Gość: Hen
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.10.04, 13:24
Obejrzałem wczoraj na HBO fragment transmisji wręczania Emmy
- Pisałem kiedyś, że w "Monku II" (ogólnie dużo gorszy niż pierwsza seria) w
jednym odcinku wystąpił John Torturro jako brat Monka - dali obaj rewelacyjny
popis aktorstwa. Okazało się, że Torturro dostał za ten odcinek "statuję"
za "Najlepszy gościnny występ w seialu telewizyjnym" - ci Amerykanie to są
popieprzeni, jeśli chodzi o wymyślanie nowych kategorii.
- Nagrodzony najlepszy scenarzysta (facet) najpierw namiętnie ucałował
siedzącego obok, a następnie przemawiając podziękował między innymi "swojemu
mężowi" i miał nadzieję na ślub w najbliższym czasie. Ja chyba jestem już za
stary na takie sceny - pora umierać.
- I jeden sympatyczny numer. Nagroda za "Najlepsze reality show" (nominowany
m.in. "Idol") i pytanie kto ma wręczać w tej kategorii statuetkę.
Organizatorzy wzięli z ulicy dwoje ludzi (grubasek murzyn i biała blondynka z
długimi włosami), zawiązali im oczy, na uszy wsadzili słuchawki z głośną
muzyką, wsadzili do samochodu i po pewnym czasie, trzymając za ręcę,
wprowadzili na scenę w odpowiednim momencie. Wyobraźcie sobie ich
zaskoczenie, kiedy nagle stają przed kilkutysięczną widownią, a w pierwszych
rzędach: Johny Depp, Al Pacino, Meryl Streep, Glen Close, James Gondolfini i
inne gwiazdy. Oglądanie ich zaskoczenia (biorąc pod uwagę status
amerykańskich gwiazd) to było niezłe reality.
Najwięcej nagród zdobył miniserial "Anioły w Ameryce" (Streep, Pacino) - czy
ktoś wie coś o tym serialu?