grek.grek
13.02.09, 11:48
DJ Yanek postanowił wczoraj przejść samego siebie i zaproponował
program w tytule zrównujący ze sobą śmierć Eluany Englaro,
Włoszki, od 17 lat pozostającej w stanie wegetatywnym, której,
na prośbę ojca i za zgodą sądu odłączono od aparatury sztucznie podtrzymującej funkcje życiowe z egzekucją wykonaną na Polaku przez
pakistańskich terrorystów.
Można idiotyczniej, bardziej niedorzecznie i w ogóle debilniej ?
Nie można.
Tak potrafią tylko fanatycy.
W sumie cała dyskusja o d.pie Maryni - katoliccy talibowie uwzięli się
twierdzić, że Eluanę bezprzykładnie zamordowano, bo jakby się jeszcze
następne 17 lat poczekało, to, jak powiadała jakaś baba udzielająca
się z trybun, na pewno by się obudziła i zatańczyła lambadę, a potem
wygrała złoto olimpijskie w maratonie i urodziła ośmioraczki na chwałę
bozi.
Uparli się jak osły - królował oczywiście niezawodny Marek Jurek, dumny zdobywca 0,002 promila głosów w wyborach parlamentarnych, wypowiadający swoje bzdety tak kategorycznym tonem, że na przemian chciałem wyłączać czując, że zaraz moja kolacja wyląduje na podłodze, to znów podkręcałem głośność, bo słyszeć takie dziwo, to okazja jedna na tysiąc lat, wtórowała mu niejaka Najfeld, wunderwaffe Yanka - to jest dopiero okaz... ewidetnie lola z problemami emocjonalnymi, zaczęła swoją wypowiedź od porównania tych, którzy spełnili wolę ojca Eluany i tych, którzy rozsądnie stwierdzili, że godna śmierć jest lepsza niż niegodna
egzystencja w warzywnej postaci, bez nadziei na jakąkolwiek zmianę jakościową, do nazistów - potem siedziała głównie się burmusząc, nadymając, kwitując wypowiedzi swoich adwersarzy ironicznym uśmieszkiem i ostentacyjnym,egzaltowanym potrząsaniem lokowanym głowaczem; swoją drogą : ta radykalna, nieprzejednana dewotka zawsze w studio jest ubrana w spódniczkę całkiem sporo odsłaniającą, buciory zdarte z tirówki i czasami także bluzkę z dekoltem... czy to się godzi osobie świątobliwej tak epatować swoją cielesnością ? Nie żebym się o cielesność Najfeld troszczył, bo w sumie nawet ładna i gustownie odsłonięta stuknięta bigotka posiada seksualną atrakcyjność słoika dżemu, po prostu mnie to jakoś tak zaciekawia.
Z drugiej strony siedzący profesor-bioetyk i Siedlecka z GW chyba po 15 minutach mieli trochę dosyć. Liczyli może na jakąś, jednak, sensowną
wymianę zdań, a tu - d.pa. Racjonalne argumenty rozbijane za pomocą
uderzeń obuchem tępego dokrtynerstwa katolskiego, metafizycznych bajań, naiwnej wiary w jakieś hokus-pokus, w to, że powinno się Eluanę trzymać w tym stanie do oporu, z jednego zasadnicznego powodu - bo jej ciało, podtrzymywane za pomocą maszyn, jakoś tam funkcjonowało. Dewoci zwali to "świętością życia". A uczucia ojca, najbliższej jej osoby, który 17 lat przygląda się córce, który rozumie, że ona nie wróci, który musi znosić szum i rwetes wokół całej sprawy na którym żerują media, politycy, sekciarze-religianci i zwykła ciżba, która między kolejnym odcinkiem telenoweli, a przysłowiowym kołem fortuny se popatrzy na jego i jej dramat, przeżuje, wypluje i oleje ? A pies z tym tańcował, dla katoli Jurków,bab z widowni i Najfeldek, to się nie liczy, liczą się tylko ich
własne dogmaty religijne i etyka sekciarska, które służą i na której krzewieniu w mediach zarabiają na ten swój kieliszek chleba.
Nie wiadomo na jakąs cholerę po stronie bioetyka i Siedleckiej DJ Yanek posadził Gowina, wielokrotnego mistrza Polski w infantylnej pobożności i
aktualnego rekordzistę świata w podlizywaniu się tłustym biskupom, a w ostatnich tygodniach zbliża się do szczytu debilizmu proponując ustawę o in vitro, która ma w zamierzeniu rzecz całą "ucywilizować" poprzez jej eliminację - to jest właśnie nazistowska logika, jakby kto pytał... Chyba dla zmyły ten Gowin tam siedział, że jest niby 3 na 3 (po stronie Jurka siedział jakiś medyk, czy coś, który głosił takie poglądy, jakby się uczył, owszem, ale w seminarium), chociaż było 5 na 2, bo baba w trwałej z widowni cały czas się wtrącała opowiadając jakieś rzeczy ni w 5 ni w 9, pasujące do sprawy Eluany jak kwiatek do przepoconego kożucha, zresztą nawet nie umiała wymówić imienia Włoszki, nazywając ją "Eugleną".
Rozumiem pluralizm w mediach, dązenie do zachowania równowagi prezentowanych racji i poglądów, ale jeśli nadal obowiązuje jakaś
misja, skupiająca się na objaśnianiu świata i rzeczywistości za
pomocą racjonalnych argumentów i poważnej dyskusji, rzetelnej
informacji, a nie aniołków i hsitoryjek z katechizmów, to Yanek i jego hucpiarskie wyczyny szkodzą mediom publicznym. W końcu żyjemy w
kraju, w którym stoczniowcy, którym grozi wypad na bezrobocie
zamiast przyjąć oferty zatrudnienia z firm związanych z przemysłem
zbrojeniowym postanowili, że zamiast tego będą codziennie odmawiać
różaniec w intencji uratowania swoich miejsc pracy w Stoczni... a
skoro się takie cuda dzieją, to jak tu się skłaniać ku optymistycznym podpowiedzom ze strony zdrowego rozsądku, że ociekające absurdem programy Yanka zamiast utrwalać ciemnogród będą go skutecznie
demontować ? :)