Gość: Kate
IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl
22.05.02, 09:12
Stracił kasę z litości
Główny faworyt programu odpadł tuż przed finałem
36-letni Arek Batorski, bezrobotny hydraulik z Tomaszowa Mazowieckiego, uważany
był za pewniaka w grze o główną wygraną programu "Big Brother - Bitwa".
Tymczasem to właśnie on musiał opuścić dom tuż przed finałem.
Wydawało się, że Arek ma wszystkie atuty przyszłego zwycięzcy. Był lubiany
przez mieszkańców, którzy ani razu go nie nominowali. Widzów mogła przekonać
jego trudna sytuacja rodzinna - nie dość że jest bezrobotny, to ma dwójkę
dzieci wymagających leczenia. A jednak w końcowej rozgrywce Arek popełnił błąd
i główna wygrana (500 tysięcy złotych) przeszła mu koło nosa.
Przeliczył się z siłami
Podczas kolejnych nominacji Arek stwierdził, że ponieważ nie był dotąd
nominowany, sam też nie chce nikogo wskazać. Podobnie uczyniła Kasia Janasik.
Powstało podejrzenie, że łączy ich jakiś układ. Były nawet plotki, że
postanowili podzielić się ewentualną wygraną.
- Układu nie było - twierdzi Arek. - Rozmawiałem z Kasią i dowiedziałem się, że
spaliło jej się mieszkanie. A na dodatek ma troje dzieci i problemy z mężem.
Ulitowałem się nad nią i powiedziałem, że może na mnie liczyć. Nie zamierzałem
jej nominować. Myślałem, że jest bardzo biedna. Dopiero po wyjściu dowiedziałem
się, że to nieprawda.
Arek, odmawiając nominowania innych, przeliczył się ze swoimi siłami. Nie
ukrywa, że gdy usłyszał, iż to właśnie on ma wyjść, był zaskoczony. Zupełnie
nie brał bowiem pod uwagę, że za swoje postępowanie może być karnie usunięty z
domu Wielkiego Brata.
- Patrzyłem na przykład Agnieszki Koziołek, Wojtka Bernackiego i Ani Hoksy -
tłumaczy. - Oni odmówili nominowania i nie byli wyrzuceni. O Ani myślałem, że
wyszła, bo sama tak chciała.
Nie żałuje
Dla Arka przygoda z "Big Brotherem" już się skończyła. Nie wie, co będzie robił
dalej. Chciałby mieć swoją firmę, ale w domu Wielkiego Brata przekonał się, że
niewiele wie o współczesnej hydraulice. - Zupełnie się nie znam na tych
nowoczesnych wynalazkach - mówi szczerze. - Zanim stałem się bezrobotny, 15 lat
pracowałem w zamkniętym zakładzie jako konserwator i nie było wiele okazji do
poznawania nowości.
Choć nie wygrał pieniędzy, które mogłyby zmienić jego życie, nie żałuje. -
Żałowałbym, gdybym wygrał, a potem zgubił te pieniądze - żartuje.