Dodaj do ulubionych

A my na tej wojnie ładnych parę lat...

    • playadelsol A my na tej wojnie ładnych parę lat... 23.09.06, 12:26
      przepraszam, czy nie macie wrazenia, ze pod względem jezykowym ten artykul jest napisany raczej po "polskiemu" niż po polsku? Współcześni dziennikarze bardzo słabo posługują sie swym jezykiem ojczystym(????).....
    • janosik2005 A my na tej wojnie ładnych parę lat... 23.09.06, 12:27
      niech żyją pancerni a zwłaszcza Marusia!!!
      piękny film!!!
      na pochybel kaczyzmowi z Wildsteinem na czele!!!
      i tak za chwilę mu powiedzą: spieprzaj dziadu.
      • ubudubu4 Re: A my na tej wojnie ładnych parę lat... 23.09.06, 12:41
        Nigdy Kaczyńscy nie krytykowali tego filmu. Gazetka wybiórcza tak zabełtała
        twojej głowie (widocznie nie było tam zbyt dużo "oleju") że dajesz się
        podpuszczać prymitywnej manipulacji.

        A ufoludki według GW są za czy przeciw pancernym???!!!
    • jarosh_jarosh A my na tej wojnie ładnych parę lat... 23.09.06, 12:58
      mam rodzine w bylym NRD. Moi kuzynowie niemowiacy po polsku z rachi faktu matka
      Niemka, ojciec Niemiec - byly zachwyceni naszymi pancerniakami i tez bili
      wehrmacht :)))
      • tigerizi ...a może ... 23.09.06, 14:22
        ten owoc antyfaszystowski ma za ojca ( albo ojców? ) słowiańskich blondynów
    • mefissto Armia radziecka z toba od dziecka 23.09.06, 13:05
      Fikcyjny film, tak, ale kto nie bawil sie w 4 pancernych bedac dzieckiem. Ten
      film dzis raczej traktuje jak komedie ale do dzis lubie go ogladac. Szkoda
      tylko ze nie ma kontynuacji. Odcinek zerowy: jak Janek trafil na Syberie !!!
      oraz 4 pancerni w IV RP glodujacy bo emerytury wojskowe Kaczyski zabral im za
      przynaleznosc do komunistow i milosc do armii radzieckiej oraz zdrade narodu
      polskiego :D
      • de_oakville "Ciezkie czasy" - powiedzialo dwoch zolnierzy.... 23.09.06, 13:29
        ... znoszac zegar z wiezy ("tjazjolyje czasy").

        Nie mam nic przeciwko "Czterem Pancernym", jest to film przygodowy. Chcac
        niechcac kojarzy mi sie z mlodymi latami. Nigdy nie uwazalem tego filmu za
        zrodlo wiedzy historycznej, raczej nawiazanie do historii w sposob komiczny (jak
        "Dyktator" z Chaplinem, albo "Trzech Muszkieterow"). A propos zolnierzy
        radzieckich, ktorzy zabierali zegarki itp., to byli to ludzie najczesciej
        uksztaltowani i wychowani w odpowiednim "komunistycznym" duchu przez Stalina,
        przez Berie i innych przywodcow ZSRR nie kierujacych sie zadnymi zasadami
        moralnymi, a jedynie prawem silniejszego. Wehrmacht w ZSRR tez nie dal im zbyt
        dobrego przykladu jesli chodzi o traktowanie ludzi. To "gora" wrecz podjudzala
        do tych wszystkich czynow i za "czarna owce" uwazany byl ktos, kto byl inny. A
        zdarzali sie tez przeciez i tacy w Armii Radzieckiej i nalezy to docenic. Poza
        tym tylu ich ginelo, ze juz przez sam ten fakt, ci ktorzy pozostawali przy zyciu
        nie wiedzac co ich czeka nastepnego dnia, starali sie z tego zycia maksymanie
        "korzystac". Oczywiscie w stalinowskim stylu.
      • edek47 Jaka byla ta Armia Czerwona dzisiaj wie juz kazdy. 23.09.06, 14:43
        Tylko nikt nie chce juz pamietac, ze ta ARMIA zlozona z gwalcicieli,
        mordercow , zlodziei i zwyklych szarych ludzi zadecydowala o zwyciestwie nad
        armia zwyrodnialcow(jakich swiat do tego czasu nie widzial)i zwyczajnych ludzi.
    • olex5 dzis trzeba byc idiotą zeby nie widziec tego.... 23.09.06, 13:12
      dzis trzeba byc idiotą zeby nie widziec,ze obecne władze ostatnich 15 lat do dzis naginają historie do swoich politycznych potrzeb.Pamietam czasy solidarnosci i wtedy tez wierzyłem w te szczytne cele i do głowy wtedy mi nie przyszło,ze ten cały ruch to matactwo na wzor dzisiejszych kolorowych rewolucji i ze motorem napedowym tego jest CIA,ktora sterowała wszystkim wyznaczając jednego "takiego" jako "wielki symbol" a ciemny narod uwierzył.Głownym celem tego działania nie było dobro ludzi bo w kapitalizmie takie pojecie nie istnieje tylko przejcie kolejnego rynku zbytu i wzbogacenie sie na przejeciu najwazniejszych dziedzin gospodarki.Dzis zrozumiałem to matactwo i widze jak ja i tysiące innych ludzi zostało oszukanych przez zachodnią propagande sukcesu,ktora niewiele rozni sie od stalinowskiej.
      • tigerizi ..? nie przesadzasz aby?..a w Iraku to demokraci 23.09.06, 14:10
        • tigerizi ...nie wprowadzamy? a w Afganistanie ??? 23.09.06, 14:12
          zbliżymy te dzikie i zacofane kraje do cywilizacji
    • terence Re: A my na tej wojnie ładnych parę lat... 23.09.06, 13:28
      gdybyśmu dwa takie czołgi mieli to byśmy se sami tę wojne wygrali...
      • tigerizi ..na granicy rosyjsko-chińskiej wybuchły zamieszki 23.09.06, 14:14
        Głównodowodzący armii chińskiej wydał rozkaz szefowi sztabu:
        -Wysłać do walki czołgi !!!
        -Oba ??
    • tigerizi najlepszy to jest anonimow(an)y Rambo 23.09.06, 14:18
      lata se w powietrzu niczym Superman i gdyby nie ten gwiaździsty sztandar
      wolności, który służy mu za latawiec to jak by p.erdolnął o glebę to tuman by
      był większy niż grzyb atomowy w Hiroszimie
    • mobrebski Co do samego czołgu 23.09.06, 14:25
      Tekst bardzo zabawny, choć z małym zastrzeżeniem: i T-34 wcale nie był tak
      wspaniały, jak go przedstawia film i radziecka propaganda. :)
      Co nie zmienia zabawy...
      Michał Obrębski
      • star15 Re: Co do samego czołgu 23.09.06, 14:43
        jeszcze jeden zasmarkany specjalista.Jakos T-34 wjechaly do Berlina a Tygrys
        ani inne PV 4.ani tez przerobione Skody nie wjechaly do Moskwy ! I to
        wystarczy ! nawet jak, by z nich kamieniami rzucali-zreszta kolejne wersje i
        tak mialy lepsze armaty jak 88mm niemieckie.Liczy sie zakonczenie a nie poczatek
        ,bylbys dorosly ,to bys wiedzial.
    • obi-wan-kenobi A my na tej wojnie ładnych parę lat... 23.09.06, 14:31
      Moj syn ma 10 lat i kupilam Mu na Gwiazdke "4 pancernych i psa". Bardzo Mu sie
      podobalo. Co zas do zafalszowania historii, to rozwiewam Jego watpliwosci na
      biezaco. I tyle w tym temacie;-)
    • traditio1 A my na tej wojnie ładnych parę lat... 23.09.06, 14:33
      Kurcze, o tym, że okrągły stół to dogadanie się jednych socjaljistów
      (komunistycznych) z drugimi socjlistami (demokratami) -to było jasne również w
      lutym 1989 rok i nikt, kto tak twierdzi nie fałszuje historii, bo
      saludzie,którzy nie zmienili przez e lata zdania.
    • rzo A my na tej wojnie ładnych parę lat... 23.09.06, 14:57
      MIeszkaem ostatni rok na Lotiwe. Wszyscy tam znaja naszych "pancerniakow",
      znaja tez Klosa i polskie bajki. To bardzo sympatyczne, to rozeznanie dotyczy
      razcej grupy osob powyzej lat 25. Zdrowka!
    • r1234_76 A my na tej wojnie ładnych parę lat... 23.09.06, 15:05
      102 opinie?
    • tigerizi ...a kretik powiedzial: "-A choj"- i westchnal 23.09.06, 15:17
    • gosiekz11 A my na tej wojnie ładnych parę lat... 23.09.06, 15:34
      sorrki ale wyjatkowo bzdurny jest ten artykul
      te dziwne naciagane nawiazanie do polskiej sceny a moze "sceny" politycznej sa
      zenujace i w jakim celu zrobione

      Serial jest sympatyczny i to wszystko
      A ze rozmija sie brutalnie z prawda taki juz urok TELEWIZJI :-)

      Pozdrawiam

      jasiek
    • kiczkis A WY na tej wojnie ładnych parę lat ??? 23.09.06, 15:55
      Az tak glupawego i prymitywnego paszkwilu na Kaczorow i na PiS jeszcze chyba mi
      sie nie zdarzylo czytac :)))

      Tylko dlaczego mnie nie dziwi ze tak latwo mozna znalezc glupawych i
      dyspozycyjnych h..wenbinow.. Recze iz gorliwosc tych dwoch "autorow" i niczym
      nie kamuflowane manipulowanie umyslami wiernych "czytatieli" Wybiorczej, jest
      calkiem naturalne i nie wymagalo zadnych dodatkowych bodzcow ani zachet..
      • kiczkis Re: A WY na tej wojnie ładnych parę lat ??? 23.09.06, 16:06
        kiczkis napisał:

        > Az tak glupawego i prymitywnego paszkwilu na Kaczorow i na PiS jeszcze
        > chyba mi sie nie zdarzylo czytac :)))
        >
        > Tylko dlaczego mnie nie dziwi ze tak latwo mozna znalezc glupawych i
        > dyspozycyjnych h..wenbinow.. Recze iz gorliwosc tych dwoch "autorow" i niczym
        > nie kamuflowane manipulowanie umyslami wiernych "czytatieli" Wybiorczej, jest
        > calkiem naturalne i nie wymagalo zadnych dodatkowych bodzcow ani zachet..
        ----------------------------------------

        Sorry.. ale omalze nie posikałem sie ze smiechu widzac jak automatyczny Cerber
        ocenzurowal slowo "młody chinski aktywista" - czyli "HUNWEJBIN".. Zapewne
        zdarzyla sie mi "literowka" i wyskoczyla litera "N".. ja wygladało groznie owo
        słowo mozecie sobie sami dopowiedziec..

        Pogratulowac "Tebe" paranoi :)) - Sprawdziwmy teraz dwa inne słowka, czy
        zostana zmanipulowane by nie było w nich "wstydliwego" słowka :))) Hehehehe...

        Zaczynamy: - "ABSTRAHUJE".. i.. "PORACHUJE"..

        Juz widze te kropki w srodku... hehehe..
    • m.podrucki Głupota zwycięza.. 24.09.06, 10:39
      Komunistom, którzy bali się wspomnień o IIRP Widstein robi przyjemność bojąc
      się wspomnień o PRL
    • jezjerzykr A my na tej wojnie ładnych parę lat... 17.10.06, 21:05
      www.muzeumczterechpancernych.pl/
      • anmanika Cała prawda o Janku Kosie 18.10.06, 10:07
        Grzegorz Świderski
        4 pancerni i pies.

        Gdyby ktoś zasnął przed telewizorem w roku, powiedzmy, 1970 (co
        nie było takie trudne) i obudził sie dziś, nie uwierzyłby, co
        tez sie porobiło. W nowej "Encyklopedii Powszechnej" PWN
        wzmianki o czterech pancernych nie znajdziemy ani pod hasłem
        Gajos Janusz, ani Wilhelmi Roman, ani Gołas Wiesław. Serial
        jest wzmiankowany jedynie w biogramie Franciszka Pieczki (hasła
        Press Włodzimierz w ogóle, proszę sobie wyobrazić, nie ma). Na
        ślad czterech pancernych nie sposób trafić w "Kronice XX wieku"
        (gdzie zresztą trudno trafić na ślad wielu wydarzeń). Na
        bazarze za żadne pieniądze nie kupi sie lusterka z załogą. Nie
        kupi sie tez lusterka nawet z pojedynczym członkiem. Nie ma już
        komiksów o przygodach pancernych, nikt nie wystawia musicalu
        Benedykta Konowalskiego. Czterej pancerni po prostu znikneli.
        Znikneli do tego stopnia, ze jako jedyny wytwór polskiej
        kultury masowej nie zostali użyci w reklamie. Jest to
        niezwykle znaczące - reklama przetrawiła już Klossa, Brunnera,
        "Trylogie", a nawet Janosika. W latach sześćdziesiątych młody
        człowiek mógł w Polsce obejrzeć trzy kreskówki (w "Zwierzyńcu")
        i jeden odcinek filmu aktorskiego (w "Ekranie z Bratkiem").
        Rocznie, przed debiutem kapitana Żbika, ukazywał sie jeden
        komiks ("Tytus, Romek i A'Tomek"). Był jeszcze oczywiście
        Wyścig Pokoju, ale ten trwał tylko dwa tygodnie. Nikomu nie
        śniło sie o NBA czy o nieprzegranym przez naszych meczu piłki
        nożnej. W Polsce trwała dojmująca nuda. Nuda ta - cichy bohater
        socjalizmu - do tej pory nie została jeszcze przekonywająco
        opisana. A była to nuda potworna. Szczególnie usypiająco
        działał program telewizyjny - porady dla rolników, defilady w
        Moskwie i losowania totolotka przeplatały sie z występami
        zespołów pieśni i tańca. Całymi godzinami ględził Gomułka. Co
        ciekawe - zawsze miał nastawiane z przodu tyle mikrofonów, ze
        go praktycznie nie było widać. Czasem chwytał szklankę z woda i
        pil. Wtedy stawał sie bardziej widoczny.

        Na tym tle pancerni prezentowali sie nader korzystnie. Na
        ekranie cos sie ruszało, ktoś cos krzyczał, padały strzały.
        Ludzie biegali to tu, to tam, na ekranie pojawiało sie sporo
        dymu, trochę ognia. Na dodatek pokazywano jeżdżący czołg. Oskar
        Sobański napisał kiedyś, ze o sukcesie serialu zadecydowały
        obrazy jadącego czołgu. Rudy 102 był jednocześnie bezpiecznym
        domem i skutecznym narzędziem sprawiedliwej walki. Krytyk z
        bliższego mi pokolenia - Maciej Pawlicki - wyraził sie kiedyś,
        ze pancernych było wprawdzie czterech, ale na podwórku każdy
        chciał być tylko Jankiem. Podzielam ten pogląd. To Janek Kos
        był w tym serialu najważniejszy. Moim zdaniem ta właśnie postać
        zadecydowała o sukcesie serialu. I dlatego to Janek jest
        bohaterem tego tekstu.

        TELEMACH XX WIEKU.

        Janek Kos, jak każdy prawdziwy heros kultury masowej, ma swój
        starożytny odpowiednik. Jego pierwowzorem jest syn Odyseusza -
        Telemach. Pierwsza seria filmu poświecona jest historii
        poszukiwania przez Janka ojca. Towarzyszy mu, podobnie jak
        Telemachowi, Atena - bogini wojny. W "Odysei" Atena przybiera
        postać Nestora - przyjaciela Odyseusza. W "Czterech pancernych"
        bogiem wojny jest pułkownik Tadeusz. Po odnalezieniu ojca
        Janek, tak jak jego homerycki pierwowzór, nie poznaje go.
        Potem, razem z ojcem, dokonuje ostatecznej rozprawy z wrogami,
        którymi tym razem nie są bezczelni zalotnicy Penelopy (bo
        Penelopa nie żyje), a esesmani. Na tym nie kończą sie związki
        serialu z kultura śródziemnomorską.


        DZIECINSTWO, POWOLANIE.

        O dzieciństwie Janka wiemy niewiele, urodził sie (podobnie jak
        bohater "Stawki większej niż życie") w Gdańsku. Matka była
        najprawdopodobniej gospodynią domowa. Zginęła w pożarze
        podpalonego przez Niemców domu. Chłopiec nie wydaje sie być z
        nią emocjonalnie związany. Ojciec - Stanisław Kos - był
        zawodowym oficerem Wojska Polskiego. Służył na Westerplatte.
        Ojciec Janka - jedna z kluczowych postaci filmu - okazał sie
        później zdolnym przywódcą partyzanckim. Dwunastoletni Janek, po
        ucieczce z płonącego domu rodzinnego trafia w poszukiwaniu ojca
        na Kaukaz. Tu trzeba zwrócić uwagę na niezwykłą intuicje
        chłopca, który śladów oficera zaginionego w zawierusze wojny
        wrześniowej szuka na Wschodzie. Dociera aż do Oceanu
        Spokojnego. Nawet nad Ussuri szuka ojca.

        WYKSZTALCENIE.

        Janek potrafi pisać, czytać, jest zdolnym mechanikiem, zna
        niemiecki i rosyjski, jest tez strzelcem wyborowym. Więcej o
        jego edukacji nic nie wiadomo. W rozmowie z Gustlikiem
        przywołuje "Ogniem i mieczem". W wojsku uczy sie alfabetu
        Morse'a.

        MANIERY.

        Janek jada nożem i widelcem, choć tego nie lubi. Woli razem z
        Gustlikiem siorbać sobie z menażki. Natomiast wzorowo nożem i
        widelcem jedzą ludzie radzieccy - Grigorij i, oczywiście,
        Olgierd. Janek jest szarmancki wobec dam - podsadza Lidkę na
        ciężarówkę. Otwiera tez dziewczynie drzwi szoferki. Do
        starszych zwraca sie z szacunkiem, graniczącym z lizusostwem.
        Jest obłudny - świadków swoich rzadkich wpadek prosi by nie
        mówili o nich innym.

        WIARA.

        Janek w Boga nie wierzy. Nie modli sie, do kościoła nie
        uczęszcza. Pochodzi zresztą z narodu przesiąkniętego ateizmem -
        dewiza powstańców styczniowych, zachowana na sztylecie brzmi -
        Honor i Ojczyzna. Janek, podobnie jak inni chłopcy z załogi,
        zna i śpiewa pieśni rewolucyjne. Martwi sie, ze nie zdobyli
        Berlina wystarczająco szybko, by świętować w mieście 1 Maja.
        Rzuca to nowe światło na życie i zwyczaje przedwojennego
        korpusu oficerskiego i gdańskiej Polonii.

        WIELCY WSPOLCZESNI.

        Dom rodzinny Janka był stanowczo internacjonalistyczny. Janek,
        choć słucha radia i czyta gazety, nigdy nie wspomina o żadnym,
        poza Rokossowskim, znanym Polaku. Nigdy nie mówi o Sikorskim,
        Andersie, Piłsudskim. Nie ma tez w filmie złamanego portretu
        Stalina. Dopiero, gdy czołg wjeżdża na tereny przyszłej NRD,
        pojawiają się sie portrety Adolfa Hitlera. Pojawia się też nazwisko
        Goering, i to w liczbie mnogiej - jako określenie esesmanów.
        • anmanika Re: Cała prawda o Janku Kosie 18.10.06, 10:08
          SPORT, HIGIENA.

          Janek lubi pływać, choć nie robi tego dobrze. Gustlik kapie sie
          częściej. Grigorij natomiast jest radykałem - myjąc sie nigdy
          nie moczy włosów. Janek papierosy zaczyna palić w wojsku.
          Grigorij pali od początku. Janek również w wojsku zaczyna sie
          golić. Jeszcze w Lublinie wyskubuje sobie pierwsze włosy z
          brody. W wyzwolonym Lublinie zresztą nasi czołgiści są
          pionierami golenia sie w ogóle. Wszyscy mężczyźni są w mieście
          nieogoleni, nawet grabarz - folksdojcz. Potwierdza to znaną
          tezę, ze nawyki higieniczne przyszły do nas wraz z Armia
          Czerwona.

          JANEK I ZABIJANIE.

          Janek nic nie wie o zabijaniu. Ani na początku, ani na końcu
          filmu. Bardzo sie do zabijania garnie, ale chyba nie wie, jak
          zacząć. Najpierw ćwiczy na zwierzątkach. Kiedy zabija tygrysa,
          uznaje, ze dojrzał do zabijania ludzi. Ale to nie jest takie
          proste. Olgierd wręcz zmusza go, by brał jeńców, nie zabijał.
          Olgierd wie, ze jencow sie nie zabija - sluzyl przeciez w armii
          sowieckiej. Janek, syn polskiego oficera, tego nie wie.
          Wreszcie Jankowi udaje sie zabic bezbronnego Niemca -
          ewakuujacego sie z plonacego czolgu. Potem wraca do brania
          Niemcow zywcem. Zreszta w calym filmie - tak wychodzi -
          licencje na giniecie maja tylko najlepsi ludzie na Ziemi -
          Rosjanie. Ginie Fiedia "Jolki-polki", ginie Olgierd, ginie
          genialny saper Sasza. Rosjanie padaja szczegolnie gesto na
          ziemiach polskich i na terenach przyszlego NRD. Jest to zgodne
          z rosyjska racja stanu - tylko Rosjanie przelewali krew w celu
          wyzwolenia Europy. Cud, ze Czernousow i Marusia ocaleli z tego
          pogromu. Poniewaz na wojnie gina wylacznie dobrzy ludzie, to
          Niemcy praktycznie nie sa zabijani. Kiedy Czernousow i jego
          kompania rozbijaja bunkier, poharatani seriami Niemcy wstaja,
          jak gdyby nigdy nic i oddaja sie do niewoli. Niemcy zreszta
          oddaja sie w rece Rosjan chetnie, czasem wrecz bez powodu.
          Widocznie wiedza, ze jest to niewola przyjemna.


          JANEK, KOBIETY, SEKS.

          Stosunek Janka Kosa do kobiet to ogromny problem. Pierwsza
          napotkana dziewczyna jest warszawianka Lidia Wisniewska.
          Poznaja sie w bydlecym wagonie. Potem caluja sie na ciezarowce.
          I to na ostro. Potem w zasadzie sie zareczaja. Pierscionkiem sa
          cieple rekawice z jenota. Te rekawice przewijaja sie przez caly
          film, nikt ich nie chce nosic. W koncu przepadaja. Sa jednym z
          nielicznych przedmiotow, ktorych Janek nie zostawia na szczycie
          Bramy Brandenburskiej. Sytuacja Lidki zmienia sie diametralnie,
          gdy do gry wkracza Marusia. Marusia jest ruda, co trzeba
          przyjac na wiare - film jest czarno-bialy. Lidka zostaje
          brutalnie splawiona przez Janka; malo tego, Janek i bezposredni
          przelozony Lidki, pulkownik Tadeusz, sklaniaja ja, by
          zaprzyjaznila sie ze zwycieska rywalka. Ona jest przeciez
          Rosjanka, a kacapow mozna nie lubic, ale trzeba z nimi dobrze
          zyc. Co ciekawe, Lidka zostaje puszczona w trabe zaraz po tym,
          jak ratuje Jankowi i pozostalym pancernym zycie. Z rozpaczy
          Lidka wydaje sie za Grigorija, a malzenstwo z Gruzinem dla
          Polki w tych latach to wiadomo - pewna smierc z reki mafii. W
          towarzystwie Marusi Janek wyraznie sie nudzi. Nie jest ona
          szczegolnie rozgarnieta i to go meczy. Marusia opowiada wciaz o
          rosyjskim folklorze. Raz probuje uprawiac z nia seks, na
          szczescie do akcji wkraczaja esesmani. Sprawe malzenstwa z nia
          traktuje zimno, bez szczegolnych uniesien. Zreszta zareczyny
          pary mlodych maja wyraznie charakter kontraktu politycznego.
          Marusie oddaje Jankowi Czernousow i sowiecki general. Do
          sfinalizowania kontraktu usilnie dazy Stanislaw Kos, ktory
          najwyrazniej przez malzenstwo syna z Rosjanka chce sie ustawic
          w nowej rzeczywistosci. Gdy Janek wacha sie, ojciec posuwa sie
          do tego, ze straszy go szkola. Janek, przerazony perspektywa
          powrotu do szkoly, zgadza sie na wszystko. Janek, mowiac
          oglednie, woli meskie towarzystwo.


          JANEK, MEZCZYZNI, SEKS.

          Kazdy film wojenny, oprocz moze "Tak tu cicho o zmierzchu", jest
          w swej istocie mizoginistyczny. (Dzisiaj chyba mowi sie -
          seksistowski). W prawie kazdym filmie wojennym obecne sa
          natomiast watki homoseksualne. I "Czterej pancerni" nie sa
          wyjatkiem. Kobiety w tym filmie zaznaczaja sie raczej
          nieciekawie. Lidka to plocha kokietka, flirtujaca z Gustlikiem,
          Jankiem, nawet z chorazym Zenkiem. Donosi na Janka do
          pulkownika. O Marusi mowa byla wyzej. Marusia dwa razy trafia
          do szpitala, wymaga stalej opieki. Honoratka, narzeczona
          Gustlika, nie odbiega od poziomu umyslowego przyszlego meza,
          ktory, dla humoru, pakuje sam sobie ropuche pod furazerke.
          Natomiast mezczyzni - przeciwnie - sa na ogol w porzadku.
          Przystojny meteorolog - porucznik Olgierd Jarosz, jest bardzo
          mily wobec dam. Mily i nic ponadto. Kiedy lubelska pani
          nauczycielka chce go poderwac, Jarosz mowi zdecydowanie - stop.
          Natomiast ceni sobie fizyczna bliskosc ze swoimi podkomendnymi
          - Janka obejmuje w pasie, i to przy pulkowniku. Obejmuje nawet
          Gustlika. Pulkownik Tadeusz rowniez uwielbia Janka. Funduje mu
          drogie prezenty - helmofon, Krzyz Walecznych, kielbase dla
          Szarika. Pulkownik Tadeusz awansuje raz po raz Janka na coraz
          wyzsze stopnie. Co ciekawe, pulkownik nie jest w ogole
          zainteresowany swa radiotelegrafistka Lidka. Gdyby Bill Clinton
          ogladal "pancernych", to moglby z pulkownika Tadeusza brac
          przyklad, jak nalezy ukladac stosunki z personelem. Janka
          uwielbiaja tez na zmiane Grigorij i Gustlik. Grigorij jest
          notorycznym erotomanem. Czeresniak okazuje czulosc wylacznie
          trzodzie..

          JANEK I JEGO PIES.

          W polskiej krytyce filmowej utrwalilo sie przekonanie, ze Janek
          Szarika lubi. To nie jest prawda. Janek Szarika wykorzystuje,
          bezwzglednie wciagajac poczciwego owczarka w swe intrygi.
          Szarik jest dla niego narzedziem w rozgrywkach personalnych z
          reszta zalogi a takze z Wichura i chorazym Zenkiem. Szarik,
          beznadziejnie w Janku zakochany, raz po raz ratuje mu zycie.
          Janek tego nie docenia. Po rozprawieniu sie przez psa z
          niemieckimi dywersantami Janek mowi do Gustlika wprost - "Bez
          Szarika tez bysmy dali sobie rade". Potem jest coraz gorzej.
          Gdy pies ocala Janka z rak pieciu (!) esesmanow, Janek zostawia
          go na pastwe losu. Kolegom wyjasnia, ze nic nie mogl zrobic, a
          pies zginal, bo - idiota - pewnie wlazl na mine. Dalej, w tej
          samej scenie, znajomy chlop przynosi czolgistom zupe i chleb. W
          czasie tradycyjnego siorbania Grigorij i Gustlik zostawiaja
          resztki dla psa - Janek siorbie wszystko do konca. On postawil
          na psie krzyzyk. Jest zimnym egoista.


          JANEK I JEGO OJCIEC.

          Ojciec byl wielkim cichym bohaterem pierwszych odcinkow serialu.
          Janek szuka go az do odcinka siodmego, gdy oswiadcza, ze jego
          ojciec zginal na Westerplatte. Co ciekawe - Janek intensywnie
          szuka ojca w krajach dalekich, natomiast w miare zblizania sie
          do rodzinnego Gdanska o ojcu po prostu zapomina. Cierpi na
          przedziwna mutacje sklerozy - kiedy spotyka wreszcie ojca, nie
          poznaje go. Zaczyna snuc wokol niego intrygi i rozsiewac
          podejrzenia. Ojciec jest w swym jedynaku zakochany. Walczy o
          niego z pulkownikiem. Walka odbywa sie na prezenty i awanse.
          Wreszcie ojciec kupuje Jankowi nowy czolg i ostatecznie zdobywa
          serce syna.
          • anmanika Re: Cała prawda o Janku Kosie 18.10.06, 10:09
            JANEK I PRACA.

            Janek praca fizyczna po prostu sie brzydzi. Kiedy Gustlik
            naciaga gasienice, on stoi z boku i sie smieje. Kiedy pancerni
            naprawiaja dzialo przed forsowaniem Odry, Janek idzie na
            schadzke. Nigdy niczego nie gotuje (gotuje Gustlik, smazy
            Czeresniak), nie prasuje (prasuje Grigorij). W ogole Janek
            traktuje swa zaloge jak sluzbe. Aby uniknac obierania
            ziemniakow Janek posuwa sie do donosu.

            JANEK I CUDZA WLASNOSC.

            Pojecie wlasnosci prywatnej w filmie nie istnieje. Niemcy sami
            oddaja swym zdobywcom to, co maja najlepsze. Pies i jego
            czterej panowie, kiedy maja na cos ochote, po prostu to biora.

            JANEK I EKOLOGIA.

            Janek przyrody nienawidzi. Tak fauny, jak i flory. Nie znosi
            uwielbianych przez Czeresniaka krow. Od czasu, gdy obejmuje
            dowodztwo, jego czolg specjalnie i bez powodu lamie drzewa. Z
            satysfakcja zalewa roze feldfebla Kugela. Trudno zrozumiec,
            dlaczego w tej sytuacji Janek uniemozliwia Niemcom
            wyprodukowanie broni atomowej, ktora rozwiazalaby przeciez
            problem radykalnie.

            JANEK I DONOSZENIE.

            Pierwsze spotkanie z pulkownikiem Tadeuszem mowi nam o Janku
            wszystko. Janek i Gustlik donosza na kucharza (Wojciech
            Siemion). Pulkownik wsadza go do paki. Gdy pulkownik wypuszcza
            Siemiona, Janek wscieka sie. Donosicielstwo, skarzenie na
            towarzyszy broni jest w brygadzie norma. Kabluje rowno Wichura,
            donosi Lidka. Chorazy Zenek jest po prostu kapusiem. Nie donosi
            jedynie Czeresniak, ktory jest popychlem, ciulem i, last but
            not least, czeresniakiem.

            OJCZYZNA JANKA.

            Jankowi dobrze jest na Syberii. Do domu nie teskni, gdyby nie
            znalazl ojca, to wrocilby na Syberie. Tam jest czysto, ludzie
            zyja na poziomie. Mezczyzni sa zadbani i ogoleni, kobiet nie ma
            w ogole.

            PRZYSZLOSC JANKA.

            Przyszlosc Janka jest oczywiscie swietlana. Juz w Berlinie
            zostal awansowany do stopnia oficerskiego (nie matura... !).
            Zona - Rosjanka - ulatwia droge do sowieckich akademii im.
            Woroszylowa, Zukowa, Koniewa. To z kolei otwiera droge do
            generalicji LWP. W ten sposob spelnilaby sie przepowiednia
            Gustlika, ktory juz w Sielcach wrozy Jankowi generalskie
            szlify. Relatywnie niski poziom wyksztalcenia ogolnego - szesc
            klas szkoly powszechnej - nie stanowi zadnej przeszkody. W
            czasie inwazji na Czechoslowacje Janek swietowalby czterdzieste
            urodziny, trzynascie lat pozniej z grupa rowiesnikow Janek
            moglby zalozyc Wojskowa Rade Ocalenia Narodowego. Ewentualny
            alkoholizm (Janek pierwszy spirytus wypija majac szesnascie
            lat) rowniez moze w karierze pomoc.

            PARADOKS JANKA KOSA.

            Janek, jak to wykazalem wyzej, jest czlowiekiem zimnym,
            wyrachowanym, skrajnym egoista. Nie wyznaje zadnych zasad, poza
            zasada wlasnej korzysci. Nie wierzy w przesady. Moze siorbac i
            nie musi myc szyi. Jest nielojalny w stosunku do ludzi, matki,
            ojca, ojczyzny, nawet w stosunku do zwierzat. Nie musi wynosic
            smieci i chodzic do szkoly. Donosi, jest zwolennikiem twardych
            represji. Moze pic wodke i palic papierosy. Jest wyrozumialy i
            wielkoduszny jedynie w stosunku do samego siebie. Nie musi sie
            uczyc, odrabiac lekcji. Otoczenie nie szczedzi mu pochwal,
            zaszczytow, prezentow. Moze deptac trawniki i niszczyc zabytki.
            Kobiety za nim szaleja, choc traktuje je ponizej wszelkiego
            poziomu. Nikt go nie wychowuje, nie zwraca mu nigdy uwagi.
            Wszyscy ubiegaja sie o wzgledy Janka. Jest on leniwym,
            kaprysnym, zlym chlopcem, ktorego, nieco wbrew logice, wszyscy
            kochaja. Kazdy by chcial miec takie zycie. I to jest jedyny
            sekret sukcesu serialu "Czterej pancerni i pies". Pomyśleć, ze
            był nagradzany także za wysokie walory wychowawcze
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka