Dodaj do ulubionych

afera z biedrzynska

IP: *.chello.pl 28.08.03, 18:28
przypomnialem sobie ze kiedys w programie ibisza ibisekcja to odstawila
niezly spektakl, pytal ja wtedy takze o dochody co ja wkurzylo dzialo sie to
wtedy gdy oszukala Stockingera
Obserwuj wątek
    • Gość: verte Re: afera z biedrzynska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.03, 18:56
      A oto co można przeczytać o biedrzyńskiej tu:

      www.geocities.com/czarnalista/

      Biedrzyńska Adrianna Warszawa ul. Walczyka 20 i ul. Trakt Lubelski 378 a
      Ta znana aktorka teatralna, filmowa oraz aspiruj±ca do bizneswoman wraz z
      Miazg± Marcinem (którego nazywa mężem) oraz Hindusem Suijt Dasem pożyczyła
      pieni±dze i ich nie oddała. Kwota jest pokaĽna. Pożyczka, która miała być
      zgodnie z umow± zainwestowana na Giełdzie Papierów Warto¶ciowych zmieniła
      przeznaczenie na wygodny apartament na Mokotowie. Pożyczkodawca zauważył u tej
      pani dwie twarze, szkoda że po fakcie... Gdy brała pieni±dze wyeksponowała t±
      sceniczn± (teatraln±), gdy wierzyciel upomniał się o swoje pokazała nieco
      inn±... Postraszyła go panami jednego z podwarszawskich o¶rodków (bynajmniej
      nie wczasowych); jakich nie trudno się domy¶leć...
      Na pytanie co skłoniło wierzyciela do pożyczenia tak dużej kwoty pieniędzy,
      odpowiedział, że nazwisko tej pani...


      • Gość: xxx Re: afera z biedrzynska IP: 62.233.183.* 28.08.03, 23:35
        Przeczytalam na wp.pl krotka informacje o jakiejs konferencji w Szeratonie.
        Po co to tlumaczyc sie publicznie, rozwlekac, rozwodzic sie...
        Trzeba miec honor.
        Ta kobieta stracila wszystko w moich oczach.
        • Gość: xxx I najwzniejsze! IP: 62.233.183.* 28.08.03, 23:36
          Oddac pieniadze.
          Powinna sprzedac, co ma z mezem i rozliczyc sie ludzmi. To jawny szwindel.
          Ada to nie wypada!
          Ale kto dzis ma honor?
          • Gość: Mar wyruchała palantów! IP: *.skorosze.2a.pl 29.08.03, 00:53
            Dupa jest od srania, aktor od grania. A jak się dr Lubicz wział za biznesy, to
            skończył tak jak skończyć musiał. Cała kasa z klanu poszła w pizdu! Bo zamiast
            udać się osobiście do znanego banku i maklera inwestycyjnego, chciał być
            sprytniejszy i wyciągnąć więcej... No i trafił na kogooś, na kogo MUSIAŁ
            trafić. Tym razem była to Biedrzyńska, ale równie dobrze mogł być inny
            oszołom, którygo ogolił z forsy. Można tylko współczuć głupoty. Pewnie gdyby
            była jakac "piraminda finansowa" to też Tomaszek by wszedł w ten biznes...
            • Gość: verte Tutaj troszkę więcej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.03, 01:49

              Gość: ppp 28-08-2003 10:59 odpowiedz na list odpowiedz cytując

              Tekst z portalu interia.pl:
              Moje życie jest skończone. Jestem zrujnowana. Nikt nie pozwoli już mi zagrać
              na scenie" - te słowa wypowiedziała Adrianna Biedrzyńska na konferencji
              prasowej w hotelu Marriott, która odbyła się w środę, 27 sierpnia. Spotkanie
              z mediami odbyło się w związku z głośną sprawą oszustw finansowych, których
              dopuściła się aktorka oraz jej mąż, Marcin Miazga.

              Szczegółową relację z konferencji prasowej w Sali Syreny w hotelu Marriott
              zamieścił "Super Express". Jak wynika z artykułu, początkowo adwokat
              Biedrzyńskiej, Ryszard Kuciński, stanowczo mówił, iż wcześniejsze rewelacje
              opublikowane przez dziennik są oszczerstwami.

              Po opublikowaniu na łamach dziennika pierwszego tekstu o oszustwach
              finansowych, których dopuściła się 41-letnia Biedrzyńska i jej mąż Marcin
              Miazga, do redakcji zgłaszało się coraz więcej osób, którzy na zaufaniu do
              aktorki i jej męża stracili pokaźne sumy pieniędzy.

              "Nigdy nie ułatwiałam żadnego oszustwa ani nie uczestniczyłam w żadnych
              transakcjach biznesowych między panem Marcinem Miazgą a Tomaszem
              Stockingerem, Witoldem Pasztem i innymi, anonimowymi, jakoby pokrzywdzonymi,
              osobami" - mówiła na wczorajszej konferencji aktorka. "Mąż grał na giełdzie,
              robił interesy. Ja w ogóle nic o tym nie wiedziałam".

              Temperatura konferencji podniosła się, kiedy Biedrzyńska zaatakowała
              pokrzywdzonych, w tym Tomasza Stockingera.

              "Marcin zaproponował panu Stockingerowi, że będzie go spłacał po 1 tys. zł
              miesięcznie. A Tomasz Stockinger mówiąc, że ona go namówiła, wykazuje się
              naiwnością. Gdybym mu powiedziała, że w kasynie można zarobić, a on grając
              by
              stracił - też miałby do mnie pretensje?" - mówiła.

              Po tych słowach Tomasz Stockinger nie wytrzymał i zareplikował:

              "Weksle podpisywaliśmy z Marcinem w twoim domu, w twojej obecności. Ty
              pokazywałaś mi zegarek z brylantami za 60 tys. zł. Ty firmujesz swojego męża
              swoją twarzą. Mam do ciebie żal i będę go miał do końca życia. Ty mnie do
              tego namówiłaś. Gdzie są moje pieniądze?! Nie chcę ich w ratach spłacanych
              przez 15 lat. Chcę je teraz".

              To był jednak dopiero początek pogrążania aktorki. Po wystąpieniu
              Stockingera
              głos zabrał Tomasz Jachnicki z kancelarii Jachnicki Incaso, który powiedział:

              "To ja, już trzy lata temu, umieściłem panią Biedrzyńską na czarnej liście
              dłużników. Mój klient, pan Marek Rajpert, pożyczył jej mężowi 358 tys.
              dolarów. Ale tak naprawdę jemu samemu nie dałby ani grosza. To osoba pani
              Biedrzyńskiej go do tego skłoniła. Transakcja odbyła się w jej mieszkaniu".

              Po tym, jak napisał "Super Express": "Atmosfera była tak naelektryzowana, że
              obawialiśmy się wybuchu. Biedrzyńska i pokrzywdzeni krzyczeli na siebie.
              Aktorka sugerowała, że to jest jakiś spisek, który ma na celu zniszczenie
              jej
              jako artystki".

              Decydujący cios zadał Biedrzyńskiej Janusz Sasorski, który oświadczył: "Ja
              też chciałbym odzyskać swoje pieniądze. Zostałem oszukany w ten sam sposób".
              Zapewnił, że ma podpisane przez Miazgę weksle na 50 tys. dolarów.

              Wtedy adwokat aktorki zaczął łagodzić atmosferę mówiąc: "Nie da się ukryć,
              że
              pan Miazga popełnił całą masą głupstw. Ale on nie jest moim klientem".

              Po właściwej konferencji Hoa Le, producentka płyty Adrianny Biedrzyńskiej,
              zadzwoniła do dziennikarzy "Super Expressu" z prośbą o ponowne przybycie do
              hotelu Marriott. Na miejscu, w obecności zaledwie kilku osób, aktorka
              odczytała oświadczenie następującej treści:

              "Zwołałam konferencję, ponieważ na podstawie posiadanych przeze mnie
              dokumentów i informacji chciałam dowieść swojej niewinności w sprawie
              szeroko
              opisywanej przez Super Express. Jednak w świetle nowych faktów
              udokumentowanych prawnie, które wypłynęły na tejże konferencji, nastąpił
              generalny zwrot w moim myśleniu o tej sprawie. Wynika z tego, że byłam
              nieświadoma całej działalności mojego obecnego męża".

              "W tej chwili, pół godziny po konferencji, oświadczyć mogę tylko, że jestem
              w
              szoku, bowiem jestem świadoma, że stoję w obliczu bardzo poważnych i
              tragicznych decyzji w moim życiu".

              "Jeżeli wykorzystywał innych wbrew temu, co ja wiedziałam, znaczy, że
              oszukiwał również mnie. Wtedy muszę podjąć tragiczną decyzję - rozwieść się
              z
              moim mężem".

              Po czym dodała: "Moje życie jest skończone. Jestem zrujnowana. Nikt nie
              pozwoli już mi zagrać na scenie. Trudno mi jest w to wszystko uwierzyć. Ale
              otwierają mi się powoli oczy".


              _________________________________________________


              358 tys.dolarów ktoś jej dał.Ja pierdole......




              • Gość: Mar jaka kariera taki koniec IP: *.skorosze.2a.pl 29.08.03, 01:57
                Gość portalu: verte napisał(a):

                >
                > 358 tys.dolarów ktoś jej dał.Ja pierdole......

                Ja bym też właściwie mógł skończyć karierę za 350 tys. dolarów.
              • the_dzidka Re: Tutaj troszkę więcej 01.09.03, 11:55
                > Aktorka sugerowała, że to jest jakiś spisek, który ma na celu zniszczenie
                > jej
                > jako artystki".

                Pani Adrianna zawsze była moim zdaniem małą niebotycznie zarozumiałą
                egzaltowaną miernotą, co to wyżej s..a niz d... ma. Sama pękała od nadmiaru
                bąbelków (tych od wody sodoewej), dziecko tez tak wychowała, że smark zadziera
                nosa do nieba. No to teraz z pełną satysfakcją powiem: dobrze tak babie. Może
                pożal sie boże "artsytka" spuści wreszcie z tonu. Szkoda tylko oszukanych ludzi.

                Dzidka
      • Gość: Zyta Re: afera z biedrzynska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.03, 07:34
        Jezu! Ja znam Sujita Dasa !!! Ale jaja! To facet mojej koleżanki. Qrcze!
        • Gość: Sabella Re: afera z biedrzynska IP: *.chello.pl 29.08.03, 14:58
          Ale ja tu czegos nie rozumiem. Nie lepiej dać te 358 tys. $ na procent do
          banku albo licencjonowanemu doradcy finansowemu? O ile mi wiadomo p.biedrzyńska
          takich uprawnień nie ma i jako aktoka nie daje gwarancji dużego pomnażania
          kapitału (chyba, co widać, że dla siebie). Dlatego nie żal mi jakoś tych
          poszkodowanych.
          Widziały gały co brały...
          • Gość: control Re: afera z biedrzynska IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.03, 15:03
            Gość portalu: Sabella napisał(a):

            > Ale ja tu czegos nie rozumiem. Nie lepiej dać te 358 tys. $ na procent do
            > banku
            No to wiadomo, dlaczego nie masz 359 tys. $
          • Gość: babeczka Re: afera z biedrzynska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.03, 08:56
            qiwsz czemu dr Lubicz i inni nie zatrudnili licencjonowanego doradcy
            finansowego albo nie zlozyli na depozytach lub lokatach takiej masy forsy? bo
            oni mieli lewe pieniadze, z ktorych trudno im by sie byl wyspowiadac, to tyle
            malej dygresji,pozdrowionka dla wszystkich babeczek,pa
            • Gość: verte Re: afera z biedrzynska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.03, 09:37
              Gość portalu: babeczka napisał(a):

              > qiwsz czemu dr Lubicz i inni nie zatrudnili licencjonowanego doradcy
              > finansowego albo nie zlozyli na depozytach lub lokatach takiej masy forsy? bo
              > oni mieli lewe pieniadze, z ktorych trudno im by sie byl wyspowiadac, to tyle
              > malej dygresji,pozdrowionka dla wszystkich babeczek,pa



              Niedługo jakaś franca tu napisze,że wogóle to Biedrzyńska zrobiła dobrze i
              należy jej się nagroda.
              • Gość: rambo8 Re: afera z biedrzynska IP: *.tkb.net.pl 30.08.03, 12:50
                żeby te stare, przebrzydło pudło jakim jest biedrzyńska doprowadzić do stanu
                używalności trzeba było paru operacji plastynych i na to poszła spora część
                kasy.
                przypomnijcie sobie wygląd chociażby jej ust sprzed kilku lat.

                " skończona jako artystka" -hehehe
                nie wiedziała pinda skąd jej gach brał kasę na zegareczki i inne pierdoły po
                kilkadziesiąt tys?
                królewna śnieżka po dziesięciu skrobankach
                • Gość: alina1 Re: afera z biedrzynska IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.08.03, 15:47
                  Jestem w szoku czytając o tej sprawie. Szczerze powiem nigdy jej nie lubiłam, a
                  jak już słyszę, że ona nie wie co mąż robi to ja nie wiem co o tym sądzić.
                  Naprawdę nie wiedziała czy chce cię wybronić. Ale bagno.
                  • Gość: ada Re: afera z biedrzynska IP: 195.117.188.* 01.09.03, 10:40
                    Osobiście uważam, że Biedrzyńska trochę życiowo się pogubiła. Kiedyś dużo
                    grała, śpiewała (wygrała przecież Festiwal Piosenki Aktorskiej), a po rozwodzie
                    z pierwszym mężem zaczęła robić różne głupoty. A to jakieś programiki
                    motoryzacyjne, a to rólka prezesowej Stecowej w Klanie. Więc niech nie mówi o
                    tym, że jej kariera jako artystki jest skończona, bo już od dawna nie zagrała
                    niczego ważnego ani w filmie, ani w teatrze. Wielkiej sprzedaży też nie wróżę
                    jej płycie. Grała tylko na bankietach i w kolorowych pisemkach - żonę bogatego
                    męża, "kobietę światową", teraz z powodzeniem może zagrać aferzystkę.W stosunku
                    do mediów i w ogóle publicznie - udzielając wywiadów zawsze jest opryskliwa i
                    napastliwa w stosunku do mediów. Pamiętam ją u Drzyzgi, chyba w prodramie o
                    gosposiach, gdzie w kostiumiku Chanel sprzed dekady ( czarny ze złotymi
                    guzikami- brr...) opowiadała o swojej gosposi i czego to ona nie musi robić w
                    domu, bo ma gosposię. Przyprowadziła nawet tą dziewczynę przedstawiając ją jako
                    opiekunkę swojej córeczki, a ta dziewczyna na pytania kierowane bezpośrednio do
                    niej bała się nawet odpowiedzieć, bo tak piorunował ją wzrok Biedrzyńskiej.
                    A doktor Lubicz to chyba jeszcze 10 lat będzie straszył w Klanie - trzeba w
                    końcu te forsę jakoś odrobić.
                    • Gość: xyz Re: afera z biedrzynska IP: 195.245.213.* 02.09.03, 20:27
                      Gość portalu: ada napisał(a):

                      > Osobiście uważam, że Biedrzyńska trochę życiowo się pogubiła. Kiedyś dużo
                      > grała, śpiewała (wygrała przecież Festiwal Piosenki Aktorskiej), a po
                      rozwodzie
                      >
                      > z pierwszym mężem zaczęła robić różne głupoty. A to jakieś programiki
                      > motoryzacyjne, a to rólka prezesowej Stecowej w Klanie. Więc niech nie mówi o
                      > tym, że jej kariera jako artystki jest skończona, bo już od dawna nie zagrała
                      > niczego ważnego ani w filmie, ani w teatrze. Wielkiej sprzedaży też nie wróżę
                      > jej płycie. Grała tylko na bankietach i w kolorowych pisemkach - żonę
                      bogatego
                      > męża, "kobietę światową", teraz z powodzeniem może zagrać aferzystkę.W
                      stosunku
                      >
                      > do mediów i w ogóle publicznie - udzielając wywiadów zawsze jest opryskliwa
                      i
                      > napastliwa w stosunku do mediów. Pamiętam ją u Drzyzgi, chyba w prodramie o
                      > gosposiach, gdzie w kostiumiku Chanel sprzed dekady ( czarny ze złotymi
                      > guzikami- brr...) opowiadała o swojej gosposi i czego to ona nie musi robić w
                      > domu, bo ma gosposię. Przyprowadziła nawet tą dziewczynę przedstawiając ją
                      jako
                      >
                      > opiekunkę swojej córeczki, a ta dziewczyna na pytania kierowane bezpośrednio
                      do
                      >
                      > niej bała się nawet odpowiedzieć, bo tak piorunował ją wzrok Biedrzyńskiej.
                      > A doktor Lubicz to chyba jeszcze 10 lat będzie straszył w Klanie - trzeba w
                      > końcu te forsę jakoś odrobić.






                      Coś o tym programie kiedyś słyszałem...
                      • lahliq Rozmowy w toku 03.09.03, 11:10
                        Widziałam ten program. Pomyślałam wtedy, że Biedrzyńska musi być cholerną
                        szefową. ;) Ilość pomocy domowych, która przewineła się przwz jej dom, była
                        imponująca. I co jedna to gorsza. ;) ta obecna była młodą dziewczyną, wyglądała
                        na bardzo grzeczniutką i spokojną, chyba tylko taka potrafi z Adą B.
                        wytrzymać. ;) Ada B. w każdym razie, moim zdaniem, wykreowała się w tamtym
                        programie na nielichą sekutnicę.
                        • Gość: ewa Re: Rozmowy w toku IP: 212.87.3.* 04.09.03, 15:31
                          tez ten fragment widzialam, ale najbardziej zaskoczylo
                          mnie ze 'dociekliwej' prowdzacej nic w tych barwnych
                          opowiesciach o okradajacych biedna p Ade 10 pomocach
                          domowych pod rzad nie zaskoczylo. Wszystko na co sie
                          zdobyla to 'no ja to rozumiem'.
              • Gość: babeczka Re: afera z biedrzynska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.03, 13:08
                Verte, do mnie pijesz? mam nadzieje ze nie bo ja, wcale nie popieram Pani ?Ady
                tylko pisze czemu niektorzy ufaja i daja sie zamotac takim jak Ada, i tylko
                bez franc,ok?
          • Gość: doradca Re: afera z biedrzynska ??? IP: *.acn.waw.pl 02.09.03, 21:49
            Gość portalu: Sabella napisał(a):

            > Ale ja tu czegos nie rozumiem. Nie lepiej dać te 358 tys. $ na procent do
            > banku albo licencjonowanemu doradcy finansowemu? O ile mi wiadomo
            p.biedrzyńska
            >
            > takich uprawnień nie ma i jako aktoka nie daje gwarancji dużego pomnażania
            > kapitału (chyba, co widać, że dla siebie). Dlatego nie żal mi jakoś tych
            > poszkodowanych.
            > Widziały gały co brały...
            Naiwna panienko a Ty myslisz, ze licencjonowany doradca finansowy ( obecna
            nazwa akwizytora produktow bankowych) nie jest w stanie zdefraudowac takiej
            sumy??? Jesli tak uwazasz to bardzo krotko na tym swiecie zyjesz.
            • Gość: Sabella Re: afera z biedrzynska ??? IP: *.chello.pl 03.09.03, 10:17
              Gość portalu: doradca napisał(a):

              > Gość portalu: Sabella napisał(a):
              >
              > > Ale ja tu czegos nie rozumiem. Nie lepiej dać te 358 tys. $ na procent do
              >
              > > banku albo licencjonowanemu doradcy finansowemu? O ile mi wiadomo
              > p.biedrzyńska
              > >
              > > takich uprawnień nie ma i jako aktoka nie daje gwarancji dużego pomnażania
              >
              > > kapitału (chyba, co widać, że dla siebie). Dlatego nie żal mi jakoś tych
              > > poszkodowanych.
              > > Widziały gały co brały...
              > Naiwna panienko a Ty myslisz, ze licencjonowany doradca finansowy ( obecna
              > nazwa akwizytora produktow bankowych) nie jest w stanie zdefraudowac takiej
              > sumy??? Jesli tak uwazasz to bardzo krotko na tym swiecie zyjesz.


              Nie napisałam, że doradca finansowy nie zdefrauduje takiej sumy. Napisałam
              tylko, że na pewno daje on większą gwarancję pomnożenia pieniędzy niż aktorka.
              Czytaj uważnie posty, drogi DORADCO (ale chyba nie finansowy?!)
              • Gość: ada Re: afera z biedrzynska ??? IP: 195.117.188.* 04.09.03, 15:08
                Gość portalu: Sabella napisał(a):

                > Gość portalu: doradca napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: Sabella napisał(a):
                > >
                > > > Ale ja tu czegos nie rozumiem. Nie lepiej dać te 358 tys. $ na procen
                > t do
                > >
                > > > banku albo licencjonowanemu doradcy finansowemu? O ile mi wiadomo
                > > p.biedrzyńska
                > > >
                > > > takich uprawnień nie ma i jako aktoka nie daje gwarancji dużego pomna
                > żania
                > >
                > > > kapitału (chyba, co widać, że dla siebie). Dlatego nie żal mi jakoś t
                > ych
                > > > poszkodowanych.
                > > > Widziały gały co brały...
                > > Naiwna panienko a Ty myslisz, ze licencjonowany doradca finansowy ( obecna
                >
                > > nazwa akwizytora produktow bankowych) nie jest w stanie zdefraudowac takie
                > j
                > > sumy??? Jesli tak uwazasz to bardzo krotko na tym swiecie zyjesz.
                >
                >
                > Nie napisałam, że doradca finansowy nie zdefrauduje takiej sumy. Napisałam
                > tylko, że na pewno daje on większą gwarancję pomnożenia pieniędzy niż
                aktorka.
                > Czytaj uważnie posty, drogi DORADCO (ale chyba nie finansowy?!)
                Zgadzam się z Sabellą. Po prostu Tomasz Sz. chcial szybko zarobić i pomnożyć
                kaskę - bez podatków i na boku. No to teraz ma - zaufał koleżance -
                specjalistce od przekrętów. Gdyby poszedł do doradcy - zarobiłby mniej, ale
                pieniądze by dalej miał, a w razie defraudacji większe możliwości ich
                odzyskania. A teraz co - w ręce ma tylko weksle, którymi może wytapetowac
                pokój. No bo, czy pójdzie się sądzić z Biedrzyńską? Na to też trzeba miec
                pieniądze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka