Gość: Drapka
IP: 10.0.4.* / *.atj.pl
08.06.01, 23:38
Ludzie! Przecież to tawarzystwo nadaje się do psychatryka. I to o obostrzonym
rygorze!!! Zadałem sobie dużo trudu aby obejrzeć jakieś 5 minut tego chłamu i
poraziło mnie!!!
Czy to są dorośli ludzie? Najpierw jakaś baba gada do ściany, że jej szkoda
kogoś, prosi jakiegośfaceta, który gada do niej zza ściany i to di tego
zniekształconym głosem, żeby kogoś nie wyrzucać, po czym ryczy!
Inna scena: inna baba gada do tej samej ściany (i tego samego faceta), że
wolałaby być wskazana niż wskazywać i też ryczy.
Kolejna scena: Jeszcze inna baba jest zła i smutna, bo wielki brat zabrał jej
papierosy. I ona to mówi ZUPEŁNIE POWAŻNIE!!!! ZABRAŁ JEJ PAPIEROSY!!!!!!
WIELKI BRAT!!!!!!!!!!!!!!
Albo: chodzi facet po spacerniaku (Sękocin to, czy Wronki?) i jest mu źle. Łazi
godzinę (tak powiedział ktoś z offu) i głos z offu mówi, że stracił
przyjaciela, więc jest smutny. (jakby to był przyjaciel, a nie szuja o
zaniżonej samoocenie, to solidarnie wyszdłby razem z przyjacielem)
Słowem ci państwo, którzy tam urzędują nadają sie do natychmiastowej
konsultacji psychiatrycznej. Bo co, jak nie brak piątej (a nawet czwartej i
trzeciej) klepki może spowodować, że dwanaście (chyba) osób robi z siebie
kompletnych kretynów przed milionami (niestety) kretynów nawet nie otrzymując
za to zapłaty?
Mozna dużo mówić o kondycji społeczeństw w których miało szansę wyrosnąć takie
wynaturzenie, można wiele mówić o poziomie aspiracji intelektualnych
uczestników tej imprezy, ale faktem jest, że zdrowi na umyśle to oni nie są.
Zastanawiam się jaka siła mogłaby mi kazać traktować z pobożnym namaszczeniem
jakiegoś faceta, który gada do mnie zza ściany i jeszcze każe mi coś robić
(albo czegoś nie robić). Nie mówiąc już o gestapowsko-ubeckim denuncjowaniu
rzekomych "przyjaciół".
Myślę, że mój krytyczny (oględnie mówiąc) stosunek do tego typu wytworów
chorych na kasę zboczeńców karmionych psychopatycznymi żądzami tkwiącymi w
żądnej sensacji tłuszczy bierze się stąd, że mam szczęście należeć do tej
nielicznej niestety mniejszościowej grupki, która wie że Wielki Brat to nie
jest żaden palant gadający zza ściany, a jedna ze straszliwszych metafor
literackich minonego stulecia. Należę również do tej nielicznej grupy, która
wie z jakiej książki pochodzi Wielki Brat, kto ją napisał. Powiem więcej:
jestem wśród tej wąskiej elity, która książkę tę czytała. I każdy, czyja
wrażliwość wykracza poza okrzyki "ja pierdzielę", "kurde", musi z niesmakiem
przyjąć fakt, ze taką metaforą posłużono się w takim programie. Zupełnie ją
wypaczając. Bo można dyskutować, czy masowa kultura ćwierćinteligentów nie
staje się powoli nowym Wielkim Bratem