vieri95
17.11.05, 21:12
Zachęcony, a właściwie zmuszony przez tabuny euforycznie zakładajacych coraz
to nowe wątki pełne zachwytów dot. tego serialu zdecydowałem się obejrzeć to
dzieło. Dotychczas widziałem pierwszy odcinek i urywki podczas przerw na
reklamę na "Gotowych na wszystko". Mogę tylko powiedzieć, że to typowy
amerykański produkcyjniak, którego nie da się oglądać. Wymieszana rasowo
(poprawność polityczna), pełna pięknych kobiet i jeszcze piękniejszych
mężczyzn grupa jednoczy się w obliczu zagrożenia. Ckliwe retrospekcje,
rodzące się miłości, wyłaniający się przywódca walczący ze swą przeszłością,
nawet czarne charaktery są skłonne do czynienia dobra. Porzygać się można.
Debile siedzą 6 dni na bezludnej wyspie pełnej lasów i nie znaleźli żadnego
źródła wody. 6 dni w upale bez toalety, a chodzą umalowani, niespoceni i w
czystych stanikach. Podobno są tam jakieś ukryte przesłania, tajemnice, ale
ja mam to w dupie. Nie będę się męczył 20 odcinków, żeby się dowiedzieć, że
to "niby było tak, a jednak inaczej". Nie uważam się ze prostego konsumenta
telewizyjnej papki. Lubię np. wczesne "Archiwum X", ostatnio polecałem
tu "Grę". Ale tego badziewia, i do tego tak nachalnie kreowanego na jakieś
arcydzieło po prostu nie da się oglądać. Kończę, bo zaraz "Gotowe na
wszystko".