Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2018 - 1 (vol. 87)

    • grek.grek 22:25 TVP2 "Znam kogoś, kto cię szuka" 28.01.18, 16:34
      Polak Józef jedzie do Francji, by "wyjaśnić sprawy z przeszłości". Mieszka w domu kolegi imigranta, także z Polski, gdzie staje się obiektem zmysłowego zaintrygowania jego nastoletniej córki.

      dzięki niej ma takze nadzieję dotrzeć do swojego syna.

      Andrzej Chyra znów w produkcji międzynarodowej [współpraca francusko-polska],, obok niego pani aktorka nazwiskiem Liv Henneguier.

      reżyserka i scenarzystka, to Julia Kowalski. odmiana nazwiska sugeruje, że to Polka z Francji ? Albo Francuzka z Polski :]
    • grek.grek 23:00 Kultura "Córki dancingu" 28.01.18, 16:45
      późno.

      ze względu na niektóre... efekty specjalne - wcześniejsze godziny wyświetlania będą dla tego filmu raczej niedostępne.

      niedawno opisywaliśmy, ale przeszedł bokiem trochę ;]

      musical, film grozy, przypowieść egzystencjalna, groteska, pastisz ? mieszanina gatunków wprost niesamowita, kampowość przyjemnie razi w oczy, a jednocześnie jest to opowiastka o głębi uczuć, potrzebie identyfikacji, poszukiwaniu tożsamości.

      dwie syreny wyłaniajace się z jeziora, przyłączające do zespołu muzycznego z czasów przaśnego PRLu i występujące z nim w klubie tanecznym, gdzie robią prawdziwą furorę - brzmi kuriozalnie i jakże świeżo na tle mało finezyjnych zazwyczaj scenariuszy dominujących w polskim kinie ;]

      syreny róznią się od siebie : jedna jest ostra i niezależna, druga łagodna i poszukująca miłości, ale tworzą silny związek, więc gdy ta druga kocha się w basiście zespołu, ta pierwsza wie, ze szykują się kłopoty, zwłaszcza ze wedle legendy syrena, która zostanie zdradzona przez kochanka zamienić się musi w pianę. A kochanek oczekiwania ma wysokie, bo mimo iż poza wodą syreny wyglądają od pasa w dół jak normalne kobiety, to jednak nie do końca, brak tam anatomii potrzebnej do spełnienia miłosnego, a jej uzyskanie wiąże się z głębokim samozaprzeczeniem, które zawsze prowadzi do tragedii.

      odświeżający film, w polskim kinie zupełnie niecodzienny, ze znakomitą ścieżką dźwiękową zespołu Ballady i Romanse, poezją sióstr Wrońskich i pełną fantazji charakteryzacją i inscenizacją poszczególnych scen.

      oby Wam się udało obejrzeć ! Ciekaw jestem jak Wam się spodoba taki wariant polskiej wrażliwosci filmowej :]
    • grek.grek Barbasiu, brak nam Ciebie ! Nie zapominaj o nas :} 28.01.18, 16:52
      Barbasiu, wyglądamy Twoich odwiedzin ! :]

      www.youtube.com/watch?v=zvYVTBPbi2Q
      • barbasia1 Re: Barbasiu, brak nam Ciebie ! Nie zapominaj o n 10.03.18, 23:56
        Dziękuję!!! :)
    • grek.grek 20:25 TVP1 "Mock" 29.01.18, 09:55
      wreszcie jest, zapowiadany przez Manię i przez Never, przekładany, przesuwany. Jest :]

      w piątek chyba, w TVP Wrocław leciał kwadransowy wywiad z Markiem Krajewskim, niestety nie miałem okazji obejrzeć, widziałem tylko samo "dziękuję za rozmowę" ;], a że trwał kwadrans wiem z tego, że była to tzw Rozmowa dnia i taką miała długośc trwania w ramówce. Stawiam na to, ze rozmowa dotyczyła spektaklu dzisiejszego.

      Cóż, brygada fanów literackiego oryginału zapewne zasiądzie dziś do lektury ekranizacji teatralnej :]

      Oby spełniła ona nadzieje w niej pokładane ! oby było niepokojąco, intrygująco i kryminalnie - jak przystało !

      zwłaszcza jestem ciekaw, jak zostanie odtworzony przedwojenny Breslau, którego klimat i scenografia mają/miały kapitalne znaczenie dla powodzenia powieści.

      w głównych rolach aktorzy nieograni, Mocka gra Szymon Piotr Warszawski.

      reżyseruje Piotr Palkowski, który "Bogami", a ostatnio, podobno ?, takze "Najlepszym" wyrobił sobie renomę, więc wypada mieć oczekiwania :]

      sam Marek Krajewski mówił, że powstała rzecz bardzo dobra, z której może być tylko niezwykle zadowolony.
      • never_never Re: 20:25 TVP1 "Mock" 29.01.18, 14:24
        Dzięki wielkie za przypomnienie :)

        Mam obawy, czy w ogóle zobaczymy "przedwojenny Breslau", bo J. Szczerba pisze o umowności tej realizacji:
        wyborcza.pl/7,90535,22944446,mock-w-teatrze-telewizji-czy-wypadl-zadowalajaco-i-tak-i.html?disableRedirects=true

        A sam autor rzeczywiście zadowolony:
        wpolityce.pl/kultura/378655-jak-tworca-powiesci-mock-ocenia-adaptacje-dla-teatru-telewizji-marek-krajewski-zachwycila-mnie
        Tak czy inaczej, będzie to pewnie trochę inny niż zwykle teatralny wieczór
        (ja niestety jestem zdana na VoD, mam nadzieję, że spektakl tam się pojawi)



        • grek.grek Re: 20:25 TVP1 "Mock" 29.01.18, 16:29
          cześć, Never ! :]

          brzmi średnio :], ale... nie traćmy nadziei !

          przy okazji, zdjęcia kręcili w Hali Ludowej we Wrocławiu :

          www.youtube.com/watch?v=XxCkRCgrsi8
          święta racja :]
          zupełna inna niż zazwyczaj poetyka poniedziałkowego teatru. bez względu na efekt końcowy : oby więcej takich wycieczek w nieco inne rejony gatunkowe niż tylko lekkośmieszna farsa i patriotyczna czytanka.

          na pewno będzie na VoD ! Liczę na Twoją recenzję ! I na recenzje Was wszystkich, Czcigodni ! :]
          • maniaczytania Re: 20:25 TVP1 "Mock" 29.01.18, 19:44
            ja raczej też na vod, bo chyba nie dam rady. Wstępnie szykuję się dziś na "Midnight Sun" na Dwójce ok. 22:00.
            • never_never Re: 20:25 TVP1 "Mock" 30.01.18, 01:27
              podobno dobry serial, może dasz nam znać, jak Twoje wrażenia?
              • maniaczytania Re: 20:25 TVP1 "Mock" 30.01.18, 21:25
                chętnie, jak go w końcu obejrzę ;) Wczoraj udało mi się zobaczyć tylko pierwsze z 10 minut. I zapowiadało się dobrze, więc sobie dooglądam :)

                Z tego, co zobaczyłam - dwa plany - Paryż, jakiś chłopak młody tam przyjeżdża, jakaś młoda dziewczyna, instruktorka pływania chyba, jest na basenie, mówi koleżance, ze idzie na urlop, ale nie wyjeżdża, gdy jest w domu, przychodzi do niej ten chłopak, wygląda najpierw, jakby się nie znali, ale potem on mówi - nie jesteśmy rodzeństwem, a ona zaczyna płakać. Tyle ;) W drugim planie, jakieś dzikie kilometry za kołem podbiegunowym, jakiś detektyw z miejscowym policjantem są na miejscu zbrodni - jakieś rozlewiska, jeziora i taka niby wysepka, na niej helikopter, na śmigle (to u góry, to chyba śmigło?) przywiązane zwłoki mężczyzny w garniturze, bez ... głowy. Fragmenty czaszki znajdują kawałek dalej na ziemi. Detektyw dzwoni gdzieś, prosi o doświadczonego partnera, ten ktoś jest na urlopie, więc przyślą mu kogoś innego. Ten inny w tym czasie jest na jakimś wysypisku, z którego kupuje chyba lodówkę albo kuchenkę, ogólnie jakiś taki ciapowaty, ciekawe więc, jak się im współpraca ułoży.
                O, tyle widziałam, ale już to zaciekawia. Nie wiadomo, jak te plany się łączą, czy to w ogóle jest w tym samym czasie, czy jedno jest wcześniej, no nic nie wiadomo ;)
                • grek.grek Re: 20:25 TVP1 "Mock" 31.01.18, 10:04
                  wygląda na to, że trafiłaś na tzw ustawianie figur na szachownicy [serialowej], Maniu :]

                  fakt, ciekawie to brzmi, w Twojej opowieści.

                  daj znać, co i jak, kiedy doobejrzysz ! :]
            • grek.grek Re: 20:25 TVP1 "Mock" 30.01.18, 09:42
              będę/będziemy czekać na Twoją recenzję, Maniu ! :]

              o, nowy serial. Jakie wrażenia po pierwszym odcinku ?
          • never_never Re: 20:25 TVP1 "Mock" 30.01.18, 01:32
            cześć, Greku :)

            jest na VoD, już sprawdziłam :)

            • grek.grek Re: 20:25 TVP1 "Mock" 30.01.18, 09:58
              świetnie, Never :]

              mam nadzieję, że będziesz usatysfakcjonowana seansem :]

              zaraz napiszę parę słów a'propos, jako że udało mi się wczoraj zobaczyć :]
            • grek.grek "Mock" - wrażenia :] 30.01.18, 10:35
              zatem, tak żeby nie zdradzić zbyt wiele... :]

              Przede wszystkim, wg mnie całkiem imponujący jest sposób w jaki wykorzystano Halę Ludową do stworzenia przestrzeni teatralnej. Ogromna w tym zasługa scenografów i autora zdjęć. Raz hala pełni rolę rynku/placu miejskiego, innym razem komisariatu policji, później apartamentu Baronowej, innym razem kantyny oficerskiej. Wszystkie te pomieszczenia są zaimprowizowane z pomocą kilku rekwizytów i efekt jest zarówno minimalistyczny, jak i klimatyczny. Pojawia się nawet coś w rodzaju szkieletu łodzi, a może wyobrazenie Lewiatana ? w srodku którego odbywa się kilka scen, w tym początkowa.

              Prostokątne okna są stale widoczne w tle, czasami kamera wykorzystuje też efektowny dach kopuły, a w jednej ze scen Mock wspina się po rusztowaniach na balkon, również zgrabnie przystosowany do wykorzystania i mający fabularne uzasadnienie.

              Kamera odważnie atakuje plan z dołu, z góry, z wysokości, a kompozycje fotografii są tak chytrze pomyślane, że mimo iż wciąz znajdujemy się w Hali, to za każdym razem sprawia ona nowe i nowe wrażenie, jakby to były rózne miejsca. Gdyby nie te okna, to mozna by sądzić, że zmieniają się miejscówki. Nieźle operator zawiaduje także perspektywą : przy bliskich ujęciach rozmów między postaciami tło jest albo wygaszone do szarości albo zaakcentowane odpowiednio.

              Kolorystyka zdecydowanie szaro-ciemna, dominuje półmrok, rozrzedzone snopy świateł w oknach i przez okna też są dozowane formatem zdjęć : raz prześwietlają tło, a raz utrzymują się w obrębie wyznaczonej struktury okiennic.

              Sceny kręcone na belce wiszącej na łańcuchach - świetne, ciekaw jestem czy aktorzy byli zabezpieczeni [siatka ? liny ?], zwłaszcza pan aktor grający Kurta.

              Są też sceny z placu przed wejściem do budynku, gdzie zatrzymuje się ekskluzywna czarna limuzyna, w której swoje profesjonalne usługi swiadczy prostytutka Mona, której rude włosy są nie bez kozery, aczkolwiek stereotypowo, zaplanowaną wskazówką scenopisarską ;]

              Na moment pojawia sie też pergola przy Hali, która w "Rękopisie znalezionym w Saragossie" [Siostro, będę Ci wdzięczny zawsze za świetne rekomendacje !] pełni role madryckiego parku Retiro. Scena kręcona jest nocą, widać niezbyt wiele, ale trudno nie poznać tego kultowego miejsca filmowego !

              Cały czas w tle unosi się psychodeliczna muzyka gitar, które jakby szykowały się do agresywnego riffu, który rozbrzmiewa dopiero w końcówce, gdy intryga kryminalna zbliża się do rozwiązania.

              Aktorzy zupełnie nieograni, a na dodatek zręcznie ucharakteryzowani : surduty, bokobrody, okulary, mundury, a panie [niestety, są tylko dwie, o Baronowa i Mona] : suknie i kapelusze, stosowne do swojej pozycji społecznej.

              Szymon Warszawski w roli Mocka - na mój gust : bardzo dobry, nie naśladuje żadnych serialowych detektywów, próbuje być postacią zupełnie osobną, na pozór nieefektowną, bez spektakularnych cech charakteru czy upodobań, może dzięki tej "normalności" robi niezłe wrażenie.

              Z ról wspierających wyróznia się przebiegłością i dwulicowością Irenusz Kozioł/Wyhladil.

              Udane sceny rozmów między bohaterami, głównie z udziałem prowadzącego śledztwo Mocka, ale i niezbezpieczna i do samego końca niemal dwuznaczna Baronowa, grana przez Agnieszkę Żulewską, też potrafi nieźle wpisać się modulacją głosu i mową ciała w stylistykę kadrów i muzyczną ilustrację.

              Ikar/Anioł ze skrzydłami spływający spod dachu, wyobrażenie sali do sekcji zwłok : ze stołem stojącym pośrodku kolistych kręgów zapętlających się na zasadzie sprężyny, z pięcioma figurami [ludźmi ?!] okrytymi białymi prześcieradłami, czy wreszcie scena przesłuchania w tzw spotlight, gdzie przesłuchiwany siedzi na szczycie schodków, a przesłuchiwacz, później zaś Baronowa, muszą wspinać się po nich do niego - pomysły na wzbogacenie osobowości tego spektaklu są naprawdę niezłe, a wszystkie mają swoje uzasadnienie w skrypcie.

              I byłoby świetnie, gdyby nie to, ze - wg mnie - fabuła gdzieś się w tym wszystkim rozmywa, intryga kryminalna nie ma wysokiej temperatury, crime story schodzi na plan boczny, dalszy. W końcówce dopiero dynamika rośnie, finał jest widowiskowy, Mock dodatkowo wszystkie szczegóły wyjaśnia, ale pozostaje znak zapytania. Jesli idea była taka, żeby przez 70 minut kreować atmosferę , a wątki śledcze nawarastawiać stopniowo, by dzięki tej kumulacji sekwencja finałowa wybrzmiała efektownie : wtedy można rzec, że się udało. Jesli jednak zamierzenie było takie, by kryminalna historia intrygowała od początku do końca : tutaj można się zawahać, czy plan został zrealizowany z powodzeniem.

              • grek.grek Re: "Mock" - wrażenia :] 30.01.18, 10:48
                w TVP Kultura panowie Palkowski i Kopka wymieniali niemiecki ekspresjonizm spod znaku Murnaua, kino i teatr noir, a takze ekranizacje "Sin City" jako wzorce, z których czerpali idee i pomysły.

                moim zdaniem, na odpowiednio możliwym do osiągnięcia poziomie : widać te inspiracje i umiejętne ich wykorzystanie.

                Nie brakuje też erotyzmu, ofk odpowiednio udrapowanego, nie ma tam żadnej golizny, choć odgłosy bywają iście teatralne ;]

                Nieźle wymyślona jest scena, w której seks jest przyczyną zasłabnięcia jednego z bohaterów : widzimy więc jegomościa, który leży i z trudem łapie oddech, a na scianie mamy cienie [i odgłosy] odgrywające przyczynę jego kłopotów z krążeniem. Niezła myśl !

                PLus : w kadrze pojawiają się filmowe niemal "latające" kadry nagłówków gazet z lat 1910-tych, wypisane ze stosownie modną wówczas grafiką liter [nie wiem, jaka jest tej pisowni fachowa nazwa], a na dodatek wykrzykiwane głosem chłopca-gazeciarza.

                generalnie : ciekawie, stylowo i oryginalnie [jak na teatr telewizji].

                temperatura kryminalnej akcji : do uznania :]

                Ciekaw jestem Waszych recenzji !! :]
      • asiak44 Re: 20:25 TVP1 "Mock" 02.02.18, 23:53
        Przestałam oglądać po 15 minutach, jestem zawiedziona...
        • grek.grek Re: 20:25 TVP1 "Mock" 03.02.18, 10:10
          o !

          tak czułem, że "na dwoje babka wróżyła" i ten spektakl, z powodu swojej formy, może być interesujący, ale i odpychający.
          • never_never Re: 20:25 TVP1 "Mock" 03.02.18, 17:25
            no właśnie, jakoś czuję się zniechęcona trochę i jeszcze nie odpaliłam Vod...:(
            ale wielkie dzięki za recenzję!

            • grek.grek Re: 20:25 TVP1 "Mock" 04.02.18, 11:18
              dzięki, Never ! :]

              mimo wszystko, mam nadzieję, że w sprzyjającym momencie obejrzysz :] Będę wyglądał Twojej recenzji i wrażeń ! :]
    • grek.grek 20:20 Kultura "Scena ciszy" 29.01.18, 10:09
      konkurencja :]

      zresztą, świetna.

      w "Scenie zbrodni" Joshua Oppenheimer po prawie 50 latach od tamtych wydarzeń pojechał do Indonezji i zastosował fortel, dzięki któremu sami zbrodniarze opowiedzieli mu, w jaki sposób w latach 60-tych zabijali wrogów politycznych rządzącej krajem wojskowej junty, w ramach czystek antykomunistycznych. Zauważył też, że mordercy świetnie sie urządzili, mają status filarów miejscowej społeczności, a rodziny ofiar wciąż klepią biedę i są pod władzą nadal panoszących się prawicowych radykałów hodujących wciąz swoje bojówki. Czy może dojśc do powtórki z historii ? - to było zawieszone w powietrzu pytanie na koniec tego rewelacyjnego filmu.

      jako że Oppenheimer wykiwał swoich... bohaterów, angażując ich rzekomo do filmu kryminalnego opartego na ich wspomnieniach, a w istocie interesowały go tylko i wyłącznie ich zeznania dotyczące udziału w morderstwach politycznych - drugi raz nie chcieli go w ogole na oczy widzieć.

      Pojechał jednak ponownie do Indonezji, by tym razem oddać głos rodzinom ofiar. Wybrał 40-latka Adiego, lekarza okulistę, który w ludobójstwie z lat 60-tych stracił brata.

      Pod pozorem "rządowej akcji medycznej" badania wzroku i ewentualnej korekcji za pomocą doboru okularów : Adi spotyka się ze starszymi datą mordercami sprzed lat, w tym dokładnie tymi samymi, którzy mają na sumieniu zycie jego brata, słucha ich wyznań, zadaje pytania, chce zrozumieć to, czego zrozumieć nie sposób. Co ciekawe, więcej spokoju i godności zachowuje on, niż ci zbrodniarze, po latach histerycznie niemal reagujacy na przypomnienie im własnych wyczynów.

      Nowością wobec "Sceny zbrodni" są także głosy rodzin zbrodniarzy, które teraz dopiero dowiadują się, co robili ich dziadkowie, czasami ojcowie, skąd się wziął ten dobrobyt w którym żyją.

      znakomite, poruszające, wybitne.
    • grek.grek 22:05 TVP1 "Bilet na Księżyc" 29.01.18, 10:17
      film niezły, ale żeby zaraz nagroda w Gdyni za scenariusz ? ;]

      czasy PRL, lata 60-te, młody człowiek dostaje powołanie do wojska, a droga wiedzie z Krakowa na Pomorze. Odprowadza go więc starszy brat.

      bohater nie ma nic przeciwko służbie dla kraju, zwłaszcza że pasjonuje się lotnictwem, ale że brat koniecznie pragnie wprowadzić go w arkana relacji damsko-męskich, to na drodze staje mu kobieta : starsza, z dzieckiem oraz striptizerka, którą spotyka w jakimś klubie nocnym i obdarza szczerym uczuciem, nie do końca rozumiejąc, w co się pakuje.

      Trochę nostalgicznie, trochę lekko i luźno, a trochę na poważnie, taki komediodramat made in Poland.
    • grek.grek 22:50 TVN7 "Siedem" 29.01.18, 10:30
      znów i ponownie, ale to taki klasyk, że zapowiedzieć, niemal, wypada ! :]

      nastrój wyczarowany został po mistrzowsku - kolory, miejscówki, deszcz i półciemności, szachy pomiędzy mordercą i policjantami - "thrillują" bezbłędnie, a twist w drugiej części filmu nagle zupełnie zmienia warunki gry i zapowiada niesamowitą finałową sekwencję.

      plus : przesłanie, o ile tak to można nazwać, bo John Doe ma swoją metodę i motywację, którą cierpiący egzystencjalne rozterki detektyw Somerset zdaje się podzielać, przynajmniej na poziomie diagnozy kondycji otaczającej rzeczywistości. Kłopot polega na tym, ze John Doe w optyce Sommerseta jest nie "karzącym ramieniem Boga", jak sam by chciał, ale przejawem zdziczenia świata.

      ważny jest też wątek żony det. Millsa, która nie potrafi odnaleźć się w bezosobowym, pozornie ruchliwym, a w istocie pogrążonym w marazmie i rozpadzie, beatnikowskim molochu miejskim.


    • grek.grek 20:10 Polsat "Kapitan Phillips" 30.01.18, 10:55
      somalijscy piraci abordażem przejmują amerykański statek towarowy. tytułowy kapitan tak musi negocacje i kontakt z porywaczami, aby ocalić siebie i swoich ludzi.

      rzecz oparta na faktach, mniej więćej wiadomo jak to się skończy[ło], ale i tak ogląda się pierwszorzędnie :]

      interesująca jest relacja między obiema stronami, rzec by można : społeczna. Amerykanie, to zwyczajni ludzie, pracownicy na etacie, tak jak sam Phillips. Somalijczycy zas, to biedota szukająca zarobku niemal desperacko, aby wyżywić siebie i rodziny.

      nie jest więc tak łatwo trzymać jedną stronę i potępiać agresorów, a - zaryzykuję - w pewnym momencie ciekawsze niż amerykańskich zakładników, stają się ich losy, zwłaszcza ich przywódcy, Musy.

      Tom Hanks robi swoje, ale aktorskim wydarzeniem jest Barkhad Abdi w roli ww. pirata.
    • grek.grek 20:20 Kultura "Porgy and Bess" [opera] 30.01.18, 10:58
      opera George'a Gershwina.

      fabuła : milośc kloszarda do pewnej damy, forma : jazz, blues i awangarda muzyczna. Brzmi nieźle :]

      niewiele szczegółów w zajawce, ale możliwe że to spektakl z MET ?
    • grek.grek 22:20 TVN7 "Brudny Harry" 30.01.18, 11:02
      klasykaaa ! ;]

      to chyba pierwszy film z policjantem tak otwarcie używającym środków ekspresji z arsenału przestępców. Harry Calahan najpierw strzela, a potem zadaje pytania. No i dysponuje siła ognia magnum 44, które stało się pistoletem kultowym i symbolem prawa i sprawiedliwości w erze post Far West, czyli w Ameryce lat 70-tych ;]

      oglądałem jakiś czas temu "Brudnego..." i wg mnie, ten film ciągle się broni na poziomie kryminalnej rozgrywki, postaci gliniarza bez skrupułów oraz obrazków San Francisco; jak to wygląda wg Was ?
      • mala_ciekawostka Re: 22:20 TVN7 "Brudny Harry" 30.01.18, 20:32
        O tak, to rzeczywiście klasyka!
        Lubię Clinta jako Harry'ego:)
        Widziałam dwa pierwsze filmy z serii, muszę jeszcze pozostałe nadrobić:)
        • grek.grek Re: 22:20 TVN7 "Brudny Harry" 31.01.18, 09:54
          cieszę się, Mała Ciekawostko :]

          miejmy nadzieję, że TVN pokaże teraz wszystkie filmy z Harrym, i że uda Ci się obejrzeć te, których Ci brakuje do kompletu :]
          • mala_ciekawostka Re: 22:20 TVN7 "Brudny Harry" 31.01.18, 15:50
            Dziękuję, Greku:)
            Jeśli dadzą wszystkie części i godziny emisji będą "w miarę" odpowiednie, spróbuję je zobaczyć:)
            • grek.grek Re: 22:20 TVN7 "Brudny Harry" 01.02.18, 09:59
              świetny plan, Mała Ciekawostko ! :]

              oby tak właśnie się stało !
              • mala_ciekawostka Re: 22:20 TVN7 "Brudny Harry" 01.02.18, 16:05
                Dziękuję:)
    • grek.grek 23:10 Kultura "Nieulotne" 30.01.18, 11:13
      gdybyście zawędrowali w późnowieczorne godziny... :]

      używając modnego żargonu : jest to anatomia, wiwisekcja, rozpadającego się związku dwojga młodych ludzi.

      poznają się podczas wakacji w Hiszpanii, razem pracują przy winobraniu, jest pięknie, słonecznie, sielska atmosfera, wszystko sprzyja zakochaniu.

      chłopaka spotyka jednak dziwna przygoda, zakończona wydarzeniem tragicznym. Nie pamiętam dokładnie, jeszcze wtedy czy dopiero w Polsce, opowiada swojej przyjaciółce o całym zajściu.

      po powrocie do Polski, już w jesiennych dekoracjach, młoda para spotyka się z okazji wspólnych studiów, ale coś pęka : raz, ze ona nie potrafi nie zaakceptować tego, co on zrobił, a dwa - odkrywa że jest w ciązy i bije się z myślami : urodzić czy nie ? powiedzieć mu czy nie ? a jak urodzi, to czy wychowywac dziecko z kimś, kto byl zdolny do takich czynów ?

      ciekawa historia.

      po "Wszystko co kocham" trudno było oczekiwać od Jacka Borcucha, że nakręci film równie kultowy, ale, wg mnie, "Nieulotnym" suchą stopą przeszedł przez ten trudny moment na reżyserskiej drodze, kiedy trzeba sprostać wysokim oczekiwaniom.

      młodą parę grają Jakub Gierszał i Magdalena Berus, zwłaszcza ta druga ma własny styl zachowań na planie, trochę z kina niezależnego, mam wrażenie ?, ale wygląda to i brzmi ciekawie.
      • siostra_bronte Re: 23:10 Kultura "Nieulotne" 30.01.18, 19:30
        Greku, czy mógłbyś napisać co się w końcu stało w tej Hiszpanii? We wszelkich opisach powtarza się to samo określenie : "dochodzi do tragedii". Umówili się czy co? :)

        Nie mam zamiaru oglądać tego filmu, więc możesz pisać spokojnie.
        • maniaczytania Re: 23:10 Kultura "Nieulotne" 30.01.18, 21:26
          też jestem ciekawa, a filmu też raczej nie obejrzę ;)
        • grek.grek Re: 23:10 Kultura "Nieulotne" 31.01.18, 09:51
          Siostro, Maniu - służę informacją :]

          w Hiszpanii : Michał jedzie motocyklem, żeby pobawić się w nurkowanie z butlą w malowniczno położonym jeziorze. Kiedy kończy, ubiera się i ma zamiar odjechać, zjawia się jakiś duży facet w dresie i powiada, ze to "teren prywatny", że są tabliczki ostrzegawcze. Chłopak na to, ze ich nie widział, przeprasza i chce odjechać. Facet robi się nieprzyjemny, powala Michała na ziemię, wymontowuje mu z motocykla jaks śrubkę, żeby uniemożliwić ucieczkę i grozi,że zaraz wypuści na siebie swoje żarłoczne psy. I idzie dokądś, można przypuszczać, że aby zrealizować groźbę. Michał zrywa się z ziemi, łapie za butlę tlenową i bije go w głowę. Gośc przewraca się i jest nieprzytomny. Na moment odzyskuje świadomośc, Michał reanimuje go, ale facet schodzi. Chłopak w panice obciąża zwłoki butlą i topi je w jeziorze.

          w praktyce : akt samoobrony, inna rzecz, że na czyimś terenie i alibi.
          • grek.grek Re: 23:10 Kultura "Nieulotne" 31.01.18, 09:52
            * że wypuści na NIEGO żarłoczne psy


    • grek.grek 21:40 Ct Art "Skłóceni z życiem" 30.01.18, 15:59
      kobieta po rozwodzie, na rozstaju życiowych dróg, poznaje mężczyzn, którzy własnie tracą grunt pod nogami.

      scenariusz Arthura Millera, reżyseria ; John Huston, w obsadzie : Marilyn MOnroe, Clark Gable, Montgomery Clift, oraz niezawodna mistrzyni drugiego planu - Thelma Ritter.

      Czesi zmylili mnie, bo zapowiadają ten film pod tytulem : "Mustangi" :]

      mam przekonanie, że znacie ten film i uraczycie mnie rekomendacją, zapowiedzią, słowem wstępnym ! :]
      • siostra_bronte Re: 21:40 Ct Art "Skłóceni z życiem" 30.01.18, 18:48
        Aż się dziwię, żeby zmieniać tytuł takiego klasyka?!

        Nad filmem ciąży fatum. To ostatni film Marilyn i jedna z jej najlepszych ról. Clarka Gable'a zmarł wkrótce po zakończeniu zdjęć. A Montgomery Clift był już wrakiem człowieka.

        Ogląda się ten film przede wszystkim jako pożegnanie z trójką wielkich gwiazd i wspaniałych aktorów.
        • siostra_bronte Re: 21:40 Ct Art "Skłóceni z życiem" 30.01.18, 18:49
          Chociaż można to zrozumieć (ten tytuł) bo jest tam jedna, niezapomniana scena, polowania na mustangi...
        • grek.grek Re: 21:40 Ct Art "Skłóceni z życiem" 31.01.18, 09:39
          dzięki, Siostro ! :]

          zaraz napiszę kilka słów, bo oczywiście nie omieszkałem obejrzeć.

          yes, scena łowów na mustangi - robi wrażenie, jest wręcz moralitetem.
        • grek.grek "Skłóceni z życiem" - po filmie :] 31.01.18, 11:00
          Wg mnie, łatwo zauważyć w tej aktorskiej trójce jakiś rodzaj zmęczenia życiowego.

          Marilyn Monroe epatuje wrażliwością graniczną, paroksyzmy emocji odgrywa niezwykle naturalnie. Taka jest Roslyn, ale wydaje się, ze Monroe włożyła w tę postać samą siebie, albo skorzystała z natury bohaterki, żeby siebie wyrazić ?

          Kiedyś była tancerką w nocnym klubie, a teraz jest po rozwodzie i brak jej wiary w możliwośc szczęścia i istnienia miejsca na świecie, w którym mogłaby poczuć się jak u siebie.

          postać Montgomery'ego Clifta od początku nie jest ostra, jego wyczyny rodeo są raczej odpowiedzią na niespełnienie życiowe i tęsknotę za bliskimi niż przejawem kowbojskiej fantazji. Ma za sobą smierć ojca i uzależnienie matki od nowego mężczyzny, który w dodatku wyrzucił go z domu.

          W drugiej fazie Pence odsłania się zupełnie, zmienia go obecność Roslyn, dzięki niej dostrzega okrucieństwo łowów na dzikie konie. I wtedy również jest to szalenie wyrazista skala własnego wyznania.

          Clark Gable w pierwszej fazie wygląda sztucznie, przybierając wciąz tę kpiarsko-uwodzicielską minę, z przymrużonymi oczami. Potem Gay pije na umór w barze, wpada w rozpacz, kiedy jego własne dzieci nie chcą z nim rozmawiać i uciekają [o ile to prawda, bo można odnieśc wrażenie, że spotkanie o którym mówi nie nastąpiło nigdzie indziej jak tylko w jego wyobraźni i było wykwitem wyrzutów sumienia], a wreszcie w finale polowania zupełnie zrzuca maskę i zostaje sama rozpacz.

          I czwarty, Guido, straumatyzowany eks pilot wojskowy, który bombardował ludzi podczas wojny, a później stracił ukochaną żonę.

          Już ten ich wyjazd na pustynię i w góry, gdzie żywej duszy, odpowiada stanom ducha, czyli poczuciu wyobcowania zupełnego, wygnaniu.

          Rodeo w Dayton świetnie pokazuje jak uruchamiają się kowbojskie instynkty, dzięki czemu finałowa zapaśc będzie miała mocniejszą tonację. Służy też komediowym akcentom : Pence oszołomiony po upadkach z konia i byka jest przezabawny, a kiedy zaczyna tańczyć z Roslyn i widać,ze ma starannie włożoną w spodnie... rozdartą na środku pleców koszulę - nie sposób się nie uśmiechnąć :] Montgomery Clift prezentuje obiecującą vic comica.

          Marilyn ustanawia rekord w odbijaniu piłeczki pingpongowej, bawi się doskonale i wygrywa pieniądze, a wśród tłumu krąży jejmośc, która zbiera do puszki na sieroty, przy czym robi to rozsiewając dobry humor.

          Sekwencja ta służy także odłączeniu od grupy Isabelle, ironicznej i sympatycznej, granej oczywiście przez wyspecejalizowaną w odgrywaniu jednej i tej samej postaci w wielu filmach, Thelmę Ritter. Tutaj gra przyjaciółkę Roslyn. Na rodeo spotyka swojego eks męża i jego żonę - mąz od niej uciekł znienacka, a żona, to jej była najlepsza przyjaciółka. Ale kiwają sobie z radością i Isabelle powiada,ze zamierza spędzić z nimi dwa dni. Nie wydaje się zdenerwowana , wręcz przeciwnie.

          Roslyn nie byłoby stać na takie pogodzenie się z losem, ona cały czas funkcjonuje na granicy neurozy.

          Marilyn jest wspaniała w tym filmie : kiedy gra w tego pingponga, kiedy w szlafroku wchodzi i wychodzi przez drzwi domu Gaya, po dopiero co połozonym schodku, kiedy tańcząc wychodzi z domu i obejmuje drzewo, we wszystkich przejawach troski i niepokoju o zdrowie swoich męskich przyjaciół, w rozmowach z nimi, w szlachetnej naiwności wierzac, ze nie istnieje w tym świecie ciemna strona księżyca. Trudno też nie wspomnieć o tym, jak jest piękna w tym filmie. Zawsze zresztą była, ale tutaj naprawdę olśniewa.

          Dopiero na łowach ją poznaje. Gonitwa za końmi, potem łapanie ich na lasso, walka by powalić na ziemię i spętać, to ją zupełnie wytrąca z orbity, zwłaszcza że te konie zostaną sprzedane handlarzowi, a on je zaoferuje firmom przetwórczym, które zrobią z nich karmę dla psów.

          Dla mężczyzn te łowy są ostatnią szansą potwierdzenia swojej męskości i odegnania lęków przed końcem świata, który następuje na ich oczach. Kowbojów już nie ma, konie idą na rzeź, bo nie ma komu na nich jeździć, męskie popisy zręczności budzą tylko rozbawienie, zamiast respektu.

          Przelewa czarę powalenie i spętanie klaczy, który jest ze źrebakiem, ten widok sprawia, ze Roslyn ucieka na pustynię i w najwyższym stężeniu histerii woła do nich, ze są 'mordercami !', że "lepiej by zrobili, jakby siebie samych pozabijali !". Guido, który bezskutecznie liczył na to, ze zniechęcona do Gaya Roslyn przyjmie jego matrymonialne awanse, szepcze Gayowi, ze "to wariatka", ale Gay lepiej od niego wie, ze ona ma rację.

          "Teraz widzisz kim jestem naprawdę ? Wreszcie widzisz kogoś, kogo nie widziałaś wcześniej, a kim zawsze przecież byłem ?" - mocno wybrzmiewa ta kwestia, bezradnie całkiem.

          Wszyscy to wiedzą : są trójką facetów stłamszonych życiem, którzy starają się udowodnić sobie, że na coś ich jeszcze stać.

          Pierwszy odpada Pence, który zresztą uwalnia konie.

          A potem Gay, ale nie bez walki : najpierw ujarzamia mustanga, po jakiejś zupełnie szalonej walce, przywiązuje go za sznurek do auta, ale tylko po to,, by za chwilę odciąc sznurek i puścić go wolno.

          Guido chwyta się w końcówce tej męskiej przyjaźni z Gayem, to jedyne co mu zostało, snuje plany łowów w Meksyku, Kanadzie i w Kalifornii [akcja ma miejsce w Nevadzie], a kiedy Gay puszcza mustanga i zgaszony powiada : "To koniec. Zniszczyli ten świata. Trzeba zacząć żyć inaczej", Guido woła za nim nerwowo : "I co będziesz robil ? Weźmiesz etat na stacji bezynowej ?!".

          Smutna jest ta symboliczna śmierć wolnych ludzi. Roslyn, uczucie jakie wszyscy do niej żywią, pozwala im zauważyć, że rzeczywistość się zmieniła, ze swoich strachów i przerażeń nie da się przegnać łowiąc dzikie konie na karmę dla psów. Nic w ten sposób nie da się ocalić ani zmienić. Można jedynie z godnością przyjąć wyroki życia i spróbować zacząć na nowo.

          Niezwykła jest ta długa ostatnia sekwencja łowów. Ile tam jest znaczeń, sensów i symboli. Ludzie pozbawieni atrybutów wolności, takiej jaką ją rozumieją, łapią i pętają zwierzęta, ktore tę wolnośc uosabiają. W ten sposób definiują swoją własną życiową klęskę, a uwalaniając mustangi oddają ostatni hołd temu co wolne i pierwotne : swojej przeszłości, tęsknocie, zachowując być moze jedyny jeszcze istniejący przejaw wolności w świecie, który wolnośc postanowił zdusić. Piękne.

          Tylko ktoś taki jak Arthur Miller mógł napisac coś tak znakomitego, a ktoś taki jak John Huston nakręcić sceny, które i dzisiaj robią wrażenie. Ta walka mężczyzn z końmi widziana oczami coraz bardziej skonfundowanej i zrozpaczonej dziewczyny, w zupełnej ciszy, gdzieś na "plaży" pośrodku pustyni - szczególna rzecz.

          A przemiany postaci, jakie wykonują aktorzy, to zaiste pokaz szczerości i empatii z ich strony.

          cóz mogę powiedzieć : wspaniałe kino !

          z puentą mimo wszystko chyba optymistyczną : stary świat umarł, został opłakany, ostatni przejaw wolności - ocalony, a dusze ludzkie być może uleczone; kiedy Gay obejmuje Roslyn i powiada "Jedźmy do domu, drogę wskażą nam gwiazdy na niebie" : jest w tym nuta nadziei.

          www.youtube.com/watch?v=yQdVSZvD6MQ
          • siostra_bronte Re: "Skłóceni z życiem" - po filmie :] 31.01.18, 15:16
            Dzięki, Greku :)

            Widziałam ten film dawno temu, ale te sceny, które opisujesz, zwłaszcza polowania na mustangi dobrze pamiętam.

            Zdecydowanie masz rację. Cała trójka włożyła w swoje role coś więcej, także swoje doświadczenia. A wiedząc jak potoczyły się dalej ich losy nabiera to dodatkowego znaczenia.

            Mogę się tylko podpisać, wspaniałe kino!
            • grek.grek Re: "Skłóceni z życiem" - po filmie :] 01.02.18, 10:01
              dzięki, Siostro ! :]

              o yes, to pamiętna scena; już teraz mogę to przyznać, dzień po obejrzeniu filmu.

              absolutnie tak ! dzięki temu połączeniu losów postaci i aktorów film zyskuje inny wymiar. Widać zresztę w ich zachowaniach, jak bardzo utożsamiają się z tymi bohaterami i jak są oni dla nich ważni, na tym etapie ich własnego życia.

              tak jest !
    • grek.grek 20:00 TVN7 "Monachium" 31.01.18, 11:15
      ocenialiśmy pozytywnie ! :]

      fabuła dotyczy sytuacji po zamachu w wiosce olimpijskiej w 1972 roku, kiedy to terroryści palestyńscy zabili 11 izraelskich sportowców biorących udział w Igrzyskach.

      w odpowiedzi : izraelscy politycy i służby specjalne, w zaciszu gabinetów dogadali się i uruchomili akcję, w której wyselekcjonowana grupa tajnych agentów rozpoczęła polowanie na kilkunastu wytypowanych przywódców palestyńskich bojówek, które stały za monachijską tragedią.

      korzystając ze sprawnie działającej siatki informatorów agenci jeżdzą z miejsca na miejsce, po całym świecie, i zastawiają pułapki na kolejne ludzkie cele.

      Trwa to latami, okoliczności kolejnych akcji, presja i koniecznosć podejmowania cięzkiego kalibru decyzji - wyciskają piętno na ich psychice, na związkach rodzinnych, zmuszają do zadawania sobie coraz bardziej krępujących pytań o celowośc i moralną słusznosć tej operacji, a niebawem rzecz cała zaczyna być takze tematem politycznym, bo trudno przeoczyć kolejne śmierci wysoko postawionych aktywistów.

      znakomicie jest to nakręcone i zaplanowane, Steven Spielberg fachowo stworzył nastrój i zręcznie zbalansował wątek polowania z akcją i refleksją moralno-emocjonalną.

      świetne kino.
    • siostra_bronte "Witajcie w Norwegi!" 31.01.18, 16:22
      Obejrzane w Ale kino. Fajna, trochę czarna komedia na palący temat, bo dotyczy imigrantów.

      Bohater filmu, Primus (Anders Christiansen) prowadzi podupadły ośrodek wczasowy gdzieś na odludziu. Wpada na pomysł, żeby przekształcić go w ośrodek dla uchodźców. Wtedy dostanie sporo kasy od łebka. Jego znajomy tak właśnie zrobił i nieźle się wzbogacił.

      Urwało mi kilka minut, więc nie wiem na jakiej zasadzie do ośrodka, który dopiero będzie zatwierdzony przez urząd, przyjeżdża 50 imigrantów. No, ale załóżmy że tak się mogło zdarzyć.

      Ośrodek wymaga jeszcze napraw, ale Primus jest pełen entuzjazmu. Gorzej z jego żoną, która narzeka, że to kiepski pomysł i zakończy się klapą jak wszystkie poprzednie biznesy męża typu hodowla kurczaków, albo safari na śniegu :)

      Primus zbiera wszystkich i oficjalnie ich wita. Próbuje przekazać najważniejsze informacje po angielsku, ale przybysze nie reagują.

      Primus pyta więc, kto mówi po angielsku. Tylko jedna osoba podnosi rękę, niejaki Abedi, czarny z Kongo. Primus pyta więc naiwnie kto mówi po norwesku. I znowu rękę podnosi tylko Abedi. Jakiś poliglota :) Ale na pytanie o arabski, tłum żywo reaguje :)

      Potem Primus tłumaczy, że przybysze muszą się dobrać w pary (pokoje są dwuosobowe). I zaczynają się problemy, bo sunnici nie mogą spać z szyitami w jednym pokoju, religia zabrania :)

      Robi się zamieszanie, w końcu Primus siłą przegania ich do pokoi.

      Przybyli szybko chcą coś zjeść. Niestety, kuchnia jest niedokończona, nie ma też chyba nikogo kto by się nią zajmować. Wszystko przygotowuje sam Primus.

      Zoran (Slimane Dazi, znajoma twarz), muzułmanin z Egiptu krytycznie lustruje zawartość lodówki i przygotowany posiłek. "Ta ryba nie wygląda świeżo". "Sam ją łowiłem" odpowiada urażony Primus. "Kiedy?" dopytuje Arab. "Latem", wyjaśnia Primus. "Którego roku?" pyta Zoran? :)

      Na koniec Zoran oświadcza, że będzie go miał na oku. "Znam swoje prawa" oświadcza z godnością zdumionemu Primusowi.

      Primus wie, że musi dokończyć remont ośrodka i zagania do tego wszystkich mieszkańców, choć z dużym trudem.

      Pojawia się wizyta z UDI - urzędu ds. imigrantów. Urzędnicy oglądają ośrodek, widzą, że jeszcze nie wszystko gotowe. "Jeżeli jest im niewygodnie to może lepiej, żeby wrócili do swoich lepianek? " pyta prowokacyjnie :) Dostaje 2 tygodnie na dokończenie robót.

      Primus liczył na pieniądze z gminy, ale okazuje się, że Line, urzędniczka, która się tym zajmuje, może mu zaproponować pomoc materialną, a nie kasę. Przyjeżdża vanem wypełnionym....książkami. Oczywiście Primus jest wkurzony, nie potrzebuje książek!

      Paru zaciekawionych imigrantów dopytuje, czy Line przywiozła "plazmę". Abedi dopytuje o "Play Station" :)

      Z dużym trudem udaje się jakoś dokończyć remont.

      Ale imigranci niezadowoleni z kiepskiego żarcia tudzież braku wystarczającej liczy telewizorów (dochodzi do kłótni przy oglądaniu meczy) ogłaszają protest. Na oknach wieszają prześcieradła z napisami "Gulag" i "Guantanamo" :))

      Na szczęście Primus, dzięki romansowi z Line dostaje od niej pożyczkę. Kupuje nieszczęsne plazmy i Play Station i sytuacja się uspokaja.

      Niestety, żona dowiaduje się o wszystkim i wyrzuca go z domu: "raz poczuj się sam jak uchodźca" :) Primus ląduje w pokoju z Abedim, z którym zresztą się zaprzyjaźnia.

      Następna kontrola i Primus dostaje zgodę. Jest zadowolony, ale niestety, okazuje się, że Abedi jest nielegalnym imigrantem. Przez kilka lat mieszkał w różnych ośrodkach, z ostatniego uciekł, by chronić się przed deportacją.

      Policja daje Primusowi czas na przywiezienie zbiega. Ale Primus tego nie robi. Zawozi go pod granicę ze Szwecją i życzy powodzenia.

      Pominęłam niektóre wątki, np. córki Primusa, która zaprzyjaźnia się z dziewczyną z Libanu. Kiedy ta dostaje odmowę legalizacji pobytu, córka bierze z nią...ślub, żeby jej nie wydalono :)

      W sumie naprawdę fajna komedia. Najlepszy jest początek, potem film robi się trochę poważniejszy i za bardzo sentymentalny, zwłaszcza gdy Zoran zostaje wydalony, a Abedi musi uciekać. I w tej drugiej części zabrakło mi więcej tego czarnego humoru.

      Miałam też wrażenie że zabrakło też jakiejś puenty. Ale i tak to fajny film.

      To co w nim oryginalne to brak politycznej poprawności. Bez ogródek pokazuje się, że wielu imigrantów po prostu chce żyć na koszt norweskiego podatnika. Bez wysiłku i pracy (nie wspomina się tu o przestępczości, ale wszędzie gdzie są takie ośrodki, jest wyższa).

      Na kursy języka norweskiego przychodzą...3 osoby. Pozostali nie są zainteresowani. Spędzają czas oglądając tv, grając na Play Station lub po prostu się obijając.

      Film pokazuje to z humorem, ale też jest oczywiste, że polityka państwa norweskiego (i chyba każdego) wobec imigrantów ma wiele wad. I trudno powiedzieć, czy uda się ten problem w ogóle sensownie rozwiązać.

      Trailer. Niestety, nie znalazłam wersji angielskiej:

      www.youtube.com/watch?v=pxi-xWshs7M



      • grek.grek Re: "Witajcie w Norwegi!" 01.02.18, 09:58
        dzięki, Siostro ! :]

        świetny opis !

        zdecydowanie, nie tylko zabawna komedia, ale niemal instruktaż omawiający wszelkie wady masowej imigracji z krajów arabskich, czyli głównie leserstwo i roszczeniowość :]

        I trochę zjadliwy, bo nie widać w nim przeciwwagi, czyli jakichś kulturowych zalet, które ci przybysze mogliby wprowadzić w codzienność społeczeństwa [w tym przypadku] norweskiego.

        Ale sytuacje są autentycznie komiczne !

        No i - w Norwegii może tak tego nie widać, ale w innych krajach, zwłaszcza Unii, odsetek tzw rdzennych mieszkańców, którzy polują na socjal i migają się od zatrudnienia - jest w zasadzie dośc podobny do tego wśród uchodźców :] Tym drugim często, po prostu, trudniej znaleźć zajęcie, zwłaszcza na stałe.

        w Ameryce jest podobnie, jak chodzi o społecznośc afroamerykańską. Białych w przyczepach kempingowych też zresztą nie brak.

        W ogóle, mam wrażenie, że takie kraje jak Norwegia, to oazy społecznego dobrobytu, bo wszędzie są nierówności i getta, a u nich chyba nie ma wcale ? Może więc napływ uchodźców trochę te "niesprawiedliwości" wyrówna ;] Dlaczego tam ma być lepiej niż tu ! ;]]

        zresztą : trafił swój na swego :] Primus nie przyjmuje imigrantów z potrzeby serca, z jakimś planem działania, ale wyłącznie dlatego, bo uważa, ze to dochodowy interes, że są na to pieniądze budżetowe.

        Inna rzecz, że jesli na 100 imigrantów połowa jakoś wpasuje się w społeczeństwo, przyjmie europejski model życia, a powiedzmy, że połowa drugiej połowy przynajmniej wyśle dzieci do szkoły, to zawsze jest nadzieja, że w drugim pokoleniu imigracja zacznie "się spłacać", że tak to brzydko nazwę, z dzieci obecnych uchodźców wyrosną stuprocentowi Europejczycy.

        No i mamy wątek przyjaźni Primusa z Abedim, co dowodzi, że po przełamaniu pierwszych lodów i stoczeniu paru rutynowych bitew, można się dogadać i znaleźć wspólny język z przybyszami z dalekich krain :]

        Zawsze warunkiem podstawowym jest kontakt, relacja, rozmowa, nawet jesli na początku burzliwa ;]

        świetne.

        dzięki, Siostro :] Z przyjemnością, jak zawsze, czytałem Twój opis ! :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka