grek.grek
30.11.23, 10:46
Kolejne miesiące zawsze kończą się, jak paczka czipsów w trakcie filmu - sensacyjnie i najzupełniej nieoczekiwanie! Jak do tego doszło! Jak mogło do tego dojść!, pyta człek samego siebie i wodzi bezradnym wzrokiem, próbując tę zagadkową okoliczność jakoś zmieścić:]
I oto mamy grudzień, a jak grudzień, to wiadomo na co się należy przygotować, otóż: na rzeczy budzące sprzeciw, a nawet bunt zaciekły, a przecież gdyby je spacyfikować, odebrać, któż by się nie poderwał z siedzenia i na ulicę nie wybiegł głośno protestując przeciw jawnemu zamachowi na rzeczywistość znajomą, oczywistą i ostatecznie jednak przyjazną, czyli: na reklamy gwiazdkowe i świąteczne nieprzytomnie tłuczone bez ustanku, filmy z Mikołajami i reniferami oraz miłościami w okolicach świąt zawsze spełniającymi się w stu procentach, podobnie jak rozwiązują się rodzinne dylematy, a dybiące na nieszczęśników kompromaty znikają w atmosferze ogólnej serdeczności i w niepamięć puszczania wszelkich urazów i pretensji, choinki z bombkami obsypane śniegiem, choć za oknem, jako żywo, raczej deszcz pada [w tym sezonie zapewne będzie podobnie, choć trzymam kciuki, by się ta fatalna prognoza jednak nie sprawdziła].
I gdy święta, jak na nie przystało, niepostrzeżenie się ewakuują do wyjścia, zaraz po nich runie z całą mocą nastrój noworoczny, sylwestrowy, szampański, imprezowo-podsumowujący, w którym mało kto zauważy z nostalgią, iż znów jesteśmy o rok starsi:]
Taki jest grudzień, taki jest on. Na szczęście, wypada dodać, aby powyższa rozpaczliwa improwizacja zachowała jakiś względny sens, jak by bowiem wyglądała nasza codzienność u kresu roku, gdyby pozbawić ją tej całej otoczki, pełnej wesołości - im mniej patrzy się na rachunki sklepowe, tym ona większa - niecierpliwego oczekiwania, wytchnienia od bałaganu i zgiełku, szumu wszelakiego? Lubimy przecież piosenki już znane, a im lepiej znane, tym bardziej lubimy, zaś najbardziej lubimy te znane na pamięć cóż zaś znamy na pamięć lepiej niż gwiazdkowo-świąteczno-noworoczny grudzień, paradoksalnie wzmocniony tymi corocznymi narzekaniami na towarzyszące mu zjawiska medialno-społeczne, najzupełniej rytualnymi, bo przecież ile uroku by stracił ten okres w sezonie, gdyby nie właśnie te jego małe, szczerzące poczciwą paszczę kolce, które każdej róży tylko wdzięku dodają:]
Zatem, wesołego i w gustownym, delikatnym makijażu z dobrodusznych narzekań grudnia życzę Wam, i sobie też, Czcigodni! :]