Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2018 - 6 (vol. 92)

    • grek.grek nocna playlista Stopklatki 05.06.18, 10:12
      niedawno rozmawialiśmy o prawdopodobnych zakończeniach wielokrotnych emisji w Stopklatce [nocą ! aaa ! ;!] "Taksówkarza", "Panien z Wilka" czy "Erratum".

      wygląda na to, ze kształtuje sie nowa nocna playlista : wczoraj "Ziemia obiecana", dzisiaj "Człowiek z marmuru" :] , choć ten drugi ma zapowiedziany, póki co, pojedynczy pokaz. Ale... kto wie ?

      tak czy owak, czy kiedyś doczekamy się komercyjnego kanału, który kino tego typu będzie puszczał w prime time ? :] Musiałby nim chyba jakiś filantrop strasznie rozrzutny sterować, prawda ? ;]

      ale to i tak cenna rzecz, ze "Człowiek", "Ziemia" i wiele innych ważnych filmów Stopklatka pokazuje. Nocą czy w dzień - grunt że są :]
      • grek.grek Re: nocna playlista Stopklatki 06.06.18, 09:42
        dzisiaj "Ziemia obiecana".

        o 2:20 ;]
        • mala_ciekawostka Re: nocna playlista Stopklatki 06.06.18, 19:02
          Też zwróciłam uwagę na tę "playlistę" :)
          Masz rację, grunt, że w ogóle te filmy są w TV.
          • grek.grek Re: nocna playlista Stopklatki 07.06.18, 09:41
            :]

            "Człowiek z marmuru", to zapewne jednorazowy "wyskok" z okazji rocznicy 4 czerwca ?

            Ale "Ziemia obiecana" może stać się częstym gościem nocnych seansów, tak coś czuję ;]
            • mala_ciekawostka Re: nocna playlista Stopklatki 07.06.18, 17:53
              Być może o to chodziło z emisją "Człowieka...":)

              Ja też;)

              • grek.grek Re: nocna playlista Stopklatki 08.06.18, 09:37
                zapewne :]

                ;]]
    • grek.grek 20:00 Kultura "Dobra żona" 06.06.18, 09:42
      bardzo polecam.

      rozliczeniowe kino, właściwie - jugosłowiańskie, bo to koprodukcja serbsko-bośniacko-chorwacka.

      jest już parenaście lat po wojnie, ganz normal, a główna bohaterka odkrywa taśmę video, z której zapisu wynika, że jej mąz w czasie wojny domowej był mordercą.

      równocześnie w telewizji występują aktywiści, którzy domagają się postawienia przed sądem zbrodniarzy wojennych.

      donieść na męża czy nie ? - oto jest pytanie, z jakim musi się zmierzyć pani Milena.

      a są małzeństwem niezłym, ona jest idealną panią domu, a on jej zapewnia komfort, mają dzieci : albo już dorosłe albo zaraz idące na studia; wspomagali się wzajemnie przez lata, mają grupę towarzyską, w której się dobrze czują, wspólne wspomnienia itd.

      czy zniszczyć to : teraz, tyle lat później, w imię - czego ? rozliczeń, które nikomu życia nie wrócą i przeszłości nie zmienią ?

      pani Milena szarpie się zatem sama ze sobą, a dochodzą do tego jeszcze kłopoty natury zdrowotnej.

      bardzo dobry film, właściwie do końca nie wiadomo, jak to się skończy, a przy okazji cała droga jaką przechodzi bohaterka, która musi podjąć jakąś decyzję, sprzyja rysunkowi psychologicznemu postaci.

      warto !


    • grek.grek 21:00 TV4 "Psy mafii [Triple 9]" 06.06.18, 09:52
      reżyser : John Hillcoat, zrobił niedawno udaną "Drogę" wg powieści Cormaca Mc Carthy'ego, niezłego "Gangstera", stylizowanego na czasy Wielkiego Kryzysu, reżyserował odcinki w "Czarnym lustrze"

      obsada : Casey Affleck, Chiwetel Eijofor, Anthony Mackie, Woody Harrelson, Aaron paul, Clifton Collins Jr.

      oraz Kate Winslet :]

      nieźle.

      muzyka : Atticus Ross

      rzecz zaś o planowanym skoku na bank przez rosyjską mafię. Aby odwrócić uwagę od szykowanej akcji - która charakteryzuje się skomplikowaną logistyką - wykonują zamach na policjanta.

      20 mln budżet, a opinie i recenzje raczej takie sobie, powtarzają się zarzuty o "zmarnowany potencjał" : na Rotten Tomatoes 53 % od krytyków i 42 % od widowni ;]

    • grek.grek 21:30 TVN "Niepamięć" 06.06.18, 09:59
      pan Tom Cruise powinien poprosić o jaki dodatek specjalny : znów musi ratować ludzkość przez najazdem kosmitów ;]

      tym razem akcja ma miejsce w roku 2077, po wojnie z obcymi planeta została napromieniowana, ludzkośc przeniosła się na Tytana, a na Ziemi został Jack, konserwator dronów i innych urządzeń, dzięki którym uzyskuje i dostarcza niezbędne ziemskie surowce do nowej kolonii.

      misja Jacka, i jego koleżanki Victorii, powoli się kończy, i wtedy właśnie na Ziemi awaryjnie ląduje jakaś rakieta, na której pokładzie Jack znajduje Julię, dzięki której odkrywa własną przeszłość i prawdę na temat niedawnej wojny.

      I to, ponoć, wywraca do góry nogami jego światopogląd :]

      w obsadzie jeszcze Morgan Freeman i Olga Kurylenko.

      na RT : 53 i 61 % ;]

      cóż, można spróbować chyba ? :]
      • grek.grek 0:55 TVN "Niepamięć" 07.06.18, 10:36
        grek.grek napisał:

        pan Tom Cruise powinien poprosić o jaki dodatek specjalny : znów musi ratować ludzkość przez najazdem kosmitów ;]

        tym razem akcja ma miejsce w roku 2077, po wojnie z obcymi planeta została napromieniowana, ludzkośc przeniosła się na Tytana, a na Ziemi został Jack, konserwator dronów i innych urządzeń, dzięki którym uzyskuje i dostarcza niezbędne ziemskie surowce do nowej kolonii.

        misja Jacka, i jego koleżanki Victorii, powoli się kończy, i wtedy właśnie na Ziemi awaryjnie ląduje jakaś rakieta, na której pokładzie Jack znajduje Julię, dzięki której odkrywa własną przeszłość i prawdę na temat niedawnej wojny.

        I to, ponoć, wywraca do góry nogami jego światopogląd :]

        w obsadzie jeszcze Morgan Freeman i Olga Kurylenko.

        na RT : 53 i 61 % ;]

        cóż, można spróbować chyba ? :]


        czy udało się Wam wczoraj obejrzeć ?

        powtórka dziś, a w zasadzie... jutro ;]
    • grek.grek 22:05 Stopklatka "Londyński bulwar" 06.06.18, 10:10
      niezła opowiastka z okolic gangsterskiego półświatka z wieloma typowo bryttyjskimi fizjonomiami ;]

      Harry, gangster po wyroku wychodzi z mocnym postanowieniem poprawy, a jednocześnie nie złamał się w trakcie śledztwa, może nawet wziął na siebie czyjąś winę i przez to dawni koledzy nie chcą dać mu świętego spokoju, by mógł zacząć na nowo, z dala od ich towarzystwa. Zwłaszcza jeden boss, który tak sobie ceni naszego bohatera, że niemal go prześladuje z propozycją pracy.

      zatrudnia się Harry, jako ochroniarz aktorki, zaczepianej ciągle przez paparazzich, pełni też funkcję ogrodnika i konserwatora w jej posiadłości. wkrótce, oczywiście, pozna ją osobiście i ta znajomośc ciekawie się rozwinie, niektórzy porównują to do "BulwarU Zachodzącego Słońca", ale zupełnie nie o taki typ relacji tutaj chodzi.

      dobry kwartet : Farrell, Knightley, Winstone, Thwelis w rolach głównych.

      I niezła reżyseria Williama Monahana, który napisał też scenariusz, a warto pamiętać,,ze dostał Oscara za skrypt do remake'u "Infilitracji"

      a przede wszystkim jest to film, po prostu, arcybrytyjski :] I to się widzi, czuje i odbiera w każdej scenie :]
    • grek.grek 23:20 TV4 "Przeznaczenie" 06.06.18, 10:18
      reklamowany przez Never :]

      agent przyszłości podrózuje w czasie ścigając przestępcę i tylko na pozór brzmi to banalnie. scenariusz na motywach opowiadania Roberta A. Heinleina "Wszyscy zmartwychwstali ["All you zombies", 1959], które zostało wybrane do dziesiatki najlepszych opowiadań SF XX wieku przez amerykańskiego "Locusa".

      koniecznie pamiętajmy o przewrotce fabularnej, jaka się tutaj wydarzy ! a która może mieć konsekwencje dla naszej psychologii :], jak pół żartem , pół serio Never ostrzegła :]

      mam nadzieję, ze niczego nie pokręciłem :]




      • never_never Re: 23:20 TV4 "Przeznaczenie" 06.06.18, 21:15
        dzięki, Greku :)

        to ja jeszcze raz ostrzegę, że to "dziwny" film i przerwy reklamowe niestety mogą zaburzyć śledzenie fabuły, bo... Ciekawostka poprzednio próbowała (i to o wcześniejszej porze!), ale nie dotrwała do końca :(

        OT
        nie będzie mnie, pewnie aż do końca miesiąca, o ile nie dłużej, bawcie się dobrze i dużo piszcie :)

        • maniaczytania Re: 23:20 TV4 "Przeznaczenie" 06.06.18, 21:29
          a ja się zastanawiałam, gdzie się podziałaś, a Ty tu znowu znikasz ;)

          Mam nadzieję, że to związane z czymś przyjemnym :)
        • grek.grek Re: 23:20 TV4 "Przeznaczenie" 07.06.18, 09:47
          dzięki, Never ! :]

          niestety, nie udało mi się obejrzeć ! padłem znokautowany przez Morfeusza podczas pierwszej przerwy reklamowej. To efekt 3 ostatnich nieprzespanych nocy. zazwyczaj po takim cyklu nadchodzi podobnej jakości nokaut, ale miałem nadzieję, że zdołam przetrwać tym razem :]

          niestety, zdązyłem tylko zobaczyć głównego bohatera po operacji głowy, z okazji poparzenia w pierwszej scenie. Zapowiadało się intrygująco. Tym bardziej żałuję.

          zdecydowanie będę się starał się zapolować na kolejną powtórkę ! na pewno jakaś będzie :] zatem, "Przeznaczeniu" mówię : do szybkiego spotkania ! :]

          o, mam nadzieję, że Twoja nieobecność będzie podyktowana radosnymi i przyjemnymi wydarzeniami ! Takich też gorąco Ci życzę, Never ! :]

          będziemy grzeczni ! :]

          wracaj tak szybko jak tylko będziesz mogła, będziemy na Ciebie czekać z niecierpliwością ! dobrej zabawy i nie zapominaj o nas ! :]
    • grek.grek Re: 22:25 TVN7 "Brudny Harry" 07.06.18, 09:35
      yes :]
    • grek.grek 20:00 Kultura "Nine" 07.06.18, 10:13
      odważna idea : musical ewidentnie nawiązujący, ba - cytujący ! - "Osiem i pół".

      zebrał dośc średnie noty, z tego, co pamiętam, ale, po obejrzeniu, jakoś polubiłem "NIne". Głównie za pewną klasą, wysoką jakość i jednak atmosferę oryginału, który jest przywoływany.

      oglądając "NIne", który czerpie z "Osiem..." cały czas wracały mi w pamięci sceny z filmu Felliniego, w jakimś sensie zatem, "Nine" było dla mnie przestrzenią do przypomnienia sobie pierwowzoru. I może dlatego miałem takie dobre wrażenia po obejrzeniu ? ;]

      właściwie "Nine" tylko zahacza o postaci, wątki i sceny z "Osiem", wystarczająco by przywołać ducha, ale nie dośc, by stać się jego epigonem.

      I to dobrze, wg mnie, bo dostajemy w jakimś sensie zupełnie osobną rzecz, którą śmiało mozna oceniać za jej osobiste walory, a nie za podobieństwo czy jego brak do oryginału.

      kluczem są zatem postaci tytułowych dziewięciu kobiet, które stają na drodze lub wychodzą ze wspomnień lub fantazji Guido. Ciekawe, czy w "Osiem" również było ich dziewięć... ? ;]

      każda z nich jest inna, każda jest odpowiedzią na inną potrzebę i pragnienie reżysera, każda ma własną osobowośc, co zostaje podkreslone w układach tanecznych i piosenkach, jakie wykonują.

      w "Osiem" mam wrażenie, Guido poruszał się pomiędzy tymi kobietami, natomiast w "NIne" to one orbitują wokół niego, tam było to płynne i stanowiło ważny sens jest inspiracji, tutaj staje się okazją do performance'ów zaangażowanych do filmu renomowanych aktorek.

      ofk, "Nine" nie ma tego, co było sednem "Osiem", czyli głębokiej introspekcji w duszę rezysera filmowego, który staje wobec niemocy twórczej, wątpliwości wobec własnego powołania, przekopuje zatem siebie wzdłuż i wszerz, by odnaleźc coś, co stanie się zaczynem nowego projektu. W całym tym procesie miesza mu się życie ze snem, wspomnienie z aktualnością, realizm z wyobrażeniem, powstaje chaos, który sam Fellini cudem jakimś utrzymuje w idealnie spójnej wizji.

      No i to zakończenie, cudowne i niepowtarzalne, z tymi światłami, gdzieś za miastem, cyrk, korowód, muzyka, ludzie ! cudowne i wzruszające ! w "Nine" idea jest zbliżona, pomysł osobny, wykonanie interesujące, ale wciąz miałem przed oczami oryginał :"]

      kwiat aktorstwa : Daniel Day Lewis w roli Guido

      I wspaniałe aktorki : Judi Dench, Penelope Cruz, Nicole Kidman, Marion Cotillard

      wreszcie : Sophia Loren w roli matki Guido, jej pojawienie się, zwłaszcza wyjście w finale, to niezwykła filmowa sytuacja, wg mnie

      piosenki i taniec są świetnie, wg mnie, profesjonalnie przygotowane i zrealizowane w filmowym rytmie, a bank rozbija tutaj pani Fergie, która w "Nine" jest nową wersją Saraginhy z "Osiem. jej piosenka i układ taneczny mają polot, dynamikę i widać jej obycie estradowe.

      ale przy całej sympatii, kiedy przypomnę sobie tę scenę na plaży i tę muzykę, do której tańczy Saraginha - każda inna wersja odpada w przedbiegach ;]

      problemy egzystencjalne i twórcze Guida wyrażone są w jego dwóch piosenkach, po drodze miota się nasladując oryginał, ale nawet Daniel Day Lewis nie jest w stanie stworzyć konkurencji dla postaci, którą wykreował Fellini.

      chciałbym, ale nie mogę jakoś wciąz spojrzeć na "Nine" bez odwołań do "Osiem", co jest chyba trochę nieuczciwe, bo może warto by było "Nine" widzieć jako całkiem osobny byt filmowy ?

      tylko JAK tego dokonać ? :]

      tak czy owak, bardzo polecam :]

      dla usprawiedliwienia Roba Marsahalla et consortes warto moze dodać, ze bezpośrednią inspiracją "Nine" jest sztuka teatralna wystawiana na Broadwayu.

      która oczywiście wzięła się z zaintrygowania "Osiem i pół" ;]]
    • grek.grek 21:50 Stopklatka "Podwójna gra" 07.06.18, 10:25
      głowę dam, że kiedyś oglądałem ;]

      młody futbolista doznaje kontuzji kończącej karierę, zawodowcem nie zostanie, więc szuka jakiegos zastępczego zajęcia, najchętniej w okolicach swoich zainteresowań sportowych.

      zostaje przepowiadaczem wyników meczów dla ludzi obstawiających u bukmacherów. Pod swoje skrzydła przyjmuje go stary wyga w branży, mający program w telewizji i własne biuro.

      nasz bohater robi furorę, trafia 80 % typowań, albo i lepiej, firma zarabia kokosy. jest piękne.

      a cała akcja, tak naprawdę, rusza wtedy, kiedy nasz bohater zbyt mocno uwierzy we własną nieomylność i wpada w dołek formy; nagle okazuje się, że w tej konkurencji trzeba też "odrabiać prace domowe", a nie tylko wierzyć, że "się wie".

      co jednak, jeśli nawet odrabianie prac domowych, ślęczenie nad rubrykami i wykonywanie całej tej niegodnej wirtuoza papierkowej roboty również nie powoduje wzrostu skuteczności ?

      w tle perypetii głównego bohatera kręci się wątek starego lisa, człowieka cynicznego i przegranego, zgorzkniałego manipulatora, którego bezbłędnie gra Al Pacino.

      główna rola przypada Matthewowi Mc Conaughy'emu i jest on w niej idealnie obsadzony, wg mnie.

      scenariusz napisał Dan Gilroy, którego rewelacyjnego "Wolnego strzelca" niedawno oglądaliśmy; dostał za scenariusz do niego nominację oscarową.

      warto spróbowac, wg mnie, "Podwójna gra" może nie wychodzi poza dobrą amerykańską konfekcję ;], ale jako taka jest naprawdę niezłym filmem.
    • grek.grek 23:35 Polsat "Brooklyn" 07.06.18, 10:34
      mógłby być wcześniej, ale... wiadomo jak jest ;]

      rzecz się dzieje w latach 50-tych.

      Irlandka ląduje w Nowym Jorku, poznaje Włocha, zakochanie wisi w powietrzu. Kłopot, że ona musi wracać do domu, bo tam rodzina, i chyba jakaś rodzinna tragedia. No i drugi kandydat do jej ręki.

      istotą filmu staje się, zatem - zapewne ?, dylemat jaki rozstrzygnąć musi bohaterka : którego mężczyznę, które miejsce pod słońcem, którą kulturę społeczną wybrać dla siebie, i jak to zrobić nie raniąc uczuć tej drugiej ?

      w głównej roli Saorsie Ronan, scenariusz Nicka Hornby'ego, reżyseria John Crowley, który - jak głosi jego CV - przed "Brooklyn" zrobił kultowego "Detektywa".

      "Brooklyn" miał sukces : 3 nominacje oscarowe, nominacja do Globów [Ronan], 6 nominacj do Bafta [nagroda za najlepzy film brytyjski].

      w sumie, lista tych nominacji jest długa.

      zatem, interesujaca premiera, szkoda że przegrała w ramówce z "Żoną na niby" ;]

      • grek.grek "Brooklyn" o filmie 1/2 08.06.18, 10:30
        udało mi się obejrzeć, mimo że zaczął się z 20-minutowym opóźnieniem wobec zapowiadane godziny emisji ;]

        Rzecz się zaczyna w Irlandii. Są lata 50-te.

        Eilis uczy się pilnie, pracuje jako ekspedientka u kostycznej i złośliwej panny Kelly, ma starszą siostrę - Rose i matkę. Są ze sobą mocno związane.

        Jest to rzeczywistość zdominowana konserwatyzmem obyczajowym, religjnością, konwenansami, ale Eilis one nie przeszkadzają, co najwyżej dokuczliwa jest panna Kelly, wymalowana na stereotyp starej panny z koszmarów : szczupła aż chuda, świdrująca oczami i młode panienki traktująca z ironią.

        Eilis ma najlepszą przyjaciółkę, Nancy, która właśnie poznaje chłopaka, do którego wzdychała od dawna, George'a i ma plany z nim związane.

        Któregoś dnia Eilis dostaje informację, ze Rose załatwiła jej wyjazd do Ameryki. POśrednikiem jest ksiądz, a za nim stoi jakaś organizacja, która załatwia Irlandczykom takie wyjazdy i wszystkich kwateruje w nowojorskim Brooklynie. Czeka tam mieszkanie i posada. Szansa na nowe, lepsze życie.

        Eilis chce jechać, ale rozstanie z Rose i matką jest trudne, sporo łez i kiedy patrzą na siebie : ona [w obowiązkowo zielonym płaszczu] z pokładu odpływającego statku, a one z nabrzeża - widać w nich całe to uczucie jakim darzą się i darzyły zawsze.

        Podróż jest długa i niewygodna, z nieodłączną chorobą morską, a na dodatek Eilis przegrała walkę o dostęp do łazienki i ledwie jakoś się trzyma. Na szczęście dzieli kajutę z energiczną i bystrą dziewczyną w czerwonym płaszczyku, która udziela jest bezcennych rad i pomaga wybrnąć jakoś z kłopotów.

        TO ważna scena, kiedy z offu słyszymy rady tej nowopoznanej koleżanki i oglądamy Eilis podczas odprawy paszportowej i wchodzącą w nowe życie daleko od domu.

        Eilis pracuje jako ekspedientka w dobrym sklepie, na tamte czasy, to wygląda nawet na jakieś centrum handlowe. Szefowa jest wymagajaca, ale pomocna i rzeczowa. Eilis szybko sie uczy.

        Cały czas dostaje listy z domu, w których Rose opisuje jej swoją pracę w klubie golfowym, zdrowie i pamięć o niej matki, mówi też, że Nancy dobrze się układa - Eilis płacze czytając, bo bardzo wciąz tęskni za domem.

        Aklimatyzuje się coraz lepiej : uczy się rachunków, pensja na której mieszka prowadzona jest przez całkiem sympatyczną jejmośc, a cztery współlokatorki nie są kłopotliwe.

        Pojawia sie chłopak. Tony. Włoch, fan baseballa, pracujący w barze, w którym Eilis jada posiłki po pracy; miły oczywiście. Szybko zdobywa sympatię Eilis i właściwie zostają parą.

        Ksiądz odwiedza Eilis i jest dumny z jej postępów : dziewczyna zdobywa wykształcenie, zadomawia się, w pracy coraz lepiej sobie radzi, a kiedy ma chwilową słabośc z okazji emocji związanych z listami od siostry - on to najlepiej rozumie, bo sam był w takiej sytuacji, ba : wielu innych Irlandczyków na Brooklynie też to zna z autopsji.

        cdn

        • grek.grek "Brooklyn" o filmie 2/2 08.06.18, 10:51
          Eilis chodzi z Tonym i innymi znajomymi na plażę, nosi dumnie bikini - zielone, ofk ;], wciąz koresponduje z rodziną, ale już mniej w tych listach łez, więcej optymizmu i nadziei na dobrą przyszłośc.

          Pewnego dnia Tony zabiera ją za miasto i pokazuje szczere pole, które już zostało podziałkowane i wysprzedane. Bedzie tutaj nowoczesne osiedle mieszkaniowe, a Tony kupił jedną z parceli. I ma pomysł na przyszłość : własna firma.

          Potem sensacyjnie oświadcza się Eilis, a ona jego oświadczyny przyjmuje. Spędzają pierwszą wspólną noc i biorą cywilny ślub.

          Aż tu nagle - tragedia. Umiera Rose, siostra Eilis. Nagle, może zawał, może udar...

          Przyjeżdza więc Eilis do domu na pogrzeb. Ma zostać przez miesiąc i wrócić do Nowego Jorku. Jest to długi miesiąc.

          Matka się cieszy z jej powrotu. Ma nadzieję cichą, ze Eilis zostanie w domu. Teraz bardzo jej potrzebuje.

          Nancy własnie bierze ślub, więc Eilis w tej akcji uczestniczy. Nosi się po nowojorsku, nauczyła się malować usta i dobierać sukienki, nie jest już tą skromną dziewczynką, która tutaj mieszkała przez wyjazdem. Na ulicy nawet złośliwie ktoś mówi o niej "gwiazda przyjechała".

          Przy okazji poznaje jakże sympatycznego Jima. "Opanowany, kulturalny i zabawny" szybko ją zaciekawia, spędzają czas wraz z Nancy i jej narzeczonym, rodzi się między nimi więź. Rozmawiają, podobają się sobie, on nie ukrywa zanadto, że ma wobec niej plany, a ona coraz bardziej nie wie, co z tym fantem począć. Na ślubie Nancy zerkają na siebie, kiedy padają od ołtarza słowa małzeńskiej przysięgi.

          Jim to "dobra partia", powiada matka. Zaraz obejmie po ojcu świetnie prosperujacą restaurację. Rodzice wyprowadzają sie na wieś i Jim będzie miał do dyspozycji duży, piękny, arcyirlandzki dom z białego kamienia i z ogrodem.

          to taka sugestia : powinnaś wyjść za niego, Eilis, i zostać w domu.

          No i na dodatek Eilis znajduje świetną pracę. Dokładnie : posadę, która w smutnych okolicznościach zwolniła się po śmierci Rose. Elis lubi liczby, słupki, cyferki, i to jest dokładnie taka praca. Idealna.

          Później okazuje się, ze ten klub golfowy, w którym pracuje Eilis w miejsce Rose, ufundował specjalną nagrodę im. Rose, która będzie wręczana co roku wyrózniającej się nowej pracowniczce. I chcą by Eilis ją wręczyła na inauguracyjnej gali.

          Wszystko sprzysięgło sie, by namówić Eilis do pozostania.

          Ale co z Brooklynem ? Co z mężem Tonym ? Co z tamtym życiem ? Im bliżej wyjazdu, tym mniej Eilis wie, jak zdecydować. Tak bardzo nie wie, że nie czyta listów od Tony'ego, które ten pisze ze swoim nadmiernie intelektualnie rozwiniętym 8-letnim bratem :] Eilis nie pisze również wcale, tak jakby w niej samej kiełkowała myśl, by zostać w rodzinnym mieście. Wszystko przecież ułożyło się idealnie wręcz.

          Sprawa rozwiązuje się samoczynnie.

          Panna Kelly prosi na rozmowę Eilis. Poprzez bratanicę jednej z klientek sklepu, dowiedziała się, że Eilis wyszła za mąż w Nowym Jorku.

          W takim układzie, Eilis pozbywa się wątpliwości. OPowiada o wszystkim matce, która pyta o Tony'ego, czy jest miły i dobry, akceptuje decyzje córki, ale jest zawiedziona, ze Eilis musi jednak wyjechac. Obejmują się bardzo mocno. To bardzo emocjonalna, ale stonowana jedncoześnie, pięknie zilustrowana muzyką.

          I Eilis faktycznie wyjeżdza. Jima informuje o wszystkim za pomocą listu. Za oknem pociągu wiozącego ją do portu, migają zielone irlandzkie pagórki.

          Na statku płynącym do Ameryki, Eilis poznaje dziewczynę, podobną do siebie dawniej.

          I teraz Eilis zamienia się w mentorkę, udziela jej tych samych rad, których jej udzieliła onegdaj dziewczyna w czerwonym płaszczu.

          A na tle tych rad, płynących z offu, widzimy jak Eilis wraca na Brooklyn, znów spotyka Tony'ego, padają sobie w objęcia i całują się.

          I koniec tego monologu brzmi : "... i po jakimś czasie zrozumiesz, że tutaj własnie, nigdzie indziej, tutaj jest twój dom".

          Tak się film kończy.
          • grek.grek Re: "Brooklyn" tytułem podsumowania ;] 08.06.18, 11:06
            historia prosta, ale jakże pojemna znaczeniowo, prawda ? los imigranta, trudny do rozstrzygnięcia dylemat, dramat decyzji którą nie sposób kogoś nie zranić, którą podejmuje się ze łzami w oczach.

            piękna, dyskretna muzyka Michaela Brooka, dzięki niej film zyskuje istotny nostalgiczny odcień, idealnie wypośrodkowany, by nie przechylić się w stronę ckliwości.

            świetni aktorzy : Saorsie Ronan, z wybitną dojrzałością i inteligencją gra emocje, które zagrać jest niełatwo; dobra jest Brid Brennan w roli kostycznej i nieprzyjemnej panny Kelly; no i pojawia się Julie Walters, gra rolę miłej pani Kehoe - prowadzącej pensję, w której mieszka Eilis w Ameryce.

            dobra rola Domhnalla Gleesona, arcyirlandzka twarz do roli irlandzkiego arcy Jima :]

            znakomita praca reżyserska Johna Crowleya, jak również praca całego zespołu scenografów i charakteryzatorów : naprawde można się poczuć jak w 50s na Coney Island, panowie z spodniach zapinanych pod szyją, panie w sukienkach pod kolano, makijaże, fryzury, sugestywnie skomponowana przestrzeń miejska, a nawet sceny plażowe. Podobnie rzecz się ma ze scenami kręconymi w "części irlandzkiej". Ciekawe, czy kręcono faktycznie te sekwencje gdzieś na Wyspach czy jednak znaleziono tak dobre imitacje ?

            No i kluczowa rzecz, czyli scenariusz Nicka Hornby'ego, prosty, klarowny, a jednocześnie pełen sensów, bardzo inteligentny.

            bardzo dobry film ! :]

            www.youtube.com/watch?v=1ekxPFTZm1Y
    • zielony.promien "Przeżyliśmy wojnę" 07.06.18, 17:42
      Zapowiadam z wyprzedzeniem. W Kulturze w sobotę jakoś ok. 16.00. Wygląda na to, że to nowe pasmo z amerykańską klasyką. Brawo!

      Kapitalny film Johna Frankenheimera z 1962 r. (tytuł oryginalny to "Manchurian candidate").

      Pisałam o nim tak: bohater, sierżant Shaw (znakomity Laurence Harvey) wraca w glorii chwały z wojny w Korei, gdzie uratował oddział swoich żołnierzy. Ale jeden z nich, Marco (Frank Sinatra) podejrzewa, że Shaw ma coś do ukrycia. Zaczyna mieć koszmarne sny, w których widzi, jak Shaw morduje dwóch żołnierzy z oddziału...

      Znakomita obsada. Oprócz Harveya i Sinatry grają też Janet Leight i Angela Lansbury.

      Wspaniały jest klimat tego filmu. Uczucie zagrożenia tak sugestywne, że wywołuje gęsią skórkę. W ogóle ten film może się przyśnić w nocy. Mistrzostwo!!

      Frankenheimer zrobił na początku swojej kariery kilka świetnych thrillerów politycznych, jeżeli można je tak określić, szkoda, że tak rzadko pokazywanych. Szerszej publice znany jest głównie z "Francuskiego łącznika". Tym bardziej chwała Kulturze!

      Jakiś czas temu Demme zrobił remake tego filmu, średnio udany, "Kandydat" z Denzelem Washingtonem, choć i tak podobał mi się bardziej niż innym forumowiczom.

      To będzie niezapomniany seans!!

      PS: Greku, kochani, przeżywam teraz ciężkie chwile, stąd moja sporadyczna obecność na forum. Pamiętajcie o mnie.
      • zielony.promien Re: "Przeżyliśmy wojnę" 07.06.18, 17:45
        Poprawka, chodziło oczywiście o "Francuskiego łącznika 2".
      • mala_ciekawostka Re: "Przeżyliśmy wojnę" 07.06.18, 18:01
        Pamiętamy, Siostro, i mocno, mocno ściskamy!
        • zielony.promien Re: "Przeżyliśmy wojnę" 07.06.18, 18:08
          Dziękuję bardzo, mała_ciekawostko.
      • maniaczytania Re: "Przeżyliśmy wojnę" 07.06.18, 20:27
        Trzymam kciuki za Ciebie i przesyłam fluidy ciepłych myśli!
        • zielony.promien Re: "Przeżyliśmy wojnę" 08.06.18, 10:58
          Dziękuję serdecznie, Maniu.
      • grek.grek Re: "Przeżyliśmy wojnę" 08.06.18, 09:31
        Siostro, pamiętamy o Tobie ZAWSZE ! Zawsze ! Bądź tego pewna ! I trzymam, trzymamy, kciuki za to, by ten trudny moment w Twoim życiu szybko minął i wszystko wróciło do optymalnej formy !

        dzięki za wspaniałą zapowiedź ! :]

        brzmi świetnie !

        nie mam pewności, czy uda mi się obejrzeć, termin jest trochę... kontrowersyjny ;'], ale obiecuję, że zrobię wszystko, by jednak zobaczyć. Twoja rekomendacja jest dla mnie równoznaczna z niezbędnością i koniecznością obejrzenia zapowiadanego filmu ! :] wiem, ze musi być znakomity, skoro Tobie się tak bardzo spodobał.

        dzięki, Siostro :]

        pamiętam o Tobie, Siostro ! bądź pewna. Pamiętamy wszyscy.

        • zielony.promien Re: "Przeżyliśmy wojnę" 08.06.18, 10:14
          Dziękuję bardzo, Greku. Jest cholernie ciężko, mam nadzieję, że z tego wyjdę. Pozdrawiam gorąco.
          • grek.grek Re: "Przeżyliśmy wojnę" 08.06.18, 11:10
            wszystko się ułoży, Siostro ! jestem tego pewien ! bądź dobrej myśli, nie trać wiary w powodzenie.

            Pozdrawiam Cię gorąco !
      • grek.grek Re: "Przeżyliśmy wojnę" 09.06.18, 10:26
        jeśli pozwolicie, Czcigodni : przypomnę o seansie, rekomendowanym przez Siostrę.

        16:05 Kultura

        mam nadzieję, że oczywiście oglądamy ! Licznie :}]
      • grek.grek "Przeżyliśmy wojnę" wrażenia po seansie :] 10.06.18, 10:33
        dzięki, Siostro za kolejną niezawodną rekomendację ! :]

        świetny film !

        Wg mnie, nieco metaforyczny, symboliczny, bo opisujący sytuację dośc kuriozalną, ale wymowny i znakomicie zrobiony.

        Te czarno-białe zdjęcia, kapitalna muzyka [np w scenie, w której Marco śledzi Shawa , który za moment, nie wiedzieć czemu rzuci się do wody], cały sztafaż kina 50s-60s : bezcenne wrażenia. Film mógłby być zupełnie o niczym, a ten kostium sam w sobie wystarczyłby, aby go podziwiać ! kto powiedział, że wizualne wrażenia nie są w kinie kluczowe ? :]

        Momentami jest tutaj naprawdę zabawnie : jak napisałaś - żołnierze po powrocie z wojny mają koszmary. Zostali poddani hipnozie przez naukowców chińskich i radzieckich. Podczas eksperymentu zostali zmuszeni do wyobrazenia sobie, że otaczają ich nie mundurowi i inżynierowie, ale koło gospodyń wiejskich. I to te gospodynie, poczciwe panie, zmuszają ich do zabójstw i piorą mózgi.

        Ale co komiczne : w koszmarze Marco te panie są białe, w koszmarze czarnoskórego Melvina : są oczywiście czarnoskóre ;]

        Druga rzecz : to jest nieodparcie komiczne, kiedy Shaw do łysego i wąsatego inżyniera radzieckiego mówi per "proszę pani" :] Moment ten poprzedza zabójstwo swojego podkomendnego, którego dokonuje w stanie zahipnotyzowania, co czyni całą scenę groteskową. Znakomite !

        Oczywiście, wg mnie, cała wizja filmowa ma 2 główne cele : odpowiada na lęki społeczne związane z nakręcaniem psychozy antykomunistycznej w Ameryce, ale i ma za zadanie ośmieszyć tych, którzy je rozpowszechniają, wszak przecież prześladowania dotknęły filmowców i scenarzystów.

        Tutaj antykomuniści są dodatkowo bezgranicznie cyniczni, co symbolizuje pani Eislin, matka Shawa, wpływowa polityczka, która posługuje się zahipnotyzowanym synem jako narzędziem do likwidacji przeciwników ideowych oraz steruje swoim mężem, senatorem, byłym alkoholikiem, zajadłym antykomunistą z jej inspiracji, jak kukłą, by przepchnąć jego kandydaturę na prezydenta Ameryki i zza jego pleców rządzić.

        Antykomuniści posługujący się drapieżną retoryką, a jednocześnie pozostający w ścisłym związku z prawdziwymi antykomunistami - mocne :]

        wprawdzie pani Eislin powiada, że komuniści radzieccy i chińscy mają jej tylko pomóc przejąć władzę w Ameryce, a ona potem wcale nie będzie im sprzyjać,a wręcz przeciwnie : zniszczy ich, ale : czy można jej wierzyć ? Czy to patriotka aż tak wielkiego kalibru, że gotowa syna poświęcić ? Tak kocha wolnośc i demokrację, ze gotowa jest na zabójstwa w ich imię [ czy raczej : w imię swoich wypaczonych definicji wolności ] ? Wyglada ona raczej na niebezpieczną fanatyczkę i człowieka, który powinien zostać zamknięty w więzieniu, bo gdyby jej nominat został prezydentem mógłby rozkręcić wojnę nuklearną.

        Zatem, wydaje mi się, że cele ideowe film osiągnął :]

        Ośmieszył fobie i lęki antykomunistyczne i amerykańskich inkwizytorów politycznych urządzających polowania na czerwone czarownice. Rosjanie i Chińczycy zahipontyzowali żołnierzy, którzy widzą ich w sukienkach i czepkach jako kobiety, a potem ci żołnierze wpływają na wyniki wyborów w Ameryce ? czysta fantasy ! Zamierzona niedorzecznośc nabijająca się z form i stylu zastraszania społeczeństwa jakimś zalewem agentów obcego wywiadu.

        CHociaz... możliwe, ze w latach 60-tych odebrano ten film zupełnie inaczej ?

        U nas niektórzy tak straszyli jeszcze całkiem niedawno ;'] dzisiaj sami są podejrzani o agenturalne znajomości. Tak to juz : jak kto obnosi się ze swoją religijnością i o jej niedostatek pomawia wszystkich dookoła, to z góry wiadomo,ze ma młodą kochankę, której załatwiał pracę w zamian za usługi wiadome; jak kto gejów ściga z kijem, to wiadomo że musi mieć chłopaka w zaciszu; jak kto grzmi z ambony na "komuchów i złodziei", to w oczywisty sposób sam donosi i kradnie. Jakoś tak to już jest :]

        Jesli film jest serio, to jest zaiste niepokojący, zgadzam się, Siostro !

        Jesli jest w tym ironia i drwina - to równiez wypadły okazale ! :]

        cdn
        • grek.grek Re: "Przeżyliśmy wojnę" wrażenia po seansie :] 10.06.18, 10:55
          I słodka to zemsta na fanatykach i wariatach, którzy złamali kariery filmowcom posądzając ich o komunizm, czasami w ten sposób załatwiając prywatne porachunki.

          świetna jest ta długa rozmowa Shawa z Marco, z długą retrospekcją, podczas której Shaw opisuje mu swoją znajomośc z Jocelyn Jordan, dzieki której on, nielubiany sztywniak, potrafił być "uroczy, uśmiechnięty i żartobliwy". Poznajemy innego Raymonda, widzimy więc że człowiek ten został skrzywdzony, wypaczony, a za wszystkim stoi [teoretycznie] najbliższa mu osoba.

          Obaj panowie mają chyba trzy dłuższe rozmowy, trzeba przyznać, ze obaj aktorzy wypadają niezwykle korzystnie.

          Znakomite jest wejście Janet Leigh, w pociągu, kiedy idzie za rozstrzęsionym Marco i podaje mu papierosa. Sposób w jaki go przypala, podaje mu i patrzy na niego jest zupełnie nadzwyczajny ! A ona jakże piękna.

          doskonały jest też momenty, gdy Shaw przychodzi zabić redaktora naczelnego gazety, w której pracuje. Oczywiście, jest pod działaniem hipnozy. A redaktor akurat czyta w łóżku i ma na sobie szlafrok żony :] Kamera filmuje tę scenę w taki sposób, ze Shaw stoi na samym marginiesie kadru, a potem przesuwa się bliżej łózka i zasłania sobą cały obraz - znak, że ruszył do aktu morderstwa. Znakomite. Nie trzeba pokazywać tego wprost, niech widz wysili wyobraźnię.

          Choć już zabójstwo senatora Jordana i Jocelyn jest pokazane bezpośrednio, co ma sens, bo ma chodzi o wstrząs u widza.

          Oto do czego zdolny jest człowiek zmanipulowany. Odnosłem wrażenie, ze Shaw jest metaforą całych społeczeństw współczesnych, a ci radzieccy i chińscy naukowcy, to odpowiednio wyprofilowane polityczne partie, ośrodki medialne i religijne, które propagandą podnoszą notowania populistów, kreują wrogów publicznych dla ich korzyści i karykaturyzują demokrację, aby łatwiej było ją naginać żądnym władzy szarlatanom, którzy ponoć mają same najlepsze intencje i "bronią wolności", którą rozumieją jako kłamstwo i zbrodnię w imie chorych ideologii i aspiracji osobistych.

          Te sceny z kartą damy kier... uff :] Kiedy matka klaruje Shawowi, w którym momencie ma strzelić do prezydenta - wielka karta damy leży na sofie, aby syn pozostawał w stanie hipnozy. W strój z tą kartą ubrana jest też Jocelyn na balu maskowym.

          Eislin zależy, żeby syn związał się z córką jej ideowego wroga, senatora Jordana, mimo że kiedys oskarżała go o komunizm i doprowadziła do zerwania pierwszej relacji Raymonda z dziewczynę. A wszystko po to, by Raymond mógł zbliżyć się do nich i w odpowiednim momencie zabić senatora. Mocne.

          Senator Eislin bawi się na balu w stroju Abrahama Lincolna : czy to nie żart wyborny ? Inkwizytor, który wszędzie widzi wrogów i agentów, w stroju orędownika wolności i braterstwa, który zniósł niewolnictwo. A jednocześnie zapowiedź sceny finałowej, wszak Eislina czeka koniec jakiego takze prezydent Lincoln dla siebie samego nigdy by nie przewidział.

          Powolne odkrywanie tego, co stało się w Korei - bardzo dobre skojarzenia, logika przyczynowo-skutkowa bez zarzutu działa :]

          No i sekwencja finałowa : czy Marco "odwrócił" Shawa czy jednak Raymond pozostanie narzędziem w rękach matki ? TO walka o jego duszę, nie tylko o umysł.

          I ta niecierpliwośc z jaką Eislinowie czekają podczas konwencji i przemówienia prezydenta, na moment gdy ma paśc strzał w jego kierunku. Kamera pokazuje ich z dołu, w tych ich drobnych gestach jest cała dramaturgia świata !

          świetne !





          • grek.grek Re: "Przeżyliśmy wojnę" wrażenia po seansie :] 10.06.18, 11:00
            Przy okazji możemy się dowiedzieć, na czym polega trik iluzjonisty ze znajdowaniem wybranej przez widza karty z talii ;]]

            Jakie to proste, kiedy się już wie :]]

            Określenie "amerykański operator" brzmi upiornie, bo odnosi się wprost do człowieka potraktowanego jak urządzenie, maszyna, instrument.

            I epilog, kiedy Marco czyta Rose opisy czynów boahterskich, za które ich autorzy dostali Medal Honoru. Głęboko pacyfistcyczną wymowę ma to zakończenie.

            dzięki, Siostro ! to był naprawdę znakomity seans ! :]

    • grek.grek 20:00 TVN "Troja" 08.06.18, 09:45
      bohaterowie Homera mówiący nienaganną angielszczyzną i komputerowe efekty mnogości wojska - ludzkich statystów było 200, komputery dodały 98 tys żołnierzy - i okrętów greckich płynących przez morze w stronę Troji [Troi ?]

      ale i urodziwe widoki, świetna scena pojedynku Achillesa z Hektorem, interesujące portrety bohaterów, bateria holllywoodzkich aktorów i zadowalajaca dynamika bitew.

      Wolfgang Petersen zna się na takich produkcjach, ekipa miała do dyspozycji 175 mln zielonych prezydentów, co zapewne skłoniło pana reżysera i głównego aktora Brada Pitta do porzucenia potencjalnie nie mniej ciekawych projektów komercyjnych i zaangażowania w "Troję" właśnie.

      w sumie, efekt jest niezły, zwłaszcza gdy się ogląda pierwszy raz, takie mam wrażenie :]
    • grek.grek 17:05 Kultura "Straszne skutki awarii telewizora" 08.06.18, 09:53
      klasyka czeskiej komedii.

      nie takiej do "zrywania boków", ale raczej operującej humorem nieoczywistym, wynikającym z podpatrywania codzienności ludzkich zachowań, wzaajemnych relacji, stosunku do świata.

      bohaterem zbiorowym jest rodzina Homolków, która musi poradzić sobie jakoś z wolnym dniem. Postanawiają spędzić go na wycieczce do lasu, który to pomysł oczywiście nieustanenie ewoluuje i ten dzień zamienia się w ciąg sytuacji zupełnie trywialnych i niepoważnych, dziwnych i pozbawionych głębszego sensu.

      egzystencjalizm i delikatna, ale wyraźna, krytyka czeskiego drobnomieszczaństwa w czasach socrealizmu.

      nikt tu nie robi nic interesującego, nie dzieje się nic inspirującego, a jednocześnie ci bohaterowie są na swój sposób poczciwi i reżyser pokazuje ich z życzliwoscią, podstawiając jednocześnie lustro całemu społeczeństwu.

      tacy czescy Kiepscy, aczkolwiek w zamierzony sposob scenariusz nie operuje taką drwiną i finezję możliwą również powściąga.

      w Kiepskich jest cała filozofia gombrowiczowska, w Homolkach raczej bareizm, tak mi się wydaje :]
    • grek.grek 20:00 Kultura "Rozstanie" 08.06.18, 10:11
      wspaniałe kino.

      z jednej strony, portret społeczny mieszkańców Teheranu, a z drugiej , jednocześnie zajmujący kino psychologiczne i prawie thriller.

      thriller obyczajowy, bo następuje tuytaj wydarzenie, którego okoliczności wciąż nie są jasne, a uruchamia ono cały mechanizm następujących po sobie ujawnień i zaskoczeń, prowadzących do wciąż nowych odczytań całej historii.

      najpierw jest małzeństwo z córką : Simin, Nader oraz Termeh.

      Simin chciałaby wyjechać z Iranu, dla lepszej przyszłości materialnej i dla córki, dla której tutaj nie widzi szans.

      Nader optuje za pozostaniem, głównie dlatego, ze jego ojciec choruje na Alzhaimera i wymaga opieki. Nader nie chce go zostawić.

      sytuacja dojrzewa do konfliktowej. Simin wyprowadza się do swojej rodziny i składa papiery o separację.

      w środku tego całego zamieszania jest inteligentna i rozumna nastoletnia córka, która kocha matkę, ale równie mocno kocha ojca i dziadka, zdaje sobie sprawę, ze matka bez niej nie wyjedzie, więc zostaje z ojcem i ma nadzieję, że rodzice wrócą do siebie.

      Nader wynajmuje opiekunkę dla ojca. Sam pracuje przez większośc dnia, Termeh jest w szkole, ktoś musi do południa zajmowac się starszym panem.

      Zatrudniona pani niekoniecznie spełnia się w swojej roli, doprowadza do sytuacji mocno dwuznacznych, więc Nader zwalnia ją, wypycha za drzwi, bo ona sama nie chce wyjśc po dobroci.

      I nagle okazuje się, ze pani... była w ciązy i wskutek rzekomej przemocy ze strony Nadera poroniła. Co lepsze, jej mąz nie wiedział ani o ciązy, ani o tym, że podjęła pracę.

      Nader zostaje oskarzony o spowodowanie poronienia. Jesli wiedział o tej ciąży, to zostanie również oskarżony o zabójstwo dziecka. Czy wiedział ?

      Sprawa trafia do prokuratury i pytania się mnożą, jedno niespodziewane odkrycie goni następne, jakby z talii kart leżących na stole co chwila podejmowana była następna i pokazywana do wiadomości, a konfiguracje są coraz bardziej interesujące i zaskakujące.

      jednocześnie, udaje się pokazać irańskie społeczeństwo, stosunek do religii [te przysięgi na świętą księgę, uff...], rolę kobiet, rózne odcienie patriarchatu, podejście licznego młodego pokolenia do życia w tej rzeczywistości zdominowanej przez zakazy, nakazy i zmurszałe tradycje.

      świetny film. wybitny scenariusz i reżyseria Ashgara Farhadiego.

      film wg najlepszych wzorców : za niewielkie pieniądze, ale kiedy jest pomysł, skrypt, aktorzy i rezyser, który wie czego chce - powstaje kino znakomite i godne festiwali, nagród,a przede wszystkim uwagi widowni filmowej :]


    • grek.grek 17:25 Puls "Park Jurajski" 09.06.18, 09:28
      ależ to hit był ! :]

      niektórzy mówią, że efekty specjalne z "Parku..." były przełomowe w kinie współczesnym; podobnie jak te z "Terminatora : Dnia sądu".

      No i cóż za przygoda filmowa : dinozaury na ekranie ! jak wspaniale było wtedy być dzieciakiem i iść do kina na takie wydarzenie :"]

      tak jak my kiedyś na karate kung fu chodziliśmy, albo na Godzillę, prawda ? :]

      w telewizji to już nie ma rangi nawet zbliżonej do tej błyskotliwej kinowej fantazji.

      nadal jednak miło jest popatrzeć i sobie przypomnieć, jak do... drzewiej ;] było.

    • grek.grek 19:00 TVN7 "Blues Brothers" 09.06.18, 09:39
      wspaniała filmowa zabawa !

      na wieść o tym, że ich alma mater, chicagowski sierociniec, jest zagrożony likwidacją, bracia Blues wpadają na pomysł reaktywacji zespołu muzycznego i organizacji koncertu, ktory ma przynieśc dochód ratujący przyszłość instytucji.

      w celu powyższym objeżdzają swoich dawnych kompanów, stają się celem neofaszystów i eks-kochanek, występują w barach o podejrzanej reputacji, a wreszcie zaczyna się nimi baaardzo poważnie interesować policja.

      cała seria kapitalnych piosenek, m.in w wykonaniu Arethy Franlin, Raya Charlesa czy James Brown, z doskonałymi układami tanecznymi, w które oczywiście włączają się bracia Blues.

      pościg całej policji za Bluesami, atmosfera starych dobrych muzycznych czasów, wreszcie fenomenalna sekwencja finałowego koncertu z hitowymi piosenkami "Need somebody to love" czy "Sweet home, Chicago".

      no i para ikonicznych bohaterów w czarnych okularach i kapeluszach.

      rewelacja ! 38 lat i to wciąż wybitna rozrywka filmowa :}
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Blitz" 09.06.18, 09:42
      Blitz, to pseudonim seryjnego zabójcy, który za cel wziął policjantów. oczywiście, jego tropem podąża główny bohater, detektyw Brand.

      adaptacja książki Kena Bruena, w roli głównej Jason Statham.

      brzmi nieźle ;]
      • grek.grek 22:00 Stopklatka "Blitz" 10.06.18, 09:38
        Blitz, to pseudonim seryjnego zabójcy, który za cel wziął policjantów. oczywiście, jego tropem podąża główny bohater, detektyw Brand.

        adaptacja książki Kena Bruena, w roli głównej Jason Statham.


        może dziś ? :]
        • maniaczytania Re: 22:00 Stopklatka "Blitz" 11.06.18, 20:37
          oglądałam go kiedyś, całkiem niezły thriller
          • grek.grek Re: 22:00 Stopklatka "Blitz" 12.06.18, 09:31
            dzięki, Maniu :]

            mam nadzieję, że będzie replay !
    • grek.grek 20:00 Kultura "Nietykalni" ! ;] 09.06.18, 09:45
      hurra ! ;]

      haha :]

      idziemy na rekord ;]

      ale ta para bohaterów, ta muzyka !, Earth Wind & Fire, te sceny !, dialogi, ten nastrój... to cudowny film jest !
      • grek.grek 11:00 Kultura "Nietykalni" ! ;] 10.06.18, 09:37
        powtórka o 11 :00 :]

        dla samej muzyki, zarówno tej liryczno-nostalgicznej na pianinie, jak i dla Eart Wind & Fire, "Wonderland", "Feeling good" - warto obejrzeć.

        no i dla tego momentu, kiedy Driss mówi do Phillipe'a : musze ci to wreszcie wygarnąć, jesteś całkowicie szurnięty ! :] to są słowa, które nie tylko sparaliżowanego od szyi w dół faceta, ale nawet nieboszczyka są w stanie postawić na nogi i w stan epikurejskiej ekstazy ;]

        I dla tych scen, kiedy obaj śmieją się jednocześnie.

        A także dla żartów, jakie urządza się sobie tutaj ze sposobu w jaki tzw kultura masowa zaadaptowała wysoką sztukę oraz z metod jakimi rangę sztuki wysokiej nadaje się byle kiczowi :]

        wybitny film !
    • grek.grek 20:05 TVP2 "Wyścig" 09.06.18, 10:01
      bardzo dobry film.

      klasyka amerykańskiej filmowej ambitnej konfekcji ;] oparta na faktach, czyli rywalizacji o mistrzostwo Formuły 1 jaką w sezonie 1975 stoczyli Austriak Lauda i Brytyjczyk Hunt.

      sceny rajdów są świetnie sfilmowane i wyposażone w iście hollywodzką dramaturgię, ale nie one są w tym filmie najważniejsze.

      kluczowa jest konfrontacja dwóch skrajnie odmiennych od siebie bohaterów.

      Hunt jest modelem z okładki magazynu dla surferów, z luzem i uśmiechem się urodził, lubi zabawę, grasuje wśród urodziwych kobiet, a na torze nie obawia się ryzyka.

      Lauda porzucił rodzinne biznesy, bo chciał się ścigać; jest pasjonatem motoryzacji, zna się
      na silnikach, ma gen perfekcjonizmu, jest skrytym pracoholikiem i chorobliwie ambitnym.

      rozgrywanie takich róznic, zyskuje wyraz dopiero wtedy, kiedy :

      a] Lauda bywa równie zabawny jak Hunt [scena we Włoszech, kiedy jedzie samochodem ze swoją przyszłą żoną], a Hunt jak Lauda,

      b] zaczynają one prowadzić do ujawnienia podobieństw.

      a łączy ich przemożne pragnienie zwyciężania na torze.

      najpierw zatem się nienawidzą, a znają się od dawna, a z czasem nabierają do siebie szacunku, a nawet niekłamanej sympatii.

      zwłaszcza kiedy Lauda doznaje koszmarnego wypadku i przez minutę płonie w swoim bolidzie, przechodzi potworne katusze rehabilitacji i ku zdumieniu obserwatorów wraca
      do walki o tytuł mistrza świata, wykazując niesłychaną odwagę i hart ducha.

      Hunt podziwia go tak bardzo, że osobiście leje na kwasne jabłko dziennikarza, który na konferencji prasowej zadaje Laudzie nieprzyjemne pytanie, związane z jego wyglądem.

      na drugim planie są związki obu rajdowców, które wystawione zostają na próbę, bo w końcu tor, bolid i tytuł mistrza są dla nich najważniejsze.

      świetna robota niezawodnego Rona Howarda.

      BAFTA za, rzeczywiście bardzo sprawny, montaż.

    • grek.grek 23:10 Puls 2 "Podziemny krąg" 09.06.18, 10:18
      kult !

      sfrustrowany pracownik firmy ubezpieczeniowej, cierpiący na bezsennośc szary facet pod krawatem, włóczy się po spotkaniach grup wsparcia, bo dzięki odkrywaniu cierpienia większego niż własne - może odpocząć i zasnąć.

      psuje mu tę terapię Marla, nihilistka szukająca tam rozrywek, ale ma to tę dobrą stronę, że znów poddany bezsenności bohater poznaje swoje przeciwieństwo : Tylera, wesołego luzaka, który kompletnie niczym się nie przejmuje i pokazuje środkowy palec wszystkim współczesnym bożkom : pieniądzom, władzy, konsumeryzmowi.

      Tyler uwodzi go swoją życiową postawą, a efektem tego romansu jest... bójka na gołe pięści jaką staczają na parkingu pod barem.

      niespodziewanie okazuje się, ze sfatygowanych życiem mężczyzn, którzy również pragną z tej duszącej rutyny się wydostać za pomocą pojedynków bokserskich jest całe mnóstwo.

      tyrada antykonsumpcyjna wg powieści Palahniuka, z bogatą kolekcją świetnych cytatów, odwołująca sie wprost do historii terroryzmu ideologicznego a'la Baader Meinhoff, rozegrana w zmysłowych półciemnościach.

      brutalne momentami walki, ale jesli pamiętamy, jaką eskspistyczną radość sprawiają one przeciwnikom, od razu inaczej je postrzegamy ;]

      życiowe role Edwarda Nortona i Brada Pitta też.

      plus świetna Helena Bonham Carter.

      David Fincher w najlepszej formie.

      nie jestem tylko przekonany co do lektora i wersji tłumaczenia, którą prezentuje telewizja Puls. jest jakaś inna, nie słucha się tego tak dobrze, jak choćby wersji polsatowskiej, choć i tamta ma swoje braki i wady ;]

      tak to jest, kiedy człek premierowo obejrzy film na video - z wersją idealną, a potem w telewizji na próżno czeka na takie same rarytasy :]

      podobnie miałem/mam z "Pulp Fiction" : wersji video telewizyjna nie dorównuje ani na jotę :]

      też się sppotkaliście z takimi przypadkami ?

    • grek.grek 23:20 Kultura "Blue Ruin" 09.06.18, 10:22
      bezdomny mężczyzna dowiaduje się, ze z więzienia wychodzi zabójca jego rodziców.

      uznając, że gośc nie odpokutował przed nim za ogrom swojej winy - postanawia zemścić się i zabić.

      no i ponoć z sukcesem, ale ta śmierć to dopiero początek komplikacji i zaskoczeń w tym filmie.

      tak głosi opis, który dodaje, że w Cannes film miał wyjątkowo dobre przyjęcie. Jak również na wielu innych festiwalach.

      nieźle się zapowiada, nieprawdaż ?
      • grek.grek "Blue Ruin" o filmie 1/2 10.06.18, 11:28
        udało mi się obejrzeć :]

        Czy Wam również ?

        Skromna, jak chodzi o rozmach i zaangażowane środki, ale gęsta i poruszająca historia zemsty po latach.

        Rzecz rozgrywa się gdzieś na rubieżach wschodniej Ameryki, wśród typowych widoków Ameryki B, z daleka od pocztówek z Beverly Hillls czy Manhattanu.

        Bohater - Dwight - jest bezdomny. Żywi się odpadkami ze śmietników, kąpie w morzu albo w łazience u nieobecnych akurat lokatorów przypadkowo wybranego mieszkania, nocuje w starym aucie postawionym gdzieś za miastem. Nosi długą brodę i fantazyjnie rozwiane włosy, w sumie gdyby założyć mu raybany i szaliczek na szyję, to byłby modnym hipsterem.

        Pewnego dnia zabiera go na posterunek znajoma policjantka. Informuje go, że morderca jego rodziców, niejaki Wade Cleland, wychodzi z więzienia. Dwight ledwie powstrzymuje zdumienie i emocje.

        Kiedy wychodzi, od razu pakuje graty i wyjeżdza. Po drodze kradnie broń palną z jakiegoś samochodu, ale ukrywa ją, nie bierze ze sobą. Parkuje dokładnie pod więzieniem, z którego ma wyjśc Wade. I ten wychodzi. Wita go cała rodzina i razem odjeżdzają limuzyną [rodzina trudni się jej wynajmowaniem]. Dwight śledzi ich wytrwale.

        Potem zakrada się na posesję Clelandów. W środku trwa przyjęcie powitalne. Dwight zaczaja się w kabinie toaletowej i przez szczelinę zauważa, ze w łazience jest Wade. Wyskakuje z kabiny, dźga go nożem i po krótkiej walce zabija. Potem wychodzi, solidnie wstrząśniety własnym zachowaniem.

        Ucieka limuzyną Wade'ów. Orientuje się niebawem, że ktoś jest na tylnym siedzeniu. Jakiś młody chłopak. Dwight mówi "Zabiłem Wade'a, bo on zabił moich rodziców", na co chłopak "Nie sądzę". I ucieka. Dwight pozwala mu odejśc, sam zresztą wyglada jak mieszanka bezradności i obojętności.

        Przyjeżdza do rodzinnego domu. Tam bierze kąpiel, goli się, strzyże, przebiera w schludne ubranie. Inny człowiek. Co zajmujące, dowiemy się poźniej : w stanie bezdomności tkwił wiele lat. Prawdopodobnie od momentu śmierci rodziców. Odizolował się od świata i ludzi, skazał na wegetację i czekał na ten dzień, w którym dokona zemsty. Dopiero po jej wykonaniu przyznaje sobie prawo zmiany warunków życia.

        Odwiedza siostrę, która wychowuje dwie córki. Idą do baru coś zjeśc, a tam Dwight wyznaje jej w końcu, co zrobił. Znienacka wpada mu do głowy pytanie : nie było policji w domu rodziców, nie szukali mnie tam... a jesli Clelandowie nie zawiadomili policji wcale, bo chcą załatwić to sami ?! I pędem Dwigt z siostrą wracają do jej domu. Na szczęście dzieci są całe i zdrowie. Ale Dwight wie, że jego siostrze grozi teraz niebezpieczeństwo. I wini siebie za to. Ona jego zresztą także, nawet go policzkuje z tego tytułu.

        Dwight przeczuwa, że przyjdą po niego. Nocą nie zapala światła w mieszkaniu rodziców. Przyświecając sobie latarką ogląda stare albumy i swoje dziecinne zabawki, wciąz porozrzucane po domu.

        Nocą obserwuje otoczenie wokół posesji. Stoi tam auto, prawdopodobnie z ludźmi w środku. Dwight zapala światło w łazience na piętrze, aby sprowokować ich reakkcje.

        Po chwili jeden facet ze strzelbą majstruje przy zamku do drzwi od strony patio, a drugi patroluje okolicę. To bracia Wade'a, przyjechali zeby go zabić.

        Dochodzi do klasycznej ciuciubabki w ciemnościach, podczas której Dwight, cały przestraszony, działający na jakimś autopilocie, bo jest facetem raczej nie z gatunku "hero of the day", powala i rani jednego z napastników. Pakuje go do bagażnika auta. Uciekając sam dostaje postrzał... strzałą łuczniczą.

        Jedzie za miasto. Udaje mu się odciąć lotkę strzały, ale z grotem w ciele radzi sobie marnie. Idzie więc do szpitala, zgłasza kontuzję i mdleje. Budzi się niebawem, opatrzony i zszyty. Ucieka ze szpitala w fartuchu pacjenta. Znajduje swoje auto, tam gdzie je zostawił. Facet nadal jest w bagażniku.

        Dwight wraca do domu. A potem rusza w drogę. Szuka swojego kolegi - Bena. Matka powiada, ze Ben wyprowadził się, ale daje mu adres i informuje gdzie go szukać.

        Ben pracuje w klubie nocnym z muzyką heavymetalową. To duży młody człowiek w kamizelce skórzanej. Znają się od dawna, ale nie widzieli się od lat, od momentu gdy Dwight zniknał. Ben wspomina, że "pierwsze 300 km tym samochodem [pokazuje na swoją półciężarówkę] zrobiłem rozwieszając plakaty z twoją podobizną i prośbą o informacje". Szukał, ale nie znalazł. Dobry kolega.

        Dwightowi trochę się spieszy, ignoruje próby wspomnień Bena, który pamięta, jak kiedyś na imprezie zrobiono im foto w towarzystwie zawodowej striptizerki i "wyglądaliśmy na przerażonych".

        Dwight nie przyjechał na wspominki. Potrzebuje broni. Już zaraz.

        cdn.
        • grek.grek "Blue Ruin" o filmie 2/2 10.06.18, 11:53
          Ben zadaje tylko jedno pytanie : "Bedziesz strzelał z bliska czy z daleka ?", a potem dobiera odpowiedni egzemplarz, bo karabinów ma pod dostatkiem. Jest właścicielem sporego terenu, bez broni ani rusz.

          Dwight potrzebuje karabinu, aby móc otworzyć bagażnik i od razu sterroryzować porwanego faceta.

          Tak też się dzieje. Najpierw daje mu wodę, a potem cały czas trzyma ma muszce. Teddy Cleland jest bratem Wade'a. Tak, przyjechał zabić Dwighta.

          Ale, co ciekawe, zaprzecza, by Wade zabił jego rodziców. Opowiada mu historię, z której wynika, ze ojciec Dwighta miał romans z panią Cleland. Pan Cleland odkrył to i zastrzelił go, a potem jego żonę. Clelandowie zatuszowali to, bo ojciec miał raka i umierał. Winę wziął na siebie Wade, jako najmłodszy i z nadzieją, ze dostanie najniższy wyrok.

          Dwight jest zdumiony. Zabił nie tego co trzeba, przez tak wiele lat szykował zemstę, która dotknęła niewinnego człowieka. Na dodatek stary Cleland, faktyczny morderca, nie żyje od lat i zemsty na nim Dwight już nie dokona.

          Dwight chce zatem zakończyć ten konflikt. Teddy dzwoni do rodziny, ale nikt nie odbiera telefonu.

          W pewnym momencie Dwaight traci czujnośc, Teddy sugeruje, że dodzwonił się i chcą z nim rozmawiać, ale podczas przekazaania telefonu rzuca się na Dwighta i przejmuje broń. Kiedy szykuje się do załadowania, pada zastrzelony. Zabił go Ben, który zbliża się z tekstem : "Musiałem poczekac aż odbierze ci broń, dzięki temu zabiłem go legalnie, na własnym terenie".

          Dwight poleca Bednowi "spalić to zdjecie ze striptizerką", sugerujac że przeszłośc umarła i lepiej jej nie wywoływać, nigdy już sie nie zobaczą tak, jak widzieli siebie kiedyś; obemują się po przyjacielskiu i Dwight wyjeżdza, ze zwłokami Teda w bagażniku. I z bronią od Bena w zapasie. Długa to droga, filmowana w wideoklipowej manierze.

          W końcu Dwight dociera do jakiejś chałupy w okolicznościach leśnej przyrody podmiejskiej. To dom Clelandów. Dwight robi tam porządki : wynosi wszystkie sztuki broni i topi je w stawie. Poznaje dom i okolicę.

          Nieopodal znajduje nagrobek ojca Clelandów, na który, co tu dużo mówić : oddaje mocz. Jedyna zemsta na jaką może sobie pozwolić.

          Słucha rozmów zaresjestrowanych na sekretarce, jest tam jego własna, którą nagrał podczas rozmowy z Tedem. Prosi w niej o rozwiązanie konfliktu i przeprasza za to, że zabił Wade'a, ale nie wiedział, że jest on niewinny, i prosi zeby nie mścili się na jego siostrze. Nikt jej nie odsłuchał jeszcze, co znaczy ze Clelandowie gdzies wyjechali. Uprawiają oni polowania, co w tym kontekście brzmi bardzo dwuznacznie. Czy w tej chwili polują na niego ? A mozę na jego siostrę ?

          Dla zabicia czasu robi pogrzeb Tedowi, ogląda rodzinne albumy Clelandów, cały czas ma broń przy sobie, zmęczony wyczekiwaniem zasypia nad tymi zdjęciami. Budzi się, bo wydaje mu się, ze ktoś chodzi po domu, ale to fałszywy alarm.

          Drugi jest prawdziwy. Auto zajeżdza na poseję. Dwight czai się za ich plecami, kiedy widzi jak dwie kobiety i mężczyzna włączają sekretarkę i słuchają jego nagrania. Mężczyzna wścieka się i grozi, że zabije siostrę Dwighta.

          Dwight celuje w nich i byłby poniechał, gdyby nie ta rzucona groźba. Ujawnia się więc i zabija od razu faceta, który tę groźbę rzucił. Jest gotów oszczędzić obie kobiety, wyjasnia im dlaczego zabił Wade'a, Teda i tego tutaj trzeciego, chciałby się porozumieć, ale wtedy ktoś zachodzi go od tyłu. To najmłodszy Cleland, ten chłopak którego odkrył na tylnym siedzeniu, kiedy uciekał po zabójstwie Wade'a.

          Chłopak strzela, ale jest przerażony, więc kula tylko lekko draśnie Dwighta, który zbiera się na nogi od razu, broń pewnie dzierży i pozwala chłopcu uciec.

          "Najgorsze że mu wsszyscy zginiemy, dlatego ze wasz mój ojciec kochał waszą matkę...", rzuca Dwight zrezygnowany i pogodzony ze śmiercią. Kobiety rzucają się na niego, widząc ze sie chwieje, on pociąga za spust instynktownie.

          Nie widzimy, co się dzieje, słyszymy to uszami chłopca, który wyszedł z domu puszczony przez Dwighta. Odrzuca karabin, idzie tępo przed siebie.

          Kamera wraca do domu, kiedy jest już po wszystkim. Obie kobiety nie żyja, Dwight zaraz umrze. Ochronił siostrę, a sam... nie ma po co żyć. Zemsta okazała się fiaskiem i serią pomyłek, a przyszłości nie ma, bo być może z powodu tego, jak wyglądało jego życie przez ostatnie lata. On już nie mozę wrócić. I nie chce.

          W ostatnim kadrze przez luft w drzwiach wpada poczta dla Dwighta. na podłodze leży jej cała sterta. Nigdy nie zostanie odebrana.

          Film bardzo skromny i znakomity. świetna główna rola Macona Blaira, jegomościa o wyglądzie everymana, który zabija, strzela i tropi, ale ani na moment nie przestaje być "just regular dude", jego złamanie duchowe też odegrane jest w sposób stonowany i pomiędzy wierszami.

          Budżet był zapewne groszowy, nie ma wieć fajerwerków, ważna jest sama historia, która w pewnych rejestrach ociera się o szekspirowski dramat.

          świetny film.






          • grek.grek Re: "Blue Ruin" o filmie 2/2 10.06.18, 11:55
            Jeszcze tylko trailer :]

            www.youtube.com/watch?v=gJo1qrr_8Hc
    • grek.grek wspomnieniowo : Adolf Dymsza 09.06.18, 15:24
      świetny artykuł :]

      szczerze mówiąc, nigdy nie zrozumiem tego myślenia rewolucyjnego/antyokupacyjnego - jeśli zbiorowośc chce się dać wykończyć, to jej sprawa, dlaczego jednostki nie mają prawa do ratoewania siebie i rodziny w inny sposób ? dlaczego trzeba je szykanować za to,że chcą przeżyć ?

      weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23496246,gdyby-adolf-dymsza-urodzil-sie-w-usa-zrobilby-kariere-niczym.html#TRwknd
      • mala_ciekawostka Re: wspomnieniowo : Adolf Dymsza 09.06.18, 16:03
        Dobre pytania, Greku!:)
        • grek.grek Re: wspomnieniowo : Adolf Dymsza 10.06.18, 09:25
          dzięki :]

          I - mam wrażenie - są to pytania wciąż aktualne, chociaż konteksty bywają rozmaite, odwieczny konflikt jednostka kontra zbiorowość :]
          • mala_ciekawostka Re: wspomnieniowo : Adolf Dymsza 10.06.18, 09:58
            Dokładnie tak:)
            • grek.grek Re: wspomnieniowo : Adolf Dymsza 10.06.18, 10:07
              :]
    • grek.grek w kinach : "Zimna wojna" 09.06.18, 15:27
      po sukcesie w Cannes - wchodzi do kin.

      w Tygodniku Kulturalnym mieszane opinie, i ponoć mieszane wśród widzów : wizualnie i muzycznie jest to ponoć film wyjątkowy, ale jak na romans, ponoć brak w nim ognistych namiętności.

      czy wybieracie się do kina ?

      kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,23473033,zimna-wojna.hmtl#BoxKultImg&a=74&c=53
    • grek.grek w kinach : "Thelma" 09.06.18, 15:29
      nowy film reżysera znakomitego "Oslo, 31 sierpnia".

      kulturaliberalna.pl/2018/06/05/grzegorz-brzozowski-przeklenstwa-wyobrazni-recenzja-thelma-joachim-trier/
    • grek.grek w kinach : "Jurassic World : Upadłe królestwo" 09.06.18, 15:32
      coś mi mówi, że te dinozaury dzisiaj w TV Puls, to nie przypadek ;]

      www.filmweb.pl/review/Po+jednej+nutce-21467

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka