Gość: Mateusz
IP: *.olawa.sdi.tpnet.pl
25.10.04, 13:03
na wstępie przepraszam za crossposting, ale temat pasuje w kilka miejsc na
forum.
Tegoroczną edycję prowadziła drużyna M&M's czyli Mołek-Majewski. Panna Mołek
udowodniła, że po krótkim stażu w TVNie już jest niezastąpiona, a i w roli
zastępującej wypadła brylująco, bo przecież w zeszłym roku na ekran parła
bezkompromisowa blada Oprah czyli błogosławiona Ewa Drzyzga. Szymek 'mamy
cie' Majewski, mistrz improwizacji jak zwykle okazał się nioeoceniony na
wypadek 'W'. Zastąpił wyeksploatowanego Andrew Sołtysika, który jak
powszechnie wiadomo jest profesjonalny do póki cos go nie rozbawi, gdyż wtedy
widz ma okazje podziwiać tzw.'koszmar protetyka' czyli banana niczym z
bilboardu promującego Wielka Pardubicką. Może zarząd Polsatu pomyśli o
zwerbowaniu Andrew do stacji np: w roli pin-up boya, puentującego mega-
uśmiechem lisowe "Co z tą Polską?".
Wielka zagadką było, co wśród zaproszonych gwiazd (przyjmijmy, że miano
gwiazdy obliguje do posiadania chociaż skromnego intelektu) robiła
Doda 'puderniczka' Rabczewska? Moim zdaniem była tam w formie kontrapunktu
dla całego, z założenia inteligentnego towarzystwa ( Pochanke, Najsztub ),
utrzymując równowagę na szali typu: jej głupota kontra rozum pozostałych.
Gdyby od zarozumialstwa i gwiazdkowania rosły cycki to panna "wysokie
mniemanie" udusiłaby się zapewne którejś potliwej nocy pod ich ciężarem,
albo roztrzaskała Majdanowi miednicę pociskając coporanne 6/9. Obawiam się,
że wielokrotne podłączanie do prądu mózgu Dody, pokazywane w trakcie programu
zakończyło się autodestrukcją miernika, a sama petentka po wyjściu ze studia
nadal łączy iloraz inteligencji z częstotliwością podrażnień pktu G.
Zaleciłbym jej próbę moczu bo całe to wieczne rozochoczenie (rozjuszenie?)
świadczy o zażywaniu anaboli (Radzio?).
No i kim do cholery był we wczorajszym bąź co bądź szoł Pan Piotr
(Pręgwski,słyszał ktoś?)??? Dla Pana duuuuuże oklaski...niestety o pośladki!
Miało być zabawnie, wyszło żałośnie. Błaznowanie i robienie z siebie głupka z
premedytacją sa w porządku i zawsze mile widziane w szarej codzienności, ale
ja wczoraj zastanawiałem się czy Pan Pręgowski jeszcze gra czy po prostu nie
zażył przepisanej na żółtej recepcie turbodawki lekarstw. Chciał byc jak Jim
Carey był jak piąta edycja Baru.
Ogólne wrażenia? Było wporządku.Niezawodny Szymek w trakcie technicznego
zgrzewu plótł co prawda głupoty (...panie doktorze czy kobiety inaczej
obracają te trójkąciki...?). Panna (jeszcze!) Mołek 'dała ciała' w
kulminacyjnym punkcie programu gratulując intelektu Pochankowej i Najsztubowi
pomijając jednojajowego zwycięzcę spośród publiki.
Co do wymierności testu to interesuje mnie Wasze zdanie: po pierwsze różnił
się merytorycznie od zeszłorocznego, było tez inne zróżnicowanie stopnia
trudności.Czy nie uważacie, że ten sam czas na rozwiązanie zadań
najprostszych i najtrudniejszych to duży błąd? Przeciez w oryginalnych
testach Mensy (www.gazeta.pl/edukacja) limit czasu obowiązuje na cały test a
nie pojedyncze zadania.
Moje skromne rady na przyszłość: oddzielne sektory dla Młodzieży
Wszechpolskiej wzmocnionej daj Bóg trzeźwymi działaczami LPR'u kontra gwiazdy
pornobiznesu i mniejszości seksualne, gospodynie domowe kontra pensjonariusze
domów spokojnej starości (Geriatric Park 2), fast foody vs "Prosiaczki" i
skup butelek kontra skup złomu!
Na pocieszenie wiemy chociaż, że do 1 z 10 czy Miliarda w rozumie są
eliminacje, nie ma więc obaw, że Rabczewska żygnie na nas z ekranu w którys
czwartek czy niedzielę. I jak powiedziała Jungowska: intelekt nie zawsze
idzie w parze z madrością!
W celu odzyskania równowagi umysłowej uraczyłem sie jeszcze wczoraj Kubą
Wojewódzkim i stwierdzam,że nigdy nie przypuszczałem że ta lebioda zostanie
moim idolem.Ale o tym na innym forum:)
PS. Jedzie ktoś ze mna do Irlandii w połowie listopada? Zapraszam na
forum 'Praca za granicą'
Mat. IQ 122 wczoraj, mensa 112.