbardziej niech opowiada, co się działo i dlaczego właśnie odszedł. Tak zrobiło np. wielu dziennikarzy radiowej Trójki, ale do tego trzeba mieć klasę, której obu panom zabrakło.
                        • never_never Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 19:15
                          Zaiste, to dopiero oznacza mieć "honor i klasę": najpierw przygotować sobie bezpieczny spadochron w postaci innego miejsca pracy, a dopiero potem "przeprowadzać szarże"...

                          Niestety, wspomniana taktyka "umówienia sobie czegoś nowego" staje się powszechna, a zwłaszcza wśród młodych pracowników: taki delikwent wydaje się być zadowolony, nie wygłasza żadnej krytyki, ba, bierze na siebie długoterminowe zobowiązania, a potem okazuje się, że właśnie "umówił sobie coś nowego", a tak w ogóle to wszystko było złe i beznadziejne.

                          Ja jednak pozostanę przy zdaniu, że uczciwiej jest stawiać problemy wprost, nawet publicznie
                          • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 19:57
                            never_never napisała:

                            > Zaiste, to dopiero oznacza mieć "honor i klasę": najpierw przygotować sobie bezpieczny spadochron w postaci innego miejsca pracy, a dopiero potem "przeprowadzać szarże"...

                            Upraszczasz - to też nie jest honorowe. Honorowe to jest odejść, jak się coś nie podoba, a nie da się tego zmienić. Ot i tyle.


                            > Ja jednak pozostanę przy zdaniu, że uczciwiej jest stawiać problemy wprost, nawet publicznie

                            Zgadzam się w połowie, jestem przeciwna publicznemu szkalowaniu pracodawcy w czasie, gdy się u niego pracuje.
                            • never_never Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 20:05
                              no przepraszam, to chyba inaczej rozumiemy definicję "szkalowania"
                              gdzie w tym konkretnym przypadku było szkalowanie, w tym, że człowiek dopominał się, aby nie manipulowano jego wypowiedzią?

                              och, nie mogę już nawet czytać forum Telewizja, by się nie denerwować w ten niedzielny wieczór, o Barbasiu, czemuż zaczęłaś ten temat? :(((
                              • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 21:44
                                w jego wypowiedzi o "Wiadomościach" i prowadzących je = tego mówić nie musiał.
                              • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 23:44
                                PRZEPRASZAM! Nie przypuszczałam, że sprawa się tak rozwinie.
                                • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 23:46
                                  PRZEPRASZAM, Never_never!
                                  • never_never Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 23:58
                                    jednak słowo pisane sprawia czasem niespodzianki - to nie miał być wyrzut, a żart raczej
                                    może powinnam dodać przymrużenie oka?
                                    Przepraszam Barbasiu, że poczułaś się winna
                                    • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 24.03.17, 23:41
                                      never_never napisała:

                                      > jednak słowo pisane sprawia czasem niespodzianki - to nie miał być wyrzut, a ża
                                      > rt raczej
                                      > może powinnam dodać przymrużenie oka?
                                      > Przepraszam Barbasiu, że poczułaś się winna

                                      Tak zrozumiałam, Never_Never! I przeprosiłam pół żartem, pół serio za założenie wątku wyłącznie. Dyskusja była ekscytująca. :)

                                      Ale tak czy inaczej najważniejsze jest dla mnie byś Ty, Mania , żeby wszyscy czuli się tu dobrze.
                                      • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! sprostowanie2 24.03.17, 23:42
                                        barbasia1 napisała:

                                        > never_never napisała:
                                        >
                                        > > jednak słowo pisane sprawia czasem niespodzianki - to nie miał być wyrzut
                                        > , a ża
                                        > > rt raczej
                                        > > może powinnam dodać przymrużenie oka?
                                        > > Przepraszam Barbasiu, że poczułaś się winna
                                        >
                                        > Tak zrozumiałam, Never_Never! I przeprosiłam pół żartem, pół serio za założenie
                                        > wątku wyłącznie. Dyskusja była ekscytująca. :)
                                        >
                                        > Ale tak czy inaczej najważniejsze jest dla mnie byś Ty, Mania , żeby wszyscy cz
                                        > uli się tu dobrze.
                                      • never_never Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 25.03.17, 00:27
                                        Barbasiu, jesteś wielka :)))
                                        • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 25.03.17, 22:08
                                          ;)))
                                • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 23:50
                                  ale że jak się rozwinie? Że ktoś będzie miał inne zdanie? Też mam sobie stąd pójść?
                                  • never_never Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 20.03.17, 00:05
                                    oj tam, trochę adrenaliny w senną niedzielę nie zaszkodzi, zawsze to ciśnienie trochę się podniesie i kawy nie trzeba będzie pić...;)

                                    może za mało inspirujących filmów w tej telewizji dają, które byśmy wspólnie oglądali i wspólnie się trochę pospierali?

                                    BTW nocne marki z Was dziewczyny, dobranoc :)
                                    • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 20.03.17, 00:12
                                      No z filmami to zazwyczaj kiepsko weekendy stoją 😉
                                      Dobrej nocy ☺
                                    • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 24.03.17, 23:45
                                      >oj tam, trochę adrenaliny w senną niedzielę nie zaszkodzi, zawsze to ciśnienie trochę się podniesie i >kawy nie trzeba będzie pić...;)

                                      O tak, tak! :)) Popieram.
                                  • grek.grek Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 20.03.17, 10:30
                                    Maniu, żadnego "chodzenia sobie stąd" !!

                                    zabraniam !

                                    myślę, że Barbasia "poczuła się winna" - absolutnie niesłusznie ! - z powodu polemiki jaka się wywiązała, i z obawy o to, by nie pogorszyła ona relacji. wg mnie, nie ma takiego zagrożenia, ale myślę, że Barbasia dała po prostu dowód swojej troski o dobre relacje między nami :]

                                    wiesz, czasami doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że nasi polemiści, rozmówcy, partnerzy w dialogu są inteligentni i mają poczucie humoru, umieją prowadzić spory, są mądrzy, że w razie czego nie obrażą się na nas za byle co, ale... mimo to, zdarza się, że - z troski o wzajemne relacje ! - upewniamy się o tym i czujemy się w konieczności do wytłumaczenia, że nic złego nie mieliśmy na myśli :]

                                    jesli wolno mi interpretować słowa Barbasi, to myślę, iż taka sympatia i troska motywowały ją do tej uwagi, którą poczyniła :]

                                    zatem, żadnego "chodzenia sobie stąd", Maniu ! poza tym, jakby co, to i tak byśmy Cię znaleźli i zmusili do powrotu ! ;]]

                                    a Wasza, nasza, polemika jest ciekawa i szalenie wciągająca, a Twoje osobne zdanie jest jej solą, bo dzięki niemu nie interpretujemy sytuacji jednostronnie i być może przez to błędnie :]


                                    • grek.grek Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 20.03.17, 11:10
                                      * "zmusili" za pomocą przekonujących argumentów i potęgą uroku osobistego ! ;]]
                                  • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! - sprostowanie 24.03.17, 22:41
                                    maniaczytania napisała:

                                    > ale że jak się rozwinie? Że ktoś będzie miał inne zdanie? Też mam sobie stąd pójść?

                                    Maniu Nasza PrzeCudna! źle mnie zinterpretowałaś. "Że ktoś będzie miał inne zdanie? Też mam sobie stąd pójść?" - Jak mogłaś tak w ogóle pomyśleć!
                                    Wszystko przez lakoniczność wypowiedzi.

                                    Miałam na myśli to, że nie sądziłam, że dyskusja Makłowicza z Telewizją Polską tak rozwinie, będzie miała taki dramatyczny przebieg. Sądziłam, że po informacji głównej obśmiejemy z Grekiem władzę TVP i na tym się skończy. A tu się okazało, że sprawa Makłowicza się rozwija dalej.

                                    Natomiast nasza dyskusja była szalenie ekscytująca / tylko nie mów tego Bronte, bo będzie niezadowolona/. A Twoje posty były/ są solą tej dyskusji, bo jako jedyna, właśnie, prezentujesz racje drugiej strony.


                                    Never _never pół serio, pół żartem ( z naciskiem na pół żartem) przepraszałam za założenie wątku, ale przecież nie za dyskusję i za To, że Ty masz odmienne zdanie. :)

                                    Mam nadzieję, że się nie gniewasz na mnie za to nieporozumienie! :*
                                    • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! - sprostowanie 24.03.17, 23:53
                                      teraz już wszystko jasne :)
                                      Pewnie, że się nie gniewam!

                                      Już się martwiłam, że Ty zniknęłaś ;)
                                      • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! - sprostowanie 25.03.17, 22:11
                                        Uff! To dobrze! :)))

                                        Dziękuję, Moja Droga! :)

                                • grek.grek Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 20.03.17, 10:40
                                  Barbasiu, absolutnie nie masz za co przepraszać !

                                  domyślam się, że stoi za tym troska o stan wzajemnych relacji na forum, domyślam się - ba jestem pewien ! - że wynika NIE z braku zaufania do naszych umiejętności prowadzenia polemik, ALE z naturalnego niepokoju, który dowodzi tylko i wyłącznie Twojego dobrego serca i wielkiej sympatii dla nas !

                                  Wiem jak to działa, bo też mi się zdarzało chodzić za Wami, za Toba, i upewniać się, czy aby zrozumieliście odpowiednio jakąś moją uwagę :] - wiedziałem, że zrozumieliście, że wszystko jest dobrze, ale musiałem dopowiedzieć, że nic złego nie miałem na myśli i że to był żart albo coś :] Zatem, domyślam się Twoich intencji.

                                  nie powinnaś za nic przepraszać ! :]


                                  • never_never Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 20.03.17, 22:18
                                    Dziękuję Greku, że tak wszystko sensownie wyjaśniłeś, a ja mogę tylko jeszcze raz przeprosić, że będąc u Was na "gościnnych występach" chyba nie bardzo zapanowałam nad emocjami w dyskusji z Manią, a próbując nieudolnie żartować wymusiłam zupełnie niepotrzebne przeprosiny za wrzucenie tematu przez Barbasię, i jeszcze Siostra musiała nas mitygować...
                                    Z drugiej strony, nie było nudno, nie? ;)
                                    • grek.grek Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 21.03.17, 10:39
                                      Never_Never, jesteś już częścią zespołu :]

                                      ja również odebrałem Twoją uwagę jako żartobliwą ! :]
                                      jestem przekonany, że Barbasia również !, ale na wszelki wypadek dorzuciła także inną wersję, ze wspomnianej troski o wzajemne relacje.

                                      jestem przekonany, że Barbasia potwierdzi, że wszystko jest w porządku, kiedy tylko się pojawi. Jej poczucie humoru zawsze prezentuje się wyśmienicie.

                                      o, w dynamice dyskusji wiele może się zdarzyć.
                                      w naszym przypadlku nigdy jednak nie dochodzi do uwag ad personam i polemikom nigdy nie towarzyszą negatywne intencje, myślę że wszyscy już doskonale jesteśmy pewni, że się nawzajem darzymy sympatią, znamy się, cenimy i lubimy szczerze :]

                                      mam nadzieję, że dziś jeszcze pojawi się Barbasia i potwierdzi, że właśnie tak jest :]
                                      • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! spr3 24.03.17, 23:44
                                        grek.grek napisał:

                                        > Never_Never, jesteś już częścią zespołu :]
                                        >
                                        > ja również odebrałem Twoją uwagę jako żartobliwą ! :]
                                        > jestem przekonany, że Barbasia również !, ale na wszelki wypadek dorzuciła takż
                                        > e inną wersję, ze wspomnianej troski o wzajemne relacje.
                                        >
                                        > jestem przekonany, że Barbasia potwierdzi, że wszystko jest w porządku, kiedy t
                                        > ylko się pojawi. Jej poczucie humoru zawsze prezentuje się wyśmienicie.


                                        Dziękuję , Greku! :))
                                    • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 21.03.17, 19:28
                                      Never_never - Ty nie jesteś na gościnnych występach, Ty już jesteś u siebie :)
                                      • never_never Dziękuję Wam :) 21.03.17, 22:10
                                        O, to brzmi jak oficjalne pasowanie! Bardzo dziękuję za miłe słowa :)

                                        Ponieważ z konieczności bywam tu z doskoku i czasem muszę zniknąć na dłużej, niestety nie mogę być regularnym uczestnikiem Waszych dyskusji, ale jak mi się nie uda na bieżąco zawsze chętnie czytam historię - więc może mogę być takim członkiem-adeptem? ;)
                                        • maniaczytania Re: Dziękuję Wam :) 21.03.17, 22:50
                                          my tu wszyscy tak na trochę znikamy czasem ;) , więc spoko :)
                                        • grek.grek Re: Dziękuję Wam :) 22.03.17, 12:33
                                          członkostwo w naszym klubie jest dożywotnie, Never_Never, witaj na pokładzie ! :]
                                          • siostra_bronte Re: Dziękuję Wam :) 22.03.17, 12:35
                                            Oby tak było :) Niestety, kilka osób nam odpadło po drodze, niestety.
                                  • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 24.03.17, 23:46
                                    > domyślam się, że stoi za tym troska o stan wzajemnych relacji na forum, domyśla
                                    > m się - ba jestem pewien ! - że wynika NIE z braku zaufania do naszych umiejętn
                                    > ości prowadzenia polemik, ALE z naturalnego niepokoju, który dowodzi tylko i wy
                                    > łącznie Twojego dobrego serca i wielkiej sympatii dla nas !

                                    Tak jest jak piszesz!
                                    Skąd Ty mnie tak dobrze znasz? ;))
                                    • grek.grek Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 25.03.17, 13:19
                                      Barbasiu...

                                      ;]
                          • never_never Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 19:57
                            I jeszcze jedna refleksja po tym wszystkim: chyba teraz będę mówić młodym, kiedy proszę o otwarte wyrażanie swojego zdania, że tu nie TVP i nie wyrzucamy za krytykę...
                            Tylko czy to zadziała, jeśli naokoło (nie tylko w TVP) dzieją się takie rzeczy?
                            • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 21:39
                              a obrażanie współpracujących kolegów to w ramach otwartego wyrażania swojego zdania jest akceptowalne, czy nie?
                              • never_never Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 20.03.17, 22:42
                                Przynajmniej w mojej dziedzinie otwarta krytyka błędów współpracowników dobrze robi projektowi, ponieważ człowiek zazwyczaj bardzo przywiązuje się do pewnych ścieżek postępowania i ma (często nawet nie w pełni świadomą) tendencję do bagatelizowania tych wyników, które świadczą na niekorzyść założonego celu, a wyolbrzymiania pozostałych. Takie "sprowadzenie na ziemię" naprawdę jest niezbędne.

                                A co do omawianej sprawy: przeczytałam zalinkowane przez Ciebie materiały i nie dowiedziałam się, w jaki sposób Makłowicz miał obrażać tych kolegów, jeżeli były to argumenty ściśle "ad personam" to oczywiście nie ma mojej aprobaty, jeżeli natomiast odnosił się do wykonywanej przez nich pracy - tu bym dalej dyskutowała.

                                Ale ponieważ daleko już wykraczamy poza tematykę forum może podziękuję Ci w tym miejscu za emocjonującą dyskusję i przeproszę, jeżeli gdzieś się zagalopowałam.
                                Do następnego razu! :)
                  • grek.grek Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 13:06
                    najnowsze ujawnienia ze strony TVP są takie, że p.Makłowicz "nabijał się z wypadku premier Szydło" :] ofk, p. Makłowicz zaprzecza z całą kategorycznością.

                    a więc klasyka : ja nie wiem, czy pan ukradł zegarek, czy panu ukradziono, ja wiem, że pan jest zamieszany w kradzież zegarka ;]


                    • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 16:33
                      >najnowsze ujawnienia ze strony TVP są takie, że p.Makłowicz "nabijał się z wypadku premier Szydło" :] ofk, p. >Makłowicz zaprzecza z całą kategorycznością.
                      >a więc klasyka : ja nie wiem, czy pan ukradł zegarek, czy panu ukradziono, ja wiem, że pan jest zamieszany w >kradzież zegarka ;]

                      Hehehe! To słusznie wyleciał. ;)

                      • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 16:33
                        Żart oczywiście.
                  • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 16:45
                    never_never napisała:

                    > a jednak było tak:
                    >
                    > " - ...A tak przyjechałem na plan programu i dopiero tam się okazało, że będzie
                    > kręcony spot o TVP. Dali mi kartkę, na której było zapisane, co miałbym powied
                    > zieć.
                    >
                    > Co na niej było?
                    >
                    > - Nie wiem, bo w ogóle jej nie przeczytałem. Powiedziałem, że to jest zupełnie
                    > wykluczone, ale ponieważ moje programy emitowano w Telewizji Publicznej od 19 l
                    > at, zgodziłem się powiedzieć jedną rzecz w kontekście "Bake off": "Telewizja sm
                    > akuje różnie, ale ten program wyłącznie słodko i doskonale". Poprosili, żebym p
                    > owtórzył, że "wyłącznie słodko i doskonale". Powtórzyłem. I tyle.

                    Brzmi to przekonująco imo. W przeciwieństwie do informacji, że Autor programu kulinarnego podczas nagrywania spotu reklamowego dla telewizji awanturował się, obrażał ludzi wokoło i śmiał się z wypadku premier.
                    • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 18:50
                      a niby dlaczego to jest bardziej przekonujące? Jak napisałam wyżej - mamy słowo przeciw słowu.
                      A znając temperament pana Makłowicza, obawiam się, że było trochę inaczej niż próbuje to sam przedstawić.
                      • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 19:24
                        wpolityce.pl/media/332051-tylko-u-nas-kulisty-konfliktu-maklowicza-z-tvp-w-10-punktach-maklowicz-mial-pelna-swiadomosc-ze-bierze-udzial-w-nagraniu-spotu-tvp

                        prawda jest zapewne gdzieś pośrodku ;)
                        Ja w każdym razie płakać nie będę - wolę Karola Okrasę :)
                        • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 23:41
                          Nie dam się wciągnąć w tandetną brazylijską telenowelę, pełną pomówień i niemożliwych do sprawdzenia oskarżeń. Teraz mam się tłumaczyć z żartów na temat wypadku Pani Premier, za chwilę usłyszę, że podważałem gdzieś wynik bitwy pod Grunwaldem lub w pikelhaubie na głowie bezcześciłem narodowe symbole. To makiawelska taktyka wciągnięcia mnie w dyskusję znaną z politycznego piekiełka, po której nikt już nie będzie wiedział. kto ukradł rower, a komu go ukradziono. Ufam jednak, że w tym wypadku nie zdoła ona odnieść sukcesu. Istota sporu jest bowiem prosta, jak amerykańska autostrada i klarowna, niczym alpejskie powietrze wiosną: nie dostałem scenariusza przed kręceniem spotu, zatem go też nie podpisałem, co jest normalną praktyką telewizyjną, gdy się komuś scenariusz wręcza, użyto w spocie jedynie części mej wypowiedzi, zmieniając w ten sposób jej pierwotny kontekst. Przez 20 lat trzymałem się z dala od polityki i teraz też nie dam się w nią wciągnąć. Niezależnie od tego, kto rządziłby telewizją publiczną, na podobną manipulacje zawsze zareagowałbym tak samo.
                          Smacznego,
                          Robert Makłowicz


                          www.telemagazyn.pl/artykuly/robert-maklowicz-odpowiada-na-zarzuty-tvp-czy-nasmiewal-sie-z-wypadku-premier-szydlo-oswiadczenie-56542.html

                          TVP zapowiada pozew przeciwko Makłowiczowi. "Udział w spocie powinien potraktować jako zaszczyt"
                          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21520374,tvp-zapowiada-pozew-przeciwko-maklowiczowi-udzial-w-spocie.html#Czolka3Img
      • siostra_bronte Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 20:16
        Pozostaje mi po raz kolejny wyrazić żal, że to nie filmy wywołują tak gorące dyskusje na naszym forum :)
        • maniaczytania Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 21:39
          podzielam :)
        • barbasia1 Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 19.03.17, 23:30
          Bronte, to tylko na marginesie.
          Nie sądziłam, że sprawa z Makłowiczem tak rozwinie.
        • grek.grek Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 20.03.17, 13:11
          ;]

          kilka takich było, Siostro, np. "Salo" :]
          • siostra_bronte Re: Makłowicz wylatuje z TVP! 21.03.17, 11:14
            Kilka to naprawdę zbyt mało! :)
    • never_never 20.00 Stopklatka "Byzantium" 18.03.17, 08:06
      Grek bardzo zajmująco opisał już ten film na początku wątku :)
      Ale może ktoś zechce osobiście się przekonać, czy "Byzantium" jest warte uwagi?
      Zastanawia mnie tylko czas trwania emisji (20.00 - 22.40) - czy w Stopklatce są reklamy w trakcie filmu?
      Jeżeli tak, to pewnie skutecznie zepsują klimat...:(
      • siostra_bronte Re: 20.00 Stopklatka "Byzantium" 18.03.17, 10:45
        Tak, są reklamy, niestety.
      • grek.grek Re: 20.00 Stopklatka "Byzantium" 18.03.17, 13:54
        dzięki, Never_Never :]

        przyłączam się do zachęty !

        reklamy będą, ale... mimo wszystko - warto spróbować :]
      • grek.grek Re: 20.00 Stopklatka "Byzantium" 19.03.17, 13:09
        dwie rzeczy przyszły mi do głowy podczas drugiej projekcji tego filmu. a nawet trzy.

        pierwsza - powinien poprawić swój opis, bo zrobiłem co najmniej 2 błędy rzeczowe ;]

        druga - postać Clare skojarzyła mi się z postacią dzielnej bohaterki "Mamma Roma" Pasoliniego, która zarabia na utrzymanie i wykształcenie swojego syna, za pomocą prostytucji ulicznej. A Gemma Arterton ma ten saam ciężar cielesnej obecności filmowej, jaki miała w tamtej roli Anna Magnani.

        trzecia - 200 lat... o tak, to by był idealny wiek, jak dla mnie ;]] A dla Was ?
        • siostra_bronte Re: 20.00 Stopklatka "Byzantium" 19.03.17, 13:46
          Porównanie Arterton do Magnani dosyć odważne :)
          • grek.grek Re: 20.00 Stopklatka "Byzantium" 19.03.17, 14:54
            ;]

            poszedłem tropem porównania boheterek filmowych, Siostro, no i zaszedłem - bardzo prawdopodobne - nieco za daleko :]
          • barbasia1 Re: 20.00 Stopklatka "Byzantium" 19.03.17, 15:58
            >Porównanie Arterton do Magnani dosyć odważne :)

            A nawet dość brawurowe. ;)
        • barbasia1 Re: 20.00 Stopklatka "Byzantium" 19.03.17, 16:03
          > trzecia - 200 lat... o tak, to by był idealny wiek, jak dla mnie ;]] A dla Was ?

          Chciałbyś mieć 200 lat? 8-O
          Dla mnie nie. :))

          Oglądałam, ale tylko trochę. Na pewno kiedyś skuszę się na powtórkę.
          • grek.grek Re: 20.00 Stopklatka "Byzantium" 19.03.17, 16:53
            pewnie, że bym chciał, Barbasiu :]

            ofk, w takich warunkach jest postaci filmowe, czyli nie starzejąc się.
            rzecz jasna, w grę wchodzi od razu kwestia konieczności stosowania odpowiedniej diety, no i zakaz korzystania ze słońca, więc... ;]]
        • never_never Re: 20.00 Stopklatka "Byzantium" 19.03.17, 19:44
          > pierwsza - powinien poprawić swój opis, bo zrobiłem co najmniej 2 błędy rzeczowe ;]

          tak mi się coś zdawało Greku, ale nie śmiałam korygować Twojego opisu, bo film widziałam parę lat temu

          > druga - postać Clare

          abstrahując od porównań uprawnionych lub nie, czyż Gemma Arterton nie jest śliczna? :)
          Zwróciłam na nią uwagę już w 2008 roku, kiedy grała Tess D'Urbervilles w niezłym miniserialu BBC

          > trzecia - 200 lat... o tak, to by był idealny wiek, jak dla mnie ;]] A dla Was?

          a ja raczej wolałabym żyć te około dwieście lat temu, w czasach kiedy życie było dużo prostsze (wiem, wiem, tak mi się tylko wydaje...;)
          • grek.grek Re: 20.00 Stopklatka "Byzantium" 20.03.17, 13:08
            intuicja Cię nie zawiodła, Never_Never :]

            np. napisałem, ze Ruthgen wrócił sam w wojny, a dopiero później odkrył, że Darvell jednak żyje i doznał przemiany; w istocie : obaj wrócili z wojny, ale Darvell był cięzko chory i umierający, i już na miejscu zwrócili się do niego dwaj dżentelmeni z tzw. Bractwa z propozycją owej przemiany.

            szkoda, że nie można edytować postów ;]

            wg mnie, pani aktorka z pewnością ma ten rodzaj seksualnej, zmysłowej, obecności ekranowej, który idealnie pasuje do takich ról.

            o, ciekawy pogląd ! :]

          • barbasia1 Re: 20.00 Stopklatka "Byzantium" 24.03.17, 23:50
            >a ja raczej wolałabym żyć te około dwieście lat temu, w czasach kiedy życie było dużo prostsze >(wiem, wiem, tak mi się tylko wydaje...;)

            No właśnie! ;) Woody Allen by Ci przypomniał, że wtedy nie było antybiotyków, leków. I wielu innych wspaniałych wynalazków - filmu, internetu, forum. ;)
            • never_never Re: 20.00 Stopklatka "Byzantium" 25.03.17, 00:33
              cóż, posłużę się cytatem z recenzji "O północy w Paryżu" - Wszyscy mamy swoją "Belle époque"...;)
              • barbasia1 Re: 20.00 Stopklatka "Byzantium" 25.03.17, 22:12
                Tak. Zgadzam się. :)
    • never_never 20.00 Metro "Droga życia" 18.03.17, 08:15
      Konkurencja do "Byzantium" w innej nowej TV

      Nie oglądałam, ale słyszałam dużo dobrych opinii - wprawdzie nie jest to arcydzieło, ale na pewno ciekawe kino drogi

      opis wg filmweb.pl:

      "Tom (Martin Sheen) to amerykański lekarz, który nie może się pogodzić z tragiczną śmiercią syna. Daniel (Emilio Estevez) zginął w Pirenejach, pokonując Camino de Santiago, zwaną też Szlakiem Świętego Jakuba. Tom jedzie do Europy po szczątki syna. Na miejscu postanawia jednak przejść cały szlak, od początku do końca, aby uczcić pamięć Daniela. To spore wyzwanie, droga jest bardzo długa, a Tom nie ma żadnego doświadczenia trekkingowego. Okazuje się jednak, że nie będzie mierzył się z tym wyzwaniem sam. Dołącza do niego Holender Joost, później Kandyjka Sarah i irlandzki pisarz Jack. Każde z tej pozornie niedopasowanej, przypadkowej gromadki jest na życiowym zakręcie, każde poszukuje motywacji do mierzenia się z niespodziankami, jakie niesie przewrotny los. "
      • siostra_bronte Re: 20.00 Metro "Droga życia" 18.03.17, 10:50
        Te kilka nowych kanałów (Metro, WP, Nowa tv) pojawiło się w mojej kablówce. Ale od jakiegoś czasu znów są zakodowane.
        • never_never Re: 20.00 Metro "Droga życia" 18.03.17, 18:39
          o, właśnie sprawdziłam, że u mnie też zakodowali, szkoda, bo już się nastawiłam...:(
          myślałam, że to jest ogólnodostępny kanał cyfrowy, sorry za wprowadzenie w błąd
      • grek.grek Re: 20.00 Metro "Droga życia" 18.03.17, 13:57
        dzięki :]

        niestety, nie mam tego kanału.

        niemniej, opis brzmi ciekawie, może niebawem... pokażą ten film Czesi ? :]
        Tak mi przyszło do głowy, bo 'Byzantium" terraz jest w Stopklatce, a ja widziałem je tydzień temu w Ct Art.

        "Furię", która lata w Puls, nie tak dawno widziałem w którymś z komercyjnych czeskich kanałów.

        I tych przykładów mógłbym podać więcej, gdybym je zapisywał ku pamięci ;] MOże zatem i "Droga życia" wpisze się w ten schemat.
        • never_never Re: 20.00 Metro "Droga życia" 18.03.17, 18:44
          jw, jakoś wydawało mi się, że to jest kanał ogólnodostępny - tak to jest, jak się w większości filmowych przygód nie używa telewizora, tylko komputera...;)

          Film jest bodajże z 2010 roku, więc na pewno gdzieś kiedyś się pojawi
          • siostra_bronte Re: 20.00 Metro "Droga życia" 19.03.17, 20:22
            U mnie raz było odkodowany, raz nie. Jakby nie mogli się zdecydować. Kilka tygodni temu w weekend udało mi się obejrzeć szwedzką trylogię "Millenium". A teraz znowu jest zakodowany.
    • maniaczytania 13:00 Stopklatka - "Wielki Gatsby" z Mią Farrow 18.03.17, 11:43
      i Robertem Redfordem :)
      • grek.grek Re: 13:00 Stopklatka - "Wielki Gatsby" z Mią Farr 18.03.17, 14:13
        dzięki, Maniu ! :]]

        oglądałem nocny seans, bodajże z wtorku na środę :]

        szalenie lubię tę historię, postać Gatsby'ego, a ta ekranizacja wg mnie jest naprawdę dobra, choć akceptuję w pełni uwagi krytyczne, i z niektórymi się zgadzam, co miało miejsce w rozmowie jaką, z Siostrą, prowadziliśmy kiedyś na ten temat :] [np. Robert Redford wydaje mi się, faktycznie, ciut zbyt oczywisty do tej roli, choć aktorstwu w jego wykonaniu trudno coś zarzucić, wg mnie].

        przyłączam się z przyjemnością do zachęty !

        choćby dla sekwencji przyjęć w posiadłości Jaya - trzeba to obejrzeć ! :]


        • barbasia1 Re: 13:00 Stopklatka - "Wielki Gatsby" z Mią Farr 18.03.17, 17:08
          Ja też lubię tę historię, tę adapatcję powieści i postać Gatsby'ego
          • grek.grek Re: 13:00 Stopklatka - "Wielki Gatsby" z 18.03.17, 17:25
            świetnie, Barbasiu :]

            czy to możliwe, aby Scott Fitzgerald choć minimalnie inspirował się "Lalką" i losami Wokulskiego ? :]

            ponoć ta ekranizacja nie została w Ameryce dobrze przyjęta.
            tutaj pojawia się, moim zdaniem, pytanie : czy wobec tego możliwe jest nakręcenie dobrego filmu na podstawie tej prozy ?

            [jest wersja z lat 2010-tych, ale jeszcze nie widziałem, więc nie mogę nic powiedzieć od siebie, co o niej sądzę. Czy widziałaś, widzieliście ją ?]
            • barbasia1 Re: 13:00 Stopklatka - "Wielki Gatsby" z 19.03.17, 16:15
              "Lalka" to wspaniała literatura, ale nie sądzę, by Scott Fitzgerald choć minimalnie inspirował się "Lalką" i losami Wokulskiego. Badacze literatury w postaci Nicka Carrawaya, dopatrują się wielu zapożyczeń z biografii autora.

              Też nie znam, nie widziałam najnowszej filmowej wersji.
              • grek.grek Re: 13:00 Stopklatka - "Wielki Gatsby" z 19.03.17, 16:58
                dzięki, Barbasiu :]

                a zatem mamy do czynienia, najpewniej, z motywem literackim, który aż dwóm świetnym pisarzom przyszedł do głowy, czyli mężczyzny z klasy niższej, który względnie szybko dorabia się specjalnie po to, by móc starać się o względy kobiety z klasy wyższej.

                przy czym, w przypadku Wokulskiego, jest to możliwe że tylko pretekst, by opisać postać człowieka zawierającego w sobie ideały dwóch róznych systemów kulturowych.

                U Fitzgeralda, tak mi się wydaje ?, wątek melodramatyczny jest najważniejszy ?
    • grek.grek 22:25 Ct Art "Poza prawem" 18.03.17, 17:17
      Czesi kontynuują serię filmów Jarmuscha :]

      tym raze : rzecz z 1986 roku, z trzema głównymi bohaterami, którzy spotykają się w celi więziennej, skąd planują uciec.

      grają m.in Roberto Benigni i Tom Waits.
      • siostra_bronte Re: 22:25 Ct Art "Poza prawem" 18.03.17, 17:23
        Znam tylko tytuł :) Czekamy na recenzję!
        • grek.grek Re: 22:25 Ct Art "Poza prawem" 18.03.17, 17:32
          dzięki, Siostro :]

          recenzja must-be ! :]
      • grek.grek "Poza prawem" - film i o filmie :] 19.03.17, 13:50
        Świetny film !

        Oto mamy trzech pechowców, którym świat rzuca pod nogi cięzkie kłody. Spotykają się w celi więziennej, ale wspólnie przeżyć dziwną przygodę.

        Zack [ujmujący Tom Waits] jest didżejem radiowym, ale z każdego radia wylatuje jak z procy, bo jego poetycka, romantyczna, liryczna natura każe mu grać muzykę zupełnie nie do zaakceptowania przez szefostwo. Jego dziewczyna [Ellen Barkin] robi mu awanturę i zamierza odejśc z płaczem, a on siedzi w kucki na kanapie i słucha jej paroksyzmów żalu i złości.

        Wieczorem tego dnia odwiedza go kolega i proponuje szansę na zarobek : Zack ma odwieźć pewien samochód na drugi koniec miasta. Tylko tyle. Zack naiwnie się zgadza, jedzie sobie leniwie, nuci piosenki, popija, aż tu nagle czepiają się go gliniarze. Zatrzymują, otwierają bagażnik, a tam... trup.

        Jack [John Lurie] jest sutenerem. Mieszka w sfatygowanym mieszkaniu, z narzekającą nieustannie dziewczyną [nie znam, ale to bardzo atrakcyjna czarna pani]. I u niego zjawia się kolega z propozycją spłaty zadłużenia... w naturze. Ma dla Jacka nową dziewczynę do ulicznego fachu, ponoć piękną. Czeka w motelu pod miastem.

        Jack tam jedzie, a na miejscu okazuje się, że dziewczyna może i jest piękna nadzwyczajnie, ale zdecydowanie nieletnia. Doniosłość tego faktu Jack rozumie tym bardziej, że minutę po wejściu do pokoju motelowego zostaje aresztowany przez policję. Podstawioną ? Możliwe. Tak kolega 'spłacił' swój dług ;]

        Jack i Zack trafiają do jednej celi więziennej. Na początku Jack nie chce słuchać prób nawiązania znajomości przez Zacka, potem Zack przez 3 dni milczy, więc sytuacja się odwraca, bo Jack nie może tego znieść. A jak już się trochę ze sobą oswoją, to jeden marzy o "limuzynie pełnej dziewczyn", a drugi o prowadzeniu audycji radiowej, w której będzie mógł wreszcie grać ulubioną muzykę. Jack dowiedziawszy się, ze Zack jest didżejem, namawia go do improwizacji, jakby byli w radio. A potem znów się kłócą, kiedy Jacka zaczyna denerwować, ze Zack odmierza kolejne dni odsiadki rysowaniem kresek na ścianie celi.

        Wtedy pojawia się ten trzeci, czyli Włoch Roberto [Roberto Benigni, w swoim klasycznym emploi]. Oskarzony o zabójstwo [wg jego późniejszej relacji - istotnie je popełnił, przypadkiem trafił kulką do bilarda w głowę człowieka, który taką samą kulką chciał go trafić :)].

        Roberto wierci się i kręci, oni na niego patrzą w milczeniu, sytaucja jest nerwowa i przekomiczna. A robi się jeszcze weselej, kiedy Roberto zaczyna mówić, a jak zaczyna mówic, to już nie przestaje. Myli ich imiona, popisuje się zdaniami po angielsku, które ma zapisane w notatniku, kaleczy angielszczyznę, przeplata włoskimi zaśpiewami, irytuje ich i zaciekawia jednocześnie. A na ścianie celi maluje... okno :]

        Z czasem zaczynają go akceptować, czego szczytem jest wspólna gra w karty, mimo że Roberto wyznał im wcześniej, ze jest wysokiej klasy szulerem ;]

        To Robeerto wpada na myśl o ucieczce, bo zauwazył takie możliwości. Nie wiadomo : co dokładnie zauważył, ani jak dokładnie to zostało wykorzystane. Mamy scenę, gdy panowie wychodzą na codzienny spacer, a zaraz potem wieją kanałami i przez mini-zapory wodne i prosto w las. Niebawem słuychać za nimi najpierw alarm, a potem szczekanie psów - pościg jest w drodze.

        Rzecz się dzieje w okolicach Nowego Orleanu, Luizjana, więc w naturalny sposób ucieczka wiedzie w zabagnione, wodniste lasy. Brną w tej breji, przedzierają się, do pół łydki w błocie. A kiedy na ich drodze pojawia się staw - wcale nie jest to wybawienie, bo Roberto nie umie pływać. Mimo jego [komicznych] napomnień Zack i Jack zostawiają go samego i uciekają dalej. Roberto stoi na brzegu stawu i po włosku lamentuje : "Koledzy ! panowie !.. o rety, BOżeee ! zostawili mnie ! co za świnie !!!" ;] A potem słyszy psy za sobą i konstatuje : "Przez całe życie bałem się dwóch rzeczy : wody i psów, no i proszę : przede mną woda, a za mną - psy". I dodaje : "Jak w ogóle po angielsku jest "proszę zabrać ode mnie tego psa" ?! BOże, jak to będzie po angielsku ?!" :]]

        I kiedy tam się zastanawia, Zack i Jack wracają jednak po niego i zabierają w dalszą drogę. Roberto nie posiada się ze szczęścia.

        Parę chwil później znów jednak przeżywa chwile grozy, bo podczas nocnego postoju Zack zaczyna opowiadać, że "tutaj wszedzie czaają się aligatory, węże jadowite i żarłoczne czerwone mrówki...".

        Wreszcie na ich drodze wśród krzaków, drzew i zagajników pojawia się opuszczony, ale cały domek. Tam spędzają noc, nawet jesli wyposażenie chatki : dwie prycze... nasuwają im niezbyt komfortowe skojarzenia ;]

        Zastanawiają się : dokąd iść ? Czy w stronę Teksasu ? A mozę Mississippi ? Dochodzą do wniosku, że to i tak, póki co, średnio istotny problem, bo nie mają zielonego pojęcia, gdzie się znajdują w tym momencie.

        Znajdują łódź i płyną przez nią przez skandalicznie brudną wodę. Wygodna sytuacja, do momentu, gdy najpierw docierają do wniosku, że chyba pływają w kółko, a za chwilę - łódka zaczyna przeciekać i muszą się salwować ucieczką na ląd. Dalej trzeba iśc pieszo, wciąz pozostając w głębokiej dezorientacji w terenie.

        Na dodatek Roberto nagle znika na całą godzinę, a bez niego Jack i Zack od razu zaczynają się kłócić. Kiedy Roberto się zjawia i dumnie macha upolowanym królikiem, tamci dwaj są na tyle pokłóceni, że zamierzają się rozstać.

        Roberto oprawia zwierza, ciągle ich woła do wspólnego posiłku, i prowadzi monolog o swojej rodzinie, matce, ojcu, trzech siostrach, no i rzecz jasna do królikach ["Moja matka umiała wspaniale przyrządzać królika..."... "Moja matka, widzę ją jak żywą, na zdjęciu - uśmiecha się... i trzyma królika !"... "Mój ojciec, wspaniały człowiek... ale królika by nie złapał" itd]. Nakłania ich do powrotu, ciągle zaprasza, a głos ma taki, że po jakimś czasie nadąsani Zack i Jack przysiadają się do ogniska i noc spedzają przy ogryzaniu pieczeni z królika.

        Wreszcie dukt. POrządna droga, pośród drzew. A wieczorem niespodzianka : oto w środku głuszy stoi bistro "U LUigiego" - zupełny surrealizm ;] Zack i Jack sprytnie wysyłają Roberto na przeszpiegi. Sami ukrywają się w krzakach i czekają na jego powrót.

        Mija kwadrans za kwadransem, a Roberto nie wraca, więc panowie chyłkiem podbiegają pod bar i zaglądają przez okno. A tam... rozgadany i rozradowany Roberto siedzi i zajada z sympatyczną dziewczyną. Kiedy już Zack i Jack wejdą do środka i zostaną zaproszeni do posiłku, okazuje się, że dziewczyna ma na imię Nicoletta, pochodzi z Ceseny, a bar odziedziczyła po zmarłym wujku Luigim.

        Roberto zdobywa jej względy szturmem, a ona jego. W takim układzie Roberto oznajmia im, że zakochał się i zostaje tutaj z Nicoletta. Na potwierdzenie wykonują długi taniec do przyjemnej muzyki z szafy grającej.

        Rankiem Zack i Jack, ubrani w stare ciuchy zmarłego wujka LUigiego, opuszczają bistro, żegnani przypadkowo dobranymi tekstami z notatnika Roberto "Wish you are here, panowie !, wish you are here !" :]

        Docierają do rozwidlenia dróg. Zamieniają się kurtkami, dochodząc do wniosku, że jednak zostały one im podarowane na przekór subiektywnym gustom, potem życzą sobie powodzenia i rozchodzą się w przeciwnych kierunkach.

        Koniec :]

        Jest fabuła ;] I jest Jarmusch, bo to są jego bohaterowie, jego sytuacje, jego melancholia w jakiej niezmiennie pozostają - Roberto też, mimo całego jego wigoru, wreszcie wnioski te same : ważna jest droga, zmiana sytuacji, spotkanie z drugim człowiekiem, wnioski, nauki i przyjemności ducha i intelektu z niego wyniesione; no i jest ta Ameryka, co zawsze.

        Film zaczyna kilkuminutowa sekwencja rajdu z kamerą po zaułkach Nowego Orleanu - sfatygowanych podwórkach, dzielnicach drewnianych domków, dziurawych chodników ze sladami roślinności. U Jarmuscha nie służy to jednak demaskowaniu mitu Ameryki, jaki kraju doskonałego, a jesli - to nie tylko, on tę niedoskonałośc kocha i traktuje w sposób poetycki, jemu się TAKA właśnie Ameryka podoba. coś w tym jest, przyznać trzeba.

        cdn

        • grek.grek Re: "Poza prawem" - film i o filmie :] 19.03.17, 13:59
          sytuacje dziwne chodzą czwórkami : Zack odstawia auto i nagle dowiaduje się, ze w bagazniku jest trup - wyobrażacie sobie siebie w takich okolicznościach ? ;]] załamać się można... włoski turysta z notatnikiem pełnym przypadkowych tekstów po angielsku - gubi się gdzieś w Luizjanie i niechcący zabija człowieka bilą... włoskie bistro pośród głuszy leśnej w okolicach Nowego Orleanu...

          I ludzie : rozbitkowie, outsiderzy, niedopasowani do świata, na swój sposób naiwni, pozbawieni cynizmu, rozczulająco poczciwi momentami.

          urodziwe zdjecia, nawet cela więzienna nie wygląda brzydko, kto wie - może reżyser znalazł w jej wyglądzie i stylistyce Amerykę w skali mikro ?, czarno-biała kolorystyka, bardzo wyraziste linie i kształty - czyżby to wersja cyfrowo odrestaurowana ?

          www.youtube.com/watch?v=EcShxjH0pwA
    • grek.grek 20:05 Ct Art "Amy" 18.03.17, 17:21
      oscarowy dokument z 2015 o Amy Winehouse.

      chciałbym obejrzeć, ale nie wiem czy zdołam się wyrobić :]
      wszelako, jeśli jest już w Ctv, to istnieje nadzieja, że niebawem także w polskiej telewizji się pojawi, a w każdym razie - jest już do wzięcia przez mainstreamowe kanały telewizyjne.

      oby niebawem i u nas ! :]
    • madopar50 Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 19.03.17, 09:35
      w tyle wizji
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 19.03.17, 16:19
        madopar50 napisał:

        > w tyle wizji

        To tu wcisnęli doktor Ogórek za jej podlizywanie się PiS-owi. Właściwa osoba na właściwym miejscu.
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 19.03.17, 17:04
          Barbasiu, pani Ogórek próbowała także podlizywać się stronie przeciwnej, ale tam ją znieważano i wyśmiewano.

          przeszła więc na strone rywala i trudno się dziwić, wg mnie, że wbija szpilki tym, którzy wcześniej brzydko jej nie chcieli, głównie z powodu bycia kobieta, młodą, ładną niezaprzeczalnie, wykształconą, a na domiar złego inteligentną w sposób widoczny :]

          co by nie powiedzieć o "dobrej zmianie", to oni akurat z jej zaletami nie mieli żadnych problemów , a wręcz przeciwnie ;]
          • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 19.03.17, 17:45
            ja jestem pod wrażeniem pozytywnym pani Ogórek. Bardzo inteligentna kobieta, szkoda, że w kampanii 'nie dawali' jej mówić - zrobili z niej tylko 'paprotkę', co ładnie wygląda.
            I nie powiedziałabym, że się podlizuje, raczej zachowuje zdrowy rozsądek, spokój i nie ulega medialnym histeriom ;)

            I z przyjemnością przeczytam książkę, którą pisze - o tym, jak pomagała odzyskać trzy dzieła sztuki zrabowane przez nazistę, a zwrócone ostatnio przez jego syna.
            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 19.03.17, 18:02
              Maniu, telewizyjne wywiad z p.Ogórek, z czasu kampanii prezydenckiej, są do złapania w sieci :]

              ale w pełni się zgadzam, że mogłaby mówić więcej.
              inna rzecz, że... im bardziej się starała, tym ze strony, z której powinna spodziewać się poparcia - obrywała jeszcze więcej.

              szkoda, bo wg mnie byłaby dobrym prezydentem; dzisiaj, z perspektywy czasu, widać jak bardzo góruje intelektem, wiedzą i kulturą bycia nad prawie wszystkimi ówczesnymi kontrkandydatami.
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 19.03.17, 23:19
            grek.grek napisał:

            > Barbasiu, pani Ogórek próbowała także podlizywać się stronie przeciwnej, ale ta
            > m ją znieważano i wyśmiewano.

            Bo strona przeciwna od razu zorientowała się, że dr Ogórek nie reprezentuje poglądów strony przeciwnej (tylko jakieś "swoje własne"!? - jak powiedziała sama pani dr).
            Nie znieważano, ale lekko wykpiono. Cóż, pani sama się na to naraziła.

            >wcześniej brzydko jej nie chcieli, głównie z powodu bycia kobieta,
            > młodą, ładną niezaprzeczalnie, wykształconą, a na domiar złego inteligentną w s
            > posób widoczny :]

            Nie chcieli na prezydenta dr Ogórek z powodu "bycia kobietą młodą, ładną, wykształconą i inteligentną"? Zaiste kiepskie, dramatyczne kiepskie świadectwo dajesz poziomowi umysłowemu wyborców lewicowej formacji. ;)

            Nie bądź śmieszny, Greku. :) Komu jak komu , ale Tobie , tak inteligentnemu, bystremu i krytycznemu umysłowi nawet nie przystoi taka naiwna i dziecinna argumentacja.

            Młodość, uroda "niezaprzeczalna" , wykształcenie, inteligencja "widoczna" ;) - to jednak za mało by być prezydentem.


            "Dobra zmiana" do telewizji wzięłaby nawet samego Tuska , gdyby tak wdzięcznie jak pani dr potrafił napluć na siebie i na PO, czy na protestujące w czarnym marszu kobiety. :)
            • siostra_bronte Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 20.03.17, 12:24
              Ech, ten temat wraca jak bumerang.

              Mogę się tylko podpisać. Nawet ja, stara komunistka, zawsze głosująca na kandydata lewicy, nie głosowałam na panią Ogórek w wyborach prezydenckich. I żeby było jasne, nie przeszkadzała mi jej uroda :) Brak jej było kwalifikacji i doświadczenia (niekoniecznie oznaczającego udział w "sitwie", ale choćby działalności społecznej). Nie kupuję tłumaczeń, że nie miała wsparcia w partii, która ją wystawiła. Czemu zresztą trudno się dziwić. Trzeba było wybrać sensowniejszego kandydata i tyle.

              No, ale niech człowiek spróbuje ją skrytykować to słyszy argumenty, że była "za ładna, za młoda, za inteligentna". Ludzie kochani, przecież chodziło o wybór prezydenta!

              Uff, jak ja nie lubię udzielać się w wątkach okołopolitycznych...


              • siostra_bronte Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 20.03.17, 13:01
                A, zapomniałam o najważniejszym. Otóż p. Ogórek jako kandydatka była zupełnie nieprzekonująca. Sztywna w wystąpieniach publicznych, jakby deklamująca cudze teksty, a nie przedstawiająca własne poglądy. Brak tu było życia, entuzjazmu, energii, no dosłownie wszystkiego, czym porywa się wyborców :)
              • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 20.03.17, 13:29
                Siostro, masz wiele racji, doświadczenie i kwalifikacje na pewno są istotne, ale spójrzmy na dwie ostatnie prezydentury - kwalifikacje i doświadczenie zupełnie się obu panom nie przydały, bo zamiast być prezydentami stali się "12 zawodnikami" swojego obozu politycznego i sprawili, że powstaje pytanie : po co Polsce prezydent, skoro robi za strażnika żyrandola, albo za samobieżny długopis ? :]

                moje poparcie dla p.Ogórek, tak sam to rozpoznaję, też raczej nie było dowodem zachwytu nad kandydatką, ile... brakiem zachwytyu wszystkimi pozostałymi ;]
                • siostra_bronte Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 21.03.17, 11:22
                  Greku, elektorat lewicowy w Polsce to mniej więcej 5-10 %. Pani Ogórek udało się osiągnąć oszałamiający wynik 2,4%. Czyli nie przekonała do siebie nawet swojego elektoratu, więc jak miała to zrobić z innymi wyborcami??
                  • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 21.03.17, 13:05
                    to ciekawe zagadnienie, Siostro :]
                    czym jest ten lewicowy elektorat, i ile go w Polsce mamy.

                    moim zdaniem, jesli spojrzeć na sukcesy partii szermujących lewicowymi hasłami, na czele z PIS, to wydaje się, ze jest go trochę więcej niż 10 %.

                    wiesz, prezydent w sumie niewiele może jak chodzi o spełnianie socjalnych obietnic, jego największy walor to możliwośc blokowania szkodliwych ustaw zgłaszanych przez rząd, więc cokolwiek kandydaci na prezydenta w kampanii opowiadali - miało to zabarwienie czysto retorycznej przekomarzanki ;]

                    jeśli jednak przyjrzeć się temu bliżej, to p.Ogórek proponowała lewicowy program a'la Partia Pracy za czasów przywództwa Tony'ego Blaira, czyli : chcemy zwiększyć bezpieczeństwo socjalne obywateli, ale najpierw musimy na to zarobić, więc postaramy się ułatwić zadanie przedsiębiorcom, bo to z ich podatków socjal jest finansowany.

                    a dlaczego przegrała ?

                    wiesz, moim zdaniem było kilka przyczyn. Pierwsza - ośmieszano ją na każdym kroku, niestety prym wiodły tutaj wybitne feministki, miłośnicy praw kobiet i dżentelmeni w każdym calu, druga - konkurencja ławą frunęła na populistycznych hasłach, trzecia - brak poparcia zaplecza partyjnego, które po prostu nie zrobiło jej kampanii. PIS wykonał dla p. Dudy taką kampanię, że z szeregowego europosła został prezydentem, pokonując rywala, który miał na starcie trzykrotną nad nim przewage. SLD zawiódł całkowicie, nawet jesli działaczom nie podobała się kandydatura, to powinni walczyć o jej sukces pazurami i zębami, bo w ten sposób walczyliby o sukces swój własny. Niestety, wydaje się, że tego [trudnego] połączenia interesów nie zrozumieli zupełnie ;]
            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 20.03.17, 13:22
              Barbasiu, na pewno częściowo masz rację, ale... :] wydaje mi się, że pani Ogórek była atakowana jeszcze zanim zdązyła się odezwać ;]

              ha, brzmi zabawnie, zdaję sobie z tego sprawę, Barbasiu :]

              mam jednak wrażenie, ze wielu krytyków kandydatury p. Ogórek kierowało się własnie takim punktem widzenia : Polska, to zbyt poważny kraj, żeby mogła być tutaj prezydentem młoda kobieta. Z tego powodu kandydaturę tę odebrano raczej jako humbug niż realną propozycję, i niestety niespecjalnie zwracano już uwagę na to, co i jak mówiła kandydatka. O to ostatnie miałem do niektórych medialnych krytyków pretensje, bo wg mnie dorzucili swój kamyk do obniżenia stylu i poziomu dyskusji publicznej w Polsce

              to prawda, Barbasiu : młodośc i uroda nie muszą być argumentem za byciem prezydentem.

              tylko... kim byli kontrkandydaci p. Ogórek ? :] Pan prezydent Duda - no to właśnie widzimy, pan Komorowski - widzieliśmy ;], pan Petru - no cóż..., pan Kukiz - no cóż do kwadratu, a pozostali państwo... chyba nawet nie ma sensu wspominać.

              wg mnie, na tym szaroburym tle, pani Ogórek intelektualnie prezentowała się niemal znakomicie, i stąd moja opinia o tej kandydaturze :]

              haha, racja ! :]


            • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 20.03.17, 20:14
              A tak z ciekawości, jakie to trzeba mieć kwalifikacje, żeby w Polsce zostać prezydentem?
              Bo mnie się wydaje, że wystarczy jedna.
        • never_never Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 19.03.17, 19:25
          pełna zgoda, po tym co kiedyś widziałam, mogę stwierdzić jedno - to STRASZNY program

          a dlaczego rozumny człowiek ciągle jest tak zaślepiony (vide Grek).... to musi być miłość ;)
          • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 3 (vol. 77) 20.03.17, 13:01
            haha ;]

            Never_Never, wszystko jest możliwe ;]

    • grek.grek 21:10 TVP2 "Sherlock" 4/3 19.03.17, 17:13
      czy to ostatni odcinek "Sherlocka" w ogóle ? w jakim kierunku mogliby pójść scenarzyści od momentu, w którym się znaleźli po końcowym gongu tej serii ? zresetować i jakby nigdy nic zacząć kręcić tzw. normalne odcinki, czyli bez rodzinnej psychodramy, w jaką obfitował ten 4 sezon ? zaaranzować powrót Jima Moriarty'ego, co wydaje się dziś karkołomnym pomysłem ?

      odcinek sam w sobie, wg mnie, jest bardzo dobry : dynamiczny, ekspresyjny, intrygująco poprowadzony, z szalenie ciekawą scenografią i dizajnem, choć błędów logicznych ponoć wyłapano już kilka, a kolejne pomysły Euros wydawały się nieco... zbyt fantazyjne; pojawiły się również pretensje a'propos rzekomo zbyt banalnych motywacji pani Holmes, choć tutaj - wg mnie - fani serialu zapominają, że Euros, to tylko wehikuł służący podróży w dzieciństwo Sherlocka, poznaniu źródeł jego osobowości, a w efekcie także odbudowaniu trwałej więzi z Watsonem.

      wg mnie, najlepiej zapomnieć o tym wszystkim i poddać się energii i klimatowi filmu :]


    • grek.grek 20:00 TVP KUltura "Poradnik pozytywnego myślenia" 19.03.17, 17:25
      idealny timing :]]

      dziwna komedia romantyczna, a raczej komediodramat - 30paro-latek wychodzi z zakładu psychiatrycznego, do którego trafił za napad szału spowodowany nakryciem zony z kochankiem.

      mieszka z rodzicami i stara się odbudować mentalnie i społecznie, poprzez odpowiednie nawyki i system zachowań niwelujących stres, a przede wszystkim - inną filozofię zycia i obraz samego siebie.

      znajomi nie odwrócili się od niego, więc jest zapraszany na kolacje, co ma swoje zalety terapeutyczne, ojciec widzi w nim talizman, dzięki któremu jego ulubiona drużyna footballowa wygrywa swoje mecze, dodatkowo mamy kolegę z zakładu, który sam się wypisał i chce u niego pomieszkać, ale najważniejsza jest sąsiadka, która też ma za sobą dołek - zaraz po śmierci męża wpadła w seksoholizm i skonsumowała wszystkich męskich pracowników w swojej firmie, za co zreszta wyleciała.

      ona doszła już do siebie, i ma jedną przewagę nad naszym męskim bohaterem - akceptuje siebie, nie dąży do tego, by się innym podobać, by stosować jakieś reguły zachowań i cudowne recepty na 'wyzdrowienie".

      a nasz bohater na tyle jest naiwny, że wciąż wierzy, że jego żona go kocha i powinien ją do siebie na nowo zachęcić. A że sąsiadka ją zna, próbuje ją wykorzystać jako pośredniczkę w korespondencji.

      Sąsiadka widzi, że facet nie wróci do normalności, dopóki będzie wierzył, że jego żona : a] zasługuje na jego uczucia, b] że możliwe jest przekonanie jej do powrotu.

      nie może jednak wprost mu tego powiedzieć, więc zawiera z nim umowę : ja bedę nosiła twoje listy, a ty zostaniesz moim partnerem do tańca, bo mam zamiar wziąć udział w turnieju tanców parami.

      Ma nadzieję, że w czasie treningów i wspólnego przebywania - przekona go stopniowo do przejrzenia na oczy, a w konsekwencji : do dostrzeżenia, ze to ona jest tą właściwą dla niego kobietą.

      czyż to nie chytry scenariusz ? :] niby romantyczna, ale nie komedia, niby komedia, ale jednak z piętnem psychologicznym.


      • siostra_bronte Re: 20:00 TVP KUltura "Poradnik pozytywnego myśle 19.03.17, 20:19
        Dopiero niedawno widziałam. Powtórzę się: fajny film, ale jakiś płytki, a pod koniec robi się przegadany i rozlazły. Przereklamowany film.
    • grek.grek "Perfomer" -2015 r.] via TVP2 20.03.17, 14:05
      misja w środku nocy, czyli klasyka w repertuarze nadawcy publicznego :]

      jest to... no własnie - co to jest ? powiedziałbym, że w 1/5 film, w 1/5 dokument, a w 3/5 performance.

      inaczej nie da się tego ocenić, zwłaszcza że bohaterem jest właśnie artysta tego nurtu sztukaterii. Nazywa się Oskar Dawicki i ten godzinny filmo-dokument opiera się na kolejnych jego performansach, przetykanych szczątkową fabułą, aczkolwiek z udziałem zawodowych aktorów.

      główną częscią fabuły są relacje Dawickiego z jego partnerką życiową, a jednocześnie szefową galerii i menadżerką, która albo zżyma się na niego, że tworzy zbyt hermetyczną sztukę, by ją sprzedać i w jej "stajni" artystów jest najmniej komercyjny, co przekłada się na konkretne jej straty finansowe, czy też inaczej : brak zysków, tudzież - zwrotów inwestowanych w jego rozwój nakładów.

      Panią gra Agata Buzek i chyba po raz pierwszy zauważyłem właśnie w tym filmie, jak jest to urodziwa kobieta. Niebanalnie i nie w sposób kanoniczny i oczywisty, lecz jednak niezaprzeczalnie bardzo ładna.

      scena, w której pani Agata próbuje sprzedać jakiś projekt Dawickiego pewnemu kolekcjonerowi, sama w sobie jest performansem reżyserskim.

      Scena ta jest bowiem kręcona w trzech wariantach, z których dopiero trzeci ukazuje nam pełny obraz sytuacji. A więc, za pierwszym razem - słyszymy tylko panią Agatę reklamującą projekt, za drugim razem - słyszymy znów dokładnie ten sam reklamowy tekst, ale dodatkowo widzimy kolekcjonera, którym okazuje się pan aktor Gierszał, a za trzecim razem - słyszymy panią Agatę reklamującą projekt, widzimy pana Gierszała, i dodatkowo mamy na widoku pana Dawickiego, który jest tam z nimi.

      ciekawe, że tę połączoną sekwencję można czytać w obie strony, choć ofk od prawej do lewej byłaby już mniej zaskakująca ;]

      pojawia się też Andrzej Chyra, który gra kolegę Dawickiego, też performera, też należącego do zespołu pani Agaty, ale on akturat sprzedaje się nieźle i jest z tego zadowolony; co nie przeszkadza mu dzielnie pomagać panu Dawickiemu w kolejnych jego występach.

      No i jest jeszcze postać mistrza artystycznego pana Dawickiego, idola - jest nim Zbigniew Warpechowski, występujący tutaj w trzech sytuacjach : na archiwalnych zapisach swoich performansów, we fragmentach telewizyjnego wywiadu, i jako chory pod kroplówką, którego odwiedza Oskar Dawicki w szpitalu.

      Ale kluczem są występy Dawickiego. Na czym polegają - może parę słów.

      Oto np. pan Dawicki wchodzi na scenę, włącza nagraną taśmę, a z niej sam sobie wydaje polecenia, zadaje pytanie i na nie odpowiada. Świetne. Jest to występ w dwóch wersjach, w tej drugiej Dawicki, z powodu umierania swojego idola, jest tak pijany, że nie może poprawnie wykonać nawet polecenia "wstań, usiądź, wstań, usiądź".

      Albo : wraz z panem Chyrą Dawicki włamuje się do czyjegoś mieszkania nocą, kradnie śmieci, które później z pietyzmem ogląda i ocenia, a na meblu przy łózku śpiącej pani zostawia czarną wizytówkę z napisem "pomocy !".

      Inne : pan Dawicki ma w swoim mieszkaniu liczne klepsydry z nazwiskami zdawałoby się aktorów, piosenkarzy, pierwszych dam, ale jak się im bliżej przyjrzeć, to wcale nie są tym, czym się nam wydają na szybki, pierwszy rzut oka - nazwiska są bowiem poprzekręcane w subtelny sposób : np. "Daniel Olbyrchski", a nie "Olbrychski" oraz "Jolanta Kwanśiewska', a nie "Kwaśniewska" - bardzo ciekawe.

      Albo coś takiego : na cmentarzu Dawicki zamawia sobie wykopany grób, zjawiają się żałobnicy, czyli koledzy artyści, a on wskakuje do środka, na piachu przy grobie osadza tabliczkę grobową z własnym nazwiskiem, a potem z trumny wsadzonej do grobu odbija się w górę jak na trampolinie.

      Albo : w galerii - przywiązany za sznurki do sufitu unosi się w powietrzu, ale na szyi ma sugestię sznura szubienicznego, przy dłoniach... baloniki odpustowe, a pod nogami stoi wywrócony stołek. interpretacja dowolna, ale narzucająca się :]

      Inna rzecz : interpretacja przypowieści o grzechu pierworodnym - pan artysta na drzewie objadający je do cna z jabłek ;]

      i mój ulubiony numer : wychodzi przed publiczność i pokazuje, że w palcach jednej dłoni ma pigułkę gwałtu, a w drugiej - pigułkę viagry. Zażywa je jednocześnie, potem wiedzie swoją publicznośc na ulicę, a tam... wdrapuje się do Okna Życia i zostaje przez pana Chyrę zamknięty w środku :] cudowne !

      Albo : Dawicki siedzi w barze artystycznym, słucha jak koledzy-artyści wymieniają pomysłu na kolejne performanse; każdy kolejny koncept Dawicki puentuje krótkim "Było !" i wychyla do dna setkę. "BYło !" oznacza, ze ktoś to w świecie sztuki już zrobił, a oni nie umieją być oryginalni, czy "BYło !' oznacza, że... on te wszystkie pomysły już zrealizował, czy może 'Było !" oznacza, ze sztuka goni własny ogon i go zjada, nie ma już szansy na nic nowego ?

      niemniej, największe wrażenie zrobił na mnie performance jego mistrza, p. Warpechowskiego.

      Oto mamy artystę, akwarium, a w nim rybe - chyba karpia. Co robi pan artysta : wyjmuje karpia, rzuca go na podłogę, a sam zanurza głowę w akwarium... po kilkudziesięciu sekundach - artysta wyciąga głowę, karp zostaje wrzucony do akwarium... po kilkunastu sekundach procedura zostaje powtórzona... Tyle że tym razem : karp wolno opada w dół akwarium głową w dół, cięzko łapie powietrze i być może umiera. Cięzki kaliber, zwłaszcza widok tej ryby walczącej o życie. Performance nosi tytuł "Remis", ale wydaje mi się, ze było daleko od remisu, choć uczciwie trzeba przyznać, ze artysta dał im równe szanse, choć może to tylko niezamierzona ironia ?

      Pan Dawicki pracuje nad projektem "mowa jest srebrem". Chce zalać gardło człowieka srebrem i zalewać je tak długo, aż srebro zastygnie i stworzy rzeźbę.

      Udaje się wykonać ten projekt [to właśnie on ma być sprzedany kolekcjonerowi], widzimy efekty na fotografii - całośc wygląda jak srebrny kikut szyi, srebrnego koloru, wystający z korpusu odzianego w charakterystyczną marynarkę Dawickiego. Wygląda trochę jak... głowa węża oblepiona srebrkiem z czekolady.

      widzimy kolejne etapy przygotowania tego projektu, widzimy jak Dawicki opracowuje kolejne elementy planu, a na końcu pada sugestia, że... Dawicki sam siebie wykorzystał jako tworzywo we własnej sztuce

      I na potwierdzenie takiej interpretacji, przed napisami końcowymi pojawia się klepsydra Dawickiego, sugerująca że zmarł w roku kręcenia tego dokumentu. Przyznam, że jeszcze nie sprawdziłem, czy rzeczywiście, ale jakkolwiek rzeczy się mają - było to wszystko naprawdę błyskotliwe :]

      www.youtube.com/watch?v=rYShqkyXDSI

    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Kret" 20.03.17, 16:51
      bardzo przyzwoite kino biorące na tapetę rozliczenia z dawnym systemem, ale nie stające po żadnej ze stron, pozostawiające wnioski widzowi.

      mamy tutaj zimowe ulice Katowic, a w centrum akcji ojca i syna pracujących w swojej prywatnej firmie przywożącej i dystrybuującej ciuchy na wagę.

      ojciec był bohaterem strajków solidarnościowych w latach 80-tych, a synowa jest córką jego dawnego kolegi z pracy, który zginął podczas pacyfikacji strajku. Właśnie zaczyna się proces w sprawie tamtych wydarzeń i media podają, że SB miała wtedy w komitecie strajkowym szpiega, tytułowego Kreta, który niejako sprowokował tragiczne wydarzenia.

      i tym "Kretem", wg zeznań ówczesnych milicjantów, ma być właśnie ten ojciec-bohater.

      rusza cała machina śledztwa, dociekania, wyciągania za uszy brudów z przeszłości, skomplikowanych zależności i rozliczeń.

      Syn nie wie, co ma o tym wszystkim myśleć, bo ojciec całej prawdy chyba nie chce mu wyjawić, plącze się w swoich opowieściach, aż w końcu w ogóle nie chce mówić nic.

      dobry jest Borys Szyc, ale znakomitą rolę gra Wojciech Pszoniak - dawnego esbeka, którego pojawienie się zupełnie zmienia kontekst całej fabuły, rzuca nowe światło na wszystkie wcześniejsze zdarzenia i domniemania, odkrywa wreszcie prawdę, z którą syn musi się zmierzyć. ALbo tylko część prawdy, co nie zmienia sytuacji ani na jotę.

      dobry, niegłupi film, nawet jesli o temarach bezlitośnie już przemaglowanych przez wszystkie media na okoliczność politycznych rozgrywek.
    • never_never Orły 2017 20.03.17, 23:01
      Orły 2017 - lista zwycięzców

      NAJLEPSZY FILM

      "Wołyń", reż. Wojciech Smarzowski

      NAJLEPSZA REŻYSERIA

      Wojciech Smarzowski, "Wołyń"

      NAJLEPSZY SCENARIUSZ

      Robert Bolesto, "Ostatnia rodzina"

      NAJLEPSZA GŁÓWNA ROLA KOBIECA

      Aleksandra Konieczna, "Ostatnia rodzina"

      NAJLEPSZA GŁÓWNA ROLA MĘSKA

      Andrzej Seweryn, "Ostatnia rodzina"

      NAJLEPSZA DRUGOPLANOWA ROLA KOBIECA

      Agata Kulesza, "Jestem mordercą"

      NAJLEPSZA DRUGOPLANOWA ROLA MĘSKA

      Arkadiusz Jakubik, "Jestem mordercą"

      ODKRYCIE ROKU

      Jan P. Matuszyński, Reżyseria - "Ostatnia rodzina"

      NAJLEPSZY FILMOWY SERIAL FABULARNY

      "Belfer", reż. Łukasz Palkowski

      NAJLEPSZE ZDJĘCIA

      Piotr Sobociński, "Wołyń"

      NAJLEPSZY MONTAŻ

      Paweł Laskowski, "Wołyń"

      NAJLEPSZE KOSTIUMY

      Wanda Kowalska, Paweł Grabarczyk, Magdalena Rutkiewicz-Luterek, Agata Drozdowska, "Wołyń"

      NAJLEPSZY DŹWIĘK

      Katarzyna Dzida-Hamela, Jacek Hamela, "Wołyń"

      NAJLEPSZA MUZYKA

      Mikołaj Trzaska, "Wołyń"

      NAJLEPSZA SCENOGRAFIA

      Marek Zawierucha, "Wołyń"

      NAJLEPSZY FILM DOKUMENTALNY

      "Komunia", reż. Anna Zamecka

      NAJLEPSZY FILM EUROPEJSKI

      "Syn Szawła", reż. Laszlo Nemes


      Wstyd się przyznać, ale nie widziałam żadnego z nagrodzonych filmów. Tyle do nadrobienia...
      • grek.grek Re: Orły 2017 21.03.17, 10:46
        dzięki, Never_Never :]

        jak dobrze, że w polskim kinie jest kilka równorzędnych nagród :]
        dzięki temu "Wołyń" mógł dostać te wszystkie Orły, których Lwów nie otrzymał, a "Ostatnia rodzina" nie musi się czuć zawiedziona mniejszą ilością Orłów, bo Lwów ma pod dostatkiem.

        i ja nie widziałem jeszcze żadnego z naagrodzonych filmów :]
        niby są już w sieci, TVP reklamowała niedawno wejście "Wołynia" do dystrybucji na DVD i blueray, ale jakoś nie pędzę, żeby koniecznie obejrzeć już teraz;

        premiera to zawsze premiera, rzecz subiektywna, więc nawet jesli będę ostatnim w kolejce do obejrzenia tych filmów - nie zepsuje mi to przyjemności z seansu ;]
      • barbasia1 Re: Orły 2017 24.03.17, 22:51
        Dzięki, Never_Never! Chyba nie było transmisji w telewizji, prawda?!

        Też bym tak przydzieliła nagrody.

        Widziałam trzy najważniejsze filmy ubiegłego roku.
        Żadnego Wam nie opowiedziałam.
        Jestem beznadziejna! :/
        • never_never Re: Orły 2017 25.03.17, 00:43
          transmisja była tylko w Canal+

          trzy filmy, brawo!
          "Ostatnia rodzina" to mój "must see", mam nadzieję, że wkrótce nadrobię
          "Wołynia" trochę się obawiam, ale ja zwykle tak podchodzę do filmów Smarzowskiego, "Dom zły" i "Róża" długo czekały w kolejce na odpowiedni dzień...
          • barbasia1 Re: Orły 2017 26.03.17, 22:57
            Pojutrze napiszę kilka słów o tych filmach.
            :)
    • grek.grek "Zabij sobie lwa" - dok. via TVP2 21.03.17, 13:34
      wczoraj.

      wyjątkowo nieprzyjemna rzecz, omawiająca problem polowań na lwy, jakie stały się rozrywką turystyczną w RPA.

      polowania na lwy dzikie - są tam chyba dozwolone, a przede wszystkim płacący za to turysta nie ma żadnej gwarancji, że zwierza ustrzeli. Może przez 2 tygodnie nawet szansy na to nie dostać.

      ale że popyt na strzelanie do króla zwierząt jest spory, to szemrany biznes wyszedł mu naprzeciw z ohydną podażą.

      skoro są turyści gotowi zapłacić 5-10 tys. za zastrzelenie lwa, to trzeba im lwa podsunąć. Rozrosły się więc mniej lub bardziej nielegalne hodowle lwów, w których na skalę przemysłową płodzi się i wychowuje zwierzęta, by potem wystawiać je chętnym na odstrzał.

      te hodowle kompletnie nie przestrzegają żadnych zasad : nikogo nie interesuje, jak należy się z lwem obchodzić, jakie są jego zwyczaje, na co zwracać baczną uwagę, a na co nie. Hoduje się w końcu mięso armatnie, więc po co rzecz całą komplikować ?

      np. na wolności , w zoo, albo w ekologicznych warunkach mały lew przebywa z matką do 24 miesięcy po narodzinach. W hodowlach "na odstrzał" zabiera się małego już po kilku dniach. Dlaczego ? Ano dlatego, żeby lwica mogła znów zajśc w ciążę, bo przecież im więcej lwów w zagrodzie tym lepiej.

      zatrudnia się do tego wolontariuszy z całego świata, którzy saami płacą za możliwość zajmowania się małymi, i nieco większymi, lwami. Niestety, ci idealistyczni najczęsciej młodzi ludzie nie mają zielonego pojęcia, że ich zaangażowanie służy wyłącznie biznesowi, w którym lew nie pożyje długo.

      Kiedy osobnik podrośnie - wystawia się go do polowania. Są one organizowane albo na zamkniętym obszarze kilku tysięcy ha, co daje wrażenie polowania na dzikiego zwierza, albo w zagrodzie - wtedy ustawionemu już do strzału bohaterowi wypuszcza się lwa do małej zagrody, a on sobie strzela do niego komfortowo bez jeżdzenia samochodem w terenie i innych zbytecznych utrudnień.

      A potem tacy "myśliwi" fotografują się z zabitym zwierzakiem. I jakoś nie widać wśród nich ani kobiet ani atrakcyjnych mężczyzn. niemal w komplecie są to brzuchaci starsi panowie, którzy z braku innych możliwości, strzelaniem do bezbronnych zwierząt udowodniają swoją wątpliwą męskość. Wyjątkowo szkaradne typy.

      reporterzy z kamerą wybierają się na takie polowanie, ofk nie po to, by zrealizować cel, ale po to , by rozejrzeć się w mechanizmach działania całego systemu. Finał jest taki, że jeden z organizatorów orientuje się w sytuacji i grozi im śmiercią, jesli się nie wyniosą.

      Odwiedzają także urządzone w LAs Vegas spotkanie "myśliwych" z całego świata. sposób w jaki usprawiedliwiają oni swój proceder zabijania podstawionych lwów jest po prostu żałosny; mówią, że "prowadzą działalnośc ekologiczną, bo dzięki nim mozna regulować stan populacji". Lwy w zagrodzie, hodowalne - populacja... litości :]

      Organizatorzy i hodowcy też plotą trzy po trzy. Mówią, ze dzięki popytowi na polowania, rodzi się więcej lwów... Tylko za głowę można się złapać. Poza tym, hodowlany lew - wg znawców i miłośniików tych zwierząt - nie ma szans przeżyć na wolności, nawet zatem, gdyby lwy hodowlane miały przechodzić do życia wśród dzikich lwów byłyby skazane na szybką śmierć.

      no i last but not least - strzela się do lwów, które od dnia narodzin niemalże przebywają z człowiekiem, wychowanym przez człowieka, a więc naiwnym, łatwowiernym, bez wykształconych instynktów, które idą pod lufę same, bo wierzą że człowiek ich nie skrzywdzi.

      ofk, liczne organizacje Zielonych protestują przeciw temu, co dzieje się w RPA, ale już niektóre ministerstwa odpowiedzialne za stan prawny argumentują, że trudno zabraniać obywatelom biznesu, który daje dochód 1/4 społeczeństwa [tutaj wliczani są wszyscy, którzy hodują zwierzęta do odstrzałów, także antylopy, bawoły i inne]. Branża turystyczna przeżywa rozkwit, także właśnie dzięki podobnym "atrakcjom", więc biznes is biznes.

      najprościej by było, gdyby ludzie nie jeździli polować na lwy, wtedy biznes upadłby z braku klienteli, ale cóż poradzić, skoro są na świecie tacy, których na to stać i którzy satysfakcję znajdują w zastrzeleniu bezbronnego zwierzęcia, żeby sobie zrobić fotkę z jego zwłokami, a łeb zawiesić w mieszkaniu, by się nim chwalić i snuć opowieści o "myśliwskich wyczynach" ?

      należałoby tych ludzi, wg mnie, karać w ich własnym kraju. Innymi metodami nie da się nic zmienić, bo jaki jest człowiek w swojej masie, to każdy widzi.

      PS : w Polsce mamy własne odmiany tej niegodziwości, na czele z ministrem rządu, który urządza polowanie na bażanty dla swoich podchmielonych koleżków. I nawet jeden włos znad niskiego czoła mu nie spada.
      • never_never Re: "Zabij sobie lwa" - dok. via TVP2 21.03.17, 22:31
        straszne, poruszające...
        i też od razu przyszły mi na myśl te nieszczęsne bażanty

        ale Greku, to nie tylko brzuchaci panowie, całkiem niedawno była taka głośna sprawa z 12-letnią dziewczynką, która fotografowała się z zabitymi na polowaniach w RPA zwierzętami
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,20577628,usmiechnieta-12-latka-pozuje-z-zebra-ktora-wlasnie-zabila.html
        to wszystko budzi nasz naturalny sprzeciw, zaczęłam się jednak zastanawiać, czy może nie jesteśmy hipokrytami? czy hodowanie świnek i mordowanie ich w rzeźni nie jest podobnym okrucieństwem? tylko my nie uczestniczymy w tym osobiście, zlecamy to innym, umywamy ręce... im więcej dowiaduję się o bogatej świadomości różnych gatunków zwierząt, tym bardziej robi mi się nieswojo, kiedy jem kanapkę z szynką
        • grek.grek Re: "Zabij sobie lwa" - dok. via TVP2 22.03.17, 12:41
          dzięki za link, Never_Never, smutna to historia i przygnębiająca, ale poszerzaająca jednocześnie poziom świadomości obywatelsko-ekologicznej.

          mam wrażenie, ze 12-letnie dziecko nie do końca zdaje sobie sprawę, co czyni. Mam nadzieję, że kiedy ta dziewczynka trochę podrośnie zrozumie w co ją wkręcili dorośli i stanie się zagorzałą obrończzynią praw zwierząt i przeciwniczką polowań.

          masz wiele racji, Never_Never, w jakiś sposób jesteśmy obłudni hodując zwierząta na mięso.

          można podnieśc argument, że człowiek powinien jeśc mięso, aby być zdrowym, dostarczać sobie niektórych witamin i enzymów, więc niejako wpisuje się w naturalne prawo przyrody, wedle którego jedne gatunki zabijają inne, aby przeżyć, ale mimo wszystko pytanie pozostaje.

          wg mnie, najcięższym oskarżeniem wobec tego... "sportu myśliwskiego" jest to, że tam nie chodzi o mięso, pożywienie, witaminy, ale o zabijanie dla przyjemności.
    • grek.grek 21:40 CT Art "F jak Fałszerstwo" 21.03.17, 13:38
      film okreslany jako "testament Orsona Wellesa".

      jego sensem jest tropienie maniuplacji, kłamstw i oszustw [chyba w polityce, życiu społecznym i kulturze, a nie w sztuce, bo ta z zasady operuje fikcją?].

      czy znacie ten film ?


    • grek.grek w kinach : "Piękna i Bestia" 21.03.17, 15:38
      który to już raz ? :]

      były animacje, były chyba także filmy telewizyjne, ale czy był film kinowy i aktorski ?
      recenzje są dośc takie-sobie, ale za to boxoffice z pewnością spełni oczekiwania producentów, zaś widownia z pewnością zakrzyknie "zagraj to jeszcze raz..!" :]

      www.filmweb.pl/reviews/Nieśmiertelni-19887
      wyborcza.pl/7,101707,21506225,piekna-i-bestia-z-emma-watson-niepotrzebny-remake-i-mlyn.html
    • grek.grek ruszają zdjęcia do ekranizacji "Malowanego ptaka" 21.03.17, 15:50
      klasowa obsada, tzw hype już się zaczyna ;], i pozostaje pytanie, czy rezyser będzie dostatecznie utalentowany, by : z jednej strony, w odpowiednio intensywny sposób pokazać drastyczne sceny z oryginału literackiego, a z drugiej - zapobiec ewentualnemu uwikłaniu filmu w ciąg naturalistycznych makabresek ?

      wydaje się, że tak jak w przypadku "Idy" czy "Pokłosia", może dojśc do solidnej wymiany zdań po premierze. O ile ofk Polacy zostaną w tym filmie sportretowani tak, jak uczynił to Kosiński w ksiażce.

      kiedyś prowokowano chętnie Kościół katolicki, który na rózne "Kody Da Vinci" reagował niczym byk na czerwoną płachtę i producenci zacierali ręce, bo nie musieli wydawać ani gorsza na reklamę, a zysk był pewny. Teraz wygląda na to, że tzw polskie środowiska narodowo-katolickie stały się idealnym celem, bo wiadomo, że zaraz podniosą raban i widzowie popędzą do kin zwabieni tym rumorem. Ofk, nie twierdzę, że ten film powstał w tym właśnie celu :]

      film.wp.pl/wielkie-nazwiska-w-malowanym-ptaku-ma-motywach-prozy-jerzego-kosinskiego-jak-przyjma-film-przeciwnicy-idy-6103007390892763a
      • maniaczytania Re: ruszają zdjęcia do ekranizacji "Malowanego pt 21.03.17, 19:26
        nie zamierzam ani czytać, ani oglądać - wystarczy to, co słyszałam o tej książce - dziękuję.
        • grek.grek Re: ruszają zdjęcia do ekranizacji "Malowaneg 22.03.17, 12:31
          o, Maniu :]

          mnie się zdarzyło przeczytać, choć dośc dawno temu.
          nie wydała mi się szczególnie straszna, choć niektóre sytuacje i opisy są dośc... wymowne.
          Nie wiem, może to punkt widzenia człowieka, jakby nie było ;], XXI wieku ?

          mam wrażenie, ze największym problemem może być właśnie opis polskiego chłopstwa i jego stosunku do żydowskich dzieci.
          • never_never Re: ruszają zdjęcia do ekranizacji "Malowaneg 22.03.17, 21:30
            a mnie wydała się straszna, byłam jednak bardzo młoda, kiedy ją czytałam
            i nigdy do niej nie wróciłam, choć zdobyczny egzemplarz stoi na półce
            Kosiński był kiedyś przyjmowany w Polsce z wielkim entuzjazmem, pamiętam te tłumy oblegające księgarnię Czytelnik, ci pierwsi stali chyba całą noc...
            sami zobaczcie, jak było:
            culture.pl/pl/galeria/jerzy-kosinski-w-wydawnictwie-czytelnik-w-1989-roku-galeria
            potem poznaliśmy jednak autora jako mitomana i manipulatora, wypłynęły oskarżenia o plagiat ("Wystarczy być"), spory o autentyczność "Malowanego ptaka", no a obecnie wszystko to wpisuje się też w kontekst naszych dyskusji o antysemityzmie i antypolskości
            natomiast wracając do "Wystarczy być", pamiętacie film na podstawie tej książki Kosińskiego? cóż to była za kreacja Petera Sellersa (no i jak zawsze wspaniała Shirley MacLaine:)
            • grek.grek Re: ruszają zdjęcia do ekranizacji "Malowaneg 23.03.17, 12:32
              to ciekawe, Never_Never, jak ta ksiązka działa na dzisiejszą młodzież, prawda ? ciekawe, czy nimi by wstrząsneła w jakiś sposób, czy też kultura masowa zawiera już tak wiele przemocy, że "Malowany ptak", to dzisiaj poczciwa ramota ?

              yes, Kosiński zdaje się także z powodu tych demaskacji, jakie mu zafundowano, popełnił samobójstwo.
    • grek.grek 21:45 TVP Kultura "Tajemnica ziarna" 21.03.17, 16:10
      mamy w archiwum :]
      jam to był, jam to uczynił ;]]

      I naprawdę Was zachęcam do obejrzenia ! liczne Cezary, liczne nagrody i wyróżnienia - nieistotne, ot - po prostu, jest to naprawdę optymistyczny, podnoszący na duchu, momentami zabawny, a chwilami minimalnie gorzki film, w dodatku rozegrany fabularnie w atmosferycznych miejscówkach Hawru czy Marsylii [tutaj nie mam pewności, pamięć mnie zawodzi].

      głównym bohaterem, przynajmniej na początku, jest pan Slimani, starszy wiekiem imigrant z krajów arabskich, który dowiaduje się, że niebawem zostanie zwolniony ze swojej posady robotnika portowego. Dostanie odprawę i zaraz przychodzi mu do głowy, że najlepiej będzie ją mądrze zainwestować.

      pan Slimani rozwiódł się z żoną, związał się z inną panią, utrzymuje poprawne relacje z dziećmi. I właśnie córka, Rym, proponuje mu zakup starego kutra, wyremontowanie go i otwarcie w nim restauracji z kuchnią arabską... jego żony.

      rodzina jest liczna i wszyscy angażują się w realizację projektu, każde coś robi, każde ma swoje zadanie, a najcięższymi są... oczywiście ! - spotkania z urzędnikami, którzy wszystko muszą ostemplować, zatwierdzić, sprawdzić itd.

      przychodzi wreszcie wieczór inauguracji restauracji i... yes, kłopot goni kłopot, a komedia sytuacyjna komedię sytuacyjną.

      wspaniale są tutaj zaakcentowane wpływy, energia i siła tradycji, którą środowisko imigranckie przywozi ze sobą z kraju ojczystego i wplata w kulturę miejscową, wzbogacając ją i koloryzując. Taniec jaki wykonuje Rym, w kluczowym momencie fabuły, jest tego doskonałym symbolem.

      ale jest ich znacznie więcej, od długiej sceny wspólnej kolacji rodzinnej, przez drobiazgowie zajmowanie się kuchnią etniczną, aż po stroje i obyczaje.

      świetnie gra młoda Hafsia Herzi - Rym jest idealnym połączeniem wyobraźni opartej na motywach etnicznych, wierności kulturowej tradycji oraz stylu i świadomości absolutnie nowoczesnej młodej Europejki. ona jest tutaj niejako mostem pomiędzy swoimi rodzicami, którzy w duszy pozostają wiecznymi imigrantami, a społecznością miasta i jej symboliką.

      reżyserem jest Abdel Kechiche.
      "Tajemnicę ziarna' nakręcił w 2007 roku, 3 lata później "Czarna Wenus", a w 2013 ofk "Życie Adeli" [zabawne, ze póki co żadna polska mainstremowa telewizja nie próbuje nawet pokazać tego filmu], a więc idzie drogą artystycznego sukcesu i oby tak dalej.
    • grek.grek "Czas zemsty" via Nova Cin. [1] 22.03.17, 13:34
      Znając pewną relację zwrotną między kanałami czeskimi, a polskimi - można domniemywać, że ten film niebawem zagości w jakiejś polskiej telewizji :]

      Zachęciła mnie dobra obsada, a film nie zawiódł, i nawet finałowa rozgrywka, choć w pewien sposób schematyczna, ma w sobie coś interesującego.

      Głównym bohaterem tej historii jest Victor [Colin Farrel], uczestnik gangu Alphonsa Hoyta [jak zawsze znakomity Terence Howard]. Nie uśmiecha się, zawsze poważny i czujny, od początku zdaje się kryć w sobie silne emocje, cierpienie, dylemat.

      Wokół gangu źle się dzieje : kolejni jego członkowie znajdowani są martwi, a sam herszt dostaje niepokojące liściki od prześladowcy. Zawierają one fragmenty fotografii, która powoli zaczyna układać się w pełen obraz na wzór puzzli.

      Zatem, gang stara się wyśledzić i ustalić człowieka/ludzi, którzy konsekwentnie eliminują kolejnych mafiosów. Zajmuje się tym głównie Darcy [Dominic Cooper], dobry kolega, Victor jest ojcem chrzestnym jego córki.

      Na pierwszy ogień idzie konkurencja w szmuglowaniu narkotykow, gang Jamajki. Lider tej grupy nie przyznaje się jednak do zarzutów, wybucha strzelanina, w której gang Alphonsa likwiduje wszystkiich, a w pewnym momencie Victor ratuje Alphonsowi życie.

      Victor mieszka sam w domu na wysokim piętrze. W sąsiednim budynku, okno w okno, mieszka zaś Beatrice [Noomi Rapace], z matką [Isabelle Huppert]. Jest Francuzką, pracowała jako kosmetyczka, ale musiała przerwać praktykę, bo padła ofiarą wypadku samochodowego, z którego wyszła nieco pokaleczona. Ma blizny po lewej stronie twarzy. I trudne życie : czuje się oszpecona, a ludzie z otoczenia, zwłaszcza dzieciarnia, nazywają ją "potworem" i takie też epitety wymalowują na drzwiach jej mieszkania. Matka, pogodna i sympatyczna, martwi się o jej izolację i powtarza : "Nie umarłaś, zacznij się z kimś spotykać". Ma na myśli Victora, z którym Beatrice wymienia milczące pozdrowienia, kiedy oboje stoją na balkonach.

      I oto pewnego dnia Victor znajduje liścik od Beatrce. Prosi o spotkanie. Victor idzie na nie, i dowiaduje się, że dziewczynie niekoniecznie chodzi o randkę. Widziała, ba - nagrała komórką, jak Victor w swoim mieszkaniu zabija człowieka.

      Nie ma zamiaru na niego donieść, lecz ma do niego prośbę : wiedząc, że Victor potrafi zabić - chce, aby zemścił się w jej imieniu na człowieku, który spowodował wypadek, w którym Beatrice została cięzko ranna i oszpecona. Victor długo się jej przygląda, zastanawia, waży racje, i zgadza się jej pomóc.

      Rozumie ją. Rozumie ją lepiej niż można sobie wyobrazić...

      Victor przyjechał do Ameryki z Węgier, jako Laszlo, z żoną i córką. Jako wykształcony inżynier chciał tutaj zacząć lepsze życie. Skończyło się tym, że jego rodzina została zamordowana w związku z przejmowaniem domów i mieszkań przez gangsterów z pomocą skorumpowanych urzędników. On sam omal nie podzielił ich losu, już był jedną nogą na tamtym świecie, ale przeżył. Od tej pory szuka zemsty na winnych tamtej tragedii.

      Winnym jest Alphonso Hoyt, a Victor pracuje dla niego tylko pozornie. W istocie kręci się wokół niego, czekając na dogodny moment, by go zabić. To Victor wysyła mu liściki. A fotografia-puzzle, to zdjęcie Victoria z żoną i córką. Póki co, Alphonso nie ma jeszcze twarzy postaci na zdjęciu, Victor zapewne zamierza mu te fragmenty wysłać tuż przed zabiciem go. Na dokładkę, Victor inwigiluje telefon Alphonsaa i wie o wszystkich jego ruchach.

      Problem polega na tym, że Victor ma w sobie ukrytego księcia Hamleta z Danii z jego dylematem moralnym. Nie umie się zaciąć, by zabić człowieka z zimną krwią. Próbuje nawet, zabawia się w snajpera, ale strzela wyjątkowo niecelnie. Potem musi uciekać przed swoimi własnymi "kolegami" z gangu, co mu się udaje... z pomocą Beatrice, która - jak się okazuje - również go śledzi chcąc "dowiedzieć się o nim więcej".

      Victor, znając swoje słabości, ma inny plan. W opuszczonym zardziewiałym statku stojącym gdzieś pod miastem, przetrzymuje brata lidera albańskiego gangu, wspólnika Alphonsa. Utrzymuje go przy życiu, poi wodą, ale cały czas gośc jest związany i ma przepaskę na oczach, a Victor w ogóle się nie odzywa.

      Skąd Victor tyle wie o broni, inwigliacji, zacieraniu śladów ? raz, jest inżynierem, dwa - byłym wojskowym.

      Jego relacje z Beatrice są częstsze, wychodzą razem wieczorami, a jej matka sądzi że chadzają na randki i wobec tego trzyma kciuki za powodzenie planów córki, bo Victor jej się podoba - taki jest stonowany, dyskretny, poważny.

      Tak wyglądają figury rozstawione na szachownicy :]

      Pewnego dnia Alphonso natrafia na podsłuch w swoim telefonie. Zastawia więc pułapkę na swojego prześladowcę. "Umawia" biznesowe spotkanie i razem ze swoimi zaufanymi ludźmi czeka na zabójcę. Jesli słucha, to przyjdzie spróbować go zabić. Traf chce, ze jednym z trzech zaufanych ludzi Alphonsa jest... Victor, a więc tego wieczora zabójca nie moze się zjawić, bo już tam jest. Alphonso nie ma pełnego zaufania do Victora, czeka na niego nie mając pewności co do jego intencji, a dwaj zaufani czają się z bronią. Alphonso dokładnie wyjaśnia Victorowi - 'Uratowałeś mi życie, ale... czy nie po to, by mi je chcieć odebrać ?".

      Victor wie, ze nie zabije go twarzą w twarz, a na strzał z odległości jak się okazało nie jest dośc dobry. Postanawia więc wykorzystać brata lidera albańskiego gangu. Zdejmuje mu opaskę z oczu i mówi, że trafił na jego ślad, chce mu pomóc, a sprawcą całego nieszczęścia jest Alphonso. Do tekj pory Victor się nie odzywał, więc facet nie wie, że to Vic cały czas go więził.

      Namawia jeńca do nagrania informacji dla jego brata. Plan jest taki, żeby przekazac to nagranie Albańczykom i napuścić ich na Alphonsa. Kiedy jeniec nagrywa, co trzeba, Victor nie uwalnia go, a zamiast tego otwiera dziurę w metalowej ścianie, zza której wyłazi cała horda szczurów [zapewne stary statek jest ich pełen]. Zaczynają dobierać się do więźnia, a ten krzyczy rozpaczliwie. Victor walczy ze sobą, bo nie umie strzelić do bezbronnego, ale koniec konców udaje mu się i pozwala jeńcowi umrzeć szybko od kuli.

      Nagranie z wyznaniem jeńca, że to Alphonso HOyt zgotował mu ten los, Victor przekazuje Beatrice i prosi, by wysłała je [Albańczykom z gangu] na podany adres. Beatrice nie wie dokładnie o co chodzi, choć zna historię Victora i jego rodziny. On sam jej opowiedział, co tylko zbliżyło ją do niego. Najpierw był dla niej człowiekiem, którym postanowiła posłużyć się do zemsty, a teraz zaczyna widzzieć w nim pokrewną duszę. On w niej również.

      Tymczasem Darcy, kolega Victora, jest coraz bliżej zdemaskowania go jako zabójcy "kolegów" z gangu. Victor musi sie spieszyć.

      Wieczorem zabiera Beatrice, niby na randkę. W istocie jednak chce by była świadkiem zemsty jakiej sobie zażyczyła. Victor ustalił plan dnia tego kierowcy, który ją pokiereszował, i ten wieczór facet spędza w barze. Oni czekają na niego w samochodzie. Kiedy gośc się wytacza, Victor wysiada i dopada go na parkingu. Nie widzimy, co się dzieje, ale kiedy Victor wraca ma ze sobą zakrwawione metalowe logo samochodu "bmw". Dla Beatrice, fetysz który ma jej przypominać, że sprawca jej nieszczęścia poniósł karę. To ma jej pomóc odzyskać spokój ducha.

      Tak jednak nie jest... Znajomośc z Victorem spowodowała, że dla Beatrice zemsta przestała być wazna. Odkryła, ze spokój ducha i równowagę dać jej może nie śmierć, lecz...miłość. Ale Victor powiada "Koniec, załatwione" i sugeruje, że nie chce dalej utrzymywać z nią kontaktów. Beatrice wysiada więc z samochodu rozczarowana i smutna, w najlepszej sukience, makijażu i fryzurze, które zrobiła dla niego.

      [wcześniej umówiła się z nim, założyła sukienkę białą, ale na ulicy dzieciernia obrzuciła ją kamieniami, dostała w głowę, sukienka uparała się krwią. Przykra scena, jakże niecodzienna w filmie z gruntu sensacyjnym].

      cdn

      • grek.grek "Czas zemsty" via Nova Cin. [2] 22.03.17, 14:10
        Beatrice nie jest Victorowi obojętna, te wspólne niby-randki, ciastka podsyłane mu przez jej matkę, wizyty u nich w mieszkaniu, spowodowały, że polubił ją - jej poczucie humoru, bystrośc, ale także jej cierpienie, które tak bardzo przypomina mu własne.

        Rzecz w tym, że Victor nie wie, jak skończy się cała ta historia z jego osobistą zemstą, nie wie czy zdoła pociągnąc za spust, a jesli zdoła, to czy będzie w stanie żyć z cięzatem morderstwa popełnionego z zimną krwią.

        Darcy dociera do prawdy i już wspólnie z Alphonso i jego obstawa konstatują, że ten mściciel najpewniej uderzy JUTRO, bo jutro jest dokładnie 2 rocznica śmierci jego żony i córki. Nie wiedzą jednak, że mściciel Laszlo, to w istocie Victor. Oni nie mają nawet pojęcia, że Victor jest Węgrem z pochodzenia.

        O tym, że mściciel Laszlo, to Victor - Darcy dowiaduje się przypadkiem. Odwiedza mieszkanie Victora, aby z nim porozmawiać o swoich odkryciach, lecz drzwi są zamknięte. Zaniepokojony wywaza drzwi i w środku znajduje wszystkie dowody , łącznie z całą fotografią Victora z rodziną, aparaturą podsłuchową i porozwieszanymi wszędzie fotografiami Alphonso.

        Alphonso zawiadamia Albańczyków. Są wspólnikami i razem odpowiadają za śmierć rodziny Victora, więc są zagrożeni tak samo.

        Jednocześnie, Beatrice zszokowana odkrywa, że ten kierowca, którego Victor miał zabić "dla niej" - ŻYJE. Victor zostawił jej list, w którym napisał, że nie mógł go zabić, bo zemsta niczego by nie załatwiła, nie pomogłaby jej, przeciwnie - tylko zwiększyła cięzar brzemienia jakie musi nosić.

        Wtedy w pełni do niej dociera, że kluczem do powrotu do życia jest, jeśli nie przebaczenie, to przepracowanie traumy i akceptacja zastanej rzeczywistości. Zabicie winnego nie koi żalu i cierpienia.

        Beatrice decyduje, że zrobi to saamo dla Victora i nie wysyła taśmy z nagraniem, o co victor ją prosił. To powoduje, że Victor znajduje się w sytuacji dramatycznej : nie udało mu się napuścić Albańczyków na Alphonsa, więc musi stawić czoło obu gangom.

        A co gorsza, Beatrice przyhcodzi do niego do mieszkania, w momencie gdy znajduje się tam Darcy odkrywający prawdę o swoim koledze. Darcy ofk bierze Beatrice jako zakładniczkę i dzwoni do Victora z informacjami.

        Ostateczna rozgrywka ma się odbyć w domu na przedmieściach, tym domu, który cwani gangsterzy, wraz ze skorumpowanymi urzędnikami, zabrali rodzinie Victora. Alphonso, gang albański, Darcy z zakładniczką Beatrice - wszyscy tam czekają na Victora, którego wcześniej wezwali do tej lokalizacji.

        A Victor, no cóż, tutaj rusza pełna sensacja :] - wparowuje do tego domu samochodem przez ścianę. POtem wywiązuje się zwyczajowa strzelanina.

        Wreszcie zostają tylko najważniejsi aktorzy. Lider Albańczyków trzyma na muszce Beatrice, a Victor mierzy do Alphonso. I wtedy, skażcie mnie na 10 tys godzin oglądania "Klanu", ale nie mam pojęcia jak do tego doszło... w laptopie stojącym na stole uruchamia się nagranie, którego Beatrice nie wysłała... brat lidera Albańczyków roztrzęsiony zawiadamia brata, że "to Alphonso Hot, on mi to zrobił !".

        Albańczyka krew zalewa, zostawia w spokoju Beatrice i zaczyna mierzyć do Alphonso. Ten zaś kompletnie skonsternowany : nie wie, o co mu chodzi, bo przecież on mu żadnego brata nie porywał. Albańczyk wysyła Alphonso w zaświaty jednym strzałem. I sam pada trupem, bo był ranny ;]

        Tak więc : winni tragedii rodziny Victora sami się pozabijali, a on dokonał pomsty bez własnoręcznego ich likwidowania, do czego być może nie byłby zdolny.

        Na dole czeka ostatni przeciwnik - Darcy. Mierzą do siebie z pistoletów, ale nie mogą strzelić. Darcy - bo mimo wszystko historia dramatu Victora i jego bliskich poruszyła go, jako męża i ojca małej córki, a Victor - bo... "Nie zabijesz mnie, bo mam żonę i córkę ?', pyta Darcy, a Victor odpowiada "Nie. Nie zabiję cię, bo one mają ciebie".

        W ostatniej scenie sfatygowani, pokrwawieni, Victor i Beatrice jadą razem metrem czy inną komunikacją miejską i całują się. Happy end, rzec by można.

        I policji w ogóle wcale, i współpasażerowie jakoś słabo zainteresowani ich osobliwym wyglądem i śladami krwi ;]

        Historia ciekawa, bo są tutaj pytania o istotę spokoju ducha, filozofię zemsty, no i ewidentnie nawiązanie do szekspirowskich dylematów Hamleta, ciekawie zresztą rozwiązane fabularnie.

        Farrel jest poważny i skoncentrowany, Rapace mu wtóruje, choć zdobywa się na kilka uśmiechów, które są głównie po to, by zasugerować jak dobrze Beatrice czuje się w towarzystwie Victora, jako że "Od czasu wypadku i operacji, z trudem się uśmiecham, bo czuję wtedy ból';

        Howard z potencjalnie słabo rozpisanej roli gangstera Alphonso robi niemal kreację - wykorzystuje 2-3 sceny, w których ma nieco więcej do powiedzenia, aby zaznaczyć, ze jego bohater waha się między zaufaniem do Victora i podejrzliwościa - nie wie czy Victor jest tym, który go prześladuje czy wprost przeciwnie, ale zapowiada mu : "Jeśli to ty chcesz mnie zabić, bądź pewien, ze odkryję, co jest dla ciebie jedynie istotne w życiu i zniszczę TO"; jest też znakomiity w momencie, gdy dociera do niego, ze jego tropem idzie mściciel, a on... nie do końca wie, za co ten facet chce się mścić, wie jednak że musiał coś przeskrobać, on albo jego ludzie, i dllatego stał się celem, a co najlepsze - rozumie to ! I wystarczą te dwie sekwencje, by Howard skradł cały film, jakkolwiek Farrel i Rapace są naprawdę dobrzy i ich wspólne sceny mają odpowiedni ciężar i dynamikę wewnętrznych relacji.

        Isabelle Huppert jest na drugim planie, a jej bohaterka dużo mówi po francusku, trochę niedosłyszy i w sumie robi miłe wrażenie :} Aktorsko jednak nie dostała zbyt wiele okazji do pokazania swojegfo kunsztu. Jest tutaj raczej wybitną aktorką uwiarygodniającą swoją obecnością cała przedsięwzięcie.

        w sumie : rzecz, która może nie wejdzie do kanonu, ale dzieki powyższym zaletom, niezłej dramaturgii, i sprawnej reżyserii - może się podobać.
      • grek.grek Re: "Czas zemsty" via Nova Cin. [1] 22.03.17, 14:19
        warto też skonstatować, że happe end i wzajemne szczęście bohaterów, które widać w ostatnim kadrze, mają szansę się ziścić być może dlatego, że ich pierwotne zamierzenia się nie powiodły. Zamordowanie z zimną krwią winnych ich tragedii życiowych - mogłoby doprowadzić do dramatu sumienia i osunięcia się na moralne dno, a to by blokowało ich zdolności emocjonalne i służyło wyłącznie pogłębieniu wyobcowania i cierpienia duszy.

        tak więc, dośc ciekawa psychologia ma tutaj zastosowanie, tam mi się wydaje.

        jeszcze tylko trailer :

        www.youtube.com/watch?v=zCRMBt6jsi4
    • grek.grek 21:30 TVN "Belle Epoque" odc. 6 22.03.17, 14:12
      Barbasiu, oglądamy ? :]

      mam nadzieję !


      • grek.grek "Belle Epoque" odc. 6 - bardzo dobry ! 23.03.17, 13:01
        Barbasiu, udało Ci się obejrzeć ? :]

        Czcigodni ? może choć przypadkiem...? :]

        a jesli jednak nie, to - ha ! - żałujcie, bo to był najlepszy odcinek, jak dotąd :] naprawdę niezły, choć ofk nadal kluczowe wady są zauważalne i zdaje się nieusuwalne.

        A więc : bardzo przyjemne są sceny, kiedy doktor Skarżyński doznaje romansowego nastroju zakochania w obecności pani Mili, wprawdzie kurtyzany, ale za to posiadającej wdzięk niezaprzeczalny. Miejmy nadzieję na więcej takich scen jak ta w 6 odcinku, kiedy pani Mila odwiedza laboratorium i Skarżyński lewituje pod sufitem ;]

        świetnie zainscenizowany targ na Kleparzu, naprawdę świetna miejscówka, te fabryczne mury - klasa.

        Problem polega jednak na tym, że źle jest ta scena filmowana, bez perspektywy i energii. Primo, nie ma żadnego ujęcia z góry, co zapewne spowodowane jest tym, że mimo wszystko inscenizacja nie jest zbyt rozległa i zdjęcia mają to ukryć tworząc jednocześnie wrażenie przeciwne. Secundo, aktorzy poruszają się na planie jak marionetki, oczyma wyobraźni zobaczyłem "klaps ! akcja !" i ekipę filmującą - tak bardzo jest to wyprane z energii i sztuczne. Szkoda, szkoda, szkoda ! Ale miejscówka - świetna :]

        restauracja, w której chyba trzykrotnie pojawia się Jan Edigey Korycki, aby wykonywać ważne rozmowy i spotkania - bardzo stylowa i tam życia jest jakby więcej :]

        drugi plan stanowczo doznał ożywienia, dzięki dwóm kobiecym postaciom : a] pani baronowej, uwikłanej w śledztwo prowadzone przez policję [świetnie gra Agnieszka Czekańska, jedna z najbardziej niesłusznie pomijanych aktorek polskich], scena jej rozmowy z Koryckim jest bardzo udana, b] Misi, przyjaciółki KOnstancji, która kradnie odcinek, mimo że pojawia się na ekranie przez półtorej minuty; Weronika Rosati w tej pierwszej scenie pokazała kawałek najlepszego aktorstwa w tym serialu, a w scenie drugiej... no cóż, sami się przekonajcie :}}

        sporą partię do odegrania dostał Olaf Lubaszenko i, wierzcie mi, od razu wrażenie ogólne się poprawiło. świetne dialogi, zgryźliwe uwagi, mowa ciała i bokobrodów ;] - nawet bez innych zalet, sam fakt, że Jelinek jest tym razem w centrum uwagi, podniósłby ocenę tego odcinka ponad wszystkie poprzednie.

        intryga kryminalna - całkiem dobra, z komiczno-groteskową puentą, jaką jest pełne konsternacji spojrzenie Jelinka na półkę z zakupionymi na targu wekami :] Mam nadzieję, że ta enigmatyczna sugestia zachęci Was do dania "Belle Epoque" jeszcze jednej szansy ;]

        Jan Edigey Korycki nadal jest jaki jest, ale wg mnie Paweł Małaszyński nadrabia brak mroku i zagadkowości swojego bohatera dobrze przygotowanym wizerunkiem.

        Ale co mnie rozbawiło niezmiernie : oto mamy scenę kulminacyjną w śledztwie, bohaterka za chwilę albo zginie od ciosu siekierką albo zostanie w ostatniej chwili uratowana przez pędzących jej na pomoc śledzczych ! I w tym momencie, pełnym - z założenia - dramaturgii... wjeżdza na ekran plansza z informacją : "Jeśli nie możesz zobaczyć odcinka serialu w telewizji, to..." ;]].
        I cała sugerowana dramaturgia umyka jak spłoszony zając ;]

        przepraszam najmocniej za tę uwagę, ale takie numery dowodzą zupełnej amatorszczyny :]

        Tak czy owak - to naprawdę dobry odcinek
        • barbasia1 Re: "Belle Epoque" odc. 6 - bardzo dobry ! 24.03.17, 22:44
          Do powtórki mam, niestety.


          • grek.grek Re: "Belle Epoque" odc. 6 - bardzo dobry 25.03.17, 13:00
            a zatem wszystko przed Tobą, Barbasiu :]

            dobry odcinek !
            z chęcią rekomendują go Tobie, i Wszystkim :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka